Joga : ja bym się baaaaardzo ucieszyła mając taką sąsiadkę. Chyba co drugi dzień byśmy biegały do siebie z ciastami, zakupami itd :)Wszystko chyba zależy od ludzi, na kogo się trafi i tyle.
Pozdrawiam ![]()
Podobne tematy
Przeczytalam .Całośc.No i ...
Zawsze chcialam zamieszkać na wsi-tak sielsko,anielsko jak "U Pana Boga za miedzą"czy "W ogródku".
Muszę zweryfikować swoje marzenia o błogostanie na wsi.
Choć dla mieszczucha-cisza i obcowanie z naturą to luksus-inni ludzie są mało potrzebni.
68 2013-06-12 11:17:41 Ostatnio edytowany przez Bella919 (2013-06-12 11:20:07)
Witaj Joga, Ja też mieszkam na wsi, z narzeczonym i jego rodzicami
Też nie mam tu znajomych, Oczywiscie wszystkie kobiety maja juz dzieci, a ja jestem dla nich gowniarowata, bo nie przejmuje sie co bedzie na obiad, na kolacje, itp. Tylko woze jakiegos psa po klinikach, no WARIATKA ze mnie ;] Nie mam dzieci nie mam obowiązków, jestem z moim narzeczonym 3 lata juz dawno powinno cos byc, chociaz nie powiem już raz w ICH UROJONEJ CIĄŻY Byłam
Ale nie przejmuje sie tym
Myśle sobie ze będe pracowala w miescie, mam kolezanki w mioescie co prawda 30 km ode mnie ale mam nadzieje ze nie bedzie tragedi. Nie powiem czasami mam gorsze dni, ojej wtedy to po prostu mam chęci spie***ać gdzie pieprz rosnie
Ale nie jest tu tak źle ;] Tylko koleżanek brak ![]()
I też jestem z miasta, przeprowadziłam sie tu dla narzeczonego i tu dla niego zostaje, nie jestem przyzwyczajona do wsi, zawsze chcialam mieszkac w miescie, ale ale coś za coś
Pozdrawiam ![]()
Dziewczyny źle do tego podchodzicie. Po kiego diabła ciasta! Mężczyźni potrafią umówic się na oglądanie meczy przy czipsach i piwie, więc kobiety weźcie przykład i kupcie w pobliskim sklepie byle co na ząb, zdzwońcie się na oglądanie wyborow miss. Im więcej ceregieli, tym gorzej.
Czytam Was i dochodzę do wniosku, że chcecie wokół siebie swoje klony. Wy tak lubicie, to reszta tak musi, a co jak sąsiadka nie lubi piec i się tym samym nie zrewanżuje? Sąsiadki biegające co drugi dzień do siebie z ciastami? Toż cała wiocha robiłaby zakłady kiedy to dupnie.
Żeby znaleźc dobrą koleżankę trzeba przebrnąc przez kilka, kilkadziesiąt znajomości. Podobnie jak z szukaniem partnera, rzadko ten pierwszy jest tym najlepszym.
70 2013-06-12 13:00:56 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-06-12 13:02:43)
Dziewczyny źle do tego podchodzicie. Po kiego diabła ciasta! Mężczyźni potrafią umówic się na oglądanie meczy przy czipsach i piwie, więc kobiety weźcie przykład i kupcie w pobliskim sklepie byle co na ząb, zdzwońcie się na oglądanie wyborow miss. Im więcej ceregieli, tym gorzej.
Czytam Was i dochodzę do wniosku, że chcecie wokół siebie swoje klony. Wy tak lubicie, to reszta tak musi, a co jak sąsiadka nie lubi piec i się tym samym nie zrewanżuje? Sąsiadki biegające co drugi dzień do siebie z ciastami? Toż cała wiocha robiłaby zakłady kiedy to dupnie.
Żeby znaleźc dobrą koleżankę trzeba przebrnąc przez kilka, kilkadziesiąt znajomości. Podobnie jak z szukaniem partnera, rzadko ten pierwszy jest tym najlepszym.
To niech się zrewanżuje choć samym zaproszeniem, ciasto ja mam prawie zawsze.
Chaber a ty znów swoje i chyba zaczynam przewidywać co kiedy, komu odpiszesz ![]()
Nie musi to być takie przesłodzone do bólu ale sama napisałaś, podwoziłaś sąsiadkę a ona zamiast miło pogadać o pogodzie wypytywała o sprawy rodzinne i prywatne.
To mnie razi, wszyscy chcą zaglądać mi do portfela, najlepiej żebym witała co poniektórych z rocznym PITem w prawej ręce a lewa jednocześnie wręczała rozliczenie wydatków - to ci którzy chcą się spotykać u nas. Inni chętnie przyjdą ale na jednorazowe spotkanie a później, kontynuacji ani rewizyty nie ma.
Trafiłam do małomiasteczkowej hermetycznej społeczności, jestem obca, przybłęda, oceniana i obserwowana, nie pasuję tutaj bo nie wnikam, kto jak i z kim żyje, no chyba że mi policjant do domu zapuka - wtedy jestem zmuszona "wiedzieć" coś czego wcale nie chciałam. Potrzebuję choć jednej życzliwej (poza moim mężem) duszy, nie mówię od razu o przyjaźni ale miłej znajomości
taka jestem wymagająca!
Ps. może to być wyjście do kina, na zakupy, na spacer z dziećmi, na basen, wyjazd gdzieś, żeby pozwiedzać.
Joga i znów się irytujesz. Będziesz tą przybłędą do końca życia, tak jak ja i moje szwagierki.
Przecież pisałam, że zanim kogoś znajdziemy to przewalamy towarzysko multum ludzi. Myślisz, ze ja się rewanżuję zaproszeniem każdemu? Po jakiego diabła mam to robic skoro uznam, ze ten ktoś zaprosił mnie w jakimś celu,różnimy się poglądami i stylem życia, próbował się popisywac, chwalic, itd.
Jest taka stara zasada, że idziemy do kogoś w gości najwyżej dwa razy, za trzecim wypadałoby się już zrewanżowac.
Joga, zanim znajdziesz taką życzliwą duszę, ze dwadzieścia razy się sparzysz. Następna sprawa, ta druga strona musi odebrac sygnał, że nie oczekujesz cudów na kiju.
Dziewczyny źle do tego podchodzicie. Po kiego diabła ciasta! Mężczyźni potrafią umówic się na oglądanie meczy przy czipsach i piwie, więc kobiety weźcie przykład i kupcie w pobliskim sklepie byle co na ząb, zdzwońcie się na oglądanie wyborow miss. Im więcej ceregieli, tym gorzej.
Czytam Was i dochodzę do wniosku, że chcecie wokół siebie swoje klony. Wy tak lubicie, to reszta tak musi, a co jak sąsiadka nie lubi piec i się tym samym nie zrewanżuje? Sąsiadki biegające co drugi dzień do siebie z ciastami? Toż cała wiocha robiłaby zakłady kiedy to dupnie.
Żeby znaleźc dobrą koleżankę trzeba przebrnąc przez kilka, kilkadziesiąt znajomości. Podobnie jak z szukaniem partnera, rzadko ten pierwszy jest tym najlepszym.
Pozwól chaber że cuś naskrobię w kwestii klonów;)
Staram się wybierać, z pośród osób które dane mi poznać właśnie takie które są podobne do mnie,nie fizycznie rzecz jasna hahaha uważam że bardzo fajnie mieć wiele wspólnych poglądów na pewne tematy.
Super spędza się czas z taką osobą z którą się człek dogaduje.
Nie mówię ,że nie toleruję odmiennych poglądów czy zachowań.
Ja na ten przykład uwielbiam godzinami łazić po lasach z racji tego mało prawdopodobne ,że zakumpluję się z Kobitką która najchętniej sadza swój zadek w luksusowym autku i ani jej w głowie dreptanie po łąkach czy innych dobrociach natury.
To tak jak z mężczyzną najlepiej funkcjonują te związki w których dwie strony mają podobne poglądy na życie na świat i wszystko co nas otacza.
Co do ciast hmmm....lubię nie powiem ale żeby tak wiecznie biegać to nie w moim stylu.
U mnie znajomi nawet herbatę robią sobie sami
Z lodówki i jej zawartości również każę korzystać oczywiście w zależności od sytuacji.
Nie lubię usługiwać i nie lubię być obsługiwana obojętne jak to zabrzmi bo pewnie zaraz 1tys. głosów się odezwie na temat uprzejmości i kultury....jestem uprzejma pozwalam moim gościom korzystać z dobrodziejstw mojego domu ![]()
Oczywista nie każdemu ,zawsze trzymam się zasady " jak Ty mi- tak ja Tobie " przeinaczając co Ty mi-to ja Tobie ![]()
73 2013-06-12 13:23:52 Ostatnio edytowany przez nikandra (2013-06-12 13:24:15)
Potrzebuję choć jednej życzliwej (poza moim mężem) duszy, nie mówię od razu o przyjaźni ale miłej znajomości
taka jestem wymagająca!
Ps. może to być wyjście do kina, na zakupy, na spacer z dziećmi, na basen, wyjazd gdzieś, żeby pozwiedzać.
kwestia to znaleźć tę choćby jedną jedyną a odpowiednią ![]()
to tak jak z mężczyzną trafisz zaiskrzy i qurna od razu świat o wiele lepszy ![]()
pewnie fajnie jest mieć taką kumpelę
podstawą te same priorytety z dopuszczalną małą różnicą ![]()
Nikandra doprecyzowała. Zgadza się, szukamy znajomych podobnych do nas, ale nie oczekujmy ze to będzie akurat sąsiadka.
O fajnych znajomych jest piekielnie trudno.
Ze szwagierkami też nie spotykam się aż tak często. Mieszkamy obok siebie, ale bywa że przez ogrodzenie nawet i dwa miesiące nie porozmawiamy. One mają też swoje życie, znajomych. Czasami jakiś spontan wyniknie i już. Bywa, że proszę o udzielenie noclegu, bo do matki nie chce mi się jechac, a chatą zawładną synowie ze swoją paczką. W ramach rewanżu oni np. umieszczają u nas swoich gości. Tak to się mniej więcej kręci.
Ja gościnna nie jestem ze względów typowo praktycznych - mam lekko zdziczałego psa (zdziczał przez gówniarzy z pobliskiej szkoły, którzy zmrowili się na nasz podjazd i drażnili psa - a to rzucali w niego piachem, a to kamieniami, a to patykiem dźgali) mniejsza o większość, grunt, że pies nie przepada za wszystkimi obcymi i szczeka praktycznie non stop jak ktoś, kogo dobrze nie zna, jest e domu. Ergo goście to ani zdrowe i przyjemne dla psa, ani dla domowników, ani zapewne dla gości, bo to średnia frajda siedzieć, jak obok non stop pies ujada. A nie uśmiecha mi się go karmić środkami uspokajającymi przy okazji każdej wizyty.