Istnieje pogląd , że "jak facet jest zakochany to zrobi wszystko żeby być z kobietą".
Jednak czy mężczyzna może zrezygnować z bycia z kobietą w której się zakocha np. dla dobra jej lub innych osób-np. żony jeśli taką ma.
Jest np. taka sytuacja ,że zajęty facet zakochuje się ale dla dobra swojego związku rezygnuje ze zdobycia obiektu swoich uczuć?
Często słyszę na tym forum opinie ,że jak facet by kochał kochankę , to zostawiłby żonę i był z nią a skoro " wrócił do żony " to nie kochał kochanki.
Czy może być tak ,że jednak kochał ale dla dobra dzieci postanowił zawalczyć o małżeństwo?
Albo inna sytuacja -wolny facet zakochuje się w mężatce ale nie chce niszczyć jej rodziny i się odsuwa w cień?
Generalnie chodzi o to czy jak facet się zakocha to zawsze dąży do celu po trupach?Czy jego mózg "przestaje działać";) ?
1 2015-11-13 12:59:59 Ostatnio edytowany przez kociamama (2015-11-13 13:01:31)
Podobne tematy
No przecież ludzie są różni i każdy w danej sytuacji może postąpić inaczej.
Zależy tez to od podejścia drugiej strony.
Tak , racja ,że ludzie są różni ale tak chciałam znać wasze opinie.
Zależy od drugiej strony-to np. weźmy opcję ,że drugiej stronie też zależy.
Ja chyba mam cos z glowa..:-(
Glupieje na starosc?
Bo to juz kolejny temat w ktorym nie kumam o co chodzi.....
Ja chyba mam cos z glowa..:-(
Glupieje na starosc?
Bo to juz kolejny temat w ktorym nie kumam o co chodzi.....
kociamama zbiera statystyki na forum. może studentka socjologii i potrzebuje do swojego opisywanego tematu na zaliczenie
A czego konkretnie nie rozumiesz Oldorando?
Nie , nie jestem studentką
.
Tak sobie chcę pogadać na ten temat i znać opinie innych.
Często tu na forum czytam takie opinie "gdyby cię kochał to zrobiłby wszystko, żeby być z tobą..." , "Odszedł bo cię nie kochał" itp.Myślę, że takie uogólnienia są krzywdzące dla obu stron.
Chciałam się dowiedzieć na ile są prawdziwe. Może jakieś konkretne przypadki panów z tego forum, może ktoś miał taką historię?
Pytanie raczej do panów.
Co do statystyk.....hmm, może faktycznie fajnie byłoby zobaczyć jak procentowo temat wypada.
Takie poglądy to uogólnienia. Zapewne jak większość z nich fałszywe. Każdy człowiek jest inny, każdy ma jakieś tam swoje indywidualne motywacje, a generalizowanie pozwala znaleźć wygodne wytłumaczenie czegoś, czego nie rozumiemy. Nie potrafię odpowiedzieć na twoje pytania, nie dlatego, że nie znam tajemnic męskiej psychiki, ale dlatego że to sprawa indywidualna. Dlaczego w ogóle o to pytasz, jaka jest twoja historia, kim jesteś w tej relacji, żoną, kochanką?
W tym wszystkim brakuje tego, ze opisane wyzej rzeczy nie zaleza tylko od jednej osoby. To jest tak napisane jakby to facet decydowal o wszystkim a kobieta tylko to "przyjmowała". To zafalszowanie bo czesto dzialanie facet zalezy wlasnie i przede wszystkim od reakcji kobiety, ktore to dzialanie ostudza albo rozpala. W koncu taka np. zostaje kochanka nie dlatego, ze nie mogla sie oprzec facetowi, ktoremu "zalezalo" ale dlatego ze sama do tego dopuscila. To byla jej decyzja a nie faceta. Mozna to tez odwrocic i opisac tak, ze to ona wlasciwie o wszystkim dcydowala, nawet jesli robila to nieswiadomie.
Bo "do tanga trzeba dwojga". I nie ma mozliwosci zajscia czegokolwiek jesli tylko jedna strona chce a druga niechce. Oboje musza chciec a przerzucanie odpowiedzialnosci na jedna strone to manipulacja.
10 2015-11-13 15:08:34 Ostatnio edytowany przez kociamama (2015-11-13 15:25:07)
Emilio ,żadną ze stron nie jestem.
Zaciekawiłaś mnie tym pytaniem i zaczełam się zastanawiać, dlaczego tak naprawdę o to pytam?
Faktycznie kiedyś byłam dwa razy zostawiona (ale to było dawno) i za każdym razem usłyszałam z ust kogoś mi bliskiego właśnie takie słowa" gdyby cię kochał to by cię nie zostawił, zrobiłby wszystko żeby być z tobą".
Ciężko jest to zaakceptować.
tak teraz myślę, że w jednym wypadku chyba nie kochał ale w drugim chyba rozpadło się z innego powodu.
Maniek -nie ujęłabym tego lepiej.Pięknie to napisałeś.
Ja bym powiedział ze jest opcja taka ze obydwoje bywaja ale wtedy kiedy maja ochotę.
I ten hmm układ nie zmienia niczego bo np jak ktoś jest bardzo uwiązany w tym co ma to nie widzi mu sie z czegoś rezygnować albo cos naruszać.
Jest to jakiś tam kompromis bez obiecanek.
Czy to etyczne ? Na pierwszy rzut oka nie ale pozwala trwać w tej stabilności czy uwiązaniu z lepszym samopoczuciem.
Kocia mamo- ale tobie chodzi o faceta, ktory kocha, jest zakochany, pozada, jest zwiazany emocjonalnie, przywykl do partnerki, jest " zakochany w wygodzie", czy jak?
Bo to duzo zmienia...
No, i zalezy jaki facet. Ludzie roznie reaguja....
Ja uważam tak - miłość miłością a życie życiem. Stąd tyle emocjonalnych problemów, bo gdyby to tylko o miłość chodziło to wszystko byłoby bardzo proste, a nie jest. Można żyć z kimś bez miłości tak samo jak można kochać kogoś nie będac z tą osobą. Tylko że w tym ostatnim przypadku to jednak nie jest chyba miłość tylko zauroczenie.
Miłość, zakochanie, czy co tam kto woli ma nieograniczone moce w bajkach, baśniach i durnych komediach.
W prawdziwym życiu ludzi żyją wśród setek uwarunkowań.
Miłość choćby nie wiem jak silna, nie egzystuje poza ani ponad rzeczywistością, tylko w jej ramach.
Ludzie obojga płci często gęsto z miłości rezygnują, tyleż w szczytnych celach typu 'dla dobra dzieci', co /
nader często/ dla wygody albo z obawy przed zmianami.
Właśnie a jak odróżnić czy to jest miłość, czy zauroczenie,czy zakochanie ?czy tylko silna więź emocjonalna.
Świat nie jest czarno biały.
Daliście mi dużo do myślenia....
16 2015-11-13 19:15:09 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-11-13 21:27:45)
Właśnie a jak odróżnić czy to jest miłość, czy zauroczenie,czy zakochanie ?czy tylko silna więź emocjonalna.
Świat nie jest czarno biały.
Daliście mi dużo do myślenia....
Podziały na miłość, zakochanie i zauroczenia są według mnie sztuczne i często trudne do rozgraniczenia.
Milosc, to jest cos takiego co wraca jak taka teknota , wraca jak zły szelag w najmnej spodziewanych momentach.
Juz człowiek kombinuje o nowa milosc a ona sie pojawia , pyta , zastawia sie , nie odpuszcza , trzaska dzwiami a potem znowu wraca.
Juz sie mysli ze sie jej pozbyl na dobre a ona znowu wraca.
Zakochanie, czysty nieuporządkowany zwierzęcy magnetyzm, bezwład intelektu .
Zauroczeni , wszystko fajne ach jak cudnie , po roku okazuje sie ze byłem slepy a na stole lezy rachunek.
każdy facet ma inny mózg
19 2015-11-14 09:44:33 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-11-14 10:11:36)
(...)
Zauroczeni , wszystko fajne ach jak cudnie , po roku okazuje sie ze byłem slepy a na stole lezy rachunek.
Wszystko zalezy. Mnie sie nie podoba popularny fatalistyczny wizerunek zauroczenia. Powtorze wiec skasowana przeze mnie czesc wypowiedzi. Mam znajomych, ktorzy podazyli za glosem serca i zostawili cale swoje zycie zeby byc z kobieta w ktorej sie zakochali. Czesc z nich wyszla na tym dobrze. Ich nowe zycie jest duzo lepsze. Czesc (wg moich norm) wyszla na tym slabo ale zaden z nich przynajmniej oficjalnie nie chce powrotu do starego zycia. Niektorzy nawet by mogli. Z nieznanych mi przyczyn wiekszosc z moich znajomych kobiet pozostaje po takich rozwalonych przez zauroczenie zwiazkach samotna. Nie widze jednak zadnych przeslanek ku temu, zeby glos serca byl jakos z definicji gorszy niz glos rozsadku. Ilu z moich znajomych tkwi "z rozsadku" w nieudanych zwiazkach pomimo, ze sie w kims innym zakochali nigdy sie nie dowiem bo takie rzeczy sa zalatwiane bardzo dyskretnie.
Z tego co widzialem faceci sa w stanie zrobic wiele zeby byc z kobieta w ktorej sie zakochali ale jak to ktos zauwazyl juz do tanga trzeba dwojga.
Psychologia ludzka jest jednak na tyle skomplikowana, ze nawet w warunkach laboratoryjnych trudno jest powtorzyc ten sam eksperyment http://www.nrc.nl/nieuws/2015/08/28/van … t-herhaalt (po holendersku - dla ulatwienia :-P )
Tzn. trudno jest z gory okreslic jak dana osoba zareaguje na to jak sie zakocha. Dwoch facetow w identycznej sytacji moze zachowac sie diametralnie roznie.
20 2015-11-14 20:02:51 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-11-14 20:32:09)
Nie jestem pewien czy wine ponosi wydawca z racji presji czy czyłowiek ktory sie pod tym podpisuje a moze to zmowa ?
To trudna zagadka z gatunku tych psychologicznych.
No ale co to za roznica jak sie co nazywa , liczy sie efekt chyba , wplyw na zycie.
To zauroczeni ma taki fatalizm wpisany to pewnie wynika z tego ze literatura kreowała jak wyobrazenie o uczuciu powinno wygladac zeby to jakos ubarwic.
W sensie ze mozna zakochac ale jak skonczy sie to nieszczesliwie to niby to zauroczenie.
Jakby odzielic wyplyw kulturowy od opisu i zastapic np 3 wyrazy jednym slowem to mozna uzyc np takiego sformulowania ze w kazdej kategorii ktos z kims był w jakichś to stosunkach.
A co tam z tego wynikło i kto jakie decyzje podjął to roznie bywało.