nie wiedziałem czy tu jeszcze coś pisać , czy dać spokój
aczkolwiek pisze
po moim liście - zero odzewu, reakcji - czy jak to mogę nazwać... jak to nazwała osoba której dałem do przeczytania ten list - jeżeli nawet w niej była by iskierka uczucia, odpowiedziała by..
może się boi, może chce mnie w rezerwie, może czas pokaże..
to powoli przestaje mieć znaczenie
zaczynam myśleć inaczej - staram się z tym żyć, chodź jest rożnie - raz daje sobie rade, raz przychodzi kryzys i zwątpienie, myśl że straciłem wszystko..
z fb nadal nie usunęła zdjęć, to też mnie dziwi
chce mieć w sobie jeszcze nadzieje, że jakoś będzie ale z dnia na dzień staram się może na silę przekonywać się żebym dał spokój, nie zamierzam się już do niej odzywać - list był moim ostatnim ruchem
facet jednak potrafi cierpieć, aczkolwiek trzeba upaść by powstać na nowo
aczkolwiek Cieżko jest jeżeli nie ma się do kogo odezwać, z kim pogadać, napisać sms o bzdurach
Dziękuje wszystkim za pomoc, rady
Pozdrawiam.