Pitagoras, no nie odmówię sobie - jaką chciałbyś mieć w przyszłości emeryturę z tej "ogromnej" składki, którą wnosisz do KRUS-u?
To nie Ty przypadkiem tak się burzyłeś, że górnicy, których składki emerytalne są ogromne (!) w porównaniu do Twojej, nie zdążą zapracować na to, co otrzymują po 25 latach ciężkiej, niebezpiecznej pracy? Jak sądzisz, na jaką wysokość Ty sobie realnie zarobisz? Będziesz potrafił godziwie za to żyć?
I to nie Ty przypadkiem zarzucałeś, że jak się pracownikowi nie podoba, to znajdzie się na jego miejsce inny? Teraz już rozumiem skąd takie podejście - znasz je z autopsji, bo przecież... nie wiążą Was żadne umowy
.
Tutaj mogłabym analogicznie stwierdzić, że co ciężarną kobietę obchodzi biznes pracodawcy, ona powinna umieć liczyć i pilnować własnego. A że nie zawsze jedno z drugim idzie w parze, to już inna para kaloszy. Jestem też niemal pewna, że zanim taka kobieta naciągnie rzetelnego i uczciwego przedsiębiorcę, który dba nie tylko o siebie, ale również o pracownika, to pięć razy dłużej pomyśli niż w tym drugim przypadku.