Moj maż pracuje duzo w delegacjach. Praktycznie do domu wraca na weekendy.Od pewnego czasu ciagle nosi ze soba komorkę.Kiedys szukajea numeru zajzalam mu do smsow.Były tam zyczenia od pewnej*kolezanki* z pracy jak sie wytlumaczył.Dałam spokoj, ale zaczełam sie przygladac.Kontrolowałam bilingi i jak sie dalo to jego komorkę.Od tamtego czasu esemesy od niej sa kasowane i polaczenia też.Jednak z bilingu wynika ze dalej z nia pisze i dzwoni.Dodam ze razem pracuje on jezdzi na delegacje tam gdzie ona pracuje.Ostatnio zaczał zaniedbywac mnie i dzieci, nie interesuja go zadne problemy domowe , zawsze cos jest zrobione nie tak jak by chciał,a po powaznej rozmowie stwierdził że przesadzam.Jestem juz załamana tym nie chce mi sie przygotowac Świąt, mam ciagle Doła.Moze faktycznie przesadzam, a moze nie ?
Podobne tematy
Nie chcę Cię martwić ale raczej nie przesadzasz... skoro masz biling czyli "czarne na białym" to koleś ewidentnie ściemnia
może nie zdradza Cię... Ale możliwe , że jest zauroczony koleżanką z pracy... i rodzina idzie na drugi plan... ![]()
mi sie rowniez wydaje ze nie przsadzasz, skoro na bilingach jest to wykazywane to raczej tak musi byc, pokazywałas jemu te bilingi czy teraz przesadzasz?
Moim zdaniem nie mylisz sie moze porozmawiaj z mezem szczerze dlaczego tak robi dlaczego cie oklamuje skoro to tylko kolezanka to nie powinien tego przed Toba ukrywac bo po co jezeli nie robi nic zlego.
Pokazywałam bilingi, probowałam rozmawiac, nic sie nie tłumaczył, twierdzi ze nic złego nie robi, i ze postara sie zmienic.Tylko czemu juz mu nie wieże.Te esemesy od niej to zaproszenia na kawe w pracy, podziekowania za zyczenia mikolajowe i od niej zyczenia z okazji dznia chłopaka.To tym bardzie mnie meczy bo on tych okazji ze mna nie uznaje.Teraz znow tam jest tzn na delegacji.Niwewie co mam myslec ta niepewnosc i niemoc mnie dobija.
6 2010-12-14 13:08:39 Ostatnio edytowany przez Czlowiek (2010-12-14 13:11:06)
Oj dziewczęta naiwne... Każdy pragnie namiętności. Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani. Ale czy chcesz mieć psa na łańcuchu, czy wolnego mężczyznę, który dobrowolnie wybiera Ciebie?
W chwili, kiedy uznałaś, że "musisz" kontrolować swojego męża, Twoje małżeństwo przestało istnieć jako związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi.
facet po prostu jest bezczelny i tyle... sorry za szczerość no ale jak pokazujesz mu bilingi a on dalej brnie nie wiadomo w co to po prostu tchóch
nawet nie umie przyznać się do rzeczy które robi... a powiedz w czym mamy Ci dokladnie pomóc? chcesz jakieś podpowiedzi co masz robić??? Chcesz go zatrzymać i przerwać coś co może się jeszcze nie zaczeło??? Czy po prostu się wygadać ?
wydaje mi się, że facet ewidentnie Cię okłamuje. Współczuję Ci z całego serca. Miejmy nadzieję, że to tylko fascynacja, która szybko minie...
CZŁOWIEKU on jest jej mężem więc wolny nie jest!!! I takie dobrowolne wybory swojej partnerki to on miał ale przed ślubem!!! Podczas ślubu już dobrowolnie wybrał
a teraz ma rodzinę i takie wyborki niech sobie daruje ![]()
10 2010-12-14 13:25:55 Ostatnio edytowany przez Czlowiek (2010-12-14 13:33:00)
Proponuję więc przykuć go kajdankami do grzejnika. I oczywiście zabrać telefon.
Oj dziewczęta naiwne... Każdy pragnie namiętności. Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani. Ale czy chcesz mieć psa na łańcuchu, czy wolnego mężczyznę, który dobrowolnie wybiera Ciebie?
W chwili, kiedy uznałaś, że "musisz" kontrolować swojego męża, Twoje małżeństwo przestało istnieć jako związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi.
Nie widziałam większej bzdury!! Małżeństwo to nie związek dwojga wolnych ludzi. Przysięgał jej wierność i uczciwość małżeńską. Twoim zdaniem powinna dać mu wolną rękę? Sprawdziła go, bo miała powody i wygląda na to, że niestety słuszne. Miała zachować się odpowiedzialnie i dorośle więc szanować prywatność męża tym czasem kiedy on daje jej jawne powody, że jej nie szanuje i nie jest z nią szczery??
Młodziutka jesteś, więc jeszcze wielu rzeczy nie widziałaś :-)
Czyli Twoim zdaniem, jeśli Izabela zrezygnuje z odpowiedzialnego i dorosłego zachowania, to jej małżeństwo na tym zyska?
jej małżeństwo zyska wtedy kiedy jej mąż zacznie się zachowywać jak na męża przystało a nie bawić się w jakieś idiotyczne smsy z koleżanką
to nie czasy szkoły tylko życie
a małżeństwo to poważna sprawa a nie jakieś pierdółki
widocznie Człowiek dużo rzeczy nie widział
i nie wie
skoro każe puścić męża samopas jak psa i może jak zgłodnieje to wróci do domu
banał ![]()
od razu postawiłam sie w Twojej sytuacji, pierwsze co to się troszkę zdenerwowałam, ale myslę sobie nie nerwowo.. wydaje mi się, że to jest niepokojące, tzn powinnas się zainteresowac intensywniej mężem, obserwować, kontrolować.. żeby ta sytuacja nie zabrnęła za daleko
tylko żeby ta kontrola nie zabrneła za daleko... bo jak się zacznie nakręcać to tylko zaszkodzi sama sobie ![]()
Nie dołuj się, nie załamuj się, tylko w garść, upieknij się i super święta szykuj , moze jak przyjedzie to postaraj się przypomnieć mu jak bardzo kocha go rodzina, ożyw trochę atmosferę, dopadnie go wyrzut nawet jesli to tylko niewinne sms.
Moje Drogie Panie i Panny,
Jeżeli facet otwiera się na namiętne przygody, to są trzy możliwości:
a) nie dojrzał do trwałego, monogamicznego związku,
b) brakuje mu czegoś w jego małżeństwie,
c) kombinacja a i b w dowolnych proporcjach.
Który z tych problemów ma rozwiązać Zwiększona Kontrola, którą proponujecie za remedium?
18 2010-12-14 14:03:58 Ostatnio edytowany przez plusza24 (2010-12-14 14:05:40)
kaja83 i to jest doskonały pomysł
choć to może tylko niewinne smski
to wyrzut go dopadnie
jeśli dobrze wszystko rozegrasz
bo jeśli będziesz przygnębiona i zdołowana a święta będą wyglądały jak stypa
to nie ma mowy , żeby coś nim ruszyło a bynajmniej nie w takim kierunku w jakim powinno go ruszyć ![]()
![]()
Związek dwóch osób, niezależnie od formy, powinien opierać się na zaufaniu - tak przynajmniej uważałam jeszcze 3 miesiące temu...
Śmiałam się z koleżanek i znajomych, kiedy opowiadały mi, że przeglądają kieszenie, komórki swoim mężom...
Przesiadywanie w toalecie i długie kąpiele, noszenie komórki przy sobie, zablokowanie dostępu do komórki powinno dać mi do myślenia - no ale zaufanie.
Ilość wysłanych sms'ów i częstotliwość rozmów, wykazanych w bilingach, z jednym nr telefonu wyjaśniło by mi wszystko, gdybym sprawdziła bilingi - ale zaufanie...
Teraz, kiedy jesteśmy w trakcie rozwodu i już wiem, że jest inna on dalej twierdzi, że mam manię prześladowczą i wszędzie wietrzę zdradę... Nie ma cywilnej odwagi przyznać się, że jednak zdradził. Najlepiej wyszło mu obarczenie mnie całą odpowiedzialnością za rozpad małżeństwa i wpojenie mi poczucia winy.
20 2010-12-14 14:40:43 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-14 15:28:22)
Oj dziewczęta naiwne... Każdy pragnie namiętności. Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani. Ale czy chcesz mieć psa na łańcuchu, czy wolnego mężczyznę, który dobrowolnie wybiera Ciebie?
W chwili, kiedy uznałaś, że "musisz" kontrolować swojego męża, Twoje małżeństwo przestało istnieć jako związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi.
Kochany, związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi skończył się, kiedy on zaczął ją oszukiwać.
faceci tacy są
nie tyle co się nie przyznają do popełnionej zdrady to jeszcze całą winę za rozpad małżeństwa kładą na swoją żonę
bezczelność czasami nie zna granic...
Kochany, związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi skończył się, kiedy on zaczął ją oszukiwać.
Oczywiście - masz rację. Tej pierwszej daty po prostu nie znamy.
zależy kto i jak rozumie kontrolę... Bo moim zdaniem kontrola jak na razie powinna sięgać tylko do sprawdzania tych bilingów , żeby z tą sprawą była na bieżąco... przecież nie może udawać , że nic się nie dzieje... bo się dzieje
przynajmniej będzie wiedziała jak to przebiega... tylko nie wiemy jeszcze czy izabela chce zacząć coś działać...
Rozumiem, co ma do przekazania Czlowiek a jednocześnie zgadzam się z dziewczynami, które się tu wypowiadają. Zaufanie to podstawa związku, wszelka kontrola jest obrzydliwa, ale... Co zrobić, kiedy bez kontroli widzimy, że nasz partner coś ukrywa? Ignorować te sygnały czy sprawdzić, czy mamy podstawy do podejrzeń? Oczywiście w związku idealnym zakładamy, że mamy do czynienia z dojrzałym mężczyzną, który problemy w związku będzie próbował rozwiązać rozmową ze swoją żoną, kiedy pozna inną i będzie chciał z nią zacieśnić znajomość - przyjdzie do żony i otwarcie jej o tym powie. Tyle, że takie założenia bardzo rzadko sprawdzają się w życiu.
Mąż autorki wątku nie pasuje do definicji dojrzałego mężczyzny a jej związek nie pasuje do definicji dojrzałego związku. Izabela miała podejrzenia wcześniej. Podejrzenia się potwierdziły. I co ma teraz zrobić Czlowieku? Ona oczekuje rady a nie informacji, jak to powinno wyglądać w normalnym związku. Jej związek w tej sytuacji nie jest normalny. Zapewne, zgodnie z Twoją sugestią, jej partner nie dojrzał do monogamicznego związku. Ale co ta świadomość da Izabeli? Co ona ma zrobić z tym, że już to wie?
Są mężczyźni, którzy przyłapani na gorącym uczynku nigdy się nie przyznają, że to ich dotyczy. Są mężczyźni, którzy nigdy nie będą próbowali rozmawiać z żoną o problemach tylko pójdą do bezproblemowej koleżanki. Są mężczyźni, którzy bez problemów w związku "dla urozmaicenia" będą szukać koleżanek z podtekstami. Jeśli tego nie wiesz, to znaczy, że też nie wszystko w życiu widziałeś, Czlowieku...
Swoją drogą pytanie postawione przez autorkę wątku jest bardzo ciekawe i warte zastanowienia. Niewinne zaproszenie na niezobowiązująca kawę, czy życzenia dla koleżanki, czy to juz jest zdrada? Gdzie lezy ta cienka granica?
Billingi to już musztarda po obiedzie - przynajmniej małżeńskim... Są warte tyle, na ile mogą stanowić dowód w walce o alimenty.
Kochany, związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi skończył się, kiedy on zaczął ją oszukiwać.
Mądre słowa, które nie pozostawiają złudzeń. Skoro zakładamy, ze dorosły, że ma wybór - czemu więc zachowuje sie jak jej syn a nie mąż? Bo synka, to można kontrolować, aby w złe towarzystkow nie wpadł, aby nie prowokować niekorzystnych dla kruchej psychiki wydarzeń, etc. Ale dorosły facet powinien zauważyć, ze jego działania odbijają się źle na rodzinie. Dorosły - wyciągnąłby wnioski. I - albo powiedział "żono, to koleżanka jest, widzę, że cię to drażni, kocham cię bardzo, więc dam sobie spokój, choć uważam, ze przesadzasz", albo - "kobieto, mam cię dość, chciałbym przeżyć coś nowego i do tego mi ta koleżanka potrzebna". Komunikaty jasne i dają jedną istotną rzecz - żona ma wybór. Może "dorosłego" kopnąć w dupsko lub pocałować w czółko za przenikliwość. Jedno wypada - zawsze! - zrobić. Pomyśleć, jak ja bym się czuł/czuła w takiej sytuacji. Czy dobrze mi by z takimi smesami mojej żony było.
A do żony - nie miej złudzeń. Zdrada, niezdrada - ma znaczenie to co czujesz. I jeśli czujesz, że to zdrada - spokojnie mu o tym powiedz. Teraz, zaraz. Jak udasz, że się nic nie dzieje, że ci to nie przeszkadza, i jeszcze - co sugerują niektórzy - zrobisz super święta, pójdziesz do kosmetyczki, kupisz stringi i cholera wie co dodatkowo - w końcu (w najlepszym przypadku) usłyszysz "przecież nic nie mówiłaś, że to ci przeszkadza". Brak komunikatów jasnych, zwięzłych, wypowiedzianych oczekiwań - zabija zwiazek. Wiem, co mówię - mój związek juz nie istnieje :-). I pamiętaj - on też wziął odpowiedzialność za wasze małżeństwo. On tez ma barki - niech kawałek tej odpowiedzialnośći poniesie razem z Tobą. A co do kontroli - nic nie da. To bez sensu. Jak nie ma WOLI - kontrola na nic.
Swoją drogą pytanie postawione przez autorkę wątku jest bardzo ciekawe i warte zastanowienia. Niewinne zaproszenie na niezobowiązująca kawę, czy życzenia dla koleżanki, czy to juz jest zdrada? Gdzie lezy ta cienka granica?
Ta cienka granica - moim zdaniem - leży w intensywności kontaktów. I odczuciu - o czym pisze sama Izabela - zaniedbywania rodziny. Ufajmy swojej inteligencji i intuicji - zazwyczaj mamy rację.
nie wypowiada jasnych słów bo sam nie wie co będzie z koleżanką a jak na razie ma darmową kucharkę, sprzątaczkę i pogotowie seksualne
gdy zabraknie "koleżanki-kochanki" a on obrał taką rolę w tym wszystkim , że co by żona nie powiedziała i nie zrobiła w tej sytuacji on jest obrażonym księciem
a ona marudną żonką która to przesadza i marudzi ![]()
30 2010-12-14 15:11:18 Ostatnio edytowany przez Czlowiek (2010-12-14 15:28:19)
Izabela miała podejrzenia wcześniej. Podejrzenia się potwierdziły. I co ma teraz zrobić Czlowieku? Ona oczekuje rady a nie informacji, jak to powinno wyglądać w normalnym związku.
Cóż mi radzić, waćpanny? Stawiam kasztany przeciwko orzechom, że teraz za późno na łatwe rozwiązanie w postaci fryzjera i stringów. Może być tak, że dym się rozwieje za miesiąc - dwa. Jeżeli to jest miłość życia Izabeli i jest gotowa ten dym zaakceptować - trzeba go przeczekać - po fryzjerze, na stepperze i w stringach - a jakże. A jeżeli tego nie zaakceptuje, to po prostu się spakować i przepłakać ten tydzień, dwa gdzieś wśród bliskich. Potem będzie już tylko lepiej.
Przy czym pierwsza opcja ma sens, jeżeli powód przechyla szalę w kierunku b). Jeżeli to a) to chyba wiadomo czego się spodziewać dalej...
P.S. Kompletnie abstrahuję od tego, że jeśli przeczekać - to wykorzystać ten cios do rewizji swojego życia i swojego życia małżeńskiego. Czy oboje byliśmy szczęśliwi? Jeżeli nie - to dlaczego? Co musielibyśmy zmienić w swoim życiu i czy jesteśmy w stanie te zmiany zaakceptować? W stu procentach? Teraz już nie ma łatwych rozwiązań, jest konkretna, niemała robota do wzięcia. Bez niej szybko stoczymy się do tej samej kałuży...
No cóż, Czlowieku - teraz zaczynasz prawić po ludzku...
Monia ta cienka granica będzie indywidualna dla każdego przypadku. Dla mnie smsy to nie jest zdrada, bo wierzę w to, że są niewinne. Żadne kontakty z koleżanką nie są dla mnie zdradą, pod warunkiem, że są koleżeńskie (bez bliskości fizycznej i intymności emocjonalnej). Nie zamykam mojego mężczyzny w klatce, nie ograniczam go w żaden sposób. Tak jak pisze Czlowiek chcę, żeby był ze mną z wolnego wyboru, tak jak ja jestem z nim. Jednocześnie ta moja daleko odsunięta linia granicy zdrady znacznie by się przesunęła, gdyby mój partner zaczął przede mną owe niezobowiązujące smsy czy spotkania ukrywać. Wtedy uznałabym, że jest to forma zdrady. Póki co - zaufanie i wolność zostają moimi dewizami.
32 2010-12-14 15:26:41 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-12-14 15:27:10)
Swoją drogą pytanie postawione przez autorkę wątku jest bardzo ciekawe i warte zastanowienia. Niewinne zaproszenie na niezobowiązująca kawę, czy życzenia dla koleżanki, czy to juz jest zdrada? Gdzie lezy ta cienka granica?
Do Człowieka (jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało
:
To Ty napisałeś: "Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani".
Ja uważam, że jeśli ktoś nie ma na tyle charakteru, żeby porozmawiać o problemach w związku - niech spada.
Do koleżanki, proponuję. Niech zobaczy, jaki jest uroczy ten "chłopiec" nie tylko od święta - wyszykowany zresztą przez tą "okropną" żonę. Codzienność życia szybko zrzuci różowe okulary. Tylko czy żona będzie miał ochotę na taki "przeceniony" produkt? Jak to się dawniej mówiło? Macane-kupione.
Do Człowieka (jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało
:
To Ty napisałeś: "Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani".
Wydaje mi się, że problem a) dotyczy co najmniej 80% facetów. Przy czym skłaniałbym się do tego, że to zaniżona liczba ;-)
a więc co proponujemy Izabeli???
a więc co proponujemy Izabeli???
Rozmowę.
niekochana72 napisał/a:Do Człowieka (jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało
:
To Ty napisałeś: "Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani".Wydaje mi się, że problem a) dotyczy co najmniej 80% facetów. Przy czym skłaniałbym się do tego, że to zaniżona liczba ;-)
Oki, podejmuję wyzwanie
Mogą być kasztany;)
Mnie się nigdzie nie spieszy, młodsza już nie będę
Ja zatem będę poszukiwać tej niedoszacowanej resztki ![]()
A do której grupy siebie byś zaliczył?
Ja postawiłabym sprawę jasno: nie podoba mi się to zachowanie, nie będę go tolerować. Albo przestanie kontaktować się na takiej stopie z koleżanką, albo wybiera związek z nią.
I proszę mi tu nie zasuwać żadnych złotych myśli pt "Jej się tylko wydaje", "Głupia jesteś", "Chyba Ci odwaliło", "Masz obsesję" - to są jej odczucia i ma do nich prawo. Tak samo jak do szczerości ze strony partnera.
On oczywiście może się nie przyznać - takie jego prawo. Tylko gdzie zatem wspólne "cokolwiek"?
Czasem lepiej amputować chorą część, żeby ratować całość.
A może się kiedyś trafi jakaś super proteza? Trzeba tylko przetrwać "ból fantomowy". Nomen omen: to ból po nieistniejącym ![]()
37 2010-12-14 16:30:13 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-14 16:34:55)
Tak czy siak tu na forum jest wszytsko zaprogramowane. kobiety net , gadamy z kompem,z programem,niema tu ani jednego żywca ani tuszy. dajemy sie nabierac.
A od siebie dodam kazdy facet to świnia.
Tobie , pliku bo na pewno nie zywa kobieto, radze natychmiastowy rozwód. taki mnie doradzono.Radziłam sie programu komputeowego a ten mnie wypuscil w maliny.Teraz jestem sama , na wieki, bez perspektyw, moze wyladuje pod ratuszem lub kościołem z kubeczkiem na monety. Kiedy sie szeroko usmiechne wzbudzę współczucie i cos użebram. Tak na tym wyszłam.
38 2010-12-14 17:03:20 Ostatnio edytowany przez leonxel (2010-12-14 17:17:31)
Jeśli mogę cokolwiek powiedziec w tej sprawie, to radzę tak jak większośc - rozmowa. Bez niej nie dowiesz się Izabelo76 niczego. Będziesz się niepotrzebnie denerwowac czy sms to zdrada, a jeśli tak to jak nazwac już samą intymną więź z kobietą spoza małżeństwa? Zdrada do kwadratu? Ja uważam osobiście, że nic nie jest stracone. Trzeba dużo wysiłku włożyc w to, by związek nieco naprawic. Wysiłku z obu stron, wysiłku dobrowolnego. Jesteście przecież małżeństwem - widac, że czasami mąż o tym zapomina, co jest przykre.
Chciałbym się odniesc do słów Człowieka. Najpierw go zacytuję:
niekochana72 napisał/a:Do Człowieka (jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało
:
To Ty napisałeś: "Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani".Wydaje mi się, że problem a) dotyczy co najmniej 80% facetów. Przy czym skłaniałbym się do tego, że to zaniżona liczba ;-)
Jak ja czytam takie dane - wyssane z palca, to aż mi się nie chce czytac takich pierdół. Utarło się przekoanie, że facet to jakiś zaprogramowany robot na odczuwanie doznań seksualnych z wieloma kobietami, bez względu na to w jakim jest stanie cywilnym, czy kawalerskim czy małżeńskim. Taki stan rzeczy chyba bierze się stąd, że jest społeczne przyzolenie na to, by facet mógł miec wiele kobiet, a kobieta ma byc wierna do końca przy jednym partnerze.
Może ja jestem jakis wybrakowany, ale nie mieści mi się w głowie zdrada. A zdradę rozumiem jako intymą więź mężczyzny z kobietą, w czasie gdy czuje on identyczną więź do drugiej kobiety tzn. obecnej partnerki. A intymna więź to akt miłosny i chęc ciągłego dawania miłości, bycia kochanym (utożsamiam tu miłośc z szerko rozumianą odpowiedzialnością). Przy czym związek np. jednego faceta z dwoma kobietami to oczywiście patologia, której trzeba unikac.
Dziekuje ze zainteresowaliscie sie moim problemem.Czytajac wasze rady jest mi troche lzej na duszy.Zdaje sobie sprawę że nie jestem z tym sama.Znow jak wroci z delegacji sprobuje z nim porozmawiac.Mimo wszystko kocham go bardzo i boje sie rozstania. Mam nadzieje ze wezmie sobie do serca moje prosby.Poprosiłam go aby po nowym roku nie jechał i został w firmie na miejscu.Wolę miec troche mniej kasy ale zeby był. I miec pewnosc kto jest dla niego najwazniejszy.Zobacze jak to sie ułoży.
Dziekuje ze zainteresowaliscie sie moim problemem.Czytajac wasze rady jest mi troche lzej na duszy.Zdaje sobie sprawę że nie jestem z tym sama.Znow jak wroci z delegacji sprobuje z nim porozmawiac.Mimo wszystko kocham go bardzo i boje sie rozstania. Mam nadzieje ze wezmie sobie do serca moje prosby.Poprosiłam go aby po nowym roku nie jechał i został w firmie na miejscu.Wolę miec troche mniej kasy ale zeby był. I miec pewnosc kto jest dla niego najwazniejszy.Zobacze jak to sie ułoży.
Bardzo mądrze postanowiłaś. Daj znać, CZEKAM NA DOBRE WIEŚCI.
Tak czy siak tu na forum jest wszytsko zaprogramowane. kobiety net , gadamy z kompem,z programem,niema tu ani jednego żywca ani tuszy. dajemy sie nabierac.
A od siebie dodam kazdy facet to świnia.
Tobie , pliku bo na pewno nie zywa kobieto, radze natychmiastowy rozwód. taki mnie doradzono.Radziłam sie programu komputeowego a ten mnie wypuscil w maliny.Teraz jestem sama , na wieki, bez perspektyw...Tak na tym wyszłam.
Nie dobre forum
A fe...
A ja myśle że nic nigdy nie dzieje się bez przyczyny i utrata kontaktu z koleżanką nic nie da ,będzie druga koleżanka ...Czasami komunikacja jest po prostu nie możliwa a to co dziś wydaje śie niemożliwe za 2lata jest normą a moja rada -trzeba przedewszystkim odnależc siebie a reszta będzie prosta!
Izabelo,wtrącę swoje trzy grosze do tematu.
Niektórzy powiedzą,że smsy,to pierdoła,inni,że jedna zdrada,to nie zdrada....i tak dalej i tak dalej.Dopóki nie przeżyjemy czegoś na własnej skórze możemy tylko dając radę teoretyzować,jednocześnie życząc danej osobie jak najlepiej.Tutaj rzeczywiście liczy się intuicja,nawet jeśli ktoś opisze swoją historię, a ktoś inny odpisze- będzie to subiektywne. Z obu stron. Izabelo,to z moich doświadczeń-intuicja podpowiedziała mi,że jedna z koleżanek mojego męża strasznie chce się "zaprzyjaźnić". "Opowiedz mi o swoich problemach,a cię chwycę za rękę,potem pogłaszczę, a końcu utulę".Piszemy o tym, że faceci są wredni,kobiety potrafią być jeszcze gorsze. Moja "koleżanka" pocieszała mojego pierwszego męża ,kiedy mieliśmy kryzys.Tak skutecznie, że niedługo potem pisała na naszej klasie-"moja ukochana druga połówka"-pod zdjęciem z ich ślubu. Miałam ochotę napisać ( w ogóle nie komentowałam ich ślubu 4 miesiące po naszym rozwodzie, całe szczęście, bo zachowałam swoją...nie wiem jak to nazwać- dumę i honor)- "to trzecią połówką uchlejcie się do reszty ze szczęścia".Izabelo,wierzę,że można mieć fajnych znajomych, sama mam kilku kolegów, ale czasami niestety granice kumpelstwa niebezpiecznie się przesuwają. Wtedy partner/ka powinni powiedzieć STOP, masz maślane oczy jak wspominasz o "przyjacielu", a życzenia z byle okazji nie są już normalne. Powiedz mężowi:"Mnie to krzywdzi i nawet, jeśli ty nie widzisz nic w tym złego, złem jest to, że mnie to boli." Nie jesteś w stanie go kontrolować- ale możesz dać mu szansę na zastanowienie.
To teraz ja wtrącę parę słów. W moim małżeństwie też zaczęło się od telefonów, smsów, oczywiście to według niego tylko dobra znajoma, bratnia dusza itp. Obiecanki, że kontakt urwie, po czym przez chwilę myślałam, że to już koniec, gdy znowu znalazłam smsa tym razem od niej - kotek puść sygnał to zadzwonię. I co cała kontrola bilingów w tej sytuacji bierze w łeb, bo nie ma numerów połączen przychodzących, ani jak puscisz sygnał to też to nie zostanie odnotowane.
Później zaczęły się jego wieczorne wychodzenia niby to do kolegów popić - na do widzenia mówił, wiesz to będę rano zdrzemnę się u kolegi bo po co na taxi wyrzucać kasę. Rano wracał i nawet przetrawionego alkoholu nie było czuć. Albo szedł do pracy wracał na godzinę i wieczorem znowu wracał do pracy (bo jak wczesnie skończy remont to szybciej pieniądze otrzyma)
Wiecie jak to teraz piszę to sama nie wierzę jaka naiwna byłam, oczywiście moja intuicja mi podpowiadała, że mąż ewidentnie kręci. Przy każdych podejrzeniach, przyłapaniach na kłamstwach, starałam się z nim rozmawiać. Prosilłam, aby powiedział prawdę co jest grane, czy chce się rozejść, że już dłużej nie mogę tak żyć. To co słyszałam, - że znowu coś sobie wkręcam, że sama sobie robię tym krzywdę, że mnie kocha i to ze mną chce być.
Teraz wiem, że jak facet zaczyna oszukiwać, albo coś przed nami utajać to nigdy nie wróży to nic dobrego. Ja tak byłam zwodzona prze prawie 3 lata. I wiem, że już kolejnej szansy nie dam....
45 2010-12-18 17:04:56 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-18 17:18:05)
Tak czy siak tu na forum jest wszytsko zaprogramowane. kobiety net , gadamy z kompem,z programem,niema tu ani jednego żywca ani tuszy. dajemy sie nabierac.
A od siebie dodam kazdy facet to świnia.
Tobie , pliku bo na pewno nie zywa kobieto, radze natychmiastowy rozwód. taki mnie doradzono.Radziłam sie programu komputeowego a ten mnie wypuscil w maliny.Teraz jestem sama , na wieki, bez perspektyw, moze wyladuje pod ratuszem lub kościołem z kubeczkiem na monety. Kiedy sie szeroko usmiechne wzbudzę współczucie i cos użebram. Tak na tym wyszłam.
Gaziu
hmmm... nie zagladalam do Twojego watku i zaskoczyl mnie obrot spraw i Twoje decyzje malzenskie....
Bardzo tez zaskoczyl mnie ten wpis tutaj... bo widzisz, kazdy jest sam odpowiedzialny za swoje szczescie. Jesli wybiera zycie u boku np alkoholika to musi miec swiadomosc, ze to jego wybor a nie, ze zycie za niego wybralo.
Mam wrazenie, ze lubisz stawiac sie w roli OFIARY i zrzucac wszystkie swoje niepowodzenia na innych. Bycie ofiara w zyciu to Twoja decyzja..
nie sadze bys miala wplyw na odejscie meza po tym jak znalazl kochanke i milosc zycia... jesli jednak mialas TO BYLA TWOJA DECYZJA, ze odeszlas i nie mozesz szukac winnego po ludziach.
Bardzo wygodnie stawiac sie w roli ofiary, bo wtedy jest sie niczemu niewinna, skrzywdzona myszka.
On byl niedobry, kochanka niedobra, kobiety na forum byly niedobre... caly swiat Cie krzywdzi... a TY taka biedna.
Opamietaj sie kobieto i nie zachowuj jak dziecko. Zacznij brac na barki odpowiedzialnosc za swoje wybory, decyzje i za szczescie. Ponos konsekwencje swoich decyzji z podniesionym czolem, nie szukaj winowajcy by Twoj wizerunek ofiary nadal pozostal nietkniety. Tak zachowuja sie dzieci chyba do 7 roku zycia "To nie ja to on". Czas z tego wyrosnac.
Ludzie czesto stawiaja sie w roli ofiary (i caly swiat ich nie rozumie) bo
-zdradzili bo zona niedobra (lub maz)
-odeszli bo ktos im doradzil
-zwiazali sie z kims bo ktos ich zapoznal
-zyja z dewiantem bo los ich tak doswiadczyl etc etc
To my wybieramy, nie zwalajmy winy na los i ludzi. Na tym polega dojrzalosc.
Niewiele udzielalam sie w Twoim watku ale pamietam, ze napisalam, ze traktujesz meza jak psa... i wiem, ze Cie tym wkurzylam bo nie pasowalo to do Twojego wizerunku ofiary.
Nie musisz byc ofiara Gaziu. To Twoja decyzja i Twoj wybor. Masz chyba baaaardzo zanizone poczucie wlasnej wartosci i nie wyobrazasz sobie zycia bez oplatania sie powojem. Moze to przyniesc oplakane skutki w malzenstwie Twojego syna.
Jestes kobieta bluszczem na swoja i nie przymuszony decyzje.
Dokonaj zmiany w sobie.
Zyczliwy Ci PLIK-Zazdrosc
46 2010-12-18 17:26:26 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-18 17:42:43)
Traktuje męża jak psa? Wyjasnij mi o co tu chodzi... Ale dokładne i tutaj, nie na priv,
nic nie wiem o zadnym telefonie i prawniku... wiec sie nie wypowiadam.
a w sprawie psa wypowiedzialam sie daaawno w Twoim watku... ale zacytuje:
Przy odrobinie szczęscia, tak jak dzisiaj milczy czyli nie wyzywa. Dzisiaj po jego powrocie z pracy , 3 razy spytałam czy zje obiad, milczal. Nowa taktyka milczenia , bez wyzwisk. Kiedy wparowal do kuchni nałozyl sobie częśc obiadu. Sama wlałam zupę, zjadł łaskawie. Ubral sie, wykapal, wyperfumował i poszedl
i ja odpisalam:
Gazia, zacznij szanowac swojego meza... bo traktujesz go jak psa Nalezy mu sie szacunek.. toz to czlowiek co ma dwie zdrowe rece i sam sobie ugotuje... a ty go traktujesz jakby byl jakis niedolezny i niepelnowartosciowy.
NALALAS MU ZUPY!!!??? a drugie laskawca sam sobie nalozyl!!!???? i umyjesz moze mu plecy jak bedzie jechal do tamtej, zeby wstydu nie przyniosl domowi??
Ty sie nie baba zajmuj tylko soba... nie gotuj Burkowi a do niej nie dzwon.
48 2010-12-18 17:45:56 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-18 17:54:23)
AAA, zapomniałam.
A co do ofiary, nawet tak nie myslłam, ja po prostu mam taki charakter. na starośc sie nie zmienie. Juz mam 54 lata i nie ma mozliwości odmiany. Ulegam wskazówkom i sugestiom i potem żałuje. może za czesto drąże temat.
Niechcący chyba obrazilam kogos tu. No nie miałam zamiaru by mnie tak odebrano.
Mam taki chybotliwy chrakter i wlasnie dltego nie rozumialm męza, czemu to ja miałam podejmowac decyzje w sprawch domu.w sprawach nas, kiedy podejmowałam nie po jego mysli sie obrażał i mówił zawsze :RÓB CO CHCESZ.
A telefon, radizłt mi kobiety załatwic na siebie, wstrzymałamsie i on placi rachunek, bo wspolny jest.
A prawnik? po co mi prawnik? napisałam do znajomego, ale sie na mnie obraził, bo chyba cos palnełam ,nie wiem. Więc nie chce zadnego zatrudniac prawnika. Niech sie dzieje co sie ma dziac. W sadzie mi przyznaja z urzedu kogos.
juz postanowiłam , że nie kupie nowego telefonu, nie kupilam i nie zaluje. Gdybym Was posłuchała żałowala bym!!! Podjelam swoją decyzje.
Kobieto ty zawsze podejmujesz wlasne decyzje... czasem tylko zwalasz wine na innych jak nie chcesz poniesc konsekwencji. Z jakiegos powodu wygodniej Ci wierzyc ze Twoim wyborom inni sa winni a nie ty ![]()
Po drugie -prawnika nie wezme. ufam w sprawiedliwośc.
Nie wiem o co chodzi z prawnikiem, ale jesli to sprawa rozwodu etc to popieram dziewczyny ktore tak Ci radzily. Nie chodzi o to, ze sad bez prawnika trzyma strone ZLYCH MOCY i nie bedzie sprawiedliwosci (zapewniam, ze zadna nie miala tego na mysli) Chodzi tu raczej o porade w celu unikniecia powaznych bledow przed sprawa rozwodowa oraz unikniecia bledu, ktory tak pieknie nazywa sie "czynnik ludzki"..
50 2010-12-18 17:55:15 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-18 18:06:12)
Prawnik do rozwodu. Urzędowy jak by co tez powinien pomóc w kwestii czynnika ludzkiego(nie wiem o co tu chodzi)
A moze wcale nie będzie potrzebny, a mąz powie, matko, jak oni mnie chcieli wykorzystac. Wracam do swego gniazda, dalej sie meczyc z ta malpa. (jestem zodiakalna małpa wg jakiegos horoskopu)
Wróci, sie zapomni i po sprawie. licze na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
51 2010-12-18 18:44:45 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2010-12-18 18:45:28)
mąz powie, matko, jak oni mnie chcieli wykorzystac. Wracam do swego gniazda
Wróci, sie zapomni i po sprawie. licze na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
Daj ci Boże
Ludowe: "Liczył dziad na cudzy obiad - tydzień głodny chodził"
Więc... na dwoje babka wróżyła ![]()
52 2010-12-18 18:53:11 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-18 19:06:10)
nie musisz miec prawnika ale mozesz. To Twoja decyzja. Jedni napisza, zebys wziela inni ze szkoda pieniedzy. Ty Wybierasz. Nie mozesz rady traktowac jak rozkazu. Pytaj zawsze dlaczegoktos tak Ci radzi i wyciagaj wnioski dla siebie.
Forum Netkobiet duzo Ci dalo przez samo to, ze jestesmy dla Ciebie gdy nas potrzebujesz, ze mozesz napisac i ktos to przeczyta... i dlatego, ze Cie lubimy Ty, Pliku nieznosny ![]()
Po przeczytaniu Twojego ostatniego posta zaczelam zastanawiac sie nad inna sprawa... Czy myslalas kiedys o tym jaki jest Twoj osobisty stosunek (nie oficjalne stanowisko) w sprawie "lubienia" Ciebie. Czy bardzo zle Ci na duszy gdy ktos Cie nie lubi?
Traktuje męża jak psa? Wyjasnij mi o co tu chodzi... Ale dokładne i tutaj, nie na priv,
nie wiem o czym piszesz z tym priv, bo my nigdy nie mialysmy zadnego kontaktu na priv?
i mam osobista prosbe, nie edytuj swoich tekstow az tak radykalnie po tym jak ktos na nie odpowie, bo wtedy ta odpowiedz jest jakby lekko bez sensu.
53 2010-12-18 19:04:21 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-12-18 19:07:28)
ups... znow umiescilam posta pod postem ![]()
ale samodzielnie usunelam. Przepraszam Moderatorki. Podwoje czujnosc, obiecuje.
54 2010-12-18 20:53:35 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-18 21:27:24)
Co do antypatii innych osób wobec mnie, jest mi zawsze jakos przykro, tak jak kazdemu zresztą. Ale nie staram sie na siłę by ktos mnie lubił. Czy zabiegam? Tak troche . Staram sie czasami dociec , jakie sa powody i dochodze do wniosku, ze to jest raczej wina mojego charakteru .
Zreszta nie trzeba wynajmowac adwokata do rozwodu, w razie konieczności sa z urzędu przyznawani.
Na razie zrobiłam (czyli umyłam )korytarz, dostałam dusznośc, teraz siedzę mysląc jak to będzie dalej. Czy ustapia mi duszności, czy dam rade w ewentualnej pracy, czy zarobie tyle, by oko mu zbielało, no tak fajnie by było pokazac dziadowi, że potrafie zyc bez niego. On śmieje sie, że sam po zasadniczej szkole jest w biurze , a ja po smiesznej maturce , na której by mu tak zalezlo, musze szorować przepastne hale i myc ogromne okna.
Teraz włsnie do mnie doszło, ze gdyby wrócił, musiała bym siedizeć cicho, skruszona, i patrzec jak mnie nienawidzi. nie wiem co lepsze, bieda bez niego czy udreka z nim.
Za rozmowy jestem WAM bardzo wdzięczna.
Jakaś kontrola musi być w związku nie ma tajemnic,ludzie w padają przez szczegóły,autorka ma racje aby mieć wątpliwości bo te szczegóły już ma.przecież trudno jest ewidentnie kogoś złapać na gorącym uczynku! Zaufanie to podstawa zgadzam się z wypowiedziami ale na tym właśnie żerują ci co zdradzają.
...czy zarobie tyle, by oko mu zbielało, no tak fajnie by było pokazac dziadowi, że potrafie zyc bez niego. On śmieje sie, że sam po zasadniczej szkole jest w biurze
Teraz włsnie do mnie doszło, ze gdyby wrócił, musiała bym siedizeć cicho, skruszona, i patrzec jak mnie nienawidzi. nie wiem co lepsze, bieda bez niego czy udreka z nim.Za rozmowy jestem WAM bardzo wdzięczna.
I o te rozmowy - spojrzenie z zewnątrz, kotek, tu chodzi. Oczy nam się otwierają, bo zafiksowanym i nieszczęśliwym, to i owo nam umyka. Forum stawia do pionu.
No jeśli masz pracować li tylko po to by MU oko zbielało (a nie po to by uzyskać niezależność finansową) to musisz się zakręcić koło stanowiska kierowniczego! ![]()
Dla mnie Gaziu juz niczego nie powinnas dla niego robic nawet zabielac mu oka
... co Cie obchodzi jego zbielale oko?
Jakaś kontrola musi być w związku nie ma tajemnic, ludzie wpadają przez szczegóły,autorka ma racje aby mieć wątpliwości bo te szczegóły już ma.przecież trudno jest ewidentnie kogoś złapać na gorącym uczynku! Zaufanie to podstawa zgadzam się z wypowiedziami ale na tym właśnie żerują ci co zdradzają.
To prawda ze zeruja... Sztuka jest od razu za pierwszym razem postawienie sprawy jasno by nie bylo watpliwosci kto jest winowajca. Niedobrze mi sie robi jak ktos pisze, ze zdradzil BO.... partner nudny w lozku, partner niedobry, partner brzydki, biedny, glupi, gruby, chudy...
No i mamay winnego.. ha ha ha
Tylko leniwi intelektualnie ludzie tak pisza. Zdradzamy bo mamy z tego przyjemnosc wieksza niz przyjemnosc z bycia uczciwym. Nie mamy kregoslupa moralnego, jestesmy niedorobieni... dlatego zdradzamy. Juz ja widze tych wszystkich zdradzajacych, ktorzy w trakcie orgazmu mysla o swoim nudnym parnerze i ciezkim zyciu.... dlaczego tak ciezko napisac prawde? Przeciez w czasie seksu z kochankiem NIKT i NIGDY nie mysli o nieszczesliwym zyciu jakie wiodl z partnerem....
a potem wyrzuty sumienia? Po co?
Normalna reakcja na zdrade : ZDRADZILES MNIE I JA TEGO NIE AKCEPTUJE....
za kazdym razem gdy ktos radzi: staraj sie bardziej, walcz, kup seksowna bielizne... to chce mi sie wyc... a kotem jestem ![]()
Potem rosna cale pokolenia popapranych rodzin... a po co? Wystarczy jednemu takiemu odciac mozliwosc rozmnazania sie... i po genach i po chorych relacjach w rodzinie.
Jesli czlowiek byl takim idiota, ze wyszedl za maz lub ozenil sie z kims kogo nie kocha to musi poniesc konsekwencje swoich czynow... a nie zdradzac!!!!
Nie robmy paranoi z zycia... wystarczy to co przyroda nam sprawia
Jesli kogos nie kochamy to nie oznacza, ze mamy prawo go krzywdzic...
Nie moglabym zyc w zwiazku, w ktorym musze kogos kontrolowac... A co to ja "kanar" malzenski jestem?
Jesli ktos zawiodl moje zaufanie to znaczy nie mniej nie wiecej niz to, ze to zaufanie DOSTAL... i to zaufanie zbeszczescil... Czyli ZDECYDOWAL, ze chce to zaufanie zbeszczescic.. bo mu "pewna czesc ciala stanela na wysokosci specjalnego zadania" Zatem WYBRAL...
moze mozliwosci wyboru ograniczala mu slaba baza moralna wyniesiona z domu.... no coz jego problem... zawsze moze isc do psychiatry jesli ma wyrzuty sumienia i nie wie dlaczego jego cialo wykonuje ruchy nad ktorymi on nie panuje... albo do egzorcysty..
Ja jak juz pisalam jestem kotem, a nie psychiatra czy egzorcysta i nie bede nikogo uleczac moja ciepla osobowoscia... i mam takie stanowisko w sprawie zdradzania.
Chcialabym kiedys przeczytac post od kogos kto napisze ze jest dupkiem zolednym, nic niewartym idiota i nikczemnikiem wijacym sie ze wstydu i zalu bo zdradzil wspanialego partnera..... jak to przeczytam kiedys to pochyle czola z szacunkiem... na ten moment to tylko wielka sciema!
To ja.juz po swietach.Dzien przed wigila mielismy powazna rozmowe, wlasiwie ja mowilam a on sluchal i tlumaczyl sie ze to tylko smsy.Po naszej rozmowie wział urlop do konca roku.Narazie zostal na miejscu pracuje w swojej firmie i puki co nie jedzie w delegacje.Nibi wszystko jest ok, ale ja dokonca mu nie ufam,gdy dzwoni jego komorka lub przychodzi sms to az mnie ciarki przechodza.Mimo to staram sie trzymac i probuje zyc ja k przedtem. Mam nadzieje ze kiedys bedzie wszystko jak dawniej.Dziekuje wszystkim za rady a szczegolnie te ktore doradzaly rozmowe.Pozdrawiam.Izabela76
Witaj Izabelo76, Napisz jak się sprawy mają?
Jak zaczełam podejrzewać mojego mężczyznę był listopad,sms-y były od września ale nigdy wcześniej nie przeglądałam jego telefonu. Przejżałam końcem listopada i znalazłam koleżeńskie sms-y,jak zrobiłam jazdę to póżniej wszystko kasował,zmienił nazwę tej pani w telefonie dla niepoznaki, wyłańczał głos telefonu,spał i s... z telefonem.
Przyśięgał,że ona sama tak pisze i że powiedział jej że sobie nie życzy ale na moją prośę aby to zrobił przy mnie-odmówił.
W wigilię o 0,30 rano wysłała mu sms :-( Jak można odczytać takiego sms?
Dzisiaj już nie mieszkamy razem,wyprowadził się. Przysięgał,że nic ich nie łączy,że to tylko koleżanka.
Wyprowadził się bo mieliśmy odpocząć.Jak myślicie czy za bardzo się nie zmęczy koleżanką,aby odpocząć ode mnie?
Tak to się zaczyna od smsów, tylko nieliczni się opierają.. niestety..
Powiem tak, Bo to sie zwykle tak zaczyna . Niby niewinnie od sms- a jednak to najlepsza droga do poczatkow zdrady. Smutne ale niestety prawdziwe. Czy mozna cos doradzic? Chyba tylko szczera i uczciwa rozmowe pozbawiona emocji. Moze ta droga da sie cos wyjasnic i uspokoic podejrzenia.Nie wiem.Ale mimo wszystko warto probowac i byc bardzo czujna. Awantury i rozne oskarzenia oraz OSTRE slowa moga doprowadzic do najgorszego scenariusza. Spokoj i rozwaga to najlepszy DORADCA dla tej podejrzanej sytuacji. A niewatpliwie trzeba to WYJASNIC do konca. Powodzenia
Oj dziewczęta naiwne... Każdy pragnie namiętności. Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani. Ale czy chcesz mieć psa na łańcuchu, czy wolnego mężczyznę, który dobrowolnie wybiera Ciebie?
W chwili, kiedy uznałaś, że "musisz" kontrolować swojego męża, Twoje małżeństwo przestało istnieć jako związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi.
O Człowieku naiwny... Myslisz Ty, ze jak się jakaś babka uprze SMS Cie zbajerować, to Ty bedziesz wiedział, gdzie masz ręce a gdzie nogi? My kobiety dobrze to wiemy i dlatego takie sms to przegięcie
Czlowiek napisał/a:Oj dziewczęta naiwne... Każdy pragnie namiętności. Nie ma uczciwych - są tylko słabo kontrolowani. Ale czy chcesz mieć psa na łańcuchu, czy wolnego mężczyznę, który dobrowolnie wybiera Ciebie?
W chwili, kiedy uznałaś, że "musisz" kontrolować swojego męża, Twoje małżeństwo przestało istnieć jako związek dwojga dorosłych, wolnych ludzi.
O Człowieku naiwny... Myslisz Ty, ze jak się jakaś babka uprze SMS Cie zbajerować, to Ty bedziesz wiedział, gdzie masz ręce a gdzie nogi? My kobiety dobrze to wiemy i dlatego takie sms to przegięcie
za wykopki archeo należy Ci się Złota Łopata
ten wątek jest martwy od sześciu lat...
Moj były też tylko pisał z koleżanką mężatką na skypie firmowym, derwował się jak mu zwracałam uwagę, twierdził że to tylko koleżanka....
Pisał od maja do nadal....
Ona na tematy z życia mu pisała, o opiciu go, o braku możliwości dzieci, o spojrzeniach w pracy i tylko koleżanka?
Zostawił mnie w 3 miesiącu ciąży ktorą planowaliśmy, bo wypalił się, nie kocha dziecka nie chciał. Z dnia na dzień....
Droga autorko,
Rozmowa była bardzo mądrym posunięciem
Dobrze,że wyjasniłaś mężowi w czym problem:)
Mam nadzieję ( i z całego serca Ci tego życzę) ,że mąż zrozumiał i podejmie słuszną decyzję ![]()