netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

940 odpowiedzi170 309 wyświetleńzałożony przez kiedysbylam, 01.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 941 ]

326

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kwiatek77 napisał/a:

(...)Marzë o spokoju i mëzczyznie z ktorym bëde mogla porozmawiac,wypic kawë,gdzies pojechac ,przy ktorym poczuje sië jak kobieta ,bo teraz czuje sië jak powietrze

Przestań marzyć!
Na co Ci kolejny chłop, jak z tym nie możesz sobie poradzić.
Weź się poważnie za swoje życie - weź je w SWOJE ręce.

Pytałam ile synek ma lat. Pomyśl w jakiej on wzrasta atmosferze.
Jeśli masz gdzie zamieszkać, to odejdź od męża i już nie wracaj.
Podaj go o alimenty na dziecko.

Nie rozumiem tego, że do pracy w mieście "nie chcą przyjąć dojeżdżających".
Działaj 'coś', a nie tkwij w tym marazmie.

327

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kwiatek77 - tak jak pisano wyzej. pomysl o sobie i o dziecku przede wszystkim. to co piszesz jest dla mnie po prostu chore.... seks z przymusu, 'jak zawola', nie mozesz wchodzic do pokoju, masz robic to co Ci kaze... ? szukaj pracy, niestety zycie Twoje i Twojego dziecka zalezy od Ciebie. nie mozesz sie uzalac. znajdz prace zeby jakos sie utrzymac. on na dziecko tez musi placic. jesli mozesz, mimo wszystko wyprowadz sie do rodzicow.

a u mnie dzisiaj jakos srednio.... ehh ta nadzieja ktora sie karmie... bez sensu. co z tego ze rano wypilismy kawe, pogadalismy, porobilismy przy kwiatkach na balkonie, potem wyszlam z domu. jak wrocilam - wypral mi moje rzeczy i rozwiesil. co z tego...? przeciez on nie chce sad

328

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

bags,
no co Ty...facet jak rozumiem nie komunikował, ze mu źle. Jak dla mnie to nie siostra miała problem ale szwagier ze sobą, z tym że nie mówił o swoich potrzebach, a siostra żyła pewnie w nieświadomości. Kryzys był w związku, ale tylko on go widział. Nie znam sytuacji, ale u mnie było podobnie, to znaczy, mój jm twierdzi, że on tylko dawał (z czym się nie zgodzę), ale nic nie komunikował. To ja miałam być Duchem Świętym żeby się domyśleć co mu nie grało? Mój jm twierdzi, że walczył o nasze małżeństwo przez wiele lat, a ja się pytam jak walczył o małżeństwo, sam? Przecież małżeństwo to dwie osoby, a nie każda z osobna. Rozumiem, że jak miał tak źle i tyle z siebie dawał to jest usprawiedliwiony i mógł sobie na lewiznę pójść???

kiedyśbyłam-no właśnie i się łudzisz. Jakby zmienił zdanie to byś jako pierwsza wiedziała. Ja też się łudziłam przez pół roku, wspólne spacery, fajne wieczory, seks, a jak się wyprowadzał to mi mówił, ze przez mi wprost powiedział że nie chce ze mną być, a jakby chciał to przecież by mi powiedział, prawda? Życie tą nadzieją było chyba najgorsze, teraz sytuacja jest dla mnie trochę prostsza.

329

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bags, to co robimy, to tylko gdybanie, nie wiemy, co zdarzyło się naprawdę.
Ale na rozum - 6 lat szykował się do odejścia? Od razu po ślubie zaczął?
To jedno, a drugie gdzie Ty tu widzisz szantaż emocjonalny? Postępowała tak, bo on jej na to pozwalał! Nie wierzę, że gdyby choć raz zrobił jej konkretną awanturę z jasnym i wyraźnym NIE ŻYCZĘ SOBIE TAKIEGO TRAKTOWANIA, to ona nie zmieniłaby swojego postępowania. Głupia nie jest, bo, jak widać, wnioski wyciągnęła z tego, co się stało, więc i uważam, że zdecydowana rozmowa WCZEŚNIEJ odniosłaby podobny skutek.
Nie ma sensu dalej rozciągać tego tematu.
Przykro mi, ale nie jestem w stanie przyznać Ci racji.


kiedysbylam napisał/a:

a u mnie dzisiaj jakos srednio.... ehh ta nadzieja ktora sie karmie... bez sensu. co z tego ze rano wypilismy kawe, pogadalismy, porobilismy przy kwiatkach na balkonie, potem wyszlam z domu. jak wrocilam - wypral mi moje rzeczy i rozwiesil. co z tego...? przeciez on nie chce sad

Znam Twoją historię, bo czytam od początku.
Zostaw to na razie, poddaj się biegowi zdarzeń. Nie jesteś w stanie zrobić niczego i w żaden sposób na niego nie wpłyniesz.Jedyne, czym możesz się teraz zająć i jedyny materiał, jaki do tej pracy posiadasz, to Ty sama. Wiem, że to trudne, tym bardziej, że mieszkacie razem, ale byłam w podobnej sytuacji i wiem, że gdybym umiała się wtedy zająć sobą prawdziwie, skupić się na sobie i na własnych przyjemnościach lub na rozwijaniu samej siebie, byc może zakończenie byłoby trochę inne.
Twój mąż nie wygląda na w 100% zdecydowanego. Jeśli chcesz z nim być, daj mu czas.

330

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
stokrotka1978 napisał/a:

bags,
no co Ty...facet jak rozumiem nie komunikował, ze mu źle. Jak dla mnie to nie siostra miała problem ale szwagier ze sobą, z tym że nie mówił o swoich potrzebach, a siostra żyła pewnie w nieświadomości. Kryzys był w związku, ale tylko on go widział. Nie znam sytuacji, ale u mnie było podobnie, to znaczy, mój jm twierdzi, że on tylko dawał (z czym się nie zgodzę), ale nic nie komunikował.

a co możesz toksykowi zakomunikwać, jak on zapatrzony na to tylko by brac??? Konia z rzędem temu co prawde powie...

331

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Litości, tak, ta kobieta to półgłówek i nic a nic nie rozumie.
Toksyk pewnie całe życie jest toksykiem i umiera w nieświadomości.
Zwłaszcza to, że wyciągnęła wnioski na to wskazuje.

332

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Stokrotka - wiem, wiem, wiem ... wiem ze on nie chce, a nie ze moze chce ale nie umie powiedziec. oczywiscie ze gdyby chcial to zachowywal by sie inaczej. tylko cholera jasna jak se dac juz spokuj - w swojej glowie, bo fizycznie to na szczescie nic nie wyprawiam, nic nie robie...

Bellatrix - milo ze czytasz. wiesz co on zdecydowany to wlasnie chyba jest. ja tylko licze ze jakies tam watpliwosci minimalne ma czy to faktycznie najlepsza decyjza na swiecie jest. ale nawet jesli je ma, to wlasnie niestety chyba za malo zeby jego deczyje zmienil. tak - wlasnie dalam mu/ nam czas. poki co nic robie. probuje zajmowac sie soba jak moge - fizycznie. tylko ze ciagle cholera o nim mysle, ciagle. normalnie sama mam dosc!! naprawde mam sama juz siebie dosc i sama jestem zmeczona tym cialgym mysleniem o nim. ale normalnie to jakbym juz uzalezniona od tego byla. czuje jakby mojemu organizomowi czegos brakowalo, jakby cos bylo 'nietak' jak przez chwile mialabym o tym wszystkim nie myslec. ja naprawde wiem ze to jest zle, bo to niczego nie zmienia, ale nie wiem jak t ozatrzymac? bo ja nie jestem w jakiejs rozpaczy, nie placze, nie lamentuje, funkcjonuje jakos, tylko ciagle w glowie mi sie kotluja mysli.

333

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Bellatrix napisał/a:

Litości, tak, ta kobieta to półgłówek i nic a nic nie rozumie.

Wiesz co, też tak myślałem... jednak do czasu.

Toksyk pewnie całe życie jest toksykiem i umiera w nieświadomości.

w wiekszosci przypadków zdecydowanie tak. Ewentualnie ma świadomosc, ze to inni są "nie teges" a nie on.

Zwłaszcza to, że wyciągnęła wnioski na to wskazuje

że nalezy do nielicznego grona ludzi, ktorzy z czasem przyznają się do tego. Nawet pod presją otoczenia.
Stwierdziła to "po" a nie w "trakcie" trwania związku i nie wnikam w to, czy mąż interweniował w tej sprawie, czy też nie.  Gdybania i swoje dogmaty opierasz na zdradzie... aspekcie mało istotnym w całym temacie.

334 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2013-06-16 01:00:43)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

tylko ze ciagle cholera o nim mysle, ciagle. normalnie sama mam dosc!! naprawde mam sama juz siebie dosc i sama jestem zmeczona tym cialgym mysleniem o nim. ale normalnie to jakbym juz uzalezniona od tego byla. czuje jakby mojemu organizomowi czegos brakowalo, jakby cos bylo 'nietak' jak przez chwile mialabym o tym wszystkim nie myslec. ja naprawde wiem ze to jest zle, bo to niczego nie zmienia, ale nie wiem jak t ozatrzymac? bo ja nie jestem w jakiejs rozpaczy, nie placze, nie lamentuje, funkcjonuje jakos, tylko ciagle w glowie mi sie kotluja mysli.

Są ćwiczenia, które mają na celu zajęcie myśli czymś innym albo wprawiają Cie w stan... bezmyślenia. Możesz liczyć oddechy - 4x wdech, 4x wydech, 4x bezdech, tzn. liczysz do czterech. Możesz napinać poszczególne części ciała, po kolei - od stóp do głów. Te ćwiczenia mogą wydać się głupkowate, ale sa bardzo efektywne w sytuacji nagłej potrzeby, np. kiedy poczujesz, że myśli o mężu nie dają Ci żyć.
Musisz się wyciszać. To jest bardzo ważne. Szukaj w google ćwiczeń na wyciszanie.
Tylko tyle mogę Ci poradzić, żebyś mogła w miarę normalnie funkcjonować.
Wiem, jak jest ciężko. Naprawdę to wiem. Ale wiem też, że warto to robić.
Aha... czytałam też Twój wątek na sycharze. Mamy bardzo wiele wspólnego, jeśli to Cie pocieszy:)
Ja również nie zamierzam wieszać psów na moim mężu, bo pomimo ostatniego roku był fajnym facetem i zawdzięczam mu kawał fajnego życia.


bags napisał/a:

Gdybania i swoje dogmaty opierasz na zdradzie... aspekcie mało istotnym w całym temacie.

Czy Ty, kolego, naprawdę uważasz, że zdrada w tej sytuacji to mało ważna kwestia?
Czy Ty naprawdę rozumiesz, co do mnie piszesz?
Usprawiedliwiasz zdradzającego, bo co? Bo ta zona to taka zła kobieta była?
A co z tym, że zdradzający, znajdując sobie kogoś innego, zaprzestaje jakichkolwiek prób poprawienia sytuacji swojego małżeństwa, bo po co, skoro inna laska już czeka. W konfrontacji z kochanką zona rzadko kiedy wygrywa. Bo kochanka rozumie, kochanka wesprze, kochanka jest czuła i wyrozumiała... i zawsze użali się nad biednym nieszczęśnikiem, tak mocno skrzywdzonym przez żonę. Bo kochanka słysząc, co opowiada ten biedaczek jej - nie żonie, świetnie wie, czego nie robić, żeby kochaś był jej. Nie ma sensu ratować małżeństwa. Po co rozwiązywać problem, skoro można zwiać do innej i wygrzewać się w ciepełku domowego ogniska dalej, tyle, że innego, i tyle, że nie wiadomo jak długo.
Bags, tu jest mnóstwo tego typu historii. Może gdybyś zaczął czytać z uwagą, a nie tylko grał rolę, to zauważyłbyś, jak często ten schemat się powtarza.

335

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kwiatek77 napisał/a:

Jestem osoba wyksztalcona ale nie ma pracy w malym miasteczku a w duzym nie chca dojezdzajacyche

twoja odpowiedz wskazuje na to ze wcale nie chcesz pracy. Nie szukasz jej i szukasz wymowek jak jej nie znaleźć. Ja mieszkam w dużym mieście. Zatrudniam ludzi. Nie interesuje mnie czy dojeżdżają czy nie. To ich sprawa.
Poslugujesz sie usprawiedliwieniami zeby nie pracować. Określenie jestem osoba wykształcona nie znaczy nic. Fakt ze skończyłas studia nie ma znaczenia. Znaczenie maja twoje umiejętności. Zaradność. Motywacja do pracy. Wykształcenie to dzisiaj w naszym kraju standard. I niestety często podstawowy standard. Dzisiejsze studia są jak matura... Kazdy je ma.
Natomiast na mój post zaraz Odpowiesz ze nie masz z kim dziecka zostawić ze nie masz jak dojechać do pracy i znajdziesz tysiąc innych powodów.
Jeśli przez tyle lat siedzisz w domu i nie pracujesz- to znaczy ze wypadlas z rynku. Z własnej woli. Są fundusze unijne dla takich jak ty. Rozpoczęcie działalności. Staże zawodowe. Szkolenia.
Rusz sie i zmien swoje zycie.

336

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Zgadzam sie z belatrix. Facet tkwilby w toksycznych relacjach gdyby nie spotkał
Nowej.
A poza tym. Baks. Lubię cie. Ale z teorii toksycznych związków zrobiłeś swoją religie.
To, ze facet był pod pantoflem zony krolewny wcale nie świadczy o toksycznym związku. Świadczy o słabych relacjach. O problemach w związku. I rak dalej.
Toksycznosc to dla mnie przede wszystkich założenie świadomego i konsekwentnego kierowania życiem i emocjami drugiej strony. To świadoma strategia.

Popieprzone zycie i relacje rzadko są strategia... Tym bardziej ze siostra mówi ze czegoś sie nauczyła. Ze teraz jest inna
Nie wrzucamy wszystkich zagubionych małżeństw w relacje toskykow.

337

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bellatrix - na pewno skorzystam z tych cwiczen/ sprobuje wszystkiego zeby zatrzymac te mysli o tym wszystkim. dzis w nocy znow sie straszie meczylam. za rada psycholog, wykorzystalam tez wczoraj jeden ze sposobow na odciecie sie emoconalne od niego. napisalam list pozegnalny. oczywiscie nie bede mu go nigdy dawac. mialo to miec wymair symboliczny. ze ja wyrzucoam to wszystko z siebie. napisalam w nim: 'dosc, nie skreslam cie i nigdy tego nie zrobilam, ale dosc juz wycierpialam. koniec, nie chcesz to nie, ja zasluguje na zycie, ktore sama sobie teraz odbieram. chce sie wyspac, wreszcie sie wsypac itd itp'. nie wiem czy to mi cos pomoze, ale musze probowac bo naprawde mam juz dosc i to sama w sumie teraz przez siebie. bo tak jak mowie - z jego strony nic sie takiego teraz nie dzieje negatywnego, no poza faktem ze nie chce. ale jest spokojnie w domu, jestesmy dla siebie 'mili'. to JA, musze to zaakceptowac i koniec.

Bellatric czyli tez czytasz tamto forum? fajnie. a czy masz tam swoj watek ?

338

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Bellatrix napisał/a:
bags napisał/a:

Gdybania i swoje dogmaty opierasz na zdradzie... aspekcie mało istotnym w całym temacie.

Czy Ty, kolego, naprawdę uważasz, że zdrada w tej sytuacji to mało ważna kwestia?
Czy Ty naprawdę rozumiesz, co do mnie piszesz?
Usprawiedliwiasz zdradzającego, bo co? Bo ta zona to taka zła kobieta była?
Bags, tu jest mnóstwo tego typu historii. Może gdybyś zaczął czytać z uwagą, a nie tylko grał rolę, to zauważyłbyś, jak często ten schemat się powtarza.

Doskonale rozumiem i wiem co piszę. Nie bronie tak jak już wczesniej pisałem, a co za tym idzie nie usprawiedliwiam go. Historii sporo jest, to fakt, ale też nie zawsze w tych "utartych" schematach zdrada wiedzie prym. I żeby była jasność Endi... ja nie czynie z tego toksycznego podejscia do tematu religii na swoj sposób. Doszukuje się w nich co najwyżej pokrewieństwa.  Zdrada też nie jest zawsze wynikiem "femme fatale" bez powodu... wink Jak było na prawdę tego nie wiemy i nie Nasz poki co to biznes smile

339

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
End_aluzja napisał/a:

To, ze facet był pod pantoflem zony krolewny wcale nie świadczy o toksycznym związku. Świadczy o słabych relacjach. O problemach w związku. I rak dalej.
Toksycznosc to dla mnie przede wszystkich założenie świadomego i konsekwentnego kierowania życiem i emocjami drugiej strony. To świadoma strategia.

I w tym zamyka się, według mnie, istota toksycznego związku.
W obecnym świecie bardzo modne stało się nazywanie WSZELKICH problemów w związku toksycznością, a trzeba rozumieć pojęcie, żeby go nie nadużywać.

kiedysbyłam napisał/a:

Bellatric czyli tez czytasz tamto forum? fajnie. a czy masz tam swoj watek ?

Nie, nie mam swojego wątku. Tylko czytam.
Jest mi z wielu względów to forum bliskie.

340

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bellatrix - nie dostalam nic na priv. a w ogole to masz moze skypa?

341

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Sprawdź maila:)

342

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie mam nic...

343

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Wysłałam trzy na maila tutaj z tego forum... sad

344

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dostalam 1 meil, ale pusty w sumie. odpisalam.

345

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dobrze. rozmawialam z nim jeszcze. proste pytanie: dlaczego tak bardzo nie chcesz? 'bo tu jest pusto, bo cie juz nie kocham, zrozum to' czego nie mozesz miec zyjac ze mna? ' szczescia, nie bede z toba szczesliwy, jestem tego pewien' dlaczego? 'bo cie juz nie kocham'. 'nie chce, nie wierze w to, nigdy nie bedziemy juz razem'. dlaczego nie chcesz dac szansy? 'bo nie bede sie do niczego zmuszal, koniec, nie czuje juz nic, nie bede sie zmuszal' 'podjalem decyzje i zrozum to, zaakceptuj, nie ludz sie, nie mialem jeszcze przez chwile nawet watpliwosci ze to byla zla dezycja, rozumiesz?'

i po co sie ludze 2 miesiace, po co pisze scenariusze, iluzje, lepiej bylo go wczesniej zapytac jeszcze raz, wyzbyl by mnie zludzen. dlaczego ja nie potrafie w to uwierzyc? dlaczego ja sie ludzilam ze to niemozliwe zeby on juz nic nie czul? Boze, czuje jakbym cofnela sie w czasie gdzie. przeciez wiedzialam to, od 2 miesiecy. nie wiem czy jutro pojde do pracy... po raz pierwszy nie czuje ze dam rade.

i jak tu zyc? jak miec nadzieje? na co? po co? jestem katoliczka, mam ja miec tak? owszem, moze na to ze bedzie jeszcze dobrze ogolnie w moim zyciu, ale przeciez nie na to, ze bedziemy jeszcze razem. przeciez on mowi jasno i wyraznie. Boze dlaczego to tak musi byc?:( nie dlaczego cierpie, ja wiem ze cierpienie jest potrzebne, nie chce zeby bylo latwo i kolorowo, ale dlaczego ktos kto kocha, przestaje? ponoc milosc nigdy nie ustaje!!!! on mnie kochal. a jednak przestal!!! jak to zrozumiec?

346

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam...znalazłam tamto forum...przeczytałam Twój wątek...
A teraz tutaj, ten ostatni Twój post...i po prostu nie potrafię/ nie jestem w stanie nic więcej napisać - tylko to, że przeczytałam...

Przytulam Cię wirtualnie i niech Bóg ma Cię w swojej opiece.

347

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wiecie co? chyba  ze mna lepiej. czuje w sobie taka zlosc, wreszcie!!! mam ochote go opluc! nie kocha mnie. no i przeciez to, ze przestal mnie kochac i ze \tu jest pusto\ z nia nie ma nic wspolnego!! na pewno nie. ze 2 tyg od rozstania widzialam ze kupowal przez internet jakies feromony, nie wiem juz nawet czu tu o tym pisalam czy nie. zalosne. ale tchorz mi bedzie wmawial ze z nia nie chce. moze i nie jest, bo moze i ona z nim pogrywa,  no ale idiotki wiecej ze mnie robuc nie bedzie. bylam cierpliwa. ale jesli on nie czuje sie winny, to ja sobie znajde winnego. nawet w prawie do cholery jest cos takiego jak zadoscuczynienie za straty moralne. a on chce sie dzieli wszystkim po pol, o tak jakbysmy razem podjeli taka decyzje. nie, nie bede sie z nim szarpac o pieniadze ani nic z tych rzeczy.

ale  powiem mu dzisiaj zaraz jak wstanie ze bylam cierpliwa, nie chcialam robic scen, ale jak ta dziewczynka ktorej zalatwilam u niego prace, jest na tyle bezszczelna ze dalej klamie swojego narzeczonego, mimo ze miala szanse, mogla zniknac tak. kuzwa gdyby razem nie krecili, to nie mogli byc na siebie tez patrzwc i nie pracowali by nadal razem!! ba, gdyby miala odrobine moralnosci to wlasnie poprosila by o przesniesienie chocby do innej restauracji. zreszta jak wszystko wyszlo na jaw to piperzyla ze bedzie wyjezdzac za 6=8tyg. minelo chyba 10. To nie, oni sobie nadal razem pracuja i gruchaja ale to na pewno nie ma zwiazku z tym ze moj maz mnie juz nie  kocha. a to dobre. powiem mu zaraz jak wstanie, ze zadzwonie dzisiaj do jej siostry, narzeczonego i matki! cala wies bedzie huczec! niech wiedza ze coreczka sie puszcza w londynie a narzeczony na gospodarce zasuwa. no nie moge, po prostu. czlowiek chcial byc dobry, daje szanse, a moze sie opamieta, moze ona sie opamieta i przynajmniej zniknie - podkreslam ze to ja zalatwialam jej prace u niego. ale nie. nie, mi juz naprawde nie chodzi o niego! wczesniej chcialam byc \dobra', nie robic scen bo wlasnie moze laskawie on mnie zechce. Ale teraz naprawde mam to gdzies co on pomysli. wlasnie sama mu o tym powiem, ze zamiwrzam to zrobic. nie, zeby ona mu powiedziala ze twoja zdesperowana zona wydzwania do mojej rodziny. sama mu to powiem, moze jej powiedziec on jesli bedzie chcial. moglabym zrobic im najbardziej w pracy, obojgu. ale nie, o niego mi juz nawet nei chodzi. nie bede sie mscic jako tako. alez do cholery swojej zlosci juz dluzej kryc nie bede! nawet jego mama w pewnym okresie mowila ze powinnam tam isc i jej wstydu narobic. nigdy tego nie zrobilam. ich 'nic juz nie laczy na pewno' pracuja sobie nadal razem, on mnie nie kocha no ale generalnie nic sie nei stalo prawda. jak to wczoraj on powiedzial :trzeba isc dalej ,zrobic krok do przodu'/ ..... no brak slow na taka ignorancje, bagatelizowanie i olewanie wszystkiego! dobrze, prawda, trzeba zrobic krok w przod. koniec zludzen ze pan sie ogarnie. nie ide dzis do pracy... pierwszy raz, od poczatku roku. ale potrzebuje tego. dzis pouzalam sie pewnie troche nad soba, jeden dzien, bo ta 'rozmowa' byla wczoraj w nocy i musze od nowa, jakos zaczac....

348

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

To, co mąż Ci tak dobitnie wyartykułował wczoraj, było widać od dawna. Kochający facet nie odchodzi. Kochający facet nie krzywdzi, nie oszukuje, nie wykazuje braku szacunku. I tak, niestety miłość może się skończyć. Owszem, można, a nawet trzeba dbać o uczucie, pielęgnować je, rozniecać cały czas na nowo, starać się o siebie, wspólnie rozwiązywać problemy. Ale wyłącznie w przypadku, kiedy chcą tego obie strony.

On już nie chce. I naprawdę nie jest istotne teraz dlaczego tak naprawdę mu się odechciało. Istotna jesteś obecnie dla siebie tylko Ty.
Spróbuj spojrzeć na to obiektywnie. Jego zaangażowanie w Wasz związek skończyło się wraz z pojawieniem się pierwszych wspólnych problemów. Nie stawił im czoła, a uciekł na łatwiznę. Nie miał problemu z oszukiwaniem Cię. Czy to jest człowiek, z którym chciałabyś dalej żyć? Nieodpowiedzialny, niedojrzały, słaby. Rozmienił Cię na drobne, liczyła się tylko jego satysfakcja, nie Twoje uczucia. Nie zobowiązania, nie dane słowo. Jak wyobrażałabyś sobie wspólną przyszłość? Umiałabyś mu zaufać? Nie trzęsłabyś się, że każdy następny problem na Waszej drodze spowoduje powtórkę z rozrywki?

Czytam i widzę, jak ważna jest dla Ciebie wiara. Wiem, że ma ona wpływ na Twoje postrzeganie, na decyzje. Ale nie jestem w stanie pojąć, dlaczego w sytuacji takiej jak Twoja prawidłowym postępowaniem powinno być zaparcie się własnej godności i uniżone czekanie, aż pan i władca łaskawie zezwoli Wam nadal być razem.
Podczas ostatniej Waszej rozmowy wyglądało to tak, że strona pokrzywdzona namawiała zdrajcę i oszusta na kolejną próbę. Pokazujesz mu, że nic się takiego nie stało, że konsekwencji żadnych być nie musi. Byle by z Tobą był.
Czy na pewno tędy droga?

Teraz niesie Cię adrenalina pochodząca ze złości i dobrze. Wykorzystaj ten stan, ale nie na mieszanie w życiu męża, czy jego "koleżanki". Oni nie powinni Cię już obchodzić. Bo Ty ich nie obchodzisz, ani nie obchodziłaś wcześniej, kiedy się układali za Twoimi plecami. Szkoda na nich Twojej energii. Jesteś inteligentną, samodzielną, wartościową kobietą i zasługujesz na to, żebyś teraz sama o siebie zadbała. W jednym Twój mąż ma rację - czas na krok do przodu.

349

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kjersti - dziekuje. wszystko co piszesz jest prawda. to jest jakies chore co moze wlasna psychika z toba zrobic. sama sobie wyrzadzilam ta krzywde, ze tera zamiast byc 2 miesiace do przodu, przezywam to od nowa, jakbym wlasnie sie dowiedziala ze on nie chce i dlaczego - bo mnie nie kocha. przeciez tak jak piszesz, gdyby kochal, gdyby choc troche jeszcze mu zalezalo, nie robilby tego wszystkiego. adrenalina opada, tzn dopiero teraz dopuszczam do siebie, pozwalam poczuc, przyjac do swiadomosci jak bardzo on mnie krzywdzil i skrzywdzil ogolnie, jakim lajdakiem byl, wlasnie ze nie myslal juz o mnie od bardzo bardzo dawna. tylko ze ja ciagle probowalam wierzyc ze to byl jego blad, ktorego zaluje. wierzylam w niego. juz nie wierze. rycze jak glupia, zanosze sie. wreszcie sobie na to pozwolilam... zdjela mte cholerna maske, zeby sie trzymac... przezwam to po raz drugi tak jakby i postanowila sobie ze oststani, w jego wydaniu. juz sama sobie nie bede robic krzwydy oszukujac sie, wybielajac go. teraz jest o tyle lepiej niz te 2 miesiace temu, ze juz nie ma we mnie takiej rozpaczy - co dalej ze mna, jak sobie poradze. bo juz sobie teraz bez niego rADzilam i wiem ze technicznie to bedzie wszystko dobrze. teraz jest tylko ten rozrywajacy bol....

350

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam i dobrze - rycz, drzyj się, porzucaj czymś smile

Ten ból jest i być musi, ale do czasu. To wszystko minie, choć teraz wydaje się, iż trwać będzie wiecznie. Pozwól to sobie przeżyć, przeboleć, ale i zaakceptuj ten stan rzeczy. Puść to wreszcie wolno, puść jego wolno. Tak jak mówisz - wiesz już, że bez niego da się żyć, bo sama jesteś przecież od jakiegoś czasu. Nie chce Cię - jego strata, niech się buja, Ty zasługujesz na wszystko co najlepsze, a nie na jakieś żałosne resztki, na pana "nie wiem-odechciało mi się-bo Ty byłaś nie taka". Tamta niech sobie te resztki bierze, skoro to ją zadowoli.

Umarł król, niech żyje KRÓLOWA smile

351

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedyś byłaqm. twoim problemem jest to, że poczułaś nadzieję
bo przykrył cię kocem, bo zapytał co u ciebie....

i pomyslałaś, że to miłośc na pewno przez niego przemawia

kiedyś byłam- musisz byc bardzo samotna, opuszczona i nieszczęsliwa, jeśli tak drobne gesty traktujesz jako przynoszące nadzieję....

ja myslę, że masz prawo do swojej wiary, strategii

ale to nie oznacza dla mnie, że ty teraz bęedziesz się płąszczyć i błagać o miłośxc... to oznacza, że ty informujesz swojego męża- jestem katoliczką, wierzę, że to, co bóg łączy, jest trwałe.,...
i jestem gotowa na zycie z tobą, na twoją miłość. ALE KIEDYŚBYŁAM - nie na łaskę, nie na litość, nie na upokorzenie i nie na brak miłości

jeśli będziesz gotów mnie kochać, jestem

i możecie być razem, ale te warunki twój koscóół tez okresla.. pamietasz?/
poczytaj kiedyś byłam
przypomnij sobie....

i pamiętaj, że tylko na takich warunkach możesz męża przyjąć... nie upokarzając się i płąszcząc..
gdzieś tam byłó - że mąż i zona są sobie równi?
że wspierają się?
że szanują??

ty możesz powiedzieć - JA NIE ROZWIĄŻĘ tego małżeństwa.. dopóki mamy slub kościelny - jestews moim meżem

ale bycie MĘŻEM oznacza.... inaczej - zostaniesz moim mężem - ale nie chce cię przy sobie...

352

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
End_aluzja napisał/a:

kiedyś byłaqm. twoim problemem jest to, że poczułaś nadzieję
bo przykrył cię kocem, bo zapytał co u ciebie....

i pomyslałaś, że to miłośc na pewno przez niego przemawia

kiedyś byłam- musisz byc bardzo samotna, opuszczona i nieszczęsliwa, jeśli tak drobne gesty traktujesz jako przynoszące nadzieję....

ja myslę, że masz prawo do swojej wiary, strategii

ale to nie oznacza dla mnie, że ty teraz bęedziesz się płąszczyć i błagać o miłośxc... to oznacza, że ty informujesz swojego męża- jestem katoliczką, wierzę, że to, co bóg łączy, jest trwałe.,...
i jestem gotowa na zycie z tobą, na twoją miłość. ALE KIEDYŚBYŁAM - nie na łaskę, nie na litość, nie na upokorzenie i nie na brak miłości

jeśli będziesz gotów mnie kochać, jestem

i możecie być razem, ale te warunki twój koscóół tez okresla.. pamietasz?/
poczytaj kiedyś byłam
przypomnij sobie....

i pamiętaj, że tylko na takich warunkach możesz męża przyjąć... nie upokarzając się i płąszcząc..
gdzieś tam byłó - że mąż i zona są sobie równi?
że wspierają się?
że szanują??

ty możesz powiedzieć - JA NIE ROZWIĄŻĘ tego małżeństwa.. dopóki mamy slub kościelny - jestews moim meżem

ale bycie MĘŻEM oznacza.... inaczej - zostaniesz moim mężem - ale nie chce cię przy sobie...

Enda, przeciez to oczywiste ze kiedysbylam czuje sie samotna, nieszczesliwa, niekochana, opuszczona...
przeciez wlasnie odchodzi od niej maz, osoba dotad najblizsza.
Ma prawo tak sie czuc.
I moze rowniez odczuwac nadzieje w sytuacji kiedy on wykonuje gesty w jej strone
po kilku miesiacach zupelnej obojetnosci.
Ja to rozumiem.
Dla mnie to naturalne, nic dziwnego.

353

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

End_Aluzja -  nie, na szczescie nie jestem samotna. nieszczesliwa z jego powodu na pewno. po prostu tak bardzo tego chcialam, zeby cos sie zmienilo, ze probowalam sie wdzedzie tego doszukac.

na szczescie nigdy nie bylo az tak zle i nie plaszyczlam i nie blagalam o milosc, zwlaszcza teraz w tym okresie jak zdrada wyszla na jaw i jak juz sie rozstalismy. wczesniej i owszem, bylam w stanie zrobic naprawde wszystko, zeby bylo lepiej, ale nei wiedzialam wtedy jeszcze co jest prawdziwym powodem tego ze on tak mnie unikal i odrzucal.

dokladnie to mu w ostanim czasie powiedzialam - ze ja jestem gotowa na zmiany, otwarta na dialog, ale tylko wtedy jesli ty bys tego naprawde chcial, bo zasluguje na meza ktory SAM bedzie chcial o mnie dbac, ktory SAM bedzie chcial kontaktu i bliskosci ze mna, ktory SAM bedzie chcial mnie kochac. takze dokladnie tka postepowalam. i teraz kiedy sama zrozumialam ze to naprawde nie ma sensu, to dalam mu te upragniona wolnosc - w wymiarze symbolicznym ale tez i doslownym....


jakos sie trzymam. dociera do mnie ile zlego mi zrobil tak naprawde, jak podle to wszystko bylo przez te ostatnie pol roku. juz nie skupiam sie na 5 dobrych latach, skupiam sie na tym ,co teraz zrobil i robil przez ostatnie pol roku, kiedy tak naprawde ja pokazalam mu, udowodnilam jak wiele to malzenstwo dla mnie znaczylo.

no nic, widocznie tak musi byc...

354

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedyśbyłam - ja podziwiam cię za twoja postawę
za umiejętnośc bycia godną, silną kobieta

zobacz, nie poszłaś na wojnę, nie zniżyłaś się do poziomu obrzucania błotem i nienawiścią
cokolwiek się zdarzy, wyjdziesz z tego zwycięsko - bo w swoich oczach postepujesz zgodnie ze swoimi zasadami i wiarą

po proostu uderzył mnie twój emocjonalny post.. o tym, jak czujesz się oszukana, bo ty chcesz.. a on nie chce,

to nawet nie jest tak, że to zalezy od niego, lub jego decyzja zadecyduje o twoim zyciou- z nim czy bez niego

ja sądze, że moment, w którym sama dla siebie podjełas decyzję jest kluczowy
i ten moment własnie, i cały czas, zmienia twoje życie

będzie dobrze, zobaczysz
dobrze dla ciebie - i niekoniecznie oznacza to bycie z nim - ale to rozumiesz

to znaczy, że twoja energia idzie w miejsce, które ty wyznaczyłaś. nie błąka się bez celu.. to przyniesie efekt
dobry dla ciebie

355

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam co tam u Ciebie? jak samopoczucie?
śledzę Twój wątek od początku i trzymam kciuki za Ciebie smile

356

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

co u mnie? a no nic nowego w sumie... tak, sama podjelam w koncu te decyzje - wiadomo - ktos powie, ale co za decyzje podjelas? przeciez to on o wszystkim zdecydowal i cie rzucil. tak, zgadza sie, ale ja wlasnie sama przed soba, w koncu powiedzialam dosc... przynajmniej mam taka nadzieje, ze tak faktycznie sie stalo....

tzn dzisiaj, 3 dni po zauwazylam cos w swoim zachowaniu, mysleniu... zaczely mnie tak jakby nachodzic znow mysli w kierunku, zeby jeszcze w to wierzyc, wiecie dlaczego? czuje, ze jakby absurdalne to nie bylo, ale moja psychika, organizm domaga sie tego, bo z ta nadzieja bylo jednak latwiej... w sensie ze co by sie nie dzialo, ja wierzylam, ze: 'a.... wierze, wierze ze ma jakies watpliwosci' i z taka  mysla w sumie latwiej bylo na ta chwile zyc. Dlatego jakby podswiaodmie moja psychika chcialby chyba wrocic do tego stanu, ale z kolei moj zdrowy rozsadek wie i mowi mi ze NIE. nie chce i nie moge do tego stanu wracac. bo to tylko odlecze o kolejne tygodnie to, co musi sie stac i to, co musze przezyc. czyli fakt, ze nie jestesmy razem i nie bedziemy. Ze on nie czuje do mnie w tej chwili nic. To jest po prostu trudniejsze, ale wierze ze lepsze postepowanie... zeby byc trwarda... oczywiscie ze nadzieja jakas jeszcze dlugo pewnie bedzie. Ze to zycie tak naprawde zweryfikuje te jego 'niekochanie mnie'. Zeby sie jeszcze nie zdziwil itd.... Ale wiem ze nie moge zyc czekajac na to, co moze nigdy nie nastapic. A poza tym, coraz czesciej w takim odniesieniu zastanawiam sie wlasnie czy ja naprawde chcialabym z nim jeszcze byc? teraz, kiedy dopuszczam powoli to cale zlo ktore tak naprawde mi wyrzadzil...? Tzn tak: chciec, oczywiscie ze bym chciala, ale znowu myslac realnie wiem ze nie wiem co musialby zrobic, jak bardzo zalowac i jak bardzo i jak dlugo sie starac. A to wlasnie jest prawie nierealne, wiec dochodzimy do puntku wyjscia ze razem nie jestesmy i juz raczej nie bedziemy. Chcoiaz, jako czlowiek wielkiej wiary, nie moge wykluczac niczego. Tak jak calkiem niedawno skladal mi przysiege z radoscia w sercu i na twarzy, tak teraz mowi ze mnie nie kocha... tak jak nigdy nie przypuscilabym ze od tak mnie po prostu zostawi, tak wlasnie to zrobil.... WIEC..... uczucia sa zmienne jak widac....

tak czy inaczej, nie jest zle, ale dobrze wcale... czuje ze zycie mi ucieka, ze nie zyje, ze nie ciesze sie... tzn staram sie, robie tyle ile moge, ale to wiadomo ze wszystko jest za swieze...

i jeszcze to, ze mieszka tu.... wczesniej bylo mi to na reke, bo prawda byla taka ze wlasnie sie ludzilam. teraz wiem, ze sie wyprowadzi na 100% wiec takie czekanie na cos, czego mimo wszystko sie bardzo boje, jest trudne... ale z 2 strony chcialabym chyba zeby juz go naprawde nie bylo.... bo teraz - w moim zyciu go naprawde juz nei ma od 2 miesiecy, zyje i robie wszystko sama, nei mamy zadnego kontaktu, no ale mam swiadomosc ze ciagle 'jest' ze wroci na noc do domu, ze spi za sciana... i to jest chyba trudne dla mnie...

357

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam, przeczytalam caly Twoj watek, wybacz, ale nie bede pisala Ci o wyrazach wspolczucia, bo ty robisz to sobie sama.

Podsumuje tylko, takze na moim wlasnym przykladzie - jesli facet mowi ''nie wiem'' to znaczy nie wiem, ale jesli facet mowi ''nie'' to jak najbardziej oznacza to NIE.

Nie rozumiem po co sama sobie to robisz pielegnujac nadzieje, katujac sie jego obecnoscia w TWOIM mieszkaniu i dreczac takze jego soimi decyzjami. Idz wreszcie do tego banku, daj mu wolnosc i pozwol by na prawde poczul, ze Cie stracil.
Twoj maz poszedl na latwizne, wtierdzil, ze zle mu bylo w zwiazku ale nie otworzyl geby zeby zwiazek ratowac, zeby cos zmienic, latwiej bylo zanurkowac w innej. Zwiazek to jeden wielki kompromis, jesli jedna strona nie wyraza sprzeciwu, druga dziala tak aby jej samej bylo dobrze ( nawiazuje do Twoich planow i nie liczenia sie z nim) - jeszcze chyba nie opanowalas umiejetnosci czytania w myslach ? SKad mialas wiedziec, ze jemu to nie pasuje ? On mial gdzies ten zwiazek i ma go gdzies nadal...

Mam lekarstwo na Twoje rozterki: Odetnij sie od niego, zapomnij o nim i nie tkwij w przeszlosci bo przyszlosc umyka Ci bokiem.

Ja na podobnego palanta stracilam 8 lat zycia, moja mama dala mi sile zeby go wywalic za drzwi, a przezywalam dokladnie to samo co ty, te same rozterki, te same teksty...

Rok po tym jak go wyrzucilam z mieszkania napisal do mnie maila - wtedy zatriumfowalam, bo on dopiero wtedy zrozumial co stracil i dlaczego.


Teraz tez jestem w zwiazku, ktory nie jest prosty, ale moj maz wyraznie sie stara.

Faceci daja zawsze wyraznie do zrozumienia czego chca, czego nie chca, na jakim sa etapie....

Twoj maz w rozmowie, ktora przytoczylas naklanial Cie do pojscia do banku, sam chcial Ci w tym pomoc. Daj mu wolnosc, przestan sie zadreczac i zyj dalej bo zycie jest piekne!

358 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-21 17:04:11)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ewa29 - dzieki za wpis. Jesli czytalas dokladnie - no to nie powinnas juz pisac ze wciaz 'pielegnuje w sobie nadzieje', BO TAK NIE JEST. bylo tak do bardzo niedawna - i nie krylam tego, ze mam nadzieje, ze wierze. Ale w tej chwili tej nadziei na to ze cos sie teraz zmieni - nie mam i jej absolutnie nie pielegnuje. To jest najwieksza zmiana jaka zaszla w moim rozumieniu tego wszystkiego w ciagu ostatnich dni, a Ty widac jakby tego nie zauwazylas.....

Co do pojscia do banku - no to wlasnie. Wczesniej nie szlam - bo tak - mialam nadzieje, wiec troche chcialam to odwlec w czasie. Ale z 2 strony nie popadajmy w paranoje - nie zwlekalam pol roku czy rok. w tej chwili mija dopiero 2 miesiac jak moj prawie 6 letni zwiazek sie zakonczyl. To chyba normalnie ze mimo ze 'wiedzialam' ze on nei chce, ale tez potrzebowalam troche czasu zeby sie ogarnac i zrozumiec t owszystko, a nei 2 dnia leciec do banku brac kredyt bo on by sobie tego zyczyl! prawda jest taka ze prosilam go kilkakrotnie zaraz po tym rozstaniu zeby sie wlasnie wyprowadzil, skoro NAPRAWDE nie chce. No to nie, bo mu tak wygodniej i do muru mnie przyparl ze wyprowadzi sie ja kzniknie z kredytu. Wiec, sorry ale no nie moglam isc wczesniej. i tak samo teraz - czemu nie pojde? a no pojde juz bardzo niedlugo, ale wiesz, bo nie mam w tej chwili zeby przez najblizsze 2 miesiace placic juz wszystko sama. Od wrzesnia zamierzam wynajac jeden pokuj wiec dam rade, ale teraz nie moge wynajac pokoju bo wyjezdzam na wakacje do polski na poand miesiac i nie zostawie obcej osoby samej w mieszkaniu. tez pisalam o tym. szczerze? naprawde teraz chcialabym sama zeby go juz nie bylo... ale wlasnie to nie jest wszystko takie proste. tak naprawde dopiero teraz wlasnie zaczynam tez odczuwac konsekwencje finanswoe tego wszystkiego. 3 meisiac utrzymuje sie sama (gdzie ksozty mieszkanai sa jeszcze wciaz na pol) i pensja z konta znika w zastraszjacym tempie. nie, zeby on tak duzo dokladal, bo zarabial tylko troche wiecej niz ja. Ale jednak ta pula - 2 pensji naprawde robila ogromna roznice i mimo ze wydatki byly troche wieksze, ale na pewno nie dwa razy wieksze niz mam teraz... takze wiecie - latwo sie mowi, ale myslec tez trzeba w tym wszystkim. isc do banku bo maz mnie nei kocha i d otego nie chce sie wyporwadzic - nie jest trudno. wziasc kredyt w rozpaczy na siebie, kilka dni po rozstaniu (no zeby tylko sie juz wyporwadzil) a potem sie martwic....

ja wolalam to wszystko naprawe dobrze przemyslec, a i tak co chwile wychodza jeszcze jakies nowe okolicznosci. jeszcze nie wiem tak anprawde 100% tego co chce wiedziec zanim wezme ten kredyt na siebie.

wiec czasami nie ma niestety idealnego wyjscia. ja tez bym wolala go juz nie ogladac - teraz juz naprawde. Ale to nie jesT takie proste. tzn dla niego oczwiscie jest - idz do banku to sie wyporwadze, ale dla mnie inaczej to wszystko wyglada...

a nie mowiac juz o jakis 6-7 tys funtow ktore musze mu splacic - jego polowa wkladu wlasnego w mieszkanie. Fajnie, bo dzieki Bogu nie musze pozyczac, tylko mam takie pieniadze sprzedajac rodzicom swoja polowe mieszkania w Polsce, no ale jednak fakt jest taki ze w 1 chwili wyzbywam sie wszystkich swoich oszczednosci - oczywiscie idzie to na poczet tego mieszkania w ktorym teraz mieszkam, ze wszystk oco tam wplacone juz jest, bedzie tylko moje, na mnie, no ale fakt jest jaki jest. a on zostaje z duza pula gotowki na nowe zycie i nowe mieszkanie. Ale to mnie akurat juz nie boli. niech bierze co jego i idzie i bedzie szczesliwy. i zapomni ze kiedykolwiek mial zone.

359

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam - damy rade... musimy... PRAWDA?

Dużo słońca i uśmiechu na wyjeździe smile

360

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

troche nowosci. jest zle. jest ciezko. mam ochote zrobic mu krzwyde. sama sie dziwie jakie emocje mna targaja. ale juz nawet nie dlatego ze zdradzil, oszukal i jest z inna. Ale dlatego ze zrobil to wszystko i nadal sie nie wyprowadzil i jeszcze stawia warunki!!!

Ja uwazam ze on naprawde mnie kochal. nic nie dzieje sie bez powodu - tak zgadza sie - przyczyny naszych problemow juz znam - oboje jestesmy za nie odpowiedzialni, ale to, co zdarzylo sie potem - jego zdrada i odejscie emocjonalne od razu w zasadzie do innej - to juz jego wina i to jest wlasnie jedyny powod dla ktorego przestal kochac mnie. przestalam dla niego po prostu istniec i tak jest do teraz. dzis wiem juz na 1000% ze nadal z nia jest. sa razem. przez pewien okres od rozstania jak wiecie, wierzylam w to ze moze z nia nie byc, ze to naprawde zakonczyl ale mimo wszystko nie chce ze mna. Cudow nie ma takich. Dlatego tak mnie wrecz nienawidzi bo musi wciaz zagluszac swoje sumienie. Ale to jest podle i chore. ma zone, mieszka z nia a jest z kochanka. nie wiem jak wytrzymam jeszcze ten miesiac, do swojego wyjazdu do polski, jak wroce ma go juz nie byc. Mam w sobie taka zlosc na niego ze az mnie to przeraza. Nadal robi ze mnie idiotke, mysli ze jestem tak naiwna. mimo ze nierozmawiam z nim juz w ogole na zadne tematy, ale jak ostatni raz byl ten temat no to on dalej wypieral sie w oczy, ze nic ich nie laczy. Teraz jest tak zlosliwi ze schodzi to do naprawde niskiego poziomu. wczoraj wyslal mi meila ze nie bedzie placic juz za polska telewizje bo telewizji nie oglada. no zalosne. umawialismy sie ze dopoki mieszkamy razem wszystkie rachunki nadal placimy po polowie, no wiec napisalam mu ze ja tez nie ogladam. i zeby zadzwonil do pana z polsatu i powiedzial mu ze nie zaplaci bo juz nie oglada.....

no zalosne. to jest na jego nazwisko i i tak i tak musi zaplcic - logiczne, ale kabelki mi poodlacza ze telewizji nei bedzie. chcial zaoszczedzi 20zl miesiecznie, rozumiecie - 4 funty!!!! tak mi otwiera oczy teraz ze brak slow. ciezko mi. zabija mnie od srodka...

mam w sobie ogromne pragnienie zeby mu to udowdonic, w sensie zeby zdobyc jakies dowody, zeby zobaczyc to na wlsane oczy. zapytacie czemu ? a no temu, ze wiem to na 100% - tak. Ale psychika, znowu podswiadomie wypiera te informacje. Woli myslec ze jest to po prostu niemozliwe, zeby byl az tak podly. Zeby mieszkal ze mna, a byl, calowal, przytulal, uprawial seks z nia. mam podejrzenie ze mogl przyprowadzic ja do naszego mieszkania jak bylam na weekend we wloszech. obled. teraz mialam jechac na wesele w przyszly weekend do polski. nie jade - bo nie jestem w stanie, ale dla jego wiadomosci pojade-spakuje walizke i bede spac 1 noc u brata. potem poobserwuje i wroce do domu. mam takie przeczucie ze moze ja przywlec w ktoryms momencie - w koncu taka okazja, taka samowolka zeby pobyc sobie razem w milych warunkach. zobaczymy.

361

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ZADEN facet nie jest na tyle odwazny i uczciwy
zeby nawet z nie wiem jak nieszczesliwego zwiazku
w jego subiektywnym odczuciu oczywiscie
odejsc w samotnosc !
Ja nie znam takich SUPERMENOW !
Co za skur...l

Ale powiem Ci kiedysbylam ze przez chwile narobilas nadziei
ze jednak sie pouklada miedzy wami
Ale zycie jednak jest brutalne a ludzie podli...

Dobry pomysl z ta zasadzka.
Zbieraj dowody,
bedziesz ich potrzebowac w sadzie.
Porob foty

Trzymaj sie dziweczyno, bardzo Ci wspolczuje...

362

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
eine_gute_ehefrau napisał/a:

ZADEN facet nie jest na tyle odwazny i uczciwy
zeby nawet z nie wiem jak nieszczesliwego zwiazku
w jego subiektywnym odczuciu oczywiscie
odejsc w samotnosc !
Ja nie znam takich SUPERMENOW !
Co za skur...l

Całkowicie sie z tym zgadzam!

Wcale mnie nie dziwi, ze cie okłamał. W końcu tę pustkę musi jakos zapłenić. Można sie było tego spodziewac, ze sie dalej z nia spotyka. Kłamiąc krzywdzi sie jeszcze bardziej.

363

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

moja teoria sie potwierdzila,zreszta zadna filozofia.kryje sie  z nia ,aby bezproblemowo zamknac sprawy z Toba.tyle juz przeszlas wiec nie daj sie wyprowadzic z rownowagi.zachowaj zimna krew.nic nie da rozmowa z nim ,on jest zakochany,a Ty dla niego jestes jak nikt po prostu.niewiarygodne ,ale prawdziwe.zalosne jak ludzie zaczynaja znajomosc milo,wspaniale,a koncza bez honoru.udowadniaja ,ze nie posiadaja honoru. widzialem wiele,wiec uwierz ,ze zalowac 20zl za tv to moze byc poczatek sytuacji z ,ktorych z czasem bedziesz sie smiac jak sobie wspomnisz.bol jest tymczasowy ,chwala jest wieczna. pozwol mu zrobic co musi zrobic.a karty jeszcze sie odwroca.

364

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dupek... ;/ fakt, faceci przeważnie nie odchodzą jeśli nie mają innej...

Kiedysbylam - pozbądź się go jak najprędzej - to, że jeszcze z Tobą mieszka pozwala mu odzwyczajać się od Ciebie w najmniej dla niego bolesny sposób... a kiedy już całkowicie się od Ciebie uwolni (kiedy w swoich myślach zdepcze Cie do poziomu 0, kiedy poukłada sobie że jesteś winna i ta najgorsza...) wtedy z czystym sumieniem pobiegnie do tamtej .....

jeżeli chodzi o wesele, to sama nie wiem czy to dobrze czy źle, że nie pojedziesz ... bo z jednej strony :
- masz szansę na złapanie go na gorącym uczynku - najlepiej z aparatem i dyktafonem w ręce i to przy świadkach...
- a z drugiej może nic z tego nie wyjść, zmarnujewsz tylko zdrowie i weekend na obserwacji (szpiegowaniu) domysłach...

ciężki temat...
sad

365

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. decyzje o tym, ze nie jade na wesele podjelam w niedziele - bedac na chrzcinach we Wloszech. po prostu bylo mi tak zle, stresowalam sie zeby robic dobra mine d ozlej gry - no bo bylam chrzestna i przeciez musialam sie jakos zachowywac, a nie plakac przy stole. Bylo mi bardzo ciezko i stiwerdzilam ze nie chce tego narazie przezywac znowu na weselu.

dopiero po powrocie - sasiadka powiedziala mi ze wlasnie dziwnie sie zachowywal w weekend, pytal kiedy ja wracam i to dalo mi duze podjerzenia. i wiedzac wlasnie ze na to wesele nie jade - postanowilam ze i tak wyjade z domu w ten weekend, a on niech sobie mysli ze mnie nie ma. i tak nei sadze ze cos z tego wyjdzie. i nie zrezygnowalabym z wesela tylko w tym celu.

366

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - sąsiadka też może w tym wszystkim Ci pomóc - tzn nie namawiam, żeby szpiegowała - ale wiadomo życie jest jakie jest i czasami przypadkiem wychodzą różne dziwne sytuacje...

367

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. no wlasnie poniekad to robi. chcac, nie chcac, jest w to wszystk ow jakis sposob wciagnieta - bo mieszkamy obok i bardzo duzo z nia czasu na rozmowach spedzilam. wlasnie w ta niedziele jak ja bylam we wloszech - to ona sama zauwazyla kilka dziwnych zachowan. ja jej o nic nie prosilam przed wyjazdem. ciesze sie ze jest lojalna wobec mnie, ale oczywiscie nie mozna przesadzac i nie chce jej w t owszystko az tak mieszac. zreszta - chyba wraca mi spokuj. chociaz troche. ciesze sie ze dalej sie do niego nei odzywam, ze nic glupego przez te nerwy nie narobilam w ostatnich dniach. miedzy nami nadal nic, zero kontaktu.

368

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

jestes bardzo silna - podziwiam smile

369

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - jak u Ciebie?ostatnio jakoś nie możemy się "złapać"...

370

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wróciłaś nieoczekiwanie i co?

371

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie, na wesele mialam jechac dopiero w ten weekend co bedzie.

miedzy nami zadnych zmian. mieszkamy razem a nie widzielismy sie 2 tygodnie na oczy. ALE. widzialam sie z nia. z kochanka mojego meza. po raz 1. nie zaluje. ciesze sie. jestem bardzo zadowolona. czekalam tyle czasu, nie zrobilam nic i warto bylo cxekac. zeby to spotkanie bylo takie wlasnie a nie inne. z moja duma, klasa i jej zmierzla mina... napisze wiecej jutro albo pozniej troszke.

372

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

WOW!
Koniecznie... pisz co i jak było...

373

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wiec tak: Mialam ja jak na dloni od samego poczatku, prawda? wiedzialam jak sie nazywa, gdzie mieszka, pracuje razem z moim mezem, mialam do niej telefon, dane jej narzeczonego siostry i wiele innych. Juz od 3 miesiecy wiem o zdradzie - maz sie przyznal w koncu, tak, no ale nie zrobilam nic. W sensie nie dzwonilam do niej, nie wyzywalam, nie pojechalam do nich do pracy, nic. czekalam. i warto bylo czekac, zeby dojsc do obecnego stanu mojego umyslu i ducha, zeby ta rozmowa mogla wygladac tak, a nie inaczej.

po 1 - wzielam ja/ ich z totalnego zaskoczenia co juz dalo mi jakas przewage, No bo tyle czasu minelo, nie zrobilam nic do tej pory, mezowi tez juz dalam totalnie spokuj wiec gruchali w najlepsze niczego sie nie spodziewajac. Sama tego dokladnie nie zaplanowalam na ten dzien. Tak wyszlo, chyba normalnie Bog mnie pokierowal tam.

Bylam na urodzinach na piwie w miejscu gdzie pracuje moj brat, sama tam pracowalam przez jakis czas no i jest tam restauracja mojego meza i jego kochanki. W ostatnim czasie 3 miesiecy - od rozstania - bylam tam juz kilkakrotnie wlasnie na jakis tam imprezkach i za kazdym razem korcilo mnie, bedac tak blisko jego/jej, zeby tam pojsc czy cos zrobic. Ale ze nie mialam sensownego planu i sluchajac rad, nie chcialam robic nic glupiego wiec tego nigdy nie zrobilam. Ale caly czas chcialam. chcialam COS zrobic, cokolwiek - jesli o nia chodzi, po prostu z ciekawosci ludzkiej, chcialam z nia porozmawiac choc raz, miec z nia jakakolwiek interakcje, zobaczyc jak rozmwaia, jak sie zachowuje. Ale prawda jest taka, ze sie balam. tak, teraz to wiem. Chcialam, ale sie balam - ja, ktora nie zrobila nic zlego, zostala oszukana przez nich obydwoch, balam sie po 1 meza - co bedzie potem i balam sie w jakims sensie jej i tej rozmowy z nia. Tymbardziej ciesze sie ze sie po prostu odwazylam to zrobic, dla samej siebie, zeby pokazac sobie ze przezwyciezam w sobie pewne leki i myslenie o innych, a mysle troche bardziej o sobie.

A wiec tak to bylo: bylam w tym miejscu gdzie jest jego restauracja tak jak pisalam ze znajomymi umowiona. Ladnie ubrana i zadowolona przypadkiem dowiedzialam sie ze moj maz wlasnie wjechal do domu (sasiadka dala mi znac) czyli ze nie ma go w pracy. To bylo chyba tym bodzcem. Nie chcialam tam przeciez isc jesli on bylby w pracy - no bo po co. Nie wiedzialam jednak czy jest ona. Byla. Poczekalam troche, w pewnym momencie podeszlam pewnym krokiem i zapytalam czy mozemy porozmawiac. Zgodzila sie i wyszlysmy.

Powiedzialam w sposob jaki radzila mi psycholog, troszke ja psychologicznie podeszlam, ale tak naprawde powiedzialam sama prawde. Najpierw powiedzialam jej ze jej nie oceniam, poniewaz nie wiem co ona tak naprawde wiedziala, poza tym faktem ze on ma zone. Powiedzialam ze chcialabym powiedziec jej jak bylo naprawde.
Ze bylismy naprawde dobrym malzenstwem, ze on BYL szczesliwy i jest ku temu wiele dowodow, ze w pazdzierniku jeszcze chcial dziecka, ze kupowalismy ostatnie meble do naszego mieszkania (a listopad to pierwsze poszlaki ich romansu), ze po prostu strasznie mnie oszukiwal. Powiedzialam jej ze ja o tym nie wiedzialam, tak, ale bylo tak, ze jednej nocy spal z nia, wracal do domu i spal ze mna, ze niedobrze mi sie robi jak o tym pomysle, ale ja nie wiedzialam. JAk sie dowiedzialam, to kazalam sie pakowac i do widzenia - wyznaczylam granice, skonfrontowalam go, no to twierdzil ze chce wybaczenia i wie ze chce byc ze mna.

Mowilam w sensie - mogl po prostu powiedziec od razu - jestem nieszczesliwy, to koniec, albo ze cche byc z kims innym, a nie kalamac przez pol roku i tak jak mowie - klamac i ciebie i mnie, spac i ze mna i toba.... nie powiedziala nic w stylu: 'no i co z tego'. to bylo chyba szokiem dla niej.

Ameryki nie odkrylam, powiedziala oczywiscie ze malo tego, ze teraz ich nie nic laczy, to sluchajcie ona utrzymywala ze NIGDY ich nic nie laczylo, no poza przyjaznia smile Klamie oczywiscie, ale przeciez niczego innego sie nie spodziewalam i nie taki byl cel tej rozmowy. Moj maz przyznal sie ze z nia spal, ale ona twardo ze nie smile n oale w sumie to byla jej 1 rozmowa ze mna, pierwsza konfrontacja, jesli do tej pory nie wiedziala. Jak sie okazuje ona po prostu byla nieswiadoma (no bo i skad w sumie) ze ja naprawde dowiedzialam sie o wszystkim i ze on sie po prostu przyznal do zdrady. Nie miescilo jej sie to w glowie... smile

Ona nie byla swiadoma tego ze on mogl sie naprawde do wszystkiego przyznac, a raczej ze ja sama sie dowiedzialam o wszystkim a on przestal zaprzeczac. Dlatego ona oczywiscie wypierala sie nawet tego, co bylo miedzy nimi. Ale niewazne, ja generalnie ignorowalam to, skupialam sie bardziej na jego winie po prostu. Mowilam ze nie byl lojalny wobec zadnej z nas, ze ja nazywa przed wszystkimi glupim epizodem w swoim zyciu. Byla w szoku mysle, raz ze tyle wiem i bylo jej po prostu chyba wstyd, a dwa ze wlasnie okazalo sie ze jednak ja tez oszukiwal, bo choc nie powiedziala nic konkretnie, to mialam wrazenei ze z tego co on jej mowil, to nasze malzenstwo nie istanialo juz chyba od roku i pewnie ze spalismy w osobnych sypialaniach od 2 lat smile no a tak nie bylo, tak. Mowie, ze to co do niej pisal - cytowalam nawet - tez byla w szoku to ze to samo pisal do mnie - mowie - moge ci pokazac smsmy.

Generalnie czulam sie swietnie - ona ubrana w stroj roboczy, brudne ciuchy wiec wiecie smile

Na koniec powiedzialam, ze ja chcialam zeby tylko wiedziala, znala prawde, ze niech sobie robia co chca, ja z nim w tej chwili, dopoki nie zrozumie tego c ozrobil to i tak nie chce miec nic wspolnego, jako czlowiekiem jakim jest teraz. Ze moze od razu do niego poleciec i powiedziec mu ze bylam, a moze po prostu sie nad tym zastanowic.

Moj maz i tak wie, bo jeden z pracownikow, wiecie lojalny bardzo smile dal cynk jak z nia rozmawialam, a ze gadalysmy chyba z 50 minut, to miedzy czasie maz juz do niej dzwonil na telefon sklepu, rozmowiala z nim przy mnie nerwowo bardzo, zbywala go w zasadzie tylko:' tak, no, ok, wszytko w porzadku'.

Maz nie powiedzial mi nic - widzielismy sie dzisiaj rano w kuchni. Ja jemu rowniez nic. Nie ludze sie na nic, wiem ze z jego punktu widzenia to tylko go rozwcieczylam, ale mowie - to nie byla zemsta zadna - to byla prawda i tego on sie chyba najabrdziej obawial. Ale psycholog powiedziala - to jest zasianie takiego ziarna w niej, gdzies tam na pewno bedzie myslec o tym co powiedzialam, zwlaszcza ze wychodzi ze nie wiedziala chyba.

Twierdzila ze ona jest szczesliwa (ze swoim narzeczonym) i nie chce miec nic wspolnego z moim mezem smile a to dobre smile

374

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

heh hmm Facet na pewno nie dojrzały do życia małżeńskiego. Ja nie jestem mężatką ani o tym nie myślę, mam 23 lata jestem jeszcze młoda. Ale naprawdę Ci współczuje, bo na pewno czułaś się zagubiona, nie wiedziałaś w co masz ręce włożyć.... Ale pamiętaj smile jestem tu od tego aby powiedzieć Ci, że uszy do góry. Zawsze po burzy wychodzi słońce. Nawet jak jest teraz dupa, beznadzieja to niedługo będą dni pozytywne kiedy będziesz się cieszyć jak głupia, będziesz szczęśliwa. Pakuj się wracaj tutaj do nas i układaj życie po swojemu smile Życzę Ci powodzenia i wiary w ludzi, bo to, że Twój "wybranek" jest idiotą to co, ktoś inny nie musi być taki smile

375

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wow smile gratuluje spokoju i opanowania... po tym co mówiła to faktycznie była w szoku.. jaki przyniesie to skutek nie mam pojęcia, jednak jeśli po tym wszystkim czujesz się lepiej to dobrze, że odważyłaś się na taki krok... tylko powiedz na co teraz liczysz???


po tym jak przebiegła Twoja rozmowa to sama zastanawiam się czy by nie porozmawiać z tamtą... ale w moim przypadku to chyba nie ma sensu, prawda?

376

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a to byl pomysl Pani psycholog ,aby sie z nia skonfrontowac?czy to Twoja wewnetrzna potrzeba? czy mialo to na celu sprawie ,aby go kopla i ,aby wrocil? czy jaki byl cel tego spotkania?

377

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Czytam Twoje posty i tak strasznie podziwiam Twoją siłę, spokój i opanowanie.
Powinnaś być przykładem dla kobiet w podobnej sytuacji.

Na Twoim miejscu bym krzyczała, wyła i biła pięściami.
Nie potrafię wyobrazić sobie nawet minuty cierpienia przez jakie ty przechodzisz.

Jesteś WIELKA maleńka smile Nie daj im się, bądź taka jaka jesteś. Nie daj mu tej satysfakcji.

A z czasem cierpienie będzie mniejsze i mogę sie założyć, że gdy ONA go zostawi (a tak sie stanie na pewno) przyleci do Ciebie jak zbity pies prosząc o wybaczenie i proszę Cię; ZATRZAŚNIJ mu drzwi przed nosem.

378

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. - Twoja sytuacja jest inna. mieszka od pol roku z nia, oficjalnie, nie byliscie malzenstwem mimo wszystko. moim zdaniem nie ma sensu w Twoim przypadku. u mnie jest troche inaczej, wciaz mieszka ze mna. bylo to po raz 1 i ostatni. Co mialo na celu? na co licze? na nic Kochana, na to ze maz bedzie jeszcze bardziej wsciekly i chamski. Widzisz ja mysle ze Ty ciagle we wszystkim co robisz myslisz jeszcze o nim. ja juz nie. naprawde. mysle o nim ogolnie - oczywiscie. ale zrobilam to tylko dla siebie, bo tego chcialam, bo bylam ciekawa i czulam taka potrzebe. nie liczylam zupelnie na nic. mal otego, wiem ze teraz on bedzie jeszcze bardziej za nia sie uganial ,bo ona pewnie bedzie 'obrazona', dumna, wiec bedzie sie produkowal.

Geniu - to byl moj pomysl ogolnie. w sensie od poczatku czulam potrzebe zrobienia czegos, no w zasadzie spotkania sie z nia, ale po prostu wydawalo mi sie to w sumie niemozliwe, trudne, balam sie. psycholog poradzila tylko JAK to zrobic, JAK z nia porozmawiac, jesli zdecydowalabym sie na jakis kontakt. Zeby nie wrzeszczec i nie obwiniac jej bo jesli zadzwonie - no to po prostu sie rozlaczy i nic mi z tego nie przyjdzie, jeszcze wieksza frustracja a potem zal, ze wyszlam na piperznieta. podeszla wlasnie bardziej psychologicznie do tego. i miala racje. celem absolutnie nie bylo zeby wrocil, no bo ze niby dlaczego? ja juz naprawde sobie uswiadomilam to - ON NIE ZMIENI ZDANIA. nie mowie nigdy, bo boje sie tego slowa jeszcze a zreszta nigdy nie mow nigdy, mal otego bardzo bym chciala zeby kiedys tego pozalowal i chcial wrocic, nie wiem czy ja bym tego chciala, ale na ta chwile chcialabym takiego zadoscuczynienia. moze za jakis czas nie bede w ogole chciala zeby on chcial wracac. ale na ta chwile ja wiem ze on nie wroci. wiec zrobilam to bo po prostu chcialam.

379

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Villemoo - dziekuje za mile slowa. staram sie jak moge. nawet przed chwila poplakalm sobie chwilke. doslownie 3 minuty pouzalalam sie, pogadalam sobie z Bogiem - no ze dlaczego, po co to, ze nie rozumiem tego. Ze ludzie maja takie problemy na ktore sami nie maja wplywu - no ja teraz rowniez, ale generalnie ze moje cale zycie runelo i to zalezy tylko od jego popapranej woli a raczej jej braku, ze gdyby tylko chcial to nie musialoby tak byc. no ale po chwili, przechodzi, wracam do racjonalnego myslenia - no nie chce bo nie chce, bo jest niestety ale gnojkiem i tyle. czy kiedys zrozumie, czy juz taki pozostanie - tego nie wiem. zycie zweryfikuje to jego 'niekochanie mnie', ale jesli nic sie nie zmieni no  to tylko sie utwierdze ze tak bedzie lepiej bo z takim czlowiekiem jakim on jest teraz byc bym nie chciala. Ale wiem tez, ze jakkolwiek zycie by sie nie potoczylo to bedzie lepiej jak jest tak jak teraz. bez placzow, lamentow przy nim. chcial wolnosc - to ja dostal. on bardzo dobrze wie jak bardzo chcialam zn im byc. teraz tylko pogodzilam sie z jego wyborem i mam swoja godnosc wiec i bez niego bedzie jakos....

a poza tym tutaj wkleje Wam cytat z innego forum pewnej osoby i wierze wlasnie w to, ze ten brak kontaktu TOTALNY jest dobrym wyjsciem.

'on Zaczal za to byc bardziej zlosliwy, jak juz sie 'spotkamy' raz na tydzien albo dwa - nie mowi nawet czesc... '


'Justynko, powyższy cytat świadczy nie tyle o jego brakach, pewnych deficytach jeśli chodzi o savoir vivre ale wynika z faktu, że ma poczucie winy. Ponieważ Ty zachowujesz się nienagannie, nie szukasz kontaktu, nie nagabujez go, nie wieszasz się w rozpaczy na nim, on po prostu traci grunt pod nogami. Z pewnością potrzebowałby jakiejś twojej negatywnej reakcji, by mógł sobie wytłumaczyć ;-) dlaczego "musiał" sobie poszukać innej i jednocześnie siebie usprawiedliwić, że chce Cię opuścić. Stąd te reakcje, zatem nie daj mu powodu by mógł znaleźć usprawiedliwienie swojego zachowania. '

380

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ktoś napisał święte słowa!

I płacz jeżeli to jest coś co w danej chwili potrzebujesz.
Całkowicie rozumiem twoje chwile załamania ale z czasem będą one się pojawiać coraz rzadziej. I pamiętaj, że mężczyzna w łóżku za ścianą to nie osoba którą kochałaś, to nie z nim chciałaś spędzić życie. To już nie jest ta sama dusza.

A życie wróci do normy i kiedyś dzień przyniesie Ci ponownie radość i jako młoda z pewnością piękna osoba znajdziesz mężczyznę wartego Twojego uczucia, ktory NIGDY Cie nie skrzywdzi.

A ten za ścianą będzie jeszcze nie raz żałował swojego postępku, nie raz zapłacze nad swoim życiem. Ale wtedy ty już będziesz szczęśliwa smile

Z całego serducha Ci życzę szybkiego zapomnienia i szczęścia! Jestem z Tobą myślami.

381

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

jezeli poznanie jej bylo czyms czego chcialas po prostu robiac to wylacznie dla siebie to w porzadku.jak mus to mus. bo opowiesc o Twoim malzenstwie nie bylo czyms co wplynie negatywnie na ich relacje. pokazalas jej jak wspanialym facetem musi byc Twoj maz ,ze az "targnalas" sie na rozmowe z nia ,ktora wg, jej mniemania miala na celu zachwiac ich znajomosc. aczkolwiek Pani psycholog miala racje w tym ,ze ona to zapamieta. i byc moze uzyje to kiedys przeciwko niemu.
a skoro maz nie reagowal z rana wiedzac ,ze z nia rozmawialas. moze sie pozytywnie dogadali. czasami takie "akcje" jeszcze bardziej umacniaja zwiazek i daja temat do rozmow typu - "widzisz jak ona mi utrudnia ,robi wszystko zeby mnie oczernic przed Toba". oczywiscie kolejny raz-obym sie mylil.

382

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dziekuje jeszcze raz... naprawde wierze w to glebooko ze bede szczesliwa. nie wiem jak? kiedy? ale wierze w Boga a wiem ze on chce dla mnie dobrze i koniec!!! po prostu. nawet jesli teraz tego nie rozumiem. A on? dokladnie - czlowiek za sciana. tyle moge o nim powiedziec. heh, wlasnie wrocil dzisiaj wczesniej - 1 raz od chyba 1.5 iesiaca wrocil po 21 do domu. wiec mnie troche zaskoczyl. no ale czesc oczywiscie nawet nie mowi. ja rowniez nic. koniec. od 3 tygodni nie odezwalam sie do niego slowem, smsem, niczym. nawet teraz chcialam bo naprawde musze pogadac z nim o kosztach - bo zle policzyl i to co placimy na wspolne konto nie wystarcza, ale NIE. stwierdzilam ze to nie jest priorytet. priorytetem jest to ze mam sie nie odzywac. to, o kosztach, jeszcze wyjdzie samo niedlugo pewnie, albo jak on cokolwiek sie odezwie bo bedzie cos chcial to wtedy powiem. ja sama do niego nie odezwe sie. nawet koszyczek na pranie ktory ZAWSZE jest w jego pokoju na szafie, wtej chwili powiesilam pranie a koszyczek zostawilam w salonie. nie bede tam wchodzi. koniec szukanai pretekstow. ja przeciez nie chce go widziec, a nie znajodwac byle powod zeby wchodzic do jego pokoju...

383

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Geniu - nie no nie mylisz sie. sama napisalam - ze tak wlasnie bedzie, ze z jego strony to umocni nawet jego relacje. ale ja bylam tego swiadoma. ja nie robilam tego zeby on wrocil. i absolutnie jej w tym sensie nie mowilam. nie, powiedzialam wyraznie - nie chce miec z tym czlowiekiem takim jaki mteraz jest nic wspolnego. a ona? to zalezy czy czuje cos do niego naprawde- jesli tak - to bedzie JEMU chciala wierzyc - naturalne. a jesli tylko dobrze sie z nim bawla, wykrozystywala, chciala awansu (a to tez jest mozliwe) to pobawi sie nim jeszcze bardziej, po to zeby jakjos sie na nim odegrac. ale mnie to naprawde nie interesuje. oczywiscie ze bym sie cieszyla gdyby tak bylo. ale nie licze na to i nie interesuje mnie to. niech sobie robia co chca.

384

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - niestety masz rację sad patrząc na moją historię z boku widzę, że on ma już nowe życie, jest szczęśliwy i zapewne nawet o mnie nie myśli... sad patrząc z boku widzę, że to już koniec, że nie ma szans na powrót (w 90% myślę nawet, że NIGDY szansy na powrót z jego strony nie będzie...)
ale z drugiej strony - nie mogę patrzeć całkiem z boku, BO JESTEM, bo siedzę w tym po same uszy, bo to moja historia, mój ból, rozczarowanie i łzy... sad
milczę, robię wszystko żeby o nim nie myśleć, staram się żyć normalnie, ale wiem, że gdyby ktokolwiek powiedział mi, że R. ma wątpliwości, że jeżeli zrobię to czy tamto to pewnie bym nie zastanawiała się zbyt długo...

nie miałam możliwości, nie dano mi szansy by spróbować to naprawić, dlatego JESTEM SŁABA byłam tylko dziewczyną (długoletnią, ale jednak tylko...) teraz jestem nikim, wspomnieniem - które lepiej wymazać...

to nie fair...


---------------------------------------------------------

Villemoo ma rację... Doczekasz się jeszcze chwili kiedy będzie Cię prosił... kiedy powie, że żałuje, kiedy będzie chciał wrócić...

Co zrobisz to już Twoja decyzja - jednak jakakolwiek ona będzie wierzę, że będzie słuszna bo przemyślana ... smile
Mądra i dzielna babka z Ciebie ! smile

385

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. on na pewno o Tobie nie mysli. M. moj maz, ktory jest za sciana tez o mnie na pewno nie mysli. ja to wiem. Ty tez musisz to sobie uswiadomic. A co dopiero Twoj, po pol roku mieszkania i z inna.

Nie dana Ci szansy, nie moglas nic zrobic - JAK 99% NAS, KOBIET PORZUCONYCH. tak to nie fair. ja bylam, ba JESTEM wciaz jego zona i tez tej szansy nie mialam! nie moglam nic zrobic. i tez jestem dla niego nikim. myslisz ze to ze jestem zona to jakis przywilej? nie, to boli jeszcze bardziej. bo w koncu jestem ZONA, bo w koncu sam, zwlasnej woli nie tak dawno temu cos przysiegal.

ale o czym to swiadczy? a no o tym, jakimi dupkami sa. jakimi nieodpowiedzialnymy, egoistycznymi istotami. to my mamy z tego powodu cos ze soba robic? nie. musimy tylko sie z tym pogodzic.

386

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wlasnie,niech sobie robia co chca. a Ty sie od tego odetnij. zrob to dla siebie bo wykonczysz sie. im szybciej przestaniesz o tym myslec, tym szybciej dojdziesz do siebie.doskonale wiem jakie to jest przykre gdy ktos kto byl tak bliskim staje sie tak obcym.lecz tak sie czasami po prostu dzieje i trzeba sie z tym jakos pogodzic.

387

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a nawiasem mowiac - wrocil dzisiaj tak jak pisalam, po 2 dniu w pracy odkad z nia rozmawialam, pierwszy raz po poltora miesiaca tak wczesnie do domu. przypadek? pewnie tak. a moze pogrywa z nim teraz i nie 'miala ochoty' na nocne migdalenia ktore trwaly w ostatnim czasie bardzo intensywnie i tego jestem pewna. ale tak jak pisalam. nie interesuje mnie to bo: wiem ze on zdania i tak nie zmieni.

M. wiesz jak mi trudno? on jest za sciana, 3 metry ode mnie. nie moge zrobic nic. to musialam sobie uswiadomic. i dlatego nic nie robie. nawet nie powiedzialam czesc, nic. tak mnie traktuje? tego chce? no to tak bedzie. ja, Ty i wiekszosc z nas zrobila wszystko co mogla. co w naszej mocy, umiejetnosciach, ludzkich mozliwosciach. nie da sie. CZASEM NIE MAMY WPLYWU. TO JEDEN Z TAKICH MOMENTOW W ZYCIU....

388

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Mieszkaliśmy wspólnie, żyliśmy, planowaliśmy... myśleliśmy nawet o dziecku (tzn. on wspominał o tym...)

ból jest podobny... przywilej żony polega na tym, że jesteś w stanie więcej zrobić...


zresztą, nie ma sensu mówić kto ma lepiej kto ma gorzej... Obie (i wszyscy w podobnej sytuacji) mamy do d.... sytuację...

Jedno jest pewne ... Ty sobie w niej radzisz w odpowiedni sposób...

Zdecydowałaś co z weselem? nadal zostajesz przy opcji "niby" wyjazdu?

389

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Może to przypadek, a może i nie... masz rację nie ma co się nad tym zastanawiać...

Trzeba wierzyć, że do człowieka wraca to co daje innym...

390

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. - jako zona nie moglam zrobic nic wiecej niz Ty jako 'niezona'. uwierz mi. porzucil mnie dokladnie w taki sam sposob, wyrzucil do smietnika, z dnia na dzien.

nie wiem czy radzesobie w odopowiedni sposob, nie wiem, naprawde, ale staram sie. na wesele nie jade tak czy inaczej, bo tak jak pisalam podjelam te decyzje jakby suwerennie, bedac na chrzcinach na ktorych sobie kiepsko emocjonalnie radzilam. takze nie jade. ale wielkich planow z tym nie mam. mysle ze zawine sie i pojade po pracy do brata spac (ich nie bedzie i tak bo beda wlasnie na weselu), a niech on mysli ze mnie nei ma. w osobte pewnie na czuja jakos bardziej wroce do domu i tyle. co on sobie pomysli? nie interesuje mnie to. moge rownie dobrze nie miec kasy na to wesele, ale przeciez on o tym nie wie, bo go to nie interesuje. nie robie sobie zadnych nadziei ze nakryje go z nia. ale po prostu, skoro jest taka okazja teraz, ze nei jade tak czy tak, a on mysli ze jade, to niech tak zostanie.

Posty [ 326 do 390 z 941 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026