netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

561 odpowiedzi131 095 wyświetleńzałożony przez anziar, 13.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Strony 1 2 3 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 562 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-08-14 01:33:05)

Temat: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Mam problem z synem ktory ma 15 lat nic a nic mnie nie slucha, zawsze slysze odpowiedzi zaraz to zrobe, juz, mam czas. Ma terez korepetycje z matematyki i chemii. Zalatwilam jemu korepetycje ale on twierdzi ze sie uczy, mnie praktycznie nie ma w domu jestem w pracy, przychodzac pytam czy sie uczyl on twierdzi ze tak, nie wiem co mam robic to nie przelewki doslownie sil mi brak.


Nadawaj, proszę, tytuły adekwatne do treści wątku.
Pozdrawiam, Mod. Olinka

2

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

W czym konkretnie jest problem? Ma złe oceny? Nie możesz po prostu zweryfikować, czy się uczył i go przepytać z danego materiału?

3

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Nie opisałaś dokładnie problemu.
A jeśli chcesz żeby syn coś zrobił to wyznacz mu na to czas i ewentualne konsekwencje za nie wykonanie zadania. Np. pół godziny na wyniesienie śmieci. Jeśli tego nie zrobi w wyznaczonym czasie poniesie karę. Jeśli będziesz konsekwentna w tym to powinien się zacząć słuchać.

4

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Jeśli chcesz możesz sobie sama odpowiedzieć na swoje pytanie jeżeli przemyślisz ile i jak spędzasz czas ze swoim synem.
Czy przypadkiem nie jest tak, że stawiasz mu warunki i nic za tym nie idzie? Brak czasu, brak rozmów z synem, brak konsekwencji powoduje pewne następstwa. Zastanów się czy syn radzi sobie z Tobą. Dziecko zawsze oddaje to co dostaje.

5

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Synek ma labe,bo tatusia nigdy nie ma,wiec nie czuje sie zobowiązany się z czegokolwiek tłumaczyć,bo i po co,skoro praktycznie jest sam...sam sobie radzi,sam sobie panem...Tata tylko zaplaci to,zapłaci tamto i to tyle.Skoro syn ciągle sie uczy i dobrze się uczy to po co płacic za korepetycje?Jestes ojcem,więc idz do szkoły i porozmawiaj z wycowawcą,czy on rzeczywiście wymaga tych dodatkowo wydanych pieniądzy,czy to tylko taka sciema a pieniązki lądują u niego w kieszeni.Ty jestes ojcem i ty wyznaczasz zasady i nie mam na mysli terroryzwania,ale szacunek jakis musisz miec.Do tego 15lat to bardzo cholerny wiek-bunty,pyskowki,towarzystwo.Usiadz z nim,jak ojciec z synem i pogadaj,nawiaż jakiś kontakt,bo dojdzie do tego,że bedziecie sobie obcy mieszkając pod jednym dachem.
Wnioskuje,że spędzacie razem bardzo malo czasu,więc może czas to zmienic?Praca jest bardzo ważna,ale dziecko powinno byc wazniejsze.Znasz jego znajomych,wiesz,co syn lubi robic w wolnych chwilach,jakie ma hobby,czy ma może dziewczyne?wiesz coś o nim?Jak nie-to ostatni dzwonek dla ciebie,żeby to zmienic i nie krzykiem,ale na spokojnie,bo jeśli to zaniedbasz to pozostaje ci tylko program SUROWI RODZICE:)(poł żartem- poł serio)

6 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-08-18 16:16:02)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Witam. Mój syn ma 17 lat. Problem polega na tym że niema on kolegów chyba tylko dwóch, niema żadnych zainteresowan tylko komputer. Wstaje rano i cały dzień gra widuje go tylko na obiedzie i gra do pierwszej w nocy.Mąż obwinia mnie o to i ciągle straszy rozwodem ze przez syna odejdzie. Oboje sa nerwowi i nie umieją razem rozmawiać. Jeśli ja każe synowi nie grać coś zrobic to nie słucha mnie . Mówi że ma 17 lat i bedzie grać kiedy i jak dlugo chce. Niewiem co robić z mężem i synem jestem bez radna. Mąż mi nie pomaga nie porozmawia z nim uważa go za idiotę tylko. Probowałam juz do syna aby rozmawiał z nami więcej a nie tylko gra i gra. On mówi ze niema o czym rozmawiac.

7

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Witam. Mój syn ma 17 lat. Problem polega na tym że niema on kolegów chyba tylko dwóch, niema żadnych zainteresowan tylko komputer. Wstaje rano i cały dzień gra widuje go tylko na obiedzie i gra do pierwszej w nocy.Mąż obwinia mnie o to i ciągle straszy rozwodem ze przez syna odejdzie. Oboje sa nerwowi i nie umieją razem rozmawiać. Jeśli ja każe synowi nie grać coś zrobic to nie słucha mnie . Mówi że ma 17 lat i bedzie grać kiedy i jak dlugo chce. Niewiem co robić z mężem i synem jestem bez radna. Mąż mi nie pomaga nie porozmawia z nim uważa go za idiotę tylko. Probowałam juz do syna aby rozmawiał z nami więcej a nie tylko gra i gra. On mówi ze niema o czym rozmawiac.

Za rok nie zrobisz nic, bo będzie miał 18 i każe Ci się w d.... pocałować.
Teraz możesz mu zabrać komputer.
Nie będzie miał na czym grać.
Poza tym może to być uzależnienie.

8

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

wielki problem, zabrać komputer odciąć internet i niech się wścieka gówniarz.

a jak bedzie zły i niedobry,, to za rok jak będzie pełnoletni nich spada w podskokach i sam się utrzymuje.

9

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

zgadzam się z nirwanką
mój syn ma ograniczony dostęp do neta i komputera.

a jak mu się nie będzie podobać - niedługo będzie pełbnoletni - a życie jest takie proste, łatwe, wygodne - da sobie radę....

10

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Witajcie.Kiedyś już tak zrobilam zabrałam komputer i wyłączyłam korki czy router od neta. Był krzyk, nerwy i rzucanie wszystkim co ma oraz wyzywanie mnie. Ale będe musiała tak robić bo tłumaczenie nic nie daje , mowi wtedy że mam wyjsć z pokoju albo on wychodzi aby mnie nie słuchac. Tlumaczyłam sobie że to może wiek taki. Boję się bo ostatnio mówił że się powiesi jak będe go denerwować. Niewiem może z nerwow tak mówil. Nawet tabletek nie chce brac na uspokojenie.

11

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

ja bym powiedziała "to najpierw sobie zapracuj na sznur"

12 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-08-21 13:51:58)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Witajcie.Kiedyś już tak zrobilam zabrałam komputer i wyłączyłam korki czy router od neta. Był krzyk, nerwy i rzucanie wszystkim co ma oraz wyzywanie mnie. Ale będe musiała tak robić bo tłumaczenie nic nie daje , mowi wtedy że mam wyjsć z pokoju albo on wychodzi aby mnie nie słuchac. Tlumaczyłam sobie że to może wiek taki. Boję się bo ostatnio mówił że się powiesi jak będe go denerwować. Niewiem może z nerwow tak mówil. Nawet tabletek nie chce brac na uspokojenie.

qanti - on ma 17 lat!!!! SIEDEMNAŚCIE
człowiek w tym wieku potrafi opanować emocje,
krzyki, nerwy, rzucanie czymkolwiek jest totalnie nieakceptowane

nigdy nie reaguj, gdy coś takiego się dzieje
jeśli próbujesz rozmawiać z dzieckiem a ono podnosi głos, mówisz, że "nikt nie będzie na mnie krzyczał", przerywasz rozmowe i wychodzisz

w chwilach takiego silnego pobudzenia emocji nie dyskutujesz, nie odpowiadasz krzykiem na krzyk, nie próbujesz nic wyjasniać i tłumaczyć

przerywasz interakcje

wychodzisz

kiedy emocje opadają, idziesz i mówisz, jak oceniasz tę sytuację, co czułaś, czego akceptować nie będziesz. zostawiasz czas na przemyslenie mówiąc - jestem zawsze gotowa na porozmawianie z tobą

ale w sposób, w którym nikt na siebie nie krzyczy, nie rani siebie nawzajem

kiedy się uspokoi może przyjść. kiedy ci powie, to niesprawiedliwe, nie może tak być bla bla bla..
podajesz FAKTY - wczoraj grałeś 8 godzin, nawet nie zjadłeś śniadania, po południu prosiłam cię o.. nic nie zrobiłeś, babcia powiedziałą, że nie miałęś czasu z nią porozmawiać.. takie są fakty
dopóki tak się dzieje, nie zgodze się na "uwolnienie" komputera
jakie rozwiązanie ty proponujesz? możemy się dogadać

jak zacznie krzyczec - wracasz do punktu pierwszego

i tak do skutku
na końcu siadacie i ustalacie, komputer dostępny i internet w tygodniu tyle czasu.. w weekend tyle
ustawiasz kontrolę rodzicielksą, blokujesz w okreslonych porach dostępy do programów
ustawiasz godziny "nieczynności" rutera
ustal;asz to z nim i on jest poinformowany o zasadach
możesz nawet mieć gest i zgodzić się na małe ustepstwo...
"może wsobotę do 2 w nocy??
odpowiadasz - zgoda.. ale w niedzielę jesz z nami śniadanie o 11....
rozumiesz??
konsekwencja

i ZACHOWANIA ZE STRONY RODZICÓW dokłądnie takie, jakich OCZEKUJEMY od swoich dzieci
nie krzyczymy, nie wyzywamy, nie rzucamy...
dajemy przykłąd
problemny rozwiązujemy

13 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-21 14:04:42)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Witajcie.Kiedyś już tak zrobilam zabrałam komputer i wyłączyłam korki czy router od neta. Był krzyk, nerwy i rzucanie wszystkim co ma oraz wyzywanie mnie. Ale będe musiała tak robić bo tłumaczenie nic nie daje , mowi wtedy że mam wyjsć z pokoju albo on wychodzi aby mnie nie słuchac. Tlumaczyłam sobie że to może wiek taki. Boję się bo ostatnio mówił że się powiesi jak będe go denerwować. Niewiem może z nerwow tak mówil. Nawet tabletek nie chce brac na uspokojenie.

wiesz co?? to co  opisujesz jak syn agresywnie do ciebie sie zachowuje  kiedy komp mial wstrzymany autentycznie na jego oczach wypierdzielilabym go prze okno,az by sie roztrzakslaw drobny mak, mowie szczerze, za te zuchwalstwo,chamstwo, beszczelnosc  jakie do ciebie ukazyje
Komputerek to jest tylko i wyłacznie przywilej, forma nagrody, zachowuje sie jak ostatni skonczony cham to nie ma przywileji, bo hoolaa ,co to za odzywki  "mam 17 lat i bede sobie grac ile chce i jak dlugo chce"???? taki zapierdziel powinien miec w domu za swoje cwaniactwo i beszcelnosc,,ze nawet nie wiedzialby do czego rece wlożyc, wtedy by nie mial czasu ani chęci juz na gierki oglupiające
Masz swoj komp osobny dla siebie?? syna nie dopuszcaj nawet do niego
A synusiowi dryl wojskowy urzadzić sprowadzając go na ziemie ,stawiając do pionu,,chce byc traktowany jak dorosly?? nech pokaże ze umie zachowac sie dorośle , a to kosztuje sporo wysilki u poprawnego zachowania ,a nie jak szczyl bezkarny

Zachowuje się jak gowniarz powlajac sobie na wyzwiska, rzucania wszystkim co ma pod ręką,groźby ,to będzie traktowany zupelnie tak jak sobie na to zalsuguje i co sobą reprezentuje
Nie chce po dobroci ,nie chcę dojrzale rozwiązywac problemy?więc smarkacza trzeba traktowac adekwatnie do jego zachowań,a to sie wiąze mniej praw, wiecej obowiązkow w tym bezdyskusyjne podporządkowanie sie jak dialogi, formy rozmowy,kompromisy w gre nie wchodzą na jego wlasne zyczenia

14

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Witajcie.Kiedyś już tak zrobilam zabrałam komputer i wyłączyłam korki czy router od neta. Był krzyk, nerwy i rzucanie wszystkim co ma oraz wyzywanie mnie. Ale będe musiała tak robić bo tłumaczenie nic nie daje , mowi wtedy że mam wyjsć z pokoju albo on wychodzi aby mnie nie słuchac. Tlumaczyłam sobie że to może wiek taki. Boję się bo ostatnio mówił że się powiesi jak będe go denerwować. Niewiem może z nerwow tak mówil. Nawet tabletek nie chce brac na uspokojenie.

a kto ma te tabletki brać?/
on???

niech pobiega lepiej...

15

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak chcialam aby on brał  te tabletki .  Zrobie tak jak pisze  End_aluzja.  Musze coś z tym zrobic.

16

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

A mnie zastanawia, jak musi wyglądać życie w rodzinach, gdzie występują takie problemy. W którym momencie rodzice popełnili błąd. I jak to można bać się własnego dziecka... Bunt nastolatka - rozumiem, hormony buzują, uderzają do głowy, dzieciak ma różne dziwne pomysły, zaczyna uważać się za osobę dorosłą, broni swej odrębności, ale żeby dorosły człowiek nie potrafił tego ogarnąć i zapanować nad własnym dzieckiem...? Przecież nie mówimy tutaj o Breiviku - wątek dotyczy nastolatków w fazie dorastania, którym tak naprawdę wystarczy pokazać inną perspektywę, inne wartości, ustalić zasady, konsekwentnie pilnować przestrzegania ich, pokazać im ich miejsce w szeregu... Tylko żeby taka misja zakończyła się sukcesem, to trzeba mieć u dziecka autorytet i posłuch - zahukane i drżące matki, co by ich dzieciątko nie wpadło w atak szału i agresji, nie są i nie będą żadnym autorytetem. Zmiany zatem, drogie panie, trzeba zacząć od siebie - od swojego sposobu myślenia, od swoich marnych metod wychowawczych.

17

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

bo dziecko nalezy wychowywać od samego początku, od pierwszych chwil życia, ja bym nawet zaryzykowała stwierdzenie, ze od życia płodowego. Bo np. taka dieta, kobiety często się w ciązy obżerają, no bo ciąża, no bo dziecko ma zachciankę. Sorry, ale to sa zachcianki kobiet, a nawet jeżeli to zachcianka dziecka, to kobieta nie poroni, jak nie zje wielkiej porcji frytek i nie zagryzie udkiem z KFC. Sporo rodziców zaczyna "wychowywanie", kiedy dziecko idzie do przedszkola i wtedy jeszcze mają pretensje do wychowawczyń, że się nad dzieckiem znęcają, nno bo przecież maciuś, wojtuś, zuzanka mają ADHD- które nie istnieje. A na tym najbardziej cierpią inne dzieci, które są ofiarami takich troglodytów.

18 Ostatnio edytowany przez Vadra (2013-08-22 20:12:57)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Nirvanka - masz duuużo racji.

Osobiście czytając posty "zatroskanych matek", zastanawiałam się głównie nad tym, jakie preferowały formy wspólnie spędzanego czasu ze swoimi dziećmi, gdy te były jeszcze małe. Przykładowo ja z moją mamą chodziłam na długie spacery, i teraz, jako osoba dorosła, nieważne czy upał czy śnieg, zabieram futrzaki na dłuuugie przechadzki. W mojej znajomej, rodzice zaszczepili miłość do tańca. Sami byli zawodowymi tancerzami, więc zabierali ją na konkursy, gdy nabrała ochoty, zaczęli zapisywać ją na kursy, w szkole uczęszczała na kółko taneczne, i dzisiaj, jako 23-letnia kobieta, oddaje się tańcu na przeróżnych warsztatach. Mojego znajomego tata często zabierał na wycieczki w góry - takie prawdziwe męskie wypady, odkąd chłopak skończył 8 lat. Łazili sobie całymi dniami po tych górach, z czasem zaczęli się wspinać, a dzisiaj koleżka jest zapalonym alpinistą - jeśli nie może oddać się pasji w górach, oddaje na ściance wspinaczkowej. Mogłabym tak jeszcze trochę przykładów powymieniać. Żadnemu z nas, wiedząc że istnieje coś fajniejszego niż monitor i stukanie w klawisze, nie przyszło do głowy by trwonić całe dnie przed kompem. Jeżeli dziecko obserwując swoich rodziców widzi, że jedną z głównych rozrywek są dla nich ciepłe kapcie i TV, to nie dziwota, że popada w wirtualny świat - tak po prawdzie w TV to już nic ciekawego nie puszczają, więc lepiej jest pozabijać ludziki w nowej, wypasionej gierce... Rozumiem, że są dni, kiedy nic się człowiekowi nie chce, kiedy po ciężkim dniu w pracy jedyna dobra perspektywa to łóżko i poduszka, ale to nie są stany permanentne. Dziecku trzeba pokazywać świat, uczyć go życia, bo w przeciwnym wypadku wyrastają właśnie takie stwory - nie je, nie pije, tłucze w klawiaturę, i żyje.

19

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

mój nastoletni syn ma problemy z komputerem
od jakiś dwóch lat, paczka kolegów, wspólna gra, scenariusze i tak dalej

ale ja ustalam jasne zasady i nie pozwalam sobie włazić na łeb
napisałam wam, jak ja postępuję
nigdy nie prowadze rozmów i nie ustalam niczego w emocjach
uczestniczy w ustalaniu zasad i priorytetów
jestem konsekwentna  - do bólu - złamanie zasad powoduje z góry okreslone konsekwencje, których się trzymam
on wie, że ze mną nic nie ugra
traktuję go jak dorosłego - gdy zachowuje się jak dorosły
traktuje go jak dzieciaka - gdy zachowuje się jak dzieciak

do czego oczwyiście ma prawo
rozumiem to,
rozumiem okres dojrzewania, szanuję jego emocje'
nie pozwalam na agresję żadnego rodzaju, na przekraczanie jasno okreslon ych granic
ale tez nie czepiam się pierduł, nie stosuję musztry nie ustawiam go pod moje oczekiwania i plany...
oczekuję, że będzie odpowiedzialnym, dorosłym, samodzielnym człowiekiem, który nie zyje dla mnie, ani ja dla niego
nie zamierzam swoich ambicji zyciowych ładować w niegoi
nie zamierzam przez pryzmat jego sukcesów pławić się w poczuciu sukcesu
sama osiągam sukcesy i się rozwijam
taki wzór mu daję
od cyca - psycholigcznie - odstawiłam go zaraz po urodzeniu
szanując jego odrębnośc, inne potrzeby i z duma obserwując dorastanie

jestem jego przyjaciółką i mentorką
moge go wspierać i uczestniczyć w jego sprawach, gdy mnie potrzebuje

ale on -to nie ja, nie moje zycie, nie moje wybory

mój syn wie, że mu pomogę, gdy podwinie mu się nioga
ale mój syn wie też, że poniesie konsekwencje swoich czynów

on decyduje, on ponosi koszty

i tyle

20 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-08-22 22:47:56)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Rozmawialam z nim a on że ma gdzieś moje kary. A powiedzial  jak zabiore komputrr czy wyłącze net to i tak nie wyjdzie z pokoju swego. Myślę żr zrobiłam błąd bo mąż dużo pije i awanturuje się i tu problem. Będe jeszcze rozmawiać z synem tak jak piszecie albo zaakceptuje moje warunki albo niewiem.

21

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Mój ojciec jest alkoholikiem, i kiedy jeszcze mieszkał ze mną i z mamą, też miały miejsce w domu karkołomne awantury. Pamiętam, że pewnego dnia przyszłam do mojej mamy, i powiedziałam jej, że narasta we mnie taki żal w stosunku do niej, do jej bezczynności, bezradności, że aż czasem mnie to przeraża... Może Twój syn ma podobnie? Może ma do Ciebie urazę, że nie potrafisz zadbać o spokój w domu, o siebie, o niego? I może taki bunt jest skutkiem właśnie tej urazy. Może jest wewnętrznie tak rozżalony, że nie umie już sobie z tym poradzić.

22 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-08-22 23:20:42)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Rozmawiałam przed chwila z synem. On powiedział że ma 17 lat i nie będę mu mówić do której i kiedy może grab i wybuchnoł śmiechem. Powiedziałam mu że tak będzie jak mówie. A on zaczoł krzyczeć na bala gębę o tej godzinie że mam wyjść z jego pokoju. Otworzy okno i powiedział że jak nie wyjdę będzie krzyczeć albo wyskoczy. Ja  wyszłam. Mam dość własnego syna. Nie wytrzymuje ! Co robić !

23

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

qanti
twój syn zachowuje się wobec ciebie, tak podejrzewam, tak samo, jak twój mąż
ocjec nauczył go, że na ciebie wolno krzyczeć, wolno cię emocjonalnie szantazować, wolno lekcewazyć

qanti - odstaw syna od własnej piersi....

Niech robi co chce
ale nie zaspakajaj jego potrzeb
on ma czas grać - ty nie masz czasu mu prasować
on ma czas na rozrywki- ty niestety nie masz czasu, a więc on może zadbać o siebie
jak rozumiem, że sprzątasz mu pokoju, nie zbierasz jego brudnych ciuchów nie sprzątasz po nim??/

jesli uwaqża się za dorosłego - to tak go traktuj

kiedy pójdzie i powie - nie wyprasowałas mi ciuchów - powiedz spokojnie, przecież uważasz, że jesteś dorosły, a dorośli radzą sobie sami

nie kotroluj jego czasu, nie walcz z nim

a jak zawali szkołę, to nie ratuj mu dupy korepetycjami żadnymi - niech poniesie konsewkencje swoich czynów

ta wszelkie krzyki, awantury reaguj spokojnie - mów - nie wyrażam zgody na takie traktoiwanie

i wyjdź
albio zajmij się czymś
lekceważ go...

24 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-08-23 13:02:13)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Dobrze mi z Wami tak porozmawiać i poradzić się. Nieraz sprzątam u niego w pokoju bo nie mogę patrzeć na ten syf. A on mówił że jak mi się nie podoba to mam nie wchodzić. Ale obiecuje że przestane , bo robiłam to rzadko. Tak raz na miesiac. Ubrania brudne leżą u niego w pokoju i jak mówię że robię pranie to wtedy przynosi calą sterte ciuchów do prania, przestane mówić . Przecież przynosi się na bieżąco a nie zbiera w pokoju. Wszkole idzie mu dobrze i chce sie uczyć z tym niema problemu. Chce dalej iść na informatyka. Boli mnie to że nie rozmawia z nami prawie wcale i ciągle siedzi w pokoju przy kompie i gra. To takie uczucie jakby Nas nie potrzebował. Ma wszystko gdzieś tak jak moj mąż.  End_aluzja - czyli mam nic mu nie robić i mieć gdzieś niech tam siedzi w tym pokoju ? Kupowalam mu słodycze jak byłam w mieście - też przestane. Masz rację muszę zająć sie sobą. Na męża liczyć nie mogę bo on nawet rozmawiac z nim nie chce. Tylko mówi że zostawi  mnie przez naszego syna . A gdy pijany to wyzywa jak zawsze. W szkole jest  cichy i spokojny. Niema kolegów zbyt dużo i nie wychodzi.

25 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-08-23 13:10:37)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

qanti... musisz się pogodzić też z tym, że w tym wieku dzieciaki nie potrzebują nas tak bardzo
one mają wiedzieć, że jesteśmy i wspieramy - gdy potrzebują
ale nie jesteśmy ich gospodyniami domowymi, kucharkami, służącymi

mają 16-17 lat!! mają sprawne rączki i umysły

w ich zasięgu jest to wszystko, co jest w twoim- czy ty to rozumiesz?/
ich sprawnośc fizyczna predysponuje ich do samodzielności w każdej czynności, którą wykonują
potrafisz prasować -on też może
potrafisz prać?-on też
potrafisz gotować - on też może

rozumiesz?

pewnie, że on cię nie potrzebuje tak, jak potrzebował kilka lat temu
i ma do tego prawo
to normalne

ja z moim synem mam dobra komunikację

czasami mu odwala (przy kompie np) ..a le wtedy reaguje

ale zwykle to zamienia ze mna pare zdan popołudniu
czasami przyjdzie pogadac
rzedko ma ochotę na robienie czegoś razem - do kina ze mną nie pójdzie bo obciach
'na zakupy nie pójdzie - bo obciach - zresztą - umie wszystko kupić przecież sam

czasami robie mu obiad -a czasami wyciągam mięso i mówie -nie mam czasu, sam sobie zrób

mówię- wypiorę a ty poprasuj swoje ciuchy, moich nie musisz  (taka jestem super;))))

mów o swoich emocjach
mów - przykro mi, gdy krzyczysz na mnie
czuję się nipotrzebna i niewazna, gdy nawet nie powiesz mi cześć, gdy wracam z pracy do domu

i niech on reaguje

ale qanti - to prawie dorosły człowiek
dzisiaj to on - a nie ty - zadecyduje jak będzie wyglądała jego przyszłośc, praca, relacje z matką...

ty możesz coś oferować
on może coś przyjąć...

może coś dać


pamiętaj także, że twoja postawa nie jest KARĄ
nie zmieniaj swojego stosunku do niego, bądx życzliwa i tłumacz, gdy pyta, czemu to robisz...
jesli zapyta, czemu nie wyprałaś mu ciuchów - powiedz, że pierzesz rzeczy, które leżą przygotowane w kosze na bieliznę. skąd miałaś wiedzieć, że on ma brudne ciuchy??
dodaj jeszcze - przy okazji- gdyby mnie nie było w domu - pokażę ci, jak się włącza pralkę na kolory i na białe....

Jak będziesz prasować powiedz - ZIUTEK?? - wypracowałam ci koszule i spodnie - bo wiem, że to trudne. ale koszulki ci zostawiam - jestem zmęczona i dasz sobie radę

gdy to skomentuje i powie- a co ty sobie wyobrażasz. chcesz żebym chodził w pogniecionych - powiesz - to twoja decyzja, czy będziesz chodzić w pogniecionych czy wyprasowanych przecież.

26 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-08-23 13:29:20)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

End_aluzja rozumiem i bede tak robiła. Może za jakiś czas zmieni się. Dobrze tak z kims popisać , porozmawiać. A jak mu kazać aby coś zrobił. On na wszystko mówi póżniej albo niechce mi się.

27

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

a czego od niego chcesz np?
widzisz,. kwestia :kazac mu coś zrobić".

co to znaczy KAZAĆ albo nie KAZAĆ???

ja mówię - synek, wynieś smieci, proszę (pamiętaj o magicznym słowku... prosba jest łatwiejsza do wykonania niż rozkaz;)))
a młody znowu ja?/
ja nie komentuje

ja mówię - syn -smieci wynieś proszę
a on - zaraz

to ja chwilę czekam
a potem mówię - syn -smieci wynieś prosze
a on zaraz
a ja mówię - zaraz już było
a ja potrzebuję kosza

on mówi dobra już idę
i siedzi dalej

a ja dalej spokojnie - synek-wynieśc śmieci proszę - już cię prosiłam

a on zaraz, już idę
a ja ..
stosuję zdarta płytę (bez podniesionego głosu, bez nerwów)
powtarzam to do skutku

albo wchodze do pokoju i mówię smieci śmieci śmieciśmieci śmieci śmieci śmieci

a on na to, ale się czepiasz dzisiaj
a ja na to
skończe, jak tylko wyniesiesz śmieci

28

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

a jak mówi, nie chce mi się...
to powiedz
rozumiem, rzadko nam się chce robić takie rzeczy
mimo to, prosze cię żebyś to zrobił

czasami gdy młody mówi - dlaczego ja??
to ja mówię - synek - patrz - ja mam 162, ty masz 186
jesteś silniejszy i dasz radę

29

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

jedna rzecz qanti - nie krzyczę
nie denerwuję się
nie mówię - BO TAK!! bo ci każę!!! bo jestem twoją matką!! bo jesteś na moim utrzym aniu!!! bo mam prawo!!!

rozumiesz?
ja z nim roizmawiam

a jeśli chodzi o zadania stałe

to je ustal

synek, ja piorę a ty wynosisz smieci
jesli ich nie wyniesiesz - gdy będą leżały przy wyjściu, zaniose je do twojego pokoju

jesli nie chcesz, żebym ciągle wydawała ci polecenia i "kazała " to zrobić - po proostu rób to sam...

kiedys powiedziałam mojemu:
synek, jak przeszkadza ci, że ciągle przypominham ci o śmieciach i każę je wynosić, to po proostu nie zapominaj o nich i rób to sam
duzo łatwiej jest robiuc coś samego, niż słuchać polecen i marudzenia matki....

kiedy nie wiesza ręcznika w łazience
wchodze do jego pokojku i mówię- syn - ręcznik lezy na podłodze, powieś go - nie wieszam za niego.....

kiedy po pół godzinie nie powiesi
wchodze do pokoju i mówię - to samo

kiedy dalej nie wiesza, wchodze do pokoju i mówię - syn, albo powiesisz ten ręcznik, albo przyniosę go do twojego pokoju, wsadzę do zamkniętej szuflady z twoimi gaciami i poczekam aż wszystkie gatki ci zbutwieją od wilgoci, wybieraj...


i tak dalej

w zasadzie na te gatki wpadłam dopiero teraz
ale mam nadzieję, że zrozumiesz mechanizm

jeszcze jedno - obiecuj rzeczy realne- bo musisz je zrobić, jesli gość cię nie posłucha...

30

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Rozumiem. Ja za dużo robilam za niego, kiedy on nie zrobil czegoś. Rozumiem i dziękuje za pomoc. Dokladnie to wytłumaczylaś mi.

31 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-08-24 23:51:38)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Wróciłam z drugiej zmiany dziś.  Weszłam do pokoju syna i pytam czy  brał  tabletki i wziewkę  bo bierze codziennie na astmę [ a często zapomina] A on mówi - daj mi mama spokoj i wyjdż z pokoju. Czy zrobiłam coś żle ??? Mówił do mnie  głośno i podniesionym tonem. Powiedziałam że nie życzę aby do mnie pyskował. A on to mnie nie denerwuj.

32

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

nie zrobiłaś nic źle
ale wasza komunikacja włąsnie tak wygląda

quanti - czy naprawde, tak poza tym musisz 17-latkowi przypominac o lekarstach??
no ntrochę traktujesz go jak małe dziecko... fakt..

czy ty czasem nie jestes nadopiekuńcza??

33

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
anziar napisał/a:

Mam problem z synem ktory ma 15 lat nic a nic mnie nie slucha, zawsze slysze odpowiedzi zaraz to zrobe, juz, mam czas. Ma terez korepetycje z matematyki i chemii. Zalatwilam jemu korepetycje ale on twierdzi ze sie uczy, mnie praktycznie nie ma w domu jestem w pracy, przychodzac pytam czy sie uczyl on twierdzi ze tak, nie wiem co mam robic to nie przelewki doslownie sil mi brak.


Nadawaj, proszę, tytuły adekwatne do treści wątku.
Pozdrawiam, Mod. Olinka

No właśnie i tu jest problem Ciebie nigdy nie ma nie masz czasu dla syna stawiasz mu same wymagania , może zacznij z nim rozmawiać nie tylko o nauce .O jego kolegach jego zainteresowaniach zapytaj o dziewczyny właśnie to jest taki głupi wiek buntu i miłostek nie będzie to łatwe jak nie jesteście na stopie koleżeńskiej chłopcy lubią z mamą na takie tematy rozmawiać .Życzę powodzenia napisz smile

34

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

mola - po pierwsze czytaj uwazniej

jesli ktoś normalnie pracuje - np. w sklepie- to wraca do domu po 18. a to oznacza, że nie ma go w domu - KIEDY DZIECIAK MA KOREPETYCJE- a nie cały czas

po drugie - tekst o tym, że matka nie ma czasu dla 17 letniego syna i to jest przyczyna problemów jest co najmniej smieszny

jako matka szestnastolatka moge potwierdzić, że mój zakres czasu nie ma tutaj nic do rzeczy - bo w tym wieku, to młody człowiek okresla swoje potrzeby spędzania czasu z rodzicami, czy samą matką i moge cię zapewnić - że ten czas jest mocno ograniczony.
jestem wtedy, gdy syn mnie potrzebuje, wspieram, gdy rozwiązuje problemy - ale to nie jest etap:
robienia wspólnie lekcji
opowiadania - co dzisiaj w szkole
chodzenia razem do piaskownicy
lepienia bałwanków z plasteliny i super budowli z klocków lego
czytania przed snem
wspólnych wypraw do kina, do zoo...
i tak dalej i tak dalej

to jest czas towarzyszenia synowi w dorastaniu. to towarzyszenie oznacza OBECNOŚC -a nie udział

35 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-08-26 22:51:37)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

No właśnie. Jak czytam Twoje wypowiedzi End_ aluzja to mam właśnie wrażenie że jestem nadopiekuńcza. On ma wszystko gdzieś a ja o wszystko się  martwię . Dobrze że od poniedziałku zaczyna się szkoła. Ostatnio coś tam jadł i gdy skończył poprosiłam  go aby umył talerz,  nic nie mówił. Umył go ale łyżkę zostawił bo nic o niej nie mówiłam. Robię tak jak mi radzisz. Nie mówie nic w nerwach , wszystko   na  spokojnie.  On ma 17 lat skończone a ja tak naprawdę o wszystkim musze myśleć za niego. Ale przestaje już.

36

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Wiek, w którym jest Twój Syn jest bardzo trudnym wiekiem i dla Ciebie i dla NIEGO, uwierz w to. Dzieją się z nim różne zreczy, których On nie rozumie, burza hormonów, czas buntu. Pocieszę Cię może jesli powiem, że dziecko jeśli nie przejdzie fazy buntu to niestety pójdzie w dorosłość nie wyposażone w zdrowe umiejetności, bunt odreaguje w swojej własnej rodzinie, dlatego mi było trochę lżej, gdy uwierzyłam, że to co się dzieje jest prawidłowe i zdrowe. Fakt - przeszłam z moimi dziećmi niezłe piekiełko - wylądowałam u psychologa, który pomógł mi przez to przejść.
Ja z moimi dziećmi dużo rozmawiałam, najbardziej skutkowały NARADY RODZINNE. Zapowiadałam taką naradę wcześniej no i oczywiście porządnie się do niej przygotowywałam. Siadaliśmy w kuchni przy stole, wszyscy razem z ojcem (wczesniej z mężem omawialiśmy o czym będziemy rozmawiać i czego od dzieci oczekujemy) i stawiałam granice, mówiłam jak sie czuję gdy np młodzieniaszek się spóźnia bez informacji, że oczekuję aby śmieci wynoszone, zawsze rozmowa miała okreslony temat i plan. Nie bezładne gderanie a jasne wyrażanie uczuć i oczekiwań. Starałam się również chwalić (choć nieraz naprawde musiałam się nakombinować za co) dzieci chwalone mają tendencje do powtarzania rzeczy, za które sa chwalone. Uzywałam również takich słów jak proszę, dziękuję (jak często dziekujesz synowi za cokolwiek?) przepraszam, jeśli w emocjach cos przykrego powiedziałam. Wydaje mi się że dobrze dzieci wychowałam, bo dziś pomimo eksperymentów w tym trudnym wieku i z alkoholem i z narkotykami wyrośli na porządnych ludzi, oboje pracują, sa rozsądni, syn już ma własną rodzinę.
Najlewpiej gdybyś pisała o konkretnych sytuacjach to wtedy łatwiej sie odnieść, ja z Twoich wypowiedzi zrozumiałam, że ogólnie nie ufasz Synowi.

37

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
End_aluzja napisał/a:

mola - po pierwsze czytaj uwazniej

jesli ktoś normalnie pracuje - np. w sklepie- to wraca do domu po 18. a to oznacza, że nie ma go w domu - KIEDY DZIECIAK MA KOREPETYCJE- a nie cały czas

po drugie - tekst o tym, że matka nie ma czasu dla 17 letniego syna i to jest przyczyna problemów jest co najmniej smieszny

jako matka szestnastolatka moge potwierdzić, że mój zakres czasu nie ma tutaj nic do rzeczy - bo w tym wieku, to młody człowiek okresla swoje potrzeby spędzania czasu z rodzicami, czy samą matką i moge cię zapewnić - że ten czas jest mocno ograniczony.
jestem wtedy, gdy syn mnie potrzebuje, wspieram, gdy rozwiązuje problemy - ale to nie jest etap:
robienia wspólnie lekcji
opowiadania - co dzisiaj w szkole
chodzenia razem do piaskownicy
lepienia bałwanków z plasteliny i super budowli z klocków lego
czytania przed snem
wspólnych wypraw do kina, do zoo...
i tak dalej i tak dalej

to jest czas towarzyszenia synowi w dorastaniu. to towarzyszenie oznacza OBECNOŚC -a nie udział

Przeczytałam uważnie smile i wiem co piszę wychowałam 4 dzieci i cos wiem na ten temat każde z nich ma inny charakter od 13-18 roku życia to było straszne był taki bunt przecież oni są najmądrzejsi tacy dorośli a im więcej nakazów i zakazów tym bardziej się buntują i nie wiem czy jakies kary pomogą . teraz gdy już są na swoim bardzo często przyjeżdżają i dzwonią . Więc dziewczyny odpuście trochę szkoda waszych nerwów oni naprawdę dorosną i zrozumieją że to wszystko było dla ich dobra .:) Pozdrawiam

38

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

włąśnie mola;)
się zgadzamy
ustalenie pewnych granic i pozwolenie na dorastanie...

nadopiekuńczości mówimy nie
uczymy odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji

39

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak , macie racje. Chyba mi ciężko  uwieżyc że On już ma tyle lat i nadal prubuje mu matkować. Tylko nie umie zrozumieć dlaczego nie chce rozmawiać z Nami, mówi że nie ma o czym. I całe dni spędza w pokoju przed kompem.

40

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
mola633 napisał/a:

. Więc dziewczyny odpuście trochę szkoda waszych nerwów oni naprawdę dorosną i zrozumieją że to wszystko było dla ich dobra .:) Pozdrawiam

Ejże?! to czyli co? wychodzi na to ze można a nawet trzeba być biernym na dziecka pyskówki, bezczelny i chamowaty stosunek do rodzica, nie respektowanie zasad panujących w domu jakie należy przestrzegać tak wiec jedyne wyjście to odpuścić?
Ni cholery na to bym nie poszła, autentycznie dając przyzwolenie swoją biernością na nastolatka takie eskapady które akceptowane pod żadnym pozorem nie powinny być, to jest jak kopanie dołków pod sobą
Prewencyjnie trzeba trzymać rękę na pulsie i nie dopuszczać do samowolki w tym bezkarności (czyt. ponoszenia konsekwencji za własne zachowanie i czyny)

41

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Nie moja droga nie napisałam żeby się nie interesować dziećmi i pozwalać im na pyskówki bo szacunek muszą mieć . Ale takie wieczne nakazy i zakazy tez nic nie zmienią a tylko się nabawicie nerwicy troszeczku odpuście , też na pewno nie lubicie jak  was upominają  w pracy jakie to jest denerwujące . Moja córcia w liceum chciała rzucić szkołę bo jej się nie chciało uczyć nie miałam nic przeciwko tylko jej powiedziałam że jak nie chce chodzić do szkoły to idzie do pracy ze mną na kasę ja jej załatwię i do końca życia będzie pracować fizycznie i na tym był koniec rozmowy , dzisiaj mi dziękuje bo skończyła studia ma tytuł magistra .Nauczyłam się jednego że nikt za nikogo życia nie przeżyje . smile:):)

42 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-27 13:40:59)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
mola633 napisał/a:

..... Ale takie wieczne nakazy i zakazy tez nic nie zmienią a tylko się nabawicie nerwicy troszeczku odpuście , też na pewno nie lubicie jak  was upominają  w pracy jakie to jest denerwujące ...

Patrzę pod innym pryzmatem na to, jakim? żyjąc w 4 ścianach z pozostałymi domownikami również zaliczasz się do domownika która ma podobne prawa ,obowiązki jak reszta. Nie jesteś tylko dzieckiem i koniec, jesteś tez domownikiem ,który musi (powinien) respektować nałożone zasady jakie panując w danym miejscu, w tym domu tak jak pozostali
Nie opieram się teraz tylko i wyłącznie na wątku autorki ,ale ogólnie cało kształtnie jak to powinno być przyjęte w każdym normalnym domu ,aby panowała harmonia ,ład i skład.
Tak, bywa denerwujące upominanie nie koniecznie w pracy, gdziekolwiek, lecz życie to nie tylko głaskanie po główce ,chwalenie, słodzenie. Wypośrodkować trzeba, umiar we wszystkim musi być.
Wiecznie na laurach spoczywać sie nie da,czując się nieomylnym i bezbłędnym- a wykonalne, chyba ze naiwność i obłuda w stosunku do siebie  nas zdominuje.
Jeśli popełniamy błędy (świadomie bądź nie)a ktoś je przyuważy ,w słusznych sytuacjach będąc przy tym sprawiedliwym ma prawo je ukazać ,ma prawo na to zwrócić uwagę i pokazać niezadowolenie, a naszym celem jest na drugi raz starać się nie popełniać tych błędów, aby nie móc  się wykurzać za ponowne wytykanie i ukazywanie naszej omylności ..i to tak jest w życiu domowym , zawodowym ,społecznym
Rozsądek trzeba zachować.

Nie chodzi o zgnojenie krytyką na każdym kroku, ale tez nie o zagłaskanie, przesłodzenie, wstrzymywanie się od uwag (również w proporcjonalnych dawkach uwagi  wskazane) Uzewnętrzniać odczucia i emocje trzeba takie i takie, w przeciwieństwie wizerunek obłudnego świata wytworzymy u nastolatka ,który wchodząc w dorosłe życie, w samodzielny swat dostanie szoku, bo zetknie się z tym i z tym

43

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

To znowu ja. Prubuję rozmawiać z synem spokojnie , On nie chce wogóle rozmawiac. Dziś miał wizytę u dentysty na 16.30 nie chciał iść powiedziałam że musi iść spokojnie poprosiłam aby szdl. Więdz On wychodząc powiedział że mam go szukać gdzieś w lesie. Siedzę jak na szpilkach i czekam na niego - boję sie  jego słów. Nie radzę sobie z nim. Boje się że bedzie gorzej. Wczoraj mi powiedział że jest taki dzieki tacie [mężowi] Niu umie dojśc do niego . To tak bardzo boli...... teraz czekam czy wróci... i kiedy.

44

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Qanti.
Godzinę temu wyszedł do dentysty a ty panikujesz.
chłopak gra toba jak chce. ProsZe cie. Troche refleksji.
Wiesz czemu tak sie zachowujesz?? Bo uważasz ze masz tylkojego. I kochasz za bardzo.
Tylko on ci został. Tylko on potwierdza ze warto było te lata męczyć sie z mężem....

Qanti. Skup sie na sobie. Ja myśle. Ze w tym co sie dzieje z twoim synem jest dużo twoich własnych niezalatwionych spraw i emocji

45

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Wrócil. Masz racje  muszę się skupić na sobie. Bo wszystko robię z myslą o synie.  A on mnie chyba wyczól i gra sobie ze mną. Jak coś mu się nie podoba to mowi jeszcze rok i wyprowadzam się. Przecież nie krzyczę nie wyzywam . On denerwuje się i nie podoba mu się jeśli coś ma zrobić.

46

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

To naturalne, że nastolatki złoszczą sie gdy czegos od nich wymagamy. Jak małe dzieci tupią nóżkami w podłoge i wrzeszczą, tak nastolatek demonstruje jak bardzo jest niezależny własnie takimi słowami, jak Twój syn. Ale to są pozory. Syn potrzebuje granic, potrzebuje wiedziec co mu wolno a czego nie wolno, potrzebuje władzy rodzica nad sobą.
To co słyszysz, to uzewnętrzniony bunt. Spróbuj tego w ogóle nie słyszeć. Zajmij się sobą. Forumowiczki słusznie tu Ci to radzą. Ja bym dopowiedziała, że warto by było abys przysłuchała sie sobie, jak Ty komunikujesz Synowi oczekiwania? Czy to są rzeczowe konkretne wypowiedzi? Czy zrzędzenie połączone z użalaniem się nad sobą?
Proste, konkretne, jasne komunikaty:
- oczekuję, że teraz wyniesiesz śmieci, jesli tego nie zrobisz zaniosę je do Twojego pokoju...
Ja mojemu synowi kiedyś tak przyniosłam worek ze śmieciami do pokoju i postawiłam na samym środku:)
Odbierałam przywileje, np zabierałam zasilacz od routera. "Dopóki nie wyniesiesz śmieci nie bedzie internetu."

47

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Wrócil. Masz racje  muszę się skupić na sobie. Bo wszystko robię z myslą o synie.  A on mnie chyba wyczól i gra sobie ze mną. Jak coś mu się nie podoba to mowi jeszcze rok i wyprowadzam się. Przecież nie krzyczę nie wyzywam . On denerwuje się i nie podoba mu się jeśli coś ma zrobić.

No i co z tego? Całus na do widzenia i zmykaj synu radzić sobie w życiu sam...
Problem, który opisujesz nie wynika z tego, że Twój syn ma trudny wiek. On wynika z tego, że tak go sobie (nie)wychowałaś. Piszesz, że starasz się być dla niego przyjaciółką i mentorką. A niby jak i po co? Ty przyjaciółką swojego dziecka? Ty masz być dla niego rodzicem czyli wredną osobą, która ustala zasady i je egzekwuje. Przyjaciółkę to on sobie poszuka w szkole. Mentorem? A jaki z Ciebie mentor, który nie potrafi ustalić zasad życia w domu i ich wyegzekwować? Mentorem w sprawach, które jego interesują np. komputer i tak nie będziesz, no chyba, że go rozwalisz w jakiejś grze czy zdolnościach informatycznych. Po jakiego grzmota płacisz za jego dodatkowe lekcje jeśli się dobrze uczy? Daj sobie z tym spokój. To już jest prawie dorosły facet i powinien już umieć oceniać skutki własnego postępowania. Chce się dostać na dobre studia, które go interesują, to niech się uczy sam i do tego przygotowuje. To jego przyszłość. Zaoszczędzone pieniądze wydaj na dobrego fryzjera, kosmetyczkę czy jakiś salon odnowy. Lepiej się poczujesz.
Nie rozumiem jak możesz już prawie dorosłemu chłopu sprzątać pokój i zbierać pranie. Jeżeli lubi żyć w brudzie, to niech żyje. Tu możesz wytyczyć proste granice. Twój pokój, twój brud ale resztę mieszkania masz sprzątać razem z nami. Mój 8-letni niepełnosprawny syn jest w stanie to zrozumieć. Ale on jest jeszcze w takim wieku, że ja nie pozwalam mu robić chlewu w swoim pokoju. Zrobiły dzieciaki bałagan, to mają kwadrans na doprowadzenie pokoju do porządku i razem z 2,5 letnim bratem zbierają zabawki, ubrania i układają na swoich miejscach. Trzeba poodkurzać, to wyciągam odkurzacz i daję go ośmiolatkowi - masz, poodkurzaj mieszkanie. Mój syn dużo gra na komputerze ale już się doświadczalnie nauczył i wpoił sobie, że nie warto dyskutować kiedy ojciec mówi - koniec grania.
Gdybym ja mając 17 lat rzucił do matki choć jeden tekst, który cytujesz ze swojego syna, to dostałbym z marszu w pysk. A jak wróciłby ojciec i dowiedział się co powiedziałem do matki, to dostałbym drugi raz tak, że przez tydzień na tyłku bym nie siadł. To jest tylko i wyłącznie kwestia na co dziecku pozwalasz i do czego go przyzwyczajasz. Ja to widzę po swojej żonie, bo jej akurat nasz syn potrafi odpyskować. To jest skutek tylko i wyłącznie braku reakcji na jakimś etapie. Lub reakcji na zasadzie - zawołam tatusia. Nie, każdy rodzic musi sam umieć "usadzić" dziecko. Tym, że jesteś dla dziecka miła, fajna tylko go krzywdzisz. Od fajności, to on ma kolegów, nie Ciebie.

48

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Im więcej czytam wasze wypowiedzi tym coraz bardziej zauważam swoje błędy wychowawcze. Jeśli chodzi o wyłaczenie routera czy też pradu to nic nie da. Zrobiłam juz to to On powiedział mam to gdzieś że zgasiłaś jeszcze rok wytrzymam. I siedzial w pokoju nie wychodząc z niego. Prubuje wszystkiego co piszecie. W jakimś momęcie zrobiłam bląd i teraz sa skutki. Prawda ?

49 Ostatnio edytowany przez Snake (2013-08-31 17:37:10)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Skutki są. Naprawić ich za bardzo już nie możesz, bo nie wychowasz 17-latka. Komputer jak odłączyłaś, to nie podłączaj. Nie wychodzi z pokoju? No to co? Obiad zrób (a czasem nie rób, będzie głodny to sobie kanapki zrobi), jak będzie głodny to sobie wyjdzie i weźmie z garnka. Ty mu nic nie podawaj, nie wołaj, jest w końcu "dorosły", to pewnie wie co robi. Nic mu nie pierz, nawet jak rzuca pranie do kosza. Postaw najlepiej osobny kosz dla niego. Dbaj o to żeby miał pastę do zębów i mydło ale dezodoranty itp. sobie odpuść. Może jak pochodzi w brudnych ciuchach i śmierdzący to na pewno nadrobi brak komputera towarzysko... I pamiętaj, zero złych emocji, pouczania, narzucania mu się. Nie, Ty wolny czas jaki zyskasz nie nadskakując mu wykorzystaj dla siebie. Jak pisałem, idź do kosmetyczki, do kina z koleżanką. Generalnie wyluzuj i odpuść sobie nadskakiwanie synowi. Zwyczajnie nie interesuj się nim, nie zajmuj się jego sprawami, nie odzywaj się do niego jeśli nie musisz (ale bez naburmuszonej miny, uśmiech na twarzy).

50

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Jak maaałłooo kiedy (oj kiedy to bylo),ale w tym temacie zgadzam sie z Snake .Dobrze piszę i wez to autorko pod uwage+ rady End_aluzja i efekt będzie, tylkomusiz zacząc dzoalac w praktyce. Serce rodzica nie zawsze idzie w parze z rozumem  ,ale w tym wypadku kieruj sie rozumem , w ekstremalnych przypadkach trzeba zastosowac twardą milosc ,bez ciumkania

51

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak będe robila jak pisze Snake i End_aluzja. Myślę że pomoze . Wiem ze trzeba teraz trochę czasu i moze cos zrozumie.

52

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

quanti..
mortisha i snake dobrze radzą
oczywiście nie obędzie się bez zgrzytów, bo masz do nadrobienia wiele zaległości z przeszłości

nie oczekuj, że on zauwazy zmiane twojego frontu na poczatku - wręcz przeciwnie, będzie szczęsliwy, że się "nadopiekuńcza matka" wreszcie odczepiłą..

ale pamiętaj o jednym - miej świadomośc tego co robisz i dlaczego
pamietaj o tym, że wychowujesz prawie dorosłego (on tak uważą) człowieka, który na dorosłośc gotowy musi być (to akurat rfakt)
na ile czuje się bezpiecznie w takiej buńczycznie- czupurnej postawie?? myslę, że bardzo
w końcu to ty chodzisz do niego, przypominasz o lekach, mendzisz i ciągle się kręcisz wokół
facet ma poczucie bezpieczeństwa

mój nie pozwoliłby sobie na takie zachowanie, poniewaz wie, że takie zachowanie oznacza okreslone konsekwencje

jego deklaracja -odczep się, zostaw mnie w spokoju - oznacza dla mnie - ok, jak sobie życzysz

bez złości bez emocji...a kiedy zapyta, czemu nie było cię w domu wczoraj? odpowiadasz? a czemu cię to interesuje? przecież nie zalezy ci na czasie ze mną i kontakcie ze mną. nie będe się narzucać, jesteś dużym chłopcem, zakłądam, że wiesz co robisz....

jesli mój syn nie ma dloa mnie czasu - jego wybór
ale niech nie oczekuje, że ja będę miałą czas dlaniego
mój wie - że on kształtuje nasze relacje w takim samym stopniu, jak ja to robię


nie uczy się?
on ma złe oceny
nie bierze leków na astmę - on jest chory, on idzie do lekarza, on się w nocy dusi - się nie bój, nie udusi się, instynkt samozachowawczy zadziała....


mój syn ostatnio ma lenia..

jesli on nie wykonuje zadan,które przed nim postawiłąm, ja nie mam zobowiązan ze swojej strony

w ramach tego nie prasuję mu ciuchó.. dlaczego ja mam to robić?/ on ma czas, nie chodzi do szkoły..
ja nie mam, [p-racuję


nie zainteresowałam się 9ale nie robię tego od paru lat) czy jest gotowy na nowy rok szkolny, czy ma wyprasowaną koszulę...

przecież to jego problem, nie mój

jest na tyle duży, by ogarnąć przestrzeń wokól sierbiwe

53

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Robię tak jak mi radzicie. Wiem że to wymaga czasu. Od dwóch dni nic nie rozmawiamy . Przychodzi ze szkoły zje obiad i idzie do pokoju do komputera. Później już go nie widzę i nic go nie interesuje. Ale zobaczmy .

54

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
End_aluzja napisał/a:

mój nastoletni syn ma problemy z komputerem
od jakiś dwóch lat, paczka kolegów, wspólna gra, scenariusze i tak dalej

ale ja ustalam jasne zasady i nie pozwalam sobie włazić na łeb
napisałam wam, jak ja postępuję
nigdy nie prowadze rozmów i nie ustalam niczego w emocjach
uczestniczy w ustalaniu zasad i priorytetów
jestem konsekwentna  - do bólu - złamanie zasad powoduje z góry okreslone konsekwencje, których się trzymam
on wie, że ze mną nic nie ugra
traktuję go jak dorosłego - gdy zachowuje się jak dorosły
traktuje go jak dzieciaka - gdy zachowuje się jak dzieciak

do czego oczwyiście ma prawo
rozumiem to,
rozumiem okres dojrzewania, szanuję jego emocje'
nie pozwalam na agresję żadnego rodzaju, na przekraczanie jasno okreslon ych granic
ale tez nie czepiam się pierduł, nie stosuję musztry nie ustawiam go pod moje oczekiwania i plany...
oczekuję, że będzie odpowiedzialnym, dorosłym, samodzielnym człowiekiem, który nie zyje dla mnie, ani ja dla niego
nie zamierzam swoich ambicji zyciowych ładować w niegoi
nie zamierzam przez pryzmat jego sukcesów pławić się w poczuciu sukcesu
sama osiągam sukcesy i się rozwijam
taki wzór mu daję
od cyca - psycholigcznie - odstawiłam go zaraz po urodzeniu
szanując jego odrębnośc, inne potrzeby i z duma obserwując dorastanie

jestem jego przyjaciółką i mentorką
moge go wspierać i uczestniczyć w jego sprawach, gdy mnie potrzebuje

ale on -to nie ja, nie moje zycie, nie moje wybory

mój syn wie, że mu pomogę, gdy podwinie mu się nioga
ale mój syn wie też, że poniesie konsekwencje swoich czynów

on decyduje, on ponosi koszty

i tyle

Całkiem jakby sama to napisała big_smile Podpisuję się pod tym obiema rękami.

Moim mottem w wychowywaniu dzieci są słowa: Dziecko jest jak walizka, wyjmiesz tylko to, co włożyłeś.

55 Ostatnio edytowany przez catwoman1109 (2013-09-04 11:27:43)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Wszystko, co zostało tu już napisane uważam za słuszne i potrzebne w życiu autorki. Bardzo dobrze, że zauważasz swoje błędy i wprowadzasz zmiany. Nie prawdą jest, że tych błędów nie można naprawić. Nie można ich cofnąć, ale można i trzeba je przepracować i wyciągnąć z nich korzyści. Myślę, że każdy kto w życiu popełnił błąd (nie ma takich, co ich nie popełniają) z niektórych z nich wyciąga wnioski, co owocuje na przyszłość. Ale tak na prawdę chciałam napisać o czymś zupełnie innym. Mianowicie wszyscy pomijacie bardzo istotny wątek, który się przewija co jakiś czas, ale nikt nie zwraca na niego uwagi, a jest o tyle ważny, że może on stanowić przyczynę tego "muru", jaki Twój syn zbudował między Wami. Jest to jego OJCIEC. Za mało szczegółów tu opisujesz, żeby to jakoś konkretnie nakreślić, ale z tego co napisałaś wnioskuję, że Twój syn ma do Ciebie olbrzymi żal o to, że jest taka, a nie inna atmosfera w domu. Napisałaś, że "powiedział że jest taki dzięki tacie [mężowi]". Chłopak moim zdaniem sygnalizuje Ci, co go boli. Wyłapuj te sygnały i w miarę możliwości staraj się rozmawiać, ale nie tłumaczyć. Ty coś przeżywasz i rozmawiasz o tym tutaj i się wyżalasz i dostajesz wsparcie i rady, a on? On też coś przeżywa. To, że zachowuje się tak, a nie inaczej, nie oznacza, że nie ma uczuć. Jest w wieku w jakim jest, więc komunikacja jest utrudniona z jego strony, a więc nie mówi, nie zwierza się, nie ma wsparcia i rad. W jego poczuciu jest sam, a wszystko, co go boli dusi w sobie, to kumuluje się w nim i narasta. Moim zdaniem wszystkie udzielone Ci rady są bardzo dobre, ale ja bym jeszcze dodatkowo spróbowała od tej strony. Nie sądzę, żeby Twój mąż był zainteresowany przepracowaniem własnego zachowania w stosunku do Was, a w szczególności do syna, ani żeby był w ogóle zainteresowany tematem. Może przejdź się do psychologa, żeby podpowiedział Ci w jaki sposób poruszyć z synem temat ojca. Myślę, że samo zauważenie problemu i zasygnalizowanie synowi, że Ty wiesz, będzie dla niego dużo znaczyło. Myślę też, że w ten sposób po nitce do kłębka w końcu do niego dotrzesz. Tylko pamiętaj o postawie i nie wracaj już do nadopiekuńczej, gderającej mamuśki wink

56

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
End_aluzja napisał/a:

mój nastoletni syn ma problemy z komputerem
od jakiś dwóch lat, paczka kolegów, wspólna gra, scenariusze i tak dalej

ale ja ustalam jasne zasady i nie pozwalam sobie włazić na łeb
napisałam wam, jak ja postępuję
nigdy nie prowadze rozmów i nie ustalam niczego w emocjach
uczestniczy w ustalaniu zasad i priorytetów
jestem konsekwentna  - do bólu - złamanie zasad powoduje z góry okreslone konsekwencje, których się trzymam
on wie, że ze mną nic nie ugra
traktuję go jak dorosłego - gdy zachowuje się jak dorosły
traktuje go jak dzieciaka - gdy zachowuje się jak dzieciak

do czego oczwyiście ma prawo
rozumiem to,
rozumiem okres dojrzewania, szanuję jego emocje'
nie pozwalam na agresję żadnego rodzaju, na przekraczanie jasno okreslon ych granic
ale tez nie czepiam się pierduł, nie stosuję musztry nie ustawiam go pod moje oczekiwania i plany...
oczekuję, że będzie odpowiedzialnym, dorosłym, samodzielnym człowiekiem, który nie zyje dla mnie, ani ja dla niego
nie zamierzam swoich ambicji zyciowych ładować w niegoi
nie zamierzam przez pryzmat jego sukcesów pławić się w poczuciu sukcesu
sama osiągam sukcesy i się rozwijam
taki wzór mu daję
od cyca - psycholigcznie - odstawiłam go zaraz po urodzeniu
szanując jego odrębnośc, inne potrzeby i z duma obserwując dorastanie

jestem jego przyjaciółką i mentorką
moge go wspierać i uczestniczyć w jego sprawach, gdy mnie potrzebuje

ale on -to nie ja, nie moje zycie, nie moje wybory

mój syn wie, że mu pomogę, gdy podwinie mu się nioga
ale mój syn wie też, że poniesie konsekwencje swoich czynów

on decyduje, on ponosi koszty

i tyle

Piękne, naprawdę pięknie podejście. Popieram całkowicie i podobne stosuję wobec swojego (jeszcze malutkiego, ale zarys zasad jest taki sam wobec każdego)

Miło było przeczytać taką wypowiedź.

57

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Jak przeczytałam jedno ze zdań Snake /"Tym, że jesteś dla dziecka miła, fajna tylko go krzywdzisz. Od fajności, to on ma kolegów, nie Ciebie."/Przypomniało mi sie zdanie pewnego Pana rehabilitanta,który przez jakiś czas rehabilitował moje dziecko,a brzmiało Ono tak:Dziecko musi być najedzone,ubrane i musi słuchać.
Oczywiście zrezygnowałam szybko z tego Pana,bo moje dziecko na Jego widok krzywiło buźkę.Na szczęście do tego czasu nie spotkałam duplikatu tego Pana.
Mam trójkę nastolatków 14-18lat.Każde z Nich jest inne,ale w każdym z Nich sprawdza się teoria,że matka ma być konsekwentna,ale też dziecko czyt.nastolatek musi wiedzieć,że może przyjść do matki jak do przyjaciela.Jeżeli powiem dziecku zrób to czy tamto,to jeżeli tego nie zrobi,to nie robię tego za Niego,ale jeżeli widzę,że dziecko przyszło ze szkoły i mówi,że jutro ma sprawdzian i będzie do późna się uczyć,to nie wołam:pozmywaj naczynia,a ja w tym czasie siedzę i piję kawkę,albo wiem,że się wyrobię i będę mogła o 20 obejrzeć film,tylko zrobię to za dziecko.
Zawsze wysłuchuję dziecko jak ma mi coś do powiedzenia,bo wiem,ze Ono ma też swoje racje.Jeżeli widzę te racje,to zmieniam zdanie,a jeżeli jestem niepewna,to drążę do prawdy i wtedy podejmuję decyzję.
Wiecie co w życiu mi najbardziej pomaga,w życiu z dziećmi w różnym okresie rozwoju? Świadomość tego,ze ja kiedyś też miałam 5,14,16,18 lat.Myślę wtedy jak inni mnie traktowali i jak ja chciałam,żeby mnie traktowali.Myślę,co dla mnie było wtedy ważne i ważniejsze i staram się tak uczestniczyć w życiu dziecka,żeby tego porządku nie burzyć.
Ostatnio córka mi powiedziała:mamo,jak czegoś chcesz,żebym zrobiła,to po prostu mi powiedz,a ja Ci powiem,czy mogę teraz to zrobić,a nie marudź,ze Ci nie pomagam.
Tak wiec robię:mówię,wysłuchuję i podejmuję decyzję,a potem konsekwentnie się jej trzymam.
Nie stosuję kar,zakazów tylko rozmawiam.Tak też chciałabym,żeby mnie traktowano.Wątpię,żeby którekolwiek z Was nie miało chwil,ze czegoś nie chce Wam się zrobić.No i co wtedy,czy współmałżonek powinien wtedy wyłączyć Wam telewizor,zabrać kawę,czy zabronić wyjść do koleżanki?

58

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Catwoman1109 niewiem o jakie szczegóły Ci chodzi dokładnie. Ale ciężko mi samej. Mąż ciągle mówi jak zapytam o coś że ma to gdzieś. Zawsze dużo pił i teraz codziennie prawie. Może  i syn woli być w pokoju przy kompie . Niewiem. Jak mówiłam ostatnio aby porozmawia z nim jak ojciec z synem bez nerwów ma spokojnie . To On że ma to gdzieś i że z idiotą  nie będzie rozmawiać. Kiedy syn był mały mąż był tak agresywny że uciekałam z synem z domu do mamy na noc która mieszkała dwie ulice dalej. Syn tego nie pamięta ale może to ma jakiś wpływ że taki jest.

59 Ostatnio edytowany przez czy jestem? (2013-09-08 05:42:14)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
catwoman1109 napisał/a:

Wszystko, co zostało tu już napisane uważam za słuszne i potrzebne w życiu autorki. Bardzo dobrze, że zauważasz swoje błędy i wprowadzasz zmiany. Nie prawdą jest, że tych błędów nie można naprawić. Nie można ich cofnąć, ale można i trzeba je przepracować i wyciągnąć z nich korzyści. Myślę, że każdy kto w życiu popełnił błąd (nie ma takich, co ich nie popełniają) z niektórych z nich wyciąga wnioski, co owocuje na przyszłość. Ale tak na prawdę chciałam napisać o czymś zupełnie innym. Mianowicie wszyscy pomijacie bardzo istotny wątek, który się przewija co jakiś czas, ale nikt nie zwraca na niego uwagi, a jest o tyle ważny, że może on stanowić przyczynę tego "muru", jaki Twój syn zbudował między Wami. Jest to jego OJCIEC. Za mało szczegółów tu opisujesz, żeby to jakoś konkretnie nakreślić, ale z tego co napisałaś wnioskuję, że Twój syn ma do Ciebie olbrzymi żal o to, że jest taka, a nie inna atmosfera w domu. Napisałaś, że "powiedział że jest taki dzięki tacie [mężowi]". Chłopak moim zdaniem sygnalizuje Ci, co go boli. Wyłapuj te sygnały i w miarę możliwości staraj się rozmawiać, ale nie tłumaczyć. Ty coś przeżywasz i rozmawiasz o tym tutaj i się wyżalasz i dostajesz wsparcie i rady, a on? On też coś przeżywa. To, że zachowuje się tak, a nie inaczej, nie oznacza, że nie ma uczuć. Jest w wieku w jakim jest, więc komunikacja jest utrudniona z jego strony, a więc nie mówi, nie zwierza się, nie ma wsparcia i rad. W jego poczuciu jest sam, a wszystko, co go boli dusi w sobie, to kumuluje się w nim i narasta. Moim zdaniem wszystkie udzielone Ci rady są bardzo dobre, ale ja bym jeszcze dodatkowo spróbowała od tej strony. Nie sądzę, żeby Twój mąż był zainteresowany przepracowaniem własnego zachowania w stosunku do Was, a w szczególności do syna, ani żeby był w ogóle zainteresowany tematem. Może przejdź się do psychologa, żeby podpowiedział Ci w jaki sposób poruszyć z synem temat ojca. Myślę, że samo zauważenie problemu i zasygnalizowanie synowi, że Ty wiesz, będzie dla niego dużo znaczyło. Myślę też, że w ten sposób po nitce do kłębka w końcu do niego dotrzesz. Tylko pamiętaj o postawie i nie wracaj już do nadopiekuńczej, gderającej mamuśki wink

Mimo późnej pory przeczytałam  cały wątek i dotarłam tutaj.
Mam podobne problemy z synem do tego stopnia, że na każdą moją stanowczą reakcję syn przechodzi do kontrataku. Właściwie to jestem bezsilna gdyż za moje " nie "syn mści się na córce, niszczy domowe mienie, zablokował mój komputer, schował służbową komórkę tak, że przez kilka dni myślałam że ją zgubiłam, zgłosiłam zagubienie i zapłaciłam karę za wznowienie umowy.
Oczywiście oboje z mężem pracujemy, ja dopiero od kilku lat gdyż wcześniej zajmowałam się domem i dziećmi.
Miałam z nimi dobre relacje gdyż całe dnie( prócz przedszkola i szkoły) spędzaliśmy razem.

Taty było mniej gdyż praca i studia oraz inne męskie rozrywki zajmowały mu większość czasu.

To prawda, że to moja wina iż pozwoliłam się zepchnąć do poziomu kury domowej ( kopciuszka).
Niestety wychowanie mego męża- pewne zachowania i poglądy wyniesione z domu na temat roli kobiety w zyciu sprawiły, że w pogoni za szczęściem i ciepłem domowego ogniska podporządkowałam się całkowicie - w nadziei że kiedyś sprostam temu wyzwaniu.
Niestety stało się inaczej jestem w punkcie w którym nie chciałabym nikogo postawić,
      Mija 19 lat i nie mam nic...ale o tym było w innym wątku...
Wracając do tematu; pragnę powiedzieć że nie miałam wcześniej problemów z dziećmi typu: sprzątanie czy nauka- robiliśmy to razem w formie zabawy później według ułożonego schematu, ale coś pękło... syn ma 16 lat córka 15.

Obydwoje pyskują spychają zadania jeden na drugiego; przy czym syn kiedy mu się coś nie podoba, zamyka się w pokoju i nie odzywa do nikogo.
Przy jakichkolwiek próbach negocjacji, nakazów, zakazów czy rozmów, o ile nie są przez niego nawiązane trzaska drzwiami, meblami, rozbija naczynia, wyrywa wieszaki ze ścian lub ucieka z domu. Późnej obmyśla stosowną zemstę ( nie zawsze potrafię się domyślić że np coś nie działa z tego powodu)
Nie mogę iść za ciosem bo nawet w drobnej kwestii prasowania. Zaraz mam na głowie teściową a przede wszystkim męża który albo się nie angażuje jeśli go to nie dotyczy, albo wręcz obraża dodając do tego siarczyste komentarze pokazując gdzie jest miejsce kobiety i matki( np strasząc sądem czy policją za brak zainteresowania dzieckiem i obowiązkami rodzicielskimi).

Taka sytuacja miała dziś miejsce gdy prosiłam po raz kolejny by syn sprzątnął jedną z łazienek lub zrobił cokolwiek dla naszego wspólnego dobra.
Poinformowałam go wtedy że nie musi tego robić ale wtedy ja nie wyprasuję jego rzeczy bo czas poświęcony prasowaniu wykorzystam na sprzątanie  kolejnej łazienki...
Zanim to zdążyłam zrobić na górę wszedł mąż i zaczął tam odkurzać więc mu powiedziałam jak ustaliłam z synem i tu zaczęła się jazda bez trzymanki. Mąż tego nie zaakceptował, syn się zabarykadował, a na mnie spadły gromy, potem mąż poszedł po piwo i obwiniając mnie o wszystko popijał aż do skutku.
Dodam jeszcze że tego dnia byłam z córką na pogotowiu gdyż stłukła sobie palec,który jej unieruchomili. Miała więc  postawione zadania zrobienia zakupów i przebrania butów ( wymiana letnie na jesienne). Do tego już dłuższy czas nie prasuję jej rzeczy w tym stopniu co synowi gdyż zazwyczaj wygniatała je niedbale rzucając do szafy teraz to jej problem, (potrafi prasować) Smieszy mnie tylko to,że teście ciągle powtarzają że ona to czy tamto powinna robić pomagając mamie a z synem trzeba rozmawiać i też ma pomagać ale nie wiadomo co miałby robić bo właściwie praca w domu dedykowana jest kobietom wink

Ogólnie jestem już zmęczona byciem żoną i matką, a najchętniej uciekłabym z tego domu zostawiając wszystko. Zwyczajnie nie chce mi się żyć...bo nie mam już nic zostałam odarta ze złudzeń i marzeń.

60

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Czytam twój post... I myśle sobie w jakim schemacie zależności i emocji jesteś

Nie ma znaczenia jakie metody wychowawcze zastosujesz. Nie ma znaczenia twoja relacja z mężem z teściami.
Znaczenie ma twoje poradzenie sobie z własnymi emocjami i potrzebami. Z tego co piszesz. Stabilna sytuacja. Dom. Duże dzieciaki.
Postawiłbym na dobra terapie behawioralna dla ciebie.
Wiesz czemu? Bo nie dzwigniesz tego sama. Dopóki nie uwolnisz się z całkowitego poczucia odpowiedzielnanosci za dom. Meza. Dzieci. Teściów. I cały swiat

61

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Przeczytałam tez twój drugi post.
Załóż swój osobny wątek. Na pewno wiele osób pochyli się zeby cie wesprzeć... Powodzenia.

Moim zdaniem da się jeszcze twoje małżeństwo i rodzine uratować.
Pomysł. Przed tobą jeszcze jakieś 40 lat życia??? Znacznie większy kawałek małżeństwa niż za tobą.
Teraz jesteś już dojrzała. Mądra kobieta. Poradzisz sobie:))

62

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

ale szybko tu się coś dzieje, dziękuję za Twą obecność

co do założenia własnego wątku jak to zrobić? można to jakoś przenieść?

nie potrafię nawet znaleźć tamtego tematu.... jestem dziś jak wypluta po nieprzespanej nocy, mąż się do mnie nie odzywa, syn jeszcze nie wstał, córka każe mi się leczyć
tylko jak kiedy nawet nie wolno mi się dzielić z innymi swoimi myślami? Trudno mi wyjść z domu bo nie jest to akceptowane w tym domu, a jeśli już wyjdę muszę się dobrze wytłumaczyć co gdzie i po co. Nie umiem kłamać a raczej bardzo nie lubię  a zawsze znajdzie się pretekst żeby przełożyć moje potrzeby na później. Teraz np. powinnam gotować obiad?

Ciężko będzie mnie z tego wyciągnąć gdyż nie potrafię wyjść z tego domu który jest jak więzienie

63 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-09-08 13:54:07)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Mamy podobne problemy ty z dziecmi i ja z synem.  Mój syn również trzaska dzwiami, pyskuje i całymi dniami siedzi w pokoju przy kompie. Widzę go tylko na obiedzie. A gdy pytam to kiwa glową albo rusza ramionami, prawie nic nie mowi . Prubuje to wszystko układac inaczej, tak jak mi tu piszą. Dziś weszlam do jego pokoju aby zapytac o coś to On odrazu że mam wyjść i go nie denerwować. Mąż nic nie pomaga mi tylko krytykuje, niemialam i niemam w nim zadnego oparcia. Mam 40 lat i nie umię poradzić sobie z 17 letnim synem. Ale prubuje piszą mi tu co mam robić.

64

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Mamy podobne problemy ty z dziecmi i ja z synem.  Mój syn również trzaska dzwiami, pyskuje i całymi dniami siedzi w pokoju przy kompie. Widzę go tylko na obiedzie. A gdy pytam to kiwa glową albo rusza ramionami, prawie nic nie mowi . Prubuje to wszystko układac inaczej, tak jak mi tu piszą. Dziś weszlam do jego pokoju aby zapytac o coś to On odrazu że mam wyjść i go nie denerwować. Mąż nic nie pomaga mi tylko krytykuje, niemialam i niemam w nim zadnego oparcia. Mam 40 lat i nie umię poradzić sobie z 17 letnim synem. Ale prubuje piszą mi tu co mam robić.

Wiele próbowałam ale jest coś co sprawia że podane tu sposoby nie skutkują najpewniej nierozwiązany problem z kilku lat dotyczący mych relacji z mężem, dlaczego do tego doprowadziłam ? dlaczego tak dałam się zmanipulować ? na to pewnie też znajdzie się odpowiedź ja muszę zacząć od siebie problem w tym że nie mam już własnych pokładów energii, brak pomysłów, zagubienie porażająca niemoc.

Potrzebuję wtyczki, takiej baterii która mnie podładuje, napędzi da kopa tego szukam o to proszę i tego nie mogę zdobyć.
Straciłam już nadzieję na samopomoc, kiedyś cierpienie sprawiał mi tylko mąż teraz doszedł do tego syn a czasem i córka. Czuję że tracę grunt pod nogami, czasem chwycę jakąś brzytwę ale zaraz potem okazuje się że odcina mi palce.

65

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

rozwinełyście zastępczo-kompensacyjne relacje z dziećmi:
mąż nie jest dobry
mąz nie jest fajny
mąż mnie nie kocha

ALE

dzieci mnie potrzebują
dla nich jestem najwazniejsza
ktoś mnie kocha
spajam dla nich dom

a teraz te dzieciaki-wasz sens istnienia i tkwienia w beznadziejnych związkach...
mają was gdzieś
nie mają dla was czasu
lekceważą was i wasze potrzeby (których przeciez nie znają i nawet nie wiedzą, że one istnieją)
nie szanują was
nie zauważają waszego poświęcenia

i czy wam potrzebna jest pomoc?/ samopomoc?/
dziewczyny- wy potrzebujecie spojrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć magiczne słówko... JA

a potem się go nauczyc na pamięć
i powtarzać
regularnie


a potem dodac do tego
JA CHCĘ
JA POTRZEBUJĘ
JA MAM...

i do przodu

wasza bateryjka to magiczne słowo - ja..

czy jestem?? a co zrob i mąż, jak powiesz- wychodzę, chcę się spotkać z koleżanką, mam ochotę spędzić trochę czasu z nią?/
albo powiesz. wychodze, idę szukać nowej kiecki, bardzo chcę sobie pochodzić po sklepach i się odstresować???

quanti??

odpuść, odpuśc tak wyraźnie, żeby syn zauważył, że cię nie ma...niech to w nim pojawi się refleksja...

Posty [ 1 do 65 z 562 ]

Strony 1 2 3 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026