netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Sama w ciąży

161 odpowiedzi25 437 wyświetleńzałożony przez A-n-n-n, 15.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 162 ]

66

Odp: Sama w ciąży

Zignoruj te wypowiedzi... Nie daj się tak wpędzać w poczucie winy. Najważniejsza jesteś Ty i dziecko! Teraz i potem też.

Co do pracy to musiałby stać się jakiś cud, żeby to ocalić. Będzie likwidacja, niestety... Pisząc "tu zostanę" myślałam o pracy. Jakoś to się chyba wszystko ułoży, staram się póki co skupić się na tym, co jest...

Mój syn ma na imię Dawidek. smile

67

Odp: Sama w ciąży

Witam Was
Nie jestem jeszcze sama, ale niewiele brakuje, żebym została. Mieszkamy jeszcze razem, ale od jakiegoś czasu nie układa się zupełnie. On uważa, że to ciągle moja wina. Po części pewnie tak, ale ja uważam, że i do miłości i do kłótni potrzeba dwojga... Niestety mój partner uważa inaczej. Ciągle słyszę, że jestem psychiczna, chora, nienormalna.... Bo uważa, że próbuję mu wejść na głowę. Tylko, że ja nie rozumiem - czy pytanie "co robisz" - jest wchodzeniem na głowę, czy prośba o cokolwiek - np o herbatę czy umycie dizecka - to wchodzenie na głowę? Jestem w ciąży... mam naprawdę trudne dni, źle się czuję. Jestem tutaj sama, nie mam z kim pogadać, nie mam się do kogo przytulić, ciągle pracuję. Brak wsparcia i ciągły lęk o ciąże.... A mój partner? Jak to facet - to ja jestem w ciąży, nie on. Ciągle mnie wyzywa, krzyczy na mnie, wpiera mi że to wszytko moja wina, że wszystko robię źle. Co rano wstawałam i robiłam mu kawę, od kilku dni sam sobie robi i dziś mi to wyrzucił.... To okropne... Nie widzi nic pozytywnego we mnie, a raczej nie chce nic dostrzec. nie wiem co mam robić... Kocham go i zależy mi na nim, i to w tym wszystkim najgorsze...

68

Odp: Sama w ciąży
Silly Hopes napisał/a:

Witam Was
Nie jestem jeszcze sama, ale niewiele brakuje, żebym została. Mieszkamy jeszcze razem, ale od jakiegoś czasu nie układa się zupełnie. On uważa, że to ciągle moja wina. Po części pewnie tak, ale ja uważam, że i do miłości i do kłótni potrzeba dwojga... Niestety mój partner uważa inaczej. Ciągle słyszę, że jestem psychiczna, chora, nienormalna.... Bo uważa, że próbuję mu wejść na głowę. Tylko, że ja nie rozumiem - czy pytanie "co robisz" - jest wchodzeniem na głowę, czy prośba o cokolwiek - np o herbatę czy umycie dizecka - to wchodzenie na głowę? Jestem w ciąży... mam naprawdę trudne dni, źle się czuję. Jestem tutaj sama, nie mam z kim pogadać, nie mam się do kogo przytulić, ciągle pracuję. Brak wsparcia i ciągły lęk o ciąże.... A mój partner? Jak to facet - to ja jestem w ciąży, nie on. Ciągle mnie wyzywa, krzyczy na mnie, wpiera mi że to wszytko moja wina, że wszystko robię źle. Co rano wstawałam i robiłam mu kawę, od kilku dni sam sobie robi i dziś mi to wyrzucił.... To okropne... Nie widzi nic pozytywnego we mnie, a raczej nie chce nic dostrzec. nie wiem co mam robić... Kocham go i zależy mi na nim, i to w tym wszystkim najgorsze...

Cześć Silly Hopes,
Od razu napiszę, że skoro nie masz tam z kim szczerze porozmawiać, to może warto zgłosić się do psychologa lub pójść na L4 i pojechać do rodziców, życzliwych ludzi, by odpocząć trochę? Jesteś w ciąży, więc potrzebujesz spokoju, a nie ciągłych wyzwisk, kłótni... Musisz myśleć o sobie i dziecku, raczej dzieciach! Inne rzeczy niech zejdą na dalszy plan - postaraj się. W którym jesteś tygodniu? Ile ma Twoje dziecko? Jesteście po ślubie? Pamiętaj, że nie jesteś służącą, skoro szanowny Cię tak traktuje, to dlaczego masz mu robić poranną kawkę? Domyślam się, że próbowałaś z nim normalnie rozmawiać, ale się nie dało, więc niech facet przemyśli swoje zachowanie...  Nie możesz się wykończyć psychicznie... Rozumiem, że go kochasz, ale nie wolno Ci dać się tak perfidnie traktować, tym bardziej jeszcze, że dziecko na to wszystko patrzy.
Uważaj na siebie, pisz tutaj,
Pozdrawiam.

69

Odp: Sama w ciąży

Cześć Kazarka smile
Dzięki za odpowiedź. Widzisz, to nie takie proste pojechać do rodziców, bliskich.... bardzo bym chciała, tak bardzo potrzebuję teraz wsparcia... Widzisz, jestem z dziećmi w UK, oni chodzą tu do szkoły. Ja zwolnienia tu raczej nie dostanę - ciąża to nie choroba. Nie mam tu nikogo z kim mogłabym zostawić dzieci, mają 9 i 11 lat. Pewnie się powtórzę, ale jestem tu sama, kilku znajomych, ale nie bliskich. Dzieci mi pomagają wiesz, malutka ciągle się pyta jak się czuję, głaska mnie po brzuchu. Uwierz mi, tak bardzo brakuje mi ciepła partnera, jego bliskości, dobrego słowa. Powiedział mi dzisiaj, że stara się czasem być miły.... poza tym, że to moja wina że się stresuje, i że nie będzie już  ze mną, że jak urodzę chore dziecko, to nawet się nie odezwie sad. Jak ja mam się w takiej sytuacji nie stresować? On uważa, że jego zachowanie jest w porządku, że to ze mną jest coś nie tak. Od wczoraj nie spi już nawet w pokoju, wyniósł się do dzieci, spał na podłodze... I to moja wina jest, bo on tam poszedł. Powiedział mi, że jest zmęczony... odpowiedziałam - że ja jestem podwójnie. A on od razu - oj, nie narzekaj już... i już się wydarł...

70

Odp: Sama w ciąży

Silly Hopes, wygląda na to, że naprawdę działasz mu na nerwy. Przykro mi bardzo, bo wiem, jak musi być Ci ciężko. Dobrze, że starsze dzieci są wsparciem.

Ciężko w tej sytuacji coś wymyślić, jednak facet ewidentnie pokazuje, że mu nie zależy. Nie poczuwa się, skoro mówi, że Cię zostawi. Aż mnie serce zabolało, kiedy to czytałam. Pisz tu, kiedy Ci będzie źle, to pomaga. Ale jeśli chodzi o psychologa, to pewnie można coś załatwić. Chociaż w tym przypadku to chyba jemu bardziej potrzebna jest terapia...

Kazarka, co u Ciebie? Jak nastrój?

71

Odp: Sama w ciąży
Silly Hopes napisał/a:

Cześć Kazarka smile
Dzięki za odpowiedź. Widzisz, to nie takie proste pojechać do rodziców, bliskich.... bardzo bym chciała, tak bardzo potrzebuję teraz wsparcia... Widzisz, jestem z dziećmi w UK, oni chodzą tu do szkoły. Ja zwolnienia tu raczej nie dostanę - ciąża to nie choroba. Nie mam tu nikogo z kim mogłabym zostawić dzieci, mają 9 i 11 lat. Pewnie się powtórzę, ale jestem tu sama, kilku znajomych, ale nie bliskich. Dzieci mi pomagają wiesz, malutka ciągle się pyta jak się czuję, głaska mnie po brzuchu. Uwierz mi, tak bardzo brakuje mi ciepła partnera, jego bliskości, dobrego słowa. Powiedział mi dzisiaj, że stara się czasem być miły.... poza tym, że to moja wina że się stresuje, i że nie będzie już  ze mną, że jak urodzę chore dziecko, to nawet się nie odezwie sad. Jak ja mam się w takiej sytuacji nie stresować? On uważa, że jego zachowanie jest w porządku, że to ze mną jest coś nie tak. Od wczoraj nie spi już nawet w pokoju, wyniósł się do dzieci, spał na podłodze... I to moja wina jest, bo on tam poszedł. Powiedział mi, że jest zmęczony... odpowiedziałam - że ja jestem podwójnie. A on od razu - oj, nie narzekaj już... i już się wydarł...

No tak, w UK wszystko wygląda inaczej. Szkoda mi Ciebie... Mimo wszystko postaraj się trochę pomyśleć o sobie, bo to nie z Tobą jest coś nie tak... Trzymaj się!

A-n-n-n, dziękuję, już trochę lepiej. Tatuś robi scenki, ale się staram nie przejmować. Mści się - jego problem. A z pracą, to chyba spróbuję ją zawczasu zmienić, oczywiście, jeśli się uda. Jakoś to się chyba w końcu poukłada... Mam nadzieję. A Ty jak się czujesz?

72

Odp: Sama w ciąży

A jakie on Ci sceny robi? Skoro nie chciał być z Tobą??

73

Odp: Sama w ciąży

Jest wkurzony, że go podałam o alimenty i złożyłam wniosek dot. uregulowania kontaktów. Przecież można było wszystko załatwić bez sądu, "dogadać się". Niedawno np. zadzwonił, że nas nie ma w domu, a on jest pod drzwiami, tzn. utrudniam mu odwiedzanie dziecka. Prosiłam, żeby prędzej informował, że przyjdzie, no ale po co? Jak już przychodzi, to rzuca jakieś głupie, kąśliwe teksty, krytykuje, udowadnia, że nie jestem dobrą matką... No ale już się uodporniam.

74

Odp: Sama w ciąży

Boże kochany, co za ludzie... Mnie pewnie czeka to samo. Już się boję, jak czytam Twoje odpowiedzi.

75

Odp: Sama w ciąży

Nie bój się, może u Ciebie będzie inaczej? Nie martw się na zapas. Dziś mimo wszystko zachowałam ogromny spokój podczas wizyty, ignorowałam jego uwagi, teraz to dopiero wszystko odreagowuję.

76

Odp: Sama w ciąży

Witam wszystkie net kobietki porzucone. Jak sytuacja u was? Jak radzicie sobie po rozstaniu i jak czujecie sie w ciazy? Jakis czas temu pisalam tu ze zostawil mnie facet jak dowiedzial sie o ciazy. W kilka dni sytuacja sie upozadkowala (tak myslalam) "partner" poczul sie do odpowiedzialnosci, pojechal ze mna do lekarza i jak zobaczyl usg to mial zy w oczach. Przepraszal mowil ze sie wszystko zmieni, ze stworzymy rodzine, zamieszkamy razem, wybaczylam bo kochalam i bylam szczesliwa ze dziecko bedzie mialo pelna rodzine. Ale to nie trwalo dlugo. On ma wolne tylko weekendy caly tydzien poza domem. Przyjezdzal byly plany o mieszkaniu, zaczelismy szykowac sobie dom po mojej babci ale... Czesto pil, na poczatku troche przymykalam oko. Moowilam oczywisciw ze nie moze tak byc zeby sie ogarnal ze go potrzebuje a on pije. Obietnice ze nie bedzie itp a ja glupia uwierzylam... Az do ostatniego weekendu. Wszystko sie przelalo. w sobote rano pojechal do szefa z kolega, dlugo nie wracal a jak jz wrocil to ledwo trzymal sie na nogach, awantura oczywiscie z mojej strony, glupie bo z pijanym nie ma dyskusji. Dwa dni siedzial z moim bratem cala sobote pil. Ja zle sie czulam bolal mnie brzuch wysokie cisnienie a jego nic nie obchodzilo tylko pil... Chcialam go spakowac i wyrzucic ale mam za dobre serce jak to pijanego z domu wyrzucic jeszcze jakis wypadek spowoduje, no i tak siedzial. Spal na podlodze do lozka go nie wpuscilam. W niedziele "chorowal" wiec nie bylo rozmowy bo on ma kaca i nie mysli, tak do wieczora az w koncu wydobrzal. Probowalam rozmawiac ze albo to sie skonczy albo z nami koniec. On myslal ze mnie udobrucha podchodzil przytulal i mowil ze kocha, ale co z tego jak pil. Bylam nieugieta nie dalam sie nabrac. W koncu i on zly powiedzial ze taki jest i jak nie akceptuje tego to trudno. Ja na to ze pijaka nie bede trzymac i tego akceptowac. Skonczylo sie na takich slowach jakbym wiedzial ze tak bedzie to nigdy bym sie nie spotkal z Toba i ze zaluje straconego czasu, dodal glupi bylem bo dupy mi sie zachcialo a teraz problemy, jak wspomnialam o dziecku (bo on chyba zapomnial o ciazy) to powiedzial ze mi je odbierze bez zadnych problemow. Tego bylo dla mnie za duzo, kazalam mu sie pakowac i wynosic, mama uslyszala z drugiego pokoju co sie dzieje i jeszcze pomogla mi go "wyprosic" wszystko jest swieze ale nie zaluje, jakby dziecko mialo miec  takiego ojca to lepiej zeby go nie mialo. Zaluje tylko ze sie uwiklalam w taki zwiazek ze dalam sie omamic, wczesniej nie pil tylko okazyjnie na jakiejs imprezie. Zaluje ze moje dziecko nie bedzie mialo ojca ktory nas pokocha ale nie moge sie zalamac

77

Odp: Sama w ciąży

Ilona3407, dobrze zrobiłaś i tego się trzymaj! Nie daj Boże, żebyś dała się udobruchać i pozwoliła wracać. Bo podejrzewam, że niedługo mu się znowu zatęskni i spróbuje.
Jeśli już to pozwól mu wrócić po ...terapii odwykowej, tylko i wyłącznie - choć i to niczego nie gwarantuje.

78

Odp: Sama w ciąży
wierny_tomasz napisał/a:

Ilona3407, dobrze zrobiłaś i tego się trzymaj! Nie daj Boże, żebyś dała się udobruchać i pozwoliła wracać. Bo podejrzewam, że niedługo mu się znowu zatęskni i spróbuje.
Jeśli już to pozwól mu wrócić po ...terapii odwykowej, tylko i wyłącznie - choć i to niczego nie gwarantuje.

Co do powrotu to nie ma mowy, juz raz popelnilam ten blad, teraz sie zastanawiam po co sie tak dobrze maskowal bo nie wierze zeby problem wyszedl tak nagle. Boli mnie to ze chcial tego dziecka bylo planowane. Co do tego ze zateskni nie mam zadnych watpliwosci, bedzie przepraszal chcial wrocic ale ja sie nie ugne. Mam wsparcie w rodzicach bo mieszkam z nimi i jak bede miala chwile slabosci zeby wrocic to oni otworza mi oczy. Najgorsze jest to ze nadal kocham tego palanta

79

Odp: Sama w ciąży
Ilona3407 napisał/a:

Co do powrotu to nie ma mowy, juz raz popelnilam ten blad, teraz sie zastanawiam po co sie tak dobrze maskowal bo nie wierze zeby problem wyszedl tak nagle. Boli mnie to ze chcial tego dziecka bylo planowane. Co do tego ze zateskni nie mam zadnych watpliwosci, bedzie przepraszal chcial wrocic ale ja sie nie ugne. Mam wsparcie w rodzicach bo mieszkam z nimi i jak bede miala chwile slabosci zeby wrocic to oni otworza mi oczy. Najgorsze jest to ze nadal kocham tego palanta

Hej smile
Dobrze, że nie jesteś sama, że masz bliskich koło siebie. Rozumiem Cię i wiem, że gdybyś była sama, trudniej by Ci było. Widzisz, ja też kocham.... bez wzajemności, jestem w ciąży i tylko kwestia czasu, jak zostanę sama sad. Trudno, powoli przywykam do tej myśli. Ale nie można nic na siłę, ja już nie mam siły. Trudno mi o tyle, że nie mam tu nikogo sad, jestem sama, moi bliscy są 1500 km ode mnie.... Muszę sobie dać radę, jakoś muszę...
Trzymaj się Ilona3407, wytrwałości i radości z maluszka smile

80

Odp: Sama w ciąży
Silly Hopes napisał/a:
Ilona3407 napisał/a:

Co do powrotu to nie ma mowy, juz raz popelnilam ten blad, teraz sie zastanawiam po co sie tak dobrze maskowal bo nie wierze zeby problem wyszedl tak nagle. Boli mnie to ze chcial tego dziecka bylo planowane. Co do tego ze zateskni nie mam zadnych watpliwosci, bedzie przepraszal chcial wrocic ale ja sie nie ugne. Mam wsparcie w rodzicach bo mieszkam z nimi i jak bede miala chwile slabosci zeby wrocic to oni otworza mi oczy. Najgorsze jest to ze nadal kocham tego palanta

Hej smile
Dobrze, że nie jesteś sama, że masz bliskich koło siebie. Rozumiem Cię i wiem, że gdybyś była sama, trudniej by Ci było. Widzisz, ja też kocham.... bez wzajemności, jestem w ciąży i tylko kwestia czasu, jak zostanę sama sad. Trudno, powoli przywykam do tej myśli. Ale nie można nic na siłę, ja już nie mam siły. Trudno mi o tyle, że nie mam tu nikogo sad, jestem sama, moi bliscy są 1500 km ode mnie.... Muszę sobie dać radę, jakoś muszę...
Trzymaj się Ilona3407, wytrwałości i radości z maluszka smile

Ciezki czas przed Toba, a myslalas zeby wrocic w rodzinne strony? Nie bylabys sama i napewno byloby Ci latwiej. Ja bardzo ciesze sie maleństwa, a po wyrzuceniu go bardzo mi ulzylo bo bycie z nim to jak bomba zegarowa zrozumialam ze nic sie nie zmieni a bedzie gorzej. Zaluje ze wcześniej dalam mu szanse

81

Odp: Sama w ciąży
A-n-n-n napisał/a:

Cześć wszystkim,
Chciałam się przywitać i opowiedzieć swoją historię. Na pewno znajdzie się sporo osób, które spotkał podobny los i może doradzicie mi, jak się pozbierać.
Ale może od początku.
Jakoś nigdy nie miałam specjalnie szczęścia do związków. Mimo, że zawsze trwały dość długo, nigdy nie kończyły się happy endem.
Rok temu, w czerwcu, zmieniłam pracę. Byłam wtedy rok po rozstaniu i z nikim się nie spotykałam. T. podobnie. Od samego początku dawał mi do zrozumienia, że jest mną zainteresowany. Powoli zaczęliśmy się spotykać. Nic sobie nie obiecywałam, ale było pięknie. Kwiaty, kawa w łóżku, piękne słowa... No miód po prostu, aż nie mogłam uwierzyć. Facet starszy co prawda o 8 lat, z przeszłością i córką z poprzedniego małżeństwa, ale ja też po rozwodzie. Zaczął mnie namawiać do tego, żebyśmy na poważnie wzięli ten związek, pomyśleli o dziecku. Szybko się do mnie wprowadził. Na początku oczywiście sielanka. Ale po czasie coś zaczęło mnie niepokoić. Mianowicie on stracił pracę. Ale nie specjalnie garnął się do szukania nowej. Ja wtedy całkiem nieźle zarabiałam, więc tematem za bardzo się nie przejęłam. W dodatku okazało się, że jestem w ciąży. I wtedy zaczęły się awantury. Najgorsze było to, że nic z nich nie wynikało. Zero porozumienia. Dwa kanały, ja mówiłam do jednego, on do drugiego i nijak się nie mogliśmy spotkać. W końcu doszłam do wniosku, że nie będziemy się męczyć i pójdziemy na terapie. Troszkę niby pomagała, ale relacje między nami nadal nie były dobre. W końcu dostałam krwawienia. Diagnoza - ciąża zatrzymana. Poronienie, zabieg. Wtedy jakoś tak nawet więcej wsparcia okazał. I postanowiliśmy, że jakoś przetrwamy i damy radę. Ja byłam wtedy na l4 w pracy. On jednak nadal nie myślał o tym, żeby coś ogarnąć, natomiast bez reszty oddawał się swojej pasji - jeździe konnej i piciu z kolegami. Powoli zaczynałam mieć dość. W dodatku czułam, że nie jest ze mną szczery. NIgdy nie wiedziałam, gdzie tak naprawdę jest i z kim. Podjęłam decyzję, że się rozstaniemy. On nie chciał. Ale co najlepsze, okazało, że ma mnóstwo tajemnic przede mną. Np to, że wszędzie ma od cholery długów. Komornicy, nie płacone alimenty, providenty. Jego wytłumaczenie było takie, że to jego sprawy, a mnie nic do tego. Wyprowadził się.
To było przed samym nowym rokiem. Po miesiącu zadzwonił. Powoli znów zaczęliśmy się spotykać. W tym czasie, kiedy nie byliśmy razem, zatrudnił sie w stajni u dziewczynki, która zakochała się z nim. Mówił, że on do niej nic nie czuje, że jest za młoda, brzydka itp itd. Uwierzyłam. Wróciliśmy do siebie, ale on ciagle pracował daleko, widywaliśmy się raz w tyg. I w między czasie znów okazało się, że jestem w ciąży. Chorowałam wtedy, więc było to prawie niemożliwe, a jednak....
I wszystko niby powoli zaczęło się układać, prawie znalazł pracę w okolicy mojego domu, miało być znowu pięknie. Ale nie, kilka dni temu zadzwoniła do mnie ta dziewczyna. Zapytała, czy on jest ze mną, bo ona nie wie, na czym stoi. Podobno są razem od października, mieszka u niej, byli razem nad morzem i być może nawet jest w ciąży... Musiałam usiaść, kiedy wysłuchałam całej jej historii.
Zaprzeczył. I ciągle ma z nią kontakt. Obiecał, że nigdy więcej tajemnic, a kasuje smsy. Dzwoni do niej. Kiedy pytam po co, mówi, że szukam awantury. Nie potrafię mu już zaufać. Pokłóciliśmy się i wrzeszczał na mnie strasznie. Mówił, że moge usunąć ciążę. Ze chce spokoju i ma wszystkiego dość i niczego absolutnie nie wyjaśnił. Kiedy ja się domyślam czegoś, co pewnie jest prawdą, on reaguje furią, jeśli tylko mam czelność zapytać.
A ja jestem w 4 miesiącu ciąży. Martwię się o dziecko. Dodam, że przy nim całkowicie się spłukałam, bo to ja utrzymywałam nas obydwoje.
I myślę sobie, że to chyba ze mną jest coś nie tak. Jeszcze nigdy nie czułam się tak podle. Wstydzę sie, że znów mu zaufałam. I że teraz nie wiem, jak poradzić sobie z myślami. A bywają tragiczne..

82

Odp: Sama w ciąży

witaj  rzeczywiście powinnaś dać sobie spokój z nim nie wiem ile on ma lat ale jest jest nie odpowiedzialny i nie docenia tego co ma ja mam 32 lata i praktycznie z pracy do pracy bo jestem budowlańcem i zaraz będą przestoje a  moja dziewczyna była w podobnej sytuacji zostawił ją facet z dzieckiem i z długami bez środków do życia i trzeba było brać kredyt na spłatę tego wszystkiego i trzeba pracować od rana do nocy szkoda że to spadło tylko na mnie a dziecko to nie problem ja jej córcie kocham jak swoją po mimo tego że ma 12 lat i wie że nie jestem jej ojcem.
pozdrawiam napisz jak będziesz się nudzić

83

Odp: Sama w ciąży
boski123 napisał/a:

witaj  rzeczywiście powinnaś dać sobie spokój z nim nie wiem ile on ma lat ale jest jest nie odpowiedzialny i nie docenia tego co ma ja mam 32 lata i praktycznie z pracy do pracy bo jestem budowlańcem i zaraz będą przestoje a  moja dziewczyna była w podobnej sytuacji zostawił ją facet z dzieckiem i z długami bez środków do życia i trzeba było brać kredyt na spłatę tego wszystkiego i trzeba pracować od rana do nocy szkoda że to spadło tylko na mnie a dziecko to nie problem ja jej córcie kocham jak swoją po mimo tego że ma 12 lat i wie że nie jestem jej ojcem.
pozdrawiam napisz jak będziesz się nudzić

On ma 30 lat ciaza planowana. Pracuje bardzo duzo poza domem moze dlatego wczesniej nie zauwazalam problemu bo napewno taki byl.a jak nie potrafi docenic to niech zyje dalej po swojemu tylko ze straci co najwazniejsze

84

Odp: Sama w ciąży

Wczoraj bylo ok bylam z siebie dumna ze znalazlam w sobie tyle sily zeby zakonczyc ten zwiazek, ale dzisiaj juz nie jest tak fajnie, mam poczucie winy co do malenstwa ze zdecydowalam sie na nie z nieodpowiednim facetem, ze nie bedzie mialo pelnej rodziny sad Jestem w kompletnej rozsypce sad

85

Odp: Sama w ciąży
Ilona3407 napisał/a:

Co do powrotu to nie ma mowy,....... Najgorsze jest to ze nadal kocham tego palanta

Życzę Ci wytrwałości, bo to bardzo trudne. Tym bardziej, że nosisz jego dziecko. Trzymam za Ciebie kciuki.

Kazarka, co u Ciebie?
Silly Hopes, jak się czujesz?

Ja jeszcze tydzień stresu i jeśli okaże się, że moja córeczka jest zdrowa, to już nic nie będzie ważne.

boski123, widzisz, sytuacja nagle zaczyna się zmieniać. Od jakiegoś miesiąca okazało się, że ojciec mojego dziecka jest jedyną osobą, na którą teraz mogę liczyć... I naprawdę nie wierzę, że to piszę. Więc życie niestety co chwila płata nam figle i nigdy nie wiadomo, co za chwilę się stanie. Ale teraz najważniejszy jest maluszek.

86

Odp: Sama w ciąży
A-n-n-n napisał/a:
Ilona3407 napisał/a:

Co do powrotu to nie ma mowy,....... Najgorsze jest to ze nadal kocham tego palanta

Życzę Ci wytrwałości, bo to bardzo trudne. Tym bardziej, że nosisz jego dziecko. Trzymam za Ciebie kciuki.

Kazarka, co u Ciebie?
Silly Hopes, jak się czujesz?

Ja jeszcze tydzień stresu i jeśli okaże się, że moja córeczka jest zdrowa, to już nic nie będzie ważne.

boski123, widzisz, sytuacja nagle zaczyna się zmieniać. Od jakiegoś miesiąca okazało się, że ojciec mojego dziecka jest jedyną osobą, na którą teraz mogę liczyć... I naprawdę nie wierzę, że to piszę. Więc życie niestety co chwila płata nam figle i nigdy nie wiadomo, co za chwilę się stanie. Ale teraz najważniejszy jest maluszek.

A-n-n-n To dobrze ze masz w nim wsarcie, to bardzo duza szansa na to ze bedzie naprawde dobrym ojcem smile

87 Ostatnio edytowany przez Kazarka (2013-09-24 22:26:18)

Odp: Sama w ciąży

Witajcie dziewczyny,

Bardzo, bardzo się cieszę, że piszecie. Mi też pomogło kiedyś inne forum, dziewczyny mi doradziły np. czy powiedzieć szanownemu o ciąży i w innych sprawach. Takie wylanie z siebie wszystkiego przynosi jakąś ulgę... Dlatego zachęcam Was do pisania.
U mnie troszkę się zwaliło w ostatnim czasie, pisałam o problemach w pracy, adaptacji dziecka w żłobku, doszły problemy zdrowotne... Dostałam też terminy rozpraw dotyczących alimentów i uregulowania kontaktów z dzieckiem. Eks złożył odpowiedź na wniosek o regulację - krótko mówiąc stek bzdur. Zaznaczył tam m.in. że utrudniam mu odwiedzanie dziecka i nie chcę z nim ustalić przebiegu spotkań, dlatego żąda wizyt poza moim domem. Trochę też nie zgadzamy się co do terminów spotkań... Nie wiem, co z tym będzie, boję się, choć i zmuszam do pozytywnego myślenia w tej kwestii. Nie dogadujemy się także, jeśli chodzi o pieniądze na dziecko, ale eks nie odpisał na pozew... W mojej obecności jest bezczelny, próbuje gierek, ale zachowuję się z klasą... pozornie bez nerwów. Później wszystko ze mnie spływa ze zdwojoną siłą.... Nawet teraz się trochę rozkleiłam, dlatego dziękuję, że mogę tu napisać...

Ann, trzymam kciuki za Twoją córcię. Mam nadzieję, że będzie zdrowa. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, jak dobija takie czekanie...

Ilona, gratuluję odwagi zakończenia związku. Bądź z siebie dumna!

Silly Hopes - trzymaj się!

88

Odp: Sama w ciąży

Witajcie
No i zostałam sama sad. Nie wiem jak sobie poradzę. Boję się. Nie potrafię zrozumieć faceta. Nie wiem dlaczego tak bardzo mnie nienawidzi. Od kiedy jestem w ciąży przestał mnie przytulać, nie pozwalał się zbliżyć do siebie, nie uśmiechał się... nie było dobrze wcześniej, a od kiedy wie o dziecku zaczęło być gorzej. Jestem tutaj sama, do tego w ciąży, dwójka dzieci i co? Kocham go, najgorsze, jest to, że wciąż kocham bardzo, tęsknię.... nie mogę się skupić na niczym przyjemnym, nie potrafię nienawidzić.... Momentami żałuję, że jestem w ciąży. Nie rozumiem, że facet może tak po prostu zostawić swoje dziecko. Nie szanując mnie, nie szanuje swojego dziecka, prawda? To ja muszę z wielu rzeczy zrezygnować, to ja muszę przez pierwszy trymestr znosić nudności, nie zawsze dobre samopoczucie, strach.... Jak można dążyć do swojego celu kosztem innych, wyrządzając komuś krzywdę? Tak, facet dopóki nie zobaczy dziecka, to dla niego jakaś abstrakcja, bo to my czujemy ruchy naszego dziecka, widzimy i słyszymy na usg bicie jego serduszka.... Bardzo potrzebuje tu wsparcia, bliskości drugiej osoby. Mam tu tylko dzieci... ale nie o wszystkim mogę z nimi porozmawiać, nie tak jak z dorosłym. Choć mam wrażenie, że one dużo bardziej rozumieją sytuację. Chciałabym się czasem do kogoś przytulić....
Pomimo, że ciągle na mnie krzyczał, ubliżał, wyzywał - byłam z nim, próbowałam sobie to jakoś tłumaczyć.... a on - kiedy miałam dość, fakt podnosiłam głos - ale często to było w obronie, bo ile można słuchać, że jest się nienormalnym, głupim i inne takie. Najlepiej, żeby się człowiek wogóle nie odzywał, nic. Ciągle znosił upokorzenia, jego humory, złe samopoczucie, narzekania... A jak tylko ja powiedziałam, że coś mi jest - to słyszałam tylko - nie narzekaj, albo - zamknij ryj...
Chciałam, żeby mnie kochał, okazał odrobinę miłości, czułości.... poświęciłam się dla niego i co - w zamian dostałam super podziękowanie.... Okazuje się, że wszystko to moja wina, że jestem suką, że jestem kłamczuchą, że prowokuje kłótnie. Każde moje słowo było złe, każde - nawet rano jak mówiłam "dzień dobry", jak chciałam buzi na powitanie - to było złe.... Za półtora tygodnia mam badanie, nie interesuje się niczym, nie pyta jak się czuję, nic. Nawet nie wiem czy pamięta o tych badaniach. Mam nadzieję, że z dzieckiem wszystko dobrze...
Pomimo tego wszystkiego, tak bardzo mi go brakuje..... wiem, że to nie ma sensu, że mój płacz nic mi nie pomoże, ale naprawdę nie mogę się pozbierać.

Ilona3407 mam nadzieję, że jakoś się trzymasz smile
A-n-n-n jak córeczka? wszystko w porządku?
Kazarka trzymaj się cieplutko smile

pozdrawiam Was:)

89

Odp: Sama w ciąży

Powoli przekonuję się, że niewiele rzeczy jest w stanie mnie zdziwić. Nie zrozumiem jednak faktu, że facet, który nie chce mieć zbyt wiele wspólnego ze swoim dzieckiem, utrudnia życie matce. Kazarka, nie wiem, czemu on z Tobą tak walczy, ale to trochę wygląda tak, jakby robił to dla zasady. To, że faceci mają kompletnie inne podejście do wychowywania dzieci, to jasne. Ale żeby truć im życie? Nie ogarniam. Ale to chyba skrajny egocentryzm, przejawiający większość męskiej populacji. Podkreślam większość, bo nie wszyscy.

Silly Hopes, ale co się właściwie stało? Wyprowadził się? Wszystko jest oficjalne?

Rozumiem, jak bardzo cierpisz, ale to syndrom ofiary. Tęsknisz za swoim "oprawcą".... I wiele z nas to zrozumie. Ale strasznie mi Ciebie szkoda. Wiem, że nie ma słów, które Cię teraz pocieszą, ale będzie lepiej, zobaczysz. To, co złe, mija. A płacz jest potrzebny. W którym jesteś tyg?

Los mojego dziecka jest jeszcze niewiadomy, ponieważ panie w instytucie mają dużo pracy i mam się dowiadywać pod koniec tygodnia. Żarty jakieś. Będę dzwonić codziennie, bo to już 20 tydz.  Za chwilę załatwią mnie tak, że jak się nie daj Boże okaże, że coś jest nie tak, to nie będzie można przerwać ciąży..

90

Odp: Sama w ciąży

Tak A-n-n-n, wyprowadził się sad Nie mogę jeść, nie mogę spać... wiem, że muszę. Samotność tutaj jest okropna. Żadnego wsparcia, żadnej czułości, słów otuchy....
Jestem w 12 tygodniu. Boję się, że przez stres coś może być nie tak. Tak, ja też uważam, że większość mężczyzn to egoiści. Mało empatyczni ludzie.
A-n-n-n, wierzę, że wszystko będzie dobrze z Twoim maluszkiem. Trzymam kciuki. Pozdrawiam

91

Odp: Sama w ciąży
Silly Hopes napisał/a:

Witajcie
No i zostałam sama sad. Nie wiem jak sobie poradzę. Boję się. Nie potrafię zrozumieć faceta. Nie wiem dlaczego tak bardzo mnie nienawidzi. Od kiedy jestem w ciąży przestał mnie przytulać, nie pozwalał się zbliżyć do siebie, nie uśmiechał się... nie było dobrze wcześniej, a od kiedy wie o dziecku zaczęło być gorzej. Jestem tutaj sama, do tego w ciąży, dwójka dzieci i co? Kocham go, najgorsze, jest to, że wciąż kocham bardzo, tęsknię.... nie mogę się skupić na niczym przyjemnym, nie potrafię nienawidzić.... Momentami żałuję, że jestem w ciąży. Nie rozumiem, że facet może tak po prostu zostawić swoje dziecko. Nie szanując mnie, nie szanuje swojego dziecka, prawda? To ja muszę z wielu rzeczy zrezygnować, to ja muszę przez pierwszy trymestr znosić nudności, nie zawsze dobre samopoczucie, strach.... Jak można dążyć do swojego celu kosztem innych, wyrządzając komuś krzywdę? Tak, facet dopóki nie zobaczy dziecka, to dla niego jakaś abstrakcja, bo to my czujemy ruchy naszego dziecka, widzimy i słyszymy na usg bicie jego serduszka.... Bardzo potrzebuje tu wsparcia, bliskości drugiej osoby. Mam tu tylko dzieci... ale nie o wszystkim mogę z nimi porozmawiać, nie tak jak z dorosłym. Choć mam wrażenie, że one dużo bardziej rozumieją sytuację. Chciałabym się czasem do kogoś przytulić....
Pomimo, że ciągle na mnie krzyczał, ubliżał, wyzywał - byłam z nim, próbowałam sobie to jakoś tłumaczyć.... a on - kiedy miałam dość, fakt podnosiłam głos - ale często to było w obronie, bo ile można słuchać, że jest się nienormalnym, głupim i inne takie. Najlepiej, żeby się człowiek wogóle nie odzywał, nic. Ciągle znosił upokorzenia, jego humory, złe samopoczucie, narzekania... A jak tylko ja powiedziałam, że coś mi jest - to słyszałam tylko - nie narzekaj, albo - zamknij ryj...
Chciałam, żeby mnie kochał, okazał odrobinę miłości, czułości.... poświęciłam się dla niego i co - w zamian dostałam super podziękowanie.... Okazuje się, że wszystko to moja wina, że jestem suką, że jestem kłamczuchą, że prowokuje kłótnie. Każde moje słowo było złe, każde - nawet rano jak mówiłam "dzień dobry", jak chciałam buzi na powitanie - to było złe.... Za półtora tygodnia mam badanie, nie interesuje się niczym, nie pyta jak się czuję, nic. Nawet nie wiem czy pamięta o tych badaniach. Mam nadzieję, że z dzieckiem wszystko dobrze...
Pomimo tego wszystkiego, tak bardzo mi go brakuje..... wiem, że to nie ma sensu, że mój płacz nic mi nie pomoże, ale naprawdę nie mogę się pozbierać.

Ilona3407 mam nadzieję, że jakoś się trzymasz smile
A-n-n-n jak córeczka? wszystko w porządku?
Kazarka trzymaj się cieplutko smile

pozdrawiam Was:)

Mialam podobna sytuacje, partner tez nie okazywal mi czulosci, wsparcia, tylko ze jakos nie chcialam tego doztrzegac, az do pamietnego dnia kiedy to kazalam mu sie wynosic z mojego zycia. Teraz dreczy mnie telefonami, chce wrocic, jak ja sie nie godze na to grozi ze to odbierze mi dziecko, za chwile ze nie chce zadnych informacji o ciazy, do tego ze mam zrobic testy na swoj koszt bo musze mu udowodnic ze maluszek jest jego... Nie mam sil na jego glupote, przestalam odbierac polaczenia, ale bardzo przykro jest zyc ze swiadomoscia ze wypiera sie swojego dziecka, ze grozi, ech... za 3 tygodnie mam pierwsze usg smile mam nadzieje ze z dzidzia bedzie wszystko ok bo ostatnio bardzo sie stresuje ta cala sytuacja.
Trzymajcie sie dziewczyny, jestesmy silne i sobie poradzimy bez facetow smile

92 Ostatnio edytowany przez Kazarka (2013-09-30 22:17:36)

Odp: Sama w ciąży

Witajcie dziewczyny. Ja również doświadczyłam braku czułości, kłótni bez powodu, pouczania w ostatnich miesiącach związku... Tylko teraz wiem, że im dłużej trwał jego romans, tym bardziej to się nasilało. Wtedy tak jak Wy szukałam winy w sobie, próbowałam coś zmienić, jednak bezskutecznie. Próbowałam rozpocząć rozmowy na temat tego, co się dzieje, ale byłam zbywana, bo on przecież dużo pracuje, bo ma kiepskie relacje z rodzicami, bo... wymówek było mnóstwo. Gdzieś w duszy pojawił się alarm, że może kogoś ma, ale szybko to tłumiłam, bo przecież ufałam i chyba tak było wygodniej. sad Oczywiście były jakieś przebłyski, kiedy okazywał miłość, w święta obiecywał, że wszystko się zmieni i będzie jak dawniej, by za kilka dni..... wyszło szydło z worka. Potem znowu szukanie winy w sobie, myślałam, że tego nie wytrzymam, że w końcu zwariuję, że się zabiję... Tęskniłam okropnie, muszę przyznać, że nadal czasami tęsknię, jednak teraz, po prawie dwóch latach jest lżej. Nie łudźcie się, że dziecko ich jakoś diametralnie zmieni, może tak oczywiście być, jednak nie musi... Musicie w sobie znaleźć siłę, żeby po porodzie dać dziecku dobre i pełne miłości życie. One tak naprawdę mają tylko Was, jesteście z nimi od początku, jak to ktoś ładnie powiedział "od pierwszego grama". Na facetów - egoistów nie wolno się póki co oglądać, będą chcieli sami przyjdą, nie... to też sobie poradzicie. Ja postanowiłam, że niczego mu nie będę utrudniać, czy ułatwiać? Teraz się zastanawiam, bo psycholog mi radziła go angażować, tylko że mi się już nie chce... Musimy kierować się dobrem własnym i naszych dzieci, reszta niech będzie na drugim miejscu.

93

Odp: Sama w ciąży
Kazarka napisał/a:

Witajcie dziewczyny. Ja również doświadczyłam braku czułości, kłótni bez powodu, pouczania... Tylko teraz wiem, że im dłużej trwał jego romans, tym bardziej to się nasilało. Wtedy tak jak Wy szukałam winy w sobie, próbowałam coś zmienić, jednak bezskutecznie. Próbowałam rozpocząć rozmowy na temat tego, co się dzieje, ale byłam zbywana, bo on przecież dużo pracuje, bo ma kiepskie relacje z rodzicami, bo... wymówek było mnóstwo. Gdzieś w duszy pojawił się alarm, że może kogoś ma, ale szybko to tłumiłam, bo przecież ufałam i chyba tak było wygodniej. sad Oczywiście były jakieś przebłyski, kiedy okazywał miłość, w święta obiecywał, że wszystko się zmieni i będzie jak dawniej, by za kilka dni..... wyszło szydło z worka. Potem znowu szukanie winy w sobie, myślałam, że tego nie wytrzymam, że w końcu zwariuję, że się zabiję... Tęskniłam okropnie, muszę przyznać, że nadal czasami tęsknię, jednak teraz, po prawie dwóch latach jest lżej. Nie łudźcie się, że dziecko ich jakoś diametralnie zmieni, może tak oczywiście być, jednak nie musi... Musicie w sobie znaleźć siłę, żeby po porodzie dać dziecku dobre i pełne miłości życie. One tak naprawdę mają tylko Was, jesteście z nimi od początku, jak to ktoś ładnie powiedział "od pierwszego grama". Na facetów - egoistów nie wolno się póki co oglądać, będą chcieli sami przyjdą, nie... to też sobie poradzicie. Ja postanowiłam, że niczego mu nie będę utrudniać, czy ułatwiać? Teraz się zastanawiam, bo psycholog mi radziła go angażować, tylko że mi się już nie chce... Musimy kierować się dobrem własnym i naszych dzieci, reszta niech będzie na drugim miejscu.

Dokladnie facet ktory jest ojcem, sam powinien sie starac o kontakt z dzieckiem, nie przejmujmy sie i nie ulatwiajmy, niech sami znajda droge do serduszka swojego dziecka, a jak nie to nie sa waarci jednego spojzenia, slowa. Nie zdaja sobie sprawy jaki to skarb

94

Odp: Sama w ciąży
Ilona3407 napisał/a:

Dokladnie facet ktory jest ojcem, sam powinien sie starac o kontakt z dzieckiem, nie przejmujmy sie i nie ulatwiajmy, niech sami znajda droge do serduszka swojego dziecka, a jak nie to nie sa waarci jednego spojzenia, slowa. Nie zdaja sobie sprawy jaki to skarb

Nie wiem jeszcze, jaką decyzję podejmę, to zależy...

95

Odp: Sama w ciąży

Witajcie dziewczyny.
Powiem Wam, że ja to się zastanawiam czy jeśli facet nie potrafi znaleźć drogi do serca kobieta, czy znajdzie ją do serca dziecka? Nie wiem czy nie potrafi, czy nie chce. Ale dziecko wyczuje wszystko i to już jak jest w brzuszku.... emocje mamy, głos taty. Ja wierzę, że dziecko już buduje sobie obraz ojca. Skoro nie daje czułości teraz, to jak pewność, że da później..... Nie wiem.
Ja jutro mam USG... boję się trochę. Nie samego badania, ale raczej wyniku. Mam nadzieję, że tu dobrze chociaż USG robią. Bo co do wyników to nie jestem pewna.... Zobaczymy.

Dziewczyny - Kazarka; Ilona3407; A-n-n-n - co tam u Was? Odezwijcie się....

Pozdrawiam

96

Odp: Sama w ciąży

U mnie sie pokomplikowalo... Z malenstwem cos zaczelo sie dziac i jestem w szpitalu. mam silne bole brzucha, na szczesciue bez plamienia. Ostatnio mialam duzo stresu, teraz wiem ze musze zwolnic... "Tatus" pojawil sie w szpitalu zmartwiony jak nigdy i oczywiscie prosil o powrot...

97

Odp: Sama w ciąży
Silly Hopes napisał/a:

Ja jutro mam USG... boję się trochę. Nie samego badania, ale raczej wyniku. Mam nadzieję, że tu dobrze chociaż USG robią. Bo co do wyników to nie jestem pewna.... Zobaczymy.

Nie bój się. Ja wiem, że jakiś niepokój zawsze istnieje, ale głowa do góry, będzie ok. A ile to już czasu?

Ja wreszcie otrzymałam wyniki swoich badań i okazało się, że moja dziewczynka jest zdrowa, ładnie rośnie i nie ma żadnych powikłań genetycznych. Kamień z serca. Poza tym tata się cały czas stara. Tak czy inaczej, teraz dopiero zamierzam dopiero cieszyć się ciążą, która do tej pory była dla mnie jedynie powodem nerwów i niepokoju.

Ilona, ale wiesz, co to może być?? Daj koniecznie znać, jak się czujesz.

98

Odp: Sama w ciąży
A-n-n-n napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Ja jutro mam USG... boję się trochę. Nie samego badania, ale raczej wyniku. Mam nadzieję, że tu dobrze chociaż USG robią. Bo co do wyników to nie jestem pewna.... Zobaczymy.

Nie bój się. Ja wiem, że jakiś niepokój zawsze istnieje, ale głowa do góry, będzie ok. A ile to już czasu?

Ja wreszcie otrzymałam wyniki swoich badań i okazało się, że moja dziewczynka jest zdrowa, ładnie rośnie i nie ma żadnych powikłań genetycznych. Kamień z serca. Poza tym tata się cały czas stara. Tak czy inaczej, teraz dopiero zamierzam dopiero cieszyć się ciążą, która do tej pory była dla mnie jedynie powodem nerwów i niepokoju.

Ilona, ale wiesz, co to może być?? Daj koniecznie znać, jak się czujesz.

Lekarze nie wiedza co jest przyczyna ale jestem na podtrzymaniu.
Teraz nie pozostaje Ci nic innego jak tylko czekac na szczesliwe rozwiazanie smile Zdrowka dla Ciecie i coreczki:)

99

Odp: Sama w ciąży

Annn, tak bardzo się cieszę! Niecierpliwie czekałam na wiadomości od Ciebie, wspaniale, że córeczka jest zdrowa. Mówiłaś, że masz imię, zdradzisz je? smile
Ilona, trzymaj się dzielnie, wiem, że Ci nie jest łatwo, ja też długo byłam na podtrzymaniu i jak już doszłam do bezpiecznego terminu, to dopiero odetchnęłam.
Silly Hopes, napisz po USG, trzymaj się!

A teraz Wam zdradzę, że jestem po rozprawie o ustalenie kontaktów z dzieckiem, była ona wczoraj. Krótko mówiąc tatuś się skompromitował i szczęśliwie wyszło na moje, a nawet lepiej. Tak bardzo się cieszę... i czuję w końcu ulgę smile Jeszcze została sprawa o alimenty, ale jej się szczególnie nie obawiam.

Pozdrawiam serdecznie, dbajcie o siebie smile

100

Odp: Sama w ciąży

Hej dziewczyny smile
Jak miło się czyta dobre wiadomości. Cieszę się razem z Wami. Kazarka - gratuluję smile. Alimenty faktycznie to już mniejszy stres. Annn, cieszę się, że malutka zdrowa smile. U mnie też "wygląda" wszystko dobrze, tak powiedziała położna. Wyników żadnych nie mam, muszę czekać 7-10 dni. Musiałam obowiązkowo zaszczepić się przeciwko grypie.
Ilona - trzymaj się, myśl pozytywnie, będzie dobrze. Teraz potrzebny Ci spokój i dużo wypoczynku.

Uważajcie na siebie - pozdrawiam

101

Odp: Sama w ciąży

Silly Hopes, o jakich wynikach mówisz dokładnie?

Kazarka, cieszę się. Mówiłam, że zacznie się jakoś powoli układać wink Szkoda tylko, że taka ciężka droga do tego prowadzi.. Ale dla dzieci można wszystko znieść.

Ilona, co u Ciebie?

Co do imienia, miałam, ale teraz co chwila mi się zmienia. Najpierw byłam pewna Hani, a teraz spodobała mi się Jagoda.. Pewnie jeszcze kilka razy się zmieni.

102

Odp: Sama w ciąży

Lekarze nic nie mowia wiecej i tak leze nie wiem na co czekam. Jeszcze jakies przeziebienie mnie zlapalo, Mam nadzieje ze niedlugo wyjde

103

Odp: Sama w ciąży

Dziewczyny pozdrawiam was wszystkie!!!:)
Wiem jak jest ciężko. Mąż oznajmił, że z nami koniec jak rozpoczynał się drugi miesiąc ciąży. Czwarte dziecko. Umierałam ze strachu o maleństwo.
W grudniu mały skończy 2 latka. Jest cudowny. Zdrowy, wesoły - jestem w nim zakochana...
Przeszłam samotny poród, sama wracałam z dzieckiem samochodem do domu, sama pojechałam na porodówkę. Było dobrze. Nie popłakałam się...
Mały jeszcze nie wie, co znaczy słowo "tata". Ale póki co wydaje się być bardzo szczęśliwy. Ma mamę, starszych braci, siostrę, babcię, ciocie... itd.
Dbajcie o siebie jak tylko się da. To zaprocentuje.

104

Odp: Sama w ciąży

Witajcie dziewczyny,
Bet, bardzo dziękuję za dobre słowa jakie tu skierowałaś.
Annn, Hania to piękne imię. Zastanawiaj się, przebieraj, masz czas. Który to już tydzień?
Ilona, Silly, trzymajcie się!
Widzenia ma tatuś w czwartki, poniedziałki i co drugie niedziele. Taka walka, a dziś się nie zjawił. Ręce mi opadają, dziwię się temu wszystkiemu, jednak jak już ta sprawa jest załatwiona, to czuję się lepiej.
Pozdrawiam serdecznie

105

Odp: Sama w ciąży

Kazarka, ta walka to chyba raczej dla zasady, z Tobą, a nie o kontakt z dzieckiem. Ludzka zawiść nie zna granic.. Nie rozumiem tego kompletnie. Aczkolwiek ja sama też byłam zdziwiona, kiedy okazało się po tych wszystkich awanturach i kłótniach, że ojciec mojej córki nie odpuści i chce pełnić funkcję. Zobaczymy, co będzie się działo. Póki co, kiedy dowiedział się, że mała jest zdrowa, to gdyby mu ktoś skrzydła dał, to chyba by latał. Cieszy mnie to. Postanowiłam nie martwić się na zapas, nie zastanawiać zbyt dużo, tylko brać to, co się dzieje, za dobrą kartę. Chyba już mi się po prostu nerwy skończyły po tym wszystkim. Może jak zacznę patrzeć na świat trochę bardziej pozytywnie, to też zadziała jak samospełniająca się przepowiednia. Nie potrafię Wam opisać, jakie to uczucie, dowiedzieć się, że dziecko jest zdrowe. Po takim długim okresie oczekiwania i opinii jednego z genetyków, że dziecko na 90% jest chore! Kiedy otrzymałam w końcu dobrą wiadomość, płakałam chyba z godzinę, ze szczęścia. I coś pękło. Musiałam nastawić się bardziej pozytywnie. Reszta dzieje się trochę obok mnie.

Silly, co u Ciebie?
Ilona, jeszcze w szpitalu?

Bet, miło się czyta, że jednak można żyć i cieszyć się macierzyństwem, po takich cieżkich chwilach. To duże wsparcie smile

106

Odp: Sama w ciąży
A-n-n-n napisał/a:

Kazarka, ta walka to chyba raczej dla zasady, z Tobą, a nie o kontakt z dzieckiem. Ludzka zawiść nie zna granic.. Nie rozumiem tego kompletnie. Aczkolwiek ja sama też byłam zdziwiona, kiedy okazało się po tych wszystkich awanturach i kłótniach, że ojciec mojej córki nie odpuści i chce pełnić funkcję. Zobaczymy, co będzie się działo. Póki co, kiedy dowiedział się, że mała jest zdrowa, to gdyby mu ktoś skrzydła dał, to chyba by latał. Cieszy mnie to. Postanowiłam nie martwić się na zapas, nie zastanawiać zbyt dużo, tylko brać to, co się dzieje, za dobrą kartę. Chyba już mi się po prostu nerwy skończyły po tym wszystkim. Może jak zacznę patrzeć na świat trochę bardziej pozytywnie, to też zadziała jak samospełniająca się przepowiednia. Nie potrafię Wam opisać, jakie to uczucie, dowiedzieć się, że dziecko jest zdrowe. Po takim długim okresie oczekiwania i opinii jednego z genetyków, że dziecko na 90% jest chore! Kiedy otrzymałam w końcu dobrą wiadomość, płakałam chyba z godzinę, ze szczęścia. I coś pękło. Musiałam nastawić się bardziej pozytywnie. Reszta dzieje się trochę obok mnie.

Ja również bardzo się cieszę, że Twoja Mała jest zdrowa. Wszystko niby dzieje się po coś, więc może to akurat było, żebyś zrozumiała i spojrzała na życie inaczej? Ja trochę też zmieniłam myślenie, kiedy nagle się okazało, że muszę być na podtrzymaniu. Strasznie się wtedy bałam... Jeszcze raz Ci gratuluję córci, na kiedy masz termin, przypomnij. Może z ojca Twojego dziecka jeszcze coś będzie? Skoro teraz się interesuje i chce być ojcem? Na pewno pomoc będzie Ci potrzebna, samotne macierzyństwo jest trudne i ktoś bliski, do pomocy, naprawdę się przyda.

Silly Hopes, Ilona, jak się macie?

107

Odp: Sama w ciąży

Jeszcze mnie tu trzymaja moze tylko do poniedzialku taka mam nadzieje. "Tatus" przyjezdza codziennie i mowi ze wszystko chce naprawic zebym wrocila, gdyby nie ten szpital to bym go popedzila, ale teraz jestem w rozsypce boje sie o dziecko i dlatego pozwalam mu na wizyty, jest czuly, opiekunczy jak kiedys, ale co jesli to tylko zludzenie i wszystko wroci jak wyjde ze szpitala? Mam okropny metlik...

108

Odp: Sama w ciąży

Ilona,
Ja myślę, że póki co powinnaś dać sobie na wstrzymanie. Odpowiednie decyzje podejmiesz jak już urodzisz, poobserwujesz, jak ojciec dziecka zachowa się w okresie ciąży i po porodzie.
Jak się dziś czujesz?
Czytając Was to się momentami zastanawiam, czy ze mną wszystko w porządku. Piszecie, że jak u Was były/są problemy z ciążą, to faceci się przejmowali/przejmują, a u mnie... Nawet na wczasy w tamtym czasie pojechał... Sama już nic nie wiem.
Pozdrawiam serdecznie smile

109

Odp: Sama w ciąży

Teraz nie podejmuje zadnych decyzji, niech sie stara niech pokaze ze to nie na chwile. Teraz juz dobrze sie czuje, tylko dobija mnie ten szpital... Wspolczuje Ci sytuacji, trzeba byc naprawde bez uczuc zeby sie nie interesowac

110

Odp: Sama w ciąży

Hej dziewczyny smile
U mnie przez kilka dni nie było internetu. Mam nadzieję, że już będzie i będę zaglądać na bieżąco.
Pisałam o badaniach takich ogólnych z krwi, moczu. Czekałam na wyniki, bo tu dziwnie jakoś trzeba kilka dni czekać, najczęściej około tygodnia. Na badaniu USG położna powiedziała, że wygląda na to, że jest wszystko dobrze. A wczoraj dostałam telefon z kliniki, że muszę w środę stawić się na dodatkowych badaniach, ponieważ coś jest źle z moimi wynikami. Zaniepokoił mnie fakt, że nie zostałam skierowana do swojego lekarza ani do szpitala tu na miejscu. Dzisiaj zadzwoniłam dopytać położną i okazuję się, że to z dzieckiem coś nie tak.... Nic więcej przez telefon nie powiedziała, poza tym, że chcą zrobić dodatkowe badania i dobrze by było żeby ktoś był ze mną sad. Od wczoraj wogóle chodzę nieprzytomna... A dziś położna przypisała mi antybiotyk. Zadzwoniła kobieta z recepcji, z mojej przychodni i powiedziała, że mam infekcję i został przypisany mi antybiotyk, mam przyjść odebrać sobie receptę. Dziwne to tutaj jest. Nie wiem co to za lek, bez konsultacji z lekarzem, nie wiem co mi jest... Dziwne tu mają procedury. Poszłam więc po tą receptę, w domu sprawdziłam na co ten lek - okazuje się, że to na zapalenie dróg moczowych. Mam chyba infekcję dróg moczowych. Ale nie mam pewności, a antybiotyku póki co nie zamierzam chyba brać, może jutro w klinice coś się dowiem więcej.
Dziewczyny, co tam u Was? Jak Wasze zdrówko?
Pozdrawiam smile

111

Odp: Sama w ciąży

To w końcu z dzieckiem jest coś nie tak, czy Ty masz zapalenie? Faktycznie dziwnie to się odbywa. Skoro coś było nie tak, to może ten mocz wyszedł kiepski, czy coś.... Daj koniecznie znać, co i jak. I jak tatuś? O ile masz ochotę cokolwiek na jego temat pisać.

Ilona, Ty ciągle w szpitalu? Jak maleństwo? Jego póki co olej, niech się stara.

Kazarka, z niego nic nie będzie. Pamiętaj, że kłamał, oszukiwał, zdradził mnie. Ma przebłyski, walczy o małą. Ale ja i tak mu nie zaufam i nie wierzę. W ani jedno słowo. W intencje też nie. Ale, tak, jak już pisałyśmy, nie zabronię mu kontaktu z dzieckiem. Jak będzie starsza, sama zdecyduje, czy chce mieć z nim kontakt czy nie. Pomoc przyjmę, bo nie będę sie unosić honorem kosztem mojej małej dziewczynki. Bo samej będzie mi pewnie dużo ciężej.
A czemu z Tobą ma być nie w porządku? W końcu to on nie chciał brać w tym udziału. Ty robiłaś wszystko dla małego. U mnie tatuś był do rany przyłóż, kiedy miałam amniopunkcję, ale teraz ciąża nie przeszkadza mu w tym, żeby robić mi mega awantury. Taka to jest właśnie hipokryzja.

A termin mam pod koniec lutego.

112

Odp: Sama w ciąży

Czesc dziewczyny, Annn, nie chodziło mi o to, że bedzie dobrym partnerem, ale może dobrym ojcem. To by i Tobie się przydało gdyby po porodzie mogł Cię odciążyc. Wyjdzie w praniu. U nas po rozprawach była i w sumie nadal jest napięta atmosfera, czasem się zastanawiam czym sobie zasłużyłam na taką nienawisc... Staram się byc spokojna w stosunku do eksa, psycholog to pochwala, doradziła mi też, bym go informowała o sprawach dotyczących syna np szczepienia itd. Mam mieszane uczucia, uważam, że sam mogłby się zainteresowac, a Wy jak myslicie? Annn, nie pozwol na kłotnie, wypros tatuska z domu i tyle, masz prawo do spokoju. Pozdrawiam

113

Odp: Sama w ciąży

Uwierz mi, że chciałabym, ale znowu jestem w dziurze. Nie mam kompletnie motywacji. Znowu zmęczenie, płacz... I poczucie winy, że mała to wszystko czuje. W dodatku jestem zależna finansowo teraz od niego, co dołuje mnie jeszcze bardziej.
A i w to, że będzie dobrym ojcem też nie wierzę. Zostawił swoją 16 letnią córkę i mimo tego, że chwilami twierdzi, że chciałby to naprawić, nie robi w tym kierunku NIC. Jeszcze się na nią obraża. W głowie mi się to nie mieści.

A ja bym pisała o szczepieniach, o najmniejszych pierdołach. Nigdy nie będzie miał prawa zarzucić Ci, że odsunęłaś go od małego z premedytacją. Co Ci szkodzi? To, że sam powinien się interesować, to oczywiście wiemy, no cóż możesz zrobić?

114

Odp: Sama w ciąży

Niestety, ci faceci to jakas porażka. Co to się dzieje... Trzeba liczyc tylko na siebie... Jak dzis się czujecie, dziewczyny? My mamy dzis wizytę, ktorą tatus nawet potwierdził i jeszcze dodał, że ma dla synka niespodziankę. Postanowiłam, że będę go informowac o sprawach dot. Dziecka, żeby mi mały nic pozniej nie wypomniał. A eks jesli cokolwiek mi wyrzuci, to dostanie w twarz. Jakos wszystko się wyprostuje w koncu. Życzę Wam miłej niedzieli smile

115

Odp: Sama w ciąży
A-n-n-n napisał/a:

To w końcu z dzieckiem jest coś nie tak, czy Ty masz zapalenie? Faktycznie dziwnie to się odbywa. Skoro coś było nie tak, to może ten mocz wyszedł kiepski, czy coś.... Daj koniecznie znać, co i jak. I jak tatuś? O ile masz ochotę cokolwiek na jego temat pisać.

Witajcie smile
Co do tatusia, to nie chcę za dużo pisać..... Ech, mam dość. Chyba znalazł kogoś sad.
Co do dziecka - może się okazać coś nie tak - w czwartek mam amniopunkcję. W zeszłym tygodniu byłam prywatnie u lekarza. Powiedział, że lepiej zrobić te badanie. Przezierność jest ok, kość nosowa jest, wszystkie pomiary są prawidłowe - ale wynik z PAPP-A nie jest dobry. Boję się trochę badania, tzn. żeby z maluszkiem nic się nie stało. Ciągle sama, szukanie lekarza, jeżdżenie po lekarzach, nie mam nawet z kim pogadać, zero wsparcia sad. To mnie dodatkowo dołuje. Wciąż pracuje - dlatego mało piszę, mało zaglądam do kompa. Szukałam jakiegoś polskiego lekarza i udało się - ale musiałam kawałek jechać. Nie wiem jak to będzie po amniopunkcji - co prawda ze szpitala do dworca mam kawałek - jakieś 30 minut autobusem, potem pociąg do mnie, a potem będę musiała wziąć taksówkę chyba, bo do domu mam kawałek. Z tego co czytałam, to nie powinnam za dużo chodzić, ale do domu jakoś wrócić muszę.

Kazarka - pisz mu o wszystkim, i miej gdzieś czy się interesuje czy nie. Ty będziesz miała czyste sumienie, a on niech się gryzie. Poza tym, to prawda - Ci faceci to porażka, nie ma co na nich liczyć. Jakiś czas temu pytam swojego czy będzie chciał pójść na badania ze mną - powiedział, że tak, jak będzie to po południu, albo w weekend, jak nie będzie pracował - no więc miałam wizytę na wieczór umówioną - pytam czy pojedzie, a on że po pracy to jest zmęczony i nie będzie jeździł. Ja sama też nie pojechałam, bo to daleko i późno, więc bałam się sama. Znalazłam bliżej. Pojechałam sama sad. O nic nie pyta... Ciągle tylko wkurza mnie - mam wrażenie, że robi to celowo. Sam fakt, że powiedział, że lepiej żeby się nie urodziło - ciągle mnie to boli....

A-n-n-n - u mnie też też ciągle płacz, od wczoraj to już wogóle sad.... ale muszę się wziąć w garść jakoś. Ja uważam, że niektórzy faceci są jak chorągiewki - jak wiatr zawieje. Jak ma dobry humor - to potrafią porozmawiać, a jak nie - to mało Cię nie zabiją.... Nie wiem od czego to zależy. Czy od pogody, czy od wiatru... smile

Dziewczyny, trzymajcie się cieplutko. Dużo pozytywnej energii i uśmiechu na co dzień smile
Pozdrawiam

116

Odp: Sama w ciąży
Silly Hopes napisał/a:

Co do dziecka - może się okazać coś nie tak - w czwartek mam amniopunkcję. W zeszłym tygodniu byłam prywatnie u lekarza. Powiedział, że lepiej zrobić te badanie. Przezierność jest ok, kość nosowa jest, wszystkie pomiary są prawidłowe - ale wynik z PAPP-A nie jest dobry. Boję się trochę badania, tzn. żeby z maluszkiem nic się nie stało.

Kochana, nic się nie martw. U mnie było tak, że w 12 tyg lekarz nie mógł zobaczyć kości nosowej. Pappa wyszedł bardzo źle. Miałam bardzo niski poziom bety. Poszłam na amniopunkcję. Czekałam 5 tyg na wynik, po czym dowiedziałam się, że cztery komórki na 20 są niepewne... Matko, kolejny stres. Ale usg wraz z tym wynikiem daje wynik prawidłowy, więc wiem na pewno, że moja dziewczynka jest zdrowa.
Więc nie martw się, bo jeżeli wszystko jest na miejscu, to jest niemal niemożliwe, że coś się złego dzieje. A z tego, co wiem, w Anglii tak? Tam robią z automatu te badania, więc głowa do góry

117 Ostatnio edytowany przez Kazarka (2013-10-29 20:39:34)

Odp: Sama w ciąży

Silly Hopes, trzymam kciuki za Maleństwo i za Ciebie, żebyś dzielnie wszystko zniosła.
Podjęłam decyzje o pisaniu. Muszę przyznać, że wczoraj tatuś bardzo nam pomógł, ale wiadomo jedna jaskółka wiosny nie czyni. Nie ufam mu i koniec. I tu muszę potwierdzić stwierdzenie, że faceci są jak chorągiewki...
A-n-n-n, jak się czujesz? Kopie córcia?
Ilona, odezwij się.
Pozdrawiam serdecznie

118 Ostatnio edytowany przez Silly Hopes (2013-10-30 18:47:06)

Odp: Sama w ciąży

Hej dziewczyny
A-n-n-n - tak, jestem w Anglii. Jutro mam zabieg. Nie ukrywam, że się boję... Szkoda tylko, że nie mam wsparcia bliskiej mi osoby. Moje dziewczyny w pracy przeżywają to ze mną, pomagają. A on? No cóż, woli spędzać czas na pisaniu z "koleżanką". Pewnie jej sprawy są mu bardziej bliższe w tej chwili. Nie potrafię zrozumieć, jak facet może sobie układać życie, szukać nowej kobiety, wiedząc, że będzie miał dziecko.... Szykować się do wspólnego zamieszkania... Jak można budować swoje własne szczęście na cudzym nieszczęściu. Jak to jest? Wszystkie ciepłe słowa skierowane do innej osoby - a mi dostają się jakieś uwagi tylko, same złośliwości. Zero wsparcia, zrozumienia.... sad. Nie interesuje się niczym co mnie dotyczy sad. Nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Jest tak negatywnie nastawiony na mnie, ciągle szuka we mnie błędu, jak mi dokuczyć, jak ubliżyć, jaka to jestem zła i zepsuta. Nie chwalił za nic, nawet jak zrobię o co poprosi... Nic sad Ech... Nic mnie nie cieszy, nie potrafię się na niczym skupić.

Kazarka - zaufanie.... wiem jak ciężko odbudować. Jak ciężko na nowo zaufać sad. Nie martw się, korzystaj z tego, że chce Wam pomagać.
Trzymajcie się dziewczyny smile
Pozdrawiam

119

Odp: Sama w ciąży
Silly Hopes napisał/a:

Hej dziewczyny
A-n-n-n - tak, jestem w Anglii. Jutro mam zabieg. Nie ukrywam, że się boję... Szkoda tylko, że nie mam wsparcia bliskiej mi osoby. Moje dziewczyny w pracy przeżywają to ze mną, pomagają. A on? No cóż, woli spędzać czas na pisaniu z "koleżanką". Pewnie jej sprawy są mu bardziej bliższe w tej chwili. Nie potrafię zrozumieć, jak facet może sobie układać życie, szukać nowej kobiety, wiedząc, że będzie miał dziecko.... Szykować się do wspólnego zamieszkania... Jak można budować swoje własne szczęście na cudzym nieszczęściu. Jak to jest? Wszystkie ciepłe słowa skierowane do innej osoby - a mi dostają się jakieś uwagi tylko, same złośliwości. Zero wsparcia, zrozumienia.... sad. Nie interesuje się niczym co mnie dotyczy sad. Nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Jest tak negatywnie nastawiony na mnie, ciągle szuka we mnie błędu, jak mi dokuczyć, jak ubliżyć, jaka to jestem zła i zepsuta. Nie chwalił za nic, nawet jak zrobię o co poprosi... Nic sad Ech... Nic mnie nie cieszy, nie potrafię się na niczym skupić.

Silly Hopes, jak się czujesz po zabiegu? Bardzo dobrze, że masz wsparcie chociażby koleżanek z pracy. Rozumiem doskonale Twoją sytuację, wiem, jak bardzo Cię to wszystko boli. Niestety niektórzy ludzie albo nie mają sumienia albo w zły sposób to sumienie chcą zagłuszyć, ja jednak stawiam na pierwszą opcję. Jak sobie radzisz z dzieciakami? Uwierz mi, że z biegiem czasu chociażby w miarę nauczysz się żyć z całym tym bagażem, jakoś to sobie wszystko poukładasz, potrzeba jednak czasu.

A-n-n-n, jak się czujesz?

Myślę o Was często, nie dajcie się okropnym myślom. To nie Wy zawiniłyście! Trzymajcie się!

120

Odp: Sama w ciąży

Hej dziewczyny
Widzę, że tu cisza jakaś nastała sad. Co tam u Was słychać? Jak Wasze maluszki? Ja wciąż czekam na wynik sad. Coraz bardziej się denerwuję. A w domu atmosfera też nie najlepsza... Dziś wogóle czuję się okropnie. Mało odpoczywam... Byłam u lekarza, ale powiedział, że muszę dużo leżeć, robić okłady, wygrzewać się. Starać się nie dźwigać, mało chodzić. Ale to nie jest proste.... Mam wyrzuty sumienia trochę, bo po amniopunkcji powinnam więcej leżeć, a ja musiałam niestety już na drugi dzień przygotować obiad, bo nie ma kto.... sad. I tak ciągle.... Cały czas jest coś do zrobienia. A jak usiądę na chwile, to zaraz jest mi to wypomniane, że nic tylko komputer, albo leń jestem i że w domu brak kobiecej ręki..... Oj, dużo by pisać.... pisałam o tym w innym wątku...
Dziewczyny, odezwijcie się.... Moje maleństwo bryka smile, czuję - i to jest piękne.... Ostatnio chciałam, żeby posłuchał, zobaczył, dotknął - powiedział, że dla faceta ciąża nie istnieje.... Więc jak ja mam się w pełni cieszyć? Nic kompletnie go nie obchodzi.... Zero zrozumienia, wsparcia....

Trzymajcie się cieplutko smile Dużo słoneczka dla Was i Waszych maluszków smile

121

Odp: Sama w ciąży

Silly trzymam kciuki za dobre wyniki, na pewno będą smile ja niestety nie mam wsparcia już od strony faceta, zostawił nas...
nie wiem co mam zrobić ze sobą... gdzie się podziać...a do porodu jeszcze kilka miesięcy ;(

122

Odp: Sama w ciąży

Silly Hopes, trzymam kciuki za Was! Wiem, że to trudne, bo masz dwoje dzieciaków ale staraj się oszczędzać, to bardzo ważne. Mieszkasz z ojcem dziecka? Staraj się emocjonalnie od niego uwolnić, zajmij się bardziej sobą, dziećmi, a facet... pożałuje tego kiedyś na pewno. Trzymaj się!

Zauroczona. Zdziwił mnie Twój nick i zajrzałam, gdzie pisałaś. Czy to dziecko żonatego faceta? Jeśli tak, to... sama zgotowałaś sobie ten los. Skazałaś na cierpienie jego żonę, dziecko, nie myślałaś chyba, że wszystko będzie pięknie i szczęśliwie? Życzę Ci, żebyś nigdy się nie dowiedziała, jak to być zdradzoną, upokorzoną, oszukaną... Wiem, że do zdrady trzeba dwojga, ale to i tak Twojego postępowania nic nie usprawiedliwia.

123 Ostatnio edytowany przez zauroczenie (2013-11-16 21:41:22)

Odp: Sama w ciąży

Kazarka....nie, nie absolutnie...
poprzednie posty to w ogóle jakieś zapomniane historie... nawet niewiem co to było i co pisałam...
przykro mi, że od razu mnie określiłaś i postawiłaś na mnie krzyżyk, tylko dlatego, że dotarłaś do jakiś starych postów...:(
a jeśli chodzi o zdradę to można tak powiedzieć że zostałam zdradzona w poprzednim związku i wiem co to znaczy...
teraz to całkiem inna historia, nikomu nigdy nie rozbiłam rodziny, małżeństwa ani nic...

124

Odp: Sama w ciąży
zauroczenie napisał/a:

Kazarka....nie, nie absolutnie...
poprzednie posty to w ogóle jakieś zapomniane historie... nawet niewiem co to było i co pisałam...
przykro mi, że od razu mnie określiłaś i postawiłaś na mnie krzyżyk, tylko dlatego, że dotarłaś do jakiś starych postów...:(
a jeśli chodzi o zdradę to można tak powiedzieć że zostałam zdradzona w poprzednim związku i wiem co to znaczy...
teraz to całkiem inna historia, nikomu nigdy nie rozbiłam rodziny, małżeństwa ani nic...

Od razu Cię przepraszam. Jestem bardzo uczulona na zdradę i rozbijanie rodzin. Już raz na innym forum cały wątek rozwaliła nam dziewczyna, ktora pisała o swoim szczęsciu z żonatym. Tyle mam na usprawiedliwienie i jeszcze raz gorąco przepraszam. Napisz może więcej o sobie, ktory tydzien, masz jakies wsparcie, wiesz co tam w Tobie siedzi? Pozdrawiam!

125

Odp: Sama w ciąży

Nawiązując do związków z żonatymi... ja nie rozumiem kobiet, które wiążą się z takimi facetami. Wiadomo - facet będzie wtedy mówił o problemach z żoną, przedstawiał ją w złym świetle... Uważam, że pomimo wszystko kobieta nie powinna wiązać się z żonatym, bo jakby nie było rozbija rodzinę. Ja wciąż zastanawiam się jaka jest ta kobieta, czy ona nie ma sumienia - zabiera ojca dziecku, które niedługo przyjdzie na świat.... Facet, to tylko facet, dopóki ona się nie pojawiła, było znośnie, na pewno lepiej niż teraz. Wiem, że ona niedługo chce do niego przyjechać. Nie umiem sobie z tym poradzić. Nie tylko z tym że przyjedzie, czy nie przyjedzie... ale że on się poddaje jej, że szukał, że ją zaprosił... że ciągle piszą ze sobą..... Ja tylko mam nadzieję, że los się kiedyś odwróci i ona znajdzie się w podobnej sytuacji.... Od jakiegoś czasu nie mogę sobie jakoś z tym poradzić...

126

Odp: Sama w ciąży

Silly rozumiem, że piszesz o swojej sytuacji? Przykro mi sad pozwalasz na to... i jesteś z facetem, który z inną coś kombinuje?
Ja zostałam sama w 19tc.... wiem, że rośnie we mnie synek...jego ojciec nas wyrzucił z domu i ze swojego życia... nie wiem czy na dobre...minęły dopiero 2 dni... ja czuję się już trochę lepiej... mam wsparcie trochę rodziny, trochę przyjaciół i mogę się wyżalić jak mi źle i to jednak pomaga trochę...

127

Odp: Sama w ciąży

Cześć dziewczyny:)
nie mam Waszych doświadczeń ....ale bardzo Wam współczuję bo faceci to skur.....wiele
nie ważne czy żonaty czy nie, zawsze jakaś dupa mu w głowie zawróci!!! tylko oni to chyba siano maja w tych głowach...co zrobić
dlatego tez dokonałam wyboru i jestem sama... jedyne czego mi brak to dzidzius ...a tak raczej samotność mi nie doskwiera
mam nadzieje że Wam sie poukłada bo dziewczyny zawsze daja rade - jesteście silne, pokażcie tym dziadom że bez nich jesteście kimś
trzymam kciuki za Was
pzdr

128

Odp: Sama w ciąży
zauroczenie napisał/a:

Silly rozumiem, że piszesz o swojej sytuacji? Przykro mi sad pozwalasz na to... i jesteś z facetem, który z inną coś kombinuje?
Ja zostałam sama w 19tc.... wiem, że rośnie we mnie synek...jego ojciec nas wyrzucił z domu i ze swojego życia... nie wiem czy na dobre...minęły dopiero 2 dni... ja czuję się już trochę lepiej... mam wsparcie trochę rodziny, trochę przyjaciół i mogę się wyżalić jak mi źle i to jednak pomaga trochę...

Tak zauroczenie, piszę o sobie. Nie wiem czy czytałaś poprzednie moje posty, powiem Ci w skrócie, że ja tutaj nie mam nikogo, nie mam dokąd pójść, nie mam rodziny, przyjaciół. O tym, że coś kombinuje dowiedziałam się niedawno. Nie mam z kim pogadać, komu się wyżalić.... Jedyne co mam to forum, ale i tak nie przeleje tu wszystkiego, rozmowa z drugą osobą, taka w cztery oczy jest lepsza. Nie mogę naprawdę sobie jakoś tego poukładać, nie mogę zrozumieć, że facet może być naprawdę taki....
To prawda Solitate - zawsze facetowi jakaś dupa zawróci, ale też nie są bez winy, bo jakby chciał to by to urwał.

129

Odp: Sama w ciąży

Silly masz racje i to kolejny dowód na to, że zamiast rozumu mają siano w głowie a później się użalają nad sobą ...jacy to oni sa nieszczęśliwi......niewiedzą kogo wybrać ....
Czemu kobiety płaca za wszystko...facet sie zwinie weźmie ciuchy i po sprawie, a Ty zostajesz z całą resztą...
Ale najbardziej damy Im w kość pokazując że nie są nam potrzebni i że bez nich damy rade/;0
kiedys mieszkałam z M. miałam 3 dzieci a ja bez pracy....wiec ona pracowała na noce a ja siedziałam jej z dziećmi ona mnie za to przygarneła później pracowałam dorywczo ...ale sie wspierałyśmy ....to było pare lat temu teraz kazda osobno ale jej dzieci są mi nadal bliskie:)

LASKI GŁOWY DO GÓRY
PZDR

130

Odp: Sama w ciąży

Zauroczenie, wczoraj jak zobaczyłam Twoje wpisy, nie spojrzałam na rok, więc jeszcze raz przepraszam.
Przykro mi, dziewczyny, że trafiłyśmy na takich facetów. Kiedy ja zostałam sama, myślałam chyba, że takie rzeczy się nie zdarzają, więc jestem w szoku, że aż tyle osób musi radzić sobie samemu z ciążą i macierzyństwem. Nie wiem, z czego to wynika... Może to błąd wychowawczy rodziców, niedojrzałość emocjonalna...? Szkoda tylko, że za wszystko będą płacić nasze dzieci, bo jak dać im dobry przykład, skoro z góry są skazywane na życie tylko z jednym rodzicom, tatuś z doskoku, bo się spieszy do... cioci? U nas jeszcze "babcia" (jego mama) w ogóle się nie interesuje, nie uznaje mojego synka. Wiecie, bardzo bym chciała im wybaczyć. Myślę, że to najlepsza droga, ale jak tylko zobaczę jego twarz, to już wiem, że nie umiem. Dodatkowo wczoraj miałam przykrą sytuację, bo spotkałam tą lalę, nie ominęła nas jak zawsze, ale tym razem podeszła. Nawet nie wiecie, jak się zdenerwowałam! Powiedziała, że mam ich zostawić w spokoju, bo oni teraz będą rodziną..... Widzicie, ja mam ich zostawić! Tylko mały problem - ja się nie wtrącam. Pozamykałam nasze sprawy, sama składałam papiery w sądzie, żeby żyć normalnie, nie dzwonię, nie piszę, rzadko o coś proszę, więc o co chodzi? Nie wiem, co miała na myśli z tą rodziną - ślub, ciążę? Nie wiem, co takiego zrobiłam, że ciągle się sypie na głowę...
Solitate, ja już też nie umiem ufać. I tak jak Ty marzę o dziecku, choć jedno już mam, no ale niestety, nie każde marzenie musi się spełnić. Dziękuję Ci za empatię, na pewno wszystkie bez facetów sobie poradzimy, a ich kobiety, niech się zadawalają ochłapami, skoro ich na nic innego nie stać. Jedno o co się modlę, to żeby moje dziecko nie stało się nigdy kimś takim, jak jego ojciec.
Serdecznie pozdrawiam Was wszystkie!

Posty [ 66 do 130 z 162 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026