Słuchajcie prawda jest taka, że komentujemy każde swoje wybory. Powiedzcie czy tak nie jest. Komentujemy to czy ktoś używa pampersy czy pieluchy wielorazowe (i tu lecą teksty o ekologii, o tym że komuś się bardziej chce, a ktoś wybiera co innego dla wygody), komentujemy żywienie (słoiczki, domowe obiadki, ekologiczna żywność, słodycze, chipsy, mięso z supermarketu), komentujemy proszki do prania (ja jestem lepsza bo dbam o dziecko i używam tych dla dzieci, a ty nie dbasz o dziecko bo używasz zwykłego), komentujemy używanie smoczka (bo wady zgryzu, potem trzeba oduczać, wciskasz bo chcesz mieć spokój), komentujemy materace do łóżeczka (używasz zwykłej pianki? matko, pleśń, bakterie, kurz - co z ciebie za matka!!), kometujemy posyłanie sześciolatków do szkół (czemu zabierasz dziecku dzieciństwo?!) i komentujemy karmienie mlekiem - piersią czy butelką. Moim zdaniem nie ma żadnego terroru laktacyjnego. Każdy wie, że mleko mamy jest dla dziecka najlepsze, przecież po to zostało stworzone. Nawet jeśli ktoś w szpitalu nie reagujei entuzjastycznie na nas jak patrzy jak krzywimy się przed podaniem piersi, to może robi to dla dobra naszego dziecka, żebyśmy tą decyzję przemyślały, może jednak zdecydujemy się na pierś. Wiem też z doświadczenia, że niektóre szpitale posiadają różne ceryfikaty, które wręcz wymagają od nich tego, aby nie dokarmiali dzieci sztucznym mlekiem. Osobiście nigdy nie spotkałam się z tym, aby w szpitalu ktoś zmuszał mamy do karmienia, owszem, przychodziły doradczynie laktacyjne, potrafiły truć wiadomo co pół dnia, ale to przecież w dobrej wierze. Wiadomo, że nikogo do niczego nikt nie zmusi.
Dajmy więc spokój z tą dyskusją, każda z nas wie co dla dziecka dobre, a i tak nasze wybory dadzą nam owoce po kilku latach i wtedy każda z nas będzie mogła ocenić czy dobrze wybrała. Moim zdaniem jedno jest pewne: karmienie piersią to bardzo trudna sztuka, której i matka i dziecko uczą się miesiącami, a nie dniami. Wspierajmy więc wszystkie mamy, bo warto się pomęczyć przez jakiś czas, żeby potem spojrzeć na to z perspektywy czasu i móc powiedzieć "kurczę, dałam radę". I wspierajmy także te mamy, którym natura, która bywa omylna, nie pozwoliła na naturalne karmienie.