to prawda że gdy ktoś wie że druga osoba będzie bez względu na wszystko to ta pierwsza nie musi się starać?
Podobne tematy
no jak widać, dalej nie rozumiem
miałem wybór, tylko jeden, zerwać z nią. Ale nie chciałem tego robić
69 2013-08-23 11:19:16 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-23 11:26:28)
smallangel
oderwijmy się od analizy
'powiedz mi szczerze
przeczytałaś posty 23-letniego tomka
sama jesteś młodą osobąchcesz go poznać? chcesz spróbowac wejśc z nim w związek? dasz mu prywatnego maila?
zaufałabyś, żeby na ciebie nie krzyczał??
uważasz, że winna jest jego dziewczyna - BO NIE ROZUMIAŁA CO ON DO NIEJ MÓWIŁ??
Więc krzyczał- BO NIE MIAŁ WYBORU?/miał, zawsze miał
krzyk jest przemocą
krzyk jest niedposzczalny w związkach
w partnerstwiea jak związek się nie dogaduje, to go nie ma
partnerstwo nie polega na tym, że jak ludzie się nie rozumieją to na siebie wrzeszczą...
Odpowiadając na Twoje pytania. Nie bałabym się wejść z Nim w związek.
Wiesz czemu? Bo teraz wiem jak powinno wyglądać partnerstwo.
Pewnie jeszcze 3-4 lata temu, postępowałabym jak Jego Panna.
Uważam, że nie tylko Ona, ale i On popełniają błedy.
Nie pochwalam krzyku - ale nie pochwalam również zachowania Jej. Krzyk jest konsekwencją nie rozumienia partnestwa i nie sluchanie tego co komunikuje partner - jednym słowem ma to w doopie. ( tyczy się tej historii- nie do ogółu)
Krzyk jak pisałam wyżej, potraktował jako ostatnia deska ratunku, że to przyniesie korzyści. Nie nie przyniesie - i tego musi być świadom. Krzyk - nie jest wyjściem.
Brak komunikacji - brak związku, chociaż do da się wypracować. Tylko trzeba wiedzieć w którą stronę uderzyć.
Tak miał wyjście - zerwać, tylko co z tego jak kocha?
Stąd wybrał inne wyjście - by tafiło. Błędne, nie trafi, bo trzeba co innego zrozumieć.
to co mam teraz zrobic?
przeproś
spytaj, czy macie jeszcze szanse
czy da ci szansę
i rozmawiaj z nią
nie krzycz
a jak jestes bezradny to odejdź...
72 2013-08-23 11:57:51 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-23 12:02:38)
Tomek - gdyby to był mój związek - odpuściłabym nadzwyczajniej. Nie mówię, że na stałe, ale na jakiś czas tak. Obserwowałbym co się będzie dalej działo. Ona wie, że Tobie zależy i wszystko zrobisz by walczyć o nią - wykorzystuje to. Teraz jest obrażona- poczekaj aż się odbrazi
. Nie odzywaj się. Obawiam się, że temat może być ciężki do przebrnięcia. Ona nie widzi problemu - ot co.
Powrót oznaczałby - że nie ma problemu - a JEST.
Wyjdziesz na głupka.
Nie da Jej to nic do myślenia. Tym bardziej, tego by zrozumieć, że źle postępuje.
Tłumaczenia - nic nie dają
Krzyk- nic nie daje
Powrót - znaczy akceptację stanu rzeczy. A to wbrew Tobie. Akceptujesz?
Wybór należy do Ciebie.
no ale teraz jest tak że to ona jest poszkodowana, bo w gruncie rzeczy nie powinienem aż tak zareagować, ja sobie zdaje z tego sprawe że źle zrobiłem i przyznaje się do tego. Ona nawet nie chce rozmawiać, wiem że ją to zraniło, za dużo rzeczy powiedziałem wtedy. Chciałbym też żeby się zmieniła, żeby nie olewała wszystkiego. Jak nam sie układa to jest wszystko pięknie, Jak sie z nią widziałem w niedziele to była taka kochana jak nigdy, dopiero kiedy jest zła to ma wszystko gdzieś i sam muszę sie starać. Ja nie chce cały czas uważać na wszystko co powiem i zastanawiać się przed wypowiedzeniem słowa żeby tylko jej nie urazić bo znowu bedą kłotnie i bede sam musiał sie starac. Może wymagam zbyt wiele ale też chce sie czuć jej potrzebny, że coś znacze. Teraz tylko chce żeby mi wybaczyła, ale nie wiem co robic
tomek, może pożegnaj się z ta miłością? może do siebie nie pasujecie?
może ona to typ księzniczki, która ciągle strzela fochy?
\
może te fochy to moja wina? bo sobie na to pozwoliłem, ulegałem za każdym razem
76 2013-08-23 13:18:57 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-23 13:20:55)
Tomek fochy to chęć posiadnia władzy nad Tobą. Stąd Twój bunt ![]()
Można coś tolerować (przez jakiś moment) - ale tolerować nie znaczy akceptować.
Tomku,
Ja byłam z człowiekiem, który "tylko" krzyczał przez kilka lat mojego życia. I też słyszałam że on się denerwuje bo ja jestem taka , robię to albo nie robię tamtego. W przeciwieństwie do Twojej dziewczyny dałam sobie wmówić że faktycznie to ze mną jest problem. Zmieniałam się, byłam coraz bardziej taka jak on chciał... Myślisz że to powodowało zmniejszenie jego słownej agresji ? Wręcz przeciwnie. Z biegiem lat coraz mniejsze moje "przewinienia" powodowały coraz większy wybuch agresji.. Po kilku latach mogłam nie być nawet pewna czy jeśli zapomnę czegoś ze sklepu to nie będzie awantury.... Na początku oczywiście awantury były w moim i jego przekonaniu uzasadnionych przypadkach.
Choćby Twoja dziewczyna stała się aniołem w ludzkiej skórze to i tak bez pracy nad sobą znajdziesz powód do agresji. Mój partner też był przekonany że to JA się nie staram... A na końcu kiedy już prawie nie miał powodów do agresji (byłam wytresowana jak piesek) a ciągle ją w sobie czuł powodowało to jeszcze większą frustrację z jego strony - jeszcze większą agresję i wewnętrzną pustkę.
Weź sobie słowa End_aluzji do serca. Poczytaj książki o agresji ..
Bardzo Ci życzę dziś trochę samokrytycyzmu. Jeśli dojdziesz do tego w tym wieku, jeszcze masz szansę na udany związek.
dzieki za wpis, kocham za bardzo
prubóje uzmysłowić tomkowi mechanizmy, które prezentuje
ja jestem przerażona jego podejściem,pisałam to nie raz...
czyli wracamy do punktu wyjścia, ja wiem że jestem nerwowy, wiem że musze to zmienić bo nawet jak wróci to nic nie da jeśli dalej bede krzyczał. Moje pytanie, co zrobic zeby wrocila
Powroty do takich związków rzadko się udają....
Myślę, że jest bardzo prawdopodobne że wrócisz do niej a za jakiś czas okaże się, że irytuje Cię ona jeszcze bardziej.. na pewno tak będzie jeśli nie przerobisz w sobie problemu z nerwowością.
Najpierw więc zajmij się swoim problemem a dopiero potem próbuj od nowa zbudować związek. Daj sobie i jej czas.
To jest moja opinia która oparta jest na moim własnym doświadczeniu.
Powiem Ci co na pewno nie działa : błaganie, proszenie, użalanie się nad sobą i czekanie na powrót.
to mam wgl do niej nie pisać?? za jakiś czas sie odezwać?? a co jeśli pomyśli że to wszystko olałem?
Napisałeś , że ona nie chce teraz z Tobą rozmawiać. Uszanuj jej decyzję. Nie bądź nachalny. Inaczej będziesz ją tylko irytować zamiast wzbudzać pozytywne uczucia.
Twoja dziewczyna też nie zechciałaby do Ciebie wrócić jeśli nie zobaczy że choć trochę się zmieniłeś.. a na to trzeba czasu.
Powiedz jej że szanujesz jej decyzję i nie będziesz jej przeszkadzać.
Jeśli cokolwiek kiedykolwiek może z tego być to ona zatęskni. Jeśli nie - odpuść . Daj jej prawo decydować o jej życiu.
no ale w jaki sposób ona zobaczy że sie zmieniłem skoro nie będziemy mieć kontaktu
Tomku, pomyśl:)
Pewnego dnia za jakiś czas (kilka tygodni) możesz się do niej odezwać ..zadzwonić , napisać i sprawdzić jej reakcję.
A może nadarzy się okazja inna, np. spotkasz ją przypadkiem gdzieś...
A może macie wspólnych znajomych...
powiedziała mi teraz że jestem nikim dla niej po tym co zrobiłem
kochamzabardzo...moglibysmy na gg np porozmawiac?
wczoraj z nia rozmawialem i zaczela sie usmiechac i normalnie rozmawiac, ale dzis znow sobie to przypomniala i dalej to samo ;/
A ja po prostu myślę, że laska miała dość ciągle drącego mordę faceta.
Równie dobrze przy odwróceniu ról, Ty też byś mógł od niej odejść gdyby to Ona ciągle się na Ciebie wydzierała. Nikt tego nie lubi, a dla Niej ta kropla może po prostu przelała kielich. I się nie dziwię. Jakby na każdą moją odpowiedź "nie bo nie" lub "nic" mąż reagował krzykiem to też bym go w tyłek kopnęła. Na pewno i Ty musiałeś znosić jej humorki i Ona musiała znosić Twoje.
Tak naprawdę staram się wyobrazić sobie co czuła jak tak na Nią nawrzeszczałeś i wytknąłeś jej wszystkie "ale". Musiała czuć się okropnie. Po prostu ją zbeształeś w tym momencie...
A nie zastanawiałeś się czemu nie chce powiedzieć Ci co ją gryzie? Może bała się tego, że znów na Nią nawrzeszczysz jak to Szpileczka napisała? Ja gdybym wiedziała, że mój facet nawrzeszczy na mnie jak powiem mu, że coś jest nie tak, też bym się nie wychylała.
Ni wiem co z tego będzie i czy w ogóle coś będzie, ale jeśli tak to szanuj ją chłopie. Więcej empatii mniej darcia mordy. ![]()
potrafisz czytac ze zrozumieniem? napisalas ze krzyczalem na nia jak mowia co jest nie tak, gdzie to wyczytalas? powiedz mi gdzie? wyraznie pisalem ze chcialem zeby mowila wszystko ale ona nie chciala, nigdy nie krzyczalem na nia kiedy mowila co jest nie tak... czytaj ze zrozumieniem i nie praw mi swoich madrosci
Tomek po pierwsze ciebie naprawdę szybko można wyprowadzić z równowagi. Ten ostatni post do Natulaszczek, poczułam jakbyś wykrzyczał ![]()
Ty nie krzyczysz jak twoja kobieta powie co jej jest, ale często reakcją na krzyki jest zamnknięcie się w sobie drugiej osoby, zwłaszcza np. słabszej emocjonalnie, zakompleksionej. Zrozum to jest koło zamknięte. Ty wiesz, że jak ona będzie mówić i robić, co ty chcesz, to nie będziesz krzyczeć, ale ona w twojej głowie nie siedzi i może zacząć odczuwać lęki w różnych sytuacjach i zamykać się w sobie. Wybierz się do psychologa on ci lepiej wyjaśni to zjawisko, bo nie potrafię.
Dodam jeszcze, że pomimo tego, że jak piszesz robisz prawie wszystko to co ona chce, ale ja tu widzę człowieka, który chce być wszędzie ze swoją dziewczyną, nawet w jej głowie. Może się mylę, ale jak nie to jest to chorobliwa miłość.
"Powiedziała że to koniec, nie pierwszy raz. Wtedy nie wiem co mi się stało, dostałem takich nerwów jak nigdy. Pomyślałem że znowu jest to samo, że jej nie będzię, ze przez głupie wytłumaczenie dlaczego nie zostanie dłużej się to kończy a przecież mogła powiedzieć. Nie chciałem jej puścić do domu, wydzierałem się na nią cały czas, powiedziałem wszystko co mi leżało."
Jak Ci tylko powiedziała co jej leży tzn, że nie chce już z Tobą być, to co zrobiłeś? Wydarłeś mordę. Czemu mordę? Bo każdy facet, który wrzeszczy na kobietę ma mordę, nie twarz. Ale to tak w ramach wyjaśnienia.
Poza tym to się nazywa przemoc psychiczna. Takie szczucie i darcie się na kogoś. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę.
A jeśli myślisz, że mnie wystraszysz, albo ubliżysz mi sugerując, że nie umiem czytać etc to się mylisz.
Chciałeś rady, opinii to ją masz. W sumie opinię bo radę to miałabym do Twojej byłej dziewczyny, żeby Broń Boże nie wracała do Ciebie i całkowicie dała sobie spokój z takim prymitywem.
Poszanowania u mnie nie znajdziesz. Choćbyś jej tuzin róż kupił i na kolanach za Nią chodził.
Szpileczko, pewne typy człowieka się nie zmienią, a skoro tak "naskoczył" na mnie mogę sobie tylko wyobrazić jak naskakiwał na była dziewczynę... ![]()
jestem zly, wiem
Widocznie nie wiesz skoro któryś raz z kolei zrobiłeś to samo i na Nią nawrzeszczałeś.
powiedz mi dlaczego ona nie widzi winy w sobie olewajac mnie? ja krzyczalem to jestem zly, a ona byla swieta?