wojowniczka-zycia napisał/a:lilly25 napisał/a:Tak mi się przypomniał cytat z Różewicza, akurat pasuje do tego wątku/tematu brzydoty fizycznej :
Niski wzrost to brzydota fizyczna ?Wysoka kobieta to brzydota fizyczna?male piersi to brzydota ? Przeciez nie kazde duze piersi ladnie wygladaja,nie kazde dlugie nogi ladnie wygladaja,nie kazdy duzy nos jest brzydki,nie kazdy maly nos jest ladny, itp 
Oj to chyba znowu... Eye Of The... 
"Niski wzrost to brzydota fizyczna ?"-> Nie
"Wysoka kobieta to brzydota fizyczna?" -> Nie
"male piersi to brzydota ?" -> Nie
"Przeciez nie kazde duze piersi ladnie wygladaja,nie kazde dlugie nogi ladnie wygladaja,nie kazdy duzy nos jest brzydki,nie kazdy maly nos jest ladny, itp
" -> Tak, zgadza się. Liczy się imo jak poszczególne elementy fizyczne komponują się ze sobą w danym człowieku. Nie da się ocenić jakiejś cechy/fragmentu ciała w oderwaniu od całości, bo to tak jakby oceniając utwór muzyczny brać pod uwagę jedynie fakturę dźwięku, lekceważąc melodię, rytm, wokal, konwencję w jakiej został napisany, nawiązania i 'rozmieszczenie wszystkiego'. Najlepiej patrzeć na człowieka holistycznie.
Nie rozumiem tylko czemu zacytowałaś moją niepełną (pozbawioną cytatu Różewicza) wypowiedź która odnosiła się jedynie do brzydoty ogólnie; nie chodziło mi o konkretne osoby, ale skoro tyle się tu na jej (tj. brzydoty) temat rozprawia pozwoliłam sobie zacytować zdanie które być może pomogłoby komuś zmienić spojrzenie (stać się mniej przywiązanym do swojej powłoki, przestać się z nią utożsamiać).
Jeszcze raz powtórzę tu coś, co wydaje mi się bardzo sensownym ( choć niepozbawionym ryzyka) ciekawym eksperymentem - najlepiej dla takiej osoby (uważającej się za brzydką) wprowadzić się w stan braku identyfikacji ze swoim 'ja'. Dzięki temu osoba ta mogłaby pierwszy raz popatrzeć na siebie do lustra jak na obcą osobę. Bardzo możliwe że to co wtedy ujrzałaby jako wolna od uprzedzeń pozytywnie by ją zaskoczyło (chociaż tak wcale nie musi być, ale jest taka szansa). Jak to zrobić? Poprzez medytację która uaktywnia działanie prawej półkuli mózgu, jednak uczenie się jej wymaga trochę 'pracy'. Postrzeganie bardziej za pomocą prawej półkuli sprawia że do człowieka może dotrzeć wreszcie to co jest naprawdę. NIE jego wyobrażenie (przedawnione, nieaktualne), nie to co chciałby zobaczyć/doświadczyć, tylko - obraz, dźwięk, dotyk, zapach, smak. Czyste doświadczenie pozbawione fałszującej szaty ze słów (myślenie słowami sprawia że człowiek odrywa się od realiów, nie dostrzega stanu faktycznego).
Jestem w stanie wyobrazić sobie mnóstwo powodów uważania się przez niektórych za brzydule/brzydali, i czasami są one zaskakujące. Mogę podać kilka:
1. Ktoś widział swojej odbicie w lustrze najczęściej wtedy gdy był zestresowany, brudny (np. spocony), i cierpiał fizycznie, więc w jego umyśle te przykre rzeczy zostały dość trwale zespojone z widokiem jego facjaty, siłą rzeczy uznał się za brzydkiego (gust jak pewnie dobrze wiecie bierze się głównie ze skojarzeń),
2. Ktoś był w dzieciństwie gruby, jako dorosła osoba jest bardzo szczupły, ale wdruk pt. 'grubas' (a mózg kojarzy grubas=brzydal) siedzi w nim cały czas (to jest to o czym wspominałam wcześniej - życie zdezaktualizowanymi wyobrażeniami o sobie),
3. Patrzenie na siebie cząstkowe/dzielenie na elementy/ocenianie w oderwaniu/w niekorzystnym oświetleniu/niekorzystnych ujęciach,
4. Brak porównania - do tej grupy najczęściej należą młode dziewczęta/chłopcy, ładność jest dla nich stanem naturalnym, więc wydaje im się czymś swojskim, niewystarczającym,
5. Negatywne skojarzenia związane z jakimiś swoimi cechami które można uznać za obiektywnie ładne (np. dla osoby która nie znosi niemowląt jej okrągłe, kojarzące się z dziecięcością oczy będą odrażające),
itd. itd.
dzięki wprowadzeniu się w stan o jakim wspominałam (można go uzyskać za pomocą medytacji) osoba taka uzyskałaby możliwość poznania przyczyny widzenia siebie jako brzydkiej, oraz bardzo możliwe ze ujrzalaby siebie (bo zdawało by się jej ze patrzy na inna osobę, i to pierwszy raz w życiu) jako ładną.