netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Feministki vs. Antyfeministki

170 odpowiedzi14 966 wyświetleńzałożony przez Primus, 04.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Feministki vs. Antyfeministki

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 171 z 171 ]

131 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-07 14:34:03)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

Teraz mam 38 i 10-letnie dziecko. Przynajmniej jeszcze przez najblizsze kilka lat bede "uwiazana" opieka.

Ona w moim wieku miala troje odchowanych dzieci.
I zycie dla siebie.

Ja je odzyskam przed piecdziesiatka.

Nie do konca jestem pewna, czy moja opcja jest lepsza.

Ty nazywasz ciaze w wieku 28 lat pozna???

Iceni - szklanka jest albo do pol pelna albo pusta - jak chcesz tak ja ocenisz. Ja uwazam, ze Ciebie Twoje dziecko odmlodzilo, nadal jestes w temacie zabawek, gier, filmow, muzyki, mody itp. Twoja siostra, pomimo tej niby wolnosci za chwile moze stac sie babcia - patrz na to jak chcesz. Ja mam corke w podstawowce i dzieki temu czuje sie mlodziej niz kolezanki (Polki), ktore juz wnuki niancza:)

Poza tym do ilu lat Ty zamierzasz opiekowac sie dzieckiem? Chyba nastolatka 13-15 lat nie potrzebuje juz obecnosci rodzica 24/7? Tak wiele lat Ci nie zostalo tej opieki.



a tu taki ciekawy artykul znalazlam:

http://www.wprost.pl/ar/143341/Macierzynstwo-zaczyna-sie-po-trzydziestce/?pg=0

jak we wszystkim, sa plusy i minusy, jednak tendencje sa nieuniknione - kijem Wisly nie zawrocisz.

I nie straszcie panowie Ajabami czy Murzynami, poki co to oni slepo za moda zachodnia ida, od mody po walczenie o prawa kobiet, wbrew wyznaniom i przyzwoleniu Allaha czy w zgodzie. Nie zauwazam odwrotnej tendencji nigdzie.


luc napisał/a:

Na studiach mojego syna wszystkie dziewczyny oblały egzamin z algebry. Na pewno były niezłe bo na te studia ciężko się dostać.
Nic nie sugeruję, tak tylko donoszę wink

moze egzaminatorka to tez baba a one za ladne sa?:)

a dzieci rodzilas dokladnie w tym samym wieku co ja:)) I tez nie zaluje, co uzylam to moje. Inaczej szleje sie majac lat 20-25 a inaczej po 40;=)

132 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-07 14:33:31)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

edit

133

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

moze egzaminatorka to tez baba a one za ladne sa?:)

Z tego co wiem, to egzaminator był mężczyzną.
Ale może ma odmienną orientację, albo jest mizoginem smile

Mussuka napisał/a:

a dzieci rodzilas dokladnie w tym samym wieku co ja:)) I tez nie zaluje, co uzylam to moje. Inaczej szleje sie majac lat 20-25 a inaczej po 40;=)

No, proszę. Coś mamy podobnego wink

134

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Iceni, oczywiście, że opcja Twojej siosty jest lepsza big_smile Mam to samo. 40 lat na karku i dwóch chłopaków w wieku 10 i 3 lata. Kiedy oni pokończą studia ja bedę miał 60 lat i jeśli oni pójdą w moje ślady, to mam małe szanse doczekać wnuków. Mam kolegów w moim wieku z synami maturzystami i uważam, że jest to naprawdę lepsze rozwiązanie. Fakt, że nie planowali tego big_smile ale ostatecznie mając lat 45 mają dzieci z głowy i kiedy już są ustabilizowani finansowo mają życie dla siebie. Mnie i moją małżonkę tłumaczy to, że zaczęlismy się starać wcześniej, tak kiedy żona miała ponad 26 lat i okazało się, że to nie jest takie proste. Dwa lata starań, badań, leczenia trzeba było aby zajść w ciążę. Z drugim poszło już gładko kiedy żona miała 35 ale już przeszła całą procedurę ciąży o podwyższonym ryzyku m.in. badania prenatalne.

135

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Nie no, dobra... Fakt, tyle co przezylam przez te 10 lat to po 40 mi do 80 starczy big_smile

136

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

O, wlasnie! Ja jestem poznym dzieckiem, moja mama urodzila mnie majac 34 lata i ja swoich dziadkow prawie nie pamietam. Jeden dziadek umarl przed moim urodzeniem, babcia jak mialam 3 lata a pozostala dwojka kiedy bylam w podstawowce.

To też jakas strata.

137

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:

Iceni, oczywiście, że opcja Twojej siosty jest lepsza big_smile Mam to samo. 40 lat na karku i dwóch chłopaków w wieku 10 i 3 lata. Kiedy oni pokończą studia ja bedę miał 60 lat i jeśli oni pójdą w moje ślady, to mam małe szanse doczekać wnuków. Mam kolegów w moim wieku z synami maturzystami i uważam, że jest to naprawdę lepsze rozwiązanie. Fakt, że nie planowali tego big_smile ale ostatecznie mając lat 45 mają dzieci z głowy i kiedy już są ustabilizowani finansowo mają życie dla siebie.

Spoko spoko, jak ich synowie poszli w ich slady to za niedlugo Dzien Dziadka beda obchodzic i tyle tej swobody uzyja co pies w studni. Nie wiesz, ze instytucja dziadkow to najtansza i najczesciej stosowana placowka opiekuncza dla wnuczat?:)

A Ty jeszcze mozesz sobie w tym wieku w pile z synami bezwstydnie pokopac. Czy latawce puszczac.

Dziadek 60 lat to chyba nie jest jeszcze zywy trup?

138

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

O, wlasnie! Ja jestem poznym dzieckiem, moja mama urodzila mnie majac 34 lata i ja swoich dziadkow prawie nie pamietam. Jeden dziadek umarl przed moim urodzeniem, babcia jak mialam 3 lata a pozostala dwojka kiedy bylam w podstawowce.

To też jakas strata.

Iceni, to nie jest wina poznej ciazy tylko dosc krotkiego zycia Twoich dziadkow. Pytanie ile oni mieli lat kiedy Twoich rodzicow na swiat wydali?

139

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

No wlasnie ja zauwazylem odwrotna tendencje. Muzulmanie w Europie sie radykalizuja. I oczywiscie nie pisze o sobie;-)

140

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

Nie no, dobra... Fakt, tyle co przezylam przez te 10 lat to po 40 mi do 80 starczy big_smile

Właśnie smile
Zresztą, tak jak pisała Mussuka - inaczej się żyje (imprezuje, spędza wolny czas, etc.) w młodym wieku, a inaczej w średnim i później.

Snake - ale to młodsze dziecko to miałeś w wieku 37 lat. Iceni w tym wieku ma już 10-letnią córkę.

Nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Wszystko zależy od naszych preferencji.

Też byłam późnym dzieckiem (Mama miała 32 lata) i to właśnie Mama zawsze mi mówiła żeby się zanadto nie śpieszyć.
Podkreślam: zanadto.

141 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-02-07 14:58:01)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Ha! To jeszcze dorzuce cos ze swojej rodziny. Otoz moja siostra jest taka wczesna babcia, bo jej najstarsza corka poszla troche w jej slady i zaciazyla w klasie maturalnej. I owszem, kiedy corka poszla na studia to moja siostra robila za babcie. Ale... Jej corka nie dosc, ze moja siostra ma odchowane dzieci, to ma prawie odchowana wnuczke, corka ma skonczone studia, ma prawie odchowana corke

(Troche to zagmatwanie opisalam, ale mam nadzieke, ze wiadomo o co chodzi - moja siostra tuz przed 50 ma samodzielna corke i prawie odchowana wnuczke - nie musi się martwic już o nic w wieku lat 50! Ma to wszystko z glowy.

I jest duze prawdopodobienstwo, ze jeszcze prawnukow doczeka.


(Sorry za te literowki, musze sobie w koncu zamowic nowy telefon hmm )

142

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

moja siostra tuz przed 50 ma samodzielna corke i prawie odchowana wnuczke - nie musi się martwic już o nic w wieku lat 50! Ma to wszystko z glowy.

No nie wiem czy z głowy. Przecież jeszcze będzie musiała te prawnuki bawić wink

143

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

Ha! To jeszcze dorzuce cos ze swojej rodziny. Otoz moja siostra jest taka wczesna babcia, bo jej najstarsza corka poszla troche w jej slady i zaciazyla w klasie maturalnej. I owszem, kiedy corka poszla na studia to moja siostra robila za babcie. Ale... Jej corka nie dosc, ze moja siostra ma odchowane dzieci, to ma prawie odchowana wnuczke, corka ma skonczone studia, ma prawie odchowana corke

(Troche to zagmatwanie opisalam, ale mam nadzieke, ze wiadomo o co chodzi - moja siostra tuz przed 50 ma samodzielna corke i prawie odchowana wnuczke - nie musi się martwic już o nic w wieku lat 50! Ma to wszystko z glowy.

I jest duze prawdopodobienstwo, ze jeszcze prawnukow doczeka.


(Sorry za te literowki, musze sobie w koncu zamowic nowy telefon hmm )

ale do Ciebie ten status babci czy prababci jakos przemawia? Bo mnie w ogole w tym kierunku nie ciagnie:) Mozesz tez napisac, ze siostra ma 50 lat, wszystko z glowy i wszystko za soba. A przed Toba jeszcze tyle fajnych chwil, nauka dziecka, slub, narodziny wnuka..ja sie z tego ciesze a nie martwie, ze jeszcze mnie tyle dobrego czeka:)

144

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Dziadek 60 lat to chyba nie jest jeszcze zywy trup?

Technicznie rzecz biorąc żywy pół trup. Tak od 50-tki licząc ryzyko różnych nieprzyjemnych chorób dość mocno wzrasta. Niby średni wiek jaki obecnie dożywają mężczyzni w Polsce, to ok. 72 ale wiesz, ja zawsze staram się uwzględniać pesymistyczne scenariusze big_smile Z różnych względów staram się zmieścić z różnymi celami życiowymi w maksymalnie krótkim okresie życia. No może zdradzanie żony sobie zostawię na później ale znając siebie zszczeznę wymawiając sobie - a mogłeś choć jednej innej popróbować...
Mnie bycie dziadkiem zupełnie by nie przeszkadzało (wiem, taki zgred jak ja to nic dziwnego). Co innego wychowywać własne dziecko i odpowiadać za nie w każdej chwili, a co innego brać wnuki do zabawy. Od tego są właśnie wnuki.
Luc no młodsze tak 37 lat ale wiesz starsze spłodziłem mając 30 lat i wiesz co? Chodząc do szkoły ciągle spotykam młodszych ode mnie rodziców. Co mnie zresztą cieszy, bo znaczy, że ludzie jednak z robieniem tych dzieci zanadto nie czekają. Zresztą kiedy żona rodziła starszego syna mając 28 lat była najstarszą matką na sali. Przeważały dziewczyny kilka lat młodsze. Kiedy rodziła młodszego już miała trochę sąsiadek w podobnym wieku ale nie wiem czy można z tego wyciągać wnioski. W końcu leżała na patologii ciąży.

145

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Snake - też mnie to spotykało gdy moje dzieci chodziły jeszcze do szkoły. Ani mnie to ziębiło, ani grzało.
Użyty przez Ciebie (a wcześniej też przeze mnie) zwrot: "zanadto" jest kluczowy smile
Po prostu: nie za wcześnie. Dla jednych będzie to 18 lat, dla innych 30.
Dla mnie taką (ustaloną przez samą siebie) granicą był wiek 35 lat. Chciałam mieć dzieci przed tym wiekiem.
Natomiast nie chciałam mieć dzieci w wieku nastu lat czy zaraz po 20-tce.

146

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dziadek 60 lat to chyba nie jest jeszcze zywy trup?

Technicznie rzecz biorąc żywy pół trup. Tak od 50-tki licząc ryzyko różnych nieprzyjemnych chorób dość mocno wzrasta. Niby średni wiek jaki obecnie dożywają mężczyzni w Polsce, to ok. 72 ale wiesz, ja zawsze staram się uwzględniać pesymistyczne scenariusze big_smile Z różnych względów staram się zmieścić z różnymi celami życiowymi w maksymalnie krótkim okresie życia. No może zdradzanie żony sobie zostawię na później ale znając siebie zszczeznę wymawiając sobie - a mogłeś choć jednej innej popróbować...
Mnie bycie dziadkiem zupełnie by nie przeszkadzało (wiem, taki zgred jak ja to nic dziwnego). Co innego wychowywać własne dziecko i odpowiadać za nie w każdej chwili, a co innego brać wnuki do zabawy. Od tego są właśnie wnuki.
Luc no młodsze tak 37 lat ale wiesz starsze spłodziłem mając 30 lat i wiesz co? Chodząc do szkoły ciągle spotykam młodszych ode mnie rodziców. Co mnie zresztą cieszy, bo znaczy, że ludzie jednak z robieniem tych dzieci zanadto nie czekają. Zresztą kiedy żona rodziła starszego syna mając 28 lat była najstarszą matką na sali. Przeważały dziewczyny kilka lat młodsze. Kiedy rodziła młodszego już miała trochę sąsiadek w podobnym wieku ale nie wiem czy można z tego wyciągać wnioski. W końcu leżała na patologii ciąży.

I wszystko jasne:)) Niewiele Ci faktycznie tego zycia zostalo, skoro technicznie czy matematycznie rzecz ujmujac jestes cwierc trrupem juz teraz i nie czerpiesz radosci z posiadania mlodych synow tylko przewidujesz swoje geriatryczne schorzenia na zas. No coz, kazdy zyje jak chce. Mam ciocie, ktora w wieku 50+ lat obstalowala sobie za niemala kase kwaterke i pomniczek..bo przezorny zawsze ubezpieczony. I od nastu lat chodzi ja z mchu czy innych glonow oczyszczac, wlacznie z tablica ze swoim imieniem, nazwiskiem i data urodzenia. Mogla to przepic, przehulac, w kasynie przepuscic czy w rejs po Pacyfiku ruszyc, ale jak juz wtedy widziala nadciagajacy koniec?

A z ta historia porodow, to teraz rozumiem, skad sie wzielo okreslenie przysiolek w Twoich postach. Ja rodzac w wieku 28 lat bylam jedna z wielu staruszek pierwiastek na sali i ani lekarzy ani pielegniarek ani innych pacjentek moj "starczy" wiek nie zaskoczyl. No ale ja w stolycy rodzilam, widac u nas panny juz czas jakis temu zwolnily co nieco:)

147

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Ciekawe co kryje sie pod pojeciem przeistoczenia sie w "normalna" kobiete? Cycki im urosly czy brody poodpadaly? Czy zaczely pozwalac klepac sie po tylkach i prawic glupie komplementy, na pograniczu wulgaryzmow?

Cycki miały ogromne. Większe od polskiego standardu. Przyznam, że tego się nie spodziewałem. A co do przeistoczenia to trudno to ubrać w słowa. Na pewno więcej emocji było widać, pozytywna reakcja na zaczepki, więcej luzu, uległość wink i dużo uśmiechu.

148

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dziadek 60 lat to chyba nie jest jeszcze zywy trup?

Technicznie rzecz biorąc żywy pół trup. Tak od 50-tki licząc ryzyko różnych nieprzyjemnych chorób dość mocno wzrasta.

Owszem, ryzyko wzrasta. Tak, wiem - statystyka. Można tak pesymistycznie patrzeć.
Mój Ojciec w wieku 65 lat jeździł na kilkudziesięciokilometrowe wycieczki rowerowe z moimi dziećmi.
Ale on jest optymistą wink

149

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

[
ale do Ciebie ten status babci czy prababci jakos przemawia? Bo mnie w ogole w tym kierunku nie ciagnie:) Mozesz tez napisac, ze siostra ma 50 lat, wszystko z glowy i wszystko za soba. A przed Toba jeszcze tyle fajnych chwil, nauka dziecka, slub, narodziny wnuka..ja sie z tego ciesze a nie martwie, ze jeszcze mnie tyle dobrego czeka:)

Ale co to jest "status babci"? Myslisz, ze jak się jej wnuczka urodzila to moja siostra od razu stetryczala i posiwiala? big_smile

Tak, do mnie przemawia ten "status" bo to oznacza, ze się ozyskalo zycie dla siebie.

No nie wiem, moze jestem "jakas inna" ale mnie dziecko jakoś ogranicza i szczerze mowiac czekam na ten moment, kiedy mloda się usamodzielni. Wcale mnie jakoś nie bawi chodzenie na wywiadowki i czekanie na jej slub.

Osobiscie bardziej mnie teraz interesuje mój ewentualny wlasny. Choc niekoniecznie aż slub.

Mialam opcje przeprowadzki do Szkocji, ale z niej zrezygnowalam wlasnie ze wzgledu na mloda.

Moze po prostu jestem jakas wyrodna matka, skoro czekam aż moje dziecko wyfrunie? (W ogole wypada się do tego glosno przyznawac? big_smile tongue )

Na pewno mi nie grozi syndrom pustego gniazda big_smile

150

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ciekawe co kryje sie pod pojeciem przeistoczenia sie w "normalna" kobiete? Cycki im urosly czy brody poodpadaly? Czy zaczely pozwalac klepac sie po tylkach i prawic glupie komplementy, na pograniczu wulgaryzmow?

Cycki miały ogromne. Większe od polskiego standardu. Przyznam, że tego się nie spodziewałem. A co do przeistoczenia to trudno to ubrać w słowa. Na pewno więcej emocji było widać, pozytywna reakcja na zaczepki, więcej luzu, uległość wink i dużo uśmiechu.

Jasne, po prostu wiecej wypily:) Jak to Szwedki:))

151

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

I wszystko jasne:)) Niewiele Ci faktycznie tego zycia zostalo, skoro technicznie czy matematycznie rzecz ujmujac jestes cwierc trrupem juz teraz i nie czerpiesz radosci z posiadania mlodych synow tylko przewidujesz swoje geriatryczne schorzenia na zas.:)

Dlaczego nie czerpię? Ależ czerpię teraz, bo nie odkładam tego na później. Czerpię teraz, bo jak się ma 28-30 lat i lekarz mówi ci: zrób badania, bo wiesz z twoimi obciążeniami lepiej sprawdzajmy czy jeszcze pożyjesz. No to staram się nie odkładać na później różnych ważnych rzeczy. Po prostu od 20 lat jestem świadomy żem tylko śmiertelną istotą i czekanie, odkładanie lubi się mścić. Stąd dzieci są dla mnie wielką frajdą. Jak dożyję wnuków, to będą dla mnie jeszcze większą.
A z tymi nagrobkami, to się nie śmiej big_smile Wiesz ile zdrowia i pieniędzy kosztuje znalezienie dobrej miejscówki? Wbrew pozorom bardzo wielu ludzi załatwia te sprawy dużo wcześniej, ostatnio oglądałem nagrobek pewnego pana, którego nie posądzam o plany rychłego przeniesienia się na tamten świat. A on bardzo światowy jest...

Mussuka napisał/a:

A z ta historia porodow, to teraz rozumiem, skad sie wzielo okreslenie przysiolek w Twoich postach. Ja rodzac w wieku 28 lat bylam jedna z wielu staruszek pierwiastek na sali i ani lekarzy ani pielegniarek ani innych pacjentek moj "starczy" wiek nie zaskoczyl. No ale ja w stolycy rodzilam, widac u nas panny juz czas jakis temu zwolnily co nieco:)

No wiesz, ale w stolycy, to wszystko jest lepsiejsze...

152

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:
Mussuka napisał/a:

[
ale do Ciebie ten status babci czy prababci jakos przemawia? Bo mnie w ogole w tym kierunku nie ciagnie:) Mozesz tez napisac, ze siostra ma 50 lat, wszystko z glowy i wszystko za soba. A przed Toba jeszcze tyle fajnych chwil, nauka dziecka, slub, narodziny wnuka..ja sie z tego ciesze a nie martwie, ze jeszcze mnie tyle dobrego czeka:)

Ale co to jest "status babci"? Myslisz, ze jak się jej wnuczka urodzila to moja siostra od razu stetryczala i posiwiala? big_smile

Tak, do mnie przemawia ten "status" bo to oznacza, ze się ozyskalo zycie dla siebie.

No nie wiem, moze jestem "jakas inna" ale mnie dziecko jakoś ogranicza i szczerze mowiac czekam na ten moment, kiedy mloda się usamodzielni. Wcale mnie jakoś nie bawi chodzenie na wywiadowki i czekanie na jej slub.

Osobiscie bardziej mnie teraz interesuje mój ewentualny wlasny. Choc niekoniecznie aż slub.

Mialam opcje przeprowadzki do Szkocji, ale z niej zrezygnowalam wlasnie ze wzgledu na mloda.

Moze po prostu jestem jakas wyrodna matka, skoro czekam aż moje dziecko wyfrunie? (W ogole wypada się do tego glosno przyznawac? big_smile tongue )

Na pewno mi nie grozi syndrom pustego gniazda big_smile

No przyznam, ze troszke sie jednak dziwie... Nie ze krytykuje ale dziwie. Mnie jest szkoda  kazdego minionego roku kiedy mloda dorasta, patrze jak powoli z dziecka staje sie panienka i czasem chcialabym zatrzymac zegar, zeby znow byla taka mala przytulanka a nie pyskata nastolatka. Choc kazdy wiek ma tez cos fajnego, teraz stala sie bardziej samodzielna, rozmowna, odpowiedzialna.
Na jej slub tez nie czekam, bo mi wlasnie wtedy wyfrunie na zawsze z gniazda. Choc i zatrzymywac na sile nie bede.

Ja tez planowalam przeprowadzke ale wlasnie dla niej (jej szkoly) i dla syna (ktory niby samodzielny ale jednak uczen jeszcze) nie zrobilam tego...jeszcze. Ale w moim przypadku to niewielka strata, kiedys moze nadrobie, moze nie.

Babcia jeszcze nie chce byc, cieszy mnie bycie mama a dziecko nie ogranicza mi w niczym mojego zycia. Nie wiem zreszta o jakie konkretnie ograniczenia chodzi. To, ze nie jezdzimy sami na wakacje jakos przebolalam i nawet jej 2 tygodnie u taty albo u dziadkow to dluga rozlaka - i cieszy i smuci jednoczesnie:).

No ale o feminizmie mialo byc.

153

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

I wszystko jasne:)) Niewiele Ci faktycznie tego zycia zostalo, skoro technicznie czy matematycznie rzecz ujmujac jestes cwierc trrupem juz teraz i nie czerpiesz radosci z posiadania mlodych synow tylko przewidujesz swoje geriatryczne schorzenia na zas.:)

Dlaczego nie czerpię? Ależ czerpię teraz, bo nie odkładam tego na później. Czerpię teraz, bo jak się ma 28-30 lat i lekarz mówi ci: zrób badania, bo wiesz z twoimi obciążeniami lepiej sprawdzajmy czy jeszcze pożyjesz. No to staram się nie odkładać na później różnych ważnych rzeczy. Po prostu od 20 lat jestem świadomy żem tylko śmiertelną istotą i czekanie, odkładanie lubi się mścić. Stąd dzieci są dla mnie wielką frajdą. Jak dożyję wnuków, to będą dla mnie jeszcze większą.
A z tymi nagrobkami, to się nie śmiej big_smile Wiesz ile zdrowia i pieniędzy kosztuje znalezienie dobrej miejscówki? Wbrew pozorom bardzo wielu ludzi załatwia te sprawy dużo wcześniej, ostatnio oglądałem nagrobek pewnego pana, którego nie posądzam o plany rychłego przeniesienia się na tamten świat. A on bardzo światowy jest...

Jesli wlazlam na jakis grzaski grunt nieswiadomie, to z gory przepraszam, urazic nie chcialam.
Ale co do kwaterek to wybacz, ze w prostych zolnierskich slowach napisze - a grzyb mnie to obchodzi co sie ze mna po smiercoi stanie, niech sie zywi martwia:)) Ja wolalabym na zawal zejsc podczas jakiegos super rejsu po Morzu Karaibskim, po wypiciu butelki szampana i przetanczeniu kankana przez pol nocy w towarzystwie marynarzy niz przezornie napisy na lastryko pucowac..na Wszystkich Swietych:) taki mam hulaszczy styl zycia, carpe diem i hulaj dusza:)

154

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Jesli wlazlam na jakis grzaski grunt nieswiadomie, to z gory przepraszam, urazic nie chcialam.

Eee, no co Ty big_smile Zresztą właśnie to jest zabawne, że tylu ludzi traktuje śmierć jako grząski grunt. Przecież to najbardziej naturalna sprawa dla każdego żyjącego. Kto się narodził musi umrzeć. Wielu ludzi woli o tym nie pamiętać.

Mussuka napisał/a:

Ale co do kwaterek to wybacz, ze w prostych zolnierskich slowach napisze - a grzyb mnie to obchodzi co sie ze mna po smiercoi stanie, niech sie zywi martwia:)

Całkowicie się z Tobą w tej kwestii zgadzam ale już np. moją mamę brzydzi myśl o robakach, które miałyby ją toczyć i kategorycznie zakazała mi ją chować w ziemi, tylko mam ją skremować. Dobra, powiedziałem. Postawię cię nad telewizorem...

155 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2014-02-07 17:31:21)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Natalia Julia Nowak której cytaty umieścił Primus w pierwszym poście to swoją drogą ciekawa persona. Albo znakomity troll, albo baaaardzo zagubiona dziewczyna, ew. pół- znakomity troll, pół-zagubiona dziewczyna co także jest możliwe. Nie chodzi mi o zacytowaną wypowiedz, szczerze polecam poczytać jej inne teksty(mnóstwo śmiechu, zdziwienia, i zaintrygowania hehe).

Żeby było choć trochę  na temat powiem ze jako kobieta uważam że parytety uwłaczają kobietom.

Na temat feminizmu się ogólnie nie wypowiem bo nie wiem zbyt wiele, ale są obszary życia
w których mężczyźni maja gorzej (są gorzej traktowani), a są takie w których kobiety mają gorzej( są gorzej traktowane).

Delikatny mężczyzna który się rozpłacze będzie obiektem kpin, a taka sama kobieta już nie.
Mężczyzna nie może założyć sukienki (tzn. niby może, ale narazi się tym na drwiny, albo nawet pobicie).
Mężczyzna który pokaże że sobie z czymś nie radzi, od razu nazywany jest nieudacznikiem itd.
Kobieta z kolei gdy jest bardziej dosadna, wulgarna, czy samodzielna jest gorzej oceniana.
Mogłabym mnożyć przykłady, także nie jest tak że kobiety mają w obecnych czasach gorzej niż mężczyźni ( w dawnych miały gorzej), tylko w pewnych sytuacjach lepiej być na miejscu mężczyzny, a w pewnych na miejscu kobiety wink. Problem zaczyna się w miejscu gdzie danej osobie nie odpowiada przypisana kulturowa, i po części wynikająca z natury rola.

Ja myślę że fajnie byłoby móc wybierać płeć, albo raz pobyć kobieta , a raz mężczyzną, dzięki temu ludzie lepiej by się rozumieli. Myślę że tak będzie w przyszłości.

156

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

No i właśnie to na tym polega, że brak feminizmu szkodzi zarówno kobietom jak i facetom, bo wpędza nas w jakieś sztuczne schematy, sztywne kategorie, niesprawiedliwe osądy.

157 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-07 21:15:38)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
lilly25 napisał/a:

Ja myślę że fajnie byłoby móc wybierać płeć, albo raz pobyć kobieta , a raz mężczyzną, dzięki temu ludzie lepiej by się rozumieli. Myślę że tak będzie w przyszłości.

I to naprawdę odległej może za jakieś 20 000 lat big_smile  lol  wink

Co do przyszłości feminizmu pod "muzułmańskim butem" - życzę powodzenia, tym Paniom, które uważają że tych ludzi można "naprawić", czy ucywilizować. Czy z fanatyka można zrobić pokornego salonowego pieska? Wiele kobiet zresztą od dawna tego próbowało i...udawało się i owszem, na krótko. Gdy ów mężczyzna był odseparowany od swoich bliskich i swej kultury, to nie różnił się zasadniczo od innych mężczyzn z Zachodu. Gdy jednak powracał do "siebie", do swojego domu rodzinnego, partnerstwo - rozumiane tak jak dotychczas w ogóle nie wchodziło w grę. On u siebie jest Panem, a żona jego własnością!

Trochę poznałem ludzi z tzw.: Bliskiego Wschodu i mogę powiedzieć co nieco o ich mentalności.

158

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Primus, kultury się, na szczęście, ZMIENIAJA big_smile

159

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Primus napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Ja myślę że fajnie byłoby móc wybierać płeć, albo raz pobyć kobieta , a raz mężczyzną, dzięki temu ludzie lepiej by się rozumieli. Myślę że tak będzie w przyszłości.

I to naprawdę odległej może za jakieś 20 000 lat big_smile  lol  wink

Co do przyszłości feminizmu pod "muzułmańskim butem" - życzę powodzenia, tym Paniom, które uważają że tych ludzi można "naprawić", czy ucywilizować. Czy z fanatyka można zrobić pokornego salonowego pieska? Wiele kobiet zresztą od dawna tego próbowało i...udawało się i owszem, na krótko. Gdy ów mężczyzna był odseparowany od swoich bliskich i swej kultury, to nie różnił się zasadniczo od innych mężczyzn z Zachodu. Gdy jednak powracał do "siebie", do swojego domu rodzinnego, partnerstwo - rozumiane tak jak dotychczas w ogóle nie wchodziło w grę. On u siebie jest Panem, a żona jego własnością!

Trochę poznałem ludzi z tzw.: Bliskiego Wschodu i mogę powiedzieć co nieco o ich mentalności.

Biedny czlowieku...myslisz ze muzulmanin= fanatyk? Nic bardziej mylnego. Moj Ojciec jest Arabem i mieszka w Kuwejcie. Jest wyksztalconym, normalnym czlowiekiem. Nigdy mojej Mamy ( Polki) nie uderzyl ani nawet nie krzyknal.
Wbrew pozora muzulmanie radykalizuja sie w Europie i sa duzo mniej tolerancyjni od Arabow z Omamu Bahrainu UAE czy Kuwejtu.
Wiadomo ze zdarzaja sie ekstremalne sytuacje w szczegolnosci w Afryce lub Afghanistanie ale jest to podyktowane bieda i ogolnym zacofaniem.
Nie nie trzeba nas "cywilizowac" jestesmy (Kuwejtczycy) bogatym cywilizowanym i dumnym narodem. Nie mamy problemu z imigrantami (tak jak Europa) mimo ze przyjezdni stanowia u nas okolo 87%spoleczenstwa.
Ten caly hejt na Islam w Polsce (gdzie muzulmanow jest moze 0,001%) to jakas psychoza.

160 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-08 01:53:23)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

No i właśnie to na tym polega, że brak feminizmu szkodzi zarówno kobietom jak i facetom, bo wpędza nas w jakieś sztuczne schematy, sztyw kategorie, niesprawiedliwe osądy.

Parytety i przywileje o ktore walcza feministki, jedynie jeszcze bardziej stawiaja kobiety w roli nieporadnych istotek które potrzebują dodatkowej pomocy żeby móc konkurować z mezczyznami. Jeśli te idiotyczne przepisy zostaną usunięte to po pewnym czasie te przyzwyczajenia zaczną zanikać, kobiety będą konkurować na równych prawach z  facetami. Wystarczy po prostu reforma prawa, taka która wprowadzałaby prawdziwą równość - zero różnic, takie same prawa do wszystkiego i w tym samym czasie, żadnych udogodnień i przywilejów dla kobiet, ani też żadnych zakazów i blokad typu "kobiety nie mogądźwigać ciężarów powyżej 15kg". He he he

161

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Fahkir napisał/a:

Parytety i przywileje o ktore walcza feministki, jedynie jeszcze bardziej stawiaja kobiety w roli nieporadnych istotek które potrzebują dodatkowej pomocy żeby móc konkurować z mezczyznami. Jeśli te idiotyczne przepisy zostaną usunięte to po pewnym czasie te przyzwyczajenia zaczną zanikać, kobiety będą konkurować na równych prawach z  facetami.

W Polsce kobiety stanowią większość i mają prawo głosu od dawna, więc mogą sobie wywalczyć co chcą. Żadna partia polityczna nie może sobie pozwolić na ignorowanie tak dużej grupy. Gdyby to zrobili to za chwilę konkurencja to wykorzysta lub powstanie partia feministyczna. Dlatego nie wierzę w potrzebę parytetów i suwaków. Wolny rynek doskonale to wyreguluje smile

P. S. Dzisiaj prezentacja 1. do PE Twojego Ruchu - tak na oko - kobiet jest więcej...

162

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Primus napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Ja myślę że fajnie byłoby móc wybierać płeć, albo raz pobyć kobieta , a raz mężczyzną, dzięki temu ludzie lepiej by się rozumieli. Myślę że tak będzie w przyszłości.

I to naprawdę odległej może za jakieś 20 000 lat big_smile  lol  wink

Nie sądzę żeby trzeba było czekać aż tak długo wink Stawiam na jakieś 50-70 lat.

163

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Można by równie dobrze powiedziec, że bandzior w ciemnej uliczce ma naturalna przewagę nad samotnym wedrowcem. Ze jego zadza mordu/grabiezy (testosteron) pcha go do odwaznych czynow i ryzykownych przedsiewziec i pozbawiony tej chwalebnej cechy wedrowiec powinien sie ukozyc. I docenic, że bandyta czasem powstrzyma sie wilkodusznie od rabunku, choc moglby. Naturalna przewaga. Miesni, bezpardonowej agesywnosci.

NA TEJ SAMEJ ZASADZIE snuje wywody paniusia, ktora autor cytuje. Wszystkie, nawiasem mowic, podobne teorie to klisze, marne pseudouzasadnienie szowinizmu. W istocie to GLORYFIKACJA PRZEMOCY. Deprecjonuje sie z calej sily kobiete, zeby zrobic z niej uzyteczne narzedzie, by sama uwierzyla, ze jest mniej warta (czesto podane niebezposrednio- "jestesmy inni"). 

CO rozni kobiete i mezczyne? AGRESJA. SKLONNOSC DO PRZEMOCY. Bezzasadna pycha, arogancja mezczyzn. Wszystko wskazuje na to, ze najczesciej nie sa w stanie w sposob konstruktywny poradzic sobie z ta sila, ktora przeradza sie w manie wielkosci. Podobne posty/wypowiedzi pachna mobbingiem. Nie poradzisz sobie/nie dasz rady/ jestes kobieta przeciez/rob co mowie. Nieustanne deprecjonowanie i umniejszanie. Pranie mozgow robione dziewczynkom od najmlodszych lat, zeby byly posluszne. Tak macie, ale to nie znaczy, ze jestescie lepsi- po prostu macie sklonnosci do przemocy i jestescie glusi na argumenty z powodu "ego testosteronowego". Nawet tu zjawiaja sie jacys szowinoisci i chwala sie wlasna "przewaga". Jednym z niewielu myslacych jest Iryd. Reszta nie mysli, bo 'mysli' za nich biologia.

164

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Piszę pod wpływem artykuły Krystyny Jandy pt.: Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn, która delikatnie mówiąc nie jest zadowolona z dzisiejszych mężczyzn. Twierdzi, że to wina matek, które rozczarowane życiem i swoimi mężczyznami przerzuciły całą miłość, nadzieję i uwielbieniena synów. W przyczyny nie wnikam, ale zastanawia mnie coś innego...

Czy dzisiaj jest jeszcze zapotrzebowanie na mężczyzn, którzy pomogą włożyć walizkę na półkę? smile A może to tylko fanaberia i zacofanie Pani Krystyny? Tracę wiarę w to całe równouprawnienie wink

165

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Czy dzisiaj jest jeszcze zapotrzebowanie na mężczyzn, którzy pomogą włożyć walizkę na półkę? smile A może to tylko fanaberia i zacofanie Pani Krystyny? Tracę wiarę w to całe równouprawnienie wink

marioosh, ale co ma piernik do wiatraka? Czy mezczyzna nie moze byc meski i szarmancki i zwyczajnie grzeczny (bo moze te walizke rownie dobrze starszemu panu albo slabszemu jakiemus wrzucic na polke) a przy tym szanowac rowne prawa kobiet w zyciu codziennym? Czy ja czujac sie czlowiekiem rownoprawnym, nie moge kawy zaparzyc mojemu mezczyznie, kanapek mu do pracy zrobic czy wrzucic jego prania z moim razem? Jesli ktos mi zaproponuje, ze mi te walizke wlozy a ja czuje, ze jest lekka i dam rade sama, to z usmiechem podziekuje, powiem, ze nie ma tym razem tragedii i tyle. Jesli rzeczywiscie bedzie ciezka i ktos te pomoc zaproponuje, to korona z glowy mi nie spadnie, tez podziekuje. Nawet jesli jakas pani obok pomoze mi wspolnie wepchnac te waliche.
Ja tylko jestem przeciwna takiej galanterii na pokaz (calowanie dloni, durne komplementa w stylu "zdrowie naszych pieknych pan", przepuszczanie mnie w drzwiach na sile - jak tak samo z siebie wyjdzie to ok, ale robienie zamieszania w progu zeby tylko pani przodem poszla to zbytek i robienie cyrku) a jednoczesnie odmawianie kobietom prawa do pracy na podobnych stanowiskach i zawodach, rownej placy, traktowanie ich jak sluzbe domowa itp. To nie meskosc wtedy wylazi tylko chamstwo, prostactwo i sloma z butow.

A teraz czekam na Twoj tradycyjny sprzeciw:)

166

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

@Mussuka, ale dlaczego o wrzucenie lekkiej walizki na półkę zawsze prosi się mężczyznę, a nie kobietę o słusznych gabarytach wink? Nie chodzi o to czy w związku z równouprawnieniem mężczyźnie wypada to zrobić. Pytam tylko dlaczego tego typu pomocy zawsze oczekuje się od mężczyzn.

167

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

@Mussuka, ale dlaczego o wrzucenie lekkiej walizki na półkę zawsze prosi się mężczyznę, a nie kobietę o słusznych gabarytach wink? Nie chodzi o to czy w związku z równouprawnieniem mężczyźnie wypada to zrobić. Pytam tylko dlaczego tego typu pomocy zawsze oczekuje się od mężczyzn.

Ponieważ w każdej sytuacji powinniśmy być wobec kobiet dżentelmenami.

168

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

[

Czy dzisiaj jest jeszcze zapotrzebowanie na mężczyzn, którzy pomogą włożyć walizkę na półkę? smile A może to tylko fanaberia i zacofanie Pani Krystyny? Tracę wiarę w to całe równouprawnienie wink

Oczywiscie, ze jest. Przeciez walizki ciezkie sa wink I jakos sie tacy panowie znajduja, nie jest tak zle, zeby z gburow skladal sie caly swiat big_smile

Ale co to ma wspolnego z tematem? wink

169

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

@Mussuka, ale dlaczego o wrzucenie lekkiej walizki na półkę zawsze prosi się mężczyznę, a nie kobietę o słusznych gabarytach wink? Nie chodzi o to czy w związku z równouprawnieniem mężczyźnie wypada to zrobić. Pytam tylko dlaczego tego typu pomocy zawsze oczekuje się od mężczyzn.

Cos Ty! Jesli w przedziale siedzi przykladowo mloda i dosc spora wzrostem dziewczyna i oprocz niej jakies slabeusze i starcy, to predzej ja poprosze niz faceta 160cm i postury konika polnego:) Zreszta mnie sama nieraz proszono o pomoc:)

170

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

W nawiązaniu do wcześniejszej dyskusji: po raz pierwszy (w tym roku) kobieta dostała Medal Fieldsa.
To z matematyki, bo jak wiadomo Nobla z matematyki nie ma.

Posty [ 131 do 171 z 171 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Feministki vs. Antyfeministki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026