A co do tematu jeszcze, to teraz nie poradzę na razie więcej, bo śpiąca, ale ogólnie się odniosę. Moim zdaniem przesadziliście w wielu kwestiach. Pisaliście np, że na pewno nie zrobi dla niego nagich zdjęć, skoro jest przeciwna porno. Tylko wiecie, to że jest przeciwna porno, to nie znaczy, że takich nagich zdjęć, by mu nie zrobiła. Przecież sama napisała, że chodzi mu tylko o to, żeby nie oglądał porno albo może nie wiem, dużo mniej, bo ją to boli, ogólnie jednak widać, że jest otwarta na seks, często się kochają, mimo zaawansowanej ciąży. Jak dobrze zrozumiałam, to też nie ma problemu zaspokoić narzeczonego inaczej, wiadomo petting też jest fajny
Nigdzie też nie napisała jak ktoś z Was napisał, że jest przeciw masturbacji ogólnie, tylko o masturbacji przy porno, a np może rozumieć masturbację, tylko nie przy porno. Można mieć dobrą wyobraźnię i doskonale robić bez tego. Sama znam to, tzn mój facet oglądał porno, ale rzadko, nic do tego nie miałam, a teraz sam nie ogląda i nie było żadnej mojej groźby, po prostu już długo nie ogląda, sam powiedział, że nie chce. A nic nie groziłam czy nie prosiłam, więc opcja, że to dlatego, że naciskałam czy byłam przeciw i dlatego odpada
Po prostu sam nie chce. Różni są ludzie, faceci też. Jak oglądał, to mi nie przeszkadzało, bo nie było często, potrafiliśmy otwarcie rozmawiać, więc było to wiadome. Wiadomo, jakby było często, to dopiero, by mi zaczęło przeszkadzać, mogłoby to rzutować na relację. No, ale było rzadko, z umiarem. Ja nie oglądam porno, jak pisałam nie kręci mnie, ale po prostu potrafię zrozumieć, że czasem oglądał będąc ze mną też. A że teraz nie chce, teraz nie ogląda jakiś dłuższy czas, to też spoko.
Dlatego teraz oboje masturbujemy się, ale używając wyobraźni, często nawet tak piszemy o tym czy gadamy przez telefon. To też wtedy fajne. Może mojemu facetowi podobać się porno, może oglądać, może też mu się nie podobać, nie czuć potrzeby i nie oglądać jak teraz, grunt tylko, że jakby oglądał, to był umiar. Tak że i teraz jest ok i wtedy jak czasem oglądał też było ok. Mimo tego, że nie obrażałam się za oglądanie, rozumiałam, że może chcieć oglądać, mimo że ja sama nie oglądam porno, to mimo tego rozumiem, że autorkę może to boleć. Każdy ma inne podejście i może mieć takie odczucia. Dlatego radziłam rozmowę jeszcze raz, czasem jest tak, że rozmowa jest przeprowadzona źle i od razu "nie działa", dlatego tak radziłam.
Oczywiście, on też ma prawo do tego, rozumiem, ale może jednak udałoby im się pójść na kompromis- oczywiście nie mówię, żeby on całkiem zaprzestał jak chce, ale może postarał się choć na razie znacznie ograniczyć. A autorka może by to przemyślała. No ja rozumiem, że jeśli chce oglądać, to nie ma co zmuszać, by całkiem nie oglądał. Problematyczne to wtedy, bo rani autorkę. Problematyczne dlatego też, bo ona wyłożyła karty na stół i powiedziała, że jej to przeszkadza i powiedziała to wtedy, gdy jeszcze relacja nie była zaawansowana- tak wnioskuję z tego co pisała. No więc on mógł się wycofać, wielkiej miłości, nic jeszcze nie było, ale wszedł w to. Nie trzymała mu pistoletu przy głowie. Możecie uważać, że ma głupie poglądy, ale niezależnie od tego ona tutaj muszę przyznać zachowała się uczciwie.
A on faktycznie mógł ją zawieść też tym, że mimo tego tak zrobił, mimo że wszedł w to, jak ona mówiła. A przecież wchodząc w to wiedział, że w razie czego tym będzie ją ranił, no więc mógł nie wiązać się z nią. To były same początki znajomości przecież. Teraz rozumiecie? Wymagania autorki, nawet jeśli dla Was głupie, to ona przedstawiła je od razu i nie można w takim rozrachunku powiedzieć, że go zmuszała, dała mu wybór, powiedziała po prostu o swoich wymaganiach, tak jak ktoś inny powiedziałby np "Nie wyobrażam sobie, by mój partner był wobec mnie nieszczery" czy coś czyli takie podstawy, czego oczekujemy od związku. Ona powiedziała o tymi w tym względzie dobrze, bo warto mówić o swoich wymaganiach, by potem mogły dobrać się podobne do siebie osoby.