Ja mam mieszane odczucia przyznam szczerze: patrząc na tą sytuację ze strony każdej z tych trzech osób zaangażowanych w nią, moge stwierdzić, że po prostu jest to bardzo niezręczna/niekomfortowa sytaucja dla każdego. Co oczywiście nie uprawnia żadnej z tych osób do narzucania jakiegoś rozwiązania, np. syn nie może zabronić spotykania się im, tak jak i oni nie mogą zabronić mu się mieszać, bo chcąc nie chcąc on w tym już jakoś uczestniczy. Tutaj mleko się już rozlało, bo jakiś flirt już się nawiązał i ta "niezręczność" pozostanie na dłuugi czas.
Myślę, że jedyną radą jest nabranie dystansu, ale to też pewnie niełatwe będzie.
Podobne tematy
osobiście w życiu bym na takie coś nie pozwolił... jeżeli za moimi plecami coś takiego by się stało to kolega by żałował tego a matka by mnie już do końca życia nie zobaczyła...
Powiało grozą...
Takim podejściem do sprawy można sobie zrobić dwóch wrogów - z kolegi i matki. Równie dobrze, każdy kolejny potencjalny partner mamy może nie spełniać Twoich wymogów. Może być np alkoholikiem, damskim bokserem bądż materialistą czyhającym na Wasz majątek. Z każdym razem "nie pozwalałbyś" i groził ? Mama jest pełnoletnia i nie można kierować jej życiem, decydować za nią lub czegokolwiek jej zabraniać.
W pełni rozumiem obawy autora, troszczy się o mamę, które już swoje przejścia miala, jest po rozwodzie i pewnie się o nią martwi - wyobraźnia zapewne działa - partner dużo młodszy może za parę lat znudzić się i znaleźć mlodszą, a więc dla mamy kolejna porażka. Ale jaka gwarancja, że z równolatkiem uniknie takiej porażki? Sytuacja dla m-kulcz nie jest komfortowa, ale wszelkiego rodzaju fochy, czy groźby które poleca Tómek są po prostu dziecinne. Lepiej przeczekać.
partner dużo młodszy może za parę lat znudzić się i znaleźć mlodszą, a więc dla mamy kolejna porażka.
??????? Naprawdę myślicie, że dojrzała kobieta bawiąc się z chłopakiem w wieku swojego syna liczy na jakiś związek? Czy sensem życia kobiety musi być zakładanie związku? Kobiety, która już miała dzieci, małżeństwo? Na czym polega sukces lub "kolejna porażka"? Wg mnie sukcesem jest chwila zabawy. Nie ma porażek... chyba że wtopią obyczajowo (np. rodzice chłopaka się dowiedzą), albo seks nie będzie tak piękny jak w marzeniach, albo nie poradzą sobie z taką relacją i się pokłócą...
??????? Naprawdę myślicie, że dojrzała kobieta bawiąc się z chłopakiem w wieku swojego syna liczy na jakiś związek? Czy sensem życia kobiety musi być zakładanie związku? Kobiety, która już miała dzieci, małżeństwo? Na czym polega sukces lub "kolejna porażka"? Wg mnie sukcesem jest chwila zabawy. Nie ma porażek... chyba że wtopią obyczajowo (np. rodzice chłopaka się dowiedzą), albo seks nie będzie tak piękny jak w marzeniach, albo nie poradzą sobie z taką relacją i się pokłócą...
Wiesz, w ich głowach nie siedzimy, mogą mieć na myśli zabawę, ale kto wie... A wg mnie sukcesem w tym wypadku oczywiście może być radosny seks bez zobowiązań, ale trwający tyle, na ile obydwoje będą mieli ochotę...bo co w wypadku gdy któraś ze stron się znudzi?już mamy porażkę dla drugiej strony.
A jeśli chodzi o to, czy wierzę że to może być poważny związek...to jasne - wierzę. Może dlatego że znam osobiście taką parę i to z dużo większą róznicą wieku.
Gorzej jak relacje zajdą za daleko i autorze będziesz musiał zwracać się do swojego kolegi tato:). A tak na poważnie sytuacja bardzo niezręczna. Wtrącać się w życie matki nie masz prawa ale porozmawiać o tym co myślisz i co czujesz w związku z ta sytuacją jak najbardziej możesz. I od tego bym zaczął.
Leila01 napisał/a:Iceni napisał/a:To się usmialam!
Jakie to szczescie, ze nie mam syna, ktory bedzie mi w lozko zagladal![]()
![]()
Rozsadny czlowwiek to by matke dopingowal, żeby się dobrze bawila.
Rozsądny dopinguje wtedy kiedy dana sytuacja bezpośrednio nie dotyczy jego samego.
Już widzę z jaką radością przyjmujecie fakt, że wasza matka/ojciec flirtuje z waszą koleżanką/kolegą.
Nie uwierzę, że obeszłoby się to bez jakiegoś niepokoju, zniesmaczenia.
Wszyscy tacy tolerancyjni
A ja czułabym się nieswojo, dziwnie.
Wiem, że rodzice mają prawo do własnego życia etc., tak jak i każdy dorosły człowiek, ale są jednak "granice", "granice rozumowania".
Nie wiadomo jak możemy nie wnikać w życie bliskich, tak ta sytuacja byłaby dla mnie ciężka do przełknięcia.
Może z czasem jakoś wszystko by się wyklarowało, jednak na początku niesmak pozostałby.Ale tak ciezki bylby dla ciebie fakt, ze jest o tyle mlodszy czy ze to twój kolega? Czy ze ludzie beda gadac?
Wiek nie robi różnicy, gadanie ludzi nie interesuje mnie. Niesmaczne początkowo byłoby dla mnie zaakceptowanie faktu mama+kolega.
Z pewnością czas zrobiłby swoje.
W każdym razie początkowo byłby mały szok.
Co do autora, jego matka też powinna wziąć pod uwagę swojego syna i ewentualnie napomknąć, że np jego kolega to dla niej coś więcej niż zwykły "chłopczyk". Nie chodzi o jakieś tłumaczenie się, tylko o fakt, że chłopak może czuć się niezręcznie etc.
Powiem tak, chyba ten temat wybiegł trochę za daleko, zreszta piszecie mi tutaj o ''ewentualnym'' seksie moja matki z kolegą - no nie, to akurat jest ostatnia rzecz o ktorej bym chciał wiedziec a nawet myśleć.
Raz ze od strony mamy narazie niewiele widzę albo ona jakoś tego nie okazuje ale u mojego kolegi owszem. Poki co sytuacja jak dotąd się nie powtórzyła i mam jednak nadzieje, ze się nie widują. I to wcale nie chodzi o to jak ktoś napisał, ze jestem synusiem mamusi i trzymam się jej spódnicy, ludzie co wy za głupoty wypisujecie to juz po prostu nie mogę zdzierżyc. Nie jestem taki i chciałbym żeby była szczęśliwa i sobie kogoś znalazła, ale jezeli miałby być to mój przyjaciel, dobry kolega to jestem stanowczo na NIE a dlaczego? Bo to jest dla mnie chore
Nie musicie się ze mną zgadzac, ale tak uwazam i sądzę, ze większosc z was jakby się znalazła w podobnej sytuacji też by tak zareagowała.
Raz, ze nie wyobrażałbym sobie później kontynuować swojej przyjaźni z A a dwa, ze miałbym trochę o to żal do mamy, bo mimo wszystko obowiązuja jakieś zasady etyki.
Nie wiem jeszcze co zrobię choc pare osób dało mi do myślenia, ale prędzej poczekam na przebieg wydarzeń i wtedy coś postanowię, chociaz bardziej skłaniałbym się na rozmowe z kumplem. I uwazam, ze powinien mi wczesniej powiedzieć o swoich zamiarach i nie mówcie mi ze nie, bo jest dorosły i to są sprawy pomiędzy nim a moją matką, bo to nie jest zadne wytłumaczenie i na to nie pójdę. To nie jest osoba znana mi z widzenia tylko kolega, z ktorym znam się od lat a to jest różnica.
Hmm... z jednej strony też uważam, że oboje są dorośli i to ich sprawa, ale z drugiej jakby moja przyjaciółka przystawiała się do mojego ojca, to też nie byłaby zbytnio zadowolona. Ale co zrobisz, jeśli jednak będą razem? Będziesz musiał jakoś się z tym pogodzić. Nie będziesz przecież wiecznie żywił urazy do obu stron. A nie przypuszczam też, żeby zrezygnowali z tego związku dlatego, że Tobie on nie pasuje.
74 2014-02-10 20:34:06 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-02-10 20:42:31)
Post wulgarny, poniżej poziomu forum.
Tómek napisał/a:osobiście w życiu bym na takie coś nie pozwolił... jeżeli za moimi plecami coś takiego by się stało to kolega by żałował tego a matka by mnie już do końca życia nie zobaczyła...
Powiało grozą...
Takim podejściem do sprawy można sobie zrobić dwóch wrogów - z kolegi i matki. Równie dobrze, każdy kolejny potencjalny partner mamy może nie spełniać Twoich wymogów. Może być np alkoholikiem, damskim bokserem bądż materialistą czyhającym na Wasz majątek. Z każdym razem "nie pozwalałbyś" i groził ? Mama jest pełnoletnia i nie można kierować jej życiem, decydować za nią lub czegokolwiek jej zabraniać.
W pełni rozumiem obawy autora, troszczy się o mamę, które już swoje przejścia miala, jest po rozwodzie i pewnie się o nią martwi - wyobraźnia zapewne działa - partner dużo młodszy może za parę lat znudzić się i znaleźć mlodszą, a więc dla mamy kolejna porażka. Ale jaka gwarancja, że z równolatkiem uniknie takiej porażki? Sytuacja dla m-kulcz nie jest komfortowa, ale wszelkiego rodzaju fochy, czy groźby które poleca Tómek są po prostu dziecinne. Lepiej przeczekać.
1. pogadałbym z kumplem ze nie podoba mi się to... gdyby odpuścił to ok...
2. jeżeli matka by flirtowała z kumplem z nia również bym pogadał
3. jeżeli oboje by na to poszli i do czegoś by doszło to tak, kolega przekonałby się ze "zęby nie trawa" a z matką zerwałbym kontakt... i nie interesowało by mnie to czy mam w nich wroga czy nie... ich tez nie interesowało moje zdanie jeżeli poszli do łózka...
" Równie dobrze, każdy kolejny potencjalny partner mamy może nie spełniać Twoich wymogów. Może być np alkoholikiem, damskim bokserem bądż materialistą czyhającym na Wasz majątek. Z każdym razem "nie pozwalałbyś" i groził ?"
Jezu dziewczyno czy Ty przemyślałaś co napisałaś?
pozwoliłabyś związać się matce z alkoholikiem albo damskim bokserem? chyba nie napisałaś tego poważnie.
nie rozmawiamy tutaj o innych facetach tylko o przyjacielu syna... jak śpiewał K.Krawczyk "może spać spokojnie, kto przyjaźni prawa zna"
podsumowując osobiście bym na to nie pozwolił. Jak widać autor tez nie chciałby aby do tego doszło...
pozdrawiam
76 2014-02-11 00:33:52 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-02-11 00:34:48)
pozwoliłabyś związać się matce z alkoholikiem albo damskim bokserem? chyba nie napisałaś tego poważnie....
podsumowując osobiście bym na to nie pozwolił. Jak widać autor tez nie chciałby aby do tego doszło...
Nienawidzę krucjaty. Najwyższą wartością jest wolność. To zamach na wolność matki. Chyba uciekam stąd, bo tutaj zaczyna panować ciemny świat, inkwizycja, a ja nie będę się podporządkowywał jakimś dogmatom. Najwększe zło można ubrać w piękne słowa... np. "Miłość nie pozawala na wszystko tym, któryhch kochamy...". Znikam bo ten wątek zaczął wysysać ze mnie energię...
Tómek wampirujesz chyba... tak czuję.
" Równie dobrze, każdy kolejny potencjalny partner mamy może nie spełniać Twoich wymogów. Może być np alkoholikiem, damskim bokserem bądż materialistą czyhającym na Wasz majątek. Z każdym razem "nie pozwalałbyś" i groził ?"
Jezu dziewczyno czy Ty przemyślałaś co napisałaś?
pozwoliłabyś związać się matce z alkoholikiem albo damskim bokserem? chyba nie napisałaś tego poważnie.
Oczywiście że przemyślałam, za to Ty kompletnie nie zrozumiałeś, albo udajesz. Czy napisałam, że zaakceptowałabym taki związek? Uważam, że metody, które polecasz autorowi są dziecinne tzn. grożenie i zakazy ("kolega przekonałby się ze "zęby nie trawa" a z matką zerwałbym kontakt... i nie interesowało by mnie to czy mam w nich wroga czy nie... ich tez nie interesowało moje zdanie jeżeli poszli do łózka").
Bardzo egoistyczne podejście. Jeśli tak łatwo poszłoby ci z zerwaniem kontaktu z matka to znaczy, ze straaasznie ją musisz kochać.
Tómek napisał/a:" Równie dobrze, każdy kolejny potencjalny partner mamy może nie spełniać Twoich wymogów. Może być np alkoholikiem, damskim bokserem bądż materialistą czyhającym na Wasz majątek. Z każdym razem "nie pozwalałbyś" i groził ?"
Jezu dziewczyno czy Ty przemyślałaś co napisałaś?
pozwoliłabyś związać się matce z alkoholikiem albo damskim bokserem? chyba nie napisałaś tego poważnie.Oczywiście że przemyślałam, za to Ty kompletnie nie zrozumiałeś, albo udajesz. Czy napisałam, że zaakceptowałabym taki związek? Uważam, że metody, które polecasz autorowi są dziecinne tzn. grożenie i zakazy ("kolega przekonałby się ze "zęby nie trawa" a z matką zerwałbym kontakt... i nie interesowało by mnie to czy mam w nich wroga czy nie... ich tez nie interesowało moje zdanie jeżeli poszli do łózka").
Bardzo egoistyczne podejście. Jeśli tak łatwo poszłoby ci z zerwaniem kontaktu z matka to znaczy, ze straaasznie ją musisz kochać.
to pomyśl... jeżeli przyjaciela nie zaakceptuje to takich degeneratów chyba tez nie...
najpierw rozmowa która by nakreśliła pewne granice
nie napisałem ze zerwanie kontaktu byłoby łatwe... a umawianie się z moim przyjacielem byłoby objawem kompletnego braku szacunku dla mojej osoby... ze strony przyjaciela jak i matki
jedni są w stanie to akceptować inni nie, różni są ludzie.
.. a umawianie się z moim przyjacielem byłoby objawem kompletnego braku szacunku dla mojej osoby... ze strony przyjaciela jak i matki..
W momencie gdyby doszło między nimi do czegoś więcej to obawiam się drogi Tómku, że Ty byś w ogóle się dla nich nie liczył. W takim momencie widzieliby tylko siebie, a nie brali Ciebie i twój szacunek pod uwagę..
Ale mama autora to dorosła kobieta i widzi doskonale co się wokół niej dzieje, i może jest po prostu tylko miła, bo lubi tego kolegę, gdyż jest zabawny i mają wspólne tematy
A że koledze coś tam może chodzić po głowie to już jest jego problem. ![]()
Moim zdaniem to będzie tylko sex. Koleś jest jeszcze młody to poużywa sobie, spełni swe fantazje, ale niech pojawi się jakaś młodsza koleżanka na widoku to mamusia pójdzie w odstawkę.
Kiedyś jeden chłopak (26lat) też tak mówił, że chciał spełnić z 40-letnią kobietą swoje fantazje, bo doświadczona i w ogóle, a tak się w ostateczności stało, że się w niej zakochał.. I na końcu powiedział, że nie wyobraża sobie innej kobiety ![]()
Tak więc nie musi to oznaczać tylko seksu..
Mały_Książe napisał/a:Moim zdaniem to będzie tylko sex. Koleś jest jeszcze młody to poużywa sobie, spełni swe fantazje, ale niech pojawi się jakaś młodsza koleżanka na widoku to mamusia pójdzie w odstawkę.
Kiedyś jeden chłopak (26lat) też tak mówił, że chciał spełnić z 40-letnią kobietą swoje fantazje, bo doświadczona i w ogóle, a tak się w ostateczności stało, że się w niej zakochał.. I na końcu powiedział, że nie wyobraża sobie innej kobiety
Tak więc nie musi to oznaczać tylko seksu..
Ludzie często mówią różne rzeczy aby dostać to co chcą. Każda kobieta skrycie pragnie miłości, więc co ma mówić jej facet by dostać to co chce i spełnić swoje fantazje? To postępowanie tak naprawdę warunkuje intencję. Więc czy ten kolega jest wciąż z tą kobietą i czy będzie z nią za kilkanaście lat to jeszcze czas pokaże. BO prawda jest taka, że wątpie aby ten kolega mając np lat 40 wiódł nadal życie obok tej kobiety która będzie już dobiegać 60... no chyba że go ktoś wcześniej wykastruje i straci zainteresowanie młodymi kobietami których pełno wokół. ![]()
Podsumowując, to tak masz rację... na pewno to będzie wielka miłość. A ten kolega to na pewno już nie może się już doczekać by pochwalić się kumplom jaką laskę wyrwał ![]()
Prawda jest taka, że w ludziach wciąż drzemią prymitywne instynkty. Nasza podświadomość sprawia, że kieruje nami chęć prokreacji celem posiadania potomsta, a te może dać tylko zdrowa, młoda samica. To dlatego związki mężczyzny i dużo starszej kobiety są trudne do akceptacji społecznej , gdyż podświadomie ludzie wyczuwają, że to wbrew naturze.
Wielu facetów marzy o starszej partnerce, lecz są to po prostu fantazje erotyczne, które jak nadarza się okazja warto zrealizować. Na dłuższą metę każdy pragnie jednak partnerki młodej, która da mu potomstwo. To tyle w temacie, choć troche od niego odbiegliśmy.
Ta sytuacja jest bardzo dziwna. Na miejscu Autora porozmawialabym z kolegą. Niech od początku wie, że nie popierasz takiej sytuacji, podczas rozmowy możesz wspomnieć mu o konsekwencjach.
Autorze, dobrze że nie dajesz sobie wmówić forumowym doradcom, że relacja, którą opisujesz jest całkiem normalna. Ja bym na twoim miejscu podjął stanowcze kroki, gdyby zaistniało ryzyko, że może dojść do romansu.
Pamiętaj, że na początku może być tak, że twoja matka nie będzie wykazywać zainteresowania twoim kolegą jako partnerem, jednak ten może być tak upierdliwy i namolny, że w końcu podda się jego wpływowi.
Jak słusznie powiedziałeś, nie chcesz stać na drodze szczęścia swojej matki i nie miałbyś nic przeciwko, żeby się z kimś związała i mogła zaspokajać swoje potrzeby. Trudno więc posądzać cię o to, że jesteś maminsynkiem.
MegaPola69 napisał/a:Mały_Książe napisał/a:Moim zdaniem to będzie tylko sex. Koleś jest jeszcze młody to poużywa sobie, spełni swe fantazje, ale niech pojawi się jakaś młodsza koleżanka na widoku to mamusia pójdzie w odstawkę.
Kiedyś jeden chłopak (26lat) też tak mówił, że chciał spełnić z 40-letnią kobietą swoje fantazje, bo doświadczona i w ogóle, a tak się w ostateczności stało, że się w niej zakochał.. I na końcu powiedział, że nie wyobraża sobie innej kobiety
Tak więc nie musi to oznaczać tylko seksu..Ludzie często mówią różne rzeczy aby dostać to co chcą. Każda kobieta skrycie pragnie miłości, więc co ma mówić jej facet by dostać to co chce i spełnić swoje fantazje? To postępowanie tak naprawdę warunkuje intencję. Więc czy ten kolega jest wciąż z tą kobietą i czy będzie z nią za kilkanaście lat to jeszcze czas pokaże. BO prawda jest taka, że wątpie aby ten kolega mając np lat 40 wiódł nadal życie obok tej kobiety która będzie już dobiegać 60... no chyba że go ktoś wcześniej wykastruje i straci zainteresowanie młodymi kobietami których pełno wokół.
Podsumowując, to tak masz rację... na pewno to będzie wielka miłość. A ten kolega to na pewno już nie może się już doczekać by pochwalić się kumplom jaką laskę wyrwał
Prawda jest taka, że w ludziach wciąż drzemią prymitywne instynkty. Nasza podświadomość sprawia, że kieruje nami chęć prokreacji celem posiadania potomsta, a te może dać tylko zdrowa, młoda samica. To dlatego związki mężczyzny i dużo starszej kobiety są trudne do akceptacji społecznej , gdyż podświadomie ludzie wyczuwają, że to wbrew naturze.
Wielu facetów marzy o starszej partnerce, lecz są to po prostu fantazje erotyczne, które jak nadarza się okazja warto zrealizować. Na dłuższą metę każdy pragnie jednak partnerki młodej, która da mu potomstwo. To tyle w temacie, choć troche od niego odbiegliśmy.
Z tym kochany to różnie bywa i nie zawsze chodzi tylko o fantazje erotyczne, chyba że to 15letnie dziecko. Może ja mam inne myślenie, dlatego że wśród moich znajomych to normalne zjawisko, gdzie jest kobieta i dużo młodszy od niej mężczyzna, są razem do dziś i mają dzieci
więc to raczej zależy indywidualnie od człowieka.. Pozdrawiam ![]()
85 2021-02-22 18:03:39 Ostatnio edytowany przez Belzebiusz (2021-02-22 18:05:36)
Stary wątek, ale ciekawy temat. Obiła mi się niegdyś o uszy trochę podobna historia z rodzimej miejscowości, jak to uczeń technikum zaromansował sobie z matką innego z tej samej klasy. Nie byli to chyba jacyś specjalni koledzy. Kobieta nie ujawniała romansu, ale jej młodociany acz dorosły kochanek przeciwnie - zaczął chwalić się po kumplach "zdobyczą" i wkrótce całe, głównie męskie otoczenie syna ze szkoły nabijało się z niego, że mu koleś z klasy matkę posuwa. Tym, którzy myśleli, że wieść o takim stanie rzeczy nie opuści szkolnych murów wątpliwości rozwiała awantura o demoralizację syna, jaką ojciec konkubenta zrobił jego wybrance na wywiadówce przy innych rodzicach i wychowawczyni klasy. Młody gach został w swoim środowisku bohaterem, a syn po tym, jak już się razem z matką przeprowadzili z do innego miasta musiał korzystać z pomocy psychuszka.
Dla mnie morał jest taki, że owszem - niby wszystko wolno, prócz tego, co nie wolno i innym nic do tego, ale wolność nie równa się swawoli i wypada brać pod uwagę przyszłe, nawet odległe konsekwencje swoich działań.
Można np. rzucać spiżowe frazesy, że "Nikt nigdy nie powinien kobiety bez jej zgody...." itp. itd., ale jeśli kobieta świadomie pcha się sama w ciemną uliczkę, to powinna się liczyć z tym, że nikt tam jej o tę zgodę nie będzie pytał.
86 2021-02-22 18:38:17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-22 18:51:06)
Morał jest jaki? ![]()
A jakby to był wożny z tej szkoiły z równie długim jęzorem to by była wina tej Pani czy nie? A jak ojciec kolegi z równie długim jęzorem?
moze lepiej długość jęzora sprawdzać? co? ![]()
26 lat to nie to samo co 18. Po prostu Twoja znajoma zadawała się z dzieciuchem. bo poniżej 21 lat męski osobnik jest bez wątpienia dzieckiem.
A już lamentów ojca dziecka o uwiedzenie niewinnego na wywiadówkach to nie ma czym tłumaczyć: głupota, dewocja, zazdrość może? jaki miało cel i skutek widzimy.
a Ty o Pani w ciemnej uliczce..
dobry temat na film obyczajowy: nawet blisko Chłopów Reymonta.
87 2021-02-22 21:45:14 Ostatnio edytowany przez Belzebiusz (2021-02-22 21:52:22)
Ale to nie był woźny ani ojciec kolegi, tylko ten konkretny kolega, z całym dobrodziejstwem inwentarza - świadomy wybór, bo raczej nie rezultat gry w butelkę. I w tym przypadku zważywszy na okoliczności- tak, uważam, że to wina tej pani. Ciężko sprawdzić długość jęzora pre factum, ale można sobie skojarzyć fakty i pomyśleć w głowie, co będzie, gdy... . Jest tu stosunkowo świeży wątek, w którym dojrzała, samotna kobieta pyta o opinię na temat niezobowiązującej relacji z młodym, wolnym kolegą z firmy. Niby na gruncie prawno-moralnym wszystko jest ok, bo nikogo nie krzywdzą ani nie oszukują, ale jednak bardzo dużo osób w tym oczywiście kobiet jej to odradzało, żeby np. nie narobiła sobie w pracy kwasu.
Niedawny topielec Lityński chcąc uratować psa też pokierował się emocją (chęcią pomocy), tak jak ta kobieta (zauroczeniem). Emocje i okoliczności zgoła inne, ale sytuacje paradoksalnie podobne. Lityński nie przemyślał, że lód może być dla niego za cienki i kierując swoje emocje na psa odsunął na bok troskę o siebie, ale śmiem twierdzić, że generalnie bardziej zależało mu jednak na własnym życiu i dodatkowo życiu żony, która przecież również mogłaby zginąć próbując ratować 75 dziadka który jak widać mistrzem morsowania nie był, a której to zdarzenie z początku w sumie nie dotyczyło, bo ona w pierwszej fazie (ratowania psa) nie była tym, który się topi (pies) ani tym, który ratuje tego, co się topi (Lityński). Podobnie kobieta z wcześniejszego postu nie przemyślała, że skierowanie emocji na tego konkretnego człowieka w tych konkretnych okolicznościach będzie mieć negatywne konsekwencje dla z pozoru niezwiązanego z tym wszystkim syna.
Co do wieku, czy poziomu intelektualnego ludzi - dokładnie, ludzie są różni. Mogą być młodzi, niedojrzali, głupi zazdrośni czy zdewociali. Najważniejsze jest to, że nie są tacy, jak byśmy chcieli, żeby byli. Są tacy, jacy są, ergo zdolni do obmawiania, awantur, słowem wyrządzenia dowolnej krzywdy i przykrości niezależnie od tego, że "przecież tak nie wolno". Ciekaw jestem, czy temu dzieciakowi powiedziałabyś w twarz: "Nie przejmuj się, to koleś z klasy i jego ojciec są głupi i niedojrzali. Twoja mamusia postąpiła jak należy i ty też powinieneś tak postępować".
Pani w ciemnej uliczce to moim zdaniem trafny przykład, bo dobrze obrazuje mądrość Hipokratesa - "Lepiej zapobiegać, niż leczyć".
ale nie założyłeś nowego watku, tylko piszesz w wątku gdzie Gość nie jest licealistą i ma 26 lat a pani 42.
czy napisałbyś w watku gdzie Pan ma 42 lata a Pani 26 coś podobnego? Coś o ciemnej uliczce? ![]()
89 2021-02-22 22:00:36 Ostatnio edytowany przez Belzebiusz (2021-02-22 22:01:31)
Na wstępie zaznaczyłem, że przytoczone zdarzenie to podobny przykład i go opisałem. W mojej ocenie na tyle podobny, a zarazem mało istotny, że nie wymaga nowego wątku. Kwestia ciemnej uliczki to przykład pomocniczy ilustrujący pewne twierdzenie i wydaje mi się, że jego rola została tutaj wyczerpująco wyjaśniona. Dalsze prowokacje możesz sobie darować. No response. Będziesz miała szansę się wykazać w wątku o wolności słowa ![]()
90 2021-02-22 22:06:14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-22 22:16:11)
prawie czyni wielką różnicę
A "wykazuję się" tam gdzie mi pasuje ![]()
ale niech będzie że chciałeś dodać tą historię w wątku Wasyla ? o męzczyznach i plotach ![]()