netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Feministki vs. Antyfeministki

170 odpowiedzi14 964 wyświetleniazałożony przez Primus, 04.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Feministki vs. Antyfeministki

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

1

Temat: Feministki vs. Antyfeministki

Muszę powiedzieć, że coraz częściej spotykam kobiety, które otwarcie deklarują swój ambiwalentny stosunek do dzisiejszego agresywnego feminizmu i jego czołowych przedstawicielek. Są to kobiety które spotykam osobiście, kobiety które nie chcą tego, co im szykują feministki. Przysłuchując się ich poglądom, coraz częściej nabieram przekonania że to właśnie kobiety są tymi, które najżywiej angażują się w ruchy feministyczne, oraz tymi które...zdecydowanie przeciw temu protestują. Wygląda więc na to że coraz więcej kobiet nie chce już uczestniczyć w owym "wyścigu szczurzyc", że wolą one spokój domowego ogniska i to, co daje prawdziwą radość - macierzyństwo, opieka nad dziećmi, przebywanie z nimi, poświęcanie im czasu i wychowywanie. Wolą taką pracę, niż ciągłe użeranie się w pracy z szefem, a często także i z "koleżankami". Znam kobiety, które otwarcie opowiadają mi o nieprzyjemnościach, jakich doświadczyli w pracy od swych koleżanek, lub przełożonych (głównie - co szczególnie ważne - kobiet). dodawały także, że jeśliby ich mężowie zarabiali wystarczająco dużo, by sami utrzymać rodzinę - one natychmiast z ogromną chęcią wróciłyby do "prac domowych", bez żalu, a wręcz z satysfakcją.

Znam też osobiście dość skrajny przypadek takiej kobiety, która by tylko nie pójść do pracy (do której notabene namawia i wysyła ją jej małżonek), jest gotowa na wiele, na bardzo wiele. Obecnie jest już w czwartej ciąży i twierdzi że dzieci są jej ratunkiem, gdyż w przeciwnym wypadku mąż zapewne kazałby jej poszukać sobie pracy - ona jednak tego nie chce i woli siedzieć w domu, przy dzieciach. Nie jest to jednak w żadnym razie osoba leniwa - praca w domu nie należy do łatwych i przyjemnych zajęć (szczególnie przy trójce małych dzieci), to mimo wszystko tu właśnie ta kobieta (żona mego kumpla), szuje się najbardziej szczęśliwa. Oczywiście feministki natychmiast utopiłyby ją w błocie, ale ona ma to gdzieś - podobnie jak i cały ruch feministyczny i wszystkie te nawiedzone "babeczki". Ona wie czego chce - a chce zostać w domu i aby to osiągnąć gotowa jest zajść już w czwartą ciążę - byle tylko nie musieć pracować zawodowo. Dla mnie trochę zadziwiające.

Postanowiłem jednak poszperać w internecie i poszukać więcej takich kobiet (jeśli w ogóle istnieją w dzisiejszym rozbuchanym feminizmem społeczeństwie). I udało się, natrafiłem na całkiem sporo takich kobiecych organizacji i indywidualnych kobiet, które oficjalnie przyznają się do faktu bycia "antyfeministkami". Przytoczę niektóre z tych wypowiedzi poniżej:


Niejaka Natalia Julia Nowak pisze tak:

"Opowiadam się za umiarkowanym patriarchalizmem: według mnie, wiodącą siłą w społeczeństwie powinni być mężczyźni, aczkolwiek ich zwierzchnictwo nie powinno prowadzić do prześladowania kobiet i odbierania im prawa do edukacji, uczestnictwa w życiu kulturalnym etc. Faceci mają prowadzić naród, bo aktywność i dominacja leżą w ich naturze, co udowodnię w dalszej części tekstu. Z drugiej strony, należy pamiętać, iż wszyscy obywatele (niezależnie od płci) są ludźmi, posiadają rozum i uczucia, zatem nie wolno nikogo traktować w niegodny i upokarzający sposób".

"Umiarkowany patriarchalizm wyklucza równość społeczną, ale gwarantuje sprawiedliwość. Właśnie dlatego uważam, że jest on czymś słusznym. Teraz chciałabym wyjaśnić, skąd się u mnie wzięły takie antyfeministyczne i pro-patriarchalne poglądy. Wprawdzie tłumaczyłam to już w swoich starych felietonach (sprzed 2-3 lat), jednak wydaje mi się, iż tamte wyjaśnienia były zbyt lakoniczne, niedokładne i agresywne. Dzisiaj chciałabym opisać temat głębiej niż w latach 2008-2009, tym bardziej, że dokonałam wielu nowych odkryć i przeanalizowałam więcej szczegółów. Muszę przyznać, iż moje ustalenia układają się w logiczną całość. Zacznę jednak od początku".

"Jestem antyfeministką przede wszystkim dlatego, że zauważyłam, iż w przyrodzie nie ma czegoś takiego jak równość płci. U ssaków, do których należą istoty ludzkie, przewaga i dominacja samców nad samicami jest rzeczą naturalną, oczywistą i niepodlegającą dyskusji. Samiec jest zdecydowanie większy, silniejszy i energiczniejszy od swojej partnerki. Chcąc odbyć stosunek płciowy, opanowuje ją całkowicie ? przykrywa ją swoim ciałem, wdziera się do jej organizmu i wykonuje na niej określone czynności, podczas gdy ona pozostaje bierna oraz zdana na jego łaskę i niełaskę".

"W świecie ludzi wygląda to bardzo podobnie, czego odbiciem są wyrazy i związki frazeologiczne (zarówno te literackie, jak i rubaszne) odnoszące się do aktów płciowych. Wizja seksu, zawarta w tych sformułowaniach, jest jednoznaczna i wyraźnie wskazuje na naturalną dominację i aktywność mężczyzny. Pan ?bierze?, ?kocha?, ?kołysze?, ?bzyka?, ?dmucha? i ?posuwa? panią, a ona ?oddaje mu się?, ?tonie w jego ramionach? i ?jest jego?. Wyrażenia, które przytoczyłam, są niezwykle obrazowe i odzwierciedlają stan faktyczny".

"Podział na płcie istnieje po to, aby było możliwe rozmnażanie płciowe. A skoro podczas akcji, będącej najważniejszym elementem takiego rozmnażania, jedna istota ma totalną władzę nad drugą, to można mieć wątpliwości co do ich równości. Kopulacja jest tym, co wydaje się podważać teorię o równorzędności samca/mężczyzny i samicy/kobiety. Po prostu spotykają się dwie płcie i nagle się okazuje, że jedna z nich posiada ewidentną przewagę nad drugą".

"Co do osobnika męskiego: nie dość, że jest on stroną aktywną i dominującą, to jeszcze doprowadza do zapłodnienia, czyli stworzenia nowej istoty (bo zygota, tzn. zapłodniona komórka jajowa, jest już organizmem, posiadającym własny genotyp, różny od DNA ojca i matki). Ktoś może powiedzieć, iż chłop wcale nie musi być aktywny i dominujący podczas stosunku, bo istnieją pozycje seksualne, w których to baba się porusza. Owszem, istnieją, ale są one sztuczne, wymyślone przez człowieka. Wcale nie twierdzę, że stanowią one coś złego. Po prostu piszę, iż nie występują one w przyrodzie. Poza tym, ich realizacja jest możliwa tylko wtedy, gdy facet na to pozwala (pomijam tutaj sytuacje patologiczne, w których koleś jest np. związany). Wychodzi na to, iż ostatnie słowo w dalszym ciągu należy do mężczyzny".

"Kolejną sprawą, o której warto wspomnieć w niniejszym tekście, są substancje chemiczne produkowane przez organizm faceta. Męski hormon, testosteron, jest tym, co daje mężczyźnie ogromną energię, żądzę aktywności, potrzebę dynamiki i udziału w różnych przedsięwzięciach. W sferze seksualnej przejawia się to ogromnym popędem płciowym, nad którym czasem trudno jest facetowi zapanować. W innych sferach życia przejawia się to wolą walki, rywalizacji, zdobywania, tworzenia, niszczenia itp. Sama nie wiem, jak ? w filozoficzny sposób ? określić ten niezwykły hormon. ?Wola mocy?? ?Elan vital?? Testosteron to coś, co każe płci silnej gnać przed siebie jak odrzutowiec. Można go porównać do silnika, który wprawia w ruch samochód, albo do prądu umożliwiającego działanie lampy elektrycznej".

"U kobiet testosteron również występuje, jednak w bardzo niewielkich ilościach. Im więcej tego hormonu u kobiety, tym jest ona silniejsza i podobniejsza do mężczyzny. Jeśli chodzi o spermę, to kiedyś wyczytałam, iż zawiera ona jakieś substancje antydepresyjne i rozweselające. Zastanawiam się więc nad teorią, głoszącą, że istnieje pewna zależność między kondycją psychiczną kobiety a obecnością mężczyzny w jej życiu. Czasem spotykam się z opinią, według której panie cierpiące z powodu złego samopoczucia są ?niedopchnięte?. Nie wiem, czy to prawda. Lecz jeśli tak, to wygląda na to, że nawet zdrowie samicy zależy od samca (oczywiście, nie w stu procentach!). Szok? Pewnie, że tak. Ale wiedzcie, iż ja również jestem zszokowana".

(...)

"Samiec Homo sapiens uzyskał zdolność dobrego odnoszenia się do samic, a nawet traktowania ich jak równych sobie. Było to bardzo wzruszające, szlachetne i korzystne dla kobiet, chociaż wcale nie zlikwidowało biologicznej nierówności płci. Wypływa z tego wniosek, że choć panowie byli, są i zawsze będą wyższą płcią, to powinni być dobrzy dla pań, ponieważ stać ich na taką postawę. Mężczyzna, który szanuje kobietę, udowadnia światu, iż jest człowiekiem, albowiem tylko w świecie ludzi samce są takie łaskawe dla samic".

"Kobiety nie zawsze potrafią docenić to, co zawdzięczają płci przeciwnej ? tym ogromnym, silnym, energicznym i dominującym istotom, które mogłyby je zgnieść jak mrówki, a które zdecydowały się być empatyczne wobec słabszych. Oczywiście, są faceci, dla których liczy się wyłącznie biologia, ale ich postawa jest sprzeczna z cywilizacją i jej wytworami: prawem oraz moralnością. Kulturalni panowie nie zgadzają się na traktowanie pań w sposób czysto zwierzęcy. I to jest piękne. Tylko człowiek może postępować tak wspaniałomyślnie".

(...)

"Po co (na siłę i kosztem mężczyzn) wpychać kobiety do polityki oraz na inne wysokie stanowiska? Pozwólmy rzece płynąć, nie starajmy się powstrzymać facetów idących swoją naturalną drogą! Nie złośćmy się na mężczyzn za to, iż przyroda uczyniła ich istotami aktywnymi i dominującymi! Niech ich wiedzie testosteron! Piszę tak, chociaż dobrze wiem, że i tak będzie ich wiódł. Chłop to jest chłop ? taki wielki, taki silny, taki energiczny i taki władczy. Baba, sama z siebie, nigdy nie zostanie chłopem".

"Ja lubię i podziwiam mężczyzn, fascynuję się nimi, mam w Internecie wielu znajomych płci męskiej. Ale nie próbuję im wmówić, iż jestem im równa albo lepsza od nich. Dlaczego? Bo byłoby to po prostu żałosne. Zresztą, w głębi ich umysłu i tak zachowałaby się wiedza o tym, jaka jest prawda. Zastanawialiście się kiedyś, skąd się bierze tzw. męska duma? Otóż z biologicznej strony męskiego jestestwa. Facet posiada samczy instynkt i doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego potencjału. Wiedza o własnych atutach może być świadoma lub podświadoma, ale bez wątpienia istnieje, czego przejawem jest właśnie męska duma".

"Kobieta też wie ? świadomie albo podświadomie ? o biologicznej przewadze facetów. Dowód? Każda normalna, zdrowa psychicznie i logicznie myśląca pani boi się gwałtu. Wie bowiem, że gdyby jakiś zły, okrutny i zezwierzęcony mężczyzna ją zaatakował, to byłaby wobec niego zupełnie bezbronna. Zwyrodnialec przejąłby nad nią pełną kontrolę, wdarłby się do jej organizmu i najprawdopodobniej spowodowałby u niej ciążę. Całe to wydarzenie byłoby dla kobiety koszmarem i mogłoby negatywnie wpłynąć na jej dalsze życie".

(...)

"Reasumując: w świecie zwierząt, do którego należy człowiek, równość płci nie istnieje i nie będzie istnieć. Istota ludzka jest jednak zwierzęciem jedynym w swoim rodzaju, ponieważ posiada doskonale rozwinięty mózg, dzięki któremu mogły się narodzić rozum i uczuciowość. Samiec Homo sapiens, w przeciwieństwie do samców innych gatunków, jest zdolny do szanowania i godnego traktowania samic. Powinien zatem korzystać z tej zdolności, aby nie było żadnych wątpliwości co do jego człowieczeństwa. Kobieta nie jest równa mężczyźnie, ale on ma możliwość odnoszenia się do niej w taki sposób, jakby tego nie dostrzegał. Jeśli chodzi o porządek społeczny, który pasowałby zarówno do biologicznej, jak i do kulturalnej strony człowieka, to jest nim umiarkowany patriarchalizm. Taki, w którym faceci są przewodnikami narodu, jednak nie wyrządzają krzywdy płci przeciwnej".


No i oczywiście pani Monika Chromacka z którą nie sposób się nie zgodzić, gdyż tak mądrej wypowiedzi z ust kobiety dawno nie słyszałem:

http://www.youtube.com/watch?v=QyidXt6I9rw

2

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

I znowu to samo. Ignorancja pełną gębą!! Mylenie pojęć takich jak "równość" i "równouprawnienie".

"Równouprawnienie" polega na tym, że patrzymy na człowieka poprzez jego indywidualne predyspozycje, a nie szufladkujemy, bo ma cycki, albo penisa. Na przykład mój brat ma świetne podejście do dzieci i zajmuje się nimi lepiej niż zdecydowana większość kobiet, które znam. Mój chłopak z kolei gotuje znacznie lepiej ode mnie - ja wspomagam się różnymi chemicznymi ulepszaczami, a on potrafi zrobić idealny rosół bez żadnych sztucznych "kostek rosołowych". Czy w imię źle pojętej "tradycji" to nadal ja mam gotować w naszym związku? Powinno się wspierać indywidualne talenty i predyspozycje, do tego powinien dążyć współczesny feminizm moim zdaniem.

Natomiast takiej dosłownej "równości" między kobietą a mężczyzną nie będzie, bo te dwie płcie są po prostu inne. Ale kompletnie nie zgadzam się z panią wyżej, że któraś jest gorsza czy "wyższa", jak to określiła!! Czy jabłko jest gorsze od gruszki? Nie, jest po prostu inne! Wg słów tej pani kobieta jest gorsza, bo ma mniej testosteronu i jest słabsza fizycznie. A może to mężczyzna jest gorszy, bo nie potrafi urodzić dziecka? Może Ferrari 458 Italia też jest gorsze od Tarpana, bo nie przejdzie przez leśny teren? Przecież to jakaś kolosalna bzdura.

A ten "skrajny przypadek" jaki wymieniłeś to jak dla mnie patologia. Ciekawe czy szanowna małżonka spytała się swojego wołu roboczego, czy jemu się taka rola podoba, i czy tak się umawiali. Bo zapracować na trójkę dzieci (potencjalnie czworo), i to solo, to niezły wyczyn w dzisiejszych czasach, więc na pewno to on dostaje po dupie za jej siedzenie w domu.

3

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
busiu napisał/a:

A ten "skrajny przypadek" jaki wymieniłeś to jak dla mnie patologia. Ciekawe czy szanowna małżonka spytała się swojego wołu roboczego, czy jemu się taka rola podoba, i czy tak się umawiali. Bo zapracować na trójkę dzieci (potencjalnie czworo), i to solo, to niezły wyczyn w dzisiejszych czasach, więc na pewno to on dostaje po dupie za jej siedzenie w domu.

Akurat stać go na to by utrzymać rodzinę, ale rzeczywiście to on jest tym, który chciałby by jego żona podjęła jakąś pracę, niekoniecznie na cały etat, ale jedynie po to by oderwać się od domowych obowiązków - ona wybrała jednak dom. Czy można ją za to krytykować.

W dzisiejszych czasach (tak uważam), feministki nie powinny już się zajmować tym by większość kobiet podjęła pracę zarobkową, ale właśnie tym by dziś kobiety mogły "nie pracować", a zajmować się dziećmi, domem, domowym ogniskiem i rodzinnym szczęściem. Zresztą to jest coraz powszechniejszy trend, kobiety w Europie Zachodniej, szczególnie te, które odnoszą sukcesy zawodowe, pracują na odpowiedzialnych stanowiskach - często mają problem ze znalezieniem dla siebie odpowiedniego partnera. Żyją samotnie, topią smutek w alkoholu i nie potrafią zrozumieć, dlaczego - skoro tak wiele zawodowo osiągnęły, ogarnia je wewnętrzna pustka? Często krytykują mężczyzn za to że boją się silnych kobiet, że są "niedojrzali", "maminsynkowaci" etc.

A prawda jest taka że mężczyźni nie tyle boją się silnych kobiet, co po prostu nie chcą w domu toczyć kolejnych wojen, podobnych do tych, jakie mają w pracy. W domu chcą mieć spokój, chcą mieć kobietę, która jest kobietą, a nie feministyczną bojowniczką, z którą muszą ciągle toczyć walki o najdrobniejsze sprawy. Dlatego nie znajdując takich kobiet u siebie - wyjeżdżają, poszukując ich gdzie indziej. Dlaczego dziś tak wielu mężczyzn z Europy Zachodniej i USA, tak chętnie bierze sobie za żony, kobiety z Europy Wschodniej i Azji? Dlatego że tam kobieta jest jeszcze kobietą, a nie babochłopem, który nigdy nie będzie mężczyzną, a już przestał być kobietą. Proste.

I tak jak napisała (przytoczona przeze mnie) pani Natalia Julia Nowak - "Kobiety nie zawsze potrafią docenić to, co zawdzięczają płci przeciwnej'. To jest niestety prawda, dlatego też obecnie na Zachodzie coraz więcej kobiet staje się antyfeministkami i pragnie powrotu do domów - do rodziny do dzieci. Czują w sobie instynkt macierzyński i chcą mieć dzieci, chcą je tulić i wychowywać. Oczywiście facet też może zajmować się dziećmi, gotować etc. Ale to są indywidualne przypadki (zresztą jeśli chodzi o gotowanie - to przecież na tym polu także dominują faceci - jako że to oni są najlepszymi kucharzami na świecie).

Dzieci jednak też maja swój rozum i o wiele częściej wolą tulić się do mamy niż do taty. A dlaczego - pewien publicysta odpowiedział na to pytanie w dość prowokacyjny sposób - "Wiedzą co dobre, ja także wolę bardziej przytulać się do ich mamy". Kobiety są delikatniejsze, milsze, wykazują się większą empatią - ot dlaczego tak jest iż to one są predestynowane do opieki nad dziećmi.

Facet (tak jak napisała pani Natalia), "jest stroną aktywną i dominującą. Męski hormon, testosteron, jest tym, co daje mężczyźnie ogromną energię, żądzę aktywności, potrzebę dynamiki i udziału w różnych przedsięwzięciach. W sferze seksualnej przejawia się to ogromnym popędem płciowym, nad którym czasem trudno jest facetowi zapanować. W innych sferach życia przejawia się to wolą walki, rywalizacji, zdobywania, tworzenia, niszczenia." Mimo to jak dalej pisze pani Natalia: "Samiec Homo sapiens uzyskał zdolność dobrego odnoszenia się do samic, a nawet traktowania ich jak równych sobie. Było to bardzo wzruszające, szlachetne i korzystne dla kobiet, chociaż wcale nie zlikwidowało biologicznej nierówności płci. Wypływa z tego wniosek, że choć panowie byli, są i zawsze będą wyższą płcią, to powinni być dobrzy dla pań, ponieważ stać ich na taką postawę. Mężczyzna, który szanuje kobietę, udowadnia światu, iż jest człowiekiem, albowiem tylko w świecie ludzi samce są takie łaskawe dla samic".

I na tym można by było poprzestać.

4

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Ty w ogóle nie kumasz CO feminizm oferuje.

Feminizm to założenie, że choć jesteśmy różni płciowo (ja wacka nie mam, a Ty nie masz macicy), poza tym JESTESMY ROWNI: intelektualnie, zawodowo, politycznie. Facet nie jest lepszy od kobiety ani kobieta od faceta. I to tyle.

Feminizm mówi, że kobieta jako człowiek, może o sobie w pełni decydować, tak samo jak mężczyzna. Co z tego wynika to to, że nie ma PRZYZNANEJ OD GORY roli społecznej. Jeżeli chce iść do pracy i wspinać się karierowo, to może. Ale TAKZE, jeżeli chce zostać w domu i zajmować się dziećmi, to ma do tego 100% prawo, i żadna feministka jej za to z błotem nie zmiesza.

Feminizm to najlepsza rzecz jaka się nam wszystkim przytrafiła.

5

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Feminizm mówi, że kobieta jako człowiek, może o sobie w pełni decydować, tak samo jak mężczyzna. Co z tego wynika to to, że nie ma PRZYZNANEJ OD GORY roli społecznej. Jeżeli chce iść do pracy i wspinać się karierowo, to może. Ale TAKZE, jeżeli chce zostać w domu i zajmować się dziećmi, to ma do tego 100% prawo, i żadna feministka jej za to z błotem nie zmiesza.

Rzecz w tym, że te, które zostały w domu i zajmują się dziećmi nie bawią się w feminizm, więc siłą rzeczy lansowany jest ten pierwszy wzorzec. Kobieta, która żyje tradycyjnie czuje na sobie presje otoczenia. Feminizm miał bronić kobiet przed dominacją mężczyzn, a kto obroni kobiety przez feministkami? wink

6

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Marioosh, nie dokazuj wink

To nie kobiety, nawet feministki, piętnują swoje siostry bo się realizują w macierzyństwie. To niektórzy faceci, zwykle bo się kobiet boją, chcą dyktować, że kobita to to i to, ale NIC innego, bo nie daj Boże pomysły jej do głowy przyjdą. Więc wymyślili feministyczną dyskryminację matek niepracujących.

7

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Feminizm to założenie, że choć jesteśmy różni płciowo (ja wacka nie mam, a Ty nie masz macicy), poza tym JESTESMY ROWNI: intelektualnie, zawodowo, politycznie. Facet nie jest lepszy od kobiety ani kobieta od faceta. I to tyle.

Kurcze jak tu na forum czytam co wypisują faceci na tematy feminizmu. aborcji, religii itp.
Jak nie umieją czytać ze zrozumieniem , odpowiadać na argumenty innych,
nie muszą się zgadzać ale nawet nie potrafią zrozumieć o co chodzi  itd. 
To zaczynam mieć wątpliwości z tą równością intelektualną.
A zadęcie z jakim tu (na forum) pisze ta grupa facetów to nawet nie jest śmieszne.

8

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

To nie kobiety, nawet feministki, piętnują swoje siostry bo się realizują w macierzyństwie. To niektórzy faceci, zwykle bo się kobiet boją, chcą dyktować, że kobita to to i to, ale NIC innego, bo nie daj Boże pomysły jej do głowy przyjdą. Więc wymyślili feministyczną dyskryminację matek niepracujących.

Zamiast polemizować wrzucę linka do dyskusji, bo inaczej nie uwierzysz:
http://www.netkobiety.pl/t64494.html

Poczytaj sobie co współczesne kobiety myślą o tych, które żyją tradycyjnie.

Ponawiam pytanie - Kto obroni kobiety przez feministkami? Pewnie będzie to jakiś facet wink Historia musi zatoczył koło smile

9

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

To zawsze jest jakiś facet, bo idea kobiety równej mężczyźnie go przeraża.

10

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

To zawsze jest jakiś facet, bo idea kobiety równej mężczyźnie go przeraża.

Wręcz przeciwnie. Większość facetów w Polsce ma problemy z podejmowaniem decyzji i chętnie ustąpi miejsca kobiecie. Wróg został wykreowany sztucznie, a raczej skopiowany z Zachodu. Fakt, że wielu facetów uważa, że prace domowe powinna wykonywać żona nawet jeżeli pracuje, ale - takie wzorce wynieśli z domu. Widzę, że to się powoli zmienia i feministki temu nie pomogą ani nie zaszkodzą.

11

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Fakt, że wielu facetów uważa, że prace domowe powinna wykonywać żona nawet jeżeli pracuje, ale - takie wzorce wynieśli z domu. Widzę, że to się powoli zmienia i feministki temu nie pomogą ani nie zaszkodzą.

Uważasz, że mężczyźni to tak sami z siebie do tego doszli? wink
Feministki nie miały w tym żadnego udziału?
Przy czym mam na myśli feministki walczące o równouprawnienie, nie te, które nieco skręciły z głównego nurtu.

12

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:

Uważasz, że mężczyźni to tak sami z siebie do tego doszli? wink

Sami nie - partnerki ich do tego zmusiły wink

luc napisał/a:

Feministki nie miały w tym żadnego udziału?
Przy czym mam na myśli feministki walczące o równouprawnienie, nie te, które nieco skręciły z głównego nurtu.

Feministki nie miały w tym żadnego udziału. Pewne rzeczy wyszły naturalnie, bo nam się tryb życia zmienił i priorytety. Oprócz tego mamy więcej sprzętów, bardziej przetworzone produkty czy Internet. Wielu facetów zaczęło gotować dla przyjemności czego wcześniej nie było na taką skalę. Dzieci, które się teraz rodzą będą miały inne wzorce niż ich rodzice. Największy udział w przemianach miały media. Nie uważam, żeby w Polsce nie było równouprawnienia. Teraz to trzeba mężczyzn ratować wink

13

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:
luc napisał/a:

Uważasz, że mężczyźni to tak sami z siebie do tego doszli? wink

Sami nie - partnerki ich do tego zmusiły wink

Właśnie smile

marioosh666 napisał/a:

Feministki nie miały w tym żadnego udziału.

Miały, miały. Patrz swój własny post wyżej.

marioosh666 napisał/a:

Pewne rzeczy wyszły naturalnie, bo nam się tryb życia zmienił i priorytety. Oprócz tego mamy więcej sprzętów, bardziej przetworzone produkty czy Internet. Wielu facetów zaczęło gotować dla przyjemności czego wcześniej nie było na taką skalę. Dzieci, które się teraz rodzą będą miały inne wzorce niż ich rodzice. Największy udział w przemianach miały media. Nie uważam, żeby w Polsce nie było równouprawnienia. Teraz to trzeba mężczyzn ratować wink

Wyszły naturalnie, ale od kobiet. wink
Jasne, że dzieci będą miały inne wzorce. Ale dlaczego? Dzięki kobietom.
Te będą miały inne wzorce, w rodzinach których te inne wzorce istnieją. Inne mogą mieć problem.

Prawdziwego mężczyzny ratować nie trzeba. "Nieprawdziwego" - nie warto smile

14

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Feministki nie miały w tym żadnego udziału. Pewne rzeczy wyszły naturalnie, [...]Największy udział w przemianach miały media

Ha, żadna feministka ci się nie przyzna, że największy wpływ na tzw. równouprawnienie miało dwóch facetów. Jednego wołano Adolf, a drugiego Koba. Obaj wywołali największy konflikt zbrojny w historii ludzkości, w wyniku czego dziesiątki milionów mężczyzn poszło na front z czego grube miliony zginęło, zostało inwalidami, przesiedziało wojnę, a nawet długie lata po w obozach. Najprostszą konsekwencją tego było to, że nie miał kto pracować w fabrykach, hutach, administracji, szkołach, w polu. To właśnie wtedy miliony kobiet dostało pracę, pieniądze lub ekwiwalent za pracę. Wtedy zobaczyły, że mogą same pracować, są ważne, ba mogą być żywicielkami rodziny. Mężczyźni po powrocie do domu zastali tam już inne kobiety. I tak jedna dobra wojenka wywołana, jak zwykle dla spełnienia męskich zachcianek i instynktów uwolniła kobiety. No i feministki niby na kolanach Adolfkowi i Kobie nie dziękują ale czerpią pełnymi garściami z ich komuszej filozofii.
Czytam to forum już od jakiegoś czasu, w tym wiele tematów, w których w ogóle się nie udzielałem ale takie mam zboczenie, że czytam. W związku z tym nikt mi nie wetknie bzdur, że to faceci gonią kobiety do garów i mają pretensje za samodzielność. Nie chce mi się wracać do tych wszystkich kobiecych komentarzy wobec kobiet, które ośmieliły się napisać, że nigdzie się poza dom nie wybierają, lubią być na utrzymaniu męża i dobrze im z tym. Ba, samo to, że gdzieś w świecie są społeczeństwa, w których jest to normą stanowi dla feministek dobitny dowód jaki panuje tam ucisk. Zapewne musi je napawać zgrozą, że może nawet większość tamtejszych kobiet dobrze się czuje w tej tradycyjnej roli. Zresztą ten grzech przyjmowania swojego punktu widzenia i odniesienia za jedyny słuszny można rozciągnąć na całą tzw. cywilizację zachodnią. Tak się zapętliliśmy w tych demokracjach i swobodach, że nie może się nam w głowach pomieścić, że jest wiele społeczeństw, gdzie ludzie bardzo dobrze sobie radzą bez demokracji w naszym rozumieniu, a wręcz nie wyobrażają sobie świata w którym nie rządzi jakiś jeden władca, kacyk, król, szejk, generalissimus. I to jest główny grzech cywilizacji zachodniej, że jest tak zadufana w swej arogancji, że niesie tą swoją wolność, równość i demokrację gdzie tylko się da, choćby i po trupach tych co mieliby być wyzwoleni.

15 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-04 20:32:23)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Ty w ogóle nie kumasz CO feminizm oferuje.

Feminizm to założenie, że choć jesteśmy różni płciowo (ja wacka nie mam, a Ty nie masz macicy), poza tym JESTESMY ROWNI: intelektualnie, zawodowo, politycznie. Facet nie jest lepszy od kobiety ani kobieta od faceta. I to tyle.

Feminizm mówi, że kobieta jako człowiek, może o sobie w pełni decydować, tak samo jak mężczyzna. Co z tego wynika to to, że nie ma PRZYZNANEJ OD GORY roli społecznej. Jeżeli chce iść do pracy i wspinać się karierowo, to może. Ale TAKZE, jeżeli chce zostać w domu i zajmować się dziećmi, to ma do tego 100% prawo, i żadna feministka jej za to z błotem nie zmiesza.

Feminizm to najlepsza rzecz jaka się nam wszystkim przytrafiła.

Nie jesteśmy równi Beyondblackie, nie jesteśmy. I nie pisze tego po to by cię wkurzyć czy coś takiego, ale po to by unaocznić Ci, że różnice pomiędzy nami są nie tylko "fizyczne", ale także mentalne. Kobieta inaczej rozumuje. Często feministki zastanawiają się dlaczego, choć tak wiele kobiet rozpoczyna studia (na 100 %, studiujących kobiet jest obecnie jakieś 60-65 %), nie kończy ich, a jeśli już to nie rozpoczyna pracy w swoim zawodzie? A odpowiedź jest bardzo prosta (i nie wychodzi od mężczyzn - jak sugerujesz), dlatego że czas, w czasie którego ci młodzi ludzie studiują (mężczyźni i kobiety), i późniejsze praktyki lub ewentualny staż zawodowy w swojej wyuczonej branży - to kilka, niekiedy kilkanaście lat życia. A jest to przecież dla kobiety najlepszy czas na urodzenie dziecka !8-30 rok życia. To właśnie dlatego rezygnują ze studiów, lub pracy, nie przez mężczyzn wcale - ale z własnego, nieprzymuszonego wyboru, czując że nadszedł ich czas na poczęcie nowego życia (nie wszystkie są Bratkowskimi). Kierują się instynktem macierzyńskim.

I powiem Ci Beyondblackie, że to właśnie one są wspaniałymi bohaterkami - cudownymi kobietami, które wykonują o wiele ważniejsze zadanie dla społeczeństwa niż faceci (czegokolwiek by nie robili). Żaden facet nie da tyle Ojczyźnie, co może dać kobieta rodząc i wychowując dzieci - z tą prawdą trudno dyskutować.

A taki właśnie wpis znalazłem w necie - trudno się z nim nie zgodzić:

"W 1960 roku Turcja miała tyle samo ludności co Polska , niecałe 30 mln . Dzięki feminizmowi , aborcji itp. Turcja to dziś mocarstwo z prawie 80 mln młodych ludzi a Polska to 37 mln w większości starych dziadów. Żaden facet nie da tyle ojczyźnie co może dać kobieta rodząc i wychowując dzieci. Feministki róbcie kariery bawcie się bo jako historyk jestem pewny że ludy arabskie wystawią wam na grobie narodu Polskiego wielki pomnik dziękczynny. Oceniam że za 150 lat Europa będzie Islamska. Wojnę cywilizacji wygrają ci których kobiety zostaną kobietami a nie marnymi imitacjami facetów".

I otóż to wojnę cywilizacji wygrają te narody - KTÓRYCH KOBIETY POZOSTANĄ KOBIETAMI!

Oczywiście istnieje też i inna alternatywa dla kobiet.

Oto ona:

DROGIE PANIE - PODZIĘKUJMY FEMINISTKOM. ONE NAPRAWDĘ CHCIAŁY DOBRZE SZKODA ŻE NIE WYSZŁO big_smile

http://www.dici.org/wp-content/uploads/2010/02/burka_graduation.jpg

16

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:
marioosh666 napisał/a:
luc napisał/a:

Uważasz, że mężczyźni to tak sami z siebie do tego doszli? wink

Sami nie - partnerki ich do tego zmusiły wink

Właśnie smile

Doprecyzuję - pistoletu do głowy ani noża do gardła nikt nikomu nie przystawiał smile Współczesne kobiety nie chciały już być paniami domu jak ich mamy i babcie, a ich partnerzy za tym podążyli. Zmiany nie były takie trudne, bo zmieniło się też środowisko, więc większość zmian została wymuszona przez czynniki zewnętrzne.

luc napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

Feministki nie miały w tym żadnego udziału.

Miały, miały. Patrz swój własny post wyżej.

Zapewniam, że nie miały. Mało kto ich słucha. Najbardziej podziałały nowe wzorce obecne w mediach.

luc napisał/a:

Wyszły naturalnie, ale od kobiet. wink

Była to obustronna adaptacja. Nie zawsze od kobiet. Czasem facet się nudził, więc zaczynał gotować czy sprzątać. Ile można oglądać TV i pić piwo wink Nie powiedziałbym, że zawsze od kobiet.

luc napisał/a:

Jasne, że dzieci będą miały inne wzorce. Ale dlaczego? Dzięki kobietom.
Te będą miały inne wzorce, w rodzinach których te inne wzorce istnieją. Inne mogą mieć problem.

Zapomniałaś dodać skąd wzięły się pierwotne wzorce... Od kobiet wink Mama starała się nauczyć córkę wszystkiego co potrzebne, a wokół synka skakała i za niego wszystko robiła, więc niedziwne, że nie umie i oczekuje od żony podobnego podejścia.

luc napisał/a:

Prawdziwego mężczyzny ratować nie trzeba. "Nieprawdziwego" - nie warto smile

Prawdziwych mężczyzn co raz mniej. Sam widziałem jak byli przerabiani na cipy przez partnerki. Intencja była taka, żeby nigdy nie zdradzili. A jaki był efekt? Partnerki się nimi nudziły i zostawiały, a cipowatość mieli już zaszczepioną sad

Snake napisał/a:

Czytam to forum już od jakiegoś czasu, w tym wiele tematów, w których w ogóle się nie udzielałem ale takie mam zboczenie, że czytam. W związku z tym nikt mi nie wetknie bzdur, że to faceci gonią kobiety do garów i mają pretensje za samodzielność. Nie chce mi się wracać do tych wszystkich kobiecych komentarzy wobec kobiet, które ośmieliły się napisać, że nigdzie się poza dom nie wybierają, lubią być na utrzymaniu męża i dobrze im z tym.

Najprostszy sposób, żeby przywrócić normalność to dać kobiecie przestrzeń do samodzielności, czyli jak coś trzeba załatwić, zdecydować czy rozwiązać problem to ona się tym zajmuje, a my robimy to czego ona nie lubi. Jak jest normalna to bardzo szybko się zmęczy. Gdyby jej się to spodobało to znak, że trzeba wymienić, bo to facet w spódnicy wink

Snake napisał/a:

Ba, samo to, że gdzieś w świecie są społeczeństwa, w których jest to normą stanowi dla feministek dobitny dowód jaki panuje tam ucisk. Zapewne musi je napawać zgrozą, że może nawet większość tamtejszych kobiet dobrze się czuje w tej tradycyjnej roli.

Niestety, ciemną stroną działalności feministek jest lansowanie jednego wzorca - kobieta to ma być facet w spódnicy.

Snake napisał/a:

Zresztą ten grzech przyjmowania swojego punktu widzenia i odniesienia za jedyny słuszny można rozciągnąć na całą tzw. cywilizację zachodnią. Tak się zapętliliśmy w tych demokracjach i swobodach, że nie może się nam w głowach pomieścić, że jest wiele społeczeństw, gdzie ludzie bardzo dobrze sobie radzą bez demokracji w naszym rozumieniu, a wręcz nie wyobrażają sobie świata w którym nie rządzi jakiś jeden władca, kacyk, król, szejk, generalissimus. I to jest główny grzech cywilizacji zachodniej, że jest tak zadufana w swej arogancji, że niesie tą swoją wolność, równość i demokrację gdzie tylko się da, choćby i po trupach tych co mieliby być wyzwoleni.

Zobaczymy co Chińczycy wymyślą. Cywilizacja zachodnia się kończy. Demokracja to tak naprawdę rządy kilku - kilkunastu osób, które trzymają w łapach korporacje, które trzymają w łapach media, które decydują o tym jaką decyzję podejmie większość...

17 Ostatnio edytowany przez luc (2014-02-04 22:21:42)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Doprecyzuję - pistoletu do głowy ani noża do gardła nikt nikomu nie przystawiał smile Współczesne kobiety nie chciały już być paniami domu jak ich mamy i babcie, a ich partnerzy za tym podążyli. Zmiany nie były takie trudne, bo zmieniło się też środowisko, więc większość zmian została wymuszona przez czynniki zewnętrzne.

Były inne sposoby wink
Poza tym ja nie piszę o dzisiejszym feminiźmie, tylko tym pierwotnym.

marioosh666 napisał/a:

Feministki nie miały w tym żadnego udziału.
Zapewniam, że nie miały. Mało kto ich słucha.

Znów się nie rozumiemy.
Piszę o początkowym feminiźmie, nie o dzisiejszych "feministkach".
Ty piszesz jakby feminizm powstał dopiero teraz i postrzegasz go przez pryzmat obecnych "feministek" (cudzysłów zamierzony).

marioosh666 napisał/a:

Najbardziej podziałały nowe wzorce obecne w mediach.

Te obecne "wzorce" (bo dla mnie to wzorce nie są) to wypaczony feminizm.

marioosh666 napisał/a:

Była to obustronna adaptacja. Nie zawsze od kobiet. Czasem facet się nudził, więc zaczynał gotować czy sprzątać. Ile można oglądać TV i pić piwo wink Nie powiedziałbym, że zawsze od kobiet.

Wyszły od kobiet. Mężczyźni musieli się dostosować. Dopiero wtedy nastąpiła obustronna adaptacja.

marioosh666 napisał/a:

Zapomniałaś dodać skąd wzięły się pierwotne wzorce... Od kobiet wink

Od kobiet, które nie znały innych wzorców wink

marioosh666 napisał/a:

Prawdziwych mężczyzn co raz mniej. Sam widziałem jak byli przerabiani na cipy przez partnerki.

Czyli nie byli prawdziwymi mężczyznami wink

marioosh666 napisał/a:

Niestety, ciemną stroną działalności feministek jest lansowanie jednego wzorca - kobieta to ma być facet w spódnicy.

Znów piszesz o wypaczonym feminiźmie.

Snake - wojny XX wieku tylko przyspieszyły rozwój feminizmu. W sposób drastyczny.
Ale go nie zapoczątkowały.

18

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Czy ja napisałem, że zapoczątkowały? Napisałem, że miały największy wpływ. To, że wcześniej były sobie jakieś dziwne kobiety o dziwnych poglądach, to nie pierwszy raz w historii i kto by się nimi przejmował. No ale wojna nowoczesna po pierwsze zaczęły pochłaniać niespotykane do tej pory ilości mężczyzn, a z drugiej strony wymagały niespotykanego wcześniej wysiłku produkcyjnego. Trzeba było brać co było pod ręką, czyli kobiety, a jak się już to raz zaczęło na masową skalę, to skutki nie dały na siebie długo czekać.

19 Ostatnio edytowany przez luc (2014-02-04 22:51:34)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:

Napisałem, że miały największy wpływ.
To, że wcześniej były sobie jakieś dziwne kobiety o dziwnych poglądach, to nie pierwszy raz w historii i kto by się nimi przejmował.

Największy rozumiany jako przyspieszenie - to się zgadzam.
Efekt niezamierzony. Stalina trudno o feminizm posądzać.
Te dziwne kobiety o dziwnych poglądach czyli pierwsze feministki i tak by do głosu doszły.
Tylko trwałoby to trochę dłużej.

20

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Być może pierwotny feminizm miał sens. Zależy jak to oceniać. Europa opanowana przez ten wredny patriarchat rządziła Światem, a dzisiaj jest w ogonie, ale nawet nie o to chodzi. Współczesne polskie feministki, a przynajmniej pierwsza liga to według mnie zadymiarki i nic więcej. Skupiają się na wydumanych problemach i lansowaniu siebie zamiast na tym co naprawdę ważne.

21

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Być może pierwotny feminizm miał sens.
Współczesne polskie feministki, a przynajmniej pierwsza liga to według mnie zadymiarki i nic więcej. Skupiają się na wydumanych problemach i lansowaniu siebie zamiast na tym co naprawdę ważne.

Z tym się zgodzę w całej rozciągłości. Z jednym zastrzeżeniem - bez "być może". Miał sens.

22

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:

Z tym się zgodzę w całej rozciągłości. Z jednym zastrzeżeniem - bez "być może". Miał sens.

Być może, bo według mnie to nierozstrzygnięta kwestia. Zależy z której strony na to spojrzeć. Dobrze, że kobiety mogą żyć jak chcą, mają prawo np.: do aborcji czy samorealizacji w dowolnej postaci. Źle, że w efekcie jest nas (białych ludzi) co raz mniej. Dobrobyt i najlepszy socjal na Świecie nie jest dany Zachodowi raz na zawsze...

Tzw. koniec cywilizacji białego człowieka to pokłosie m. in. feminizmu, ale nie tylko.

23

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Być może, bo według mnie to nierozstrzygnięta kwestia. Zależy z której strony na to spojrzeć. Dobrze, że kobiety mogą żyć jak chcą, mają prawo np.: do aborcji czy samorealizacji w dowolnej postaci.
Tzw. koniec cywilizacji białego człowieka to pokłosie m. in. feminizmu, ale nie tylko.

Akurat feministki o prawo do aborcji nie walczyły. Walczyły o niekaralność kobiet dokonujących aborcji. Samej aborcji były przeciwne.
O aborcję walczą dzisiejsze "feministki" tylko, że to z feminizmem rozumianym jako równouprawnienie nie ma nic wspólnego.
Tzw. koniec cywilizacji białego człowieka (na razie przewidywany) to wypadkowa wielu spraw. Niewątpliwie jakiś swój udział mają też (lub będą miały) "feministki".

24

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Primus, jesteś mizoginem albo zupełnie niedouczonym, by uważać, że kobiety są mniej inteligentne niż faceci.

25 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-04 23:59:37)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:

O aborcję walczą dzisiejsze "feministki" tylko, że to z feminizmem rozumianym jako równouprawnienie nie ma nic wspólnego.

Dużo dobrej roboty robią feministki spoza głównego nurtu. Jedną taką poznałem z czego bardzo się cieszę smile Zajmują się np.: równouprawnieniem w kwestii seksu, bo dzisiaj facet, który miał dużo kobiet to macho, a kobieta, która miała dużo facetów to k%$@#. Faceta, który wychodzi z nowo poznaną kobietą z klubu koledzy poklepią po plecach i życzą powodzenia, a tę kobietę koleżanki wyzwią od łatwych, puszczalskich czy jeszcze dosadniej chociaż często chciałyby być na jej miejscu wink Już nie mówiąc o otwartości na swoje potrzeby w łóżku. W tym temacie jest dużo do zrobienia i pod taką działalnością się podpisuję. Szkoda, że ich przekaz się nie przebija.

luc napisał/a:

Tzw. koniec cywilizacji białego człowieka (na razie przewidywany) to wypadkowa wielu spraw. Niewątpliwie jakiś swój udział mają też (lub będą miały) "feministki".

Przewidywalny? Demografia jest nieubłagana. Przy obecnej dzietności za 20 lat w sposób całkowicie demokratyczny Muzułmanie przejmą Europę (Francja na początek), Latynosi Amerykę Północną, a Azjaci Australię. Jak na razie tylko Finom udało się odwrócić trend. Jak tak dalej pójdzie to nasze dzieci będą uciekały do Rosji po normalność wink

26

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Przewidywalny? Demografia jest nieubłagana. Przy obecnej dzietności za 20 lat w sposób całkowicie demokratyczny Muzułmanie przejmą Europę (Francja na początek), Latynosi Amerykę Północną, a Azjaci Australię. Jak na razie tylko Finom udało się odwrócić trend. Jak tak dalej pójdzie to nasze dzieci będą uciekały do Rosji po normalność wink

Przewidywany, nie przewidywalny.
Tendencja wydaje się być jednoznaczna, niestety.
Jednak (może zbyt optymistycznie) uważam, że ciągle może się odmienić.
Nawet we Francji już zauważono pewne aspekty, dotąd osoby zwracające na to uwagę były uznawane za nietolerancyjne.
Czy jest to jednak stały trend - trudno dziś przewidzieć.
Co do USA - jakoś jestem dziwnie spokojna. Latynosi nie są dla nich zagrożeniem.

27

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Primus, jesteś mizoginem albo zupełnie niedouczonym, by uważać, że kobiety są mniej inteligentne niż faceci.

Przepraszam jeśli Cię uraziłem - ale ja przecież nigdzie nie napisałem że są mniej inteligentne, tylko że inaczej myślą, co powoduje oczywiści ową nierówność pomiędzy płciami. Kobiety reguluje (w dużej mierze - choć oczywiście nie tylko), cykl hormonalny, to związane jest ze zmianami nastrojów etc., a także ogólnie rozumiana biologia - czyli właśnie dążenie do urodzenia dziecka, nim zegar biologiczny przestanie tykać. Zauważ proszę Beyondblackie, faceci takich problemów nie mają, choć u nich również spada zainteresowanie "sprawami łóżkowymi" po osiągnięciu pewnego wieku (wraz z wiekiem zmniejsza się bowiem poziom testosteronu). Tyle i tylko tyle miałem na myśli, jeśli poczułaś się obrażona czy zniesmaczona - PRZEPRASZAM!

Pięknie opisana witalność mężczyzn w "sędziwym wieku"

http://www.youtube.com/watch?v=R530nnItTm4

PS: Marioosh666 a Ty chciałbyś by Twoja kobieta wychodziła z każdym poznanym w klubie kolesiem big_smile

Też byś ją poklepywał po ramieniu? lol

28

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Primus, ja będę mieć 35 lat w maju, a nigdy nie doświadczałam ciągów na dzieci, czy też wahania nastroju. Jak mam miesiączkę to mnie łupie w podbrzuszu przez jeden dzień, jednak jakoś mi to mózgu nie miesza. Biorę paracetamol, butelkę z gorącą wodą do pracy i baluję jak zawsze. Taka przypadłość jak reumatyzm.

29

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Primus, ja będę mieć 35 lat w maju, a nigdy nie doświadczałam ciągów na dzieci, czy też wahania nastroju. Jak mam miesiączkę to mnie łupie w podbrzuszu przez jeden dzień, jednak jakoś mi to mózgu nie miesza. Biorę paracetamol, butelkę z gorącą wodą do pracy i baluję jak zawsze. Taka przypadłość jak reumatyzm.

Nie wszystkie kobiety maja "ciąg do dzieci" - to oczywiste (inaczej nie byłoby pani...Bratkowskiej), ale zdecydowana, ogromna większość kobiecej populacji chce mieć dzieci, nim "będzie za późno". Bo potem co - samotność, topienie żalów w alkoholu i żałosne poszukiwanie kogoś, kto chciałby z tobą spędzić choć jeden dzień, a może tylko kilka godzin, by potem znów wrócić do wszechogarniającej samotności.

Zdecydowana większość kobiet posiada instynkt macierzyński i to musisz przyznać Beyondblackie. A co do miesiączki, to każda przeżywa to na swój sposób, jedne łagodniej, drugie bardziej "żywiołowo" - cóż biologia.

Zapewne znów uznasz mnie za mizogina, ale przypomniał mi się dowcip związany z tym tematem, oto on:

"Kobietę stworzyło trzech fachowców i wszyscy spierniczyli robotę.
Hydraulik tak podłączył, że teraz raz na miesiąc cieknie.
Stolarz takie nogi zrobił że się na boki rozłażą.
Architekt zaś zaprojektował szambo przy placu zabaw"

30

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Primus, jesteś mizoginem albo zupełnie niedouczonym, by uważać, że kobiety są mniej inteligentne niż faceci.

Oj tam, oj tam. Lista laureatów nagrody Nobla do sprawdzenia. Ile kobiet w ogóle, ile w kategoriach naukowych. Listy patentów, ile jest właścicieli patentów mężczyzn, a ile kobiet. Lista 1000 największych firm świata, ile z nich zostało stworzonych przez kobiety. Zapewne jednak przejrzenie tych zagadnień tylko Cię utwierdzi, że wyniki są dowodem jak bardzo kobiety są ciemiężone, byle tylko nie mogły się wykazać. Przy czym pamiętaj, że to są tylko wredne statystyki, które pokazują pewne ogólne tendencje co nie przeszkadza, że były/są takie ekstra babki jak nasza Marysia Skłodowska czy Stefania Kwolek. I chwała im za to.

31

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Snake, czyś Ty kiedykolwiek słyszał o wzorcach kulturowych?

Czy fakt tego, że jest niewielu pielęgniarzy, oznacza, że mężczyźni są za głupi, żeby opiekować się chorymi ludźmi? Nie potrafią dać zastrzyku, żyły znaleźć? Jasne, że nie. Ale nasza kultura nam do łba wbiła, że jest to zawód dla kobiet. Podobnie jak wbiła do głowy, że inżynier to facet, albo, że dziewczynki są marne w matmie. Dlatego masz takie a nie inne statystyki.

32

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Snake, czyś Ty kiedykolwiek słyszał o wzorcach kulturowych?

Czy fakt tego, że jest niewielu pielęgniarzy, oznacza, że mężczyźni są za głupi, żeby opiekować się chorymi ludźmi? Nie potrafią dać zastrzyku, żyły znaleźć? Jasne, że nie. Ale nasza kultura nam do łba wbiła, że jest to zawód dla kobiet. Podobnie jak wbiła do głowy, że inżynier to facet, albo, że dziewczynki są marne w matmie. Dlatego masz takie a nie inne statystyki.

A ja myślę, że mylisz skutek z przyczyną. Zawód pielęgniarki/pielęgniarza jest po prostu słabo płatny i jeśli już jakiś facet aspiruje do pracy w medycynie, to myśli o byciu dobrze oplacanym lekarzem, a nie dużo gorzej opłacaną pielęgniarką big_smile Oczywiście masz rację, to jest związane z wzorcami kulturowymi, w tym przypadku z wzorcem, który od tysięcy lat wmawia mężczyźnie, że musi być przedsiębiorczy i umieć zadbać o utrzymanie nie tylko swoje ale i swojej rodziny. Stąd rozsądny mężczyzna szuka takiego zajęcia, które da mu maksimum korzyści, nawet kosztem zaniedbywania rodziny w wielu innych aspektach. Dlatego facet będzie się starał (oczywiście statystycznie) zostać lekarzem, który będzie miał zarwany cały dzień na pracę w różnych miejscach ale zarobi dobre pieniądze. Praca pielęgniarza jest dla osiągnięcia tego celu całkowicie bez sensu. Nie jest natomiast bez sensu dla kobiety, która po pierwsze:
- nie musi się martwić o podstwową rolę w utrzymaniu rodziny, bo to jest na głowie jej męża,
- ma stałą pracę o dość regularnych godzinach pracy,
- ma zapewnione opłacenie wszelkich składek ubezpieczeniowych,
- stała praca, szczególnie jeśli to sektor budżetowy daje jej duży komfort w braniu urlopów na rodzenie dzieci czy chorobowe kiedy dzieci chorują.
Ten biologiczny i kulturowy podział działa i będzie działać mimo działań feministek, bo się po prostu sprawdza. Kobiety na całym prawie świecie statystycznie zarabiają mniej niż meżczyźni nie dlatego, że są szykanowane. One po prostu preferują pracę gorzej płatną ale np. stałą lub z regularnymi godzinami pracy. Przed wojną zawód nauczyciela w Polsce wcale nie był sfeminizowany, bo inny był prestiż tego zawodu w społeczeństwie, inny system wynagradzania. Kiedy prestiż zawodu upadł, a wraz z nim zarobki jakie oferował nastąpiło sfeminizowanie tego zawodu. Po prostu praca nauczyciela przestała być poszukiwana przez mężczyzn. To się sprawdza. Proszę spojrzeć na różne dziedziny tzw. budżetówki, która jest okupowana przez kobiety, bo daje gwarancje pracy, płacy (nieważne, że niskiej) i swobody urlopowej i świadczeń. Ja to widzę w swoim zawodzie, w którym zresztą jest dużo kobiet. Jest ogłoszenie do pracy w urzędzie. Wymagania spełniam tak z trzykrotnym zapasem i oczywiście ten etat mnie zupełnie nie interesuje. Dlaczego? Bo rynek prywatny te wymagania, a szególnie z tym zapasem wycenia zdecydowanie lepiej niż sektor budżetowy ale bez tych wszystkich gwarancji i świadczeń jakie daje budżetówka. No więc jak zwykle to stanowisko weźmie jakaś koleżanka po fachu dołączając oczywiście do reszty podobnych pań, które stanowią większość kadry urzędu. I to nie jest kwestia wyzysku i ucisku ale wyboru priorytetów.

33 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-05 11:59:49)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:

Tendencja wydaje się być jednoznaczna, niestety.
Jednak (może zbyt optymistycznie) uważam, że ciągle może się odmienić.

Może się odmienić o ile przywódcy największych państw zachodnich zrobią coś takiego jak Putin w Rosji, czyli powrót do korzeni. Istnieje teoria (spiskowa?), która mówi, że  promowanie rozwiązłego trybu życia, nieformalnych związków, dewiacji i zboczeń, wypaczonej wersji feminizmu, robienia kariery za wszelką cenę itp. ma na celu rozbicie rodziny, wyplenienie tradycyjnych wartości i podkopanie fundamentów naszej cywilizacji. Takim społeczeństwem dużo łatwiej rządzić i na nim zarabiać.

luc napisał/a:

Nawet we Francji już zauważono pewne aspekty, dotąd osoby zwracające na to uwagę były uznawane za nietolerancyjne.
Czy jest to jednak stały trend - trudno dziś przewidzieć.

Mnie ciekawi co będzie z Polską. Czy będziemy musieli przejść tą samą drogę co kraje Europy Zachodniej czy pójdziemy na skróty? Stany Zjednoczone gdzie wszystko się zaczęło stają się co raz bardziej konserwatywne i tradycyjne, w Europie Zachodniej widać co raz więcej ludzi z wartościami, a co będzie z konserwatywną Polską?

luc napisał/a:

Co do USA - jakoś jestem dziwnie spokojna. Latynosi nie są dla nich zagrożeniem.

Zależy co rozumiesz przez zagrożenie...

Primus napisał/a:

PS: Marioosh666 a Ty chciałbyś by Twoja kobieta wychodziła z każdym poznanym w klubie kolesiem big_smile

Też byś ją poklepywał po ramieniu? lol

@Primus, Ty nie jesteś beton, ale beton z ćwiekami wink Czy ja gdzieś napisałem o swojej kobiecie? Miałem na myśli równouprawnienie w tym temacie. Znam kobietę i faceta dla których wyjazd integracyjny skończył się seksem o czym inni wiedzieli. Facet musiał wejść w krótki związek z nią, żeby nie straciła reputacji w środowisku...

Beyondblackie napisał/a:

Czy fakt tego, że jest niewielu pielęgniarzy, oznacza, że mężczyźni są za głupi, żeby opiekować się chorymi ludźmi? Nie potrafią dać zastrzyku, żyły znaleźć? Jasne, że nie. Ale nasza kultura nam do łba wbiła, że jest to zawód dla kobiet. Podobnie jak wbiła do głowy, że inżynier to facet, albo, że dziewczynki są marne w matmie. Dlatego masz takie a nie inne statystyki.

Najpierw obejrzyj jak to wygląda u bardziej doświadczonych, a później porozmawiamy:

Film jest absolutnie rewelacyjny, wyjaśnia kwestie, które poruszyłaś i szczerze polecam smile

@Snake, dobrze piszesz, ale film też polecam, żebyś zapoznał się z naukowym uzasadnieniem.

34

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Film dawno temu już oglądałam. Muszę przyznać, że jest po prostu niesamowicie stronniczy. Wiesz, zawsze można znaleźć kilku zelotów, wstawić ich przed kamerę i wyrechotać całą koncepcję równości. Trochę tak jak pokazywanie zwolennikom aborcji tego "dzieła realizmu", zwanego "Niemy krzyk".

To, że facet więcej zarabia jest reliktem przeszłości, kiedy był on jedynym żywicielem rodziny, który na obecnym rynku pracy jest absurdalny. A to, że sfeminizowany w Polsce zawód nauczyciela czy pielęgniarki jest mało płatny, wynika bardziej z tego wstecznego myślenia, niż z obiektywnych czynników.

Idąc Twoją logiką, to Ci mogę udowodnić, że bez kobiet pracujących w naukach ścisłych, nie mielibyśmy dziś współczesnego świata, bo zarówno energia atomowa (Skłodowska- Curie) jak i pierwszy program komputerowy (Ada Lovelace) są działką kobiet big_smile

35

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Film dawno temu już oglądałam. Muszę przyznać, że jest po prostu niesamowicie stronniczy. Wiesz, zawsze można znaleźć kilku zelotów, wstawić ich przed kamerę i wyrechotać całą koncepcję równości. Trochę tak jak pokazywanie zwolennikom aborcji tego "dzieła realizmu", zwanego "Niemy krzyk".

Nie powiedziałbym, że film jest stronniczy. A tym bardziej nikt nie wyrechotał tam całej koncepcji równości. Po prostu w niektórych miejscach na świecie z gender studies została zrobiona ideologia mająca na celu zatarcie różnic między płciami, a autorzy filmu starali się przywrócić równowagę tłumacząc pewne rzeczy.

Beyondblackie napisał/a:

To, że facet więcej zarabia jest reliktem przeszłości, kiedy był on jedynym żywicielem rodziny, który na obecnym rynku pracy jest absurdalny. A to, że sfeminizowany w Polsce zawód nauczyciela czy pielęgniarki jest mało płatny, wynika bardziej z tego wstecznego myślenia, niż z obiektywnych czynników.

Nie rozumiem tej części Twojej wypowiedzi. Facet nie zarabia więcej czy nauczycielki i pielęgniarki zarabiają za mało? Nie wiem co chciałaś przekazać.

Beyondblackie napisał/a:

Idąc Twoją logiką, to Ci mogę udowodnić, że bez kobiet pracujących w naukach ścisłych, nie mielibyśmy dziś współczesnego świata, bo zarówno energia atomowa (Skłodowska- Curie) jak i pierwszy program komputerowy (Ada Lovelace) są działką kobiet big_smile

Omijam takie dyskusje. Widziałem badania z których wynikało, że wśród facetów jest więcej skrajności, a wśród kobiet więcej przeciętności i się z tym zgadzam. Te skrajności nie zawsze były dobre...

36

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

To, że facet więcej zarabia jest reliktem przeszłości, kiedy był on jedynym żywicielem rodziny, który na obecnym rynku pracy jest absurdalny. A to, że sfeminizowany w Polsce zawód nauczyciela czy pielęgniarki jest mało płatny, wynika bardziej z tego wstecznego myślenia, niż z obiektywnych czynników.

Kurde jednak nie rozumiesz. Rynek pracy zawiera wiele różnych ofert pracy, o różnych wymaganiach, warunkach, płacy. To jest zdecydowanie normalne. Nie ma równej pracy za równe pieniądze. Nawet w komunizmie się to nie udało. Wytłumacz mi więc czemu niewykwalifikowany robotnik budowlany, to najczęściej mężczyzna, a nauczyciel czy urzędnik to kobieta? Dodam dla ułatwienia, że niewykwalifikowany robotnik budowlany bez problemu może przynieść do domu taką samą ilość pieniędzy jak jego żona, wykwalifikowana pielęgniarka czy nauczycielka. Wykwalifikowany robotnik budowlany bez trudu przyniesie więcej. Dlaczego więc jego żona nie ruszy mózgownicą i nie rzuci roboty w szpitalu, szkole i nie pójdzie machać łopatą na budowie? Dla ułatwienia dodam żebyś wzięła pod uwagę całe środowisko jakie jest związane z jedną i drugą pracą.
Dodam, że w USA przeciętna kobieta zarabia prawie 20 % mniej niż wynosi średne wynagrodzenie. Przeciętny mężczyzna zarabia 20 % więcej niż średnie wynagrodzenie. Ile więcej zarabia w USA przeciętny mężczyzna od przeciętnej kobiety? Pamiętaj, piszę o USA, a nie o zacofanej Polsce.

37

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Snake, jest oczywistym, że kobieta na budowie pracować nie będzie, bo to ciężka praca fizyczna wymagająca masy mięśniowej, której nie posiada. Ale to, że płaci się mało nauczycielom, ma właśnie związek z tym, że państwo postrzega tą profesję jako zawód dla kobiety, a więc jakoś jej wynagrodzenie dobre być nie musi, bo w sumie to jest takie kieszonkowe dodające coś do pensji męża. No i koło się zamyka bo facet jest nauczony, że to on a rodzinę utrzymywać, więc nawet jakby belfrem chciał być, to się go do tego aktywnie zniechęca. Poza tym The Telegraph notuje:
"The disclosure follows the publication of research earlier this year that found many men were put off working with young children because it was seen as a ?woman?s profession?.

Research by Nottingham Trent and Bedfordshire universities found the workforce was still skewed dramatically towards women as a result of deeply ingrained gender stereotypes combined with fears that men will be falsely labelled as paedophiles."
(Ujawnione fakty są zgodne z publikacją badań z początku roku, które potwierdziły, że wielu mężczyzn jest uprzedzonych do pracy z małymi dziećmi, ponieważ jest to postrzegane jako "profesja dla kobiet". Badania na uniwersytetach Nottingham Trent i Bedfordshire wykazały, że liczba pracujących w zawodzie jest dramatycznie skręcona w stronę kobiet, jako rezultat głęboko zakorzenionych stereotypów płciowych, jak zarówno lęku, że mężczyźni będą oskarżani o pedofilię).

38

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Snake, jest oczywistym, że kobieta na budowie pracować nie będzie, bo to ciężka praca fizyczna wymagająca masy mięśniowej, której nie posiada.

Od kierownika budowy nie wymaga się masy mięśniowej, a jednak nie znam żadnej kobiety pracującej w tym zawodzie. Widziałem szkolenie prowadzone dla nich i na kilkadziesiąt osób nie było żadnej kobiety. Dodam, że oni nie musieli zaczynać od machania łopatą, bo ta praca wymaga skończenia studiów, więc od razu trafili tam gdzie trzeba.

Beyondblackie napisał/a:

Ale to, że płaci się mało nauczycielom, ma właśnie związek z tym, że państwo postrzega tą profesję jako zawód dla kobiety, a więc jakoś jej wynagrodzenie dobre być nie musi, bo w sumie to jest takie kieszonkowe dodające coś do pensji męża. No i koło się zamyka bo facet jest nauczony, że to on a rodzinę utrzymywać, więc nawet jakby belfrem chciał być, to się go do tego aktywnie zniechęca.

W liceum miałem historię z facetem. Pochodził z rodziny nauczycieli od pokoleń. Mówił, że oni zawsze mało zarabiali niezależnie od ustroju i władzy. Kwestia priorytetów w społeczeństwie, a nie dyskryminacji ze względu na płeć. Nie bez powodu w Polsce jak się tnie budżet to pierwszą pozycją jest kultura...

39

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Od kierownika budowy nie wymaga się masy mięśniowej, a jednak nie znam żadnej kobiety pracującej w tym zawodzie. Widziałem szkolenie prowadzone dla nich i na kilkadziesiąt osób nie było żadnej kobiety. Dodam, że oni nie musieli zaczynać od machania łopatą, bo ta praca wymaga skończenia studiów, więc od razu trafili tam gdzie trzeba.

O nie, tu akurat się nie zgadzam z Tobą. Są panie kierowniczki na budowach, są panie inspektorki nadzoru. Wcale źle sobie nie radzą, to znaczy nigdy mi nie przyszło do głowy oceniać ich pracy w kontekście płci ale wiesz... w walonkach, kufajce i kasku, to się za seksi nie wygląda... big_smile Żadnej też, a przynajmniej ja o takiej nie słyszałem nie przeszkadzał obowiązkowy folklor na budowach, czyli wszędobylskie zdjęcia i kalendarze z gołymi cyckami. No i całkiem nieźle sobie radziły z kolejnym budowlanym folklorem czyli stosownym słownictwem big_smile

Beyondblackie, masz chyba mocno skrzywione widzenie świata w kontekście ucisku kobiet. No spisek ONYCH w kwestii wynagrodzeń..., kurcze wiesz zdradzę Ci sekret. My samce nie możemy zasnąć jak nie wymyślimy dziennie choć jednej nowej metody tego ucisku.

40

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:

O nie, tu akurat się nie zgadzam z Tobą.

Z czym się nie zgadzasz? Napisałem tylko tyle, że nie znam żadnej, a nie, że w ogóle ich nie ma. W takich społeczeństwach jak nasze gdzie trzeba walczyć o przetrwanie kobiety co raz częściej wybierają dobrze płatne zawody zamiast zgodnych ze swoimi predyspozycjami. Chociaż niektóre pewnie mają predyspozycje do takiej pracy. Poza tym kobiety dużo lepiej się adaptują do nowych warunków niż my wink

Snake napisał/a:

Beyondblackie, masz chyba mocno skrzywione widzenie świata w kontekście ucisku kobiet. No spisek ONYCH w kwestii wynagrodzeń..., kurcze wiesz zdradzę Ci sekret. My samce nie możemy zasnąć jak nie wymyślimy dziennie choć jednej nowej metody tego ucisku.

Starałem się mocno, ale nie zauważyłem przejawów dyskryminacji ze względu na płeć w Polsce. Jeżeli już to w drugą stronę wink Ten trend będzie narastał...

41

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:
Snake napisał/a:

O nie, tu akurat się nie zgadzam z Tobą.

W takich społeczeństwach jak nasze gdzie trzeba walczyć o przetrwanie kobiety co raz częściej wybierają dobrze płatne zawody zamiast zgodnych ze swoimi predyspozycjami. Chociaż niektóre pewnie mają predyspozycje do takiej pracy. Poza tym kobiety dużo lepiej się adaptują do nowych warunków niż my wink...

Tylko, że najbardziej mnie frapuje, że budownictwo to ponoć taki męski świat, tymczasem jest w nim naprawdę sporo kobiet. Nie znam nikogo z branży kto je sekuje, bo są kobietami. Po prostu tu działa zasada, że albo jesteś dobry i pracujesz albo nie jesteś i wypadasz. Konstrukcję do mojego własnego domu projektowała pani inżynier i zgadnij kto mógł mi zadać pytanie: ty się nie boisz, przecież to kobieta? big_smile

42

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:

Konstrukcję do mojego własnego domu projektowała pani inżynier i zgadnij kto mógł mi zadać pytanie: ty się nie boisz, przecież to kobieta? big_smile

Żona smile

43 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-02-05 17:57:54)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Snake, jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Nie piszę poza tym o żadnym ucisku, ale o głupocie, która toczy nasze państwo, że stosuje się przestarzałe kryteria do tego jak postrzega się zatrudnienie i wynagrodzenie kobiet. Tak jakbyśmy żyli ciągle w realiach jakiś lat 50tych, kiedy kobieta szła do pracy tylko wtedy gdy musiała dorobić, tak na pół etatu.

Poza tym, naprawdę oburza mnie język niektórych facetów na forum, którzy, nie oszukujmy się, traktują kobiety protekcjonalnie, z pogardą, z taką pobłażliwością, jakby do idiotów przemawiali. W UK, jakby tak na forum kobiecym pisali, to by był backlash nie z tej ziemi.

44 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-05 17:58:42)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

@Beyondblackie, nikt nie będzie płacił więcej np.: w szkole czy w markecie na kasie tylko dlatego, żeby nie być posądzonym o dyskryminacje. Na szczęście u nas są jeszcze resztki normalności wink Dyskryminacja będzie w sytuacji gdy nauczycielką będą płacić mniej niż nauczycielom tylko dlatego, że są kobietami, a tak nie jest.

P. S. Sytuacja się oczyści jak pracodawcy będą ujawniać wysokość zarobków i kryteria tak jak w UK i reszcie świata anglosaskiego.

45

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

A dlaczego się w ogóle mało nauczycielom płaci? (niezależnie od płci)? Uczenie przyszłych obywateli powinno być prerogatywą w państwie, a nie jakąś śmieciową robotą. W UK początkowa pensja to 21000 funtów rocznie, wzrastająca do 42000. Srednia to jakieś 30000 funtów rocznie, co jest całkiem OK. Na pewno dom za to da się po paru latach kupić i żyć na zadowalającej stopie A u nas? Zenada i obciach.

46

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Żona smile

big_smile:D
Beyondblackie, jaka jaskółka? O czym ty kurka wodna piszesz? Jestem w swoim ponoć męskim fachu od prawie 20 lat, pracuję, współpracuję z kobietami, pod kierownictwem kobiet. To jest świat, w którym nikt jeszcze nie wpadł na myśl, że kobieta w nim nie pasuje. Nikt jeszcze nie zrobił szkoleń czy sympozjów na temat jak zwiększyć dostępność tego zawodu, branży dla kobiet. Wiesz dlaczego? Bo tu się nie patrzy czy jesteś facetem czy kobietą tylko co umiesz, bo od tego co umiesz zależy często zdrowie i życie ludzi. Nikt tu nie da parytetów kobietom tylko dlatego, że są kobietami, bo nikt nie pójdzie potem do kryminału jeśli taka parytetowa kobieta schrzani robotę. To nie polityka, gdzie każdy głąb się uchowa. Tu jak coś umiesz, to pracujesz bez względu na płeć i kasę dostajesz bez względu na płeć. To są właśnie męskie reguły gry i kobiety się w nich świetnie odnajdują. Nie moja wina jak jakaś lebiega wybiera beznadziejne studia i potem płacze, że słabo zarabia. A czemu słabo zarabia? Bo źli faceci słabo opłacają ten zawód, bo tyle w nim kobiet. Bzdura do kwadratu. Albo pani lebiega polityk, która płacze, że ma takie słabe wyniki wyborcze. Dlaczego? No nie dlatego, że ona jest słaba oczywiście, tylko dlatego, że źli faceci ją wstawili na taką słabą pozycję. Bzdura do kwadratu. Dobry polityk czy to facet czy kobieta jak jest dobry, to wygra z jakiej by pozycji nie wystartował. Dlaczego jest mniej kobiet niż mężczyzn w polityce? Bo to nie jest zabawa dla miętkich. To jest zabawa dla ludzi o twardych tyłkach, większość kobiet po prostu się w tym nie odnajduje. Ja dla przykładu też bym się nie odnalazł czy to znaczy, że jestem sekowany?
Co do języka. Wiesz, ja na przykład czasem lubię się dostosować poziomem konwersacji do dyskutanta (taki nawyk z budowy). Bo wiesz, jak tam z nazwaniem mnie antysemitom i nazistom, że pominę szereg innych epitetów jakie raczyłaś mnie choćby pośrednio obdarzyć? Czy potrafisz przytoczyć choć jeden przykład, że odpowiedziałem Ci pięknym za nadobne?

47

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

A dlaczego się w ogóle mało nauczycielom płaci? (niezależnie od płci)? Uczenie przyszłych obywateli powinno być prerogatywą w państwie, a nie jakąś śmieciową robotą. W UK początkowa pensja to 21000 funtów rocznie, wzrastająca do 42000. Srednia to jakieś 30000 funtów rocznie, co jest całkiem OK. Na pewno dom za to da się po paru latach kupić i żyć na zadowalającej stopie A u nas? Zenada i obciach.

Sorry, takie mamy społeczeństwo wink

U nas dyrektorka woli trzymać 50. letnią nauczycielkę marudę z którą są ciągłe problemy niż 30. letnią uwielbianą przez uczniów pasjonatkę z kompetencjami i efektami. Dlaczego? Tej drugiej łatwiej się przekwalifikować i znaleźć sobie inną pracę...

Jak pojawiają się merytoryczne argumenty to od razu zmieniasz temat... Nieładnie! wink

48

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

U nas wszyscy zarabiają mało, nie tylko nauczyciele.

Ja tam skoro już musze pracować:P (nie powiem, ze nie lubię pracować bo czasem lubię, ale tylko czasem, wolałabym jednak tylko dorabiać do domowego budżetu niż być na pełnym etacie, gdybym tylko miała taką możliwosć)  to wolałabym stanowczo w tylko męskim gronie.. Primus znalazłeś więc kolejną tutaj z tych raczej anty. Pracuje obecnie w dużym zakładzie jako laborantka i mam tak pół na pół mężczyzn i kobiet, licząc w dziesiątkach i na te dziesiątki pań, skorych do współpracy, miłych i nie utrudniających innym obowiązków jest raptem kilka, oczywiście to nie jest zapewne żadna reguła, ale.. jednak tak bywa. Jak dla mnie feministki powinny były się zatrzymać na uzyskaniu możliwości nauki i głosu w wyborach i kilku temu podobnych rzeczach.

Nie ma równości płci i nigdy nie będzie choć niektóre środowiska bardz by tego chciały, i to właściwie jest w tym najfajniejsze.

49

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

No dzisiaj już primadonny polskiego feminizmu zjechały biedne studentki, że wzięły udział w wyborach miss uczelni. Ach kiedy ten żal dupsko ściska...

50

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
MagdaK25 napisał/a:

Jak dla mnie feministki powinny były się zatrzymać na uzyskaniu możliwości nauki i głosu w wyborach i kilku temu podobnych rzeczach.

Głos w wyborach niepotrzebny, bo i tak głosują tylko i wyłącznie na mężczyzn wink

Snake napisał/a:

No dzisiaj już primadonny polskiego feminizmu zjechały biedne studentki, że wzięły udział w wyborach miss uczelni.

Jak komuś się te wybory nie podobały to powinien się udać do seksuologa wink

P. S. Żałuję, że nie urodziłem się Czechem gdzie takie przedstawienia są codziennością...

51

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:
MagdaK25 napisał/a:

Jak dla mnie feministki powinny były się zatrzymać na uzyskaniu możliwości nauki i głosu w wyborach i kilku temu podobnych rzeczach.

Głos w wyborach niepotrzebny, bo i tak głosują tylko i wyłącznie na mężczyzn wink

no nie wiem nie wiem, ja ostatnio głosowałam na kobiete... ale musze przyznać, żałuje, nie sprawdziła sie nic a nic.

52

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
MagdaK25 napisał/a:

no nie wiem nie wiem, ja ostatnio głosowałam na kobiete... ale musze przyznać, żałuje, nie sprawdziła sie nic a nic.

Mimo wszystko to rzadkość. Sam w swoim otoczeniu mam tylko jedną koleżankę, która przyznała się do głosowania na kobietę w ostatnich wyborach. Z tym, że to feministka, która obraziłaby się gdyby mąż dał jej w prezencie np.: najwyższej jakości garnki.

A w najbliższych wyborach na kogo zagłosujesz? smile

53

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Z pewnością dla odmiany na mężczyznę wink

54

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
MagdaK25 napisał/a:

Jak dla mnie feministki powinny były się zatrzymać na uzyskaniu możliwości nauki i głosu w wyborach i kilku temu podobnych rzeczach.

Zgadzam się z tym. To określam jako "pierwotny feminizm".
Obecny feminizm mi nie odpowiada.

Fakt, na kobietę dotąd nie głosowałam smile
Przynajmniej w wyborach parlamentarnych, bo już w samorządowych jest większy wybór.

55

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Primus, a nie jest tak, że wkurza cię żona (o ile taką masz, a wątpię)/ szefowa i chcesz się dowartościować mówiąc, że faceci są lepsi? I to na babskim forum (przemilczę obecność mężczyzn w "azylu dla kobiet"). Poza tym, jak możesz mówić, że kobieta pracująca i nie mająca dzieci to babochłop? Idź, powiedz bezpłodnej kobiecie, że jest "marną namiastką mężczyzny" bo nie ma dzieci. Bo kobiety to tylko do płodzenia dzieci się nadają- jak baba nie rodzi to jest "babochłopem" i niech się zabije najlepiej, bo jest nic nie warta.

Myślę, że facet może być lepszy od kobiety. Ale nie dlatego, że jest facetem, tylko dlatego, że sam do czegoś dojdzie. Nie będę patrzeć z podziwem na menela pod sklepem albo bezrobotnego siedzącego całe dnie przed kompem, bo jest lepszy, bo ma penisa. W czym mężczyzna kasjer jest lepszy od kobiety kasjerki? Bo jest silniejszy fizycznie? Inteligentniejszy? Chyba nie. Gdyby umiał korzystać z tej swojej męskiej siły i inteligencji, nie gniłby na etacie za 1300zł/mc. To, że urodziłeś się z jądrami nie robi z ciebie króla świata- tym królem sam musisz zostać, zapracować sobie na ten tytuł własnymi talentami i swoją ciężką pracą. Jak do czegoś dojdziesz, powiem, że jesteś ode mnie lepszy. Ale na razie jesteśmy równi, wybacz.

56

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:
MagdaK25 napisał/a:

Jak dla mnie feministki powinny były się zatrzymać na uzyskaniu możliwości nauki i głosu w wyborach i kilku temu podobnych rzeczach.

Zgadzam się z tym. To określam jako "pierwotny feminizm".
Obecny feminizm mi nie odpowiada.

Fakt, na kobietę dotąd nie głosowałam smile
Przynajmniej w wyborach parlamentarnych, bo już w samorządowych jest większy wybór.

Czy Wy się słuchacie? Bo ja musiałam to z kilka razy przeczytać, żeby uwierzyć, iż kobiety w obecnych czasach mogą mieć taką mentalność. Przecież to jest dyskurs niewolnika, a nie kogoś kto uważa się za osobę! Takie "no nie jestem wolna, to fakt, nie jestem równa swojemu panu, ale w sumie to on mnie dobrze traktuje, nie za bardzo bije i nawet czasem jakiś ochłap dostanę".

Teraz to ja się nie dziwię, że w Polsce jest jak jest.

57

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Czy wszystkie te feministyczne aktywistki muszą wyglądać jak troll bagienny? Castingi im jakieś robią czy co?
Uwaga:
Środa, Senyszyn, Dunin, śliczna jak obrazek Grodzka, Bratkowska, Dąbrowska-Szulc, Graff, Gretkowska (uczciwie przyznam, zawyża średnią). Żeby nie było, że tylko Polska dorobiła się smoków: Kristeva, Cixous, Gilligan, Butler (tak, to kobieta, chyba), Haraway.

58

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

@Beyondblackie, przyznam się, że parytety to jedna z niewielu rzeczy, która mnie wkurza chociaż popieram Twój Ruch, czyli najbardziej prokobiecą partię. Dlaczego? Uważam, że chronić trzeba mniejszości, a kobiety w naszym społeczeństwie są WIĘKSZOŚCIĄ i mają prawa wyborcze od dawna, więc mogą spowodować, że ich przedstawicielki będą rządzić Polską niezależnie od miejsca na listach. Nie ma żadnego powodu, żeby zaburzać demokrację suwakami i parytetami tylko dlatego, że kobieta nigdy nie zagłosuje na inną kobietę. Poza tym mniej kobiet chce angażować się w politykę, więc tym sposobem spowodujemy, że jakość polityków spadnie, bo będzie trzeba zapychać dziury osobami, które się do tego nie nadają tylko po to, żeby ustawodawca był zadowolony. Jak najbardziej popieram większość obecność kobiet w polityce, ale to musi być inicjatywa oddolna, a nie odgórna. Na razie kobiet zdolnych do działalności politycznej jest po prostu mniej.

59

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

We wczorajszych wiadomościach o protestach feministek wobec konkursu miss uczelni, gdzie studentki występowały w strojach kąpielowych najbardziej spodobał mi się komentarz pani poseł Pawłowicz. Nie cytując dokładnie, że feministkom po prostu żal, bo same mogłyby wystąpić co najwyżej w wyborach miss wyciągniętego swetra i nieumytych włosów. Aż chyba zacznę lubić tą panią poseł...

60 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-06 12:20:25)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
missF napisał/a:

Primus, a nie jest tak, że wkurza cię żona (o ile taką masz, a wątpię)/ szefowa i chcesz się dowartościować mówiąc, że faceci są lepsi? I to na babskim forum (przemilczę obecność mężczyzn w "azylu dla kobiet"). Poza tym, jak możesz mówić, że kobieta pracująca i nie mająca dzieci to babochłop? Idź, powiedz bezpłodnej kobiecie, że jest "marną namiastką mężczyzny" bo nie ma dzieci. Bo kobiety to tylko do płodzenia dzieci się nadają- jak baba nie rodzi to jest "babochłopem" i niech się zabije najlepiej, bo jest nic nie warta.

Myślę, że facet może być lepszy od kobiety. Ale nie dlatego, że jest facetem, tylko dlatego, że sam do czegoś dojdzie. Nie będę patrzeć z podziwem na menela pod sklepem albo bezrobotnego siedzącego całe dnie przed kompem, bo jest lepszy, bo ma penisa. W czym mężczyzna kasjer jest lepszy od kobiety kasjerki? Bo jest silniejszy fizycznie? Inteligentniejszy? Chyba nie. Gdyby umiał korzystać z tej swojej męskiej siły i inteligencji, nie gniłby na etacie za 1300zł/mc. To, że urodziłeś się z jądrami nie robi z ciebie króla świata- tym królem sam musisz zostać, zapracować sobie na ten tytuł własnymi talentami i swoją ciężką pracą. Jak do czegoś dojdziesz, powiem, że jesteś ode mnie lepszy. Ale na razie jesteśmy równi, wybacz.

Nie mam (jeszcze), żony MissF, a moja partnerka, z którą żyje już od ładnych kilku lat na pewno mnie nie "wkurza". Jest tak, gdyż ja bardzo szanuję Płeć Piękną, oddaję hołd pięknu kobiecości i nie doszukuję się ukrytych mankamentów, a staram się to co piękne, wyciągać na powierzchnię, zgodnie z tym co napisał w III Części "Dziadów" - Adam Mickiewicz: "Nasz Naród jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa - lecz wewnętrznego ognia i sto lat nie wyziębi. Plujmy na tę powłokę i zstąpmy do głębi!". Gdyby miast słowa "Naród" wstawić "Kobieta" - utwór nie straciłby wcale na autentyczności. Kobiety są cudowne i nie można w żaden sposób się na nie obrażać czy "wkurzać" - należy je kochać, rozpalać i ukazywać piękno ich kobiecości. Ale (co ciekawe), nie każdemu mężczyźnie ta sztuka wychodzi - niestety.

Nie mam też "nad sobą" szefowej, gdyż sam dla siebie jestem sterem, żaglem i okrętem - sam prowadzę własną (dość prężną), firmę (odziedziczoną po zmarłym staruszku), sam również zatrudniam (m.in.), wiele kobiet.

Jest jednak coś, z czym się z Tobą w całej rozciągłości zgodzę MissF. Jest to bowiem druga strona mojej natury, ta ukryta, choć staram się często "wydobywać" ją na światło dzienne. Jest to zakodowana głęboko we mnie chęć przewodzenia w związku, dominowania i całkowitego zdominowania Mojej Pani. Oczywiście rozumiem tu nie tylko tzw.: "sferę seksualną", ale także zwykłą codzienność, normalne życie. Oczywiście nie oznacza to iż jestem jakimś tyranem - ja właśnie dlatego że bardzo szanuję Płeć Piękną, pragnę by to Ona z własnej i nieprzymuszonej woli sama doszła do tego - iż zdominowanie kobiety przez mężczyznę, jest właściwie wyzwoleniem jej kobiecości (gdzieś, kiedyś przeczytałem jak pewna Pani napisała, te jakże prorocze słowa: "Z radością zauważyłam że...zniewolenie to wolność". Ale skąd się to we mnie wzięło, ta chęć do przewodzenia, do tego by to kobieta sama oddawała mi się taką jaka jest (i nie mówię tu jedynie o seksie). To zaczęło się bardzo wcześnie - jeszcze jak byłem dzieckiem. Zawsze pragnąłem zostać wielkim wodzem, zdobywca, władcą, wyzwolicielem narodów (lub ich pogromcą). Ale to, że kobiety naprawdę lubią trochę...zniewolenia (jeśli można to tak ująć), pojąłem dopiero później.

Jednak prawdziwym szczęściem dla każdego mężczyzny, jest ta kobieta - z którą pragnie on dalej spędzić resztę swego życia. A jeśli facet nie wie czy tego pragnie - to cóż wówczas z niego za mężczyzna? To właśnie żona (lub ta jedna, jedyna nasza wybranka), jest najwspanialszym skarbem i nie musi on szukać "przelotnych romansów", gdy w domu czeka na niego taki "Diament".

POZDRAWIAM!

61 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-02-06 12:25:01)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Fahkir, cudnie, jak się nie ma argumentów, to się idzie drogą ad personam hmm Nieważne, że czyjś wygląd ma się do dyskusji jak piernik do wiatraka.

A Ty co, Mister Universum jesteś, jakiś Adonis? Chętnie na zdjęcia popatrzę big_smile

Marioosh, ja w parytety też nie za bardzo wierzę, ale wierzę w odpowiednią edukację dzieci, dla których może za jakieś 20 lat, będzie normalne, że kobieta jest zupełnie równa facetowi.

Primus, Ty się chyba za bardzo naczytałeś "50 twarzy Greya", jeżeli naprawdę wierzysz w to co piszesz big_smile

62 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-02-06 12:26:49)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:

We wczorajszych wiadomościach o protestach feministek wobec konkursu miss uczelni, gdzie studentki występowały w strojach kąpielowych najbardziej spodobał mi się komentarz pani poseł Pawłowicz. Nie cytując dokładnie, że feministkom po prostu żal, bo same mogłyby wystąpić co najwyżej w wyborach miss wyciągniętego swetra i nieumytych włosów. Aż chyba zacznę lubić tą panią poseł...

Pani Pawłowicz i jej PiSowska ekipa krytykowała podobny albo nawet ten sam konkurs jako uwłaczający godności kobiet, więc ten tekst wynikał raczej z niechęci do feministek niż prawdziwych przekonań...

Beyondblackie napisał/a:

Marioosh, ja w parytety też nie za bardzo wierzę, ale wierzę w odpowiednią edukację dzieci, dla których może za jakieś 20 lat, będzie normalne, że kobieta jest zupełnie równa facetowi.

Nie chodzi o równość. Obecna polityka to szambo. Nie dziwie się, że kobiety nie chcą tam wchodzić, bo mnie też nie ciągnie...

63 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-06 13:15:38)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Fahkir, cudnie, jak się nie ma argumentów, to się idzie drogą ad personam hmm Nieważne, że czyjś wygląd ma się do dyskusji jak piernik do wiatraka.

A Ty co, Mister Universum jesteś, jakiś Adonis? Chętnie na zdjęcia popatrzę big_smile

Owszem. Jestem bardzo przystojny. Jakbys mnie zobaczyła to od razu byc sie zakochała. Chcesz sie przekonac? ;-)

64

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:
luc napisał/a:
MagdaK25 napisał/a:

Jak dla mnie feministki powinny były się zatrzymać na uzyskaniu możliwości nauki i głosu w wyborach i kilku temu podobnych rzeczach.

Zgadzam się z tym. To określam jako "pierwotny feminizm".
Obecny feminizm mi nie odpowiada.

Fakt, na kobietę dotąd nie głosowałam smile
Przynajmniej w wyborach parlamentarnych, bo już w samorządowych jest większy wybór.

Czy Wy się słuchacie? Bo ja musiałam to z kilka razy przeczytać, żeby uwierzyć, iż kobiety w obecnych czasach mogą mieć taką mentalność. Przecież to jest dyskurs niewolnika, a nie kogoś kto uważa się za osobę! Takie "no nie jestem wolna, to fakt, nie jestem równa swojemu panu, ale w sumie to on mnie dobrze traktuje, nie za bardzo bije i nawet czasem jakiś ochłap dostanę".

Teraz to ja się nie dziwię, że w Polsce jest jak jest.

Właściwie taki post powinnam zignorować, bo bijący z niego prymitywizm (niewolnictwo) wyklucza dyskusję na poziomie.
Skoro musiałaś przeczytać kilka razy, to może przeczytaj jeszcze raz, gwoli zrozumienia.
O moją mentalność się nie martw. Służy mi znakomicie.

Chyba powinnam Ci współczuć. Tylko nie wiem czy niezrozumienia istoty sprawy czy faktu spotykania takich ludzi, którzy doprowadzili Cię do takich poglądów.

Twoje przykłady o dwóch kobietach, które miały osiągnięcia w naukach ścisłych świadczy dokładnie przeciwko Twojej tezie.
Mogę dodać jeszcze kilka przykładów kobiet i to nadal będzie kilka.
Tak, kobiety w naukach ścisłych są słabsze od mężczyzn. Jest tak dlatego, że mózg kobiety i mężczyzny pracuje inaczej (nie - "jest głupszy", lecz właśnie pracuje inaczej).

65

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Po zastanowieniu dodam małe wyjaśnienie. Przy niemal każdej dyskusji nie ma znaczenia wygląd czy inne cechy osobowe argumentującego, a tylko siła jego argumentów, jednak feminizm (jako walka z urojonymi* uciskiem i dyskryminacją) jest jednym z nielicznych wyjątków. Dlaczego? Ano dlatego, że z faktu iż wśród wojujących feministek bardzo rzadko trafia się kobieta ładna czy choćby zadbana można wyciągnąć wniosek, że ta cała walka nie wynika z jakichś racjonalnych, mniej lub bardziej uzasadnionych* pobudek, a jest jedynie przekierowaniem swoich frustracji, złości, żalu i kompleksów na szowinistyczne świnie, których jedyną zbrodnią jest brak zainteresowania odpychającymi i nieprzyjemnymi kobietami.


* - rzekome patriarchalny ucisk i dyskryminację uważam za urojenia, ponieważ w dzisiejszej Europie (w przeciwienstwie do Arabii Saudyjskiej) nie ma jakichkolwiek systemowych ograniczeń dla kobiet czy choćby śladu ściśle męskich przywilejów. Kobiety mogą się realizować w dowolnej dziedzinie życia, i przytłaczająca ich większość dokładnie to robi spełniając się na miarę swoich indywidualnych możliwości, więc zwyczajnie nie mają potrzeby wojowania z mężczyznami, tak samo jak żaden normalny facet nie ma potrzeby wojowania z kobietami.

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Feministki vs. Antyfeministki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026