netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

940 odpowiedzi170 308 wyświetleńzałożony przez kiedysbylam, 01.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 941 ]

521 Ostatnio edytowany przez margaryna (2013-07-20 11:54:28)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam bardzo mi przykro z powodu mamy. Naprawde nie wiem co powiedziec, ale gleboko wierze w to, ze wroci do zdrowia po zabiegu i to nie ma nic wspolnego z rakiem a jest to tylko efekt uboczny tego, ze jakis uszczerbek na zdrowiu juz jest no i wiadomo, ze nie wszystko bedzie funkcjonowalo tak jak powinno.
Pytanie dlaczego czlowiek musi przechodzic przez tyle cierpienia chyba zawsze pozostanie bez odpowiedzi.... Czy ma to jakis glebszy sens czy nie, nie wiem. Bardzo Ci wspolczuje calej sytuacji. Sledze Twoj watek caly czas i jestem pelna podziwu. Chcialabym tylko, zeby ten Twoj 'maz' juz sie wyprowadzl, wtedy bedzie ci o wiele latwiej. To takie smutne, ze ktos kto byl kiedys najblizsza nam osoba moze tak po prostu porzucic i zmienic sie o 180 stopni. Nie potrafie tego zrozumiec. Mysle, ze gdy on zniknie z pola Twojego widzenia bedzie Ci o wiele latwiej. Moze na poczatku dotrze do Ciebie, ze to juz naprawde koniec ale ulatwi ci to droge do 'zdrowienia' z tej calej toksycznej sytuacji. Szkoda, ze to Twoj maz bo prawdopodobnie rozwod bedzie jeszcze dla Ciebie traumatycznym przezyciem. Tak bardzo zycze Ci, zebys nastepne lato byla szczesliwa i zeby wszystko sie dla Ciebie ulozylo jak najlepiej. Zaslugujesz na lepszego czlowieka niz Twoj maz i chociaz wiem, ze teraz o tym nawet nie myslisz, to w przyszlosci jeszcze bedziesz szczesliwa

Acha - i postaraj sie nie pisac do niego, bo jego reakcja a raczej jej brak jeszcze bardziej Cie przybija, lepiej napisz smsa do brata albo kolezanki, ale nie do niego. Wiem, ze w glebi duszy jeszcze on jest Ci w pewnien sposob bliski bo to on zawsze byl pierwsza osoba do ktorej sie zwracalas, ale teraz to juz nie ma sensu.

Pomodle sie za Twoja mame, wiem, ze wszysstko bedzie z nia dobrze to jest teraz najwazniejsze.
Trzymaj sie. Jestem pewna, ze wszyscy tu z forum trzymamaja za Ciebie kciuki.
Nie przejmuj sie opiniami jakie tu czasami sie pojawiaja - mam tu na mysli Dr. Burna ktory prawdopodobnie wcale nie potrafi wczuc sie w sytuacje.

Pozdrawiam!

522

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Jakby okrutnie, to nie brzmiało...  masz teraz możliwość poznania prawdziwego oblicza swojego jeszcze męża. Mam nadzieję, że nie masz już złudzeń, iż widzisz go lepszym niż w rzeczywistości jest. Wcześniej zawiódł Cię jako partner, teraz nawet jako  człowiek. Takie rozczarowanie boli chyba najbardziej. Uważam, że w obliczu pewnych zdarzeń przyzwoity człowiek, potrafi  wznieść się ponad urazy. Wsparcie Ciebie w tych trudnych chwilach powinno być dla niego zwykłym, ludzkim odruchem...

Zdrowia mamie życzę, a Tobie siły. Jesteś fantastyczną dziewczyną smile

523

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam - jak mama dzisiaj? lekarze wiedzą już coś więcej? Czy to powrót... ?

strasznie mi przykro sad

524

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam, nigdy do Ciebie nie pisałam, ale czytam Twój wątek od początku Ci bardzo kibicuję. Jesteś mądrą i silną kobietą, po tym wsystkim będziesz pewnie jeszcze silniejsza, choć te lekcje do niczego nie były Ci potrzebne. Nie mam dla Ciebie żadnych rad, ale chciałam Ci napisać, że mam nadzieję, że Twoja mama wyjdzie z tego i że będzie Ci towarzyszyć w powrocie do formy. I mam nadzieję, że czeka Cię w życiu jescze dużo szczęścia, bo bardzo na nie zasługujesz.
Bardzo mocno Cię pozdrawiam.

525

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Mama czuje sie TROSZKE lepiej. boli wszystko ciut mniej, miala dzisiaj TROCHE wiecej sily. |Ale nadal nie wstaje nawet do lazienki. Nadal nic nie wiadomo czy to pluco wzielo sie do roboty i czy zacznie pracowac.... z rakiem narazie zadnych powiazan nie widac, ale tak naprawde nie robili jej przez weekend zadnych konkretnych badan. Boze jak ja sie znowu balam.... i nadal sie boje, no ale jestem dobrej mysli.

ON: od piatku w nocy kiedy do niego pisalam i odpisal 'dobrze', nie bylo juz zadnego kontaktu. Dzisiaj rano napisal: 'jak sie czuje twoja mama'. nie odpisalam. po godzinie dzwonil - nie odebralam. za chwile kolejny sms: 'napisz prosze jak sie czuje twoja mama'. odpisalam mu dopiero po 6 godz od tego smsa rano, ze 'pluco nadal nie pracuje, mama jest bardzo slaba i nie wstaje nawet do lazienki'. Oddwonil po tym - odebralam - pytal co sie w ogole stalo itd. no to mu powiedzialam ogolnie. Powiedzial tylko znowu 'wszystko bedzie dobrze, zobaczysz'. Po za tym nic, o nic nie pytalam, on rowniez. dobrze ze zadzwonil w ogole dzisiaj i sie odezwal, ale generalnie to nie zrobilo to na mnie juz zadnego wrazenia. w ogole to sie chyba juz wyprowadzil... nie bylo go w domu od czwartku, zabral kilka rzeczy - pewnie pomieszkuje u niej. moze jej siostra wyjechala. Boli to. i tak  i tak boli. po prostu. Ze to nie jest nawet ze spotyka sie z nia. on z nia zaczal zycie. spi z nia, wstaje, jedza sniadanie i robia zakupy. przerazajace. ale nie ma w sumie tragedii. to wszystko dzieje sie tak stopniowo w sumi i czlowiek sie do wszystkiego przyzwyaczaja chyba....

weekend, poza martwieniem sie o mame, spedzilam milo, caly weekend tez mnie nie bylo, bylam u brata - wczoraj grill, bylo dosc wesolo. zycie..... zycie toczy sie dalej i nigdy sie nie zatrzyma.

szczescie? czy na nie zasluguje? nie wiem, chyba kazdy zasluguje.... czy kiedys bede naprawde szczesliwa? nie wiem. zdrowei mamy jest dla mnie najwazniejsze i pomaga mi to w tej kwesti ze jak tylko zaczynam przejmowac sie nim, to sobie mysle- nie jestes wart niczego i bez ciebie tez bedzie dobrze, sa wazniejsze sprawy w wmoim zyciu - zdrowei moje i mamy.

dziekuje za wszystkie dobre slowa....

526 Ostatnio edytowany przez Truski (2013-07-22 00:43:03)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Nie ukoję Twojego bólu, ale przesyłam Ci ciepłe, wirtualne uściski. Nie jesteś sama!!!

Powiem Ci tylko, że już wkrótce on będzie tego bardzo, bardzo żałował. Będzie prosił o powrót i szansę. Jeszcze nie teraz, teraz jest zafiksowany na nowym obiekcie, zaślepiony. Ale i do tej znajomości wkradnie się rutyna, która otworzy mi oczy. Nie zdziw się, jak go zastaniesz z bukietem róż, bo ten moment nadejdzie. Ale Ty będziesz już po wszystkich trudnych etapach, będziesz na końcu tej trudnej drogi, a może będziesz już na nowej, bardzo szczęśliwej. Od Ciebie będzie zależało, czy dasz mężowi szansę, czy nie.

Kibicuję Ci bardzo mocno i będę tu na pewno zaglądać! Teraz walcz o siebie, nie o niego. Nie myśl o tym, co on pomyśli, czy pochwali, czy zauważy. Myśl o sobie i rozpieszczaj się. Jesteś wspaniałą, mądrą i dzielną kobietą.  Pamiętaj o sobie w myśl oświeconego egoizmu. Zasłużyłaś na wszystko, co najlepsze!!

527

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedyś byłam
twoja mama jest chora
ty masz na głowie masę problemó
ALE NAJWAŻNIEJSZE, co przeżywasz, to reakcje twojego męża..
to jego zachowania, to twoje oczekiwania wobec niego w tej sytuacji

kiedyśbyłam - a weź ty się odczep wreszcie od niego raz na zawsze
on cię nie chce, on cię nie potrzebuje, nie interesujesz go, twoje sprawy nie są jego sprawami

piszesz do niego, żeby się modlił, a potem wylewasz żółć jak w ogółe mozliwe jest, żeby się modlił??

kiedyśbyłam.. miałąś nadzieję - że jak powiesz mu -moja mama w szpitalu operacja - to on rzuci wszystko, weźmie cię w ramiona i powie - nie chcę żebyś cierpiała... będe przy tobie, już na zawsze

a tak się nie stało

uwolnij się od niego
odpuść sobie to zycie nim, jego emocjami, jego relacjami z tobą....

on juz nie jest częscią twojegho zycia
on nie chcę być częscią twoich emocji

kiedyśbyłam - każdy kolejny dzień potwierdza, że cud się nie zdarzy
on nie wróci, bo on już odszedł
tylko ty udajesz, że tego nie widzisz

serce mi się kraje, jak czytam twój wątek...
jak widzę twoje marzenia, twoje pragnienia i twoją wiarę


ale wierzysz w coś... czego juz nie ma,  kiedyśbyłam...

528

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Truski napisał/a:

Powiem Ci tylko, że już wkrótce on będzie tego bardzo, bardzo żałował. Będzie prosił o powrót i szansę. Jeszcze nie teraz, teraz jest zafiksowany na nowym obiekcie, zaślepiony. Ale i do tej znajomości wkradnie się rutyna, która otworzy mi oczy. Nie zdziw się, jak go zastaniesz z bukietem róż, bo ten moment nadejdzie. Ale Ty będziesz już po wszystkich trudnych etapach, będziesz na końcu tej trudnej drogi, a może będziesz już na nowej, bardzo szczęśliwej. Od Ciebie będzie zależało, czy dasz mężowi szansę, czy nie.

!

truski - obiecasz to kiedysbyłam??
jesteś pewna, że tak będzie?
czy nie widzisz, że ona ma nadzieję, że tak będzie.. chociaż nic na to nie wskazuje?
chcesz, żeby cały czas czekała
chcesz, żeby liczyła na życie we dwoje - z nim?

obiecujesz jej, że w jego nowy związek wkradnie się rutyna?/ za ile? za 6 lat?? tyle lat kiedyśbyłam była w związkiu.. ma czekać?? całe 6 lat?/ na przebudzienie męża?? a może on nie jest zafiksowany na "nowym obiekcie" - bo to oznacza, że kiedyś byłam tez nie była miłością a "starym obiektem" - a może on jest zakochany???


kiedyś byłam wciąż żyje z facetem.. który od dawna już nie zyje z nią...

529

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

End_aluzja - uwazam ze przesadasz. w ogole nie widzisz jakby WSZYSTKIEGO co robie, jak zyje wiedzac, ze z nim juz nie jestem. Nie ma miedzy nami nic. od 3 miesiecy (a nie wiem, miesiac mniejwiecej nie pisalam juz o tym, co mi powiedzial/nie pwoiedzial, co zrobil/ nie zrobil itd. Poza ostatnimi postami ktore tyczyly sie tego co powiedzial/ robil odnosnie rozwiazywania formalnosci, bo jakby nie bylo to jeszcze przede mna i jest to dla MNIE bardzo wazne. Nie dzwonie do niego, nie pisze, nie rozmawiamy ze soba ZUPELNIE mieszkajac wciaz razem. Nie zyje Z NIM, jak piszesz. ani fizycznie , ani psychicznie. Pisze, ze najwazniejsza jest dla mnie mama, jej zdrowiE i ja sama. NAWET WCZORAJ TO NAPISALAM. nie zauwazasz tego. Nie placze z jego powodu juz prawie, sypiam normalnie, nie biore zadnych lekow, pracuje, spotykam sie z ludzmi, chodze na grille, do klubow, nawiazuje jakies nowe znajomosci. wszystko to sa male kroczki ale sa dowodem na to, ze od poand miesiaca wyzbylam sie wszelkien nadziei na to ze bedziemy razem. I nie jest to oczywiste, bo niektore kobiety niestety przez dlugi czas po rozstaniu nie sa na tym etapie jeszcze. Pisalam o rozwodzie-ze powiedzial ze zlozy wniosek - bardzo spokojnie to przyjelam, tu na forum, napisalam o tym raz, dwa, nie wiem. nie rozwodzilam sie nad tym jakbym nie wierzyla ze to sie stanie.
zbyt surowo mnie oceniasz, a przede wszystkin uwazam ze blednie - piszac ze ja zyje z nim, z facetem ktory nie zyje ze mna juz od dawna. Bo ja to wiem. naprawde. wiem, ze mnie nie kocha, wiem ze nie chce ze mna byc. wiem o tym. i wiem ze ja znim tez juz bym nie ptorafila byc. ALE: to, ze do cholery nie da sie zapomniec od tak po prostu o kims (ba, nie o kims a swoim mezu, z ktorym spedzalo sie kazdy dzien przez ostanie 6 lat zycia) wymazac z pamieci, nawet w 3 miesiace, no to chyba jest normalne prawda? ze o nim wspomne, pomsyle, zwlaszcza w tak trudnej sytuacji, gdzie mama trafila do szpitala. i to nie wyklucza tego, o czym pisalam przed chwila, ze pogodzilam sie z tym ze nie jestesmy i nie bedziemy razem. Jako maz - zona - wiem jak jest. Ale to, ze w takiej specyficznej sytuacji jaka jest teraz - ze mama trafia do szpitala z problemem zagrazajacym zyciu, liczylam na to, ze cokolwiek go to bedzie obchodzic, to ze istnieje dla mnie po prostu jako czlowiek - bo nie umarl w koncu, tak? - to dla mnie calkiem inna sprawa i nie ma zwiazku z tym, ze WIEM ze nie jesteasmy i nie bedziemy razem. To, ze w takiej chwili o nim pomyslalam, napisalam do niego raz - informujac go po prostu o tym, ze mama jest w szpitalu i czekajac po czesci na to, jak sie zachowa, to jest chyba normalne. Jestesmy ludzmi, bylismy dla siebie najwazniejszi przez prawie 6 lat. wspieral mnie kiedy mama przechodzila chemie, radioterapie, udzielal sie, sam kupowal pewne rzeczy, np super jakas tam sokowirowke zeby mama robila soki, wiec ja mowie po prostu o czlowieczenstwie, a nie o tym ze jestesmy/nie jestesmy ze soba. No i wykazal te minimum czlowieczenstwa - no i ok. Tyle.

Nie, nie liczylam, W ZADNEJ SEKUNDZIE Endaluzja, ze przyjedzie i wezmie mnie w ramiona, bo moja mama jest w szpitalu. Absolutnie. Albo ze z tego powodu moze zmieni zdanie. bez przesady. moze 3 miesiace temu i owszem, ludzilabym sie na cos takiego, ale juz nie. Chodzi mi o to, ze kurcze wlasnie jestemy doroslymi ludzmi, ja naprawde sie pogodzilam z sytuacja - tak, boli mnie mimo wszystko (no ciezko zeby nie), ale pogodzilam sie, funcjonuje, ale zwlaszcza ze jednak mieszkamy jeszcze razem, uwazam ze powinno sie w takich sytuacjach zachowywac jak ludzie. Przeciez moja sasiadka, sasiad, ktokolwiek - nie kocham ich przeciez smile, ani oni mnie, co nie zmienia faktu ze czlowiek sie martwi o drugiego czlowieka, zapyta jak sie mama czuje i czy moze nie potrzebuje jakiejs pomocy itd. Mnie tylko o to chodzilo, a Ty od razu oceniasz to, ze ja nadal licze nie wiem na co. NIE. kropka.

malo tego, powiem, ze tak naprawde, uwazam ze choc mowi sie ze wlasnie niemozliwe jest tak z dnia nadzien zapomniec, zyc jakby ten zlowiek nie istnial - no to u nas wybitnie to sie stalo. przy tym, ze mieszkamy razem, to od dnia w ktorym powiedzial koniec - to naprawde zaczal zachowywac sie jakbym po rostu nie istniala, ja z kazdym dniem sie do tego przyzwyczajalam i faktycznie, mimo ze pisalam tutaj, myslalam dniami i nocami, ale fizycznie pozwalalam mu na to, nie narzucalam sie i przyjelam to, jak postanowil mnie trakotwac- jakby mnie nie bylo. i uwazam ze malo kiedy, ludzie sie tak szybko i tak drastycznie rozchodza, ze z dnia na dzien, ZERO jakiegokolwiek ontaktu i interackji jak bylo i trwa u nas.

ok, ale sie znowu rozpisalam. niewazne, po prostu czulam ze musze to wyjasnic, bo to, co napisalas nie jest prawda.  co do tego co napisala TRuski - tak zgadzam sie z Toba Endaluzja - to samo chcialam jej odpisac. Nie, to sie nigdy nie stanie. on nie bedzie tego zalowal. ja tego nie rozumiem, ale wiem juz ze nie kazdy czlowiek mysli tak jak ja. nie kazdy ma takie same wartosci. on najwyrazniej ma inne, nie chce tego co ja, nie chce zycia ze mna. i nie sadze ze bedzie zalowal. przyjmuje do wiadomosci ze naprawde tego nie chce i ze jest mu dobrze z tym co zrobil. ze juz ze mna nie jest. mal otego, nawet jesli w zyciu kiedys by tego pzoalowal, wiem ze z bukietem kwiatow i proszac o przebaczenie nigdy nie przyjdzie. nigdy czegos takiego nie bylo. znam go juz troche mimo wszystko. to jest koniec. za kilka tyg. sie wyprwoadzi, potem rozwod - pozew do konca wrzesnai i tyle. zostaje wspomnienie dobrych lat, gorycz ostatniego roku i tyle. zycie.

530

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedyśbyłam - ja widzę niestety tylko to, cvo piszesz na forum
nie mam całego oglądu sytuacji
czytając ciebie - czytam duzo o męzu, o relacjach z nim, o emocjach do niego
stąd moje wnioski

jaka jest prawda, wiesz tylko ty

zrozumiałe jest, że nie da się przeszłości wymazać tak jednym cięciem,

ciesze się, że idziesz do przodu
jak pisałam - ja wiem tyulko to, co ty piszesz tutaj

531

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witaj Kiedysbylam smile

Ja tylko chciałam napisać, iż jestem, śledzę Twoje losy, zaglądam na Twój watek regularnie i 3mam kciuki za Ciebie.
Nie udzielam się, gdyż na niektóre sprawy nawet święty boże nie pomoże... pewne kwestie, rzeczy człowiek SAM musi poukładać w sobie i ja widzę ogromną różnice w drodze która przebyłaś...i wiem że jest to bardzo ciężka droga, ale każdy indywidualnie musi przez Nią przejść...z czym Ty (jak dziwnie w tym miejscu by nie zabrzmiało) radzisz sobie wyśmienicie.
Ty wiesz, że jesteś i będziesz wzorem dla niejednej 'porzuconej" kobiety na tym forum??!!


...nadal Ci kibicuje i serdecznie Cię pozdrawiam...i oczywiście życzę Twojej mamie wiary w lepsze jutro oraz spoooro pozytywnego myślenia.

Uściski!!

Pamiętająca Bałałajka.

532 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-22 16:27:26)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Balalajka - milo ze jestes smile pamietam Twoje jakze trafne posty. Tak, wiem, ze czasem nie ma co komentowac po prostu.... ja pisze, bo jakos mi to pomaga, ale i tak pisze juz mniej (chyba) smile . Zycie pedzi, zasuwa jak szalone. mam wrazenie, ze mimo wszystko ta jego wyprowadzka bedzie takim punktem zwrotnym i mam wrazenie ze to dlatego tak czas dla mnie zasuwa, bo jakby odlicza sie do tego nieuniknionego. zobaczymy jak to bedzie jak juz zniknie calkiem z mojego zycia. czy czas wtedy troche zwolni?

jeszcze apropo tego co bylo pisane wyzej - wiecie co? to wszystko naprawde boli. ale ja naprawde wierze ze to minie kiedys....? ja sobie nie wyobrazam zycia juz z tym czlowiekiem. zniszczyl to tak - tak bardzo i w tak brutalny, podly sposob, ze az nie da sie uwierzyc co on z tego powyrabial. oplul, obsikal za przproszeniem, zdeptal, no wszystko co najgorsze. najpierw z naszym mazlenstwem, a potem juz nawet tylko wlasnie z relacja czysto miedzy-ludzka. nawet jej nie chcial utrzymywac. jakby kiedys wrocil i chcial przebaczenia to wiecie co? odeslalabym go do tego watku. niech by sobie poczytal jak to przed miesiecy/ laty cierpialam i ILE BYLAM W STANIE ZROBIC I ILE ZROBILAM DLA TEGO MAZLENSTWA. to chyba byloby najlepsza odpowiedzia na taka sytuacje. oczywiscie to sie nigdy nie zdarzy. i dobrze bo ludzilam sie, chcialam - oczywiscie, ale wszystko ma po prostu swoje graNICE. ja doszlam do takiego punktu ze zaczelam sie sama o siebie bac, martwic. owszem, moglabym jeszcze dluzej sie ludzic, pewnie do teraz, ale to oznaczaloby jakies bardzo negatywne konsekwencje zdrowotne, psychiczne dla mnie. a tego sie mimo wszystko balam, nie chcialam sfiksowac albo popasc w depersje. bo na swoim i mamy zyciu, zdrowiu mi mimo wszystko zalezalo caly czas.

nie jest latwo, naprawde. ale walcze. kazdego dnia walcze. nie czuje jeszcze zeby bylo coraz lepiej. jakos jest po prostu. czuje doslownie kazdego dnia - jak wstaje, jak sie klade i milion razy podczas dnia - ten wiatr - ktory wieje, pod ktory ide. autentycznie czuje taki bol fizyczny czasem, opor fizyczny, ze mi ciezko cos zrobic, pojechac na zakupy czy posprzatac mieszkanie - bo niby po co? ciagle przychodza te mysli, ciagle sie pojawiaja. Ale na szczescie nie umozliwiaja mi robienia wiekoszosci tych rzeczy.

jak sobie przypomne ze jakies 2 meisiace temu, w 1 z sobot, do godz. 16 zajelo mi zrobienie sobie kawy i ubranie sie, bo mimo ze wiedzialam ze powinnam, ze musze, NO TO PO PROSTU NIE BYLAM W STANIE TEGO ZROBIC. NIE bylam w stanie zrobic sobie kawy tylko na siebie czy sie wykapac czy nie mowiac juz o sniadaniu. pisalam tu nawet wtedy o tym. dzisiaj wstaje i od razu robie kawe smile) takze jakis progres chyba jest

533

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
End_aluzja napisał/a:

truski - obiecasz to kiedysbyłam??
jesteś pewna, że tak będzie?
czy nie widzisz, że ona ma nadzieję, że tak będzie.. chociaż nic na to nie wskazuje?
chcesz, żeby cały czas czekała
chcesz, żeby liczyła na życie we dwoje - z nim?

obiecujesz jej, że w jego nowy związek wkradnie się rutyna?/ za ile? za 6 lat?? tyle lat kiedyśbyłam była w związkiu.. ma czekać?? całe 6 lat?/ na przebudzienie męża?? a może on nie jest zafiksowany na "nowym obiekcie" - bo to oznacza, że kiedyś byłam tez nie była miłością a "starym obiektem" - a może on jest zakochany???


kiedyś byłam wciąż żyje z facetem.. który od dawna już nie zyje z nią...

Nie, nie chcę, żeby czekała. Chcę, żeby walczyła o siebie i swoje życie, skupiła się na tym i nie oglądała za siebie.
A mówiąc o bukiecie - nie obiecuję, że taka sytuacja się wydarzy. Miałam na myśli żal, który będzie odczuwał jej "mąż". Bo scenariusz jest w przeważającej większości przypadków taki sam. Niemal zawsze żałuje się zdrady.

Jej mąż wybrał ją 6 lat temu, bo ją kochał, bo ma cechy, które dla niego stanowiły wartość. Na zdradę na pewno wpłynęło wiele czynników, ale jednym z nich mogła być rutyna, która pchnęła go do osoby o zupełnie innych cechach. Ale to nie znaczy, że są one tymi, które najbardziej w życiu ceni. Między innymi na tym przykładzie wnioskuję, że będzie swojej decyzji żałował.

Myślę, że większość facetów, jeśli czegoś chce - po prostu po to sięga. Kiedyśbyłam najlepiej zna swojego "męża" i wie, jak on zachowałby się w takiej sytuacji. Mój były, niestety, niezależnie od  jak bardzo by chciał, nie potrafi schować dumy do kieszeni. Nigdy nie potrafił nawet przeprosić, nie widział swojej winy. Czasem myślę, że to ta duma blokuje go przed nawiązaniem ze mną kontaktu, ale pewnie sobie to dopowiadam, bo on po prostu nie chce.

534 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-22 17:16:02)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Truski napisał/a:

Jej mąż wybrał ją 6 lat temu, bo ją kochał, bo ma cechy, które dla niego stanowiły wartość. Na zdradę na pewno wpłynęło wiele czynników, ale jednym z nich mogła być rutyna, która pchnęła go do osoby o zupełnie innych cechach. Ale to nie znaczy, że są one tymi, które najbardziej w życiu ceni. Między innymi na tym przykładzie wnioskuję, że będzie swojej decyzji żałował.

Myślę, że większość facetów, jeśli czegoś chce - po prostu po to sięga. Kiedyśbyłam najlepiej zna swojego "męża" i wie, jak on zachowałby się w takiej sytuacji. Mój były, niestety, niezależnie od  jak bardzo by chciał, nie potrafi schować dumy do kieszeni. Nigdy nie potrafił nawet przeprosić, nie widział swojej winy. Czasem myślę, że to ta duma blokuje go przed nawiązaniem ze mną kontaktu, ale pewnie sobie to dopowiadam, bo on po prostu nie chce.

Truski - tutaj sie zgodze. Kochal mnie naprawde, wiem o tym i widzial we mnie wlasnie te dobre cechy, najogolniej mowiac jak to sie mowie czasem - widzial we mnie 'porzadna, madra dziewczyne'. Tylko ze to bycie porzadnym i madrym jest na dluzsza mete po prostu troche nudnawe smile wiec teraz nie zalezy mu na 'porzadnej i madrej' (ma taka, co sie puszcza, bo zdradzala i zdradza swojego narzeczonego), ale zalezy mu na SZZESCIU jego przeciez. a ze mna nie byl szczesliwy, teraz jest. ok, w porzadku. moze tak byc jak piszesz, moze kiedys zrozumie, co tak naprawde oznacza szczesciei ze to szczescie mial juz w zyciu tak naprawde. ale teraz to nie jest mozliwe. teraz nie pamieta jak czul sie 6-7 lat temu zanim mnie poznal, byl biednym chlopaczkiem, ktory nie mial ani dziewczyny, ani pracy porzadnej, ani NIC smile jak to mowia: zapomnial wol, jak cieleciem byl. taka prawda. on potrafil mnie i przeprosic dawniej i zadbac i troszczyc sie i adorowac i ugotowac i posprzatac i opiekowac sie jak bylam chora i wesprzec i zmotywowac itp itd. wszystko potrafil, naprawde - JAK CHCIAL. teraz nie chce i wszystko sie skonczylo.

ok, koncze juz po End_aluzja zaraz znowu mi pojedzie ze ciagle o nim pisze smile)) (zartuje) no pisze, pisze, bo to ze on jest w glowie, a raczej to co sie stalo no to jest fakt, nie zaprzecze temu bo przeciez klamalabym. i lubie sobie o tym czasem popisac, bo gadac to juz nie ma sensu, zeby ludzi zanudzac tym samym. Ale to nie oznacza ze umieram katusze z jego powodu nadal a tymbardziej ze sie ludze i mam nadzieje. pogodzic sie mozna, wlaczyc pelna piersia - co robie - ale zapomniec od razu i jakby zyc jakby to sie nigdy nie wydarzylo - to drugie i tego jeszcze nie potrafie.

535

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Po prostu sloonce przechodzisz zalobe po zwiazku , zostalas skopana , wtedy kiedy sie nie spowdziewalas tego , bylas zakochana , a tu taki cios i klpaki opadly .\
Czas ukoi bol , czzas jest dorbrym lekarstwem , w tym przypadku jedynym.
Maz coz niech sobie zyje , wybral inna droge z Waszej zrezygnowal , jedyne co mozesz zrobic to zyc i walczyc .
Nastepnym razem bedzie lepiej bo bedziesz bardziej doswadczona i bardziej dorosla .
Moze przestal kochac moze to nie byla ta milosc jego zycia .Teraz skup sie na swoich uczuciach i zyciu .
Musisz byc silna , musisz zlozyc pozew o rozwod i wyrwac sie z tego emocjonalnego bagna .
Wyciagnac wnioski i do przodu .
Trzeba sobie dac prawo do porazek innymi ludzmi kierowac nie mozemy , ani ich uczuciami .
Trzeba zyc tak , zeby po stracie partnera zyc dalej.
Powodzenia , zobaczysz , ze za kilka lat bedziesz wspominala go bez emocji .

536

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Tak, przechodze zalobe po stracie marzen, planow, wizji zycia ktore mialam i ktore mialo miec ciag dalszy. Teraz to juz nie jest rozpacz, panika, jak na paczatku, ale wlasnie taka zaloba, ktora ma rozne etapy i momenty. Tak wybral i nic nie poradze. Moj swiat, moje szczescie nie moze sie skonczyc z jego powodu.

Wczoraj wrocil na noc, zapytal o mame (niemozliwe...) - to byla nasza najdluzsza rozmowa od daaawna. Na koniec wydukal: 'Toooo pozdrow ja tam? heh juz nic nie powiedzialam, ale pomyslalam sobie ze nie bede mamy denerwowac bo by sobie twoje pozdrowienia w dupke wsadzic kazala. Potem rozmowa o formalnosciach. Chyba ostatnia. Napisze jeszcze sama wszystko ? taka umowa cywilna miedzy nami, krok po kroku, ze ide do banku, biore kredyt na siebie, ile mu dokladnie pieniedzy oddaje, jak sie dzielimy meblami I ze on zgadza sie na usuniecie go z hipoteki I nie rosci sobie juz zadnych praw do mieszkania I nic nie bedzie ode mnie wiecej chcial. To samo jest  juz w sumie napisane u notariusza w polsce, ale dla pewnosci, napisze jeszcze sama taka prywatna umowe. W czwartek ide do banku zlozyc wniosek o kredyt. I to bedzie ostatni etap. Za ok miesiac go nie bedzie. Potem on jeszcze o tych meblach ? jak widac przyjal do wiadomosci, ze pieniedzy zadnych za nie nie dostanie ? mamy sie podzielic jakos w miare porowno wszystkim. No to pytal co chcialabym zatrzymac ? na co ja, ze jest mi totalnie juz obojetne, niech zabiera co tam chce. No wiec pyta czy chce sypialnie zostawic ? lozko I szafki. No I zaczelam sie zastanawiac, bo nie myslalam ze chcialby wogole to zabierac. Z 1 strony ? mam urzadzona sypialnie ? jakby zabral lozko no to przez pewien czas spalabym na materacu. No, ale potem moglabym sobie w sumie urzadzic sypialnie od nowa, kupic nowe lozko, jedna szafke noca zamiast dwoch. No a sypialnia, lozko, jest takim meblem dosc specyficznym, prawda? Niech on sobie zebiera lozko w ktorym spal ze swoja zona I niech spi sobie w nim ze swoja kochanica. Sama nie wiem co bedzie dla mnie lepsze. Ale powaznie sie zastanawiam, zeby powiedziec mu ze sypialni nie chce. Nie wiem?
Zapytalam go: ?czyli dostajesz tyle I tyle kasy I nic juz wiecej ode mnie nie bedziesz chcial, tak?? ? ?no oczywiscie ze nie, tak sie umawialismy przeciez?. Ha! Dobre mysle. Ja wiem, ze tak sie umawialismy, ale tydzien temu cos mu odwalilo I mowil ze chce jeszcze niewiadomo ile I niewiadomo za co, nie chcial tego komentowac, odebralam to ze no chyba sloneczko mu troszke przygrzalo I go ponioslo.
W kazdym razie jest ok ? spokojnie, a to najwazniejsze. Na koniec zdalam sobie sprawe ze do cholery stalam przed nim dosc rozneglizowana ? o godz 23 bylo wciaz 27 stopni I ledwo zipalam, paradowalam w dosc skapej koszulce I dosc skapej dolnej czesci bielizny kiedy on wrocil I zaczal te rozmowe pytajac o mame. Jak sobie zdalam z tego sprawe, wiecie jak ja sie dziwnie poczulam?? Jakbym stala przed obcym facetem taka porozbierana smile chyba zauwazyl zarowno fakt ze tak wygldam (wczesniej niz ja) jak I moja reakcje, bo od razu sie ewakuowalam do sypialni. Boze do czego to podochodzilo zeby takie odczucia miec do najblizszej kiedys osoby.

Spalam fajnie, spokojnie. Dzisiaj ostatni dzien pracy taki pelny ? jutro 2 godziny I zakonczenie roku szkolnego. Nareszczie! Odpoczne mam nadzieje, mam nadzieje ze z mama bedzie dobrze, dzisiaj ma miec przeswietlenie pluc zeby zobaczyc czy pluco wzielo sie do roboty? I jak to tam wyglada?. Kupilam sobie wczoraj konewke wieksza do podlewania - i sie ciesze z perdoly smile zobaczymy jak to wszystko bedzie.... ale jakos musi byc.

537

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

czytam, kibicuję, trzymam kciuki... ale jestem w rozsypce, dlatego nie komentuje, nie pytam... przepraszam...

Dasz sobie radę, trzymam również kciuki za mamę!

538

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. to pisz cos wiecej, moze my jakos pomozemy..... wypisz sie, wypisz. pisalam wczoraj na skypie do Ciebie, ale chyba nie mialas nastroju... trzymaj sie dzielnie!

539

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:
Truski napisał/a:

Jej mąż wybrał ją 6 lat temu, bo ją kochał, bo ma cechy, które dla niego stanowiły wartość. Na zdradę na pewno wpłynęło wiele czynników, ale jednym z nich mogła być rutyna, która pchnęła go do osoby o zupełnie innych cechach. Ale to nie znaczy, że są one tymi, które najbardziej w życiu ceni. Między innymi na tym przykładzie wnioskuję, że będzie swojej decyzji żałował.

Myślę, że większość facetów, jeśli czegoś chce - po prostu po to sięga. Kiedyśbyłam najlepiej zna swojego "męża" i wie, jak on zachowałby się w takiej sytuacji. Mój były, niestety, niezależnie od  jak bardzo by chciał, nie potrafi schować dumy do kieszeni. Nigdy nie potrafił nawet przeprosić, nie widział swojej winy. Czasem myślę, że to ta duma blokuje go przed nawiązaniem ze mną kontaktu, ale pewnie sobie to dopowiadam, bo on po prostu nie chce.

Truski - tutaj sie zgodze. Kochal mnie naprawde, wiem o tym i widzial we mnie wlasnie te dobre cechy, najogolniej mowiac jak to sie mowie czasem - widzial we mnie 'porzadna, madra dziewczyne'. Tylko ze to bycie porzadnym i madrym jest na dluzsza mete po prostu troche nudnawe smile wiec teraz nie zalezy mu na 'porzadnej i madrej' (ma taka, co sie puszcza, bo zdradzala i zdradza swojego narzeczonego), ale zalezy mu na SZZESCIU jego przeciez. a ze mna nie byl szczesliwy, teraz jest. ok, w porzadku. moze tak byc jak piszesz, moze kiedys zrozumie, co tak naprawde oznacza szczesciei ze to szczescie mial juz w zyciu tak naprawde. ale teraz to nie jest mozliwe. teraz nie pamieta jak czul sie 6-7 lat temu zanim mnie poznal, byl biednym chlopaczkiem, ktory nie mial ani dziewczyny, ani pracy porzadnej, ani NIC smile jak to mowia: zapomnial wol, jak cieleciem byl. taka prawda. on potrafil mnie i przeprosic dawniej i zadbac i troszczyc sie i adorowac i ugotowac i posprzatac i opiekowac sie jak bylam chora i wesprzec i zmotywowac itp itd. wszystko potrafil, naprawde - JAK CHCIAL. teraz nie chce i wszystko sie skonczylo.

ok, koncze juz po End_aluzja zaraz znowu mi pojedzie ze ciagle o nim pisze smile)) (zartuje) no pisze, pisze, bo to ze on jest w glowie, a raczej to co sie stalo no to jest fakt, nie zaprzecze temu bo przeciez klamalabym. i lubie sobie o tym czasem popisac, bo gadac to juz nie ma sensu, zeby ludzi zanudzac tym samym. Ale to nie oznacza ze umieram katusze z jego powodu nadal a tymbardziej ze sie ludze i mam nadzieje. pogodzic sie mozna, wlaczyc pelna piersia - co robie - ale zapomniec od razu i jakby zyc jakby to sie nigdy nie wydarzylo - to drugie i tego jeszcze nie potrafie.

no co ty kiedyśbyłam;))

to oczywiste, że on w twojej głowie jest'chodzi tylko o to, żeby jego emocje, jego reakcje, jego uczucia nie stawały sie podstawą twojego samopoczucia i siły...

widac w tobie, że zaczynasz iśc do przodu. to dobrze...

540

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie widziałam żebyś coś pisała... nastrój... miałam na ryczenie... sad ech...
myślałam, że się już z tym pogodziłam...ale chyba nie do końca... tzn. jestem już tego wszystkiego świadoma itd, ale jeszcze to nie jest to sad(( i ta nagła tęsknota - rozwaliło mnie zupełnie... sad

End_aluzja - ma dużo racji w tym co pisze... ja w Twoich wypowiedziach widzę siebie... niby się pogodziłaś, ale myślisz o nim... to że zadzwonił, że nie zadzwonił, że zapytał o zdrowie, czy też nie zapytał... Nie zrozum mnie źle.... ja wiem, że uważasz że jesteś już pogodzona i mam ogromną nadzieję, że tak jest... jednak piszę to co mi się wydaje...

Tobie życzę jak najlepiej i mam nadzieję, że się mylę...

541

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no i najważniejsze... najgłupsze? sad napisałam do niego... po miesiącu ciszy odezwałam się... sad
nic nie odpisał, jednak znowu jestem miękka... znowu jestem żałosna... sad

godność o której wszyscy piszą... podobno ma ją każdy... jednak moją dawno chyba ktoś mi ukradł...

542 Ostatnio edytowany przez kama13 (2013-07-24 09:09:38)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - ostatnio naszły mnie te same przemyślenia. Jaka jak byłam naiwna jak jeszcze te parę miesięcy temu miałam nadzieję, że on się zmieni. Że na prawdę wszystko jest na dobrej drodze. Było ale u nich a nie u nas. Tragedia! Rok życia zmarnowany, ale całe szczęście tylko rok a nie pół życia!

Na prawdę najgorsze dla mnie jest to, że do niczego nie chce się przyznać a swoim znajomym mówi, że ja jestem w związku nieszczęśliwa - dlatego chcę się rozwieść. Zapewniłam go, że nasi wspólni znajomi będą znali prawdę!

Po cholerę Ci wasze wspólne łóżko? Niech je zabiera a Ty kupisz sobie takie jakie będziesz chciała smile



M. - wiem coś o tym...czasami ciężko trzymać się postanowień i nie kontaktować, czasami jest to silniejsze.

543

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kama - no oni sie nie przyznaja, 99% z nich zaprzecza faktom, z tego co sie slyszy, czyta, wiec wnioskuje ze musi to byc wrecz jakas fizjologia, cos instynktownego, ze tak im latwiej, ze tak robia.

po cholere mi nasze wspolne lozko? no wlasnie zalezy jak na to patrzec. jak patrzec na dalsze zycie tylko przez jego przymat, ze to jest NASZE lozko, no to faktycznie po cholere mi ono. Ale jesli by zapomniec o nim, no to pewnie przydaloby mi sie do spania smile) ze mam urzadzona sypialnie, a tak bede musiaal jakby nie bylo kupowac lozko, jakas szafke zeby sobie te sypialnie urzadzic. wiec sama nie wiem.

End_aluzja - no wlasnie o to chodzi, ze gdyby to bylo mi totalnie obojetne, gdyby to co robi, mowi nie mialo na mnie zadnego wplywu, to przeciez nie myslalabym o nim w ogole. nie byloby go w mojej glowie. Skoro jest - no to wlasnie dlatego ze mimo wszystko ma to dla mnie jakies znaczenie i wplyw. oczywiscie ze chodzi o to, zeby to jego zachowanie i on ogoolnie nie DECYDOWALY o moim zyciu, nie nadawaly mu biegu i tak na szczescie nie jest. Ale jakis wplyw niestety ale ciagle to wszystko na mnie ma.

Nie da sie, od tak zapomniec i tyle no. Boli to wszystko i chyba jeszcze dlugo bedzie. on sie juz po czesci wyprowadzil. wynajal cos, nocuje tylko kilka dni w wtygodniu. w mieszkaniu robi sie 'pusto' - mam namysli rzeczy ktorych jest coraz mniej, bo tak ogolnie PUSTO to juz jest przeciez od dawna. no nic, jakos damy rade.....

z mama w sumei srednio, nic konkretnei niewiadomo.

544

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ja bym oddała, a kupiła sobie nowe. Nowe życie- nowe łoże big_smile

545

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Sypialnia zostaje. Bo choc on bylby w stanie ja wziasc to nie zrezygnowalby z niczego innego co postanowil zabrac - no bo i tak zabiera duzo mnie niz zostaje w mieszkaniu (co defakto jest prawda). Ja bylam sklonna zeby ja zabral, zakaldajac ze nie wezmie czegos tam innego, np ze sprzetow. A w takiej sytuacji - bez sensu. Jak bede miec kase to zmienie, a poki co mam urzadzona sypialnie, a tak spalabym na jakims materacu.

Zabiera telewizor (sprzed malzenstwa), maly stolik z salonu, sprzet grajacy i glosniki, czajnik, toster, blender, ekspres do kawy, odkurzacz, mlenek do kawy (wszystko bardzo drogie sprzety), kilka talerzy, kilka kubkow i drobnicy troche z kuchni, aparat (sprzed malzenstwa)

Czyli zabiera mi w sumie najabrdziej potrzebne rzeczy, ale no generalnie fakty sa takie, ze wszystko inne zostaje.... cala sypialnia - lozko, szafki  iogromna wubdowana szafa, stol i krzesla w jadalni, regal pod telewizor, grill, wszystkei wiecie szafki powbudowane w schowkach, w przedpokoju, zmywarka (od jego rodzicow defakto), caly taras - meble ogrodowe, maaaaasa kwiatow i roslin. No wiec wiadomo ze finansowo to zostawia tu duuuuzo wiecej niz bierze. Nie, nie jest taki dobroduszny. po prostu nie jest zlosliwy. Sam powiedzial - po prostu nie ma gdzie tylu rzeczy zabrac, co z nimi zrobic, a nie bedzie zabieral tylko dlatego ze mu sie nalezy 'polowa' i wyrzuci na smietnik bo nie ma miejsca.

Ale bez jazdy sie nie obeszlo. O garnki..... mamy dwa porzadne komplety garnkow. jeden - od mojej mamy - nie wchodzi nawet w zadne dyskusje o podziale - ok. Drugi komplet dostalismy od mojej kuzynki i przyjaciolki zarazem na wesele - wart ok 1000zl. Do tego komplet drogich sztucy, ktore uzywalismy od swieta. No wiec on mowi co wybierasz garnki czy sztucce. No i o to poszlo ,bo tu nie chcialam ustapic. Po prostu te rzeczy sa dla mnie WAZNE. dostalismy je razem, ok, ale od mojej przyjaciolki, ktora wiem ile czasu spedzila i energii na t ozeby kupic cos, co bedzie nam sluzylo, no ale bardziej mi w sumie w kuchni, jako kobiecie. I mowie mu - wez sobie cos jeszcze zamiast tego, ale tych sztucy i garnkow nie chce dzielic, chce i to i to. no to furia. ze kur...... nic w koncu nie zabierze, ze wszystko chce zabrac, ze mi malo itp itd.

Nie no, wyjde na tym korzystnie to fakt. Ale przeciez to, ze to on dorpwadzil do teg owszystkiego jakby nie ma tutaj zadnego znaczenia prawda.... straty moralne.... rozwalone zycie... nie no to sie nie liczy. no niewazne. wlasnie sie kapie i jedzie do swojego nowe mieszkania. widzialam ze kupil juz noze, telefon domowy,zelazko..... to boli... po prostu. nie placze, nie lamentuje, bo sama widze z kazda nasza rozmowa ze on juz nie jest tym kim byl. ja pewnie tez juz jestem kims innym po tym wszystkim. wiec wiem ze my juz razem nie bedziemy, bo tego po prostu juz nie ma. I to nie jest tak, ze o, od tak zniknelo. bo od tak, to faktycznie nie moze zniknac malenstwo, relacja. Ale to nie stal osie od tak.... miesiace klamstw, klotni, ciezki czas ogolnie. potem zdrada ktora wychodzi na jaw, rozstanie i 3.5 meisaca zycia totalnie osobno.... to wszystko potrafi zabic, nawet najwieksze uczcuia, relacje miedzy ludzmi, zaufanie - no wszystko co najwazniejsze.

a ja bylam wczoraj w banku. zlozylam wnisoek o kredyt wiec teraz zegar tyka.....tyk, tyk, tyk.... az wszystko sie sformalizuje, oddam mu pieniadze, on mi klucze i juz nigdy nie wroci do 'naszego' mieszkania... ani na noc, a ni w ogole.....

546

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam, przetrwasz to. W trakcie zawirowań formalnych trzeba po prostu zacisnąć zęby i robić swoje. Potem nastanie spokój i ulga.

547

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam - bądź dalej tak dzielna jak byłaś do tej pory...

kama13 - szkoda tylko, że nadal wiem, że gdyby zadzwonił/przyszedł.. ale jednocześnie wiem, że to się nie stanie... skoro nawet nie odpisał... dzisiaj troszkę mi lepiej... mam nadzieję, że tamto już nie wróci (jednak wiem, czyją matką jest nadzieja... ech)


p.s.
Kiedysbylam, czy już wiesz coś więcej w sprawie mamy?

548 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-26 14:53:10)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dzieki dziwczyny. ale jakis dziwny okres mam od kilku dni. mega hustawki nastrojow. normalnie co chiwle poplakuje:/ czego jak wiecie, nie bylo wczesniej. jest ok, ciesze sie czyms, a za chwile nie to ze smutno mi tylko czy cos, tylko normalnie sie rozlatuje... hmm mysle ze psychika dopuszcza wszystko malymi krokami tak naprawde.... sama dawkuje ile moze przyjac na dana chwile faktow. no i teraz jakos dociera do mnie ze to, ze nie jestesmy razem, to po prostu oznacza ze juz NIGDY..... bylam wlasnie na zakupach w lidlu - no niewiem, znowu mnie t orozwalilo - no wychodzac pomyslalam sobie ze juz nigdy z nim nie zrobie tu zakupow.... ani nigdzie indziej..... n oczy to jest normalne??? i z gulem w gardle wrocilam do domu.....


M. - mama wyszla ze szpitala, czuje sie lepiej, ale zadnych konkretnych badan jej nie porobili, musi teraz po lekarzach sama biegac zeby sie pobadac dokladnie czy tam nic sie gdzies nie robi....

549

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Trzymaj się mocno Kiedyśbyłam.
Pozdrawiam cieplutko.

550

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

dzieki dziwczyny. ale jakis dziwny okres mam od kilku dni. mega hustawki nastrojow. normalnie co chiwle poplakuje:/ czego jak wiecie, nie bylo wczesniej. jest ok, ciesze sie czyms, a za chwile nie to ze smutno mi tylko czy cos, tylko normalnie sie rozlatuje... hmm mysle ze psychika dopuszcza wszystko malymi krokami tak naprawde.... sama dawkuje ile moze przyjac na dana chwile faktow. no i teraz jakos dociera do mnie ze to, ze nie jestesmy razem, to po prostu oznacza ze juz NIGDY..... bylam wlasnie na zakupach w lidlu - no niewiem, znowu mnie t orozwalilo - no wychodzac pomyslalam sobie ze juz nigdy z nim nie zrobie tu zakupow.... ani nigdzie indziej..... n oczy to jest normalne??? i z gulem w gardle wrocilam do domu.....


M. - mama wyszla ze szpitala, czuje sie lepiej, ale zadnych konkretnych badan jej nie porobili, musi teraz po lekarzach sama biegac zeby sie pobadac dokladnie czy tam nic sie gdzies nie robi....

Kiedysbylam, czytałam Twoją historię i silna baba jesteś smile. Takie stany emocjonalne to norma, ja je mam do dzisiaj, mimo, ze pozew złozyłam ja i czekam na termin, jednego dnia czuję się dobrze (bez euforii) a następnego chce wyć do księżyca. Etap - "nie pójdziemy już razem zrobić zakupów" mam za sobą. To normalne, że masz takie huśtawki, jedno jest dobre, że są rónież te dobre dni, a te złe mijają i tego się trzymaj.

551

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Silna - no ja tez juz wiele przerobilam. nie rusza mnie juz jakos pojscie na impreze sama, wyjscie do ludzi - juz nie mam drgawek i gula, ze ja tu sama. zakupy tez ogolnie sama robie od dawna i tez juz mi przeszlo. ale dzisiaj jakos - w tym konkretnym miejscu, czesto ogolnie robilismy zakupy, bywalismy i chyba musze sobie narazie odpuscic i tam zakupow nie robic.

dzisiaj robie malego niespodziewanego grilla. Czulam sie dziwnie gotujac cokolwiek we wlasnej kuchni, przygotowujac jedzenie, od tak dawna.... bedzie dziewczyna brata z takim kolega z pracy. napisalam do jm (czego nie zrobilam ani razu odkad sie rozstalismy) z zapytaniem czy bedzie dzisiaj w domu smile heh, chcialam wiedziec z ciekawosci, bo nie ma to dla mnie znaczenia jesli by wrocil a my jeszcze bysmy siedzieli, chyba uzyskalam jakis efekt. odpisal: 'a co'? heh a no bo chcialam wiedziec jesli mozna oczywiscie - odpisalam smile bo czym on:' moze tak, moze nie'.  :DDD a niech mysli sobie ze moze wlasnie chcialam KOGOS zaporosic - co oczywscie jest absurdalne, bo nie jestem tak durna jak on, zeby do nszego mieszkania kochasia przyprowadzac (ktorego nawiasem mowiac nie mam ) i jeszcze pytac go w tym dniu czy bedzie w domu. odpisalam mu na to:' ok smile tak wlasnie myslalam' a niech se mysli co chce. sam nie wie czy bedzie dzisiaj spal w starym 'domu' czy w swoim nowym 'domu' .

nic, mam nadzieje ze  spedze milo dzisiejszy wieczor i Wam rowniez tego zycze.

tylko mama mnie rozwala, bo dzisiaj, po 3.5 miesiaca on mi na skypie placze..... no boli ja to wszystko. a mnie szlag trafia jak widze ja placzaca - przez niego i stresujaca sie jakby jej malo bylo wszystkiego.

552 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2013-07-26 23:43:08)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

...no Kochana miło "widzieć" jak nam tu z dnia na dzień wracasz w pięknym stylu do zdrowia smile

Udanego grillowania smile a byc moze o tej porze to powinnam zadac pytanie czy grillowanie sie udało??:)

553

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Polskie szpitale... hmm albo czekasz na wizytę pół roku, albo wypuszczają Cię bez diagnozy.... hmm
i lataj sobie później po prywatnych przychodniach... ;/ MASAKRA

Co do stanu "zakupowego" - nie wiem czy to normalne, ale ja też go miałam/mam, więc przypuszczam, że tak....

Czy ten Twój wczorajszy sms to nie była przypadkiem kolejna próba ratowania/ odzyskania dawnego A.? a sms to tylko pretekst...? pytam, bo sama również skorzystałabym z jakiejkolwiek możliwości kontaktu...

Jak tam gril? smile Ja dzisiaj wybieram się na pokazy tańca z ogniem - uwielbiam patrzeć na ogień, a połączony z tańcem to już rewelacja !

554

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
M. napisał/a:

Polskie szpitale... hmm albo czekasz na wizytę pół roku, albo wypuszczają Cię bez diagnozy.... hmm
i lataj sobie później po prywatnych przychodniach... ;/ MASAKRA

Co do stanu "zakupowego" - nie wiem czy to normalne, ale ja też go miałam/mam, więc przypuszczam, że tak....

Czy ten Twój wczorajszy sms to nie była przypadkiem kolejna próba ratowania/ odzyskania dawnego A.? a sms to tylko pretekst...? pytam, bo sama również skorzystałabym z jakiejkolwiek możliwości kontaktu...

Jak tam gril? smile Ja dzisiaj wybieram się na pokazy tańca z ogniem - uwielbiam patrzeć na ogień, a połączony z tańcem to już rewelacja !

M., jak znowu najdzie Cię na pisanie do niego to pomyśl sobie, że każda próba kontaktu z Twojej strony oddala go od Ciebie o kolejny krok. Bo taka jest prawda. Im bardziej utwierdzasz go w przekonaniu, że czekasz na niego ładnie ułożona na tacy i że nie trzeba o Ciebie walczyć, tym mniej on Ciebie szanuje i tym mniej jesteś atrakcyjna, jako osoba, której życie kręci się wokół mężczyzny będącego od dawna w innym związku i mającego swoje życie. (Nawet jeżeli z Twojej perspektywy tak to nie wygląda - z jego owszem.)

Ja osobiście nie widzę żadnej szansy dla tej relacji, bo nawet jeśli kiedyś się zejdziecie, to zaufania ani szacunku nie będzie w tym za grosz (musiałabyś najpierw szanować siebie).
Ale to Twoje życie, więc jeżeli tak bardzo chcesz go odzyskać, to zmień podejście, gdyż obecnie działasz na rzecz tego, by do tego nie doszło. Odnoszę się teraz tylko do tego pisania, prób kontaktu i myślenia o nim. Nie umniejszam Twoich starań powrotu do satysfakcjonującego samodzielnego życia.

555

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kjersti napisał/a:
M. napisał/a:

Polskie szpitale... hmm albo czekasz na wizytę pół roku, albo wypuszczają Cię bez diagnozy.... hmm
i lataj sobie później po prywatnych przychodniach... ;/ MASAKRA

Co do stanu "zakupowego" - nie wiem czy to normalne, ale ja też go miałam/mam, więc przypuszczam, że tak....

Czy ten Twój wczorajszy sms to nie była przypadkiem kolejna próba ratowania/ odzyskania dawnego A.? a sms to tylko pretekst...? pytam, bo sama również skorzystałabym z jakiejkolwiek możliwości kontaktu...

Jak tam gril? smile Ja dzisiaj wybieram się na pokazy tańca z ogniem - uwielbiam patrzeć na ogień, a połączony z tańcem to już rewelacja !

M., jak znowu najdzie Cię na pisanie do niego to pomyśl sobie, że każda próba kontaktu z Twojej strony oddala go od Ciebie o kolejny krok. Bo taka jest prawda. Im bardziej utwierdzasz go w przekonaniu, że czekasz na niego ładnie ułożona na tacy i że nie trzeba o Ciebie walczyć, tym mniej on Ciebie szanuje i tym mniej jesteś atrakcyjna, jako osoba, której życie kręci się wokół mężczyzny będącego od dawna w innym związku i mającego swoje życie. (Nawet jeżeli z Twojej perspektywy tak to nie wygląda - z jego owszem.)

Ja osobiście nie widzę żadnej szansy dla tej relacji, bo nawet jeśli kiedyś się zejdziecie, to zaufania ani szacunku nie będzie w tym za grosz (musiałabyś najpierw szanować siebie).
Ale to Twoje życie, więc jeżeli tak bardzo chcesz go odzyskać, to zmień podejście, gdyż obecnie działasz na rzecz tego, by do tego nie doszło. Odnoszę się teraz tylko do tego pisania, prób kontaktu i myślenia o nim. Nie umniejszam Twoich starań powrotu do satysfakcjonującego samodzielnego życia.

Dlaczego nie przeczytałam Twojego posta wcześniej? sad ech... oddałam mu zbyt duży kawałek siebie i nie potrafię go z powrotem odzyskać... kiedy już wydaje mi się, że go trzymam, że go wydarłam, zaraz znowu gdzieś mi zmyka i umyka... sad

jestem beznadziejna, głupia i słaba...

masz rację z tym pisaniem... wiem, że to już nie ten sam człowiek, że ma inne życie, że mnie ma gdzieś, jednak ciągle to robię... nie potrafię zapanować nad rękami/sercem... jestem zbyt słaba...

dzisiaj znowu napisałam sad on pewnie znowu przemilczy... sad

Wiem, że działam sobie na szkodę, jednak nie potrafię przestać...

jak się powstrzymać? sad nie mogę skasować numeru, bo znam go na pamięć, nie mogę wymazać z głowy i chociaż to nie głowa jest problemem (bo ja WIEM, że on ma mnie gdzieś) to może jednak tą głowę powinnam stracić aby to skończyć???

jednak i ona tak mocno się trzyma... hmm


ech sad

556

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

moja wypowiedź, tak jak i ja, pogmatwana/zawiła/skomplikowana ... przepraszam sad

557

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
M. napisał/a:

moja wypowiedź, tak jak i ja, pogmatwana/zawiła/skomplikowana ... przepraszam sad

Nie jest taka.
Ty też nie jesteś głupia ani słaba.
Masz tylko przejściowe trudności, nic więcej.
Wszystko przemija, więc one również muszą.
Nie przepraszaj świata za swoje istnienie - nie warto. smile

558

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

przemija... tylko kiedy... powoli tracę nadzieję, że mi minie... sad wiem, że marnuję życie i nie potrafię tego zmienić... sad wiem że on ma mnie w dupie, a i tak za nim tęsknie... wiem, że postąpił nie fair, a i tak wystarczyłby jego jeden gest... sad wiem, że to beznadziejne a i tak nie umiem przestać sad

ech... i chociaż to on powiedział koniec w ten sposób to ja chciałabym go przepraszać ... sad

559

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. trzymaj sie jakos... wiem, wiem ze latwo mowic. ale u Ciebie z tym pisaniem do niego to naprawde niedobrze. nie pomgaga to ani Tobie w zaden sposob, ani on nie bedzie o Tobie dobrze myslal niestety.

Nie, moj wczorajszy sms do niego Kochana absolutnie nie byl zadna proba ratowania czegokolwiek. ja juz przestalam ratowac cokolwiek ok 2 miesiace temu, wtedy kiedy poraz kolejny powiedzial mi ze mnie nie kocha, nic nie czuje i nie bedzie ze mna szczesliwy. koniec. wtedy jakby od nowa przezylam rozstanie, po 2 miesiacach ludzenia sie i nie wykonalam ani gestu, ani cienia w jego strone. to, ze boli, to ze mysle o nim, to jedno, nie ukrywam tego przed Wami. Wczoraj to wrecz przeciwnie - dalam mu do zrozumienia ze albo robie impreze jakas albo ktos do mnie przychodzi, pytajac (po raz 1 od 3.5 miesiaca) czy wraca do domu wczoraj. byl na tyle zlosliwy ze nie udzielil mi odpowiedzi jednoznacznej, ale tak czy inaczej nie bylo go wczoraj na noc. niewazne. mi tez jest ciezko w ostatnich dniach jakos. chyba to, ze poszlam juz do banku i jego wyprowadzka ostateczna to doslownie kilka tyg 2, moze 3 i juz nigdy nie wroci do naszego mieszkania sad ciezkie to. ale widac tak musi byc. grudzien-kwiecien = walka z wiatrakami o to, zeby miedzy nami bylo dobrze, gdzie on mnie zdradzal, potem rozstanie - kwiecien - lipiec bycie osobno, zycie jakbysmy sie nie znali, codzienne czucie jego obojetnosci, tego ze jest pewien swojej decyzji. i moje zludzenia, modlitwy, obled wk tory popadalam nie mogac sie pogodzic. I to wszystko na nic. trzeba wiedziec kiedys ze sceny zejsc jak to perfect spiewal.... mysle ze w odpowiednim momencie to zrobilam, dalam mu wolnosc. nie moge go zmusic. boli, oj bardzo.... byl moim mezem, moim swiatem... a teraz nie znamy sie....

560

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

trzeba wiedziec kiedys ze sceny zejsc jak to perfect spiewal.... mysle ze w odpowiednim momencie to zrobilam, dalam mu wolnosc. nie moge go zmusic. boli, oj bardzo.... byl moim mezem, moim swiatem... a teraz nie znamy sie....

"zejść niepokonanym" choć paradoksalnie na teraz tego nie odczuwasz. Nie nie znacie - znacie się jak łyse konie z pomałżeńskiego widzenia - jak to też jakiś polski bigband śpiewa. Tyle tylko, że teraz widzisz to jaki On był na prawdę, a nie w Twoim wyobrażeniu z "chwilowego" przedślubnego zauroczenia w Twojej głowie.
Wiem co przechodzisz, bo jestem z tej samej grupy związkowej w odwrotnym układzie co Ty i ten traumatyczny ból zniknie w otchłani czasu. Daj sobie czas, daj czas czasowi - frazes oklepany do szpiku kości, ale mający moc uzdrawiania - i znajdziesz w przyszłości siły, by mu paradoksalnie za to co zrobił - podziękować. "Mury" Jacka Kaczmarskiego to nucą - "zerwane więzi".

"Najwięcej zawdzięczam tym, którzy mnie skrzywdzili" jak mawia Dalajlama.

3maj się.

561

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bags - dzieki. Ale ja nadal obstaje przy tym, ze to nie tak ze go nie znalam czy widzialam w nim kogos innego niz jest naprawde. przez ponad 5 lat chyba nie mozna udawac? mieszkalismy ze soba, na obczyznie - to tez jest inaczej niz bedac w Polsce. ma sie tu tylko siebie. i siedzi sie nieraz w ciasnym, 1 pokoju i nie jest lekko, a bylismy razem i bylo naprawd, de dobrze. to nie tak, ze zauroczylam sie przed slubem... wiec on nie byl zlym czlowiekiem, naprawde. widocznie tak jest, ze wszystko moze sie w zyciu zmienic, cos sie zmienilo, peklo, ze on sie zmienil w pewnym momencie i tak - teraz jest juz kims innym, nie znam go takiego, juz nie jest taki jaki byl.

wiem, ze to frazesy ze czas leczy rany itd, ale bardzo gleboko sama w to wierze, ze tak faktycznie jest i ze musi byc lepiej kiedys...

562

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Bags - dzieki. Ale ja nadal obstaje przy tym, ze to nie tak ze go nie znalam czy widzialam w nim kogos innego niz jest naprawde. przez ponad 5 lat chyba nie mozna udawac? to nie tak, ze zauroczylam sie przed slubem... wiec on nie byl zlym czlowiekiem, naprawde. widocznie tak jest, ze wszystko moze sie w zyciu zmienic, cos sie zmienilo, peklo, ze on sie zmienil w pewnym momencie i tak - teraz jest juz kims innym, nie znam go takiego, juz nie jest taki jaki byl.

On się nie zmienił od tak, na pstryknięcie palcami. On albo taki był a Ty tego nie widziałaśm albo dobrze się z tym kamuflował. Ja np. dopiero niedawno rozwiązałem jedną z odstawionych dawniej "na bocznicę" zagadek, którą wydawało mi się, ze można ja pominąć. Ale jej braki były widoczne w zamiarach ułożenia w idealną całość mojej związkowej układanki.

Jeden Twój post i napisane dwie skrajne sprzeczności wykluczające się na wzajem, które są analogiczne do mnie i mojego stanu z perspektywy rocznego rozstania u mnie.
Teraz widzisz jego "dwa światy" "zatajonej" osobowości i również "dwa światy" Twojej wizji związku.
Robiłaś sobie na kartce solidny jego rachunek sumienia? Taki bilans zysków i strat? Zrób a sama się przekonasz jak zakłamany obraz jego masz przed oczyma i jak usilnie jego próbujesz usprawiedliwiać przed sobą i światem.

563

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,
kiedy odrobiłam zaległości i przeczytałam zaszłe posty i teraz czytam już na bieżąco...niejednokrotnie chciałam włączyć się w rozmowę, ale zawsze blokowały mnie Twoje wypowiedzi przed napisaniem tego, co tak naprawdę myślę.

A właściwie napisałam to już w moim pierwszym poście: że "rycerz na białym koniu okazał się burakiem".
W bajkach zła czarownica zaczarowała księcia w ropuchę, a miłość księżniczki, która ją pocałuje miała sprawić, że zostanie odczarowany. Tak też się stało i żyli długo i szczęśliwie.
Tutaj księcia (czyt. męża), zła czarownica (czyt. kochanka) zaczarowała go w ropuchę...ale Ty nie znalazłaś sposobu/zaklęcia aby go odczarować i bardzo prawdopodobne, że pozostanie w jej szponach na wieki.

Znałaś męża w innym wydaniu/odsłonie i takim chcesz go pamiętać, tego sprzed...i niech tak będzie /pozostanie.
Każde lekarstwo na ukojenie bólu jest dobre, jeżeli zadziała.
Tego Ci z całego serca życzę.

Masz tak czystą duszę i wyjątkową osobowość, że nawet 'w złym' szukasz 'dobrego'.
A co najistotniejsze, znajdujesz/widzisz je - to dobro.

Pozdrawiam cię i przytulam.*

564 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-28 20:53:32)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bags - to ze nie zmienil sie 'od tak' - to juz wiem. na poczatku wydawalo mi sie ze:' jak mozna tak angle sie zmienic, przestac kochac'. Teraz juz wiem, ze tak nagle to  to sie faktycznie nie stalo. to byl jakis proces prawie pol roku gdzie on chyba sie motal co zrobic dalej, gdzie sam to skreslil na starcie zdradzajac mnie i angazujac sie emocjonalnie w cos innego - nie zostawil mnie od razu, z dnia na dzien, niby sie zastanawial, ale nie mielismy szans, bo wszystko bylo juz jedna wielka obluda. Widzisz, on sie w sumie jakos strasznie nie zmienil teraz - tak ogolnie, do innych ludzi. Ma jakis tam kontakt ze znajomymi, ludzie go nadal lubia. Zmienil sie w stosunku do mnie - no bo przestal kochac ponoc, nie czuje juz nic. Wiec wiadomo, ze ja bede to odczuwac ze tak bardzo sie zmienil, bo w naszych relacjach zmienilo sie przeciez wszystko. No ale zakladajac ze jest to mozliwe, ze tak, ludzie po prostu czasem przestaja sie kochac, on mnie przestal, no to nic dziwnego ze tak mnie traktuje z 2 strony.

zyworodka - milo mi ze jestes. Tak, w stosunku do mnie okazal sie kims innym. Jako rycerza nigdy go nie traktowalam, od poczatku mial sporo deficytow, powiedzialabym, ale po prostu go pokochalam. zGADZAM SIE Z TYM, ze zazwyczaj usprawiedliwiam innych, mam chyba do tego dendencje jakos. Ale fakt jest taki, ze wiadomo w stosunku do mnie ogolnie zachowal sie fatalnie- zdradzil, oszukal itd. wiec ja ogolnie czulam sie strasznie jak mnie porzucil. Ale zakladajac to co pisalam wczesniej - ze ponoc kazdy ma prawo sie odkochac, ze do milosci nie da sie zmusic, no to koniec koncow powiedzial mi jakas tam prawde (okrojona co do prawdziwego powodu) ale powiedzial ze mnie nie kocha, nie czuje nic do mnie i nie chce ze mna byc i byl w tym konsekwentny do bolu, nie dawal zadnych zludnych nadziei, patrzac na to bez uczuc miedzy nami - to nie zachowal sie jak jakis potwor. Nieraz sie slyszy naprawde patologiczne zachowania po rozstaniu. U mnie, nie zapeszajac oczywiscie, ale swoja polowe pineidzy na wszystkie oplaty przelewal teraz regularnie, a nawet przed terminem, w domu w zasadzie go nie bylo, nie robil mi z niczym na zlosc, jak juz byl, usuwal sie, dbal nadal o dom poki mieszka, co najwazniejsze - bez dyskusyjnie pozwolil mi zostac w naszym mieszkaniu - oczywiscie po splaciej ego wkladu, ale wiem ze gdybym ja nie chciala to bral by to mieszkanie on od reki, no i teraz tak naprawde zostawia wiekszosc rzeczy w mieszkaniu.... nie mowie ze robi to z dobrej woli dla mnie - wiem zen ie bardzo ma poki co pozabierac meble, ale gdyby byl zlosliwy no to wzial by je dla zasady, bo mu sie nalezy jego polowa, dal by komus, sprzedal albo wyrzucil na smietnik. no i teraz przez ostatnie poltora tyg odkD MAMA byla w szpitalu, no to co 2 dni mniejwiecej wysylal smsa z zapytaniem o to jak sie mama czuje. dzisiaj tez wlasnie napisal. oczywiscie ze mi zawsze malo, bo czlowiek chcialby zeby o mnie zapytal, zeby mna sie zaintersowal, czlowiek by chcial zeby mnie kochal sad( ale tak naprawde 'poza tym' ze mnie juz nie chce, to nie moge powiedziec ze jakos strasznie sie zmienil, w stosunku do mnie - tak, ale ogolnie - normalnie zyje, funkcjonuje, z ludzmi ma dobry kontakt, pracuje, nie zapija sie i nie wegetuje.....

no nic, tlumacze sobie ze co ma byc to bedzie, ze nie znamy swoijego przeznaczenia, ale wierze ze jakby nie bylo, to bedzie dobrze. fajnie ze jestescie...

dodam jeszcze ze oczywiscie ostatecznie okaze sie jeszcze wszystko przy rozwodzie ktory bedzie chyba dosc szybko, ale fakt jest taki ze podzielone bedzie juz wszystko, bedzie chodzilo o sam fakt prawdy - ja poki co nie zamierzam godzic sie na roozwod bez orzekania o winie. Prawda jest taka ze zachowal resztki czlowieczenstwa, tylko to byl jakby moj problem ze ja doszukiwalam sie we wszystkim jakiejs nadziei ze on ma watpliwosci, kiedy nie moglam pogodzic sie z tym ze to koniec i pewnie nadal jeszcze sie do konca nie pogodzilam. Na te smsy z zapytaniem o moja mame nie odpisuje nigdy od razu, teraz tez napisal jakas godzine temu no i odpisze mu pewnie niedlugo ze mama czuje sie lepiej i tyle. nigdy nic wiecej nie pisze, nic zwiazanego ze mna. dzisiaj mam ochote napisac tylko 'dzieki ze pytasz', choc nie wiem czy powinnam.

565

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Hej.Oj naczytałam się,naczytałam,powiem tyle że jesteś silną babką,ja sama nie wiem jak bym postąpiła.Ja mam inny problem u mnie znów nadużywa alkoholu i przemoc psychiczna.Teraz trochę się uspokoiło ,ale nie wiem jak długo.Tak naprawdę to myślalam że jeszcze dojdziecie do porozumienia......szkoda.Pozdrawiam.

566

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dzis wstalam i rycze. pogoda sie skopsala - pada. jesien, ktora niedlugo nadejdzie mnie przeraza - krotkie dni i ten ciagly deszcz.

mam hustawki nastrojow - od nienawisci do niego, jak pomysle jak nawet w zeszlym tygodniu moja mama plakala przez to wszystko. i pewnie placze czesto tylko nie na skypie przy mnie. po totalny sentyment do tego wszystkiego. tesknie za zyciem ktore mialam jeszcze rok temu. jechalismy w sierpniu na wesele i wakacje nad polskie morze. staralismy sie o dziecko. dzis nie ma juz nic. wyprowadzil sie. juz nie wstaje w nocy i nie sprawdzam czy wrocil do domu... jako spie. ale snilo mi sie dzis, mam wrazeenie ze przez wiekszosc nocy - nie on. Jacys 'kolesie' mi sie snili, ze kogos tam poznaje - leze, siedze z nimi - gadamy - dotykaja 'przypadkiem' mojej reki, ciala - w snie czuje ten dotyk tak dokladnie, sprawia mi jakas przyjemnosc. To mnie po prostu dobija - uswiadami mi jak bardzo czuje sie odrzucona, niechciana, jak bardzo potrzebuje jakiegos ciepla, dotyku drugiej osoby sad( Ale do tego dalsza czesc snow, to to, ze ten fany 'koles' za chwile spotyka sie z inna. rozumiecie jakie to jest przxerazajace. Mimo ze w tym snie ja sie niby nie angazuje, to jest jakis koles ktorego dopiero poznaje, ale nawet w snie okazuje sie ze wcale mu sie tak nie podobam, wcale nie jest zainteresowany bo za chwile widze go z inna 'kolezanka'. To jest jakas masakra co on zrobil z moja psychika. Nie chce sie uzalac, ale czasem po prostu nie mam juz sil.

Staram sie dni wypelniac jak moge, ale nie chodze teraz do pracy wiec jest to trudne. Spotykam sie juz z kim tylko moge, wczoraj byla u mnie np kolezanka z pracy, ktora nigdy wczesniej u mnie nie byla. Ale to wszystko sa srodki dorazne. W tym tygodniu ma zabrac juz jakies rzeczy, moze dzis bedzie, moze jutro.

nie wiem, ciezko mi odnalezc sens zycia. Jakos funkcjonuje, radze sobie, ale wciaz nie umiem sie z tym pogodzic ze to koniec, ze tak wlasnie zakancza sie nasze malzenstwo. najwiecej gadalam z mama o tym, codziennie praktycznie, nie plakalam jej w sluchawke, ale wygadalam sie zawsze co do biezacych odczuc. Odkad trafila do szpitala, powiedzialam sobie ze koniec, z mama juz o nim gadac nie bede, tak naprawde udaje przed nia ze jest juz naprawde dobrze, ze poradze sobie, zeby nie musiala sie nadal o mnie zamartwiac.

Dajcie jakiegos kopa, napiszcie cos jeszcze... Tylko nie piszcie zajmij sie soba, bo naprawde to robie, probuje, az czuje ze ciagle gnam, uciekam, od 1 rzeczy ktora zrobie po nastepna. Ale to wszystko dopada....

567 Ostatnio edytowany przez kama13 (2013-07-30 10:06:39)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

U mnie to ja podjęłam decyzję. On nadal miał ochotę na zabawę na dwa fronty, ale ja już miałam dość. Mój były jest jeszcze - co się okazało - świnią do potęgi. Swojej mamie nie powiedział prawdy. Nie powiedział, że to on schrzanił. Ale jestem z nią po rozmowie i wie jaka jest prawda. Jednak to jej syn i pewnie jemu wierzy bardziej...

Też się często zastanawiam czy on żałuje - tak na prawdę żałuje. Bo mówił mi nie raz, że szkoda mu tych wszystkich wspólnych lat. Ale mówił tez wiele innych rzeczy....

Oprócz odezwania się do kogoś przed snem czy też zaraz po wstaniu brakuje mi jeszcze kogoś, przy kim będę mogła się swobodnie wypłakać. Chociaż z drugiej strony może i dobrze, że nikt tego nie widzi. I też przed rodzicami mam maskę pt. "jest super, teraz czuję, że żyję" smile

Nie mam żadnej dobrej rady na poprawienie nastroju, no bo ile można się spotykać ze znajomymi, czytać, oglądać. Wracasz do domu, chwila zamyślenia i złe myśli wracają. Nie da się wyłączyć mózgu i złych wspomnień. Dopiero mając drugą bliską osobę będzie pewnie łatwiej. Radość, miłość, rozterki, wszystko na nowo i z kimś nowym z nadzieją na lepsze jutro smile Tylko gdzie go znaleźć??

568

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

Czytałam Twój wątek od początku. Nie wtrącałam się, bo się trzymałaś, w przeciewieństwie do mnie. Nie chciałam zburzyć Twojego spokoju swoimi myślami. Teraz jakoś mam potrzebę wypowiedzenia się.

Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo jest mi przykro i wiem, że nie potrzebujesz użalania się nad sobą, głaskania po głowie. Ja jestem na etapie, w którym potrzebuję ZROZUMIENIA. Nie pocieszania, nie udzielania rad. Zrozumienia, takiego zwykłego zrozumienia. I wiesz, wręcz rad nienawidzę. Nienawidzę jak ktos mi mówi, że będzie dobrze. Skąd może wiedzieć?Zna moją przyszłość?Ludzie opierają moje odczuwanie poprzez swoje odczuwanie. On/ona nie cierpiał po rozstaniu, on się podniósł, więc ja też na pewno tak zrobię. Ale ja jestem inna, ja bardzo przeżywam.

Najbardziej boli mnie jak ktoś mi mówi, że kogoś poznam. Tak, to najbardziej boli. Bo nie ma go już w moim życiu, ale jest w sercu i głowie. Ja jeszcze nie chcę wiedzieć, że będzie ktoś inny, chcę najpierw przeżyć stratę tego co miałam.

Nie chcę żeby ktoś mi mówił, że mam być silna, bo nie jestem.

Czasem mam wrażenie jakby ludzie pewnych rzeczy nie rozumieli. Owszem, odeszła jedna osoba, ale to zmienia Twoje całe obecne i przyszłe życie. (przeszłość w zasadzie też, bo nie wiem czy to wszystko nie było kłamstwem, czy naprawdę byłam dla niego ważna). Nic już nie będzie takie jak chciałaś. Nie masz planow, wszystko musisz budować od nowa i nawet nie sama ale bez niego. W Twoim zyciu zapanował chaos, nie masz nic pewnego, nie wiesz co się wydarzy.

To mnie najbardziej boli. Wiedziałam, że w przyszłości czeka mnie wiele zmian - praca, mieszkanie itd, ale miałam jeden stały element - MIŁOŚĆ. Czyli to co w moi odczuciu w życiu jest najważniejsze. Wszystko może się sypać, ale jak masz miłość, to masz wszystko.

I wiesz, moje życie podzieliło się na przed i po. Miałam szczęście i mi je zabrano. Byłam szcześliwa, taka jaka chciałam być, teraz już nie.


Nie rozumiem też tego - zajmj się sobą. Ale kim ja teraz jestem?Jestem osobą, która tęskni jest samotna i nie ma tego co w życiu najważniejsze. A miałam to. Owszem przed nim byłam zawsze sama, ale wtedy nie tęskniłam, nie cierpiałam, nie kochałam.

kiedysbylam, nie wiem czy czujesz podobnie, ale takie mam wrażenie. Jeśli nie jest aż tak źle, to proszę nie wracaj do mojej wypowiedzi.

569

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witaj  Kiedysbylam

Od początku czytam twoje posty i bardzo trzymam kciuki za to żebyś kiedyś była jeszcze szczęśliwa .Czasami wydaję mi się że znam cię dziwne to bo nigdy nię nie spotkałyśmy.Nie pisałam do tej pory nic do Ciebie bo sama mam pokręcone życie i dokonuje często *dziwnych wyborów *ale dzisiaj postanowiłam napisać .Na to co teraz dzieję się w twojej głowie nie ma lekarstwa , nie pomoże ci wychodzenie z domu , czytanie książek itp.rzeczy .To oczywiście na jakąś godzinę , dwie sprawi że poczujesz się troszkę lepiej , ale myśli nie da się zresetować i wyrzucić z głowy . Moim zdanie tu pomoże tylko czas.Wiem że to jest banalne , ale tak jest uwierz mi .Nie wiem ile czasu będziesz potrzebować , może miesiąc a może rok, nikt tego nie wie...Ale uwierz mi przyjdzie taki dzień kiedyś że poczujesz się lepiej .Wiem coś o tym bo parę lat temu byłam z facetem 10 lat kochałam go jak głupia , walczyłam o niego i naszą miłość pare lat .Kiedy się wszystko skończyło myślałam że umrę z bólu , życie się skończyło wtedy dla mnie .Ale przeżyłam dałam radę , przyszedł taki dzień po 2 latach że byłam wstanie bez emocij z nim rozmawiać przez telefon a nawet się spotać na piwo . Gdyby ktoś po tym jak rozstaliśmy sie na dobre powiedział mi że będę w stanie jeszcze kiedyś z nim rozmawiać wyśmiałabym go .Nie znam cię ale czuję że jesteś fajną babką i zobaczysz wszystko się ułoży tylko musi minąć czas )))

570

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

dzis wstalam i rycze. pogoda sie skopsala - pada. jesien, ktora niedlugo nadejdzie mnie przeraza - krotkie dni i ten ciagly deszcz.

mam hustawki nastrojow - od nienawisci do niego, jak pomysle jak nawet w zeszlym tygodniu moja mama plakala przez to wszystko. i pewnie placze czesto tylko nie na skypie przy mnie. po totalny sentyment do tego wszystkiego. tesknie za zyciem ktore mialam jeszcze rok temu. jechalismy w sierpniu na wesele i wakacje nad polskie morze. staralismy sie o dziecko. dzis nie ma juz nic. wyprowadzil sie. juz nie wstaje w nocy i nie sprawdzam czy wrocil do domu... jako spie. ale snilo mi sie dzis, mam wrazeenie ze przez wiekszosc nocy - nie on. Jacys 'kolesie' mi sie snili, ze kogos tam poznaje - leze, siedze z nimi - gadamy - dotykaja 'przypadkiem' mojej reki, ciala - w snie czuje ten dotyk tak dokladnie, sprawia mi jakas przyjemnosc. To mnie po prostu dobija - uswiadami mi jak bardzo czuje sie odrzucona, niechciana, jak bardzo potrzebuje jakiegos ciepla, dotyku drugiej osoby sad( Ale do tego dalsza czesc snow, to to, ze ten fany 'koles' za chwile spotyka sie z inna. rozumiecie jakie to jest przxerazajace. Mimo ze w tym snie ja sie niby nie angazuje, to jest jakis koles ktorego dopiero poznaje, ale nawet w snie okazuje sie ze wcale mu sie tak nie podobam, wcale nie jest zainteresowany bo za chwile widze go z inna 'kolezanka'. To jest jakas masakra co on zrobil z moja psychika. Nie chce sie uzalac, ale czasem po prostu nie mam juz sil.

Staram sie dni wypelniac jak moge, ale nie chodze teraz do pracy wiec jest to trudne. Spotykam sie juz z kim tylko moge, wczoraj byla u mnie np kolezanka z pracy, ktora nigdy wczesniej u mnie nie byla. Ale to wszystko sa srodki dorazne. W tym tygodniu ma zabrac juz jakies rzeczy, moze dzis bedzie, moze jutro.

nie wiem, ciezko mi odnalezc sens zycia. Jakos funkcjonuje, radze sobie, ale wciaz nie umiem sie z tym pogodzic ze to koniec, ze tak wlasnie zakancza sie nasze malzenstwo. najwiecej gadalam z mama o tym, codziennie praktycznie, nie plakalam jej w sluchawke, ale wygadalam sie zawsze co do biezacych odczuc. Odkad trafila do szpitala, powiedzialam sobie ze koniec, z mama juz o nim gadac nie bede, tak naprawde udaje przed nia ze jest juz naprawde dobrze, ze poradze sobie, zeby nie musiala sie nadal o mnie zamartwiac.

Dajcie jakiegos kopa, napiszcie cos jeszcze... Tylko nie piszcie zajmij sie soba, bo naprawde to robie, probuje, az czuje ze ciagle gnam, uciekam, od 1 rzeczy ktora zrobie po nastepna. Ale to wszystko dopada....

Kiedysbyłam, to są normalne stany, które przechodzisz, tak jeszcze będzie przez jakiś czas, jeden dzień dobry, gdzie tłumaczysz sobie, ze wszytko będzie ok, później nagle cos się wydarzy i znowu dół. Staraj się tym nie przejmować tak bardzo bo to normalne. Ja jestem przed rozwodem (to ja podjełam decyzje po ponad dwóch latach upokorzeń). Tez nie lubię stwierdzenia "zajmij się sobą", ale nie zadręczaj się pytaniami dlaczego tak kończy się małżeństwo, dlaczego tak musiało być... nie znasz na nie odpowiedzi, po prostu tak jest i myśl, ze nie było innego wyjścia.
Z tymi snami, to podświadomość robi Ci psikusa, ale w snach zazwyczaj widać co czujesz, czego Ci brakuje, albo czego się boisz. Ja też miewam dziwne sny, niektóre niestety "prorocze" chociaż w takie wzdury nie wierzę, ale tak jest.
Kidysbyłam ja też mam doły i doliny, mimo, ze to ja ostatecznie podjełąm decyzję, jednak cierpię bardzo, tez staram sie robić różne rzeczy, ale na razie to jest tak naprawdę dla zabicia czasu, aby minął jakoś. mam nadzieję, ze później zacznę podchodzić do tego inaczej i czymś się cieszyć. Przez to właśnie zajmowanie sie sobą, zabiciem czasu jestem już bardzo zmęczona i fizycznie i psychiicznie. czasami chciałbym usiąść i nic nie robić, ale wtedy dopadają mnie takie same pytania jak Ciebie, dlaczego? I gubię się w tym wszystkim przeokrutnie, jednak mam nadzieję, że to minie i tylko ta nadzieja jakoś mnie trzyma przy życiu. Wkurza mnie najbardziej to, ze muszę zmianiać swoje zycie, które bardzo lubiłam, a teraz go nie ma i wiem że nie wróci.

571

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dzieki dziewczyny.

Kama - ja nie mysle o tym, czy on zaluje, bo wiem ze nie zaluje. Mysle raczej czy kiedys pozaluje - ale lapie sie na tym, ze t oznowu wprawia mnie w jakies takie zawieszenie- ze co? nawet jesli kiedys pozaluje- nie moge przeciez czekac roku albo 5 lat, az on zalozmy dostanie kopa od zycia albo ludzi i wtedy zrozumie. Zwlaszcza ze to moze sie nigdy nie zdarzyc.

Niewiem - tak - bardzo dobrze ujelas to wszystko. Chodzi teraz chyba wlasnie o zrozumienie innych ludzi. Juz wiele etapow za mna - paniki, rozpaczy, sluchania rad (ktore byly cenne oczywiscie), ale ludzie jakby nie rozumieja ze pomimo ze stosujesz sie do wszystkich dobrych rad, robisz co powinnas w tej sytuacji - to ze przychodzi ten moment kiedy zrobilas na ta chwile wszystk oco moglas, ale i tak jest jeszcze bardzo zle. I potrzeba zrozumienia kogos, ze to co czujesz jest po prostu normalne, uzasadnione.... a nie takie poczucie od osob z boku ze albo: wciaz robisz widocznie jeszcze za malo, za malo sie starasz zeby z tego wyjsc, albo jak mozesz po tym wszystkim w ogole myslec ze moglisbyscie byc jeszcze razem (TAK, TAKA CHORA JESTEM ZE JESZCZE O TYM MYSLE....), albo ze po co sie zamartwiasz itp itd... no bo latwo sie mowi prawda....  nie jest jakos tragicznie ze mna. tak mysle... tylko ze tutaj wlasnie nie ma chyba 'zlotej rady', 'zlotego srodka'. Wiadomo, ze na sile nic sie nie przeskoczy, nie ma sensu zatracac sie robiac cos na sile, zeby zapomniec - bo nie zapomnisz od tak. Siedziec i plakac tymbardziej nie ma sensu. tak, czas, tez w to wierze, ze to jest jedyny i najlepszy srodek ktory zrobi swoje...

AniaK - wiem, wiem, ze masz racje, ze czas leczy wszystko. Sama bylam juz raz nieszczesliwa bardzo - po 7 latach chodzenia z chlopakiem i pozniej szybko poznalam dosc meza, to przez prawie 1 rok jeszcze gdzies myslalam o tamtym, mimo ze tak naprawde zakochiwalam sie w nowym facecie juz. A co dopiero teraz jak bylam w malzenstwie. Ale minelo, dzis z tamtym chlopakiem mamy kontakt kilka razy do roku na urodziny/swieta i nie czuje zupelnie nic jak o nim mysle. A wtedy wydawalo mi sie ze to koniec swiata... no tylk oze teraz t owszystko jest duzo bardziej powazne. Stworzylsimy rodzine, przysiegalismy cos sobie i ja go naprawde kochalam.

Rozczarowana - no widzisz - Wy, osoby, ktore przeszly/ przechodza przez to samo - potrafia to po prostu zrozumiec. Tak to jest juz chyba. Ze dopoki samemu przez cos sie nie przejdzie to nawet przy najlepszych checiach nei da sie drugiego czlowieka tak dokladnie zrozumiec, Co innego jak samemu sie przeszlo t osamo, to wtedy, bez slow rozumie sie jego bol i to jak to wszystko wyglada 'od kuchni'.

572

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Wiem że uciebie to było ( jest ) co innego , ja tylko byłam dziewczyną nie byłam żoną ale czy to coś zmieniło w moim mysleniu nie . To prawda nie mieszkaliśmy razem bo on nie chciał , nie mieliśmy dzieci bo on nie chciał ale kochałam go jak nikogo innego na świecie . I nie była to miłostka nastolatek ) miałam 21 lat jak się poznaliśmy i 31 jak się wszystko skończyło .Może się wkurzysz na mnie ale jak czytam to co piszesz to czuję że ty go nadal kochasz a z drugiej strony nienawidzisz że tak cię skrzywdził .To są normalne odczucia , ja wiem że rozum mówi ci co innego a serce co innego tak to już jest . Być może nigdy już nikogo inego nie pokochasz takim uczuciem , a może pokochasz kogoś jeszcze mocniej nikt tego niewie.Życie piszę nam takie scenariusze , że nigdy nie wiadomo co przyniesie nowy dzień .Walczyłaś długo o niego o was i przegrałaś ale chociaż wiesz że zrobiłaś wszystko co mogłaś . A teraz zawalcz o siebie , dzisiaj może będziesz wyła w poduszkę ale jutro będzie lepiej a może gorzej to zależy od Ciebie .Rany w twoim sercu wkońcu się zabliznią , ale nie znikną .Da się jednak bez bólu z nimi żyć uwierz mi ))

573

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam,a mnie się wydaje że on jednak będzie żałował tego co zrobił jak już tego nie żałuje tylko jego męska duma mu nie pozwala się przyznać.Wydaje mi że ta kochanka nie żle owinęła sobie go wokół palca,może chodzi jej o kasę.Dobrze sytuowany facet ot i tyle.Ciekawa jestem czy jej narzeczony w Polsce wie o tym.A tobie no cóż moja kochana mogę radzić tyle tylko żebyś się nie poddawała bo i tak moim zdaniem jesteś twardą super babką,Wiem,wiem każdy tak mówi,ale wiem że dasz radę.Ja też się czuję jakby mój mąż miał kochankę,bo picie alkoholu jest ważniejsze od wszystkiego.I też tkwię w tym bezsensie kilkanaście lat.Też każdy się dziwi skąd mam tyle siły i jeszcze się uśmiecham.Ale jak siedze sama w nocy i ryczę tego nikt nie widzi.My kobiety naprawdę wydaje mi się jesteśmy bardziej pokrzywdzone.Mam nadzieje,że zaświeci słoneczko specjalnie dla ciebie i poczujesz się dużo lepiej.Czego ci z całego serca życzę U mnie też dziś pada brrr.Pozdrówki.

574

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dziewczyny,

Czy to, że tak sobie myślimy, że oni pożałują, nie jest takim naszym okłamywaniem siebie?Robieniem sobie dobrze dla naszej psychiki?

Ja też życzę tego kiedysbylam, sobie i innym porzuconym/zdradzonym ale...czy znalazłyście tutaj post pt: "zostawiłem/zdradziłem/miałem romans żałuję i chcę wrócić"? To się zdarza, ale może to jest nasze okłamywanie siebie samych - myśl życzeniowa? Może faktycznie czasem jest tak, że wolą być sami, zakochują się i my nie możemy na to nic poradzić? Odchodzą do kochanki, bo faktycznie je pokochali?

Mało jest postów: "Zostawiłam/em i chcę teraz wrócić".

Nie wiem, jestem tak pogubiona w swojej sytuacji, że nawet nie umiem ocenić sytuacji innych. Nie nadążam za światem, nie wiem co się z nim dzieje.

575

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

AniaK - wiem, wiem, ze masz racje, ze czas leczy wszystko. Sama bylam juz raz nieszczesliwa bardzo - po 7 latach chodzenia z chlopakiem i pozniej szybko poznalam dosc meza, to przez prawie 1 rok jeszcze gdzies myslalam o tamtym, mimo ze tak naprawde zakochiwalam sie w nowym facecie juz. A co dopiero teraz jak bylam w malzenstwie. Ale minelo, dzis z tamtym chlopakiem mamy kontakt kilka razy do roku na urodziny/swieta i nie czuje zupelnie nic jak o nim mysle. A wtedy wydawalo mi sie ze to koniec swiata... no tylk oze teraz t owszystko jest duzo bardziej powazne. Stworzylsimy rodzine, przysiegalismy cos sobie i ja go naprawde kochalam.
.

Ach, jak przeczytałam, ten fragment to sie do siebie uśmiechnęłam. Tak samo myslę jak Ty, ze minie, a dlaczego, bo również byłam z facetem 7 lat, myślałam że to juz ten jedyny, jednak sie rozpadło, cierpiałam okrutnie, przechodziłam katusze. Po roku poznałam obecnego mężą, też jeszcze tamtego miałam w głowie, jednak zakochiwałam się w mężu. Kilka miesięcy temu odezwał sie do mnie były, ze chciałby się spotkać na kawę, mówię po co, stał mi sie zupełnie obojętny, a myślałam, ze nie przeżyję wtedy. Przeżyłam, pokochałam na nowo, a to, ze maż okazał sie niezłym draniem, no cóż... wiec teraz też muszę przezyć jakoś. Sytuacja zgoła inna, to jednak mąż, mamy wspólne dziecko, ale ból ten sam.

576

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

niewiem1104mam nadzieję i każdemu takiemu draniowi życzę tego żeby żałował że stracił w życiu coś najlepszego.Tak ,tak właśnie może lepiej poczujemy się wszystkie psychicznie.Pozdrawiam

577 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-30 21:49:43)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

.....Niewiem - tak - bardzo dobrze ujelas to wszystko. Chodzi teraz chyba wlasnie o zrozumienie innych ludzi. Juz wiele etapow za mna - paniki, rozpaczy, sluchania rad (ktore byly cenne oczywiscie), ale ludzie jakby nie rozumieja ze pomimo ze stosujesz sie do wszystkich dobrych rad, robisz co powinnas w tej sytuacji - to ze przychodzi ten moment kiedy zrobilas na ta chwile wszystk oco moglas, ale i tak jest jeszcze bardzo zle. I potrzeba zrozumienia kogos, ze to co czujesz jest po prostu normalne, uzasadnione....

Macie oczywiście rację - obie. Głupio jednak by wyglądały wasze wątki pełne banalnych: "no tak tak, to normalne...". Wasze historie wzbudzają sympatię i współczucie, więc kto żyw usiłuje wymyślić dla Was złoty środek na wszystko. Czesto wychodzi z tego bzdurka, ale przynajmniej wyraża wspierającą obecność. Z waszymi stanami (bólem) musicie jednak zmierzyć się samotnie.

578

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
AniaK77 napisał/a:

Wiem że uciebie to było ( jest ) co innego , ja tylko byłam dziewczyną nie byłam żoną ale czy to coś zmieniło w moim mysleniu nie . To prawda nie mieszkaliśmy razem bo on nie chciał , nie mieliśmy dzieci bo on nie chciał ale kochałam go jak nikogo innego na świecie . I nie była to miłostka nastolatek ) miałam 21 lat jak się poznaliśmy i 31 jak się wszystko skończyło .Może się wkurzysz na mnie ale jak czytam to co piszesz to czuję że ty go nadal kochasz a z drugiej strony nienawidzisz że tak cię skrzywdził .To są normalne odczucia , ja wiem że rozum mówi ci co innego a serce co innego tak to już jest . Być może nigdy już nikogo inego nie pokochasz takim uczuciem , a może pokochasz kogoś jeszcze mocniej nikt tego niewie.Życie piszę nam takie scenariusze , że nigdy nie wiadomo co przyniesie nowy dzień .Walczyłaś długo o niego o was i przegrałaś ale chociaż wiesz że zrobiłaś wszystko co mogłaś . A teraz zawalcz o siebie , dzisiaj może będziesz wyła w poduszkę ale jutro będzie lepiej a może gorzej to zależy od Ciebie .Rany w twoim sercu wkońcu się zabliznią , ale nie znikną .Da się jednak bez bólu z nimi żyć uwierz mi ))

u mnie zaczęło się gdy miałam 18 a skończyło teraz (28lat...) napisz proszę jak sobie teraz dajesz radę... jest ktoś w Twoim życiu? Czy tak jak ja tak i Ty obwniałaś się że mogłaś zrobić coś inaczej, coś więcej? Czy to się skończyło? Czy nie nachodzi Cię już w snach?

dużo pytań, wiem, przepraszam... Jednak bardzo chciałąbym móc żyć... a nie tylko egzystować, ale nie potrafię.... A Twoja historia może przyniesie mi trochę ulgi, ukojenia, nadziei że może będzie lepiej.... sad

zostawił mnie i odszedł do 33 latki (on 30...) i jeszcze powiedział, że ona tyle dla niego poświęca (ma/miała męża i 4 letnie dziecko) i że w jej wieku to cięzko byłoby sobie kogoś znaleść.... a ja co 16latka???? sad

579

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witaj M

Nie wiem czy mogę tutaj pisać do Ciebie żeby nie zaśmiecać wątku Kiedysbyłam , ale może się nie obrazi )))

U mnie minęło już troche czasu od tego rozstania , więc mogę spojrzeć na to wszystko na chłodno z innej perspektywy . Długo dochodziłam do siebie po rozstaniu przez około rok miałam *alergie na facetów *potem stopniowo czułam że mogłabym znowu zaryzykowac i być z kimś. Ale nie było to wcale łatwe bo poznawałam samych popaprańców ))a może to ja tak naprawdę nie byłam gotowa żeby kogoś poznac nie wiem ...i kiedy już się poddałam myśląc że widocznie los chce żebym była sama poznałam kogoś .Jesteśmy już razem 3 lata .Znowu to napisze że na wszystko potrzeba czasu bo to jest prawda .Jest taka książka pt.*Kobiety pragną bardziej *nie wiem czy czytałaś jesli nie to polecam .Ja po jej przeczytaniu uświadomiłam sobie że popełniłam wszystkie mozliwe błędy w rozumieniu zachowań facetów . Nie napiszę Ci że napewno wszytko bedzie dobrze że za miesiąc , dwa przestaniesz go kochać bo tego nie wiem .Ale wiem napewno że trzeba mieć  nadzieję że będzie lepiej , bo bez niej naszę życie nie ma sensu .Widocznie los nie chce żebyś była z nim i szykuje dla Ciebie coś innego .

580

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. ma tutaj u mnie zarezerwowany swoj kacik takze nie ma problemu smile

AniaK dobrze pisze M. To, ze jest ciezko i zle - to fakt, ale trzeba miec nadzieje, ba, ja to mam prawie pewnosc ze jeszcze bedzie dobrze. A TY jakbys w ogole w to watpila.....

U mnie troche lepiej (chyba?). Nie bylo go w domu od piatku, wiec pewnie niedlugo sie zjawi po rzeczy... wczoraj pisal natomiast znowu pytajac jak sie czuje moja mama. No chwala mu.... nie no, ironizuje, bo i tak brak mi slow na to wszystko. Juz ma taki system jakis - on pisze co jakies 3 dni - pyta jak mama - ja mu odpisuje, jak informacja (doslownie! smile np:' mama jest juz w domu, ale czuje sie srednio. musi teraz duzo badan porobic bo nic do konca nie wiadomo'. i to wszystko, nic wiecej, po czym on tez juz nic wiecej nie pisze smile i tak juz ktorys raz z kolei. Ale nie zapyta jak ja sie czuje, nic nie odpisze na to jak mama w zasadzie sie czuje, otrzymuje informacje i koniec.

poza tym zniknela jego obraczka, ktora lezala razem z moja przez te 3 miesiace w takiej jakby szkatulce duzej z bizuteria. Nie 'wyprowadzil' sie jeszcze ze szkatulki, bo sa jego spinki do koszul, zegarek, wiec dlaczego zabral te obraczke? Az sie boje myslec ze moglby ja sprzedac? Ale nic innego senswonego nie przychodzi mi do glowy, po co by ja -  i tylko ja stamtad zabieral....

581

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Fajnie że dzisiaj czujesz się troszkę lepiej )) poczujesz się jeszcze lepiej psychicznie jak już zakończycie sprawę mieszkania i on się wyprowadzi .Domyślam się jak musi Ci być cieżko go oglądać w waszym mieszkaniu kiedy on tak wpada po swoje rzeczy .Dzielna dziewczynka z Ciebie ))))

582

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

AniaK77 - dziękuję...

Kiedysbylam - również dziękuję... wiem, że trochę Ci się wcinam, przepraszam...
w sumie nigdy nie byłam na żadnym forum, nigdy nie zakładałam własnych wątków ani tematów i chyba nie robiłam tego bo bałam się że nikt mi nie odpisze... teraz też nie czuję się wystarczająco silna by znieść ewentualną ciszę... Dodatkowo Ty Kiedysbylam jesteś silna, masz inne podejście do tego wszystkiego i wracam stale tutaj aby chociaż spróbować patrzeć na to wszystko tak jak Ty to robisz...


ech... płyną mi łzy, ale jednocześnie taką apatię w sobie...

p.s.
chciałabym coś doradzić, pomóc, skomentować, jednak stan w jakim jestem nie pozwala mi na żadną z tych rzeczy...

za chwilę 9miesiąc, a ja nadal tęsknie... żałosne

583

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Do M

Ja też nigdy nie pisałam na żadnym forum .Wiesz M ( nie wiem jak masz na imię ) nikt nie da ci złotego środka na to żebyś poczuła się lepiej bo nikt tak naprawdę nie wie co czujesz co siedzi ci w głowie.Każdy człowiek jest inny i inaczej reaguje na daną sytuację .Mnie doprowadzało do szału jak ktoś chciał mnie pocieszyć i na siłe kazał mi wychodzić z domu i się uśmiechać .Miałam ochotę wtedy wszystkich rozszarpać ....rozstanie z kims kogo się naprawde bardzo kochało to tak jakby *pochowanie w sercu jego *Można to porównać to żałoby , trzeba się pożądnie wypłakac , wykrzyczeć swoją złość na niego , na życie , na los ..żeby można było potem mieć siłe iść dalej .Pozwól mu odejść ze swojego serca i umysłu , inaczej będziesz cały czas cierpieć . Nie wiesz co szykuje dla ciebie przeznaczenie , i nie dowiesz się jeśli nie uwolnisz swojej głowy od myśli o nim .....

584

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
AniaK77 napisał/a:

Do M

Ja też nigdy nie pisałam na żadnym forum .Wiesz M ( nie wiem jak masz na imię ) nikt nie da ci złotego środka na to żebyś poczuła się lepiej bo nikt tak naprawdę nie wie co czujesz co siedzi ci w głowie.Każdy człowiek jest inny i inaczej reaguje na daną sytuację .Mnie doprowadzało do szału jak ktoś chciał mnie pocieszyć i na siłe kazał mi wychodzić z domu i się uśmiechać .Miałam ochotę wtedy wszystkich rozszarpać ....rozstanie z kims kogo się naprawde bardzo kochało to tak jakby *pochowanie w sercu jego *Można to porównać to żałoby , trzeba się pożądnie wypłakac , wykrzyczeć swoją złość na niego , na życie , na los ..żeby można było potem mieć siłe iść dalej .Pozwól mu odejść ze swojego serca i umysłu , inaczej będziesz cały czas cierpieć . Nie wiesz co szykuje dla ciebie przeznaczenie , i nie dowiesz się jeśli nie uwolnisz swojej głowy od myśli o nim .....

pięknie napisane... okropnie smutne... cholernie trudne... sad

585 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-01 09:55:35)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. nie wiem jak Ci pomoc, bo sama sobie nie potrafie... Tzn ja mysle ze przychodzi ten moment gdzie wyzbywasz sie wszelkiej nadziei i wtedy jakby zmieniasz stanowisko na to jakby 'samoobronne' - ze nie chcesz mnie? Ok, poradze sobie, nie chce cie znac i samemu chce sie po prostu o tym zapomniec i ruszyc dalej. To jest chyba faktycznie jedyna droga, ze samemu trzeba chciec o tym zapomniec a nie chciec z nim jeszcze byc.... U Ciebie jest naprawde inna sytuacja troche bo on juz nie mieszka z Toba kurcze od stycznia, a mieszka z nia.

Co do mnie - jak sie pozbyc tej ostatniej nadziei? jak sie nie ludzic? Ja nie ludze sie juz na to, ze on chcialby ze mna teraz byc, ze mialby wrocic do domu - nie, nie ma opcji, zreszta ja tez sobie tego nie wyobrazam, zeby on teraz np mialby wrocic, o tak, po tym wszystkim. U mnie ludze sie, ze on ma/ bedzie mial jakiekolwiek watpliwosci.... jakies malutkie, jakis przeblysk mysli czy na pewno dobrze robi....

Jak nie miec nadziei? Wczoraj byl, 1 raz od zeszlego czwartku. Nie wiem od czego to zalezy, czy to jest czysty przypadek, czy od jego nastroju czy to, ze ja jestem jakby dla niego milsza i juz nie wracam zupelnie do niczego, zadnych zali, placzow, docinek ma na to wplyw. W kazdym razie teraz nagle znow jest taki etap ze wchodzi wczoraj, mowi 'czesc, jak tam' ??? -'yyyy, no leci pomalu, a co u ciebie?' - 'no tez leci, robota i robota'. PRzyjechal z 2 plecaczkami...bo na motorze no i wzial znow jakies rzeczy, troche ciuchow, brudne pranie, 2 garnki itd... Do tego znow grzebal przy dekoderze od polsatu - ze jest oplacony od kilku tygodni (no prosze!), ale ja nie ogladalam bo myslalam ze jest nieoplacony (przeciez on nie bedzie placic skoro nie oglada) no i cos jest poodlaczane i nie dziala. Probowal popodlaczac ale niestety mu nie wyszlo (heh...) 'no trudno, niech ten co ci podpinal angielska telewizje przyjdzie i podlaczy spowrotem' - jedna docinka smile 'grill sie udal?' - druga docinka - robilam grilla w zeszly wpiatek, dziewczyna brata wrzucila kilka zdjec na facebooka. on facebooka nie ma, wiec jest przeplyw informacji smile ktos ze znajomych musial mu cos na ten temat powiedziec (no zesz, ale rewelacja, justyna zrobila grilla - a co mysleli ze bez niego to nie mam rak i tredowata jestem ze w ogole o czyms takim jemu mowia? smile no ale dobrze, dobrze....

potem moje zagranie, ot, taka sztuczka - jakze to banalne a on sie na to naprawde zlapal!! o jakze byl zadowolony...
wychodzil juz, akurat sie pranie skonczylo mi prac, wiec ja co? chlast, raz, dwa troche wody do pralki! I ide do niego i mowie jak glupia blondynka: 'kurcze sluchaj, woda mi w pralce stoi, juz ktorys raz z kolei, nie wiem co jest, moglbys zobaczyc?' No to idzie, patrzy na te pralke:DD no i widze ze nie wie co robic i checi tez nienawiecej mial. mowie mu: 'moze cos tam z filtrem sie zblokowalo' - no to eureka, zdjal taka pokrywe - na co ja: 'oooo, dzieki kurde caly dzien sie meczylam zeby to zdjac!' nic nie mowi, ale widac ze rosnie, spokojnieje.... odkrecil filtr, nic sie nie dzieje ... smile no i mowi: 'no wlacz jeszcze wirowanie raz, zobaczysz, ja tu nic wiecej nie poradze'. wychodzi, mowi 'to narazie' !!!!! tak jak mowil 'czesc' okresowo jak wchodzil do domu, tak przez te 4 miesiace nigdy nie powiedzial 'czesc' wychodzac. No i za chwile, on juz na dole przy motorze sie zbiera do odjazdu, na co ja wychodze na klatke i mowie mu 'dzieeeeki, wlasnie woda troche z filtra wyleciala, takze musialo tam byc cos zblokowane i pralka odwirowala i ubrania bez wody, dzieeki' .... no tak mi sie smiac chcialo ze masakra. Sluchajcie, to jest zalosne, ale to na niego podzialalo, w sensie ze pozytywnie, ze zadowolony bo pochawlony zostal, bo taki potrzebny, bo ja mila. Oczywiscie nie zmienia to nic w naszej kwesti.... no NIC. ale chodzi mi wlasnie o to, ze jakbysmy sie dajmy na to kolejny raz pozarli, krzyki, zale, przykre slowa, 'wypieprzaj, zejdz mi z oczu itd', trzasniecie drzwiami jego np i odjazd.... no to co? To nic tylko poczul by kolejny raz ulge, ze tak dobrze robi, bo ja przeciez taka nienormalna jestem, bo cale zycie by takie mial itd.... a tak.... niech odjezdza sobie w spokoju, ciszy, zostawia piekne, umeblowane mieszkanie, gdzie wlozyl cale serce, gdzie jestem ja... no tak, ta niedobra, nie pasujaca do niego, ale jednak wdzieczna mu za 'naprawe pralki', spokojna, pewna siebie i .... w sukience.... smile

potem jeszcze wychodzilam z domu od razu jak on jeszcze stal przy wejsciu, no i ja minelam go po prostu mowiac 'to narazie' , a on: 'a co z tym lusterkiem? naprawilas? ' (od samochodu mam urwane). On mi radzil ostatnio, no ze sasiad mi na pewno to bedzie umial naprawic, wymiec. Mowie mu: 'nie, co ty, sluchaj Adrian (sasiad) robote stracil, dzieci chore, maja mlyn totalny, jutro do polski jedzie, nie bylo nawet jak'. no i poszlam. Ale ostatnio nie byl w ogole zainteresowany. teraz, 4 minuty po 'naprawie' pralki i zejsciu na dol, zdazyl pomyslec jeszcze 'o mnie' i o moim lusterku...

Co do jego jeszcze wizyty, no to pytal znowu o mame, dokladnie sie wypytywal, 'no to pozdrow ja tam'. No i ze w sobote przyjedzie chyba po reszte rzeczy - 'noooo.... to zabiore to co mowilismy, czajanik..... to tam.... no zabiore....' - a ja mowie pewnie i spokojnie: ' no ok, spoko przeciez'. Jakby sie martwil ze mi czajnik zabierze i herbaty nie bede miala w czym zrobic.... No niestety realnych, zadnych cieni nadziei mi nie daje, zadnych, zadnych watpliwosci....

juz sama nie wiem co gorsze... czy jak byl takim chamem przez chwile, zero uczuc ludzkich, czy jak jest znowu tak jakby soba (bo taki zawsze byl!!! - normalny....). Bo ja wiem, ze to zwykle, ludzkie zachowanie, nic wiecej, ale ludzi czlowieka..... On nie byl potworem, to nie tak ze ja go tak bardzo idealizowalam,.... naprawde byl dla mnie dobry. no i teraz tez jakos sie zachowuje, tylko ..... tylko ze mnie nie kocha.... sad

no i na zakonczenie - dzis moje imieniny... i co? godzina 8:07 - sms - 'najlepsze zyczenia z okazji imienin, pozdrawiam'. pamietal, a dwa lata temu zapomnial np, bo ogolnie on dat zadnych nie pamieta, do swojej mamy w tym roku, po naszym rozstaniu nawet nie zadzwonil.... No i teraz wlasnie w tej chwili dzwonili tescie z zyczeniami.... wiecie czego mi zyczyli: ' szczescia, zebys spotkala w swoim zyciu kogos wartosciowszego niz ten moj syn' - jego mama takie slowa, rozumiecie.... i za chwile jego tata:'szczescia justynko, zebys spotkala wieksze szczescie niz ten nasz A..... ' no nie moge zlego slowa o tych ludziach powiedziec. nie moge.

Wiem, ze sama sie pograzam, zyje jakimis zludzeniami, ze ma w sercu choc odrobine watpliwosci, ze moze z tym rozwodem nie bedzie sie tak palil.... ale zadnych podstaw zeby tak sadzic. Az sie poryczalam teraz, ale normalnie ze wzruszenia, ze ten swiat wlasnie nie jest taki zly, ze pomimo tego calego bolu, sa ludzie, dobrzy ludzie, ze jego rodzice mnie tak lubia, rozumieja.... ale tez sa bezsilni.... i taki zal znowu, ze tak pieknie mogloby byc, mamy juz wszystko co chcielismy, jest lato, jestesmy mlodzi, zdrowi, nic tylko korzystac z ycia, cieszyc sie, podrozowac i po co to wszystko....? rzuca to wszystko dla jakiejs szmaty (nie, ze ja obwiniam, on rzuca, ale kobieta ktora perfidnie idzie do lozka z zonatym i zdradza swojego narzeczonego jest dla mnie szmata), dla jekiegos zludzenia o szczesciu, o lepszym zyciu.... no porazka.... i nic nie mozna poradzic, nic....

Posty [ 521 do 585 z 941 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026