Truskaweczka - kanon to kanon i to ewoluuje, poczytaj sobie jakie są obecnie kanony urody - ani niska panna nim nie jest ani koleś z brzuchem do kolan, ani paker z koszulką wpuszczoną w spodnie...
Nie powiedziałem, że niskich nie lubię, ale że nie byłbym w związku z bardzo niską kobietą, nie pisz czegoś co nie powiedziałem. Poza tym ze swoim wzrostem dla większości facetów jesteś wysoka, lub co najwyżej średniego wzrostu, a takim osobom łatwiej pisać o tym co ich nie dotyczy.
Podobne tematy
67 2014-04-26 04:06:53 Ostatnio edytowany przez AneRe (2014-04-26 04:17:22)
Remi
Czytając głupoty jakie wypisujesz, aż założyłam konto żeby ci odpowiedzieć;) czuj się wyróżniony.
Jestem niską kobietką - 154 cm wzrostu, kobiece kształty i ok 40 (czasem 38) kg wagi. Nogi proporcjonalne względem całego ciała (magiczne 50%
) Uznawana jestem za osobę atrakcyjną, mam powodzenie. Gdzie ten kanon, o którym wspominałeś?
Wysokie modelki ta? Mają mniej kobiecości niż ta moja skondensowana w małym ciałku ![]()
Telewizja na siłę próbuje mężczyzną (i kobietom niestety też) wcisnąć ten jak to nazwałeś kanon worka naciągniętego na kości z oczami jak u Smigolla. Jako osoba kształcąca się w kierunku artystycznym chętnie odniosę się do tego kanonu piękna zmieniającego się na przestrzeni wieków (bo w końcu miało się historię sztuki
). Artyści i ogólnie świat ma cały czas PROBLEM z określeniem co jest PIĘKNE. To co wymieniałeś to pojedyncze kręgi artystyczne, a nawet pojedynczy artyści (np. Rubens). Jak już się na coś powołujesz to dokładnie.
Pytasz dlaczego modelki tak, a nie inaczej wyglądają. Bez urazy tutaj dla wszystkich - dużo modelek jest NIJAKICH. Czemu? Bo to ubranie, które modelka prezentuje ma być ładne - modelka nie może odciągać wzroku od ubrania. Ten hit na modelki teraz jest po prostu chory! Dodatkowo wielu projektantów (homoseksualnych) dobiera modelki tak aby wyglądały chłopięco - zero biustu, zero bioder... atuty kobiece znikają - do tego dochodzi kwadratowa twarz. I tu widzisz to piękno? W męskich laskach?
Czy może chodzi ci o panie z magazynów? Może nikt cię jeszcze nie uświadomił, że nad wyglądem tych pań pracuje cała grupa- charakteryzatorów, fotografów... dużo daje oświetlenie, a nawet kąt robienia zdjęcia. A na końcu wkraczamy my - graficy
Swoją arogancję tłumaczysz kanonem i innymi pierdołami typu wygląd modelki.
Czemu wymieniając stawiasz niskie kobiety obok osób z np nadwagą i innymi negatywnymi cechami jak mały penis? Bycie niskim nie jest negatywne... co najwyżej neutralne (chociaż IMO to wielka zaleta
)
Niskie kobiety przypominają Ci dzieci? To nie z nimi jest coś nie tak, a z twoją psychiką - jak to mawiają ... głodnemu chleb na myśli.
Niskie kobiety mogą uprawiać sex na stojąco. I nie potrzeba żadnego taboreciku
Najwidoczniej nie jesteś w tym dobry skoro nie potrafisz.
Pozdrawiam i błagam - nie pisz już takich durnot, bo jeszcze ktoś w to uwierzy i mu samoocena spadnie... kozaczek do internetu się dorwał. (Ale czego tu oczekiwać po osobie, która od razu odrzuca niskie kobiety, a jako atuty widzi piersi i pupę (o oczy się nie doczepię, bo rzeczywiście są ładne) )
Co do autorki tematu - bycie pewną siebie to podstawa i NIE BANAŁ! Jak miałam niską samoocenę w stanach depresyjnych to też trafiałam na takich facetów... uciekaj z tego związku jak najszybciej - namiastka nie jest warta tego co potem wycierpisz. (bo będzie gorzej)
I przestań być taka na nie jeśli chodzi o ubrania i makijaż... bo zaczynasz przypominać raczej osobę, która na siłę robi z siebie ofiarę i ładuje się w takie sytuacje celowo. Nie chce ci się o siebie dbać? Nie narzekaj, że ludzie krzywo na ciebie patrzą.
Mój ideał miał 158cm i 58kg. I tak, to był zawsze mój gust.
Teraz to ja się załamuje że nigdzie takich dziewczyn nie ma, wszędzie wysokie wychodzone patyki. Taka moda?
Truskaweczka - kanon to kanon i to ewoluuje, poczytaj sobie jakie są obecnie kanony urody - ani niska panna nim nie jest ani koleś z brzuchem do kolan, ani paker z koszulką wpuszczoną w spodnie...
Nie powiedziałem, że niskich nie lubię, ale że nie byłbym w związku z bardzo niską kobietą, nie pisz czegoś co nie powiedziałem. Poza tym ze swoim wzrostem dla większości facetów jesteś wysoka, lub co najwyżej średniego wzrostu, a takim osobom łatwiej pisać o tym co ich nie dotyczy.
Tak, niska nie jestem, masz rację. Z tym, że ja nie chcę Ci nic wmawiać, to nie tak. Jak pisałam, że "nie lubisz" niskich, to w sensie, że nie chciałbyś być z niską w związku. Wybacz, jak źle to ujęłam. Co do kanonu, to widzisz, owszem, czytałam o tym, jakie kobiety według takiego kanonu są uważane za atrakcyjne, ale po prostu nie pamiętam teraz, by była tam mowa o niskich czy wysokich. Byłam mowa o symetrycznych twarzach, szerokich biodrach- które sugerują tak podświadomie, że kobieta może być płodna, że urodzi wiele dzieci, duże piersi itp. O takich rzeczach w przypadku kanonu czytałam, ale oczywiście jak się mylę, to jeszcze raz poczytam. No i sama też oprócz tego widziałam po facetach, że dla nich wzrost kobiety to mniej ważna kwestia w ogóle.
Teraz to ja się załamuje że nigdzie takich dziewczyn nie ma, wszędzie wysokie wychodzone patyki. Taka moda?
Moda?
Raczej geny, hormony czy co tam za wzrost człowieka odpowiada.
Majki
Nie nie mówię o wzroście, ale o robieniu z siebie patyka.
Nie ukrywajmy że 90% osób uważa że wyżej wspomniane proporcje czyli 160cm~ 58kg to już gruba.
Chociaż do tego dochodzi wiele innych czynników bo możesz tyle mierzyć i ważyć ale nie masz talii - no to słabo,
a masz świetną talie i nagle jest perfect ![]()
No i sama też oprócz tego widziałam po facetach, że dla nich wzrost kobiety to mniej ważna kwestia w ogóle.
Wiesz wystarczy iść latem na plażę i wtedy się zauważy po facetach na jakie kobiety zwracają uwagę, niezależnie od wieku, obrączki na palcu czy gromadce dzieci wokoło. I powiem Ci, że wtedy faktycznie wzrost to mniej ważna kwestia... Inne atrybuty rzucają się w oczy... A czy można winić kobiety, za to że nie podobają im się niżsi faceci od nich? Nie. Tak samo nie widzę powodu, żeby winić mnie za to, że mam swoje poglądy. Czyż nie?
AneRe - Mam zasadę, że nie piszę w tematach gdy jest tylko 1 post autorki lub gdy loguje się, by dodać tylko 1 post. By uzyskać moją odpowiedź trzeba się postarać, zainteresować swoimi wpisami. Twój post uznaję jako trolling, gdyż tylko obrażasz i ironizujesz. Tyle odnośnie twego wpisu.
_ Justyna Steczkowska,piosenkarka - 157
Przepraszam za wtrącenie, ale wkradło się przekłamanie - akurat ta pani ma 165 cm, przynajmniej tyle podaje na swojej oficjalnej stronie
. To jednak spora różnica.
Remi, OK to są Twoje upodobania, ale wierz mi na słowo, że większość facetów nie ma jakiegoś takiego parcia na wzrost. Wręcz przeciwnie, raczej spotkałam się z tym, że wolą niższe, drobniejsze kobiety od jakiś pań wzrost 1.80m (co wcale nie znaczy, że nie są one piękne
).
A modelki są wysokie z jednego tylko powodu: co by je było na wybiegu WIDAC. Ciężko w końcu oglądać ubrania, z odległości, na calineczkach. Z podobnego też powodu są one chude i płaskie- bo się ubrania lepiej układają, a nie dlatego, że to jakiś uniwersalny wzór piękna.
Nie powiedziałbym że lepiej się układają bo po prostu "wiszą" ![]()
Ubranie u kobiety ma podkreślać jej kobiece kształty, a nie klatę i kości ![]()
Wśród moich koleżanek akurat te niskie są najatrakcyjniejsze ![]()
Ja mam 1,54 m, przejmowałam się tym może w podstawówce jak byłam najniższa, ale jakie to ma teraz dla mnie znaczenie?
I przy tym moim wzroście ważę 58 kg, wiem, że za dużo, parę razy próbowałam się pozbyć choć kilku kilo, ale nie mam silnej woli, uwielbiam jeść i jakoś żyje. Mój chłopak nigdy nie wypomniał mi, że mam za dużo tłuszczu pod skórą, wręcz przeciwnie, często mówi mi, że mu się taka podobam.
Rada ode mnie: Nigdy doskonała nie będziesz, bo nawet te najpiękniejsze, świetnie uczesane i wystylizowane laski mają jakieś wady w swoim wyglądzie. Musisz się sama z tym uporać i zrozumieć w 100%, że wygląd, wzrost nie jest najważniejszy, a życie jest piękne i ma wiele do zaoferowania.
Na pewno znajdziesz kogoś, dla kogo ze swoim wyglądem, wzrostem, charakterem, osobowością, marzeniami, planami na przyszłość i wadami będziesz odpowiednią osobą.
Otwórz się na świat, nie myśl o swoich kompleksach, które są jak znam życie wyimaginowane. Nikt ideałem nie jest, trzeba się cieszyć z życia, bo jest ono za krótkie, żeby siedzieć i się zadręczać.
Remi, OK to są Twoje upodobania, ale wierz mi na słowo, że większość facetów nie ma jakiegoś takiego parcia na wzrost. Wręcz przeciwnie, raczej spotkałam się z tym, że wolą niższe, drobniejsze kobiety od jakiś pań wzrost 1.80m (co wcale nie znaczy, że nie są one piękne
).
To logiczne, że faceci wolą niższe, czują się wtedy bardziej męscy. Szukają niskich, by dowartościować się w sumie, to coś jak piękne kobiety budzą lęk, a brzydkie są sympatyczne.
Niemniej kanon urody istnieje, gdyby nie istniał, to chirurdzy plastyczni musieliby iść na bezrobocie, a to akurat im nie grozi
Ola - niskie osoby bywają przebojowe i krzykliwe, podejrzewam że taka właśnie jesteś... Nie pisz tylko przekornie, że jesteś szarą myszką ![]()
Autorko, akurat wśród kobiet wzrost nie ma wielkiego znaczenia, a o ile wiem 1,6 m to u kobiet normalny wzrost
Szczerze mówiąc ja lubię niewysokie dziewczyny (sam jak na faceta nie jestem szczególnie wysoki - 1,75 m) , choć gusty są różne. Nie jest to jednak jakiś patologicznie niski wzrost i nie powinnaś się tym przejmować ![]()
Beyondblackie napisał/a:Remi, OK to są Twoje upodobania, ale wierz mi na słowo, że większość facetów nie ma jakiegoś takiego parcia na wzrost. Wręcz przeciwnie, raczej spotkałam się z tym, że wolą niższe, drobniejsze kobiety od jakiś pań wzrost 1.80m (co wcale nie znaczy, że nie są one piękne
).
To logiczne, że faceci wolą niższe, czują się wtedy bardziej męscy. Szukają niskich, by dowartościować się w sumie, to coś jak piękne kobiety budzą lęk, a brzydkie są sympatyczne.
Niemniej kanon urody istnieje, gdyby nie istniał, to chirurdzy plastyczni musieliby iść na bezrobocie, a to akurat im nie grozi![]()
Ola - niskie osoby bywają przebojowe i krzykliwe, podejrzewam że taka właśnie jesteś... Nie pisz tylko przekornie, że jesteś szarą myszką
Czy Ty kończyłeś kierunkowe studia psychologiczne, czy jesteś domorosłym psychologiem, który rzuca frazesami jak z rękawa? Sądzę, że poziom Twoich wypowiedzi zbliżony jest do poziomu wypowiedzi jednego z naszych nowych europosłów.
Kanon urody to niezmienna lalka barbie, od lat 90. Z mniejszym, większym odchyleniem.
Rzeczywiście w ciągu ostatnich kilkunastu lat, wyższe kobiety zaczęły wypierać te niższe. Nie znaczy to jednak, że daje Ci to prawo do obrażania tych, które odstają od ustalonego "kanonu".
Pozdrawiam z perspektywy moich 155. ![]()
Polecam nie zwracać większej uwagi na jego posty, są ... oryginalne.
I tak - powtórzę po raz kolejny, niskie dziewczyny również są atrakcyjne. I nie ma w tym absolutnie nic ani dziwnego ani naciąganego.
Ja jestem niska i na brak powodzenia nie narzekam. Spotykałam się z facetami około 2m wzrostu i ani mnie, ani żadnemu z tych facetów w żaden sposób to nie przeszkadzało. Nogi mam ładne i zgrabne, biust też, generalnie niewiele sobie mogę zarzucić, żaden nigdy nie powiedział, że jestem dla niego za niska.
Też nie widzę w ty czegoś co by mogło odstraszać mężczyzn. Problem w tym że faceci wiele wybaczają, a kobiety mają z tym problem.
83 2014-06-14 09:19:30 Ostatnio edytowany przez Aenima (2014-06-14 09:20:35)
Nigdy nie chciałam być wyższa. Zawsze lubiłam swój niski wzrost, bo jest to jeden z moich atutów (tak sądziłam do tej pory i zdania nie zmienię), ale zauważyłam ostatnio, że baaardzo wysocy mężczyźni (180+) szukają raczej wyższych kobiet. To jest pewnego rodzaju zaskoczenie, bo moi męscy znajomi zawsze mówili mi, że to właśnie fajnie, jak taka mała kruszynka ma wysokiego faceta.
Well, przy mnie każdy jest wysoki, więc nie mam problemu ze wzrostem w zasadzie.
Zarejestrowałam się i odpisałam, bo to kolejne nietaktowne podejście odnośnie niskiego wzrostu, z jakim się spotkałam w Internecie.
A forum podczytuję od jakiegoś czasu, ale brak mi samodyscypliny, żeby utrzymać się na jakimkolwiek forum
.
Ja ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego niskie kobietki mają kompleksy z powodu wzrostu. Przecież niskie podobają się 90% mężczyzn, i wysokim i niskim. To nie to samo co u niskiego faceta, który podoba się 10% ogółu.
Ja ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego niskie kobietki mają kompleksy z powodu wzrostu. Przecież niskie podobają się 90% mężczyzn, i wysokim i niskim. To nie to samo co u niskiego faceta, który podoba się 10% ogółu.
No właśnie! Do tej pory stykałam się z opiniami podobnymi Twojej.
Ostatnio odwrotna opinia mnie zaskoczyła, a mianowicie fakt, że jestem dla kogoś zbyt niska.
Być może autorka postu też zetknęła się z podobnym zdaniem, a to, co więcej niż pewne - ma zdeformowane postrzeganie samej siebie, wywołane przez wieloletnią chorobę.
Ja ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego niskie kobietki mają kompleksy z powodu wzrostu. Przecież niskie podobają się 90% mężczyzn, i wysokim i niskim. To nie to samo co u niskiego faceta, który podoba się 10% ogółu.
Nie wiem skąd te dane masz.. no ale przekaz jest dobry. Tak, niskie kobiety są atrakcyjne i podobają sie niezależnie od wzrostu faceta.
Facet ma zdecydowanie gorzej w tej kwestii.
Nie wiem skąd te dane masz.. no ale przekaz jest dobry. Tak, niskie kobiety są atrakcyjne i podobają sie niezależnie od wzrostu faceta.
Facet ma zdecydowanie gorzej w tej kwestii.
Z doświadczenia. Zarówno z bycia niskim, jak i z obserwowania niskich kobiet.
No, ale to i tak te procenty można przyjąć na Twój przykład i Twoje obserwacje, a nie na ogół społeczeństwa ![]()
Mimo wszystko istnieje taka tendencja, że niskie podobają się zdecydowanej większości, niscy zaś zdecydowanej mniejszości.
Być może coś w tym jest ![]()
Jaka jest różnica między partnerami w Waszych związkach?
Wzrost jest w sumie nieistotny. Kobieta ma być atrakcyjna i interesująca, a nie wysoka czy niska.
93 2014-06-14 17:28:35 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-06-14 17:29:47)
Iami, być może tylko warto też zauważyć że czym innym jest skreślanie kogoś tylko i wyłącznie za wzrost a czym innym to, że kobiety ( tak mi się przynajmniej wydaje ) zazwyczaj wolą nieco wyższych od siebie partnerów ( co też nie jest regułą, są przecież i wyższe kobiety mające niższych, nie - nie tylko dla kasy czy innych korzyści ) co jednak nie jest totalnie równoznaczne temu, że te same kobiety mogą związać się z takimi o tym samym wzroście lub niższymi.
Już pominę milczeniem fakt, że odrzucanie kogoś od razu, bez poznania ze względu tylko i wyłącznie na wzrost jest dalekie mądrego podejścia do związków ...
I tak w ogóle to od siebie bym jeszcze dodał to, że od jakiegoś czasu zauważam na ulicy, w komunikacji miejskiej czy gdziekolwiek naprawdę przystojnych, zadbanych, nie tych lekko obrzydzających mnie metroseksualnych tylko naprawdę fajnych, dosyć urodziwych facetów ze wzrostem niskim lub średnim. Zaś te gadki o tym że rzekomo każdy facet / większość z nich którzy mają te 180 / 190 i więcej cm wzrostu jest przystojna, 'ciastkowata' ... sami sobie popatrzcie po ulicach.
Nie mam nic do wysokich ale spójrzcie czasem na to z tej strony, być może ( to tylko moja teoria ) wiele kobiet rozgląda się za wysokimi ( no bo jak to tak żeby był niższy ode mnie, co ludzie / koleżanki powiedzą, to źle wygląda, to komiczne, taki facet jest mało męski, whatever ) a nie zwracają uwagę na tych niższych mimo że być może tam miałyby lepszy dla siebie samej wybór partnerów.
Metyl, wiele kobiet jest wysokich (175+) i po prostu chcąc wyglądać ładnie (czyli w ich mniemaniu chodząc w szpilkach, które dodają 10-12 cm) czułyby się niezręcznie z facetem niższym od siebie o głowę. To chyba jedyny powód, dla którego kobiety szukają wysokich mężczyzn. Dla osób mojego wzrostu nawet +/-170 to jest wysoki wzrost
.
Bardzo mnie to cieszy. ![]()
Bardzo mnie to cieszy.
Do usług.
I zgodzę się również z tym, ze mijam na ulicy wielu niewysokich, zadbanych mężczyzn.
Wzrost nie był nigdy dla mnie jakimś wyznacznikiem, mój poprzedni partner miał +/- 183. Obojgu nam to nie przeszkadzało.
Niska to 100cm, 150cm czy 170cm???. Dla mnie 170 to idealny wzrost dla kobiety bo w szpilkach 14 i tak będzie o 1cm niższa...chyba że wspomoże się fryzurą co moja żona czasami robi.
Aenimo, miło mi również. ![]()
Jaka to jest niska? Cóż - to po części zależy od tego ile się ma samemu wzrostu. Dla mnie niska to tak pi razy drzwi 150 cm i mniej, dziewczyna średniego wzrostu to około 160-165 cm, no powiedzmy do 170 a od tych 175 to już wysokie.
99 2014-06-14 23:01:06 Ostatnio edytowany przez Revenn (2014-06-14 23:02:33)
"Jesteś dla mnie za niska" to po prostu wymówka faceta raczej a nie tylko ten powód. Lepiej powiedzieć jesteś dla mnie za niska czy za wysoka niż wytknąć coś co mogło by urazić osobę.
100 2014-06-20 02:41:14 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-20 02:56:58)
Jaka jest różnica między partnerami w Waszych związkach?
U nas tak 12-14 cm, tak naprawdę, bo ja mam 170-172 (różnie wychodzi, ale te 170 to już na bank), on 184. Ja zawsze miałam i mam tak, że tak wolę właśnie tak do 15 cm wyższego niż np 30 cm, bo wtedy czuję się jak krasnal i nie przepadam za tym. Dlatego do wzrostu mojego faceta nie musiałam się przyzwyczajać i od razu czułam się komfortowo. Jasne, nie skreśliłabym 30 cm wyższego, są ważniejsze rzeczy, po prostu musiałabym się przyzwyczajać do jego wzrostu, na początku mogłabym czuć się średnio. Ja wręcz mam nietypowo, bo mój były był niższy i wcale nie czułam się z tym niekomfortowo, a np z 30 cm wyższym tak się czułam jak się spotykałam po prostu nawet tylko, takie odczucie. A wiele kobiet ma odwrotnie, że przy niższym im źle.
Ja tutaj właśnie wolę nawet niższego od siebie albo mojego wzrostu albo do 15 cxm wyższego, więcej wyższy to na początku właśnie czuję się niekomfortowo. Nietypowa jestem, co?
Moja przyjaciółka ma np tak samo
Jasne, że dlatego wielu facetów nam się podobało, niskich i jakbym była sama, on byłby fajny, to nie miałabym problemu z nim być jak z byłym. Chociaż fakt chłopak 165- bo tyle np miałby niższy od nas to rzadko, ale choćby naszego wzrostu 170 to już więcej chłopaków jest albo zbliżonego. Dla mnie akurat to nie byłby żaden problem
Ja szpilki, obcasy noszę rzadko, ale nawet jakbym nosiła, a partner niższy to bym miała gdzieś co inni myślą. Nie przeszkadzałoby mi to. Taka jestem
Zgadzam się z Beyondblackie, że bez przesady, wzrost kobiety nie jest ważny. Moim zdaniem piękne kobiety są o każdym wzroście. Osobiście przyznaję, nie chciałam być niska, chciałam zawsze mieć właśnie 170 lub 175, więc życzenie się spełniło, bo mam 170-172, więc niska nie jestem, po prostu średnia/spora (moim zdaniem oczywiście, bo to też kwestia względna), ale ja to ja. Po prostu sama siebie wolę być taka, ale u innych kobiet jak najbardziej podoba mi się niski wzrost też. Ja lubię trochę popatrzyć na niektórych z góry, nie z dołu, dlatego wolałam parę cm więcej, a jakbym była niska, to bym patrzyła z dołu. No, ale to dlatego
Niemniej, nie ma co się przejmować niskim wzrostem w drugą stronę tak samo, to jest coś co jest nam dane i tego nie zmienimy.
Ja kiedyś pisałam z takim chłopakiem, potem widziałam się, jak byłam sama. Nie byliśmy razem, ale spotkaliśmy się kiedyś po prostu. Tak flirtowaliśmy wtedy i on pisał, że woli niskie dziewczyny, a sam miał 180, czyli nie niski, dla mnie już taki spory, mimo że niby tylko 10 cm wyższy. No, ale dla mnie ok, bo jak pisałam nawet jakby i mojego wzrostu był czy niższy ode mnie, to spoko, jakby mi się ogólnie podobał. No i piszę mu wtedy, że skoro lubi niskie, to chyba nie będę się łapać, bop mam 170, więc nie niska, niska to właśnie mi się kojarzy ok 160 czy 155 wręcz, wiadomo niektórzy takie lubią. No, ale uspokoił mnie, że 170 też może być, że ważne, że niższa od niego jestem choć te 10 cm
Czasem to faceci wolą niższe, pewnie wtedy myślą co ludzie powiedzą albo sami niekomfortowo czują się z wyższą, tak jak czasem kobieta źle czuje się z niższym a ja na odwrót- jak pisałam niższy mi nie przeszkadza, nie czuje się niekomfortowo
Każdemu wedle potrzeb. No, ale w wielu przypadkach to nie ma dużego znaczenia raczej ![]()
Pre Vizsla, to mam idealny wzrost Twoim zdaniem hehe
A dla Ciebie niska to ile? ![]()
Oczywiście, że niska kobieta również może być atrakcyjna
wystarczy zadbać o siebie. Poza tym można "podwyższyć się" o kilka centymetrów zakładając szpilki, które dodają uroku ![]()
Niewątpliwym atutem takiego wzrostu jest to, że każdy facet jest dla mnie wysoki
![]()
Każda kobieta może być atrakcyjna tylko musi odpowiednio o to zadbać: podkreślić atuty, zakryć wady. Delikatny, naturalny makijaż, ładna fryzura, obcasy [tylko trzeba umieć w nich chodzić, jak nie idzie to lepiej kilkucentymetrowe, a nie kilkunasto] i nie wierzę, że żaden Pan się nie obróci. Oprócz tego do kompletu oczywiście uśmiech ![]()
Ja mam 164 cm wzrostu. Czuję się niska, ale największym problemem u mnie jest to, że mam dosyć szerokie biodra. Np. nie mogę nosić zwiewnych sukienek, tylko takie przylegające do ciała (prawie że babcine). Do tego mam szczupłe nogi, bardzo wąskie kostki i to wygląda śmiesznie.
Dupa jak szalupa i nóżki jak zapałki
Wydaje mi się, że w każdych spodniach mam "szeroką dupę". A na mieście widzę same wąskie, "bezbiodrzaste" babeczki. Niby mówi się, że kobieta powinna mieć biodra, ale ja mam uczucie, że wyglądam paskudnie. W ogóle wydaje mi się, że jestem nieproporcjonalna. Czy macie Kochane podobne problemy? Też źle się widzicie w lustrze?
Kiedyś nie było mnie stać na ciuchy, bo po prostu w domu było ciężko, a teraz nie chodzę po galeriach, nie kupuję ciuchów, bo nie mogę patrzeć na siebie. Wszystkim wszystko pasuje tylko nie mnie i takie jest moje CHORE myślenie ![]()
Chyba troszkę nie w temacie... Ależ mnie poniosło ![]()
To zależy. Można polegać na domysłach, ale zazwyczaj kobiety z szerszymi biodrami niz ramiona (lub rownymi) sa duuuzo atrakcyjniejsze bo i bardziej kobiece. Szczególnie gdy mają wcięcie w talii. Duzo roznic między ich ciałem, a ciałem mężczyzny (prosto lub V) tym lepiej.
Wiekszosc kompleksów jest chora, bo często nawet inni tego nie zauważają. Ba, uważają za +.
Nino to pochwal się nam ile masz tego wzrostu. ![]()
Metyl, tu się nie ma czym chwalić, bo to tylko 160cm... ale ja tam nigdy nie narzekałam ![]()
Pewnie dlatego, że ojciec mi powtarzał, że małe jest piękne...
i tak jakoś mu uwierzyłam
miał dar przekonywania ![]()
Eee ... to nie jest wcale tak jakoś bardzo mało. Dla mnie niskie, takie naprawdę niziutkie ( co nie znaczy że gorsze ) to takie 150 cm i mniej. Generalnie dla mnie im niższa tym lepsza, wiadomo czemu. ![]()
I tak, tatuś miał rację. ![]()
Jestem córeczka tatusia
:D i mądrych nauk zawsze słucham....a powtarzał, że "wielkość" faceta nie po wzroście się ocenia ![]()
btw: nie, nie wiadomo czemu... ja nie wiem
A po czym jeżeli nie po wzroście? ![]()
Nie miejsce i nie temat na to, abym się rozpisywała ![]()
Łee, zabiłaś taką ambitną dyskusję.
No trudno. ![]()
od razu zabiłam... ucięłam
![]()
Dyskusja rozgorzała na temat wzrostu, ale chyba założycielki tego wątku problem to nie jest, chociaż ona tego nie widzi. Ona cała czuje się fatalnie ze sobą i niedowartościowana przez nikogo, nawet przez swojego partnera, który według niej spotyka się z nią tylko dlatego, że inne go nie chcą. I ona się na to godzi i zbiera ochłapy uczuć. Ta sytuacja jednak wg mnie zdrowa nie jest.
według mnie 160 cm - to nie jest niski wzrost. Jako niskie określiłabym osoby, które mają poniżej 150 cm - a takie też mogą się podobać, tak jak, np. mojemu (wysokiemu) bratu;)
Dla mnie 160 to też nie jest bardzo mało. Normalny wzrost, tylko wiadomo, często patrzy się pod siebie, dlatego skoro sama mam 170, to czasem mówię, że moja mama niska - 160, ale to tylko tak podług siebie myślę, że ja średnia, ona niska. Ogólnie jednak nie jest to bardzo mało i wiele kobiet ma taki wzrost ![]()
Cześć,
Odzywam się niemal po 2 latach. Dzięki wielkie za wszystkie wpisy. Przykro mi, że na nie nie odpowiedziałam. Te ostatnie 2 lata przyniosły wiele zmian, ale były też okresem totalnego dołka. Dołek ów na tyle głęboki był, że nie byłam w stanie nawet kompa włączać. Wchodziłam czasami na portal z telefonu czy tabletu, ale nie miałam siły, by się w jakikolwiek sposób wypowiedzieć. Nie miałam nawet siły, by sobie hasło przypomnieć. Dzisiaj przez przypadek odnalazłam starego e-maila i przy okazji za pomoca przypominaczki udało mi się uzyskać dostęp do konta.
Jeżeli chodzi o nastawienie do siebie... Kompletnie nic się nie zmieniło. Jest chyba nawet gorzej. Przytyłam jakieś 20 kg. Nie mogę patrzyć na to cielsko. Wszystkie porażki które w życiu odniosłam, to własnie konsekwencja bycia zamkniętym w tej obrzydliwej skorupie. Sądzę, że przegrałam swoje życie.
Podziwiam ludzi, którzy posiadają coś tak zajebistego jak pewność siebie. Podziwiam ludzi, którzy nie muszą się wstydzić tego jak wyglądają. Podziwiam i zazdroszczę.
To się nigdy nie zmieni, a moje życie to jeden wielki koszmar
.
Pozdrawiam (z łóżka),
Bjo
Bjo, co się działo w ciągu tych dwóch lat, że Twoje życie stało się tak bardzo nieznośne?
Niepokoi mnie stan Twojej psychiki. Czy szukałaś gdzieś pomocy albo masz przy sobie kogokolwiek, kto jest Ci wsparciem? Napisałaś, że przytyłaś i to jeszcze bardziej obniżyło Twoją samoocenę - robisz cokolwiek w tym kierunku, żeby zmienić ten stan rzeczy? Możliwości jest mnóstwo, wystarczy zmoblizować się, a potem bardzo chcieć i konsekwentnie dążyć do realizacji celu. W grę wchodzi jakość Twojego życia, stawka jest bardzo wysoka, więc chyba warto?
I jeszcze, przy czym od razu zapewniam, że nie ma w tym nawet cienia złośliwości - być może znalałaś sobie doskonałe wytłumaczenia na przyczynę wszystkich swoich niepowodzeń (wygląd), być może nawet jest Ci z tym całkiem wygodnie, bo skoro jest powód, to jest także usprawiedliwienie, dlatego stoisz w miejscu i nic nie robisz, aby cokolwiek zmienić. Ty zwyczajnie boisz się zmian.
bjo, masz rację, to się nigdy nie zmieni dopóki będziesz tak sobie powtarzać. Wybrałaś najprostsze rozwiązanie, użalanie się nad sobą.
120 2016-01-30 20:26:45 Ostatnio edytowany przez oczy Lwa (2016-01-30 20:28:42)
dużo związku pomiędzy niską samooceną a wysyłaniem vibów przyciągających porąbanych sadystów.
Żeby powiedzieć brutalnie, dostajesz o co się prosisz.
Jeżeli emanujesz taką zdołowaną energią, nienawiścią do siebie, desperacją,
to oni to czują jak rekin krew, no i dostajesz potem takiego popaprańca o jakim piszesz powyżej.
Beyonblackie dobrze prawi,
warto o tym pamietac,
bo pozniej tacy sadysci-zakompleksiency wyzywaja sie,bawi ich to "te jej kompelksy"dowartosciowuja kosztem slabej kobiety...
Cześć Olinko
Bjo, co się działo w ciągu tych dwóch lat, że Twoje życie stało się tak bardzo nieznośne?
Kompletnie usunął mi się grunt pod nogami. Na wielu frontach. Wcześniej też było kiepsko, jednak ostatnie 2 laty bardzo mnie poobijały. W zasadzie to wynika chyba z tego, że po prostu się poddałam. Nie odczuwam czegoś takiego jak jakakolwiek wola walki i życia.
Niepokoi mnie stan Twojej psychiki. Czy szukałaś gdzieś pomocy albo masz przy sobie kogokolwiek, kto jest Ci wsparciem? Napisałaś, że przytyłaś i to jeszcze bardziej obniżyło Twoją samoocenę - robisz cokolwiek w tym kierunku, żeby zmienić ten stan rzeczy? Możliwości jest mnóstwo, wystarczy zmoblizować się, a potem bardzo chcieć i konsekwentnie dążyć do realizacji celu. W grę wchodzi jakość Twojego życia, stawka jest bardzo wysoka, więc chyba warto?
Mam, ale są to ludzie przed którymi odgrywam swoją rolę. Bardzo mnie to oczywiście męczy. Ograniczam więc do minimum kontakt z nimi. Rozstaliśmy się też z chłopcem (tak, chłopcem), którego opisywałam w początkowych postach. W zasadzie to sam mnie rzucił kilka dni po tym, jak napisałam pierwszego posta. Dosyć źle to zniosłam. Chyba dlatego, że dawał mi nadzieję, na lepsze życie. Jakoś się jednak pozbierałam. Obecnie w moim życiu jest inny człowiek, który mając dobre serduszko, wspiera mnie (na zasadzie: donosi coś do picia lub do jedzenia, służy również tzw. przytulasem).
Dodatkowe kilogramy (które prawdopodobnie są wypadkową nadczynności tarczycy,zdiagnozowanej jakieś pół roku temu) odebrały mi chyba resztki pewności siebie, jeżeli chodzi o to cielsko. Oczywiście nie mówię, że wcześniej dysponowałam jakąkolwiek pewnością, było równie źle.
Nie robię nic. Z trudem kończę studia, pracuję, po pracy kładę się do łóżka, wstaję jak tylko muszę (czyli przewaznie następnego dnia - do pracy). Nie potrafię się zmotywować. Nie chcę. Ale wiem, że muszę robić jakieś minimum, by w ogóle przeżyć. Wszak śmierci się boję, a w zasadzie sam proces umierania mnie przeraża.
Nie widzę żadnych możliwości. Wydaje mi się, że każda opcja jest dla ludzi, nie dla mnie. Na serio. Jakkolwiek to zabawnie brzmi, na serio tak własnie sądzę.
I jeszcze, przy czym od razu zapewniam, że nie ma w tym nawet cienia złośliwości - być może znalałaś sobie doskonałe wytłumaczenia na przyczynę wszystkich swoich niepowodzeń (wygląd), być może nawet jest Ci z tym całkiem wygodnie, bo skoro jest powód, to jest także usprawiedliwienie, dlatego stoisz w miejscu i nic nie robisz, aby cokolwiek zmienić. Ty zwyczajnie boisz się zmian.
Być może tak właśnie jest. Nie wykluczam. Zapewne w jakims masochistycznym stopniu, ta sytuacja jest dla mnie ultrakomfortowa.
Nie mniej jednak bycie szpetnym na serio utrudnia życie. Myślę, że tylko szpetna osoba może zrozumieć szpetną osobę. Stąd też nigdy nie potrafiłam współpracować na terapiach. Oni po prostu nie rozumieją sytuacji.
A chciałabym zmiec, wszystko. Uwierz mi.
Dziękuję za odpowiedź.
bjo, masz rację, to się nigdy nie zmieni dopóki będziesz tak sobie powtarzać. Wybrałaś najprostsze rozwiązanie, użalanie się nad sobą.
Sorry, że w kolejnym poście. Muszę sobie przypomnieć jak korzystać z tego forum
.
Adiaphoro, chciałabym wybrać inne rozwiązanie, ale mam coś na podobieństwo kompletnej blokady w głowie. Nie jestem w stanie tego przeskoczyć. Uświadomiłam sobie, że ostate 13 lat (czyli notabene połowę życia) spędziłam w cholernej depresji, nie mając pojęcia co ze sobą zrobić. Jestem świetnym doradcą dla innych, co zrobić ze ścierwem którym jestem ja - nie mam pojęcia.
Czy niska kobieta może być atrakcyjna?
Tak dla zobrazowania tematu wziąłem sobie metrówkę do ręki. ![]()
160cm to wg. mojego wzrostu (a nie jestem b. wysoki) jest w sumie dość mało. Jednak jesteś kobietą i to dużo zmienia. Jest to odpowiedni wzrost aby być atrakcyjną dla większości facetów w PL
Co prawda mówisz że masz krótkie nogi ale to i tak niczego nie przesądza bo ważny jest ich kształt. Waga? Tutaj raczej można mieć jak najbardziej wpływ na ten aspekt. Trzymać te 55-60kg i będzie wporzo a nie wpadać w korkociąg odchudzania aby ważyć powiedzmy 48kg.
Czytałem że ciężko było ci iść na siłownie aby poćwiczyć. Rzeczywiscie jak się nie ma bardzo dużo zaparcia albo najzwyklejszej chęci pójścia to stoi się na straconej pozycji. Powiem tobie, że zamiast kłaść się po pracy do łóżka możesz położyć się na podłodze w domu
i porobić kilka podstawowych ćwiczeń np. na brzuch. Ja ostatnio zacząłem robić sobie treningi w domu - narazie dwa trzy ćwiczenia po kilka serii codziennie, niedługo pewnie zwiększę ilość ćwiczeń. Możesz sobie zakupić rowerek i jeździć w mieszkaniu, na pewno dużo miejsca nie zajmje ![]()
Czy niska kobieta może być atrakcyjna?
Tak dla zobrazowania tematu wziąłem sobie metrówkę do ręki.
160cm to wg. mojego wzrostu (a nie jestem b. wysoki) jest w sumie dość mało. Jednak jesteś kobietą i to dużo zmienia. Jest to odpowiedni wzrost aby być atrakcyjną dla większości facetów w PL![]()
Co prawda mówisz że masz krótkie nogi ale to i tak niczego nie przesądza bo ważny jest ich kształt. Waga? Tutaj raczej można mieć jak najbardziej wpływ na ten aspekt. Trzymać te 55-60kg i będzie wporzo a nie wpadać w korkociąg odchudzania aby ważyć powiedzmy 48kg.
Krótkich nóg nie da się nadrobić. To jest po prostu obrzydliwe i odpcyhające dla większości ludzi. Nie potrafię tez szanować tych, którzy to akceptują. No czy to jest normalne?
Od kwietnia 2014 przytyłam 20 kg
. Przynajmniej około 20. Z 50 zrobiło się 66-68kg.
Czytałem że ciężko było ci iść na siłownie aby poćwiczyć. Rzeczywiscie jak się nie ma bardzo dużo zaparcia albo najzwyklejszej chęci pójścia to stoi się na straconej pozycji. Powiem tobie, że zamiast kłaść się po pracy do łóżka możesz położyć się na podłodze w domu
i porobić kilka podstawowych ćwiczeń np. na brzuch. Ja ostatnio zacząłem robić sobie treningi w domu - narazie dwa trzy ćwiczenia po kilka serii codziennie, niedługo pewnie zwiększę ilość ćwiczeń. Możesz sobie zakupić rowerek i jeździć w mieszkaniu, na pewno dużo miejsca nie zajmje
Widzisz, tu bardziej chodzi o to, że nie widzę sensu by chodzić na siłkę. Nic mi to nie da. Nie sprawi, że będę bardziej atrakcyjna. Jestem bardzo pragmatyczną osobą z natury i z reguły nie robię czegoś, co mi się nie opłaca lub nie ma jakiegoś większego sensu. A jak już zdecyduje się wstać ze swojego łóżka, to daję z siebie 100%. Nie wiem jakie benefity miałabym z siłki.
Miałam próbę rok temu. Spasowałam, bo po raz kolejny stwierdziłam, że wszyscy członkowie owej siłki mają szanse na to by wyglądać normalnie. Wszyscy, lecz nie ja. Jestem cholernym zdeformowanym gównem. Ty jako facet powinieneś wiedzieć doskonale co to znaczy obrzydzenie do szpetnej baby
.
Dzięki za odpowiedź.
125 2016-01-30 22:25:25 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-30 22:28:38)
adiaphora napisał/a:bjo, masz rację, to się nigdy nie zmieni dopóki będziesz tak sobie powtarzać. Wybrałaś najprostsze rozwiązanie, użalanie się nad sobą.
Sorry, że w kolejnym poście. Muszę sobie przypomnieć jak korzystać z tego forum
.
Adiaphoro, chciałabym wybrać inne rozwiązanie, ale mam coś na podobieństwo kompletnej blokady w głowie. Nie jestem w stanie tego przeskoczyć. Uświadomiłam sobie, że ostate 13 lat (czyli notabene połowę życia) spędziłam w cholernej depresji, nie mając pojęcia co ze sobą zrobić. Jestem świetnym doradcą dla innych, co zrobić ze ścierwem którym jestem ja - nie mam pojęcia.
bjo, ale nie masz wyjścia, MUSISZ się zmobilizować. Przecież nie chcesz tak żyć. Doskonale wiesz, że nikt Cię za uszy nie wyciągnie z tego. Sama musisz w sobie znaleźć motywację.
Może idź do psychiatry na początek, jesteś w takim stanie, że farmakologia trochę postawi Cię na nogi, podniesie Ci nastrój a jak już będziesz się w miarę trzymać prosto, to będzie Ci łatwiej podjąć dalsze działania. Najpierw musisz podźwignąć się z depresji, bo z tego jak o sobie piszesz, jesteś w czarnej dupie.
bjo napisał/a:adiaphora napisał/a:bjo, masz rację, to się nigdy nie zmieni dopóki będziesz tak sobie powtarzać. Wybrałaś najprostsze rozwiązanie, użalanie się nad sobą.
Sorry, że w kolejnym poście. Muszę sobie przypomnieć jak korzystać z tego forum
.
Adiaphoro, chciałabym wybrać inne rozwiązanie, ale mam coś na podobieństwo kompletnej blokady w głowie. Nie jestem w stanie tego przeskoczyć. Uświadomiłam sobie, że ostate 13 lat (czyli notabene połowę życia) spędziłam w cholernej depresji, nie mając pojęcia co ze sobą zrobić. Jestem świetnym doradcą dla innych, co zrobić ze ścierwem którym jestem ja - nie mam pojęcia.
bjo, ale nie masz wyjścia, MUSISZ się zmobilizować. Przecież nie chcesz tak żyć. Doskonale wiesz, że nikt Cię za uszy nie wyciągnie z tego. Sama musisz w sobie znaleźć motywację.
Może idź do psychiatry na początek, jesteś w takim stanie, że farmakologia trochę postawi Cię na nogi, podniesie Ci nastrój a jak już będziesz się w miarę trzymać prosto, to będzie Ci łatwiej podjąć dalsze działania. Najpierw musisz podźwignąć się z depresji, bo z tego jak o sobie piszesz, jesteś w czarnej dupie.
Miałam chyba 15 lat jak mnie tata zaprowadził do psychologa pierwszy raz (może nieco mniej nawet), potem w LO zaczęłam już brać pierwsze psychotropy (głównie fluoksetynę), a psychiatra stał się nieodłączną częścią mojego grafika. Chodziłam do psychiatry również za granicą. Nigdy nic mi to nie dało. Uważam, ze jestem przypadkiem beznadziejnym. Sądzę, że o ile nie zmienię tego cielska, to nic w moim życiu nie ulegnie zmianie na lepsze. To już trwa tyle lat, że nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że może być inaczej.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze zazdrość, ze inni mogą żyć normalnie. A ja nie. Nawet gdybym bardzo się starała.
127 2016-01-30 23:22:05 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2016-01-30 23:32:28)
Jestes wg siebie beznadziejnym przypadkiem, bo sama się w takiej pozycji stawiasz. Taka beznadzieja i pasywność ma plusy- nic nie trzeba robic i można się taplac w samouzalaniu.
Nie będę komentować uwag na temat dlugosci nog czy wzrostu, dlatego iż sa absurdalne. Twoim problemem jest glownie depresja, która WYMAGA LECZENIA i niesamowicie niskie poczucie wartości. Nienawidzilas się 2 lata temu i dziś to uczucie jest w dwójnasób silne, podczas gdy Ty skupiasz się na nieistotnych fizycznych szczegółach, zamiast znaleźć dobrego terapeute i psychiatrę. Rzetelny terapeuta może Ci pomoc zobaczyć się w realnym swietle, jako fajna osobe i kogos kto ma wartość poza abstrakcyjnymi kanonami piekna, które na siebie wmusilas, a dobrze dobrane depresanty mogą Ci pomoc z dolowym nastrojem.
Można mieć 1.50m i nogi karzełka i być szczesliwa osoba. Natomiast komus kto nie chce pracować nad wlasna samoocena, nawet twarz modelki ani nogi do sufitu nie pomoga.
czyli chciałabyś być kimś innym? Kiedyś też chciałam, ale mi przeszło.
160 cm to nie jest niski wzrost, bez przesady. Ja mam 170 i chciałabym być niższa tak z 5 cm, żeby nosić szpilki i nie wyglądać jak wieża Eiffla.
Nie możesz mieć długich nóg przy takim wzroście. Masz pewnie proporcjonalne do swojej budowy. Brzydka twarz to pojęcie względne. Może nie jesteś ósmym cudem świata, ale może z tą brzydotą przesadzasz. Na podobnej zasadzie jak anorektyczki, które w lustrze widzą swoje tłuste odbicie. Ostre rysy...rzecz powszednia.
Jesteś gruba i to możesz na pewno zmienić. Resztę możesz tylko upiększać. Miliony kobiet tak robi. Nie wszystkie są piękne, większość jest przeciętna.
Jeśli tak bardzo nie możesz pogodzić się ze swoją fizjonomią, to są operacje plastyczne dla beznadziejnych przypadków, czyli takich, które są oporne na wszelkie psychoterapie i nie mogą ani nie chcą zaakceptować siebie.
Nóg Ci co prawda nie wydłużą, ale w twarzy coś mogą zmienić na lepsze. Zbieraj kasę, masz motywację :-)
Adiaphora, Bjo nie potrzebuje operacji plastycznej. Ona ma już niesamowicie zaburzony stosunek do własnego ciala. Jej nie pomoze nawet dziesięć takich operacji, bo problem nie jest w tym jak wygląda, ale jak bardzo siebie nienawidzi.
Rysy sa rozne u roznych ludzi. Sama mam prawdziwie rzymski nos i jakos nie uważam się za kogos brzydkiego. Mam po prostu wyraziste rysy twarzy.
130 2016-01-30 23:48:54 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-01-30 23:57:12)
Kurde miał być post, prosto z serca, tak do bólu szczery, ale, że szlag trafił mojego posta napiszę w skrócie.
To nie problemem są krótkie nogi czy też inne mankamenty urody.
Autorka ma wielki problem natury psychicznej i nawet jakby wyglądała, jak Miss Polski czy też modelka też by wyszukała sobie na siłę jakiegokolwiek mankamentu urody.
Jeżeli wizyty w poradni nie pomogły, to może czas na leczenie zamknięte?
Kurde szkoda, że tamtego posta mi "wcięło" bo pisałam mój post z dobre 30 minut, ten to nawet w 10 % nie przypomina tamtego. Może jak dostanę "natchnienia" to spróbuję jeszcze raz go napisać.