A jak się wyżywasz na dziecku to jakbym Cię spotkał to byś dostała takiego klapsiora w dupę że byś w locie na Marsa zdechła z głodu.
Podobne tematy
67 2014-04-23 19:28:21 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-04-23 19:32:48)
Relanium w czopkach to Diazepam, jeśli dobrze kojarzę.
Ale jej to nie pomoże, bo to doraźny lek, a jej potrzebny jest "ciągły strumień zimnej wody". Mówię to bez sarkazmu.
Co do autorki, tak jak wcześniej mówiłam, ona zmierza ku przepaści. I się zastanawiam czy jest w stanie się powstrzymać... jeśli teraz tego nie ukróci, to później będzie za późno, a to może się skończyć utratą pracy i męża. Tak może będzie... może ona "potrzebuje" takiego "wstrząsu", bo teraz do niej niewiele dociera. ![]()
68 2015-08-03 10:02:09 Ostatnio edytowany przez beatrise165 (2015-08-03 10:29:00)
Witam .Jestem mężatką od 20lat ,mam 3wspanialych synów i mozna powiedzieć ze szczesliwa rodzina.Ale niestety tak nie jest,maz od 10lat jest dla mnie nieczuły, oschły,jest alkoholikiem i co prawda przyjezdza tylko na wekend, ale i wtedy jest tak jakby go nie bylo.Odsunal i mnie i dzieci nic go nie obchodzi.Trwam w tym małżeństwie dla tzw.dobra dzieci ale czy dla swojego....Czytalam post o zdradzie z szefem i strasznie dziewczyne zmieszaliscie z blotem.Ja sama ja rozumiem mój mąż to tylko piwo wyzwiska i poniżanie...Wytrwalam 20lat a ile jeszcze niewiem.Nachodza mnie myśli zdrady ,ale zawsze rozsadek bierze gore.Nadmienie ze jest on moim jedynym mezczyzna...Wiec nie oceniajcie kogoś nie znajac tej osoby,sytuacje są różne niestety,nie zawsze to piekna bajka ...Pewnie mnie tez źle ocenicie ale wytrzymalam 10lat bez sexu ile jeszcze mozna...
69 2015-08-03 10:20:37 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-08-03 10:21:10)
(...) Jestem mężatką od 20lat ,(...) maz od 10lat jest dla mnie nieczuły, oschły,jest alkoholikiem i co prawda przyjezdza tylko na wekend, ale i wtedy jest tak jakby go nie bylo.Odsunal i mnie i dzieci nic go nie obchodzi.Trwam w tym małżeństwie dla tzw.dobra dzieci ale czy dla swojego....(...) Ja sama ja rozumiem mój mąż to tylko piwo wyzwiska i poniżanie...Wytrwalam 20lat (...)
"Dla dobra dzieci"? A na czym owo dobro polega? Na tym, że mieszkają z alkoholikiem, który nimi się nie interesuje? Że między rodzicami nie ma ani miłości, ani szacunku, za to dużo agresji i nienawiści? Że uczą się jak wyglądają relacje między kobietą i mężczyzną i przeniosą ten wzorzec do swego dorosłego życia (albo czeka ich ogrom pracy nad sobą)? Że celem bycia w małżeństwie jest 'wytrwanie" mimo braku miłości i szacunku?
Dziękuję za odpowiedź Wielokropek.Masz racje dzieci maja dość takiego życia.Wiem ze zniszczylam ich i siebie żyjąc w takim zwiazku.Ale zawsze próbowałam ratować tzw.małżeństwo ,bo tak piszą ratować wszystkimi sposobami.Tylko w pojedynkę sie nie da bo gdy ktoś nie widzi problemu to co ma ratować.
W poprzednim poście napisałaś, że myślisz o zdradzie, ale zwycięża rozsądek. A ów rozsądek nie przypomina Ci o Twej godności? Nie podpowiada, że najwyższy czas opuścić ten toksyczny związek?
Podpowiada i to coraz silniej ,ale strach przed nieznanym mnie przeraża.Wiem ze to jest jedyna decyzja w mojej sytuacji...Ciezko jest przekreślić te lata...
Nie. Nie jest to jedyna decyzja w Twej sytuacji. W dalszym ciągu możesz żyć tak jak dotychczas. Z Twych postów wynika, że szukasz powodów, dla których nasz pozostać w toksycznym małżeństwie. Szukasz i znajdujesz nowe argumenty (bo koronnego argumentu "dla dobra dzieci" już nie da się użyć).
Twierdzisz, że ciężko jest przekreślić te lata. "Te" czyli jakie? Tak trudno rozstać się z rolą ofiary? Życie w poniżeniu, bez szacunku, bez miłości tak wiele dla Ciebie znaczy?
Boisz się zmian? Sporo ludzi się ich obawia. Tylko czy życie w znanym piekle jest lepsze niż życie z godnością? Dla wielu - tak. A dla Ciebie? To Ty decydujesz o swym życiu.
Podpowiada i to coraz silniej ,ale strach przed nieznanym mnie przeraża.Wiem ze to jest jedyna decyzja w mojej sytuacji...Ciezko jest przekreślić te lata...
Powtórze za poprzedniczką - jakie lata? Życie w ciągłym wstydzie i strachu? Oczywiście że strach przed nieznanym przeraża. Na początek to Ty się powinnaś zapisać do jakiejś grupy wsparcia dla żon alkoholików. Jesteś współuzależniona. Zdrada w niczym Ci nie pomoże, a narobi Ci tylko kłopotu w przypadku ewentualnego rozwodu. Uwierz mi, da się żyć bez takiego powietrza. Na cholerę Ci taki chłop? Po to żeby był? Uwierz mi, są lepsze zastosowania faceta niż chlanie, wyżeranie wszystkiego z lodówki i doopczenie kiedy mu się chce. No przynajmniej Twój to przynajmniej tego ostatniego mnie robi...
Dziękuję za te slowa wiem ze macie racje .Pomysle poukladam sobie wszystko i odejdę.Dziękuję
Witam .Jestem mężatką od 20lat ,mam 3wspanialych synów i mozna powiedzieć ze szczesliwa rodzina.Ale niestety tak nie jest,maz od 10lat jest dla mnie nieczuły, oschły,jest alkoholikiem i co prawda przyjezdza tylko na wekend, ale i wtedy jest tak jakby go nie bylo.Odsunal i mnie i dzieci nic go nie obchodzi.Trwam w tym małżeństwie dla tzw.dobra dzieci ale czy dla swojego....Czytalam post o zdradzie z szefem i strasznie dziewczyne zmieszaliscie z blotem.Ja sama ja rozumiem mój mąż to tylko piwo wyzwiska i poniżanie...Wytrwalam 20lat a ile jeszcze niewiem.Nachodza mnie myśli zdrady ,ale zawsze rozsadek bierze gore.Nadmienie ze jest on moim jedynym mezczyzna...Wiec nie oceniajcie kogoś nie znajac tej osoby,sytuacje są różne niestety,nie zawsze to piekna bajka ...Pewnie mnie tez źle ocenicie ale wytrzymalam 10lat bez sexu ile jeszcze mozna...
To ja Ci powiem.
Nie zdradza się partnera bo to jest krótka kołderka.
Zasada powinna być jedna.
Partner mnie nie kocha, ja partnera nie kocham to się rozstajemy i dopiero po tym szukamy wrażen.
Nigdy nie oszukujemy partnerów.
Jest to bardzo nie fair wobec nich.