Hey
Wracam na forum, więc i tutaj mnie przygnało
Widzę, że u Was też nie jest najlepiej, ja też przechodzę ostatnio ciężkie chwile. Ale musimy jakoś dać radę, jeżeli nie będziemy nawet próbowały się wziąć w garść to może być jeszcze gorzej.
Aneste, mocno gratuluję! 
Dziewczyny, znam to uczucie i wiem, że nie warto. Oczywiście że łzy i przygnębienie są naturalne, ale gdy swoje wypłaczecie trzeba naprawdę za wszelką cenę odszukać się w nowej rzeczywistości, inaczej dupa. Mocno Wam kibicuję.
Moje postanowienie nie wypaliło, co gorsza wyniki mam niższe niż w zeszłym miesiącu. Ale mam nowe, bardziej systematyczne i bardziej zależne ode mnie (bo przecież nie zawsze mam wpływ na to, czy są dostępne zlecenia, prawda?). Tym razem chcę przytyć; wczoraj sprawdziłam ilość wchłanianych przeze mnie dziennie kalorii, zważyłam się (wynik smutny, 0,7kg w dół), kalorii jem za mało prawie o połowę. Jak dobiję przed snem jeszcze deser czekoladowy będę miała normę - trzymajcie za mnie kciuki, bo jak mam być szczera już zjadłam więcej o prawie 500 kcal i czuję się jak największy worek kartofli
Ale wiem, że warto...