netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód z mojej winy

173 odpowiedzi25 038 wyświetleńzałożony przez blady1979, 17.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód z mojej winy

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 174 z 174 ]

131

Odp: Rozwód z mojej winy

Blady, nie załamuj się może to dobre rozwiązanie. Kochać można na odległość smile

Jeśli ta miłość istnieje t przezwycięży wszystko.

Twoja historia natchnęła mnie w moim życiu... Jestem już poza domem, nie wiem co z tego rozumie mój mąż chyba niewiele.
Teraz to już nie moja broszka przez 20 lat zabiegałam o nasze porozumienie, o wysłuchanie o odrobinę empatii, nie udało się widział zawsze swój czubek nosa i mimo że byłam potulną żoną i matką( nieszczęsliwą jednak)pora zakończyć te pozory szczęśliwego domu.
Chodzę na terapię tak daleko mnie to przytłoczyło i jestem strzępkiem nerwów, ale po 20 latach związku zrobię coś dla siebie nie dla męża nie rodziny tylko dla siebie.

Nie skreślam mego faceta a niestety on mnie już skreślił;/ ( taka to jego wielka miłość) Czas pokarze co będzie i jak będzie potem.
Wasza historia pokazała mi jednak że trzeba walczyć o szczęście, o miłość ale prawdziwą nie chorą.

Żonę i dzieci możesz wspierać z daleka a nic bardziej nie powinno Cię cieszyć jak radość dzieci. Z czasem może Wasze relacje wejdą na inny poziom?
Życzę Ci siły i wytrwałości w postanowieniach a wszystko się jakoś ułoży.

132

Odp: Rozwód z mojej winy

Wiem ze to dziwne pytanie,ale czy z miłości nie zostaje nic w czlowieku . Nawet  kropli uczucia ,czy tęsknoty za dawnym nie do końca złym czlowiekiem.

133

Odp: Rozwód z mojej winy

Sentyment może zostać wink
Chyba, że ktoś inny "zaanektował" wszelkie uczucia. Bądź SZCZERA NIENAWIŚĆ ich miejsce zajęła. Ale na to, to trzeba sobie nieźle zapracować smile

134

Odp: Rozwód z mojej winy
Anhedonia napisał/a:

Sentyment może zostać wink
Chyba, że ktoś inny "zaanektował" wszelkie uczucia. Bądź SZCZERA NIENAWIŚĆ ich miejsce zajęła. Ale na to, to trzeba sobie nieźle zapracować smile

Właśnie nie ma TRZECIEJ osoby .Jest Ona,Dzieci i ja.I ciągłe nie kocham.Z tą nienawiścią też nie sądze.

135

Odp: Rozwód z mojej winy

Co to znaczy: "i ciągłe nie kocham"?
Pozew do sądu został złożony?
Ja bym dała "czasowi czas" a sobie narzuciła dystans. Ale to ja...

136

Odp: Rozwód z mojej winy
Anhedonia napisał/a:

Co to znaczy: "i ciągłe nie kocham"?
Pozew do sądu został złożony?
Ja bym dała "czasowi czas" a sobie narzuciła dystans. Ale to ja...

5 grudnia pierwsza sprawa.Ciągle powtarza mi że nic do mnie nie czuje,nie kocha mnie.

137

Odp: Rozwód z mojej winy

Za kilka dni rozprawa.Najpierw nie "kocham cię i chcę rozwodu za wszelką cenę",pozniej "chyba raczej tak"."Nic Nas nie łączy i nie mamy o czym gadać",a teraz kilka kilkanaście esemesow dziennie.Ja nie chcę się zgodzić na rozwód to utrudniam, jak mówię ze dam go jej ze jestem winny, ze przestanę dzwonić,pisać aby dać jej w koncu spokój,to tez zle bo mówiłem,ze będę walczyć.Mój mózg,serce zwariują zaraz.

138

Odp: Rozwód z mojej winy

Blady1979.Czy ty chcesz tego rozwodu ??? Czy ty chcesz walczyć o żonę i dzieci ???
Wiesz umysłu nie oszukasz który będzie ci mówił walcz a ty będziesz chciał zrobić to wbrew swojej woli..Pytanie co takiego zrobiłeś że żona przestała ciebie kochać...Zrób to dla dzieci walcz...

139

Odp: Rozwód z mojej winy

Od trzech miesięcy "walcze".Staram sie,zabiegam,moze zmieniam siebie,ale napewno dojrzałem,zrozumiałem wiele spraw,problemów i naprawiam je.Nie chcę i nie zgadzam się na rozwód.Myslcie sobie ze to utrudnianie lub po zlosci.Nie, bardzo kocham moją żonę i dzieci.

140

Odp: Rozwód z mojej winy

To walcz walcz bo warto pokaż jej kogo traci niech  zrozumiem jakim jesteś facetem i kogo może stracić... Wierzę w ciebie

141 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-11-26 21:51:48)

Odp: Rozwód z mojej winy

Chociaż  inni wierzą,bo ja pomału ją tracę.Z każdym dniem wiara w Jej milosć umiera.

Ironia!!! Czlowiek zrozumiał to i tamto,zmienił wiele w swoim życiu,a przestaje wierzyć w milosć. To chyba pierwsza taka myśl od naszego ślubu.Kutwa jak to boli.

142

Odp: Rozwód z mojej winy

Wiesz jeżeli tak myślisz to szkoda bo widzę że chcesz walczyć tylko wiary ci brakuje...

143

Odp: Rozwód z mojej winy

Wierzę w milosć Agi gdy byliśmy razem,inaczej nie starała by się o Nas,ale teraz to wszystko co mówi to .... :-(

144

Odp: Rozwód z mojej winy

Jeżeli chcesz żeby pokochała ciebie to zabierz ją na kolację do restauracji.. Oczywiście garnitur ma być. Powinna zobaczyć kogo może stracić

145 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-11-26 23:53:17)

Odp: Rozwód z mojej winy

Kwiaty,kawiarnia,restauracja tylko kwiaty przyjeła reszta po co i tak to nic nie zmieni.Jestem obcy dla Niej.Tylko dzieci Nas łączą.

146

Odp: Rozwód z mojej winy

Słuchaj a czy mogli byśmy przejść na maila

147

Odp: Rozwód z mojej winy

Kazda rada,kazde pocieszenie  mile widziane.

148

Odp: Rozwód z mojej winy

Kurcze
Trudno komus doradzac jak się swoje podwórko zamiata.
Rozwód czy separacja?
Może żona chce razem ale osobno ?
3 miesiace i dużo i mało... Ja kocham męża ale nie chcę powrotu  bałabym się że będzie tak samo
Dlatego rozumiem trochę żonę.
Rozmowy mediator czas. Cierpliwości

149

Odp: Rozwód z mojej winy
czy jestem? napisał/a:

Kurcze
Trudno komus doradzac jak się swoje podwórko zamiata.
Rozwód czy separacja?
Może żona chce razem ale osobno ?
3 miesiace i dużo i mało... Ja kocham męża ale nie chcę powrotu  bałabym się że będzie tak samo
Dlatego rozumiem trochę żonę.
Rozmowy mediator czas. Cierpliwości

A jak długo żyjecie obok siebie i czy mąż wie ze go kochasz?On chcę powrotu?Strach przed "powtórka" napewno z Agi jak i mojej strony.

150

Odp: Rozwód z mojej winy

Hej mija miesiąc jak mieszkam z córką u mamy,
Mąż nie chce powrotu ja już nie potrafię sobie wyobrazić z nim innego życia niż przed moim odejściem.
Kocham go, i nie wiem czy wie czy nie wie to nie ma znaczenia, nie zrobię nic więcej dla niego, muszę zadbać o siebie i dzieci. nie da się żyć z wampirem który wysysa Ci krew, budujesz a on przewraca, myślisz a on mówi że jesteś głupia, nie da się kogoś uszczęśliwić na siłę.

Kochać ... jak to łatwo powiedzieć... znasz ten utwór?
Po miesiącu zaczynam się uśmiechać, zaczynam myśleć o przyszłości planować co za kilka lat kiedy spłacę długi...
A co on?
Rozwód, kasa, podział majątku, kara za to że nie mogę dłużej tak żyć... czy to miłość? Już dawno się ze mną rozstał pozostała ta spółka jaką jest dom...

151

Odp: Rozwód z mojej winy

Słuchajcie dzisiaj blady ma rozprawę w sądzie trzymajmy za niego kciuki i wspierajmy go w tym dniu...

152

Odp: Rozwód z mojej winy

Już po rozprawie.Nastepna 23 stycznia.   "Sąd chyba dał nam jeszcze szansę na pojednanie"

    Pytania:
     Do Agi:Czy podtrzymuje pani pozew o rozwód z winy męża?
     Odp.: Tak
     Do mnie :Czy pan się zgadza z pozwem?
     Odp.:Wnoszę o oddalenie powództwa.
     Do Agi:Czy ma pani świadka na temat sytuacji dotyczącej waszych wspólnych dzieci?
     Odp.:Eeeeeeee ,yyyyyyyyyy.
     Do Agi:Czy pani świadek może coś powiedzieć na temat dzieci?
     Odp.:Chyba tak.
     Świadek Jej brat pytany odpowiadał z lekkim opużnieniem.Prawie wszystkie odpowiedzi konsultował wzrokowo z Agnieszką.Zresztą nie dziwię się jeśli widywaliśmy się co pół roku.Teraz może był u Agi z 3 razy.Dla mnie troche kiepski świadek co do dzieci.Co do mnie i dzieci to mówił szczerze,że mam z nimi kontakt zabieram je do siebie co drugi weekend ( ! ).W mojej sprawie już miał więcej do powiedzenia.Co prawda nigdy nie uczestniczył w Naszych kłótniach "bo ich nie było",że nie przyjąłem pracy którą mi oferował,że z tego co myśli to raczej ciągle byłem bezrobotny choć za często się nie widiwaliśmy więc nie wie do końca.Że Aga o wszystko się starała.Nie wie czy na pewno tylko to,że nie miałem pracy jest powodem,że się rozchodzimy.Pewnie inne rzeczy nawarstwiły się latami i tak wyszło.Na koniec dodał,że Kamil w przyszłym roku ma komunię a,on nigdy nie widział abym z dziećmi chodził do kościoła.
   
   Sąd dał nam 14 dni na wniesienie jakiś nowych dowodów,powołanie nowych świadków.Potem w styczniu jeśli nic się nie zmieni to,pozostanie przesłuchanie stron i MOŻE orzeczenie wyroku.

  Wydaje mi się że,Aguśia znów się za bardzo nie przygotowała,tak jak z pozwem.No ale trudno to Ona chce tego rozwodu za wszelką cene.Ja tyle ile mogłem pomogłem Jej w nim.Teraz już tylko sąd oceni co i jak.

153

Odp: Rozwód z mojej winy

No z tego co piszesz to w sumie nie najgorzej, może ten rozwód nie zakończy się całkowitą porażką, skoro już się toczy ale tak powolutku może w sądzie wyjaśni się o co tak naprawdę chodzi?

Muszę powiedzieć że zazdroszczę tego że niebawem się rozstrzygnie co i jak a ja czekam w niepewności.

154

Odp: Rozwód z mojej winy
czy jestem? napisał/a:

Hej mija miesiąc jak mieszkam z córką u mamy,
Mąż nie chce powrotu ja już nie potrafię sobie wyobrazić z nim innego życia niż przed moim odejściem.
Kocham go, i nie wiem czy wie czy nie wie to nie ma znaczenia, nie zrobię nic więcej dla niego, muszę zadbać o siebie i dzieci. nie da się żyć z wampirem który wysysa Ci krew, budujesz a on przewraca, myślisz a on mówi że jesteś głupia, nie da się kogoś uszczęśliwić na siłę.

Kochać ... jak to łatwo powiedzieć... znasz ten utwór?
Po miesiącu zaczynam się uśmiechać, zaczynam myśleć o przyszłości planować co za kilka lat kiedy spłacę długi...
A co on?
Rozwód, kasa, podział majątku, kara za to że nie mogę dłużej tak żyć... czy to miłość? Już dawno się ze mną rozstał pozostała ta spółka jaką jest dom...

Na początku życzę wszystkim Zdrowych Spokojnych po Świętach

  Po drobnej wymianie zdań na temat dzieci z Agą i Jej matką,dziwny spokój.Wręcz całkowita odmiana Agnieszki w stosunku do mnie,lecz również zmiana w postrzeganiu wszystkiego przez Agę.Zaczęła mnie bronić przed swoją matką,stała się bardziej wylewna co do swoich uczuć,ale co do bycia ze mną nie "zmieniła" zdania.
  Jest trochę dziwne dla mnie to co mówi,bo zaprzecza i brnie w złą stronę na siłe.Nic dla Niej już nie ma znaczenia i nic się nie liczy oprócz dzieci.Twierdzi że wszystko Ją przerosło i nie może sobie z tym poradzić.Dowiedziałem się od Agi że od 3 miesięcy ani Ona ani dzieci nie mają żadnego meldunku.Właściciel mieszkania w którym mieszkają teraz razem z Jej rodzicami nie chce ich zameldować.Teściów jakoś to nie rusza,mówią że może od nowego roku coś się zmieni.Agnieszka również podsłyszała rozmowę w której Jej matka powiedziała do ojca,że za te pare groszy co Aga daje to Jej i "BACHORÓW" utrzymywać nie będzie.Ja wiem że Agnieszka wyprowadzając się nie chciała iść do rodziców lecz innego wyjścia nie miała.Teraz jest wściekła na nich,aż wszystko się w Niej gotuje i kipi.Mówi mi że jak będę chciał to wiele z tego wszystkiego co wiem od Niej to mogę wykorzystać w sądzie aby nie dostała tego rozwodu.A ja nie chcę.
  Wiele razy mówiła mi że moja matka i siostra są złe na Nią i mają do Niej jakieś pretensje.Wczoraj Aga przyszła na chwilę z dziećmi po prezenty od babci i siostry.Po złożeniu sobie życzeń tuliły się do siebie jakby nie widziały się x lat.Było Adze szkoda że musi iść do domu bo na 20 szła na nockę.W sumie była całe popołudnie,przyszedł jeszcze mój brat z rodziną i było tak jak zawsze w 1 dzień świąt "pełna chata".Nie wyglądała na osobę która chce rozwodu.Wręcz przeciwnie.Była chyba nawet zdziwiona że wszyscy traktują Ją "NORMALNIE".W nocy byłem u Niej w pracy pogadać.Dowiedziałem się rzeczy których nie ogarniam:
       - Aga czuje że sąd nie da nam rozwodu bo będzie stronniczy,uzna że to wszystko co się stało to za mało aby nas rozwieść.
       - dla dzieci jest to złe że się rozwodzimy.Tak jak była ze mną dla nich aby miały pełną rodzinę tak odeszła aby nie widziały że się kłócimy (!),tak teraz wie że dzieciom jest źle że nie ma z nimi ojca.
       - nie chce być ze mną ,ale jak nam się "kiedyś" nie ułoży to nie chce być z żadnym innym facetem
       - i na koniec,jak sąd nie da nam rozwodu to będzie musiała do mnie wrócić,bo nie mamy rozwodu i musimy razem mieszkać


   Mam "BOORDEL" w głowie jak nigdy.

155

Odp: Rozwód z mojej winy

Serdecznie współczuję, ale ja nie piszę sobie scenariuszy na przyszłość, nie wiem co postanowi sąd  ani w Twojej ani w mojej sprawie.

Podobno kiedy strony nie są pewne swych postulatów sąd dłużej zajmuje się sprawą, wzywa kolejnych świadków, jednym słowem daje sobie i sądzonym czas.
Musisz wiedzieć co jest dla kogo najlepsze, czy jest szansa na pozytywną zmianę Waszych relacji? No pozostaje jeszcze dobro dzieci ale czasem nie wiem na czym ono polega.

Pozostaje mi życzyć szczęśliwego rozwiązania a póki co nie wybiegać z myślami zbyt daleko i rozmawiać. Im więcej sami ustalicie przed rozprawą tym mniej sąd będzie miał roboty.

156

Odp: Rozwód z mojej winy

Nie chcę tego rozwodu,kocham moją rodzinę i chyba naprawiam to co zepsute.Do sądu idę bez świadków,dowodów czy pretensji.Agnieszka wie co powiem na rozprawie: "Kocham, widzę mozliwosc bycia znów razem, ale powiem tez ze rozpad małżeństwa nastąpił z mojej winy". To jest wszystko co obiecałem Jej i nie zmieniam zdania.Wiem ze niektórzy twierdzą ze jestem głupi ze się podkladam,ze jak z mojej winy to nie tylko na dzieci będą alimenty ale tez na Age.Mam się starać za rozwodem za porozumieniem,bez winy albo z winy Agi.Ja nie chcę rozwodu w zadnej "formie" i w każdym przypadku to samo powiem.Będę przez to jakiś gorszy, facetem z winą?Nie dla siebie.Aga otwarła mi oczy na błędy i wady i doprowadzila do tego,ze się moze nie tyle co zmieniam ,co dorosłem,dojrzałem.
    Każdy chyba wybiega trochę w przyszlość ma jakieś plany,marzenia.Co do Agi to widzę ze jak po rozstaniu dążyła do obranego celu tak od dobrego miesiąca stoi w miejscu.
   Chcę Jej pomóc,doradzić wesprzeć ale nie wiem jak.

157

Odp: Rozwód z mojej winy

Wiesz co człowieku, faktycznie jak napisałeś "jesteś głupi", bo żaden z partnerów nie chce brać winy na siebie. Po prostu albo wycofuje się  papiery rozwodowe albo się kroi dalej torta.

158

Odp: Rozwód z mojej winy

Witam
Jestem tu nowa chciałam sie podzielić moim bólem.Poznalam faceta przez internet,poznaliśmy sie bliżej po roku zamieszkał z nami mam córkę wtedy miała 10 lat po 7 latach nagle sie wyprowadził bez słowa wyjaśnienia , mieszka u rodziców. Obydwoje byliśmy po przejściach on po rozwodzie bez dzieci i ja po rozwodzie żyłam sama 3 lata i nagle milosc , było cudownie, wakacje za granica i w Polsce. Nasza nowa pasja to narty wakacje zimowe, nie kłóciliśmy sie , było naprawde super az tu nagle twierdzi ze milosc do mnie wygasła o co tu chodzi córce pęka i jest mi bardzo smutno nie mam żadnych znajomych bo kazdy założył rodzine i nie ma czasu na znajomych rodzeństwo mieszka bardzo daleko moze jakbyśmy mieszkali sami byłoby inaczej bo po rozwodzie wróciłam do mamy i razem wszyscy mieszkaliśmy szukam znajomych z bydgoszczy

159

Odp: Rozwód z mojej winy
paulo71 napisał/a:

Wiesz co człowieku, faktycznie jak napisałeś "jesteś głupi", bo żaden z partnerów nie chce brać winy na siebie. Po prostu albo wycofuje się  papiery rozwodowe albo się kroi dalej torta.

Tak jestem głupi,bo dzieci i Ją zranilem,bo doprowadzilem do rozpadu rodziny.Czy moze dlatego ze się do tego przyznaję i nie bronie przed tym.Wiem ze trudno mieć tort a za razem go zjeść.

160 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2013-12-30 02:16:54)

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:
paulo71 napisał/a:

Wiesz co człowieku, faktycznie jak napisałeś "jesteś głupi", bo żaden z partnerów nie chce brać winy na siebie. Po prostu albo wycofuje się  papiery rozwodowe albo się kroi dalej torta.

Tak jestem głupi,bo dzieci i Ją zranilem,bo doprowadzilem do rozpadu rodziny.Czy moze dlatego ze się do tego przyznaję i nie bronie przed tym.Wiem ze trudno mieć tort a za razem go zjeść.

Blady jesteś głupi bo nie Ty zraniles dzieci tylko Wy. Nie Ty doprowadziles do rozpadu rodziny tylko Wy. Nie bierz całej winy na siebie bo ona też jest winna. Nie ulatwiaj jej niczego tylko niech Ci ta winę udowodni, skoro twierdzi że to przez Ciebie się małżeństwo rozsypało. Nie daj się. Mów w sądzie jak jest i mam nadzieję że zachowałeś smsy w których pytałeś się czy możesz rozmawiać z dziećmi.
Ona ma swojego świadka Ty miej swoich. Chce się rozwodzić to niech się o to postara bo jak na razie to kieruje Toba jak chce a Ty się zachowujesz że aż przykro czytać.
Ty masz tylko w sądzie powiedzieć że nie chcesz rozwodu, kochasz zone i dzieci i chciałbyś przy pomocy terapii naprawić małżeństwo.
Niech widzi, że. Ci na rodzinie zależy a nie podkladasz się tak że aż żal bierze

161

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Mój teść chcial to samo a nawet więcej.Powiedział że się zapożyczy na adwokata i Jej dzieci zabierze jak chce być wolna i Jej tak nie dobrze ze mną.

no to masz jej rodzicow za soba a bynajmiej tescia.
Cyt.blady 1979 napisal :

Re: Rozwód z mojej winy

Martwi mnie tez to ze Jej rodzina byla "normalna" dla mnie, a teraz nie chce ze mna rozmawiac.
-------------------------
Jak juz tescia masz po swojej stronie to moze zona sie opamieta.tak z drugiej strony mi na spakowanie ciuchow starczy 1-2 godzin .zabrala bym najpotrzebniejsze .jak sie nie zgodzisz na rozwod przy malym dziecku tak szybko go twoja zona nie dostanie .byl pare dni temu podobny watek .nie zgadzaj sie i juz .a po drugie jeszcze czekaja was badania w osrodku diagnostyki rodzinnej -jest male dziecko .

162 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-12-30 08:56:01)

Odp: Rozwód z mojej winy

Agi rodzina jest jak ta choragiewka na wietrze.
     Teściowa doi kasę z Agi,tesciu nie chcę się wtrącać bo z obydwiema chcę dobrze zyc.Jej brat a zarazem świadek,to nawet zyczen na swięta Adze nie przyslal.Zawsze w drugi dzien świąt byl u teściów zjazd My z Agą i jej bracia z rodzinami.W tym roku zero.Tylko Aga,dzieci i teście.No i ja na chwilę u malych byłem.
   Wiecie co mam wrażenie tak jak Aga,ze nie tak łatwo będzie Jej z tym rozwodem.Nawet za duzo nie musiał bym się starać.Mam eski Agi z jej znajomym.Mam eski jej brata w których stwierdza ze Adze we wszystkim pomoże i nie muszę go o to prosić.Ze stosowalem jakies gierki psychologiczne.Kilka dni później od Agi tez dostałem taka eske.Wiele osób mówi mi abym się jakoś bronil,walczyl w sądzie.Po co?Co mi to da?
Eski i emmemesy są w koszu na komputerze a kosz od dawna czeka na opróżnienie.Coraz częściej czuje potrzebę zaznaczenia opcji "oproznij kosz".
    Czy Aga mnie kocha?Straciłem nadzieję. Więc po co walczyć i sprawiać sobie ból nawzajem.Choć zmieniłem się,trochę dojrzalem to tego raczej w sobie nie zmienię.23 stycznia druga rozprawą czy ostatnia nie wiem,wszystko zalezy od Agi.
     Mam wam tyle do opisania,ale co to zmieni będą osoby za tym abym walczyl i za tym abym odpuścił.Po to jest forum pełne dobrych rad.Ale decyzję muszę podjąć sam. Dziękuje Wszystkim za zainteresowanie moim wątkiem ,za ostre słowa i za te wspierające.Wszystko co pisaliscie pomogło mi podjąć decyzje.Spojrzeć na to okiem widza.
     Nie opuszczam forum,będę wpisywal nowe zdarzenia.Muszę jednak pracować nad sobą dla siebie i dzieci.

163

Odp: Rozwód z mojej winy

witam
jestem niedawno na tym forum,przeczytałam twoją historię blady i faktycznie jest mocno wszystko to pozakręcane,nie da się ukryć.Niemniej jednak co mnie uderza w tym wszystkim-kochasz żonę,dzieci a i takie odnoszę wrażenie,że ty dla niej tez nie pozostałeś obojętny.Pytałeś wcześniej czy miłość potrafi wygasnąć ot tak,nie wg mnie nie wygaśnie nagle.Są czynniki,które powodują w życiu przytłumienie jej.Moim zdaniem to jej zbyt dużo ludzi doradza co powinna zrobić a czego nie.A uwierz mi-nie ma nic gorszego niż zły doradca,który trafi się w odpowiednim momencie.Czytając twoje wpisy jest fakt-zawaliłeś kłamstwami,podważyłeś jej zaufanie do ciebie,poczuła,że całe życie to pasmo oszustw,krętactw i ciężko jej zaufać tobie ponownie.Jednak nic straconego,tak uważam.Śmiem tak mówić,ponieważ sama od ponad roku borykam się z decyzją odejść/ nie odejść  po blisko 20 latach małżeństwa.Wiem,co przeżywała i przezywa twoja zona z ta różnicą,że mi zabrakło tzw. jaj,żeby wyjść z domu.Dzięki temu jednak,nasz związek zaczyna ewoluować.Po co ci to piszę?Po to,żebyś nie tracił nadziei i ducha walki.Jak pisałeś o żonie,że na rozprawie nie jest pewna swego,nie trzyma się już tak mocno swoich tez,to znaczy,że się waha czy dobrze robi.I to jest dobra wiadomość, bo jeśli się waha,to możesz zmienić jej nastawienie.Nie mówię,że to jest proste,bo nadużyłeś jej zaufania,ona też nie była fair zawierzając obcemu facetowi swoje problemy.Jednak warto skupić się nad przyszłością,natomiast z przeszłości powinniście wyciągnąć wnioski,poprawne wnioski dla waszego życia,dla was i dla dzieci.
Nie jest dobre to,że żona mieszka z rodzicami,jestem przekonana,że cokolwiek żona sobie nieraz przemyśli,chce zmienić na plus ciebie,rodzina nie pozwoli jej zapomnieć,nie pozwoli podjąć ''głupiej decyzji''np powrotu do ciebie.Wiesz tak naprawdę zdrowy rozsądek gdzieś tam jej podsuwa,nie bądź głupia,nie ufaj mu,bo znowu się sparzysz.Jednak sytuacja nie jest beznadziejna,ale wymaga zdecydowania i wysiłku,kolejnego wysiłku z twojej strony.Uważam,że dobrze byłoby,gdybyście mogli spędzić tydzień,nawet dwa sami,bez dzieci,bez pracy,bez rodziny,bez żadnych bodźców przeszkadzających wam w rozmowie o was,o waszym życiu przed i po rozłące.
Jako kobieta mogę podpowiedzieć,że my chcemy takiego zabiegania o nas,chcemy widzieć,że komuś naprawdę zależy na nas i nie kłamie nas.Myślę,że zona tez zauważyła twoje starania,że się uczysz,że mniej palisz,że chcesz ich widzieć.To nie jest tak,że jest na to obojętna,ale boi się ,zwyczajnie boi się,że znowu się zacznie to samo co wcześniej.
Rada dla was,tak celowo pisze dla was,bo nadal jesteście małżeństwem,które się pogubiło w życiu.Nie zawsze sobie umiemy poradzić z problemami co może odbić się na życiu emocjonalnym.
Potrzebujecie rozmowy,we dwójkę,szczerej,oczyszczającej,bez doradców,bez złości,bez gniewu i wzajemnych pretensji.
Może jest to dla ciebie niewyobrażalne,ale poproś żonę o taką rozmowę.
Czy jest możliwe,że wyjechalibyście na tydzień,tak jak świeżo upieczeni poślubieni i tam próbować wyjaśnić sobie,powiedzieć tak jak dzieci w przedszkolu o waszych odczuciach?Uwierz mi-taka rozmowa/rozmowy mogą zdziałać cuda,ale szczera naturalnie,wiem co mówię!Sama to przerobiłam na swojej skórze,po takim otwarciu się patrzysz na druga osobę innymi oczami.
Musisz tylko wierzyć,że się uda,nie poddawać się myśli,że  to nic nie da.Nieprawda,mam prawie 40 lat,byłam przekonana,że już po moim małżeństwie,tylko rozmowy,szczere, nieustanne i chęć walki może coś zmienić.
napisz jak to widzisz smile

164

Odp: Rozwód z mojej winy

Chęć rozmowy o Nas jest we mnie i tylko we mnie.Agnieszka ma to wszystko jak twierdzi w głębokim powazaniu "forum nie pozwala abym napisal dokładne slowa Agi" a liczą się teraz tylko dzieci.Zlych doradców to ma pewnie kilku ,ale nie mi ich oceniać.Zawsze byli i będą tacy ludzie.Proponowałem odpoczynek taki we dwoje "nie" nic to zmieni.Chyba wszystkiego próbowałem i nic.Nie zmieniłem zdania co do moich uczuć a Agnieszka juz kilkakrotnie i to mnie dziwi.Co prawda nie czuje nic do mnie ale zdanie zmienia.A do tego jest pewna ze i mi szybko przejdzie.

165

Odp: Rozwód z mojej winy

Ty sam musisz sie zastanowic co chcesz ,bo jak narazie to sam nie wiesz .oproznij kosz to jak bedzie miala cie pograzyc to jej ulatwisz .wiec po co te twoje pisania

166

Odp: Rozwód z mojej winy

Czym mnie moze pogrążyć?Tym co napisała w pozwie,a ja się prawie w całości z tym zgodze?
   Na tym polega forum.Jest x osób za mną i drugi x ludzi przeciwko.Jak co wytrwali czytali ten wątek to zauważyli mój bunt przeciwko Adze "Przecież nie pilem,nie bilem,nie klocilem się,to Ona kogoś chyba ma.To ja jestem ten poszkodowany."Potem za waszą namową terapia z psychologiem,zajęcie się sobą.Z czasem zrozumienie swych wad,błędów i praca nad nimi.I sedno sprawy przyznanie Adze racji,ze jednak nie byłem takim słodkim mężem.
    Tak chcę naprawic nasz związek,ale nie za wszelką cenę.Jak się nie uda to trudno.Mam dla kogo zyc i się "doskonalić".
    A to co pisze to są moje emocje,moje troski,przemyślenia.A moze cos napiszę,ktos cos odpowie,doradzi.Jak nie mi się to przyda, to są jeszcze inni w potrzebie.

167 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2013-12-31 03:15:42)

Odp: Rozwód z mojej winy

Blady uderz sie w piersi i zrob sobie rachunek sumienia .nikt nie sadzi ze byles jestes zlym facetem .piszesz ze masz wszystko w kompie w koszu ktory sie az prosi by go oproznic !!!wiec???
Kazdego sprawa zyciowa czy to rozwod czy rozstanie bedzie inna ,wiec nikt sobie tej cudnej recepty nie skopiuje .porozmawiaj z zona na osobnosci .nie mam przekonania co do bawienia sie w wyjazdy jak nowozency .kolacyjki przy swiecach,najpierw trzeba zazegnac wszystkie zale bole .i przede wszystkim oboje musicie chciec byc znow razem .OBOJE !!!!
Jedno sobie trzeba wbic do glowy ze trzeba byc kochanym i szanujacym caly czas .nie kopac studni jak sie pali.nie slodzic kiedy sie najpierw zadalo tyle goryczy!

168

Odp: Rozwód z mojej winy

Blady spokoju, odwzajemnionej miłości, szczerości i pozytywnego rozwiązania jakikolwiek by nie było aby zapanował blogi nastrój w Twoim życiu.

I wszystkim sympatykom tego wątku wszystkiego naj!

169

Odp: Rozwód z mojej winy

Ludzie pomóżcie zrozumieć żonę.

Przed sylwestrem pytałem się Agi czy nie spędziła by go z dziećmi u mnie.Odpowiedziala ze jeszcze zobaczy ale nie obiecuje,byla to sobota.W poniedziałek ponowilem pytanie,odp."A jak sobie wyobrazasz skladanie zyczen? Nie bedac razem.". Zakonczylem temat.Postanowiłem sylwester do 22 w domu potem do kumpla i na rynek jak co roku,oglądnąć pokaz sztucznych ogni.W poludnie piszę czy wyjdzie z dziećmi na spacer była piękna pogoda ,po godzinie odzew ze idzie z małymi na orlika grać w piłkę.Po pierwszej byłem na boisku graliśmy,gonilismy się z dziećmi po godzinie powrót do domu.Teoretycznie kazdy do "swojego".Padło pytanie o petardy do malych,czy juz kupiłem,jak nie to czy im kupię ona się dolozy.Poszedłem z synem kupić,odprowadzilem go, a tu pytanie czy nie zostane na kawe,pobawie się z małymi,bo ona ma trochę gotowania na sylwestra.No i zostałem.Zabawy z dziećmi,degustacja gotowanych potraw,rozmowy o wszystkim nawet o naszym byłym związku.I tak jakby ktoś patrzyl z boku ,"normalna" rodzina.Agi zwierzenia ze duzo się od mojej matki nauczyła,ze teraz to wykorzystuje w praktyce.O 19 wróciłem do siebie lekko zmieszany,ostatnio często tak mam po rozmowie z Agą.Wieczorem eska ze mi dziękuje za pomoc,ze Kamila na sylwestra zabiera Jej znajoma i ze petardy wystrzelamy w nowy rok jak wróci z pracy.Caly następny dzień do wieczora cisza.Umówilem się na wieczór z kumplem zrobiłem lekkie zapasy alkoholu i ... wieczorem eska czy nie przyjdę puszczać petard z Nią i Mariką.Umówiliśmy się na 21 aby do 22 bylo po wszystkim i mała mogla iść spać.Przed wyjściem Aga przyslala życzenia mojej matce.Przed 9 byłem u nich,a tu najpierw kawa,słodkie lampką wina.Po tem poszliśmy puszczać fajerwerki razem z tesciami.Przed 10 odprowadzilem ich pod dom chciałem złożyć życzenia i iść ,a tu pytanie Agi,czy nie wejdę jeszcze na chwilke.Wszedłem umylismy Marike polozylem Ją spać,od czterech miesięcy pierwszy raz poczytałem bajkę na dobranoc.Gdy mała usnela chciałem wyjść,a tu ze mam zostać bo odgrzaly z matką mięsa i ryby postawily winko,tesciu piwko.Zostałem ale powiedziałem ze przed 12 idę matce złożyć życzenia a potem na rynek.Stwierdziła ze nie idzie na rynek bo rano do pracy,ze jak będą strzelać to mala się obudzi i w ogóle nie chcę się Jej.I tak posiedzialem pojadlem,popilem gadalismy jak rodzina w której nic się nie dzieje złego.O wpół dwunastej zacząłem się zbierać,życzenia tesciom zlozylem i chciałem tez Adze złożyć ,to nie bo jak będę wracał od matki i szedł na rynek to będzie za mną czekać i pójdziemy razem.I poszliśmy razem przed rynkiem trochę tłoczno więc chwycili Ja za rękę i tak trzymaliśmy się do północy,potem życzenia,obiolem ją ramieniem i oglądaliśmy pokaz.Powrót do domu też blisko siebie.Powtórne życzenia przed domem i się rozeszliśmy.Z domu poslalem eske "Szampanskich snów".Odpisala. Jeszcze raz wszystkiego naj...... Dobranoc. Wczoraj byla w pracy miała inwenture,ale znalazla czas aby wymienić między nami 20 parę esek.Wieczorem już cisza,bez odpowiedzi na moje DOBRANOC.
    Czy ja już sobie cos wmawiam,dopisuje.

170

Odp: Rozwód z mojej winy

Moze potrzasnac nia trzeba?

171 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2014-01-02 17:36:08)

Odp: Rozwód z mojej winy

Ale w jaki sposób? Jak zaczynam rozmowę to Jej już się nei chcę gadać .Nie wspomnę,ze na rynku bylo trochę znanych twarzy.Jej znajomi,moi znajomi,wreszcie wspólni znajomi.Jej dalsza rodzina też nas widziała .
   Tak okazywałybyście forumowiczki drogie chęć rozwodu z winy faceta?Zwierzały się przyszłemu ex-owi z problemów,przemyśleń lub lęków co będzie. Ułatwia Aga sobie taką postawą ten rozwód?Czy sama sobie utrudnia?

172

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Ale w jaki sposób? Jak zaczynam rozmowę to Jej już się nei chcę gadać .Nie wspomnę,ze na rynku bylo trochę znanych twarzy.Jej znajomi,moi znajomi,wreszcie wspólni znajomi.Jej dalsza rodzina też nas widziała .
   Tak okazywałybyście forumowiczki drogie chęć rozwodu z winy faceta?Zwierzały się przyszłemu ex-owi z problemów,przemyśleń lub lęków co będzie. Ułatwia Aga sobie taką postawą ten rozwód?Czy sama sobie utrudnia?

? ? ?

173

Odp: Rozwód z mojej winy

A Ty ciągle poszukujesz?

Nie wiem co myśleć, wszystko zależy od formy, sylwester to taki czas kiedy przed oczami mamy to co mija i z nadzieją chcemy patrzeć w przyszłość.

Może to jeszcze coś nowego, czego w Waszym związku nie było?
Nie wiem co bym zrobiła na miejscu Twej żony bo nią nie jestem... Byliście długo parą nie widziała sensu, nadziei , chęci zmiany teraz wszystko się zmieniło i ona i Ty. Jak do tego wszystkiego mają się Wasze uczucia? Sami wiecie co czujecie, nie chce rozmawiać bo nie jest gotowa, pewna. Nie odchodzi przecież od takiego samego faceta jakiego chciała opuść... rozumiesz co chcę powiedzieć?

Oczywiście to tylko moja teoria, wymyślona na potrzeby tego wątku a nie diagnoza poparta doświadczeniem.

Posty [ 131 do 174 z 174 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód z mojej winy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026