N4VV - dziekuje za mile slowa, ale uwazam ze takich osob, kobiet jak ja - czyli dajmyu na to normlanych jeszcze jakos i z zasadami, jest mimo wszystko wiele i nie uwazam sie za jakis wyjatek. Uwazam ze jest duzo osob zarowno tych, ktorzy sa ze tak powiem slimokami i marudami - zarowno kobiet jak i mezczyzn, ale jest tez wiele, co widac na forum, osob ktore dzielnie walcza....
Gocha - tak, tez juz myslalam o tym, ze moze on jest na cos pwoaznego chory sluchajcie. Nawet myslalam ze moze dowiedzial sie o diagnozie nowotworu dajmy na to i jest taki 'dumny' i taki 'wspanialomyslny' ze nie chce zebym 'ciepriala' to woli zebym myslala o nim zle, ze mnie porzuca, ale nie powie mi dlaczego tak naprawde. Uwierz, a wszystko to, tylko dlatego ze po prostu nie moglam tak dlugo uwierzyc ze on NIE MA innego powodu jak to, ze NIE CHCE bo mu sie odwidzialo i ze jednak JEST nieodpowiedzialny i zachowuje sie jak DRAN. Wszystko bylo dla mnie bardziej prawdopodobne jak to, ze on naprawde moze byc taki zly...
Niestety do tej pory nie znalalzlam innego, bardziej racjonalnego powodu na to wszystko jak to, ze sie 'zakochal' w niej, albo po prostu znudzil mna i zmienil zdanie. Uwierz mi, ze tak, pomimo tego ze jestem atrakcyjna - w sensie NORMALNA (nie ze 10 cud swiata
) : szczupla, zadbana, mloda, do tego tak, uwazam ze mam cos pod sufitem i mam cos do zaoferowania drugiemu czlowiekowi intelektualnie, to poza tym, bylam naprawde dobra zona i bylismy naprawde dobrym malzenstwem. Tak, cos musialo byc na rzeczy - zgadzam sie. Nic nie dzieje sie bez przyczyny, ale to, ze on mi tego nigdy nie zakomunikowal, nigdy nie probowal rozwiazywac nawet tego swojego problemu, jakikolwiek by nie byl, swiadczy tylko o jego niedojrzalosci, nieodpowiedzialnosci i braku konsekwencji, wytrwalosci, co sprawia, ze wracamy do punktu wyjscia. Oczywiscie ze musialo o cos chodzic jemu, nie jest raczej chory psychicznie. Ja probowalam przez pol roku dowiedziec sie o CO chodzi, potem kolejne pol prawie po rozstaniu = prawie rok. Nie udalo mi sie ani dowiedziec nic wiecej poza tym co napisalam, ani pomoc mu w zaden sposob, an itez ocalic naszego malzenstwa. Cos wiecej moge zrobic? Od czerwca dalam mu wolnosc, tak sama przed soba i jemu to zakomunikowalam, bo zawsze (wbrew temu co jemu sie chyba wydaje) mi zalezalo na tym, zeby on BYL szczesliwy. Wiec jesli ze mna byl tak NIESZCZESLIWY to droga wolna. Przeciez ja go nigdy inieszczesliwiac nie chcialam.
Boli to wszystko. Robie tyle rzeczy teraz sama, ktore kiedys robil on, o ktorch po prosru nie musialam myslec i jest to takie dziwne... Jestem w obcym kraju i choc zawsze sobie dobrze radzilismy to byl on i wspieral. TEraz okazuje sie ze radze sobie naprawde dobrze sama. Wlasnie SAMA zalatwiam SWOJ kredyt na SWOJE mieszkanie.... to sie latwo mowi, ale kazdy kto przerabial to wie, ile to nerwow, formalnosci i to jeszcze w obycm kraju i jezyku.... wczesniej robilam to z nim. To z kazdym jednym dokumentem - siadalismy razem, razem przeanalizowalismy, razem zdecydowalismy.... a teraz czlowiek wszystko sam. Ale co? nie da sie? Da sie.... WSZYSTKO sie da.... i wszystko robie....
Od sprawdzania oleju w samochodzie, dopompowywania powietrza w oponach ( choc nadal nie wiem ile tych atmosfer u mnie powinno byc)
, mycia go, do zrozumienia co mam zrobic jak nie mam w domu internetu, co zrobic jak kabel HDMI sie zepsul i nie moglam podlaczyc laptopa do TV, nie wspominajac o dbaniu samej o mieszkanie, nie mowie nawet o srodku, tylko przed wejsciem, taras. Ostatnio musialam zmienic sylikon obok zlewu.... Ale wiem ze wiele kobiet ma duzo gorzej, kobiet ktore maja dzieci i jeszcze wiecej obowiazkow. Nie mowie ze to wszystko jest czarna magia, ale po prostu jesli sie wczesniej tego nie robilo, to tak dziwnie i wszystkiego trzeba sie nauczyc.
Czasem tylko tak przykro, ze nie ma kto sie zatroszczyc... zapytac po prostu 'nie zimno ci?', albo 'ubierz sie cieplo'.
N4VV - a co do wspolokatora - nie wiem, probowalam mowic juz naprawde z 5 razy mu - wprost - jasno i wyraznie. Ale srednio do niego dociera i zaczyna mnei to raz ze denerwowac, dwa meczyc i sprawiac ze czuje sie malo komfortowo we wlasnym mieszkaniu. Nie wiem, narazie nie panikuje, zobaczymy.
End-aluzja - heh no wlasnie, szkoda ze tych ladnych i madrych nie omijaja zdrady 