Prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie uczy rodzina, nie szkoła. Za Twój rozwój emocjonalny i ewentualne w nim braki odpowiadają Twoi rodzice w dużej części.
Szanowna Pani. Po pierwsze to nauczmy się wycinać cytaty.
O to własnie najbardziej chodzi, że jeśli nie ma się nawet rodziny lub ma tylko złe relacje w domu i ze znajomymi to by i tak dzięki szkole się rozwinąć w tej dziedzinie. To co ty nazywasz odhumanizowaniem ja nazwąłbym niezależnością od otoczenia i relacji na jakie jest się skazany.
Moze lepiej ze nie ma czegoś takiego? Jest duża szansa ze bys oblał
Skąd wiesz ? Jeśli ktoś uwielbia się uczyć to może i świetnie opanowałby i to. Grunt to by mieć dobrego obiektywnego nauczyciela i właśnie nie być zdanym tylko na relacje gdzie można być odrzucanym. Jakieś inne pole do rozwoju niż znajomi którzy nie akceptują. Poznawanie i rozwój wg obiektywnych kryteriów. Ćwiczenie z nauczycielem. Coś co po zmianie srodowiska będzie do wykorzystania a nie dopiero zaczynanie od zera.
Może kiedyś. Inne nauki też stopniowo wchodziły do szkół.
Facert79 - a gdyby tak było i nauczyciel powiedziałby, by każdy musi przyprowadzić swoja dziewczynę/chłopaka do ćwiczeń, tak jak w szkółce "dzieci na następną lekcję przynieście kredki, papier, nożyczki..." to jakbyś sobie poradził z przygotowaniem do zajęć?
Już pisałem, że dość podobnie jak na kursach NLS. Najpierw liczyłbym na dostanie jakiejś teorii i obejrzenie przykładów. Podobnie jak w innych naukach. Rozbite na to jak podchodzić do jakich typów osób. Jak rozpoznawać sygnały akceptacji a jak odrzucenia. Literatura do przerobienia.
I potem dopiero samodzielna praca i prezentowanie efektów. Jeśli by mi nie szło to analiza przyczyn porażek z kimś kto ma autorytet w tej dziedzinie.
Coś o wiele lepszego niż dostawanie np. od rówieśników tylko sygnału "nie masz szans".




