netkobietyWszystkie działy
Medycyna naturalna - zioła, zdrowe odżywianie, diety

Moja własna dieta. Pomocy ! :)

93 odpowiedzi29 473 wyświetleniazałożony przez alinkaaa, 12.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 94 z 94 ]

66

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

alinka powiem ci że ja w ciągu miesiąca pozbyłam się 4 kg
jak,w sumie aż takiego wysiłku nie miałam,po prostu odstawiłam białe pieczywo i kolacje jem do 18
mówisz że do sałaty się zmuszasz? przecież to dobre teraz zacznie się sezon nowalijkowy
wiesz sałaty,pomidorki,ogórki,marchewki itd samo zdrowie ,no wiesz ja mam swoje z własnego ogródka nie marketu big_smile
ale pomijając same pyszne jedzenie

67

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
lena812 napisał/a:

alinka powiem ci że ja w ciągu miesiąca pozbyłam się 4 kg
jak,w sumie aż takiego wysiłku nie miałam,po prostu odstawiłam białe pieczywo i kolacje jem do 18
mówisz że do sałaty się zmuszasz? przecież to dobre teraz zacznie się sezon nowalijkowy
wiesz sałaty,pomidorki,ogórki,marchewki itd samo zdrowie ,no wiesz ja mam swoje z własnego ogródka nie marketu big_smile
ale pomijając same pyszne jedzenie

O, dla mnie byłby wysiłek ostatni posiłek o 18 big_smile Próbowałam na początku, ale kompletnie nie da.łam rady. Jem nawet o 21, ale nie za dużo, więc moja waga jest generalnie ok, nie tyję od tego smile A i schudłam sporo też jedząc ok 20-21 kolację (jak już zrozumiałam, że jedząc o 18 nie wytrzymam), ogólnie zmieniłam nawyki np picie wody, ciemne pieczywo, kasze itp, więc to miało wpływ na pewno smile No, ale jadłam i tak 20-21 i chudłam. No, ale wiadomo, każdy ma inny sposób na odchudzanie i inny może mu służyć. Zazdroszczę, że mam swój ogródek i tam warzywa, ja nie mam tak dobrze, wszystko ze sklepu muszę więc kupować. Ogólnie jednak warzywa od czasu diety bardzo polubiłam smile

68

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Truskaweczko do wszystkiego idzie się przyzwyczaić,najtrudniejszy pierwszy tydzien nie jedzenia po 18 ,a potem już mnie nie ciągło nawet
ale to też zależy jaki tryb życia prowadzisz,widzę że po nocach siedzisz,więc to jedzenie o 21 chyba ci nie zaszkodzi smile
w tym tygodniu dołączę jeszcze więcej ruchu no i zobaczymy jak to dalej będzie smile

69 Ostatnio edytowany przez alinkaaa (2014-04-07 08:28:58)

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Zapomnialam powiedzieć, ze pije duuuuzo wody czasami sa dni ze wypijam 3 litry no i ćwiczę. Sciagnelam sobie terminarz z miesięcznym wyzwaniem z Mel B dodatkowo raz w tygodniu mam wf gdzie ćwiczę dolne partie ciała czyli pupę, nogi i brzuch. A co do salaty ? Każdy ma swoje smaku. Nie zbyt mi smakuje ale jest lepsza niz np pomidor. Bardzo nie lubie owoców i warzyw z miąższem, takich to w ogole bym nie tknela. Wychodzi na to, ze zgubilam te 3 kg w 3 tygodnie. Czy to za szybko ? No i co do tej kolacji. Jest kilka dni gdzie mam zajęcia od 17 do 20 wiec z domu wychodzę już chwile po 16 i chwile po moim obiedzie. Gdybym miała nie jeść po 18 to umarlabym z głodu gdyż po pierwsze nie zjadlabym kolacji bo nie mam kiedy no i zazwyczaj klade się spać krotko przed 24. Nie jem przecież wtedy nic ciezkostrawnego o tej 19 czy 20 wiec chyba jest dobrze smile

70

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Wiem że pasuje, ja po prostu jestem szczera, a ludzie nie lubią szczerości :C prawie mi przykro.

Zobaczymy za parę lat czy będziesz czuła się dobrze nie tykając warzyw, po za tym wiem, że ludzie którzy nie lubią warzyw, zwykle po prostu nie umieją ich przyrządzić. Ileż ludzi mówiło "nienawidzę szpinaku", zaprosiłam na szpinak do mnie, odpowiednio doprawiony, to było "ale pycha, bo moja mama to tylko wrzucała do wody, albo na patelnie i nic więcej".

Można spokojnie jeść po 18, akurat z tym niejedzeniem kolacji to jest mit, nie powinno się jeść zaraz przed snem więc jeżeli ktoś idzie spać o 1 czy drugiej w nocy to trudno żeby od 18 nic nie jadł. Przed snem warto zjeść coś białkowego wtedy na noc podkręcasz metabolizm. Jeżeli np ja kładę się po 3 w nocy albo i lepiej to chyba bym umarła nie jedząc po 18 ;p.

Nie bierz sobie moich słów do siebie, po prostu uwierz mi nie ma nic gorszego niż w młodym wieku stracić zdrowie, a wtedy pretensje można mieć tylko do siebie i do nikogo innego.

71

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Malpa dlatego mowie ze zalezy kto jaku tryb prowadzi,ja chodze spac zazwyczaj po 22 wiec moge funkcjonowac normalnie nie jedzac po 18
Bo w moim przypadku wlasnie to niejedzenie duzo robi

72

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Akurat na warzywa przyrządzone przez moja mamę nie mogę narzekać bo kobieta zna się na rzeczy i robi z warzyw cuda, ktore goście wychwalają pod niebiosa. A mi to po prostu nie smakuje i tyle. Probowalam nie jest po 18 ale to nie wyszło mi na zdrowie. Zaraz około 21 byłam tak głodna ze wciagnelam jedyne co miałam a mianowicie miske chrupek gold flakes czyli tych z miodem i orzechami sad  dlatego o tej 20 zawsze " zapycham" się kefirem i jakoś to leci.

73

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Kefir na noc dobry pomysł, dużo białka, albo jogurt, serek wiejski itp.

Ja ostatnio wtrąboliłam dwie tabliczki czekolady i 5 kanapek big_smile ale musiałam cukier mi spadł do 50, jeśli bym go nie podniosła to po godzinie, dwóch byłabym w śpiączce.

74

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Akurat na warzywa przyrządzone przez moja mamę nie mogę narzekać bo kobieta zna się na rzeczy i robi z warzyw cuda, ktore goście wychwalają pod niebiosa. A mi to po prostu nie smakuje i tyle. Probowalam nie jest po 18 ale to nie wyszło mi na zdrowie. Zaraz około 21 byłam tak głodna ze wciagnelam jedyne co miałam a mianowicie miske chrupek gold flakes czyli tych z miodem i orzechami sad  dlatego o tej 20 zawsze " zapycham" się kefirem i jakoś to leci.

75

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
lena812 napisał/a:

Truskaweczko do wszystkiego idzie się przyzwyczaić,najtrudniejszy pierwszy tydzien nie jedzenia po 18 ,a potem już mnie nie ciągło nawet
ale to też zależy jaki tryb życia prowadzisz,widzę że po nocach siedzisz,więc to jedzenie o 21 chyba ci nie zaszkodzi smile
w tym tygodniu dołączę jeszcze więcej ruchu no i zobaczymy jak to dalej będzie smile

Tak, ja nocny marek, więc tym bardziej mi nie zaszkodzi jeść np o 21 lub nawet później smile Ja próbowałam parę dni o 18 i nawet jak udało mi się usnąć około północy cudem, to i tak masakra, postanowiłam się tym nie katować. No, ale to zależy od osoby, komuś innemu może pasować smile

Małpa, ja oprócz tego, że jadłam 20-21 na diecie, to jeszcze kanapki. Nie potrafię tak najeść się białkowym na kolację, próbowałam. Wiem, że niby węgli nie powinno się, ale jak tak jadłam, to i tak chudłam, czasem np jadłam kanapkę i sałatkę, czasem dwie kanapki. Teraz też jem kanapki na kolację też ok 21 i trzymam na tym wagę. Tzn przytyłam, ale z innych względów, bo jadłam ogólnie za dużo, ale jedząc umiarkowanie, normalnie i jedząc na kolację kanapki o 21 nie tyję, u mnie jest ok wtedy smile Na pewno zależy od metabolizmu, dlatego mówię, ja na białkowej tak bym nie dała rady, dlatego tak nie trzymam się zasady, że nie powinno się węgli na kolację, tylko jem te węgle na kolację. Wiem, że z tym, żeby nie jeść po 18 to mit, sama wiem po sobie właśnie jedząc o 21, ale oczywiście jak komuś pasuje jeść o 18, to ok, komuś może pasować. Ja ogólnie tych założeń nie zawsze się trzymam, uważam, że każdemu może pasować co innego, dlatego nie ma co tego się sztywno trzymać, ja bym nie potrafiła się tak sztywno tego trzymać właśnie smile Faktycznie, gdybym chodziła po 22 spać jak lena, to mogłabym wytrzymać jedząc o 18, a tak to nie ma opcji, tak o 21 u mnie to ok. Praktycznie nigdy tak nie zasypiałam, nawet jak wstawiałam rano, taki nocny marek, wiadomo, każdy ma inny tryb wink

76

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Przeczytałam Autorko Twoje wypowiedzi i jestem przerażona.. ja nie wierzę w coś takiego jak DIETA.. trzeba zmienić styl życia. JA jestem tego przykładem. Mam chory kręgosłup, więc ortopeda zalecił mi pływanie. Dodatkowo postanowiłam schudnąć kilka kilo, by odciążyć kręgosłup. Ale żadne diety cud, tylko zmiana stopniowa trybu życia. I tak: rano jem normalne kanapki (szynka, ser, warzywa). Na drugie śniadanie jakiś jogurt plus banan albo kanapka. Zdarza mi się nawet zjeść drożdzówkę! smile Potem obiad ( zazwyczaj ryż/kasza plus kurczak z warzywami, albo jakiś kotlet czy ryba). I kolacja: kanapka. Ale kolacja nie o 18 bo to bzdura tylko jakies 3h przed zaśnięciem. Początkowo w ogóle nie jadłam słodyczy, teraz już zdarza mi się zjeść ale w umiarkowanej ilości np. pól batona na kilka dni czy kawałek czekolady lub chipsów troche. Przecież trzeba mieć jakąś przyjemność z życia! smile Pływam kilka razy w tygodniu, minimum 2-3. Sport i wyeliminowanie przekąsek to już coś zmieni!! Ka schudłam od końca listopada 10kg. 1500 Kcal jak zjesz to będzie zdrowe.

77 Ostatnio edytowany przez WitchQueen (2014-04-12 01:53:18)

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Najgorsze jest to, że większość ludzi się po prostu głodzi, a potem tyje, bo organizm usiłuje się ratować zamiast wziąć się za dupsko i zmienić swoje życie.

Po zimie stwierdziłam, że biorę się za siebie na poważnie, bo jak dalej będę jeść tyle co jem i w taki sposób, to się roztyję jak nic i że sama jazda konna nie wystarczy. Postanowiłam, że będę mieć ciało ze stali, a nie z galarety.
Ćwiczę - codziennie. Nie ma przebacz, nie ma, że się nie chce, nie ma, że nie mam siły. Ćwiczę w sposób jak najbardziej świadomy, z rozgrzewką, rozciąganiem na koniec. Siłowy, cardio, interwałowy - przemiennie i nie cały czas na te same grupy mięśni oczywiście.
Dzień bez wgniecenia się w podłogę jest teraz dniem straconym. Jeżeli nie leje się pot i nie mam wrażenia, że zaraz padnę, to trening jest za słaby.

Słucham swojego ciała, wiem kiedy naprawdę ma dość i kiedy boli, bo pracują mięśnie, a kiedy trzeba przestać żeby czegoś sobie nie urwać.

A dieta - słodycze jem i jeść będę. Żyję żeby żreć słodycze, ale kontroluję ilość i nie udaję, że ich nie ma w jadłospisie i nie mają kalorii. Nienawidzę gorzkiej czekolady i nie będę jej jeść. Jem mleczną jeżeli już sobie pozwalam, bo taka mi do cholery ciężkiej smakuje.

Nie jem węglowodanów na noc. Na noc białko - kefir, twaróg chudy, ryba, albo chude mięso.
Staram się nie jeść nic smażonego, ograniczam tłuszcze w miarę możliwości, odchudzam dania, które lubię. Liczę kalorie - staram się przyjmować nie mniej niż 1200, a nie więcej niż 1500. Dieta poniżej 1000 kalorii to idiotyzm. Tylko spowalnia przemianę materii.

Przygotowuję sobie posiłki jak idę na uczelnię, żeby nie żreć tam gotowych sałatek i kanapek z nie wiadomo czym. Jak już mnie silna wola zawiedzie i się nażrę, to nie wpadam w panikę, tylko usiłuję spalić ile wlezie danego dnia, a następnego wrócić do ustalonego planu.

Jem 4-5 razy dziennie - co 3-3,5h. Niejedzenie po magicznej 18 to jest zwyczajna bzdura. Jak ktoś idzie spać po północy, to jest całkowicie bez sensu. Nie należy jeść mniej niż 2h przed snem. Ja chodzę spać późno, to i o 20-21 jem kolację. Piję gorzką czarną herbatę, wodę, czarną kawę, w drodze wyjątku i dnia dobroci dla zwierząt colę bez cukru.

Nie wolno ćwiczyć na czczo, a po treningu należy coś lekkiego i najlepiej białkowego zjeść. Trzeba mieć się z czego zregenerować.

Efekty są - schudłam. Wagowo niby niedużo, ale jeśli chodzi o wymiary, proporcje i wygląd ciała to różnica jest ogromna. Wagę już miałam niższą, za to tak płaskiego brzucha i zaczynających się rysować mięśni jeszcze nie. Chodzi o to żeby zgubić tłuszcz, nie mięśnie, a on waży stosunkowo niewiele. Tracę wagę powoli. Walczę od lutego i walczyć zamierzam już zawsze - bez spięcia, powoli i skutecznie. Nie ma się co oszukiwać - nie chudnie się cały czas w tym samym tempie. Czasami trzeba przeczekać, bo organizm się broni. Nie da się zrobić sobie odtłuszczonego, widocznego ślicznego kaloryferka i dołków pod żebrami w ciągu dwóch - trzech miesięcy, albo samą dietą lub samymi ćwiczeniami. Na to trzeba minimum pół roku solidnej pracy nad sobą.

Najważniejsze jest to, że czuję się niesamowicie, mam niesamowitą siłę i kondycję, a moje ciało wygląda naprawdę super.

78

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

ziałam, że na pierwszej stronie pisaliście jeszcze o jedzeni una studia przy odchudzaniu. Ja teraz nie studiuję, ale jak studiowałam rok temu jeszcze, to gdy się odchudzałam brałam ze sobą jedzenie. No bo na stołówce nie dość, że u nas akurat tłuste, to jeszcze takie niedobre, a wierzcie mi, wtedy lubiłam tłuste jedzenie, kaloryczne, ale tamto wcale mi nie podchodziło- widocznie było kiepskiej jakości, naprawdę kiepskiej. Brałam więc w pojemnik makaron brązowy z kawałkami mięsa, jakimiś warzywami, duży taki pojemnik, bo to było na obiad, więc miałam się najeść. Panie na stołówce były spoko i zagrzały mi to u siebie i cieplutkie smile No bo ten pojemnik nie trzymał ciepła. Zwykle miałam zajęcia co 2 tygodnie od rana np od 8 tak do 18, więc brałam jeszcze z 2 kanapki i jabłko na przykład czy jakieś inne owoce. No i to było moje jedzenie na uczelnię smile

Dzięki temu chudłam dalej, jak byłam wtedy na diecie i miałam swoje jedzenie na uczelni, byłam najedzona, ale dalej chudłam, dietę więc utrzymałam nawet na uczelni. Da się, da się smile A i na początku znajomi itp dziwnie patrzyli na te moje pojemniki, że oni jedzą schabowego czy takie, a ja tak tongue Pewnie nie sądzili, że tak można, jednak rzadko ktoś bierze ze sobą takie jedzenie obiadowe typu makaron z mięsem jak ja. No, ale potem przywykli, a ja wiedziałam, że robię dobrze, musiałam schudnąć dla zdrowia, bo ogólnie miałam i mam większe ryzyko cukrzycy przez zespół policystycznych jajników. No więc, by ryzyko cukrzycy zmniejszyć musiałam schudnąć- wtedy byłam otyła, 1 stopień otyłości no i dieta, zdrowsze jedzenie sprawiło, że spadła mi do normy insulina, która była podwyższona dużo- ok 120 było, a norma tak do 24, więc podwyższona naprawdę dużo, lekarka była w szoku, że tak dużo podwyższona.

A musiałam to unormować, bo podwyższona insulina, a zwłaszcza dużo, to duże ryzyko cukrzycy, może być wtedy do niej wstępem. Tak że miałam motywację, unormowałam to, potem już po dłuższym czasie insulina w normie i ryzyko cukrzycy dużo mniejsze. Brałam też na to tabletki- metforminę, które razem z dietą zbijały tę insulinę. Teraz dużo przytyłam jakiś czas temu, za dużo sobie pozwalałam, nic nie kontrolowałam się i tyle, dlatego ważę 75-78 kg- mam 170, więc muszę schudnąć. Tym razem jednak zrobię to już na trwałe, już nie powrócę do objadania się, popełniłam ten błąd teraz, ale więcej nie popełnię. To dla mojego zdrowia. Tak jak pisały dziewczyny, trzeba na trwale zmienić nawyki żywieniowe i ja muszę tak zrobić smile Parę dobrych nawyków już mam, np picie wody, od paru dni piję zieloną herbatę, od czasu diety też jem dużo gryczanej kaszy i innych, przestałam też słodzić herbatę smile Kiedyś herbata mi nie smakowała bez cukru, kiedyś mi zielona herbata nie smakowała, a teraz mi to smakuje. Kwestia przyzwyczajenia smile

Na diecie też cwiczyłam, ale trochę za mało, czasem miałam tydzień niećwiczenia czy coś, nie chciało mi się. Chudłam i tak, dzięki diecie i tym tabletkom na insulinę, które oprócz zmniejszania insuliny pobudzają też zwolniony metabolizm, ale za to ciało mniej jędrne. No i ruch sprawia, że insulina szybciej się zmniejsza, więc gdybym go włączyła, to szybciej bym miała ją w normie. No i ogólnie skoro mam większe niż przeciętna osoba ryzyko cukrzycy, to u mnie jeszcze bardziej wskazane jest się ruszać, by zapobiegać jej. No więc teraz już nie ma bata, będę ćwiczyć często, jutro sobie ułożę plan ćwiczeń itp smile Trzeba, dla zdrowia warto, muszę o to zadbać, bo jak pisałam mam większe ryzyko cukrzycy przez PCOS i muszę zacząć ćwiczyć regularnie, dla zdrowia i dla tego, by jeszcze bardziej zmniejszyć to ryzyko. U mnie jest to szczególnie ważne, ale ogólnie każdy warto, by się ruszał, a ja właśnie szczególnie. Mam nadzieję autorko, że i Ty się zmotywujesz, bo widzisz da się, tylko często lenistwo nas gubi, ale musimy się zawziąć! smile A wtedy będzie dobrze, osiągniemy cele, które sobie postawiłyśmy smile

Pozdrawiam smile

79 Ostatnio edytowany przez alinkaaa (2014-04-14 12:13:00)

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Zaczełam nosić swoje jedzonko na uczelnie. Zazwyczaj sa to po prostu 2/3 chlebki lekkie żytnie wasa bo je wprost uwielbiam z szynka z indyka oraz pokrojona na male kawaleczki wedzona piers z kurczaka. Chcialabym raz kiedys wziac sobie jakieś jabłkuszko ale nie przepadam za nie obranym jabłkiem bo potem sie zle czuje. Jesli obiore je sobie w domu i wezme w pudeleczku to zrobi mi sie nie zbyt ciekawe, zczarnieje sad tydzien temu wazylam 60 wiec wedlug kalkulatora BMI moja waga jest " idealna" ale walcze dalej smile

80

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
alinkaaa napisał/a:

Zaczełam nosić swoje jedzonko na uczelnie. Zazwyczaj sa to po prostu 2/3 chlebki lekkie żytnie wasa bo je wprost uwielbiam z szynka z indyka oraz pokrojona na male kawaleczki wedzona piers z kurczaka. Chcialabym raz kiedys wziac sobie jakieś jabłkuszko ale nie przepadam za nie obranym jabłkiem bo potem sie zle czuje. Jesli obiore je sobie w domu i wezme w pudeleczku to zrobi mi sie nie zbyt ciekawe, zczarnieje sad tydzien temu wazylam 60 wiec wedlug kalkulatora BMI moja waga jest " idealna" ale walcze dalej smile

Tylko jak idziesz na cały dzień na uczelnię, to bierz sobie na tyle jedzenia, żeby co te 3-4 godziny zjeść. Ja często biorę sobie na cały dzień kaszę z rodzynkami, albo z warzywami. Sałatkę z kurczakiem czasem biorę - kurczaka nie smażę tylko piekę w piekarniku żeby nie używać niepotrzebnie tłuszczu.
Wiesz, wg BMI to ja mam nadwagę, a ubrania mam w rozmiarze 36-38 i zaczyna być widać zarys mięśni na brzuchu. Jak się ćwiczy i zaczynają mięśnie rosnąć, to BMI czasami nie działa. Lepiej patrzeć po centymetrach.
Ile masz wzrostu?

81

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
alinkaaa napisał/a:

Zaczełam nosić swoje jedzonko na uczelnie. Zazwyczaj sa to po prostu 2/3 chlebki lekkie żytnie wasa bo je wprost uwielbiam z szynka z indyka oraz pokrojona na male kawaleczki wedzona piers z kurczaka. Chcialabym raz kiedys wziac sobie jakieś jabłkuszko ale nie przepadam za nie obranym jabłkiem bo potem sie zle czuje. Jesli obiore je sobie w domu i wezme w pudeleczku to zrobi mi sie nie zbyt ciekawe, zczarnieje sad tydzien temu wazylam 60 wiec wedlug kalkulatora BMI moja waga jest " idealna" ale walcze dalej smile

O kurcze, nie najadłabym się tym, na pewno big_smile No, ale oczywiście jak Tobie pasuje i dzięki temu jesteś najedzona, gdy jesteś sporo czasu na uczelni, np pół dnia, to ok. A jakieś suszone owoce może lubisz? Je też mogłabyś wziąć.

82

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
truskaweczka19 napisał/a:
alinkaaa napisał/a:

Zaczełam nosić swoje jedzonko na uczelnie. Zazwyczaj sa to po prostu 2/3 chlebki lekkie żytnie wasa bo je wprost uwielbiam z szynka z indyka oraz pokrojona na male kawaleczki wedzona piers z kurczaka. Chcialabym raz kiedys wziac sobie jakieś jabłkuszko ale nie przepadam za nie obranym jabłkiem bo potem sie zle czuje. Jesli obiore je sobie w domu i wezme w pudeleczku to zrobi mi sie nie zbyt ciekawe, zczarnieje sad tydzien temu wazylam 60 wiec wedlug kalkulatora BMI moja waga jest " idealna" ale walcze dalej smile

O kurcze, nie najadłabym się tym, na pewno big_smile No, ale oczywiście jak Tobie pasuje i dzięki temu jesteś najedzona, gdy jesteś sporo czasu na uczelni, np pół dnia, to ok. A jakieś suszone owoce może lubisz? Je też mogłabyś wziąć.

z suszonych owocow to tylko mega kaloryczne rodzynki sad najadam sie i nigfy nie jestem glodna. sa dni, ze jestem od 8-20 ale daje rade xd

83

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
alinkaaa napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:
alinkaaa napisał/a:

Zaczełam nosić swoje jedzonko na uczelnie. Zazwyczaj sa to po prostu 2/3 chlebki lekkie żytnie wasa bo je wprost uwielbiam z szynka z indyka oraz pokrojona na male kawaleczki wedzona piers z kurczaka. Chcialabym raz kiedys wziac sobie jakieś jabłkuszko ale nie przepadam za nie obranym jabłkiem bo potem sie zle czuje. Jesli obiore je sobie w domu i wezme w pudeleczku to zrobi mi sie nie zbyt ciekawe, zczarnieje sad tydzien temu wazylam 60 wiec wedlug kalkulatora BMI moja waga jest " idealna" ale walcze dalej smile

O kurcze, nie najadłabym się tym, na pewno big_smile No, ale oczywiście jak Tobie pasuje i dzięki temu jesteś najedzona, gdy jesteś sporo czasu na uczelni, np pół dnia, to ok. A jakieś suszone owoce może lubisz? Je też mogłabyś wziąć.

z suszonych owocow to tylko mega kaloryczne rodzynki sad najadam sie i nigfy nie jestem glodna. sa dni, ze jestem od 8-20 ale daje rade xd

Moim zdaniem fundujesz sobie niezłą głodówkę. Metabolizm zwalnia, a wtedy ciężko schudnąć. Powinnaś to zmienić. Czasem nawet jeść na siłę, bo to naprawdę dla Twojego dobra, dla zdrowia. W końcu byś się przyzwyczaiła. Teraz jesteś przyzwyczajona do niejedzenia lub do bardzo małej ilości, ale to można zmienić, tak samo jak ktoś je za dużo i może jeść mniej i też się przyzwyczai. Tak że radzę Ci więcej jeść, bo na tyle godzin rodzynki to jest masakra, zrób coś z tym dla zdrowia.

84

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
truskaweczka19 napisał/a:
alinkaaa napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

O kurcze, nie najadłabym się tym, na pewno big_smile No, ale oczywiście jak Tobie pasuje i dzięki temu jesteś najedzona, gdy jesteś sporo czasu na uczelni, np pół dnia, to ok. A jakieś suszone owoce może lubisz? Je też mogłabyś wziąć.

z suszonych owocow to tylko mega kaloryczne rodzynki sad najadam sie i nigfy nie jestem glodna. sa dni, ze jestem od 8-20 ale daje rade xd

Moim zdaniem fundujesz sobie niezłą głodówkę. Metabolizm zwalnia, a wtedy ciężko schudnąć. Powinnaś to zmienić. Czasem nawet jeść na siłę, bo to naprawdę dla Twojego dobra, dla zdrowia. W końcu byś się przyzwyczaiła. Teraz jesteś przyzwyczajona do niejedzenia lub do bardzo małej ilości, ale to można zmienić, tak samo jak ktoś je za dużo i może jeść mniej i też się przyzwyczai. Tak że radzę Ci więcej jeść, bo na tyle godzin rodzynki to jest masakra, zrób coś z tym dla zdrowia.

Jak zjem 3 kanapki i kilka kawalkow kurczaka na drugie sniadanie, piersi z kurczaka z ryzem lub jakas inna zdrowa potrawa, duzo kefiru, mleka. To jest glodowka ?;D Dostarczam sobie okolo 1600 kcal dziennie xd A o rodzynkach napisalam bo mnie zapytalas o suszone owoce i odpowiedzialam Ci, ze lubie tylko rodzynki, ktore sa mega kaloryczne wiec ich tak nie jadam smile

85

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
alinkaaa napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:
alinkaaa napisał/a:

z suszonych owocow to tylko mega kaloryczne rodzynki sad najadam sie i nigfy nie jestem glodna. sa dni, ze jestem od 8-20 ale daje rade xd

Moim zdaniem fundujesz sobie niezłą głodówkę. Metabolizm zwalnia, a wtedy ciężko schudnąć. Powinnaś to zmienić. Czasem nawet jeść na siłę, bo to naprawdę dla Twojego dobra, dla zdrowia. W końcu byś się przyzwyczaiła. Teraz jesteś przyzwyczajona do niejedzenia lub do bardzo małej ilości, ale to można zmienić, tak samo jak ktoś je za dużo i może jeść mniej i też się przyzwyczai. Tak że radzę Ci więcej jeść, bo na tyle godzin rodzynki to jest masakra, zrób coś z tym dla zdrowia.

Jak zjem 3 kanapki i kilka kawalkow kurczaka na drugie sniadanie, piersi z kurczaka z ryzem lub jakas inna zdrowa potrawa, duzo kefiru, mleka. To jest glodowka ?;D Dostarczam sobie okolo 1600 kcal dziennie xd A o rodzynkach napisalam bo mnie zapytalas o suszone owoce i odpowiedzialam Ci, ze lubie tylko rodzynki, ktore sa mega kaloryczne wiec ich tak nie jadam smile

Aha ok to sorki, ja jakaś niekumata byłam i zrozumiałam, że siedzisz od rana do wieczora na uczelni i jesz tylko rodzynki. Wybacz :*

86 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-04-18 23:48:58)

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

no pewnie, że jedzenie mniej to dobra dieta smile ale trzeba pamiętać, żeby zachować umiar i nie głodzić sie. jeśli ktoś chce profesjonalną i zdrową dietę, to odsyłam do swojego przykładu. od kwietnia jestem na diecie, ktorą przepisała mi bezpłatnie dietetyczka. kontaktowałam się z spam i ułożyła mi prooostą dietę, dzieki której osiągnęłam swój cel: 8 kilogramów mniej przed świętami smile

87

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Waga wskazuje 58 kg !!!!;)

88

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Ja ukończyłam studia AWF i o treningu chyba wiem najwięcej, plus jestem trenerem personalnym (nie chodzi tutaj o jakiekolwiek chwalenie się, ale uświadomienie że pojęcie o tematyce mam). Dietetykę również mam wpisaną.
To co pisze WitchQueen to prawda, jedynie co bym Ci odradziła to nie jedzenie zbyt dużej ilości białka na kolację, bo zakwaszony organizm w nocy gorzej pracuje, mimo że tego nie odczuwamy. Najważniejsze, że są efekty - brawo!

Dieta zrównoważona to dieta idealna, nie ma co sobie wszystkiego odmawiać. Warto jeść z UMIAREM 4 razy dziennie, a nawet 5.
Liczenie kalorii to bzdura - już dawno od tego wszyscy odeszli.
smile

Dodatkowo informacja - są 3 typy BMI, w zależności od budowy ciała. W internecie mamy tylko jeden typ kalkulatora a mianowicie nr:
1 - typ bardzo drobnej budowy szkieletu.

a są jeszcze 2...
2 - typ średniej budowy ciała
3 - typ mocnej budowy ciała

A kobitki zawału dostają bo w necie jest tylko jeden.....

Ja jestem typ 3 i wg kalkulatora oscyluję jako prawidłowa budowa ciała (bo jestem umięśniona kobitka aktualnie w ciąży).
A wg typu 1 - porządna nadwaga.

89

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

PatrycjaKornelia

Akurat u mnie się liczenie wartości energetycznej sprawdza najbardziej.
Wiem, że białka i węglowodany złożone trawią się inaczej niż tłuszcze i cukry proste, ale jak jest się zdrowym i je poniżej zapotrzebowań, to nie ma siły, chudnie się.
Białko wieczorem występuje u mnie zwykle pod postacią białego sera, albo kawałka ryby.

Ja generalnie nie jestem entuzjastką surowych warzyw, bo co by z nimi nie zrobić smakują dość paskudnie i nie potrafię się nimi najeść.

Teraz przez święta żarłam jak durna, ale wróciłam do dawnego planu. Ważne żeby nie rzucać diety w myśl  "bo jak już złamałam zasady, to nie ma sensu kontynuować" W dwa dni się więcej jak 1kg raczej nie da przytyć. A przy dobrej diecie i ćwiczeniach stracić kilogram to jest niecały tydzień. Ważne żeby się nie poddawać.

Właśnie BMI jest bardzo niemiarodajne. Ja do grubych osób nigdy nie należałam, za to zawsze waga pokazywała więcej niż na to wyglądało. Miałam kiedyś koleżankę, która przy takim samym wzroście i wadze jak ja wyglądała już naprawdę grubo, bo miała po prostu zupełnie inną budowę ciała i więcej tkanki tłuszczowej, a mniej mięśni. Mięśnie całkiem sporo ważą, dlatego sugerowanie się samą masą ciała jest nieporozumieniem.

90

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Ja warzywa lubię pod każdą postacią, ale do obiadu preferuję te na parze lub pieczone w piekarniku wink

91

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Ja na kolację jadłam kanapki- węgle, a i tak chudłam. Wprawdzie jak pisałam potem po diecie jakiś czas sporo przytyłam, ale dlatego, że nie kontrolowałam się, nie chodzi o te węgle na kolację, tylko słodycze i inne. Ja jakoś nie potrafię inaczej niż kanapki na kolację, najlepiej mi pasuje, czasem jadłam coś innego, ale mi tak ciężko bez kanapek na kolację wink A skoro od tego nie tyje, to spoko. Staram się, by były zdrowe i nie jakieś bardzo kaloryczne, ciemny chleb itp smile Dlatego nie do końca trzymam się tych ogólnych wytycznych, uważam, że każdemu służy co innego, jeden będzie zadowolony z białka na kolacji, ja wolę na kolację jednak węgle wink

92

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Od świat zaprzestalam swojego odchudzania bo ciagle cos, jestem w domu gdzie mama mnie karmi meega kalorycznie i ciezko mi odmowic  ale wczoraj sie wazylam i waga sie nie zwiekszyla, zostalo 58 tak jak przed swietami ! big_smile

93

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)

Jeść  mniej jest to  najlepszą dietą ! Po miesiącu żołądek się kurczy i siłą rzeczy już jesz mniej, bo szybciej czujesz się pełna.Warzywa i owoce w dużych ilościach jeść i jedna łyżeczka otrębów do jogortu powoduje że, mamy lepsze trawienie.Polecam

94

Odp: Moja własna dieta. Pomocy ! :)
kalina30 napisał/a:

Jeść  mniej jest to  najlepszą dietą ! Po miesiącu żołądek się kurczy i siłą rzeczy już jesz mniej, bo szybciej czujesz się pełna.Warzywa i owoce w dużych ilościach jeść i jedna łyżeczka otrębów do jogortu powoduje że, mamy lepsze trawienie.Polecam

Jedzenie mniejszej ilości pożywienia, to nie jest rozwiązanie.

Czasem jest tak, że jemy cały czas za mało i tyjemy, a rozsądek podpowiada nam "skoro tyjesz, to jedz mniej". Sytuacja się zapętla, a my stajemy się grubymi anemiczkami. Dlaczego?
Otóż kiedy organizm otrzymuje za mało pożywienia, to cukier zamienia w tłuszcz, a sam tłuszcz odkładany jest na zapas, kiedy znów nie dostarczysz odpowiedniej ilości energii swojemu ciału.

Stąd też należy pierw poznać podstawowe zasady na odchudzanie, a dopiero wtedy układać dietę.

Skoro mowa o ćwiczeniach, to też na początku nie przesadzaj, bo ciało nie jest przygotowane na tak drastyczne zmiany, wszystko małymi krokami.

A co do diety, to polecam dietę dash

Pozdrawiam,

Posty [ 66 do 94 z 94 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026