Sorry za duplikat posta pomyłka...
66 2014-03-19 18:14:33 Ostatnio edytowany przez Columbus (2014-03-19 18:16:39)
Podobne tematy
Gnojek czy poligamista - jedno i drugie równie obrzydliwe
Dla nas tak bo żyjemy w społeczeństwie nie uznającym poligamii, dla większości kobiet które żyją w społeczeństwie poligamicznym od urodzenia jest to zupełnie normalne i naturalne i również dla wielu z nich to świetne rozwiązanie, ponieważ dzielą się one obowiązkami i to im odpowiada, ale tak jak powiedziałam w takim społeczeństwie mężczyzna ma obowiązek nawet i prawny (u niektórych plemion) aby mieć jednakową ilość czasu dla każdej z kobiet oraz aby zaspokoić każdą z nich i taka sytuacja że mąż zamiast być z rodzącą kobietą siedzi sobie z inną byłaby nie do przyjęcia.
Ja bym na miejscu Amelki się poważnie zastanowiła, czy chcę być z facetem, który ucieka przed każdą trudnością, tak od razu, w objęcia innej Pani. Jeżeli tak go ciąża przerosła, to co będzie gdy dziecko będzie budzić co dwie godziny, kiedy będą problemy finansowe, kiedy inne kłopoty się pojawią?
Poza faktem, że widocznie nie ma żadnego szacunku do swojej żony, to jest normalnym niedojrzałym egoistą.
Ja bym na miejscu Amelki się poważnie zastanowiła, czy chcę być z facetem, który ucieka przed każdą trudnością, tak od razu, w objęcia innej Pani. Jeżeli tak go ciąża przerosła, to co będzie gdy dziecko będzie budzić co dwie godziny, kiedy będą problemy finansowe, kiedy inne kłopoty się pojawią?
Poza faktem, że widocznie nie ma żadnego szacunku do swojej żony, to jest normalnym niedojrzałym egoistą.
No i w tym właśnie tkwi problem, można wybaczyć żyć dalej, ale skoro facet ucieka przy samej ciąży to co zrobi gdy maluch będzie płakał po nocach, gdy ona nie będzie miała czasu, odpukać dziecko będzie chore? To zmusza do myślenia czy taki związek ma jakikolwiek sens. Odpowiedź zostawiam autorce.
Forma zdrady nie robi żadnej różnicy czy to jest w łóżku ,przez telefon, przez internet ( z kamerką czy bez) zawsze to bedzie zdrada, osoba ktora zdradza jest nieszczęśliwa sama ze sobą i nikt jej nie uszczęśliwi. Osoba ktora mówi ze kocha a prowadzi podwójne zycie i gierki, kłamstwa i takie tam, rani samą siebie i wszystkie osoby dookoła, zdrada w związku ? Nie ma czegoś takiego a jeżeli juz jest to wtedy to nie jest związek tylko zabawa ludźmi osoby ktora sie dopuszcza zdrady, osoba ktora zdradza nie znajdzie lepszego, kolejnego partnera, raczej, znajdzie kolejną osobę do zadawania ran psychicznych. Zdrady dopuszczają sie ludzie któży nie wiedza czego chcą ale wydaje sie im ze wiedza najlepiej, zdrada dla osoby zdradzonej potrafi zasłonić słońce na długi czas.
Jasne ktoś powie - no dość juz:) ale niektórzy niezdaja sobie sprawy jak tytuł jednego z wcześniejszych postów na ten temat " czy zraniłem?"
Czy można cos takiego wybaczyć? Tak
tylko czy cos to zmieni...?
Szkoda tylko ze mało ludzi wie ze - to co daje, to dostaje...
Każdy ma to na co zasłużył?
mysterious_chocolate napisał/a:Gnojek czy poligamista - jedno i drugie równie obrzydliwe
Dla nas tak bo żyjemy w społeczeństwie nie uznającym poligamii, dla większości kobiet które żyją w społeczeństwie poligamicznym od urodzenia jest to zupełnie normalne i naturalne i również dla wielu z nich to świetne rozwiązanie, ponieważ dzielą się one obowiązkami i to im odpowiada, ale tak jak powiedziałam w takim społeczeństwie mężczyzna ma obowiązek nawet i prawny (u niektórych plemion) aby mieć jednakową ilość czasu dla każdej z kobiet oraz aby zaspokoić każdą z nich i taka sytuacja że mąż zamiast być z rodzącą kobietą siedzi sobie z inną byłaby nie do przyjęcia.
Dla mnie z różnych innych względów, ale nie będę się w to zagłębiać ![]()
Do autorki - na pewno teraz nie jest Ci łatwo. Mam nadzieję, że podejmiesz najwłaściwszą decyzję, życzę Ci dużo siły i odwagi
trzymaj się
71 2014-03-19 19:28:54 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-03-19 19:31:11)
Amelka, pamietaj że każdy tu wypowiada się ze swojego punktu widzenia i na podstawie własnych przeżyć...
Wyobrazam sobie,że większość głosów będzie za "odejściem".
Będę jednak adwokatem diabła trochę. Dlaczego?
Bo sama zdradziłam i dostałam drugą szansę.
I powiem Ci, że przewrotnie rzecz biorąc nasz związek jest duuużo lepszy niż był poprzednio (nie ozanacza to oczywiście, że zdrada jest czymś, co proponuję parom dla uzdrowienia związku). Zdrada jest straszna, okropna i bardzo, bardzo Ci współczuję. Trzeba być bardzo silnym człowiekiem, by ją wybaczyć, musi dużo czasu upłynąć nim przerobisz swoje emocji i uczucia.
Amelka, nie poradzę Ci co masz zrobić...poradzę Ci, żebyś bacznie oberwowała męża, jego emocje, to jaki jest dla Ciebie, związku, siebie.
Będziesz wiedziała, czy on Cie naprawdę kocha, czy to tylko takie pieprzenie na pokaz, żeby Cię udobruchać i uspokoić sprawę.
I to nieprawda, że wszyscy, którzy zdradzili zdradzą po raz kolejny. Ci, którzy mają trochę oleju w głowie, którzy dostrzegli co mogą stracić, nigdy w życiu więcej tego nie zrobią.
Przeszłam długą drogę, oboje przeszliśmy...ja,mąż, wspólnie. Każd z nas miało indywidualną terapię oraz wspólną.
Pozbieraliśmy się, kochamy się i jesteśmy szczęśliwi...tak myślę.
72 2014-03-19 20:21:21 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-03-19 20:31:55)
NieZnamSiebie, dla mnie sprawa jest prosta: zdradzanie równa się brak szacunku. I nie chciałabym być w związku z kimś kto mnie nie szanuje. Bo jeżeli on do mnie nie potrafi mówić o swoich problemach, o tym, że coś mu nie pasuje, a leci w ramiona innej panny, to znaczy, że NIE MAMY ZWIAZKU.
Chciałabyś, żeby najlepsza przyjaciółka leciała do kogoś innego z każdą informacją jaką jej podajesz i obgadywała Cię za plecami? Przyjaźniłabyś się z nią? No, zdrada w związku jest mocniejszą wersją takiego zachowania, pokazującą, że partner ma Cię głęboko w du***.
73 2014-03-19 20:51:33 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-03-19 20:55:41)
Beyondblackie, ależ ja się bardziej zgodzic z Tobą nie mogę! Oczywiście że jest to brak szacunku!
Oczywiście że pokazujemy, jak bardzo mamy partnera w odwłoku i jak bardzo nam na nim nie zależy!
Ja nie szukam usprawiedliwienia dla siebie,czy zdrady. To coś najgorszego dla związku, dla człowieka który ci ufa i kocha ![]()
Na pewno wiesz, że punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia i składa się na niego mnóstwo, MNÓSTWO rzeczy...(czy ja wciąż kocham partnera, czy on się zreflektował, czy po wielu miesiącach/latach 'po' nadal pokazuje, jak bardzo mu na mnie zależy,czy ufam mu a on mi pokazuje, że mogę mu ufać, czy nauczył się szacunku (również do siebie), równowagi, kompromisu, czy czuję się z nim dobrze, czy czuję się akceptowana, etc,etc; wymienione aspekty są natury emocjonalnej jedynie...są jeszcze takie zwykłe, codzienne)...
Beyondblackie, nawet JEzus (wiem, trywialne, ale jednak) dał sznasę, a Ty byś nie dała. Hm.....człowiek człowiekowi nie równy...nie należy wszystkich do jednego wora.
Wiele małżeństw, związków przeżyło kryzysy....gdyby każdy myślał Twoimi kategoriami, to z całym dla Ciebie szacunkiem, ale nie byłoby sporego ich odsetka.
Nie chcę mówić, że jestem specjalna i wyjątkowa, bo tak nie jest.
Zdaję sobie sprawę jak bardzo skrzywdziłam swojego męża, tymbardziej szanuję go i podziwiam za to, że jest ze mną, że wciąż trwamy i wiesz, kocham Go bardziej niż kiedykolwiek.
Głupie? No może i głupie, ale prawdziwe.
Oczywiście, że są ludzie którzy wybaczają i dalej żyją ze swoim partnerem. Każda sprawa jest indywidualna. Osoba zdradzona ma prawo wyboru czy odejść czy wybaczyć i dać drugą szansę. Osobiście znam pary, które są dalej ze sobą.
Miałam jedną zdradę w związku. Powiedziałam, że facet się może się bujać po tym.
I zdania nie zmienię.
To co zrobił to przeszłość, bardziej męczy mnie to, czy on jej teraz nie kocha. Niby mówi mi codziennie, że mnie kocha i jest dla mnie dużo lepszy, ale jakoś czuję, że coś tu nie tak.
Zaczął pić sam w domu, a wcześniej nigdy mu się to nie zdarzało.
Podobno ma do niej wstręt teraz, bo podrywa wszystkich facetów w pracy, a uważa, że to dobry człowiek, mimo tego, że ma złą opinię w miejscu zamieszkania i uważa, że ona tylko podrywa i nie sypia z nikim.
Mówi, że te smsy po których się wydało, ona napisała mu na złość, żebym się dowiedziała, a twierdzi, że ona mu nic takiego nie zrobiła.
Urodziła w wieku 18, czy 19 lat i twierdziła, że jej mąż był jej pierwszym, a moja i męża koleżanka ze studiów, która z nią chodziła do technikum, twierdzi, że miała chłopaka przed mężem z którym na pewno spała i co on robi idzie się jej zapytać czy to prawda.
Pytałam po co mu to, dlaczego nie chce wyjawić mi jej sekretów, dlaczego nie chce powiedzieć mi jak ona mnie wyzywała i w ogóle pytałam o wszystko, nie potrafi mi tego wytłumaczyć. Jego jedyne odpowiedzi to: nie wiem, bo byłem głupi i bo cię kocham.
Intuicja podpowiada mi, że kocha mnie, ale coś przede mną ukrywa. Za bardzo jej broni, by mu była całkowicie obojętna. Mam różne myśli, nie wiem, może to jej dziecko jest jego i obydwoje to ukrywają, czy nie wiem co jeszcze, ale chyba coś przede mną ukrywa, bo boi się, że odejdę, tylko co ja jeszcze strasznego mogłabym wiedzieć.
Teraz przyszło mi jeszcze do głowy, może zaraził się czymś od niej. Głupieję już poprostu. Bardzo mnie to wszystko męczy, może nie raz napiszę tu głupoty, więc przepraszam. Sama nie wiem co mam myśleć. Napewno nie jest łatwo tak poprostu go spakować, po ślubie jesteśmy 8 lat, dwoje dzieci, dwóch synów, chcieliśmy córeczkę, ale synek też jest przecudny. Żadne z nas nie chciało trzeciego dziecka, a po całym zdarzeniu mąż stwierdził, że sobie wszystko przemyślał i chce trzecie dla mnie, żebym córkę miała, a on postara się o więcej kasy na dzieci. Synów kocha mimo tego całego zajścia i poświęca im sporo czasu i mimo pracy potrafi w nocy wstać i zająć się maleńkim, żebym się wyspała i trochę odpoczęła. Zawracam wam głowę swoimi problemami, a sama nie wiem co bym komuś doradziła w takiej sytuacji.
Amelka 2013
I tu jest pies pogrzebany. 8 lat po ślubie i wszystko jasne ! - Szkoda mojego czasu i wyczytywania inwektyw od ? ze już nie wymienię jakich forumowiczek. - Rob jak uważasz, albo uważaj co robisz. - I tyle w temacie.
A co ma 8 lat po ślubie do rzeczy? Niektórzy są 30 i nie zdradzają.
Zdradzają ponieważ żyć nie umieją i się szamotają, i to nie jest ich wada tylko nieumiejętność a właściwie nie chęć korzystania z tej umiejętności.
8 lat po ślubie to co? Im Większa praktyka tym lepiej, jeżeli jest milosc to ona zajmuje całą przestrzeń i nie ma miejsca na nic wiecej...:)
maksio myśli ze wie wszystko najlepiej nie znając nawet tych osob, na podstawie paru wpisów
82 2014-03-21 13:54:55 Ostatnio edytowany przez Columbus (2014-03-21 13:58:18)
Columbus napisał/a:Forma zdrady nie robi żadnej różnicy czy to jest w łóżku ,przez telefon, przez internet ( z kamerką czy bez) zawsze to bedzie zdrada, osoba ktora zdradza jest nieszczęśliwa sama ze sobą i nikt jej nie uszczęśliwi. Osoba ktora mówi ze kocha a prowadzi podwójne zycie i gierki, kłamstwa i takie tam, rani samą siebie i wszystkie osoby dookoła, zdrada w związku ? Nie ma czegoś takiego a jeżeli juz jest to wtedy to nie jest związek tylko zabawa ludźmi osoby ktora sie dopuszcza zdrady, osoba ktora zdradza nie znajdzie lepszego, kolejnego partnera, raczej, znajdzie kolejną osobę do zadawania ran psychicznych. Zdrady dopuszczają sie ludzie któży nie wiedza czego chcą ale wydaje sie im ze wiedza najlepiej, zdrada dla osoby zdradzonej potrafi zasłonić słońce na długi czas.
Jasne ktoś powie - no dość juz:) ale niektórzy niezdaja sobie sprawy jak tytuł jednego z wcześniejszych postów na ten temat " czy zraniłem?"
Czy można cos takiego wybaczyć? Tak
tylko czy cos to zmieni...?
Szkoda tylko ze mało ludzi wie ze - to co daje, to dostaje...
Każdy ma to na co zasłuży?
Małpa69 napisał/a:mysterious_chocolate napisał/a:Gnojek czy poligamista - jedno i drugie równie obrzydliwe
Dla nas tak bo żyjemy w społeczeństwie nie uznającym poligamii, dla większości kobiet które żyją w społeczeństwie poligamicznym od urodzenia jest to zupełnie normalne i naturalne i również dla wielu z nich to świetne rozwiązanie, ponieważ dzielą się one obowiązkami i to im odpowiada, ale tak jak powiedziałam w takim społeczeństwie mężczyzna ma obowiązek nawet i prawny (u niektórych plemion) aby mieć jednakową ilość czasu dla każdej z kobiet oraz aby zaspokoić każdą z nich i taka sytuacja że mąż zamiast być z rodzącą kobietą siedzi sobie z inną byłaby nie do przyjęcia.
Dla mnie z różnych innych względów, ale nie będę się w to zagłębiać
Do autorki - na pewno teraz nie jest Ci łatwo. Mam nadzieję, że podejmiesz najwłaściwszą decyzję, życzę Ci dużo siły i odwagi
trzymaj się
Myśle ze tak to jest zycie oddaje czasami odrazu a czasami trochę pozniej...
mysterious_chocolate napisał/a:Columbus napisał/a:Forma zdrady nie robi żadnej różnicy czy to jest w łóżku ,przez telefon, przez internet ( z kamerką czy bez) zawsze to bedzie zdrada, osoba ktora zdradza jest nieszczęśliwa sama ze sobą i nikt jej nie uszczęśliwi. Osoba ktora mówi ze kocha a prowadzi podwójne zycie i gierki, kłamstwa i takie tam, rani samą siebie i wszystkie osoby dookoła, zdrada w związku ? Nie ma czegoś takiego a jeżeli juz jest to wtedy to nie jest związek tylko zabawa ludźmi osoby ktora sie dopuszcza zdrady, osoba ktora zdradza nie znajdzie lepszego, kolejnego partnera, raczej, znajdzie kolejną osobę do zadawania ran psychicznych. Zdrady dopuszczają sie ludzie któży nie wiedza czego chcą ale wydaje sie im ze wiedza najlepiej, zdrada dla osoby zdradzonej potrafi zasłonić słońce na długi czas.
Jasne ktoś powie - no dość juz:) ale niektórzy niezdaja sobie sprawy jak tytuł jednego z wcześniejszych postów na ten temat " czy zraniłem?"
Czy można cos takiego wybaczyć? Tak
tylko czy cos to zmieni...?
Szkoda tylko ze mało ludzi wie ze - to co daje, to dostaje...
Każdy ma to na co zasłuży?
Małpa69 napisał/a:Dla nas tak bo żyjemy w społeczeństwie nie uznającym poligamii, dla większości kobiet które żyją w społeczeństwie poligamicznym od urodzenia jest to zupełnie normalne i naturalne i również dla wielu z nich to świetne rozwiązanie, ponieważ dzielą się one obowiązkami i to im odpowiada, ale tak jak powiedziałam w takim społeczeństwie mężczyzna ma obowiązek nawet i prawny (u niektórych plemion) aby mieć jednakową ilość czasu dla każdej z kobiet oraz aby zaspokoić każdą z nich i taka sytuacja że mąż zamiast być z rodzącą kobietą siedzi sobie z inną byłaby nie do przyjęcia.
Dla mnie z różnych innych względów, ale nie będę się w to zagłębiać
Do autorki - na pewno teraz nie jest Ci łatwo. Mam nadzieję, że podejmiesz najwłaściwszą decyzję, życzę Ci dużo siły i odwagi
trzymaj się
Myśle ze tak to jest zycie oddaje czasami odrazu a czasami trochę pozniej...
Powiedz to chłopcu, który w wieku 8 lat umiera na nowotwór
Powiedz, że ma to na co zasłużył
ale jak można porownywac te dwie sytuacje? tu jest mowa o zdradach a nie o chorobach dzieci, sama jestem wsciekla jak widze ze dzieci chorują ale co my możemy.....
ale jak można porownywac te dwie sytuacje? tu jest mowa o zdradach a nie o chorobach dzieci, sama jestem wsciekla jak widze ze dzieci chorują ale co my możemy.....
To jest nawiązanie do ogólnego stwierdzenia, że każdy ma to na co zasłużył z którym się nie zgadzam
Można porównywać, to doskonałe zobrazowanie, że w wielu przypadkach zdradzani nie są winni temu, że współmałżonek dopuścił się czegoś takiego
Wiadomo, że jak nie patrzysz przechodząc przez ulicę i potrąci Cię samochód, to później zbierzesz konsekwencje swojej bezmyślności. Ale gdy potrąca Cię auto na przejściu dla pieszych w chwili, gdy to dla Ciebie jest zielone światło, nie można powiedzieć, że to Twoja wina, a kierowcy, który jechał nie tak jak powinien
Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz o co chodziło z tym dzieckiem ![]()
86 2014-03-22 18:54:34 Ostatnio edytowany przez Columbus (2014-03-22 18:56:03)
Vernier, jak ty odpowiadałeś, to ja właśnie edytowałam swój post.
Wy mężczyźni też uczcie się jak traktować kobiety.
Dominisia - myślę że to nie kwestia nauki jak traktować kobiety, raczej, chęci korzystania tej umiejętności, ponieważ to jest wrodzona umiejętność. "przynajmniej ja tak mam:)"
Jak facetowi nie przeszkadza to, ze kobieta z która on teraz uprawia seks, przed chwilą spała z innym facetem, niech idzie do domu publicznego, a nie wiąże małżeństwem życie innej osoby- tyle o poligamii. Powracając do tematu, jego założycielki i jej problemu- jeśli chciałabyś ratować wasz związek, to myślę ze jednym z wyjść jest terapia psychologiczna.
Hm, jeszcze kilka miesięcy temu jednoznacznie bym skrytykowała zdradę jako jakiś szczyt upodlenia i braku szacunku do innych. Teraz mam dużo luźniejszy stosunek do tego i mniej by mi przeszkadzało zarówno zdradzanie, jak i bycie zdradzanym; nie mniej jednak podczas ślubu obie strony przysięgają, że będą sobie wierne. Myślę, że to już zależy od osoby zdradzonej, co powinna zrobić, to zrozumiałe, jeśli nie może się pogodzić ze zdradą, ale może też dać drugą szansę. Jeśli ktoś kogoś zdradza więcej niż raz, to wtedy można stwierdzić, że związek nie jest samowystarczalny i członkowie pragnący monogamii powinni poszukać szczęścia gdzie indziej.
A tak bardziej po ludzku: według mnie można zdradzić i kochać. To już zależy od Ciebie, czy zdecydujesz się zakończyć to po tej zdradzie, czy dasz mężowi drugą szansę. Obie opcje są według mnie tak samo dobre.
89 2014-03-22 21:59:33 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-03-22 22:30:44)
mariola856 napisał/a:ale jak można porownywac te dwie sytuacje? tu jest mowa o zdradach a nie o chorobach dzieci, sama jestem wsciekla jak widze ze dzieci chorują ale co my możemy.....
To jest nawiązanie do ogólnego stwierdzenia, że każdy ma to na co zasłużył z którym się nie zgadzam
Można porównywać, to doskonałe zobrazowanie, że w wielu przypadkach zdradzani nie są winni temu, że współmałżonek dopuścił się czegoś takiego
Wiadomo, że jak nie patrzysz przechodząc przez ulicę i potrąci Cię samochód, to później zbierzesz konsekwencje swojej bezmyślności. Ale gdy potrąca Cię auto na przejściu dla pieszych w chwili, gdy to dla Ciebie jest zielone światło, nie można powiedzieć, że to Twoja wina, a kierowcy, który jechał nie tak jak powinien
Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz o co chodziło z tym dzieckiem
rozumień o co ci chodziło, ale choroba to przypadek losowy dane nam z góry a to czy ktoś zdradza to jest wybór tej osoby
zgadzam się po części ze stwierdzeniem ze mamy to na co sobie zasłużymy, oczywiście nie zawsze (choroby itd) ale ponosimy konsekwencje swoich czynów, swoich decyzji
nie zbudujemy szczęścia swojego na czyjejś krzywdzie
do tego każdy z nas ma sumienie, czujemy instynktownie gdy robimy coś źle, wyrzuty sumienia potrafią skutecznie zatruc zycie
nie mowie tu o psychopatach którzy maja zaburzone odczuwanie ale o większości ludzi,
oceniają nas tez inni ludzie i aprobują lub nie nasze zachowanie, zyjemy przecież w spoleczenstwie
mysterious_chocolate napisał/a:mariola856 napisał/a:ale jak można porownywac te dwie sytuacje? tu jest mowa o zdradach a nie o chorobach dzieci, sama jestem wsciekla jak widze ze dzieci chorują ale co my możemy.....
To jest nawiązanie do ogólnego stwierdzenia, że każdy ma to na co zasłużył z którym się nie zgadzam
Można porównywać, to doskonałe zobrazowanie, że w wielu przypadkach zdradzani nie są winni temu, że współmałżonek dopuścił się czegoś takiego
Wiadomo, że jak nie patrzysz przechodząc przez ulicę i potrąci Cię samochód, to później zbierzesz konsekwencje swojej bezmyślności. Ale gdy potrąca Cię auto na przejściu dla pieszych w chwili, gdy to dla Ciebie jest zielone światło, nie można powiedzieć, że to Twoja wina, a kierowcy, który jechał nie tak jak powinien
Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz o co chodziło z tym dzieckiemrozumień o co ci chodziło, ale choroba to przypadek losowy dane nam z góry a to czy ktoś zdradza to jest wybór tej osoby
zgadzam się po części ze stwierdzeniem ze mamy to na co sobie zasłużymy, oczywiście nie zawsze (choroby itd) ale ponosimy konsekwencje swoich czynów, swoich decyzji
nie zbudujemy szczęścia swojego na czyjejś krzywdzie
do tego każdy z nas ma sumienie, czujemy instynktownie gdy robimy coś źle, wyrzuty sumienia potrafią skutecznie zatruc zycie
nie mowie tu o psychopatach którzy maja zaburzone odczuwanie ale o większości ludzi,
oceniają nas tez inni ludzie i aprobują lub nie nasze zachowanie, zyjemy przecież w spoleczenstwie
Ale nie jest to wybór osoby zdradzanej
ja myślałam, że małżeństwo to jest mąż i żona a nie żona, mąż + N + M etc...
to po co się wiązać, skoro komuś nie przeszkadza bycie zdradzanym
ehhh...ludziom się poprzewracało nie powiem gdzie od tego dobrobytu ![]()
91 2014-03-23 08:12:49 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-03-23 08:23:56)
tak osoba zdradzana nie jest winna zdrady, tylko zdradzający i osoba z która zdradza jeśli wie ze jest ta trzecia osoba,
ten kto chce zdradzić i tak zrobi nawet jeśli partner jest aniołem
nikt nie wiąze się z zamiarem ze będzie zdradzany, po prostu każdy z nas jest tylko człowiekiem i czasami błądzi upada
niektórzy potrafią zaufac na nowo i chwala im za to,
a dlaczego mówisz ze ludziom się poprzewracało w głowach od nadmiaru dobrobytu? przecież zdrady istnieją od początku istnienia ludzi, nie zdradzają tylko bogaci i korym wygodnie w zyciu
a zgadzam się z tym ze jest widoczne teraz zepsucie, przesunięte granice moralności, ale nie dlatego ze jest tego więcej choć może się myle, ale dlatego ze dużo się o tym mowi i w niektórych środowiskach zle zachowania sa nagradzane a nie piętnowane
ale każdy ma swój rozum
jeśli sa dzieci w malzenstwie to mysle ze tak szybko nie podejmuje się decyzji o rozstaniu, ze częściej się walczy o związek
do autorki: jeśli czujesz ze jego żal jest szczery ze utnie całkiem kontakty z kochanka to próbuj może się uda posklejać to małżeństwo
ale wiem ze to trudne , twoje zycie twoja decyzja,
ale zawsze można sprobowac, żeby potem nie zalowac
pamietaj ze zasługujesz na wszytsko co najlepsze, a ta osoba która weszla w wasze zycie z buciorami jest tak naprawdę biedna i zalosna, samotna tylko jej nie załuj bo ona ciebie nie załowala i chce ci zabrać meza, zamiast znaleźć sobie kogos wolnego bez zobowiazan, ale skoro woli ochlapy....
Dominisia21 napisał/a:Vernier, jak ty odpowiadałeś, to ja właśnie edytowałam swój post.
Wy mężczyźni też uczcie się jak traktować kobiety.
Dominisia - myślę że to nie kwestia nauki jak traktować kobiety, raczej, chęci korzystania tej umiejętności, ponieważ to jest wrodzona umiejętność. "przynajmniej ja tak mam:)"
Zależy jaka to nauka, mi chodziło raczej o lekcje jakie daje nam życie.
Czasami uczy pokory i szacunku do innych, a czasami tylko upadla. Ale nie chcę tego rozwijać, bo to nie jest temat wątku.
tak osoba zdradzana nie jest winna zdrady, tylko zdradzający i osoba z która zdradza jeśli wie ze jest ta trzecia osoba,
ten kto chce zdradzić i tak zrobi nawet jeśli partner jest aniołem
nikt nie wiąze się z zamiarem ze będzie zdradzany, po prostu każdy z nas jest tylko człowiekiem i czasami błądzi upada
niektórzy potrafią zaufac na nowo i chwala im za to,
a dlaczego mówisz ze ludziom się poprzewracało w głowach od nadmiaru dobrobytu? przecież zdrady istnieją od początku istnienia ludzi, nie zdradzają tylko bogaci i korym wygodnie w zyciu
a zgadzam się z tym ze jest widoczne teraz zepsucie, przesunięte granice moralności, ale nie dlatego ze jest tego więcej choć może się myle, ale dlatego ze dużo się o tym mowi i w niektórych środowiskach zle zachowania sa nagradzane a nie piętnowane
ale każdy ma swój rozum
jeśli sa dzieci w malzenstwie to mysle ze tak szybko nie podejmuje się decyzji o rozstaniu, ze częściej się walczy o związekdo autorki: jeśli czujesz ze jego żal jest szczery ze utnie całkiem kontakty z kochanka to próbuj może się uda posklejać to małżeństwo
ale wiem ze to trudne , twoje zycie twoja decyzja,
ale zawsze można sprobowac, żeby potem nie zalowac
pamietaj ze zasługujesz na wszytsko co najlepsze, a ta osoba która weszla w wasze zycie z buciorami jest tak naprawdę biedna i zalosna, samotna tylko jej nie załuj bo ona ciebie nie załowala i chce ci zabrać meza, zamiast znaleźć sobie kogos wolnego bez zobowiazan, ale skoro woli ochlapy....
To, że się poprzewracało dotyczy tego jak niektórzy podchodzą do zdrady - ''Eee tam, nic się przecież nie stało''
Nikt za Ciebie autorko nie podejmie tej decyzji, mam tylko nadzieję, że decyzja którą podejmiesz będzie tą najlepszą dla Ciebie i dziecka i poczujesz się znów bezpieczna, kochana
Oj, i tu jest konflikt zrozumienia:)
Ten chłopiec ma raka ale to wcale nie musi być od razu za to że coś złego zrobił, to wcale nie ma związku. tu raczej chodzi o świadome ranienie innych...
Wiesz, każdy zna drogę ale nie każdy chcę nią iść....
Każdy ma wyrzuty sumienia po tym jak zrobi coś złego, no chyba że jest totalnym draniem, ale nawet taki kiedyś się obudzi i kas moralny go dopadnie...
Columbus napisał/a:mysterious_chocolate napisał/a:Columbus napisał/a:Forma zdrady nie robi żadnej różnicy czy to jest w łóżku ,przez telefon, przez internet ( z kamerką czy bez) zawsze to bedzie zdrada, osoba ktora zdradza jest nieszczęśliwa sama ze sobą i nikt jej nie uszczęśliwi. Osoba ktora mówi ze kocha a prowadzi podwójne zycie i gierki, kłamstwa i takie tam, rani samą siebie i wszystkie osoby dookoła, zdrada w związku ? Nie ma czegoś takiego a jeżeli juz jest to wtedy to nie jest związek tylko zabawa ludźmi osoby ktora sie dopuszcza zdrady, osoba ktora zdradza nie znajdzie lepszego, kolejnego partnera, raczej, znajdzie kolejną osobę do zadawania ran psychicznych. Zdrady dopuszczają sie ludzie któży nie wiedza czego chcą ale wydaje sie im ze wiedza najlepiej, zdrada dla osoby zdradzonej potrafi zasłonić słońce na długi czas.
Jasne ktoś powie - no dość juz:) ale niektórzy niezdaja sobie sprawy jak tytuł jednego z wcześniejszych postów na ten temat " czy zraniłem?"
Czy można cos takiego wybaczyć? Tak
tylko czy cos to zmieni...?
Szkoda tylko ze mało ludzi wie ze - to co daje, to dostaje...
Każdy ma to na co zasłuży?
Dla mnie z różnych innych względów, ale nie będę się w to zagłębiać
Do autorki - na pewno teraz nie jest Ci łatwo. Mam nadzieję, że podejmiesz najwłaściwszą decyzję, życzę Ci dużo siły i odwagi
trzymaj się
Myśle ze tak to jest zycie oddaje czasami odrazu a czasami trochę pozniej...
Powiedz to chłopcu, który w wieku 8 lat umiera na nowotwór
Powiedz, że ma to na co zasłużył
To co zrobił to przeszłość, bardziej męczy mnie to, czy on jej teraz nie kocha.
Za bardzo jej broni, by mu była całkowicie obojętna. .
Witaj. To chyba w Twojej sytuacji najbardziej aktualne pytanie. Juz w pierwszym Twoim poscie rzucilo mi sie oczy, ze on taki troskliwy do kochanki, tak jej broni - bo, uwaga - ona ma zlego meza!! - czyli najgorszy typ pocieszyciela. Kogos pociesza (romansem), komu sie w malzenstwie nie uklada, a sam zaniedbuje zonę w ciązy. To jest niepokojące w najwyzszym stopniu, moim zdaniem. I nie wyglada, by to zrozumial, bo nadal to robi.. w sensie broni jej.
Wiec moim zdaniem jest za wczesnie, by rozwazac wybaczanie/nie wybaczanie zdrady. Najpierw facet powinien sie odciac (emocjonalnie) od kochanki. To jeszcze, moim zdaniem, nie nastapilo.
Amelka 2013 napisał/a:To co zrobił to przeszłość, bardziej męczy mnie to, czy on jej teraz nie kocha.
Za bardzo jej broni, by mu była całkowicie obojętna. .
Witaj. To chyba w Twojej sytuacji najbardziej aktualne pytanie. Juz w pierwszym Twoim poscie rzucilo mi sie oczy, ze on taki troskliwy do kochanki, tak jej broni - bo, uwaga - ona ma zlego meza!! - czyli najgorszy typ pocieszyciela. Kogos pociesza (romansem), komu sie w malzenstwie nie uklada, a sam zaniedbuje zonę w ciązy. To jest niepokojące w najwyzszym stopniu, moim zdaniem. I nie wyglada, by to zrozumial, bo nadal to robi.. w sensie broni jej.
Wiec moim zdaniem jest za wczesnie, by rozwazac wybaczanie/nie wybaczanie zdrady. Najpierw facet powinien sie odciac (emocjonalnie) od kochanki. To jeszcze, moim zdaniem, nie nastapilo.
właśnie ja pocieszał bo taka buiedna, a ty bylas w ciązy z nim i to olał nie było to dla niego ważne,
sam seks jeszcze można wybaczyć ale takie zaangażowanie ja bym nie umiała
Maksio to typ prowokatora - mówi nie to co myśli tylko to co wywoła największe zamieszanie.
A ja wydaje mi się, że się od niej oddalił. Słyszałam przypadkiem, jak mąż rozmawiał z kolegą, który do niej podbijał, jak się z niej i jej małego biustu nabijali.
Co ja mogę zrobić? Mam dzieci i tyle lat razem. Wybaczę, ale tylko raz nie więcej i czas pokarze, czy było warto.
Wiem, że mu nie zaufam już nigdy tak do końca, wiem, że ciągle będę go podejrzewać i wiem, że będzie trudnij niż było. Spróbuję najwyżej się rozczaruję.
Słuchaj.
Miałam taką sytuacje u siebie.
Rok 2008 - Ja w ciąży synem, nieszczęśliwa, zmęczona, zdenerwowana.
Nie przytulał, przytulała mnie starsza córka, nie spędzał czasu ani ze mną ani z córką
Ciągłe awantury i nieporozumienia.
O tym że mnie w ciąży zdradził i że ta zdrada trwała prawie 6 miesięcy dowiedziałam się w 2013 w wakacje.
BO zrobił to znowu. Tym razem się "bardziej" zaangażował. Zostawił mnie i dzieci dla kochanki. 3 razy nas zostawiał dwa razy wracał.
Jednocześnie ciągle powtarzając "kocham ciebie i ją."
Jak go zapytałam w którymś momencie (bycia Z bieżącą kochanką) czy były inne kobiety, przyznał się do tej zdrady z 2008 roku.
Powiedział:
... zamknąłem to po porodzie, zakochałem się w tobie od nowa, zakochałem się w synku...
Starczyło na nie całe 5 lat.
Tej jego miłości.
?
I teraz zadaj sobie pytanie, "jak szybko twój maż pod wpływem stresu, kłopotów, problemów, frustracji MOŻE uciec z NUDNEGO życia w super atrakcyjne, wesołe, niekłopotliwe z kolejną kochanką".
Myślę ze tu na to pytanie powinnaś inaczej odpowiedzi szukać.
Po pierwsze - "Co zrobił żeby ci to wynagrodzić." JAK bardzo się starał żeby to "wymazać"
Przecież to jest najgorsze świństwo, ciąża to magiczny okres tworzenia się życia.
Kobieta potrzebuje miłości czułości akceptacji.
Ja się nie zorientowałam ze mnie zdradza bo miłość mi dawała córka.
I z perspektywy czasu stwierdzam że faceci zamiast rozwiązywać problemy idą w łatwe nowe życie.
Gówniarstwo wiem. Oni nie umieją się przystosować.
Żle jest to wymieniam kobietę.
A powinno być
Żle jest stawiam czoła temu co złe, zmieniam siebie, zmieniam otoczenie, zmieniam kochaną żonę żeby żyć tak jak chce.
Mój mąż nie powiedział słowa ze mu żle, nie podjął ze mną rozmowy, po prostu na zapas założył że nie warto,
że lepiej zainwestować w nową młodszą kochankę niż zmierzyć się z życiem i "starą" żoną.
Starymi problemami.
A przecież się kochaliście.
Nie mówię ze się nie kochacie.
Jak wyszła ta zdrada, mąż się przyznał, ty się zorientowałaś.
Może jest w nim dobra wola do zmian.
U nas jest ciągła walka bo jednak coś do siebie czujemy a ja, no cóż. Najbardziej poharataną jestem...
Moze dostal kosza od kochanki i nie ma gdzie isc i dlatego tak pisze. Milosc i zdrada wzajemnie sie wykluczaja. Ktos kto kocha nie zdradza a ktos kto zdradza nie kocha. To tak jakbys zobaczyla wielblada na Antarktydzie. Tym bardziej ze to ciaglo sie 2-3 miesiace.
Jesli jest problem w zwiazku nalezy porozmawiac a nie zdradzac. Rozmowa jest kluczem do rozwiazywania problemow czasem nawet wspolny wyjazd.
Pozdrawiam.
Tylko skąd tyle zdrad.
Dlaczego faceci wolą zdradzić niż zmierzyć się z życiem.
Odpowiadam na Twój pierwszy post w tym temacie. Tamta kobieta od samego początku zdobywa go zawoalowaną dobrocią swoją,wspaniałomyślnością i taktyką"złamanego skrzydła".Jawi się w jego oczach niczym anioł,biedactwo i siódmy cud i miód.Doskonale wie,że takiej kobiety on nie odrzuci i nie zapomni. To,co on robi dla Waszej rodziny świadczy o próbie zamazania swoich win,on chce żyć z Tobą. Ale tak długo,jak ona będzie mu się przypominać,on będzie walczył ze sobą. Jeśli tylko ona zniknie z jego życia,wszystko Wam się poukłada. A jeśli tylko on zniknie z jej pola widzenia,ona znajdzie sobie następnego. Przemyśl to proszę,wiem co mówię.Pozdrawiam ![]()
Czasami zdrada potrafi umocnić związek. Wiem, że to głupio brzmi ale tak jest.
Wydaje mi się, że są ludzie którzy kochają a pomimo tego popełniają błędy wobec tej drugiej osoby, błedy niewybaczalne na pierwszy rzut oka, które z czasem się wybaczy ale nie zapomni nigdy.Gdy zdrajca chce naprawić swój błąd, jeśli widzimy że faktycznie to robi, sam z własnej nieprzymuszonej woli, bez żadnych ultimatów to tym bardziej wg mojej opinii prawdopodobne jest, że mu zależy naprawić błąd i wyrządzoną krzywdę drugiej osobie.
Ważna w tym wszystkim jeśli nie najważniejsza jest własnie osoba zdradzona. Wiem, że łatwo powiedzieć "nigdy nie wybaczę zdrady, od razu odejdę", wiem jednakże że często życie weryfikuje takie stwierdzenie i jak już niestety nas osobiście takie doświadczenia dotyka to już tacy pewni w tym nie jesteśmy i decydujemy się dać drugą szansę.
Słuchaj, czas jest ci potrzebny.
Po pierwsze żeby sprawdzić co właściwie maż o tym sadzi, czy żałuje czy przeprasza, czy wynagradza.
Wpadka zawsze się może zdążyć, nie żebym go tłumaczyła.
W tej sytuacji najlepszy jest dystans.
Bo:
Jeżeli się zakochał, zauroczył to w końcu mu przejdzie i zobaczy prawdę o tej kobiecie. Wtedy zrozumie co naprawdę do ciebie czuje.
Jeżeli był samotny w waszym związku to czas na przemyślenie i wspólną rozmowę dlaczego był samotny, dlaczego nic nie powiedział a zdecydował się na tak drastyczny krok.
Jeżeli ty nie czujesz się teraz dobrze to staraj się zrobić wszystko zgodnie z zasadą "JA JESTEM NAJWAŻNIEJSZA", "JA ZOSTAŁAM SKRZYWDOZNA".
Tu wyłazi dziecko z nas. Niesprawiedliwość cię spotkała musi ci to mąż wynagrodzić.
A tylko jego czyny - nie słowa to pokażą.
Czy ją kocha. Na to pytanie tylko on swoimi czynami da ci odpowiedz. Wg mnie się zauroczył. Ale to moja ocena którą mam na podstawie tylko twojej wypowiedzi.
Ale jednocześnie zrobił największe świństwo świata, przeczytaj dokładnie co wcześniej napisałam.
Dobrze ci życzę.
Nie chciała bym żeby u ciebie się moja historia powtórzyła.
Podsumowując:
1. intuicja kobieca ci powie czy to "coś" się skończyło miedzy nimi czy nie - zaufaj sobie
2. czyny nie słowa
3. czas (leczy rany i przynosi odpowiedzi)
4. żadnych działań w emocjach, spokój, spokój, spokój, złap perspektywę
?Zrozumienie prawdy przychodzi powoli, odpowiedzi się same pojawią, mimo niezadanych pytań.?
...a po całym zdarzeniu mąż stwierdził, że sobie wszystko przemyślał i chce trzecie dla mnie, żebym córkę miała, a on postara się o więcej kasy na dzieci.....
Co to znaczy "przemyślał" - zdradzał cię w ciąży co planuje kolejną ciąże i kolejną zdradę bo mu się spodobało ?
ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE,
W opcji zdradza więcej, zdradza znowu mimo deklaracji że to tylko ten jeden jedyny raz zostaniesz sama z 3 dzieci
Jak będziesz gotowa na dziecko, za jakiś czas, rok dwa trzy - tak - ale nie teraz.
Weź to na zimno.
Nie daj się zmanipulować, zalecana WIELKA ostrożność w działaniach.
Przeczytaj te posty jeszcze raz i jeszcze raz, szczególnie te sensowne i mądre wypowiedzi.
Odetchnij i przeczytaj jeszcze raz.
Sama prawda tu jest.
A poza prawda skierowaną do ciebie są odpowiedzi, tylko nie wiem czy TY je widzisz.
Odpowiadam na Twój pierwszy post w tym temacie. Tamta kobieta od samego początku zdobywa go zawoalowaną dobrocią swoją,wspaniałomyślnością i taktyką"złamanego skrzydła".Jawi się w jego oczach niczym anioł,biedactwo i siódmy cud i miód.Doskonale wie,że takiej kobiety on nie odrzuci i nie zapomni. To,co on robi dla Waszej rodziny świadczy o próbie zamazania swoich win,on chce żyć z Tobą. Ale tak długo,jak ona będzie mu się przypominać,on będzie walczył ze sobą. Jeśli tylko ona zniknie z jego życia,wszystko Wam się poukłada. A jeśli tylko on zniknie z jej pola widzenia,ona znajdzie sobie następnego. Przemyśl to proszę,wiem co mówię.Pozdrawiam
Podobno znalazła kogoś nowego. Kolega z pracy męża nazwał ją nawet kurierówą, bo wszystkich kurierów zaczepiała, a teraz nawet jednego ma tak bardziej na stałe. A mąż już o niej dobrze nie mówi, ale być może tylko dlatego, że sporo się o to kłuciliśmy i udowadniałam mu, że nikt dobry nie zostawia 2 miesięcznego dziecka w domu i idzie do pracy, czy męża i dzieci w domu a podrywa innych, nawet żonatych facetów.
Amelka 2013 napisał/a:...a po całym zdarzeniu mąż stwierdził, że sobie wszystko przemyślał i chce trzecie dla mnie, żebym córkę miała, a on postara się o więcej kasy na dzieci.....
Co to znaczy "przemyślał" - zdradzał cię w ciąży co planuje kolejną ciąże i kolejną zdradę bo mu się spodobało ?
Jak będziesz gotowa na dziecko, za jakiś czas, rok dwa trzy - tak - ale nie teraz.
Weź to na zimno.
Nie daj się zmanipulować, zalecana WIELKA ostrożność w działaniach.Przeczytaj te posty jeszcze raz i jeszcze raz, szczególnie te sensowne i mądre wypowiedzi.
Odetchnij i przeczytaj jeszcze raz.
Sama prawda tu jest.
A poza prawda skierowaną do ciebie są odpowiedzi, tylko nie wiem czy TY je widzisz.
Widzę, że się stara, jest dla mnie dużo, dużo lepszy i nie wydaje mi się by dalej byli blisko, a ostatnio nawet jakby zrozumiał, że ona jednak dobrym człowiekiem nie jest, a trzecie dziecko odpada w ogóle. Ani teraz, ani nigdy go nie będzie, chyba, że jakimś naprawdę przypadkiem. Dzieci to ogromny i obowiązek i inwestycja i dwoje w tych czasach mi naprawdę wystarczy.
A swoją drogą chciałabym ją dorwać i powyrywać wszystkie kłaki. ; )