netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Feministki vs. Antyfeministki

170 odpowiedzi14 965 wyświetleńzałożony przez Primus, 04.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Feministki vs. Antyfeministki

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 171 ]

66 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-02-06 13:22:02)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Wiesz Luc, a mnie jest smutno jak czytam co piszesz, bo Ty naprawdę wierzysz w to. Tak Ci faceci (zaznaczam, nie wszyscy) mózg wyprali, że jesteś z tej swojej komórki pod schodami i miski z jedzeniem, raz dziennie, zadowolona.

Przerażające.

67

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Wiesz Luc, a mnie jest smutno jak czytam co piszesz, bo Ty naprawdę wierzysz w to. Tak Ci faceci (zaznaczam, nie wszyscy) mózg wyprali, że jesteś z tej swojej komórki pod schodami i miski z jedzeniem,  raz dziennie, zadowolona.

Przerażające.

Przerażające to jest takie myślenie, bo aż się zastanawiam komu tutaj mózg wyprali.
Skoro brakuje argumentów, to najlepiej wyszukac jakichś chamskich porównań, nijak mających się do rzeczywistości.

68

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Wiesz Luc, a mnie jest smutno jak czytam co piszesz, bo Ty naprawdę wierzysz w to. Tak Ci faceci (zaznaczam, nie wszyscy) mózg wyprali, że jesteś z tej swojej komórki pod schodami i miski z jedzeniem,  raz dziennie, zadowolona.

Przerażające.

Przerażające jest to co piszesz, a także to, w jaki sposób piszesz hmm

Twoja wycieczka "ad personam" (zdaje się, że sama ciągle nawołujesz do używania argumentów, a nie osobistych wycieczek), jest kompletnie nietrafiona. Zdecydowanie nie musi Ci być smutno (przynajmniej z mojego powodu). Ja smutna nie jestem.

Skoro sprowadzasz dyskusję do prymitywnego poziomu, to ja do niego się nie zniżam.

69

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:

Tak, kobiety w naukach ścisłych są słabsze od mężczyzn. Jest tak dlatego, że mózg kobiety i mężczyzny pracuje inaczej (nie - "jest głupszy", lecz właśnie pracuje inaczej).

Oj  chyba daleko posunieta teza ale nie do konca udowodniona - naukowo.

Ja np. bylam w tzw. mat-fizie i na 40 uczniow ponad polowa tych "scisle" zdolnych to byly dziewczeta.Zreszta sporo z nich pokonczylo studia na polibudach i innych prawie technicznych uczelniach, sporo teraz pracuje za granica, gdzie nie patrzy sie tak "patriarchalnie" na kobiete inzyniera czy architekta czy ordynatora w szpitalu miejskim.

To, ze mniej kobiet jest nadal widocznych w pewnych branzach (czy jak im sie przypisuje, nie znaja sie na tym) to wynik tego, ze na koierunki tzw. "meskie" jeszcze jakis czas temu wstepu nie mialy. A i nadal pokutuje przeswiadczenie, ze sobie nie poradza. Przeswiadczenie niczym nie udokumentowane. Mala dziewczynka i maly chlopiec rodza sie z podobnymi polkulami i zwojami w mozgu, dopiero dalszy ich rozwoj wplywa na to, co z nich wyrosnie.

70

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:
luc napisał/a:

Tak, kobiety w naukach ścisłych są słabsze od mężczyzn. Jest tak dlatego, że mózg kobiety i mężczyzny pracuje inaczej (nie - "jest głupszy", lecz właśnie pracuje inaczej).

Oj  chyba daleko posunieta teza ale nie do konca udowodniona - naukowo.

Fakt, do końca nie jest udowodniona, ale coraz bliżej.

Mussuka napisał/a:

To, ze mniej kobiet jest nadal widocznych w pewnych branzach (czy jak im sie przypisuje, nie znaja sie na tym) to wynik tego, ze na koierunki tzw. "meskie" jeszcze jakis czas temu wstepu nie mialy. A i nadal pokutuje przeswiadczenie, ze sobie nie poradza.

Jakiś czas temu. Dziś mogą studiować co chcą. Niemniej ciągle jest ich mało na ścisłych kierunkach. Wystarczy lustracja jakiegokolwiek uniwersyteckiego wydziału fizyki czy matematyki.
Oczywiście to wynika z różnych przyczyn. Na pewno jednak pewne predyspozycje mają w tym udział.
Ja wykonuję zawód (ale niezwiązany z naukami ścisłymi), przez wieki będący domeną mężczyzn i jeszcze do niedawna mężczyźni w nim przeważali.

Mussuka napisał/a:

Mala dziewczynka i maly chlopiec rodza sie z podobnymi polkulami i zwojami w mozgu, dopiero dalszy ich rozwoj wplywa na to, co z nich wyrosnie.

Podobne, ale nie takie same. Pewne różnice w strukturze mózgu są wrodzone. Zasadniczy schemat mózgu jest już biologicznie ustalony, podobnie jak podstawowa sieć połączeń. Mężczyźni mają m.in. bardziej rozwinięte zdolności przestrzenne (stąd zapewne więcej uzdolnionych mężczyzn "ściślaków" niż kobiet). U mężczyzn dominują połączenia w obrębie półkul, u kobiet jest zdecydowanie więcej połączeń między półkulami.
Nomen omen, te ostatnie badania prowadzi zespół naukowców, którym szefuje kobieta smile

71

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

kobiety nie idą na takie kierunki studiów, jak:
Energetyka jądrowa
Mechanika i budowa maszyn lotnictwa
Pilotaż
Automatyka i Robotyka, etc.
Bo po prostu większośc kobiet taki zawod nie interesuje.

72

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Ja np. bylam w tzw. mat-fizie i na 40 uczniow ponad polowa tych "scisle" zdolnych to byly dziewczeta.Zreszta sporo z nich pokonczylo studia na polibudach i innych prawie technicznych uczelniach.

Wiesz, że taki przykład nic nie mówi i o niczym nie świadczy i wiesz dlaczego? Bo nie podałaś punktu odniesienia. Ja Ci podam swój.
Ogólniak w którym się uczyłem z podziałem na płcie K (kobiety)/ M (mężczyźni):
- profil biol-chem: 50/50,
- profil mat-fiz: 40/60,
- profil humanistyczny: 70/30
- profil ogólny 70-90/30-10 w zalezności od klasy
Teraz odnieś liczbę chłopców w klasie mat-fiz do ogólnej liczby chłopców w roczniku, a potem odnieś liczbę dziewczyn w mat-fiz do ogólnej liczby dziewczyn w roczniku. Czy wyjdą Ci takie same proporcje jak w Twoim przykładzie?
A przecież podałem przykład tylko liceum ogólnokształcącego. Wystarczyłoby jednak spojrzeć rocznikowo na wszystkie szkoły średnie w mieście i Twoje proporcje poleciałyby na łeb na szyje. Bo w takim technikum 90 % rocznika było płci męskiej, a w zawodówkach kształcących w "męskich" zawodach może i 100 % Zupełnie odwrotnie w zawodówkach o profilu odzieżowym czy gastronomicznym, gdzie 90-99 % stanowiły dziewczyny. Siła przyzwyczajenia czy presja środowiska?

73

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Mala dziewczynka i maly chlopiec rodza sie z podobnymi polkulami i zwojami w mozgu, dopiero dalszy ich rozwoj wplywa na to, co z nich wyrosnie.

Niezupełnie tak to wygląda. Jeszcze raz polecam film, który tutaj wstawiłem, bo on wyjaśnia naukowo temat predyspozycji. Wystarczy wpuścić małe dzieci do sklepu z zabawkami, żeby zobaczyć różnicę.

74

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Fahkir napisał/a:

kobiety nie idą na takie kierunki studiów, jak:
Energetyka jądrowa
Mechanika i budowa maszyn lotnictwa
Pilotaż
Automatyka i Robotyka, etc.
Bo po prostu większośc kobiet taki zawod nie interesuje.

Ha ha, chyba sie jednak nie douczyles, przejdz sie jeszcze raz korytarzami uczelnianymi:)

Po prostu to kobiet do tych studiow i zawodow po nich czesto nie dopuszczano. Ale to sie zmienia.

Snake, nie o proporcje chodzilo tylko o pokazanie, ze w klasie o kierunku scislym dziewczeta, tak samo albo i lepiej daja sobie rade jak ich koledzy. Wystarczylaby nawet jedna dziewczyna w meskiej klasie, ktora bylaby lepsza od chlopakow i cala Twoja teoria o wyzszosci zwojow meskich nad babskimi tez poszlaby w kamasze. Zreszta taka wlasnie mielismy u siebie, zdolna bestia, ze zaden jej nie zagial, nawet ci naprawde zdolni. I zamiast jednego, to dwa fakultety jednmoczesnie na Politechnice skonczyla. Tylko jej rodzice nie gnali do malzenstwa ani do studiowania pedagogiki, dali wolnosc, wsparcie i mozg jej sie jakos nie przegrzal ani na studiach ani w pracy.

W naszej klasie przewazali chlopcy, z racji wlasnie tego "meskiego" kierunku, a i tak zostali w tyle:)

75

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:

Wystarczy wpuścić małe dzieci do sklepu z zabawkami, żeby zobaczyć różnicę.

tak male, ze dopiero raczkuja, czy te, ktore juz zostaly przez starszych odpowiednio obdarowane lalkami lub samochodzikami?

76 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-02-06 14:30:02)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Marioosh, to mi wyjaśnij dlaczego moimi ulubionymi zabawkami od berbecia dwuletniego był zdalnie sterowany model Poloneza i klocki Lego big_smile

Mussuka, ja byłam na biol-chemie i miałam zajebistą fizyczkę i matematyka, którzy dziewczyny traktowali tak samo jak chłopców. Rezultat: najlepsza w klasie z matmy była moja koleżanka, a ja miałam szóstkę z fizyki smile

77

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:

Ogólniak w którym się uczyłem z podziałem na płcie K (kobiety)/ M (mężczyźni):
- profil biol-chem: 50/50,
- profil mat-fiz: 40/60,
- profil humanistyczny: 70/30
- profil ogólny 70-90/30-10 w zalezności od klasy

I faceci są ścisłowcami? Od kiedy 70% i 90%, czy też 30% i 10% robi setkę?

78

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

Wystarczy wpuścić małe dzieci do sklepu z zabawkami, żeby zobaczyć różnicę.

tak male, ze dopiero raczkuja, czy te, ktore juz zostaly przez starszych odpowiednio obdarowane lalkami lub samochodzikami?

Wiesz... Tak małe, że dopiero raczkują kierują się raczej kolorami. Mam na myśli trochę większe, które jeszcze nie zostały zbyt mocno obdarowane lub mają rodzeństwo płci przeciwnej, czyli wybór. Naprawdę widać wyraźną różnicę. Dodatkowo badania mózgu to potwierdzają.

Beyondblackie napisał/a:

Marioosh, to mi wyjaśnij dlaczego moimi ulubionymi zabawkami od berbecia dwuletniego był zdalnie sterowany model Poloneza i klocki Lego big_smile

Być może Ty jesteś męską kobietą wink Każdy z nas jest trochę inny. Takie przypadki jak męska kobieta i kobiecy facet się zdarzają. Skrajności z reguły nie są dobre, więc nie popieram wbijania stereotypów ani siłowego niwelowania różnic. Najwięcej dobrego mogą robić media pokazując od czasu do czasu coś co łamie stereotyp np.: facet piorący niemowlęce ubranka.

79

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Po prostu to kobiet do tych studiow i zawodow po nich czesto nie dopuszczano. Ale to sie zmienia.

Dziś się je nawet zachęca specjalnymi stypendiami (przynajmniej w Polsce), a ciągle ich tam mało.
Myślę, że Fahkir ma sporo racji: duża część kobiet/dziewcząt nie jest tym zainteresowana.

Mussuka napisał/a:

tylko o pokazanie, ze w klasie o kierunku scislym dziewczeta, tak samo albo i lepiej daja sobie rade jak ich koledzy. Wystarczylaby nawet jedna dziewczyna w meskiej klasie, ktora bylaby lepsza od chlopakow i cala Twoja teoria o wyzszosci zwojow meskich nad babskimi tez poszlaby w kamasze.

Rzeczywiście często dają sobie radę znakomicie, bo są bardziej pracowite i systematyczniejsze od chłopców.

Mussuka napisał/a:

Zreszta taka wlasnie mielismy u siebie, zdolna bestia, ze zaden jej nie zagial, nawet ci naprawde zdolni.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, czyż nie? smile
Żeby była jasność: nie twierdzę, że nie ma kobiet uzdolnionych w naukach ścisłych. Jest ich natomiast zdecydowanie mniej.
Być może właśnie z powodu innej pracy mózgu.

80

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Kobiety mają lepszą zdolność adaptacji, więc w takim kraju jak Polska gdzie trzeba walczyć o przetrwanie często wybierają kierunki po których będzie dobrze płatna praca, a nie zgodne ze swoimi pierwotnymi zainteresowaniami.

81 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-06 14:52:42)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:

Żeby była jasność: nie twierdzę, że nie ma kobiet uzdolnionych w naukach ścisłych. Jest ich natomiast zdecydowanie mniej.
Być może właśnie z powodu innej pracy mózgu.

luc, gdyby to byla naukowa prawda, to rzecz mialaby sie identycznie w innych krajach czyz nie? A wystarczy popatrzec na statystyki uczelniane w krajach o wyzszym poziomie tej znienawidzonej feminizacji i juz nie ma jaskolek tylko cale stada dziewczat fruwaja po meskich wydzialach. I to wcale nie jak golebice;)

no wlasnie mariooosh, to jak wytlumaczysz fenomen kobiet inzynierow w krajach gdzie kobieta nie musi walczyc o zadne przetrwanie, bo jej panstwo i socjal wystarczajaco zaplaci za przyslowiowe siedzenie na tylku? Albo gdzie zawod nauczyciela czy pielegniarki nie jest praca za jalmuzne tylko za calkiem przyzwoite pieniadze? Przymusu ekonomicznego nie ma, a jednak baby nawet na koparki czy walce drogowe wlaza. Aha, zbywajac pewne pytania - wojna tez za nami, chlopcow rodzi sie dostatek, nie trzeba kobiet na traktory wsadzac - skad ten dziwny ped do "meskosci"? Moze zwykla ciekawosc, pasja, zainteresowanie, wyjscie poza stereotyp kobiety wolno myslacej?

82

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Kobiety nie pchaja się do kierunkow scislych bo to kastruje facetow. O ile mozna isc do lozka z pania mecenas czy historyczka to już doktorat z chemii, a nie daj boze z fizyki dyskwalifikuje w przedbiegach.

No i kobiety instynktownie unikaja takich "niekobiecych" kierunkow big_smile

Ja akurat w liceum bylam z fizyki najlepsza w klasie, z matmy bylam druga i pamietam jakie zdziwienie wzbudzalo kiedy z moim kolega zastanawialismy się nad studiami zwiazanymi z astronomia lub fizyka.

Jakoś nikogo nie dziwilo, ze on o tym mysli, natomiast ja wzbudzalam sensacje. Ja? Dziewczyna i taki kierunek? Ufo chce szukac? big_smile sama się czulam jak ufoludek big_smile

Choc na przyklad najwieksza kariere naukowa z mojej odstaawowki zrobila kobieta.  W dziedzinie chemii na dodatek.

Kariere kobiet niestety hamuja ciaze.

83

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:
Snake napisał/a:

Ogólniak w którym się uczyłem z podziałem na płcie K (kobiety)/ M (mężczyźni):
- profil biol-chem: 50/50,
- profil mat-fiz: 40/60,
- profil humanistyczny: 70/30
- profil ogólny 70-90/30-10 w zalezności od klasy

I faceci są ścisłowcami? Od kiedy 70% i 90%, czy też 30% i 10% robi setkę?

Dla kumatych inaczej pokazuję i objaśniam. Klas o profilu ogólnym było chyba dwie (w zapisie cyfrowym arabskim - 2). W jednej klasie stosunek dziewcząt do chłopców wynosił 70 do 30. W drugiej klasie ten stosunek wynosił 90 do 10. Założyłem (być może błędnie), że w logicznym ciągu zapisu proporcji np. 50/50 podanie wartości w zakresie zmiennym poprzez wstawienie myślnika "-" rozgraniczającego wartości zmieniające się oraz dodanie słownego opisu "w zależności od klasy" będzie zrozumiałe. Przynajmniej dla średnio rozgarniętego absolwenta szkoły średniej, cóż mówić o magistrze, a co dopiero doktorze. Cóż każdy może mieć słabszy dzień, stąd pokazuję i objaśniam...

84

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:
luc napisał/a:

Żeby była jasność: nie twierdzę, że nie ma kobiet uzdolnionych w naukach ścisłych. Jest ich natomiast zdecydowanie mniej.
Być może właśnie z powodu innej pracy mózgu.

luc, gdyby to byla naukowa prawda, to rzecz mialaby sie identycznie w innych krajach czyz nie? A wystarczy popatrzec na statystyki uczelniane w krajach o wyzszym poziomie tej znienawidzonej feminizacji i juz nie ma jaskolek tylko cale stada dziewczat fruwaja po meskich wydzialach. I to wcale nie jak golebice;)

Czy to jest "naukowa prawda" to się rzeczywiście dopiero okaże. Dlatego pisałam: być może.
Jak zauważyłaś, pisałam, że jest wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Uzdolnienia, zainteresowania, czysto pragmatyczne podejście, etc.
Nie wiem, które kraje "o wyższym poziomie feminizacji" i jakie statystyki miałaś na myśli.
Według mojej wiedzy np. w USA na kierunkach ścisłych nadal przeważają mężczyźni.
Ostatnio się tym nie interesowałam. Z ciekawości zapytam przy najbliższej okazji przyjaciół z USA i Francji.
W Polsce nadal mało kobiet jest zainteresowanych studiami ścisłymi. A przecież to pokolenie, które teraz studiuje nie ma (w większości) narzucanych stereotypów. Naprawdę mogą wybierać co chcą smile
Ja moim dzieciom nie narzucałam wyboru studiów, jednak córka wybrała humanistyczne (sama wolałabym aby poszła na ścisłe), a syn wybrał kierunek ścisły.
Na kierunku córki jest podobna ilość przedstawicieli obu płci. Na kierunku syna - dziewczęta są nieliczne.
Chyba, że u nas ciągle zaścianek wink

85

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Snake, nie o proporcje chodzilo tylko o pokazanie, ze w klasie o kierunku scislym dziewczeta, tak samo albo i lepiej daja sobie rade jak ich koledzy. Wystarczylaby nawet jedna dziewczyna w meskiej klasie, ktora bylaby lepsza od chlopakow i cala Twoja teoria o wyzszosci zwojow meskich nad babskimi tez poszlaby w kamasze.

Ach znowu muszę się z Tobą nie zgodzić i to dwa razy.
Pierwszy raz. Twoje wnioski mogą być nadal zafałszowane choćby ze względu, że np. większość chłopaków do klasy mat-fiz poszła po linii kulturowego wtłoczenia, bo choć trochę tą matmę i fizę ogarniali, a nic innego ciekawszego im nie przyszło do głowy. A dziewczęta poszły takie, które były tym i zainteresowane ponadprzeciętnie i same miały ponadprzeciętne zdolności. No i całe porównanie warte funta kłaków.
Drugi raz. Jaka moja teoria o wyższości zwojów męskich nad babskimi? Gdzie ja coś takiego napisałem? Nie wciskaj mi w usta takich głupot, bo ja na pewno nigdzie nie napisałem, że kobiety są głupsze od mężczyzn. Nawet tak nie myślę. Owszem, mogę Ci napisać, bo tak myślę, że kobiety są inne od mężczyzn. Inny nie znaczy głupszy. Wiesz, ja bez trudu mogę wskazać ileś tam kobiet, które spotkałem w swoim życiu, które są dziesięć razu inteligentniejsze ode mnie (nie jest to znów takie wybitne osiągnięcie). Mogę też wskazać ileś tam głupich jak pantofelek (żeby było po linii żeńskiej). Tylko co by to miało dowodzić skoro identyczne wskazania mogę zrobić dla płci męskiej? Po prostu są ludzie głupsi, są mądrzejsi. Są uzdolnieni w tym albo w innym. Natomiast ciekawe jest jak te uzdolnienia czy zainteresowania rozkładają się statystycznie i co ma na to wpływ.

86 Ostatnio edytowany przez luc (2014-02-06 15:26:51)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

Kobiety nie pchaja się do kierunkow scislych bo to kastruje facetow. O ile mozna isc do lozka z pania mecenas czy historyczka to już doktorat z chemii, a nie daj boze z fizyki dyskwalifikuje w przedbiegach.

No i kobiety instynktownie unikaja takich "niekobiecych" kierunkow big_smile

Iceni - rany, to są dopiero stereotypy wink
Gdybym tylko miała uzdolnienia w kierunku przedmiotów ścisłych to żaden instynkt by mi nie przeszkodził w wyborze.

87 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-06 15:29:41)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:
Mussuka napisał/a:
luc napisał/a:

Żeby była jasność: nie twierdzę, że nie ma kobiet uzdolnionych w naukach ścisłych. Jest ich natomiast zdecydowanie mniej.
Być może właśnie z powodu innej pracy mózgu.

luc, gdyby to byla naukowa prawda, to rzecz mialaby sie identycznie w innych krajach czyz nie? A wystarczy popatrzec na statystyki uczelniane w krajach o wyzszym poziomie tej znienawidzonej feminizacji i juz nie ma jaskolek tylko cale stada dziewczat fruwaja po meskich wydzialach. I to wcale nie jak golebice;)

Czy to jest "naukowa prawda" to się rzeczywiście dopiero okaże. Dlatego pisałam: być może.
Jak zauważyłaś, pisałam, że jest wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Uzdolnienia, zainteresowania, czysto pragmatyczne podejście, etc.
Nie wiem, które kraje "o wyższym poziomie feminizacji" i jakie statystyki miałaś na myśli.
Według mojej wiedzy np. w USA na kierunkach ścisłych nadal przeważają mężczyźni.
Ostatnio się tym nie interesowałam. Z ciekawości zapytam przy najbliższej okazji przyjaciół z USA i Francji.
W Polsce nadal mało kobiet jest zainteresowanych studiami ścisłymi. A przecież to pokolenie, które teraz studiuje nie ma (w większości) narzucanych stereotypów. Naprawdę mogą wybierać co chcą smile
Ja moim dzieciom nie narzucałam wyboru studiów, jednak córka wybrała humanistyczne (sama wolałabym aby poszła na ścisłe), a syn wybrał kierunek ścisły.
Na kierunku córki jest podobna ilość przedstawicieli obu płci. Na kierunku syna - dziewczęta są nieliczne.
Chyba, że u nas ciągle zaścianek wink

Nie wiem czy to zasciankowosc, czy jednak wzorce kulturowe, ktore ciagna sie przeciez latami. Wybor owszem jest, ale ktos najpierw musi wykonac pierwszy krok. I jak taka dziewczyna pojdzie jako jedyna na kierunek mechanika precyzyjna czy inna astronomia, to pewnie latwo jej nie bedzie. W domu jak w domu, jedni rodzice beda dumni, drudzy zaczna nosem krecic, ze to takie niekobiece i kto ja po tym zatrudni itp. Ale doskwierac jej bedzie pewna izolacja, brak kolezanek, moze nawet takie lekcewazace traktowanie ze strony kolegow i wykladowcow. Ale najpierw jedna, potem dwie, potem kilka..Takie zmiany postrzegania mozliwosci i roli kobiety w spoleczenstwie trwaja wiele lat, ale sa nieuniknione.
A przy okazji, spytaj syna, jesli mu takie dane dadza, ile bylo przedstawicielek plci pieknej na jego kierunku, jakies 10-15-20 lat temu. No bo teraz pare jak piszesz jest, a czy wczesniej w ogole studiowaly na tym kierunku?
O ile kierunek i uczelnia juz istnialy i takie dane gdzies w archiwach maja.  Byloby ciekawe zobaczyc czy trend sie zmienia czy pozostaje ten sam.

88

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Nie wiem czy to zasciankowosc, czy jednak wzorce kulturowe, ktore coagna sie przeciez latami.

Zgodzę się, że pewne wzorce kulturowe istnieją. Dawno jednak przestały być dominujące.
Ja wybrałam (dawno temu) takie studia jak mój Ojciec. Mój brat zaś studia ścisłe (moja Mama była uzdolniona matematycznie).

Mussuka napisał/a:

Wybor owszem jest ale ktos najpierw musi wykonac pierwszy krok.

Ale ten "pierwszy krok" dawno już był zrobiony.

Mussuka napisał/a:

ale przy okazji, spytaj syna, jesli mu takie dane dadza, ile bylo przedstawicielek plci pieknej na jego kierunku, jakies 10-15-20 lat temu. No bo teraz pare jak piszesz jest, a czy wczesniej w ogole studiowaly na tym kierunku?

Nie muszę pytać bo to akurat wiem z pierwszej ręki smile
Studiowały. Proporcje płci były niemal identyczne.

89

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Snake, nie o proporcje chodzilo tylko o pokazanie, ze w klasie o kierunku scislym dziewczeta, tak samo albo i lepiej daja sobie rade jak ich koledzy. Wystarczylaby nawet jedna dziewczyna w meskiej klasie, ktora bylaby lepsza od chlopakow i cala Twoja teoria o wyzszosci zwojow meskich nad babskimi tez poszlaby w kamasze.

Ach znowu muszę się z Tobą nie zgodzić i to dwa razy.
Pierwszy raz. Twoje wnioski mogą być nadal zafałszowane choćby ze względu, że np. większość chłopaków do klasy mat-fiz poszła po linii kulturowego wtłoczenia, bo choć trochę tą matmę i fizę ogarniali, a nic innego ciekawszego im nie przyszło do głowy. A dziewczęta poszły takie, które były tym i zainteresowane ponadprzeciętnie i same miały ponadprzeciętne zdolności. No i całe porównanie warte funta kłaków.

ojojoj, to jakies ulegle te chlopaki jak tak latwo da ich sie kulturowo gdzies wtloczyc:) Nie sadzisz, ze to wlasnie dobry przyklad na to, ze i dziewczeta/kobiety tez sie gdzies kulturowo wtlacza, np. na kierunki tzw. kobiece, humanistyczno-przyrodniczo-odziezowe? A najlepsi projektanci czy kucharze to ponoc mezczyzni:)
Podajesz liczbe laureatow Nobla z dziedzin scislych na przestrzeni lat - ale ile kobiet 50 lat temu w ogole myslalo o politechnice? A 100 lat temu w ogole o jakiejkolwiek nauce poza menuetem i gra na klawikordzie? To tez zaden argument, dopoki na tych samych kierunkach nie stanie w szranki 50/50 z kazdej plci. I za pare, parenascie lat mozna bedzie ocenic predyspozycje.


Snake napisał/a:

Jaka moja teoria o wyższości zwojów męskich nad babskimi? Gdzie ja coś takiego napisałem?

nie dopisalam tego  Chodzilo mi o wyzszosc zwojow w zakresie nauk scislych - nie ogolnie. Moje niedopatrzenie, bo humanistycznie nie doprecyzowalam okreslenia, tylko poszlam na skroty:)

90

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

To tez zaden argument, dopoki na tych samych kierunkach nie stanie w szranki 50/50 z kazdej plci.

A jak tyle kobiet nie stanie w szranki, to na co to będzie dowód? wink

91

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Kurka wodna, jednak to szczęście, że urodziłem się facetem, bo jak widać mój wybór przyszłości mógł być całkowicie swobodny. Zastanawiałem się całkiem bez żadnych kulturowych uprzedzeń czy zostać żołnierzem, archeologiem, lekarzem czy artystom. Z bycia żołnierzem wyeliminowała mnie wada wzroku. Archeologa i artystę skreśliłem sam, bo stwierdziłem, że za bardzo to nieokreślone finansowo. Najdłużej miałem być lekarzem ale stwierdziłem, że zbyt wrażliwy jestem żeby całe życie wkuwać nudne ksiązki. No i zostałem architektem, który wymienione zawody wyśmienicie łączy. Nie raz, nie dwa trzeba leczyć ludzkie dolegliwości duszy i psychiki. Archeologia kłania się często. Artystom czasem się uda być, a na budowie jak nic przydają się krótkie żołnierskie słowa...

92

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:

Nie muszę pytać bo to akurat wiem z pierwszej ręki smile
Studiowały. Proporcje płci były niemal identyczne.

Ok, a czy to jest tez taki kierunek, po ktorym nie ma problemow z zatrudnieniem bez wzgledu na plec? Bo np. studiujac mechanike pojazdow, dziewczyna moze nawet wykazac niesamowite zdolnosci, tylko co jej po tym i po dyplomie, jak jej pozniej zaden zaklad nie zatrudni..bo baba i pewnie nie umie? To tez moze bys swoisty straszak dla kobiet, zeby studiowac to, co da im szanse na zatrudnienie.

93 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-06 15:51:26)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:
Mussuka napisał/a:

To tez zaden argument, dopoki na tych samych kierunkach nie stanie w szranki 50/50 z kazdej plci.

A jak tyle kobiet nie stanie w szranki, to na co to będzie dowód? wink

na przewage liczebna mezczyzn, co wcale nie dowiedzie ich wiekszych talentow:)

Snake napisał/a:

Kurka wodna, jednak to szczęście, że urodziłem się facetem, bo jak widać mój wybór przyszłości mógł być całkowicie swobodny.

no, ale Ameryki tym nie odkryles:) Jakbys 100 lat temu zyl i nie znalazl drugiej polowki to tragedia zadna, nikt by Cie od starych kawalerow nie wyzywal ani nie przepowiadal strasznej przyszlosci bez zony, dzieci itp. Ty nawet ksiedzem mogles zostac, a kobieta nie.

94

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:
luc napisał/a:

Nie muszę pytać bo to akurat wiem z pierwszej ręki smile
Studiowały. Proporcje płci były niemal identyczne.

Ok, a czy to jest tez taki kierunek, po ktorym nie ma problemow z zatrudnieniem bez wzgledu na plec?

Po tym kierunku są problemy z zatrudnieniem (w Polsce) bez względu na płeć sad
Nawiasem mówiąc - dziewczyna mojego syna studiuje podobny kierunek (choć na innym uniwersytecie).

95

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

na przewage liczebna mezczyzn, co wcale nie dowiedzie ich wiekszych talentow:)

Na przewagę liczebną mężczyzn w ogóle, czy na konkretnych studiach?

96

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Snake, a ilu chłopków jest zniechęconych do przedmiotów humanistycznych, bo od razu słyszą, że jak lubią poezję to są "pedały"? Nie jest to więc tak, że brak feminizmu w polskim społeczeństwie krzywdzi także facetów?

I nie miej pretensji, że inni nie czytają od razu Twoich idiosynkratycznych skrótów myślowych.

97

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
luc napisał/a:
Iceni napisał/a:

Kobiety nie pchaja się do kierunkow scislych bo to kastruje facetow. O ile mozna isc do lozka z pania mecenas czy historyczka to już doktorat z chemii, a nie daj boze z fizyki dyskwalifikuje w przedbiegach.

No i kobiety instynktownie unikaja takich "niekobiecych" kierunkow big_smile

Iceni - rany, to są dopiero stereotypy wink
Gdybym tylko miała uzdolnienia w kierunku przedmiotów ścisłych to żaden instynkt by mi nie przeszkodził w wyborze.

Luc, ale tak się kobiety wychowuje. Nie tlumaczy się kobietom, ze z doktoratem z fizyki beda pozadane tongue kobietom się wbija do glowy, ze maja być piekne i seksowne!

____

Jakis czas temu pojawily się wyniki jakichs-tam badan, nie pamietam teraz nazwy, ale wynikalo z nich, ze Polki sa lepiej wyksztalcone i maja srednio wyzsze IQ w porownaniu do Polakow big_smile

Tyle ze srednio. Czasem się zdazy jjakas Curie-Sklodowska, ale co to jest jedna babka w porownaniu do tych wszystkich Einsteinow, Newtonow, Hawkingow, Heisenbergow, Bohrow itd. 

No mamy potencjal jako plec ale, kurcze, Einstein jednak byl facetem sad

98

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

Luc, ale tak się kobiety wychowuje. Nie tlumaczy się kobietom, ze z doktoratem z fizyki beda pozadane tongue kobietom się wbija do glowy, ze maja być piekne i seksowne!

Serio? wink
Naprawdę, albo żyjemy w równoległych światach, albo każdy widzi to co chce.
Ja byłam dawno (nawet dość dawno) wychowywana i było zupełnie inaczej. Moją córkę też wychowałam inaczej (choć podoba mi się jak wygląda pięknie i seksownie wink).
Jasne, że nie wszędzie tak jest, ale mój przypadek nie jest jakimś wyjątkowym.

99

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Luc, ale nie ograniczaj swiata tylko do siebie tongue
To, ze ty masz takie, a nie inne podejscie to nie znaczy, ze tak dziala swiat.

Jak ci napisze, ze dziś swiatem rzadzi plastikowa tandeta to napiszesz "sserio? Ja w domu uzywam tylko drewna, chyba zyje w swwiecie rownoleglym"?

Spojrz na media i jaki obraz kobiety kreuja? Widzialas ggdzies konkurs na miss IQ? big_smile

To, ze Ty swoje dzieci wychowujesz w okreslony sposob nie oznacza jeszcze, ze swiat za drzwiami się od tego zmienia smile

100

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Iceni, Ci wszyscy których wymieniłaś kształcili się kiedy kobiety miały zakaz wstępu na uczelnię. Więc podywagujmy ilu Einsteinów kobiecych, ilu Newtonów mielibyśmy dziś, gdyby warunki były inne?

A poza tym, przypomnę wszystkim, że komputerów by nie było gdyby nie fantastyczna dziewiętnastowieczna matematyczka Ada Lovelace smile

101

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Snake, a ilu chłopków jest zniechęconych do przedmiotów humanistycznych, bo od razu słyszą, że jak lubią poezję to są "pedały"? Nie jest to więc tak, że brak feminizmu w polskim społeczeństwie krzywdzi także facetów?

Nie wiem ilu, bo nie zawracam sobie głowy cudzymi uprzedzeniami. Każdy kto czegoś nie robi albo coś robi, bo tak będzie lepiej widziane ma problem sam ze sobą, a nie otoczeniem. Miej w nosie otoczenie, to nie będziesz mieć z nim problemu smile
Ja np. uczyłem się w profilu biol-chem, który lubiłem. Maturę z polskiego zdałem na tym samym poziomie co najlepsza dziewucha z klasy humanistycznej. Poszedłem studiować na politechnikę choć nienawidziłem i nienawidzę nadal matematyki. Z wzajemnością. Żeby osiągnąć cel nawet się tej matematyki nauczyłem, co nie zmienia faktu, że jestem matematycznym debilem. Wszystko się więc da zrobić, tylko trzeba mysleć o tym co się chce robić, a nie co wypada robić.
A chłopaków co się zajęli poezją i podobnymi "popierdułkami" big_smile też znam. Nie wiem czy się przejmowali jak są odbierani. W końcu gdyby się przejmowali, to nie byłoby tancerzy, poetów, aktorów itd.

102

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

To, ze Ty swoje dzieci wychowujesz w okreslony sposob nie oznacza jeszcze, ze swiat za drzwiami się od tego zmienia smile

Iceni - przeczytaj jeszcze raz mój post wink
Napisałam wyraźnie, że nie jestem odosobnionym przypadkiem.
Opieram się na obserwacji otoczenia i zaiste nie zauważam takiego wychowania o jakim piszesz.
Co nie znaczy, że wszędzie tak jest (o czym też pisałam smile).

103

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:
luc napisał/a:
MagdaK25 napisał/a:

Jak dla mnie feministki powinny były się zatrzymać na uzyskaniu możliwości nauki i głosu w wyborach i kilku temu podobnych rzeczach.

Zgadzam się z tym. To określam jako "pierwotny feminizm".
Obecny feminizm mi nie odpowiada.

Fakt, na kobietę dotąd nie głosowałam smile
Przynajmniej w wyborach parlamentarnych, bo już w samorządowych jest większy wybór.

Czy Wy się słuchacie? Bo ja musiałam to z kilka razy przeczytać, żeby uwierzyć, iż kobiety w obecnych czasach mogą mieć taką mentalność. Przecież to jest dyskurs niewolnika, a nie kogoś kto uważa się za osobę! Takie "no nie jestem wolna, to fakt, nie jestem równa swojemu panu, ale w sumie to on mnie dobrze traktuje, nie za bardzo bije i nawet czasem jakiś ochłap dostanę".

Teraz to ja się nie dziwię, że w Polsce jest jak jest.

ah i to to mi dały feministki? Z jednej niewoli w drugą? Kiedyś miałabym siedzieć w domu i wychowywać dzieci, a dziś musze robić mega kariere zawodową tylko dlatego, że feministki wywalczyły dla mnie taką możliwość? A jeśli tego nie chce to nie jestem "osobą" tylko niewolnikiem? Dobrze rozumiem? Czyli ani kiedyś ani dziś nie mogę podjąć własnej decyzji by ktoś mnie za nią nie obrażał.


a ja byłam w klasie mat-inf 10 pań na 20 panów

104

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Magda, nie zrozumiałaś.

Dla mnie kobieta może w życiu robić co chce: czy to dzieci wychowywać czy robić stratosferyczną karierę. Mnie bardziej chodziło o to, że to co Luc pisała ma taki właśnie wydźwięk braku równości, że kobiety są jakoś mniej utalentowane niż faceci, mniej kumate, ale powinny się cieszyć, że w sumie mają dobrze bo mogą głosować i iść na uniwerek. Co jest chyba najbardziej obraźliwą wobec kobiet wypowiedzią jaką kiedykolwiek przeczytałam.

105

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

No faktycznie nie zrozumiałam, dlatego zapytałam.
Bo ja nic takiego w wypowiedzi luc nie widzę smile

106

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
MagdaK25 napisał/a:

No faktycznie nie zrozumiałam, dlatego zapytałam.
Bo ja nic takiego w wypowiedzi luc nie widzę smile

Słusznie - nie widzisz, bo tam nic takiego nie było smile
Ale to już problem tego kto się doszukuje.

107

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Iceni, Ci wszyscy których wymieniłaś kształcili się kiedy kobiety miały zakaz wstępu na uczelnię. Więc podywagujmy ilu Einsteinów kobiecych, ilu Newtonów mielibyśmy dziś, gdyby warunki były inne?

A poza tym, przypomnę wszystkim, że komputerów by nie było gdyby nie fantastyczna dziewiętnastowieczna matematyczka Ada Lovelace smile

Beyond... Ale o czym ty piszesz? Curie Sklodowska zyla w TYM SAMYM czasie co Einstein, a Hawking zyje do dziś...

Kto Sklodowskiej ZABRANIAL studiowania? Jedyne, czego jej zabroniono to objecia jakiegos tam wydzialu fizyki, (sorry, nie pamietam dokladnej nazwy) ale nie dlatego, ze byla kobietaa, ale dlatego, ze zacela romans z zonatym facetem i wywolala skandal.

108 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-02-06 17:22:51)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Iceni, ale nawet na Curie-Skłodowską dziwacznie się patrzono, już nie wspominając o tym, że kobieta na uniwerku w tamtych czasach była widziana jako stara panna, która zostanie nauczycielką na pensji, a nie jakimś wybitnym naukowcem. Trzeba było niesamowicie walczyć by w ogóle studiować. Słyszałaś np. o Virginii Woolf i jej siostrze Vanessie Bell, których ojciec wcale edukować poza domem nie chciał, inaczej niż ich braci, bo po co to im jak one i tak za mąż wyjdą? Pisarka z wielką goryczą o tym pisze we "Własnym pokoju".

A w czasach Newtona, to musiałabyś się za faceta przebrać by się kształcić.

109

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

Beyond... Ale o czym ty piszesz? Curie Sklodowska zyla w TYM SAMYM czasie co Einstein, a Hawking zyje do dziś...

... i studiował z kobietami smile

Iceni napisał/a:

Kto Sklodowskiej ZABRANIAL studiowania? Jedyne, czego jej zabroniono to objecia jakiegos tam wydzialu fizyki, (sorry, nie pamietam dokladnej nazwy) ale nie dlatego, ze byla kobietaa, ale dlatego, ze zacela romans z zonatym facetem i wywolala skandal.

Dodałabym jeszcze, że większe problemy (we Francji) miała dlatego, że była cudzoziemką, niż dlatego, że była kobietą.

110

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:
luc napisał/a:

Nie muszę pytać bo to akurat wiem z pierwszej ręki smile
Studiowały. Proporcje płci były niemal identyczne.

Ok, a czy to jest tez taki kierunek, po ktorym nie ma problemow z zatrudnieniem bez wzgledu na plec? Bo np. studiujac mechanike pojazdow, dziewczyna moze nawet wykazac niesamowite zdolnosci, tylko co jej po tym i po dyplomie, jak jej pozniej zaden zaklad nie zatrudni..bo baba i pewnie nie umie? To tez moze bys swoisty straszak dla kobiet, zeby studiowac to, co da im szanse na zatrudnienie.

ale to tu mamy dyskryminacje i w drugą stronę, co ma powiedzieć facet po studiach z pedagogiki wieku dziecięcego? też zwykle nie chcą go zatrudniać.. Jednakże jak bardzo chce to może, tak jak i kobieta może, dostać prace po mechanice.

ja to ogólnie uważam, że te wszystkie środowiska dyskryminowane mają więcej do powiedzenia od tych niedyskryminowanych, bo choćby na tym przykładzie pracy, pójdzie kobieta na rozmowe (do "męskiego zawodu") nie dostanie pracy i zawsze będzie twierdzić, ze to tylko ze względu na płeć, jeśli facet nie dostanie "kobiecego" stanowiska to widać nie był dobry.. najprostszy przykład obowiązujący jednak we wszystkich dyskryminowanych środowiskach. Oczywiście, wyjątki od reguły zawsze się znajdzie, ja w swoim środowisku nie widze, dyskryminacji ze względu na płeć, skończyłam politechnike i mimo że starsi profesorowie sobie zażartowali czasem "co to się porobiło, że tyle kobiet na inżynierów się uczy" to byli sprawiedliwi, w pracy płace dzielą ze względu na stanowiska a nie na płeć, tego wpajania czegoś jakichś ról dzieciom, też nie widzę.

111 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-02-06 17:46:18)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

To proszę mi wytłumaczyć JAK się kobieta miała kształcić pod koniec XIX wieku, jeżeli nie była wsparta finansowo przez rodzinę? Może mogła znaleźć dobrze płatną pracę i się realizować? Nie rozśmieszajcie mnie.
Jej edukacja, lub jej brak, zależała WYLACZNIE od jej ojca i jego chęci kształcenia córki. Tyle w temacie dostępności zostania drugim Eisteinem ponad wiek temu.

Magda, to, że jest dyskryminacja w dwie strony to ja tu ciągle piszę. Bo to nie tylko tak, że ktoś nie chce kobiety mechanika, ale też, że jakoś ukosem patrzą na faceta przedszkolanka, pielęgniarza, kosmetyka...itd. No i to wielu chłopców skutecznie odstrasza od "kobiecych" zawodów. Mniej tego w UK, bo jakoś nic dziwnego w mężczyźnie pracującym w sklepie z kosmetykami czy zajmującego się make-upem, czy będącego pielęgniarzem, ale opiekunowie małych dzieci w primary school to w 80% kobiety, nie dlatego, że faceci uczyć dzieci nie chcą albo nie potrafią, ale dlatego, że są dyskryminowani ze względu na płeć (taki obraz, facet pedofil).

112 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-06 18:39:26)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

To proszę mi wytłumaczyć JAK się kobieta miała kształcić pod koniec XIX wieku, jeżeli nie była wsparta finansowo przez rodzinę? Może mogła znaleźć dobrze płatną pracę i się realizować? Nie rozśmieszajcie mnie.
Jej edukacja, lub jej brak, zależała WYLACZNIE od jej ojca i jego chęci kształcenia córki. Tyle w temacie dostępności zostania drugim Eisteinem ponad wiek temu.

Ależ Beyondblackie, jeśli kobieta pod koniec XIX wieku nie miała wsparcia finansowego, to nie mogła nawet marzyć o studiach - podobnie zresztą jak facet, którego też nie było stać na studia w tym czasie.

Ja jakoś nie dostrzegam żadnego nierównouprawnienia kobiet, i to nie tylko obecnie, ale także w historii. Kobietom po prostu pozwalano kształtować i wzmacniano ich kobiecą naturę i predyspozycje. Czy kobieta mogłaby służyć w wojsku, np. na pozycjach liniowych? Do dziś na to pytanie nie ma twierdzących odpowiedzi, zważywszy iż kobieta, która dostałaby się do niewoli wroga - prócz tego, czego doświadczyliby jej kompani, zostałaby zapewne wielokrotnie zgwałcona a może nawet zabita podczas gwałtu. Są zawody, które (dla bezpieczeństwa kobiet), nie powinny, wręcz nie mogą być przez nie wykonywane.

I jeszcze jedno - biologia w ogromnym stopniu kształtuje życie kobiety - czy się z tym zgodzimy czy nie, tak jest. Dlaczego w państwach arabskich bierze się za żony młode dziewczęta - by mogły jak najdłużej rodzić dzieci (kiedyś to też było normą w całej Europie), a szczególnie synów, którzy są przedłużeniem rodu. Dlaczego w Indiach czy Chinach, matki same dokonują aborcji, jeśli okaże się że może urodzić się dziewczynka? Bo to syn, jest tym, który zapewni swym rodzicom opiekę na starość, córka...naraża rodzinę jedynie na wydatki (trzeba zapłacić ewentualnemu małżonkowi odpowiednie wiano, by ten zechciał ją wziąć).

Zresztą najlepszy czas na urodzenie dziecka przez kobietę to 17/18-30 lat. a niestety jest to przedział życia w którym albo studiujemy, albo pracujemy zawodowo - coś za coś. Niektóre kobiety wybierają karierę i pracę, co powoduje że z biegiem lat odkryją iż tak naprawdę niczego trwałego nie osiągnęły - są same, samotne, choć odnoszą sukcesy zawodowe. Coś za coś - niestety.

113

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

no widziałam, że wspominałaś o tym smile facetowi chyba jednak trudniej jest dostać dziecko pod opieke niż kobiecie dostać maszyne do naprawy wink

tylko ja bym nie powiedziała, że to dyskryminowanie i stereotypy, a natura.

114 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-06 23:10:36)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:
Fahkir napisał/a:

kobiety nie idą na takie kierunki studiów, jak:
Energetyka jądrowa
Mechanika i budowa maszyn lotnictwa
Pilotaż
Automatyka i Robotyka, etc.
Bo po prostu większośc kobiet taki zawod nie interesuje.

Ha ha, chyba sie jednak nie douczyles, przejdz sie jeszcze raz korytarzami uczelnianymi:)

Po prostu to kobiet do tych studiow i zawodow po nich czesto nie dopuszczano. Ale to sie zmienia.

Snake, nie o proporcje chodzilo tylko o pokazanie, ze w klasie o kierunku scislym dziewczeta, tak samo albo i lepiej daja sobie rade jak ich koledzy. Wystarczylaby nawet jedna dziewczyna w meskiej klasie, ktora bylaby lepsza od chlopakow i cala Twoja teoria o wyzszosci zwojow meskich nad babskimi tez poszlaby w kamasze. Zreszta taka wlasnie mielismy u siebie, zdolna bestia, ze zaden jej nie zagial, nawet ci naprawde zdolni. I zamiast jednego, to dwa fakultety jednmoczesnie na Politechnice skonczyla. Tylko jej rodzice nie gnali do malzenstwa ani do studiowania pedagogiki, dali wolnosc, wsparcie i mozg jej sie jakos nie przegrzal ani na studiach ani w pracy.

W naszej klasie przewazali chlopcy, z racji wlasnie tego "meskiego" kierunku, a i tak zostali w tyle:)

Nie wiem kiedy Ty studia robilas ale to co napisalas jest kompletna bzdura. Rekrutacja na politechniki odbywa sie na podstawie konkursu z ilosci punktow maturalnych i ocen na swiadectwie a czasami egzaminow wstepnych. Nikt nie zwraca uwagi na plec, nie zartuj sobie.
I osobiscie nie znam ani jednej kobiety ktora interesowalaby sie budowa turbiny parowej lub kotla energetycznego.

115

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Fahkir, toś Ty normalnie wielu kobiet nie poznał.

I tyle tu można powiedzieć.

116

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Beyondblackie napisał/a:

Fahkir, toś Ty normalnie wielu kobiet nie poznał.

I tyle tu można powiedzieć.

dokladnie tak. I czytac ze zrozumieniem tez sie nie nauczyl - pisalam, ze dawniej nie dopuszczano kobiet do takich kierunkow a on mi o dzisiejszej rekrutacji prawi. 

Beyondblackie, w UK i w Skandynawi, to o czym tu prawimy jest od wielu lat live a nie w sferze dywagacji. Nie dziwia nikogo kobiety w meskich zawodach ani mezczyzni w kobiecych. Nie uzywa sie okreslen chlopobaba ani pedzio. Ludzie robia to na co maja ochote i do czego czuja predyspozycje. Mezczyzni z kobietami staja ramie w ramie zarowno w pracy (oczywiscie w granicach rozsadku) jak i w domowych pieleszach. Wcale nie oznacza to, ze kobiety schlopialy a mezczyzni zbabieli. Po prostu przestano tworzyc sztuczne i nikomu nie potrzebne bariery i stereotypy.
Mnie nie dziwi pan przedszkolanka (bo tacy tu czesto pracuja) czy nawet poloznik na sali porodowej (nie ginekolog a tzw. polozna) ani blondynka lejaca asfalt na nowa droge (jasne, ze nie wiadrami). Jesli on i ona takie zawody lubia to czemu latki przypinac? Jesli moj partner lubi gotowac czy prasowac a ja majsterkowac w garazu, to komu krzywda sie stanie? Moj syn chce zostac kucharzem a moja corka fotografka i podrozniczka ( jej wybor pewnie jeszcze i tak ze 100 razy sie zmieni:).

W tzw. sfeminizowanych (jesli takie sa) spoleczenstwach nie ma zaniku roznic plciowych (jak niektorzy imputuja) ale sa zaniki nierownosci w traktowaniu kobiet i mezczyzn, spowodowanych tradycyjnym i krzywdzacym obie strony mysleniem stereotypami z minionej epoki.

Na szczescie ten "porzadek" swiata, kiedy male dziewczynki wydawano za maz (czy raczej wydalano z domu) juz nie wroca. Przynajmniej w tej czesci swiata, bo ze gdzies tam jeszcze z jaskin nie powylazono, to juz problem lokalny innych ludow.
Mam nadzieje, ze moja corka spokojnie skonczy szkoly jakie chce, pouzywa mlodosci i wolnosci bez zadnych ograniczen i  zobowiazan, pojezdzi moze po swiecie albo prace sobie jakas fajna znajdzie a na malzenstwo czy rodzenie dzieci zawsze bedzie miala czas, teraz nawet po 30-tce jest to naturalne. Jednym slowem - mlodosc kobiet tez sie wydluzyla. Tak jak nie goni sie chlopakow do ozenku, tak i kobietom dano swiety spokoj ze staropanienstwem, traconymi szansami, zegarem biologicznym i innymi bzdetami.

O to chyba tez m.in. walczyly i nadal walcza sfrustrowane feministki?

117

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

a na malzenstwo czy rodzenie dzieci zawsze bedzie miala czas, teraz nawet po 30-tce jest to naturalne. Jednym slowem - mlodosc kobiet tez sie wydluzyla

Mussuka, nie pisz takich głupot, bo jeszcze jakaś młoda dziewczyna to przeczyta i uwierzy. Może młodość kobiet się wydłużyła w kontekście zabiegów kosmetycznych czy pielęgnacyjnych pozwalających oszukać zewnętrzne oznaki wieku. Tylko, że jak na razie biologii nie oszukasz. Po 30-tce spada płodność kobiet, więc może się okazać, że lata się odkładało, a potem lata się będzie starać. Ciąża u matki powyżej 35 roku życia jest już z założenia ciążą wysokiego ryzyka. Czego? Choćby wad genetycznych u dziecka, powikłań, poronienia itd. Tak więc nie pisz, że coś jest naturalne, bo się tak komuś uroiło. Miliony lat ewolucji nie zniknie za pstryknięciem feministycznych paluszków.
Co oczywiście nie zmienia mojego zdania, że jakby więcej kobiet było jak pani Izabela Łukomska...

118

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

a na malzenstwo czy rodzenie dzieci zawsze bedzie miala czas, teraz nawet po 30-tce jest to naturalne. Jednym slowem - mlodosc kobiet tez sie wydluzyla

Mussuka, nie pisz takich głupot, bo jeszcze jakaś młoda dziewczyna to przeczyta i uwierzy. Może młodość kobiet się wydłużyła w kontekście zabiegów kosmetycznych czy pielęgnacyjnych pozwalających oszukać zewnętrzne oznaki wieku. Tylko, że jak na razie biologii nie oszukasz. Po 30-tce spada płodność kobiet, więc może się okazać, że lata się odkładało, a potem lata się będzie starać. Ciąża u matki powyżej 35 roku życia jest już z założenia ciążą wysokiego ryzyka. Czego? Choćby wad genetycznych u dziecka, powikłań, poronienia itd. Tak więc nie pisz, że coś jest naturalne, bo się tak komuś uroiło. Miliony lat ewolucji nie zniknie za pstryknięciem feministycznych paluszków.
Co oczywiście nie zmienia mojego zdania, że jakby więcej kobiet było jak pani Izabela Łukomska...

no jak sie ktos na etapie Krola Cwieczka z wiedza medyczna zatrzymal to i tak mysli. W tej chwili 30-latki bardzo czesto sa pierworodkami bez ZADNYCH komplikacji. To, ze w Polsce nadal goni sie i straszy 20-latki jakimis downami i innymi alienami rodzacymi sie kobietom nieco starszym, to juz problem lokalny. Ja mam w firmie calkiem spora grupe 30-tek, ktore dopiero tuz przed albo zaraz po 30-tym roku urodzily pierwsze dziecko i mamy oraz bobasy maja sie wysmienicie. Jest spora roznica jesli mowimy o 30-latce a pani powyzej 35 lat, a jeszcze wieksza o 40-latce.

Ja swoje dzieci rodzilam majac 28 i 33 - zadnemu niczego nie brakuje.

119

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

Mezczyzni z kobietami staja ramie w ramie zarowno w pracy (oczywiscie w granicach rozsadku) jak i w domowych pieleszach. Wcale nie oznacza to, ze kobiety schlopialy a mezczyzni zbabieli. Po prostu przestano tworzyc sztuczne i nikomu nie potrzebne bariery i stereotypy.

Pamiętam grupę Szwedek, która przyjechała do Polski. Wszystkie były zachwycone polskimi mężczyznami i podejściem do kobiet, więc najwyraźniej nie jest z nami najgorzej, a tam czegoś brakuje. Po kilku dniach wśród Polaków Szwedki zaczęły przypominać normalne kobiety wink

Snake napisał/a:

Po 30-tce spada płodność kobiet, więc może się okazać, że lata się odkładało, a potem lata się będzie starać. Ciąża u matki powyżej 35 roku życia jest już z założenia ciążą wysokiego ryzyka. Czego? Choćby wad genetycznych u dziecka, powikłań, poronienia itd.

Zgadzam się z tym co napisałeś. Z tym, że w firmie w której pracowałem kilka kobiet ok. 40. urodziło zdrowe dzieci. Często nie do końca planowane, więc z płodnością też nie było najgorzej wink

120

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
marioosh666 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Mezczyzni z kobietami staja ramie w ramie zarowno w pracy (oczywiscie w granicach rozsadku) jak i w domowych pieleszach. Wcale nie oznacza to, ze kobiety schlopialy a mezczyzni zbabieli. Po prostu przestano tworzyc sztuczne i nikomu nie potrzebne bariery i stereotypy.

Pamiętam grupę Szwedek, która przyjechała do Polski. Wszystkie były zachwycone polskimi mężczyznami i podejściem do kobiet, więc najwyraźniej nie jest z nami najgorzej, a tam czegoś brakuje. Po kilku dniach wśród Polaków Szwedki zaczęły przypominać normalne kobiety wink

Tak, zachwycone to moze i byly, ciekawe czy wyszlyby za nich za maz?:) Wiesz , ja tez jestem oczarowana jak mi jakis latynoski gringo czy egipski habibi nadskakuje na plazy czy w dyskotece. Ale zyc z takim za cholere bym nie chciala. Czar pryska zwykle tuz po podpisaniu papierka w USC.

Ciekawe co kryje sie pod pojeciem przeistoczenia sie w "normalna" kobiete? Cycki im urosly czy brody poodpadaly? Czy zaczely pozwalac klepac sie po tylkach i prawic glupie komplementy, na pograniczu wulgaryzmow?

121

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Kurczę Mussuka, o jakiej wiedzy z epoki króla Ćwieczka Ty piszesz? Powiedz mi, czy komórki jajowe przestały się nagle starzeć? Wręcz przeciwnie, weź przejrzyj zagadnienie. Dowiesz, że publikuje się badania świadczące, że proces spadku płodności zaczyna się wcześniej niż kiedyś sądzono. Zobacz jaki procent wadliwych komórek jajowych jest u 25-latki, jaki u 35-latki, a jaki u 40-latki. To nie jest kwestia czy Tobie się udało, koleżankom się udało, bo to się doskonale zgadza ze statystyką. Im kobieta starsza tym ma większe szanse urodzić dziecko upośledzone. Większe szanse nie oznaczają, że tak się stanie ale ryzyko wypadałoby znać, a nie wciskać, że kobiety młodnieją. Chociaż przepraszam, wiem to przecież żaden problem, bo jak się okaże, że płód wadliwy, to w feministycznym świecie się go po prostu abortuje i nie ma tematu. Ok. już załapałem tą logikę.

122 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-07 12:36:03)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:

Kurczę Mussuka, o jakiej wiedzy z epoki króla Ćwieczka Ty piszesz? Powiedz mi, czy komórki jajowe przestały się nagle starzeć? Wręcz przeciwnie, weź przejrzyj zagadnienie. Dowiesz, że publikuje się badania świadczące, że proces spadku płodności zaczyna się wcześniej niż kiedyś sądzono. Zobacz jaki procent wadliwych komórek jajowych jest u 25-latki, jaki u 35-latki, a jaki u 40-latki. To nie jest kwestia czy Tobie się udało, koleżankom się udało, bo to się doskonale zgadza ze statystyką. Im kobieta starsza tym ma większe szanse urodzić dziecko upośledzone. Większe szanse nie oznaczają, że tak się stanie ale ryzyko wypadałoby znać, a nie wciskać, że kobiety młodnieją. Chociaż przepraszam, wiem to przecież żaden problem, bo jak się okaże, że płód wadliwy, to w feministycznym świecie się go po prostu abortuje i nie ma tematu. Ok. już załapałem tą logikę.

komorki sie nie starzeja ani nie mlodnieja w innym tempie - jest natomiast idaca caly czas do przodu medycyna, ktora w momencie zagrozenia (a jakos nie ma ich wcale tak wiele u 30latek jak Ci sie wydaje) pozwala ciaze uratowac, podac odpowiednie hormony, nawet przeprowadzic operacje w lonie matki. Cos, czego ani 100 lat temu nie bylo ani w niektorych "rozwinietych" krajach nie znaja - stad ten ped do rodzenia po 14-tym roku zycia. Bo jak sie jedno i drugie nie urodzi, to panna ma jeszcze czas. A jak na nia te wczesne porody wplywaja to juz swiat meski oczekujacy meskich potomkow ma w glebokim powazaniu. Jak urodzi w koncu syna albo i dwoch to wlasciewie moze isc do piachu - swoje zadanie spelnila. Ot, i tu konczy sie swiat kobiecy wedle teorii praprzodkow.

Zreszta przy dzisiejszym trybie zycia obecne 30-tki odpowiadaja i wygladem i zdrowiem i kondycja do rodzenia dzieci owczesnym 20-tkom.

Na te aborcje, to wedle swiatlych panow z innego watku, ponoc najczesciej decyduja sie rozbrykane mlode panny, a nie ustabilizowane 30-tki. Te co to jeszcze po dyskotekach chca fruwac. Ile znasz usunietych ciaz z powodu stwierdzonej niepelnosprawnosci dziecka?

Niby jestes mlody wiekiem ale duchem to gorzej niz moj ojciec i sp. dziadek. A zdanie o POlkach masz tez nie najölepsze - ciekawe skad takie doswiadczenie?

123 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-07 12:44:30)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Mussuka to nie wiem o jakich czasach piszesz, bo chyba XIX wiecznych. Dostep na uczelnie techniczne w Polsce maja kobiety odwielu wielu lat. Juz od czasow komuny czy lat 50 na Politechnikach mogl studiowac kazdy, a prog rekrutacyjny byl ustalany na podstawie zdanych egzaminow wstepnych. O ile na wydziale architektury, chemii czy na Akademiach Medycznych bylo sporo kobiet, tak na gornictwie, energetyce jadrowej, elektronice zawsze bylo malo kobiet mimo licznych kampanii, jak "dziewczyny n politechniki" ect. Nie jest to spowodowane inteligencja, ale tym ze wiekszosc kobiet nie interesuje badanie wentylatorow i sprezarek, czy budowa kotla energetycznego.
I tak na marginesie: na moim roku nie bylo ani jednej dziewczyny.

124

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

komorki sie nie starzeja ani nie mlodnieja w innym tempie - jest natomiast idaca caly czas do przodu medycyna, ktora w momencie zagrozenia (a jakos nie ma ich wcale tak wiele u 30latek jak Ci sie wydaje) pozwala ciaze uratowac, podac odpowiednie hormony, nawet przeprowadzic operacje w lonie matki.

Jaką operacją wstawisz dziecku w łonie brakującą kończynę? A jaką mu usuniesz zespół Downa? Bo to, że prawdopobieństwo urodzenia dziecka z zespołem Downa rośnie z wiekiem matki to też przesąd z epoki króla Ćwieczka?

Mussuka napisał/a:

Zreszta przy dzisiejszym trybie zycia obecne 30-tki odpowiadaja i wygladem i zdrowiem i kondycja do rodzenia dzieci owczesnym 20-tkom.

I dlatego tyle zadbanych, w świetnej kondycji kobiet staje się klientkami klinik leczenia niepłodności. Zresztą to nie tylko kwestia kobieca ale i męska. Bo mężczyznom z wiekiem też spada płodność, nie mówiąc już o cywilizacyjnym obniżeniu męskiej płodności. No ale w czym problem, na kimś ta medycyna musi zarabiać.

Mussuka napisał/a:

A zdanie o POlkach masz tez nie najölepsze - ciekawe skad takie doswiadczenie?

Wręcz przeciwnie, mam dużo lepsze mniemanie o Polkach w porównaniu do ich zachodnich koleżanek, bo spora część jeszcze nie zdążyła sfiksować. Jest nawet spora szansa, że zanim sfiksuje ich większość to ta "światła" część pójdzie po rozum do głowy.

125 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-02-07 12:59:52)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:
Snake napisał/a:

Kurczę Mussuka, o jakiej wiedzy z epoki króla Ćwieczka Ty piszesz? Powiedz mi, czy komórki jajowe przestały się nagle starzeć? Wręcz przeciwnie, weź przejrzyj zagadnienie. Dowiesz, że publikuje się badania świadczące, że proces spadku płodności zaczyna się wcześniej niż kiedyś sądzono. Zobacz jaki procent wadliwych komórek jajowych jest u 25-latki, jaki u 35-latki, a jaki u 40-latki. To nie jest kwestia czy Tobie się udało, koleżankom się udało, bo to się doskonale zgadza ze statystyką. Im kobieta starsza tym ma większe szanse urodzić dziecko upośledzone. Większe szanse nie oznaczają, że tak się stanie ale ryzyko wypadałoby znać, a nie wciskać, że kobiety młodnieją. Chociaż przepraszam, wiem to przecież żaden problem, bo jak się okaże, że płód wadliwy, to w feministycznym świecie się go po prostu abortuje i nie ma tematu. Ok. już załapałem tą logikę.

komorki sie nie starzeja ani nie mlodnieja w innym tempie - jest natomiast idaca caly czas do przodu medycyna, ktora w momencie zagrozenia (a jakos nie ma ich wcale tak wiele u 30latek jak Ci sie wydaje) pozwala ciaze uratowac, podac odpowiednie hormony, nawet przeprowadzic operacje w lonie matki. Cos, czego ani 100 lat temu nie bylo ani w niektorych "rozwinietych" krajach nie znaja - stad ten ped do rodzenia po 14-tym roku zycia. Bo jak sie jedno i drugie nie urodzi, to panna ma jeszcze czas. A jak na nia te wczesne porody wplywaja to juz swiat meski oczekujacy meskich potomkow ma w glebokim powazaniu. Jak urodzi w koncu syna albo i dwoch to wlasciewie moze isc do piachu - swoje zadanie spelnila. Ot, i tu konczy sie swiat kobiecy wedle teorii praprzodkow.

Zreszta przy dzisiejszym trybie zycia obecne 30-tki odpowiadaja i wygladem i zdrowiem i kondycja do rodzenia dzieci owczesnym 20-tkom.

Na te aborcje, to wedle swiatlych panow z innego watku, ponoc najczesciej decyduja sie rozbrykane mlode panny, a nie ustabilizowane 30-tki. Te co to jeszcze po dyskotekach chca fruwac. Ile znasz usunietych ciaz z powodu stwierdzonej niepelnosprawnosci dziecka?

Niby jestes mlody wiekiem ale duchem to gorzej niz moj ojciec i sp. dziadek. A zdanie o POlkach masz tez nie najölepsze - ciekawe skad takie doswiadczenie?

No niestety w tym wypadku Snake ma racje. Po 30 znacznie wzrasta ryzyko powiklan u matki i dziecka a po 35 r.z.  Gwaltownie wzrasta mozliwosc uposledzen u plodu (syndrom Downa, Edwardsa, Turnera itp.  W porownaniu do kobiety 30 letniej u 45 latki syndrom Downa wystepuje dziesieciokrotnie (!!) czesciej.

To nie jest mit ani to nie jest bzdura.

A argument , ze jakoś takie dzieci się jednak nie rodza niestety zbija jeden zasadniczy arggument - w dzisiejszych czasach sa powszechnie dostepne badania prenatalne i takie dzieci się nie rodza nie dlatego, ze medycyna tak poszla naprzod, tylko dlatego, ze takie dzieci sa abortowane.

Wystarczy poczytac statystyki.

A pytanie o ilosc znanych przypadkow.. Hm... No wiesz - malo kto się chwali "hej sluchajcie, 4  miesiace temu zaszlam w ciaze, ale się okazalo, ze urodze downa to się wyskrobalam!".

126

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

komorki sie nie starzeja ani nie mlodnieja w innym tempie - jest natomiast idaca caly czas do przodu medycyna, ktora w momencie zagrozenia (a jakos nie ma ich wcale tak wiele u 30latek jak Ci sie wydaje) pozwala ciaze uratowac, podac odpowiednie hormony, nawet przeprowadzic operacje w lonie matki.

Jaką operacją wstawisz dziecku w łonie brakującą kończynę? A jaką mu usuniesz zespół Downa? Bo to, że prawdopobieństwo urodzenia dziecka z zespołem Downa rośnie z wiekiem matki to też przesąd z epoki króla Ćwieczka?

Mussuka napisał/a:

Zreszta przy dzisiejszym trybie zycia obecne 30-tki odpowiadaja i wygladem i zdrowiem i kondycja do rodzenia dzieci owczesnym 20-tkom.

I dlatego tyle zadbanych, w świetnej kondycji kobiet staje się klientkami klinik leczenia niepłodności. Zresztą to nie tylko kwestia kobieca ale i męska. Bo mężczyznom z wiekiem też spada płodność, nie mówiąc już o cywilizacyjnym obniżeniu męskiej płodności. No ale w czym problem, na kimś ta medycyna musi zarabiać.

Mussuka napisał/a:

A zdanie o POlkach masz tez nie najölepsze - ciekawe skad takie doswiadczenie?

Wręcz przeciwnie, mam dużo lepsze mniemanie o Polkach w porównaniu do ich zachodnich koleżanek, bo spora część jeszcze nie zdążyła sfiksować. Jest nawet spora szansa, że zanim sfiksuje ich większość to ta "światła" część pójdzie po rozum do głowy.

nie bede Ci trula, bo juz mnie nudzi ten rozhowor, ale wiedz, ze kolezanki na Zachodzie wlasnie czesciej rodza niepelnosprawne dzieci niz je usuwaja - na dzikim zachodzie jest duzo osrodkow pomagajacych w rehabilitacji - za darmo!, duzo kasy przeznacza sie na takie dzieci, na ich leczenie, edukacje, przystosowanie do samodzielnego zycia. I nie musi Owsiak sie o to starac, na to ida pieniadze podatnikow. Dzieci te nie sa wysmiewane, wydalane ze spoleczenstwa jak to sie czesto w Polsce dzieje. Sa dla nich specjalne szkoly a te lzej uposledzone sa w normalnych szkolach i klasach i nikomu to nie przeszkadza. Dorosly uposledzony albo trafia do osrodka (tez darmowego) albo w lzejszych przypadkach dostaje od panstwa wlasne mieszkanie, do ktorego regularnie przychodzi opiekunka. Jesli dziecko ma dojechac do specjalnej szkoly to panstwo oplaca mu taksowki  w te i nazad, zeby odciazyc rodzicow i kosztami i czasowo. Wiec nie pisz bzdur jesli nie znasz realiow. Zachodnie kolezanki nie sa pod zadna presja do usuwania chorych plodow. Ani kompostowania ich w beczkach czy na smietniku.

I pomimo tego, ze zachodnie kolezanki opoznily sobie wyraznie czas zachodzenia w ciaze to jakos nie wplynelo na zatrwazajaca liczbe rodzacych sie inwalidow i niedorozwinietych osob. Chyba sobie sam jakas teorie tworzysz i tak dziergasz ja jak mij dziad skarpety na zapiecku.

Jak juz chcesz sie wyklocac to najpierw pomysl zanim cos napiszesz. I sprawdz statystyki - ile obecnie rodzi sie dzieci uposledzonych u matek w wieku 30 lat. Nie 35 czy 40. Bedziesz pozytywnie zdumiony jak niewiele.

127

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Mussuka napisał/a:

I sprawdz statystyki - ile obecnie rodzi sie dzieci uposledzonych u matek w wieku 30 lat. Nie 35 czy 40. Bedziesz pozytywnie zdumiony jak niewiele.

Ależ proszę bardzo. Dla zespołu Downa wygląda to tak.
W przypadku matek w wieku 25 lat rodzi się 1 dziecko z zespołem Downa na 1400.
W przypadku matek w wieku 30 lat rodzi się 1 dziecko z zespołem Downa na 800.
W przypadku matek w wieku 35 lat rodzi się 1 dziecko z zespołem Downa na 388.
W przypadku matek w wieku 40 lat rodzi się 1 dziecko z zespołem Downa na 110.
W przypadku matek w wieku 45 lat rodzi się 1 dziecko z zespołem Downa na 30.
Kobieta 30-letnia ma 4-krotnie mniej komórek jajowych niż 25 letnia. Szanse na zajście w ciążę kobiety 30-letniej są o 25 % mniejsze niż 25-letniej. Kobiety 35-letniej już o 50 % mniejsze.

128

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Witajcie,
pozowolicie, że dorzucę swoje 5 gorszy do dyskusji.
    Szczerze mówiąc dziwi mnie ten zachwyt zachodnią, liberalną kulturą u Pań wypowiadających się w tym temacie. Dlaczego? Bo zachód najzwyczajniej w świecie się powoli kończy. Fakt: pięknie to wygląda: socjalne społeczeństwo, stawiające sobie równość, równouprawnienie, prawa człowieka za priorytet. Brzmi jak utopia. Tylko, że utopie mają to do siebie, że szybko się kończą. Niestety, wszystkie cywilizacje, plemiona gdzie współczynnik dzietności z różnych powodów (zazwyczaj przyczyną bywały choroby) spadał poniżej poziomu 1,5 dziecka na kobietę, ginęły. I to samo będzie z naszą cywilizacją, pytanie czy stanie się to za 20 lat czy za 60 jest zasadne, ale losy wspaniałego liberalno- socjalnego "raju" są policzone.
    Europa zaczyna być powoli kontynentem starych białych ludzi. Z roku na rok rodowite europejskie pary decydują się na coraz mniej dzieci. Spokojnie: ten kontynent zasiedlą Arabowie, Chińczycy, Hindusi. Ze swoimi tradycjami, wartościami i... prawami. Oczywiście nasze dzielne feministki będą wytrwale protestować przeciwko nowym nakazom, zakazom , które nowe społeczeństwo narzuci, ale wtedy nikt już tego nie będzie brał na poważnie (tak jak teraz).
    Tak więc losy naszej kultury, z której feminizm wyrósł są przesądzone, lata feminizmu policzone. Pytanie jaki model Państwa zastąpi istniejące, liberalne demokracje?

129

Odp: Feministki vs. Antyfeministki

Wlasnie co do tego wieku matek... Nie do konca jakoś przekonuje mnie pozne macierzynstwo.

Mam duzo starsza od siebie siostre, urodzila 3 dzieci (pomiedzy 18 a 21 r.z. )

Ja urodzilam majac 28.

Teraz mam 38 i 10-letnie dziecko. Przynajmniej jeszcze przez najblizsze kilka lat bede "uwiazana" opieka.

Ona w moim wieku miala troje odchowanych dzieci.
I zycie dla siebie.

Ja je odzyskam przed piecdziesiatka.

Nie do konca jestem pewna, czy moja opcja jest lepsza.

130 Ostatnio edytowany przez luc (2014-02-07 14:29:43)

Odp: Feministki vs. Antyfeministki
Iceni napisał/a:

Nie do konca jakoś przekonuje mnie pozne macierzynstwo.
Ona w moim wieku miala troje odchowanych dzieci.
I zycie dla siebie.

Ja je odzyskam przed piecdziesiatka.

Nie do konca jestem pewna, czy moja opcja jest lepsza.

To zależy jak na to patrzeć.
"Odzyskasz" swoje życie koło pięćdziesiątki, ale wcześniej (przed urodzeniem) też je "miałaś dla siebie".
Ja urodziłam w wieku 28 i 33 lata. Do urodzenia pierwszego dziecka zrealizowałam co miałam w planie: studia, rozpoczęcie pracy i oględnie rzecz ujmując - imprezowanie smile
Urodziłam jak byłam w pełni na to gotowa (o ile można być na to w pełni gotowym).
Zatem, to zależy jak kto chce na tę kwestię spojrzeć.

Ostatnie doniesienia z pola studiów ścisłych.
Na studiach mojego syna wszystkie dziewczyny oblały egzamin z algebry. Na pewno były niezłe bo na te studia ciężko się dostać.
Nic nie sugeruję, tak tylko donoszę wink

Posty [ 66 do 130 z 171 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Feministki vs. Antyfeministki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026