netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

940 odpowiedzi170 310 wyświetleńzałożony przez kiedysbylam, 01.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 941 ]

261

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. nie rozumiem. Mieliscie sie spotkac wczoraj ok 18 tak? i co ? dzisiaj zadzwonil dopiero zeby powiedziec Ci ze nie da rady wczoraj sie spotkac? hmm dobrze rozumiem? nie, jesli tak, to naprawde odpusc sobie nawet to spotkanie no bo to jest po prostu niedorzeczne....

No moj nie jest lepszy, ale jak sie nie wiem umawiamy ze cos zrobi, nawet teraz, to to robi. jak mielismy pogadac, to pogadalismy. n oto sa przeciez tak oczywiste sprawy w relacjach miedzyludzkich....

262

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Az tak źle nie było smile zadzwonił wczoraj o 17.20...

to spotkanie to już ostatnie co mogę zrobić... jeśli i po nim będzie głucha cisza z jego strony - odpuszczam całkowicie... mam nadzieję, że wtedy zniesiecie (zniesiesz) mnie gdy będę się tutaj żalić ... sad

ech ludzie (bo chciałabym napisać, że faceci, ale po tym co mi opowiedziała koleżanka z pracy to wiem, że płeć nie ma znaczenia) są BEZNADZIEJNI.... po co tak krzywdzić? ;/ dlaczego słowa Kocham nic nie znaczą? ;/

263

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. ja myślę, że niepotrzebnie się zadręczasz. Naprawdę myślisz, że jedna rozmowa może zmienić ogólnie jego nastawienie? A nawet jeśli, jesteś pewna, ze byś tego chciała? Potrafiłabyś mu ufać? Co takiego w nim jest, że chciałabyś pozwolić mu nadal z Tobą być - odpowiedzialność, uczciwość, dojrzałość, umiejętność dawania wsparcia, poczucia bezpieczeństwa?

Jeżeli koniecznie chcesz jeszcze to rozgrzebywać i coś mu tłumaczyć, wytłumacz, ale nie czekaj na to, jak na zbawienie. Bo cud się nie stanie. On, jak widzisz, w ogóle na tę rozmowę nie czeka. Zaopiekuj się sobą, bo bardzo siebie teraz krzywdzisz. Nadal dbasz o niego, o sobie zapominasz.

A im szybciej pogodzisz się z tym końcem, im szybciej pozwolisz sobie to zaakceptować, tym szybciej przestanie boleć. Wyciągnij tylko wnioski na przyszłość, ale nie z jego zachowania, bo na czyny innych nie mamy wpływu. Tylko z własnego.

264

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kjersti - nie liczę na cud, raczej na jakieś hmm drgnięcie? jednak zdaję sobie sprawę, że nadziei wielkich nie ma... ale ciągle nie potrafię przełknąć tego że "na zawsze" zmieniło się w "już nigdy"...

ostatnia rozmowa, spotkanie - jak będzie wyglądało, sama nie wiem sad -  wyjdzie "w praniu"...

ale cieszę się że mogę się tutaj "wygadać", że zawsze znajdzie się ktoś kto "wysłucha" i odpowie smile

265

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M., gadaj, gadaj, żal się, jeśli Ci to potrzebne, słuchaj rad, albo i nie smile Ale najważniejsze - idź do przodu. Nie oglądaj się na niego, nie czekaj. Pomyśl, że jeżeli to rzeczywiście koniec (a wszystko na to wskazuje), to będziesz musiała kroczek po kroczku, mimo bólu nauczyć się żyć bez niego. Ale to się nie zacznie dziać, jeśli sama sobie na to nie pozwolisz, jeśli będziesz karmić się nadzieją. Po co? Jeżeli on kiedyś pożałuje tego kroku, zechce wrócić - wówczas będziesz się zastanawiać, czy warto, czy chcesz. Ale czekanie na to jest marnowaniem Twojego cennego czasu - jedynego, wyjątkowego, jaki masz. Warto go marnować na kogoś, kto nie ma dla Ciebie nawet chwili na spotkanie? Przypomnij sobie, co lubisz, kim jesteś sama z siebie, nie przez jego pryzmat. Po rozpieszczaj się. Polub siebie bez niego. Odwróć swoje myślenie z "co powinnam zrobić, by zasłużyć na niego/na kogoś innego" na "jakie cechy powinien mieć mój ewentualny partner abym zechciała z nim być i mu zaufać". Nie bądź wybierana, wybieraj. Jesteś sobą, wyjątkową, wspaniałą kobietą i zasługujesz na to, co najlepsze, nie na resztki po kimś.

Wiem, że teraz to trudne, ból przesłania wszystkie racjonalne wnioski. Ale one zaczną go w końcu wypierać, a Ty odczujesz ulgę. Tylko musisz nad tym pracować, nie czekać, aż coś stanie się samo.

266

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Boze M. ja nie wiem jak Ty dajesz rade w ogole. powiem Ci szczerze ze ja mam juz samej siebie dosc i tego wsystkiego - tego mojego myslenia, ktore i tak nic nie daje i nie zmienia. a u mnie to dopiero 2 miesiace. a Ty juz 6, tak? i u mnie to tez jeszcze inaczej no bo ciagle mieszkamy razem, ale jakby go juz nie bylo, to naprawde nie wyobrazam sobie myslec o nim przez tyle czasu w takim natezeniu. mam nadzieje ze tak nie bedzie, jak juz sie wyprowadzi. poki co, ciagle zylam nadzieja, przyznaje sie bez bicia.

ale mimo ze teraz niby jest lepiej, bo pewne rzeczy ustalislismy i o formalnosciach na pewien czas rozmawiac nie bedziemy. do tego powiedzial wiele pozytywnych rzeczy w ten piatek i rozmawiamy teraz troche o tak, o tym co tam  i w ogole, ale zdania przeciez nie zmienil. nie chce bo to nie ma sesnu i juz. swietnie. wiec wiadomo, ze nadziei nie wyzbede sie tak calkowicie, niech ona sobie gdzies tam jest. ale nie moge do cholery juz dluzej nia zyc!! a tak chyba ciagle jest. ze zyje wlasnie dzieki niej, dzieki nadziei ze on sie ogarnie. bede przygotowana na to, co zycie przyniesie ale nie moge zyc czekajac na to ze on zmieni zdanie, ze moze jednak sie nie wyprowadzi, cokolwiek. jesli sie kiedykolwiek tak stanie - to wtedy bede myslec co dalej, ale poki co, musze przyjac do wiadomosci i swiadomosci ze go nie ma w moim zyciu. mimo ze wciaz mieszkamy razem.

267

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam, tak mi wyglada ze Twoj maz tez sie jakby troche zawiesil.
Gdyby byl tak 100% pewny juz by sie dawno wyprowadzil bez wzgledu na wszystko,
tak mysle...

Jasne ze zyc nadzieja to glupota, ale przekreslic zbyt szybko
chyba jeszcze wieksza...

268

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

eine_gute_   no moj mozg to tylko tak chce myslec wlasnie. ze on sie zaparl, podjal decyzje w emocjach, po 7 dniach od wyjscia zdrady a jaw i teraz musi wszystkim udowodnic ze ma racje. troche mam takie wrazenie. oczywiscie ze decyzji ogolnie nie podjal tak szybko, tylko przez kilka miesiecy, ale teraz sytuacja wyglada inaczej - jesli chodzi o nasze problem 'sprzed' zdrady. wiem ze teraz ylby w stanie uwierzyc ze mogloby byc inaczej. ale teraz wlasmie z powodu zdrady i tego wszystkiego zlego nie wierzy w to. ale ta wlasnie decyzje - ze ie uda sie tego odbudowac po tym ja kzdrada wyszla na jak, podjal po 7 dniach prob.... wiec nic dziwnego, ja tez sie poddalam na chwile, myslac ze nie dam rady. teraz tez nie wiem czy dalabym rade, ale wiem ze nie powinnismy tego od tak sreslac. dlatego troche ten czas wymuszam mniej lub bardziej celowo.

on niby twierdzi ze chce sie wyporwadzic, chce zaczac zalatwiac sobie kupna nowego mieszkania itd. no ale wlasnie - gdyby tak bardzo strasznie nie chcial, juz go dawno powinno nie byc. tak tez mowi psycholog moja. no ale z 2 strony on po prostu jest opanowany i kalkuluje, po co sie spieszyc, po co ma sobie pogarszac tylko dla samego faktu zeby sie wyprowadzic. woli wszystk osobie zaplanowac, poukladac i wyporwadzi sie tam gdzie bedzie chcial, a nie gdziekolwiek.

ehh ciezko to wszystko rozgryzc, ale wlasnie nie chce juz nawet tego rozgryzac. bedzie co bedzie.

269

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wczoraj go troche znowu podebralam. Wrocil normalnie ok 23 - ja juz u siebie w lozku, ze generalnie niby spie. Normalnie nie wchodzi do mnie no bo i po co. Ale wczoraj mialam ta hospitacje lekcji o ktorej wiedzial. Lampka sie swiecila wiec wszedl, pewnie zapytac jak mi poszlo. Ale ja ze niby 'spie'. Zero reakcji. Wyszedl do siebie. po chwili wrocil, wszedl po cichu i zgasil mi ta lampke. Wyszedl. Za jakies 5 minut znow wrocil i: 'J..... (moje imie), J.....'  - ja ze przeciez spalam no to zaczelam sie 'przebudzac' i patrze na niego ze zdziwieniem dlaczego mnie budzi. na co on 'wszystko ok'? Heh, smiac mi sie chce. i z samej siebie i z niego tymbardziej. Zdziwil sie widocznie ze tak mocno spie no i obudzil mnie chyba zeby sprawdzic czy zyje...

Wstalam od razu jeszcze do lazienki, po czym on na przedpokoju czekal i pyta sie jak poszla mi obserwacja. na co ja ze 'zle'.  - 'jak to, dlaczego'? . Na co ja ze szefowej cos znowu nie pasowalo. Pokazalam ze jestem zla, ze mi nie poszlo, ale od razu z lazienki wrocilam do sypialni. Oczywiscie sklamalam, bo poszlo mi nawet dobrze. Ale niech ma. niech nie jest mu latwiej - bo ja sobie tak swietnei ze wszystkim radze i go nie potrzebuje. Nie. on dobrze wie, ze zawsze go potrzebowalam, byl moim przyjacielem. Ale skoro nie, to nie. mam sobie radzic sama, on nie chce byc przy mnie, ze mna, no to nie. no to sobie radze sama. Poszlam do siebie, a on do siebie.

wielka mi laska jego potrzebna, bo wrocil i zapytal jak mi poszlo. najlepiej jakby uslyszal ze wszystko super  i znowu jego sumienie bylo by czyste jak lza. Wrcoil, zapytal, u mnie wszystko super wiec moze isc spac. Nie, nie jest super, przysiegalismy cos sobie, mial byc przy mnie, wspierac i kochac. Nie chce. No to nie. musze sobie radzic sama i juz. Gdyby naprawde go to interesowalo, amrtwilo, wyslalby glupiego smsa w ciagu dnia z zapytaniem, jak mi poszlo, albo wczoraj pocagnal rozmowe. Ale tak nie jest. On tylko robi minimum 'ludzkosci' zeby zagluszyc swoje sumienie, ze niby nie jest takim potworem. JA jego minimum nie potrzebuje.

270

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Skad wiesz ? Siedzisz w jego glowie ?
Juz Ci pokazal ze go jednak nie znasz.

Przypomnij sobie jak on Ciebie mogl odbierac kiedy zgrywalas "twardzielke".
Jak pokazywalas ze Ci nie zalezy, ze dajesz rade.
Takie sprzeczne sygnaly troche, nie ?

A moze on sie wstydzi ?
Smieszne ? ale prawdopodobne.
Mogl wogole nie spytac i byc obojetnym.
Wcale nie uzywac sumienia jest prosciej, nie uwazasz ?

Jesli sadzisz ze on kalkuluje to musisz takze zalozyc ze jest
nieczulym skurw.....
Trudno teraz co prawda cokolwieka za niego reczyc
ale przeciez kiedys go znalas.

Tak naprawde ludzie sie nie zmieniaja

271

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie no pewnie, ze moglby nie robic juz zupelnie nic. wiec, wiadomo - ciesze tak naprawde ze robi cokolwiek. ze jak juz mnie spotka to zapyta, ze przyszedl zgasil te lampke, a nie musial. potem za chwile wrocil bo dziwne mu to bylo ze tak spie twardo. FAJNIE.

tak - zgrywalam juz twardzielke - i absolutnie juz wiecej nie zamierzam. nie zamierzam zachowywac sie tak ze 'nie potrzebuje cie', dlatego nie udaje ze jest ok, jesli z czymkolwiek nie jest - czy nawet tak jak wczoraj - nagielam sytuacje ze wlasnie zle mi poszlo, zeby o tym wiedzial. Pokazam ze mi smutno i mam dosc, dlatego poszlam spowrotem do sypialni. Ale nie chce ja sama prosic jego o pomoc jakakolwiek, w czymkolwiek, czy mu sie wielce wygadywac, wyzalac skoro to on tego nie chce. nie chcesz ze mna byc = nie chcesz byc przy mnie i mi pomagac. twoj wybor to jest przeciez. konsekwemcja tego jest to, ze jak potrzebuje pomocy - bede sama, bez niego tak? Wiec o to mi tylko chodzi. nie o to zeby zgrywac twardzielke. tylko gdyby naprawde sie martwil czy interesowal, no to by napisal wczoraj juz smsa albo tymbardziej dzisiaj - jak juz wie, ze mi zle poszlo, a nei wie nawet co dokaldnie sie stalo. wczroaj bylo po 23, po prostu poszlam spac.

272

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam ..a ja myślę że coś mogło w nim drgnąć... pytanie tylko czy Ty tego chcesz, czy też wolisz go odtrącić, bo jeżeli to drugie to zachowujesz się prawidłowo (moim zdaniem) ale jeżeli nie to może warto byłoby z nim pogadać np. powiedzieć że źle poszło i poczekać na reakcję a nie od razu uciekać do siebie???
a może Ty już podświadomie boisz się jego powrotu????

kjersti - dziękuję... ech...to wszystko jest takie ciężkie...

273

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - czy Ty odezwałabyś się do kogoś po tym jak raz spróbowałaś i zostałaś oblana "wiadrem zimnej wody"? może on ma wyrzuty sumienia, a Twoje zachowanie jasno pokazuje mu, że Ty już niczego nie chcesz...
wiem, że możesz i powinnaś, jednak czy należy aż w takim stopniu grać "księżniczkę"? - nie krytykuję Cię tutaj,nie mam na myśli nic złego, chodziło mi tylko o to żebyś spróbowała spojrzeć na tą sytuację z trochę innej strony...

274

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

To tylko Tobie sie tak wydaje ze moglby napisac, pociagnac temat przez tel.
Ale zapomnialas ze on zburzyl wasze relacje, zrobil rzeczy ktorych byc moze zaluje,
byc moze sie wstydzi.
Nie bedzie nagle zachowywal sie tak jakby nic sie nie stalo
To sa wlasnie te trudne momenty kiedy nie wiadomo jak sie zachowac
bo spontaniczne gesty, naturalne zachowanie sa zaburzone wydarzeniami,
wypowiedzianymi wczesniej slowami.

Gdyby nagle zaczal zachowywac sie "normalnie" znaczyloby to
ze tak naprawde niewiele go obeszlo to co zrobil wczesniej.

Mowie Ci to kiedysbylam po wielu rozmowach z moim M
On mi to wszystko uswiadomil
To irracjonalne zachowanie.

Uwierz mi faceci tez maja sumienie, uczucia.
Oni nawet bardziej niz my maja rozbudowane poczucie odpowiedzialnosci
za rodzine, swoja kobiete.
Jak juz minie okres popierd***nia umyslowego
i wraca normalne myslenie
wtedy wyrzuty sumienia i ogrom zniszczen moze ich powalic.

To musisz juz sama ocenic co u niego teraz wystepuje
badz do czego jest zdolny.

Bardzo dobrze ze juz nie zgrywasz kogos innego niz jestes
Bardzo dobrze ze mu nie ulatwiasz.
Ale nie zapominaj ze on teraz moze przezywac to co Ty przezywalas wtedy
kiedy on szalal i mial wszystko w doopie.
Tak moze byc.

Odwroc sytuacje,
wyobraz sobie ze to Ty tyle zlego zrobilas,
tak go potraktowalas.
Czy bylabys w stanie po czyms takim zaczac nagle zachowywac sie normalnie w stosunku do niego ?
A gdzie wlasnie wspomniane wczesniej sumienie ?
Gdzie poczucie winy ?
Honor, godnosc

Jesli przyszla do niego refleksja to uwierz
ze on ma ze soba niezly problem.

Jest Twoj bol
Jego strach
Wasze zagubienie

Trudny czas
Jesli chcesz ratowac wasze malzenstwo
a wszedzie piszesz ze chcesz
musisz byc delikatna w osadach jego zachowan

Wiem ze czesto niemozliwe- ale postaraj sie dostrzec, zrozumiec takze jego
nie tylko siebie

275

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. - NIE, NIE i jeszcze raz NIE smile

pierwsze 'NIE' - nic w nim nie drgnelo gwarantuje Ci to, a zreszta co mi po jego drgnieciu czy pojawieniu sie jakis watpliwosci? z taka motywacja - bo cos tam drnelo albo bo nie byl pewny rozstania - to jednak zostal - nic sie nie zbuduje, naprawde. Tu by potrzeba bylo duzego drgniecia, PIERDYKNIECIA konkretnego smile z jego strony, zmiany, totalnej zmiany postawy, przyznania sie do kolejnych bledow, zeby mialo to szanse na odbudowe. i tego raczej nie daloby sie nie zauwazyc - jesli by sie wydarzylo takie pierdykniecie w jego glowie. A tak? no naprawde - co mi po tym, ze on by sie z jakis tam powodow, moze zgodzil laskawie zostac jednak? przeciez to nie o to chodzi, zeby 'byl' tylko zeby kochal, pragnal, tesknil itp itd.

drugie 'nie' - nie, nie boje sie jego powrotu, tak chcialabym tego. tzn zeby przyznal ze znow robil zle teraz i ze chcialby to naprawiac. tego bym chciala. a czy w dalszej perspektywie chcialabym z nim byc, a raczej czy bym potrafila? to by sie okazalo.

trzecie - 'NIE' - no wlasnie probuje caly czas spojrzec z drugiej strony. co ja bym zrobila w odwdrotnej sytuacji. gdybym wiedziala ze jutro ma mega wazny 'sprawdzian' w pracy to naprawde bedac ciekawa i zainteresowana - wyslalabym do niego 1 smsa z prostym pytaniem: 'jak ci poszlo'. potem jak bym juz go spotkala, zapytalabym tak jak on to zrobi, ale jesli odpowiedzialby tak jak ja, ze mu nie poszlo i widzialabym ze najzwyczajniej w swiecie bylby smutny i wiedzialabym dlaczego - ze cos tam mu nie poszlo w pracy, poraz kolejny juz - to na pewno nie zostawilabym go od tak. NA PEWNO ZAPYTALABYM GO JESZCZE NIE WIEM DRUGI, TRZECI RAZ. poszla za nim do pokoju i na spokojnie zapytala: 'ale to co sie stalo'? , 'az tak zle'? nie wiem, cokolwiek. wlasnie dlatego bo naprawde bym sie tym martwila, interesowala, a nie pytala dla zasady. i naprawde nie chodzi o granie ksiezniczki. nie zamierzam. chce mu pokazac ze go potrzebuje, no ale jego przeciez nie ma dla mnie - z jego wyboru, odszedl, tak? chodzi o to zeby nie byc hipokryta - skoro go nie ma , to nei ma, musze radzic sobie sama - ze wszystkim. A nie ze odszedl, ale ze fizycznie czasem jeszcze jest to mam na niego liczyc, a jak juz sie wyprowadzi, to nie bedzie widzial ze cos jest nietak, to juz bedzie ok.

nie, moje zachowanie jasno pokazuje mu to jak jest a przede wszystkim slowa - ktore powiedzialam wielokrotnie, ostatni raz w niedziele - ty nie musisz sie wyprowadzac, tylko chcesz, pamietaj o tym. ja nei uwazam ze skreslanie tego to jest odpowiedzialne wyjscie z tej sytuacji. byles dla mnie najwazniejszy, ciezko mi jest bez ciebie. itp itd. jasne komunikaty.

chce zeby czul sie potrzebny, ale zeby wlasnie sam ewentualnie znalazl w sobie takie poklady nie wiem, odpowiedzialnosci za mnie, troski, zeby chcial np sie mna 'zajac', zaopiekowac czy pomoc. a nie zebym ja byla zaplakana albo zalamana z powodu pracy - n oto wiadomo, chocby z litosci mnie bedzie pocieszal. o to mi chodzi. ze, oczywiscie ze bym tego chciala i na pewno nei zgrywalabym ksiazniczki, tylko zebym wiedziala ze cokolwiek robi to nei wynik przypadku albo 'bo wypada', tylko jego szczerych checi....

276 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-12 14:25:36)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

eine_gute - swietny post. oddaje bardzo to co tak naprawde o tym wszystkim mysle.

tak, wiem ze czesto, mimo wszystko patrze jednostronnie - ze swojej stony. ze np skoro nie napisal wczoraj czy dzisiaj apropo mojej obserwacji to go to nie interesuje wystarczajaco i tyle.  ciagle szukam tej granicy - zeby go nie usprawieliwaic, ale z 2 strony, zastanaowic sie, ze cos co dla mnie jest od razu czarne - moze takie wcale nie jest.

masz racje. on mi sam to powiedzial kiedys. zaraz po zdradzie. padlo cos takiego: 'J. ja ci nie moge teraz powiedziec ze cie kocham, po tym co zrobilem, bylbym hipokryta jakims'. i to jest to o czym piszesz i o swoim mezu. czyli oni jednak tak maja. ze czasami choc jakos bardzo nie pokazuja ze z czyms sie gryza, ale tak naprawde sie gryza i to blokuje ich przed wieloam rzeczami, to co zrobili. przynajmniej ci, z sumieniem, a on je ma, na pewno, tego jestem pewna. ze cos, co dla nas, kobiet wydaje sie moze i prostsze - bo skoro chce z nim byc to zrobie wszystko. Ale dla nich to nie jest az tak proste. ze moze i nawet jesli by chcial, to jednak po  tym wszystkim co zrobil, nie chce, nie potrafi zachowywac sie wlasnie jakby nigdy nic. no ale mnie tez nie o to chodzi, zeby zachowywal sie jakby nigdy nic. ja tez bym tak nie potrafila. chodzi o rozpoczecie jakiegos dialogu, powiedzenie tego, ze by sie chcialo. a nie zeby od razu zachowywac sie jakby nigdy nic.

nie wiem, tak jak piszesz - niewiadomo do konca jak postepowac. tak, pewnie ze mi zalezy, wszedzie tak pisze, bo tak jest. co jeszcze mowil Twoj maz o tym wszystkim? ciekawe to dla mnie jest. ten ich punkt widzenia. ale w tym co napisalas widze wlasnie wiele jego, lub tego co sam jakby mowil, albo reprezentowal swoim zachowaniem.

277

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedyśbyłam, ja maM POCZUCIE, że idziesz ze skrajności w skrajność
najpierw deklaratywnie sprzątasz po was
[potem zmieniasz zdanie i ratujesz za wszelką cenę
a teraz??
tweraz grasz emocjami i poczuciem winy, żeby Ugrać coś dla siebie


a dopóki tak robisz.. to będziesz się dalej miotać
eine gute frau ma racje

nie wiesz co siedzi w głowie i w sercu twojego męża
i prawda jest taka- że nie wiesz, jak na niego wpływasz

a ty masz konsert zyczen

miał wysłać esemesa, a nie przyjść do ciebie
miał się zmartwić, wejśc za tobą do sypialni i zapytać, co się stało

masz jużscenariuysz w głowie.;.
co powinien, jak powinien, czego oczekujesz
jak to powinno wyglądać..
ej.. dzirewczyno...

278

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

End-aluzja - w ktorym momencie 'sprztalam po nas'? od 6 miesiecy kazdego dnia o niczym innym nie marze, a zeby tylko sie jakos z nim dogadac. potem, od kwietnia, kiedy zdrada wychodzi na jaw - daje szanse, walcze jak potrafie zeby sprawic zeby poczul ze to co nas laczylo bylo naprawde prawdziwe. po drodze robie mnostwo bledow - na pewno, ale jedno jest pewne - jestem gotowa na dialog, chce ratowac to malzenstwo. i tak bylo od samego poczatku i jest do dzis. nie wyrzucilam go z domu i nie chce jego wyprowadzki. i mysle ze ta wola ratowania tego bedzie jeszcze bardzo dlugo. z ty mze od jakiegos czasu wiem, ze dopoki on nie chce, ja nie moge nic na to poradzic i moge sobie to moja wole schowac do kieszeni.

tak, masz racje ze pisze scenariusze - wiem, sama o tym mowie ze musze przestac, po czym robie to znowu. jak przestac?

279

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam smile chodzilo mi dokladnie o to samo co eine_gute_ehefrau, serio tak niejsano to opisałam?
bo czytając Twoje odpowiedzi na mój i jej post mam wrażenie że czytam dwa skrajne zdania/opinie na ten sam temat....

280

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie, to pewnie ja... smile stwierdzam ze sama nie potrafie ostatnio wyrazic o co mi tak naprawde chodzi. dlatego wlasnie stwierdzam ze juz za duzo o tym wszystkim mysle i chyba pisze rowniez.

jedno jest pewne - zawsze kij ma dwa konce i zawsze trzeba - tzn tak jak w moim przypakdu - kiedy mi na tym wszystkim jeszcze zalezy, wziasc pod uwage to ze pomimo ze cos mi sie wydaje pewne, to pewne wcale byc nie musi, z jego perspektywy.

ale fajnie ze jestescie, ze potraficie mnie troche 'okielznac' ze tak powiem smile i zapytac mnie: ' a skad ty to wiesz ze nie interesuje go to?'.

M. jakie plany na wieczor?

281

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam - chciałabym napisać że z R. wybieram się gdzieś tam.... wink ale niestety wieczór spędzę nad angielskim - w sobotę mam egzamin, chyba że pojawi się u mnie kumpel (wczoraj się zapowiadał). Jednak jeśli się nie pojawi to chętnie odłożę naukę na później i z przyjemnością odpaliłabym skypa wink. tyle, że nie chciałabym mówić na 100% że będę (zmieniać Twoje ewentualne plany) a później to odwoływać... ;/

282

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a może spróbujesz wykonać jakiś gest i zobaczysz jak zareaguje?

np. zaparzysz mu kawe jak będziesz sobie robić (taki nic nie znaczący, ale jednak... na Ciebie to mocno wpływało i dawało do myślenia...)

283

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no ja dzisiaj planow nie mam zadnych - w poniedzialek i wczoraj po pracy do samej nocy robilam 'cos' wiec dzisiaj ciesze sie ze nie bede robic po pracy nic. jeszcze pol godziny i spadam do domu i na pewno bede na skypie. wiec jesli kumpel nie wpadnie smile to daj znac smile a swoja droga, cos czesto ten kumpel ostatnio wpada ... smile

284

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no w sumie takich gestow jako tako nie robilam, no bo wlasnie nie chcialam zeby myslal, ze ciagle probuje, ze ciagle nie zrozumialam ze on nie chce ze mna byc ... no ale teraz, cos tam by mozna zrobic. zwlaszcza ze no on nie chce ze mna byc, a kawe kilkakrotnie mi zrobil.... owoce suszone do miseczki wsypal w niedziele i postawil przed nosem. tylko ze wlasnie psycholog bardzo zle na to reagowala - ze on mi mango suszone postawi albo kawe wleje a ja jakby zapominam o tym ze mnie zdradzil i opuscil i nadal w ty mtkwi, a ja sie rozczulam nad miseczka suszonych owocow... sama juz sie gubie jak do tego podchodzic wszystkiego....

no a tak poza kawa? co moglabym ewentualnie zrobic, z takich gestow, nic nie znaczacych no ale milych? nie bede mu na pewno obiadu gotowac albo prac skarpetek......

285

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

z tym kumplem to trochę długa historia... opowiem przez skypa
a co do kumpoli to mam takich 2ch fajnych smile tzn. 1 jest fajny (dużo gadamy i tłumkaczymy sobie nawzajem pewne sprawy - jest w podobnej sytuacji co ja)
a ten 2gi ... to właśnie ta długa historia....

286

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

on Tobie wsypał miseczkę owoców - rzecz którą kiedyś potraktowałabyś jak coś naturalnego a teraz tak to "doceniasz", zgaszenie lampki z jego strony.... to takie drobne gesty, ale na Ciebie działają...

może gdy idziesz do sklepu zapytaj czy coś by chciał - zastanów się co byłoby na tyle nieistotne że mogłabyś powiedzieć "to nic takiego, przy okazji" jeżeli zobaczysz że nie jest po Twojej myśli, a jednocześnie co jest takiego co robiłaś kiedyś naturalnie i było dla niego miłym gestem ...

287

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. - wez pod uwage to ze my sie w ogole ie widujemy. widzimy sie 2-4 minuty jak on wraca z pracy ok 23. gdzie ja jestem juz w pizamie i generalnie albo juz spie albo powinnam spac, a on idzie od razu do siebie.

no i czasem ewentualnie w weekendy. wiec te opcje tez sa ograniczone...

288

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ale jak widzicie się wieczorem to możesz wejśc do niego i np. powiedzieć, że w domu już niczego nie ma wybierasz sie na zakupy i zapytać czyu potrzebuje czegoś... może powie że nie, może spojrzy z byka, a może zaproponuje że pojedziecie razem... nie wiem tego ... jedno co - nie rób sobie nadziei nawet jeśli razem te zakupy zrobicie... na marzenia pozwól sobie dopiero wtedy kiedy, tak jak napisałaś, prtzyjdzie i powie że chciałby dostać 2gą szansę...

289

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wlasnie widzisz - ja jestem pewna ze powie po prostu ze niczego nie potrzebuje i tyle. w domu malo co jest, poza rzeczami niezbednymi od 2 miesiecy... lodowka pusta praktycznie. jego w domu nie ma, je w pracy. a ja podobnie.

nie wiem, zobaczymy, jak bedzie jakas okazja, moze cos tam 'zrobie', jakis drobny gest. Ale tak na sile wlasnie ciezko cos znalezc... cos zeby nie bylo tez mega sztuczne czy naciagane... M. kumpel chyba sie zjawil, bo na skypie Cie nie ma smile

290

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam obejzyj sobie film - ognioodporny, sprobuj moze tak postepowac,juz nie masz nic do stracenia,jakkolwiek zostaniesz dobrze zapamietana

291

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Geniu - juz ogladalam, nawet jemu podeslalam ale nie wiem czy obejrzal...

292

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

tak, był wczoraj...

możecie podesłać linka do tego filmu, albo powidzieć o nim coś więcej?

293

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ech... nie mam humoru dzisiaj sad im bardziej uświadamiam sobie swoje błędy tym bardziej mnie to dobija... tym mocniej chciałabym napisać do niego/pobiec przytuli,powiedzieć"przepraszam już rozumiem, wybacz" .... i zrobiłabym wszystko żeby mnie nie odepchnął, pocałował i powiedział że wszystko będzie dobrze.... sad

294

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

http://www.gloria.tv/?media=179874    tutaj masz linka.

M. Kochana, ja tez sie ludze jeszcze, nie bede ukrywac. Ale moja sytuacja jest jednak troche inna. Ciagle razem mieszkamy, nie mam dowodow na to ze laczy go cos z nia. On twierdzi ze to zakonczyl 2 miesiace temu. Smieje sie, ze teraz lepiej wiem jak on pracuje, bo wraca jak w zegarku po pracy, niz jak bylismy razem... i jesli o nia chodzi, tak jak wczesniej, kiedy jeszcze bylismy razem, czulam ze cos jest nie tak, ze jest cos o czym nie wiem, intuicyjnie jakos. Tak teraz jakos juz o tym nie mysle, czuje ze moze to byc prawda ze z nia i tak i tak nie jest. Wiec w tej kwestii jest mi jakos lepiej psychicznie, nie mam jakiejs obsesji, obledu....

Ale Ty masz inna sytuacje. Nie ma podejrzen, gdybania - jest z nia, mieszkaja razem od ilus tam miesiecy, on to skreslil juz tak doslownie. Moj maz tez nas skreslil, zdradzil mnie, ale poki co jeszcze sie nie wyniosl, nie pali mu sie jakos. Nie rozmawiamy juz o 'nas'. Jest spokojnie w domu. Czas pokaze czy cos w nim drgnie czy nie.

Ale przede wszysrkim przestan sie obwiniac!! nie popelnilas jakis okropnych bledow. A nawet jesli takowe sie popelnia - to nie one sa powodem tak naprawde konca, tylko brak checi i woli do pracy nad zwiazkiem. Zobacz, moj maz zrobil cos strasznego ,zdradzil, ale to nie to tak naprawde uniemozliwia nam podjecie proby, tylko brak checi z jego strony. Jak sie czegos chce, tak jak ja, bylam w stanie dac mu szanse nawet po czyms takim. Twoj R. gdyby chcial to tez dalby Wam szanse. Ale on po prostu nie chce i tutaj zadnej winy w Tobie nie ma. nie mozesz zalowac czegos, na co nie masz wplywu. wszyscy popelniaja jakies bledy.

a ja wczoraj wyjatkowo przysnelam przed telewizorem na sofie, nie w sypialni. Wrocil - dotknal mnie (hehe) i obudzil i mowi 'idz sie poloz do sypialni'. Tez mysle o tym, no bo tego typu rzeczy to juz naprawde nie musi robic i nie robil przez ostatnie 2 miesiace. Ze wrocil, ja spie, normalnie poszedl by do siebie do pokoju, nie musial miec zadnej interakcji ze mna. No ale obudzi i zapytal znowu o te obserwacje. No to mu normalnie powiedzialam, wczul sie oczywiscie i radzil mi co moge zrobic, zebym uwazala na szefowa itd. Rozmowa ok 10 minut. Potem ja zapytalam jak u niego w pracy - nie byl zbyt rozmowny, tyle tylko ze - tez mu ostatnio nie idzie, sprzedaz leci w dol, komentarze klientow ostatnio mial slabe. No i tyle. widac ze zmeczony juz tym zamykaniem - codziennie pracuje do 22-23, wraca i idzie spac.

no coz. takie wybory poki co podjal. nic nie moge zrobic. ja go nie skreslilam w zadnym momencie, nie wyrzucilam ze swojego zycia. on sam odszedl. czy ma jakies watpliwosci? czy za miesiac powiedzmy pojawi mu sie w glowie swiadomosc, ze skreslenie tego nie jest najlepsza opcja, a juz na pewno nie JEDYNYM wyjsciem z sytuacji? chcialabym bardzo....

295

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

No tak... nie chciał pracować nad naszym związkiem... ale może dlatego że taka byłam zła? może już miał tak strasznie dość, że nie miał siły na próbę ratowania? (chociaż niby ją podjął nie wychodząc nigdzie kiedy ja robiłam remont - ale z tym to się miota, bo raz mówi że to była próba ratowania a raz że to już był koniec i tylko czekał na moją wyprowadzkę... sad ) tak, Twoja sytuacja jest inna, bo Wy ciągle macie sznasę... - tylko nie możesz sobie robić nadziei...

296

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. ja nadziei sobie nie robie - bo ja ja ciagle niestety mam.... nie moge nia po prostu zyc....

czy 'niewychodzenie z domu' to jest proba ratowania zwiazku?

czy Ty teraz nie masz dosc? czy nie jest Ci zle? ale probujesz, ale gotowa bys byla, tak? BO CHCESZ. a on nie chcial i nie chce. i tak samo jak moj nie chce. i widzisz, niewazne ile zlego nam zrobili ale jesli ktos chce to chce.

nie szukaj znowu na niego usprawiedliwien. ja np stawiam sprawe jasno - moj maz w tej chwili nie chce bo nie chce! bo jest tchorzem, jest nieodpowiedzialny (w najlepszym wypadku) lub nadal jest z kochanka - nie mozna tego wykluczyc. i po prostu nie chce, nie ma dobrej woli - to jest powod, a nie to czy ja bylam mniej lub bardziej nieidalna.... i na to nie ma usprwieliwienia. nie chca.

297 Ostatnio edytowany przez smutny24 (2013-06-13 19:04:14)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kurde ale mi Cię szkoda sad przeczytałem wszystko i mam w pewnym sensie podobnie tak że wiem co czujesz hmm biedactwo.
Ale powiem Ci że jest nadzieja bo tak to dawno by się wyprowadził

298

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no nadzieja umiera ostatnia, to fakt. dla mnie, to ze sie nie wyporwadzil, nie jest raczej oznaka tego, ze nie jest pewien tylko jego kalkulacji, nie chce wyporwadzac sie gdziekolwiek, tylko tam gdzie bedzie chcial. jedyne co, no to wlasnie mysle, ze moze czas sprawi ze te watpliwosci zacznie miec jakies...

299

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Cały czas był odważny i osiągał postawione sobie cele a teraz kalkuluje? wydaje mi się że to wszystko trochę za daleko poszło i teraz nie wie jak to naprawić

300

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

i teraz tez sobie postawil - ze juz razem byc nie mozemy. postawil i musi go teraz osiagnac chocby nie wiem co.

301

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

to nie jest cel do osiagniecia. on po prostu na chwile obecna nie chce z Toba byc. po prostu.cos mu przycmilo oczy. i tlumaczy sie w rozny sposob ,aby Ci sie go robilo zal ,ze niby zdradzil wiec nie potrafi.bla bla bla fucking bla.pierdolenie o szopenie.bezsensowne nadawanie sytuacji dramaturgi. koles zwyczajnie nie ma jaj ,zeby powiedziec w prost np.

fajnie ,ze bylismy tyle razem,milo czas spedzilismy,obiecywalem Ci duzo ,ze Cie nigdy nie skrzywdze,nie zostawie,a reasumujac zrobilem z geby dupe i jestem zwyklym smieciem bo nie potrafie dotrzymac slowa.

sprobowal jakiejs laski i teraz nie ma z nia kontaktu. wiesz,poczekaj,moze na chwile obecna przycichli ,abyscie zamkneli sprawe miedzy Wami.
takie tragizowanie z jego strony.co to za cel?co to za duma odejsc od kogos kogo sie kocha?jak sie kogos bardzo kocha to sie nie chce rozstania chocby sie palilo i walilo.mozna sie poniesc chwili,przez rutyne,cokolwiek,ale wtedy gosc ,ktory Cie jednak kocha nad zycie mowi-

zawalilem,pogubilem sie i zaluje,ja jestem winny jednak to z Toba chce dzielic reszte moich dni wiec decyzje co do nas jako pokrzywdzona podejmij Ty ,a ja ja uszanuje.jezeli bedzie dla mnie pozytywna sprawie ,ze juz nigdy sie na mnie nie zawiedziesz.


czemu Ci to pisze w tak brutalny sposob?bo sledze Twoj watek i jest mi przykro jak cierpisz.a tacy pseudodobrzy faceci sa najgorsi.
bylem z kobieta ,ktora byla w zwiazku 9 lat,5 po slubie. facet dobry itd. widzialem stare smsy gdy pisal jak kocha ,a pewnego dnia rozwod zarzadal.i wyszlo na jaw ,ze w trakcie zapewniania o milosci mial babe na boku od roku. oczywiscie po fakcie.nasz zwiazek sie rozpadl ,a jak cos na koniec powiedzialem na jego temat to go bronila. faceta ,ktory ja oszukal,naplul na 9 lat dla innej baby.ona charowala tu w londku ,a on tworzyl w pl nowe zycie dla siebie od roku.zygac mi sie chcialo jak sluchalem o nim. bo o kim. czego tu zalowac? chyba czasu ,ktory mogla spedzic z kims dla kogo byla by calym swiatem od poczatku do konca. bo jak dwoje ludzi chce to zawsze sie dogadaja.
pozostaw sprawy jak sa. jezeli mu bedzie zalezec to jego kolej ,aby walczyc o Was. moze nie dzis,nie jutro ,ale on bedzie zalowal tego co teraz postanowil. bo jestes bardzo wartosciowa kobieta sugerujac sie Twoimi wypowiedziami. wszyscy duzo mowia,bzdury klepia, lecz czyny sie licza.

302

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Geniu - dzieki. zgadza sie. cos mu przycmilo oczy, albo ktos - niewazne w sumie. nie chce. pewnie bedzie zalowal - sam juz jakby bral to pod uwage - ale to nic, dalej bede uparty, bo to najwazniejsze.

tak, ja naprawde nie bylam idealna, on tez nie. ale to nie o to chodzi nawet jakie kto bledy popelnia, ze jego wieksze niz moje. tylko wlasnie o checi, o odpowiedzialnosc. no z jego strony brak. wiem, jakby chcial cos zmienic to przeciez nie bedzie sie dalo tego nie zauwazyc tak? ja nie skreslilam go, nie wyrzucilam z domu. jeszcze tu jest. nie chodze i nie puszczam sie, on o tym wszystkim wie. bedzie chcial - to cos zrobi - i tak w gruncie rzeczy chyba tylko wtedy mialoby to jakis sens glebszy. Gdyby cos sam naprawde zrobil - to zarowno jak, jak i on sam czylibysmy ze to ma sens, bo naprawde sam tego chcial. A tak - jakby nawet cokolwiek z mojej strony sprawilo ze mialby po prostu wieksze watpliwosci - to to i tak nie bylo by ani trwale, ani prawdziwe.

303

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nie istotne kto jakie bledy popelnil w zwiazku.nikt nie jest idealny. klotnie to normalne,a nawet zdrowe zachowanie w zwiazku.kobieta i mezczyzna zawsze beda inaczej myslec i ta roznica bedzie odczuwalna. ale nie mozna rezygnowac bo przestalo byc fajnie. zwiazek polega na tym ,aby dbac o wspolnote,aby "odswiezac". narazil Cie na cierpienie skreslajac Was. teraz jestes zaslepiona bo go kochasz,bo tyle wspolnych chwil,jeszcze sa w Tobie emocje i to poczucie odrzucenia.do konca jestes lojalna i na tyle silna ,ze nie znalazlas sobie pocieszenia i dajesz sobie rade sama. lecz TY tego jeszcze nie wiesz ,ale Ty nie chcesz z nim byc. pewnego dnia do tego dojdziesz jak popatrzysz wstecz na to ile wycierpialas. jak pomyslisz ,ze pozwolil sobie zwatpic w Was.tylko diametralna i widoczna przemiana partnera moze zagoic rany.chyba.
oczywiscie moja opinia jest tylko trzezwym spojzeniem na dojzale partnerstwo wg. mnie.

304

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

zgadzam sie z tym co piszesz. nie ma rzeczy niemozliwych, ale im dalej w tym brnie, im wiecej cierpienia ja przez to dostaje, tym wlasnie trudniej byloby to odbudowac. i tak wlasnie mysle- zadne 'drgniecie' czy jego watpliwosci nic by tutaj nie zmienily. jedynie diametralna zmiana, spojrzenie prawdzie w oczy, nazwanie rzeczy po imieniu, mogly by byc szansa na jakikolwiek nowy poczatek. a to jest bardzo trudne do wykonania i jeszcze jak on nie ma tej 'woli' to wlasnie szanse ze to sie mialoby wydarzyc sa prawie zadne. no ale nic. jakos to bedzie. on nie jest glupi. on jesli jeszcze tego nie wie do konca, a chyba nie wie, to kiedys zda sobie sprawe z tego co zrobil, dopadnie go to kiedys w zyciu. i nawet nie samo to wlasnie ze zdradzil, ze klamal, ale ZE DOSTSAL DRUGA SZANSE, ze bylam w stanie sprobowac mu to wybaczyc, a on o tak sobie skreslil to malzenstwo.

305

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

geniu
zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Tylko radykalna zmiana może doprowadzić do odbudowy, a nie naturalne ludzkie odruchy. Niestety my zdradzeni w takich ludzkich, normalnych odruchach widzimy przejaw jakiś wyższych uczuć, a to dlatego,  że wcześniej zostaliśmy sponiewierani, zdradzeni i poniżeni.

306

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dokladnie - ludzkie odruchy, a my chemy widziec w tym COS, cos wiecej. ale nie ma. w sensie sa to TYLKO ludzkie odruchy, a nie jakies uczucie lub ich watpliwosci. ja sobie to chyba uswiadomilam w ostatnich dniach. zachowuje sie w porzadku - ok, to dobrze. ale nie moge sobie z tego nic robic. i lepiej w ogole tym sobie glowy nie zawracac - co zrobil co powiedzial.

ja wczoraj odnioslam taki maly sukces niespodziewany. wczoraj po raz pierwszy zasnelam w sumie po prostu, zanim on wrocil do domu i normalnie spalam smile przebudzilam sie po 3 jakos i tak dziwnie sie czulam, nie wiedzac czy on wrocil czy nie. zawsze normalnie klade sie o danej porze, czasem nawet udalo sie przysnac, ale koniec koncow zawsze gdzies w podswiadomosci czekalam az wroci z tej pracy, w sensie ze slyszalam jak wchodzi do domu. wiec wczoraj taka bylam zdezorientowana jak sie obudzialam smile sama sie zdziwilam ze nie slyszalam nic zupelnie. takze takie male cos a cieszy smile czyli mozliwe jest to, zeby zasnac wylaczajac podswiadomosc.

307

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam
właśnie, ja przez tyle czasu (rok) byłam traktowana jak śmieć, poniżana, lekceważona, że teraz sama widzę, że takie ludzkie odruchy sprawiają ze zaczynam fantazjować. I to jest błąd. Geniu mądrze napisał: "teraz jestes zaslepiona bo go kochasz,bo tyle wspolnych chwil,jeszcze sa w Tobie emocje i to poczucie odrzucenia.do konca jestes lojalna i na tyle silna ,ze nie znalazlas sobie pocieszenia i dajesz sobie rade sama. lecz TY tego jeszcze nie wiesz ,ale Ty nie chcesz z nim byc. pewnego dnia do tego dojdziesz jak popatrzysz wstecz na to ile wycierpialas".

308 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-14 13:42:31)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ja nie moge powiedziec ze bylam traktowana jak smiec kiedykolwiek. to byloby przesada w moim przypadku. 5.5 lat traktowal mnie bardzo dobrze - bo kochal, a jak sie kocha to sie nie krzywdzi tylko uszczesliwia druga osobe. potem mnie odsunal, odrzucil, zdradzil i na koniec porzucil. ale mimo wszystko teraz kazdy jego gest odbieralam jak niewiadomo co.... a w dupe z tym za przeproszeniem smile

byc moze tak bedzie jak pisze Geniu i Ty Stokorotka. Ale nie ma co skupiac sie na tym co bedzie, co bede czula. czas pokaze. mysle ze sam fakt ze wycierpialam tak wiele - to jakby jedno. samo cierpienie dla mnie ma jakis sens i uszlachetnia czlowieka. Ale fakt ,ze tyle musialam wycierpiec  I TO NIC TO NIE ZMIENILO, NIC TO NEI DALO, BO ON PO PROSTU NIE RACZYL SPROBOWAC to juz na pewno bedzie sprawiac, ze z czasem bede sie wlasnie utwierdzac jakos ze nie zasluguje na mnie i tyle.

309

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witaj, Twoja obecna sytuacja bardzo mi przypomina to, co działo się z małżeństwem mojej siostry około 2,5 roku temu. Tylko ja jedna z całej rodziny spojrzałam na to wszystko obiektywnie i ... doradzałam aby definitywnie się rozstali. Był płacz, ogromny żal do mnie, żeby nie powiedzieć nienawiść.Siostra jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu ale przez 6 lat patrzyłam jak ze swojego męża zrobiła marionetkę(niby nikt tego nie zauważył poza jej mężem,moim mężem i mną) i dlatego nie widziałam sensu aby ratować to małżeństwo. Zawsze był na każde jej skinienie,zawsze "kochanie to", "kochanie tamto",robił wszystko pod swoją księżniczkę a ona brała całymi garściami bo jej się po prostu należało.Mój mąż mawia "jak mężczyzna ma w domu miód, nie będzie szukał innego ula". Każdy z nas jest tylko człowiekiem,chce być kochany,doceniony,szczęśliwy.On poznał "tą" kobietę gdy podczas pracy wpadał do sklepiku w którym ona pracowała.Nie będę się rozpisywać ale ona go doceniła i pokochała takim jaki jest,do dziś są razem,szczęśliwi - wiem to, bo były szwagier jest chrzestnym mojego synka i byli obaj bardzo zżyci tak więc mają częsty kontakt.Dodam,że cała rodzina jej nienawidzi i wini za wszystko lecz to nie jest tylko jej wina! Nie usprawiedliwiam zdrady i kłamstwa ale chodzi mi o to,że często oceniamy kogoś znając tylko jedną stronę medalu i odczucia jednej osoby i zawsze ten mąż (lub też żona) jest taki straszny, zimny,oschły itd. a druga strona kochająca, współczująca, oddana. Moja siostra jest już też w nowym związku, przy obecnym partnerze złagodniała a ja bardzo trzymałam kciuki za to,aby z poprzedniego przykrego zdarzenia wyciągnęła odpowiednie wnioski. Cieszę się ogromnie,że je wyciągnęła. Rozumiem Twoje cierpienie, ja z moją siostrą też przepłakałam wiele nocy do czasu aż była gotowa aby usłyszeć ode mnie kilka gorzkich słów prawdy. Ona również szukała porad na forum, gdzie ludzie zdradzeni przytakiwali każdemu jej słowu i podsycali nienawiść ( nie na tym portalu). Nie dostrzegała więc błędów w sobie tylko w nim i nie była w stanie wrócić do normalnego życia. Dopiero gdy uświadomiła sobie,że miłość trzeba pielęgnować i nie można żyć biorąc i nie próbując nawet dowiedzieć się co można dać z siebie tej drugiej osobie,wyszła na prostą. Żadna miłość (o ile jest prawdziwa) nie kończy się ot tak w jednej chwili.
Tylko proszę mnie nie zlinczować.

310

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Shira napisał/a:

Witaj, Twoja obecna sytuacja bardzo mi przypomina to, co działo się z małżeństwem mojej siostry około 2,5 roku temu. Tylko ja jedna z całej rodziny spojrzałam na to wszystko obiektywnie i ... doradzałam aby definitywnie się rozstali. Był płacz, ogromny żal do mnie, żeby nie powiedzieć nienawiść.Siostra jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu ale przez 6 lat patrzyłam jak ze swojego męża zrobiła marionetkę(niby nikt tego nie zauważył poza jej mężem,moim mężem i mną) i dlatego nie widziałam sensu aby ratować to małżeństwo. Zawsze był na każde jej skinienie,zawsze "kochanie to", "kochanie tamto",robił wszystko pod swoją księżniczkę a ona brała całymi garściami bo jej się po prostu należało.Mój mąż mawia "jak mężczyzna ma w domu miód, nie będzie szukał innego ula". Każdy z nas jest tylko człowiekiem,chce być kochany,doceniony,szczęśliwy.On poznał "tą" kobietę gdy podczas pracy wpadał do sklepiku w którym ona pracowała.Nie będę się rozpisywać ale ona go doceniła i pokochała takim jaki jest,do dziś są razem,szczęśliwi - wiem to, bo były szwagier jest chrzestnym mojego synka i byli obaj bardzo zżyci tak więc mają częsty kontakt.Dodam,że cała rodzina jej nienawidzi i wini za wszystko lecz to nie jest tylko jej wina! Nie usprawiedliwiam zdrady i kłamstwa ale chodzi mi o to,że często oceniamy kogoś znając tylko jedną stronę medalu i odczucia jednej osoby i zawsze ten mąż (lub też żona) jest taki straszny, zimny,oschły itd. a druga strona kochająca, współczująca, oddana. Moja siostra jest już też w nowym związku, przy obecnym partnerze złagodniała a ja bardzo trzymałam kciuki za to,aby z poprzedniego przykrego zdarzenia wyciągnęła odpowiednie wnioski. Cieszę się ogromnie,że je wyciągnęła. Rozumiem Twoje cierpienie, ja z moją siostrą też przepłakałam wiele nocy do czasu aż była gotowa aby usłyszeć ode mnie kilka gorzkich słów prawdy. Ona również szukała porad na forum, gdzie ludzie zdradzeni przytakiwali każdemu jej słowu i podsycali nienawiść ( nie na tym portalu). Nie dostrzegała więc błędów w sobie tylko w nim i nie była w stanie wrócić do normalnego życia. Dopiero gdy uświadomiła sobie,że miłość trzeba pielęgnować i nie można żyć biorąc i nie próbując nawet dowiedzieć się co można dać z siebie tej drugiej osobie,wyszła na prostą. Żadna miłość (o ile jest prawdziwa) nie kończy się ot tak w jednej chwili.
Tylko proszę mnie nie zlinczować.

Popieram... A jednocześnie mam nadzieję -  mimo wszystko.że ją byłam odrobinę lepszą...

Kiedysbylam - dokładnie o to mi chodziło gdy pisałam że można mieć już dosc 2giej osoby...

311 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2013-06-14 23:25:19)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Shira napisał/a:

Witaj, Twoja obecna sytuacja bardzo mi przypomina to, co działo się z małżeństwem mojej siostry około 2,5 roku temu. Tylko ja jedna z całej rodziny spojrzałam na to wszystko obiektywnie i ... doradzałam aby definitywnie się rozstali. Był płacz, ogromny żal do mnie, żeby nie powiedzieć nienawiść.Siostra jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu ale przez 6 lat patrzyłam jak ze swojego męża zrobiła marionetkę(niby nikt tego nie zauważył poza jej mężem,moim mężem i mną) i dlatego nie widziałam sensu aby ratować to małżeństwo. Zawsze był na każde jej skinienie,zawsze "kochanie to", "kochanie tamto",robił wszystko pod swoją księżniczkę a ona brała całymi garściami bo jej się po prostu należało.Mój mąż mawia "jak mężczyzna ma w domu miód, nie będzie szukał innego ula". Każdy z nas jest tylko człowiekiem,chce być kochany,doceniony,szczęśliwy.On poznał "tą" kobietę gdy podczas pracy wpadał do sklepiku w którym ona pracowała.Nie będę się rozpisywać ale ona go doceniła i pokochała takim jaki jest,do dziś są razem,szczęśliwi - wiem to, bo były szwagier jest chrzestnym mojego synka i byli obaj bardzo zżyci tak więc mają częsty kontakt.Dodam,że cała rodzina jej nienawidzi i wini za wszystko lecz to nie jest tylko jej wina! Nie usprawiedliwiam zdrady i kłamstwa ale chodzi mi o to,że często oceniamy kogoś znając tylko jedną stronę medalu i odczucia jednej osoby i zawsze ten mąż (lub też żona) jest taki straszny, zimny,oschły itd. a druga strona kochająca, współczująca, oddana. Moja siostra jest już też w nowym związku, przy obecnym partnerze złagodniała a ja bardzo trzymałam kciuki za to,aby z poprzedniego przykrego zdarzenia wyciągnęła odpowiednie wnioski. Cieszę się ogromnie,że je wyciągnęła. Rozumiem Twoje cierpienie, ja z moją siostrą też przepłakałam wiele nocy do czasu aż była gotowa aby usłyszeć ode mnie kilka gorzkich słów prawdy. Ona również szukała porad na forum, gdzie ludzie zdradzeni przytakiwali każdemu jej słowu i podsycali nienawiść ( nie na tym portalu). Nie dostrzegała więc błędów w sobie tylko w nim i nie była w stanie wrócić do normalnego życia. Dopiero gdy uświadomiła sobie,że miłość trzeba pielęgnować i nie można żyć biorąc i nie próbując nawet dowiedzieć się co można dać z siebie tej drugiej osobie,wyszła na prostą. Żadna miłość (o ile jest prawdziwa) nie kończy się ot tak w jednej chwili.
Tylko proszę mnie nie zlinczować.

Shira, nie do końca się z Tobą zgodzę, bo wynika z tego, co napisałaś, że siostra ZASŁUŻYŁA sobie na taki los.
Musisz wiedzieć o jednym - tak traktujemy swoich partnerów/ki, jak oni sami nam na to pozwolą.
Jeżeli Twój szwagier zgadzał się na tę sytuację, jeżeli nie próbował rozmawiać z Twoją siostrą, że to mu nie odpowiada, jeżeli w końcu tłamsił w sobie wszystkie emocje, a siostrze nie dawał żadnych oznak, że coś nie gra, to jest tak samo winien jak Twoja siostra rozpadowi ich małżeństwa.
Odchodzenie do kogoś innego jest oznaką nieumiejętności radzenia sobie z problemami. Mogę zrozumieć Twojego szwagra, co nie zmienia faktu, że postąpił niedojrzale.
p.s. Twoja siostra wyciągnęła wnioski z tego, co się zdarzyło, ale czy jesteś pewna, że Twój szwagier także? Bo może to być kolejna wielka miłość, która za chwilę się rozpadnie, bo szwagier znów będzie dawał całego siebie, przyzwyczai do tego kolejną partnerkę, a ta znów będzie tylko brać i brać.... Chyba że jest mądrzejsza od Twojej siostry:)

312

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Bellatrix napisał/a:
Shira napisał/a:

Witaj, Twoja obecna sytuacja bardzo mi przypomina to, co działo się z małżeństwem mojej siostry około 2,5 roku temu. Tylko ja jedna z całej rodziny spojrzałam na to wszystko obiektywnie i ... doradzałam aby definitywnie się rozstali. Był płacz, ogromny żal do mnie, żeby nie powiedzieć nienawiść.Siostra jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu ale przez 6 lat patrzyłam jak ze swojego męża zrobiła marionetkę (niby nikt tego nie zauważył poza jej mężem,moim mężem i mną) i dlatego nie widziałam sensu aby ratować to małżeństwo. Zawsze był na każde jej skinienie,zawsze "kochanie to", "kochanie tamto",robił wszystko pod swoją księżniczkę a ona brała całymi garściami bo jej się po prostu należało. Dodam,że cała rodzina jej nienawidzi i wini za wszystko lecz to nie jest tylko jej wina! Nie usprawiedliwiam zdrady i kłamstwa ale chodzi mi o to,że często oceniamy kogoś znając tylko jedną stronę medalu i odczucia jednej osoby i zawsze ten mąż (lub też żona) jest taki straszny, zimny,oschły itd. a druga strona kochająca, współczująca, oddana. Moja siostra jest już też w nowym związku, przy obecnym partnerze złagodniała a ja bardzo trzymałam kciuki za to,aby z poprzedniego przykrego zdarzenia wyciągnęła odpowiednie wnioski. Cieszę się ogromnie,że je wyciągnęła. Rozumiem Twoje cierpienie, ja z moją siostrą też przepłakałam wiele nocy do czasu aż była gotowa aby usłyszeć ode mnie kilka gorzkich słów prawdy. Nie dostrzegała więc błędów w sobie tylko w nim i nie była w stanie wrócić do normalnego życia. Dopiero gdy uświadomiła sobie,że miłość trzeba pielęgnować i nie można żyć biorąc i nie próbując nawet dowiedzieć się co można dać z siebie tej drugiej osobie,wyszła na prostą. Żadna miłość (o ile jest prawdziwa) nie kończy się ot tak w jednej chwili.
Tylko proszę mnie nie zlinczować.

Shira, nie do końca się z Tobą zgodzę, bo wynika z tego, co napisałaś, że siostra ZASŁUŻYŁA sobie na taki los. Musisz wiedzieć o jednym - tak traktujemy swoich partnerów/ki, jak oni sami nam na to pozwolą.Jeżeli Twój szwagier zgadzał się na tę sytuację, jeżeli nie próbował rozmawiać z Twoją siostrą, że to mu nie odpowiada, jeżeli w końcu tłamsił w sobie wszystkie emocje, a siostrze nie dawał żadnych oznak, że coś nie gra, to jest tak samo winien jak Twoja siostra rozpadowi ich małżeństwa.
Odchodzenie do kogoś innego jest oznaką nieumiejętności radzenia sobie z problemami. Mogę zrozumieć Twojego szwagra, co nie zmienia faktu, że postąpił niedojrzale.
p.s. Twoja siostra wyciągnęła wnioski z tego, co się zdarzyło, ale czy jesteś pewna, że Twój szwagier także? Bo może to być kolejna wielka miłość, która za chwilę się rozpadnie, bo szwagier znów będzie dawał całego siebie, przyzwyczai do tego kolejną partnerkę, a ta znów będzie tylko brać i brać.... Chyba że jest mądrzejsza od Twojej siostry:)

Bellatrix przemawia tu przez Ciebie "feministyczny" głos jedności z siostrą Shiry, a fakty mogą byc zgoła odmienne. Zdrada mogła byc tu aktem desperacji w wyniku braku respektowania tzw. granic i chęci rozmowy żony z Nim "bo jej się wszystko należy". Że nie temperował jej "ekscesów" w gronie rodziny, to nie znaczy, że nie ciosał jej kołkow na głowie za to w 4 oczy, co tylko lepiej może świadczyć o Nim. Odejście nie jest wtedy oznaką słabości a demonstracją siły gdzie paradoksalnie zdrada niweczy ten "heroiczny" krok. Ja taki schemat znam z autopsji, gdzie w efekcie nie posunąłem się do zdrady a musiałem użyć mocnych, wulgarnych słow, by powstrzymać proces niszczenia mojej osoby w związku, w taki jak tutaj omawiany sposób chorej "rywalizacji" partnerki nad partnerem. Sam fakt, że On w nowym związku jest szczęśliwy, wiele niuansów z nieudanego poprzedniego związku w tym wypadku wyjaśnia.

313 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2013-06-15 14:42:10)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bagsiu, czytaj ze zrozumieniem, napisałam: jeżeli nie próbował rozmawiać, jeżeli nic z tym nie robił - krótko mówiąc.
My tylko gdybamy, bo nie wiemy, jaka dokładnie była sytuacja.

Poza tym nadmieniłam, że odejście do kogoś jest oznaką słabości. Odwaga i heroizm byłyby wtedy, gdyby po prostu odszedł... dla siebie, a nie dlatego, że zyskał impuls.

314

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Proszë o wparcie!Maz zyje jak kawaler,jezdzi po 7 godz,smsy z inna typu spotkamy sië,odpisz kiedy mogë pisac itp.Gdy zobaczylam to to zablokowal tel i mowi ze nie ma dymu bez ognia.Zalogowal sië z gola klata na profilu randkowym i z satysfakcja sië przyznaje bo mowi ze nie mial uczuc.Oszuje mnie a ja siedzë bo hipoteka i nie mam pracy.Gdy powiedzialam ze chce sië rozwiezc to napisal sms ze nie wie co zrobi gdy nie bëdziemy razem i o co tu chodzi.Bagsiu doradz!

315

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bellatrix i Bagsiu co myslicie w mojej sprawie

316

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
Bellatrix napisał/a:

Bagsiu, czytaj ze zrozumieniem, napisałam: jeżeli nie próbował rozmawiać, jeżeli nic z tym nie robił - krótko mówiąc.
My tylko gdybamy, bo nie wiemy, jaka dokładnie była sytuacja.

Co prawda to prawda. Fakty znają tylko zainteresowani wink

Poza tym nadmieniłam, że odejście do kogoś jest oznaką słabości. Odwaga i heroizm byłyby wtedy, gdyby po prostu odszedł... dla siebie, a nie dlatego, że zyskał impuls.

I dlatego pewnie odszedł, gdzie impuls był tylko "trybikiem w machinie" by cos z tym fantem w związku zrobic i zmienić w swoim życiu. Poniekąd powodem a nie przyczyną odejścia. Uzyskał to, czego nie miał w pierwotnym związku; to czego mogło Mu brakować. Skoro odszedł "w afekcie" zdrady, to dlaczego mimo wszystko rodzina nienawidzi eks żony? Można domniemywać, że są siebie warci i wspołwinni rozpadu małżeństwa, a jednak jest inaczej...

317

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kwiatek77 napisał/a:

Proszë o wparcie!Maz zyje jak kawaler,jezdzi po 7 godz,smsy z inna typu spotkamy sië,odpisz kiedy mogë pisac itp.Gdy zobaczylam to to zablokowal tel i mowi ze nie ma dymu bez ognia.Zalogowal sië z gola klata na profilu randkowym i z satysfakcja sië przyznaje bo mowi ze nie mial uczuc.Oszuje mnie a ja siedzë bo hipoteka i nie mam pracy.Gdy powiedzialam ze chce sië rozwiezc to napisal sms ze nie wie co zrobi gdy nie bëdziemy razem i o co tu chodzi.Bagsiu doradz!

Pomysl na spokojnie ile jest w tym wszystkim prawdy odnośnie braku yikes uczuc. Konto na profilu to byc może dowód do sprawy rozwodowej. W żadnym razie nie mow mu czym zamiar mu zaszkodzić w sadzie. Dowody na niego zbieraj po cichu za plecami i wspomagaj sie dyktafonem. Nie pozostaje Ci nic innego jak siąść i konkretnie porozmawiać z mężem o wszystkim co sie tyczy Was. I nie wstawać od stołu dopóki nie skonczycie. Kubeł zimnej wody to wyprowadzka... w ostateczności.

318

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kwiatek77 napisał/a:

Bellatrix i Bagsiu co myslicie w mojej sprawie

Myślę, że mąż Cię w głębokim poważaniu, bo wie, że jesteś od niego zależna. Pierwsze, co bym tu mogła powiedzieć, to weź się za siebie, w sensie - stań się niezależna, poszukaj pracy, zastanów się, gdzie w Waszej relacji Ty popełniałaś błąd, uśmiechaj się.
A druga sprawa, to gromadź dowody zdrady - jak radził Bags.
Trzecia w końcu sprawa - kiedy mąż Cie ujrzy zmienioną, fajną i zaradna laskę, może zrozumie, jaki skarb traci:)

319 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2013-06-15 17:07:23)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
bags napisał/a:

I dlatego pewnie odszedł, gdzie impuls był tylko "trybikiem w machinie" by cos z tym fantem w związku zrobic i zmienić w swoim życiu. Poniekąd powodem a nie przyczyną odejścia. Uzyskał to, czego nie miał w pierwotnym związku; to czego mogło Mu brakować. Skoro odszedł "w afekcie" zdrady, to dlaczego mimo wszystko rodzina nienawidzi eks żony? Można domniemywać, że są siebie warci i wspołwinni rozpadu małżeństwa, a jednak jest inaczej...

Z tego, co zrozumiałam, to rodzina żony nienawidzi kolejnej partnerki jej męża.
Co chcesz mi powiedzieć, Bags? Że zdrada nie była przyczyna jego odejścia?
Rozumiem, że mąż mógł mieć dość żony - biorczyni. Świetnie to rozumiem, ale rozumiem również, że gdyby nie ten impuls (druga kobieta), to mąż nadal by tkwił w toksycznym związku, bo nie miałby co ze sobą zrobić, w sensie - bałby się zostać bez zaplecza. Więc nie rób mi tu z niego herosa, bo nie sądzę, żeby nim był.

Zwróć uwagę, że autorka postu pisze, że ten gość jest chrzestnym jej dziecka, uważam więc, że tez ma dość subiektywny spojrzenie na niego i jako jedyna prawdopodobnie z rodziny utrzymuje z nim jakiekolwiek kontakty. Być może czuje się w obowiązku chronić go przed szkalowaniem innych jako Jedyna Sprawiedliwa. Lub chcąca tak o sobie myśleć. A tymczasem jest może tylko zmanipulowana przez "herosa".
Z drugiej strony jak znam życie i kobiety, kobieta przyparta do muru potrafi zmienić się i to nie na chwilę. Nie wierzę, że mąż przyparł żonę do muru, że przeprowadził z nią konkretną, "męską" rozmowę, która powinna być ostrzeżeniem. Gdyby to zrobił, to jeśli żonie zależało na mężu, gwarantuję Ci, że wszystko by się zmieniło. A tymczasem mamy do czynienia najprawdopodobniej ze zwykłym tchórzem i leniem, którego nie stać było na ruszenie tyłka, żeby spróbować zawalczyć o swoje małżeństwo, a który czekał tylko, aż mu się uleje, a on sam z nową panią swego życia pójdzie w siną dal.

A co do żony - kolego, to oczywiście nie ulega wątpliwości, że zawiniła, ale skoro mąż z nią o tym nie rozmawiał, a załóżmy, że tak właśnie było, to mogła żyć sobie w błogiej nieświadomości, że coś jest nie halo.

Generalnie ciekawi mnie, czy faktycznie mąż podejmował próby ratowania swojego małżeństwa, czy wymyślił sobie powody odejścia po poznaniu nowej pani życia, z którą JESZCZE jest szczęśliwy. Mogłaby się autorka postu w tym temacie wypowiedzieć.

p.s. Przepraszam Kiedysbyłam, że zaśmiecam twój wątek, ale mnie rozżarzył temat do czerwoności:)

320

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

A jak myslicie w co on gra piszac nie wiem co zrobie jak nie bëdziemy razem

321

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kwiatek77 napisał/a:

A jak myslicie w co on gra piszac nie wiem co zrobie jak nie bëdziemy razem

Nie wiem, w co gra, bo nie jestem nim.
Usiądź i porozmawiaj z mężem. Poważnie i bez kłótni.

322 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-15 18:13:19)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bellatrix racz przeczytać post Shiry z "podziałem na role"; temat zdrady odstaw na bok i zwroc szczególną uwagę na "charakterystykę" Jej siostry. Nie bronię faceta co do zdrady, ale też nie z jej powodu odszedł. On decyzje do tego podejmował 6 lat; różnicę zwiazku opartego na miłości od dyktatury - robiąc z męża marionetkę - żona pojęła po rozstaniu i cyt. "spokorniała". hmm  szantaż emocjonalny to miłość czy pochodna zdrady emocjonalnej...

kwiatek77 napisał/a:

A jak myslicie w co on gra piszac nie wiem co zrobie jak nie bëdziemy razem

To są początki stosowania szantażu emocjonalnego na Tobie, by w rezultacie miec alibi i winę za rozpad związku zwalić na Ciebie.

323

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bags ty to masz glowë jakbys byl psychologiem albo psychoterapeuta.Ja przez te wszystkie lata musialam robic co on chcial (sex z musu ze strachu) a jak nie to kara np milczenie,olewanie,jazdy gdzie chce,zablokowane konto -nawet nie wiem co ma na koncie ze tak kryje.Synem sië nie interesuje.Juz parë razy odeszlam i wracalam to potem jak nie spelnialam zachcianek to kara.Pisal smsy erotyczne do innych.Zeby bylo dobrze to musialabym robic wrzystko co on chce(sex codziennie i powalac na wyjazdy).My juz nic razem nie robimy,nie jemy razem,nie jezdzimy,nie rozmawiamy.Moje zycie do tej pory polegalo na tym ze od czasu do czasu zawolal jak zabawkë a potem odstawka i zyl swoim zyciem a ja ze strachu bo kredyty ,bez pracy pozwalalam na to.Moi rodzice sa schorowani,na rentkach.Boje sië bo jak odejdë to bëdzie na mnie i tak pol kredytow.Czasami myslë o najgorszym....tylko syn mnie jeszcze trzyma...

324

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kwiatek, a jak zachowywał się mąż przed ślubem?
Chociaż myślę, że to retoryczne pytanie, bo przecież tak nagle nie zrobił się chamem.
Jakieś symptomy jego zachowanie musiały być wcześniej...

Ile Twój synek ma lat?
Bo jeśli cokolwiek chcesz zmienić w swoim życiu, to należy zacząć od pracy, uniezależnić się finansowo od niego.

Poszukaj wątku o kobietach kochających za bardzo - tam znajdziesz wiele pomocnych porad, które krok po kroku pomogą Ci wyswobodzić się z tego jarzma.

Pozdrawiam. smile

325

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Jestem osoba wyksztalcona ale nie ma pracy w malym miasteczku a w duzym nie chca dojezdzajacych.Myslë ze przed slubem sië maskowal chociaz trzaskal drzwiami u swojej matki i ona przy mnie uderzyla go w twarz i mowila ze swiëty nie jest.Urodzil sië syn tez juz nudzilo go zycie rodzinne i mowil ze dziecko to dla niego garb.Odchodzilam i wracalam .Tak zaluje ze wracalam.Dla niego liczy sië tylko sex,pornografia,caly dzien w komorce,ja nawet nie mogë wejsc do pokoju-nie wiem co jeszcze tam ukrywa.Nie pamiëtam jak to jest rozmawiac z mëzczyzna,pic kawë,ja uciekam codziennie tam gdzie mogë zeby go nie ogladac.Marzë o spokoju i mëzczyznie z ktorym bëde mogla porozmawiac,wypic kawë,gdzies pojechac ,przy ktorym poczuje sië jak kobieta ,bo teraz czuje sië jak powietrze

Posty [ 261 do 325 z 941 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026