Ja jestem tego zdania, co autorka. Jeśli już na początku określiła, co jest dla niej zdradą, to partner powinien to uszanować. I albo się z tym liczyć, albo nie i znaleźć kogoś komu to nie przeszkadza że ogląda takie rzeczy. Ale jeśli zdecydował się na związek, to jednak myślę że powinien z tym próbować walczyć, bo brnąc dalej w oglądanie filmików rani swoją drugą połówkę.
Piszecie, że lepiej żeby fantazjował o laskach zza granicy niż np z pracy. Ok, tylko dlaczego miałby fantazjować w ogóle o innych kobietach będąc w związku w którym przecież ma czego mu trzeba? Takiego podejścia nie rozumiem może ktoś mi to wytłumaczy
Facet o ile mi wiadomo nie jest zwierzątkiem które nie umie pohamować swoich instynktów. To człowiek zdolny do myślenia i empatii, więc patrząc przez pryzmat tych cech nie ma wytłumaczenia dlaczego musi oglądać wyuzdany być może niekiedy seks innych ludzi i się przy tym podniecać i doświadczać orgazmów, skoro ma przy sobie swoją kobietę, którą dodatkowo to krzywdzi, o czym nie raz mu autorka mówiła. Może być tak, że się uzależnił już od tego. Bo gdyby nie był uzależniony i kochał swoją partnerkę, to czy nie zrezygnowałby z tego dla niej?
Jeśli ktoś tego potrzebuje, to tak jak niektórzy mówią - można oglądać razem jeśli się potrzebuje dodatkowych bodźców żeby się można było podniecić. Ale to decyzja wspólna, nikomu to nie przeszkadza i nie uwłacza. Wtedy w porządku.