Jak juz zostało napisane "WSZYSTKO CO POWIESZ ZOSTANIE UŻYTE PRZECIWKO TOBIE ".
Podobne tematy
No widzisz, ja nie jestem twoją zona i nie irytuje mnie to, że zamiast rozmawiać odbijasz piłeczkę /gdybym była zoną, wściekałabym się/,wszystko co piszesz świadczy o tobie, już ci napisałam, że pędzel trzymasz ty. A, czego oczekujesz, że obdarzę cię zaufaniem, wyrozumiałością i kredytem sympatii z góry, bo co, bo jesteś mężczyzną, czy w swoim pojęciu jesteś wspaniały? Dialog i rzmowa polega na przekazywaniu sobie jakiś informacji, a nie wzajemnym ogłupianiu się, czy zmuszaniu drugiego do mówienia sobie tego, co mi odpowiada i podoba się. Jeśli jest coś nie tak trzeba to powiedzieć, przetrawić i wyciągnąć wnioski. Samo odbijanie piłeczki i odpowiadanie, robię co mogę, co umiem i jeszcze staram się nie wystarczy. Zanim ty, z własnej inicjatywy zrobisz to o czym marzy żona, to wam się związek rozwali. A ponadto jest jeszcze druga strona medalu, jeśli nie umiesz , nie możesz, nie stać cię to tez, zamiast ją trenować i drenować jej odporność i cierpliwość /aż sama zrozumie/ można próbowć wytłumaczyć, tylko trzeba się nie bać siebie i szczerej rozmowy. trzeba sobie ufać, bo to jest spoiwem w małżeństwie. Takie postępowanie jak twoje, żonę osacza i irytuje, ale co najgorsze jeszcze bardziej traci zaufanie do ciebie i ... przyznam sama nie dziwię się.Nie ma nic gorszego w związku, jak odbijanie piłeczki. Masz potrzebę ping-ponga, idź do klubu pograj sobie. Albo kup do domu i bawcie się.
68 2013-10-02 08:04:12 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-02 08:05:52)
Cóż, biorę udział w tej dyskusji OD początku (a na forum od dawien dawna)... Wychwytuję różne przekłamania i zawoalowane półprawdy, bo taką mam naturę. Patrzenie na moje stanowisko, przez WŁASNY pryzmat (jakoby irytacji z powodu li tylko obecności kogoś na forum - a uczestników wszak są tysiące
) to schlebianie SOBIE.
Warto doczytać szczegóły uważnie i wejść głębiej w temat, zanim się pojeździ po kimś - czy autor jest facetem czy kobietą. A w stosunku do gości na forum TEŻ wypada zachować klasę ![]()
Szczególnie, gdy autor rozpytuje a nie atakuje.
Blady - czasem otrzymujemy pomoc NIE w takiej formie jakbyśmy oczekiwali - ale czy TO MY jesteśmy fachowcami, by to wiedzieć JAK? Wtedy by nas TU nie było... (chyba?)
Czy będąc w tej poradni PROSIŁEŚ o pomoc w sprawach, które omawialiśmy NA POCZĄTKI wątku?
Wypisz dylematy na kartce i punkt po punkcie "rozgryzaj"
Masz dość na głowie, by się nie "rozmieniać na drobne" (i głupie przekomarzanki).
Powodzenia
No więc nie schlebiaj mi Anhedonio zainteresowaniem moimi wypowiedziami i nie wyjmuj pojedyńczych zdań z różnych tekstów, przeciwstawiając je. A na dodatek, pomawiasz mnie o jakąś stronniczość,co jest już śmieszne i infantylne. I nie muszę ci chyba tłumaczyć, że może mieć odwrotny skutek od zamierzonego. Nie traktuję swoich odpowiedzi jak zabawy, nie lekceważę osób, którym w miarę swoich możliwości, chcę pomóc, a sposób w jaki to robię mogłabyś krytykować, gdyby były skierowane do ciebie.
Inaczej, , wyraźnie mnie ścigasz i "szczypiesz". O co chodzi? Czemu bierzesz do siebie moje odpowiedzi, a jesli nawet wydaje ci się , że kiedyś cię "nadepnęłam", to zapewniam cię, ta wypowiedź nie była skierowane do ciebie, a ty podczepiłaś się pod to jak żaba, kiedy konia kują.W ten sposób nie pomagasz przede wszystkim tym którzy oczekują na wypowiedzi od ciebie, ode mnie i innych, każdy wypowiada się jak umie, a ja robię to z chęcią pomocy, i trafienia w ten punkt, w którym obudzi się coś w oczekującym pomocy i sam "zobaczy" o co chodzi. Ty jako pedagog powinnaś to rozumieć, i przyznam ci się jakoś ciśnie mi się złośliwość na usta z tą twoją specjalizacją, ale nie chcę ujmować niewinnym i dawać ci kolejnego argumentu do poszturchiwania mnie. Odpuść sobie, bo na więcej nie pozwolę. A czy twoje wypowiedzi w moim kierunku sa kulturalne, czy podyktowane tylko urażoną dumą, to inna sprawa. Ja, gdyby mnie coś zapiekło osobiście tak jak ciebie, napisałabym raczej na twój e-mail, i to nie po to, żeby czegoś widać nie było tylko z szacunku do ciebie i siebie. Pozdrawiam i odpuść sobie proszę.
Blady 1979, chciałam Cię przeprosić, za te "urozmaicenia', ale to nie ja wybrałam twój watek. A pomawianie mnie o stronniczość w stosunku do ciebie , czy przeciw tobie jest nieporozumieniem. Sama mam dwóch synów, 18-latka i 33-latka i nie są dla mnie gorsi od córki 20-latki, która zawsze mi wyrzuca, że ich bardziej kocham i oszczędzam, co też nie jest prawdą. Ale to takie nasze przekomarzanki, może to ułatwi ci przy okazji, jak ważny jest dialog i próba wyjaśnienia nieporozumień, które czasami są zwykłymi pomyłkami. Wiadomo z igły można zrobić widły. A każde nieporozumienie musi być wyjaśnione, bo "rzuca kłody pod nogi" przyszłości i psuje zaufanie i atmosferę.
No więc nie schlebiaj mi Anhedonio zainteresowaniem moimi wypowiedziami i nie wyjmuj pojedyńczych zdań z różnych tekstów, przeciwstawiając je. A na dodatek, pomawiasz mnie o jakąś stronniczość,co jest już śmieszne i infantylne. .
Więc zejdź ze mnie i wróć do tematu?
Chyba nazbyt wiele uwagi poświęcasz "INNYM użytkowanikom szos" w porównaniu do samego tematu.
Że to fakt świadczą tylko twoje własne słowa.
Jak na razie OCENA (osoby) goni OCENĘ (kolejnej). A TO raczej nijak sprawy bladego do przodu nie "popycha", tudzież wątpliwe, by go zachęcało do wysiłków (skoro i TAK żadne wysiłki NIE POMOGĄ, bo ON taki i owaki). Więcej O JEGO sprawie a mniej o sobie?
Poza pokazaniem JAK WAŻNY jest dialog, RAD blademu raczej nie udzieliłaś - choć OD RAZU na wstępie w ostrych dość słowach sobie po nim pojeździłaś. Chcesz to sobie zaprzeczaj - inni TEŻ czytać umieją i pewnie WŁASNE wnioski są w stanie wyciągnąć ![]()
Blady - odezwij się od czasu do czasu i powiedz jak sprawa się rozwija. Tudzież chwal się sukcesami, które niewątpliwie idą za twoimi postanowieniami o zmianie SIEBIE (nauka itp.). Powodzenia
Kurcze napisał/a:No więc nie schlebiaj mi Anhedonio zainteresowaniem moimi wypowiedziami i nie wyjmuj pojedyńczych zdań z różnych tekstów, przeciwstawiając je. A na dodatek, pomawiasz mnie o jakąś stronniczość,co jest już śmieszne i infantylne. .
Więc zejdź ze mnie i wróć do tematu?
Chyba nazbyt wiele uwagi poświęcasz "INNYM użytkowanikom szos" w porównaniu do samego tematu.
Że to fakt świadczą tylko twoje własne słowa.
Jak na razie OCENA (osoby) goni OCENĘ (kolejnej). A TO raczej nijak sprawy bladego do przodu nie "popycha", tudzież wątpliwe, by go zachęcało do wysiłków (skoro i TAK żadne wysiłki NIE POMOGĄ, bo ON taki i owaki). Więcej O JEGO sprawie a mniej o sobie?
Poza pokazaniem JAK WAŻNY jest dialog, RAD blademu raczej nie udzieliłaś - choć OD RAZU na wstępie w ostrych dość słowach sobie po nim pojeździłaś. Chcesz to sobie zaprzeczaj - inni TEŻ czytać umieją i pewnie WŁASNE wnioski są w stanie wyciągnąćBlady - odezwij się od czasu do czasu i powiedz jak sprawa się rozwija. Tudzież chwal się sukcesami, które niewątpliwie idą za twoimi postanowieniami o zmianie SIEBIE (nauka itp.). Powodzenia
To jest twoja dowolna nacechowana złośliwością interpretacja. Po prostu czepiasz sie, nie odpowiadasz merytorycznie na pytania, nie podejmujesz dialogu, tylko z pozycji jakiejś tam matrony z akcentem eksperta i wszystko wiedzącej oceniasz mnie i szczypiesz . W przeciwieństwie do ciebie, ja nie mam manii wyższości i potrzeby dominowania nad kimś. Szanuję osoby, które widzą, czują rozumieją i wiedzą więcej i lepiej ode mnie. Po prostu uczę się od nich, i nie nie będę ukrywać, imponują mi. A ty, wprowadziłaś tylko niesmak i mam poczucie, że się bezczelnie panoszysz połajając mnie i działając jak adwokat Bladego. Dla mnie jesteś żałosna i brniesz dalej w to swoje karkołomnie skonstruowane oskarżenie, zasłaniając się jakimiś kłamliwymi i naciąganymi racjami, które każdy widzi, sa świadectwem twojej pychy.
Ponieważ skończyła mi się cierpliwość i chęć do dialogu z tobą , nadmienię jeszcze, że każdy kij ma dwa końce. Ja dotychczas nie odnosiłam się bezpośrednio do twoich wypowiedzi, nie wtykałam między wódkę a zakąskę ale widać tego ci potrzeba, żeby ci się milej wchodziło na ten portal i żebys miała adrenalinkę na cały dzień.
Pozdrawiam z radością i lekkim zażenowaniem. Podziwiam tępy upór i walkę o nic. Miłego dnia.
73 2013-10-03 09:02:16 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-10-03 09:47:32)
Nie zawsze mam czas aby do Was napisać.Trochę sobie narzuciłem .Skoro mój temat daje Wam możliwość kłótni to wolę też za dużo nie pisać.
Wczoraj dzwoniłem do Agi czy mogę wpaść z winogronami z działki dla Niej i Kamila bo Marika nie lubi.Nie odebrała telefonu.Poszedłem do Nich mieszkają 200-300m ode mnie. Dzwoniłem domofonem nikt nie odebrał była godzina 19.Wieczorem napisałem Jej esemesa że dzwoniłem , byłem i pocałowałem klamkę.Odpisała mi że szykowała się na nockę i nie słyszała tel. ,teściu niby wyszedł do domofonu i do drzwi ale mnie już nie było.3 dzwonki domofonem nie trwają 15 sekund aby nie zdążyć .Napisałem czy mogę wpaść dzisiaj to powiedziała że wieczorem idzie z dziećmi na różaniec a później będzie w domu.Napisałem też że jak już będzie w domu to ma mi dać znać to wejdę.Pytałem się jak mineła nocka bo zawsze się pytałem. Zero odzewu.
U mnie jakoś leci nieraz lepiej często gorzej. W sobotę mam 4h angielskiego i 3h polskiego, w niedzielę 4h historii.Czekam na ten weekend bo w szkole coś zajmuje moją uwagę.Tak bym chodził struty i za wiele rozmyślał.Na pewno w sobotę i niedzielę pójdę jeszcze na działkę i zadzwonię do dzieci.Z angielskim mam na 2 dni spokój komputer szwankuje.
W poradni byłem we wtorek i jakoś było inaczej niż poprzednim razem, wtedy wielokrotnie mówiono mi że Agnieszka nie złoży tego pozwu że mam się poprawić to coś się zmieni.Teraz stwierdzono że jeśli żona powiedziała mi iż złoży pozew to pewnie tak zrobi.Obsługa wypytywała się mnie jak tam w pracy co się jeszcze zmieniło u mnie.Pytałem się o dzieci jak powinienem się z Nimi widywać ,kontaktować powiedzieli że muszę to ustalić z Agą.
Dziwi mnie też to co robi Aga.Z moją matką nie kłóciły się ale teraz nie przychodzi do niej z dziećmi .Tęskni Ona bardzo za maludami bo zawsze była z Nimi.Za Agą też pewnie tęskni ale o tym nie mówi.W końcu 10 lat to mogła się do Niej "przyzwyczaić" .Jak odchodziła ode mnie to nawet nie powiedziała matce nic więcej niż NARAZIE.
Oto jeszcze pytanie jakie dostałem dzisiaj od znajomej.
"Pytanie brzmi zatem, W JAKIM CELU żona chciała spowodować Twoją zazdrosć?
Gdyby chciała Cię opuścić to chyba niedorzecznym wydaje się pomysł aby specjalnie sugerować, że jest ktoś trzeci, ktoś kto może być przyczyną jej odejscia - w ten sposób chęć uzyskania rozwodu z Twojej winy byłby poza jej zasięgiem."
Blady, napiszę ostatnie zdanie, nie będę z nikim , kto rości sobie "prawo do Ciebie" konkurować, bo to robi tobie krzywde i zamieszanie.
Jesteś o krok, jeden maleńki krok od osiągniecia sukcesu. Podejrzewam również, że wiesz w głębi duszy o co chodzi twojej żonie,i w czym leży sedno tej całej sytuacji. Wsłuchaj sie w siebie , pomyśl co z tego co zarzuca ci żona wywołuje w tobie największy opór, spróbuj to przegadać z psychologiem i najważniejsze zechciej mimo oporu przemyśleć , co wskaże ci psycholog. Nie uciekaj i spróbuj zapanować nad wewnętrznym sprzeciwem i irytacją.
Pozdrawiam Cię, wierzę że zrozumiesz że czasami lepiej przeskoczyć jedno ograniczenie, bo za nim może być jeszcze piękniej niż na tej "łące", na której byliście obecnie. Zyczę powodzenia.
75 2013-10-03 09:56:43 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-10-03 09:57:25)
Blady - czy to Ty jestes na innym forum, katolickim ?
chyba tak ![]()
76 2013-10-03 10:10:59 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-10-03 10:12:58)
Jestem tam zarejestrowany pod tym samym nickiem.Częściej bywam tu.
A pytanie rzeczywiście padło na tamtym forum. Przypomniała mi dzisiaj o nim znajoma.
tak myslalam, tez mam tam swoj watek. z tym ze u mnie juz sprawa zamknieta. nie bede walczyc, bo nie ma juz o co. moje malzenstwo juz nie istnieje, tylko na papierze. nie da sie kogos zmusic do milosc. nie da sie. maz mnie nie kocha. a czekac? czekac tez chyba nie bede. pisalam nawet o tym, moja wiara nie jest chyba tak silna, zeby w wieku 27 lat postanowic swiadomie ze juz z nikim nigdy nie bede. Ale Tobie zycze powodzenia.
tak myslalam, tez mam tam swoj watek. z tym ze u mnie juz sprawa zamknieta. nie bede walczyc, bo nie ma juz o co. moje malzenstwo juz nie istnieje, tylko na papierze. nie da sie kogos zmusic do milosc. nie da sie. maz mnie nie kocha. a czekac? czekac tez chyba nie bede. pisalam nawet o tym, moja wiara nie jest chyba tak silna, zeby w wieku 27 lat postanowic swiadomie ze juz z nikim nigdy nie bede. Ale Tobie zycze powodzenia.
Dziękuję za wypowiedz.
Ja jednak wiem że wszystko co uczyniłem było złe i można to naprawić. Wiem też że do MIŁOŚCI Agi nie zmuszę i nie będę Jej zmuszał.Chcę natomiast uratować Naszą Rodzinę.
Tak jak uważają forumowicze i tu i tam zawaliłem sprawę,nie dojrzałem lub nie dojrzeliśmy oboje z żoną do małżeństwa, ale stało się jesteśmy RAZEM i mamy dzieci .
Tak nie będę szukał sobie zastępstwa na miejsce AGNIESZKI bo była jest i będzie moją żoną i matką dla naszych dzieci.Nie okazywałem Jej i dzieciom tego wcześniej "w takim stopniu jak powinienem" a teraz mogę tylko to zmienić. Nie mówić nie gdybać tylko działać.
mozesz byc dobrym ojcem dla dzieci - tak, to na pewno mozesz zmienic.
To ze nie dawales jej wystarczajaco milosci, uczucia, zaangazowania - no to zalezy juz od Twojej zony czy mozesz to zmienic. Jesli ona nie ma ochoty na to, zebys Ty jej to wszystko teraz 'dawal', jesli ona Cie faktycznie nie kocha, to tego zmienic niestety nie bedziesz juz mogl, naprawic. Bo do zmian trzeba checi obojga w jednym czasie.
Nie zrozum mnie zle, ale z tego co piszesz, zona chce rozwodu, wiec pewnych rzeczy sie nei przeskoczy, nie zmusisz ja do tego zeby ona go nei chciala, zeby chciala z Toba byc, jako Twoja zona. Z pewnymi sprawami, bledami, trzeba sie chyba po prostu pogodzic. Dobrze ze wiesz co robiles zle, dobrze ze masz chec naprawy, zmiany, probuj. Ale jesli ona nie bedzie wcale chciala Twoje jzmiany, bo nie chce z toba juz byc, to niestety ale tutaj niz nie zmienisz. Mozesz jedynie dkupic sie na sobie samym i dzieciach. Bo to sie nigdy nie konczy, tu zawsze mozesz dzialac i ulepszac. Malzenstwo, tak po ludzku, niestety ale czasem sie konczy.
...Nie okazywałem Jej i dzieciom tego wcześniej "w takim stopniu jak powinienem" a teraz mogę tylko to zmienić.
Nie mówić nie gdybać tylko działać.
Zatem działaj chłopaku. Nie rozkminiaj CO Aga zrobiła lub nie zrobiła i w jakim celu - RÓB swoje ![]()
Powodzenia
Chcę dzisiaj porozmawiac z Agnieszką choć boję się tej rozmowy zrobię to bo sam wiem ze muszę . Wyslalem Jej wczoraj smsa:
"Cześć Aguś wiem ze nie powinienem tak zwracać się do Ciebie ale inaczej nie potrafię Mialbym do Ciebie pytanie czy dałabys mi mozliwosci porozmawiac z Tobą o tym co bylo co jest i co dalej będzie. Ja nie potrafię i nie chcę żyć bez Was i pragnę rozmów z Tobą , bycia przy Was .Proszę bardzo porozmawiaj ze mną ale nie przez smsy tylko tak w cztery oczy ."
Nie odp. Myslalem ze przyzwyczajenie, dobra znajomość pozwoli Jej odpisać a,tu nic na zadne smsy nie odpowiada .
Wczoraj minelo 9 tygodni jak podjela decyzję o rozwodzie i 7 tygodni jak się wyprowadzila. Widać jestem do d..y bo nie potrafię tak jak Ona przejść z tym do porządku dziennego .
Chcę dzisiaj porozmawiac z Agnieszką choć boję się tej rozmowy zrobię to bo sam wiem ze muszę . Wyslalem Jej wczoraj smsa:
"Cześć Aguś wiem ze nie powinienem tak zwracać się do Ciebie ale inaczej nie potrafię Mialbym do Ciebie pytanie czy dałabys mi mozliwosci porozmawiac z Tobą o tym co bylo co jest i co dalej będzie. Ja nie potrafię i nie chcę żyć bez Was i pragnę rozmów z Tobą , bycia przy Was .Proszę bardzo porozmawiaj ze mną ale nie przez smsy tylko tak w cztery oczy ."
Nie odp. Myslalem ze przyzwyczajenie, dobra znajomość pozwoli Jej odpisać a,tu nic na zadne smsy nie odpowiada .
Wczoraj minelo 9 tygodni jak podjela decyzję o rozwodzie i 7 tygodni jak się wyprowadzila. Widać jestem do d..y bo nie potrafię tak jak Ona przejść z tym do porządku dziennego .
Blady, nie odczytaj tego źle, ale to jest tak słodkie, że aż nieprawdziwe. Może twoja żona, boi sie, że chcesz tylko ją "uwieść", omamić tymi pięknymi słowami i szacunkiem. Ponadto, nie podoba mi się /nie jako mnie, ale jako kobiecie/, to danie jej prawa do decyzji i wyboru. Ona juz podjęla decyzję i ty wyrażasz brak szacunku to tej jej decyzji /ona może to tak odebrać/, jak piszesz j.w.
Po twojej stronie leży przemyślenie co było, co jest i co będzie, i wtedy możesz napisać, że to przemyślałeś , podjąłeś decyzje i chcesz z nia o tym porozmawiać i prosisz o spotkanie w terminie jaki jej będzie pasował, ale koniecznie.
I na tym spotkaniu też nie możesz być łyżka miodu, bo ona i tak dziegieć czuje.Najlepiej sprawdza sie w takich okolicznościach "szczera", racjonalna szczerość, tzn. jak to widzisz, to co pisałeś powyżej, jak spieprzyłeś, że dziękujesz za jej walkę i nie pytaj o szansę, tylko idź do przodu. Nie znam punktu widzenia twojej zony, ale ty go znasz, nie znam jej charakteru ale ty tak zaimponuj jej troszeczkę, bo szkoła to piękna sprawa, tylko w jej odbiorze to jest tak - on znowu robi coś dla siebie, a ja gdzie w tym jestem?
Musisz jej dać odczuć coś więcej niz tylko, że ty chcesz, że doceniasz to czego ona chce i dołączasz stać cię na to. No nie wiem, czy nie przegięłam, wyłożyłam wszystko jak dziecku w 1 klasie, więcej jej w twoich zabiegach, ciut mniej ciebie. Bo ja jako kobieta ten sms odbieram tak:
cierpię, chcę , nie chcę, powinnaś,zlituj się.
Spojrz na twoje starania pod tym kątem.
Pozdrawiam, walcz, nawet jak złoży pozew, nawet jak będzie sprawa, dopóki nie zapadnie wyrok wszystko można odzyskać widocznie ją bardzo musiało boleć i teraz boi się wrócić to tego. Chyba nie do końca znasz i rozumiesz swoja zonę, ale tym bardziej możecie być jeszcze szczęśliwi jak "spotkacie" sie na nowo. Tylko, nie spłycaj, nie odbijaj piłeczki i nie irytuj sie, bądź konsekwenty i szczery równiez wobec siebie.
83 2013-10-06 09:57:16 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-10-06 10:37:36)
Masz rację "Kurcze" chyba jednak przeslodzilem tego smsa . Lecz tak jak prosilas przemyslalem wszystko od podstaw i w chwili słabości wyslalem eske . Powinienem zadzwonić bo tego bardziej by Wolała .
Tak jak powiedziałas znam charakter Agi i popelniam takie głupie błędy .Wyprostowalem swoje przemyślenia i wiem ze jestem "byłem" typem zamkniętym w sobie ,zmieniłem to w sobie ijest z tym mi dobrze . Aga nie przywykla do takiego mnie i tak jak piszesz moze bać się tej zmiany . Nie jest ona na pokaz tylko taki mialem być. i taki chcę być.
To co napisalas ze ja robię znów cos dla siebie a co z Agą . Zrobila dla siebie to ze się wyprowadzila i na tym koniec zmian.
Ale nie zwalasz winy na mnie za tego sms-a? Sms to też mało elegancka i niezbyt serdeczna próba nawiązania kontaktu.W każdym razie nie trać wiary, każde pozytywne działanie musi prędzej czy później dać owoce, tylko nie trać wiary i nie odpuszczaj. Zwróc uwagę dosłownie na to co mówi, troszkę angażuj w to co ona mówi, bo to jest najczęściej przyczyną rozpadów związku, spłycanie, lekceważenie sygnałow wysyłanych prze druga stronę. Zawsze trzeba spokojnie!, przeanalizowac i przedyskutować ! również spokojnie za i przeciw i starać się wyjść na przeciw drugiej stronie nie tylko sobie.
Na nikogo nie mogę zwalac winę za moje błędy ,kłamstwa i chyba jednak niedojrzałości .Aga wyprowadzając się podjela ważną życiową decyzję dla Siebie ,Dzieci i dla mnie . Wiem ze jest Jej ciężko .Ja z Jej decyzji wyciaglem naukę i zmieniam sie .
Mam chwilę lepsze i gorsze ,mam swiadomosc co w danej chwili mam zrobić ale mam tez obawę ze i tak to jak zwykle popsuje . Dla tego są te smsy do Agnieszki lub grupie nie przemyslane posty .
Na nikogo nie mogę zwalac winę za moje błędy ,kłamstwa i chyba jednak niedojrzałości .Aga wyprowadzając się podjela ważną życiową decyzję dla Siebie ,Dzieci i dla mnie . Wiem ze jest Jej ciężko .Ja z Jej decyzji wyciaglem naukę i zmieniam sie .
Mam chwilę lepsze i gorsze ,mam swiadomosc co w danej chwili mam zrobić ale mam tez obawę ze i tak to jak zwykle popsuje . Dla tego są te smsy do Agnieszki lub grupie nie przemyslane posty .
Twoje święte prawo mieć wahania i mylić się, ale tez daj sobie czas i jej tez, w międzyczasie nie odpuszczaj trwaj w "dobrym" i nie bój sie sam siebie, to co napisałes powyżej jest przekonujące, dla mnie, natomiast czego potrzeba twojej żonie, to ona sygnalizowała ci nie raz. Ale nie możesz jej tego rzucić po nogi jako ofiare, dar, czy uległość, bo to ma działać na co dzień a nie przekonać ją raz i wróci.
Psuło sie długo, naprawa tez potrzebuje czasu. Ty wytrwaj w walce, rób co robisz dalej, i nie miotaj się w desperacji, będzie dobrze, tylko trochę wytrwałości. Dbaj o dom, dbaj o dzieci, dbaj o rodzinę nawet na odległość, nie załamuj się i nie snuj czarnych wizji. Nie działaj na swoich emocjach tylko na swojej miłości do żony i rodziny. Szczerze i z oddaniem.
Z psychologiem też musisz zmienić podejście, wyciągaj więcej wniosków z jego pytań, to sa nie tylko pytania ale wskazówki, czasem pytanie np. no i co pan o tym mysli, nie ma wywołać tylko twoich wyznań, ale ma cie skierować na próbę spojrzenia na dany problem z pozycji żony, twojej, czy ewentualnie poszukanie jeszcze innej możliwości w danym temacie.
Najważniejsze nie rób tego wszystkiego pod presją i ciśnieniem w takiej jakby histerii, musisz to wszystko ogarnąć, trzeźwo i racjonalnie i jeszcze raz szczerze, bo z tym miałeś kłopoty.
Z psychologiem nie mam problemu w czasie wizyty dopiero po niej mam wyrzuty ze czegoś mu nie powiedziałem "nie zatailem tylko zapomniałem". Dużo z tych terapii wynioslem . Choćby to ze otwieram się na ludzi a mialem z tym kłopot .Nie unikam rozmów tylko gdy jest taka możliwość rozmawiam, wyjaśniam, pytam. Tak nieraz jestem zbyt nachalny ale to też zmienie .
Mam takie pragnienie aby to co uczyniła Agnieszka było próbą bo nadzieja ze tak jest może mnie zniszczyć .
A teraz o swoim planie na zeszły tydzień . Dzieci na pierwszym miejscu. Spacery zabawy rozmowy przez telefon , moja ocena 100%. Szkoła 100%,jeszcze niczym mnie nie zaskoczyli .Praca też setka . Obowiązki domowe trochę zaniechałem ale wczoraj i dzisiaj poprwilem na plus . Dla siebie oprócz ww. tez cos tam bylo ,znajomi rodzina . Ogólnie tydzień ok. Plan na następny tydzień ustalę sobie wieczorem .
FIZYCZNA - Nie było może szału ale dwa,trzy razy w miesiącu był sex.Nawet 2 lub 3 tygodnie przed rozmową był.Stwierdziła że był bo Ona uważała że tak trzeba.Dla mnie jeśli mnie nie kocha lub czuje tylko przyzwyczajenie lub jak byśmy byli "dobrymi znajomymi" to zbliżeń by nie było.Nie krępowała Ją nagość dopiero po rozmowie.
Ja jak nie mam 2 razy w tygodniu seksu to jestem niezadowolona ![]()
89 2013-10-06 19:29:04 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-06 19:32:09)
Jestem tam zarejestrowany pod tym samym nickiem.Częściej bywam tu.
A pytanie rzeczywiście padło na tamtym forum. Przypomniała mi dzisiaj o nim znajoma.
I w world of tank, może po pracy non stop grałeś jeśli nie to przepraszam, bo pierwszy chłopak mojej przyjaciółki był uzależniony od gier online i wybrał gry od żony.
To, że się wyprowadziła dla SIEBIE to oczywista prawda i ... miała do tego prawo, jeśli dłużej tego nie mogła ciągnąć i jeśli ty nie chciałeś nic zrobić dla niej.Ona po prostu umie walczyć o siebie, to dziewczyna z charakterem, to nie są czasy, w których kobieta ma obowiązki a mężczyzna tylko prawa.Jeśli tak potrzebujesz, to chyba źle wybrałeś kobietę.Mnie się widzi, że ona jednak daje ci czas, tylko ty jeszcze dążysz do powierzchownego załatwienia problemu, a ona chce, żebyś to sobie wrył w ciało, serce i duszę, może też sprawdza, czy u ciebie to słomiany ogień, czy wytrwasz tak długo po górkę, jak ona? Warto odwrócić role, ciebie okłamywano, ty byłeś niesłyszany, "niedoceniany", traktowany z szacunkiem jak zmywarka, telewizor, czy inny pożyteczny i opłacony sprzęt, ale nikt nie dbał o twoje uczucia,ani stan co ty byś na to? A jak chciałbyś być przekonany, że jednak znaczysz dla kogoś więcej, jeśli chciałbyś jeszcze chcieć?Może jak tęsknisz, i ona czeka, żebyś zadzwonił i zaprosił, do kawiarni, kina czy na spacer, trzeba szukać, potykać się i szukać nie tylko czekać.
blady1979 napisał/a:Jestem tam zarejestrowany pod tym samym nickiem.Częściej bywam tu.
A pytanie rzeczywiście padło na tamtym forum. Przypomniała mi dzisiaj o nim znajoma.
I w world of tank, może po pracy non stop grałeś jeśli nie to przepraszam, bo pierwszy chłopak mojej przyjaciółki był uzależniony od gier online i wybrał gry od żony.
Nie jestem uzależniony od gier online . Bo ogólnie rzadko gram chyba ze z synem. Komputer byl używany bardziej w celach zarobkowych . Projekty 3d kuchni ,łazienek ,mebli. Nie bylo z tego kokosów ale zawsze cos . Internet mam na kartę i częściej go teraz uzywam do tego forum i szkoly niz wtedy .
Co do sexu to tez go potrzebowałem i potrzebuje , ale nie zmuszalem Agi do niego , mówiłem Jej o swych potrzebach i to wszystko .
To, że się wyprowadziła dla SIEBIE to oczywista prawda i ... miała do tego prawo, jeśli dłużej tego nie mogła ciągnąć i jeśli ty nie chciałeś nic zrobić dla niej.Ona po prostu umie walczyć o siebie, to dziewczyna z charakterem, to nie są czasy, w których kobieta ma obowiązki a mężczyzna tylko prawa.Jeśli tak potrzebujesz, to chyba źle wybrałeś kobietę.Mnie się widzi, że ona jednak daje ci czas, tylko ty jeszcze dążysz do powierzchownego załatwienia problemu, a ona chce, żebyś to sobie wrył w ciało, serce i duszę, może też sprawdza, czy u ciebie to słomiany ogień, czy wytrwasz tak długo po górkę, jak ona? Warto odwrócić role, ciebie okłamywano, ty byłeś niesłyszany, "niedoceniany", traktowany z szacunkiem jak zmywarka, telewizor, czy inny pożyteczny i opłacony sprzęt, ale nikt nie dbał o twoje uczucia,ani stan co ty byś na to? A jak chciałbyś być przekonany, że jednak znaczysz dla kogoś więcej, jeśli chciałbyś jeszcze chcieć?Może jak tęsknisz, i ona czeka, żebyś zadzwonił i zaprosił, do kawiarni, kina czy na spacer, trzeba szukać, potykać się i szukać nie tylko czekać.
A mozesz lub możecie mi wytłumaczyć o co Adze chodziło z tymi smsami od znajomego . Jesli chciala odejść odemnie bo miała dość mnie,moich kłamstw to czemu wybrała wersję na moją zazdrość. Przecież to Jej nie pomoże w sądzie , jedynie może pokazać Jej iz naprawdę cos do Niej czuje.
Kurcze napisał/a:To, że się wyprowadziła dla SIEBIE to oczywista prawda i ... miała do tego prawo, jeśli dłużej tego nie mogła ciągnąć i jeśli ty nie chciałeś nic zrobić dla niej.Ona po prostu umie walczyć o siebie, to dziewczyna z charakterem, to nie są czasy, w których kobieta ma obowiązki a mężczyzna tylko prawa.Jeśli tak potrzebujesz, to chyba źle wybrałeś kobietę.Mnie się widzi, że ona jednak daje ci czas, tylko ty jeszcze dążysz do powierzchownego załatwienia problemu, a ona chce, żebyś to sobie wrył w ciało, serce i duszę, może też sprawdza, czy u ciebie to słomiany ogień, czy wytrwasz tak długo po górkę, jak ona? Warto odwrócić role, ciebie okłamywano, ty byłeś niesłyszany, "niedoceniany", traktowany z szacunkiem jak zmywarka, telewizor, czy inny pożyteczny i opłacony sprzęt, ale nikt nie dbał o twoje uczucia,ani stan co ty byś na to? A jak chciałbyś być przekonany, że jednak znaczysz dla kogoś więcej, jeśli chciałbyś jeszcze chcieć?Może jak tęsknisz, i ona czeka, żebyś zadzwonił i zaprosił, do kawiarni, kina czy na spacer, trzeba szukać, potykać się i szukać nie tylko czekać.
A mozesz lub możecie mi wytłumaczyć o co Adze chodziło z tymi smsami od znajomego . Jesli chciala odejść odemnie bo miała dość mnie,moich kłamstw to czemu wybrała wersję na moją zazdrość. Przecież to Jej nie pomoże w sądzie , jedynie może pokazać Jej iz naprawdę cos do Niej czuje.
A po co ty to drążysz, czy to jest w tej chwili ważne? Dla ciebie jest teraz ważna uczciwość i szczerość a nie kombinowanie.
Jak się pogodzicie sama ci powie, a jak nic z tego nie wyjdzie, to też nieważne. Trochę było z jej strony niepoważne, ale myślę, że gdyby było prawdziwe to bardziej chciałaby to ukryć niż się tym chwalić,ale ja nie jestem nią.
To mnie najbardziej zastanawia, że po 10 latach małżeństwa, nie dopracowaliście żadnej wspolnej melodii, takiej intymności,która wynika z zaufania, szczerości, akceptacji i zadowolenia z bycia z sobą i tworzenia rodziny.Nigdy nie miałeś poczucia, że tego ci brak? Wystarczyło wam być obok siebie, albo jej tego brakło, a ty tego nie potrzebowałeś.Tylko ty wiesz czego ona chciała. Przemyśl , czego ona chce od ciebie.
W mych postach pisałem już ze okazywalem Agnieszce uczucia . Gdy nie mialem pracy i siedziałem w domu to robiłem zakupy, zajmowałem się dziećmi . Robiłem z synem lekcje ,mylem Je robiłem im kolacje ,kladlem spać . Wszystko po to aby Agnieszka jak przyjdzie z pracy mogla zająć się sobą . Jak przyszła z dniowki po 20stej miala uszykowana kolacje wmiare ogarnięte w domu. Potem mycie i masaż pleców , rozmowa o dniu w Jej pracy, o tym co u mnie i dzieci. Na wyrku z sexem czy bez tuliłem Ją masowalem stopy ,piescilem . Jak szla na nocke robiłem Jej kolację szykowalem jedzenie do pracy. W nocy 12:00 \1:00 dzwonilem , pisałem co słychać czy duży ruch. Rano po pracy miała śniadanie i kawę .Potem zajmowałem się dziećmi aby mogla pospać .Jak miała dni wolne robiliśmy prawie wszystko raze. Mówiłem Adze ze Ja kocham, mówiłem doniej nie tylko po imieniu ale również przerabialem wszystkie zwierzątka ,motylki , skarby . Choć nieraz nie bylo zbyt wiele kasy wygospodarowalo się aby iść wieczorem na jakies piwo ,fastfood albo kawę . Teraz gdy odeszła widzi tylko moje kłamstwa ,brak zaufania do mnie i brak uczuć . Zwraca się do mnie w trzeciej osobie . Nie odpowiada na me smsy .
W mych postach pisałem już ze okazywalem Agnieszce uczucia . Gdy nie mialem pracy i siedziałem w domu to robiłem zakupy, zajmowałem się dziećmi . Robiłem z synem lekcje ,mylem Je robiłem im kolacje ,kladlem spać . Wszystko po to aby Agnieszka jak przyjdzie z pracy mogla zająć się sobą . Jak przyszła z dniowki po 20stej miala uszykowana kolacje wmiare ogarnięte w domu. Potem mycie i masaż pleców , rozmowa o dniu w Jej pracy, o tym co u mnie i dzieci. Na wyrku z sexem czy bez tuliłem Ją masowalem stopy ,piescilem . Jak szla na nocke robiłem Jej kolację szykowalem jedzenie do pracy. W nocy 12:00 \1:00 dzwonilem , pisałem co słychać czy duży ruch. Rano po pracy miała śniadanie i kawę .Potem zajmowałem się dziećmi aby mogla pospać .Jak miała dni wolne robiliśmy prawie wszystko raze. Mówiłem Adze ze Ja kocham, mówiłem doniej nie tylko po imieniu ale również przerabialem wszystkie zwierzątka ,motylki , skarby . Choć nieraz nie bylo zbyt wiele kasy wygospodarowalo się aby iść wieczorem na jakies piwo ,fastfood albo kawę . Teraz gdy odeszła widzi tylko moje kłamstwa ,brak zaufania do mnie i brak uczuć . Zwraca się do mnie w trzeciej osobie . Nie odpowiada na me smsy .
Tak pięknie opisujesz to Wasze życie,że aż się wierzyć nie chce czego Ta kobieta chcieć by mogła, ale odpowiedź zna Ona reszta może się tylko domyślać...
Wiem ze zapięknie to wygląda ale za kilkoma kłamstwami i problemem z pracą jestem winny i koniec .
Dodam ze jak mialem pracę to tez w domu się udzielalem moze nie tak bardzo jak w mym poprzednim poscie ale tez
Wiem ze zapięknie to wygląda ale za kilkoma kłamstwami i problemem z pracą jestem winny i koniec .
Dodam ze jak mialem pracę to tez w domu się udzielalem moze nie tak bardzo jak w mym poprzednim poscie ale tez
Wiesz co ja Cię chyba wezmę na wypróbowanie:P
Ty mi powiesz co ze mną nie halo a ja Ci powiem co mi się nie podoba ok?
Mogę być krolikiem doświadczalnym ale wiem ze wynik będzie daleki od prawdy. Wiele czynników ,zmiennych będzie wzięte lub nie pod uwagę .
Nie mówiłem i nie będę mówił na tym forum kłamstw .Nie wszystko z Naszego zycia jeszcze powiedziałem i nie wszystko chcę powiedzieć sam od siebie . Więc jak macie pytania to pytajcie.
A może, wszystko co robi jest po to, by ci pokazać jak się czuje osoba okłamywana, któryś raz już ci pisze, że sam wiesz najlepiej o co jej chodzi.Może, jest tak wrażliwa, że te twoje wyskoki rozwaliły jej poczucie bezpieczeństwa i zaufania , bo jeśli było tak pięknie jak piszesz, to to, że ją okłamałeś było ciosem w plecy. Poczuła, on mnie nie kocha, tylko gra i udaje, on mnie nie kocha bo wiedziałby co będę czuła jak to odkryję, on mnie nie szanuje, bo nie liczy się z moim bólem itd.
A w takiej sytuacji co można zrobić? wytrwałość, szczerość i cierpliwość. Trzeba odcierpieć, i dokładać starań , żeby ją uspokoić i udowodnić, że rozumiesz co ją zabolało, że pojąłeś. Wy mężczyźni to umiecie, tylko jak nie będziesz szczery to znów potkniesz się o własną ignorancję albo arogancję. Trochę czasu już minęło więc powinieneś troszkę więcej zabiegać o spotkanie.Może wyjdź po nią do pracy, odprowadź ją do pracy. Jeśli nie będzie cię kategorycznie odpychalać, zacznij budować. Wiesz kobiety są rózne, może sobie ciebie tak obrzydzić i musiałbyś jakiegoś cudu dokonać, żeby zobaczyła w tobie ciebie, a inna skrzywdzona boi się zaufać drugi raz, jeszcze inna nie umie odbudować związku, bo uwaza ze się nie da, ze kara musi być, jedne są próżne, inne nadwrażliwe, jeszcze inne zagubione i głęboko zranione.Odpowiedz sobie co uraziłeś w swojej zonie i odkręć to. A jak to zrobić to musisz sam wymiślić, bo to musisz ty odbudować zaufanie, to musi być szczere, ona cię przecież na tyle zna, żeby wiedzieć na co cię stac a i sygnały pewno też wysyła.
Kurcze jak Ty to pięknie napisałaś...
Blady ja też nie mogę dogadać się ze swoim mężem i choć jeszcze nie odeszłam brak mi już cierpliwości chęci do tłumaczenia co chciałabym zmienić bo zaczynam wątpić czy można to w ogóle zmenić i nie dlatego że mój mąż jest zły tylko dlatego że nie che , nie umie nie może się ze mną dogadać i tyle.
W efekcie ja żyję "po swojemu" on w swoim świecie i nie chcę mi się już wchodzić w jego życie bo on się nie pofatygował przez 20 lat aby zajrzeć co mam w środku.
A jeśli już odejdę to nie po to żeby wracać wierz mi że już mi życie obrzydło w ogóle jeśli z facetem którego kocham nad życie nie mogę wyrazić siebie. A pretensje że jestem miła dla innych? Inni traktują mnie inaczej...
Nawet Ty słuchasz teraz tego co mają do powiedzenia "obce baby" a swojej pewnie nie słuchałeś jak "ględziła". I tak się ciesz że jest Ci wierna albo że nie wykorzystał tego inny facet. Bo o ile uważasz że do tej pory była " dobrą żoną" to pewnie inaczej sobie wyobrażała wspólne życie a jak sam musisz się dowiedzieć...
Większość zmian we mnie następuje "łańcuchowo". Jeśli jestem szczery jakoś łatwiej mi się rozmawia, jak jestem otwarty na ludzi to szczerość i rozmowa same się pojawiają i tak to jakoś mnie cieszy ,fajnie z tym się czuje . Co do Agi to stara się rozerwać ten łańcuch ale jeszcze Jej się nie udało i nie uda.
Bardzo jest mi źle z tym co zrobiłem Agnieszce i chociaż trwa to tylko dwa miesiące to już bardzo dobrze wiem jak się czuła przez moje wybryki. Wiem ze nie zmienie Jej zdania i odczuć tym ze będę gadal jak to się zmieniłem co dla siebie nie robię. Musi minąć troche czasu i jesli będzie chciała to sama to dojrzy . Jak już pisałem czuję ze to co mówi nie jest kłamstwem tylko prawdą i zasluzylem na to. Muszę próbować Waszych rad i nie szczędzić w wysiłkach .
W środę są dwa miesiące jak postanowila zakończyć nasz związek . Pójdę po Age do pracy kupię kwiaty spróbuje porozmawiać o NAS może da mi, da NAM szansę.
Właśnie, może da NAM szansę, tak trzymaj.
Właśnie, może da NAM szansę, tak trzymaj.
Powiedz jej, że dała ci taką szkołe, że do końca zycia nie zapomnisz, że pojąłeś w czym rzecz i uczysz sie tego w przyśpieszonym tempie, bo niestety chcesz tylko nie do końca umiesz, ale z szacunku i może jeszcze z czegoś? do niej robisz co możesz, żeby ............... .
I bądź serdeczny, nie wystraszony.
Wczoraj miałem wielkie plany a dzis zapal lekko osłabł .
Wczoraj o 18:30 pisałem do Agi o której mogę zadzwonić do Skarbów .Tak się z Nią umówiłem ze najpierw zadzwonię lub napiszę . Dopiero przed 20 dostałem odp. "Napewno nie o tej godzinie Marika byla taka padnieta ze ledwo na oczy widziala. A Kamil musi sie wiersza na jutro nauczyc. Maciej ta 20 czy po 20 jest troche za pozno pozniej nie moga usnac krzycza kluca sie a rano o 6. 30 sie budza a mala wogole calymi dniami jest nie do zniesienia."
Mówię sobie ze dobra późno już ok. Napisałem eske "Dobrze, przepraszam ucaluj Je odemnie.". Dzisiaj 17:15 po pracy pisze do Agi "Aga o której wracacie z rozanca .Wpadlbym do dzieci.". po godzinie odpowiedz "Kamil do niedzieli musi przeczytac lekture. Zostalo mu jeszcze sporo, po kolacji jeszcze musi czytac. Do was jak przyjdzie musi conajmniej po 4, 5 rozdzialow czytac. " . Zadzwoniłem o 18:30 aby porozmawiać z dziećmi nie bo jedzą kolacje później kompanie i Kamil musi czytać . Rozlaczylem się.
O CO CHODZI ????
No nie wiem o co chodzi, z mojej strony to by chodziło o to że wolałabym, żebyś przeszedł na ten różaniec i zamienił parę słów bezpośrednio z nimi i z nią. Reszta to co ona mówi jest racjonalna. Czemu nie chce ci pozwolić na rozmowy telefoniczne, to takie jakieś mało poważne, żeby ojciec kontaktował się z dziećmi przez telefon, ponadto trochę trwa. .Ale przecież nie mogę ci powiedzieć o co jej chodzi.Nie lekceważy cie, bo dokładnie opisuje, na czym polega trudność z tym kontaktem telefonicznym i osobistym widzeniem. Jedyny czas to droga do Kościoła, w Kościele i odprowadzić po.
Ja bym napisała, Dobrze , rozumiem, ucałuj je ode mnie. Bo za co przepraszasz, to takie nieszczere i małostkowe.
Tylko dlaczego sie rozłączyłeś? Przecież walczysz o nią i dzieci. Miałeś szansę wykazać, że nie myślisz tylko o sobie, potrafisz wytrzymać ciśnienie. Naprawdę tak bardzo nieszczerze brzmiało to co ona mówi, że nie dało sie tego znieść.
Trzeba pamiętać co jest ważniejsze, twoja duma,czy cel który chcesz osiągnąć. Mogłeś sie poczuć upokorzony, albo celowo odsuwany od dzieci, ale mogłeś też dla dobra wysłuchać, uwierzyć żonie i zaakceptowac sytuacje, czyli uszanować jej ocenę sytuacji i prosbę z jej strony o uwzględnienie "napiętego grafiku". Oczywiście, gdybys na koniec dodał, że tak bardzo tęsknisz za nimi, że aż trudno ci z tym sie pogodzić, to byłby znak dla twojej zony, że coś zmieniło sie w tobie na lepsze i potrafisz mówić o własnych uczuciach zamiast reagować stresem. Dobro rodzinne i wspólne przedkładasz nad swoje emocje i dla ich dobra potrafisz zrezygnować nawet z siebie. Oczywiście, raz nie zawsze, dwa nie często, gdyby sie to zdarzało dalej, też musisz sobie jakoś z tym poradzić.
Własnie na tym polega konfrontacja obiecanek, czyli zmienilem się, zrozumiałem z rzeczywistością, gdzie to "ja" jednak dominuje.
Mężczyźnie przyzwyczajonemu, że on jest najważniejszy i to niejako z automatu bez słowa wszystko się toczy wokół niego, trudno jest przejść się na przeciwną stronę i zrozumieć, że małżonka też jest "uprawniona" i też może zażądać ofiar, tych małych codziennych, ale będących świadectwem, uczuć, więzi i tego wzajemnego szacunku, w którym moje ego jest tylko miłością, nie osią wokół ,której wszystko sie kręci.
Dostałeś wczoraj naukę od zony, jak wiele poświęceń ona dokonuje na codzień, niezauważalnych i niedocenionych przez ciebie, a przecież ona tez ma swoją godność, dumę i ego. Oddaje to dla dobra rodziny niedostrzegalnie, bez wahania tak, że stało sie to jej obowiązkiem. A przecież ona robi to świadomie, i to bez "rzucania słuchawką".
Kiedy teraz postawiła na swoim, nie potrafisz sie w tym odnaleźć. A to jest właśnie ten drobny element, który ją tak bardzo boli. Właśnie o to chodzi kobietom, kiedy nagle "stają" dęba i mówią dość. Te codzienne ustępstwa, to nieustanne składanie siebie dla dobra rodziny, czego z reguły nie widzi mąż, albo uważa, że to jej "obowiązek", jakby nie miała własnego rozumu tylko była tak zaprogramowana. To cholernie boli, zbiera sie latami i wreszcie doprowadza do wybuchu. Bo jezeli słuzysz z własnej woli, a ktoś uważa, ze musisz, jeśli z miłości rezygnujesz z własnego ego, nie wyciągasz pretensji, żeby nie było w domu piekła, a druga strona odbiera to nie jako wysiłek, poświęcenie tylko jako coś naturalnie obowiązującego , to po pewnym czasie taka egzystencja staje się
nie do zniesienia. A potem nie wiele potrzeba, żeby to poczucie uprzedmiotowienia wybuchło. I kończy sie wtedy tolerancja, a wraz z końcem tego w rozsypkę idą wszystkie złudne nadzieje , że w domu jest poukładane, że zona jest zadowolona i usatysfakcjonowana, a jeszcze jak masz z tych okruchów skleic z powrotem obraz rodziny, to można rzeczywiście przerazić się i poczuć bezradnym.
Jedyny wniosek i recepta, to zróbmy to razem i naucz mnie tego robić, jesli ona ma do tego jeszcze nerwy, albo szukac pomocy.
Jesli potrafisz, odnajdź w waszym zyciu takie przykłady, kiedy zona rezygnowała z czegoś "bezgłośnie" na rzecz rodziny i traktowałeś to jako rzecz naturalną, albo ustępowała po twojej sugestii bez walki, czy cos takiego zauważyłeś? Co czuła wtedy będzie ci łatwiej skojarzyć, bo wczoraj miałeś podobne odczucia, tylko ona ustępowała najczęściej dla dobra rodziny, bez okazywania złych emocji, tak jak ty. Ile potrafiłbyś poświęcić, oddać rodzinie z siebie, żeby potem przekonać się, że jesteś okłamywany. Jak byś na to zareagował. Czego potrzebowałbys, żeby to odwrócić, kiedy zaufałbys z powrotem. Musisz to wszystko przepracować, żeby odnaleźc ścieżkę do rodziny, a nie miotać sie tak i rozczarowywać, za każdym razem jak wejdziesz w slepą uliczkę.
Nie powiem puściły mi nerwy. Nie zmieniłem się na tyle aby zabijać zle emocje które nieraz "czytaj często" mną rządzą .
Od prawie trzech lat Agnieszka pracuje , zrezygnowala z bardzo wielu rzeczy .
-z gotowania obiadów
-sprzątania "tylko odkurzacz i kurze"
-prania "tylko prasowala"
-zakupów "bo nie lubi"
-bycia z rodziną w wolnych chwilach "kto kolwiek w pracy chcalby się zamienić na zmiany lub szef potrzebowal czegoś Aga była pierwsza.Nie wiązało się to z żadnymi korzyściami .
No, zaraz ty chyba piszesz to pełen żalu i goryczy, bo /aż się już boję być z tobą szczera/, no ale brnijmy, bo jeśli pracuje a mieszkacie z matką i ta nie ma nic przeciwko to o co biega?A to co piszesz o jej zaangażowaniu w pracy, czy to czasem nie ślepa złośliwość?
Przepraszam, ale z tego co pisałeś, to ponoć ty chorowałeś, nie miałeś pracy i to ona utrzymywała rodzinę. Wiedząc, że dziećmi ma się kto zaopiekować, ona robiła wszystko, żeby tej pracy nie stracić, tym bardziej, że zawsze w pierwszej kolejności zwalnia się nowo przyjętych. Jesteś jednak niesprawiedliwy i to boleśnie niesprawiedliwy, rzeczywiście gardzisz i lekceważysz wszystkim co robi twoja żona, rzeczywiście nie tylko jej nie doceniasz, ale wręcz przeciwnie, ranisz, niszczysz i wcale się nie dziwię, że twoje życie toczy się tak jak to opisujesz.Coś mi się widzi, że jesteś zwykłym rozpieszczonym maminsynkiem. Facet nie wiem czy mnie niezrozumiałeś, ale ja nie o takich wyrzeczeniach pisałam, tylko, że ty do tego jej świata nigdy nie trafisz, bo nie potrafisz być obiektywny, sprawiedliwy, twój egoizm zabija te kobietę /a z tego co piszesz to jest piękna kobieta ,nie widzę jej wiec nie o urodzie piszę/, piękna i wartościowa. Wybacz, bo w tej chwili poczułam niechęc do ciebie i nie mam zamiaru tego ukrywać, jak to na pewno przez wiele lat robiła twoja żona.
powiedziałem swoje odczucia a nie ze gardze albo ze jestem złośliwy . jak mówiłem o sobie ze oklamywalem Agnieszke to zle robiłem ze jestem do dupy .jak mówię ze dla Agi przez ostatnie lata praca byla wazniejsza niz inne rzeczy , to tez jestem do dupy bo jak ja mogę Jej cos zarzucać .
powiedziałem swoje odczucia a nie ze gardze albo ze jestem złośliwy . jak mówiłem o sobie ze oklamywalem Agnieszke to zle robiłem ze jestem do dupy .jak mówię ze dla Agi przez ostatnie lata praca byla wazniejsza niz inne rzeczy , to tez jestem do dupy bo jak ja mogę Jej cos zarzucać .
bez komentarza.
Dziękuje bardzo za Twoje odpowiedzi daly mi wiele do myślenia i duzo rzeczy wyjasnily .Matka moja wiele zrobila dla Agnieszki ,Mariki,Kamilka i dla mnie.Nie jest Ona jednak wazniejsza od Agi .A facet który mieszka ze swoją rodzina u swojej matki nie musi być maminsynkiem . W swoich postach pisałem co ja zlego robiłem co Agnieszka czyniła w ostatnich latach nie pisałem gdyż wiedziałem ze taka będzie reakcja . Więc proszę mozesz mnie traktować jak zwykłą męską świnie. Kazdy medal ma dwie strony tak samo w moim malzenstwie one są i pokazałem Wam tą moją zła nie chciałem ukazywać tej drugiej, moze nie tak zlej jak ja ale tez winnej.
Dla mnie to ty jesteś zwykłym manipulatorem, który próbuje manipulowac wszystkimi dla efektu i własnego "idiotycznie" pojętego dobra.
Jeśli piszesz, że nie pisałeś prawdy o żonie, bo uwazasz, że i tak może nie tylko u mnie, ale i u wszystkich kobiet działa solidarność jajników i po prostu tak czy siak to bedzie na ciebie, więc albo jesteś głupi albo manipulator, co jedno od drugiego nie wiele się różni.
Jeśli zdradzała to takie rzeczy się pisze, chyba ,ze samemu sie nie wie czego się chce, Jeśli piszesz, że wszystko twoja wina, to mnie tam nie ma duchem miedzy wami, póki co zyję. Jesteś człowiekiem bez wyobraźni, egoistą i nieodpowiedzialnym maminsynkiem. Z reguły maminsynkowie manipulują ludźmi, i to że mieszkasz ze swoją matką nie ma znaczenia. Ważne jest to, że jak kolejny "niby-pokrzywdzony" przez żonę, krzywdzisz wszystkich. Jeśli myslisz, że stosując te tanie "chwyty" nie uraziłeś mnie to się mylisz. Jesli ktoś pisze szczerze, pisze o szczerości, to znaczy angażuje się w twoje położenie, jeśli ty emocjonalnie jesteś na poziomie dziecka z podstawówki, tzn.wszystko dla mnie, ja król słońce, ja cudowny, z cudowną dobra wolą, tylko sie pilnujcie, bo zaraz wyrok o was wydam, jeśli uwazasz, że sam sobie z pięści przyłożysz i to załatwia temat, to jest tylko kolejny dowód, że nikogo nie respektujesz, że nie masz woli nawet pomyśleć nad tym co sie do ciebie mówi, natomiast sygnalizujesz, że sam jesteś na tyle świadomy, że potrafisz kontrolować , czy za bardzo sytuacja nie przegina się na twoją niekorzyść. Czyli pilnujesz jak pies na łańcuchu swojego i tylko swojego dobra. Jesteś jak kazdy maminsynek i egoista przywiązany i nakierowany na swoje dobro, tylko pod tym kątem funkcjonujesz i nie potrafisz uwolnic sie od tej miłości własnej, nawet jak ci się dom sypie.
Wiem jakie jest lekarstwo dla ciebie, jedno jedyne. Jak zostaniesz na świecie sam, wtedy zrozumiesz .Nie ma dla ciebie innej metody. Chyba, że trzeba by ci kijem druga strone tego medalu przedstawić.
Chodź do tego psychologa, kajaj się nisko, posypuj głowę popiołem, a swoje myśl dalej, nie wspólpracuj tylko kontroluj, rób tak dalej a niedługo staniesz sie psychopatą nienawidzącym ludzi i świata, z pretensjami o niezawinione krzywdy , bo jesteś typowym przykładem
zagubionego we mgle, który nigdy nie przejrzy na oczy, trzeba by chyba traktować cię pałką, żebyś się obudził z tego ciepłego legowiska, w którym śnisz tylko o sobie.
Wszystko co napisałam jest pisane w złości, bo sobie po prostu robisz jaja, ze wszystkich łącznie z sobą , gratuluje i baw się dobrze dalej.
Nie powiem puściły mi nerwy. Nie zmieniłem się na tyle aby zabijać zle emocje które nieraz "czytaj często" mną rządzą .
Od prawie trzech lat Agnieszka pracuje , zrezygnowala z bardzo wielu rzeczy .
-z gotowania obiadów
-sprzątania "tylko odkurzacz i kurze"
-prania "tylko prasowala"
-zakupów "bo nie lubi"
-bycia z rodziną w wolnych chwilach "kto kolwiek w pracy chcalby się zamienić na zmiany lub szef potrzebowal czegoś Aga była pierwsza.Nie wiązało się to z żadnymi korzyściami .
Jak to czytam to widzę obraz mojej rodziny i wiesz co też wolę zostać w pracy po godzinach niż wracać do domu gdzie czeka mnie "niewolnicza praca" Bo według mojego męża powinnam być zadowolona że mam co jeśc, gdzie spać a w ramach wdzięczności ogarniać ten cały burdel bo przecież jestem żoną i matką więc kto powinien założyć fartuszek?
A jak już coś nie wyjdzie to kto jest winny wszelkim nieszczęściom świata? A zdrada? jakieś 10 lat temu chodziło mi to po głowie, miałam jeszcze jakieś bajkowe wyobrażenia o facetach ale dziś już wiem że po to żeby byś szczęśliwą posiadanie faceta nie jest jedynym koniecznym warunkiem.
Może Twoja żona myśli podobnie?
Tzn, z tą zdradą nie podejrzewam, żeby ta dziewczyna go zdradziła, zbyt dobre mam o niej zdanie, ale on to sugeruje, podgrzewa temperaturkę, zaczyna manipulować, bo po prostu nie stać go, żeby powiedzieć prawdę do końca. Musi przecież coś na nią znaleźć. To co wypunktował jest poniżej wszelkiej krytyki, dziecko może i owszem mieć takie pretensje, ale dorosły chłop? Facet żyjący pomiedzy mamą, a żoną, wyrzucający żonie, że pracuje i martwi się o dom, podczas gdy on leczy się, albo bezskutecznie szuka pracy?
Facet, któremu matka zabezpiecza dom, co doskonale wykorzystuje żona dla dobra rodziny. Nie pisze nic o tym, że matce sie to nie podobało, nie pisze czy matka miała do tego jakiś stosunek. Dla mnie wyznacznikiem sensu działania podjetego przez jego żone jest to, że kiedy odeszła, prędko znalazł sobie pracę, wcześniej jakoś sie nie udawało.
Ta kobieta, nawet w tym co on sam o niej pisze, jest odpowiedzialna, zorganizowana i świadoma na jakim świecie żyje. A jego obraz, opisałam już, co prawda chaotycznie, ale zawiera się w jednym zdaniu. Facet sam nie wie czego chce, ma wszystko zabezpieczone, jak nie żona to matka, albo obie na raz i nie umie się w tym wszystkim odnaleźć, nie umie być wdzięczny, odpowiedzialny, nie dorósł, do tego co ma, nie umie kochać. Szuka dziury w całym, niszcząc wysiłki żony w zbudowaniu stabilnego, pełnego wzajemnej miłości i szacunku domu, w którym świadomość celowości pewnych działan, jest potrzebna do wychowywania dzieci. Tymczasem on, nie dając sobie rady z docenieniem takich relacji, niszczy wszystko to co stanowi sens rodziny. Potem głupio próbuje się tłumaczyć, że to jego wina, ale jej tez!. Pewno, nigdzie nie ma ideału. Tylko, kiedy cytował, co mówiła zona o rozkładzie dnia dzieci, potem opisał swoją reakcję jasno przedstawił, że on nie wie, po co dzieci sie uczą, dlaczego czytanie lektury jest ważniejsze niż wizyta u babci, albo czemu w danej chwili rozmowa z ojcem,która odwraca uwage takiego dziecka i zabiera czas ,jest niewskazana .Przecież ona pracuje, nie może ufać, polegać na męzu i zająć sie tylko domem i dziećmi. Tę odrobina czasu, która jej zostaje próbuje inwestować w dzieci, nie zaniedbać ich szkoły, bo ona wie co znaczy dziś człowiek bez szkoły. A wizytę u babci można przełozyć na jakiś wolny dzień, rozmowę z ojcem wkomponować tak w czas,żeby potem emocje z tym związane nie odwracały dziecku uwagi od obowiązku.
Tata, jak to tata najważniejszy i jak on chce to należy mu sie szacunek, nie ważne, że ona bedzie potem swoim kosztem wyciszać dzieci i tracić czas i energię, nie ważne, że ona też ma ograniczone siły, nie ważne, że dziecko wyrwane z zaplanowanch z góry zajęc, dostanie minus za nieznajomość lektury, obrażona pycha taty, łup telefonem, bo korona mu się na głowie nieco przechyliła.
Co ten człowiek wie o życiu, co on wie o odpowiedzialności, co on wreszcie wie o tym, o czym jego żona marzy, czy jakie cele sobie postawiła w zyciu do osiągnięcia.
On zyje obok i uwaza, że skoro żona ma jego, dom, dzieci to ma raj, a wszystko inne przychodzi samo, no bo przecież u niego przyszło samo, mało on nawet wziął sie za naukę , nie jest cudowny?, nic tylko podziwiać i kadzidła przed nim palić a nie gadać o jakiś tam bzdurach typu wspólna praca nad domem , soba, rodzina i czerpanie z tego radości, a jeśli mało to wspólne dążenie do szczęścia. Sam sobie ją wybrał i jak mu teraz nie odpowiada to może zaproponować coś co wzbogaci związek. Tylko jak ? rzucaniem słuchawki, a zresztą co on ma jej do zaproponowania, obiadki, sprzatanie i zajmowanie się nim. Dziękuje uprzejmie i gratuluje bezduszności i ślepoty.
Nie jestem uzależniony od gier online . Bo ogólnie rzadko gram chyba ze z synem. Komputer byl używany bardziej w celach zarobkowych . Projekty 3d kuchni ,łazienek ,mebli. Nie bylo z tego kokosów ale zawsze cos . Internet mam na kartę i częściej go teraz uzywam do tego forum i szkoly niz wtedy .
Co do sexu to tez go potrzebowałem i potrzebuje , ale nie zmuszalem Agi do niego , mówiłem Jej o swych potrzebach i to wszystko .
Pytałam ponieważ w wyszukiwarce wyskoczyła mi strona z graczami online z twoja ksywą.
Nie pisałem bo musiałem troche rzeczy przemysleć .
W jakimś stopniu jestem maminsynkiem jak twierdzi Kurcze, ale po rozmowie z Agą wiem ze nie to bylo głównym powodem Jej odejścia .
Z czwartku na piątek byłem u Agi w pracy na nocce jakieś 6-7 godzin rozmawialiśmy o wszystkim tak jak kiedyś .Chciałem porozmawiać z Nią o NAS ale nie zrobiłem tego, gdyż upajalem się każdą chwilą Jej obecności .Balem się popsuć tej chwili.Od Agi pojechałem do pracy i w śniadanie podziękowałem Jej za wspólnie spędzony czas.Po pracy odebrałem pozew. Jest w nim wszystko to o czym pisałem na początku mych postów . Nie starałem się o pracę nie lozylem wystarczająco na dom, doszło do tego ze na końcu zacząłem Ją oklamywac ,Aga zalatwiala z opieki dodatki na mieszkanie,opał .Nie ma już sił dalej tego ciągnąć i musi odejść. Nie napisala ze próbowała mnie zmienić ze byliśmy w poradni rodzinnej ze, mi nie ufa nie kocha. Na świadka wzięła swojego brata w sprawie pracy którą chciał mi załatwić .No i rozwód z mojej winy po 500 złotych na każde dziecko i władza rodzicielska dla nas obojga . Wkradło się kilka pomyłek w tym pozwie ale nie wszystko co związane z moją pracą musiała pamiętać .
Przemyslalem wszystko w sobotę i w niedzielę . Wczoraj wieczorem poszedłem do Agnieszki z kwiatami przeprosiłem za wszystko czym zniszczylem Nasz związek podziękowałem za to ze byla ze mną dała nam dwójkę cudownych dzieci ,za to ze starała się ratować Nas i za to ze postawiła mnie do pionu i otwarla mi oczy.
Mialy być to tylko przeprosiny,podziękowanie prosba o rozmowę w jakiś dzień . Rozmawialiśmy jeszcze wczoraj przez trzy godziny przeanalizowaliśmy 10 lat naszego malzenstwa .Ja mówiłem Jej o moich uczuciach ,wadach, słabościach.Ona o swoich. Doszlo do miejsca dla mnie najważniejszego, powiedziała ze nie wie "może za rok albo pięć lat, może krócej niż Ona myśli ,może się w niej coś obudzi i może będziemy jeszcze razem".Potem rozmawialiśmy jeszcze o uczuciach i padło "gdzieś w środku jest we mnie iskra, plomyk ale ,boję się ją okazać abyś jej nie zdeptal ,zgasil ". Ja powiedziałem Agnieszce o mojej decyzji :
Nie będę walczyl o nasze malzenstwo w sądzie ,nie chcę aby ten rozwód ranił Nas więcej .Pomogę Adze we wszystkim jak tylko będę umiał i mógł . Nie chcę tego rozwodu ale dla Agi i dzieci zrobię wszystko.
Tak Agnieszce obiecałem w czasie pierwszej rozmowy o rozstaniu to obiecałem Jej wczoraj i słowa dotrzymam .
Jednocześnie będę trwał przy tym aby zmienić siebie i nie dopuścić do tego aby, ta "ISKRA" która jest jeszcze w Agnieszce zgasła .
To jak bardzo ci zależy na zonie i rodzinie jest wzruszające, bez najmniejsze kropli złośliwości. Tego kobieta oczekuje od męża.
I nie powinno dojść raczej do tego rozwodu. Myślę, że walczyć to nie znaczy - też oskarżać, zarzucać czegoś żonie, czyli odbijać piłeczke, walczyć, to znaczy powiedzieć, że zrozumiałeś o co chodzi żonie i zgadzasz sie z nią . Ale, żeby to powiedzieć, musisz to czuć i byc do tego przekonany. Dlatego tak trudno dawać komuś gotowe rady, bo mozna mu więcej zaszkodzić niz pomóc. To powinno wyjść z twojego serca, bo jesli obiecasz a nie bedziesz w stanie tego spełnić ,okłamiesz ją jeszcze raz ,a to szybko wyjdzie na jaw i może byc wiecej nieszczęścia niż pozytku, Potem juz nigdy ci nie zaufa, dla niej tak wypowiedziane słowa mają wielkie znaczenie. Myslę, że to jest sedno problemu.Powinieneś byc równie uczciwy względem siebie, choc masz trudny wybór, równie ważny jest dla siebie ty, co utrzymanie rodziny w całosci. A, żonie bardzo zalezy na twojej akceptacji, wsparciu i zrozumieniu sensu jej wysiłków. Przemyśl wszystko, będzie ci ciężko tak postępować piszesz, że jestes mało wylewny i raczej skryty, realizując swoje zobowiązanie musiałbyś sie wywrócić prawie na nice.
Taka walka wymaga opanowania i kontroli nad soba, inaczej znów poniosa cie emocje i wszystko sie znów rozsypie.
Może poproś psychologa, żeby dał ci parę wskazówek jak opanować irytację, zniecierpliwienie i złość. Poproś również żonę, żeby ci pomogła w tym. Szczerość i zaufanie, powierzenie siebie w "cudze ręce", wpływa najlepiej na zrozumienie i akceptowanie jego słabości.
Byłeś szczery z nami, bądź szczery z zona, jej na pewno bardziej zależy na tym niz obcym ludziom.
Przepraszam, jesli czasami poniosły mnie emocje, przyznaję zaangazowałam się w twój problem, bo szukasz pomocy i bardzo ci na tym zalezy. Chciałam troszkę tobą wstrząsnąc, żebys spojrzał na wasz problem nie tylko swoimi oczami, ale i oczami zony.
Wierzę, że jednak poradzisz sobie ,bardzo by ci pomogło gdybyś troszkę więcej ufał zonie i bardziej ja doceniał.
Pozdrawiam cię i jak będziesz miał dylematy, to pisz.
119 2013-10-14 13:12:54 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-10-14 13:35:19)
Dziękuje za wszystkie posty Twoje i innych forumowiczow . Rady wasze brałem zbyt dosłownie i będąc jeszcze pod wpływem emocji ,zlych emocji zachowywalem się jak idiotą . Moja żona i dzieci zasługują na lepsze życie ,lepszego męża i ojca. I choć już jako osoba wyłączona z Ich wspólnego zycia pomogę jak tylko będę mógł . Nie spoczne na laurach i pójdę dalej dla Agnieszki Mariki i Kamila .
Sąd może dać NAM papierek na + albo - tego związku ale, najważniejsze jakie MY z tej sytuacji wyciagniemy wnioski i spostrzeżenia .
Co do rozprawy jest ona 5 grudnia i muszę znaleźć sposób pomocy Agnieszce bez oklamywania sądu .
No, i to jest budujące.Tak trzymaj.
To jak bardzo ci zależy na zonie i rodzinie jest wzruszające, bez najmniejsze kropli złośliwości. Tego kobieta oczekuje od męża.
I nie powinno dojść raczej do tego rozwodu. Myślę, że walczyć to nie znaczy - też oskarżać, zarzucać czegoś żonie, czyli odbijać piłeczke, walczyć, to znaczy powiedzieć, że zrozumiałeś o co chodzi żonie i zgadzasz sie z nią . Ale, żeby to powiedzieć, musisz to czuć i byc do tego przekonany. Dlatego tak trudno dawać komuś gotowe rady, bo mozna mu więcej zaszkodzić niz pomóc. To powinno wyjść z twojego serca, bo jesli obiecasz a nie bedziesz w stanie tego spełnić ,okłamiesz ją jeszcze raz ,a to szybko wyjdzie na jaw i może byc wiecej nieszczęścia niż pozytku, Potem juz nigdy ci nie zaufa, dla niej tak wypowiedziane słowa mają wielkie znaczenie. Myslę, że to jest sedno problemu.Powinieneś byc równie uczciwy względem siebie, choc masz trudny wybór, równie ważny jest dla siebie ty, co utrzymanie rodziny w całosci. A, żonie bardzo zalezy na twojej akceptacji, wsparciu i zrozumieniu sensu jej wysiłków. Przemyśl wszystko, będzie ci ciężko tak postępować piszesz, że jestes mało wylewny i raczej skryty, realizując swoje zobowiązanie musiałbyś sie wywrócić prawie na nice.
Taka walka wymaga opanowania i kontroli nad soba, inaczej znów poniosa cie emocje i wszystko sie znów rozsypie.
Może poproś psychologa, żeby dał ci parę wskazówek jak opanować irytację, zniecierpliwienie i złość. Poproś również żonę, żeby ci pomogła w tym. Szczerość i zaufanie, powierzenie siebie w "cudze ręce", wpływa najlepiej na zrozumienie i akceptowanie jego słabości.
Byłeś szczery z nami, bądź szczery z zona, jej na pewno bardziej zależy na tym niz obcym ludziom.
Przepraszam, jesli czasami poniosły mnie emocje, przyznaję zaangazowałam się w twój problem, bo szukasz pomocy i bardzo ci na tym zalezy. Chciałam troszkę tobą wstrząsnąc, żebys spojrzał na wasz problem nie tylko swoimi oczami, ale i oczami zony.
Wierzę, że jednak poradzisz sobie ,bardzo by ci pomogło gdybyś troszkę więcej ufał zonie i bardziej ja doceniał.
Pozdrawiam cię i jak będziesz miał dylematy, to pisz.
No wlasnie bardzo ufam Adze i wiem ze "tylko dla swojego dobra" nie odeszła odemnie . Wiedziała dobrze co robi ze dzieci będą tęsknić . Ze tylko w ten sposób mnie naprostuje . Ja nie chcę czekać do rozwodu aby Jej w nim pomóc . Chciałbym teraz już pomagać być z Nimi i próbować rozpalić z tej iskry mały plomyk. Bo chyba lepiej już teraz zacząć niż czekać az sąd wyda wyrok.
122 2013-10-15 14:50:27 Ostatnio edytowany przez czlowiek_znikad (2013-10-15 14:53:55)
No wlasnie bardzo ufam Adze i wiem ze "tylko dla swojego dobra" nie odeszła odemnie . Wiedziała dobrze co robi ze dzieci będą tęsknić . Ze tylko w ten sposób mnie naprostuje . Ja nie chcę czekać do rozwodu aby Jej w nim pomóc . Chciałbym teraz już pomagać być z Nimi i próbować rozpalić z tej iskry mały plomyk. Bo chyba lepiej już teraz zacząć niż czekać az sąd wyda wyrok.
Stary, nie chce Cie obrazic, ale q...wa masz w profilu 33 lata a to wyglada jak napisane przez 12-latka. Poczytaj jakies ksiazki o zyciu, obejrzyj jakies DOBRE filmy (nie w TV), rozejrzyj sie po swiecie, odetnij pepowine i popracuj nad pewnoscia siebie. Wtedy i o robote bedzie latwiej i kobiete przyciagniesz.
P.S. Sprawa chyba sie rozbija o brak wzorca meskosci. Nie wybieramy rodziców, ale mozemy wybrac sobie mentora. Jest sporo ciekawych biografii, zainteresuj sie. Chodzi o Twoje zycie (masz tylko jedno) i wzorzec dla dzieci.
Masz rację ze nie mialem wzorca . Ojciec umarł jak mialem 3 lata . Ciągle z matką ale nie do końca w zgodzie . Siostra z bratem jak mieli po 19 lat założyli rodziny do teraz ich związki trwają .Ale brat ciągle w delegacjach nigdy trzeźwy ,u siostry odwrotnie pieniądze są bo szwagier ma firmę ale też sporo pije. Kontakt z rodzeństwem sporadyczny. Teraz trochę więcej z siostrą . Matka tez nie ma zbyt dużego kontaktu z Nimi. W domu zostałem z matką sam i napewno nie bylo szału z milosci między nami .Ciągłe nakazy zakazy .Cieszylem się jak po ślubie z Agą mieszkaliśmy u Jej rodziców . Potem kłótnie Agii z rodzicami i przeprowadza do mojej matki .Dogadywaly sie dobrze do końca naszego związku .
No i stąd, ten skryty charakter i obawy. Otwórz się bardziej, masz wspaniałą rodzinę, wystarczy się nią cieszyć i okazywać to. Jak dalej będziesz się tak krytykował, to nie posuniesz się ani o krok do przodu, chodzi o to, żebyś zrozumiał i zastosował. Samo przyznanie się, kajanie nic nie zmieni, musisz popracować nad akceptacją, dawać swojej rodzinie i żonie znaki, że akceptujesz co ona robi, że doceniasz .Rozmawiać o wszystkim, o dzieciach, pracy, lękach, obawach i czerpać z tego radość. Zonę masz rozsądną, warto jej posłuchać, ale nie bać się swojego zdania, ot po prostu rozmawiać, dyskutować. Skoro ona wyszła za ciebie, to znaczy, że cię kochała, akceptowała, nie musisz się bać, czy cię zaakceptuje, bo już dawno to zrobiła. Jej chodzi o to, żebyś cieszył się z tego co osiągnęliście i budował razem z nią. Te ostatnie lata, świadczą o tym, że rzuciłeś odpowiedzialność za dom i rodzinę na żonę i matkę, a już te kłamstwa, były dla nie tym przysłowiowym gwoździem do trumny, poczuła, że ją lekceważysz. Stąd ten jej bunt, ona kocha ciebie, ale nie akceptuje postępowania z ostatnich lat.I tylko tyle, troszkę wiary w swoją wartość i znaczenie , żona nie chce ciebie zmienić, zniszczyć, ona pragnię cię wzmocnić i nauczyć, że potrzebuje cię jako przyjaciela i męża a nie kogoś żyjącego obok.
Wszystko co napisałaś jest prawdą " chyba oprócz tej milosci Agi do mnie " zbyt mocno Ją zranilem .Do tego wszystkiego co się teraz dzieje ,odbyłem rozmowę z matką . I choć to nic nie zmieni już w Agi i moim "związku"to szukam mieszkania.Będzie trudno materialnie,ale dam radę .
Powiem to dzisiaj Agnieszce, może to też będzie jakimś promykiem dla Niej ze ,wiele rzeczy zrozumiałem i nie są to tylko slowa ale i czyny .
Blady, czy jeśli napiszę do ciebie na twój e-mail, to zona ma to niego dostęp?Czy zna twój e-mail? Nie chciałabym, żeby dowiedziała się, że opisujesz swoje problemy w internecie, z drugiej strony mam kilka uwag, które chciałabym przekazać tylko tobie.
127 2013-10-16 14:27:47 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-10-16 15:08:11)
Blady, czy jeśli napiszę do ciebie na twój e-mail, to zona ma to niego dostęp?Czy zna twój e-mail? Nie chciałabym, żeby dowiedziała się, że opisujesz swoje problemy w internecie, z drugiej strony mam kilka uwag, które chciałabym przekazać tylko tobie.
Agnieszka wie ze jestem uczestnikiem forum o tematyce rozwodowej . Zna mojego mail-a ale nie ma do niego dostępu.
Co do mail-a to i tak wcześniej czy później się o nim Aga dowie . Wiem jak było w naszym związku wszystko Jej mówiłem z tym ze nieraz stanowczo za późno .
Blady, czy jeśli napiszę do ciebie na twój e-mail, to zona ma to niego dostęp?Czy zna twój e-mail? Nie chciałabym, żeby dowiedziała się, że opisujesz swoje problemy w internecie, z drugiej strony mam kilka uwag, które chciałabym przekazać tylko tobie.
Tak jak pisałem Aga wie o forum i nie ma nic przeciw .Twierdzi ze kazdy powinien mieć z kim pogadać a ze gadam przez neta to raczej nie jest zadowolona.
Ciekawa jestem co się tu zmieniło...
Co się zmieniło?
Mam zakaz widywania dzieci w ciągu tygodnia. Tylko w weekend. Co drugi piątek po południu do soboty wieczora dzieci u mnie. Nie kocha mnie. Rozwód tylko z mojej winy. Żadna separacja. Trochę piszemy esek i rozmawiamy bo ma problem w pracy związany z nami i nie moze sobie sama poradzić.Z naszego związku pamięta tylko parę fajnych chwil.Ja wszystko robiłem aby Ją zniszczyć .Dostanie rozwód bo się na niego zgadzam.Co więcej mogę dla niej zrobić . Po prostu kocham Ją i nie chcę więcej Jej ranić .