Chciałabym zapytać Was co sądzicie nt. wymiany partnera w momencie wskakiwania w inny okres życia. Generalnie inne cele i priorytety mamy w wieku 20/30/40 etc. lat. Często nie są one zgodne z chwilowymi potrzebami partnera. Przykładowo mam 30 lat i na tym etapie skupiam się na karierze zawodowej, a facet chce mieć gromadkę dzieci, albo mam 40 lat i chcę podróżować (mam czas i kasę) a partner woli w tym czasie się doksztalcać i nie wychylać nosa poza przydomowy ogródek. Taka wymiana partnera jest w teorii bardzo egoistyczna, ale jeśli zalożyć że obie strony godzą się na układy w stylu: żyjemy ze sobą dopóki mamy wspólne potrzeby i cele... Ponoć takie związki stają się w Szwecji coraz bardziej popularne.
Podobne tematy
Chciałabym zapytać Was co sądzicie nt. wymiany partnera w momencie wskakiwania w inny okres życia. Generalnie inne cele i priorytety mamy w wieku 20/30/40 etc. lat. Często nie są one zgodne z chwilowymi potrzebami partnera. Przykładowo mam 30 lat i na tym etapie skupiam się na karierze zawodowej, a facet chce mieć gromadkę dzieci, albo mam 40 lat i chcę podróżować (mam czas i kasę) a partner woli w tym czasie się doksztalcać i nie wychylać nosa poza przydomowy ogródek. Taka wymiana partnera jest w teorii bardzo egoistyczna, ale jeśli zalożyć że obie strony godzą się na układy w stylu: żyjemy ze sobą dopóki mamy wspólne potrzeby i cele... Ponoć takie związki stają się w Szwecji coraz bardziej popularne.
Uważam się za dość nowoczesną kobietę, ale ponieważ reaguję na takie wypowiedzi wybałuszeniem oczu, to chyba jednak nikt inny, jak tradycjonalistka ze mnie ![]()
Skoro więc pytasz, co sądzę, to odpowiem, że osobiście nie rozumiem takiego modelu zachowania.
Dla mnie w związku bardzo ważnym elementem jest poczucie bezpieczeństwa. A jak je odczuwać, gdy zakładamy związek "przejściowy"?
Niektórzy twierdzą, że IKEA produkuje meble wątpliwej jakości, które z założenia mają przetrwać kilka lat, do wymiany na nowe. Być może Szwedzi przyjęli podobne założenie w związkach ![]()
Tez uwazam sie za raczej postepowa ale chyba pora zweryfikowac te moje mzonki (swoja droga tak sie to pisze?? ) ![]()
Jesli ktos jest w zwiazku nastawiony na zaspokajanie tylko i wylacznie wlasnych potrzeb to bedzie sie w czyms takim czul wysmienicie. Jesli jednak pragnie sie czegos wiecej, albo, coz za staroswieckie podejscie!!, kocha sie swojego meza/partnera to juz nie jest takie fajne.
Wolalabym sie po 40 nie dowiedziec ze on teraz bedzie zwiedzal swiat a ja albo sie dostosuje albo fora ze dwora. Powiedzmy ze facet jest uczciwy i szczery i na poczatku mowi ze takiego chce zwiazku. Szacun za szczerosc ale sama zaplace za swoja kawe i nie bede za specjalnie przeciagac znajomosci ![]()
Często nie są one zgodne z chwilowymi potrzebami partnera. Przykładowo mam 30 lat i na tym etapie skupiam się na karierze zawodowej, a facet chce mieć gromadkę dzieci, albo mam 40 lat i chcę podróżować (mam czas i kasę) a partner woli w tym czasie się doksztalcać i nie wychylać nosa poza przydomowy ogródek.
Jakoś dziwnie spłaszczasz pojęcie związku partnerskiego w moim mniemaniu. Istnieje coś takiego jak kompromis i rozmowa więc na takie tematy należy rozmawiać. Taki model związku jest egoistycznym podejściem każdej ze stron a dla mnie to nie jest związek dwojga dorosłych ludzi.
Taka wymiana partnera jest w teorii bardzo egoistyczna, ale jeśli zalożyć że obie strony godzą się na układy w stylu: żyjemy ze sobą dopóki mamy wspólne potrzeby i cele... Ponoć takie związki stają się w Szwecji coraz bardziej popularne.
Osobiście wolę stwierdzenie, że żyjemy ze sobą dopóki się kochamy.
ta wymiana...w wieku kiedy się miało 16-18 lat a gdy się ma 25- naturalne. Najczęściej ludzie nie są ze swoją pierwszą ["WIELKĄ I JEDYNĄ".....] miłością, dokładnie zmieniły sie ich pragnienia, priorytety, poznajemy też inne osoby i stwierdzamy, z kim tak naprawdę chcemy być.
no własnie. około 30tki wydaje mi się, że przeciętny człowiek już to wie. zwłąszcza jeśli jest w związku małżenskim- mozna razem przejść wtedy przez przeróżne etapy, jak powiedział tu mój przedmówca....JEŚLI SIĘ LUDZIE KOCHAJĄ ![]()
w Szwecji bardzo rzadko legalizuje się związki, więc z tą wymianą jest pewnie łatwiej.
Ja raczej jestem tradycjonalistką, więc totalnie nie rozumiem takiego podejścia... Związek to nie są żarty...
Do grona moich Przedmówców pozwolę dołączyć i ja... tradycjonalistka. I tylko zapytam: gdzie w takim modelu jest miejsce na uczucia... na miłość... na przyjaźń... na, w końcu, przywiązanie? Jestem w moim związku od ponad ćwierć wieku i nierzadko było tak, że ja chciałam coś zupełnie innego niż mój mąż. Ale nie było w ogóle mowy, z tego powodu, o zmianie partnera... .
Związek, o jakim piszesz, mon_ikas, to w moim przekonaniu raczej nie związek partnerski, a jakieś obopólne porozumienie stron o czasowym razem przebywaniu bez ponoszenia konsekwencji jego następstw. Tak bym to ujęła.
Domyślam się, że zjawisko to opiera się nie tylko na świadomych decyzjach o odejściu od partnera, pod wpływem nagłej zmiany pomysłu na życie. Również w Polsce bardzo wiele rozstań wiąże się (a nawet wynika) z takich właśnie przełomowych zmian w życiu jednego lub obojga partnerów - zmiana pracy, miejsca zamieszkania, odkrycia nowej pasji, wejście w nowe środowisko. Rozstanie nie musi być jednak wtedy wyrachowaną kalkulacją "Już nie opłaca mi się, niewygodnie mi z Tobą żyć". Mimo dobrej woli i starań o związek obydwu stron - obiektywnie, dalsze bycie razem jest coraz trudniejsze, prowadzi do konfliktow, osłabienia uczuć, oddalenia i ostatecznie rozstania.
Czy w Państwa historii życia nigdy nie doszło do rozstania, ponieważ "Partner się zmienił, stał się innym człowiekiem nie mogliśmy się dogadać/ przestaliśmy do siebie pasować/ zależało nam w życiu na czymś zupełnie innym/ nasze plany były sprzeczne/ nie potrafił zaakceptować tego, co się we mnie zmieniło, nie zaspokajał moich potrzeb..." itp.?
Czy można to uznać za podejście przedmiotowe, egoistyczne i konsumpcyjne?
W moim poprzednim związku dokładnie tak było:) ze związku "nastoletniego" dorośliśmy i gdy się przejrzeliśmy w oczach drugiego, okazało się, że ....już czego innego chcemy; mielismy inne priorytety, które -gdy zaczelismy byc ze sobą- były nieukształtowane, żylismy IDEAŁAMI, po kilku latach byliśmy już po prostu innymi osobami-przynajmniej ja. ...i nijak już do siebie nie pasowaliśmy, mając wizję wspólnej przyszłości jako małżenstwo-brrrrr...
Dlatego ja nie potępiam takich decyzji, wiem, że nie są one kalkulacją- tylko my to tak widzimy. Jednak smutne jest to gdy ludzie tworzą rodzinę, np.mają dzieci.
Przykładowo mam 30 lat i na tym etapie skupiam się na karierze zawodowej, a facet chce mieć gromadkę dzieci, albo mam 40 lat i chcę podróżować (mam czas i kasę) a partner woli w tym czasie się doksztalcać i nie wychylać nosa poza przydomowy ogródek. Taka wymiana partnera jest w teorii bardzo egoistyczna, ale jeśli zalożyć że obie strony godzą się na układy w stylu: żyjemy ze sobą dopóki mamy wspólne potrzeby i cele... Ponoć takie związki stają się w Szwecji coraz bardziej popularne.
Jakoś ciężko mi o inną ocenę tak egoistycznego założenia.
Autora zakłada bowiem hipotetyczną sytuację rozstania, gdy partner zaczyna nam wadzić i być naszą kulą u nogi. Jakoś nie wyobrażam sobie tak prawie instrumentalnego potraktowania kogoś, z kim się związałam.
Oczywiście, że to kwestia umowy między dwojgiem dorosłych ludzi i ustalenie zasad. Jesteśmy jednak ludźmi, którymi czasami tak przedzwiązkowa zimna kalkulacja może sprawić psikusa, gdy okaże się, że założenia tracą moc, bo uczucia okazały się silniejsze.
A co jeśli, tak jak ktoś wyżej słusznie zauważył, wchodzi w grę kwestia wspólnych pociech? Co jeśli przy takiej filozofii życiowej one też stają się dla tak rozumujących już nie wspólnym celem i potrzebą?
Powody rozstania, o których pisze Justyna, to zupełnie inna kwestia. Są to sytuację losowe, których partnerzy nie planowali.
Rozpoczynając wspólne życie nie umawiali się przecież: słuchaj, zostawię Cię, jak będziesz mi niewygodny/niewygodna.
Mrzonki
12 2012-03-22 14:19:52 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-03-22 15:12:50)
ale może jest tu ktoś, kto mieszka w Szwecji?? .....bo uważam, że to kwestia mentalnosci. my myslimy inaczej "po polskiemu" o tym zjawisku, a Szwedzi myślą "po szwedzkiemu" ![]()
Coś jeszcze: NIEZGODNOŚĆ CHARAKTERÓW to w Polsce (prócz kwestii pieniędzy) najczęstszy powód rozwodów...więc całkiem dużo mamy z tej Szwecji...;)
mon_ikas, powiem Ci krótko - takie myślenie to droga do nikąd.
A co do Szwedów, to faktycznie trochę inaczej do tego podchodzą - ale nie aż tak
Z drugiej strony szwedzkie modele są w Polsce niemożliwe do zrealizowania.
Człowiek to nie rękawiczki, nie zmienia się go z powodu widzimisię.
15 2012-04-11 17:36:03 Ostatnio edytowany przez coolka (2012-04-11 17:37:21)
Mnie to pachnie egoizmem po prostu... i bardo przedmiotowym traktowaniem drugiego człowieka.
Przykładowo mam 30 lat i na tym etapie skupiam się na karierze zawodowej, a facet chce mieć gromadkę dzieci, albo mam 40 lat i chcę podróżować (mam czas i kasę) a partner woli w tym czasie się doksztalcać i nie wychylać nosa poza przydomowy ogródek.
nie uważam żeby to były tak ważne powody, aby trzeba było kończyć związek... A gdzie miłość? Jakiś kompromis? Myślenie o drugim człowieku? A co jeśli partner np. poważnie zachoruje? Nalezy go zostawić bo przestał pasować do mojego życia? Bo ja wolę podróże i rozrywki?
Ponoć takie związki stają się w Szwecji coraz bardziej popularne.
w Szwecji również jest popularne odbieranie dzieci rodzicom z byle powodu, upadek wartości rodzinnych, coraz mniejszy szacunek dla istnień ludzkich. Znajdź sobie na youtube film "postęp po szwedzku" i zastanów się czy chcesz się na nich wzorować
Chciałabym odświeżyć wątek.
Wiem już o co w tym chodzi
Rozmawiałam ostatnio z Belgiem, który gdy dowiedział się, ze mam 30 lat odparł:
"Aaa to pewnie dopadł cię już kryzys wieku średniego". Ja na to, że u nas to dopiero około 40-tki i wtedy faceci kupują motor, porzucają żonę i zmieniają image
On odparł, że w Belgii taki kryzys przechodzą 30-latkowie, tzn. 30+. I że wtedy robią to wszystko, zresztą, u nich związki nie są na całe życie z jedną osobą tylko zwykle do momentu aż.... odchowają dziecko. Potem zwykle para się rozstaje.
Ciekawe, nie?:)
I że wtedy robią to wszystko, zresztą, u nich związki nie są na całe życie z jedną osobą tylko zwykle do momentu aż.... odchowają dziecko. Potem zwykle para się rozstaje.
Ciekawe, nie?:)
Ale to jest jego zdanie, czy jakieś statystyki?
No a potem co? Samotna starość (po trzydziestce
), czy nowe związki?
Ciekawe jak u takich Belgów z zakładaniem rodziny.
Skoro kryzys już po 30, to powinni wcześniej miewać dzieci. A podobno w Europie, robienie dzieci zaczyna przychodzić parom do głowy coraz później. Czyżby Belgowie byli inni?
Z jego wypowiedzi wynikało, że raczej dotyczy to większej grupy Belgów, nie jego samego. Ale, ale! Jest tu chłopak, który mieszkał ileś czasu w Belgii, może go zapytamy ![]()
Ja ja ja ja odmieniane na wszystkie sposoby a nie My my my.
I dopóki dotyczy to nas to może być nawet fajnie mając egoistyczne usposobienie albo podejście do związku.
Gorzej pewnie jak druga strona powie JA i wtedy nasze JA tonie w łzach i deprechach.
20 2013-07-09 22:10:03 Ostatnio edytowany przez lovemurder (2013-07-09 23:31:24)
Mam wrażenie, że moje życie uczuciowe właśnie według takiego schematu się potoczyło
Jednak w moim przypadku wyszło to zupełnie naturalnie i nie było z pewnością zaplanowane.
Z pierwszym chłopakiem związałam się jako nastolatka. Byłam wtedy w okresie największego młodzieńczego buntu, sprawiałam olbrzymie problemy wychowawcze. Mój ówczesny chłopak był ode mnie dużo starszy. I co najciekawsze dopiero teraz zrozumiałam, że gdyby nie On skończyłabym chyba w poprawczaku. Byliśmy razem parę lat. Ja chciałam się bawić, On mi na to pozwalał, ale nauczył mnie jak to robić w granicach rozsądku. Nie chciałam chodzić do szkoły, On pilnował moich obecności i mobilizował mnie do nauki. Kiedy się rozstawaliśmy, a ja niedługo miałam iść na studia, dostając się na państwową Uczelnię, wiedziałam, że to Jego zasługa. Był moim opiekunem w tamtym okresie. Prawdziwym Aniołem Stróżem.
Po tym związku poczułam jednak wielką chęć na coś bardziej żywiołowego. Miłość z motylami i zawrotami głowy. I ją chyba wymodliłam. Zakochałam się najmocniej na świecie... Maturalna miłość
Dziś jak to wspominam, to po prostu kwiczę ze śmiechu, bo takie coś jest do mnie zupełnie niepodobne. Byłam zakochana do szaleństwa, ale On na szczęście też
Do dziś wspominam Nasze wspólne wakacje. Mieliśmy po 20 lat, zero kasy i możliwości. Ja świeża studentka, On tak samo. Pojechaliśmy nad jezioro. Zamieszkaliśmy w jakimś blaszaku dwa na dwa. Bez prądu, bez wody!, za to dycha za dobę
Tylko łóżko i stolik. Dniami przesiadywaliśmy na plaży, kąpaliśmy się w jeziorze i jedliśmy (uwaga, uwaga) parówki, bo na nic innego nie było Nas stać. A całymi nocami się kochaliśmy. I chociaż to był po prostu żebracki urlop, ja wspominam go z olbrzymim sentymentem. Jednak wiadomym jest, że coś co się tak szybko zapala, szybko też gaśnie
Byliśmy razem tylko rok.
Trzeciego "mężczyznę mojego życia" poznałam wtedy kiedy moje życie zaczynało przypominać życie "dorosłej"
Studia, praca, mniej młodzieńczego zapału do dziwnych akcji i żenujących zabaw
Tak mi się przynajmniej wydawało. Miałam wrażenie, że nie mam już na to wszystko ani siły, ani czasu. Potrzebowałam więcej spokoju. Tak też było. Nasz związek był najpoważniejszy. Byliśmy jak małżeństwo. Razem dniami i nocami. Świadome, poważne, wypracowane kompromisami uczucie
I BUM. Jedna kłótnia i Nas nie było.
Łatwo się domyślić czego w tym czasie mi się zachciało. A jakże... ZABAWY. Więc się bawiłam :>
Jednak po dość długim okresie rozłąki wróciliśmy do siebie. Czuje, że to jest mężczyzna przy którym już zostanę.
On mówi już o ślubie i dzieciach. Mi jak na razie wystarczy jeśli razem zamieszkamy. Bo akurat z tematami matrymonialnymi, ciążowymi itd. mam pewien problem. Ale to inna historia.
Także, owszem... Wydaje mi się, że życie może układać się w ten sposób. Na pewien etap życia - pewien facet.
Chociaż szczerze powiedziawszy nie wydaje mi się, żeby można to było zaplanować. Jeśli spotyka Nas coś takiego, to raczej przypadkowo. Albo to po prostu przeznaczenie ![]()
W Belgii jest z tym różnie moim zdaniem sa osoby co zmieniają partnerów gdy dokładnie ich ten wiek a sa osoby które żyją do końca ze sobą, ale ogólnie Belgia to głupi kraj
moim zdaniem jak już sie wiązać z odpowiednia osoba to do końca ! I byc szczęśliwym na dobre i na złe więc jestem przeciwny takiemu postępowaniu ![]()
W Belgii jest z tym różnie moim zdaniem sa osoby co zmieniają partnerów gdy dokładnie ich ten wiek a sa osoby które żyją do końca ze sobą, ale ogólnie Belgia to głupi kraj
moim zdaniem jak już sie wiązać z odpowiednia osoba to do końca ! I byc szczęśliwym na dobre i na złe więc jestem przeciwny takiemu postępowaniu
Dzięki za rozjaśnienie kwestii belgijskiej! ![]()
Przedmiotowe traktowanie czlowieka msci sie zawsze. Nie do pomyslenia jest dla mnie traktowac partnera jako dodatek do mnie samej, a w chwili, gdy jest niepotrzebny, wyrzucic, jak zuzyta rzecz. Wyrzucajac kogs ze swojego zycia, mamy spore szanse, ze sami bedziemy tak potraktowani, dzis ja Ciebie, jutro kto inny mnie. Obrzydliwe.