netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Sama w ciąży

161 odpowiedzi25 438 wyświetleńzałożony przez A-n-n-n, 15.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 162 z 162 ]

131 Ostatnio edytowany przez zauroczenie (2013-11-17 19:43:58)

Odp: Sama w ciąży

Kazarka, nie ma problemu, wpadi się zdarzają:) hihi
U mnie akurat facet nie zwiał, nie zostawił nas dla innej... ale wyrzucił nas bo po prostu nie mogliśmy się dogadać, wiele prób, wiele kłótni, tych małych i tych ogromnych...ja chciałam walczyć, wiem, że jeśli we dwoje byśmy tego chcieli to by się udało, pomału, z dużą dozą cierpliwości (jego do mnie - bo to ja w ciąży jestem nerwowa, drażliwa, czepiam się i denerwuje - wiem o tym ale wystarczyłoby trochę wyrozumiałości dla zmian jakie mnie dotyczą w ciąży)  i czasu by się udało... on nie chciał, stwierdził, że nie mamy o czym rozmawiać, że już ma dość moich pretensji i że mu wszystkiego zabraniam...
Odeszłam z podniesioną głową... powiedziałam, że dam sobie radę bez niego... że teraz będzie mógł sobie żyć jak chce i dziecko nie będzie mu w niczym przeszkadzało...
Nie potrzebujemy go już skoro nie chce się teraz nami opiekować to później już nie będzie nam w niczym potrzebny bo niby po co? Aby przez chwile pobawić się z dzieckiem... nie chcemy dochodzącego ojca...i nie chciałabym aby miał kontakt z synkiem... jego wybór...jego strata... nie wiem czy się jeszcze ocknie...? Obudzi się, że nie warto rezygnować z tego co chciał i oczym marzył dla życia kawalerskiego i bez wyrzeczeń... Po cichu jeszcze na to liczę...
Silly, masz rację na forum ciężko wszystko wyrzucić z siebie... jestes w UK tak? A nie możesz wrócić do PL? Nie masz tu bliskich aby móc na nich liczyć i jego zostawić z tą flądrą?

132

Odp: Sama w ciąży

Kazarka, nie ma problemu, wpadi się zdarzają:) hihi
U mnie akurat facet nie zwiał, nie zostawił nas dla innej... ale wyrzucił nas bo po prostu nie mogliśmy się dogadać, wiele prób, wiele kłótni, tych małych i tych ogromnych...ja chciałam walczyć, wiem, że jeśli we dwoje byśmy tego chcieli to by się udało, pomału, z dużą dozą cierpliwości (jego do mnie - bo to ja w ciąży jestem nerwowa, drażliwa, czepiam się i denerwuje - wiem o tym ale wystarczyłoby trochę wyrozumiałości dla zmian jakie mnie dotyczą w ciąży)  i czasu by się udało... on nie chciał, stwierdził, że nie mamy o czym rozmawiać, że już ma dość moich pretensji i że mu wszystkiego zabraniam...
Odeszłam z podniesioną głową... powiedziałam, że dam sobie radę bez niego... że teraz będzie mógł sobie żyć jak chce i dziecko nie będzie mu w niczym przeszkadzało...
Nie potrzebujemy go już skoro nie chce się teraz nami opiekować to później już nie będzie nam w niczym potrzebny bo niby po co? Aby przez chwile pobawić się z dzieckiem... nie chcemy dochodzącego ojca...i nie chciałabym aby miał kontakt z synkiem... jego wybór...jego strata... nie wiem czy się jeszcze ocknie...? Obudzi się, że nie warto rezygnować z tego co chciał i oczym marzył dla życia kawalerskiego i bez wyrzeczeń... Po cichu jeszcze na to liczę...
Silly, masz rację na forum ciężko wszystko wyrzucić z siebie... jestes w UK tak? A nie możesz wrócić do PL? Nie masz tu bliskich aby móc na nich liczyć i jego zostawić z tą flądrą?

133

Odp: Sama w ciąży

Ach życie. Mój maluch śpi sobie słodko, ja jakoś zasnąć nie mogę.
Przed nami jeszcze wszystko, najpierw złe.
Ja też od ostatniego miesiąca ciązy byłam sama i tak jest do dzisiaj.
Dziewczyny damy radę, poradzimy sobie świetnie,
a tym naszym panom jeszcze kiedys podziekujemy, ze nie
zmarnowali nam zycia.
I tego sie trzymam smile

134

Odp: Sama w ciąży

malami ja właśnie przechodzę krysyz,... w weekend miałam siłę i wiarę w lepsze jutro... dziś od rana jest masakra;(
jak sobie poradziłaś sama? Nie było Ci ciężko? Ile ma już Twoja dzidzia?

135

Odp: Sama w ciąży

w środę skończy 3 miesiące. wiesz co, przechodziłam gorsze rozstania w życiu.
może dlatego, że to rozstanie nie spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, tylko powoli, powoli....
nie powiem, że jest łatwo, ale myślę, że nieźle daję sobie radę.

136

Odp: Sama w ciąży
zauroczenie napisał/a:

Silly, masz rację na forum ciężko wszystko wyrzucić z siebie... jestes w UK tak? A nie możesz wrócić do PL? Nie masz tu bliskich aby móc na nich liczyć i jego zostawić z tą flądrą?

Tak, jestem w UK. Nie mam tu bliskich, a powrót do Pl nie jest prosty. Mam tu dzieci, które chodzą do szkoły a tam nie mam gdzie wrócić. Zresztą, dziś nie myślę o tym, dostałam wyniki badań - i jedno zdanie poprawiło mi nastrój - nie ma zmian w chromosomach big_smile.... MÓJ DZIDZIUŚ JEST ZDROWY - i to jest dla mnie najważniejsze big_smile
Pozdrawiam Was wszystkie smile

137

Odp: Sama w ciąży

Silly Hopes, cieszę się. To jest najważniejsze i najlepsza wiadomość:)
Pozdrawiam was dziewczyny.

138

Odp: Sama w ciąży

Gratuluję Silly!!!!!! To najważniejsze! smile
szkoda, że nie ja już nie potrafię się cieszyć z życia ;(

139

Odp: Sama w ciąży

Silly gratuluję, wiem, jak się cieszysz smile
Zauroczenie, ja też jestem po porodzie, mój synek skończył we wrześniu rok. Jak będziesz miała dziecko przy sobie, to uwierz, poczujesz się znacznie lepiej. Ja nadal mam wzloty i upadki, ale to już inne życie niż kiedyś. Postaraj się teraz jakoś przygotować do zostania matką, zajmij się czymkolwiek, byle odrzucić te okropne myśli. Pracujesz? Mieszkasz sama?
Malami, 3 miesiące to piękny wiek smile Ucałuj szkraba smile
Nasza A-n-n-n zamilkła, odezwij się, jak będziesz miała chwilkę.

140

Odp: Sama w ciąży

No właśnie domyślam się, że do porodu najgorsze chwile przede mną, że sobie nie poradze, to moje pierwsze dziecko, mam nadzieję, że będę dobrą matką:( póki co nie daje rady psychicznie, rozstaliśmy się kilka dni temu... nie wiem czy mogę liczyć na powrót... a rozstanie po małej kłótni...nie wytrzymał i rozpętał awanturę i nas wyrzucił w nerwach:( pracuję ale nie zajmuje mi to czasu na tyle abym mogła zapomnieć, nie potrafię się na niczym skupić, robię bo muszę a reszta to masakra:( jak można być takim ... i wyrzucić kogoś kogo się niby kocha? Mieszkam u rodziców ale nie mam u nich za dużego wsparcia... chciałabym iść na swoje ale wiem, że to niemożliwe bynajmniej na początku... a później czas pokaże... liczę, że mój się ocknie i dojrzeje...ale czy są na to szanse? ;(:(

141

Odp: Sama w ciąży

Zauroczenie,
Mój synuś to też moje pierwsze dziecko i tak jak Ty miałam ogromne obawy, jak to będzie, tym bardziej, że tatuś ze swoimi super doradcami (mama, kochanka) się nas wyparł, powiedział, że nie będzie łożył na obce dziecko. Zrobił to po 10 latach naszego związku, wspólnego dorastania, dążenia do naszych celów... Potem niby się ocknął, coś tam próbował działać, ale czułam, że robi to z łaską. Nie wzruszyły go nawet moje problemy z ciążą, jak leżałam w szpitalu, to się nie interesował, na porodówce też go nie było, do domu wracałam nie z nim, a z siostrą. Jego pomoc była naprawdę nikła, mały jeszcze niedawno płakał w obecności taty... Dostałam strasznie po głowie, przeszłam swój prywatny koszmar... Ale z pomocą psychologa, leków w końcu jako tako stanęłam na nogi...
Kochana, ciesz się, że Twoje dziecko jest zdrowe, że możesz pracować, reszta jakoś się poukłada z biegiem czasu. Przejdź się po sklepach, second handach nawet, zajmij się organizowaniem wyprawki, poświęć ten czas na dziecko, potem będziesz miała znacznie więcej obowiązków.
Jeśli myślisz, że są jakieś szanse, to może warto porozmawiać z ojcem dziecka?
Życzę powodzenia!

142

Odp: Sama w ciąży

Wiesz... szanse może i są ale nie wiem na co... moja sytuacja jest specyficzna...my się rozstaliśmy bo nie mogliśmy się dogadać, ja przewartościowałam swoje życie pod dziecko bo to uważałam za słuszne, on nie potrafił, nie chciał dorosnąć... ja wymagałam a on miał żal, że ja mu wszystkiego zabraniam...on sobie to całkiem inaczej wyobrażał...chciałabym z nim porozmawiać ale tyle ostatnio między nami było kłótni w sumie o byle co, godzenia się, rozmów a i tak nie moglismy dojść do tych samych wniosków...
nie wiem czy dostanę szansę jeszcze na rozmowę...ale skoro on nas wyrzucił to on powinien wyciągnąc rękę i wykazać chęc pogodzenia się. Póki co od kilku dni nie odzywa się... ja też bo nie chcę się narzucać... nie wiem czy jest nadzieja ale chciałabym ją mieć dla dziecka...
on chciał żebyśmy zostali chociaż przyjaciółmi... ale ja nie potrafię być w przyjaźni z kimś kogo kocham... kto mnie tak potraktował...nie ma dla mnie szacunku traktując mnie jak znudzoną zabawkę:(

143

Odp: Sama w ciąży
Solitate napisał/a:

Cześć dziewczyny:)

nie ważne czy żonaty czy nie, zawsze jakaś dupa mu w głowie zawróci!!! tylko oni to chyba siano maja w tych głowach...
pzdr

I tu się zgadzam wink Jeszcze tylko dodam, że jak nie dupa, to gorzała, jak nie gorzała, to jeszcze coś i tak do znudzenia.

Cześć dziewczyny, dawno mnie nie było, a widzę, że się dzieje.

Silly, może się nie skupiłam, ale wydawało mi się, że mówiłaś, że on się oficjalnie wyprowadził? Czy nie? No i gratuluję wyniku big_smile Kochana, mówiłam, że będzie dobrze?? Doskonale wiem, co znaczy usłyszeć pozytywny wynik.

Kazarka, olej tę pannę. Wiem, że to wkurza, bo nie ma prawa nawet do Ciebie podchodzić, ale to tylko świadczy o tym, jak bardzo jest pod wpływem faceta. Jak synek? Ile on już ma?

U mnie trochę zmian. Największa polega na tym, że poszłam na terapię. Jak już pisałam, jakiś czas temu miałam nieprzyjemną sytuację z moim ojcem i do tej pory siedzi mi to w głowie. Dlatego też poszłam, bo muszę sobie to wszystko jakoś poukładać, zanim dziecko przyjdzie na świat. Ojciec mojego dziecka wziął się mocno za pracę. Stara się bardzo, jeździ na badania, daje na utrzymanie. Generalnie udajemy, że wszystko jest ok. Oprócz tego, że zaufania do siebie nie mamy kompletnie. Ale mam wrażenie, że on chce zmienić wszystko i zaczać od nowa. Cieszy mnie to, tylko nie jestem pewna, że mi się uda przełamać. Psycholog mówi, że powinnam się odciąć od przeszłości, ratować do końca i myśleć o tym, co w danej chwili jest dla mnie najkorzystniejsze. Ma sens, trudniej w życie wprowadzić. Niestety sytuacja z moim ojcem uświadomiła mi, że ja też mam poważny problem. Żyję w poczuciu winy i powinności, przez co sama też powoduję konflikty. Tak zwane, zbyt niskie poczucie wartości. I przez to nie czuję całej tej gorączki ciążowej. Wstyd się przyznać, ale przez ten cały stres, badania i kłótnie z otoczeniem, nie mam jakiegoś szału wybierania wózków, łóżeczek, ubranek itp... Boję się, że początek będzie trudny. Że będę miała problem z akceptacją dziecka i siebie jako matki. Okropne co? Na ostatnim usg nie czułam zbyt wielkiej ekscytacji. Nie wiem, dziwna jestem jakaś. I przez to czuję się jeszcze bardziej winna. Na początku rozczulało mnie to, a teraz... A może ja się nie nadaję.. Cholera wie..

144

Odp: Sama w ciąży

Annn, bardzo się cieszę, że się odezwałaś smile Synek ma się dobrze, dziękuję. Ma już 14 miesięcy, więc kawał chłopa  Nie myśl, że się nie nadajesz. Jesteś w trudnej sytuacji, na pewno o czymś takim nigdy nie marzyłaś. Nie chcę nawet pisać, co ja sobie myślałam, jak zobaczyłam dwie kreski na teście, do dziś mi wstyd... Cieszę się, że się zdecydowałaś na terapię, tam powinni Cię postawić na nogi. Ja tam poszłam niby przez to rozstanie, ale równie ważnym problemem było to, że gdzieś tam w środku miałam do siebie żal i odrazę za swoje negatywne uczucia co do dziecka na początku ciąży. Jak zobaczyłam maleństwo na usg, później poczułam ruchy, to dopiero wtedy oprzytomniałam. Tak jak Tobie nie chciało mi się kompletować wyprawki, jednak zaczęłam to robić na siłę - a to w ogłoszeniu akurat było tanie łóżeczko, a to trafiłam na ładny ciuszek w sklepie... Pierwsze kupiłam maluśkie skarpetki i oglądałam je codziennie, jak głupia, przy czym płakałam. Z jednej strony w końcu się cieszyłam, że będę mieć synka, a z drugiej paraliżował mnie lęk, jak sobie dam radę. I tak, początek był trudny, bardzo, mały początkowo spokojny noworodek zaczął miewać kolki, nie spał w nocy, tatuś sprawiał mnóstwo problemów, moja depresja się pogłębiła. Któregoś dnia przestałam reagować na płacz dziecka, wiedziałam, że muszę go podnieść, dać jeść czy przewinąć, ale to było jak paraliż, nic nie mogłam zrobić i to się powtarzało. Wtedy właśnie trafiłam do psychologa, też psychiatry, dobrano mi leki, wyciszyłam się i powoluśku zaczęłam doprowadzać do ładu swoje życie. Dziś wiem, że do psychologa trzeba było pójść wcześniej, może bym uniknęła kilku rzeczy, nie obwiniała siebie o wszystko, jednak lepiej późno niż wcale. Dlatego Tobie gratuluję tej decyzji.
Zaufania do ojca dziecko nie odzyskasz ot tak. Ważne, że się  interesuje, że Ci pomoże w opiece, finansowo, nie możesz wziąć wszystkiego na swoje barki, bo Cię to przygniecie.
Co tej lali, wyprowadziła mnie trochę z równowagi, ale też jestem z siebie dumna, bo przy niej nie okazałam emocji, odpowiedziałam jej chłodno.
Trzymajcie się, życzę Wam wszystkiego dobrego!

145

Odp: Sama w ciąży
zauroczenie napisał/a:

...my się rozstaliśmy bo nie mogliśmy się dogadać, ja przewartościowałam swoje życie pod dziecko bo to uważałam za słuszne, on nie potrafił, nie chciał dorosnąć... ja wymagałam a on miał żal, że ja mu wszystkiego zabraniam...on sobie to całkiem inaczej wyobrażał...chciałabym z nim porozmawiać ale tyle ostatnio między nami było kłótni w sumie o byle co, godzenia się, rozmów a i tak nie moglismy dojść do tych samych wniosków...
nie wiem czy dostanę szansę jeszcze na rozmowę...ale skoro on nas wyrzucił to on powinien wyciągnąc rękę i wykazać chęc pogodzenia się. Póki co od kilku dni nie odzywa się... ja też bo nie chcę się narzucać... nie wiem czy jest nadzieja ale chciałabym ją mieć dla dziecka...
on chciał żebyśmy zostali chociaż przyjaciółmi... ale ja nie potrafię być w przyjaźni z kimś kogo kocham... kto mnie tak potraktował...nie ma dla mnie szacunku traktując mnie jak znudzoną zabawkę:(

Witajcie
U Ciebie szansa na powrót, jak sądzę, jest. Chwilowe nieporozumienie... U mnie podobnie, on nie rozumie kobiety w ciąży, uważa, że jestem wymagająca, leniwa - a to nie tak. Wiadomo, kobieta w ciąży myśli nie tylko o sobie, ale i o dziecku, które ma pod sercem. A facet.... hmmmm - on myśli tylko o sobie. W sytuacji, nazwijmy ją trudnej - Twój facet - uciekł, mój - znalazł inną i powoli planuje ucieczkę, ale już z nową kobietą. Ja nie wymagam nie wiadomo czego, czasem żeby przytulił, pogadał, żebyśmy coś wspólnie zrobili... i tyle, a on uważa, że zabieram mu jego czas... pisze sobie ciągle z tymi "koleżankami", mącą mu w głowie - one nie zabierają mu czasu? Cięgle spędza czas przed komputerem, o nic nie mogę go poprosić, bo zaraz uważa, że chcę go wykorzystać, że jest gosposią, bo pomoże mi czasem coś ugotować. Pracuję na dwie zmiany, oprócz tego dom, gotowanie, sprzątanie, dzieci - same wiecie jak jest. I co z tego mam? Same przykrości... Nie interesuje się nawet swoim dzieckiem. Na badania chodzę, jeżdżę sama. On żyje sobie jak chce, robi co chce... Nic dla mnie nie robi, nic.... Nawet jak sam coś zaproponuje, to zaraz potem szuka pretekstu, żeby się wycofać. Mieliśmy razem iść na zakupy - sam zaproponował - i co? Wypiął się...

A-n-n-n napisał/a:

Silly, może się nie skupiłam, ale wydawało mi się, że mówiłaś, że on się oficjalnie wyprowadził? Czy nie? No i gratuluję wyniku big_smile Kochana, mówiłam, że będzie dobrze?? Doskonale wiem, co znaczy usłyszeć pozytywny wynik.

Cieszę się, że się odezwałaś. Tak, był czas, że nie mieszkaliśmy razem. Ale wrócił.... To skomplikowane. Nie wiem teraz czy to był dobry pomysł, skoro i tak mówi, że poszuka sobie jakiegoś mieszkania.... Fajnie, że ojciec Twojego dziecka chociaż się stara, że jeździ, że się interesuje, Korzystaj z tego. Wiem, że tego potrzebujesz. Co do bycia matką - będzie dobrze, nie martw się.... Na pewno będziesz wspaniałą matką. Nadajesz się, uwierz w siebie smile. U mnie też nie ma gorączki ciążowej. Ciągle sama muszę pamiętać, że jestem w ciąży, że mam malutki skarbek. On ciągle mi powtarza, że zasłaniam się ciążą. Ale jestem w ciąży, to jest fakt - przecież nie wszystko mi wolno.... Poza tym wcale się ciążą nie zasłaniam. Jedna praca, druga, dom itd... Ech... wiem, że dla niego ciąża nic nie znaczy, on powiedział, że dopiero jak dziecko się urodzi. A przecież ten maluszek już czuje.... To dziecko już jest.... Może jakby pojechał na USG i sam zobaczył... Ale on nie ma na to czasu, ani ochoty. Nie wierzę, że coś się zmieni, jak się dziecko urodzi. No cóż - znów pewnie będę musiała być matka i ojcem dla dziecka. Nie boję się tego. Dam sobie radę sama. Szkoda mi tylko dziecka sad.
Poza tym nie nadążam za jego myśleniem - w jeden dzień mówi - wychowamy razem dzidziusia, niedługo starsze dzieci pójdą, a my zostaniemy z maluchem , a na drugi dzień - i tak sama będziesz już niedługo. Tak ciężko mi poukładać to wszystko... Boli mnie to, że on ciągle sobie pisze z nimi, że im poświęca czas... że to są jego przyjemności i z nich nie zamierza rezygnować, no cóż lepiej zrezygnować ze mnie i dziecka sad. Mi, według niego, nie należą się żadne przyjemności - nawet odpoczynek.

Dziewczyny, trzymajcie się cieplutko... pozdrawiam Was wszystkie i udanego weekendu....

146

Odp: Sama w ciąży

Silly, chciałam wierzyć, że tak będzie... niestety raczej to już niemożliwe, znowu wyciągnęłam do niego rękę...dałam mu szansę być normalnym ojcem... a on ją odrzucił po raz kolejny, do tego prosto w oczy powiedział mi, że mnie nie kocha...że podjął już decyzję, że to koniec...
że mam nie denerwować się, donosić ciążę, urodzić... a on co zamierza? On w tym czasie uciekł jak tchórz...jak może tak się zachowywać osoba, z którą chciało się założyć rodzinę? Dla dobra dziecka rezygnuje z jego wychowania i opieki ? Bo odtrącając mnie teraz odtrąca też dziecko... furtka się zamyka i już nie będzie powrotu...
Powiedział mi,że potrzebuje czasu...tylko nie wiem na co...
jestem załamana...nie potrafię się ogarnąć po tym wszystkim...jak można być tak egoistycznym...
szkoda mi mojego szkraba:( ale znajdę dla niego odpowiedniego tatusia skoro jego biologiczny taki nie potrafi być....
serce mi krwawi... ale czas leczy rany...

147

Odp: Sama w ciąży

zauroczenie.... ja, niestety wciąż wierzę. Wiem gdzieś w środku, że to chyba i tak zmierza ku końcowi, że zostawiając mnie zostawi dziecko. Ale co mi z tego z drugiej strony, że on będzie fizycznie ze mną, jak i tak ciągle będzie emocjonalnie z inną, bądź z innymi sad. Pomimo to, wciąż trwam w tym - tylko nie wiem po co? Ciągle mam nadzieję... Wierzę, że zacznie mnie traktować jak swoją kobietę, szanować, pomagać, doceniać co robię. Są czasem przebłyski takiego zachowania, że myśli o mnie, że coś miłego zrobi - cieszę się wtedy jak dziecko i żyję nadzieją, że będzie dobrze, a za chwilę obrót - Ty jesteś zła. Raz mówi, że chce być ze mną, raz nie chce. Nie nadążam za nim. Mówią, że kobieta w ciąży ma zmienne nastroje - pewnie tak jest... Ale on nie tylko nastroje ma zmienne, ale i swoje decyzje, zdanie. Męczy mnie taka huśtawka, taka niestabilność. Nie rozumiem tego męskiego egoizmu.... sad
Zgadzam się z Tobą całkowicie....

148

Odp: Sama w ciąży

Przykro mi, że tak trafiłyśmy:(
nie wiem jak zachowałabym się w Twojej sytuacji, nie wybaczam zdrad więc w ogóle nie mogłabym być przy kimś kto jest myślami z inną...ale będąc w ciąży może bym inaczej zareagowała... współczuję tych huśtawek...mi też w weekend dał do zrozumienia, że myśli o mnie...a jak poszłam wyciągnąć rękę to powiedział, że nie kocha...a później napisał, że on nie chciał, żeby to się tak skończyło...jak mógł nie chcieć skoro to była jego świadoma decyzja?
U mnie niestety jeszcze gdzieś się tli iskierka nadziei...tylko nie wiem po co... po takich słowach ciężko się pozbierać... nie wiem czy tak naprawdę myśli czy tylko chciał mnie zranić...nie wiem czym sobie na to zasłużyłam...
jak można być tak okrutnym?
Czy on w ogóle zdaje sobie sprawę, że podejmując taką decyzję automatycznie traci nas na zawsze...że już nie będzie przy dziecku?
Najgorsze, że on się odciął, zamknął w sobie i nie chce w ogóle ze mną rozmawiać...był taki oschły, bezwzględny, stanowczy...
nie mam jak do niego dotrzeć...macie jakieś rady?
Czy faktycznie dać mu tylko czas, niech zatęskni? Czy sam zdobędzie się na rozmowę i się odezwie?
Proszę o jakieś rady...

149

Odp: Sama w ciąży

Wiesz, ja sobie tak myślę, że u Ciebie jest ta iskierka. U mnie ciągle powtarza - jak nie Ty to inna. Tak samo myślę jak Ty - traci nie tylko mnie, ale przede wszystkim swoje dziecko. Nie wiem sama jak dotrzeć do faceta, który jest stanowczy, uparty i ma swoje racje (choć często wcale ich nie ma). U Ciebie jest szansa, że faktycznie zatęskni, że może odpocznie, przemyśli i wróci. Wiem, że teraz cierpisz, jak bardzo Ci ciężko... Mi samej ciągle chce się płakać, ale nie chcę ciągle beczeć przed dziećmi. One i tak widzą co się dzieje. Zawsze prawie wszystko robiliśmy razem, a teraz ciągle osobno.... Sama muszę na zakupy, sama do lekarza, sama muszę gotować, sprzątać, zajmować się domem, dziećmi... On sobie tylko leży i komputer... Ech, nawet jak czasem pomoże to i tak potem wypomni, że on to gosposia i takie tam, ciągle wszystko przeinacza. Miał dziś ze mną iść na zakupy - od poniedziałku przekłada - najpierw w środę, potem w sobotę, teraz - że jutro. Obiecał, że pomoże mi wybrać kurtkę, jakieś buty.... Brzuch mi rośnie smile, w tygodniu nie mam kiedy wyskoczyć, więc sam się zaoferował, że pojedzie ze mną i pomoże mi wybrać sad i na gadaniu się skończyło.... A dziś, jak co tydzień pojechaliśmy na zakupy - i co? zawsze pomagał, coś tam wrzucał, miał propozycje obiadowe na tydzień, a dziś - sama rób, a potem zostawił mnie samą w sklepie sad. Super.... Czy wszyscy faceci są tak nieodpowiedzialni.... Nie wiem, czy oni w ten sposób reagują na ciążę? Boją się odpowiedzialności, czy to jakiś strach? Nie wiem....
Nie wiem już co mam robić? Nie wiem ile jeszcze wytrzymam... Boli mnie to jego zachowanie.
zauroczenie, szkoda mi Ciebie bardzo... wiem, jak Ci ciężko. Dlatego pisz, trzymajmy się razem... Bo któż nas lepiej zrozumie....
Uściski dla wszystkich smile

150

Odp: Sama w ciąży

Tak, Silly, wszyscy są nieodpowiedzialni. U mnie starania przyszłego tatusia poszły w pył. Przynajmniej raz w tyg wraca po dobrym drinku. Znalazł sobie przyjaciółkę w pracy, a jest tam od półtora miesiąca. Ostatnio wrócił o nad ranem, z smsem w tel od tej koleżanki, o treści "jesteś wspaniały, ale nie mogę się na to zgodzić, szanuję naszą znajomość". Zgodzić na co?? Wcześniej korespondował z jakimiś laskami przez internet. Dziewczyny z portali ogłoszeniowych typu "pani szuka pana". I z całym tym jego staraniem, sorry, ale nie będę go trzymać pod swoim dachem. Po raz kolejny dałam mu szansę. Nawet mu cholerną koszulę uprasowałam na tę imprezę. Głupia jestem, jak but.
Wkurzyłam się, pojechałam do jego rodziców. Okazało się, że oszukuje niemal na każdym kroku. Np przez półtora roku mówił mi, że skończył AWF, a to nieprawda, bo nawet nie podjął nigdy żadnych studiów. I takich przykładów jest milion. I jak ja mam wierzyć w cokolwiek?
Jednak nie to jest dla mnie najgorsze. Najgorsze jest to, że moja wypłata na zwolnieniu starcza na opłaty i kredyty. Więcej nic. Będę musiała chyba wynająć swoje mieszkanie, bo nie wiem, co dalej. Do rodziców nie bardzo chcę iść, ale nie wiem, czy nie będę miała innego wyjścia. O ile mnie przyjmą z małą. I powtarzam sobie, że najważniejsze jest w tym wszystkim dziecko, ale wcale nie czuję, że je kocham... Myśli coraz czarniejsze. Są chyba jeszcze jakieś przytułki... Coś mi się obiło o uszy..

151

Odp: Sama w ciąży
A-n-n-n napisał/a:

Tak, Silly, wszyscy są nieodpowiedzialni. U mnie starania przyszłego tatusia poszły w pył. Przynajmniej raz w tyg wraca po dobrym drinku. Znalazł sobie przyjaciółkę w pracy, a jest tam od półtora miesiąca. Ostatnio wrócił o nad ranem, z smsem w tel od tej koleżanki, o treści "jesteś wspaniały, ale nie mogę się na to zgodzić, szanuję naszą znajomość". Zgodzić na co?? Wcześniej korespondował z jakimiś laskami przez internet. Dziewczyny z portali ogłoszeniowych typu "pani szuka pana". I z całym tym jego staraniem, sorry, ale nie będę go trzymać pod swoim dachem. Po raz kolejny dałam mu szansę. Nawet mu cholerną koszulę uprasowałam na tę imprezę. Głupia jestem, jak but.
Wkurzyłam się, pojechałam do jego rodziców. Okazało się, że oszukuje niemal na każdym kroku. Np przez półtora roku mówił mi, że skończył AWF, a to nieprawda, bo nawet nie podjął nigdy żadnych studiów. I takich przykładów jest milion. I jak ja mam wierzyć w cokolwiek?
Jednak nie to jest dla mnie najgorsze. Najgorsze jest to, że moja wypłata na zwolnieniu starcza na opłaty i kredyty. Więcej nic. Będę musiała chyba wynająć swoje mieszkanie, bo nie wiem, co dalej. Do rodziców nie bardzo chcę iść, ale nie wiem, czy nie będę miała innego wyjścia. O ile mnie przyjmą z małą. I powtarzam sobie, że najważniejsze jest w tym wszystkim dziecko, ale wcale nie czuję, że je kocham... Myśli coraz czarniejsze. Są chyba jeszcze jakieś przytułki... Coś mi się obiło o uszy..

Masz jeszcze jedno wyjście: alimenty.

152

Odp: Sama w ciąży

Swojej córce nie płaci od lat. Uważasz, że coś się zmieni i nagle poczuje zew odpowiedzialności? Chciałabym w to uwierzyć, ale już nie potrafię...

153

Odp: Sama w ciąży
A-n-n-n napisał/a:

Swojej córce nie płaci od lat. Uważasz, że coś się zmieni i nagle poczuje zew odpowiedzialności? Chciałabym w to uwierzyć, ale już nie potrafię...

Z tego co wiem, w Pl był fundusz alimentacyjny, nie wiem jak to teraz funkcjonuje. Musisz się trochę rozeznać. A przytułki zostaw sobie raczej jako ostateczność. Jeśli miałabyś możliwość, to najlepiej byłoby u rodziców, zawsze to też jakaś pomoc. Najchętniej zaprosiłabym Cię do siebie, żeby Ci pomóc...
Razem raźniej smile. U mnie też nie lepiej.... sad

154

Odp: Sama w ciąży

Fundusz mnie nie obejmie, ponieważ mam zbyt duży dochód. Poza tym trzeba czekać, aż on przestanie płacić..
Wiesz, gdybym mogła, to bym stąd wyjechała gdzieś daleko, zacząć wszystko od nowa.

Kurczę, czy Wy też tak macie z tą samotnością? Już nic nie pomaga, ani czytanie, ani oglądanie, ani pieczenie, sprzątanie.. Chwilami czuję tak samotna, że nie wiem, co ze sobą zrobić. Siedzę na tym zwolnieniu i wszystko mieli mi się w głowie.

155

Odp: Sama w ciąży

Hej, dziewczyny, żyjecie?
Napiszcie, co u Was

156

Odp: Sama w ciąży

No hej smile
U mnie powolutku. Synuś rośnie, wszystko wydaje się w porządku. Poza tym, że jestem teraz przeziębiona, wszystko mnie boli.
A co u Ciebie? Co tam u Was dziewczyny?

Pozdrawiam serdecznie

157

Odp: Sama w ciąży

Hej,
Ktoś tu jeszcze zagląda? Pewnie już macie spore brzuszki, a Annn - jest już na finiszu?
Silly, jak się miewasz?
Pozdrawiam gorąco

158

Odp: Sama w ciąży

posłuchaj mnie to nie z tobą jest coś nie tak, tylko z nim, ja tez wychowałam 2 malutkich dzieci sama, rozstałam się z męzem kiedy urodziło się 2 dziecko a pierwsze miało rok i 2 miesiące, było ciężko naprawde, ale dzieci terazm mam dorosłe i wiesz... córka mi kiedyś powiedziała, dziekuję ze nie musiałam dorastać w atmosferze toksycznego związku w ciągłych awanturach. Zobaczysz jak urodzi się dziecko to ono będzie dla ciebie światłem, dla niego bedziesz codziennie walczyc:)) a z facetem daj sobie spokój bo nie jest ciebie wart

159

Odp: Sama w ciąży
Kazarka napisał/a:

Hej,
Ktoś tu jeszcze zagląda? Pewnie już macie spore brzuszki, a Annn - jest już na finiszu?
Silly, jak się miewasz?
Pozdrawiam gorąco

Cześć smile
Co tam u Ciebie ? U mnie faktycznie - brzuszek coraz większy smile, mały fika koziołki smile aż mnie czasem brzuch boli smile.
Poza tym ciągle mi coś znajdują lekarze - a to biorę luteinę - bo szyjka się skraca, a teraz czekam na kolejny skan, bo podobno malutki jest za malutki...

Pozdrawiam serdecznie i odzywajcie się czasem....

160

Odp: Sama w ciąży

Cześć Silly smile Na kiedy masz termin? Ja też miałam ciążowe problemy, na szczęście malutki urodził się silny i zdrowy z 10 punktami wink Teraz już sporo rozrabia i lata po całym domu, wszędzie go pełno, a proroctwa były różne. Mam nadzieję, że i u Ciebie będzie w porządku.
U mnie jakoś leci, bez fajerwerków, ale spokojnie raczej. Staram się skupić na dziecku, domu i pracy, a nie na "zbędnościach", bo inaczej można by oszaleć. Teraz szukam innej pracy, bo w starej mogę zostać jeszcze rok, ale chyba nie chcę... Muszę w końcu postawić kolejny zawodowy krok, bo teraz tkwię w miejscu, za długo już. Także proszę trzymać za mnie kciuki w tej kwestii.
Jak sobie radzisz? Jak Twoje starsze dzieci?
Pozdrawiam

161

Odp: Sama w ciąży

Hej smile
Ja mam termin na tegoroczne święta smile, pewnie w lany poniedziałek, albo w niedzielę wielkanocną zjawi się mały kurczaczek smile
Szykuję sobie powolutku wyprawkę, a to jakieś ciuszki, a to oglądam łóżeczka i takie tam - jest trochę tych rzeczy. Moja malutka strasznie się cieszy i nie może się już doczekać jak mały się urodzi. Pomaga, dopytuje....
Na razie czuję się ogólnie dobrze, przyzwyczajam się do swojej "ciężkości" big_smile. Trudniej mi teraz niektóre rzeczy wykonywać, mam nadzieję, że rozumiesz o czym mówię. Wg lekarzy mały rozwija się prawidłowo i to najważniejsze.
Poza tym popołudniami troszkę jeszcze pracuję, bo pieniążki potrzebne. Teraz strasznie szybko mi czas ucieka....
Kazarko - trzymam kciuki i powodzenia....

Pozdrawiam Was serdecznie

Posty [ 131 do 162 z 162 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026