Uczciwosc - tu jest pies pogrzebany. Gdyby kobieta w ciąży pracowała skoro może i nie kombinowała, nie byłoby tych problemów. Jednak my jako naród uwielbiamy cos miec, ale nic nie robic. A to cieżarna zakłada fikcyjną działalnosc, deklaruje spore dochody, później zaniemoże i płacą jej przez ileś tam miesięcy niezłą kasę. Na koniec zlikwiduje działalnosc, a opinia o cwanych babach rozleje się na wszystkie. To znów moda na fikcyjne rozwody i bycie samotną matką, bo miejsce w żłobku, przedszkolu załapie. Milion innych kombinacji alpejskich.
Dawno temu ( przynajmniej u mnie) był ginekolog firmowy. Źle się czułam, wymiotowałam jak cholera (normalne u ciężarnych), ale nie było mowy o zwolnieniu. Uznał, że ciąża niezagrożona - do roboty. Mogłam skorzystac z urlopu bezpłatnego i to uczyniłam. Dziś lekarz boi się konsekwencji, bo a nuż.... Nikt nie podważy takiego zwolnienia. To dobrze, ale zarazem źle. Nie mnie to oceniac, piszę jedynie jak było. Wyobrażacie sobie, co to byłby za jęk, gdyby dziś kobieta w ciąży wzięła bezpłatny? Telewizja, prasa - lekarz i pracodawca do odstrzału.
Ktoś musi rodzic, nie zrobi tego mężczyzna (choc postęp nauki i to może kiedyś zagwarantuje), ale nie przesadzajmy z tym pasożytowaniem kobiet. Wystarczy elementarna uczciwosc i świadomosc, ze okradasz w majestacie prawa resztę.
Pracodawca u nas, to taki byt, który coś tam o ekonomii wie, ale generalnie nie ogarnia mechanizmów rządzących rynkiem. Chce wygenerowac jak największy zysk, jak najmniejszym kosztem. Niskie płace, niski popyt wewnętrzny. Nic odkrywczego. Niemiecki robotnik ma godziwą pensję, stac go na więcej, bo tam wiedzą, że jak nr 1 zapłaci godziwie, to kupią u numeru 2-go, i tak dalej. A nasi pracodawcy sami sobie wilkiem. No i wsparcie rodzimego rynku się kłania. My lubimy wszystko co zagraniczne, uwielbiamy wspomagac cudzą gospodarkę. Proszę popatrzec na siebie: gdzie kupujecie (polski sklep?), co nosicie ( nasze?), gdzie spędzacie wczasy ( Polska, Unia, a może gorzej - poza nią).
Trochę patriotyzmu ekonomicznego oraz uczciwości i nie będzie źle. Prawdziwym utrapieniem bedą dla nas ci, którzy nigdy nie pracowali, bądź robili to na czarno. Owszem zysku pracodawcy przysporzyli ( w danym momencie), ale w razie choroby, starości - kto ich utrzyma? Będą renty, emerytury socjalne, coś w ten deseń. Przecież nie pozwolimy takim ludziom umierac na ulicy, bo sobie nie wypracowali minimalnego świadczenia. Pomysł z płaceniem kobietom tych 500 zł uważam za chybiony. Nie chcę urazic wielodzietnych, ale naprawdę bezmyślne klepanie dzieci jest jakąś kosmiczną pomyłką . Możliwosc pracy dla kobiet, a nie jakieś dzikie umowy. Uczciwosc po stronie pracodawcy, pracownika, urzędnika. Marzenia mam, ale jak się nie ockniemy, będzie tylko biedniej. Bogaty lubi luksus i bynajmniej w kraju pieniędzy nie wydaje, i nie zostawia. Najbogatsza setka - gdzie płaci podatki?