netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

940 odpowiedzi170 307 wyświetleńzałożony przez kiedysbylam, 01.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 941 ]

456

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
smallangel napisał/a:

Mam w życiu bliską znajomą - Mąż również ją zdradził. Temat był na tyle beznadziejny,że wyrzucał ją ewidentnie z życia (miał, spotykał się z kochanką), rozwód itp. Dziś szaleję za Nią. Dlatego czasami z beznadziejnych sytuacji wychodzi się tylko trzeba to umiejętnie rozegrać.

A co to za cudowne lekarstwo ma twoja bliska znajoma? Może gdybyśmy wszystkie je zażyły, nie byłoby tylu rozwodów?:)

457

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dzisiaj u mnie jest ten dzien... stresa mam jak nie wiem. on mysli ze jestem w polsce na weselu. a nie jestem. nie ma mnie od wczoraj w domu. przypuszczam ze moze chciec to wykorzystac i urzadzic romantyczny wieczor/noc z nia u nas w mieszkaniu. moze sie myle.

wiem ze pospal dzisiaj, potem sprzatal w mieszkaniu (sasiadka widziala jak sciera parapaety!!!) teraz niedawno byl na zakupach bo jej maz do niego dzwonil o waz ogrodowy zapytac, teraz jest w domu, ale motor jest otkryty wiec jeszcze sie gdzies wybiera (po nia?). nie wiem, moze to tylko moja wyobraznia. moze. zastanawiam sie o ktorej mam pojechac do domu zeby miec pewnosc....? w sensie jesli mieszkanie bedzie w stanie niezmienionym, nieposprzatane, moje pranie suszylo sie w salonie i nigdy by go nie wyniosl np do mojej sypialni bez powodu, jesli w lodowce bedzie mial to co zwykle -czyli dwa soki i aktimele, to nawet jak jego w domu nie bedzie no to bede wiedziala ze nie planowal jej przywozic. Ale chce miec pewnosc. wiec nawet jesli nie przylapalabym ich na goracym uczynku, bo jeszcze by jej nie bylo np no ale jesli mieszkanie bedzie posprztane, moje pranie wyniesione i zakupy w postaci wina i dwoch kawalkow drogiego miesa, no to nie bedzie watpliwosci. a jesli by to planowal, no to musialby sie przygotowac, znam go. na bank by wlasnie posprztal, chcial zaimponowac mieszkaniem, ugotowalby cos itd. no zobaczymy. powiedzialam sobie - wyszla taka okazja i to jest ostatni weekend ktory posiwecilam na niego. ale skoro tu jestem, musze to sprawdzic. tylko o ktorej mam wrocic do domu? czy juz ok 18-19 czy dopiero wieczorem totalnie ok 21?

458

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Obstawiam 21szą:)

459

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bella - masz chwile na skypa?

460

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

i kolejne pytanie - co ja mam wlasciwie zrobic jakbym ich tm obu zastala? albo co mam zrobic jak jej nie bedzie ale kolacja prawie gotowa i cala reszta, no ale on mi powie ze to dla niego samego wszystko oczywiscie?

461

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ok - jestem juz pewna ze ona tam dzisiaj bedzie. okazuje sie ze powiedzial sasiadowi ze wybiera sie na impreze dzisiaj ale bardzo prawdopodobne ze ipmpreza przeniesie sie do niego. !!!! rozumiecie. czyli zabezpieczyl sie przed sasiadem zeby sasiad przypdkiem nie przychodzil wieczorem - no bo bedzie mial 'gosci' i dodatkowo ze jakby ktos zobaczyl kogos wchodzacego/wychodzacego z naszego mieszkania - no to nic dziwnego nie bedzie no bo byla impreza. nie wierze w to!!!!n ze on naprawde plauje to zrobic!! przyprowadzic ja do naszego mieszkania!!!!

teraz tylko o ktorej tam pojade, ale mysle ze im pozniej tym lepiej. nie wiem czy naprawde robi jakas imprezke i beda inne osoby w tym ona, a ona potem zostanie czy to te tylko wielka sciema ale mysle ze raczej sciema. na zakupach byl na motorze tylko zp lecakiem wiec nie nakupowalby na tyle zeby na impreze bylo dla ilus osob. a w domu nie bylo juz nic. no ale wino, truskawki, soczek i cos do jedzenia dla 2 osob do placeka sie zmiesci....

masakra jakas. co ja mam zrobic?? jak ich tam zastane???

462

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Bella - masz chwile na skypa?

Nie mam chwili, ale dla Ciebie ją znajdę:)

463 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-06 19:39:25)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Bellatrix napisał/a:
smallangel napisał/a:

Mam w życiu bliską znajomą - Mąż również ją zdradził. Temat był na tyle beznadziejny,że wyrzucał ją ewidentnie z życia (miał, spotykał się z kochanką), rozwód itp. Dziś szaleję za Nią. Dlatego czasami z beznadziejnych sytuacji wychodzi się tylko trzeba to umiejętnie rozegrać.

A co to za cudowne lekarstwo ma twoja bliska znajoma? Może gdybyśmy wszystkie je zażyły, nie byłoby tylu rozwodów?:)

Chcesz do niej namiary? Może podzieli się tym cudownym lekarstwem smile. Śmiem stwierdzić, że gdyby większość miało w sobie tyle samozaparcia, mądrości rozwodów byłoby mniej. Człowiek uczy się na błędach.

464

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

udalo sie. w moim mieszkaniu byla kochanka mojego meza razem z jej siostra i jej chlopakiem. ja przyjechalam z zakupami i butelka wina jakby nigdy nic do swojego mieszkania.

465

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

heh.hi co? zrobilas rumbe?jakie byly miny i dialogi? impreza udana,wszyscy wytrwali do konca? big_smile jak sie po tym wszystkim czujesz?

466

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

udalo sie. w moim mieszkaniu byla kochanka mojego meza razem z jej siostra i jej chlopakiem. ja przyjechalam z zakupami i butelka wina jakby nigdy nic do swojego mieszkania.

Tak rodzinnie... Żałosny gnojek.

467 Ostatnio edytowany przez raki (2013-07-07 12:36:38)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

smallangel
Nie uważasz, że przesadzasz?
Wchodzisz teraz na ten wątek i nagle wytykasz kedysbylam "błędy" i pouczasz, co była mogła zrobić, by jednak go odzyskać.
Przecież on zdradził, on jeśli by chciał, powinien błagać, przepraszać, starać się. Nie zrobił tego. Jego postawa jest jasna. Kiedysbylam zrobila wszystko, co mogła. Zaproponowała naprawę, wspólną pracę, miany itp.
Przecież nie chodzi o to by kogoś zdobyć kruczkami w stylu "Napraw mi kochanie samochód, bo jesteś jedynym na świecie, który to potrafi zrobić i robisz to tak dobrze, tak pięknie, a w nagrodę za zrobienie postawie Ci pomnik"
W dobrym związku nie chodzi o to, by cokolwiek ROZGRYWAĆ. Będą mieli być razem, jak zniknie kochanka, coś się stanie lub mu przejdzie, może będzie chciał wrócić, ale to od żadnych gier nie zależy (miłość to nie gra). Ale nie wiadomo, czy kiedysbylam go wtedy zechce przyjąć i gdzie będzie w życiu.
Heloł?! Dziewczyno, ogarnij się i poczytaj o kiedysbylam i zacznij się starać słuchać.

***

kiedysbylam, jak się czujesz? Wszytko ok?
Nie wiem, po co sobie fundowałaś coś takiego, mam nadzieję, że ten obraz Cię nie będzie prześladował.
Widać musiałaś dotknąć jego g...
Co dalej, chyba czas powiedzieć dość jego panoszeniu się w Twoich czterech kątach.

468

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam , przeczytałam cały Twój wątek. Było mi ciężko go czytać, to co czytałam bolało, jakby dotyczyło mnie samej.

Cholernie Ci współczuję i powiem Ci tak... Zgadzam się z wypowiedzią raki. To nie Ty jesteś powodem rozpieprzenia tego związku, tylko ON! Nie jesteś bez winy ale nie ma ludzi idealnych. Sama miałam podobne jazdy z tatą, zniszczyło mnie to. Mam problemy z zaufaniem, boję się, mam fobię, nerwicę i wszystko widzę w ciemnych barwach. Wiecznie słyszałam "nie poradzisz sobie", "nie dasz rady", itd.
Nieważne, mówimy tu o Tobie.

Uważam, że zrobiłaś wszystko, żeby ten związek reanimować. Schowałaś dumę do kieszeni, walczyłaś, a on co? Kłamał jak z nut, że nic go z tą zdzirą nie łączy, że to nie ma związku z inną kobietą <ta, jasne...>. Podziwiam Cię ale jednocześnie wiem, że ja bym tak nie umiała. Też jestem osobą wierzącą ale nie umiałabym wybaczyć zdrady. Nie umiem z tym żyć! Czuję obrzydzenie, ciągle mam przed oczami jak facet robi to z inna, że potem mnie całuje, dotyka.

Ty pokazałaś, że mimo wszystko spróbujesz wybaczyć, pokazałaś ile znaczy dla Ciebie sakrament, błogosławieństwo. A on co? Nadal łgał i za Twoimi plecami spotykał się z nią.

Twoje opanowanie, klasa i poziom mi imponują. Ja bym zaczęła rwać włosy z głowy, wykrzykiwała obelgi ,a tą... pseudo-kobietę <bo prawdziwa nie robi drugiej takich świństw> rozerwałabym na strzępy. Ty postąpiłaś inaczej... Brawo! Szczerze podziwiam. Ona jest jego warta. Przy spotkaniu z Tobą kłamała w żywe oczy nadal i mimo tego, że poznała prawdę nadal z nim jest! Spotyka się w Waszym mieszkaniu!

Podsumowując mój długi wywód <ciekawe, czy ktoś to przeczytał wink >, chcę Ci powiedzieć, że nie masz sobie nic do zarzucenia. Nie słuchaj tego, że masz walczyć, bo nie Ty poszłaś w tango, za nic mając przysięgi przed Bogiem, nie Ty kłamałaś, nie Ty sprowadzasz kochanka do mieszkania, nie Ty manipulujesz uczuciami. Zrobiłaś dla tego człowieka dużo więcej niż na to zasłużył. Dla mnie za te wszystkie kłamstwa, zasługuje najwyżej na splunięcie.

P.S. Napisz, czy wszystko w porządku u Ciebie, jak się trzymasz...

Pozdrawiam serdecznie

469 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-07 15:24:44)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
raki napisał/a:

smallangel
Nie uważasz, że przesadzasz?
Wchodzisz teraz na ten wątek i nagle wytykasz kedysbylam "błędy" i pouczasz, co była mogła zrobić, by jednak go odzyskać.
Przecież on zdradził, on jeśli by chciał, powinien błagać, przepraszać, starać się. Nie zrobił tego. Jego postawa jest jasna. Kiedysbylam zrobila wszystko, co mogła. Zaproponowała naprawę, wspólną pracę, miany itp.
Przecież nie chodzi o to by kogoś zdobyć kruczkami w stylu "Napraw mi kochanie samochód, bo jesteś jedynym na świecie, który to potrafi zrobić i robisz to tak dobrze, tak pięknie, a w nagrodę za zrobienie postawie Ci pomnik"
W dobrym związku nie chodzi o to, by cokolwiek ROZGRYWAĆ. Będą mieli być razem, jak zniknie kochanka, coś się stanie lub mu przejdzie, może będzie chciał wrócić, ale to od żadnych gier nie zależy (miłość to nie gra). Ale nie wiadomo, czy kiedysbylam go wtedy zechce przyjąć i gdzie będzie w życiu.
Heloł?! Dziewczyno, ogarnij się i poczytaj o kiedysbylam i zacznij się starać słuchać.

Jeżeli chcesz się do mnie poprawnie zwracać - to ja Kobieta. Ogarnięta to jestem - nie martw się o mnie smile.
Widać, że nieuważnie czytasz to co piszę (widzi się to co się chce widzieć, a nie co jest widoczne). Jeżeli byś dokładnie czytała ( a nie po łepkach), byś również przeczytała to, że zapoznałam się z CAŁYM wątkiem kiedysbylam i dopiero skomentowałam coś co uważam za BARDZO istotne i na co autorka była przygotowana (wyraziła zgodę). I jakoś moje spostrzeżenia, moja wiedza jest tak bliska wiedzy kiedysbylam psychologa - dziwne nie?
Autorka nie ma do mnie żadnych pretensji a poboczne osoby mają - czyżbym trafiła w sedno? big_smile

Nie mam zamiaru więcej z Tobą tu polemizować, chyba, że ukażesz mi to, że masz jakąkolwiek wiedzę na temat partnerstwa. Na razie nie błyszczysz w tym temacie.

Jeżeli masz mi cokolwiek jeszcze do powiedzenia - nie zaśmiecaj wątku. Wszelkie zażalenia proszę kierować na podanego maila w profilu smile.

Pozdrawiam.

470 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-07 16:19:32)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie czytalam dokladnie jeszcze co napisaliscie... jestem z jednej strony w totalnej rozsypce a zdrugiej czuje ze to jest moj przelom, ze tego mi bylo trzeba i jestem najszczesliwsza pod sloncem ze gnojka zlapalam na goracym uczynku. brak mi slow mimo wszystko. smial mi sie w twarz a one 'sprzataly' i wkaldaly moje talerze do mojej zmywarki zamiast od razu wyjsc! wtedy mi nerwy puscily.

471

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam przytulam.

smallangel
Fatkycznie polemika z Tobą jest mało sensowna. Kończąc ją napiszę tak:
1. żądasz ode mnie certyfikatów?
2. czytałam uważnie, wiem, że "przeczytałaś" wszystko, co tym bardziej świadczy o niewielkim Twoim  zrozumieniu wątku,
3. kiedysbylma zaczęła się bronić przed Twoimi postami od razu, pytać (co jeszcze miałam zrobić?),ale widać nie doczytałaś.

472

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

raki dziekuje.

473

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam, on jest jednak bez honoru zupełnie.
Teraz już będzie tylko lepiej, zobaczysz.

474

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dziewczyny nie kłóćcie się tutaj proszę, nie róbcie z tego wątku jakiejś walki na posty ok?

kiedysbyłam - od początku czytam Twój post, nigdy sie nie odzywałam, ale też mi łzy leciały jak czytałam niektóre wpisy sad((( dlatego, ze Cie polubiłam, mimo tego że Cie nie znam osobiście, że Cie nie widziałam, nie znam Twojego głosu to uważam, ze jesteś wspaniała i silna kobietą!!!! w połowie chciałabym mieć Twoja siłę !!!!

facet z którym byłaś ... dostałas od niego również wspaniałe chwile, kilka lat fajnego życia, ale to co zrobił ... brak słów!!! wychodzi na to, ze nie warto być dobrą dla faceta bo to się obróci przeciwko kobiecie, zresztą pewnie niejeden facet też był dobry dla kobiety i też dostał od niej kopa, nie ważne

kochana!!!! proszę bądź silna! mimo bólu mimo łez bądź silna bo jesteś dla mnie wręcz wzorem!!!

jak sie w ogóle czujesz?
przytulam mocno

475

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dziekuje Wam wszystkim za mile slowa.

smallangel - troszke poczulam sie tak jak napisala raki - ze jednak cos zle zrobilam w tej mojej walce i probie naprawy, ze jednak moglam JESZCZE inaczej postapic, jeszcze cos wiecej/inaczej zrobic. NIE MOGLAM. nie mialam szans, od samego pcozatku. od grudnia kiedy probowalam zrozumiec dlaczego moj maz nagle 'nie wie czy che ze mna byc' - NIE MIALAM ZADNYCH SZANS. tylko wtedy tego nie wiedzialam. dlatego nie zaluje, bo nigdy nie wypomne sobie, ze moze gdybym zrpobowala, mzoe gdybym byla bardziej cieprilwa to moze byc sie udalo.... niewazne.

wczorajsza sytuacja po krotce - weszlam z kolezanka do mieszkania (wiedzialam juz ze jest 'impreza i jest wiecej osob niz oni sami) weszlysmy z siatkami zakupow i butelka wina w rece - tak po prostu jak sie wchodzi do swojego domu. najpierw bylam BARDZO spokojna, ale ze one nie dostaly 'werwy' i nie zaczely od razu wychodzic tylko zachowywaly sie jakby nigdy nic, powiedzialy 'to co, sprzatniemy i jedziemy do nas co A. (zwracajac sie do mojego 'meza') na co on - 'no pewnie, ale spokojnie' (zeby sie nie spieszyly tak bardzo. Zaczely zbierac wszystko ze stolu - pakowac salatki !!! one dwie w MOJEJ KUCHNI, kochanka mojego 'meza' - otwieraly lodowke, wkladaly naczynia do zmywarki. w tym momencie moje nerwy pekly, czulam sie jak... nie wiem jak to nawet opisac. nie wiedzialam co mam ze soba zrobic. usiasc i poczekac? wyjsc z domu i poczekac? koszmar. no i sie troche zaczelo. moj 'maz' poszedl po polecak do drugiego pokoju, zaczal tez sie zbierac. mowiac ogolnie. bylam tak bezsilna, czylam ze zadne slowa nie maja juz zadnej mocy, ale z drugiej strony chcialam sie jakos bronic przed krzywda jaka mi wyrzadzana - dostal dwa plaskie bardzo konkretnie - na osobnosci w drugim pokoju. nie zaluje. nalezalo mu sie. nie odwinal sie na mnie, ale oj bardzo sie zdenerwowal - powiedzial zebym go nie dotykala bo sie mna brzydzi. a na koniec grozac palcem 'pozalujesz tego'. no i tyle generalnie. po czym wyszli sobie.

juz jest lepiej. potrzebowalam tego, bo ja tak mocno w niego wierzylam, ze chyba prawie uwierzylabym w to co ona mi powiedziala tydz temu ze ona nie chce miec z nim nic wspolnego poza praca. moja chora psychika jeszcze by sie ludzila - nie ze wroci, ale no ze nie jest takim gnojem. JEST. kropka. przykre ale prawdziwe. nie zasluzylam sobie na to. no ale nie ja jedna. nie chce sie juz nad soba uzalac, tkwic w poczuciu krzywdy. tak,skrzywdzil mnie potwornie i nie tym ze mnie juz nie kocha, ze porzuca. ale JAK to robi i przez to wszystko dookola. przeciez gdyby mial krzte szacunku do mnie to by jej nie zapraszal do mojego domu. to byl moj azyl, mimo wszystko. MOJE miejsce, moj swiat. obdarli mnie nawet z tego. nawet moj dom jest teraz naznaczony tym obrzydlistwem calym i nia. pila wino z moich kieliszkow, jedli zm oich talerzy, na co wszystko tez pracowalam wlasnymi rekoma.

Ale trudno, mysle ze wczoraj zyskalam kolezanke - ta ktora ze mna przyjechala - przypadkiem z dziewczyna sie zgadalam ktora znalam juz jakis czas, ale nigdy z nia bardziej nei rozmawialam. tez ma zlamane serce i zaoferowala wczoraj bezinteresowna pomoc i swoj czas. byla ze mna. mysle ze teraz bede miala kolezanke na dobry start zeby zaczac nowe zycie. we wtorek postaram sie pojsc do banku jesli zwolnie sie z pracy.

o ile jego grozby sie nie zpelnia i nie bedzie chcial mi odebrac tej ostatniej rzeczy - tego prawa ktore mi dal zebym zostala w naszym mieszkaniu.

476

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witaj kiedyśbyłam, napiszę Ci parę słów na początek, bo poruszyła mnie Twoja historia. Wyszłaś za mąż za strasznego chama i prostaka, tak myslę. Również wygląda na to ,że go nie znałaś. Ten człowiek ma slub koscielny? Niewiele to dla niego znaczyło. Ale nie zamierzasz chyba zmarnować wielu lat czy zycia przez kogoś takiego? Oczywiscie , że teraz jest trudno bo jestes normalnym człowiekiem z zasadami i uczuciami, oraz poczuciem przyzwoitości. Oczywiście nie miał on prawa przyprowadzać do Twojego mieszkania tej kobiety, która jest chyba warta jego. To nienormalne sie tak zachowywać, jak widać jednak nie dla wszystkich. Trudno, powiedz sobie zycie jest takie, ze kazdy przez coś przechodzi a ty akurat przez coś takiego. Jest to na pewno teraz dla Ciebie horror, ale  ludzie wychodzą z gorszych. Jesteś młodą, wartościową dziewczyną- i trafisz na kogoś wartoścowego. Nie masz z nim dzieki Bogu dzieci- bo byś miała jeszcze gorszy horror jakby je zabierał do siebie i przebywałyby z tą kobietą, a niejedna porzucona żona tak ma. Ty możesz sie z nim pożegnać i go więcej nie widzieć. Na Twoim miejscu postarałabym sie też o unieważnienie małżeństwa. Musisz mieć silną wolę i charakter oraz pozbyć się złudzeń wszelkich do końca co do jego osoby by szybciej zbudować sobie nowe zycie. Nie trac czasu. Powodzenia.

477

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

czytam i nie wierze, ze mial czelnosc przyprowadzic ja do twojego, waszego domu. i że tez ona nie miała wstydu i przylazła tam. i w ogole  otwieranie lodowki, zmywarki to juz przesada. powinny od razu wyjsc i to uciekac czym predzej.... ale przyjdzie czas, ze zapłacą za swoje winy! Widzisz zdawało ci sie, ze masz takiego dobrego męża, ze go znasz. a tu kawał ch.... jeszcze te jego groźby na koniec ....brak słów zwykły frajer.

478

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

To co się z nimi stanie to nieważne. Niech żyją szczęśliwie, ich życie. Są ludzie bez zasad i honoru i szczęśliwi.
Najważniejsze, co z kiedysbylam.
Jeśli te kieliszki i talerze nie są bardzo drogie spakowałabym je, zmieniła zamki i wystawiła za drzwi. Czym się przejmujesz? Że przyjedzie z Policją? to przyjedzie, wtedy go wpuścisz. Wyznacz też termin odbioru reszty rzeczy.
Gdyby miał jaja i Cię szanował, po prostu w grudniu by odszedł. Załatwił wszystko tak by nic Ci nie brakowało i bzykał się z nią w jej łóżku.
Idź do banku, ale nie pozwól sobie, proszę, na jego obecność. Przecież ma, gdzie spać.

479

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam.. jestem w szoku...

z jednej strony szkoda że nie przyszłaś tam później (około 12 np. z aparatem w ręku - twarde dowody w sprawie), ale z drugiej strony ten widok mógłby być zbyt bolesny... a już na pewno do wyrzucenia wszystkie rzeczy których dotykali...

jak się dzisiaj czujesz?

480 Ostatnio edytowany przez kama13 (2013-07-08 13:17:04)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - oj ciężko pewnie było zobaczyć ich razem. Ale ja sama wiem, że z drugiej strony to ułatwiło wiele spraw. Mój małżonek do tej pory twierdzi, że on żadnego romansu nie ma a mam tyle dowodów, że mogłabym nimi handlować gdyby ktoś był w potrzebie wink I na prawdę wolałabym gdyby się przyznał zamiast cały czas oszukiwać.

My walczyliśmy, bo ja chciałam i on chciał (tak mówił). Ale potem wyszło jednak na jaw, że on chciałby być z nią i ze mną. A tego nie byłam w stanie zaakceptować. I niestety przechodzę przez to co Ty. To ja wreszcie zdecydowałam, że jest już tak beznadziejnie, że nic nas nie uratuje. Od tego czasu, czyli od niecałego miesiąca, mieszkamy razem. Ale to całe szczęście zmieni się w tym tygodniu. Chociaż nie zamknęliśmy jeszcze kwestii mieszkania (kredyt) a wolałabym się wyprowadzić po uzgodnieniu pozwu. Jednak nie wytrwam już dłużej i zaryzykuje. Niech tylko spróbuje mnie wtedy oskarżyć o rozbicie rodziny lub coś podobnego. Nie będę się wtedy wahała i zawnioskuję o rozwód z jego winy.

Jak sobie jeszcze przypomnę, ze i mój małżonek przyprowadzał tą lafiryndę do domu to mi się niedobrze robi. Na dodatek wiem, że ona spała u nas i nie wiem tylko w którym łóżku!

kiedysbylam - życzę Ci dużo siły, teraz powinno już być z górki!

481 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-08 14:40:54)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. wydaje mi sie ze oficjalnie, nawet przed jej siostra to oni jeszcze tak razem nie sa. nie wygladalo to tak jakby ona miala tam zostawac - posprzatane byla ewidentnie lazienka, kuchnia i salon - czyli wszystkie pomieszczenia gdzie mieli jakby przebywac. do mojej sypialni powrzucal moje pranie i jakies tam inne rzeczy, swoj pokoj - tez mial generalnie balagan.

Zreszta ulewa mi sie juz. Dobrze ze nie przyszlam pozniej bo jakby byl pijany to mogloby byc jeszcze gorzej. A zdjecia z tego co zobaczylam - czyli 3ki jego gosci w domu - dla sadu nie oznacza nic. nie mam twardych dowodow zdrady (takich dla sadu) - bo on przeciez sam mi sie przyznal, ale nagrane tego nie mam, tak? meile oryginalne ktore mam wydrukowane - sa slabe w tresci. te bardziej 'milosne' mam kopiowane do worda - czyli zaden dowod - moglam sobie sama to napisac. itp itd.  generalnie poki nie mam twardych dowodow ze mnie z nia konkretnie zdradzil, dla sadu - to odnosnie tej sytuacji to zasmieje mi sie w twarz w sadzie i powie - prosze sedzi zaprosilem do swojego mieszkania 3ke znajomych, siedzielismy i jedlismy grilla a moja zona ma obsesje ze byla tam moja kochanka. a ja przeciez nie mam dowodu ze ona to jego kochanka. tzn przed nim mam, ale nie dla sadu. niewazne.

zreszta - problem polega na tym, ze jak my, kobiety dowiadujemy sie po raz 1, 2gi, 3ci o zdradzie, trafiamy na pierwsze dowody - to myslimy o swoim zlamanym sercu i ze to niemozliwe, a nie to rozwodzie...:/ gdybym ja wszystko co kiedykolwiek znalazlam - udokumentowala jakos, robila zdjecie kazdej jednej rzeczy, nagrywala rozmowy to bym miala takie dowody ze glowa boli. a tak nie mam prawie nic co do sadu sie nadaje... 

rozmawialismy wczoraj jak przyszedl - spokojnie. na szczescie niczym sie nie odgrazal, nie mowil nic na temat tego sobotniego 'pozalujesz tego' (ponioslo go czyli heh) - mieszkanie - tak jak mialo byc bedzie na mnie, ide do banku najpozniej w sobote. Dzieki Bogu - to mieszkanie to jedyne co mi pozytywne po  tym wszystkim zostaniie - bedac sama nigdy bym mieszkania w londynie pewnie nie kupila. a tak - splace go i bede miec SWOJE mieszkanie. powiedzial cos w stylu generalnie ze 'ja cie nie obwiniam'. no super, chociaz tyle.
no i najwazniejsze: nabral powietrza i powiedzial: 'do konca wrzesnia bede skladal o rozwod, wiec chcialem zebys wiedziala'. na co ja (szok w srodku, tak, szok mimo wszystko) i mowie mu spokojnie tez: ' ale zebys mial swiadomosc ze ja sie nie zgodze na rozwod bez orzekanai o winie, wiec jesli chcesz zeby to bylo szybko to zalatw to tak powinno byc'. na co on: 'porozmwaiamy jeszcze o tym'.

oczywiscie moglabym sie nie zgodzic po prostu na rozwod -odroczenie sprawy, bla bla bla, bedziemy dopiero 2 miesiace zalozmy mieszkac osobno, ale chyba nie ma to sesnu. przyszedl czas kiedy mam tak totalnie dosc tego co on narobil ze chce zeby to sie skonczylo, wiec pewnie sie zgodze, ale oczywiscie pod warunkiem ze bedzie orzeczenie jego winy, i nie chodzi o NIC, o zadne pienaidze, bo wszystko bedzie juz pozalatwiane. ale o fakty i prawde. nie sadze zeby wystpil o rozwod z jego winy, ale z 2 strony jemu sie spieszy zeby z ia moc byc oficjalnie, a tak to bedzie sie rozwod ciagnal dlugo, wiec moze sie skusic. a jemu sie spieszy. on chce byc z nia juz oficjalnie. ROZWOD czemu to slowo mimo wszystko jest tak przerazajace? dlaczego nie pragne rozwodu jak niczego na swiecie po tym co mi zrobil? dlaczego sama nie chce zlozyc pozwu? Wiecie.... to nie jest ze ja jestem jakas totalnie zalamana.... ale ja po prostu nie wierze ze to wszystko sie dzieje naprawde... ze zaraz bedziemy sie rozwodzic i ze to jest juz takie jasne teraz i oczywiste - on po prostu odszedl od kochajacej zony i taka ktora tez sam kochal przez dlugi czas, do innej.  prawie rok wyrwany z zycia zaraz bedzie, a to wszystk ojest tak proste i oczywiste. brak slow.

482

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłąm. ja nie rozumiem, czego ty się spodziewałaś
to jest tak, że facet mówi nie cchę z tobą być, nie kocham, chce się rozstać, nie jestesmy razem, to nie ma szans... i tak dalej

a ty słuchasz a nie słyszysz
oglądasz, a nie widzisz

i teraz nagle wielce oburzona dajesz mu w twarz?? bo przyprowadził kogoś do waszego domu??
to przecież TY się zgadzasz, żeby mieszkał z tobą mimo, że on już dawno zadeklarował, że z tobą nie jest
zgodziłaś się "na lokatorstwpo" a odbierasz mu prawo do jego gości, jego relacji, jego zycia?/
bo ty mimo wszystko spodziewałaś się, że:
nie ma żadnej niuni na boku
kocha tylko ciebie
jak poczekasz to on się opamięta i do ciebie wróci

w efekcie straciłaś całą mase czasu i energiii
w efekcie zachowujesz się wobec niego histerycznie i jak dla mnie -poniżej godności włąsnej- dałaś mu w twarz??

za to, że  - PPOTWIERDZIŁO SIĘ TO, za to powinnas dac mu w pysk na samym początku i wypieprzyć z domu??
czekałas tyle czasu na "dowód"??

pisałam kiedyś, że zyjesz nadzieją i naiwną wiara

i to prawda kiedyśbyłam...
pora się obudzic
was już nie ma, jego już nie ma
teraz masz do wyboru - iśc z nim na wojne - która już się zaczeła - ty w twarz, on groźby..
albo odpuścić
zrealizowac swój plan, który miałaś na początku i wypieprzyć dziada z chaty

483 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-07-08 16:00:30)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

M. wydaje mi sie ze oficjalnie, nawet przed jej siostra to oni jeszcze tak razem nie sa. nie wygladalo to tak jakby ona miala tam zostawac - posprzatane byla ewidentnie lazienka, kuchnia i salon - czyli wszystkie pomieszczenia gdzie mieli jakby przebywac. do mojej sypialni powrzucal moje pranie i jakies tam inne rzeczy, swoj pokoj - tez mial generalnie balagan.

Zreszta ulewa mi sie juz. Dobrze ze nie przyszlam pozniej bo jakby byl pijany to mogloby byc jeszcze gorzej. A zdjecia z tego co zobaczylam - czyli 3ki jego gosci w domu - dla sadu nie oznacza nic. nie mam twardych dowodow zdrady (takich dla sadu) - bo on przeciez sam mi sie przyznal, ale nagrane tego nie mam, tak? meile oryginalne ktore mam wydrukowane - sa slabe w tresci. te bardziej 'milosne' mam kopiowane do worda - czyli zaden dowod - moglam sobie sama to napisac. itp itd.  generalnie poki nie mam twardych dowodow ze mnie z nia konkretnie zdradzil, dla sadu - to odnosnie tej sytuacji to zasmieje mi sie w twarz w sadzie i powie - prosze sedzi zaprosilem do swojego mieszkania 3ke znajomych, siedzielismy i jedlismy grilla a moja zona ma obsesje ze byla tam moja kochanka. a ja przeciez nie mam dowodu ze ona to jego kochanka. tzn przed nim mam, ale nie dla sadu. niewazne.

zreszta - problem polega na tym, ze jak my, kobiety dowiadujemy sie po raz 1, 2gi, 3ci o zdradzie, trafiamy na pierwsze dowody - to myslimy o swoim zlamanym sercu i ze to niemozliwe, a nie to rozwodzie...:/ gdybym ja wszystko co kiedykolwiek znalazlam - udokumentowala jakos, robila zdjecie kazdej jednej rzeczy, nagrywala rozmowy to bym miala takie dowody ze glowa boli. a tak nie mam prawie nic co do sadu sie nadaje... 

rozmawialismy wczoraj jak przyszedl - spokojnie. na szczescie niczym sie nie odgrazal, nie mowil nic na temat tego sobotniego 'pozalujesz tego' (ponioslo go czyli heh) - mieszkanie - tak jak mialo byc bedzie na mnie, ide do banku najpozniej w sobote. Dzieki Bogu - to mieszkanie to jedyne co mi pozytywne po  tym wszystkim zostaniie - bedac sama nigdy bym mieszkania w londynie pewnie nie kupila. a tak - splace go i bede miec SWOJE mieszkanie. powiedzial cos w stylu generalnie ze 'ja cie nie obwiniam'. no super, chociaz tyle.
no i najwazniejsze: nabral powietrza i powiedzial: 'do konca wrzesnia bede skladal o rozwod, wiec chcialem zebys wiedziala'. na co ja (szok w srodku, tak, szok mimo wszystko) i mowie mu spokojnie tez: ' ale zebys mial swiadomosc ze ja sie nie zgodze na rozwod bez orzekanai o winie, wiec jesli chcesz zeby to bylo szybko to zalatw to tak powinno byc'. na co on: 'porozmwaiamy jeszcze o tym'.

oczywiscie moglabym sie nie zgodzic po prostu na rozwod -odroczenie sprawy, bla bla bla, bedziemy dopiero 2 miesiace zalozmy mieszkac osobno, ale chyba nie ma to sesnu. przyszedl czas kiedy mam tak totalnie dosc tego co on narobil ze chce zeby to sie skonczylo, wiec pewnie sie zgodze, ale oczywiscie pod warunkiem ze bedzie orzeczenie jego winy, i nie chodzi o NIC, o zadne pienaidze, bo wszystko bedzie juz pozalatwiane. ale o fakty i prawde. nie sadze zeby wystpil o rozwod z jego winy, ale z 2 strony jemu sie spieszy zeby z ia moc byc oficjalnie, a tak to bedzie sie rozwod ciagnal dlugo, wiec moze sie skusic. a jemu sie spieszy. on chce byc z nia juz oficjalnie. ROZWOD czemu to slowo mimo wszystko jest tak przerazajace? dlaczego nie pragne rozwodu jak niczego na swiecie po tym co mi zrobil? dlaczego sama nie chce zlozyc pozwu? Wiecie.... to nie jest ze ja jestem jakas totalnie zalamana.... ale ja po prostu nie wierze ze to wszystko sie dzieje naprawde... ze zaraz bedziemy sie rozwodzic i ze to jest juz takie jasne teraz i oczywiste - on po prostu odszedl od kochajacej zony i taka ktora tez sam kochal przez dlugi czas, do innej.  prawie rok wyrwany z zycia zaraz bedzie, a to wszystk ojest tak proste i oczywiste. brak slow.

Nie musisz miec dowodow angielskie sady ( o ile bierzesz rozwod w Londynie , Soliciotrs - wszystko Ci wyjasnia )., biara zdrade bardzo powaznie . I rozpad zwiazku winia zdradzajacego.
Zloz pozew zanim on zlozy , to bedzie dla Ciebie na plus . Z orzekaniem o winie uwierz mi w trakcie rozowdu , kiedy opiszesz wszystko , wyjda zdrady. Dodam tez , ze jesli znasz imie i nazwisko kochanki , mozesz powolac ja na swiadka w  pozwie .
Wynjamij adwokata dobry adwokat dziala cuda .
Powodzenia i nie czekaj az on zlozy pozew , bo nie napisze ze zdradzal i zakochac sie w innej , ale pograzy Cie .

484

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
End_aluzja napisał/a:

pisałam kiedyś, że zyjesz nadzieją i naiwną wiara

i to prawda kiedyśbyłam...
pora się obudzic
was już nie ma, jego już nie ma
teraz masz do wyboru - iśc z nim na wojne - która już się zaczeła - ty w twarz, on groźby..
albo odpuścić
zrealizowac swój plan, który miałaś na początku i wypieprzyć dziada z chaty

jednak takie budzenie się trwa. Nie tak łatwo podjąć decyzję o odejściu, tyle lat budowało się razem swoją przyszłość...i jednak chce dać się szansę. Ma się nadzieję, że będzie lepiej. Ja też czekałam kilka ładnych miesięcy zanim zrozumiałam, że lepiej nie będzie. Jednak lepiej późno niż wcale....

485

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Hej KObieto az sie zarejestrowalam extra bo czytam twojego posta od poczatki
i Brak slow poprostu niewiem co napisac trace powoli wiare w cos takiego jak milosc,
Goraco pozdrawiam

486

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

to prawda kama
nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem, jakbym postapiła

ja też postąpiłam jak marzycielka i idealistka a nie stojąca twardo na ziemi realistka - dałam mezowi szanse po zdradzie...
chociaz rozum mówił odpuść, serce mówiło - daj szansę...
zresztą .. może to serce mówiło odpuśść?/ a rozum mówił -daj mu szansę, może się uda??
juz nie pamiętam...;)

487 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-08 17:42:23)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
End_aluzja napisał/a:

kiedysbyłąm. ja nie rozumiem, czego ty się spodziewałaś
to jest tak, że facet mówi nie chę z tobą być, nie kocham, chce się rozstać, nie jestesmy razem, to nie ma szans... i tak dalej

a ty słuchasz a nie słyszysz
oglądasz, a nie widzisz

i teraz nagle wielce oburzona dajesz mu w twarz?? bo przyprowadził kogoś do waszego domu??
to przecież TY się zgadzasz, żeby mieszkał z tobą mimo, że on już dawno zadeklarował, że z tobą nie jest
zgodziłaś się "na lokatorstwpo" a odbierasz mu prawo do jego gości, jego relacji, jego zycia?/
bo ty mimo wszystko spodziewałaś się, że:
nie ma żadnej niuni na boku
kocha tylko ciebie
jak poczekasz to on się opamięta i do ciebie wróci

w efekcie straciłaś całą mase czasu i energiii
w efekcie zachowujesz się wobec niego histerycznie i jak dla mnie -poniżej godności włąsnej- dałaś mu w twarz??

za to, że  - PPOTWIERDZIŁO SIĘ TO, za to powinnas dac mu w pysk na samym początku i wypieprzyć z domu??
czekałas tyle czasu na "dowód"??

pisałam kiedyś, że zyjesz nadzieją i naiwną wiara

i to prawda kiedyśbyłam...
pora się obudzic
was już nie ma, jego już nie ma
teraz masz do wyboru - iśc z nim na wojne - która już się zaczeła - ty w twarz, on groźby..
albo odpuścić
zrealizowac swój plan, który miałaś na początku i wypieprzyć dziada z chaty

End_aluzja - no oczywiscie ze mowil od dawna ze nie chce ze mna byc, ze nie kocha (w to mialam mu wierzyc tak?), ale mowil tez ze z nia nie jest (a w to juz nie?). to, ze chcialam w to wierzyc, (w to ze nie chce ze mna byc, ale nie z jej powodu) to ze od razu nie uznalam go za gnojka tylko w niego wierzylam to taki wielki blad? blad pewnie i tak, ale nie uwazam ze nadaje sie to na potepienie a Twoja wypowiedz w tym miejscu bardzo we mnie uderza.

piszesz 'dajesz mu w twarz bo przyprowadzil KOGOS do domu' ??!! nie kogos, a swoja kochanke chyba tak??! kobiete z ktora spal, do czego sie sam przyznal w kwietniu. czy robisz ze mnie jakas wariatke teraz? bo tak sie czuje. oczywiscie ze ma prawo do swojego zycia i uwierz mi ze uslyszalam (nie slyszalam a uslyszalam) i zrozumialam to juz dawno temu, ze ma swoje zycie czy mi sie to podoba czy nie. i nie zrobilabym nic, jesli bylby tam ktokolwiek inny, jacys faktycznie znajomi, ale no nie ona bo do cholery ale mimo ze mieszka ze mna nie ma do tego prawa zeby ja do mojego rowniez domu przyprowadzac. nie jestem wariatka, mogl sobie tam zaprosic kogo tylko chce, ALE NIE JA.

tak, zgadzalam sie zeby ze mna mieszkal bo RAZ: mialam nadzieje przez jakis czas i wierzylam ze z nia nie jest (tak wiem, godne potepienia);
DWA: nie moglam w tydzien ani miesiac wziasc kredytu na sama siebie i oddac mu 8 tys funtow bo o takich kwotach mowimy. do tego czekalam do konkretnej ustalonej daty - polowy lipca - kiedy bede miec pewnosc ze od wrzesnia po wakacjach mam prace. a Ty oceniasz mnie jakbym nadal, do tej soboty ludzila sie i nagle sie zdziwila.

tak ludzilam sie ze sie opamieta - ale przez pierwsze 2 miesiace. od prawie miesiaca, odkad to powiedzial mi ze mnie nie kocha i o tym byciu nieszczesliwym - o czym pisalam tutaj, nie ludzialm sie juz zupelnie. i nie robilam nic. i nie spodziewalam sie ze z nia nie jest. ale to nie jest do cholerci rownoznaczne z tym ze spodziewalam sie ze jest zdolny do tego zeby ja przyrpowadzic do mojego mieszkania i akurat u nas sie z nia spotykac, nawet jesli z nia jest!! no przeciez jak mozesz obwiniac mnie za jego decyzje? tak, ja zgodzilam sie na mieszkanie jeszcze razem, bo tak naprawde nie mialam wielkiego wyjscia. ale to go chyba nie upowaznie do lamania juz jakis wszelkich norm spolecznych?

dalej: 'trzeba bylo go wywalic'. a nie probowalam??? sila mam go wyrzucic??? pisalam juz o tym wielokrotnie, nie bede sie powtarzac. on powiedzial 13 kwietnia kiedy sie wyprowadzi i czy mi sie to podoba czy nie, to tak wlasnie bedzie. postawil warunek i wtedy wlasnie sie wyprowadzi - jak zniknie z kredytu i go splace. nawet teraz w sobote kazalam mu sie wynosic. nawet do jego mamy zadzwonilam i powiedzialam ze ja nic od niego nie chce, ze ja go splace, ze oddam mu co do funta co jego, ale niech on sie wyniesie bo ja go nie zniose juz. zrozumiala mnie, ale ona jego tez nie zmusi, ale dzwonila do niego. ale on tego nie zrobi. zamkow zmieniac nie zamierzam bo w sadzie obroci sie to przeciwko mnie - prawnie tego robic nie mam prawa, bo to tez jego mieszkanie i bez wzgledu na moje wlasnie uczucia czy jak to nazywasz histerie - nie mam prawa nie wpuscic go do jego mieszkania. wiec mysle ze wlasnie mysle dosc logicznie mimo wszystko. latwo sie mowi, gorzej zrobic. szczerze? znacie jakas kobiete ktora tak naprawde w 1 dniu wywalila faceta za drzwi (na zawsze juz) bo nie mowie na 1 noc?? bo ja nie .... albo facet sam sie wyprowadza z dnia na dzien BO chce, a jesli nie chce, to latwo powiedziec, ale jakby nie bylo to sa istoty zywe o wolnej woli i na sile ich wywalic nie mozemy. a ja probowalam, a piszesz jakbym tego nie robila.

w twarz - tak, dalam mu 2 raz w zyciu. nie jestem dumna z tego, ale nie zaluje. i znowu - zrobilam to o czym piszesz, 1 raz w zyciu dalam mu w twarz po tym, jak 1 raz nie wrocil na noc do domu w lutym  (czyli zrobil cos, czego nigdy wczesniej w naszym zyciu, domu nie bylo) czyli od razu zareagowalam uznajac jego zachowanie za naganne, a nie dopiero teraz. potem nigdy juz tego nie zrobilam. nawet jak zdrada wyszla na jaw, nawet jak znajdywalam dowody. ale tutaj sytuacja byla inna. to nie chodzilo o to, ze ja nie wytrzymalam bo sie dowiedzialam ze on jednak z nia jest (przeciez ja o tym wiedzialam, to byl tylko dowod, moje wlasne potweirdzenie), ale chodzi o to ze byl zdolny ja przyprowadzic do naszego mieszkania. dla mnie to 2 rozne rzeczy. nie dostal typowo za to ze klamie i ze z nia jest tylko wlansie za to ze naruszyl juz cos co najcenniejsze, najprywatniejsze dla mnie.

a co do grozb - dopisalam przeciez, wyjasnilam jak obecnie sytuacja wyglada. wczoraj zadnych grozb nie bylo. spokojna rozmowa. ja zostaje w mieszkaniu - tak jak sie umawialismy i tak ja ksie umawialismy za bardzo niedlugo ide do banku zeby zaczac t ozalatwiac i potem kwestia do 4 tygodni mysle i go nei bedzie. i powiedzialam mu ze ma zniknac dokladnie w tym dniu w ktorym zniknie z hipoteki. dostajemy telefon/ papiery i nie ma go. nei ze jeszcze z tydzien czy dwa.

488

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Przepraszam za emocje i sady kiedysbylam. Jestem z toba. Trymaj sie.

489

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - kiedyś wręcz zazdrościłam Ci tej sytuacji (mieszkania z A.), bo wydawało mi się że on się opamięta, że dzięki temu że razem mieszkacie, a Ty postępujesz tak jak postępujesz to macie jeszcze szansę... ale teraz jest mi przykro czytać o tym wszystkim... facet bez honoru, bez empatii, bez jakichkolwiek skrupułów (chociażby ze wzg. na to że kiedyś coś do Ciebie czuł powinien uszanować to że mimo wszystko to jeszcze WASZ dom, a Ty nie życzyłabyś sobie jej wizyty...)...

Przykro mi bo widzę, że u Ciebie to jeszcze trochę potrwa, a pisząc o tym że szkoda że nie wróciłaś o 12 myślałam właśnie o zdobyciu dowodów...

Obawiam się że oni tak wyprze się wszystkiego i będzie robił wszystko by rozwód był bez orzekania o winie... przygotuj się do niego dobrze, poczytaj, popytaj prawników...

i przede wszystkim TRZYMAJ SIĘ!

490 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-09 16:39:37)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam- Twój mąż to kawał gnoja. Czasami takie sytuacje powodują, że nadzieja jaką się ma zanika. Są tego plusy i minusy. Minusy tego, że coś się skończy, coś bardzo ważnego dla Nas (bez względu na to czego my chcemy). Plusem zaś jest to, że wiemy na czym stoimy i czas zdecydować o swoim życiu. Pomyśleć o sobie w kwesti ja- nie my, bo nas już nie ma.

Życzę Ci powodzenia i wytrwałości. Jesteś silną Kobietą.

491

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
M. napisał/a:

.... powinien uszanować to że mimo wszystko to jeszcze WASZ dom, a Ty nie życzyłabyś sobie jej wizyty...)...

"Nie życzyłabyś sobie...."?
A to on nie wie, że sobie nie życzy?
Ma się domyślić?

492

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

(...)wczorajsza sytuacja po krotce - weszlam z kolezanka do mieszkania (wiedzialam juz ze jest 'impreza i jest wiecej osob niz oni sami) weszlysmy z siatkami zakupow i butelka wina w rece - tak po prostu jak sie wchodzi do swojego domu. najpierw bylam BARDZO spokojna, ale ze one nie dostaly 'werwy' i nie zaczely od razu wychodzic tylko zachowywaly sie jakby nigdy nic, powiedzialy 'to co, sprzatniemy i jedziemy do nas co A. (zwracajac sie do mojego 'meza') na co on - 'no pewnie, ale spokojnie' (zeby sie nie spieszyly tak bardzo. Zaczely zbierac wszystko ze stolu - pakowac salatki !!! one dwie w MOJEJ KUCHNI, kochanka mojego 'meza' - otwieraly lodowke, wkladaly naczynia do zmywarki.
w tym momencie moje nerwy pekly, czulam sie jak... nie wiem jak to nawet opisac. nie wiedzialam co mam ze soba zrobic. usiasc i poczekac? wyjsc z domu i poczekac? koszmar. no i sie troche zaczelo. moj 'maz' poszedl po polecak do drugiego pokoju, zaczal tez sie zbierac. mowiac ogolnie. bylam tak bezsilna, czylam ze zadne slowa nie maja juz zadnej mocy, ale z drugiej strony chcialam sie jakos bronic przed krzywda jaka mi wyrzadzana - dostal dwa plaskie bardzo konkretnie - na osobnosci w drugim pokoju. nie zaluje. nalezalo mu sie. nie odwinal sie na mnie, ale oj bardzo sie zdenerwowal - powiedzial zebym go nie dotykala bo sie mna brzydzi. a na koniec grozac palcem 'pozalujesz tego'. no i tyle generalnie. po czym wyszli sobie. (?)

Jak dla mnie, to Twoja reakcja była niewspółmierna do sytuacji jaka się rozegrała w Twojej obecności po wejściu do domu.
Dwie obce dla Ciebie kobiety, (z których jedna, o czym wiesz, że jest kochanką męża, a druga jej siostrą) buszują po TWOJEJ lodówce i wkładają brudne naczynia po przerwanej gościnie do TWOJEJ zmywarki, znaczy zachowują się jakby były u SIEBIE, a nie w gościach.
A Ty co?
Jaka była Twoja reakcja, właścicielki/GOSPODYNI tego domu?
Dajesz TYLKO z liścia mężowi, a tym kobietom nie wskazujesz drzwi do wyjścia z TWOJEJ KUCHNI???
Raczej po gościach sprzątają gospodarze domu...zaprosił ich tjmąż, zatem to on powinien czynić te porządki i pełnić obowiązki GOSPODARZA. Tymczasem, te kobiety zachowywały się nader swobodnie, jakby nie pierwszy raz były w tym domu i po gościnie/po sobie 'przątały' terytorium. Wszak zdarzało się, że parokrotnie opuszczałaś dom na kilka dni.
Uznawały swoje zachowanie jako całkiem naturalne, bo akceptowane przez tjmęża.

Można powiedzieć, że dokładnie olały Twoją obecność!
Ale Ty swoim zachowaniem tj. brakiem reakcji na ich zachowanie, zezwoliłaś im na to.
I nie chodzi o chwycenie tych kobiet za kudły i wywalenie je za drzwi, ale stanowcze wyproszenie z kuchni, wskazanie, że nie jest to miejsce dla 'takich' gości i nie życzysz sobie je tu widzieć, a co dopiero, żeby buszowały po TWOJEJ KUCHNI.
Ale to taka wersja, którą wymyśliłam na Twój użytek, bo zawsze chcesz zachować się z klasą.
Bo ja, to bym właśnie przegoniła je bezpardonowo...ale to ja.
Bo uważam, że z chamem należy postępować po chamsku, przy użyciu tej samej broni.
Cham nie dostrzega klasy w zachowaniu, raczej przyjmuje to jako słabość tej osoby.
Oczywiście, że teraz jest już 'po ptokach', ale postanowiłam napisać te moje przemyślenia.

Już psycholog mówiła Ci, że należy dać upust swoim emocjom.
U Ciebie minimalnie się one uzewnętrzniły, ale nadal kumulujesz je w sobie.
Czytam ten wątek i ten drugi - masz w sobie bardzo duże bogactwo życia wewnętrznego, potrafisz prowadzić niejako rozmowę sama ze sobą, zadawać sobie pytania i odpowiadać na nie za siebie i za innych, dzielić włos na czworo, ale...jednocześnie dostrzegam w tym niebezpieczeństwo przejawiające się tzw. natręctwem myśli, czyli wałkowanie/przerabianie wszystkiego apiać od nowa.
Nie jestem psychologiem, ale to jedna z faz początków depresji...choroby duszy.
To też tylko moje przemyślenia.

Zastanawiam się, zresztą już wcześniej o tym pisałam, na ile możesz mu ufać w sprawie mieszkania.
Ten człowiek/tjm wykazał się taką bezwzględnością zachowań wobec Ciebie/żony, że jakoś trudno mi uwierzyć w to, że opuści mieszkanie z chwilą przejęcia przez Ciebie kredytu.
Obym się myliła.

Niech Bóg ma Cię w swojej opiece smile

493

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Wiem, że nie jestem w temacie, choć czytałam od początku sad Smutna historia, trzymaj się, przechodze przez coś podobnego, tylko mnie chłopak zostawił dla czegoś w stylu sekty. Bylismy bardzo dobraną parą, ale on zaczal sie zajmować tylko tą sektą, tam nikt nie ma pary z "zewnatrz" ewentualnie "wewnątrz". Długo walczyłam o jego uwage, ale końcowo dostałam załamania nerowowego. Boli mnie to strasznie i jestem teraz na etapie poniżania się, pisze, prosze... jestem żałosna, płakać mi się chce, jak mu przemówic do rozsądku?

494

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Zyworodka - masz racje ze nie mialy prawa tak sie zachowywac w mojej wlasnej kuchni, w moim domu. Ale tak jak sama zwrocilas uwage - dal im takie prawo on. Nie pamietam juz dokladnie co powiedzialam, ale wiem ze w pewnym momencie powiedzialam cos zeby wlasnie sie pospieszyly i opuscily moje mieszkanie. i pamietam ze wtedy on stanal w ich obronie i cos takiego powiedzial zebym nie byla niemila dla jego gosci (dobre co?) bo on zacznie byc niemily dla mojego (byla ze mna kolezanka, ktorej on nie znal i ona bardzo spokojnie siedziala w ciszy na kanapie przy tym wszystkim, nie wtracajac sie. Wiec widzisz - z jego puntku widzenia, nie zapominajmy o obludzie na wyzszym poziomie zaawansowania - on nic zlego nie robil, zaprosil dobie 'przyjaciol', ja wrocilam, zrobilam afere, ale to jest tez jego dom, mial prawo sobie zaprosic znajomych, kotrzy byli jego 'goscmi' i nie widzial potrzeby zeby od razu ktokolwiek wychodzil z nieszkania (no bo w jego przekonaniu nic zlego nie robi przeciez). Takze to nie jest do konca tak ze ja na to pozowililam. Tak jak mowie, wiem ze cos powiedzialam zeby jak najszybciej opuscili moje mieszkanie, ale to jest wlasnie walka z wiatrakami. On staje w ich obronie i przeciez nie bede wlasnie za kudly brala i sila wyrzucala za drzwi.

495

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ty wytłumacz swojemu mężowi, że absolutnie nie miał prawa zapraszać TAKICH gości. Coś mam wrażenie, że za lekko mu ta sytuacja przechodzi.
Nie mówię o tym, żeby się z nim kłócić, ale czy Ty powiedziałaś mu, jak Cię ta sytuacja zabolała?

496

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bellatrix - a myślisz, że nawet jakby mu powiedziała że ją to strasznie zabolało to by się przejął??????
moim zdaniem NIE... dlaczego tak myślę? bo on już myśli tylko o sobie i niestety - dla Kiedysbylam - ma głęboko w poważaniu to co ona czuje i robi... obecna sytuacja jest mu na rękę - odzwyczaja się od żony (w swojej głowie odwraca wszystko i "zwala" na Kiedysbylam całą odpowiedzialność za rozpad związku - jednocześnie wybielając siebie) a obok siebie ma swoją nową panienkę... A kiedy już będzie odpowiednio silny (może już jest) wyprowadzi się i nawet się nie obejrzy...

Kiedysbylam - strasznie mi przykro... sad

497

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bellatrix - to nie do konca tak smile

M. - to rowniez nie do konca tak.

Bellatrix - no przeciez to jest oczywiste jak mnie to zabolalo, a nie powiedzialam mu tego tak wprost bo tak jak pisze M. ? przeciez na nim nie takeirzeczy ktore mu mowilam NIE ROBILY ZADNEGO WRAZEBIA. widzisz, my ciagle myslimy swoimi kategoriami  - ze mozesz mu tak po prostu cos normalnie powiedziec. NIE. do niego nie dociera juz przeciez nic. Przeciez nie dostalawal w twarz ode mnie co drugi dzien, tak? Dostal 2gi raz w zyciu ? wiec samo to przeciez swiadczy o tym, co sadze na temat tego co zrobil, jak bardzo musialo mnie to zabolec, wyprowadzic z rownowagi, zaburzyc moj spokoj. No ale przeciez sie tym nie przejal. Zreszta w ta niedziele jak wrocil (jak przerwalam rozmowe z Toba na skypie) to tak, powiedzialam mu cos w stylu, ze jak mogles to zrobic, to jest moj dom, moje miejsce, a on na to ? ?no moj tez? wiec ma prawo zapraszac przeciez znajomych. Tak znajomych, bo przeciez ich nic nie laczy. dzien dobry.  Bella, wracamy do punktu wyjscia?. I tak w kolko. Dopoki zyje sie w takiej obludzie no to powiedzenie czegokolwiek nie ma sesnu wlasnie.


M. - dokladnie on mysli tylko o sobie i to juz od bardzo dawna. ja juz to zrozumialam. i sluchajcie to nawet nei tyle ze on mi jakkolwie kchce robic na zlosc, specjalnie zezloscic - NIE. bo do tego tez trzeba zywic do kogos jakies emocje - negatywne, ale jednak. a ja jestem mu po prostu toatlnie obojetna. to bylo najtrudniejsze chyba do zaakceptowania, ale tak jest. wiec ja wiem, ze gdybym tak po prostu dala mu spokoj to generlanie to on by mi tam specjalnie przykrosci nie robil. Tylko ze oczywiscie ze po tym co on mi robil, te sytuacje wychodzily samoczynnie, ze cos mowilam, robilam i wtedy robilo sie nieprzeyjemnie.

M. jemu juz ta sytuacja nie jest na reke. po tym wszystkim zadnemu zn as juz nie jest i chyba oboje czekamy na te jego wyprowadzke. kwestia tylko czy oboje po niej bedziey tak bardzo zadowoleni - no to juz zycue zweryfikuje smile ja mysle ze bede. a jego na 12 metrach w pokoju z tym calym dobytkiem chcialabym zobaczyc smile oczywiscie ze potem pewnie kupi mieszkanie sobie i bedzie mia lsie dobrze. ale teraz, na samym poczatku troche sie pogniecie hehe. W swojej glowie na pewno sie usprawieliwia, ale on mnie jako tako nie obwinia chyba, ostatnio to powiedzial 'nie obwiniam cie'. on tak reaguje jak sie go atakuje - to sprawai wrazenie ze wszystko co zrobil mialo swoj powod - no bo mialo, ale tak sam z siebie to on nigdy mnie nie obwinial, jest draniem, ale pod sufitem ma chyba jeszcze rowno w sumie i wie najlepiej kto jest winny i co ja robilam, a co on. on po prostu chcialby juz miec spokoj. i ja rowniez. bo jak wczoraj wrocil wczesniej do domu to mi caly wieczor rozwalil emocjonalnie mimo wszystko. jeszcze jakis nadwyraz byl nie wiem..... komentowal cos tam czego normalnie nie robi. niewazne. w sobote ide do banku kobiety....

498

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dobrze, że idziesz - już niema na co czekać...
Jak dla mnie jest on strasznym tchórzem...

Myślałaś o wynajęciu kogoś kto zgromadzi dowody przeciwko niemu? może dobrze byłoby się "zabezpieczyć" - kto wie co jeszcze wymyśli np. z mieszkaniem jeżeli nie będzie miał tak kolorowo jak to sobie wyobraża... a poza tym chyba dobrze mieć "asa w rękawie"...

499

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
M. napisał/a:

...Myślałaś o wynajęciu kogoś kto zgromadzi dowody przeciwko niemu? ...

A co ma być dowiedzione tymi dowodami?

500

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Bellatrix - to nie do konca tak smile

Bellatrix - no przeciez to jest oczywiste jak mnie to zabolalo, a nie powiedzialam mu tego tak wprost bo tak jak pisze M. ? przeciez na nim nie takeirzeczy ktore mu mowilam NIE ROBILY ZADNEGO WRAZEBIA. widzisz, my ciagle myslimy swoimi kategoriami  - ze mozesz mu tak po prostu cos normalnie powiedziec. NIE. do niego nie dociera juz przeciez nic. Przeciez nie dostalawal w twarz ode mnie co drugi dzien, tak? Dostal 2gi raz w zyciu ? wiec samo to przeciez swiadczy o tym, co sadze na temat tego co zrobil, jak bardzo musialo mnie to zabolec, wyprowadzic z rownowagi, zaburzyc moj spokoj. No ale przeciez sie tym nie przejal. Zreszta w ta niedziele jak wrocil (jak przerwalam rozmowe z Toba na skypie) to tak, powiedzialam mu cos w stylu, ze jak mogles to zrobic, to jest moj dom, moje miejsce, a on na to ? ?no moj tez? wiec ma prawo zapraszac przeciez znajomych. Tak znajomych, bo przeciez ich nic nie laczy. dzien dobry.  Bella, wracamy do punktu wyjscia?. I tak w kolko. Dopoki zyje sie w takiej obludzie no to powiedzenie czegokolwiek nie ma sesnu wlasnie.

Ale ja wiem, że nie dociera. No przecież jeśli ja wysmarowałam maila do męża na 8 stron, a on go olał, to widać faktycznie nie skutkuje nic. W tym przypadku to nie o jego myślenie chodzi, ale o Twoje samopoczucie. Nie wiem, jak u Ciebie to działa, ale na ile Cie poznałam, to chyba masz podobnie jak ja. W każdym razie wyrzucając z siebie to, co Cię boli, odczuwasz ulgę. Zauważyłam, że ty w stosunku do męża nadal go... chronisz. Chronisz go przed złym samopoczuciem, przed wyrzutami sumienia itd. To znaczy ja nie uważam, że tak jest rzeczywiście, ale nie mówiąc, tylko sobie robisz kuku, bo kumulujesz w sobie złą energię, która nie ma ujścia. Chodzi o to, że chyba za bardzo kontrolujesz emocje. Co generalnie nie jest rzeczą złą, ale w nadmiarze może przytłoczyć Ciebie. Któraś z dziewczyn pisała Ci tu o początkowej fazie depresji... Zwróć na to uwagę, bo mądrze gadała:)

501 Ostatnio edytowany przez M. (2013-07-11 00:52:43)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
N4VV napisał/a:
M. napisał/a:

...Myślałaś o wynajęciu kogoś kto zgromadzi dowody przeciwko niemu? ...

A co ma być dowiedzione tymi dowodami?

jak to co? przecież on przed całym światem nadal wypiera się tego, że zdradził...
a co jeśli i przed sądem się wyprze? co jeśli zmieni zdanie co do mieszkania? ;/

Bellatrix - "(...) No przecież jeśli ja wysmarowałam maila do męża na 8 stron, a on go olał, to widać faktycznie nie skutkuje nic.(...)" niestety pewnie po 2 stronach się pogubił, a po 3 tylko się wkurzył, że wytyka się mu błędy których (w jego mniemaniu) nie popełnił lub też nie były takie okropne bo przecież Ty ... (tutaj wstaw sobie cokolwiek np. robiłaś gorzej, robiłaś tak samo, dałaś mu powód) itd...

502

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
M. napisał/a:
N4VV napisał/a:
M. napisał/a:

...Myślałaś o wynajęciu kogoś kto zgromadzi dowody przeciwko niemu? ...

A co ma być dowiedzione tymi dowodami?

jak to co? przecież on przed całym światem nadal wypiera się tego, że zdradził...
a co jeśli i przed sądem się wyprze? co jeśli zmieni zdanie co do mieszkania? ;/

Bellatrix - "(...) No przecież jeśli ja wysmarowałam maila do męża na 8 stron, a on go olał, to widać faktycznie nie skutkuje nic.(...)" niestety pewnie po 2 stronach się pogubił, a po 3 tylko się wkurzył, że wytyka się mu błędy których (w jego mniemaniu) nie popełnił lub też nie były takie okropne bo przecież Ty ... (tutaj wstaw sobie cokolwiek np. robiłaś gorzej, robiłaś tak samo, dałaś mu powód) itd...

A czy ja mówiłam, że pisząc maila do męża, myślałam o jego samopoczuciu?
Nic z tych rzeczy.
Tym razem to ja i moje odczucia były najważniejsze.
A mnie ulżyło:)

W sumie to jest mi nawet dość obojętne, czy on go odczytał.

503

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bellatrix - tak bylo wczesniej - ze faktycznie myslalam o jego samopoczuciu. przez mniewiecej peirwsze 2 miesiace od rozstani - kwiecien, maj i kawalek czerwca. od miesiaca, jak wyzbylam sie ostatnich zludzen, nadzei juz naprawde mam to gdzies. dlatego jak doszlo co do czego i byla sytuacja kryzysowa - np. kiedy znalazlam ich w swoim mieszkaniu - no to jakby nie interesowalo mnie juz nic, zachowalam sie tak jak czulam - wiec mu dalam w twarz. Tak jak pisalam, bo slowa nie maja juz zadnego znaczenia. nic juz nie ma dla niego zadnego znaczenia, dlatego najlepiej naprawde nie robic nic. Tylko w tamtym konkretnym momencie - bylo to tak chore, ze cos zrobic musialam wiec zrobilam co zrobilam. Tak jak pisalam, on wie dobrze, ze codziennie w twarz nie dostawal, bylo to 2gi razw zyciu wiec pewnie widzi jakas zaleznosc - ze to co robi teraz przekracza wszelkie granice, przynajmniej w moim rozumieniu. Teraz naprawde nie mowie mu nic, nei robie awantur - bo naprawde sama nie widze w tym najmniejszego sensu, nie czuje takiej potrzeby, naprawde. Nie dlatego ze chce go chronic. a co mialabym mu niby powiedziec? generalnie nei dzieje sie nic, znow sie nie widujemy, co mialabym mu nagle powiedziec: 'ale jestes gnojem'? po raz 10ty tak naprawde? pokazywac ze ciagle mnie to tak boli? zwlaszcza ze tak juz nie jest. oczywiscie, boli, ale juz nie TAK. to nie jest juz jakis rozrywajacy moje serce bol. mi jest go naprawde zal i troche mnie samej, ze on okazal sie tak prosty, banalny i tani. to jest raczej szok, jakies niedowierzanie mimo wszystko, ale to nie sa az tak silne emocje, ktore mna targaja, zebym musiala je tlamsic. Zreszta z innymi ludzmi wciaz o tym rozmwaiam, wygaduje sie. Ale jemu po prostu wiem ze nie ma sensu nic mowic. Za kazdym razem jak cos mu jeszcze powiem i to w nerwach wlasnie, wyladowujac jakis tam swoj gniew - to potem czuje taki smak kolejnej proazki - ze po nim to splywa. Tak mialam. Dlatego generalnie nic juz nie robie. Na odchodne pewnie powiem mu jeszcze pare slow, ale raczej na spokojnie, ze wlasnie po prostu dlugo nie moglam uwierzyc w to ze jest tak plytki. Bo wierzylam w niego jak w nikogo i jak chyba nikt nigdy w niego nie wierzyl. I tu nie chodzi o milosc. Chodzi o wiare w 2 czlowieka, ze jest dobry, ze jest wiele warty. A tu psikus. Okazalo sie ze sie totalnie pomylilam. i nie chodzi o sam fakt ze nie chce ze mna byc. Tylko o to jak to wszystko zrobil, jak podle sie zachowywal. To tyle pewnie mu powiem. ale bez szczegolow ,bez lamentow ze 'jak mogles'? tak jak kiedys mi powiedzial - tak bylam naiwna. on sam chyba wiedzial w srodku co z niego za ziolko, a ja myslalam ze jest kims innym. no niewazne.

co do dowodow no to pewnie ze by sie przydaly tak czy inaczej. ale zobacze jeszcze. to nie jest takie proste wszystko. A ja jestem juz po prostu zmeczona. ulewa mi sie. i to chyba dobry znak. Naprawde chce zeby sie wyprowadzil. Niech idzie. daleko przed siebie. ja sobie poradze. przykre, trudne, ale prawdziwe a prawda daja mi jakis spokoj.

504

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
M. napisał/a:
N4VV napisał/a:
M. napisał/a:

...Myślałaś o wynajęciu kogoś kto zgromadzi dowody przeciwko niemu? ...

A co ma być dowiedzione tymi dowodami?

jak to co? przecież on przed całym światem nadal wypiera się tego, że zdradził...
a co jeśli i przed sądem się wyprze? co jeśli zmieni zdanie co do mieszkania? ;/
...

Nie doczytałem o rozwodzie z orzekaniem widocznie.

505

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam - co u Ciebie? byłaś w banku?

506

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Boze jak siebieczytam sprzed tych 3 miesiecy i dlugo pozniej to az mi samej siebie szkoda powiem Wam....

u mnie jako tako. byle gorzej nie bylo. koncowka juz - mam nadzieje, bo pewna niczego byc nie moge. Chcialabym zeby sie wyprowadzil juz ale poki co zaczyna cudowac i chce wiecej pieniedzy ode mnie niz sie umawialismy. nie wiem, zobaczymy jak to bedzie. mi szkoda wlasnego zycia na niego, na to wszyst koco przez niego musialam przejsc i nadal przechodze, ale czuje, ze bardzo powoli, ale konsekwentnie wracam do zycia....

507 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-18 12:55:35)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dzisiaj przelecialam moj watek od samego poczatku. MATKO! skad ja mialam tyle sily??? zeby tak monco wierzyc i walczyc, ze moze on zmieni zdanie.... a ile razy bylam w bledzie.... dokladnie miesiac temu wuzbylam sie nadziei tak na 100% - 17 czerwca - zidentyfikowalam dzisiaj ten moment, wlasnie jak czytalam teraz.

Jak czytam moje wpisy z z maja jakos ze mysle ze on na pewno z nia juz nic - to az mi sie cos robi smile albo jak czytam jak w czerwcu po tej 1 rozmowei ze mna gdzie powiedzial niby jakies pozytywne rzeczy na temat naszego malzenstwa, pisalam ze 'on nadal jest dobrym czlowiekiem'. - jak? gdzie? pytam sama siebie.... jest strasznym czlowiekiem, jak tak na trzezwo przyjmuje to co mi zrobil, robil potem juz p orozstaniu i nadal jak sie zachowuje to naprawde masakra jakas to wszystko. No ale nic dziwneg ochyba. Nie ukrywalam ze tak bardzo chcialam - ciagle mialam nadzieje bo nie wyobrazalam sobie zycia bez niego. i stad chyba bralam te sile - z zycia nadzieja. W kazdym razie - teraz nie jest kolorowo, ale jest lepieij. od miesiaca nadziei juz nie mam i nie chce miec, bo nie chce miec z nim nic wpsolnego. Jest kims obcym, nieznanym mi, nie mamy jakby ze soba nic wspolnego..... przerazajace to jest, ale prawdziwe. tak teraz mysle o nim... o swom 'mezu'.... nie wiem co to za czlowiek, nie wiem co powie, co zlego moze zrobic jeszcze, nie wiem o nim nic, on o mnie rowniez. straszne to, ale tak wlasnie jest.

tak czy inaczejpewne rzeczy sa chyba nieuniknione - wszystko trzeba przejsc, wszystkie etapy. ja sie ciesze ze przy tym jak WIELKA nadzieje mialam przez pierwsze 2 miesace po rozstaniu (kwiecien-czerwiec) to ze zachowywalam sie mimo wszystko bardzo racjonalnie i poza kilkoma doslownie awanturami gdzie nerwy puscily, ale ani razu go nei blagalam, ani nie prosilam juz o bycie ze mna. To, ze czul na na pewno jak bardzo chce - to jedno - nie ukrywalam w koncu tego, ze ja go kochalam i wierzylam ze z nia to nie ma juz nic wpsolnego, ale odkad wiem juz to sprawa zupelnie inaczej wyglada. on ma juz totalnie inne zycie z nia teraz. mimo ze razem nie mieszkaja, ale on caly czas spedza z nia, jej siostra itd. Ale..... niech spedza. ja tylko sie martwie co z tym mieszkaniem bo jemu wlasnie juz w nic wierzyc nie mozna.

Pati - masz moze jakis prawnikow do polecenia w londynie? bo musze sie spotkac i dowiedziec jak to najlepiej porozwiazywac, bo juz sama nie wiem.

Wczoraj jakos dziwnie tuz przed spaniem mnie zgielo i ze 3 minuty sobie poplakalam.... ??? az sie sama dziwilam. ale to juz wraca coraz rzadziej, te pytania bez odpowiedzi, ten zal: 'dlaczego? dlaczego musialo mnie to spotkac itd?. Zycze wszystkim duzo sily.

Poza stalymi osobami ktore pisza ze mna, chcialam podziekowac wszystkim ktorzy tu pisali wczesniej, pocieszali. Dzisiaj wszystko jeszcze raz przeczytalam - Zyworodka, Balalajka, Geniu, End_aluzja, Eine guthe ehefrau, Raki - i wszyscy inni - dziekuje Wam wszystkim.

508

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Dzisiaj przelecialam moj watek od samego poczatku. MATKO! skad ja mialam tyle sily???

To nie była siła tylko desperacja.

kiedysbylam napisał/a:

zeby tak monco wierzyc i walczyc, ze moze on zmieni zdanie.... a ile razy bylam w bledzie....

Nie byłaś w błędzie tylko się okłamywałaś

Powodzenia na nowej drodze.

509

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Dr. Burn napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Dzisiaj przelecialam moj watek od samego poczatku. MATKO! skad ja mialam tyle sily???

To nie była siła tylko desperacja.

kiedysbylam napisał/a:

zeby tak monco wierzyc i walczyc, ze moze on zmieni zdanie.... a ile razy bylam w bledzie....

Nie byłaś w błędzie tylko się okłamywałaś

Powodzenia na nowej drodze.

tak, bylam zdesperowana - zdesperowana zeby to uratowac (tak, wiem, wiem, nie dalo sie, bo nic na sile), a to zdesperowanie dawalo mi wlasnie ta sile. bo sile mialam! ze tyle przyjelam i nawet to jakos dobrze znosilam mimo wszystko. bylam i jestem silna.

wiem, czytalam ten slownik, ale nie podoba mi sie ze teraz probujesz w kazdym poscie lapiesz za slowka. oklamywalam sie? nie. ja wierzylam w to gleboko ze on moze sie zmienic i wierzylam ze moze zmienic zdanie. wiec dlaczego mialam sie oklamywac? bylam w bledzie, pomylilam sie - to fakt, ale nie uwazam ze to ze wierzylam (choc naiwnie) to bylo oklamywanie samej siebie).

w kazdym razie dziekuje.

510 Ostatnio edytowany przez Dr. Burn (2013-07-18 16:47:27)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Mówisz dokładnie to samo co ja tylko na okłamywanie mówisz wiara a na desperację siła. To są w tym wypadku synonimy. Sam fakt czekania na faceta który zachował się w ten sposób świadczy o tym że to jednak nie była siła, gość pokazał Ci od praktycznie samego początku że układ jaki istniał istniał tylko w twojej głowie, on sam zresztą też.

Pilnuj spraw majątkowych facet będzie próbował Cię oskubać.

511

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie zgadzam sie smile oklamujemy siebie po to, zeby bylo latwiej z czyms. mi latwiej nie bylo w tym okresie przez te w umie wszystkie miesiace kiedy tak bardzo w niego, w nas wierzylam. bylim i cholernie ciezko. teraz tez lekko nie jest, ale na pewno jest mi duzo lepiej kiedy sie tej wiary i nadziei wyzbylam. ale wlasnie uwazam ze oklamywalabym sie, gdybym jakby wybierala latqwiejsze wyjscie, bojac sie trudniejszego. a uwazam ze teraz ta prawda - no ze on NAPRAWDE mnie nie kocha, jest tak naprawde latwiejsza do sniesienia, jak ja juz przyjelam i zrozumialam niz ten stan w jakim tkwilam wczesniej.

no, ale kazdy rozumie jak chce, nasze swiete prawo co dane slowo dla nas oznacza. a co do desperacji - to zgadzam sie ze bylam zdesperwoana - ale nie negatywnie ze wegetowalam i nei oddychalam bez niego - tylko bylam zdesperowana zeby o to walczyc (dzis wiem ze nie bylo szans, ale nieistotne), a sila dla mnie to cos innego. sila i desperacja nie sa dla mnie synonimami. ja bylam i zdesperwoana i silna. ale niewazne smile

512

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wysle Ci na priv ,
Juz skaldaj pozew , on zabierze Ci mieszkanie , z autopsji wiem , ze przed sadem trzeba byc stanowczym , i z charakterem , zwlaszcza jesli walczy sie o majatek !

513

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Pati - nic narazie nie dostalam na priv.

Tak, pojde do prawnika w najblizszym czasie i dowiem sie co i jak. Ale pozwu narazie nie chce skladac tak czy inaczej. Chce zalatwic z tym mieszkaniem najepierw - nie chce w sadzie walczyc o mieszkanie, podzial majatku. jemu sie naprawde spieszy zeby sie juz odciac calkowicie i wyprowadzic - szuka czegos juz, wiec tutaj mysle ze jednak jakos sie dogadamy (mam nadzieje) i ze naprawde dotrzyma slowa - ze to ja zostane w mieszkaniu. oczywiscie nie moge byc tego pewna dlatego ide sie dowiedziec co i jak w razie czego. wczoraj wyslal mi smsa jakby nigdy nic - ile chce dokladnie pieniedzy i zebym zalatwiala to w tym banku bo ;powoli traci cieprliwosc'. - a to dobre!!! on traci cierpliwosc. Zal mi go, ale ciesze sie bo wychodzi na to ze w poniedzialek go znowu ponioslo hehe i sie odgrazal, ale generalnie chce tyle pieniedzy na ile sie umawialismy od 3 miesiecy no i ze ja w mieszkaniu zostaje. Tak czy inaczej zanim do tego banku pojde juz zeby zlozyc wniosek o kredyt dla siebie, spotkam sie jeszcze z prawniekiem.

w kazdym razie, czuje sie jakos w miare... pogoda swietna i nie doluje mnie to ze swiec islonce a ja jestem sama !! smile a tak bylo na poczatku. Chce mi sie cos robic. chce mi sie zaplanowac cos na weekend itd. oczywiscie ze nie jest to nic szalowego smile pewnei znow spotkanie z bratem, jego dziewczyna, kolezanka, ale jednak... dzis znowu nie wrocil na noc, a ja co? przespalam pieknie cala noc smile PRzerazajace jest to ze czlowiek moze sie przyzwyczaic naprawde do wszystkiego... ale ja nie chce przyzywczajac sie do patologi.... bo to co on robi jest chore mimo wszystko. mieszkamy wciaz razem, jestesmy malzenstwem, a on juz nawet teraz sie nei kryje, po prostu wraca 4-5 razy w tygodniu na noc do domu a reszte czasu spedza GDZIES..... masakra generalnie do czego doprowadzil.

Ale ja jestem pelan wiary.... w to ze bedzie dobrze. martwie sie tylko o zdrowie mamy bo cos kiepsko sie czuje ostatnio, bedzie robic teraz badania znowu, niedlugo kontrola w centrum onkologii i zawsze boje sie zeby cos znowu nie wyszlo.... to jest jedyne czym sie juz teraz martwie i co sie dla mnie liczy. Poki mama bedzie zdrowa, ja, moi najblizszsi to wszystko jakos sie pouklada!!musi....

514 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-19 12:41:58)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam - nie umawiaj się na nic na przysłowiową gębę. To co mówi dziś, może zmienić się za jakiś czas. Tym bardziej, jeżeli chodzi o majątek.

Swoją drogą ja bym nie załatwiała spraw, jak mu się spieszy niech sam pozałatawia i zakończy Wasze małżeństwo. To On go kończy, nie Ty. Wyręcza się Tobą, bo wie, że zależy Ci na mieszkaniu. Widzac to, że Ci zależy, może chcieć ugrać jak najwięcej.

Jest kwestia tego, że być może spłata będzie wyższa niż to co on obecnie chce? Dlatego sama chcesz to załatwić?

515 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-19 13:37:29)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kurcze, wielokrotnie juz to tlumaczylam. to nie jest tak ze on chce zebym ja zalatwiala a ja tancze jak mi zagra. JA mam zostac w naszym mieszkaniu - wiec to JA musze wziasc wspolny kredyt na siebie, wiec to JA chodze do banku bo to JA musze tego chciec i sie ubiegac o kredyt dla siebie samej. on nie moze isc do banku i powiedziec: 'chce przepisac kredyt na zone'. ja musze skladac wnioski, a on musi sie tylko zgodzic na to - co zrobil juz - piszac taki list do banku.

'na gebe' nie umawiam sie - bo jest to wszystko napisane u notariusza w polsce - ze ja biore kredyt na siebie, splacam go za to i za to konkretnie, a wtedy on sie wyprowadzi. wiec teoretycznie jestem zabezpieczona, ale jak on zaczal troszke fikac, to po prostu zglupialam czy to co w polsce jest napisane to jest faktycznie jasno zawarte na tyle, ze to ze on 'ma sie wyprowadzic' jest rownoznaczne z tym ze musi sie zgodzic zeby zniknac z hipoteki i nie miec juz zadnych praw do tego mieszkania. i czy moze zadac czegos wiecej zebym zaplacila niz jest tam napisane. tego chce sie upewnic. Jemu sie spieszy - tak- ale teraz mnie rowniez. 3 miesiace mieszkamy pod 1 dachem od rozstania. 3 miesiace kolejnych klamstw (mimo wszystko). 3 miesiace czucia jego obojetnosci na kazdym kroku, patrzenia jak nie wraca na noc, jak wychodzi. 3 miesiace kiedy z dnai na dzien ne zapytal ani razu o nic - co u mnie, jak w pracy, jak mama (tak sam z siebie). dosc mi juz. juz wystarczy. juz nie chce. potrzebowalam tego okresu, ale pogodzilam sie z tym juz i tez chce zamknac ten etap. JUZ wiem ze sie nie da i nic z tego nie bedzie. JUZ wiem, ze on naprawde nie chce. no a kolo sie zamyka. nie wyprowadzi sie - dopoki ja nie pojde do banki i tego nie zalatwie. on isc nie moze - bo to ja chce zostac w mieszkaniu wiec musze sobie to zalatwic. i to jest akurat logiczne.

516

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

kurcze, wielokrotnie juz to tlumaczylam. to nie jest tak ze on chce zebym ja zalatwiala a ja tancze jak mi zagra. JA mam zostac w naszym mieszkaniu - wiec JA musze wziasc wspolny kredyt na siebie, wiec JA chodze do banku bo to JA musze tego chciec. on nie moze isc do banku i powiedziec: 'chce przepisac kredyt na zone'. ja musze skladac wnioski, a on mu sie tylko zgodzic na to - co zrobil - piszac taki lsit do banku.

'na gebe' nie umawiam sie - bo jest to wszystko napisane u notariusza w polsce - ze ja biore kredyt na siebie, splacam go za to i za to konkretnie, a wtedy on sie wyprowadzi. wiec teoretycznie jestem zabezpieczona, ale jak on zaczal troszke fikac, to po prostu zglupialam czy to co w polsce jest napisane to jest faktycznie jasno zawarte na tyle, ze to ze on 'ma sie wyprowadzic' jest rownoznaczne z tym ze musi sie zgodzic zeby zniknac z hipoteki i nie miec juz zadnych praw do tego mieszkania. i czy moze zadac czegos wiecej zebym zaplacila niz jest tam napisane. tego chce sie upewnic. Jemu sie spieszy - ale teraz i juz mnie. 3 meisiace mieszkamy pod 1 dachem od rozstania. 3 miesiace kolejnyc hklamstw 9mimo wszystko). 3 meisiace czucia jego obojetnosci na kazdym kroku, patrzenia jak nie wraca na noc, jak wychodzi. dosc mi juz. juz nie chce. potrzebowala mtego okresu, ale godzilam sie z tym juz i tez chce zamknac ten etap. JUZ wiem ze sie nie da i nic z tego nie bedzie. JUZ wiem, ze on naprawde nie chce. no a kolo sie zamyka. nie wyprowadzi sie - dopoki ja nie pojde do banki i tego nie zalatwie.

Już rozumie smile.
Jeżeli prawnie jestes zabezpieczona to bardzo dobrze.

517

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wiesz - nie wie mczy jestem. wydaje mi sie ze tak - bo myslalam o tym duzo wczesniej, zeby wlasnie nie bylo tak, ze pojde, wezme ten kredyt na siebie, a on albo nadal nie bedzie chcial sie wyprowadzic, albo bedzie oczekwial nie wiem jakich pieniedzy ode mnie. Wiec u notariusza w polsce sa takie ustalenia zapisane. Ale teraz po prostu troche zwatpilam czy to jest wystarczajace zabezpieczenie - bo notariusz w polsce - od razu mowil ze on sie nie zna  na prawie angielskim itd. i to ja mu w zasadzie wytlumaczylam po prostu o co mi chodzi no i jakos tam to zawarl ale nie wiem czy to wystraczajace zabezpieczenie. dodatkowo wyglada na to ze on anprawde no wyprowadzic to sie wyrpowadzi. bardziej chodzilo mi o to ze nagle chcial wiecej pieniedzy niz sie umawialismy. ale to wlasnie tez jest zawarte w tej umowie - za co mam mu dac i teraz w smsie mam wyraznie od niego napisane ile chce pieneidzy, wiec w sumie dobrze. chcialabym isc d otego banku jak najszybciej zlozyc wniosek, zeby to juz sie odliczalo do wyrpwoadzki, ale wole ten tydzien jeszcze odwlec - trudno, ale spotkam sie z jakims prawnikiem.

518 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-19 13:55:22)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Zanim podejmiesz jakieś decyzję z bankiem - poradź się koniecznie prawnika. Wtedy będzie miała cały obraz sytuacji - sytuacji prawnej, która w tej kwesti jest bardzo ważna.

519

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Wyslalam Ci maila do prawnika

520

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

pamietacie co pisalam caly czas ogolnie? ze tylko o mame sie martwie - przeszla nowotwor i mase innych rzeczy. Ze tylko tego sie boje, ze jest we mnie jakis strach, lek. Ona zawsze byla najwaznijesza, as teraz kiedy nie ma jego to jest jakby 2 razy bardziej wazna. Od 13 kwietnia kazdego dnia, kazdego jednego odkad mnie porzucil wysluchiwala jedno i to samo ode mnie, moje zale, smutki, male sukcesy. tylko ona jedna nie znudzila sie po miesiacu zrzedzenia pporzuconej mnie.

mama od wczoraj w nocy jest w szpitalu - ma jakas odme plucna. jedno pluco jej nie pracuje. otowrzyli klatke piersiowa i jakis dren podlaczyli. jest powietrze w plucu i sie zapadlo. boli ja. Boze dlaczego znowu ona???????? pytam dlaczego????? w przeszlosci 3 poronienia, znecanie psychicznie mojego ojca, ciaza pozamaciczna, teraz - 2 lata temu - amputacja piersi, chemia, radioterapia, lata meki z moim ojcem, pol roku temu w szpitalu - niedokrwiennosc serca, potem zabieg na polipy kilka miesiecy temu, nie ma wezlow chlonnych po amputacji wiec ciagle ma obrzek limfatyczny, reka boli i puchnie, ciagle rehabilitacje i co? i moja mama usmiechnieta i zadowolona z zycia!!!!! na nic nie narzeka!!zawsze dobrze sie czuje. dlaczego wiec pytam ??? czy nie ma jakis granic w cierpieniu?? po co? dlaczego znowu ona? czemu kazdy nie dostaje po rowno???!! sad a teraz jedno pluco nie dziala. nie wiem nawet jeszcze czy ma to zwiazek z rakiem czy nie sad((

jestem tu, w anglii, daleko od niej!!! bo przeciez poznalam tu meza 6 lat temu to zostalam.... obled jakis. to moj chyba najbardziej nieskladny post na tym forum. tak. bo lek o zdrowie i zycie mamy mnie przesladuje odkad zachorowala na raka i nic, nawet rozpad mojego malzenstwa nie boli tak, nie napedza takim lekiem i panika jak zdrowie mamy sad((

na to jak sie czuje po tym jak mnie maz porzucil - mam jakis wplyw i moge kierowac swoim zyciem. na zdrowie - nie mam .

a wogole to napisalam do niego wczoraj ok 18 jak sie dowiedzialam ze odebrali wynik mamy z przeswietlenia pluc i ze ma natychmiast jechac do szpitala - a mama byla w piekarach na pielgrzymce jakiejsc rozumiecie..... wtedy od razu pomyslalam ze to jakis przezut do pluc nastapil. napisalam mu o tym. no to odpisal zebym nie martwila sie na zapas, 'bedzie dobrze, zobaczysz!' . Tyle. tak jak zawsze mi powiedzial - zawsze mowil.... odpisal od razu - to duzo? nawet nie mogl zadzwonic w takiej sytuacji?!!! ja nic nie odpisalam juz. on tez juz nie pisal, o nic nie zapytal, nic. potem, w nocy, jak mama byla juz w szpitalu napisalam do niego jak sie dowiedzialam, ze jedno pluco jej nie dziala, ze jest wlasnie na stole - zabieg i ze prosze zeby sie za nia pomodlil. to bylo ok 2 w nocy, odpisal od razu doslownie 'dobrze'. on sie bedzie modlil??? nie uwierze. ale jak to zrobi? jak rozpocznie rozmowe z Bogiem proszac go o cos, po tym wszystkim co robil? niewazne - znowu - cieszyc sie? ze odpisal? ze napisal 'dobrze'. kurcze!!! nie wiem gdzie jest, ale pewnie kilkanasicie km ode mnie, ja do niego pisze w tak dramatycznej chwili, a on nawet nie zadzwam oni, nie zapyta o nic. no umarl dla mnie wczoraj juz poraz kolejny. jako czlowiek po prostu. nie jako maz. bardziej dramatycznej chwili dla siebie nie wyobrazam sobie. on wie. zna mnie. wie jak zawsze martilam sie o mame. i nawet w takiej chwili robi jakies po prostu minimum odpisujac 'dobrze'. teraz mijaja kolejne godziny i nic.

nie lubie sie uzalac nad soba i staram sie tego czesto nie robic. ale ile jeszcze? ile jeszcze musze przyjac pytam sie? nie wiem co teraz bedzie:( czy to pluco zacznie dzialac na nowo czy nie. nic nie wiadomo jeszcze.

Posty [ 456 do 520 z 941 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026