U mnie na razie spokój w domu. Syn spotyka się z dziewczyną, odstawił towarzystwo na bok, mąz pracuje za granicą.
Niestety tesciowa zaczęła mi brudzic. ,,uprzejmie,, donosi mojemu męzowi jak to sobie nie radzę sama z dziecmi i jak to zle się stalo ze wyjechal bo nad niczym juy nie ma kontroli!
Podobne tematy
U mnie też bez zmian. Ona śpi na wekeendy w tygodniu po szkole przyjeżdżają razem i o godz 20 odjeżdża. Mało rozmawiają z nami.
qanti, Twój syn z dziewczyną stanowią jakby odrębną rodzinę (są już rok jak pisałaś), są pełnoletni chociaż niesamodzielni finansowo, ale to jakby już odrębność, syn nie jest już Twoim małym synkiem, jak wiesz, wychowujemy dzieci nie dla siebie i tak mam być.
Moje ,,gołąbki" (syn z dziewczyną), też mało się do mnie odzywają, raz ja coś powiem raz oni, nie wchodzimy sobie w drogę, nie narzucam im się, nie chcę przeszkadzać. Ona często u nas bywa chociaż mieszka 50 km dalej. Często tzn 3x w tygodni (wg mnie często). Przyjeżdza po szkole, raz, potem jest w weekend i wraca do domu, nie nocuje.
qanti, nie denerwuj sie synem, tym, że jest daleko od Ciebie (emocjonalnie), jest normalnym chłopakiem, który układa sobie zycie z dziewczyną. Taka kolej rzeczy.
Nie czuj syndromu opuszczonego gniazda.
Nie narzucaj się też. Będą coś chcieli, sami przyjdą. A uwierz, że będą...
Mi może jest łatwiej z dorastaniem syna, bo mam jeszcze córkę, 14 lat, mam z kim rozmawiać, gotować i łazić po sklepach. Ale wiem, że to też narazie, że się kiedyś zmieni.
Problemem jest Twój mąż, który nie daje Ci wsparcia, pije. Mój mąż jest daleko, pracuje za granicą, gadamy ze sobą ale nie czuję jego wsparcia, mówi, że ma tam własne problemy.
Trzeba nam obu wyjść do ludzi, jakaś kawa z koleżanką (wiem, wiecznie zajęte i zapracowane, jak każda z nas), jakieś kino, rower cokolwiek. Ja czasem idę do sąsiadki, wychodzimy razem z jej psami na spacer, gadamy. Wracam do domu ożywiona.
Trzymaj się qanti, ciesz sie, że syn jest szczęśliwy.
quanti, u niego się poukłądało
bałaś się o szikołę - pamiętasz?
ale się wszystko udało?
więc teraz zajmij się sobą i swoim zyciem
pomysl, że za moment syn się wyprowadzi zostaniesz sama w domu z mężem pijakiem. na jakies najbliższe dwadzieścia conajmniej jeszcze lat..
pasi to tobie?
460 2014-10-16 00:18:20 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-10-16 00:21:54)
Tak cieszę się ze syn jest szczęśliwy. Ale ja troche denerwuje się tym czy to normalne że ona nocuje . Na początku nie miałam nic przeciwko ale teraz denerwuje się bo myślę czy to normalne. Fakt że syn nie siedzi już tak przy kompie bo po szkole przyjeżdżają razem i oglądają film albo gadają i ok. godz.20 odjeżdża ona.A od piątku do niedzieli jest tu i jak wolne jakies ferie czy wakacje to teź jest i śpi. Jak więcej dni wolnych to jadą też do niej na 2 dni. Nie wiem juź co myśleć o tym wszystkim. Tak End_aluzja bałam się o szkołę jest ok. Niby chce iść dalej się uczyć ale to się okaże jak pójdzie mu z tym językiem i czy go przyjmą dalej. Bo nawet nie wiem na jakim poziomie umie język. Ja mało gdzie wychodzę. Siedzę w domu.
po co si,ę zastanawiasz, czy to normalne? czy to włąściwe?
jakie to ma znaczenie?>
nie szkodzi ani jemu, ani jej, ani wam...
Masz rację. Teraz tak myślę przecieź nikomu to nie szkodzi.
Qanti ja się dzis dowiedzialam od syna ze jutro ma przyjechac jego dziewczyna i ze jako ze jest weekend to czy ona moźe zostac do soboty, czyli nocowanie. Dziewcźyna ma 50 km do domu ale... To nocowanie jest dla mnie kontrowersyjne, boję się ze nic dobrego z tego nie będzie. Powiedzialam mu źe jestem przeciwna nocowaniu bo są niepełnoletni i przed nimi szkoła a nie nianczenie dziecka. Powiedzial ze wie co robi. Wątpię. Jutro pogadam z nimi obojgiem. Dziewczyna juz wczesniej mi mówila bym się nie denerwowala bo ona wie co robi i ze nie chce sobie zmarnowac źycía. Ale przeciez skąds sie bierze tyle mlodych rodzicow.
Czytalam, czytalam i wyczytalam, ze takie nocowanie to samo zło, patologia, ze nikt kto normalny nie pozwoliłby na to.
Qanti rozumiem Twoje rozterki.
End-aluzja to nie jest takie proste. Ja dopiero po ślubie spalam ,,legalnie,, z moim męzem a tu mi dziecko bez źadnego skrępowania mowi o takich rzeczach.
To nie jest proste ale mamy niewielki wpływ na to.
Możesz wyrazić swoją opinię, podzielić się swoim niepokojem z młodymi ale ich nie powstrzymasz.
No może raz czy dwa się uda, ale w końcu oni tak zrobią swoje, a przez nieuwagę bądź na złość posuną się za daleko.
Oni są wyedukowani, nasza moralność jest "inna".
Ich uczy się i zachęca do wolnego życia, czy to złe?
W naszej kulturze to niedopuszczalne, ale różnie z tym na świecie.
Ważne aby nauczyć ich szacunku do drugiego człowieka i odpowiedzialności.
Trzeba pomóc im odnaleźć własne cele i motywować do ich realizacji.
Nie ma co moralizować kiedy ma się bałagan na własnym podwórku.
U dorastającej młodzieży wygląda to na farsę a nie szczerość i dobre rady.
Myślę źe my nic nie poradzimy. Ja juź tak myślę że lepiej jak są w domu jak mają gdzieś po parkach łazić. Teraz młodzież jest inna niź my kiedyś. Dlatego jest nam cięźko to zrozumieć. Piesek jeśli chodzi o tą ciąźę to nic nie zrobisz. Moźesz im tylko powiedzieć źeby sie zabezpieczali i mkup im te gumki i juź. Ja raz im kupiłam i mówiłam źeby sie zabezpieczali. Myśle źe uwaźają.
466 2014-10-17 10:51:14 Ostatnio edytowany przez piesek17x (2014-10-17 10:52:27)
Dziewczyny, macie rację. Nie przeskoczę ich swoim mysleniem, bo oni są daleko przede mną. Gumki kupiłam, dałam. Reszta zalezy od nich. Nie jestem konserwatywna ani obłudna w swoim mysleniu, typu, bo co ludzie powiedzą, bo religia, bo zasady itp. Niech będą razem, niech będą szczęśliwi. Ja sie tylko konsekwencji boję, bo są bardzo młodzi i niestety w wielu sprawach sami sobie nie poradzą. No chyba, że nie są tacy głupi za jakich ich mam (niedojrzali).
qanti masz rację, lepiej niech siedza w domu niż mieliby łazić nie wiadomo gdzie. A mój syn był wyjątkowym Jasiem Wędrowniczkiem, zawsze spotkał kolegów, zawsze jakaś impreza, nocowanie poza domem, picie, został nawet raz napadnięty. Szczerze - mam dośc takiego jego zycia. Przy dziewczynie się uspokoił, siedzi w domu, czeka kiedy ona przyjedzie, nie szlaja się i nie pije. No więc same plusy. Na razie...
piesek
ja pisałam o quanti i o tym, że jak się najpierw zgodziła to niech potem nie zmienia zdania
natomiast ja uważam, że -mój dom, moje zasady
czy uprawiacie już seks, to nie moja sprawa, wasze zycie wasza odpowiedzialnośc
ale moge się nie zgadzac na to, byście spali razem u mnie w domu w jednym łóżku
mamy pokój gościnny- prosze bardzo
mój dom, moje zasady
i tyle
mój dom, moje zasady
i tyle
tak dokładnie powinno być ...
Jak tam dziewczyny?
Miłego dnia, no i weekendu zajętego przez przyjemności:)
Jakoś po mału leci. Staram nia matkować synowi i mało co rozmawiamy. Siedzę w domu po pracy. Z męźem teź mało rozmawiam bo co nie zapytam to jego odpowiedz zawsze taka sama źe nie obchodzi go to i ma gdzieś.
Witajcie. Jestem załamana całkowicie. Chciałam dobrze zrobilam źle dla syna źe przeze mnie wyrzucili go ze szkoły.
Spokojnie, po kolei co się stało qanti?
Dlaczego piszesz że przez Ciebie? Jaki miałas w tym udział?
Jak do tego podchodzi syn?
Jak się czujesz?
Czy w domu atmosfera jest napięta?
Nie rozpaczaj zawsze jest jakieś rozwiazanie trzeba je tylko znaleźć.
Jak można Ci pomoc?
Za godzinke napisze. Szykuje się na noc do pracy. Pół dnia przepłakałam.
A więc tak. Tamten rok w szkole zakonczył . Miał juź nie chodzić ale jakoś udało się. Chodził od września i mówiła pani że 1 lub 2 dni będzie chodził gdzieś do zakładu aby nie krepował sie mowić bo mało mówi. I 2 tygodnie temu zapomnial iść do pani ale poszedł na drugi dzień i pani powiedziała mu że załatwi mu gdzieś. Tydzień temu dała mu kartke napisała ulice i nazwisko i że to sklep taki z uzywanym towarem. On podał mi te ulice i ja mówię ze tam stycznia nie ma juz tego sklepu jest gdzies przeniesiony. Tylko nie wiem gdzie bo w naszej miejscowości są 3 takie. Godzine przed tym jego spotkaniem jechalam do sklepu i po drodze blisko domu weszlam do tego sklepu pytac czy to ten przeniesiony. Pan sprzedawca nie wiedział. I wszedł szef bo przyjechał. Pyta czemu pytam . Mowie ze syn ma przyjsc ale pisze inna ulica. On mowi ze to tu ale go nie bedzie. Dzwonie do syna i ten facet chcial gadac z nim. I powiedzial mu ze na poniedziałek bo go nie bedzie. No to ok. Pod wieczór dzwoni pani że byla a on nie przyszedł. I ze w poniedzialek nie będzie miał tego spotkania. Temu facetowi tez zadzwoniła że nie bedzie . I synowi powiedziala ze dzis badzie rozmowa. I powiedziala że miał być i mieli iść razem i nie było go i zostaje wyrzucony ze szkoly.
475 2014-10-29 02:40:10 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-10-29 03:27:26)
A syn. Wrocił i powiedział że przeze mnie wyrzucili go ze szkoły. Pytam co mowili i czy powiedział że rozmawial z tym fscetem . Wyrzucil mnie z pokoju zamknął drzwi . I grał w gre na ko.pie razem z tą swoją. Prubowałam rozmawiać ale zero reakcji. Dowiedziałam sie tylko od niej źe pani była i on nie przyszedł. Czyli nie potrzebnie pytalam i ten szef tam przyjechał. A syn nie wiedział że pani tam będzie i tak wyszło. Jutro jadę po prscy rano do tej szkoły. Powiem jak to bylo że nie poszedł bo ten facet mówił że go nie bedzie. Tak że syn odwrócił sie odemnie. Zauwaźyłam że robi co chce bo ta jego juz została na noc mimo ze bylo mowi one że na wekeendy tylko. Nie daje rady po dzisiejszym dniu. Tak że sytuacja jest do niczego.
476 2014-10-30 20:01:39 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-10-30 20:05:34)
Nie możesz myśleć że wina leży po Twej stronie, nie możesz prawie dorosłemu synowi wszystkiego załawiać.
Rozumiem jest problem, trzeba działać, możesz wyjaśnić to z nauczycielką, ale wtedy kiedy syn będzie tego chciał, bo tak Ty pójdziesz za niego załatwiać a On się na to wypnie bo ma na Ciebie focha i jak się wtedy poczujesz?
Qanti nie dawaj sobie wmówić, że wszystko jest Twoją winą, czasem tupnij nogą! Pokaż wszystkim, że masz swoje zdanie.
477 2014-10-30 23:32:12 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-10-30 23:41:38)
On wiedział że jade do szkoly porozmawiać z panią. Byłam i nic się nie udało. Powiedziała mi ze on miał wyraźnie powiedziane że ma być bo inaczej straci szkołę. I decyzja juz jest i nie zmieni się. Czuję się winna niepotrzebnie szlam pytać do tego sklepu. Juź nic nie zrobię. Syn odpowiada jak zapytam coś tak że prze hodzi mu. Powiedział źe bedzie szedł dalej się uczyć bo z tym nie ma problemu. Od września nastepnego roku pojdzie dalej. Bo chodził do tej jezykowej zna juz jezyk na tyle że pojdzie dalej. Teraz pracuje w soboty i mowilam mu żeby pytał o inne dni. Mowił że zapyta później ale bedzie chodzić w soboty i zapyta o jeszcze 1 dzien bo może do 18 godz. na tydzien bo jego umowa tak jest bo uczyl się. A on nie chce chodzic codziennie. Mowi że 2 dni w tygodniu mu wystarczy. Niewiem czy będzie załatwiać ten drugi dzień pracy bo mówił że ma czas. Tak że niewiem co dalej. Nie bede już w nic jemu wchodzić. Boję się tylko że on bedzie caly tydzien siedziec w pokoju a w soboty tylko pracowac.
ja nie rozumiem o co z ta szkołą chodziło
nikt o jedno nie przyjście (nawet umówione) nie skreśla z listy uczniów
nawarstwiły się pewno różne problemy
szans daje się uczniowi, słuchaczowi, studentowi zawsze parę
Dla mnie to teź jest dziwne. Jedna nauczycielka zdecydowała i juź. Bardzo dziwne. No nic syn mówił że jutro bedzie dzwonił i pytal sie o jeszcze jakiś dzień pracy bo zaczynał jak chodzil do szkoly i ma na umowie ze 18 godzin na ty dzień moze pracować maksymalnie. . Zobaczymy jak to będzie. Ta jego tu śpi miała spać tylko na wekeendy a teraz już w tygodniu jest. Mąź mnie o to wyzywa z nimi nie porozmawia. Ja rozmawiałam z nimi to oni że wszyscy tak robią. Mówię źe była umowa ze na wekeendy tylko a oni swoje. Ja padam z sił.
Qanti, Twój dom więc Ty powinnaś stawiać warunki, a obowiązkiem syna jest ich przestrzegać. To, że nie dotrzymuje umowy świadczy o tym, że wcześniej byłaś niekonsekwenta i syn wie, że nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji. Szkoda, ze nie tworzycie z mężem wspólnego frontu bo to jest bardzo ważne w wychowywaniu dzieci. Ja niejednokrotnie słyszałam od młodszego syna, gdy nie zgadzał się z moją decyzją, że wyprowadza się do ojca (jesteśmy rozwiedzeni), ale mój eks mąż za każdym razem mówł młodemu, ze mam rację i, ze to jest nasza wspólna decyzja. I szybko młodemu pomysł z wyprowadzką przechodził.
quanti,czy Ty kobieto masz coś do roboty oprócz zajmowania się tym synem?Bezpośrednia Ci powiem,że rzeczywiście w tej sprawie to Ty zawaliłeś.Syn był umówiony i wiedział,gdzie co i jak,to po co się wtrącasz.Przecież On już nie ma sześciu lat.Daj Mu też pooddychać.W tym wieku,to oczywiście powinnaś być matka,ale bardziej taką obserwatorką,a nie tak z butami Mu w życie wchodzić.Ja mam trzech nastolatków.Z każdym inne problemy,ale żeby tak latać i siarę Im robić,bo co...?....bo sam nie umie nic załatwić?To kiedy będzie umiał?Jak skoczy 50 lat?Kiedy pozwolisz Mu nauczyć się samodzielności?
Co do spotykania się w domu,też mam swoje zdanie.Jak będą chcieli seks uprawiać,to wystarczy Im przystanek autobusowy.Zakazy typu:tylko nie w domu nic nie pomogą.Lepiej sprawdzić,czy dziecko jest uświadomione odpowiednio,co w dzisiejszych czasach chyba jest pewne,niż zabraniać się spotykać,bo będzie:na złość mamie odmrożę sobie uszy.
Co do spotykania się w domu,też mam swoje zdanie.Jak będą chcieli seks uprawiać,to wystarczy Im przystanek autobusowy.Zakazy typu:tylko nie w domu nic nie pomogą.Lepiej sprawdzić,czy dziecko jest uświadomione odpowiednio,co w dzisiejszych czasach chyba jest pewne,niż zabraniać się spotykać,bo będzie:na złość mamie odmrożę sobie uszy.
Tu nie chodzi o uprawianie seksu. Wiadomo, że na to wpływu nie mamy. Zresztą trudno wymagać od osiemnastolatka by tego nie robił. Chodzi o nocowanie w domu dziewczyny, skoro to się Qanti nie podoba, ma prawo wymagać od syna by stosował się do tego.
483 2014-11-03 15:33:09 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-11-03 15:38:49)
Witajcie. Ja juz nie wchodze do syna jak to się mówi z butami w jego źycie. Zdałam so ie sprawę z tego że źle zrobilam idąc wtedy do tego sklepu. I stwierdzilam że robię źle miesząc się . Boli mnie tylko to źe miali pozwolenie na spanie razem i jej przebywanie u nas od piątku do poniedziałku a zaczynają przeginać bo jest w tygodniu. I boli mnie to źe przyjdzie do kuchni i zaglafa po szafkach do lodowki . Nie chodzi tu o sex. Tylko o to źe jak ona jest to gotuje pod nia bardziej. W domu swoim chyba prania nie robi bo wszystko u mnie jest w pralce.Dlatego było im mówione od początku że przez wekeendy niech sobie są. No i to szukanie po szafkach niewiadomo czego.
Quanti?
Co to znaczy,że gotujesz bardziej pod nią?
Czy to że jej pranie jest w pralce znaczy że pierzesz jej rzeczy?
Nie podoba Ci się, że plądruje po szafkach powiedz o tym, że sobie nie życzysz...
Quanti, kto nakazuje Ci robić to wszystko? Quanti potrzebujesz terapii, sama wkręcasz się w tą spiralę a na jej wierzchołku jest bomba.
Gotuj to co lubisz, co chcesz ugotować albo nie gotuj wcale lub tylko dla siebie.
Ma nie spać to nie śpi, wypraszasz ją z domu, dzwonisz do jej rodziców, wzywasz policję cokolwiek ale bez straszenia tylko konkretne działania.
Wkłada rzeczy do pralki -Ty wyjmujesz. Wynosisz do pokoju syna, pakujesz w torbę, prosisz by sama je uprała,wyrzucasz- ale Ty decydujesz.
Syn się nie uczy szuka pracy sam się utrzymuje i wtedy robi co chce ze swoją dziewczyną, jak nie to dokłada się do domowego budżetu, dzielicie obowiązki.
Pytanie, czy Ty sama jesteś w stanie się utrzymać? Dopóki będziesz ulegać, inni będą podejmować decyzje za Ciebie. Sama tak pokierowałaś życiem, to konsekwencje uległości i próby naprawienia wszystkiego w pojedynkę.
Qanti, Renesans napisała jak masz postępować, staraj się wprowadzić to w życie. I naprawde wydaje się, że potrzebujesz terapii, ponieważ masz cechy osoby współuzależnionej. .
Całkowicie podpisuję się pod tym co napisała Renesans.Kobieto robisz sama z siebie cierpiętnicę i sprzątaczkę.Z jakiej racji Ty masz to wszystko robić?No kurcze dosłownie paranoja!Zadbaj o siebie,bo będziesz do końca życie prała majtki synowej.
487 2014-11-04 19:15:26 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-11-04 19:18:09)
To co mam robić ? Wczoraj powiedzialam że tylko od piątku do poniedziałku moźe ona spać u nas. Pozostałe dni po szkole przyjeżdża tu a wieczorem odjeźdza . Tak było wcześniej i powiedziałam ze tak ma zostac a nie inaczej. A z tym praniem to czy ja mam odrzucać nie orać jej rzeczy ? Powiedziałam dziś że muszą trzymac się zasad w domu. Ona ma dobry wpływ na syna bo się zmienil i juz nie pyskuje. Ale powiedziałam że nie będa rządzić. Wszystko mówię spokojnie .
no ale czemu masz jej prac?
ppowiedz mi, dlaczego wogóle zaczęła podrzucać ci do prania swoje rzeczy/
dla mnie to niepojęte
Ja właśnie sama nie wiem. Daje swoje rzeczy razem z syna rzeczami do pralki. Dla mnie to teź dziwne. Wczoraj jechała do do do.u wieczorem. Mam nadzieję ze w tygodniu będzie jeździć do siebie tak jak było mówione cały czas.
To co mam robić ?
a czy Ty wiesz, co masz robić ... ze swoim życiem
przecież nikt za ciebie nie będzie podejmował decyzji czy szukał rozwiązań
masz jakiś określony plan działań ?
491 2014-11-06 00:16:59 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-11-06 00:18:58)
Quanti a ja Cię będę rozliczać z miłych rzeczy które uczyniłaś ostatnio dla siebie.
Co to było Qanti?Coś co poprawiło Ci nastrój w ostatnim czasie a stało się za Twoją decyzją?
Jeśli pomyślałaś że nic takiego nie miało miejsca, szybko coś wymyśl i zrób, niech Ci się wreszcie coś spełni:) Qanti tego Ci życzę.
Ale co ja mam robić miłego. Ostatnio to mnie nic nie cieszy. Z męźem ciągle problemy. Albo wyzywa i pije albo denerwuje się wszystkim. Syn w swoim pokoju całymi dniami. Skończył mi sie kontrakt bo mialam do listopada. Teraz zapisalam sie na zasiłek i będę szukać nowej pracy.
Hej, quanti nie wiem Co jest miłe Tobie, uzależniasz wszystko od męża lub syna a gdyby nagle ich zabrakło?
Gdybyś mieszkała bliżej mogłybyśmy się umówić do kina, na spacer po parku, przegląd ciuchów w galerii, farbowanie włosów, dyskusję przy kawie czy herbacie.
Quanti , poszukaj radości życia, wiem że nie jest łatwo zwłaszcza kiedy zostaje się samemu ze sobą, ale jest z pewnością coś co polubić możesz.
Dziś spotkałam panią, żonę alkoholika po części chyba sama była uzależniona, odnalazła swoje szczęście otaczając opieką obcych ludzi, starszych chorych i z uśmiechem dziś w sklepie kupując bułki o tym mówiła. Nie ma z tego wielkich pieniędzy ale to lubi i to chyba daje jej zadowolenie poprzez spełnienie. Miło było ją widzieć zadbaną i uśmiechniętą.
To taka refleksja z dzisiejszego dnia. Ja wracam do robótek ręcznych, które kiedyś z taką cierpliwością wykonywałam. Cóż więcej do szczęścia potrzeba jak spokój i ciekawe zajęcie?
Poszukuj Qanti, coś tam jest co lubisz i temu oddaj swój czas i zaangażowanie,
Ja Cie qanti rozumiem, dla Ciebie całym światem jest rodzina.
To żadne pocieszenie.
Mam tak samo.
Boli jak rodzina nie daje wsparcia, koleżanka, pasje nie zastąpią Ci tego, co powinnaś dostać od męza i syna.
Jeszcze utrata pracy...
Do tego na obczyźnie...
Smutne to...
Nie wiem, jak Cię pocieszyć, może nie powinnam pisać tego posta.
Chciałabym mieć tyle wewnętrznej siły co renesans, mimo wszystko zając się sobą, nawet robótkami ręcznymi, podziwiam Cię ![]()
Twoje posty wnoszą dużo ciepła i optymizmu.
Tak, fajnie byłoby spotkać się z Wami dziewczyny na kawce ![]()
A ja byłam u fryzjera ściełam włosy. Staram się mysleć o sobie ciężko tak ale muszę. Teraz siedzę w domu. Od nowego roku zaczynam szukac pracy. Teraz nie szukam bk za tydzien spółdzielnia będzie robiła remont wiec nawet dobrze że jestem w domu.
Jaką sobie zrobiłaś fryzurkę? Też byłam wczoraj u fryzjera, ale tylko końcówki podcinałam, syn był ze mną.
Miałam wczoraj dobry dzień, dziś rano nerwowy a jutro się okaże:)
Trochę Ci zazdroszczę tego siedzenia w domu, ja nie mam już urlopu, no i domu też już nie mam
, mam tylko siebie.
Co do kawy możemy się przecież umówić w necie, przed ekranem na małą czarną przed ekranem hihi.
Nie ma co się poddawać bo jak same się nie docenimy to i inni nasz szanować nie będą.
Dobrej nocy koleżanki, strasznie śpiąca się robę, pora już na mnie.
Ja troszkę z ściełam. Mialam za ramiona a mam trochę krócej jak do ramion. Masz racje z tą kawą. Mogłybyśmy sobie tak pić razem.
Nie zapisał się mój ostatni post. Może tak miało być...
Co u Ciebie Qanti?. Piłam kawę i myślałam o Tobie, o Twojej nowej fryzurze, jak się z nią czujesz?
Ja po fryzjerze zawsze czuję się lepiej, ścięcie włosów zawsze kojarzy mi się z działaniem z chęcią dokonania zmian.
Bardzo lubię kiedy ktoś dotyka moich włosów, nie musi to być związane ze zmianą fryzury, wystarczy przeczesywanie lub głaskanie włosów.
Ja jak jestem u fryzjera to prawie zasypiam. Też uwielbiam jak ktoś coś robi z nimi. Jakoś po mału leci czas. Siedzę w domu. Jutro jade do koleżanki na kawe. I tak jakoś leci. Nie jest tak jak bym chciała no ale jakoś jest.
Rozumiem , że nie jest to pełnia szczęścia co przeżywasz, ale w takiej sytuacji w jakiej jesteś można poszukać sobie czegoś miłego, czegoś co pozwoli Ci zapomnieć i oderwać się choć na chwilę od problemów , od tego ciągłego poczucia obowiązku, zmęczenia, bezradności.
Fajnie że masz koleżankę z którą możesz napić się kawy, a czy ona Cię rozumie, czy zna Twoje bolączki? Czy Ty potrafisz z nią otwarcie porozmawiać czy masz do niej zaufanie?
Jak sytuacja u Twojego syna , czy radzi sobie w nowej sytuacji? Czy pozwoliłaś mu na samodzielne podejmowanie decyzji i ich konsekwencji?
Czy postawiłaś jakieś ultimatum młodym i czy udało Ci się wytrwać?
U mnie lepsze i gorsze dni, ale zawsze znajdę coś co mnie cieszy, choć trochę, nie ma dnia żeby coś "dobrego" się nie wydarzyło, nawet kiedy to jest obok i mnie bezpośrednio nie dotyczy, zauważam czyjąś radość, miłość czy sukces. To daje wiarę, że można, że da się znaleźć choć okruszki szczęścia. A jak to mówią od ziarnka do ziarnka i zbierze się miarka ![]()
Pysznej kawki! Do miłego:)
501 2014-11-21 19:08:52 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-11-21 19:13:15)
Bylam wczoraj do wieczora u koleżanki. Tak renesans rozmawiam z nią o wszystkim i zna moja sytuacje. Pojechalam o 13 wrocilam o 20. Mąź i tak pijany. A syn siedzi caly dxien w swoim pokoju i czeka do 15 aż przyjedzie po szkole do niego jego dziewczyna. W soboty chodzą do pracy. Mowilam istatnio synowi zeby pytal o heszcze jakieś dni do pracy. Bo na umowie ma ze moze do 18 godz na ty dzień pracowac. Bo chodzil do szkoly i ma umowe jako na wekeendy. To dziś mówił bo pytalam go że bedzie chodzil w soboty tak jak chodzi i w piątki jeszcze. Zarobi na swoje potrzeby. Chce iść dalej do szkoły od sierpnia bo tu od sierpnia zaczynają chodzić. Mowilam zeby sie zapisali. Mowił ze nie musze mu mówić że poradzi sobie z nią. Bo oni razem chcą iść dalej. Niewiem. Więdz chyba nie bede mu wiecej przypominać.Jeśli chodzi o ultimatum to powiedzialam źe od poniedzialku do piatku ona śpi u siebie. To wczoraj pojechał do niej i spał i rano wrocil. Nic nie mowilam. Jest dorosly. Tylko ze chodzi mi ze ona od piatku do poniedziałku spi u nas to w tygodniu spi u siebie. Wczoraj cos tam jechal pomagac dlatego zostal.
Aż miło się dziś Ciebie czyta, czy choć trochę lepiej się poczułaś po tych odwiedzinach?
Tak jak napisałaś panowie ani nie zauważyli Twej nieobecności, nie przejmuj się tak nimi. Syn pięknie zdecydował i fajnie że z dziewczyną ma motywację. Z pracą też chyba dobrze będzie? Tylko ten Twój mąż jakoś nie pasuje do tego szczęśliwego obrazu...
No cóż nie na wszystko mamy wpływ.
Dobranoc.
Dni lecą a ja siedzę w domu. Nie szukam teraz pracy . Zacznę od nowego roku szukać. Syn pojechal dziś spać do niej. Skoro nie mogą u nas w dni pracujące to pojechał. A jak u was ?
Jakoś leci, nawet szybko ![]()
Czekam na nowy rok i możliwość wzięcia urlopu. Chcę odpocząć od codzienności.
Układam na nowo relację z dziećmi, raz jest lepiej raz gorzej. A czas sobie płynie. Staram się każdego dnia nadrabiać to co umknęło bezpowrotnie. Szukam nowego miejsca w życiu. Nie jest łatwo ale nie mam wyjścia. Nie upieram się przy tym co źle mi wychodziło. Poszukuję nowych rozwiązań.
Oczywiście chodzę do pracy a że teraz szybko ciemno to po pracy szybko czas płynie i spać się chce. Chyba odsypiam dni kiedy z niepokojem zasypiałam.
Czekam na weekendy wtedy można coś porobić w domu za dnia.
Pozdrawiam, trochę zazdroszczę Ci tego braku pracy ale tylko trochę bo wiadomo, coś trzeba robić i kasę zarabiać.Odpoczywaj więc, zbieraj siły i wymyślaj dla siebie drobne przyjemności, które umilą Ci czas i pozwolą odstresować i zapomnieć na chwilę o rozterkach.
Wypoczęta łatwiej i pogodniej będziesz podchodzić do życia. No i wypij kawkę z myślą o mnie. Ja też tak zrobię jutro:)
Pozdrawiam.
505 2014-11-26 22:22:27 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-11-26 22:27:10)
Pilam kawę i myślałam o Tobie. Co robisz z kąd jesteś. I jakoś dzień zleciał. Ciekawe co tam u pieska dawno jej tu nie było. W sobotę będzie superowo. Bo jak pracowałam to na kazdej zmianie byly takie timy. W kazdym po ok 25 osób. Ja i mąż byliśmy w roznych timach. I nie pracuje od listopada ale ci holendrzy odemnie z timu zaprosili mnie do restauracji. Bo o i co roku kazdy tim sam robia takie sobie biby. Jedzenie piwko zabawa. I jade w sobote na 15 i wroce ok.23. Jade z takim holendrem z naszej miejscowosci bo niemam prawka. A mąź nie jedzie to tylko mój tim a mnie zaprosili zeby ten ostatni raz być z nimi. Od żyję.
No to takie andrzejki Ci się szykują, trochę się odstresujesz,
A co do pracy to rozumiem że mąż nadal tam pracuje tylko Ty tracisz pracę?
Postaraj się Qanti zachować kontakt, z byłymi pracownikami, dobrze mieć paru znajomych, może oni będą mogli Ci pomóc w znalezieniu nowej pracy? Mogą też umilać Ci życie prywatnie. Nie możesz siedzieć w domu i myśleć o piciu męża, i szkole syna. To nie są osoby niepełnosprawne,żeby nie dały rady same egzystować. Oni też powinni Cię wspierać a nie Ty ciągle ich dźwigać na plecach.
Dzięki za myśli skupione przy mojej osobie, zawsze raźniej gdy wiadomo, że ktoś, gdzieś o nas myśli, że pamięta...
Ja oczywiście z Polski piszę ale szczegóły to raczej na PV, jak już
.
To przyjemności na imprezce, ja dopiero będę świętować wigilię pracowniczą.
Witaj. Maz nie pracuje tez w domu. Razem nam skonczyl sie kontrakt.
No i mąż dziś sie wkurzył na mnie i syna i pojechał sobie do polski. Powiedzial ze niewie kiedy wroci. Zabral pieniadze bo moje ida na opłaty zostawil mi na przezycie na tydzien bo za tydzien dostane ostatnia wypłatę.Zgasil telefon i pojechał juz 4 godziny temu.
.
No i mąż dziś sie wkurzył na mnie i syna i pojechał sobie do polski. Powiedzial ze niewie kiedy wroci. Zabral pieniadze bo moje ida na opłaty zostawil mi na przezycie na tydzien bo za tydzien dostane ostatnia wypłatę.Zgasil telefon i pojechał juz 4 godziny temu.
.
Na co się wkurzył?
Czy to Cię martwi? Jeśli tak co co dokładnie? Może lepiej że nie napije się w domu i nie będzie awantury... Qanti, a co syn na to?
Wiesz gdzie pojechał, jest dorosły, może szuka wsparcia, może chce coś zmienić. Quanti daj mu czas i Ty masz czas dla siebie.
Ma telefon będzie chciał to sam zadzwoni, jeśli nie to chyba niepotrzebnie się martwisz.
Byłeś na imprezie? Udała się? Może tylko zezłościł się bo był zazdrosny. Napisz jak się czujesz i co u Ciebie. Odpoczywaj. Ściskam ![]()
510 2014-11-30 11:50:23 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-11-30 11:54:09)
Tak byłam na imprezie. Pojadlam trochę wypilam nie dużo. Wrocila w nocy bo to bylo 150 km. od naszej miejscowości. A jechalam z takim holendrem co pracował am z nim i tez tu mieszka . Bylo ok. A mąz pojechał do polski jest w domu w polsce. Rozmawiałam dzisiaj z nim. Powiedział ze nie wie kiedy wróci nawet niewie czy wogle w tym roku wróci. Powiedział źe jak syn zmadrzeje i ja to dopiero wróci. A mówił ze to sie od roku zbieralo wszystko. Pytam o co mu chodzi dokładnie to powiedział. Ze o dziewczyne syna ze rządzi sie bo ro i herbate itwiera szafke lub lodówke sama. Ze o mnie ze jak jade do sklepu to mam taki zwyczaj ze nie kupie 1 konserwy tylko 2 lub 3 albo nie kupie 1 paczki szynki krojonej i tak hermetyczne zamknietej tylko wiecej. Ale on nie rozumie ze tam jest po 6 lub 6 plastrów tylko. Ze nie kupie 1 rzeczy tylko 2 lub 3. I o syna ze sie unosi i pyskuje. Tak ze musze szukać pracy. Bo nie dam rady z jednego zasilku dla bezrobotnych. Caly pójdzie na oplaty jeszcze 100 euro zabraknie. Na grudzień dam rade ale później juz nie. A on w polsce będzie miał lepiej. Jak caly zasilek wymieni se na zlotowki to ma ponad 4 tys zlotych.
Tak byłam na imprezie. Pojadlam trochę wypilam nie dużo. Wrocila w nocy bo to bylo 150 km. od naszej miejscowości. A jechalam z takim holendrem co pracował am z nim i tez tu mieszka . Bylo ok. A mąz pojechał do polski jest w domu w polsce. Rozmawiałam dzisiaj z nim. Powiedział ze nie wie kiedy wróci nawet niewie czy wogle w tym roku wróci. Powiedział źe jak syn zmadrzeje i ja to dopiero wróci. A mówił ze to sie od roku zbieralo wszystko. Pytam o co mu chodzi dokładnie to powiedział. Ze o dziewczyne syna ze rządzi sie bo ro i herbate itwiera szafke lub lodówke sama. Ze o mnie ze jak jade do sklepu to mam taki zwyczaj ze nie kupie 1 konserwy tylko 2 lub 3 albo nie kupie 1 paczki szynki krojonej i tak hermetyczne zamknietej tylko wiecej. Ale on nie rozumie ze tam jest po 6 lub 6 plastrów tylko. Ze nie kupie 1 rzeczy tylko 2 lub 3. I o syna ze sie unosi i pyskuje. Tak ze musze szukać pracy. Bo nie dam rady z jednego zasilku dla bezrobotnych. Caly pójdzie na oplaty jeszcze 100 euro zabraknie. Na grudzień dam rade ale później juz nie. A on w polsce będzie miał lepiej. Jak caly zasilek wymieni se na zlotowki to ma ponad 4 tys zlotych.
No to sobie przekalkulował że w domu nie starczy mu na picie i pojechał gdzie mu łatwiej.
Qanti po co Ci taki mąż? Jak masz sama wszystkim się zająć to już chyba widać kto jest głową rodziny?
Nie wiem gdzie Ci lepiej i łatwiej pracy szukać ale nastaw się też na to że mąż może chcieć pieniążki z Ciebie ściągnąć.:(
Co syn na to wszystko?
Qanti, tylko nie mów mu co on teraz musi. Bo wiesz, że nic nie musi... Poinformuj go najwyżej jaka jest sytuacja i jak chcesz sobie poradzić, że czekają Was pewnie jakieś zmiany, których jeszcze nie sposób przewidzieć. Daj mu się wypowiedzieć może sam coś zaproponuje?
Nie musisz się na to godzić ale warto mu dać się wykazać jest młody, może to dla niego szansa.
Syn powiedział że w koncu bedzie spokuj. I ze cieszy sie ojciec pojechał. I nie chce rozmawiać na jego temat.
Syn powiedział że w koncu bedzie spokuj. I ze cieszy sie ojciec pojechał. I nie chce rozmawiać na jego temat.
Prawdę mówiąc nie spodziewałam się że będzie płakał za tatą ale jednocześnie nie może Ci teraz wejść na głowę.
Masz możliwość zobaczyć czy czuje się już mężczyzną czy będzie grał rolę małego chłopca i wykorzystywał Cię do granic, bo nie ma w domu silniejszego.
Qanti wierzę że sobie poradzisz, a może i Twój mąż przemyśli dotychczasowe życie? Gdyby o Ciebie dbał nie zostawiałby Cię jeszcze z takimi słowami. No chyba że w Polsce ułoży sobie na nowo życie i wtedy zaprosi swą rodzinę, ale o takim scenariuszu nie wspominał.
Właśnie piję kawę Qanti, niedługo przyjdzie mój syn powtarzać materiał do szkoły.
Jestem sama i jakoś żyję, dzieci mnie odwiedzają, jestem kiedy mnie potrzebują, czasem im pomarudzę jak mi się coś nie podoba, żeby wiedziały co myślę i znały moje zdanie. Resztę niech próbują już o własnych siłach.
514 2014-11-30 18:47:20 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-11-30 18:50:39)
Nie pozwole sobie wejść na głowę. Dzis mąz dzwonił i mówił ze niewie kiedy wroci ze szybko nie i ze chce zebysmy zobaczyli jak bedzie nam bez niego. Gdyby mu zależało na mnie i małżeństwie to chyba by tak nie wyjechal sobie. On niema nikogo. Mowi ze chce nam udowodnic ze nie dam rady bez niego. Ale ja nic z niego niemialam. Tylko ze byly 2 wyplaty bo przy jednej ciezko.
jeszcze niedojrzały gowniarz wychodzi z tego twojego męża quanti..
a może to dobry moment jest??
eby powiedzieć NIE WRACAJ?
Nie pozwole sobie wejść na głowę. Dzis mąz dzwonił i mówił ze niewie kiedy wroci ze szybko nie i ze chce zebysmy zobaczyli jak bedzie nam bez niego. Gdyby mu zależało na mnie i małżeństwie to chyba by tak nie wyjechal sobie. On niema nikogo. Mowi ze chce nam udowodnic ze nie dam rady bez niego. Ale ja nic z niego niemialam. Tylko ze byly 2 wyplaty bo przy jednej ciezko.
A Ty co byś chciała Quanti?
Wpadłam do Ciebie na małą czarną. Jak się dziś czujesz? Co u Ciebie dobrego?
Działasz coś w sprawie pracy? A może można coś w sprawie zmniejszenia kosztów jeśli boisz się o utrzymanie?
Tak jak napisała Endi- nieodpowiedzialnie zachował się mąż. Qanti może trzeba odwrócić pytanie? zamiast Ty bez niego może jak on poradzi sobie bez Ciebie?
Też sie nad tym właśnie zastanawiam. Nie dzwonie do niego. On dxis dzwonił. Na początku przez chwile rozmawialiśmy normalnie ze zimno i takie tam. Mąź powiedzial ze zostaje se na święta tam nie wraca. Ja mówię co ? To zostawiasz mnie samą. Bo syn bedzie u swojej dziewczyny na wigilii. A on ze wróci jak zmadrzeje ja i syn. Mowi ze go denerwuje ze jego dziewczyna przyjezdza po szkole i je u nas. Ze jest w kuchni z synem i zaglada do lodowki czy szafki i robi kanapki. Mowie mu ze trzeba porozmawiać o tym z nimi i juz. A on ze jak sie wkurzy to przyjedzie i wyrzuci syna z domu razem z nią. Ale lepiej nie przyjedzie ze jak zmadrzejemy. Mowi ze on sobie odpoczywa teraz i mu dobrze. I pyta a ty co. Ja mowie ze tez mi dobrze a on oooooo dibrze ci bezemnie. Wkurwil mnie i powiedzialam ze tak. I rozlaczyl sie. Dzwonilam ale zgasil telefon. Szukam pracy. Lepiej niech nie wraca. Cos mial wypite bo slyszalam po tym jego smiechu. Masakra.
518 2014-12-01 21:07:20 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-12-01 21:07:50)
Dzis szukalam pracy. Tu nie chodzi sie po zakladach tylko przez internet wszystko. Wyslalam odpowiedz na 3 oferty i CV w moim miescie. Zobaczymy.
Dzis szukalam pracy. Tu nie chodzi sie po zakladach tylko przez internet wszystko. Wyslalam odpowiedz na 3 oferty i CV w moim miescie. Zobaczymy.
Tak sobie myślę jak bardzo przeżywasz to wszystko
. A syn jak się sprawuje pod nieobecność taty?
Bardzo się cieszę, że szukasz pracy. Masz jeszcze miesiąc ale fajnie by było mieć już coś na oku:) Trzymam kciuki!
Mąż jak wypity dzwoni to chyba nie warto się wdawać w dyskusję zwłaszcza jak wyłącza telefon kiedy dzwonisz.
Może jak mu podobną opcję zaserwujesz to się zastanowi, bo to przecież niedopuszczalne przy normalnej rozmowie rozłączać się.
520 2014-12-01 21:50:13 Ostatnio edytowany przez qanti (2014-12-01 21:51:58)
Syn jak narazie sie nie zmienil. Jest tak samo. Siedzi do wieczora ze swoja w pokoju. Mowi tylko źe przynajmniej jest cisza . I nie tęskni za ojcem. Ja szukam pracy. Mam zasilek na 2 lata ale za malo zeby zrobic oplaty i wyrzyc z jednego. Szukam moze cos znajdę. A jak nie a on nie wróci to pójdę do spółdzielni może dostanę dotacje do czynszu jak jestem sama z synem.