netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

282 odpowiedzi50 810 wyświetleńzałożony przez bjo, 20.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 283 ]

131 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-31 00:09:28)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Beyondblackie, może nie potrzebuje, może potrzebuje. Skoro tyle lat pracy z lekarzami nie przyniosło efektów to niech spróbuje z innej beczki. Jak ktoś ma odstające uszy i ich nienawidzi to może chodzić na psychoterapie, żeby je zaakceptował, ale może tez po prostu iść do chirurga, ktory w godzinę zrobi z nimi porządek a człowiek będzie zadowolony i bez kompleksu. Wątek piętro niżej to pokazuje.
Może Bjo też byłaby zadowolona i jej samoocena podniosłaby się. Nie wiem. Gdybam. Ale dlaczego zaraz wykluczać taką opcję?
Myślę, że w dobie chirurgii plastycznej to nie problem zmienić coś w twarzy, poprawić nos, usta, oczy. Właściwie to można całkiem zmienić rysy, przecież niektóre gwiazdy i gwiazdki tak się upiększają, że coraz mniej przypominają siebie wink
To chyba lepsze niż leżenie w łóżku, gapienie się w sufit i myślenie o sobie ścierwo.
Ja bym tak zrobiła, chwytałabym się każdej szansy.

132

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Beyondblackie napisał/a:

Jestes wg siebie beznadziejnym przypadkiem, bo sama się w takiej pozycji stawiasz. Taka beznadzieja i pasywność ma plusy- nic nie trzeba robic i można się taplac w samouzalaniu.

Nie będę komentować uwag na temat dlugosci nog czy wzrostu, dlatego iż sa absurdalne. Twoim problemem jest glownie depresja, która WYMAGA LECZENIA i niesamowicie niskie poczucie wartości. Nienawidzilas się 2 lata temu i dziś to uczucie jest w dwójnasób silne, podczas gdy Ty skupiasz się na nieistotnych fizycznych szczegółach, zamiast znaleźć dobrego terapeute i psychiatrę. Rzetelny terapeuta może Ci pomoc zobaczyć się w realnym swietle, jako fajna osobe i kogos kto ma wartość poza abstrakcyjnymi kanonami piekna, które na siebie wmusilas, a dobrze dobrane depresanty mogą Ci pomoc z dolowym nastrojem.

Można mieć 1.50m i nogi karzełka i być szczesliwa osoba. Natomiast komus kto nie chce pracować nad wlasna samoocena, nawet twarz modelki ani nogi do sufitu nie pomoga.

Jestem zaskoczona, że tu trafiłaś i że mnie pamiętasz.
Próbowałam farmakoterapii i terapii tyle lat i nic. To na serio jest kompletnie żałosne. Wstyd mi. Kolejny powód do potwornego wstydu.

Jak można pracować nad własną samooceną?

adiaphora napisał/a:

czyli chciałabyś być kimś innym? Kiedyś też chciałam, ale mi przeszło.
160 cm to nie jest niski wzrost, bez przesady. Ja mam 170 i chciałabym być niższa tak z 5 cm, żeby nosić szpilki i nie wyglądać jak wieża Eiffla.
Nie możesz mieć długich nóg przy takim wzroście. Masz pewnie proporcjonalne do swojej budowy. Brzydka twarz to pojęcie względne. Może nie jesteś ósmym cudem świata, ale może z tą brzydotą przesadzasz. Na podobnej zasadzie jak anorektyczki, które w lustrze widzą swoje tłuste odbicie. Ostre rysy...rzecz powszednia.
Jesteś gruba i to możesz na pewno zmienić. Resztę możesz tylko upiększać. Miliony kobiet tak robi. Nie wszystkie są piękne, większość jest przeciętna.
Jeśli tak bardzo nie możesz pogodzić się ze swoją fizjonomią, to są operacje plastyczne dla beznadziejnych przypadków, czyli takich, które są oporne na wszelkie psychoterapie i nie mogą ani nie chcą zaakceptować siebie.
Nóg Ci co prawda nie wydłużą, ale w twarzy coś mogą zmienić na lepsze. Zbieraj kasę, masz motywację :-)

Całe życie, a w zasadzie od kiedy pamiętam, to marzę, że jestem kimś innym.
Bylam chuda całe lata. Choruje na bulimie, wcześniej wiele lat na anoreksje (czy tam anoreksje bulimiczną). Nie akceptowalam siebie będąc wychudzoną czy chudą. Moim problemem jest nieumiejętność zaakceptowania tego jakie to cielsko jest zdeformowane. Powinni mi szkielet zmienić chyba. Chcialabym po prostu móc pójść na siłkę i pracować na efekty.

I fakt, operacja plastyczna to jedyna szansa na lepsze życie. Inna sprawa, że to na serio nieludzkie pieniądze. Kilka lat zbierania. Z moją pesymistyczną naturą to ciężkie. Próbowalam juz odkładac... jednak potem się posypało z moim zdrowiem (psychicznym) po raz kolejny i kasę przejadłam.
Nie mam siły. Chociaż to już żenująca wymówka. Skoro zmuszam się i wstaję z łóżka. Pracuję i jakieś grosze wpadają na moje konto, to może znowu zacznę je odkładac na coś sensownego.

Krejzolka82 napisał/a:

To nie problemem są krótkie nogi czy też inne mankamenty urody.
Autorka ma wielki problem natury psychicznej i nawet jakby wyglądała, jak Miss Polski czy też modelka też by wyszukała sobie na siłę jakiegokolwiek mankamentu urody.

Jeżeli wizyty w poradni nie pomogły, to może czas na leczenie zamknięte?

Zaczynając od końca - miałam propozycję leczenia zamkniętego, w tym samym czasie uciekłam jednak na drugi koniec Europy. Teraz bardzo żałuje, że nie skorzystałam z tej możliwości. Sądziłam, że przygoda, wyjazd (bo zawsze mnie kręciło nowe i nieznane) postawią mnie na nogi. Skoro własciwie prawie wszystkiego już próbowałam. Pomyslałam - raz kozie śmierć - zmieniam środowisko, kraj, pracę (na studia przeciez mogę zawsze wrócić)... i skończyło się tak, że poleciałam jeszcze bardziej w dół. Dalej nienawidzę siebie, swojego życia, siadła mi tarczyca i się roztyłam.

Nigdy nie rozumiałam tego argumentu, że nawet jako osoba obiektywnie atrakcyjna, nie akceptowałabym siebie. Takie argumenty doprowadzają mnie wręcz do ataków złości wink. Przewaznie wypowiadane przez ludzi, ktorzy nie wiedzą co to znaczy być np. wykluczonym społecznie przez obrzydliwośc cielska w którym zostało się uwiezionym.

133

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

Zaczynając od końca - miałam propozycję leczenia zamkniętego, w tym samym czasie uciekłam jednak na drugi koniec Europy. Teraz bardzo żałuje, że nie skorzystałam z tej możliwości. Sądziłam, że przygoda, wyjazd (bo zawsze mnie kręciło nowe i nieznane) postawią mnie na nogi. Skoro własciwie prawie wszystkiego już próbowałam. Pomyslałam - raz kozie śmierć - zmieniam środowisko, kraj, pracę (na studia przeciez mogę zawsze wrócić)... i skończyło się tak, że poleciałam jeszcze bardziej w dół. Dalej nienawidzę siebie, swojego życia, siadła mi tarczyca i się roztyłam.

Nigdy nie rozumiałam tego argumentu, że nawet jako osoba obiektywnie atrakcyjna, nie akceptowałabym siebie. Takie argumenty doprowadzają mnie wręcz do ataków złości wink. Przewaznie wypowiadane przez ludzi, ktorzy nie wiedzą co to znaczy być np. wykluczonym społecznie przez obrzydliwośc cielska w którym zostało się uwiezionym.

Kurde muszę się zmotywować, żeby jeszcze raz napisać co w tamtym poście, może byś mnie bardziej zrozumiała.

A jesteś pewna, gdybyś była taką samą Osobą (chodzi o charakter, osobowość) tylko w ciele modelki, że nie miałabyś identycznych problemów?
Bo ja czytając Twoje posty jestem pewna, że miałabyś.

134

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Jeszcze raz, NIE JESTES obrzydliwa, brzydka ani pasztetowa. Jestes pewnie zupełnie przecietna, o ile nie wcale ladna smile

Natomiast Twoja depresja i nienawiść do samej siebie znieksztalca Twój wlasny wizerunek. Może jakies antydepresanty nie pomogly- jest wiele innych. Poza tym powinnas naprawdę pojsc na terapie do kogos kto ma doświadczenie z zaburzeniami jedzenia i dyzmorfia, bo to u Ciebie jest najbardziej widoczne. Podejrzewam tez ze u podstawy Twoich problemów jest jakiś atak seksualny lub tez dluzsze molestowanie gdy bylas nastolatka.

135 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-31 00:55:40)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

bjo, bo to łatwo się mówi, zaakceptuj siebie itd. sama tak często radzę innym, ale jak widać są granice, których człowiek nie przeskoczy. Jednym się udaje, innym nie i leczenie zamknięte też nie zawsze przynosi skutki. Gdyby tak było, osoby chore na anoreksję żyłyby zamiast umierać.
Jesteś jak widać trudnym przypadkiem. Jakas korekta wyglądu co prawda nie uleczylaby Cię nagle i cudownie z wszelkich kompleksów, ale na pewno podniosłaby Ci samoocenę. W Twoim stanie jakakolwiek poprawa w wyglądzie na lepsze to plus, podobnie jak dla grubasa każdy kilogram mniej.
Chirurgia plastyczna jest głownie po to, aby poprawiać ludziom komfort życia, zwłaszcza tym, którzy obiektywnie potrzebują tej poprawy a nie, że korzystają bo są ładni, ale chcą być jeszcze ładniejsi. Kobiety po mastektomii tez mogłyby żyć bez piersi i z odrazą spoglądać w lustro, ale po co, skoro chirurgia może im pomoc w samoakceptacji i uwolnić od kompleksów?
Problemem rzeczywiście są pieniądze, ale to zależy od stopnia zabiegu. Można sobie odkładać parę lat, potem wziąć pożyczkę.
Konsultacja u chirurga kosztuje grosze, warto iść i posłuchać co ma do powiedzenia, jakie korekty wchodzą w grę i na ile zmienią to, co byś chciała. Może okaże się, że cena też nie jest jakaś kosmiczna.
Nie wiem, czy to Ci akurat pomoże, ale myślę, że warto spróbować, skoro inne metody zawodzą.

136 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-01-31 01:05:13)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Adiaphora zauważ tylko proszę, że Autorka nawet nie spróbowała zamkniętego leczenia, Ona po prostu uciekła.

Nie wiem czemu, ale ja się będę upierała, że to nie o wygląd chodzi, wiele osób ma wady widoczne (np. ja) a nie nienawidzę się, nie myślę o sobie, że jestem ścierwo.

Jest wiele tematów dotyczących wyglądu i jak dla mnie jest to po prostu powielanie tematu i normalnie człowiekowi, aż nie chcę się pisywać w nich (bo ileż można pisać "w kółko i to samo"?), a w tym temacie tak naprawdę nie chodzi  o wygląd. Wygląd to tak naprawdę tutaj to jest odwrócenie uwagi od głównego problemu.
A główny problem Autorki to straszny stan psychiczny.

P.S. Adiaphora to jesteś Ty na avatarku?

137

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Krejzolka82 napisał/a:

A jesteś pewna, gdybyś była taką samą Osobą (chodzi o charakter, osobowość) tylko w ciele modelki, że nie miałabyś identycznych problemów?
Bo ja czytając Twoje posty jestem pewna, że miałabyś.

Dlaczego?

Beyondblackie napisał/a:

Podejrzewam tez ze u podstawy Twoich problemów jest jakiś atak seksualny lub tez dluzsze molestowanie gdy bylas nastolatka.

Nie. A przynajmniej sobie tego nie przypominam. Śmiano się z mojej fizyczności 3 lata. No może minimalnie dłużej, bo już w podstawówce zdarzały się incydenty. Wówczas je ignorowałam. Chociaż wiedziałam, że się ze mnie śmieją, bo jestem brzydka.



Adiaphora Liczę na to, że mi to w jakiś sposób pomoże. Zasypiając obczaję pewnie cenniki smile. Może to jest myśl, by taki obrać azymut. Nie będzie to jednak bliski cel, bo na chwile obecną (w związku ze studiami) mam potworne wydatki na głowie. Na serio, nie mam na to siły.

Dzięki za odpowiedzi ludzie wink.

138

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

Dlaczego?

Dlatego, że piszesz o sobie straszne rzeczy. Zrozum prawie każdy z nas ma jakieś wady fizyczne, jakieś mankamenty urody, ale przeważnie nikt o osobie nie myśli, że jest ścierwem. Już pisałam powyżej ja mam wady, ale nie nienawidzę się, nie czuję się ścierwem. Po prostu akceptuję siebie, lubię siebie i jestem tak po prostu  SZCZĘŚLIWA, pomimo, że też mam problemy jak zresztą każdy.


Tytuł sugeruje, że największy problem to Twój wzrost i jak sama piszesz krótkie nogi.
No ja Cię przepraszam, ale jakby to pisał facet to jeszcze bym go zrozumiała, ale pisze to Kobieta więc sorki, ale dla większości Polaków jesteś idealna pod względem wzrostu.

Nie sądzę, że nogi są jakimś bardzo istotnym wyznacznikiem atrakcyjności. Długość nóg, jak dla mnie jest ostatnim luknięciem na daną osobę, jeżeli sobie uświadomię, że mam w myślach z czaić długość(czego praktycznie nie robię). Jedynie jeżeli chodzi o nogi to patrzę jakie ktoś ma uda, bo sama mam szerokie big_smile

A możesz napisać, co byś u siebie zmieniła jeżeli chodzi o wygląd?

139

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Krejzolka82

W zasadzie zmieniłabym wszystko. Nie potrafię znaleźć żadnej części swoje ciała, które mogłabym okreslić jako "znośne". Wszystko w moim ścierwie jest złe i wadliwe.

140 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-01-31 01:27:34)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

Krejzolka82

W zasadzie zmieniłabym wszystko. Nie potrafię znaleźć żadnej części swoje ciała, które mogłabym okreslić jako "znośne". Wszystko w moim ścierwie jest złe i wadliwe.


O nie, nie, nie idziemy na łatwiznę.
Proszę napisz co poszczególnego byś zmieniła i dlaczego?

141

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Bjo, nie wiem jak ile operacji nie zmieni Twojego stosunku do siebie. To sa na smietnik wywalone pieniądze.

Pamietam Twoje posty sprzed dwóch lat i jak one były wypelnione nienawiscia, dezaprobata, obrzydzeniem w stosunku do własnego ciala. To nie były racjonalne stwierdzenia w stylu : mam odstające uszy i mnie to mierzi. To była full on nienawiść do CALEJ SIEBIE. Dlatego nie zgodze się z Adiaphora, bo Tobie nie jest potrzebny chirurg plastyczny a psychiatra i dobry terapeuta.

A leczenie zamknięte może się calkiem sprawdzić, jeżeli jest to program dostosowany do osob z zaburzeniami jedzenia i dysmorfofobia. Masz możliwość dostania się do takiej kliniki?

142

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Bjo chociaż już nie udzielam się, jak w wcześniej bo ileż można pisać ciągle to samo, to po prostu w Twoim wątku musiałam napisać.
Pierwszy raz czytam, żeby ktoś tak nienawidził siebie. To jest straszne.
Ty nie potrzebujesz chirurga plastycznego, bo nawet jeżeli byś zdecydowała się na operację to będzie to chwilowa euforia, która pewnie zamieni się w gorsze nazewnictwo Twojej Osoby.
Twoje ciało Cię tak naprawdę nie obchodzi, Ty po prostu jesteś wykończona psychicznie i nie wiedząc czemu taka jesteś, wmówiłaś sobie  podświadomie, że problemem jest Twój wygląd, a założę się, że wyglądasz normalnie, ot normalna 26-ścio latka.

143

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Krejzolka82 napisał/a:

Proszę napisz co poszczególnego byś zmieniła i dlaczego?

1. łeb - włosy (zbyt gęste), tendencja do łupieżu, nos, oczy, kości policzkowe, szczęka, odstające uszy, męskie usta, brzydkie brwi; ogólem - ryj bardzo męski, zapadnięte oczy, opadające powieki;
2. klatka piersiowa - zbyt duże cyce, zbyt długi tułów;
3. dupa - genetycznie płaska, pewnie katując się na siłowni można by ją zrobić przynajmniej jędrną. obecnie jest bardzo obwisła. efekt flaka;
4. nogi - za krótkie. niestety nie mam proporcjonalnej budowy. nogi powinny być przynajmniej o 7-8 cm dłuższe, by dojść do średniej przy tym wzroście;
5. stopy - płaskostopie, haluks, jakoś dziwnie wykręcony kciuk (zarówno u stóp jak i dłoni), niemalże brak paznokci;
6. dłonie - męskie, szerokie dłonie, wykręcone kciuki, parówkowate krótkie palce, łamliwe i kwadratowe paznokcie, bardzo zdeformowane i slabe;


Beyondblackie napisał/a:

A leczenie zamknięte może się calkiem sprawdzić, jeżeli jest to program dostosowany do osob z zaburzeniami jedzenia i dysmorfofobia. Masz możliwość dostania się do takiej kliniki?

Nie mam kasy na to, by sobie pójść do kliniki. Dlatego żałuje, że wybrałam jednak wyjazd. Z drugiej strony były inne kwestie (również finansowe), które uniemozliwiały mi taki luksus w tamtym czasie.

144

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Bjo, Ty się w glowe puknij.

Masz geste wlosy, duzy biust, zgrabne biodra- atuty jakich mało. Jak ja bym chciała mieć bujna czuprynę, a mam miękkie wlosy jak piora, co się wcale nie ukladaja (tylko ze ja nad tym nie placze, bo wlosy to tylko wlosy).

To nie Twoje nogi czy plaska pupa sa problemem, ale wewnetrzna nieakceptacja siebie. Uwazasz się za kogos odstręczającego, mało wartościowego, nieciekawego i dlatego projektujesz ta samonienawisc na swoje ciało, bo tak latwiej. Jak powiesz, ze nos masz straszny, to jest to realny mankament, na który możesz zwalac swoje niepowodzenia.

Leczenie zamknięte wcale nie musi być płatne. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w krajach z centralnym systemem zdrowotnym jak NHS w Anglii, do osrodka trafia się za darmo. Wystarczy tylko pojsc do lekarza pierwszego kontaktu, który umowi Ci wizyte z psychiatra.

145

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
On-WuWuA-83 napisał/a:

Co prawda mówisz że masz krótkie nogi  ale to i tak niczego nie przesądza bo ważny jest ich kształt.

DOKLADNIE a i przeciez nie kazde dlugie nogi sa ladne  !

146

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

1. łeb - włosy (zbyt gęste), tendencja do łupieżu, nos, oczy, kości policzkowe, szczęka, odstające uszy, męskie usta, brzydkie brwi; ogólem - ryj bardzo męski, zapadnięte oczy, opadające powieki;

No prosze Cię... Gęste włosy mają być wadą??? Jeśli coś Ci w nich przeszkadza - od czego jest dobry fryzjer? Łupież można skutecznie leczyć, brwi wyregulować, rysy twarzy poprawić dobrze wykonanym makijażem.

bjo napisał/a:

2. klatka piersiowa - zbyt duże cyce, zbyt długi tułów;

Dobrze dobrany biustonosz czyni cuda. Zbyt długi tułów można optycznie zatuszować dobrze dobranymi fasonami odzieży.

bjo napisał/a:

3. dupa - genetycznie płaska, pewnie katując się na siłowni można by ją zrobić przynajmniej jędrną. obecnie jest bardzo obwisła. efekt flaka;

Co jak co, ale akurat pupę na siłowni można wypracować wręcz rewelacyjnie. Wystarczy ruszyć się z kanapy i chcieć.

bjo napisał/a:

4. nogi - za krótkie. niestety nie mam proporcjonalnej budowy. nogi powinny być przynajmniej o 7-8 cm dłuższe, by dojść do średniej przy tym wzroście;

Ok, nóg nie wydłużysz, ale naturę możesz oszukać optycznie dodając sobie kilka centymetrów - dobrze dobrane fasony spodni, odpowiednia długość spódnic, właściwe wzory i kolory, a do tego buty na obcasie (jeśli nie szpilki, to słupki, koturny albo sportowe sneakersy) i już sylwetka wygląda zupełnie inaczej.

bjo napisał/a:

5. stopy - płaskostopie, haluks, jakoś dziwnie wykręcony kciuk (zarówno u stóp jak i dłoni), niemalże brak paznokci;

Haluksy można leczyć, poza tym w pełnych butach ich nie widać. Na problemy z paznokciami lekarstwem może być dobra stylistka - wypielęgnuje, przedłuży, nada odpowiedni kształt.

bjo napisał/a:

6. dłonie - męskie, szerokie dłonie, wykręcone kciuki, parówkowate krótkie palce, łamliwe i kwadratowe paznokcie, bardzo zdeformowane i slabe;

Jak wyżej, a ładne i dobrze "zrobione" paznokcie wysmuklają nie tylko palce, ale także całe dłonie.

I co Ty na to? Nadal uważasz, że nic się nie da zrobić????

147

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Wątek zaczyna się od dwóch pytań będących tematem wątku: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Tak, niska kobieta może być atrakcyjna. Jej atrakcyjność (podobnie jak i każdego innego człowieka) wynika z kilku rzeczy: akceptacji siebie, lubienia siebie i... innych ludzi. Jednakże każda cecha, nawet obiektywnie pozytywna, może być dla jej właścicielki powodem kompleksów. Rzecz w tym, co owa właścicielka (właściciel, bo sprawa może dotyczyć obu płci) z tymi kompleksami robi. Czy troskliwie je pielęgnuje, wymyślając coraz to inne argumenty uzasadniające niechęć/nienawiść do siebie samej oraz kolejne, dzięki którym twierdzi, że 'nic z tym nie można zrobić', czy też jest zdeterminowana, by być osobą zadowoloną, momentami szczęśliwą. Można i tak, i tak.

bjo, jaką decyzję teraz podejmiesz? Czy, jak dotąd, wyszukiwać będziesz powody, dla których musisz być nieszczęśliwą i nienawidzącą siebie i uzasadniać przeciwności, które, wbrew faktom, uniemożliwiają Ci dokonanie zmiany, czy też od tej pory walczysz z sobą samą o siebie? Jeśli to pierwsze, to potraktuj siebie uczciwie i powiedz sobie, że zdecydowałaś się nic ze swym sposobem myślenia nie robić, szkoda (moim zdaniem) tracić energię na wymyślanie kolejnych "nie da się". Jeśli to drugie, to sposobów na uporanie się z problemem jest wiele, masz w tym wątku podane je niemal na tacy.
I jeszcze jedno: przeczytaj zdania z mej sygnatury.

148 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-31 15:40:05)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Krejzolka, ok, pozostało jeszcze to leczenie zamknięte. W takim razie niech spróbuje a jak nie przyniesie efektu to wtedy niech pomyśli o tym, co napisałam. Trzeba wyczerpać wszystkie możliwe środki. Ja rozumiem, że problem leży głównie w psychice, ale jednak, abstrahując od kompleksów, dobry wygląd każdemu zawsze poprawia samopoczucie, nawet gdy jest to tylko korekta maskująca, jak dobrze dobrana fryzura, korygujący makijaż, odpowiednie ciuchy itd. Każda z nas czuje się lepiej, gdy lepiej wygląda. Autorka więc chyba też zauważyłaby różnicę, zwlaszcza gdyby była ona bardziej widoczna w wyniku interwencji chirurga, np. odstające uszy, o których pisała. Defekt prosty do naprawienia i już z pewnością poprawilby jej samoocenę. Zbyt obfite piersi tez można zmniejszyć, korekta nosa też dzisiaj żaden problem, taśmowo to robią w klinikach.  A więc pewne defety z którymi nie może i nie chce się pogodzić, da się naprawić. A skoro się da, to po co się męczyć? Pracować nalezy nad tymi na ktore nie mamy żadnego wpływu. Nóg żaden chirurg jej nie wydłuży, więc tu musi zaakceptować ten fakt, a zawsze łatwiej jest, gdy ma się mniej tych kompleksów do zaakceptowania chyba?
Co do p.s, tak, ja jestem. Uznałam, że jestem tu już kawałek czasu i mogę nieco oblicza pokazać, żeby było choć mgliste pojęcie z kim się gada.
Sama czasem zastanawiam się jak wyglądają ludzie, z którymi wchodzę w wirtualne interakcje. Zawsze podświadomie sobie dopasowuję ogolnie, w zarysie, jakieś twarze do ludzi, ukrywających się za konkretnym nickiem w odniesieniu do tego, co i jak piszą. I często są to zupełne abstrakcje o czym się przekonałam, gdy przypadkiem zobaczyłam oblicza dwóch osob (na chwile udostępnily zdjęcia) z którymi wchodziłam tu w dyskusje i co do których miałam zupełnie mylne wyobrażenia :-) Po prostu przez chwilę poczułam, jakby to były zupełnie obce osoby, bo już się trochę przywiązałam do swojego wyobrażenia o nich ;-)

149

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Adiaphora, ja ciagle uwazam, ze jakiekolwiek operacje u Bjo sa strata pieniedzy i czasu. Z bardzo prostego powodu- jej problemem nie jest jakiś mankament wizualny, ale wszechogarniajaca nienawiść do siebie i zerowa samoocena. Ona może przejść i dwadzieścia operacji, na kazda czesc ciala, a i tak to nic nie zmieni w jej wizerunku siebie. Wymysli sobie nowe rzeczy do skorygowania, i tak w kolo Macieju. Żaden prawdziwie etyczny chirurg plastyczny nie podjalby się operacji na niej, bo w widoczny sposób ma ona poważne zaburzenia psychiczne związane z postrzeganiem własnego ciala i gleboka depresja.

Jedynym wyjściem jest kompleksowa terapia i leczenie psychiatryczne.

150 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-31 18:53:16)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Beyondblackie, być może,  ale dlaczego tak kategorycznie odrzucasz tę ewentualność, że jednak ma te mankamenty urody i nie są one takie małe, i jakakolwiek ich poprawa jednak wpłynęłaby na jej lepszą samoocenę? Odstające uszy jednak obiektywnie uroku nikomu nie dodają, więc to jest problem nie tylko natury psychicznej. Psychoterapia ok, może pomoc nabrać dystansu do problemu, nie sprowadzać go do apokalipsy i siedmiu plag egipskich, może zwrócić uwagę na inne pozytywne aspekty w jej życiu, ale przecież nie zlikwiduje tego problemu i nie sprawi, że bjo nagle w lustrze będzie widzieć siebie z przylegającymi uszami, zgrabnym nosem czy proporcjonalnym biustem. Myślę, że dalej nie będzie tych rzeczy akceptować u siebie i będzie chciała je zmienić, zwłaszcza wiedząc, że można je zmienić.
Autorka poza tym, że ma zerową samoocenę, sprawia wrażenie całkiem inteligentnej i rozsądnej dziewczyny, więc nie wydaje mi się, że jest aż tak chora, że wymyśla sobie te wszystkie defekty tracąc zupełnie poczucie rzeczywistości. Niektóre może wyolbrzymia, ale na pewno nie wszystkie.
Psychoterapia ok, ale jak nie przyniesie efektu to co? Niestety, nie zawsze przynosi. Podobnie jak interwencje chirurga. Ale, żeby to wiedzieć, trzeba spróbować. Dlatego namawiam bjo do wyczerpywania wszystkich możliwych środków jakie daje współczesna nauka i medycyna. Wtedy dopiero będzie mogła gnić w wyrze i się usprawiedliwiać, że robiła, co w jej mocy...

151 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-01-31 18:48:10)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Właśnie, w tym problem, że autorka ma problem, z postrzeganiem siebie, a tym samym akceptacją.
Nie chodzi, o element, w wyglądzie. Tutaj jest problem zaburzonego postrzegania całości.
Uważam, tak samo jak Beyondblackie tylko kompleksowa terapia i leczenie psychiatryczne.
Nie ma co szukać innych rozwiązań, bo to są tylko półśrodki. Od autorki zależy, co zrobi, z własnym życiem. Podejmie walkę, o siebie, czy zwyczajnie polegnie.

152 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2016-01-31 19:26:48)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Adiaphora, nikt kto o sobie mowi per "scierwo", kto ma wobec swojej aparycji tak wiele zastrzezen (mówimy tu o TOTALNEJ nieakceptacji CALEGO ciala) nie jest kims obiektywnym, kto swiadomie może decydować o zabiegach plastycznych. Jakikolwiek, przynajmniej podstawowo uczciwy chirurg to zauważy i się nie podejmie zadnych dzialan.

Przepraszam, czy proponowalabys robienie kompletnie zbytecznych operacji na osobie z Zespolem Munchausena (jest to zespol zaburzen w którym osoba domaga się ciaglej opieki lekarskiej i interwencji chirurgicznych, bez medycznych podstaw, po to by być ciagle w centrum zainteresowania- tak w skrocie)?

Tu sytuacja jest podobna, ponieważ ktoś z tzw dysmorfofobia nie potrafi swojego ciala widzieć realistycznie. My pewnie na zdjęciu widzielibyśmy kogos co najmniej przeciętnego, Bjo natomiast widzi potwora. Jest to nieracjonalne przekonanie o własnej brzydocie, które zalicza się do zaburzen lekowych i jego jedynym leczeniem jest terapia oraz srodki przeciwdepresyjne, ponieważ "felery", które tak obsesyjnie zajmują chorego sa albo w dużym stopniu wyolbrzymione albo wręcz urojone.

153 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-31 19:39:01)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

w porządku, ale pewność możemy mieć wtedy, gdybyśmy mogły zobaczyć autorkę. Na razie to jest założenie, że ona widzi zupełnie zniekształcony obraz rzeczywistości. Ja zakładam, że jednak ma jakieś defekty i nie są to urojenia, ale tak ich nienawidzi, że je wyolbrzymia, co odbiera jej komfort życia i rzutuje na taką samoocenę. To, co jeden jest w stanie zaakceptować jako tako, inny nie jest w stanie.
Dlatego pisząc jej o konsultacji u chirurga, nadmieniłam, że on oceniłby realistycznie problem i jeśliby stwierdził, że sobie wymyśla, bo ma problemy natury psychicznej, odesłałby ją do psychiatry.
Ja naprawdę  się nie upieram, że mam rację. Biorę tylko pod uwagę każdą ewentualność, bo czasem, wbrew pozorom, rozwiązania są bardziej proste, niż nam się wydaje.

154 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-01-31 19:47:00)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

adiaphora, przeczytaj pierwszy post autorki ...
to nie jest pacjentka dla chirurga plastycznego, tylko dla psychiatry i terapeuty

155

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

przeczytałam, jest przede wszystkim chyba masochistką. I w tym jest największy problem.
Psychiatrę i terapeutę już ponoć miała.
Konsultacja u chirurga nie oznacza zaraz operacji, więc pacjentką być nie musi. Dobry chirurg musi być tez psychologiem, bo przychodzą do niego różni dziwni ludzie. Zakładam więc, że jest w stanie trzeźwo ocenić sytuację, co nie musi, ale może pomóc autorce. Może usłyszy od niego, że jest atrakcyjną kobietą i nie musi nic zmieniać? W jakimś sensie oczekuje takich potwierdzeń, jak sama napisała. Nie zakładajcie zaraz z góry, że potnie ją na plasterki, złoży od nowa i już.
Powtarzam raz jeszcze - nie jestem na nie jeśli chodzi o leczenie. Niech się leczy jak najbardziej. A na konsultację chirurgiczną swoją drogą może iść. Od tego są, żeby realnie spojrzeć i ocenić sytuację. Jedno nie wyklucza drugiego.

156

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
adiaphora napisał/a:

przeczytałam, jest przede wszystkim chyba masochistką. I w tym jest największy problem.
Psychiatrę i terapeutę już ponoć miała. (...)

Jeśli klient/pacjent nie jest zainteresowany terapią (w efekcie zmianą swego sposobu myślenia o sobie), a wizyty mają na celu potwierdzenie opinii 'mojego problemu nie można rozwiązać', to psychiatra i/lub psychoterapeuta jest bezradny.

157

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Proszę napisz co poszczególnego byś zmieniła i dlaczego?

1. łeb - włosy (zbyt gęste), tendencja do łupieżu, nos, oczy, kości policzkowe, szczęka, odstające uszy, męskie usta, brzydkie brwi; ogólem - ryj bardzo męski, zapadnięte oczy, opadające powieki;
2. klatka piersiowa - zbyt duże cyce, zbyt długi tułów;
3. dupa - genetycznie płaska, pewnie katując się na siłowni można by ją zrobić przynajmniej jędrną. obecnie jest bardzo obwisła. efekt flaka;
4. nogi - za krótkie. niestety nie mam proporcjonalnej budowy. nogi powinny być przynajmniej o 7-8 cm dłuższe, by dojść do średniej przy tym wzroście;
5. stopy - płaskostopie, haluks, jakoś dziwnie wykręcony kciuk (zarówno u stóp jak i dłoni), niemalże brak paznokci;
6. dłonie - męskie, szerokie dłonie, wykręcone kciuki, parówkowate krótkie palce, łamliwe i kwadratowe paznokcie, bardzo zdeformowane i slabe;

Nie mam kasy na to, by sobie pójść do kliniki. Dlatego żałuje, że wybrałam jednak wyjazd. Z drugiej strony były inne kwestie (również finansowe), które uniemozliwiały mi taki luksus w tamtym czasie.

Podtrzymuję to co pisałam, jakbyś była tą samą Dziewczyną tylko o wyglądzie modelki, na bank byś nie była zadowolona ze swojego wyglądu.

Kobieto, Dziewczyny które znam dałyby się "pokroić" za "zbyt gęste" włosy, w tym i ja big_smile
A co do reszty punktów Olinka super Ci podpowiedziała.
Wracając do Twoich punktów, serio myślisz, że tylko Ty masz jakieś mankamenty urody,  że my nawet tutaj z forum jesteśmy wylaszczonymi babkami o nieskazitelnej urodzie i żadnej wadzie?
Dziewczyno nie ma idealnych ludzi, tylko że niektórzy z nas są świadomi, że niektórych rzeczy nie zmienisz w sobie. Najważniejsze jest żeby zaakceptować swoje mankamenty, najpierw trzeba się po prostu polubić, a Ty niestety siebie nienawidzisz i zawsze znajdziesz coś w sobie co Ci nie będzie pasowało, chociaż ludzie na Twój mankament nawet by nie zwrócili uwagi.

Ty masz wielki problem natury psychicznej i niestety uważam, że tutaj na forum Ci tak naprawdę nie pomożemy, proszę Cię postaraj się o leczenie, bo szkoda tracić młodość na nienawiść do siebie.
Strasznie szkoda, że wtedy wybrałaś wyjazd a nie leczenie, ale może znowu Ci się uda gdzieś załatwić leczenie zamknięte, bo to w Twoim przypadku priorytet.
Powodzenia.

158

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
adiaphora napisał/a:

Krejzolka, ok, pozostało jeszcze to leczenie zamknięte. W takim razie niech spróbuje a jak nie przyniesie efektu to wtedy niech pomyśli o tym, co napisałam. Trzeba wyczerpać wszystkie możliwe środki. Ja rozumiem, że problem leży głównie w psychice, ale jednak, abstrahując od kompleksów, dobry wygląd każdemu zawsze poprawia samopoczucie, nawet gdy jest to tylko korekta maskująca, jak dobrze dobrana fryzura, korygujący makijaż, odpowiednie ciuchy itd. Każda z nas czuje się lepiej, gdy lepiej wygląda. Autorka więc chyba też zauważyłaby różnicę, zwlaszcza gdyby była ona bardziej widoczna w wyniku interwencji chirurga, np. odstające uszy, o których pisała. Defekt prosty do naprawienia i już z pewnością poprawilby jej samoocenę. Zbyt obfite piersi tez można zmniejszyć, korekta nosa też dzisiaj żaden problem, taśmowo to robią w klinikach.  A więc pewne defety z którymi nie może i nie chce się pogodzić, da się naprawić. A skoro się da, to po co się męczyć? Pracować nalezy nad tymi na ktore nie mamy żadnego wpływu. Nóg żaden chirurg jej nie wydłuży, więc tu musi zaakceptować ten fakt, a zawsze łatwiej jest, gdy ma się mniej tych kompleksów do zaakceptowania chyba?
Co do p.s, tak, ja jestem. Uznałam, że jestem tu już kawałek czasu i mogę nieco oblicza pokazać, żeby było choć mgliste pojęcie z kim się gada.
Sama czasem zastanawiam się jak wyglądają ludzie, z którymi wchodzę w wirtualne interakcje. Zawsze podświadomie sobie dopasowuję ogolnie, w zarysie, jakieś twarze do ludzi, ukrywających się za konkretnym nickiem w odniesieniu do tego, co i jak piszą. I często są to zupełne abstrakcje o czym się przekonałam, gdy przypadkiem zobaczyłam oblicza dwóch osob (na chwile udostępnily zdjęcia) z którymi wchodziłam tu w dyskusje i co do których miałam zupełnie mylne wyobrażenia :-) Po prostu przez chwilę poczułam, jakby to były zupełnie obce osoby, bo już się trochę przywiązałam do swojego wyobrażenia o nich ;-)


Adiaphora , Autorka mogłaby pomyśleć o operacjach plastycznych dopiero po wyleczeniu umysłu. Chociaż wiem, że po wyleczeniu już by inaczej patrzyła na swoje ciało, które zapewne, obiektywnie nie potrzebuje żadnej interwencji chirurgicznej.

A co do Twojego avatarka, wow całkiem inaczej sobie Ciebie wyobrażałam. Pozytywnie mnie zaskoczyłaś!:)
Ty jak dla mnie najbardziej odbiegasz od moich wyobrażeń o Tobie. Widziałam też trzy Dziewczyny i szczerze mniej więcej tak sobie je wyobrażałam. Ciekawe czy widziałyśmy te same Osoby? smile

159

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Adiaphora ma rację - chirurg plastyk, który jest pełną gębą profesjonalistą i w swojej pracy widzi nie tylko zysk, ale przede wszystkim pacjentkę i jej dobro, najpierw dogłębnie rozmawia o oczekiwaniach i stara się dociec jaki jest rzeczywisty powód podjęcia decyzji. Jeśli zorientuje się, że pacjentka w zmianach wyglądu dopatruje się recepty na zmianę beznadziejnego życia w pasmo nieustających sukcesów, to odmawia. Odmawia, bo to jest błędne założenie. Oczywiście to może rodzić rozczarowanie, ale może też pomóc zejść na ziemię.

Chodzi o to, co zostało tu już zresztą napisane, że niektórzy wręcz na siłę siebie samych i całe otoczenie utwierdzają w przekonaniu, że mankamenty urody to jest coś, co jest nie do przeskoczenia, nie do zaakceptowania, a jednocześnie rujnuje całe życie. To bywa bardzo wygodne.

160

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Olinko, jednak nie każdy chirurg plastyczny jest takim paragonem etyki lekarskiej. Sa tez konowaly co wyłącznie na pieniądze leca.

161 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-01-31 23:43:35)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Wielokropek napisał/a:

Psychiatrę i terapeutę już ponoć miała. (...)
Jeśli klient/pacjent nie jest zainteresowany terapią (w efekcie zmianą swego sposobu myślenia o sobie), a wizyty mają na celu potwierdzenie opinii 'mojego problemu nie można rozwiązać', to psychiatra i/lub psychoterapeuta jest bezradny.

No właśnie, bez współpracy nie ma efektu. Za pacjenta nic się nie zrobi. Dlatego efekty przychodzą lub zaczynają się pojawiać, w odstępie czasu. Ważne jest również dokończenie terapii.

162

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Beyondblackie napisał/a:

Olinko, jednak nie każdy chirurg plastyczny jest takim paragonem etyki lekarskiej. Sa tez konowaly co wyłącznie na pieniądze leca.

Niestety tak, zresztą jak w każdym zawodzie. Tutaj jednak problem jest o tyle poważny, że ci nieetyczni osobom z problemami jak Bjo mogą zrobić podwójną krzywdę.

163

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Beyondblackie napisał/a:

Masz geste wlosy, duzy biust, zgrabne biodra- atuty jakich mało. Jak ja bym chciała mieć bujna czuprynę, a mam miękkie wlosy jak piora, co się wcale nie ukladaja (tylko ze ja nad tym nie placze, bo wlosy to tylko wlosy).

Leczenie zamknięte wcale nie musi być płatne. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w krajach z centralnym systemem zdrowotnym jak NHS w Anglii, do osrodka trafia się za darmo. Wystarczy tylko pojsc do lekarza pierwszego kontaktu, który umowi Ci wizyte z psychiatra.

Uwierz mi, nadmiar włosów nie jest spox. To bardzo uciążliwe. Jestem zmuszona siedzieć w kitku,koku lub w czapce przez cały czas.

Spoko, ale kto mi opłaci studia, czynsz itp.? Nie mam aż takich oszczędności, by sobie po prostu zniknąć do zakładu zamkniętego na "jakiś czas". Mimo, że na serio bardzo bym chciała i zapewne by mi się to przydało.

Adiaphora, ja ciagle uwazam, ze jakiekolwiek operacje u Bjo sa strata pieniedzy i czasu. Z bardzo prostego powodu- jej problemem nie jest jakiś mankament wizualny, ale wszechogarniajaca nienawiść do siebie i zerowa samoocena. Ona może przejść i dwadzieścia operacji, na kazda czesc ciala, a i tak to nic nie zmieni w jej wizerunku siebie. Wymysli sobie nowe rzeczy do skorygowania, i tak w kolo Macieju. Żaden prawdziwie etyczny chirurg plastyczny nie podjalby się operacji na niej, bo w widoczny sposób ma ona poważne zaburzenia psychiczne związane z postrzeganiem własnego ciala i gleboka depresja.

Jedynym wyjściem jest kompleksowa terapia i leczenie psychiatryczne.

Dalej nie rozumiem dlaczego operacja nic nie zmieni w moim przypadku. Sądzę, ze chociaż minimalnie poprawi mi samopoczucie. Nosz ku... wyobrażasz sobie byc zamkniętym w obrzydliwym scierwie? Wyobrażasz sobie, że WSZYSCY się Ciebie brzydzą.

Wielokropek napisał/a:

Wątek zaczyna się od dwóch pytań będących tematem wątku: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Tak, niska kobieta może być atrakcyjna. Jej atrakcyjność (podobnie jak i każdego innego człowieka) wynika z kilku rzeczy: akceptacji siebie, lubienia siebie i... innych ludzi. Jednakże każda cecha, nawet obiektywnie pozytywna, może być dla jej właścicielki powodem kompleksów. Rzecz w tym, co owa właścicielka (właściciel, bo sprawa może dotyczyć obu płci) z tymi kompleksami robi. Czy troskliwie je pielęgnuje, wymyślając coraz to inne argumenty uzasadniające niechęć/nienawiść do siebie samej oraz kolejne, dzięki którym twierdzi, że 'nic z tym nie można zrobić', czy też jest zdeterminowana, by być osobą zadowoloną, momentami szczęśliwą. Można i tak, i tak.

bjo, jaką decyzję teraz podejmiesz? Czy, jak dotąd, wyszukiwać będziesz powody, dla których musisz być nieszczęśliwą i nienawidzącą siebie i uzasadniać przeciwności, które, wbrew faktom, uniemożliwiają Ci dokonanie zmiany, czy też od tej pory walczysz z sobą samą o siebie? Jeśli to pierwsze, to potraktuj siebie uczciwie i powiedz sobie, że zdecydowałaś się nic ze swym sposobem myślenia nie robić, szkoda (moim zdaniem) tracić energię na wymyślanie kolejnych "nie da się". Jeśli to drugie, to sposobów na uporanie się z problemem jest wiele, masz w tym wątku podane je niemal na tacy.
I jeszcze jedno: przeczytaj zdania z mej sygnatury.

Wielokropku zdaje sobie doskonale sprawę, że podejście potrafi działać cuda. Nie zmienia to faktu, że ja tego podejścia zmienić za cholerę nie potrafię. Może gdybym miała chociaż cokolwiek estetycznego w swoim ciele, to bym potrafiła jakoś przetrawić resztę swojej brzydoty. Poza tym brakuje mi chyba takiej zwykłej radości z życia.
Nie jestem dobra w podejmowaniu decyzji. To odkryłam jakiś czas temu. Obwiniam za to zaburzenia odżywiania.
Wydaje mi się, że mega trudno jest mi podjąć racjonalne kroki. Przez te wszystkie lata przyzwyczaiłam się do swojej "wygodnej" pozycji biernego obserwatora życia. Chciałabym poczuć przybył energii, obudzic się pewnego dnia i poczuć, że moj elan vital jest na wystarczającym poziomie do tego, by polubić zycie na tyle, by zacząć działać.


in_ka napisał/a:

Właśnie, w tym problem, że autorka ma problem, z postrzeganiem siebie, a tym samym akceptacją.
Nie chodzi, o element, w wyglądzie. Tutaj jest problem zaburzonego postrzegania całości.
Uważam, tak samo jak Beyondblackie tylko kompleksowa terapia i leczenie psychiatryczne.
Nie ma co szukać innych rozwiązań, bo to są tylko półśrodki. Od autorki zależy, co zrobi, z własnym życiem. Podejmie walkę, o siebie, czy zwyczajnie polegnie.

Być może to jest i problem zaburzonego postrzegania, a być może faktycznie coś jest na rzeczy. Tego pewnie nigdy się nie dowiem. Jedno jest pewne, to ciało jest absolutnie niefotogeniczne. Prócz tego mało osób nazwałoby je atrakcyjnym. Czy chociaż w miarę estetycznym. Natura obdarzyła to cielsko dość  męskimi rysami. Bardzo nieregularnymi. Do tego budowa jest bardzo nieproporcjonalna.
Może gdybym dysponowała wyższym IQ, zwyczajnie bym to olała. Mnie to boli. Miewam okresy, że boje się wychodzić z łózka, nie wspominając już o wychodzeniu z domu. Sytuacja ekonomiczna zmusza mnie jednak, by w miarę normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

adiaphora napisał/a:

Na razie to jest założenie, że ona widzi zupełnie zniekształcony obraz rzeczywistości. Ja zakładam, że jednak ma jakieś defekty i nie są to urojenia, ale tak ich nienawidzi, że je wyolbrzymia, co odbiera jej komfort życia i rzutuje na taką samoocenę. To, co jeden jest w stanie zaakceptować jako tako, inny nie jest w stanie.
Dlatego pisząc jej o konsultacji u chirurga, nadmieniłam, że on oceniłby realistycznie problem i jeśliby stwierdził, że sobie wymyśla, bo ma problemy natury psychicznej, odesłałby ją do psychiatry.

Założenie na najbliższą przyszłość: zamówić konsultacje u chirurga plastycznego. Osobiście jestem wielką zwolenniczką chirurgii plastycznej, jedyny minus polega na stanie mojego konta.
Psychiatrycznie leczyłam się całe lata. Nic mi to nie dało. Terapia też nie jest dla mnie, bo zbyt mocno upieram się w przekonaniu, że jedynie zmiana ciała może mi pomóc wyjść na prostą. Nic innego do mnie nie trafia. To jak walka z wiatrakami. Prawdopodobnie nadaje się jedynie na lobotomię bądź elektrowstrząsy.

Tu mega pasują słowa

Wielokropek napisał/a:

Jeśli klient/pacjent nie jest zainteresowany terapią (w efekcie zmianą swego sposobu myślenia o sobie), a wizyty mają na celu potwierdzenie opinii 'mojego problemu nie można rozwiązać', to psychiatra i/lub psychoterapeuta jest bezradny.

.

I niestety z owymi słowami zgadzam się w 100%. Potwierdzają one jedynie to, co napisałam wyżej.

Krejzolka82 napisał/a:

Adiaphora , Autorka mogłaby pomyśleć o operacjach plastycznych dopiero po wyleczeniu umysłu. Chociaż wiem, że po wyleczeniu już by inaczej patrzyła na swoje ciało, które zapewne, obiektywnie nie potrzebuje żadnej interwencji chirurgicznej.

Rany, chciałabym poznać kogoś (bo SAMA nie jestem w stanie tego dokonać), kto by mnie mądrze pokierował, by to osiągnąć.
Nie dysponuję wielkimi pieniędzmi (co jakoś podejrzanie często zaznaczam big_smile), ale mogłabym zapłacić naprawdę wiele za taką pomoc.

Olinka napisał/a:

Chodzi o to, co zostało tu już zresztą napisane, że niektórzy wręcz na siłę siebie samych i całe otoczenie utwierdzają w przekonaniu, że mankamenty urody to jest coś, co jest nie do przeskoczenia, nie do zaakceptowania, a jednocześnie rujnuje całe życie. To bywa bardzo wygodne.

Olinko, czy zdajesz sobie sprawę co to znaczy być brzydkim? :>

164

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Na wstępie chciałabym przeprosić zarówno i Olinkę jak i Krejzolkę, że zamieszczam odpowiedzi do waszych postów w jednej WIADOMOŚCI.
Mogłam zrobić jednego zbiorczego GIGANTYCZNEGO posta, ale stwierdziłam, że odpowiedzi dla Was powinnam zamieścić w osobnym poście.




Olinka napisał/a:
bjo napisał/a:

1. łeb - włosy (zbyt gęste), tendencja do łupieżu, nos, oczy, kości policzkowe, szczęka, odstające uszy, męskie usta, brzydkie brwi; ogólem - ryj bardzo męski, zapadnięte oczy, opadające powieki;

No prosze Cię... Gęste włosy mają być wadą??? Jeśli coś Ci w nich przeszkadza - od czego jest dobry fryzjer? Łupież można skutecznie leczyć, brwi wyregulować, rysy twarzy poprawić dobrze wykonanym makijażem.

Gęste włosy są tragedią. W poście wyżej odpisałam Beyondblackie jakie życiowe utrudnienia mnie napotykają w związku z tymi kudłami.

Olinka napisał/a:
bjo napisał/a:

2. klatka piersiowa - zbyt duże cyce, zbyt długi tułów;

Dobrze dobrany biustonosz czyni cuda. Zbyt długi tułów można optycznie zatuszować dobrze dobranymi fasonami odzieży.

Problem z biustem jest dla mnie pewną nowością. Nigdy nie narzekałam na dyskomfort związany z jego wielkością, dopóki nie przytyłam. Obecnie noszę tylko Triumphy (edit: nie lokuję produktu!), a rozmiary to 70F i 75E. Wyobrażasz sobie?! Gdzie 18 kg temu nie wychodziłam poza rozmiar b70.

Olinka napisał/a:
bjo napisał/a:

3. dupa - genetycznie płaska, pewnie katując się na siłowni można by ją zrobić przynajmniej jędrną. obecnie jest bardzo obwisła. efekt flaka;

Co jak co, ale akurat pupę na siłowni można wypracować wręcz rewelacyjnie. Wystarczy ruszyć się z kanapy i chcieć.

Z siłownią mam ten problem, że boje się tam iść, albowiem nie przyniesie mi to wymiernych korzyści. Drażnią i wręcz poniżają mnie (sic!) te wszystkie motywatory ala Chodakowska czy Lewandowska, bo ja nigdy nie będę w stanie osiągnąć takich efektów.  Jak nie jestem w stanie osiągnąć wymarzonych efektów, targetów itp., to przeważnie nie podejmuje się wyzwania. Uważam, że to marnowanie czasu i dodatkowe tyranie mojej i tak już zbolałej psychy. Do tego ta obsesja, że wszyscy na siłce mają szanse wyglądać normalnie, a jedynie ja jedyna jestem tam przegrańcem.

Olinka napisał/a:
bjo napisał/a:

4. nogi - za krótkie. niestety nie mam proporcjonalnej budowy. nogi powinny być przynajmniej o 7-8 cm dłuższe, by dojść do średniej przy tym wzroście;

Ok, nóg nie wydłużysz, ale naturę możesz oszukać optycznie dodając sobie kilka centymetrów - dobrze dobrane fasony spodni, odpowiednia długość spódnic, właściwe wzory i kolory, a do tego buty na obcasie (jeśli nie szpilki, to słupki, koturny albo sportowe sneakersy) i już sylwetka wygląda zupełnie inaczej.

Nie potrafię chodzić w butach na obcasie. Potrafię sobie skręcić kostkę w zwykłych vansach (nie lokuje produktu!). Nie mam też gdzie za bardzo zakladać takich butów. No i obsesja, ze wszyscy myślą (a sporo z nich myśli, mam to nieszczęście, że pracuję z facetami iw zasadzie tylko z facetami się kumpluje), że "taka brzydka, a stara się być atrakcyjna, więc zakłada buty na koturnie, obcasie, hahaha"

Olinka napisał/a:
bjo napisał/a:

5. stopy - płaskostopie, haluks, jakoś dziwnie wykręcony kciuk (zarówno u stóp jak i dłoni), niemalże brak paznokci;

Haluksy można leczyć, poza tym w pełnych butach ich nie widać. Na problemy z paznokciami lekarstwem może być dobra stylistka - wypielęgnuje, przedłuży, nada odpowiedni kształt.

Noszę buty 3 marek. Niezależnie od pory roku. Niestety w jakichkolwiek kobiecych butach, które próbowałam przymierzyć, moje stopy prezentowały się na serio żałośnie. Do tego, nawet nie potrafiłabym w nich chodzić.

Olinka napisał/a:
bjo napisał/a:

6. dłonie - męskie, szerokie dłonie, wykręcone kciuki, parówkowate krótkie palce, łamliwe i kwadratowe paznokcie, bardzo zdeformowane i slabe;

Jak wyżej, a ładne i dobrze "zrobione" paznokcie wysmuklają nie tylko palce, ale także całe dłonie.

Marzę zarówno o tym, że mam ładne i zrobione paznokcie, jak i wyregulowane brwi (dopiero w tym miejscu odpowiadając na pierwszy punkt). Marzę, ale na marzeniach się kończy. Nie wyobrażam sobie, by iśc do jakiejś kosmetyczki. Chociaż bardzo bym chciała. Wstydziłabym się.

Olinka napisał/a:

I co Ty na to? Nadal uważasz, że nic się nie da zrobić????

Uważam, że zrobić można wiele. Mam jednak paranoje. Do tego wszystkiego bardzo się boję i wydaje mi się, że wystawie się na jeszcze większe pośmiewisko. Wychodzę z założenia, że w tym momencie i obecnej formie jestem żałosnym bytem. Żałosny byt, który stara się symulować tzw. normalność, jest jeszcze bardziej żałosny i smutny. Łatwiej mi, jak ludzie wiedzą, że wiem o swoich wadach i że się ich bardzo wstydzę i za nie przepraszam, aniżeli udawać, że ich nie ma. I jednocześnie tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że muszę być żałosnym gównem.


Krejzolka82 napisał/a:

Podtrzymuję to co pisałam, jakbyś była tą samą Dziewczyną tylko o wyglądzie modelki, na bank byś nie była zadowolona ze swojego wyglądu.

Kobieto, Dziewczyny które znam dałyby się "pokroić" za "zbyt gęste" włosy, w tym i ja big_smile
A co do reszty punktów Olinka super Ci podpowiedziała.
Wracając do Twoich punktów, serio myślisz, że tylko Ty masz jakieś mankamenty urody,  że my nawet tutaj z forum jesteśmy wylaszczonymi babkami o nieskazitelnej urodzie i żadnej wadzie?
Dziewczyno nie ma idealnych ludzi, tylko że niektórzy z nas są świadomi, że niektórych rzeczy nie zmienisz w sobie. Najważniejsze jest żeby zaakceptować swoje mankamenty, najpierw trzeba się po prostu polubić, a Ty niestety siebie nienawidzisz i zawsze znajdziesz coś w sobie co Ci nie będzie pasowało, chociaż ludzie na Twój mankament nawet by nie zwrócili uwagi.

Ty masz wielki problem natury psychicznej i niestety uważam, że tutaj na forum Ci tak naprawdę nie pomożemy, proszę Cię postaraj się o leczenie, bo szkoda tracić młodość na nienawiść do siebie.
Strasznie szkoda, że wtedy wybrałaś wyjazd a nie leczenie, ale może znowu Ci się uda gdzieś załatwić leczenie zamknięte, bo to w Twoim przypadku priorytet.
Powodzenia.

Jak zaakceptować siebie? Jak polubić siebie? Niektórzy się z tym rodzą, inni się uczą. Ja nawet nie mam już siły. W pierwszej kolejności chcialabym poczuć power, w drugiej zacząć się uczyć. Nigdy jednak nie spotkałam nikogo, kto mógłby mi powiedzieć jak polubić siebie. Każdy ma inną receptę i każda z tych recept dostosowana jest raczej do ludzi nie mających zbyt dużych problemów ze swoją fizycznością. Często po prostu spotykam sie z brakiem zrozumienia. Na zasadzie - ok, widzę, że nie akceptujesz siebie i faktycznie nie jesteś pięknością, ale nie rozumiem dlaczego to tak ci przeszkadza", po czym ta sama osoba zbiera tryliard lajków pod swoją półnogą fotką, ktorą wstawiła na fejsa (autentyczna historia! :v). Nie mówię, ze mi na tym zależy oczywiście. Chodzi bardziej o to, bym nie musiała się wstydzić tego jak wyglądam, bym odczuwała, że może komuś tam się podobam (bo któż tego nie lubi?), by ktoś mi nawet sprawił jakiś komplement (to też prawie wszyscy lubimy). Chciałabym też przestać czuć się gorsza od WSZYSTKICH. Chciałabym czuć, że moja wartość jest tym, co sobie wypracowałam. By ktoś to docenił. No i wiadomo, by doceniono też moją fizyczność. Tak jak i inni to odczuwają. Ja nawet nie wiem czy jestem kobietą. Nie potrafię określić płciowości mojego ścierwa. Po prostu ścierwo. Owłosione, zdeformowane, ohydne ścierwo, które wywołuje obrzydzenie nawet w mijanych na ulicy wiewiórkach.

A ludzie niestety zwracają uwagę na mankamenty. Odkryłam, że dorośli zachowują się identycznie jak te wredne dzieciaki w szkole. Tyle, że dzieciaki mówią prosto w twarz, ludzie "dojrzali" robią to w sposób nieco bardziej chamski. Więc otatecznie wciąż czuje się tak samo poniżana, jak w szkole.

Najgorsze jest to, że nikt nie jest wstanie mi pomoc. Włączine ze mną samą.

To co piszecie ma sens i to wielki. Ja w swym debilizmie nie potrafię tego wprowadzić w swoją marną wegetację. A to dobre rady. Sorry, że na wszystko znajduje jakiś debilny kontrargument.
Z drugiej strony chętnie bym posłała którejś dziewczynie swoją fotkę, tak byście ZROZUMIAŁY o czym piszę. Bo wychodzę jak na razie na jakiś pustostan, który z bliżej nieokreślonych powodów wypisuje jakieś autohejterskie posty na forum.

165 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-02-01 10:43:04)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

bjo, twierdzisz, że na nic nie masz energii. Nic dziwnego, niemal całą zużywasz na utrzymanie muru, a że jest on potężnym, to i siła do jego zachowania musi być adekwatna. Nie zauważyłam też, ale być może przeoczyłam, czegokolwiek, czym ładowałabyś swoje życiowe akumulatory, stąd od dość dawna jedziesz na zasilaniu awaryjnym, sygnalizacyjna czerwona lampka świeci się od dawna, Ty jednak z uporem godnym lepszej sprawy ignorujesz ostrzeżenie.


Jesteś inteligentną, dowcipną osobą, która postanowiła z sobie wiadomych względów wybudować mur i schować się za nim. Wielokrotnie pewnie był dla Ciebie schronieniem, ale teraz coraz częściej jest przeszkodą. Twierdzisz, że

(...) Przez te wszystkie lata przyzwyczaiłam się do swojej "wygodnej" pozycji biernego obserwatora życia. Chciałabym poczuć przybył energii, obudzic się pewnego dnia i poczuć, że moj elan vital jest na wystarczającym poziomie do tego, by polubić zycie na tyle, by zacząć działać. (...)

Dobrze, że słowo - wygodnie - wzięłaś w cudzysłów. Bo o jakiej wygodzie myślisz? O takiej, która nie pozwala Ci żyć tylko wegetować? O takiej, dzięki której nawet będąc wśród ludzi, jesteś samotną? O takiej, która skazuje Cię na... cierpienie? Mylisz pojęcia. To zniewolenie i sama, przyzwyczajona do owej klatki, nie znając życia na wolności, bojąc się niewiadomego, decydujesz się w niej pozostać.

Twierdzisz, że nie potrafisz zmienić swego podejścia do siebie samej. A gdybyś pierwszą zmianą, którą wprowadziłabyś teraz, na początek, byłoby zaprzestanie? Zaprzestanie poniżania siebie, deprecjonowania siebie i wyszukiwania coraz to nowych obelg pod własnym adresem? Drugim krokiem byłoby uśmiechanie się do siebie samej. Tak, wiem. Nie masz powodu do uśmiechu. A gdybyś tak uśmiechnęła się do siebie bez powodu? Tak, wiem. Nie byłby to uśmiech, ale grymas. To wywołaj ten grymas na swej twarzy i powtarzaj go często. Nie będę szukała wyników badań, udowadniających, że pod wpływem tego grymasu/uśmiechu zachodzą w ciele zmiany biochemiczne i psychologiczne.

Całą sobą opierasz się terapii. Przed czym owa decyzja Cię chroni? Z czym nie zdecydowałaś się skonfrontować? Przed czym uciekasz? Poczekaj chwilę i zachowaj się niekonwencjonalnie. smile Zanim, jak zwykle, zasłonisz się swym ciałem, znajdź odpowiedź. To ważne dla Ciebie, jeśli faktycznie masz zamiar zburzyć swój mur. 
Jak zawsze powtarzam, terapia do rzeczy przyjemnych nie należy, podobna jest do wizyty u dentysty: w czasie zabiegu jest nieprzyjemnie, niewygodnie, boli, ale po jego zakończeniu odczuwamy wielką ulgę. Tymczasem Ty chciałabyś owego bólu uniknąć, nic w tym dziwnego, wbrew pozorom i sugestiom co niektórych masochistką nie jesteś, tyle tylko, że bez owego bólu nie będzie i ulgi. Bo to, czego się chwyciłaś, ewentualnej operacji chirurgicznej, przyniesie rozczarowanie. Nie można wyleczyć zapalenia płuc stosując jedynie syrop przeciwkaszlowy.




Edycja:
Tylko ludzie bez wyobraźni nie czują strachu. Nie jest ważnym sam strach (to uczucie jak każde inne), tylko to, co z nim robisz: czy ulegasz mu i zaprzestajesz działalności, czy też robisz różne rzeczy mimo strachu.

166

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

bjo, mam ochote natrzaskac Ci w te leniwe, genetycznie plaskie dupsko, ze od razu bedziesz miec efekt, tak Ci spuchnie  tongue
Przeprowadz sie blizej mnie,  ja juz sciagne Cie z kanapy i zmotywuje.
W kupie razniej :-)

167 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-02-01 11:31:23)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

Psychiatrycznie leczyłam się całe lata. Nic mi to nie dało. Terapia też nie jest dla mnie, bo zbyt mocno upieram się w przekonaniu, że jedynie zmiana ciała może mi pomóc wyjść na prostą. Nic innego do mnie nie trafia. To jak walka z wiatrakami. Prawdopodobnie nadaje się jedynie na lobotomię bądź elektrowstrząsy.

Ciężko, to nazwać "leczeniem". Uczestniczyłaś, w jakimś jednostronnym procesie. Bez własnego świadomego udziału, zaangażowania, współpracy. Tak to postrzegam. Nawet odnoszę wrażenie, że jest to rodzaj usprawiedliwienia i wymówki. Rozbiłam to i nic. Nie działa.

bjo napisał/a:

Nosz ku... wyobrażasz sobie byc zamkniętym w obrzydliwym scierwie? Wyobrażasz sobie, że WSZYSCY się Ciebie brzydzą.

Nie wszyscy.
Tylko Ty sama masz takie do siebie podejście. To Ty sama siebie odrzucasz. Nie potrafisz pokochać, przytulić, zaopiekować się sobą. Zawalcz, o siebie. Koniecznie idź na terapie z dobrze dobranymi lekami, podejmij wyzwanie. Nie widzę szansy, że to minie, lub sama, z tego wyjdziesz.
Idź do chirurga plastycznego, jak czujesz taką potrzebę. Obawiam się rozczarowania, lub wkręcenia, w spiralę budowania złudnych nadziei.
Czy masz kogoś bliskiego, kogoś z kim masz bliskie relacje?

168

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

Z drugiej strony chętnie bym posłała którejś dziewczynie swoją fotkę, tak byście ZROZUMIAŁY o czym piszę. Bo wychodzę jak na razie na jakiś pustostan, który z bliżej nieokreślonych powodów wypisuje jakieś autohejterskie posty na forum.

Moglabys poslac mi swoja fotke? Umiem chlodno-obiektywnie oceniac. Bardzo bym prosila.

169

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Możesz nawet wstawić fotkę publicznie na jakimś neutralnym tle z odpowiednio zamazanymi oczami itp. Nie sądzę, żeby ktoś Cię skojarzył. Oczywiście tak zamazane, żeby te "wady" pokazać.

170

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

Olinko, czy zdajesz sobie sprawę co to znaczy być brzydkim? :>

Oczywiście, że zdaję sobie sprawę. Na świat staram się patrzeć szeroko otwartymi oczami, bywałam też w takich miejscach i widziałam na tyle dużo, że wiem, że brzydota jest pojęciem względnym, a równocześnie, że jej ocena zwykle jest bardzo subiektywna.
Twojego problemu absolutnie nie bagatelizuję, wręcz przeciwnie - wiem, że jest i że staje się coraz poważniejszy. Ty łapczywie i wręcz panicznie trzymasz się tego przekonania, że nic nie jesteś w stanie zrobić, a jednoczesnie, że to Twoja fizyczność jest początkiem i końcem tej porażki, której doświadczasz.   

Przykłady nie zawsze są dobre, bo każdy z nas jest inny, ale czasem warto się nimi podeprzeć. Znam dziewczynę, której rodzice musieli zdecydować czy ratować ją, czy jej brata, bo dzieci były zrośnięte czaszkami, łącznie z okolicą oka. Czy obiektywnie patrząc jest brzydka? Na pewno. Za to ma piękne wnętrze, a z brzydotą wydaje się być pogodzona.
Znam też inną z niewielką deformacją twarzy, ale ona na przekór wszystkiemu jest zadbana i szczęśliwa. To zjednuje jej ludzi i to pozwoliło znaleźć miłość.

I na koniec - wiem, że to jest brutalny przykład, ale kiedy ludzie umierają lub bardzo boją się, że to może się zdarzyć (ciężka choroba), to wszystko, cała ta zewnętrzna otoczka zupełnie przestaje się liczyć. Nieważne staje się tak wiele czynników, które wcześniej spędzały sen z powiek, niemal w jednej chwili nabiera się zupełnie innej perspektywy.
Byłaś kiedyś na przykład w hospicjum? Dla obserwatora to może być doskonała terapia szokowa. Mnie samej zderzenie z takimi problemami pozwoliło nabrać ogromnego dystansu do własnych, za które dziś nierzadko mi wstyd.

bjo napisał/a:

Jak zaakceptować siebie? Jak polubić siebie? Niektórzy się z tym rodzą, inni się uczą. Ja nawet nie mam już siły. W pierwszej kolejności chcialabym poczuć power, w drugiej zacząć się uczyć. Nigdy jednak nie spotkałam nikogo, kto mógłby mi powiedzieć jak polubić siebie. Każdy ma inną receptę i każda z tych recept dostosowana jest raczej do ludzi nie mających zbyt dużych problemów ze swoją fizycznością. Często po prostu spotykam sie z brakiem zrozumienia.

Dobry (!) psychoterapeuta, jeśli będziesz z nim współpracować, krok po kroku przeprowadzi Cię przez proces nowego spojrzenia na siebie i swoje ciało.

bjo napisał/a:

Uważam, że zrobić można wiele. Mam jednak paranoje. Do tego wszystkiego bardzo się boję i wydaje mi się, że wystawie się na jeszcze większe pośmiewisko. Wychodzę z założenia, że w tym momencie i obecnej formie jestem żałosnym bytem. Żałosny byt, który stara się symulować tzw. normalność, jest jeszcze bardziej żałosny i smutny. Łatwiej mi, jak ludzie wiedzą, że wiem o swoich wadach i że się ich bardzo wstydzę i za nie przepraszam, aniżeli udawać, że ich nie ma. I jednocześnie tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że muszę być żałosnym gównem.

Jak napisała Wielokropek - to nie jest ani proste, ani przyjemne, ale masz tylko jedno ciało i tylko jedno życie, wyłącznie od Ciebie zależy czy się na to zdobędziesz i zamiast wyszukiwać kolejnych powodów na "nie" wykonasz tę pracę i w końcu o siebie zawalczysz.

171 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-02-01 18:34:07)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
MagicianMan napisał/a:

Możesz nawet wstawić fotkę publicznie na jakimś neutralnym tle z odpowiednio zamazanymi oczami itp. Nie sądzę, żeby ktoś Cię skojarzył. Oczywiście tak zamazane, żeby te "wady" pokazać.

bez przesady, ma robic za dziwoląga w obwoznym cyrku a gawiedź będzie komentowac czy dosc ladna czy calkiem brzydka?
Opanujcie się ludzie z ta niezdrową ciekawoscią.

OT. Krejzolka, być może widzialyśmy te same, siedziały pewnego razu na forum po 12, w porze duchów i straszyły zdjęciami big_smile
żartuję, fajne, fajne :-)

172

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Olinko, problem zaburzenia Bjo niestety laczy nie tylko urojone wyobrażenie o własnej brzydocie, ale także paranoje zwiazana z kontaktami z ludzmi, które jest podobne do fobii społecznej. Ona nie tylko uważa się za ohydna, ale także myśli, ze wszyscy wytykają ja palcami, obmawiają, krytykują. Jest ciężko w takim stanie normalnie funkcjonować. Sa ludzie, którzy staja się absolutnymi pustelnikami.

Wiesz, ja dziś sobie wyszłam po paczke do miasta z psem, bez makijażu, w kaloszach i jakiejś starej kurtce (na drodze dużo blota) i nawet przez myśl mi nie przeszlo, ze ktoś na mnie patrzy. A nawet jak ktoś spojrzał, to mnie mało jego opinia interesuje. Ja miałam cel: wyprowadz zwierza, odbierz pakunek z poczty. Niestety, Bjo jest skupiona WYLACZNIE na sobie, wiec jej wszystkie zalozenia ("jestem brzydka, odpychajaca, potworna") sa tylko subiektywnymi odbiciami jej własnej depresji, która nakazuje jej krecic się wkolo własnej osi, zamiast widzieć szerszy horyzont.

173 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-02-01 14:29:54)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
adiaphora napisał/a:
MagicianMan napisał/a:

Możesz nawet wstawić fotkę publicznie na jakimś neutralnym tle z odpowiednio zamazanymi oczami itp. Nie sądzę, żeby ktoś Cię skojarzył. Oczywiście tak zamazane, żeby te "wady" pokazać.

bez przesady, ma robic za dziwoląga w obwoznym cyrku a gawiedź będzie komentowac czy dosc ladna czy calkiem brzydka?
Opanujcie się ludzie z ta niezdrową ciekawoscią.

Na forum lepiej nie, bo moglby zobaczyc ktos z jej znajomych, ale dobrze by bylo zeby wyslala MNIE, bo jestem obiektywna w ocenianiu. Nie chodzi wcale o zaspokojenie ciekawosci, ale o zidentyfikowanie problemu (brzydota urojona, czy jednak nie?). Gwarantuje dyskrecje.

174

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

lilka, no prosze Cie...

175 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-02-01 14:41:28)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
adiaphora napisał/a:

lilka, no prosze Cie...

Moim zdaniem to ma sens, bo tak naprawde niewiadomo czy brzydota bjo jest urojona, czy jednak nie (chodzi o identyfikacje problemu z jakim zmaga sie autorka), a to jest BARDZO potrzebne aby udzielic WLASCIWYCH rad.

Najlepiej zeby wyslala zdjecie mnie, bo jestem obiektywna, i dyskretna.

176

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Lilly, z całym szacunkiem, ale Ty sama masz problemy z obiektywnym widzeniem rzeczywistości i realacjami z innymi ludzmi, wiec watpie czy jesteś odpowiednia osoba do "oceniania" kogokolwiek.

To jak Bjo wygląda jest w sumie kompletnie nieistotne, bo jej problemem jest gleboka depresja i nieakceptacja siebie a nie odstające uszy (które na marginesie, uważam za urocze). Najbardziej dokucza jej poczucie nizszosci wobec innych, bezwładu, braku zdolności do decyzji, które tylko OBJAWIA się fiksacja na wyglądzie.

177 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-02-01 15:22:50)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Beyondblackie napisał/a:

Lilly, z całym szacunkiem, ale Ty sama masz problemy z obiektywnym widzeniem rzeczywistości i realacjami z innymi ludzmi, wiec watpie czy jesteś odpowiednia osoba do "oceniania" kogokolwiek.

To jest tylko Twoje zdanie, kto jak kto ale ja mam akurat trzezwe spojrzenie na kwestie urody.

Beyondblackie napisał/a:

To jak Bjo wygląda jest w sumie kompletnie nieistotne, bo jej problemem jest gleboka depresja i nieakceptacja siebie a nie odstające uszy (które na marginesie, uważam za urocze). Najbardziej dokucza jej poczucie nizszosci wobec innych, bezwładu, braku zdolności do decyzji, które tylko OBJAWIA się fiksacja na wyglądzie.

Hmm.. nie do konca. Jesli faktycznie jest bardzo, bardzo brzydka to np. operacja o ktorej wspominala mialaby sens, a jesli brzydota jest tylko jej urojeniem, to nalezaloby jej to uswiadomic, bo wtedy operacja bylaby czyms niepotrzebnym, i szkodliwym.

Wyjasnie jeszcze raz po co mi zdjecie (przeslane prywatnie), przyklad nie bedzie mial zwiazku z uroda, ale bedzie analogia : jak czlowieka cos boli, podejrzewa u siebie jakas chorobe, to ja uwazam ze LEPIEJ aby sie przebadal, i pokazal wyniki badan dzieki czemu mozna poznac STAN FAKTYCZNY, niz zeby opisywal swoje dolegliwosci/podejrzenia (ktore moga wynikac z bardzo roznych rzeczy, niewiadomo tez nigdy czy cos jest przesadzone, czy wrecz przeciwnie). Dopiero gdy wie sie jak jest naprawde mozna udzielic wlasciwych rad.

178

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Wszystko co mówimy o czym lub kimkolwiek jest subiektywne. Ot taki banał i truizm ale za jak widać czasem potrzebny. ;]

179 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-02-01 21:47:56)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Bjo, to moze ja zapytam inaczej:

wolalabys miec piekna twarz, ale za to nie miec nog, rak, lub byc sparalizowana?
Wolalabys byc pieknoscia zyjaca gdzies w Afryce bez srodkow do zycia?
Wolalabys zyc w slamsach gdzies w poludniowej Ameryce, i z pieknym cialem grzebac w gorach smieci, zeby zarabiac na zycie tym, co znajdziesz?
Wolalabys.......      moze sama znajdziesz jeszcze kilka gorszych mozliwosci, niz te, ktore masz.

Juz wielu przede mna napisalo, a ja powtorze - sama wybierasz sobie jakosc, jesli chodzi o wlasne samopoczucie. Nikt i nic poza Toba sama nie jest za to odpowiedzialny.
Ty wybierasz te swoje mysli o sobie samej, sama nadajesz sobie wartosc, lub dokladniej powiedziawszy - bezwartosc. Nie jestes w stanie cieszyc sie niczym, bo jestes chorobliwie skupiona na sobie samej, jak juz powyzej napisala beyondblackie. I jeszcze prawie z luboscia tarzasz sie w tym brudzie, ktorym obrzucasz siebie sama.

Jak nauczyc sie cieszyc zyciem? Nauczyc sie je kochac! Nauczyc sie widziec innych pod katem tego, co moglabys im dac, zamiast pod tym, jak chcesz byc widziana, czy co chcesz dostawac (uznanie czy zachwyt).
Masz wplyw na wlasne nastawienie do swiata, nie na nastawienie innych ludzi. Zamiast wiec usilowac spelniac jakies tam kryteria oceny innych, skoryguj swoje wlasne kryteria oceny i wybieraj takie, ktore Cie podbudowywuja, zamiast takich, ktorymi sie dolujesz.

Przestan stawiac sie w centrum swiata, skup sie na tym co od zycia dostajesz, zamiast na tym, czego Ci brakuje.
Zyjesz, nie jestes smiertelnie chora, masz sprawne cialo, ktore moze nie odpowiada twoim wyobrazeniom o tym, co chcialabys miec, ale jest w lepszym stanie niz milionow innych ludzi. Zyjesz w kraju, w ktorym nie musisz glodowac i gdzie nie ma wojny. Malo? To popatrz, co sie dzieje na tym swiecie i jak zyje zdecydowana wiekszosc ludzkosci. Z pewnoscia gorzej niz Ty.
Twoim zadaniem zyciowym jest byc moze nauczyc sie kochac swiat i siebie bez oceniania siebie i innych. Takie nastawienie do swiata nie ulega starzeniu sie, bo jest niezalezne od niczego oprocz wlasnego nastawienia. Do takiego celu masz perfekcyjne warunki, bo nie masz szans uzywania jakichs zewnetrznych atrybutow. Masz tylko mozliwosc rozwiniecia wewnetrznej pieknosci. smile


Pogoogluj nazwisko "Nick Vujicic", to jest niezwykly czlowiek, ktory urodzil sie z bardzo kiepskimi warunkami fizycznymi, gdyby oceniac to wedlug jakichs standartow. Popatrz, co on z tego swojego zycia zrobil. Nie mozna tu podawac linkow, ale na youtube znajdziesz bez klopotow filmy z nim.
On bywa i w Polsce, moze wybierz sie kiedys na takie spotkanie, to mogloby zmienic Twoja perspektywe patrzenia na siebie i swiat. Bo tak naprawde to tylko tego Ci brakuje - innej perspektywy i innych mysli oraz przekonan. A to da sie zmienic, tylko trzeba chciec i byc w tym konsekwentnym.

180 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-02-01 23:08:55)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Ja mam pytanie do Ludzi, którzy chcą zobaczyć Autorkę (przyznam, że sama byłam ciekawa na moment jak Autorka wygląda, ale szybko mi to minęło) przypuśćmy, że faktycznie Autorka nie jest urodziwa, wręcz brzydka (chociaż to pojęcie względne, tak samo, jak piękno) to co wtedy?
Napiszecie Jej wprost czy będziecie kłamać? A może dacie Jej kasę na operację plastyczną?
Zgadzam się z Adiaphorą, że niektórzy to sobie chcą urządzić tanim kosztem cyrk, a co najgorsze to piszą  Osoby, które w ogóle albo ja przynajmniej nie kojarzę, żeby się udzielały w tym wątku, po prostu "przyczłapały" tutaj po tym, jak Autorka zaproponowała wysłanie zdjęcia komuś.
Dla mnie żenada.
Ludzie trochę wyczucia.
A po za tym wysłanie zdjęcia Dziewczynie, która jest naprawdę moim zdaniem zapatrzonym w sobie narcyzem nie jest dobrym wyjściem. Sorki Lilly25 ale niestety mam takie zdanie o Tobie, może niesłuszne, ale niestety wyrobione na podstawie Twoich postów, a raczej "poematów" na cześć Twojej nieskazitelnej urody, nota bene pisane przez Ciebie.

181

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Kurka wodna.. Przyznam, że któryś raz zabieram się za czytanie tego tematu, ale nawet jak na mnie - jest ciężki.. Dołujący i momentami płakać się chce, a momentami potrząsnąć Autorką.

Czytam sobie co jej wypisujecie, a mądrze wypisujecie, więc jest co poczytać wink

A Autorce chciałam tylko powiedzieć, że sam sposób wysławiania się ma, jak dla mnie, bardzo przyjemny i wyczuwam po drugiej stronie inteligentną i oczytaną osobę. Dlatego mam dla Ciebie z miejsca dużo sympatii.

No nic, małymi porcjami..może przebrnę od początku do końca wink


Ps. Krejzi, gdzie to można te poematy lilly25 na swój temat poczytać? smile

182 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-02-01 23:37:06)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Elle88 na początku pomyślałam sobie, Jezu znowu taki temat o wyglądzie ileż można? Ale przyznam jak przeczytałam pierwszego posta Autorki to zrozumiałam, że jednak to nie jest taki sam temat, diametralnie różni się i dlatego musiałam tutaj napisać.
Fakt łzy cisną się do oczu jak i złość, chęć dania klapsa Autorce za to myślenie, nazewnictwo siebie.

I znowu przyznaję Ci rację, już dawno nikt na mnie nie wywarł takiego wrażenia, a co za tym idzie czuję do Autorki sympatię.

A jeżeli chodzi o Lilly25 to wystarczy pocczytać sobie Jej początkowe a nawet i dziesiejsze posty.

183

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

bjo, nie musisz być z tym sama.
Tysiące ludzi zmaga się z podobnymi problemami.

Np. ja z nerwicą lękową i kompulsywnym objadaniem się.
Mam piękną twarz, ale jestem otyła - muszę z tym żyć i kochać siebie za coś więcej, niż wygląd. Inaczej już dawno bym się załamała...
Ktoś może napisać - otyły może schudnąć.. Jasne, że może. Pod warunkiem, że nie ma zaburzeń odżywiania... Walczę od ponad roku.

Jesteś inteligentną, wrażliwą, lubiącą czarny humor dziewczyną. Już tyle można stwierdzić po przeczytaniu tego wątku.
Daj sobie szansę na pokochanie siebie. Naprawdę warto.

184

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Krejzolka82 napisał/a:

A po za tym wysłanie zdjęcia Dziewczynie, która jest naprawdę moim zdaniem zapatrzonym w sobie narcyzem nie jest dobrym wyjściem. Sorki Lilly25 ale niestety mam takie zdanie o Tobie, może niesłuszne, ale niestety wyrobione na podstawie Twoich postów, a raczej "poematów" na cześć Twojej nieskazitelnej urody, nota bene pisane przez Ciebie.

Droga Krejzolko, mysle ze swoje zdanie wyrobiłas sobie m.in na podstawie jednego fragmentu, w ktorym przez nieuwage przeczytalas "cud", zamiast "cudak" (czyli dziwak). Oczywiscie to nie Twoja wina, ale musze to wyjasnic, bo nie lubie niejasnosci.
Nie przypominam sobie zebym pisala gdzies o swojej "nieskazitelnej urodzie", wspominalam kiedys jedynie (w temacie o ciele) ze jestem ladna (a to glownie po to zeby dac przyklad ze mozna nienawidzic swojego ciala nie z powodu strony wizualnej, o czym najczesciej ludzie wspominaja, lecz bolu fizycznego), i ze sprawia mi przyjemnosc patrzenie na siebie w lustrze (mam sie ukrzyzowac, bo moj organizm smie reagowac zadowoleniem na obraz-odbicie w lustrze?)
Inna sprawa - Dlaczego koniecznie czlowiek musi okreslac sie mianem "brzydkiego", w najlepszym wypadku "znosnego", nawet jesli sam tak nie uwaza? Czemu tylko mowienie o sobie w zly sposob jest w dobrym tonie? Moze wlasnie przez takie przekonania ("myslec o sobie pozytywnie jest grzechem") ludzie tacy jak bjo cierpia, szukajac w sobie mnostwa defektow. Moze wlasnie "przy mnie", autorka uwierzyla by w siebie, zaczela dostrzegac w sobie piekno, nauczyla sie pozytywnego stosunku do swojej urody?

185

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
lilly25 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

A po za tym wysłanie zdjęcia Dziewczynie, która jest naprawdę moim zdaniem zapatrzonym w sobie narcyzem nie jest dobrym wyjściem. Sorki Lilly25 ale niestety mam takie zdanie o Tobie, może niesłuszne, ale niestety wyrobione na podstawie Twoich postów, a raczej "poematów" na cześć Twojej nieskazitelnej urody, nota bene pisane przez Ciebie.

Droga Krejzolko, mysle ze swoje zdanie wyrobiłas sobie m.in na podstawie jednego fragmentu, w ktorym przez nieuwage przeczytalas "cud", zamiast "cudak" (czyli dziwak). Oczywiscie to nie Twoja wina, ale musze to wyjasnic, bo nie lubie niejasnosci.
Nie przypominam sobie zebym pisala gdzies o swojej "nieskazitelnej urodzie", wspominalam kiedys jedynie (w temacie o ciele) ze jestem ladna (a to glownie po to zeby dac przyklad ze mozna nienawidzic swojego ciala nie z powodu strony wizualnej, o czym najczesciej ludzie wspominaja, lecz bolu fizycznego), i ze sprawia mi przyjemnosc patrzenie na siebie w lustrze (mam sie ukrzyzowac, bo moj organizm smie reagowac zadowoleniem na obraz-odbicie w lustrze?)
Inna sprawa - Dlaczego koniecznie czlowiek musi okreslac sie mianem "brzydkiego", w najlepszym wypadku "znosnego", nawet jesli sam tak nie uwaza? Czemu tylko mowienie o sobie w zly sposob jest w dobrym tonie? Moze wlasnie przez takie przekonania ("myslec o sobie pozytywnie jest grzechem") ludzie tacy jak bjo cierpia, szukajac w sobie mnostwa defektow. Moze wlasnie "przy mnie", autorka uwierzyla by w siebie, zaczela dostrzegac w sobie piekno, nauczyla sie pozytywnego stosunku do swojej urody?


Lilly25 uwierz mi na słowo pisane, że to nie słowo "cud" czy tam "cudak"miało wpływ na to co napisałam, ale nieistotne, zostawmy to.
Ty w ogóle nie zrozumiałaś o co mi chodzi.
Kojarzę Cię tylko i wyłącznie z paru postów, gdzie piszesz o swoje urodzie.
Naprawdę fajnie, że się sobie podobasz, ale momentami to tak "odpływasz" opisując się, że aż źle się to czyta.
A może jestem o Ciebie zazdrosna, żeś taka ładna? smile

A tak serio, ja nie jestem za tym, żeby się nazywać brzydką, znośną , uważam, że każdy z nas ma chociaż jeden walor z którego powinien być dymny.

Dobra a co zrobisz, jeżeli faktycznie Twoim zdaniem Autorka jest brzydka? Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie szczerze?

186 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-02-03 17:38:16)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

1. Czesto pisze tutaj o urodzie (ogolnie, najczesciej nie o swojej wcale), glownie staram sie wyprowadzac ludzi z negatywnych - falszywych przekonan na swoj temat.

2. Nie zauwazylam nadmiernego odplywania przy opisach, raczej byly one skape, i suche.

3. Twierdzilas, ze poddanie sie mojej ocenie jest zlym pomyslem, bo jestem narcystyczna, zaznaczylas ze mialas na mysli jeden z ostatnich postow, wiec tym bardziej nie rozumiem czemu jest to ( tj. poddanie sie mojej ocenie) zly pomysl skoro jako jedna z niewielu osob wypowiadalam sie (i czesto to robie) w tak pozytywny sposob o urodzie innych kobiet (pisalam m.in ze uwazam kobiety za jedna z ladniejszych rzeczy na swiecie, i podziwiajac je czuje sie jakbym ogladala dziela sztuki). Moze Twoim zdaniem autorka ma byc oceniona przez jakis "zakompleksiencow" ktorzy beda wyszukiwac jej na sile drobnych, lub nieistniejacych defektow wpedzajac ja w jeszcze wieksze zalamanie?
Uwazam ze wiekszosc ludzi ma zdecydowanie zbyt niskie (a tym samym nieprawidlowe) mniemanie o swoim wygladzie, i staram sie im to na kadym kroku udowonic, bo jest to szkodliwe, tym bardziej ze z reguly tacy ludzie probuja zarazic innych swoja "trucizna".

4. Nie moge miec 100% pewnosci, ale stawiam na to ze bjo jest klasycznym przykladem osoby z negatywnymi urojeniami, a nie brzydula. Podejrzenia takie mam na podstawie dosc "typowego", wlasciwego dla tego typu ludzi sposobu myslenia  np. nadmierna koncentracja na negatywnych opiniach - umysl osoby o niskim poczuciu wlasnej wartosci mocniej podkresla takie rzeczy, oraz kilku informacji ktore to sugeruja (np. ze jest gruba majac taka wage, i wzrost - to niemozliwe, chodzi o pierwszy post w tym temacie, albo przekonanie o tym ze niska kobieta nie moze byc atrakcyjna - oczywiscie jest to bzdura, bo mezczyzni na ogol wola drobne dziewczyny, gdyz kojarza im sie z dzieciecoscia, wydaja im sie bardziej slodkie, i urocze ). Jesli jednak faktycznie jest brzydka (swoja droga BARDZO MALO jest takich ludzi), to najlepszym rozwiazaniem bylby jednak chirurg plastyczny.

187

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

tl;dr :>

Cześć!
Sorry, że odpisuję z takim poślizgiem, lecz niestety jestem chora (pęka mi głowa, zatoki), a na dodatek nie mogłam już przedłużyć swojego zwolnienia lekarskiego z przyczyn ekonomicznych... Także przeważnie jestem trupem i z trudem w ogóle włączam kompa.

Wielokropek napisał/a:

bjo, twierdzisz, że na nic nie masz energii. Nic dziwnego, niemal całą zużywasz na utrzymanie muru, a że jest on potężnym, to i siła do jego zachowania musi być adekwatna. Nie zauważyłam też, ale być może przeoczyłam, czegokolwiek, czym ładowałabyś swoje życiowe akumulatory, stąd od dość dawna jedziesz na zasilaniu awaryjnym, sygnalizacyjna czerwona lampka świeci się od dawna, Ty jednak z uporem godnym lepszej sprawy ignorujesz ostrzeżenie.

Wiem... Nie mam jednak pojęcia jak owe akumulatory załadować. W ogóle nie potrafię odpoczywać. Ciągle zżera mnie napiecie i stres. Przeważnie (jak podejrzwam) skacze mi niezdrowo cukier i zasypiam jak dziecko. Zatem przesypiam swoje zycie. Teraz to niestety bardzo utrudnione, bowiem mam problemy z oddychaniem w związku z zapalaniem zatok.


Jesteś inteligentną, dowcipną osobą, która postanowiła z sobie wiadomych względów wybudować mur i schować się za nim. Wielokrotnie pewnie był dla Ciebie schronieniem, ale teraz coraz częściej jest przeszkodą.

Dzięki. Chociaz to daleko posunięty wniosek. Lecz mi miło.

Bo o jakiej wygodzie myślisz? O takiej, która nie pozwala Ci żyć tylko wegetować? O takiej, dzięki której nawet będąc wśród ludzi, jesteś samotną? O takiej, która skazuje Cię na... cierpienie? Mylisz pojęcia. To zniewolenie i sama, przyzwyczajona do owej klatki, nie znając życia na wolności, bojąc się niewiadomego, decydujesz się w niej pozostać.

Wygoda pozostania biernym?
Chyba nie bardzo wiem, co mogłoby mnie przekupić, by wyjść z tej klatki. Klatkę przynajmniej znam. Jak się wychylam, to dostaję po głowie. Naprawdę nienawidzę swojego życia.


Twierdzisz, że nie potrafisz zmienić swego podejścia do siebie samej. A gdybyś pierwszą zmianą, którą wprowadziłabyś teraz, na początek, byłoby zaprzestanie? Zaprzestanie poniżania siebie, deprecjonowania siebie i wyszukiwania coraz to nowych obelg pod własnym adresem? Drugim krokiem byłoby uśmiechanie się do siebie samej. Tak, wiem. Nie masz powodu do uśmiechu. A gdybyś tak uśmiechnęła się do siebie bez powodu? Tak, wiem. Nie byłby to uśmiech, ale grymas. To wywołaj ten grymas na swej twarzy i powtarzaj go często. Nie będę szukała wyników badań, udowadniających, że pod wpływem tego grymasu/uśmiechu zachodzą w ciele zmiany biochemiczne i psychologiczne.

Nigdy tego nie próbowałam, ale zawsze zdawało mi się to naiwne. Wiesz, przewaznie jak zobaczę gdzieś odbicie swojej postaci, to dostaję ataku torsji. Daleku tu do uśmiechu.
Smieje się w życiu całkiem sporo. Nie jest to jednak uśmiech do siebie.
Do tego uśmiech uwydatnia w mojej mordzie resztki progenii.

Całą sobą opierasz się terapii. Przed czym owa decyzja Cię chroni? Z czym nie zdecydowałaś się skonfrontować? Przed czym uciekasz? Poczekaj chwilę i zachowaj się niekonwencjonalnie. smile Zanim, jak zwykle, zasłonisz się swym ciałem, znajdź odpowiedź. To ważne dla Ciebie, jeśli faktycznie masz zamiar zburzyć swój mur.

Prawdopodobnie nie wierzę, że słowa i myślenie mogą zmienić moją fizycznosć. Jestem dość upartą osobą. Nie trafiłam też nigdy (albo nie miałam kasy) na to, by zajął się mną PRAWDZIWY specjalista od zaburzeń odżywiania, prawdopodobnie dysmorfofobii. Zyję z dnia na dzień i licze, ze jakos to będzie.   


Tylko ludzie bez wyobraźni nie czują strachu. Nie jest ważnym sam strach (to uczucie jak każde inne), tylko to, co z nim robisz: czy ulegasz mu i zaprzestajesz działalności, czy też robisz różne rzeczy mimo strachu.

Prawda. Chciałabym umieć to zastosowac u siebie. U mnie chyba górę bierze racjonalność zmiksowana z paranoją. Z natury jestem pedantką i lubię wszystko robić na 150% (albo wcale nie robię). Wydaje mi się, że mój wyidealizowany świat nie pozwala mi  zaakceptować faktu, że ja nie mogę być nawet przeciętna. Wedle zasady: albo wszystko, albo nic. To chyba takie moje motto, które sobie obrałam całkiem nieświadomie.

Wielokropku BARDZO Ci dziękuję za Twoje słowa. Lubię Cię czytać, jesteś mega mądrą kobietą. Zapamiętam to co mi napisałaś, poczytam jeszcze kilka razy i może wpadnę na coś. Spbóruje się uśmiechac (bo przewaznie to grymaz wsciekości na mordzie mi gości).


adiaphora napisał/a:

bjo, mam ochote natrzaskac Ci w te leniwe, genetycznie plaskie dupsko, ze od razu bedziesz miec efekt, tak Ci spuchnie  tongue
Przeprowadz sie blizej mnie,  ja juz sciagne Cie z kanapy i zmotywuje.
W kupie razniej :-)

Ciekawe kiedy straciłabyś cierpliwość :>
Ale dzięki smile.

in_ka napisał/a:

bjo napisał/a:

    Nosz ku... wyobrażasz sobie byc zamkniętym w obrzydliwym scierwie? Wyobrażasz sobie, że WSZYSCY się Ciebie brzydzą.

Nie wszyscy.
Tylko Ty sama masz takie do siebie podejście. To Ty sama siebie odrzucasz. Nie potrafisz pokochać, przytulić, zaopiekować się sobą. Zawalcz, o siebie. Koniecznie idź na terapie z dobrze dobranymi lekami, podejmij wyzwanie. Nie widzę szansy, że to minie, lub sama, z tego wyjdziesz.
Idź do chirurga plastycznego, jak czujesz taką potrzebę. Obawiam się rozczarowania, lub wkręcenia, w spiralę budowania złudnych nadziei.
Czy masz kogoś bliskiego, kogoś z kim masz bliskie relacje?

Niestety odnoszę wrażenie, że wszyscy mnie się brzydzą. Jeżeli nie, a zdarzyło  się to w przypadku kilku osób (w tym i tych, w stanie bardzo nietrzeźwym), to po prostu nie potrafię odczuwać szacunku do takiej osoby. Kompletnie mnie to szokuje i boli. Staram się z tym walczyć, ale w chwilach złości te myśli powracają.
Do chirurga udam się na 100%. Nie mam środków na operację, ale zawsze można się skonsultować, prawda?
Nie potrafię się sama w sobie zebrać, by zawalczyć. Zawsze jak się "staram", to coś się wali. Wielu ludzi (i to różnej narodowości, próba spora) spostrzegło, że jestem wyjątkowym pechowcem. Kiedyś jeszcze sobie żartowałam z mojego kuriozalnego wręcz (czasami) niefarta. Teraz doprowadza mnie to do naprawę powaznych ataków złości.

188 Ostatnio edytowany przez bjo (2016-02-04 01:56:27)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Lilly25 napisał/a:

Moglabys poslac mi swoja fotke? Umiem chlodno-obiektywnie oceniac. Bardzo bym prosila.

Nie.
Dlaczego? Rzuciłam okiem na Twoje posty i bardzo odbiegam od Twoich ideałów. Jestem powiedzmy przeciwnością. Pamiętasz taką lalkę "troll"? Porównuje się właśnie fizjonomią do trolla. Nawet lica mamy podobne. Do tego kompletnie Cię nie kojarzę. To była chyba propozycja dla dziewczyn, które kojarzę zarówno z postów i nicków. Mea culpa, nie uścisliłam tego w poście.

Nie rozumiem też krytyki Twojej osoby. Odbieram Cię jako inteligentną i nieco pokręconą osobę.
Chciałabym jednak, byś przestała robić offa wraz z Krejzolką w tym poście. Na serio nie interesuje mnie to, co tam wypisujecie.

Uwazam ze wiekszosc ludzi ma zdecydowanie zbyt niskie (a tym samym nieprawidlowe) mniemanie o swoim wygladzie, i staram sie im to na kadym kroku udowonic, bo jest to szkodliwe, tym bardziej ze z reguly tacy ludzie probuja zarazic innych swoja "trucizna".

Zważając na Twoje ideały i wnosząc na podstawie Twoich postów - nie wierzę.

Olinka napisał/a:

I na koniec - wiem, że to jest brutalny przykład, ale kiedy ludzie umierają lub bardzo boją się, że to może się zdarzyć (ciężka choroba), to wszystko, cała ta zewnętrzna otoczka zupełnie przestaje się liczyć. Nieważne staje się tak wiele czynników, które wcześniej spędzały sen z powiek, niemal w jednej chwili nabiera się zupełnie innej perspektywy.
Byłaś kiedyś na przykład w hospicjum? Dla obserwatora to może być doskonała terapia szokowa. Mnie samej zderzenie z takimi problemami pozwoliło nabrać ogromnego dystansu do własnych, za które dziś nierzadko mi wstyd.

Nie lubię takich drastycznych przykładów, ponieważ (pod względem wyglądu) raczej się ich nie sprzedaje ludziom estetycznym. Nie mniej jednak masz rację. Nawet odbiegając od klimatu samego hospicjum, sytuacje o podobnych klimatach, czy w ogóle problemy - pozwalają zapomnieć o fizyczności. Niestety nie jest to stan permanentny. Czuje się tez jakoś moralnie kiepsko z faktem, że wykorzystując czyjąś tragedię, mogłabym sobie trybiki w głowie przestawić na jasną stronę mocy.

Podsumowując: muszę rozejrzeć się za dobrym terapeutą (zajmującym się stricte kwestiami związanymi z moimi zaburzeniami), psychiatra, a z ciekawości wizyta u chirurga plastycznego. Być może coś to zmieni.

Muszę Ci Olinko napisać, że pod wpływem Twojego posta, postanowiłam trochę ogarnąć swoje włosy. Chyba nawet dobrze się z tym czuje, ze nie noszę ciągle czapki. Kilku ludzi mnie nawet skomplementowało. Co mnie zażenowało. Ale to chyba było miłe.


Beyondblackie napisał/a:

Olinko, problem zaburzenia Bjo niestety laczy nie tylko urojone wyobrażenie o własnej brzydocie, ale także paranoje zwiazana z kontaktami z ludzmi, które jest podobne do fobii społecznej. Ona nie tylko uważa się za ohydna, ale także myśli, ze wszyscy wytykają ja palcami, obmawiają, krytykują. Jest ciężko w takim stanie normalnie funkcjonować. Sa ludzie, którzy staja się absolutnymi pustelnikami.

Wiesz, ja dziś sobie wyszłam po paczke do miasta z psem, bez makijażu, w kaloszach i jakiejś starej kurtce (na drodze dużo blota) i nawet przez myśl mi nie przeszlo, ze ktoś na mnie patrzy. A nawet jak ktoś spojrzał, to mnie mało jego opinia interesuje. Ja miałam cel: wyprowadz zwierza, odbierz pakunek z poczty. Niestety, Bjo jest skupiona WYLACZNIE na sobie, wiec jej wszystkie zalozenia ("jestem brzydka, odpychajaca, potworna") sa tylko subiektywnymi odbiciami jej własnej depresji, która nakazuje jej krecic się wkolo własnej osi, zamiast widzieć szerszy horyzont.

Prawdę pisząc, to dobrze mnie rozumiesz Beyond. I fakt, ciężko jest funkcjonować. Do tego pogłębiające się poczucie żałosności. No i ta żałosność, że nic nie mogę ze sobą zrobić. Nawet ruszyć dupy. To brzmi jak jakaś kwadratura koła.

Ja w ogóle nie dbam o to jak wyglądam. Nie maluje się, nie układałam włosów (których nie farbowalam od 2010 roku), ostatni raz pomalowane paznokcie miałam bodaj w 2012/13 roku. Ubieram się jak facet. Rurki, rozciagnieta bluza, duzy sweter, wielki tiszert, czapka i vansy lub cos w ten desen. Jestem minimalistką. Nie mam nawet kolczyków (poza tymi, które miałam kiedyś na twarzy). Wisi mi to jak wyglądam. Uważam, ze lepiej się nie starać, aniżeli starać i ponosić porażkę (akurat w tej dziedzinie). Potem jak taka Lilly25, ze niektórzy nawet jak zadbani, to dalej nieatrakcyjni. Ja niestety z takimi poglądami spotykam sie mega często. Stąd moja rezygnacja. Po co narażać się na posmiechowisko? Wolę, jak ludzie wiedzą co o sobie myślę.

Marajka napisał/a:

Wolalabys zyc w slamsach gdzies w poludniowej Ameryce, i z pieknym cialem grzebac w gorach smieci, zeby zarabiac na zycie tym, co znajdziesz?
Wolalabys.......      moze sama znajdziesz jeszcze kilka gorszych mozliwosci, niz te, ktore masz.

Ze spoko ciałem? Tak.
Zresztą znam sporo Afrykanerów, którzy wyszli z na serio ciemnej dupy. Takiej trudnej do wyobrażenia dla nas. Znam też takich, co mają i mieli takiego lajfa, że dałabym sobie rękę obciąć, by zażyć takiego luksusu, czy przygody.

Juz wielu przede mna napisalo, a ja powtorze - sama wybierasz sobie jakosc, jesli chodzi o wlasne samopoczucie. Nikt i nic poza Toba sama nie jest za to odpowiedzialny.
Ty wybierasz te swoje mysli o sobie samej, sama nadajesz sobie wartosc, lub dokladniej powiedziawszy - bezwartosc. Nie jestes w stanie cieszyc sie niczym, bo jestes chorobliwie skupiona na sobie samej, jak juz powyzej napisala beyondblackie. I jeszcze prawie z luboscia tarzasz sie w tym brudzie, ktorym obrzucasz siebie sama.

Jak nauczyc sie cieszyc zyciem? Nauczyc sie je kochac! Nauczyc sie widziec innych pod katem tego, co moglabys im dac, zamiast pod tym, jak chcesz byc widziana, czy co chcesz dostawac (uznanie czy zachwyt).
Masz wplyw na wlasne nastawienie do swiata, nie na nastawienie innych ludzi. Zamiast wiec usilowac spelniac jakies tam kryteria oceny innych, skoryguj swoje wlasne kryteria oceny i wybieraj takie, ktore Cie podbudowywuja, zamiast takich, ktorymi sie dolujesz. (...)Takie nastawienie do swiata nie ulega starzeniu sie, bo jest niezalezne od niczego oprocz wlasnego nastawienia. Do takiego celu masz perfekcyjne warunki, bo nie masz szans uzywania jakichs zewnetrznych atrybutow. Masz tylko mozliwosc rozwiniecia wewnetrznej pieknosci.

Jestem chyba trochę narcystyczna w całej swojej paranoi.
Nie weszłam też na taki poziom, by sprowadzić siebie i swoje bolączki na drugi plan, kosztem jakiejś utopijnej radości.
Wkurza mnie porównywanie się do tych, ktorzy mają gorzej. A nader często poruszałaś te kwestie w swoim poście. Nie kupuje tego.
Wewnętrznie jestem kupą gówna. Chociaż bywają momenty, że staram się nad tym pracować. Zmianę nastawienia natomiast pórownać mogę do nagiej wspinaczki na Mount Everest, prawdopodobnie śmiertelna sprawa.


---
Przepraszam jak coś pominęłam. Slowa do tego posta wychodzą z napuchniętej ropą oraz bolącej głowy. Jakość mam nadzieję będzie wybaczona.
+Sorry że rozdzieliłam posta. Coś mi tam nie stykało z "quotami", wiec musiałam sprawdzić co i jak. I ostateczine post rozdzieliłam.

189

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Bjo, czytam z uwagą co piszesz i odnoszę wrażenie, że jesteś siebie bardzo świadoma. Ponadto skupiasz się na naszych postach, a przy tym nie odrzucasz tego, co mogłoby być niewygodne. Wręcz przeciwnie - wszystko rozważasz i albo się tym zgadzasz, albo nie, w zależności od trafności stwierdzeń. Wbrew pozorom to nie jest wcale takie oczywiste i moim zdaniem to już jest bardzo dużo, bo wielu osobom dojście do tego punktu zajmuje naprawdę wiele czasu. Ty ten krok masz już za sobą.

bjo napisał/a:

Muszę Ci Olinko napisać, że pod wpływem Twojego posta, postanowiłam trochę ogarnąć swoje włosy. Chyba nawet dobrze się z tym czuje, ze nie noszę ciągle czapki. Kilku ludzi mnie nawet skomplementowało. Co mnie zażenowało. Ale to chyba było miłe.

Cieszę się podwójnie smile. Raz, że udało mi się mieć w tym jakiś swój malutki udział, a dwa - że podejmujesz kolejne wyzwania. To nie muszą być od razu wielkie rzeczy, grunt, aby iść do przodu.

190 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-02-04 12:38:50)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Bjo jestem tego zdania, że jeżeli komuś się coś nie podoba w sobie (a może to zmienić) to albo zmienia to, albo nie, ale akceptuje i nie narzeka.
Łatwo jest narzekać, wiem coś o tym bo sama przez to przechodziłam, aż wreszcie postanowiłam zmienić to co mogłam a to czego nie mogłam to po prostu zaakceptowałam.
Zawsze miałam kompleks wysuniętej jedynki i co zawzięłam się, zaoszczędziłam kasę i założyłam sobie aparat. Chociaż szczerze myślałam, że założę tylko jeden aparat bo niby mam drobną wadę, a okazało się, że mam bardzo poważną wadę, gdzie potrzebuję trzech aparatów. Po wyjściu z gabinetu, po prostu się rozryczałam, ale jak już powiedziałam sobie "A" to i musiałam powiedzieć "B" i założyłam aparaty i pomimo leczenia nie udało się wyleczyć do końca mojej wady to i tak nie żałuję, że założyłam aparaty, a żeby było jeszcze śmieszniej moja ortodontka zapewniała mnie, że po wyleczeniu będę mówiła wyraźnie co tak naprawdę się nie wydarzyło  (niby się zmniejszyła i to nie są słowa tylko ortodontki smile). Pisze Ci  o tym, ponieważ napisałaś, że musisz mieć pewność jak coś postanowisz zrobić, że to wyjdzie. Uwierz to tak nie działa, nigdy nie można mieć pewności, że jak coś  się zrobi to będzie się  zadowolony w 100%. Masz przykład mojej osoby, byłam pewna, że wymowa mi się zmieni i wyleczę swoją wadę zgryzu. Nie zmieniła się,  tak jak chciałam, nie wyleczyłam do końca wady zgryzu, ale nie żałuję pieniędzy na trzy aparaty, nie żałuję tego bólu, poranionych dziąseł i utraty paru kilogramów:)
Dzięki leczeniu ortodontycznym mam jeszcze ładniejszy uśmiech tongue (jedynka jest na swoim miejscu, więc to co chciałam to jednak się udało smile) i zmieniłam myślenie na temat moje wady wymowy, że po prostu ona będzie zawsze ze mną i to nie znaczy, że poprzez ten kompleks mam być nieszczęśliwa.
Żeby nie było byłam u trzech logopedów, ale nikt nie dawał mi 100% pewności, że leczenie diametralnie coś zmieni, no chyba, że Kobitka której płaciłam za wizyty, Ona bodajże na 2 czy 3 spotkaniu stwierdziła, że słyszy kolosalną poprawę w mówieniu big_smile
Pierwsza logopedka tak naprawdę  dobrze  zdiagnozowała mnie. Powiedziała wprost, że może mi się poprawić wymowa, ale  w niewielkim stopniu, jak będę ćwiczyć. Pamiętam, że powiedziała, że jak mi się jakiś facet spodoba to mam mu powiedzieć, że nie jestem Polką big_smile I trafiła z diagnozą, bo wielu Ludzi po rozmowie ze mną sądzi, że nie jestem Polką. A jak wyprowadzam z błędu to są zdziwieni, bo mówią, że nie mam akcentu polskiego i nie wyglądam na Polkę tylko na kogoś z południa Europy smile
A zaakceptowałam to, że zawsze będę miała wadę wymowy, chociaż próbowałam to zmienić, nie dało się, trudno, ale "nie jęczę", jaka to ja biedna bo mam wadę wymowy baa, ja pomimo wady jestem  gadułą, jakich mało. Chociaż nie ukrywam, że dalej to jest mój kompleks, przy czym nie ma takich rozmiarów, jak kiedyś. Jestem tego zdania, że jak się komuś nie podoba jak mówię to niech nie słucha, przy czym, szczerze nie spotykam się z jakimiś nieprzyjemnymi docinkami, jasne, że niektórzy zwrócą uwagę na moją wadę a niektórzy albo udają, że nie słyszą, albo faktycznie nie  słyszą( przy czym moim zdaniem ludzie "głuchną" na moją wymowę, jak się do niej po prostu przyzwyczają). Bo uwierz do wszystkiego człowiek się przyzwyczaja, niektórzy potrzebują mniej czasu niektórzy więcej.
Są rzeczy które można zmienić w sobie a są, które nie i trzeba je zaakceptować.

A może na samym początku, zrób sobie takie "małe kroczki":
- depilacja ciała;
- wyregulowaniem brwi (uwierz dobra regulacja potrafi zdziałać cuda);
- pomalowanie paznokci;
- makijaż;
- "powalcz" z łupieżem, może ten temat Ci pomoże http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=742) a jak nie,  to przecież możesz zapytać dermatologa czy też pracownika apteki.

Spróbuj chociaż jedną, dwie wymienione przeze mnie czynności wykonać, tak jak zrobiłaś z włosami.
Na przykładzie swoich włosów sama zauważyłaś zmianę w podejściu niektórych Ludzi do Ciebie.

Wykonanie tych "małych kroczków" może zmobilizuję Cię do "wielkich kroków", takich jak, wizyta u dobrego specjalisty, a może i leczenie zamknięte, po akceptacje siebie samej (wiadomo, że to potrwa dłuższą chwilę, ale myślę, że warto się zmobilizować).
Szczerze "trzymam kciuki"!!!


P.S. Po godzinie edycji możesz zauważyć, że edytowałam ciągle mojego posta, żeby Ci jak najlepiej przedstawić swoje niektóre wady i walczenie z nimi.
Przyznam, że jesteś pierwszą Osobą na forum, której zdecydowałam się  szczegółowo opisać swoje wady ( już pal licho, że każdy to będzie mógł przeczytać, a może dzięki temu uwierzysz, że można zmienić o sobie myślenie, bo jak sama pewnie zauważyłaś, nie jest tak naprawdę łatwo na publicznym forum pisać o swoich wadach) żebyś dotarło do Ciebie, że niektórzy ludzie potrafią się zmobilizować, chociaż nie było łatwo i potrafią także swoje wady zaakceptować, bo one są integralną częścią tych ludzi (wiem, brzmi patetycznie, nieszczerze, ale uwierz piszę prawdę).

Mam nadzieję, że przynajmniej przemyślisz to co tutaj napisałam, że na marne nie pisałam tego tongue

Bjo proszę przeczytaj to zdanie i napisz co pomyślałaś podczas czytania tego zdania:
"Po prostu ścierwo. Owłosione, zdeformowane, ohydne ścierwo, które wywołuje obrzydzenie nawet w mijanych na ulicy wiewiórkach."

191

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Bjo, jedno mogę Ci napisać z całą pewnością - nie jesteś obrzydliwa.

JESTEŚ INTELIGENTNĄ, BŁYSKOTLIWĄ DZIEWCZYNĄ O CIEKAWYCH POGLĄDACH I BOGATYM WNĘTRZU.

Widać to po tych kilku postach, które napisałaś. TO JEST TO, co się liczy. Nad wyglądem można popracować, to tylko wygląd.
Jak ktoś jest szpetny wewnątrz, to jest dopiero katastrofa. TY JESTEŚ PIĘKNA.

192

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Cyngli napisał/a:

(...) TY JESTEŚ PIĘKNA.

I tylko jak to zrobić, żeby autorka, w to uwierzyła wink

Mieszkasz poza Polską. Masz okazję przebywać, w środowisku bardzo zróżnicowanym pod względem wyglądu. Powinno pomagać. Nie przynosi to jednak rezultatu, bo problem jest tam, w środku, w Tobie. Pielęgnujesz go zresztą starannie przez lata. Tak wygodniej, tak bezpiecznie. Nauczyłaś się już, z tym jakoś żyć. Przyzwyczaiłaś. Jest źle, uwiera ale przecież swojsko jakoś wink

A może jednak spróbować, tak na przekór sobie ? Może, to jest właśnie ten moment, który odmieni Twoje życie na lepsze ?

193 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-02-04 13:27:42)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

bjo, po Twych słowach o przysłaniu zdjęcia napisanych kilka dni temu zastanawiałam się nad tą propozycją. Przyznam, że nie wiem, czego oczekujesz i nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą dla realizacji Twego celu. Skąd wątpliwości? Znam osoby, które są w mych oczach piękne mimo posiadanych deformacji fizycznych i brzydkie mimo swej niemal doskonałej fizyczności.


(…) Wewnętrznie jestem kupą gówna. (…)

Wiosna idzie, czas na porządki i ładowanie akumulatorów. Zwykle życiowe akumulatory ładują się dzięki robieniu tego, co sprawia radość, co cieszy, bawi, daje satysfakcję. Pamiętasz jeszcze takie uczucia? Pamiętasz, co lubisz robić? Wiesz, co sprawia Ci radość? Przypomnij sobie i zrób to, może dalej to samo Cię cieszy.  Jeśli nie, to szukaj aż znajdziesz.


(…) W ogóle nie potrafię odpoczywać. Ciągle zżera mnie napiecie i stres. (…)

Za czym tak gonisz? Przed czym uciekasz?

 

(…) Zatem przesypiam swoje zycie. (…)

Może to objaw zbyt wysokiego poziomu cukru (łatwo to, za pomocą badań laboratoryjnych, sprawdzić: podstawowe badania krwi + test obciążenia glukozą), może permanentnego zmęczenia, możliwym jest też inne rozwiązanie – kolejna ucieczka przed rzeczywistością.


(…) Wygoda pozostania biernym?
Chyba nie bardzo wiem, co mogłoby mnie przekupić, by wyjść z tej klatki. Klatkę przynajmniej znam. Jak się wychylam, to dostaję po głowie. Naprawdę nienawidzę swojego życia. (…)

Wygodnie Ci w tej klatce? Wygodą nazywasz życie w znanym, choć mocno nieprzyjaznym (i to delikatne określenie) środowisku. Wychylając się z owej klatki dostajesz po głowie? Nie twierdzę, że świat jest wyłącznie piękny, a życie po wyjściu z klatki usłane płatkami róż. Życie, wbrew pięknej, ale zwodniczej, książce „Ania z Zielonego Wzgórza”, bajką nie jest i idealnym nigdy (przynajmniej w najbliższym czasie) nie będzie. Ale, jak napisała to jedna mądra osoba:

Pema Cziedryn napisał/a:

(…) Dziewczynko, nie pozwól, by życie sprawiło, że twoje serce stwardnieje. (…)


Najchętniej posadziłabym Cię obok dużego gorącego pieca i co kilka minut ścierała potoki wody powstałe podczas Twego rozmrażania.




Co miałoby Cię przekupić, dzięki czemu miałabyś wyjść ze swej klatki? Nie zamierzam Cię niczym przekupywać. Pomyśl tylko, czy resztę (dość potężną) życia chcesz w niej spędzić? Wiem, że warto z niej wyjść, mimo że żyjąc poza nią narażonym jest się na różne (też) negatywne zjawiska oraz przeżywanie (też) mocno nieprzyjemnych uczuć. Gdybym tak o sobie myślała jak Ty, gdybym tak kiepsko myślała o ludziach, gdybym tak uzależniała swoje samopoczucie od wyobrażenia sobie tego, co niektórzy źli (w gruncie rzeczy nieszczęśliwi) ludzie o mnie myślą, to pewnie też nie cierpiałabym swego życia. Tymczasem, po wyjściu (a nie wychyleniu czubka nosa) z owej klatki, po rozejrzeniu się wokół okazuje się, że znakomita większość naszych koszmarów była/jest tworem naszej wyobraźni, że to my sami jesteśmy swoim największym wrogiem, że ludzie wokół są życzliwi (a przynajmniej obojętni) i do głowy im nie przychodzi (pomijam osoby zdegenerowane), by kogoś deprecjonować, poniżać i czyimś kosztem udowadniać swoją, wątpliwą, wyższość.
Po raz kolejny napisałaś o swej progenii, pewnie wiesz, że można ją leczyć (ortodonta + chirurg szczękowy). Pisząc o konsultacji chirurgicznej myślałaś o tych właśnie specjalistach?


(…) Prawdopodobnie nie wierzę, że słowa i myślenie mogą zmienić moją fizycznosć. (…)

To prawda, żadne słowa nie zmienią fizyczności. Dzięki słowom nikt nie stanie się wyższy/niższy, szczuplejszy/grubszy, od żadnych słów nie zwiększy/zmniejszy się biust, nie zmienią się włosy, oczy, skóra. I wiesz dobrze, że to nie o takiej zmianie napisałam.
Stwierdziłaś, że jesteś upartą osobą. To świetnie, daje to nadzieję. Rzecz w tym, byś zmieniła tylko kierunek: z udowadniania sobie, jak negatywną osobą jesteś, na walkę z sobą samą o siebie. Twoja upartość (ja nazywam ją determinacją) sprzyjać będzie wyjściu z klatki i życiu na wolności.


(…) Z natury jestem pedantką i lubię wszystko robić na 150% (albo wcale nie robię). Wydaje mi się, że mój wyidealizowany świat nie pozwala mi  zaakceptować faktu, że ja nie mogę być nawet przeciętna. Wedle zasady: albo wszystko, albo nic. To chyba takie moje motto, które sobie obrałam całkiem nieświadomie. (…)

Taaaak. Życie pod kontrolą. Do czego jej używasz i dlaczego boisz się ją stracić? Dlaczego nie akceptujesz rzeczywistości i faktu, że jesteś przeciętnym człowiekiem? Dlaczego określenie ‘przeciętne’ jest dla Ciebie pejoratywne? (Jak zwykle moje pytania mają spowodować refleksję nad sobą i poznanie przyczyn swego zachowania, nie służą zaś bawieniu gawiedzi, stąd nie musisz na nie tutaj, na forum, odpowiadać).


(…) Niestety odnoszę wrażenie, że wszyscy mnie się brzydzą. Jeżeli nie, a zdarzyło  się to w przypadku kilku osób (w tym i tych, w stanie bardzo nietrzeźwym), to po prostu nie potrafię odczuwać szacunku do takiej osoby. Kompletnie mnie to szokuje i boli. Staram się z tym walczyć, ale w chwilach złości te myśli powracają. (…)

No dobrze, przyślij zdjęcie. Uprzedzam jednak, że jak dotąd nie spotkałam ani jednej osoby, której fizyczność wywołałaby obrzydzenie. I wiem, że dam sobie radę z Twym brakiem szacunku. tongue Jeśli prawdą jest to, co napisałaś, to szanujesz tylko te osoby, które traktują Cię ‘z buta’. hmm

Kolejne zadanie domowe. Zacznij (i nie przestawaj) zauważać i zapisywać swoje zalety. Nie bądź dla siebie zbyt srogą i wymagającą. To, że pomyślisz o sobie ‘jestem punktualna’, nie oznacza tego, że nigdy się nie spóźniłaś.




I wiesz, sporo alpinistów zginęło podczas wejścia na najwyższą górę świata. Znakomita część jednak ową górę zdobyła.

194

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Olinka napisał/a:

Cieszę się podwójnie smile. Raz, że udało mi się mieć w tym jakiś swój malutki udział, a dwa - że podejmujesz kolejne wyzwania. To nie muszą być od razu wielkie rzeczy, grunt, aby iść do przodu.

Ale to bardzo drobny krok. Reszta tygodnia mnie tak wyżyłowała, że w stanie założyć mogłam ino czapkę. Moje nastroje są jak sinusoida. Są momenty, w których myślę bardziej pozytywnie na temat przyszłości. W większości takie dni mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Potem bowiem przychodzi nieprzyjemne zderzenie z rzeczywistością wink.

Dziękuję też za miłe słowa smile.

----

Cyngli Bardzo dziękuję za Twoją ocenę. Jest niezwykle przyjemna. Poza netem (w typ przypadku netkobiet) trudno o takie komplementy.

----

in_ka napisał/a:

Mieszkasz poza Polską. Masz okazję przebywać, w środowisku bardzo zróżnicowanym pod względem wyglądu. Powinno pomagać. Nie przynosi to jednak rezultatu, bo problem jest tam, w środku, w Tobie. Pielęgnujesz go zresztą starannie przez lata. Tak wygodniej, tak bezpiecznie. Nauczyłaś się już, z tym jakoś żyć. Przyzwyczaiłaś. Jest źle, uwiera ale przecież swojsko jakoś wink

A może jednak spróbować, tak na przekór sobie ? Może, to jest właśnie ten moment, który odmieni Twoje życie na lepsze ?

Niestety środowisko poza Polską tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że jest tak źle jak sądzę to ja. Odnoszę wrażenie, że mam jakiegoś niefarta, by obcować z ludźmi, którzy pomimo tego, że nawet inteligentni, są tzw. psami na kobiety. Szczególnie te atrakcyjne. Same kobiety, to natomiast lale, które skupiają się na malowaniu paznokci, robienia mejkapu oraz byciu słodkimi i podziwianymi. Nie odbieram im oczywiście inteligencji oraz mądrości, bo często to np. obecnie już lekarze, czy prawnicy :>.
Ja po prostu zostalam wychowana w jakiś paskudny sposób. Moja siostra cierpi na coś bardzo podobnego, tyle że w znacznie lżejszej formie. Nikt jej bowiem specjalnie w szkole nie dokuczał, zawsze też cieszyła się powodzeniem. Jest do tego kobieca. Obie bardzo kochamy rodziców, ale odnosimy wrażenie, że popełnili pewne błędy wychowawcze. Bardzo znerwicowana mama z depresją (której obecnie już nie ma w tak zlej formie, jak przez wszystkie lata naszego dorastania), bezradny tata, który całe życie cierpi z powodu kiepskiego małżeństwa z mamą. Obie strony zawsze nas informowały o problemach, typu: słuchaj bjo, sprawa wygląda tak, że jestem strasznie zestresowany, bo nie ma zleceń. I taka informacja sprzedawana była np. do 7 letniego dziecka, które potem się martwi, że np. firma taty obecnie kiepsko prosperuje. Do tego obie strony z uwielbieniem dzieliły (co robią do teraz, tyle że już nas to tak nie stresuje oczywiście) się swoimi małżeńskimi problemami. Ciągłe kłótnie, wrzaski, poniżanie i ze strony mamy brak umiejętności docenienia nas. Tata nie był genialny w tej dziedzinie, ale przynajmniej potrafił powiedzieć dobre słowo. Oboje też bardzo lubili wywoływać poczucie winy, typu: "jesteś strasznie drogim dzieckiem, inne dzieci nie mają takich wymagań" (xD), "ciągle chorujesz", zasady typu: "dostałaś 4? beznadzieja, ucz się więcej vs. dostałaś 5? ściągalaś". Nabijanie się z wyglądu ze strony mamy, typu mówienie do siostry, że jest "grubą bertą", albo nabijanie się z mojej wady zgryzu. Ciągłe porównywanie nas do tzw. genialnych dzieci - "Asia już w wieku 3 lat robiła ciasta i pomagała cioci Teresie, a wy co?", "Martynka tak dobrze się uczy, a na dodatek chodzi jeszcze na gimnastykę artystyczną". Tego typu teksty zostały mamie do teraz, oczywiście treść jest już znacznie poważniejsza. Nie mniej jednak ryje po bani, gdy nigdy, ale to nigdy nie potrafi powiedzieć o nas nic dobrego. Nawet znajomym, którzy się wkur* na nią, że tak się wypowiadała na temat swoich dzieci oraz męża.
Sądzę, że prócz tego, co działo się w szkole, sytuacja w domu też odbiła się dużym piętnem na mojej psychice. Siostra od lat walczy nad zbudowaniem w ogóle jakiejkolwiek samooceny, była nawet na terapii na oddziale dziennym, lecz kiepsko jej to idzie. Mimo, że ja bym ją określiła pod wzgledem edukacyjnym i zawodowym jako człowieka sukcesu. Ona tego nie widzi.
Stąd też trudno mi cokolwiek znaleźć, co mogłoby pomoc. Kwestia autouśmiechów ciężko mi idzie, chyba, że mówimy o formie szyderczej. W tym mam lvl master.

Wszystko co robię, jest własnie na przekór sobie.

Sorry Inko, że pod Twoim postem napisalam jakiś tam procent opowieści o swojej magicznej przeszłości. Stwierdziłam, że może to dać jakiś obraz sytuacji, w obliczu tego, co napisalaś.


(Znowu rozdzielam swoje odpowiedzi na poszczególne posty. Kolejny jest w produkcji. Przepraszam!!! :>)

195 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-02-06 21:29:11)

Odp: Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
bjo napisał/a:

Sorry Inko, że pod Twoim postem napisalam jakiś tam procent opowieści o swojej magicznej przeszłości. Stwierdziłam, że może to dać jakiś obraz sytuacji, w obliczu tego, co napisalaś.

Mi dało. Przyznam, tak podejrzewałam. Wiesz, nie jest prosto, nie jest łatwo ale to nie znaczy, że nie może się udać. Bo może, bardzo może.
Zostać, w miejscu, w którym jesteś? Kiepskim miejscu. Czy jednak, nie zgadzać się. Podejmować działania, próbować zmienić to miejsce, na inne lepsze ?

Posty [ 131 do 195 z 283 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy niska kobieta może być atrakcyjna? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026