: - )
Szczesliwego Nowego Roku dla wszystkich...
Tak sobie wczoraj poczytalam ten moj watek troche. Kawal zycia w sumie, mysli swoich i uczuc tutaj zostawilam.
Niekoniecznie chce to wszystko pamietac bo nawet wspomnienie tych sytuacji, chwil i uczuc jest trudne.
Ale sledzac ten swoj watek, zobaczylam ile roznych osob bylo tutaj - mniej lub wiecej - wspieralo mnie w tych moich bojach i bolach
Dlatego chcialam bardzo podziekowac WSZYSTKIM....
Eine_gute_ehe_frau, Zyworodka, Kjersti, Kat29, Smallangel, End_aluzja, Geniu, Raki, Emanuelle 83, Kama13, N4VV, Margaryna, Krynolina, Truski, Balalajka, Pati 31, Niewiem1104, Rozczarowana78, Syska, Ona, SobieSama, Kochamzabardzo, Porzucona85,Gocha.
Szczegolne i wyjatkowe podziekowania dla osob z ktorymi nawiazalam bardziej prywatna znajomosc:
Bellatrix (nie wiem ile miesiecy przegadalysmy na skypie gdyby zliczyc te wszystkie godziny),
M.;
Stokrotki;
Krycha23 (rowniez wiele rozmow telefonicznych i smsowych - jeszcze raz dziekuje za tarcze do darta, musze odeslac ksiazki
) - to jest jeden z tych szczesciarzy ktorych druga polowka przejrzala na oczy i odbudowuja malzenstwo - trzymam kciuki!!!
oraz Fragi
A u mnie? Nic nowego mozna by rzec, poza tym ze..... mieszkanie jest juz moje - teoretycznie i praktycznie - jak ustalilismy w kwietniu - tak sie stalo - tutaj akurat wierzac mu, nie przejechalam sie. Nie kombinowal, nie utrudnial, dostal swoje pieniadze, swoja czesc i wszystko zalatwione. Wiekszosc formalnosci zwiazanych z rachunkami itd tez juz pozmieniane, we wszystkim 'wspolpracujemy'.
Dostaje od niego zyczenia na urodziny, swieta, nowy rok itd..... Czasem odpisuje czasem nie - jak mi tam zawieje. Mamy 'normalny' poki co w miare staly kontakt zwiazany ze wszystkimi sprawami, ale teraz bedzie on juz coraz mniejszy. Ostatni raz widzielismy sie ok miesiac temu, kiedy byl po reszte rzeczy w mieszkaniu.
Czuje sie duzo silniejsza, jest duzo lepiej. Dopiero teraz, 9 miesiecy po jest chyba etap kiedy POWOLI zaczynam akceptowac to co sie stalo, choc jeszcze do konca na pewno to sie nie stalo. Jeszcze jest bunt, ale duzo mniej.
Poznalam sporo fajnych ludzi, zajmuje sobie czas jak moge, na swieta bylam w Polsce - 1 swieta i sylwester bez niego. Bylo ciezko zwlaszcza w swieta, ale mysle ze dlatego ze po raz 1. A teraz, w ten Nowy rok ze bedzie juz naprawde tylko lepiej.
Tematu rozwodu narazie nie bylo. Mnie to nie parzy, zreszta nigdy rozwodu nie chcialam. Kiedy on temat zacznie - nie wiem, ale wtedy porozmwaiamy i wierze ze jak ze wszystkim dogadamy sie w miare normalnie. nie ma juz o co walczyc, to naprawde tylko formalnosc bedzie.
Wiem, ze jest z nia - nadal - na pewno - to chyba odpowiedz na moje wszystkie pytania i watpliwosci z tych 9 miesiecy. Nie jestesmy razem, bo tego wlasnie chcial. Zakonczenia malzenstwa - i tak tez sie stalo. Strasznie to wszystko analizowalam i przezywalam. Ale widac bylo mi to potrzebne.
Mam nadzieje ze za klika miesiecy napisze cos jeszcze duzo bardziej pozytywnego....