netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

153 odpowiedzi15 383 wyświetleniazałożony przez Joga, 26.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

1

Temat: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Nie wiem, czy to dobre miejsce na w/w temat. Jak napisał o mnie Pitagoras "żyję na cudzy koszt". Poproszę o Wasze zdanie na temat.

Czy urlop macierzyński, korzystanie z dofinansowania na założenie firmy lub do firmy już istniejącej to naganne??

pitagoras napisał/a:
starsza60 napisał/a:

Mało jest takich ambitnych i honorowych jak Joga

Przepraszam bardzo, Joga sama przyznaje, że nie ma nic przeciwko życiu na cudzy koszt (macierzyński, wychowawczy); braniu kasy z EFS...
Czyli owszem, ja, Ty i Starsza60 mamy finansować Jogę i to jest ok, ale już swoich własnych krewnych to NIEEEE.

Pitagoras przegiąłeś! Pracowałam przez 14 lat zanim skorzystałam z moich praw/przywilejów - wybierz sobie, któreś.
Nie kombinuje, płacę podatki, na zwolnieniu lekarskim byłam może ze dwa razy przez te 14 lat. Dopiero kiedy zaszłam w ciążę i okazało się, że powinnam leżeć musiałam pójść na zwolnienie, nadal pracowałam zdalnie, moja wizyta w biurze firmy zakończyła się w szpitalu, groziła mi kolejna utrata dziecka, dopiero wtedy odpuściłam,bałam się ludzi Twojego pokroju, uważających mnie za pasożyta.
Urlop macierzyński to raptem 4 miesiące (x2 bo dzieci mam dwoje), plus urlop wypoczynkowy, którego nie wykorzystałam plus zaległy - bo na urlopy też nie chodziłam.
Teraz jestem na tzw. wychowawczym, nie dostaje żadnych pieniędzy od państwa, jedynie składki są odprowadzane. Nie miałam nic do stracenia, bo po pierwszym dziecku czekało na mnie wypowiedzenie, wiesz redukcja etatów, kryzys itp.....przesunęłam to w czasie i dostanę wypowiedzenie teraz.

Co do funduszy z EFS, wiele osób z nich korzysta i ja też mam do tego prawo. Piszę świetny projekt i myślę, że mi się uda jeśli nie teraz to później. Ja się nie poddaje. Ty nazywasz to "życiem na cudzy koszt"?????!!! Mój mąż pracuje, rozwija swoją firmę, ja staram mu się pomagać. Nie kombinuje, płaci podatki. Utrzymuje nas wszystkich, spłacamy kredyt.
W jaki sposób żyje na Twój koszt????? Pokaż mi proszę bo jakoś nie dopatrzyłam się w skarbonce kasy z konta pod tytułem "Pitagoras".

2

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Jakby nie patrzeć, to, że pobierasz teraz zasiłek macierzyński jest życiem na koszt społeczeństwa pracującego. Wynika to z zasady "solidarności społecznej" jak funkcjonuje w naszym kraju. Bo to, że pracowałaś przedtem 14 lat nie oznacza, ze na jakimś Twoim osobnym, imiennym koncie odkładały się pieniądze odprowadzane przez Ciebie do ZUS. Gdy Ty pracowałaś twoimi składkami były opłacane zasiłki, renty i emerytury tych którzy ich w tamtej chwili potrzebowali. Teraz Ty ich potrzebujesz i nasze składki opłacają Twój zasiłek.
Jakkolwiek nieładnie to brzmi, to "życie na koszt społeczeństwa" jest faktem i sposobem na pozyskiwanie środków na te świadczenia społeczne.

3

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

@Joga, każdy powinien żyć na swój koszt, ale w sytuacji gdy Państwo zabiera większość naszych pieniędzy to bardzo trudne. Skoro mamy taki system, a nie inny to masz pełne prawo z niego korzystać i wyciągnąć ile można. @pitagoras powinien skierować swoje uwagi pod inny adres - Sejm RP, ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa.

Wkurza mnie nazywanie np.: emerytury świadczeniem, bo Państwo co miesiąc zabiera prawie 700 PLN na ubezpieczenie społeczne. Jak się pomnoży to razy 480 (40 lat) to wyjdzie astronomiczna suma, której większość z nas nie dostanie z powrotem. Emerytura to nasze zarobki w przyszłości i na takiej zasadzie należy traktować zdecydowaną większość tzw. świadczeń, bo Państwo nie daje nam wyboru.

Co do środków unijnych to niestety przymusowa prostytucja, ale tutaj wina również leży po stronie rządzących. Jak nie skorzystasz to konkurencja skorzysta i zaoferuje ten sam produkt czy tą samą usługę taniej lub więcej na niej zarobi. W tej sytuacji ktoś komu taki system nie pasuje może jedynie stąd wyjechać.

4

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

No swietnie, w takim razie ja to juz w ogole zyje jak swinia z kasy innych podatnikow. I zasilek macierzynskie bralam (chociaz wtedy jeszcze nie pracowalam ani dnia tutaj) i zasilek na dziecko, potem na dwoje, oboje dzieci dostaje darmowe obiady, podreczniki i inne edukacyjne pomoce w szkole, korzystam z bardzo dobrych drog, trakcji kolejowych, obiektow sportowych, dokladaja mi sie do opieki zdrowotnej (mialam nawet jedna operacje na tzw. koszt panstwa, normalnie w klinice prywatnej pare tysiecy jewrom ja zaplacilam 200 z groszem), dentysta darmowy, w razie bezrobocia nie grozi mi bezdomnosc i smierc glodowa - kurde, ale raj dla pasozytow:))
Aktualni, od lat 7-miu ja tez jakies cyganskie czy somalijskie dziecko utrzymuje albo dokladam sie do renowacji drog w polnocnej czesci kraju, gdzie nigdy z nich nie skorzystam. Nie wiem, czy sie o swoje nie upomniec...

5 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-26 13:16:26)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Mussuka napisał/a:

No swietnie, w takim razie ja to juz w ogole zyje jak swinia z kasy innych podatnikow. I zasilek macierzynskie bralam (chociaz wtedy jeszcze nie pracowalam ani dnia tutaj) i zasilek na dziecko, potem na dwoje, oboje dzieci dostaje darmowe obiady, podreczniki i inne edukacyjne pomoce w szkole, korzystam z bardzo dobrych drog, trakcji kolejowych, obiektow sportowych, dokladaja mi sie do opieki zdrowotnej (mialam nawet jedna operacje na tzw. koszt panstwa, normalnie w klinice prywatnej pare tysiecy jewrom ja zaplacilam 200 z groszem), dentysta darmowy, w razie bezrobocia nie grozi mi bezdomnosc i smierc glodowa - kurde, ale raj dla pasozytow:))
Aktualni, od lat 7-miu ja tez jakies cyganskie czy somalijskie dziecko utrzymuje albo dokladam sie do renowacji drog w polnocnej czesci kraju, gdzie nigdy z nich nie skorzystam. Nie wiem, czy sie o swoje nie upomniec...

Mussuka idealnie pasuję do tego Twojego raju, podaj namiary a już się pakuję i wyjeżdżam, żeby Pitagoras nie musiał mnie utrzymywać, bo biedaczek nie daje już rady big_smile
A teraz na poważnie. mam dokładnie tak jak Ty, zawsze szukam nowych możliwości, nie siedzę i nie jęczę, że mi źle tylko próbuję robić sobie i swojej rodzinie "dobrze". Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych, nie wystartowałam z gniazdka bogatych rodziców, wstydziłabym się w wieku 30 lat żyć na ich koszt. Oczywiście że w Polsce jest trudniej znaleźć dobrą pracę. Teraz mam dwoje dzieci, nie szukam pracy w prywatnych firmach, bo wiem, że jak dziecko się rozchoruje to nikt mnie radośnie na zwolnieniu nie będzie trzymał. Szukam pomysłu na siebie, na własną firmę, która pozwoli mi pogodzić rolę mamy i pracownika.  Fundusze unijne stwarzają taką możliwość i zamierzam skorzystać, będę próbowała do bólu, bo chcę być niezależna.

Kurcze do tej pory myślałam, że świetnie sobie radzę w życiu i jestem pracowita a tu taka niespodzianka smile

Dawanie pieniędzy za darmo rodzi patologię, nic nie muszę i dostaję ale nie zrównałabym z tym w jednym rzędzie zasiłków macierzyńskich, świadczeń dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, emerytur.
Polityka socjalna i rodzinna w naszym kraju kuleje, chętnie podzielę się pieniędzmi z matką, która wychowuje dzieci. Z kimś kto jest niepełnosprawny albo z jego opiekunami.

Jeśli tacy ludzie jak Pitagoras będą w większości to polityka prorodzinna, która już teraz jest tylko teorią zostanie wymazana gumka myszką nawet z książek.

6 Ostatnio edytowany przez Katariina (2014-02-26 13:25:52)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Pitagoras pewnie nigdy nie pójdzie na emeryturę i nigdy nie bierze L4 oraz nie korzysta z państwowej opieki zdrowotnej. Nie korzysta z państwowych dróg, a jeśli już to sfinansował budowę z własnej kieszeni.
Na pewno nie korzystał z państwowej edukacji.
Jeśli korzystał z płatnej to powinien zwrócić się o zwrot pieniędzy, bo prywatne szkoły powinny odpowiadać za jakość świadczonych usług.

7 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-26 15:10:19)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

ja już wiem co to znaczy, pijani pod mopsem, albo "biedne" matki przychodzące po rodzinne, zasiłki, dotacje do mopsu. cała kasę przepuszczą na fajki.zawsze widzę tłum pod mopsem i wszyscy palą:(
to samo pod urzędem pracy.
to są potrzebujący?
a zwykła normalna rodzina, która ma 550na łebka w rodzinie nie dostanie rodzinnego, bo przekracza o 11 zł. niestety choć moglabym dziecku kupić kilogram owoców co kilka dni w tych pieniądzach, inni dostaną na fajki.
i żeby nie było....palenie rzuciłam bo przepalenie rodzinnego to dla mnie patologia.
a wiecie co w ogóle, byłam dziś pytac o pracę w urzędzie pracy, poszłam z moim synkiem na reku do posrednika pracy(syn ma półtora roku) i dowiedzialam sie ze skierowania nie dadzą, bo nie i tyle.

8 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-26 15:12:39)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
nokiaaa napisał/a:

a wiecie co w ogóle, byłam dziś pytac o pracę w urzędzie pracy, poszłam z moim synkiem na reku do posrednika pracy(syn ma półtora roku) i dowiedzialam sie ze skierowania nie dadzą, bo nie i tyle.

Nokiaaa a jakie skierowanie chciałaś dostać w tym Urzędzie? Na jakieś szkolenie czy do pracy?

Urząd pracy to raczej marny pośrednik w znalezieniu pracy. Co chciałabyś robić, jakie masz możliwości, kto zajmie się dzieckiem i gdzie mieszkasz (duże miasto, małe, wieś) Szukasz sama w necie i gazetach?

9 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-26 15:20:10)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

miasto, srednie, powiatowe.
wynajme opiekunke.

na kurs mnnie nie stac, bo nie stac mnie na opiekunke, w tym czasie musze zaplacic 800zl komus obcemu, gdybym poszla do pracy za 1237zl, to zostanie mi po oplacie 437zl.wiec musze pracowac. to bylo ogloszenie do pracy.
dziecko konczy 2lata we wrzesniu

10

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
nokiaaa napisał/a:

miasto, srednie, powiatowe.
wynajme opiekunke.

na kurs mnnie nie stac, bo nie stac mnie na opiekunke, w tym czasie musze zaplacic 800zl komus obcemu, gdybym poszla do pracy za 1237zl, to zostanie mi po oplacie 437zl.wiec musze pracowac. to bylo ogloszenie do pracy.
dziecko konczy 2lata we wrzesniu

Ale o co chodzi z tym skierowaniem? Nie mogłaś sama porozmawiać z pracodawcą? Uświadom mnie bo ja jestem zielona w temacie smile

11

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Ale na co oczekiwalas nokia skierowania z urzedu pracy?
Tam ci predko pracy nie znajda o ile w ogole
Kursy?bylam w UP odpowiedz? Oni jeszcze nic nie wiedza,ale wezmie sobie pani otworzy firme pieniadze sa na to,no tak jestem jak najbardziej za tylko obserwujac swoje otoczenie wiem ze tu jakis biznes swoj utrzymac to chyba cud jakis
A otworzyc zeby rok oplacac zus i pozyczki nie zwracac to troche nie ma sensu

Co do zycia na koszt panstwa tak dla mnie zyja tak ci co korzystaja od lat z mops
Nie zebym byla przeciwna pomocy,ale nie dla takich co od 10 lat korzystaja z opieki nie robiac nic w zamian

12 Ostatnio edytowany przez missF (2014-02-26 15:58:14)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Według mnie kobieta na macierzyńskim, emeryt czy prawdziwy rencista (czyli faktycznie osoba chora, a nie taka z papierkiem otrzymanym za łapóweczkę) nie żyją na koszt państwa. Bo swoje zwykle przepracowali, ich pieniądze, gdy pracowali, szły na inne matki, rencistów i emerytów.

Kto według mnie żyje na koszt państwa?
Rodzinki wielodzietne, gdzie jest 12 dzieciaków i mają WSZYSTKO. Matka nie pracuje, ojciec na czarno, a te dzieci mają więcej, niż ja miałam kiedy byłam mała (a jestem jedynaczką). Darmowe obiady w szkole, darmowe półkolonie, darmowe ubrania, jedzenie od Brata Alberta albo te "Pomoc UE". Matka tych dzieci jest zawsze dobrze ubrana, chodzi po kosmetyczkach, fryzjerach... Szlag mnie trafia, bo moja pracująca całe życie mama nie ma kasy żeby raz na jakiś czas pójść do kosmetyczki na manikiur czy jakieś zabiegi na twarz, a taki dzieciorób całe dnie spędza w galerii handlowej (ma rentę), ubiera się lepiej niż zwykły człowiek a u kosmetyczki i fryzjera bywa parę razy w miesiącu. Wcale nie przesadzam, znam tą rodzinę.
Na koszt państwa żyje też pijak spod sklepu, który ma rentę z powodu "choroby alkoholowej" i 3/4 tej kasy przeznacza na wódkę. Ludzie którzy pobierają te wszystkie zasiłki, mimo, że są zdolni do pracy, tylko po co zapierniczać 8 godzin za 1200 zł miesięcznie, skoro leżąc do góry brzuchem można dostać 700 zł? Po co być uczciwym? Żul czy dzieciorób dostanie pieniążki "po jest taki biedny", a emeryt który przepracował całe życie, dostanie mini emeryturkę która nie starcza mu na leki. No kurna. Dla mnie to prawdziwe robactwo jest.

I to oni żyją na koszt państwa, a nie matka która poszła na macierzyński, żeby móc wychować dziecko. Tak się czepiają tych kobiet, że na koszt państwa niby żyją, że jak tak można, a potem wielkie zdziwienie, że mamy niż demograficzny! Bo kobiety rodzić nie chcą, bo kasy nie ma a powietrzem się niemowlak nie naje.

13

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

missF dokladnie,mam takie samo zdanie

14 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-26 16:35:14)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Bo wiecie dziewczyny najlepiej byłby rodzić dzieci na emeryturze albo, żeby bocian przynosił już takie 18letnie big_smile Pożytek większy bo do pracy można zagonić big_smile

W cywilizowanych państwach, gdzie socjal jest bardziej rozbudowany nikt nie wpadłby na pomysł oskarżenia kobiety o pasożytnictwo, tylko dlatego,  że korzysta z urlopu macierzyńskiego ale jak widać w naszym "katolickim" kraju, wszyscy sobie pomagamy wspieramy się i kochamy prawdziwą miłością bliźniego. To takie typowo polskie, bić po głowie bliźniego, żeby mu za dobrze nie było....

Ps. sama znam rencistę, który sobie rozwalił wątrobę wódą i teraz już na rencie nadal stosuję tę samą "terapię". Rodziny ciągle korzystające z MOPS to niekoniecznie Ci potrzebujący ale często kombinatorzy, pracują na czarno i pobierają zasiłki albo nie wykazują dochodu a prowadzą firmy i pierwsi ustawiają się po pieniądze....Co do wielodzietnych to się nie wypowiadam bo nie wiem jak funkcjonują, nie znam takich rodzin.
Inna sprawa, że u nas opieka socjalna kuleje i nikt się nie angażuje w aktywizację takich  środowisk. Nikt nie uczy ludzi jak mają szukac pracyi radzic sobie z problemami.

15 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-26 16:37:11)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
lena812 napisał/a:

Co do zycia na koszt panstwa tak dla mnie zyja tak ci co korzystaja od lat z mops
Nie zebym byla przeciwna pomocy,ale nie dla takich co od 10 lat korzystaja z opieki nie robiac nic w zamian

Co w tym niewłaściwego? Korzystają, bo można. Taki wybrali sposób na życie.

Jak ktoś mądry powiedział: Lepiej mieć brzuch od piwa niż garb od roboty smile

Joga napisał/a:

W cywilizowanych państwach, gdzie socjal jest bardziej rozbudowany nikt nie wpadłby na pomysł oskarżenia kobiety o pasożytnictwo, tylko dlatego,  że korzysta z urlopu macierzyńskiego ale jak widać w naszym "katolickim" kraju, wszyscy sobie pomagamy wspieramy się i kochamy prawdziwą miłością bliźniego. To takie typowo polskie, bić po głowie bliźniego, żeby mu za dobrze nie było....

W USA praktycznie nie ma tego typu socjalu, a przyrost naturalny mają lepszy niż Europa Zachodnia. Wiem jak w Polsce jest ciężko wychowywać dziecko przy niewielkich dochodach, więc nikomu nie zazdroszczę zasiłku czy ulgi. Poza tym nikt nie widzi pieniędzy, które nam zabierają, żeby dać te nędzne zasiłki.

16 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-26 17:03:12)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

W USA praktycznie nie ma tego typu socjalu, a przyrost naturalny mają lepszy niż Europa Zachodnia. Wiem jak w Polsce jest ciężko wychowywać dziecko przy niewielkich dochodach, więc nikomu nie zazdroszczę zasiłku czy ulgi. Poza tym nikt nie widzi pieniędzy, które nam zabierają, żeby dać te nędzne zasiłki.

Miałam na myśli północ, Skandynawię o Anglii nie wspomnę bo im ten socjal teraz bokiem wychodzi. W Polsce z jednej pensji trudno się utrzymać osobie samotnej a z dziećmi to jest dopiero gimnastyka. Leki, lekarz - często prywatnie, bo na NFZ trudno się załapać, ubranie, zabawki - to jest ogromny koszt. Jestem na etapie przedszkolnym, więc jak "pójdziemy" do szkoły to dopiero będzie masakra. Gdybyśmy nie płacili podatków i tego cholernego "haraczu" do ZUS to stać by mnie było na dużo więcej, jak wszystkich zresztą   smile Ups rozmarzyłam się co ??? big_smile

17 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-26 17:44:23)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:
nokiaaa napisał/a:

miasto, srednie, powiatowe.
wynajme opiekunke.

na kurs mnnie nie stac, bo nie stac mnie na opiekunke, w tym czasie musze zaplacic 800zl komus obcemu, gdybym poszla do pracy za 1237zl, to zostanie mi po oplacie 437zl.wiec musze pracowac. to bylo ogloszenie do pracy.
dziecko konczy 2lata we wrzesniu

Ale o co chodzi z tym skierowaniem? Nie mogłaś sama porozmawiać z pracodawcą? Uświadom mnie bo ja jestem zielona w temacie smile

nie podali miejsca tej pracy.tajemnica.

robactwo w chorobie alkoholowej?
tak!
co do życia za parę groszy.
sluchajcie dziewczyny-kupilam kilo buraków i chrzan,puściłam zelmerem i zawekowałam 4słoiki ćwikły:D
ale pycha!
i co za 3zł.
można tanio i dobrze zjeść
nie wspomnę o 80słoiczkach gruszek i jabłek(z podwórka, spadały więc zbierałam i szybko robiłam), zamrożonych śliwkach z odrzutu(nikt nie chciał), zamrożonych truskawkach.
odpadły mi kompoty i deserki dla dzieci.
zapomniałam o 4dużych dyniach z mojej zamrażarki.
synek ma obiad codzien z nią:)))
jemy też sałatkę kebabową ze 2 razy na miech, bo wychodzi tak tanio, a ja uwielbiamy.
ciekawe czy te laski z fajkami spod mopsu robią cokolwiek oprócz rodzenia dzieci i palenia papierosw.

18

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
nokiaaa napisał/a:

nie podali miejsca tej pracy.tajemnica.

Nie rozumiem, jesli w urzędzie jest ogłoszenie to podają chyba pracodawcę - nazwa, stanowisko, wymagania oraz to co oferują w tym wynagrodzenie. Nie wiem o co chodzi z tą tajemnicą???

19

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

Miałam na myśli północ, Skandynawię o Anglii nie wspomnę bo im ten socjal teraz bokiem wychodzi.

Wiem co miałaś na myśli smile Podałem USA jako przykład, żeby pokazać, że nie chodzi tylko o socjal. Na chęć posiadania dzieci wpływa wiele czynników co z Polski słabo widać.

Joga napisał/a:

W Polsce z jednej pensji trudno się utrzymać osobie samotnej a z dziećmi to jest dopiero gimnastyka.

Do tego dochodzi gimnastyka czasowa. Problem z miejscami w przedszkolu, jak się uda to krótko czynne, a jak ktoś ma do pracy daleko (dojeżdża kilkadziesiąt kilometrów) to naprawdę ciężko wszystko zorganizować. Pracowałem w Warszawie z ludźmi, którzy pracowali we dwójkę, ale nie zarabiali wystarczająco dużo, żeby zatrudnić opiekunkę, a rodzinę zostawili daleko i szczerze współczułem takiego trybu życia.

Joga napisał/a:

Gdybyśmy nie płacili podatków i tego cholernego "haraczu" do ZUS to stać by mnie było na dużo więcej, jak wszystkich zresztą   smile

Dokładnie o to chodzi. Mniejsze podatki + lepsza infrastruktura (żłobki, przedszkola, wszystko dłużej czynne) i zasiłki nie będą tak potrzebne. 500 PLN miesięcznie od Kaczyńskiego nie załatwi sprawy szczególnie, że może być skasowane albo ograniczone z dnia na dzień.

20

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Pitagoras, wbrew swojemu "nick-owi" plecie głupoty! Strzelił jak łysy warkoczem o beton.

Właśnie zastanawiam, się skąd taka nienawiść do kobiet na urlopach macierzyńskich i wychowawczych? Z jednej strony Państwo wymusza jak największy rozród (patrz: brak darmowej antykoncepcji, w przeciwieństwie do refundowanej Viagry, zakaz aborcji na życzenie, itp), jednakże nie gwarantuje żadnych normalnych warunków do rodzenia/wychowywania dzieci!!!

Nóż mi się w kieszeni otwiera na to wszytsko! Nie mam jeszcze dzieci,ale chcę mieć! Na samą myśl już się boje bo:
1. obecny pracodawca daje do zrozumienia że nie widzi opcji odejścia na macierzyński, przecież jest dużo pracy, wtedy on będzie musiał zatrudnić kogoś innego na moje miejsce, a co jak się nowa osoba wdroży - zwalniać tak ją jak ja wróce?
2. chcę zmienić pracę, w związku z pkt 1. jednakże na 2 rozmowach jakich byłam, pytano mnie o plany macierzyńskie, pytano czy jestem mężatką i zerkano na obrączkęi! Czy to jest normalne?! Nie jest normalne i chyba nie będzie normalnie przez kilkadziesiąt lat zanim to chore pokolenie wymrze, które uważa że odejście na macierzyński to zbrodnia i życie na garnuszku państwa.
Państwo tworzą obywatele i państwo jest dla obywateli!

21 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-26 20:31:29)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:
Joga napisał/a:

Miałam na myśli północ, Skandynawię o Anglii nie wspomnę bo im ten socjal teraz bokiem wychodzi.

Wiem co miałaś na myśli smile Podałem USA jako przykład, żeby pokazać, że nie chodzi tylko o socjal. Na chęć posiadania dzieci wpływa wiele czynników co z Polski słabo widać.

Joga napisał/a:

W Polsce z jednej pensji trudno się utrzymać osobie samotnej a z dziećmi to jest dopiero gimnastyka.

Do tego dochodzi gimnastyka czasowa. Problem z miejscami w przedszkolu, jak się uda to krótko czynne, a jak ktoś ma do pracy daleko (dojeżdża kilkadziesiąt kilometrów) to naprawdę ciężko wszystko zorganizować. Pracowałem w Warszawie z ludźmi, którzy pracowali we dwójkę, ale nie zarabiali wystarczająco dużo, żeby zatrudnić opiekunkę, a rodzinę zostawili daleko i szczerze współczułem takiego trybu życia.

Joga napisał/a:

Gdybyśmy nie płacili podatków i tego cholernego "haraczu" do ZUS to stać by mnie było na dużo więcej, jak wszystkich zresztą   smile

Dokładnie o to chodzi. Mniejsze podatki + lepsza infrastruktura (żłobki, przedszkola, wszystko dłużej czynne) i zasiłki nie będą tak potrzebne. 500 PLN miesięcznie od Kaczyńskiego nie załatwi sprawy szczególnie, że może być skasowane albo ograniczone z dnia na dzień.

Te 500PLN od Kaczyńskiego to dopiero stworzy patologię. Dużo dzieci, dużo kasy, dostaną Ci którzy nie pracują i nie maja zamiaru, Ci ze średnim dochodem się nie załapią. Strasznym populizmem jedzie big_smile
Właśnie wczoraj rozmawiałam o tym z mężem o obniżeniu podatków, że to jedyne rozwiązanie, jak ludzie będą mieli pieniądze to je wydadzą, podatek i tak wróci do budżetu ale z innych źródeł i wszystko się rozrusza ale do takich rozwiązań nasi politycy nie dorośli więc puki co łupią naiwnych i uczciwych, bo oszuści i wyłudzacze zawsze sobie poradzą.
A na marginesie tak dość rozsądnie piszesz smile

rachelgreen dlatego właśnie ja, już po 30tce, ruszyłam z buta z dziećmi big_smile Bo dużo czasu już mi nie zostało a zamartwianie się o pracodawcę - choć ja miałam fantastycznego - nigdzie mnie nie zaprowadzi, bo on nie będzie miał sentymentów.

22

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

Te 500PLN od Kaczyńskiego to dopiero stworzy patologię. Dużo dzieci, dużo kasy, dostaną Ci którzy nie pracują i nie maja zamiaru, Ci ze średnim dochodem się nie załapią. Strasznym populizmem jedzie big_smile

Oczywiście, że stworzy patologię. Przy tym to będą pieniądze przejadane, a nie inwestowane. Lepiej je zainwestować w nowoczesny przemysł, żeby niedługo był zwrot z którego będzie można finansować takie prezenty.

Joga napisał/a:

Właśnie wczoraj rozmawiałam o tym z mężem o obniżeniu podatków, że to jedyne rozwiązanie, jak ludzie będą mieli pieniądze to je wydadzą, podatek i tak wróci do budżetu ale z innych źródeł i wszystko się rozrusza ale do takich rozwiązań nasi politycy nie dorośli więc puki co łupią naiwnych i uczciwych, bo oszuści i wyłudzacze zawsze sobie poradzą.

Podatki, a właściwie koszty pracy z ZUSem na czele trzeba nie tylko obniżyć, ale też uprościć. Dzięki temu gospodarka się rozrusza, wpływy do budżetu zwiększą, a firmy urosną. Będzie trwały efekt i lepsze warunki życia dla wszystkich, którzy chcą z tego skorzystać.

Joga napisał/a:

A na marginesie tak dość rozsądnie piszesz smile

Dzięki! smile

23

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:
nokiaaa napisał/a:

nie podali miejsca tej pracy.tajemnica.

Nie rozumiem, jesli w urzędzie jest ogłoszenie to podają chyba pracodawcę - nazwa, stanowisko, wymagania oraz to co oferują w tym wynagrodzenie. Nie wiem o co chodzi z tą tajemnicą???

Pewnie zależy od konkretnego urzędu. U mnie np. w niektórych ofertach podają pracodawcę, a w niektórych nie. Wiesz jakie stanowisko i wymagania, ale bez skierowania nie dociekniesz, gdzie masz się zgłosić.

24

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:
lena812 napisał/a:

Co do zycia na koszt panstwa tak dla mnie zyja tak ci co korzystaja od lat z mops
Nie zebym byla przeciwna pomocy,ale nie dla takich co od 10 lat korzystaja z opieki nie robiac nic w zamian

Co w tym niewłaściwego? Korzystają, bo można. Taki wybrali sposób na życie.

Jak ktoś mądry powiedział: Lepiej mieć brzuch od piwa niż garb od roboty smile

Joga napisał/a:

W cywilizowanych państwach, gdzie socjal jest bardziej rozbudowany nikt nie wpadłby na pomysł oskarżenia kobiety o pasożytnictwo, tylko dlatego,  że korzysta z urlopu macierzyńskiego ale jak widać w naszym "katolickim" kraju, wszyscy sobie pomagamy wspieramy się i kochamy prawdziwą miłością bliźniego. To takie typowo polskie, bić po głowie bliźniego, żeby mu za dobrze nie było....

W USA praktycznie nie ma tego typu socjalu, a przyrost naturalny mają lepszy niż Europa Zachodnia. Wiem jak w Polsce jest ciężko wychowywać dziecko przy niewielkich dochodach, więc nikomu nie zazdroszczę zasiłku czy ulgi. Poza tym nikt nie widzi pieniędzy, które nam zabierają, żeby dać te nędzne zasiłki.

No własnie korzystaja bo mozna
Owszem mozna ale nie 15 lat,a rok dwa
Ja znam mnostwo ludzi korzystajacych z Mops
Wiekszosc z nich tak naprawde nie powinna miec nawet rodzinnego
Ale maja,maja dodatki mieszkaniowe,darmowe podreczniki i obiady w szkole,darmowy opal
Wszystko podane na tacy a nic w zamian

25

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

Nie wiem, czy to dobre miejsce na w/w temat. Jak napisał o mnie Pitagoras "żyję na cudzy koszt". Poproszę o Wasze zdanie na temat.

Czy urlop macierzyński, korzystanie z dofinansowania na założenie firmy lub do firmy już istniejącej to naganne??

pitagoras napisał/a:
starsza60 napisał/a:

Mało jest takich ambitnych i honorowych jak Joga

Przepraszam bardzo, Joga sama przyznaje, że nie ma nic przeciwko życiu na cudzy koszt (macierzyński, wychowawczy); braniu kasy z EFS...
Czyli owszem, ja, Ty i Starsza60 mamy finansować Jogę i to jest ok, ale już swoich własnych krewnych to NIEEEE.

Pitagoras przegiąłeś! Pracowałam przez 14 lat zanim skorzystałam z moich praw/przywilejów - wybierz sobie, któreś.
Nie kombinuje, płacę podatki, na zwolnieniu lekarskim byłam może ze dwa razy przez te 14 lat. Dopiero kiedy zaszłam w ciążę i okazało się, że powinnam leżeć musiałam pójść na zwolnienie, nadal pracowałam zdalnie, moja wizyta w biurze firmy zakończyła się w szpitalu, groziła mi kolejna utrata dziecka, dopiero wtedy odpuściłam,bałam się ludzi Twojego pokroju, uważających mnie za pasożyta.
Urlop macierzyński to raptem 4 miesiące (x2 bo dzieci mam dwoje), plus urlop wypoczynkowy, którego nie wykorzystałam plus zaległy - bo na urlopy też nie chodziłam.
Teraz jestem na tzw. wychowawczym, nie dostaje żadnych pieniędzy od państwa, jedynie składki są odprowadzane. Nie miałam nic do stracenia, bo po pierwszym dziecku czekało na mnie wypowiedzenie, wiesz redukcja etatów, kryzys itp.....przesunęłam to w czasie i dostanę wypowiedzenie teraz.

Co do funduszy z EFS, wiele osób z nich korzysta i ja też mam do tego prawo. Piszę świetny projekt i myślę, że mi się uda jeśli nie teraz to później. Ja się nie poddaje. Ty nazywasz to "życiem na cudzy koszt"?????!!! Mój mąż pracuje, rozwija swoją firmę, ja staram mu się pomagać. Nie kombinuje, płaci podatki. Utrzymuje nas wszystkich, spłacamy kredyt.
W jaki sposób żyje na Twój koszt????? Pokaż mi proszę bo jakoś nie dopatrzyłam się w skarbonce kasy z konta pod tytułem "Pitagoras".

Joga, ale po co sie tlumaczysz? Mialas prawo pojsc na macierzynski. Takie sa przepsisy. Zadnej zbrodni tym nie popelnilas. Faktycznie, Pitagoras trafil jak kula w plot... Czepiac sie kobiety, ze dziecko musi wychowac? A co mialas zrobic? Dzieciatko od razu na drugi dzien w rece obcej osoby oddac? Chory tok myslenia...

26

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Joga... przed chwilą zostało wyprowadzone 153 MILIARDÓW złotych, a po drodze podczas "przelewania" zniknęło już 19 miliardów. Dosłownie w ciągu 5 min. Żyj sobie na koszt społeczeństwa ILE CHCESZ! Bo tych pieniędzy, które teoretycznie były przeznaczone na to byś Ty mogła spokojnie wykorzystać urlop macieżyński już nie ma. Absolutnie sobie nie żałuj i jak możesz to jeszcze sobie załatw coś zdrowotnego. Nie żartuję.

27

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Joga, też nie rozumiem tego co napisał Ci pitagoras hmm Teoretycznie jest to życie na koszt społeczeństwo, no ale tak wynika nasz system, jest średnio fajny ogólnie. Jednak, kurczę, jak dla mnie byłoby kompletnie beznadziejne, gdyby nie było urlopu macierzyńskiego itp. Jak inaczej, matka ma się zająć dzieckiem. To, że wtedy pobiera pieniądze to jest normalne, nie pracuje w tym czasie, ale skoro pracuje, to jej się należy moim zdaniem, zwłaszcza jeśli jest dobrą pracownicą i wiadomo, że wróci do pracy. Dla mnie okropne jest za to wyrzucanie ciężarnych z pracy, tylko dlatego, że są w ciąży itp. Jak kobieta w ciąży mogłaby sobie poradzić na urlopie macierzyńskim bez jakiejś części pieniędzy jakie zarabiała w pracy? No ciężko, chyba, że jej partner/mąż itp dużo zarabia. Ja wolę finansować matki z dziećmi, bo na to moim zdaniem zasługują (oczywiście o ile nie są sytuacje matek z dziećmi, że wiecie, pracować nigdy by nie chciały, a tylko pobierać, ale to co innego niż opisuje Joga u siebie) niż finansować przestępców, a przecież też żyją z naszych podatków. Temu jestem przeciwna, ale temu, że matki z dziećmi np na macierzyńskim żyją z naszych podatków- temu nie mam nic przeciwko smile

Dla mnie to ich absolutne prawo i dobrze, że to jest, chociaż i tutaj powinni polepszyć, np becikowe powinno być dla każdego jak kiedyś.. tutaj jest gorzej, ale ogólnie dobrze, że macierzyński itp jest. Tak samo dla mnie absolutnie dobre, że są renty dla niezdolnych do pracy, chociaż wiem, niektórzy też to wykorzystują, co jest niefajne. Za to moja mama nie może pracować, bo ma raka, leczy go już długo, no i jest taki, że nie mogłaby pracować. Dostaję rentę, dobre i to, chociaż uważam, że powinny być wyższe. No bo wiadomo, moja mama jak pracowała, to zarabiała więcej, odkąd jest na rencie, to ma sporo mniej, połowę tak naprawdę. Te renty to są śmieszne, bo jedna osoba tak naprawdę ciężko ma się z nich utrzymać, a przecież to nie jest wina tej osoby, że jest chora. Ogólnie dużo innych udogodnień jest potrzebnych i ważnych: np zapomogi na podręczniki itp. Tylko wada jest taka, że wszystko jest coraz droższe w Polsce, a te zapomogi są często śmiesznie małe. Owszem, dobrze, że są, ale powinny być, choć trochę wyższe. No bo niestety, mimo że są, to ludziom i tak często nie starcza, bo wszystko drożeje, a pensje np wcale nie rosną... Tak to jest w naszej Polsce, ale jak napisał marioosh666 uwagi proszę kierować do Sejmu...

28

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
truskaweczka19 napisał/a:

Joga,  Dla mnie okropne jest za to wyrzucanie ciężarnych z pracy, tylko dlatego, że są w ciąży

W Polsce prawo pracy nie pozwala na zwolnienie kobiety w ciąży i w okresie urlopu macierzyńskiego. Nawet jak są w permanentnej ciąży przez dwadzieścia lat....

29 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-27 09:10:34)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

jak zaszłam w ciążę to szefowa zachowywała się jakby miała gówno do zjedzenia.
jak dopracowałam do końca to się zdziwiła.
lojalnosc nie poplaca, bo zapomnieli o mnie:)
bylam na zastepstwo, a jak odchowałam synka i był znowu etat to nikt o mnie nie pomyślał. chociaż życzliwi kazali iśc i sie plaszczyć, wchodzic w dupe dslownie i prosic o etat. i ja odpuscilam i oni.

30

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

wiecie co, jak sie czyta posty, w ktorych tylko narzekanie i bidolenie i wypominanie co kto i ile komu i kto bierze to sie w rzyci przewraca. Ciesze sie, ze ja wlasnie do tego skandynawskiego raju dla pasozytow trafilam.

Ale zeby troszke te rozowa mgielke rozdmuchac to podam pare mniej rozowych faktow z zycia na koszt panstwa tutaj, na blogiej polnocy:

- imigranci z krajow Afryki, Azji oraz np. bylej Jugoslawii - wiekszosc przez pierwsze lata nie pracuje (bo nie zna jezyka i nie zna kultury pracy tutejszej), przez te lata jednak musza zyc_ dostaja darmowe socjalne mieszkania, zasilki na dzieci (i nikt im nie ogranicza liczby poczec), dzieci maja darmowa edukacje, obiady w szkole i takie tam, dostaja zapomoge na urzeadzenie sobie mieszkan, darmowe kursy jezykowe i zawodowe, trwajace nawet pare lat, az delikwent jest na tyle obrotny, ze prace znajdzie

- nie ma osob bezdomnych i glodujacych - kazdemu obywatelowi, nawet lumpowi czy pannie z ulicy, nalezy sie wlasny kat (czytaj min. kawalerka) i zasilek na zycie. Jedynie zasilek wyplacany przez zwiazki zawodowe (po utracie pracy) jest okresowy - 2 lata, zasilek socjalny jest bezokresowy. Oczywiscie sa akcje wysylania na kursy czuy organizowania pracy ale nie kazdego to pociaga:)

- mniejszosci takie jak np. finscy Cyganie - zyja tu od wiekow ale w ich kulturze praca to hanba, wiec na przestrzeni lat nic sie nie zmienilo - zyja, jedza, dzieci rodza

Moge tak mnozyc te przyklady, bo rzeczywiscie socjalnie to raj, wiele rzeczy jest dla wielu za darmo. Nikt w zyciu nie spytalby matki z 15-rgiem dzieci, skad ma na fryzjera!!! Nikt Muhammedowi nie wylicza jego dzieci ani liczby pokoi jakie dostal od panstwa (nie na wlasnosc oczywiscie, do zycia jedynie). A na to wszystko pracuje cos  ok. 2,5 - 3 miliona ludzi.

Do tego, zeby tak bylo to sie musi najpierw mentalnosc w narodzie zmienic, podejscie takie: mnie sie nalezy - tamtemu nie NIC nigdy nie zmieni.
Polacy sa strasznymi egoistami, zreszta mamy to chyba we krwi od wiekow, od sanacji albo i dalej. Patrze na innych imigrantow, jak sie skupiaja, jak sobie nawzajem pomagaja, a historie jakie slyszalam nawet o Polakach tutaj sa czasem przerazajace. Przyklad: pani dosc dobrze sytuowana dzwoni do US zeby poinformowac , anonimowo, ze pan X (tez Polak, mieszkajacy tu z rodzina wiele lat, biznesmen i czlowiek do rany przyloz, wszystkim zyczliwy i uczciwy) kupil sobie nowe auto i ma nielegalny interes - prawdopodobnie narkotyki sprowadza z Polski!! Ile ten czlowiek sie natlumaczyl i wstydu najadl. Raszpla posiajla te plotke wsrod innych znajomych Polakow i ich rodzin. A pan owszem, sprowadzal z Polski..krasnale ogrodowe, ktore wyjatkowo dobrze sie tu przyjely i szybko je spieniezal.

Zanim komus wytkniemy, ile i czego mu sie nalezy, pomyslmy, ze nam tez kiedys jakas pomoc moze byc potrzebna.

31

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Joga, ktoś, kto CHCE sobie radzić, musi myśleć i korzystać, jeśli jest z czego smile Ja też tak robię, dodatkowo chodzę do szkoły i nie płacę za nią, bo jest finansowane z UE, tak samo jak kursy, szkolenia, wykłady, kongresy, gdzie płacę od 1/2 do 1/8 ceny... Mam dwójkę dzieci jak Ty, korzystam z dofinansowania do żłobka, starszy ma w szkole przeróżne warsztaty, dodatkowy język obcy finansowany dzięki pomocy miasta, swego czasu korzystałam z zasiłku.. ale co mnie obchodzi, że "żyję/żyłam na koszt społeczeństwa"? Przecież tak na dobrą sprawę, z tego "przywileju" może  skorzystać każdy, pierwszy- lepszy, przysłowiowy Kowalski. Ja mam nie korzystać tylko dlatego,że ów Kowalski nie korzysta?
Joga, nie zrobiłaś nic, czego prawo mogłoby zabraniać wink


Pitagoras, "sorry, taki mamy klimat" tongue

32

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Kazdy, ale to kazdy obywatel- niewazne, bogaty czy nie- zyje poniekad na koszt panstwa. Do Pitagorasa- to sie wlasnie nazywa system, a nie jakies pasozytnictwo...W koncu tylko dawac do wspolnej kasy mamy? Nie. Mamy prawo takze skorzystac, gdy zachodzi taka potrzeba...

33

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
lena812 napisał/a:

No własnie korzystaja bo mozna
Owszem mozna ale nie 15 lat,a rok dwa

Ktoś kiedyś wymyślił, że czy się stoi czy się leży to jakieś minimum się każdemu należy. Musimy się pogodzić z tym, że niektórzy będą żyć na koszt społeczeństwa wykorzystując system. Takie są efekty solidarności społecznej.

truskaweczka19 napisał/a:

Teoretycznie jest to życie na koszt społeczeństwo, no ale tak wynika nasz system, jest średnio fajny ogólnie.

Nie powiedziałbym, że to życie na koszt społeczeństwa, bo wszyscy dokładamy się do tej kasy. Nie mogę zrezygnować z otrzymywania zasiłków i jednocześnie płacenia składek oraz podatków z których są one finansowane. Rezygnacja tylko z otrzymywania zasiłków to trochę masochizm.

truskaweczka19 napisał/a:

Jednak, kurczę, jak dla mnie byłoby kompletnie beznadziejne, gdyby nie było urlopu macierzyńskiego itp. Jak inaczej, matka ma się zająć dzieckiem. To, że wtedy pobiera pieniądze to jest normalne, nie pracuje w tym czasie, ale skoro pracuje, to jej się należy moim zdaniem, zwłaszcza jeśli jest dobrą pracownicą i wiadomo, że wróci do pracy. Dla mnie okropne jest za to wyrzucanie ciężarnych z pracy, tylko dlatego, że są w ciąży itp. Jak kobieta w ciąży mogłaby sobie poradzić na urlopie macierzyńskim bez jakiejś części pieniędzy jakie zarabiała w pracy? No ciężko, chyba, że jej partner/mąż itp dużo zarabia.

Trzeba zacząć od tego, że mamy zbyt wysokie obciążenia. Ostatnio jeden z większych przedsiębiorców w naszym kraju proponował podwyżkę o 50% (!) w zamian za przejście z umowy o pracę na umowę zlecenie. W takiej sytuacji można sobie odłożyć kasę na te 8 miesięcy czy rok w nowej wersji.

bbasia napisał/a:

W Polsce prawo pracy nie pozwala na zwolnienie kobiety w ciąży i w okresie urlopu macierzyńskiego. Nawet jak są w permanentnej ciąży przez dwadzieścia lat....

Pod warunkiem, że kobieta ma umowę o pracę. Poza tym można zwolnić po okresie urlopu macierzyńskiego. A najlepiej profilaktycznie nie zatrudniać lub nie dawać umów o pracę kobietom w wieku 25 - 35 wink

Mussuka napisał/a:

Moge tak mnozyc te przyklady, bo rzeczywiscie socjalnie to raj, wiele rzeczy jest dla wielu za darmo. Nikt w zyciu nie spytalby matki z 15-rgiem dzieci, skad ma na fryzjera!!! Nikt Muhammedowi nie wylicza jego dzieci ani liczby pokoi jakie dostal od panstwa (nie na wlasnosc oczywiscie, do zycia jedynie). A na to wszystko pracuje cos  ok. 2,5 - 3 miliona ludzi.

Do tego, zeby tak bylo to sie musi najpierw mentalnosc w narodzie zmienic, podejscie takie: mnie sie nalezy - tamtemu nie NIC nigdy nie zmieni.

Na razie jest kolorowo, ale po osiągnięciu masy krytycznej zaczną się problemy. Biały człowiek, który na to wszystko pracuje zazwyczaj ma jedno dziecko, a muzułmański imigrant ma ich ośmioro. W takim tempie proporcje szybko się odwrócą. Ciekawe kto wtedy będzie finansował socjal. Skandynawia ma różne bogactwa naturalne i mało mieszkańców, więc system się jeszcze trochę utrzyma, ale nie w nieskończoność. Ten socjalny raj kiedyś się skończy. Na pewno jeszcze za naszego życia.

Ewika99 napisał/a:

Kazdy, ale to kazdy obywatel- niewazne, bogaty czy nie- zyje poniekad na koszt panstwa.

Nie, bo Państwo nie ma żadnych pieniędzy. Najpierw musi je zabrać nam. Jeżeli już to żyjemy na koszt społeczeństwa.

34 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-27 11:37:33)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Oj Marioosh, czepiasz sie slowek. Logiczne, ze chodzilo mi o spoleczenstwo. Z drugiej strony spoleczenstwo to panstwo, obywatele to panstwo, itd., a wiec takiego wielkiego bledu znowu nie popelnilam. A ze ludzie korzystaja z urlopow, z macierzynskiego, ze zwolnien lekarskich to chyba nic zlego? Pod warunkiem, ze maja prawdziwy powod. O ile facet moze "zalatwic" sobie zwolnienie lekarskie, bo nie chce mu sie pracowac, chce odpoczac, a urlop wykorzystal, o tyle kobieta nie oszuka pracodawcy, jezeli chodzi o urlop macierzynski... Bo nie da sie wmowic pracodawcy, ze ma sie dziecko, skoro sie go nie ma... Urlop macierzynski biora akurat kobiety, ktore go potrzebuja.

35

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Moge tak mnozyc te przyklady, bo rzeczywiscie socjalnie to raj, wiele rzeczy jest dla wielu za darmo. Nikt w zyciu nie spytalby matki z 15-rgiem dzieci, skad ma na fryzjera!!! Nikt Muhammedowi nie wylicza jego dzieci ani liczby pokoi jakie dostal od panstwa (nie na wlasnosc oczywiscie, do zycia jedynie). A na to wszystko pracuje cos  ok. 2,5 - 3 miliona ludzi.

Do tego, zeby tak bylo to sie musi najpierw mentalnosc w narodzie zmienic, podejscie takie: mnie sie nalezy - tamtemu nie NIC nigdy nie zmieni.

Na razie jest kolorowo, ale po osiągnięciu masy krytycznej zaczną się problemy. Biały człowiek, który na to wszystko pracuje zazwyczaj ma jedno dziecko, a muzułmański imigrant ma ich ośmioro. W takim tempie proporcje szybko się odwrócą. Ciekawe kto wtedy będzie finansował socjal. Skandynawia ma różne bogactwa naturalne i mało mieszkańców, więc system się jeszcze trochę utrzyma, ale nie w nieskończoność. Ten socjalny raj kiedyś się skończy. Na pewno jeszcze za naszego życia.

wiesz kraczesz i kraczesz, ja tu mieszkam od kilkunastu lat i jakos ani naplywu masowego muzulmanow ani innych imigrantow nie zauwazylam. Ani tez ich wielodzietnych rodzin nie spotykam. W przeciwienstwie do tzw. lestadiolajset (jakas sekta ale nie znam odpowiednika polskiego) czy nawet fanatycznych katolikow - ci potrafia w imie bozych zasad po kilkanascioro bialych przodkow splodzic. W naszej katolickiej parafi bylo kilka takich rodzin, co rok to prorok. Nie wiem jaka musialaby to byc masa krytyczna, zeby zagrozic przejeciem wladzy czy jakims innym muzulmanskim kataklizmem:) Wieksze masy naplywaly w czasie wojen w tych krajach, o ktorych wspomnialam, teraz juz takiego ruchu od dawna nie ma.


Zapominasz tez o jednym, dzieci imigrantow juz tu urodzone, pomimo innego koloru czy religii sa juz zasymilowane z tutejsza kultura, znaja jezyk, ksztalca sie w tutejszych szkolach, zaczynaja pracowac - na bialego czlowieka tez. Co drugi kierowca autobusow miejskich w rejonie trojmiasta helsinskiego jest "kolorowy". I tez placi podatki. Mowie o tych jeszcze naplywowych, starszych, mlodsi staraja sie o lepsza prace.

Oczywiscie zawsze jakis lokalny nacjonalista oszolom wszedzie sie trafi, u nas tez. 3 lata temu glosno bylo o takim jednym polityku, co to wszystkich imigrantow w kosmos by wyslal. Glosno bylo pare miesiecy, teraz malo kto o nim slyszy czy pisze. Co wiecej, okazalo sie, po tym, jak dziennikarze mu biografie przesledzili, ze to jakis w dziecinstwie przesladowany i wysmiewany przez rowiesnikow zakompleksiony czlowiek. No ale patentu na wczesne wykrycie wariata u nas tez jeszcze nie opracowano, szkoda.

36 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-27 12:00:12)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Ewika99 napisał/a:

A ze ludzie korzystaja z urlopow, z macierzynskiego, ze zwolnien lekarskich to chyba nic zlego? Pod warunkiem, ze maja prawdziwy powod.

Jeżeli powód jest prawdziwy to nie ma w tym nic niewłaściwego. Szczególnie, że zabierają nam większość naszych zarobków. Trzeba korzystać ile wlezie! wink

Ewika99 napisał/a:

O ile facet moze "zalatwic" sobie zwolnienie lekarskie, bo nie chce mu sie pracowac, chce odpoczac, a urlop wykorzystal, o tyle kobieta nie oszuka pracodawcy, jezeli chodzi o urlop macierzynski...

Lewe zwolnienia to wina systemu. Można się z nimi łatwo rozprawić. Sposoby są takie:
- zwolnienie do trzech dni niepłatne - jak ktoś naprawdę jest chory to pójdzie, a trochę mniejszą pensje przeżyje, przy lewych ludzie będą się dobrze zastanawiać czy je brać, bo to uderzy po kieszeni,
- pełna komputeryzacja systemu - dzisiaj zanim ktoś się połapie to zwolnienie się kończy, bo papier długo krąży,
- kontrole i wysokie kary dla lekarzy - jeżeli któremuś jednoznacznie udowodnią świadome wystawienie lewego zwolnienia, czyli np.: ktoś  nagra jak lekarz wystawia i instruuje jak symulować chorobę to traci prawo wykonywania zawodu.

@Mussuka, tak jak napisałem w innym poście Skandynawia padnie ostatnia. Tam mają sensowną politykę imigracyjną. Starają się ich zasymilować co daje efekty.

37 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-27 12:08:03)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

Lewe zwolnienia to wina systemu. Można się z nimi łatwo rozprawić. Sposoby są takie:
- zwolnienie do trzech dni niepłatne - jak ktoś naprawdę jest chory to pójdzie, a trochę mniejszą pensje przeżyje, przy lewych ludzie będą się dobrze zastanawiać czy je brać, bo to uderzy po kieszeni,
- pełna komputeryzacja systemu - dzisiaj zanim ktoś się połapie to zwolnienie się kończy, bo papier długo krąży,
- kontrole i wysokie kary dla lekarzy - jeżeli któremuś jednoznacznie udowodnią świadome wystawienie lewego zwolnienia, czyli np.: ktoś  nagra jak lekarz wystawia i instruuje jak symulować chorobę to traci prawo wykonywania zawodu.

@Mussuka, tak jak napisałem w innym poście Skandynawia padnie ostatnia. Tam mają sensowną politykę imigracyjną. Starają się ich zasymilować co daje efekty.

No tutaj się nie zgodzę, jeśli ktoś zachoruje poważnie to owszem pójdzie na zwolnienie  ale skąd weźmie pieniądze na leki??? Ja w zeszłym roku przeżyłam horror finansowy kiedy dzieci chorowały. Koszty leków i lekarza pediatry - prywatnie bo do przychodni dostać się nie było sposobu - 500PLN/miesiąc. Gdybym musiała pójść na zwolnienie/opiekę na dzieci, to jak myślisz za co wykupiłabym leki? Byłam w domu więc, problem był rozwiązany ale te 500PLN rozwaliło nasz budżet i przez cały okres zimy, trudno było dopiąć miesiąc z miesiącem. Jeśli ktoś zachoruje poważnie, na raka albo inną chorobę to niestety potrzebuje pieniędzy, nie wyleczy się herbatką z mięty za 5PLN.

Komputeryzacja systemu i cała reszta jak najbardziej. Tylko kto zmusi służbę zdrowia do korzystania z komputera, skoro nawet pielęgniarka płacze, że to dodatkowa robota.
Brak kontroli nad tym co robią lekarze to dla nich duuuże pole do kombinowania a problem jedynie dla pacjenta.

Lekarze nie tracą prawa do wykonywania zawodu za poważne błędy lekarskie, więc za wystawienie zwolnienia to raczej nierealne big_smile

38 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-27 12:13:57)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

Lewe zwolnienia to wina systemu. Można się z nimi łatwo rozprawić. Sposoby są takie:
- zwolnienie do trzech dni niepłatne - jak ktoś naprawdę jest chory to pójdzie, a trochę mniejszą pensje przeżyje, przy lewych ludzie będą się dobrze zastanawiać czy je brać, bo to uderzy po kieszeni,
- pełna komputeryzacja systemu - dzisiaj zanim ktoś się połapie to zwolnienie się kończy, bo papier długo krąży,
- kontrole i wysokie kary dla lekarzy - jeżeli któremuś jednoznacznie udowodnią świadome wystawienie lewego zwolnienia, czyli np.: ktoś  nagra jak lekarz wystawia i instruuje jak symulować chorobę to traci prawo wykonywania zawodu.

no Ty to masz zaufanie do lekarzy i ludzi w ogole. Najlepiej kazdemu czipa wszcepic, zeby wiedziec, czy jest w domu czy balanguje nad jeziorkiem w czasie choroby.

Widzisz, znowu klania sie mentalnosc - u nas do 3 dni nie potrzebujesz ZADNEGO zwolnienia od lekarza, pensja taka sama. I nie widze zeby ani w okresie swiatecznym, ani dlugich weekendow, ani wakacyjnym czy sezonu lowieckiego nasilala sie ilosc zachorowan w naszej firmie. Znam tez prywatnie paru lekarzy Polakow i oni sami twierdza, ze cos takiego, jak wystawienie lewego zwolnienia (chyba, ze pacjent niezly aktor i nabierze lekarza) nie miesci sie nawet w glowie im i ich kolegom po fachu. Oczywiscie zjawisko jest im znane z wczesniejszej pracy w kraju.

Zamiast kija mamy w pracy marchewke, przy corocznej premii dostajemy to co kazdy, jakas okreslona kwote premii + osoby, ktore nie opuscily w roku wiecej niz 5 dni dostaja dodatkowa sume tej nagrody. Niesprawiedliwe? Pewnie matki malych dzieci zaraz tak zawolaja, ale nie tu. Bo ten, kto przychodzi do pracy pelna liczbe dni w roku jednak wiecej tej pracy do firmy wlozyl.
Ja tez dostawalam te dodatkowa sume co roku, jakos sie udawalo, bo zdrowie, odpukac, mam jak kon, a dzieci same moga pobyc w domu. W zeszlym roku jednak mialam mala operacje i miesiac zwolnienia, wiec na kase ekstra nie zalapie sie. I co, mam sie zloscic, ze mi Bozia zdrowia poskapila? Nie moge, bo de facto przez ten miesiac nie zrobilam wiele dla firmy.

39

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

No tutaj się nie zgodzę, jeśli ktoś zachoruje poważnie to owszem pójdzie na zwolnienie  ale skąd weźmie pieniądze na leki???

Jak ktoś zachoruje poważnie to raczej potrwa dłużej niż 3 dni. Miałem na myśli tylko takie zwolnienia, które są substytutem urlopu na żądanie i w ogóle urlopu. Zresztą to rozwiązanie sprawdziło się w jednym z krajów nadbałtyckich, więc u nas pewnie też się sprawdzi, ale ktoś musi mieć odwagę, żeby to wprowadzić.

Joga napisał/a:

Lekarze nie tracą prawa do wykonywania zawodu za poważne błędy lekarskie, więc za wystawienie zwolnienia to raczej nierealne big_smile

Dlaczego nierealne? W niektórych krajach ufa się ludziom, ale jak ktoś tego zaufania nadużyje to nie ma litości i o to chodzi. Takie podejście dyscyplinuje. Miałem na myśli ewidentne i świadome przekręty. Odbierać można czasowo, żeby uderzało po kieszeni. Samo rozesłanie informacji, że będą tajemniczy pacjenci poprawi morale. Jak nie ma bata to korzystają czemu się wcale nie dziwię.

Mussuka napisał/a:

no Ty to masz zaufanie do lekarzy i ludzi w ogole. Najlepiej kazdemu czipa wszcepic, zeby wiedziec, czy jest w domu czy balanguje nad jeziorkiem w czasie choroby.

Nie o to chodzi. Na razie Polacy mają taką, a nie inną mentalność, więc potrzebne są adekwatne rozwiązania. Skoro jest ciche przyzwolenie to korzystają. Sam znam dwóch lekarzy wypisujących lewe zwolnienia. Jeden w ogóle się z tym nie kryje.

Mussuka napisał/a:

Znam tez prywatnie paru lekarzy Polakow i oni sami twierdza, ze cos takiego, jak wystawienie lewego zwolnienia (chyba, ze pacjent niezly aktor i nabierze lekarza) nie miesci sie nawet w glowie im i ich kolegom po fachu. Oczywiscie zjawisko jest im znane z wczesniejszej pracy w kraju.

Chyba dawno nie było Cię w Polsce wink

Mussuka napisał/a:

Zamiast kija mamy w pracy marchewke, przy corocznej premii dostajemy to co kazdy, jakas okreslona kwote premii + osoby, ktore nie opuscily w roku wiecej niz 5 dni dostaja dodatkowa sume tej nagrody. Niesprawiedliwe? Pewnie matki malych dzieci zaraz tak zawolaja, ale nie tu. Bo ten, kto przychodzi do pracy pelna liczbe dni w roku jednak wiecej tej pracy do firmy wlozyl.

Miałem podobne rozwiązanie w Polsce. Tutaj ludzie się burzyli, a tolerancja była do dwóch tygodni zwolnienia. Marchewka też potrzebna, ale dobry kij nie zaszkodzi przynajmniej do czasu zmiany mentalności.

40

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666/ napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Znam tez prywatnie paru lekarzy Polakow i oni sami twierdza, ze cos takiego, jak wystawienie lewego zwolnienia (chyba, ze pacjent niezly aktor i nabierze lekarza) nie miesci sie nawet w glowie im i ich kolegom po fachu. Oczywiscie zjawisko jest im znane z wczesniejszej pracy w kraju.

Chyba dawno nie było Cię w Polsce wink

jestem raz w miesiacu ale fakt, nie lecze sie juz w POlsce, raz prywatnie jedynie bylam, bo musialam szybko zalatwic zylaka.

Ale ja pisalam o lekarzach Polakach, ktorzy od lat juz mieszkaja i pracuja w Finlandii:) Oni to mowia o kolegach z pracy tutaj, bo zjawisko wypisywania lewych zwolnien jest im oczywiscie znane wlasnie z przeszlosci, z Polski. Ale w Finlandii juz by tego nie zrobili, zreszta nie wyobrazam sobie nikogo, kogo znam, ze mialby smialosc zaproponowac takie rozwiazanie lekarzowi. Podobnie jak "dogadywanie sie" z policjantem w sprawie mandatu - po prostu nie istnieje. Za taka probe moznaby jedynie dostac ekstra do mandatu:) wiec malo kto ryzykuje.
Lapowek nie ma, napiwkow tez nie ma, jest dosc duze zaufanie do obywateli a to przeklada sie na zaufanie do panstwa, ze za podatki nie powstana prywatne wille czy garaze z beemkami. Zawsze cos za cos.

Ale sam widzisz, jak czesto piszesz o zmianie mentalnosci, w tym wlasnie sek.

41

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Mussuka napisał/a:

Ale sam widzisz, jak czesto piszesz o zmianie mentalnosci, w tym wlasnie sek.

Piszę o tym często i dodaję, że zmianę mentalności trzeba wspomóc. Inaczej to będzie trwało jeszcze kilka pokoleń. Państwo musi pokazać, że pewne rzeczy nie będą tolerowane.

P. S. Kiedyś pracowałem na infolinii m. in. przyjmując zgłoszenia do serwisu. Ludzie dzwonili i kłócili się, że sprzęt się ciągle psuje, więc oni chcą go wymienić na nowy zamiast naprawiać. Ogólnie były przepychanki, bo niektórzy pod koniec okresu gwarancji pomagali sprzętowi się popsuć albo zauważali obawy, których wcześniej nie dostrzegali. Facet, który to nadzorował i decydował powiedział, że w Skandynawii wystarczyło zadzwonić, poprosić o wymianę, a kurier przywoził nowy sprzęt, a później odbierał stary. Dlaczego? Mentalność to jedno, a możliwość zakupu kilku telewizorów za jedną pensję to drugie... U nas tego nie ma. Stąd w niektórych obszarach życia są przekręty.

42 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-27 13:08:16)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ale sam widzisz, jak czesto piszesz o zmianie mentalnosci, w tym wlasnie sek.

Piszę o tym często i dodaję, że zmianę mentalności trzeba wspomóc. Inaczej to będzie trwało jeszcze kilka pokoleń. Państwo musi pokazać, że pewne rzeczy nie będą tolerowane.

P. S. Kiedyś pracowałem na infolinii m. in. przyjmując zgłoszenia do serwisu. Ludzie dzwonili i kłócili się, że sprzęt się ciągle psuje, więc oni chcą go wymienić na nowy zamiast naprawiać. Ogólnie były przepychanki, bo niektórzy pod koniec okresu gwarancji pomagali sprzętowi się popsuć albo zauważali obawy, których wcześniej nie dostrzegali. Facet, który to nadzorował i decydował powiedział, że w Skandynawii wystarczyło zadzwonić, poprosić o wymianę, a kurier przywoził nowy sprzęt, a później odbierał stary. Dlaczego? Mentalność to jedno, a możliwość zakupu kilku telewizorów za jedną pensję to drugie... U nas tego nie ma. Stąd w niektórych obszarach życia są przekręty.

Panstwo...ale kto to jest to Panstwo? Sami politycy, rzad czy my wszyscy. W koncu kazdy Polak, gdzies pracujacy (czy niepracujacy) ma swoj jakis wklad w to Panstwo. Np. nie powielajac zlych nawykow, informujac, przeciwstawiajac sie albo odwrotnie dajac kredyt zaufania komus.

Moj przyklad: prowadze sprzedaz pewnych artykulow, powiedzmy budowlanych, w Polsce od paru juz lat. Wiem, ze ulega tez awariom, uszkodzeniom, przebarwieniom itp. A dotad, mialam tak znikoma ilosc reklamacji (dodam, ze sprzet drogi ale latwy do wymiany na nowy), ze mam zaufanie, iz nasi klienci naprawde reklamuja wtedy kiedy cos nawala. I sami proponuja, ze wystarczy im jakas czesc zamienna a nie zaraz calosc. Choc mogliby te calosc spokojnie dostac.

Od ponad 2-ch lat prowadze oddzial w Polsce, jestem szefowa ale "na odleglosc". I moi pracownicy mogliby albo sobie bimbac nie stawiajac sie w pracy, albo lewe choroby udawac albo inne przekrety stosowac. Ja ich praktycznie nie kontroluje. I wiesz co, od poczatku i kasa sie zgadza i wszystkie kwitki zbieraja zeby pokazac i na chorobowe prawie nie chodza i sami na wyrost informuja, ze np.musza o godzine wczesniej wyjsc. Ja ufam im, oni mnie, ze np. za pol roku z roboty za dluzsza chorobe nie poleca. Ani im z pensji nie utne. Malo tego, jeden z nich w ogole w biurze nie pracuje, ma prace w terenie. I jak ja mialabym sprawdzic czy on pracuje, czy piwo z kumplami obala? Nie da sie, fizycznie nie moge. Ale po efektach jego pracy widze, ze naprawde pracuje i stara sie. Jako marchewke ma oczywiscie prowizje od obrotow do stalej pensji:) Wiec sam wie, ze bumelanctwo nie poplaca.


I nie jest prawda, ze tutaj za jedna pensje nabedziesz kilka telewizorow, czy sadzisz, ze tutaj pomimo wysokich (po kursie Euro liczac) zarobkow nie ma tak samo wysokich (po tym samym kursie liczac) wydatkow? Porownywalnie ja zarabiam tyle co sredniej rangi manager w Polsce. Po splaceniu kredytu i rachunkow oraz zakupie biezacych produktow, naprawde nie moge sobie nawet jednego telewizora miesiecznie nabyc:))

43

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

To kręcenie i oszukiwanie to "spadek" po PRLu. W tamtych czasach fajnie było kombinować, bo się oszukiwało wspólnego wroga czyli "państwo" wrogie, złe i komuchów. Teraz mamy kontynuację. Społeczeństwo obywatelskie nie istnieje i samorządy ani instytucje nie wspierają takich inicjatyw. Nadal pokutuje przekonanie, że ten co oszukuje jest po prostu "inteligentny i zaradny" a ten co uczciwy "głupi i naiwny".

44

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Mussuka napisał/a:

I nie jest prawda, ze tutaj za jedna pensje nabedziesz kilka telewizorow, czy sadzisz, ze tutaj pomimo wysokich (po kursie Euro liczac) zarobkow nie ma tak samo wysokich (po tym samym kursie liczac) wydatkow? Porownywalnie ja zarabiam tyle co sredniej rangi manager w Polsce. Po splaceniu kredytu i rachunkow oraz zakupie biezacych produktow, naprawde nie moge sobie nawet jednego telewizora miesiecznie nabyc:))

Rzecz miała miejsce na początku 2006 roku, a wtedy elektronika w Polsce była droższa i jednocześnie pensje niższe. Ktoś zrobił uproszczoną kalkulację, czyli podzielił średnią pensję przez cenę najzwyklejszego LCDeka, bo takie wtedy były na topie. Mam na myśli tylko tyle, że wiele zachowań nie wynika z samej mentalności, ale też z biedy.

Joga napisał/a:

To kręcenie i oszukiwanie to "spadek" po PRLu. W tamtych czasach fajnie było kombinować, bo się oszukiwało wspólnego wroga czyli "państwo" wrogie, złe i komuchów. Teraz mamy kontynuację. Społeczeństwo obywatelskie nie istnieje i samorządy ani instytucje nie wspierają takich inicjatyw. Nadal pokutuje przekonanie, że ten co oszukuje jest po prostu "inteligentny i zaradny" a ten co uczciwy "głupi i naiwny".

Niestety, nie zmieniło się też podejście Państwa do obywatela. Kilka lat temu na granicy polsko-ukraińskiej przetrzepali mnie od góry do dołu chociaż jechałem turystycznym busikiem. Mogłem co najwyżej wziąć dodatkową butelkę alkoholu czy karton papierosów. Budżet specjalnie nie ucierpiałby na tym przemycie, częstotliwość wyjazdów widać po paszporcie (pierwszy raz), ale niesmak po kontroli pozostał. Do tego niepotrzebnie wydłużające się kolejki na granicy. Gdzie tu sens i logika?

P. S. Organizator wyjazdów przed granicą doposażał każdego (niektórzy nie palili i nie byli zainteresowani mocnym alkoholem), żeby dobić do limitu co nikomu nie przeszkadzało smile Takich kursów miał kilka w tygodniu. Robił kontrabandę całkowicie legalnie.

45

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

marioosh666 zmień avatar bo mnie straszysz big_smile

46

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

marioosh666 zmień avatar bo mnie straszysz big_smile

Dlaczego nie podoba Ci się moja buzia? Co w niej strasznego? Nadrabiam intelektem wink

47

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Buzia śliczna, fryzura także ale ten jeden ząb  tak złowieszczo błyska big_smile Mój syn się Ciebie boi i ja też zaczynam big_smile

48

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

@Joga, każdy powinien żyć na swój koszt, ale w sytuacji gdy Państwo zabiera większość naszych pieniędzy to bardzo trudne. Skoro mamy taki system, a nie inny to masz pełne prawo z niego korzystać i wyciągnąć ile można. @pitagoras powinien skierować swoje uwagi pod inny adres - Sejm RP, ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa.

Co to większość...?
Może należałoby się spytać niejakiego Gérarda Depardieu? Bo, o ile mi wiadomo, to we Francji właśnie jest najbardziej rozbudowana opieka socjalna. I jakoś tam TEŻ nie wszyscy zadowoleni...
Kto żyje na koszt państwa?
Na pewno NIE TEN kto splamił się płaceniem składek ZUS-u i ewentualnie korzysta z tego faktu w adekwatny do WKŁADU wink sposób.
Gorzej gdy rzecz dotyczy osób uprzywilejowanych, których czas pracy = okres minimalny np. 10 lat, natomiast okres życia na "zasłużonej emeryturze" wynosi już wielokrotność tego okresu np. 30-40 lat (bądź więcej) smile Ale to tylko moje zdanie smile

49 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-27 17:13:48)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

Buzia śliczna, fryzura także ale ten jeden ząb  tak złowieszczo błyska big_smile Mój syn się Ciebie boi i ja też zaczynam big_smile

Avatar zmieniony smile

@Anhedonia, w Polsce trzeba obniżyć i uprościć podatki oraz inne obciążenia. Głównie chodzi o składki na ZUS. Przecież to największy hamulec polskiej gospodarki. Nasze firmy nie mają jak urosnąć i się zmodernizować. Przedsiębiorcy masowo przenoszą się do UK. Jak tak dalej pójdzie to nie będzie komu pracować na ten skromny socjal. Szczególnie, że pieniądze z UE niedługo się skończą. Ludzie nie rozumieją, że bogaty Zachód i Północ wypracowały sobie wartość i teraz mogą rozdawać, a u nas jest zapóźnienie do nadrobienia, ale zbaczamy z tematu.

50

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

[...Ludzie nie rozumieją, że bogaty Zachód i Północ wypracowały sobie wartość i teraz mogą rozdawać, a u nas jest zapóźnienie do nadrobienia, ale zbaczamy z tematu.

marioosh666 - ale nie odpowiedziałeś na konkretne pytanie, mianowicie o sprawę Francji i jej zbuntowanego obywatela. Jeśli owe kraje "wypracowały sobie" i spoczęły na laurach, to czemu tenże Gérard Depardieu się wkurza i wyprowadza z ojczyzny... bo sobie wypracowała? czy może TEŻ doi obywateli?
I wcale nie odchodzimy od tematu. Porównywanie sytuacji w różnych krajach tylko pomaga zrozumieć temat. Bo wszak chodzi o generowanie środków na socjal (którym jest ÓW "koszt państwa") i jego pensjonariuszy w różnych krajach. Nie mówiliście powyżej na te tematy? Skandynawia nam się tu przewijała, zdaje mi się?
"Uprawiamy" w tym wątku wszakże pedagogikę porównawczą wink ?

51

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Mussuka napisał/a:

Ale ja pisalam o lekarzach Polakach, ktorzy od lat juz mieszkaja i pracuja w Finlandii:) Oni to mowia o kolegach z pracy tutaj, bo zjawisko wypisywania lewych zwolnien jest im oczywiscie znane wlasnie z przeszlosci, z Polski. Ale w Finlandii juz by tego nie zrobili, zreszta nie wyobrazam sobie nikogo, kogo znam, ze mialby smialosc zaproponowac takie rozwiazanie lekarzowi. Podobnie jak "dogadywanie sie" z policjantem w sprawie mandatu - po prostu nie istnieje. Za taka probe moznaby jedynie dostac ekstra do mandatu:) wiec malo kto ryzykuje.

No jak to nie dogadywać się z policją? Ja tak w 40 % przypadków utargowałem pouczenie i to wcale nie oferując żadnych korzyści w zamian.
Zwolnienia to inna historia. Jako, że mam wolny zawód i nie mam komu dać zwolnienia, to zbywam nagabywania lekarzy czy potrzeba zwolnienie, krótkim - nie. Zdobyć zwolnienie, bo się chce pójść robić fuchę, to żaden problem. Ba, całą historię medyczną ci wyprodukują na potrzebę komisji lekarskiej w ZUS. Jak kasa się zgadza, to żaden problem. To tak a propos dyskusji o klauzuli sumienia.

marioosh666 napisał/a:

[Niestety, nie zmieniło się też podejście Państwa do obywatela. Kilka lat temu na granicy polsko-ukraińskiej przetrzepali mnie od góry do dołu chociaż jechałem turystycznym busikiem. Mogłem co najwyżej wziąć dodatkową butelkę alkoholu czy karton papierosów. Budżet specjalnie nie ucierpiałby na tym przemycie, częstotliwość wyjazdów widać po paszporcie (pierwszy raz), ale niesmak po kontroli pozostał. Do tego niepotrzebnie wydłużające się kolejki na granicy. Gdzie tu sens i logika?

P. S. Organizator wyjazdów przed granicą doposażał każdego (niektórzy nie palili i nie byli zainteresowani mocnym alkoholem), żeby dobić do limitu co nikomu nie przeszkadzało smile Takich kursów miał kilka w tygodniu. Robił kontrabandę całkowicie legalnie.

Nie wiem z jakich regionów Polski jesteś ale ja z tych wschodnich big_smile Ponieważ tu sporo ludzi żyje z kontrabandy i to od lat. Może po prostu nie wiesz co ludzie są w stanie przewieźć "na sobie" big_smile Przetrzepali Cię właśnie dlatego, że jechałeś takim "turystycznym" busikiem. I dobrze, bo Tobie się wydaje, że z tej butelki i kartonu budżet nie ucierpi. To pomnóż sobie tysiące takich mrówek, przez wiele przekroczeń granicy w ciągu roku i wychodzą całkiem pokaźne kwoty. Dlatego trzepią także takich co raz na parę lat się wybiorą zza Bug. Ba, taki tym bardziej jest podejrzany, bo profesjonalna mrówka za dużo nie weźmie, a taki turysta albo sam za dużo weźmie albo go ktoś poprosi i już celnicy mają zabawę.

52 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-27 17:26:43)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Anhedonia napisał/a:

marioosh666 - ale nie odpowiedziałeś na konkretne pytanie, mianowicie o sprawę Francji i jej zbuntowanego obywatela. Jeśli owe kraje "wypracowały sobie" i spoczęły na laurach, to czemu tenże Gérard Depardieu się wkurza i wyprowadza z ojczyzny... bo sobie wypracowała? czy może TEŻ doi obywateli?

Jurij Depardielnyj zrobił coś do czego miał pełne prawo jako wolny człowiek. 75% podatku to zwykła grabież. Rządzący mają tak ustawić system, żeby działał. Dzisiaj nie da się nikogo zatrzymać siłą i zmusić do pracy. Jeżeli ludzie uciekają za granicę to znak, że trzeba coś zmienić.

A tutaj coś więcej o Francji:

Snake napisał/a:

Nie wiem z jakich regionów Polski jesteś ale ja z tych wschodnich big_smile Ponieważ tu sporo ludzi żyje z kontrabandy i to od lat. Może po prostu nie wiesz co ludzie są w stanie przewieźć "na sobie" big_smile Przetrzepali Cię właśnie dlatego, że jechałeś takim "turystycznym" busikiem. I dobrze, bo Tobie się wydaje, że z tej butelki i kartonu budżet nie ucierpi. To pomnóż sobie tysiące takich mrówek, przez wiele przekroczeń granicy w ciągu roku i wychodzą całkiem pokaźne kwoty. Dlatego trzepią także takich co raz na parę lat się wybiorą zza Bug. Ba, taki tym bardziej jest podejrzany, bo profesjonalna mrówka za dużo nie weźmie, a taki turysta albo sam za dużo weźmie albo go ktoś poprosi i już celnicy mają zabawę.

A do czego służą dokumenty? W tym bus' ie wszyscy byli turystami z daleka, a na Ukrainie bywali rzadko (większość pierwszy raz) co było widać po pieczątkach w paszporcie. Tak jak napisałem organizator wyjazdów turystycznych legalnie przerzucał ogromne ilości alkoholu, papierosów, paliwa i nikt się do niego nie przyczepił.

53 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-27 18:47:50)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

Jurij Depardielnyj zrobił coś do czego miał pełne prawo jako wolny człowiek. 75% podatku to zwykła grabież. Rządzący mają tak ustawić system, żeby działał. Dzisiaj nie da się nikogo zatrzymać siłą i zmusić do pracy. Jeżeli ludzie uciekają za granicę to znak, że trzeba coś zmienić.

Snake napisał/a:

Nie wiem z jakich regionów Polski jesteś ale ja z tych wschodnich big_smile Ponieważ tu sporo ludzi żyje z kontrabandy i to od lat. Może po prostu nie wiesz co ludzie są w stanie przewieźć "na sobie" big_smile Przetrzepali Cię właśnie dlatego, że jechałeś takim "turystycznym" busikiem. I dobrze, bo Tobie się wydaje, że z tej butelki i kartonu budżet nie ucierpi. To pomnóż sobie tysiące takich mrówek, przez wiele przekroczeń granicy w ciągu roku i wychodzą całkiem pokaźne kwoty. Dlatego trzepią także takich co raz na parę lat się wybiorą zza Bug. Ba, taki tym bardziej jest podejrzany, bo profesjonalna mrówka za dużo nie weźmie, a taki turysta albo sam za dużo weźmie albo go ktoś poprosi i już celnicy mają zabawę.

A do czego służą dokumenty? W tym bus' ie wszyscy byli turystami z daleka, a na Ukrainie bywali rzadko (większość pierwszy raz) co było widać po pieczątkach w paszporcie. Tak jak napisałem organizator wyjazdów turystycznych legalnie przerzucał ogromne ilości alkoholu, papierosów, paliwa i nikt się do niego nie przyczepił.

Na granicy biorą łapówki więc, nie zrobią nic temu kogo znają, bo go znają a żeby pokazać, że jednak pracują solidnie "trzepią" wszystkich innych. Nie ma się co oburzać, znaczy, że byłeś uczciwy  smile


Jurij Dedejowicz Depardielnyj miał prawo zmienić kraj, dziwne tylko, że wybrał Rosję i Putina a nie Belgię. To trochę tak jak Denis Rodman i Kim Dzong Un - kiepski wybór.

54

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

Jurij Dedejowicz Depardielnyj miał prawo zmienić kraj, dziwne tylko, że wybrał Rosję i Putina a nie Belgię.

Ostatecznie przeniósł się do Belgii. Rosja była tylko przystankiem co potwierdza, że chodziło o ucieczkę od zbyt wysokiego podatku. Być może to była tylko demonstracja.

Joga napisał/a:

To trochę tak jak Denis Rodman i Kim Dzong Un - kiepski wybór.

Nie porównywałbym tych dwóch sytuacji. Denis Rodman się tylko lansuje. Być może ma jeszcze jakieś korzyści z tego układu.

55

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
bbasia napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Joga,  Dla mnie okropne jest za to wyrzucanie ciężarnych z pracy, tylko dlatego, że są w ciąży

W Polsce prawo pracy nie pozwala na zwolnienie kobiety w ciąży i w okresie urlopu macierzyńskiego. Nawet jak są w permanentnej ciąży przez dwadzieścia lat....

Podobno tak, ale z tego co słyszałam, to w praktyce bywa różnie. Generalnie nie za bardzo szanuje się kobiety w ciąży, traktuje gorzej w Polsce, co jest niefajne.

56

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
truskaweczka19 napisał/a:

Podobno tak, ale z tego co słyszałam, to w praktyce bywa różnie. Generalnie nie za bardzo szanuje się kobiety w ciąży, traktuje gorzej w Polsce, co jest niefajne.

Podobno...słyszałam..., to bardzo cienkie argumenty. Przykłady poproszę. W przypadku jeśli kobieta pracuje na umowę o pracę, to zwolnienie jej w ciąży jest bardzo trudne. To znaczy owszem zwolnić zawsze można ale tylko po to żeby mieć 100 % przegranej w sądzie pracy. Co innego kiedy kobieta pracuje na tzw. śmieciówki, wtedy w zasadzie nie ma żadnych praw. A dlaczego kobiety w ciąży w Polsce traktuje się gorzej, przynajmniej ze strony pracodawców? To już musisz popytać koleżanek, forumowiczek ile z nich przepracowało do końca ciąży, a ile rzuciło pracodawcy zwolnieniem kiedy tylko dowiedziało się, że są w ciąży. Nawet na tym forum pisały dziewczątka co zatrudniały się będąc w początkach ciąży tylko po to aby po podpisaniu umowy, po miesiącu rzucić zwolnienie. Dla niewielkiej firmy zatrudnianie kilkunastu kobiet, które mogą jeszcze chcieć rodzić dzieci, to finansowa masakra. Czasem na krawędzi przetrwania firmy. Bo nie jest problemem jak jedna zajdzie w ciąże ale jak zajdzie i rzuci zwolnieniem. Wtedy trzeba na gwałt robić zastępstwa i kombinować. A mamusia jak już urodzi, urlop macierzyński i wszystkie zwolnienia wykorzysta wraca po parunastu miesiącach i uważa, że wszyscy mają się cieszyć. Szczególnie cieszy się pracodawca jak myśli, że wreszcie ma spokój i na drugi dzień kolejna mu rzuca na stół zwolnienie z powodu ciąży... Dlatego to właśnie mali pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet albo tylko na śmieciówki. No i w sumie takie ich prawo. Nie mogą pytać kobiety czy jest w ciąży, czy ma zamiar wkrótce zajść w ciąże, to dmuchając na zimne po prostu wolą zatrudniać facetów.

57

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Snake napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Podobno tak, ale z tego co słyszałam, to w praktyce bywa różnie. Generalnie nie za bardzo szanuje się kobiety w ciąży, traktuje gorzej w Polsce, co jest niefajne.

Podobno...słyszałam..., to bardzo cienkie argumenty. Przykłady poproszę. W przypadku jeśli kobieta pracuje na umowę o pracę, to zwolnienie jej w ciąży jest bardzo trudne. To znaczy owszem zwolnić zawsze można ale tylko po to żeby mieć 100 % przegranej w sądzie pracy. Co innego kiedy kobieta pracuje na tzw. śmieciówki, wtedy w zasadzie nie ma żadnych praw. A dlaczego kobiety w ciąży w Polsce traktuje się gorzej, przynajmniej ze strony pracodawców? To już musisz popytać koleżanek, forumowiczek ile z nich przepracowało do końca ciąży, a ile rzuciło pracodawcy zwolnieniem kiedy tylko dowiedziało się, że są w ciąży. Nawet na tym forum pisały dziewczątka co zatrudniały się będąc w początkach ciąży tylko po to aby po podpisaniu umowy, po miesiącu rzucić zwolnienie. Dla niewielkiej firmy zatrudnianie kilkunastu kobiet, które mogą jeszcze chcieć rodzić dzieci, to finansowa masakra. Czasem na krawędzi przetrwania firmy. Bo nie jest problemem jak jedna zajdzie w ciąże ale jak zajdzie i rzuci zwolnieniem. Wtedy trzeba na gwałt robić zastępstwa i kombinować. A mamusia jak już urodzi, urlop macierzyński i wszystkie zwolnienia wykorzysta wraca po parunastu miesiącach i uważa, że wszyscy mają się cieszyć. Szczególnie cieszy się pracodawca jak myśli, że wreszcie ma spokój i na drugi dzień kolejna mu rzuca na stół zwolnienie z powodu ciąży... Dlatego to właśnie mali pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet albo tylko na śmieciówki. No i w sumie takie ich prawo. Nie mogą pytać kobiety czy jest w ciąży, czy ma zamiar wkrótce zajść w ciąże, to dmuchając na zimne po prostu wolą zatrudniać facetów.

No ok, racja, niestety jednak teraz o umowę o pracę nie jest łatwo, kiedyś było dużo łatwiej. Sam zaobserwuj, to zobaczysz, że tak jest, większość to śmieciówki właśnie. A oni wcale nie szanują kobiet w ciąży, najlepiej, żeby kobieta całe życie pracowała, dziecka nigdy nie miała, wół roboczy. To mi się nie podoba. Oczywiście nie popieram dziewczyn, o których piszesz, one pewnie psują opinie innym kobietom w ciąży, które tak nie postępują hmm

58

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

@Snake, do tego wszystkiego dochodzą jeszcze problemy z zaufaniem i komunikacją po obu stronach. Kobiety w obawie przed reakcją pracodawcy informują go w ostatniej chwili i tym sposobem nawet wdrożyć nowej osoby nie można. Koszty (nie tylko finansowe) dla małej firmy są bardzo duże. Oprócz rocznego urlopu macierzyńskiego dochodzi jeszcze płatny urlop do wykorzystania itp. Ktoś wyliczył, że pracownica, która się zatrudniła, żeby urodzić podczas pracy w firmie dwójkę dzieci wygenerowała stratę w wysokości 30 000 PLN, a to było przed wydłużeniem urlopu macierzyńskiego...

59 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-28 09:57:38)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

@Snake, do tego wszystkiego dochodzą jeszcze problemy z zaufaniem i komunikacją po obu stronach. Kobiety w obawie przed reakcją pracodawcy informują go w ostatniej chwili i tym sposobem nawet wdrożyć nowej osoby nie można. Koszty (nie tylko finansowe) dla małej firmy są bardzo duże. Oprócz rocznego urlopu macierzyńskiego dochodzi jeszcze płatny urlop do wykorzystania itp. Ktoś wyliczył, że pracownica, która się zatrudniła, żeby urodzić podczas pracy w firmie dwójkę dzieci wygenerowała stratę w wysokości 30 000 PLN, a to było przed wydłużeniem urlopu macierzyńskiego...

No to kiedy mamy rodzić dzieci? marioosh666 z ciążą to nie jest tak jak z katarem, że można się zarazić od koleżanki albo kolegi big_smile

Zdrowa, młoda kobieta, może zajść w ciążę od razu kiedy podejmie taką decyzję z partnerem albo po kilku latach, może tę ciążę stracić raz albo kilka razy, może rodzic dzieci co roku albo nigdy. To jedna wielka loteria, zastanawianie się jeszcze czy to nie obciąży pracodawcy i czy to już czy za dwa lata byłoby w tym wypadku dodatkowym stresem - choć i tak jest stresujące.

Wiesz, pracodawcy nie mają sentymentów, sama się o tym przekonałam wiele razy. Tego mojego ostatniego cenię najbardziej ale bywało różnie. W życiu nie ma sentymentów, umierasz i zastępują Cię kimś nowym a po pół roku już nikt o Tobie nie pamięta, nawet gdybyś był najlepszym z najlepszych.

Tylko rodzina jest wartością o którą warto zabiegać i dbać. Praca owszem ale z dystansem, bo wiadomo, że pracodawca myśli tylko o swoim interesie.

Tutaj brakuje wsparcia państwa. Nie ma przepisów, które pomagały by i odciążały pracodawców, nie ma ochrony kobiet. A ilość dzieci urodzonych co roku spada. Ciekawe dlaczego na wyspach kobiety tak chętnie rodzą dzieci? Tam z jednej pensji możesz utrzymać rodzinę, dostajesz dodatek na każde dziecko i rodzina może funkcjonować normalnie. U nas z jednej pensji nie utrzyma się jedna osoba, bo opłacając mieszkanie i kupując tylko najtańsze jedzenie, żyje na skraju nędzy. Dwie pensje, to takie "minimalne minimum" więc jak żyć Panie? jak żyć??!

Pracodawcy z małych miasteczkach nie zapłacą więcej niż muszą nawet jeśli ich stać, więc wszyscy jadą na pensji minimalnej wypłacanej na raty i boją się odezwać a szefowie jeżdżą super furami, wakacje ze trzy razy do roku za granicą i to się nazywa "buraczany prezes" z prowincji.....

Ale jeszcze coś na koniec:

Urlop macierzyński jest opłacany przez ZUS jeśli pracodawca zatrudnia mniej niż 20 osób. Urlop wychowawczy jest bezpłatny, możesz dostać zasiłek wychowawczy ale kryterium dochodowe na jedną osobę jest śmiesznie niskie. Więc dla małego przedsiębiorcy kobieta w ciąży kosztem nie jest, płaci państwo czyli my smile Może zatrudnic kogoś na czas zastępstwa.

Tyle, że urodzenie dziecka to nie koniec problemów, bo dzieci często chorują i jeśli nie ma szans na zostawienie ich z babcią lub opiekunką to zaczyna się korzystanie z opieki na dziecko i wtedy pracodawca również traci cierpliwość, bo przecież choroby nie da się zaplanować.

Generalnie bycie matką jest przereklamowane, ciągle kopane w tyłek, traktowane jak oszustki...........dlatego chcę pracować na własny rachunek.

60

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
marioosh666 napisał/a:

żeby urodzić podczas pracy w firmie dwójkę dzieci wygenerowała stratę w wysokości 30 000 PLN, a to było przed wydłużeniem urlopu macierzyńskiego...

Otóż to.Ja tę kwotę szacuję na ok 20 000, ale to rzecz względna.Bo trudno oszacować czas zmarnowany na przysposobienie pracownicy, która od początku wiedziała, że nie zamierza zabawić w pracy dłużej niż kilka miechów(też standard).
Piszesz Joga, że pracodawcy nie mają sentymentów.Też jestem pracodawcą i sentymenty mam.Ale nie mam ochoty (ani możliwości) utrzymywać cudzych żon i dzieci.
Te wszystkie pseudo-prorodzinne dyrdymały tylko szkodzą kobietom.
Ja mówię otwarcie- nie zatrudnię kobiety w wieku ''rozrodczym'' bo to samobójstwo finansowe.Pracownik jest po to żeby pracować,a ściślej wytwarzać dochód.Ja temu pracownikowi oddaję +/- 80 % wytworzonego przezeń dochodu.Reszta to mój zysk.W takim układzie wszyscy są zadowoleni.
Niestety gdy pracownik siedzi w domu, to dochodu nie wytwarza, jednak wciąż oczekuje kasy.Pytanie zasadnicze- kto ma płacić.I nie piszmy ''państwo, społeczeństwo''.Konkretnie- Kto?

61

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
pitagoras napisał/a:

Piszesz Joga, że pracodawcy nie mają sentymentów.Też jestem pracodawcą i sentymenty mam.Ale nie mam ochoty (ani możliwości) utrzymywać cudzych żon i dzieci.
Te wszystkie pseudo-prorodzinne dyrdymały tylko szkodzą kobietom.
Ja mówię otwarcie- nie zatrudnię kobiety w wieku ''rozrodczym'' bo to samobójstwo finansowe.Pracownik jest po to żeby pracować,a ściślej wytwarzać dochód.

Oczywiście pracownik ma przynosić zysk bo pracuje na siebie i na utrzymanie firmy - zgadzam się.

Tylko powiedz mi jak w takim układzie kobiety maja rodzić dzieci i je wychowywać??? Kiedy???? Miałam się zwolnic zanim zaszłam w ciążę, żeby nie być obciążeniem dla pracodawcy? Jeśli kobieta z małym dzieckiem, które ciągle choruje skorzysta ze zwolnienia, to nie zarabia tylko generuje koszty - OK. W takim razie co ma zrobić? Posyłać chore dziecko do przedszkola??? Ja mam syna, którego absolutnie nie mogę zostawić z nikim obcym kiedy ma zwykły katar, bo w ciągu godziny infekcja się tak rozwija, że lądujemy w szpitalu. Nie wyobrażam sobie, żeby został z kimś obcym, bo opiekunka czy nawet babcia nawet nie zauważy kiedy mu się pogarsza. Ja mam intuicję i widzę objawy, które zauważa lekarz dopiero kiedy go dokładnie osłucha.

Poproszę o rozwiązanie, podpowiedz mi Pitagorasie kiedy kobieta powinna rodzić dzieci, i jak pogodzić rolę matki i pracownika????

62

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
pitagoras napisał/a:

.Też jestem pracodawcą i sentymenty mam.Ale nie mam ochoty (ani możliwości) utrzymywać cudzych żon i dzieci.
Te wszystkie pseudo-prorodzinne dyrdymały tylko szkodzą kobietom.
Ja mówię otwarcie- nie zatrudnię kobiety w wieku ''rozrodczym'' bo to samobójstwo finansowe.Pracownik jest po to żeby pracować,a ściślej wytwarzać dochód.Ja temu pracownikowi oddaję +/- 80 % wytworzonego przezeń dochodu.Reszta to mój zysk.W takim układzie wszyscy są zadowoleni.
Niestety gdy pracownik siedzi w domu, to dochodu nie wytwarza, jednak wciąż oczekuje kasy.Pytanie zasadnicze- kto ma płacić.I nie piszmy ''państwo, społeczeństwo''.Konkretnie- Kto?

Nie daj Boze takiego pracodawcy jak pitu pitu goras. Jego pseudo-firma (bo co to za pracodawca który cały dzień siedzi na forum dla KOBIET!) zatrudnia samych samców albo emerytki. Gratulować!
Pamiętaj zło raz dane wraca!

63 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-28 10:57:53)

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

Tutaj brakuje wsparcia państwa. Nie ma przepisów, które pomagały by i odciążały pracodawców, nie ma ochrony kobiet. A ilość dzieci urodzonych co roku spada. Ciekawe dlaczego na wyspach kobiety tak chętnie rodzą dzieci? Tam z jednej pensji możesz utrzymać rodzinę, dostajesz dodatek na każde dziecko i rodzina może funkcjonować normalnie. U nas z jednej pensji nie utrzyma się jedna osoba, bo opłacając mieszkanie i kupując tylko najtańsze jedzenie, żyje na skraju nędzy. Dwie pensje, to takie "minimalne minimum" więc jak żyć Panie? jak żyć??!

Nooo nie wiem ile w tych wyspach prawdy a ile polonijnej sciemy. Zawsze trawa po drugiej stronie bardziej zielona, czyz nie?
Tylko Joga, ja Ci gwarantuje, ze w tej naszej Skandynawii (znaczy tak pisze "naszej", bo sie juz tu mentalnie zadomowilam;) malo ktora rodzina zyje z jednej pensji. Wszystkie moje kolezanki z pracy, ktore porodzily dzieci, byly maksyalnie 2 lata na urlopach. Ale..uwaga, zwykle mialy za soba przepracowane juz pare lat w firmie, w zwiazku z czym przez jakis tam czas wychowawczego (dokladnie nie wiem, bo ja nie mialam tej przyjemnosci) otrzymywaly 80% wynagrodzenia. Po tym czasie placi juz nasz ZUS i jest to mniej. Dlatego matki dosc szybko wracaja do pracy. A dzieci ida do przedszkola, 2- latki w przedszkolu to tutaj zaden ewenement. Raz, bo rodzinie potrzebna jest ta druga pensja a nie marny zasilek, dwa, bo same kobiety chca znow stac sie aktywne zawodowo i nie wypasc z obiegu.
Wiec, skoro w pasozytniczym raju tak sie dzieje, ze z jednej pensji raczej cienko sie przedzie ( wez pod uwage, ze duzo mlodych malzenstw dopiero sie urzadza i ma np. spore kredyty mieszkaniowe do splacania), to jakos nie wierze w to wyspiarskie Eldorado. W paru przypadkach tak moze byc, ale nie na duza skale. Zreszta jak widac rdzennym wyspiarzom juz te masowe zasilki na polskie dzieci czkawka sie odbijaja. Bo Wyspy to jednak nie moze byc inkubator dla Polek, ktore same dnia na emigracji nie przepracowaly ale chetnie z wszelkich zasilkow korzystaja.

A wracajac do kwesti traktowania kobiet w ciazy itp.  - zgadzam sie, wyjatkowo!, ze Snakiem. Same kobiety sobie nabruzdzily wykorzystujac system tak, ze teraz cierpia inne, powiedzmy "uczciwsze" kolezanki. Takich wypadkow losowych jak zagrozona ciaza, czy bardzo chorowite dziecko, nie ma az tak wielu i pracodawcy nie mieliby pewnie az tak wiele przeciw zatrudnianiu kobiet "ciezarnych wkrotce", gdyby te kobiety normalnie dalej pracowaly. Bo ciaza, to nie choroba. Oczywiscie w pewnych zawodach ta praca odpada ale mozna pania przesunac na inny odcinek a ja zastapic nieciezarnym pracownikiem.

64

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Mussuka napisał/a:

Nooo nie wiem ile w tych wyspach prawdy a ile polonijnej sciemy. Zawsze trawa po drugiej stronie bardziej zielona, czyz nie?
Tylko Joga, ja Ci gwarantuje, ze w tej naszej Skandynawii (znaczy tak pisze "naszej", bo sie juz tu mentalnie zadomowilam;) malo ktora rodzina zyje z jednej pensji. Wszystkie moje kolezanki z pracy, ktore porodzily dzieci, byly maksyalnie 2 lata na urlopach. Ale..uwaga, zwykle mialy za soba przepracowane juz pare lat w firmie, w zwiazku z czym przez jakis tam czas wychowawczego (dokladnie nie wiem, bo ja nie mialam tej przyjemnosci) otrzymywaly 80% wynagrodzenia. Po tym czasie placi juz nasz ZUS i jest to mniej. Dlatego matki dosc szybko wracaja do pracy. A dzieci ida do przedszkola, 2- latki w przedszkolu to tutaj zaden ewenement. Raz, bo rodzinie potrzebna jest ta druga pensja a nie marny zasilek, dwa, bo same kobiety chca znow stac sie aktywne zawodowo i nie wypasc z obiegu.
Wiec, skoro w pasozytniczym raju tak sie dzieje, ze z jednej pensji raczej cienko sie przedzie ( wez pod uwage, ze duzo mlodych malzenstw dopiero sie urzadza i ma np. spore kredyty mieszkaniowe do splacania), to jakos nie wierze w to wyspiarskie Eldorado. W paru przypadkach tak moze byc, ale nie na duza skale. Zreszta jak widac rdzennym wyspiarzom juz te masowe zasilki na polskie dzieci czkawka sie odbijaja. Bo Wyspy to jednak nie moze byc inkubator dla Polek, ktore same dnia na emigracji nie przepracowaly ale chetnie z wszelkich zasilkow korzystaja.

A wracajac do kwesti traktowania kobiet w ciazy itp.  - zgadzam sie, wyjatkowo!, ze Snakiem. Same kobiety sobie nabruzdzily wykorzystujac system tak, ze teraz cierpia inne, powiedzmy "uczciwsze" kolezanki.

No widzisz Mussuka i tutaj jest kolejny problem.
Kiedy moja córka skończyła 2 lata, była bardzo samodzielna, sama jadła, sama się potrafiła ubrać i pięknie mówiła. Postanowiliśmy, że powinna chodzić do przedszkola i ..... nie została przyjęta do państwowego, bo przyjmują 3 latków i jest ich tak dużo, że i tak ze 100 dzieciaków odpada. Zapisaliśmy ja do prywatnego ale kosztowało tyle, że po 2 miesiącach okazało się, że kompletnie nas nie stać. Musiała poczekać rok, żeby startować do państwowego i tutaj, też nie miałam pewności, że ja przyjmą. Teraz mam powtórkę z rozrywki z synem, złożę wniosek ale czy go przyjmą nie wiadomo, bo chętnych dwa razy więcej niż miejsc.

Powrót do pracy, chętnie ale jak dzieci będą chorowały a co miesiąc jest jakiś katar, który w przypadku syna jak pisałam kończy się często źle to mogę pomarzyć o tym, że się w tej pracy utrzymam nawet jeśli ją znajdę. Tutaj rynek pracy jest ŻADEN. Mali prywaciarze, płacą najniższą pensję w ratach i wyzyskują maksymalnie. Stąd pomysł na własną firmę, bo pracować u pseudo biznesmena, za najniższą krajową to ostateczność, której chcę uniknąć i mam nadzieję, że mi się uda.
Gdybym miała dojeżdżać do pracy - tak jak przed urodzeniem dzieci - to tracę dodatkowo 1 - 2 godziny, zależy od pogody. Co mamy małych dzieci świetnie zrozumieją, dodatkowo skraca czas na zajęcia z dzieckiem i te zajęcia domowe, które muszę wykonać. Nie mam pod ręką babci, nie stać nas na opiekunkę.
Zresztą tak jak pisałam wypowiedzenie już czeka więc powrotu na dawne stanowisko do starego pracodawcy, nie mam na 100%.

Więc jestem udupiona, w tym katolickim prorodzinnym kraju.

65

Odp: Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?
Joga napisał/a:

kiedy kobieta powinna rodzić dzieci, i jak pogodzić rolę matki i pracownika????

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia te role są nie do pogodzenia.Zjedzcie mnie za konserwatyzm, ale taka jest prawda- kobieta chcąca być jako-tako dobrą matką dla choćby dwójki dzieci, nie jest w stanie zarobić na swoje utrzymanie.Kiedyś rzecz była klarowna i od ojca dzieci oczekiwano że zapewni byt kobiecie i dzieciom.Dzisiaj takie twierdzenie jest niepolityczne, więc ciężarem utrzymywania kobiet i dzieci obarcza się przypadkowych ludzi z zewnątrz- najlepiej kapitalistycznych krwiopijców, ew. Tuska albo dobrą Ciocię Unię.

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Co to znaczy żyć na koszt społeczeństwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026