netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

12-letni związek- czy to się rozpadnie?

129 odpowiedzi12 962 wyświetleniazałożony przez madziusiek21, 02.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 130 ]

66

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
MariuszS2006 napisał/a:

po drugie trzeba się szanować, a przy zdradzie nie wiem jak to jest
bo tego nie przeżyłem, ale ja bym dał sobie spokój,
bo mam zasady
Ty jeśli kochasz to walcz, ale pamiętaj że związek wygra jak oboje kochają, a nie jedno

Dokładnie, zgadzam się - szacunek przede wszystkim. Go mozna wypracować, nauczyć się tego procesu.
Dałbyś sobie spokój? - nie przeżyłeś, więc kolego NIE WIESZ tego wink
A to zależy od wieeelu czynników i najważniejszego - czy jest jeszcze miłość po obu stronach, gotowość do zmian.
Związek musi przejść swego rodzaju "trzęsienie ziemi". Mozna stwierdzić, że nie warto, oczywiście.
Paradoksalnie związek po przejściach może być...

67 Ostatnio edytowany przez madziusiek21 (2013-11-06 22:19:49)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

O tej zdradzie dowiedziałam się  nie cale 2 tyg temu kiedy doszło do szczerości az do bolu . Musial się wkoncu wygadać bo miał dość udawania ,ze wszystko jest ok . Po slubie wyjechaliśmy do Anglii . Bywalo roznie ale czułam ,ze kochal mnie całym sercem. 2lata po slubie  czyli 1,5 roku pobytu w UK kiedy bylam na urlopie z dziecmi w Polsce poklocilismy się przez skypa. Poszlo o to bo ja chciałam pojechać na 2 dni do znajomych na tkz biwak. Gralam wtedy w gre i on tez z ludzmi . Był zazdrosny o kolesia. Poswiecalam mu dużo czasu  a mezowi nie - ale laczyly nas tylko sprawy związane z gra . Pogubilam się trochę i za dużo czasu poswiecalam grze a on cierpiał czul się odrzucony i nie umial o tym zemna pogadać. Dowiedzialam się o tym wlasnie 2 tyg temu.  I kiedy postawiłam z przytupem ,ze pojade  się z nimi spotkać i się rozlaczylam  on poszedł na miasto upil się i stracil film obudzil się przy menagerce z innej reustauracji. Mowil ,ze chciał mi powiedzieć, ale bal się ze nas straci , bo kochal . Mowil ,ze brzydzil się sobą ,wypieral to z siebie chciał zapomnieć ale wracalo . Pytalam czy teraz jak mi powiedzieć czy ulzylo ? Mowi, ze nie. Yhhhh Cenie go za szczerość ,nigdy w zyciu bym się nie odwazyla przyznać  chyba. Niewiem była dziś u mnie jego siostra twierdzi ,ze on ma silna depresje. Ze te jego zachowania sa spowodowane ta choroba. Ze mu trzeba pomoc sad . Ponoc przechodzila cos takiego i dokładnie jest tak jak jej opisałam , brak uczuc ,poczucie ,ze się jest bezwartościowym , i ze się wypalilo z zycia , brak ochoty na seks  itd. ... ale czy z moim wsparciem wyjdzie z tego? czy zrozumie ,ze jestem przy nim bo kocham , chce to naprawić? yhhh kocham go bardzo  ,, tak mam zal ,ze mnie zdradzil ale jestem w stanie wybaczyć ,żeby znow uslyszec kocham cie skarbie jesteś moim całym swiatem smile 4 lata temu zdradzil

68

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Dobrze, teraz rozumiem troszkę więcej.
Za kilka h naskrobię coś.
Pozdro.

69

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

To teraz on powinien się kajać i błagać na kolanach o co po co walczyć zostaw go i koniec to nie ma sensu!!!!!!.

70

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Lajla72 nie zostawię puki widze iskierke ,, mamy dzieci ,kochaliśmy się jak wariaci, oboje nawaliliśmy ,do tego wpadl w depresje  nie ma poczucia swojej wartości , obwinia się o to ,ze nie umie nam dac poczucia bezpieczeństwa , wypiera z siebie uczucia ,wydaje mu się ,ze się wypalil - ja mam nadzieje ,ze nam się uda przetrwać ten kryzys . Kocham i będę walczyla bo z iskierki można wzniecić plomien .

71

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Bardzo dobra postawa Magdo, jeśli kochasz to walcz,
ale pamiętaj, on też, musi, bo przegrasz,
za dwoje nie pokochasz,
tak jak ja za Żonę

72

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
madziusiek21 napisał/a:

Lajla72 nie zostawię puki widze iskierke ,, mamy dzieci ,kochaliśmy się jak wariaci, oboje nawaliliśmy ,do tego wpadl w depresje  nie ma poczucia swojej wartości , obwinia się o to ,ze nie umie nam dac poczucia bezpieczeństwa , wypiera z siebie uczucia ,wydaje mu się ,ze się wypalil - ja mam nadzieje ,ze nam się uda przetrwać ten kryzys . Kocham i będę walczyla bo z iskierki można wzniecić plomien .

Mądrze, dojrzale napisane. Kochasz i chcesz walczyć. Wiesz, że warto, ok.
Schrzaniłaś wtedy z tą grą i kolesiem ( zdrada emocjonalna ), on schrzanił również rewanżując się...
To jest krytyczny moment w Waszym wspólnym życiu. Oboje czujecie żal, rozczarowanie, niemoc.
Jego postawa jest hmm...niewskazana w takim momencie. Jest potrzebny silny psychiczne facet.
Coś w nim pękło...
Tobie mogę tylko powiedzieć, że wypluwając jad nie polepszasz sobie ( w tym momencie ). Odpychasz go.
Nie powinnaś go także "głaskać".
Jemu trzeba uświadomić, że koleżanka może mu nieźle mieszać w głowie. Ma z nią z byt bliski kontakt, odpływa emocjonalnie...
Potrzebujecie pomocy z zewnątrz. Na pewno będzie trzeba podjąć decyzje. Teraz jest bardzo toksycznie.

73

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Popieram krych23, on to dobrze streścił,
ja pisałem rozwlekle
Trzymam kciuki

74

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
MariuszS2006 napisał/a:

Popieram krych23, on to dobrze streścił,
ja pisałem rozwlekle
Trzymam kciuki

No widzę, że "wylewny" jesteś.
Każdy musi jakoś odreagować wink
Piszesz całkiem sensownie.

75

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Yhhh . Jak ja za nim tesknie sad. Za jego ramionami sad . Dlaczego milosc jest tak okrutna sad Wystarczy zejść lekko z drogi i wszystko się przekreca sad. Tak bardzo bym chciała, żeby znow zaczol czuc, znow cieszyl się zżyciem , wiedział ze jest nam potrzebny nie jako facet do zapierda... i robienia na rodzine a wsparcie  i ktoś kto da poczucie bezpieczeństwa sad yhhh

76 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-11-07 14:55:09)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Madziusiek21 - przeczytałam Twój wątek. Piszesz, że tęsknisz, że kochasz - a po Twoich reakcjach w rozmowie z Mężem, wcale tego nie widać, wręcz przeciwnie jest złem koniecznym.  On to czuje i wcale się nie dziwie, że oziębły jest, że ma niskie poczucie wartości, że czuje się nikim. Ty przez lata jakie jesteście razem, utwierdzasz Go jeszcze bardziej w przekonaniu jaki beznadziejny jest. Jeżeli w porę się nie opamiętasz ( już jest blisko) to stracisz tego człowieka bezpowrotnie. Pójdzie tam gdzie Go SZANUJĄ, POTRZEBUJĄ, DOCENIAJĄ, KOCHAJĄ. Straszne to jest (choć bardzo znane mi), że Ukochana osoba tak niszczy nieświadomie osobę, którą kocha.

W jaki sposób chciałabyś pokazać Mu, że czuje się potrzebny? W opierdalaniu bez przyczyny przez telefon czy w rozmowie? Dzięki temu, oddala się jeszcze dalej i dalej. Madziusiek21 - wyciągnij wnioski z tego jak się zachowujesz. Jeżeli Go kochasz- zrób to dla Was. I zacznij działać póki nie jest za późno. Jeżeli kochasz - nie wymagaj. Zmień siebie a zmieni się wszystko.
Popełniasz masę błędów. I jesteś na dobrej drodze by stracić Go na zawsze.

77

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

YHHH To co mam robic sad Zaglaskac go? Jak mam się zmienić ?  Nie chce go stracic  - jest to osoba b wazna w moim zyciu , nie chce innej . Kocham go , chce to naprawić ,ale nie wiem jak sad. Kiedy on mowi do mnie ,ze chyba się wypalil i czuje do mnie szacunek i przywiązanie ,ze gdzies to uczucie się udusilo w nim kiedy czul się zle ,bez wsparcia, czul się nikim , niepotrzebny sad Jej nawet nie wiesz jak bym chciała to zmienić . Tylko jak jestem prze mila to on mowi bądź sobą proszę . Jak go olewam to nie mowi nic . Wczoraj mu na dobranoc wyslalam sms ( Dobrej nocy smile ) i cisza - dziś przed praca (Dziendobry smile ) tez cisza . Wiec nie wiem co mam robic . Poczekac az sam zatęskni? Ale czy zatęskni skoro ma depresje ? sad

78

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Witam, Magdo
Podziwiam Cię za to że kochasz męża, i chcesz jego powrotu,
ale zgadzam się z smallangel, że odpychasz męża,
ale sądzę że to wynik tego że on Cię zranił, i masz gdzieś w środku mu za złe to,
ale z drugiej strony nie chcesz żeby odszedł,
przeprowadziłaś z nim rozmowę, i co wynikło z tej rozmowy?
nic
uważam, że Twój mąż to odważny facet,
bo wielokrotnie jest tak że romanse są ukrywane, aż gdzieś jakoś same ujrzą światło dzienne,
natomiast Twój mąż przyznał Ci się do tego, chociaż wiedział, że narazi małżeństwo, zrani Ciebie,
podoba mi się to że się przyznał, ganię że zdradził, ale czy inny by się przyznał?
Trzymam za Was kciuki,
tak jak mi się nie udało, tak cieszyłbym się żeby Wam się udało,
a może Ty taka jesteś że go odpychasz,
może sama powinnaś zrobić coś ze sobą,
tak czy inaczej podejmuj rozmowy, zapraszaj,
czemu nie mieszkacie ze sobą tylko oddzielnie,
jak macie być ze sobą kiedy jesteście rozdzieleni?
walcz dalej i nie poddawaj się
tylko wytrwałość zwycięży

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które kochają bez mamuś

79

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wcale nie jest odważny .Powiedział mi to żeby mi latwiej było go zostawić bynajmniej takie mam odczucie.  Niewiem czy w chwilach załamania , rozczarowania  można przez pewien czas myslec ,ze to przywiązanie a nie milosc , nie jestem facetem. Ja nie raz  sobie myslalam patrząc na niego kur,, co ja z nim robie ?? Ale zawsze doszukiwałam się jego zalet  w nim i zawsze to uczucie wracalo smile . Wiem ,ze jest osoba z która chce przejść przez zycie. Wiem ,ze mimo jego wad ma tez zalety. Wiem ,ze te niepowodzenia go tak przybily ,ze ma prawo być w takiej fazie załamania . Mowi ,ze potrzebuje wytchnienia . Ze uczucia się w nim udusily ,wypalily ,ze nie cieszy się nawet z drobnych rzeczy . Niewiem jak mu pomoc i odnalesc uczucia, tesknie za jego wsparciem , nie jestem tu szczesliwa , chciałabym wrocic ale czy  to nie pogorszy jego stanu?

80

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Ponownie, witam
wnioskując z Twojej wypowiedzi, Ty wiesz sama dla siebie że jest dobry,
a czy kiedykolwiek mu to powiedziałaś?
a czy kiedykolwiek przeprosiłaś go za złe słowa?
a czy powiedziałaś mu co czujesz?
powiedz mu że bez względu na wszystko chcesz nim być,
że też popełniłaś błędy i przepraszasz za to,
że tylko on dla Ciebie się liczy,
że bez nie możesz żyć,
że chcesz żeby wrócił,
a widzę że Ty czekasz tylko na niego, co on powie, co on zrobi
może tak trzeba podać mu rękę?
nie wiem, bo nie wiem o czym Ty mu mówisz
powiedz mu to co czujesz, z głębi serca
może to coś pomoże
wszyscy tutaj piszą, kopnij ją ,kopnij jego, bo tak jest najłatwiej
tak jak mnie, jak nie potrafiłem pokochać teściowej i żony razem, to się mnie pozbyły
Wy ciągle jesteście razem, wiec walczcie, i żadna mamusia wam się nie wtrąca
wczoraj wyczułem więcej nadziei
dzisiaj chyba przygasłaś
nie dawaj się
jak Ty się wypalisz, bo w pewnym momencie tak może się stać
to stracicie nadzieję na wygraną
życzę sukcesu z całego serca

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które decydują same o sobie bez mamuś

81 Ostatnio edytowany przez madziusiek21 (2013-11-07 17:20:11)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wlasnie mowilam mu co czuje . Powiedzialam ,ze zdałam sobie sprawę co takiego zlego zrobiłam , ile przykrości z mojej strony dostal  w momencie kiedy powinnam go wspierać sad . Ze go kocham i nie przestane nawet jeśli on już nie kocha . On mowi ,ze potrzebuje czasu i wytchnienia, ze wydaje mu się ,ze uczucie wygasło ,ze zostało tylko przywiązanie i szacunek. Ze być może to kryzys i to się zmieni ale na dzień dzisiejszy mi tego nie powie i oczekuje zrozumienia . Prosil bym nie wymuszala seksu , nie rzucala się na szyje , nie umoralniała , nie plakala ,zebym była sobą , zaczela zyc własnym zżyciem nie tylko dla niego ale i dla siebie . Ze chciałby żeby wrocilo to co kiedyś było  . Mowil mi ,ze bardzo długo do mnie czul motylki , ze kochal jak wariat ,ale moje zachowanie i te wszystkie niepowodzenia ,te zawody ,ze zawsze wmawial sobie ze będzie dobrze a nic nie wyszlo i skonczylismy na jednym pokoju u jego rodzicow .... zalamal się i wypalil i nie ma sily już chyba sprobowac raz jeszcze. Niby mowi wróćcie może się ulozy sad ale czy on tego chce? On sam nie wie czego chce. Niby jestem wazna i dzieci , ale to kwestia przyzwyczajenia? Nie ma ochoty na seks  , ale nie tylko zemna ,ogolnie mowi ,ze nie ma ochoty. Mowi ,ze nie zwiazalby się z nikim bo wszystkich rani wkolo. Naprawde nie wiem już co mam robic tymbardziej ,ze tu mi nie jest latwo być z dziecmi . Matka alkoholiczka lata i truje a mowilam  ze to tak będzie , to kawal dziada nieroba  lenia itd. sad Wtracala się i wtraca dalej sad  Chcialabym stad uciec gdzies daleko tylko nasza rodzina sad Ale znow dzieciaki przestawiać ? To nie meble ... Co zrobić by go odzyskac yhhh  I jak mam być szczesliwa wiedzac ze on do mnie nic nie czuje tylko podziwia za to , ze walcze o nasz związek mimo wielu niepowodzeń i ze szanuje i czuje przywiązanie - kiedy moje serce krwawi - kiedy chciałabym aby przytulil i pocieszyl i powiedział kotku będzie dobrze zobaczysz sad

82

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

oj, nawet ja się wypaliłem, z pomysłami,
nieraz się mówi, że jak będziesz mówić komuś coś ,10 razy, 100 razy, tysiąc razy, milion
to on w to wreszcie uwierzy,
może trzeba zastosować, taka metodę,sam już nie wiem,
może faktycznie trzeba dać mu czasu, tylko żeby wtedy nie szukał pocieszenia u kogoś innego,
to już lepiej mu mówić, ciągle mówić, pisać,
żeby nie przestał myśleć o Tobie,
nie poddawaj się

83 Ostatnio edytowany przez madziusiek21 (2013-11-07 17:45:43)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wiesz mam ochote spakować się dzieci i poprosić go o wyjazd - inne otoczenie ,zdani tylko na siebie , mam na lokacie 15 tys mamy ścigacza wartego 12tys  można by to poswiecic i wyjechać  Cos wynająć ,sami bez życzliwych takich jak np. jego kolezanka  albo moja mama która mi mowi nie rycz nie ten to inny. Kurrr..a  nie chce innego bo liczy się tylko on sad. Tylko co jak nie wyjdzie yhhh jak problemy się nasila on się zalamie stracimy wszystko i nie bedzie nic ... yhhh  Tylko on musi być pewny ,ze tego chce ,ze chce sprobowac , a nie zalamywac się sad
Chcialabym żeby poddal się terapii .. ale on lapie agresje i mowi ,ze on nie jest psychopata sad  Jego siostra z Niemiec przyjechala  będzie z nim rozmawiala,, może to cos da , może pomoze mu uwierzyć ,ze jednak może być dobrze ... sad

84

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

ja bym walczył, rozmawiał,
ja na żonę czekam od czerwca, nie dałem rady żyć z teściową pod jednym dachem,
żona została, i czekam,
Ty masz możliwość walki, macie dzieci,
przeżyliście już trochę lat ze sobą
więc warto
a ścigacz nie jest potrzebny na zimę
można oszczędnie żyć
i przeżyć
nie poddawaj się
życzę Wam sukcesu

85

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wydaje mi się ,ze miałeś taki sam problem z tesciowa jak mój maz z moja matka sad Ona go ponizala , wyzywala , za kazda pierdole robila awanture a ja zamiast wspierać wziasc dupe i się wyprowadzić bo mu zle tam było to patrzyłam na to z boku ,a on dusil to w sobie az pekl i się wyprowadzil .Wlasnie mowil mi ,ze już wtedy zastanawial się co do mnie czuje, ze myslal ,ze się ulozy ,ale było coraz gozej sad az mi powiedział to co powiedział , później zalowal bo mowi ,ze  mogl nie mowic , może by się ulozylo  i było by dobrze. Teraz ja cierpie przez niego a on się z tym zle czuje . Ze boi się ,ze sobie cos zrobie z bezsilności , boi się o mnie - mowi ,ze jak mi się cos stanie to nie wytrzymalby tego psychicznie i sam by się targnol ... może jednak kocha ale się wypiera tych uczuc  yhhh sad Niewiem czy o tym pisałam ale chyba tak , jak przyleciał do mnie zdyszany o 2 ej w nocy bo nieodbieralam i nie odpisałam sms a ja zasnelam i miałam wyciszone dzwonki... wygladal strasznie -to przerażenie w jego oczach .. yhhh

86

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

ha, i tu jest pies pogrzebany,
on chce być z Tobą, ale nie przy twojej matce,
ja dzisiaj się tak czuję, nie chcę wracać do domu teściowej, omijałbym ten dom na kilometry,
ale kocham nadal żonę, ale ona chyba nie dorosła, albo był plan wykańczania domu
za wszelka cenę
chciałbym żyć tylko z żoną, mieć ją na co dzień,
żeby nikt mi nie wchodził z butami w nasze życie,
ona się wcibiała we wszystko,
miałem już dosyć
awanturę mi zrobiła jak pojechałem do ojca do szpitala,
miał guza na żołądku,
a żona siedziała na górze i się uczyła
czułem się wtedy strasznie
byłem SAM
więc jeśli Ty tak robiłaś to robiłaś źle, bardzo źle
podjęłaś decyzję żeby z nim być
to powinnaś stać za nim na każdym, kroku
oczywiście jeśli nie robi złych czy potwornych rzeczy
on chce odejść bo się tam męczy
nie podejmiecie wspólnej decyzji
to przegracie

87 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-08 19:15:29)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Zaraz zaraz pogubiles się  ja w tej chwili jestem u matki od 2tyg ... On się wyprowadzil rok temu stad do swojej a ja poszlam za nim i wyremontowaliśmy poddasze u nich  ,,, ja w tej chwili jestem tu z chłopcami gdzie on nie mogl wytrzymać psychicznie . Zas ja nie mogłam wytrzymać z jego matka  bo ciagle jakies fochy , ciagle mi narzucala  np. ze dzieci zima to się kapie co 3 dni  bo im zmywam warstwę ochronna i ze wode trzeba oszczedzac , ze dzieci nie jedza wszystkiego a powinny ,ze nie chodzimy do kościoła i to wszystko mnie tak wulgaryzm ze zamiast zebrac dupe i się wyprowadzić cos wynająć z nim to mu robiłam awantury on się z tym zle czul ze znowu chciał dobrze a nie wyszlo ,ze znowu kasa wtopiona , a jak już znalazł sobie wsparcie w koleżance która nim manipulowala i ja mu to probowalam powiedzieć wytlumaczyc to on odbieral to jako ataki ,ze jestem paranoiczka itd.,,,No tak mi się nie mogl wygadać ,, bo bym go z blotem zdeptala to wygadywal się jej ... a ja zrobiłam sobie w glowie polke KAROL MA KOCHANKE i wtedy trzepanie telefonow ,ciagle jazdy itd. i peklo w nim cos stwierdził, ze się wypalil ,ze on już tak nie da rady zyc ....

88

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Najlepsze jest to ,ze mi powiedział ,ze wmawial sobie ,ze mnie kocha ,ze będzie dobrze ale sobie uswiadomil ,ze to jednak już nie milosc a przywiązanie i szacunek...

89

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

ha, to ten sam problem tak czy inaczej, teście
tu nie ma co dalej tłumaczyć, idźcie na wynajęcie, bo jak będzie u teściów
to przegracie
przegracie z kretesem
a na wynajęciu, czy źle czy dobrze ale tylko razem
koleżanka mojej żony, po  ślubie, w jakiej starej kamienicy,
wzięli małe mieszkanko (Łódź), z naprawdę biednej rodziny,
jej rodzice mieli wspólny wychodek na parterze dla wszystkich lokatorów kamienicy
wiec naprawdę bidnie
i mają drugie dziecko już, i biednie ale razem
a moja żona, miała mieć najwyższy i największy dom w okolicy
i męża który miał, wykańczać dom, dawać na ciuchy i na paliwo do jej pracy
ja chciałem się wyprowadzić, na wynajęcie, kiedy się wyprowadzałem nie usłyszałem żadnej decyzji
ja wyjechał gdzieś tam, szukał jakiegoś taniego lokum, szukał pracy,
po to żeby być RAZEM

90

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Mowisz idzcie na wynajecie smile Po słowach chyba już cie nie kocham to raczej szacunek i przyzwyczajenie.... yhhh Kuzwa ciężko mi z tym i to jak sad A wiem ,ze to szczere co mowi ,ze nie mowi po zlosci  bo się otworzyl... nawet przyznal się o zdradzie bo chciał być do końca już szczery...Czy on wytrzyma przy mnie z przywiązania? Chyba do puki nie poczuje do innej motylkow... sad Bo watpie ,żeby pokochal na nowo sad Ja już mam hustawke naprawdę .... I  sa momenty już kiedy się zastanawiam czy to ma sens ? Dla dzieci? Chce być kochana , czuc się bezpiecznie - chce żeby wrocil do domu powiedział czesc skarbie , opowiedział o tym co robil... jak minol dzien.. a my już nawet nie mamy o czym gadac on się boi mowic do mnie - mowi ze boi się dobierać slow zebym nie rozplakala się ,ze nie chce mnie ranic,, a ja teraz tez się boje mowic do niego bo on jest tak nerwowy ,ze wychwytuje słowa i odbiera jako atak sad

91

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

trzeba sobie zdać co lub kto was rozdzielił?
Ty nie chcesz mieszkać u jego matki, a on u twojej
i tu jest odpowiedź
nic więcej do szukania
kto was rozdzielił
teściowe
czego nie może pojąć moja żona
albo tak kocha matkę ze jej nie zostawi
albo miał być wykonany plan teściowej
wreszcie doczekałem się Twojej prawdy,
a czemu bo rozmawiamy
tylko rozmowy dają rozwiązania
nie rozmawiasz, nic nie wiesz o drugiej osobie
takie rzeczy czy wyprowadzka czy cokolwiek
to już sprawa miedzy Wami
ja w takie rzeczy już nie mogę ingerować ani doradzać
tak czy inaczej żyłem z teściową i nie dałem rady

92

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

no niestety rok czasu zrobiło swoje, został odepchnięty,
ja czekam od czerwca, i żona odcięła się zupełnie, ze wszystkim
jak mam się czuć?
czuję się pewnie tak samo jak twój mąż
pytanie czy przez ten rok czasu coś robiłaś żeby wrócić do męża, być z nim
pewnie nic, bo jednak trwało to rok czasu
same smsy telefony mu nie wystarczały
ja bym sprzedał bzykacza, wziął kasę i męża i się wyprowadził
tylko że on też musi tego chcieć
a nie "ciepłe kluchy"

93

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Może i tak . Może warto dac sobie jeszcze jedna szanse . Jeśli nie spróbujemy , nie będziemy wiedzieli i będziemy zalowali tego .  Ja ani nie jestem szczesliwa z matka chociaż mam 3 pokoje kuchnie lazienke ale psychicznie mnie wykańcza... i poniza Karola a ja go kocham - a u teściowej tez nie jestem szczesliwa bo 1 pokoj   kuchnia na dole wspolna  ani nic ugotować zjeść co się lubi ,ona narzuca oszczędzanie ,wpieprza się ,ze jak tak będziecie robic to nigdy nic nie będziecie mieć.... Ja agresor wyladowywuje się na kim???  No wlasnie... smile A on czuje się niepotrzebny , ponizony , zagubiony az pogubil się w uczuciach sad Tylko czy uda nam się naprostować . Musze być cierpliwa i go wspierać .Pogadam z nim jutro o tym smile Może będzie dobrze smile

94

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Tylko ,ze ty wiesz ,ze ja kochasz  a on? Mowi ,ze to przywiązanie i szacunek... ze możemy sprobowac dla dobra dzieci , może to kryzys i uczucie wroci , może ,, ale potrzebuje na to czasu... i co wtedy bys pomyslal ?

95

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

nie chcę wytykać, czy ganić
bo dzisiaj dużo ludzi żyć ponad stan,
mam brata ciotecznego który ma od cholery długów,
i w zusie i ogólnie
a ma 4 laptopy, 2 są pozalewane bo dzieci je pozalewały
czy nie można tym dzieciom tanią książkę kupić?
tylko laptopa bo jest nowomoda
można naprawdę żyć skromnie, ale razem i szczęśliwie
ludzie kiedyś byli biedni, a rodzeństwa było po 5-cioro, 6-cioro
przepych i życie ponad stan, nie dają szczęścia
czy granie na grze coś Ci dało?
w tym czasie powinnaś posiedzieć z mężem
obejrzeć sobie film z nim, poopowiadać o tym filmie
iść gdzieś do parku
na spacer
nie trzeba latać na dyskoteki
nie chcę Cię uczyć życia, bo to na tym nie polega
to po prostu wyprowadzka powinna na was wymusić jakieś oszczędności
i tyle
ale to Wy zadecydujecie, ja pomagam
bo samemu mi nie wyszło

96

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

bo się chłop wypalił, nie ma bodźca do życia, nie ma Ciebie
Ty jesteś jego drogowskazem, więc go nakieruj

97

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

No tak... ale on mowi czas... czas.... nie ma nic na sile tongue   Czy gra mi cos dala? Tak. Zdrade meza i strate czasu...

98 Ostatnio edytowany przez madziusiek21 (2013-11-07 19:17:11)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Niejestesmy rok osobno - to tylko 2 tyg - on jest w takim stanie od jakiś 4 mc
Rok to ja u teściowej mieszkałam z nim ... tongue Wielki blad  zrobiliśmy ,ze wrocilismy do Polski sad Teraz to wiemy oboje . Ale on wie ,ze ja tam zle się czułam , a on dobrze... ja tam mam uraz  teraz do UK bo mysle sobie ,ze wlasnie tam mnie zdradzil.... i mu to powiedziałam,, ze gdyby mi się nie przyznal bylabym w stanie wyjechać i jeszcze raz sprobowac ,,, ale teraz.. strach ,,,

99

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

czas, czas, czas, bo nie macie pomysłu
nie macie rozwiązania, na to
może trzeba usiąść i konkretnie rozmawiać, konstruktywnie
może trzeba obrać sobie jakiś WSPÓLNY cel,
do którego będziecie razem dążyć
ja chciałem z żoną wykończyć dom,
zamieszkać tam, mieć z nią dzieci,
byliśmy prawie o krok kiedy zaczęła wszystko psuć teściowa,
wpieprzała się do wszystkiego,
drzwi otwarte całymi dniami,
gotowałem, sprzątałem, w jej domu robiłem,
i to rozpieprzyła
może załóżcie wspólnie sobie jakiś cel
co chcecie razem robić? gdzie iść, i co dalej?

100

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Tylko wlasnie ,ze on nie wie czego chce on mowi ,ze już nie chce myslec ,ze będzie dobrze bo zawsze się zawoodzil ,ze wmawial sobie ,ze będzie ok i wychodzilo gowno. ON już nie chce chyba probowac sad ma dość sad jak mu dac kopa w dupe ,żeby jeszcze raz sprobowac? No wlasnie 1 Nie mamy pomysłu!  Ja bym chciała żeby zerwal kontakt z ta ANka bo widze jak nim manipuluje , wiem ze bez zmiany otoczenia nic się nie zmieni będzie tylko wegetacja i tylko gorzej .. nie wiem czy on ma sile na to żeby cos zmienić ,, bo przecież mowi ok spróbujmy zrobmy to dla dzieci... sad mowi wroc z dziecmi do teściowej mam isc sad nie chce... mowi co ja wam mogę dac ten jeden pokoj może lepiej by było jakbys znalazła kogos kto się wami zaopiekuje lepiej ... nie kumam jego zachowan
Pogubil się w uczuciach emocje  brak poczucia wartości biora gore

101

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

I cały czas nie Dostrzegasz jak umiejętnie konsekwentnie niszczylas relacje miedzy wami? Po urodzeniu dziecka zastanawiałas sie czy kochasz. Potem robiłas jazdy i dym... Ciagle pretensje. Jeszcze napisalas ze nie sprawdził sie jako facet.. Ze nic nie macie domu nie macie.
Czytam co piszesz i myśle sobie jak pięknie placzesz nad rozlanym mlekiem... Ale to
Przeciez ty je wylewalas. Facet miał anielska cierpliwość dla ciebie. 
Wypalił sie... Nie dziwie sie.
Jeśli w tobie nie pojawi sie refleksja nad twoimi zachowaniami. Jeśli nie dojrzejesz do partnerskiej relacji--- on drugi raz w to życiowe bagienko nie wejdzie z toba...
Więc skup sie na sobie. Nie na nim.

102

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

może to zabrzmi ironiczne,
ale ja bym go strzelił z liścia,
i powiedziałbym żeby się ocknął,
że go kocham itp. itp

103

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
End_aluzja napisał/a:

I cały czas nie Dostrzegasz jak umiejętnie konsekwentnie niszczylas relacje miedzy wami? Po urodzeniu dziecka zastanawiałas sie czy kochasz. Potem robiłas jazdy i dym... Ciagle pretensje. Jeszcze napisalas ze nie sprawdził sie jako facet.. Ze nic nie macie domu nie macie.
Czytam co piszesz i myśle sobie jak pięknie placzesz nad rozlanym mlekiem... Ale to
Przeciez ty je wylewalas. Facet miał anielska cierpliwość dla ciebie. 
Wypalił sie... Nie dziwie sie.
Jeśli w tobie nie pojawi sie refleksja nad twoimi zachowaniami. Jeśli nie dojrzejesz do partnerskiej relacji--- on drugi raz w to życiowe bagienko nie wejdzie z toba...
Więc skup sie na sobie. Nie na nim.

Mylisz się ,bo dostrzegam . Wiem gdzie zrobiłam bledy  i drugi raz ich nie popelnie

104

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

End_aluzja to twarda sztuka,
na tym Forum nie owija w bawełnę,
ale ma wiele racji

105 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-11-07 20:18:31)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
madziusiek21 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

I cały czas nie Dostrzegasz jak umiejętnie konsekwentnie niszczylas relacje miedzy wami? Po urodzeniu dziecka zastanawiałas sie czy kochasz. Potem robiłas jazdy i dym... Ciagle pretensje. Jeszcze napisalas ze nie sprawdził sie jako facet.. Ze nic nie macie domu nie macie.
Czytam co piszesz i myśle sobie jak pięknie placzesz nad rozlanym mlekiem... Ale to
Przeciez ty je wylewalas. Facet miał anielska cierpliwość dla ciebie. 
Wypalił sie... Nie dziwie sie.
Jeśli w tobie nie pojawi sie refleksja nad twoimi zachowaniami. Jeśli nie dojrzejesz do partnerskiej relacji--- on drugi raz w to życiowe bagienko nie wejdzie z toba...
Więc skup sie na sobie. Nie na nim.

Mylisz się ,bo dostrzegam . Wiem gdzie zrobiłam bledy  i drugi raz ich nie popelnie

Może i dostrzegasz, ale tylko dostrzegasz. Żeby relacja między Wami była prawidłowa, to nie potrzeba tylko dostrzegania, ale uważam, że potrzeba zmiany zachowania. Przez lata jak wspomniałam wyżej umiejętnie pokazywałaś Mu i utwierdzałaś w przekonaniu jaki beznadziejny jest.

Wyjazd tu mało da, bo to nie o miejsce chodzi, a o Twoje zachowanie wobec Twojego Męża. Nad tym watro pracować.

Nie jesteś na straconej pozycji - dopóki się mota jest szansa na uratowanie. I nie chodzi Mu o słowa, a czyny. Codzienne gesty by pokazać, że jest potrzebny. Kłótnie - są oznaką braku szacunku. I tak Oskar Mu się należy za cierpliwość. Pamiętaj, że każdy ma granicę wytrzymałości. U Niego granica już się kończy.

Można wiele zrobić by poprawić relację między Wami. Tylko czy masz ochotę na zmianę? Nie, że mówię zmienię się i NIC nie robię. Zmieniając się - kierujesz działa w swoją stronę. To będzie WALKA - najcięższa z możliwych, bo walka sama ze sobą i swoimi przyzwyczajeniami.

Przede wszystkim - popracuj nad panowaniem nad emocjami, bo swoim zachowaniem nie dość, że nie szanujesz drugiego człowieka, to jesteś postrzegana jako wariatka. Spokój - to bardzo ważne.

Mężczyzna w związku - powinien czuć się POTRZEBNY, DOCENIANY, SZANOWANY. AKCEPTOWANY. Nawet niepowodzenia Wasze w życiu - nigdy nie powinny uderzać w Jego stronę. To WASZE życie i powinniście się wspierać.

106

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

wyprowadzka da więcej niż wam się wydaje,
nie da się żyć pod jednym dachem z podjudzaczami,
jedno podjudza przeciw drugiemu, i tak w kółko,
może, ona jest zmęczona życie u teściowej,
bo to źle, bo tamto itd.
potem masz niechęć do własnego męża,
bo wiesz że to jego matka
nie wiem czy stawał w obronie czy nie
tak samo było u jej matki
ciągle dostawał przez łeb a zona nie stawała w jego obronie
więc najlepsza jest wyprowadzka obojętnie gdzie
tak żeby byli sami
bo działania osób trzecich ma ogromny wpływ na każdego
czy na nią czy na niego
odechciewa się wszystkiego

107

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wcale nie trzeba wyjeżdżać, by zamieszkać razem. Można i mieszkać w jednym mieście z rodziną, ale mieszkać OSOBNO. Tylko to uważam, że mało zmieni - tu nie chodzi o co kto z kim, tu jest ogromny problem w partnerstwie - brak zdrowych relacji między nimi. Bo nawet gdy teście będą mieszkać daleko - to i tak relację się same nie zmienią. Teraz są osobno, a Ona i tak zachowuje się podobnie jak wtedy kiedy byli razem (krzyki, awantury przed telefon). Dla autorki postów - Mąż dopiero teraz jest wspaniały, kiedy Go traci.

108

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

gdybym był sam z żoną, to każde kłótnie byłyby tylko i wyłącznie nasz,
ale tak nie było
oni mieli to samo
przecież on odszedł od niej kiedy mieszkali u JEJ rodziców,
a to tylko dlatego, że została przeciwko niemu nastawiona, podjudzana itp.
on wtedy został SAM na polu walki
bo to jest walka
mieszkanie z teściami to walka
każdy każdemu tłumaczy jak się powinno żyć

109

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Zawsze był dobry , opiekuńczy, kochany tylko ja mu nie umiałam tego mowic smile  a zresztą mam już dość sad tak to ja jestem zjebana na maxa wogule nie wiem co ja tu robie sad najlepiej wziasc linke i isc szukac drzewa  w lesie  yhhh

110

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

każdy popełnia błędy, myślisz że wszyscy tutaj nie popełniają błędów,
są bez winy?
najważniejsze żeby dać sobie wzajemnie szanse i próbować naprawiać te błędy
a nie się walnąć i czekać aż z nieba spadnie kasza manna
musisz działać jeśli chcesz być z nim

111 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-08 19:18:43)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Madziusiek sypnęłaś kocopołem jak moja żona swego czasu. Gratuluję reakcji.
Czyli jestem wulgaryzm, nie zasługuje na ciebie, jestem pogubiona etc.
Ale co to zmienia dla mnie? Nic...Z mojej perspektywy widzę tylko słabego człowieka, który zrobił masakrę i ciągle skupia się na sobie.
To co napisała End_aluzja oraz smallangel to w 99% racja. Problem w tym, że nie rozumiesz tego.
Bo tak jest. Ale to jest do zrobienia koleżanko. Tylko trzeba zrozumieć co to jest toksyczność, egoizm, partnerstwo, szacunek .
Wiesz jak się zabrac za siebie?
Poradniki, psycholog (nieoceniona pomoc), czytanie tutejszych ludzi na forum (tych mądrzejszych od nas), szukanie z nimi kontaktu i proszenie o pomoc. Następnie analizowanie, wyciąganie wniosków.
Słyszeć, przeczytać, paplać to jedno, drugie to zrozumieć.

Jemu potrzebny jest drugi oddech. Ty jesteś jego płucami. Od Ciebie zależy czy dasz mu oddychać, czy go zadusisz do końca.
Bądź bardziej pozytywna, więcej się uśmiechaj ( nawet do siebie ). Zaskocz go delikatnie. Zacznij patrzeć inaczej na świat.
Drapiesz się teraz po główce? A daaaa się smile

112 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-08 19:12:26)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Kup se kolo i wulgaryzm się w czolo :* smile :* -- > Mam się usmiechac i go glaskac po glowce ?? Ale mnie tez boli to ,ze mnie zdradzil , wulgaryzm sad  patrze na niego i mysle sobie jak on mogl kochac mnie a obracać inna babe i dawac jej rozkosz sad Chce naprawić ,ale kompletnie nie umiemy się dogadać . Bo on raz chce sprobowac raz nie chce i widze ,ze się po prostu boi...

113 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-08 19:12:44)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Tekścik o wulgaryzm nie skomentuję, żenada. Ja Tobie podaję info, a Ty łapiesz "kluczowe" słówka o uśmiechaniu, ech...
Aby go przyciągnąc powinnaś inaczej spojrzeć na sytuację.
Swój gniew wyrzucisz z siebie, spoko, ale nie teraz. Teraz powinnaś go przyciągać czyż nie???
Zresztą macie trudną sytuację. Może terapia małżeńska? Tyko, czy on w takim stanie coś pojmie?
I Ty...

114 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-08 19:13:01)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Może po prostu  nie nadaje się i tyle no - kazde z nas ma inne wyobrażenie o związku - ja jestem wulgaryzm wariatka  , porywcza , wybuchowa - trudno zycie - pokochałam , kocham , kochac przestane  sad czas leczy rany sad dobranoc

115 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-08 19:13:21)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
madziusiek21 napisał/a:

Kup se kolo i wulgaryzm się w czolo :* smile :* -- > Mam się usmiechac i go glaskac po glowce ?? Ale mnie tez boli to ,ze mnie zdradzil , wulgaryzm sad  patrze na niego i mysle sobie jak on mogl kochac mnie a obracać inna babe i dawac jej rozkosz sad Chce naprawić ,ale kompletnie nie umiemy się dogadać . Bo on raz chce sprobowac raz nie chce i widze ,ze się po prostu boi...

To teraz i ja Ci coś moja droga powiem.
Twój tekst to faktycznie żenada...jeśli starałaś się być dowcipna, to Ci po prostu nie wyszło.
Oboje zachowujecie się jak para głupich, niedojrzałych gówniarzy. Może i chcielibyśmy, ale albo się boimy, albo jesteśmy zbyt butni i uparci, by pierwszemu/-szej wyciągnąć rękę do zgody.
Co do Ciebie,niby zrozumiałaś błędy, a już na starcie czegoś nowego zaczynasz toczyć boje, kto bardziej skrzywdzony i kto o kogo powinien zabiegać, walczyć, itd.
Czyli, na chłopski rozum, nie zmieniło się nic z tzw. fundamentów.
Rozumiesz, ale nie będziesz głaskać...rozumiesz, ale też cierpisz, chcesz naprawić, ale nie umiesz się dogadać....ciągle jakieś "ALE'.
Phi, to takie proste, czemu i ja wcześniej nie wpadłam na pomysł z "ale"? Ale byłoby fajnie smile
Wiesz, coś Ci powiem. Jestem, a raczej jesteśmy na etapie naprawiania naszego małżeństwa...ja i mój mąż.
Miałam podobny etap...może nie "ale", choć blisko. I co ? I gów.o!
Nic z tej naprawy nie wychodziło, dopóki nie poszłam po rozum do głowy, dopóki nie zaczęłam słuchać ludzi, czytać książek i ROZUMIEĆ  swoich błędów...do dziś wiele ich robię i pewnie jeszcze długo robić będę, bo nie ma bata, w jeden dzień, tydzień nie zmienisz swoich dotychczasowych zachowań, nie przewartościujesz tego, co przez lat naście popełniałaś.
Wiem tylko, że mocno nad sobą pracuję, a praca nie kończy się na powiedzeniu mężowi: "tak, rozumiem swoje błędy" tongue
Oczywiście, żeby nie było, oboje musicie tego chcieć, bo w pojedynkę ni wulgaryzm nie dasz rady. Ani Ty, ani on.
Nie mówię, że facet bez winy...mówię że przyszłaś tu prosić o pomoc Ty, nie on, zatem zacznij słuchać i wcielać w życie...
Co do niemożności dogadania: zacznijcie ROZMAWIAĆ. Niestety jestem sobie w stanie wyobrazić jak te Wasze "rozmowy" wyglądają i nie dziwę się, że kompletnie nic z nich nie wynika.
Przewertuj forum, cokolwiek. Dowiedz się, jak faktycznie powinien wyglądać dialog.

Pokory życzę.

116

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Dzis zdecydowaliśmy ,ze oboje skorzystamy z pomocy psychologa i odwiedzimy poradnie malzenska . Poprosil mnie raz jeszcze zebym wrocila z chłopcami do domu ,ze on się postara zmienić ja się postaram i jakos się ulozy . Na raz slysze z jego ust - jutro jest impreza i jestem zaproszony .  Yhhhh już mnie dusilo ale przyjelam to ze spokojem ...... I na tej imprezie będzie ta Anka niby przyjaciolka  - boli mnie to ,ze niezaproponuje zebym z nim poszla sad Przeciez ani nie jetem brzydka ,ani glupia - zawsze mi powtarzal ,ze jestem sliczna ,ostatnio przestal hehe ale inni to dostrzegają wiec chyba nie jest zle  BU BU BUUUU

117

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
madziusiek21 napisał/a:

I na tej imprezie będzie ta Anka

Yyyy...ale ja się nigdzie nie wybieram lol lol lol, a bynajmniej sobie nie przypominam big_smile big_smile big_smile
Jednak prawda,że wszystkie Anki to mąciwody smile

118

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
madziusiek21 napisał/a:

Dzis zdecydowaliśmy ,ze oboje skorzystamy z pomocy psychologa i odwiedzimy poradnie malzenska . Poprosil mnie raz jeszcze zebym wrocila z chłopcami do domu ,ze on się postara zmienić ja się postaram i jakos się ulozy . Na raz slysze z jego ust - jutro jest impreza i jestem zaproszony .  Yhhhh już mnie dusilo ale przyjelam to ze spokojem ...... I na tej imprezie będzie ta Anka niby przyjaciolka  - boli mnie to ,ze niezaproponuje zebym z nim poszla sad Przeciez ani nie jetem brzydka ,ani glupia - zawsze mi powtarzal ,ze jestem sliczna ,ostatnio przestal hehe ale inni to dostrzegają wiec chyba nie jest zle  BU BU BUUUU

No jak ma ci zaproponować wspolna zabawę.
Przeciez wy sie razem w żadnej sferze życia dobrze nie bawcie. Ciagle masz pretensje. Ciagle czegoś zadasz. Obrazasz sie. Dasasz. Uciekasz. Wyprowadzasz. Stawiasz warunki. Dzwonisz i robisz awantury jego koleżance ktora potem sama sie z toba kontaktuje i tłumaczy ze on cie kocha.
No wybacz. Ale zabranie ciebie na imprezę. Na tym etapie związku oznacza- twoje Fochy. Obrazanie. Niewłaściwie zachowanie. Potencjalna awanturę.

Z tego co piszesz jestes jedna z najtrudniejszych życiowych partnerek jakie sie mogą trafić.
To jak kocha cie ten facet jest niewyobrażalne.
Docen to wreszcie....
I pracuj nad sobą.
Twoje opisy wskazują na totalna hetere. Wiecznie niezadowolona. Wiecznie wściekła. Wiecznie wymagająca.../

On powiedział wróć.
A ty widzisz to ze nie wziął cie na imprezę a inni wiedza ze jestes ładna i nieglupia?????
Moze i tak.
Ale dla niego jestes tykajaca bomba i zagrożeniem....

119

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Witam, Magdo
cieszę się że jest jakiś postęp w Waszym małżeństwie,
jednak sprawdza się że są POTRZEBNE rozmowy
ale imprezy to raczej są Wam teraz nie potrzebne,
to jest jakiś kryzys?
czy raczej ucieczka od sytuacji?
ja bym powiedział że też chce iść
a może trzeba porozmawiać na temat tego imprezowania?
a po drugie, to za 2 tygodnie znów się wyprowadzisz,
bo nie wytrzymasz z teściową
wiec sądzę że trzeba podejmować decyzje, co do Waszej przyszłości
a nie stosować szantaże moralne,
kolejna sprawa Ty wracasz a on idzie na imprezę?
o co tu chodzi?
to chyba raczej tak nie powinno być
tzn że Ty wrócisz a on już będzie spokojny
coś tu jest nie tak,
mi się osobiście to nie podoba
chyba powinnaś porozmawiać o tych imprezach
bo nie macie własnego lokum, przerzucacie się z jednej teściowej na drugą,
a mąż załamuje ręce bo nic się nie dorobił
bo nie macie mieszkania
to po co ścigacz?
sam porusza tematy że nie ma kasy, a idzie na imprezę?
jedno zaprzecza drugiemu
ja bym ROZMAWIAŁ
bo za 2 tygodnie się to powtórzy aż wreszcie pęknie
bo ile będzie można się rozstawać
co ANEK, byłem w związku z jedną
nie podoba mi się już to imię
razem z mamusią tworzyły niezły zespół

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują bez mamuś

120

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

wrócisz do teściowej, teściowa Ci dopieprzy,
bo uległaś, padłaś na kolana, i znów nerwy, znów winien będzie mąż
znów będziesz się na nim wyżywać,
powrót do teściowej ale do męża
to żadne rozwiązanie
jeśli to zrobisz, to za 2 tygodnie zapraszam do rozmowy
bo nie wytrzymasz,
sama nie dasz rady, bo masz wybuchowy charakter,
a nie da się od tak zmienić wyciszyć
ja bym dalej ROZMAWIAŁ , bo mężowi będzie dobrze u mamusi
bo mamusia mu kołków nie ciosa, ma spokój, można na imprezkę iść
jakoś to nie tak

121

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Hej i tu się mylisz bo tesciowa jest dwulicowa i zawsze cos powie  co mnie wpieni ale w tej sytuacji to stoi po mojej stronie.  Tez jej się nie podoba ,ze ja siedze w domu z dziecmi a on imprezuje . Dlaczego razem nie możemy jechać... smile Mój maz pozalil się swojej siostrze , która przedchwila zrobila mi z mózgu galaretke. Wsumie to osoba przed która się razem otworzyliśmy z osobna. On wywalil swoje zale  , ja swoje. Przetlumaczyla mi ,ze nawet jak się go pytam co robiles dziś w pracy wpienia go w tej chwili bo on odbiera to jako atak z mojej strony ... Pokazal jej sms które pisal z ta ANKA  mowi ,ze tam nie ma nic strasznego - czesc co slychac ? jak u ciebie? itd. ... Ja nie wiem ja nieumiem zaakceptować takiej bliskiej koleżaneczki , która może sobie pisać do niego i dzwonic o każdej porze dnia i nocy...  On zadecydowal ,ze pojdzie do psychologa i znajdzie grupe wsparcia w której będzie mogl się wygadać ,ale ja tez musze isc się leczyc na swoja zazdrość .. w sumie ma racje bo dziś jak z nim rozmawiałam to on mowi jutro impreza , a w mojej glowie mimo ,ze niepokazalam tego po sobie było już ,ze pojdzie nachleje się i znow obudzi się przy innej lasce sad. Jego zdrada bardzo boli sad . Ciezko mi będzie odbudowac zaufanie ... Niewiem czy damy rade . Obydwoje nawaliliśmy . Będzie ciężko ale może się udac, ale to potrwa. Jego siostra to madra kobieta . Przeszla to samo ze swoim mezem . Tez ja kontrolowal ,az w padla w depresje . Zanim z niej wyszla trwalo to pol roku. Mowi ,ze miała ochote zabic meza ,ze go nienawidzila. Ateraz obydwoje przeszli terapie później terapia malzenska , która nauczyla ich ze sobą rozmawiać.. a teraz przezywaja druga mlodziencza milosc, jedno bez drugiego nie może zyc.. Uda się tylko obydwoje musi chcieć.. Ponoc on chce  JA TEZ  smile Trzymajcie kciuki smile W niedziele wroce z chłopcami , jak się będę tam zle czula poproszę meza o wynajecie jakiegoś mieszkania:)

122

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Mariusz007 nie rozpędzaj się tak.
Zrozum, "widzisz" przez swoją perspektywę.
Madzia, siora to odpowiednia osoba, w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu.
Mój najlepszy kumpel robił za "mediatora", tylko tyle, że on naszym cierpieniem się karmił.
Gdy moja panika minęła usłyszał parę rzeczy. Mamy spokój wink

123

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
krych23 napisał/a:

Mariusz007 nie rozpędzaj się tak.
Zrozum, "widzisz" przez swoją perspektywę.
Madzia, siora to odpowiednia osoba, w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu.
Mój najlepszy kumpel robił za "mediatora", tylko tyle, że on naszym cierpieniem się karmił.
Gdy moja panika minęła usłyszał parę rzeczy. Mamy spokój wink

Mamy spokoj od kumpla?

124

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

No i co i jest sobota - mój maz sobie znowu pojechal na impreze  a ja siedze w domku z dziecmi - genialnie . I wściekam się - chociaż nie dalam po sobie poznac . Ja nie dam rady psychicznie po prostu mnie to wykończy. Myslalam ,ze jak jest rodzina  : maz ,zona i dzieci  - to na imprezy chodzimy razem , opiekujemy się dziecmi razem sad . A tu teraz co maz na imprezki ba i to jakie : impreza na basenie  z dj do 4 rano  i striptizem oraz masaze  -zajebisc..e po prostu. Wyplate wczoraj wziol na dzieci nie dal ani grosza .Ja się nimi zajmuje  a on będzie imprezowal - czy tak wygląda malzenstwo?  Może to ja jestem jakas glupia?  Przez ta zdrade jego teraz mi się wydaje ,ze pojechal tam tylko po jedno sad Nawalic się wyrwac dupe i zmlucic sad . Niekochalismy się już ponad 2 tyg sad Zawsze robiliśmy to min 2x w tyg sad on twierdzi ,ze mnie szanuje i nie będzie tego robil ot tak sobie  , żeby mnie po prostu zerznac ... Nieumiem  tak zyc sad

125

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Tyle czasu mija i mija i mija i nadal zadnych postepow w naszym malzenstwie sad . Ja jestem uparta jak osiol on mi proponuje powrot z chłopcami ,ale  ja wiem ,ze będę się tam meczyla . Nie zniose widoku teściowej na codzien sad . Mimo ,ze nic mi takiego nie zrobila nie trawie jej po prostu . Te jej ciagle pouczania ,narzucania to rob tak a nie inaczej itdd .. doprowadzają do szalu... . Zalatwiam sobie wyjazd do Niemiec dzieciaki zostaną z mezem,, chce uciec stad jak najdalej , nie umiem sobie znalesc miejsca . W niedziele byliśmy wspólnie z dziecmi na kfc , w poniedziałek na basenie później u znajomych meza tzn u tej (PRZYJACIOLKI) wkoncu dalam się jej namowic na kawe. I nie zaluje . Fajna otwarta na ludzi osoba . Jutro jade do niej zrobi mi wlosy . Co z tego skoro nadal go kocham ,a on jest zimny jak lod sad . Mój kumpel stara się mnie oderwać trochę od tych ciągłych zamyslen .. ale na telefon  tylko... heh nie chce nikomu robic nadzieji zawsze miał do mnie slabosc , nie chce go skrzywdzić . Bo nadal wiem gdzie sa granice , nie chce innego faceta , kocham meza. Każdy mi powtarza glupia jesteś  - on ma wywalone a ty placzesz po katach . Trudno sad. Nie umiem tak po prostu wywalić 12 lat do smieci sad. Od dziś ide na kurs jezyka niemieckiego . WYJADE. Ogarne się i wroce po dzieci jeśli tam będzie lepiej. Mam nadzieje ,ze wkoncu maz mój się ogarnie i zrozumie co jest ważne sad . Jeśli nie to trudno sad rozstaniemy się bezpowrotnie . Poszukam szczęścia na sile bo nieumiem być sama sad Boje się samotności sad Taka już jestem i nic na to nieporadze sad

126

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Witaj, Magdo
przykromize tak wychodzi,
niestety nie da się kogoś przymusić na siłę,
myslałem że twój mąż da się przekonać do "normalnego" związku
ale idzie na łatwiznę
bo mu się już nie chce
ciekawe jak się zachowa, kiedy zostawisz mu dzieci
ale nie wiem czy to dobry pomysł
będą źle Cię traktować wszyscy dookoła
bo matka nigdy nie zostawia dzieci
tak czy inaczej to twój wybór
twoje życie sama o nim decydujesz

127

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Chcialam wam tylko powiedziec, ze wyszla z tego kolomyja wielka... Moj maz byl zakochany w przyjaciolce ona go olala z moja pomoca oczywiście. .. niewnikajcie jestem wredna i podstepna ... Wyjechal do Uk  31stycznia a dwa tyg pozniej jak zaczelam go olewac i wychodzic z kumplami na imprezy nagle zaczol kochac i kocha do dzis... jestem juz na wyspach mamy mieszkanie ...kochamy sie co dwa dni haha minimum slysze kochanie..rybciu..skarbie... no to na tyle w sumie ;-) czasem dobrze jest olac zeby ktos odczul braki...

128

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

I jak sie z tym czujesz, że zakochał się w Twojej podstępnej manipulacji, a nie Tobie smile ?

129

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Tak myslisz?  Ja mysle , ze zrozumial kogo tak naprawde kocha :-)..bo ja naprawde bez niego juz sobie swietnie radzilam psychicznie. Pozdrawiam :-)

Posty [ 66 do 130 z 130 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026