netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

940 odpowiedzi170 304 wyświetleniazałożony przez kiedysbylam, 01.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 941 ]

651

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

niewiem - rozumiem to, co czujesz, ale ja jednak czuje juz troche inaczej.

to nie jest i nie byl 'moj' czlowiek. tak tez go traktowalam, ale juz wiem, ze nikt nie nie jest 'czyjs'. kazdy jest wolnym czlowiekiem, nawet maz dla zony/zona dla meza. Za bardzo patrzylam na wszystko przez SWOJ pryzmat, mimo ze szczery, czysty, kochalam prawdziwie, to jednak to nei bylo do konca dobre, dojrzale podejscie.

i nie mysle tak jak Ty, ze no NIEMOZLIWE. ze jak ja moge bez niego? a no moge. i Ty tez mozesz. to nie jest tak, ze musimy byc razem, ze inaczej to tragedia, bo nic nie ma sensu. ma tylko, nie taki jak wczesniej. mnie po prostu to BOLI, ze NIE MUSIALO tak byc, ze moglismy sie jakos dogadac, inaczej, dojrzalej, ze nasze malzenstwo moglo przetrwac po prostu. z tym mi sie ciezko pogodzic, ale nie sa to juz tak ekstremalne poglady - no ze niemozliwe to jest, ze on nie mogl tak zrobic, ze ja bez niego tez juz NIE MOGE. Jest to mozliwe - jak widac, ze nie jestesmy razem, no jak widac MOGL tak zrobic i wiem tez ze i ja bez nie go TEZ MOGE. tylko ze szkoda po prostu, bo nawet ta zdrada, romans - nie sa to takie tragedie jakich nie mozna by przejsc, nie wydarzylo sie miedzy nami poza tym nic bardziej patologicznego, cos czego na pewno z innym mnie nie spotka, albo cos, czego on z inna na pewno nie doswiadczy i dlatego ciezko mi uznac ze naprawde lepiej ze sie tak stalo. to jest dla mnie trudne.

652

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Generalnie nie wiem co sie ze mna obecnie dzieje ale jest licho. nie umiem sie za cholere pogodzic z tym wszystkim i tyle. Informacje od sasiadow mam taka sama jak od jego mamy. sasiad byl u 'nas' na chwile no i potem powiedzial swojej zonie ze moj jm jakis markotny, rozmowa sie nie kleila, na motor nie chcial sie wybrac i pytal kiedy ja wracam. Natomiast sasiadka, ktora potem poszla do mojego mieszkania jak on juz pojechal - a siedzial tam z 5 godzin, no powiedziala ze jednak jeszcze pelno rzeczy zostalo. Tzn pakowanie w toku jak widac, ale ciuchy gdzies powywalal z szafy i na kupki poiukladal, ale dlaczego do cholery tego wczoraj wszystkiego nei zabral??!! nie ma tego tyle juz zeby na raz sie samochodem nie zabral. Po co?? Mam wrazenie jakby mi ktos bol dawkowal.... nie zabral wczoraj wszystkiego - no to moj mozg mysli ze moze jednak tego nie zabierze. no paranoja generalnie. brak akceptacji - to chyba moj najwiekszy problem obecnie .....

653

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

współczuję. Nie wiem, czy tak masz, ale ja się ciągle łudzę. Myślałabym, że nie wziął wszystkich rzeczy bo jeszcze chce nawiązać kontakt itd. Jakie to glupie...ale jak się tego pozbyć? Może wcale nie jest taki szczęśliwy beze mnie itd?

Nie umiem przestać tęsknić, nie umiem pozbyć się tego bólu, wspomnień, cały czas w środku jestem nieszczęśliwa. Już nie daję rady. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem.


I masz rację, ja też nie mogę uwierzyć, że to się stało
Akceptacja, oj tak. Jej nie ma. Ale podobno jest na końcu.

654

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

Pamiętasz, jeszcze niedawno mówiłaś, że takiego, jakim on jest teraz nie chciałabyś już - zdradzającego, kłamiącego, zadającego ból, łamiącego słowo. On taki nadal JEST. To nie zależy od tego, czy i kiedy zabierze rzeczy z mieszkania. Zweryfikuj więc sobie na spokojnie - czego nie jesteś w stanie zaakceptować na chwilę obecną? Że zdrajca, kłamca i zadający Ci ból - odchodzi?

Niewiem - to wszystko dzieje się wyłącznie w Twojej głowie. Ulga nie nadchodzi, bo Ty jej nie chcesz, chcesz "jego". Nic się nie zmieni, jeżeli nie uświadomisz sobie, że rozpoczęcie procesu zdrowienia zależy wyłącznie od Ciebie, Twojej woli.

655

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kjersti - masz racje. dziekuje za jakas kontruktywna opinie. tylko wlasnie czlowiek sie ludzi ze moze cos w nim sie zmienia/zmieni. o oczywiscie ze takiego jaki byl teraz po rozstaniu i ostatni czas przed bym go nie chciala.... musze samej ze soba sie jakos uporac bo to nie on jest tutaj problemem tylko ja sama...

656

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

A ja pamiętam jak pięknie kiedyś napisałaś...ten człowiek za ścianą to już nie jest ten człowiek, którego kochałam.

Piękne.

657

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
niewiem1104 napisał/a:

....Piękne.

Jak każda bajka.

658

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

N4VV ale to akurat nie byla bajka tylko najbardziej brutalna rzeczywistosc. Ze mieszkalismy jeszcze razem ok 3 miesiecy od rozstania i spal 3 metry ode mnie, za sciana, a nie moglam zrobic nic. Byl totalnie obcy. To juz nie byl ON.

659

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

A jeśli on chciałby to odkręcić?
Nie można wykluczyć takiego przebiegu zdarzeń.

660 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-25 22:28:05)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

to na dzien dzisiejszy chcialabym dac mu szanse. Glupia ja co? Oczywiscie, nie ze 'super, jaaaa, tak bardz otesknilam'. Nie, z honorem, z rozwaga, na spokojnie. Ale na pewno dalabym szanse, chocby w postaci podjecia z nim dialogu. to niestety sie nie wydarzy.


bo to chyba ta czesc wlasnie z bajek....

661

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

to na dzien dzisiejszy chcialabym dac mu szanse. Glupia ja co? Oczywiscie, nie ze 'super, jaaaa, tak bardz otesknilam'. Nie, z honorem, z rozwaga, na spokojnie. Ale na pewno dalabym szanse, chocby w postaci podjecia z nim dialogu. to niestety sie nie wydarzy.


bo to chyba ta czesc wlasnie z bajek....

Nie, nie głupia - wręcz przeciwnie.
Czy się nie wydarzy - nie wiem. Pewnie jeśli wydarzy, wydarzy się zbyt późno.
Cała Twoja historia jest jedną wielką tęsknotą za szczęśliwym czasem.
Myślę, że poradzisz sobie i jeszcze wiele szczęśliwego czasu jest przed Toba (podobnie niewiem1104).

662

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

N4VV - dziekuje.

Tak, zgadza sie - moja historia to tesknota i zal, za czyms co bylo i bylo naprawde. Ale trudno. Dzis po raz pierwszy uzylam pewnego slowa w myslach o tym wszystkim.

PORAZKA. Ponioslam porazke. Bywa. Takie zycie. Jestesmy tylko ludzmi i chyba kazdemu sie to zdarza. Przegrac. Do tej pory chyba ciezko bylo mi sie z tym pogodzic - no ze tak, ze cos mi jednak w zyciu nie wyszlo. Cos tak waznego. A no nie wyszlo mi. I niewazne juz sa okolicznosci, niewazne czyja wina. Po prostu. Odniosilam porazke, pomimo ogromnych staran, prob ratowania malzenstwa, nie udalo mi sie. Jestem tylko czlowiekim. Chyba dzis nastepuje kolejny z tysiaca przelomow... Nie boje sie juz tego slowa, tego ze po prostu no nie udalo mi sie. Nie udalo mi sie sprawic zeby byl we mnie zakochany do grobowej deski. Potem jak juz sie odkochal, nie udalo mi sie na nowo go do siebie przekonac. Nie udalo mi sie sprawic by myslal, czul tak jak ja. By wytrwal w tym, co mi przysiegal. Trudno.

Dzis napisal do mnie smsa- 1 raz od 2.5 tyg (co jest dziwne dla mnie bo wczesniej pisal co kilka dni pytajac o papiery z banku czy przyszly i o formalnosci jak sie posuwaja). Do tego nie zapytal o formalnosci, a napisal: 'Czesc, wrocilas juz z polski'? . Nie odpisalam. Zaparlam sie. Po ostatnim meilu ktorego do niego wyslalam - nic wielkiego, od takie koncowe przemyslenia (nie pytalam o nic w nim, no ale fakt jest taki ze mogl cokolwiek odpisac. Cokolwiek) zaparlam sie ze jak nie bedzie sie palic i nie bede zmuszona to juz do niego nei napisze nic, malo tego ze nawet odpisywac mu nie bede.

Co to za pytanie w ogole? Wrocilas juz? A co cie to obchodzi? - nasuwalo mi sie. albo 'a co'?. ale stwierdzilam ze najlepiej pokazac mu jak bardzo zaszedl mi tym wszystkim za skore, nie piszac wlasnie nic. Co moze mam sie ludzic ze porozmawiac chcial bo zmienil zdanie? No nie. Pewnie chcial powiedziec ze jutro przyjedzie po reszte rzeczy. Niewazne. Ciesze sie ze poki co nie odzywalam sie do niego i teraz nie odpisuje. I tak zjawi sie wlasnie jutro pewnie po ostatnie rzeczy.

Trza sie jakos trzymac.

663

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Witam wszystkich serdecznie.

Chcialabym opisac Wam swoja historie, wierzac ze pomoc i wsparcie dobrych ludzi moze zdzialac cuda i naprawde pomoc. Pomoc przetrwac to wszystko godnie....

Jestem mloda osoba, mam dopiero 26 lat, moj maz 32. Bylismy i mieszkalismy razem przez 5.5 roku, malzenstwem jestesmy od 2.5.

5.5 roku temu wyjechalam za granice i to tu poznalam meza. Mimo swojego mlodego wieku, zawsze bylam osoba bardzo dojrzala emocjonalnie, majac 21 lat na obczyznie zaczelam prace na pelen etat, konczac rownoczesnie studia w Polsce, potem tutaj w Anglii. Zakochalismy sie w sobie i tworzylismy naprawde dobrana pare. Pomimo jakis przeciwnosci losu (ja przez 1 rok,2 bardzo chcialam wracac do kraju), zawsze sie dogadalismy i ja pomalutku zakceptowalam zycie tutaj, wlasnie dlatego co chcialam byc z nim, bylam szczesliwa, a zycie we 2 to przeciez kompromisy. Zostawilam wiec wszystko za soba, cale zycie w Polsce i bylam tutaj, razem z nim. Mieszkalismy razem przez 2 lata, cudowne chwile - szalenstwa mlodosci polaczone z codziennym, normalnym zyciem we 2 w 1 pokoju. Pranie, sprzatanie, gotowanie, rachunki, praca. Prawdziwe zycie, w ktorym dogadywalismy sie swietnie. Nie, ze nie bylo zadnych klotni - oj, byly i to wiele, ale to przeciez normalne. Calkosztalt byl taki, ze bylismy OBOJE naprawde szczesliwi, po 2 latach maz mi sie oswiadczyl. Sam z siebie, nikt o tym nawet nie wiedzial, zadnej presji, zadnego namawiania, po prostu szczera milosc i jego wlasne checi. Kolejny rok minal na przygotowaniach do slubu, ktorego tez on chyba bardziej chcial niz ja. Mam na mysli ze ja nie myslalabym ze w niecaly rok po zareczynach bede juz mezatka, ale on to wszystko inicjowal jakos, dawal mi sile i wiare ze damy rade, no i tak sie tez stalo. Tak wiec po 3 latach zwiazku i mieszkania razem bylismy malzenstwem. Boze moj, ludzie nie mogli wyjsc z podziwu jaka piekna para jestesmy i jak bardzo on mnie kocha. Oczywiscie ze ja jego tez strasznie kochalam, ale z jakiegos powodu ludzie wlasnie tak na nim sie skupiali, ze takie szczescie w oczach mial w tym dniu, mowiono ze takiego slubu to jeszcze nie widzieli. Usmiech nie schodzil mu z twarzy, cala Msze trzymal mnie za reke, bo wiedzial jak bardzo sie wszystkim stresowalam. To naprawde byla milosc. No dobrze. Po slubie powrot do Anglii, dalej jeszcze mieszkalismy 'na pokoju', ale znow- bardziej z jego inicjatywy zaczely sie plany kupna wlasnego mieszkania. 1 rok po slubie wiec spedzilismy na planach, szukaniu i marzeniach o tym, kiedy wreszcie bedziemy sami w NASZYM domu.... Znow - gdyby nie on, nigdy by do tego nei doszlo, ja sie bardzo wszystkim stresuje, to on napedzal to wszystko, dawal sile, wiare ze sie uda. No i sie udalo. Poltora roku temu wprowadzilismy sie no NASZEGO wymarzonego mieszkania. Miedzy czasie, w tym 1 roku po slubie moja najukochansza Mama zachorowala na raka. Amputacja piersi, pol roku chemii, potem radioterapia... Latalam do Polski zeby byc z mama, tutaj kupno mieszkania i praca, ale co? Przetrwalismy, zawsze mnie wspieral, tylko dzieki niemu przetrwealam te chwile i bylam w stanie wspierac mame i poki co wszystko dobrze sie skonczylo. Pierwszy rok w naszym mieszkaniu tez byl cudowny, urzadzanie sie, radosc, jego i moje serce wkladane w kazdy szczegol. zeby bylo ladniej, milej, wygodniej.

Jeszcze przed latem 2012 postanowilismy ze pora na dzidziusia. No i znow- to on jakby 1 chcial, upewnial ze damy ze wszystkim rade itd. No i ja tez do tego dojrzalam, naprawde tego zapragnelam. Tak minelo lato 2012 - na staranaich o Dziecko, bylismy jeszcze na wczasach w sierpniu/wrzesien, mielismy 2 rocznice slubu.

A dzis? A dzis tego juz nie ma. We wrzesniu dostalam wreszcie upragniona prace w zawodzie - znow mnie wspieral, bo gdyby nie on nie uwierzylabym w siebie, tak minal wrzesien, pazdzienrnik i listopad. Dla mnie wszystko bylo dobrze. Tzn w listopadzie zaczelismy sie klocic bo cos sie zmienilo, tylko ja nie potrafilam tego zrozumiec. Nagle pojawialy sie problemy jakich wczesniej nei bylo - mowil jedno a robil drugie i nie widzial w tym problemu. Przestal sie starac, interesowac supelnie moja osoba. I ja nie mowie o ogromnej adoracji mojej osoby i kwiatach co tydzien, ale o takich podstawowych rzeczach.

W grudniu 1 rozmowa - uslyszalam, ze on nie wie czy chce ze mna byc. SZOK. Powody ktore podal sa po prostu niepowazne. Owszem, byly takie sytuacje o ktrocyh mowil, ja nawet przyznalalm sie do wieksozsci spraw, powiedzialam ze bede pracowac zeby pewne rzeczy zmienic, mial prawo poczuc sie zle z takich czy innych powodow, ale to wszystko bylo spowodowane brakiem komunikacji z jego strony, tym ze mi nie powiedzial ze to cos mu przeszkadza. To byly sprawy typu ze jestem zbyt oszczedna, ze on sie czuje 'zaszczuty' itd. No dobrze, ale to chyba nie powod do konca zwiazku tak? Od grudnia do lutego czekalam az on 'sie zdecyduje'. Czujac sie juz wtedy tak upokorzona, niekochana, ze on 'nie wie czy chce ze mna byc'.... szukalam winy w sobie, walczylam, probowalam sie zmieniac, nieprzespane noce, miliony godzin stresu i myslenia o co tutaj chodzi. Potem zaczely sie juz konkretne podejrzenia z mojej strony. On odcial sie ode mnie zupelnie, juz w tym grudniu. Nie intresowalo go zupelnie nic, moglam wyjsc o 6 rano do pracy, wrocic do domu o 22, jego jeszcze nie bylo (bo w pracy) i nawet sie nie odezwal, czy zyje czy nie. I tak trwaly miesiace. Przestal okazywac mi jakakolwiek milosc w jakikolwiek sposob, jakiekolwiek uczucie. Na poczatku znajdowalam male rzeczy, ktore nie podobaly mi sie i podejrzewalam ze laczy go cos z kolezanka z pracy. Klamal w oczy, robil ze mnie idiotke, ze wymyslam, ze przesadzam, ze nic go z nia nie laczy. Wierzylam, no bo dlaczego nie? Przez 5 lat nigdy mnie nie oklamal. Mielismy jechac w lutym na wakacje - oczywiscie nie chcial, odwlekal. ciagle oszukiwal bo nigdy nie powiedzial mi ostatecznie - ze mnie nie kocha i nie chce ze mna byc. Tylko caly czas utrzymywal ze nie wie, a jak juz byly kolejne rozmowy no to ze niby mozemy probowac. W marcu znalazlam jego meila z grudnia jeszcze do tej dziewczyny. ale co? On wciaz potrafil mi wmawiac, ze to tylko tak wyglada z boku, ale ze oni sie przyjaznia tylko. Znow uwierzylam i dalej ratowalam nasze malznestwo. Wyzebralalam wspolne wakacje na poczatku kwietnia. Spedzilismy Wielkanoc w gronie rodzinnym, nawet zaczal tak jakby okazywac mi jakies minimum uczucia. I w dzien przed wylotem przekonalalm sie bardzo brutalnie, ze to wszystko jednak klamstwo, bo on z nia byl i nadal jest. Zdradzil mnie. Dzien przed wylotem spedzil w pracy na pisaniu do niej milosnych meili jak bardzo teskni, a w tym samym czasie kiedy ja pisalam ze tesknie, odpisywal mi ze on rowneiz teskni. To zabolalo, te wszytkie miesiace mojej walki, nieprzespanych nocy, a jego oszustwa.

Po powrocie z pracy powiedzialam ze wiem o wszystkim i ze tym razem nie bedzie mnie juz wiecej klamal. Wkoncu sie przyznal do wszystkiego i przepraszal i chcial zebym dala mu szanse. Tej samej nocy mieslismy leciec na te wakcje i ja, po ustaleniu z nim pewnych warunkow te szanse mu dalam. Mial to zakonczyc od razu no i faktycznie tak zrobil - piszac jej smsa ze wiem o wszystkim i chce ratowac swoje malzenstwo. Mial tez rozwiazac sprawe ich pracy - aby dluzej nie pracowali razem. Bylismy na wakacjach od 2-9 kwietnia. Bylo milo (na tyle na ile moglo byc) uwierzylam ze on naprawde tego zaluje i ze naprawde chce to naprawic. ale z 2 strony nie czulam z jego strony jakiegos ogromnego zalu czy skruchy.... Po powrocie z wakacji 1 dnai w pracy niby z nia rozmawial i ustalili ze bedzie przeniesiona (ale to tylko jego slowa, dowodow nie mam w sumie zadnych) minely 2 dni po powrocie, bedac w pracy nadal sie do mnie nie odzywal, pierwszy weekend po powrocie z wakacji i po tym jak dowiedzialam sie o wszystkim, on zaplanowal na motorze z kolega. Mimo ze prosilam sie o to, zeby z nim pojechac, mimo ze mowilam ze w niego wierze, w nas, ze da sie to odbudowac tylko ze naprawde musze poczuc sie bezpiecznie. Ten wyjazd w niedziele na motor przelal moja szale goryczy, po prostu znow poczulam sie oszukana, ze on tak naprawde nie chce tego naprawiac i pewnie dalej z nia jest. Powiedzialam mu ze juz nie mam sily, czulam sie juz upokorzona do granic, on przy tym wszystkim byl jeszcze niemily, zlosliwy, nerwowy, tak jakbym to JA cos zlego zrobila. Wynisolam sie do brata, poniewaz on nie chcial. Po 3 dniach wrocilam po reszte rzeczy i wtedy on potwierdzil, ze to koniec nieodwracalny i ze nie wierzy juz w nas i nie czuje nic do mnie. Jeszcze, pomimo tego wszystkiego probowalam go przekonywac, ze ze wzgledu na to co nas laczylo, ze warto probowac. Powodem tej mojej walki jeszcze bylo to ze on ciagle twierdzil, ze z nia to nei ma zwiazku bo naprawde to zakonczyl i z nia byc nigdy nie chcial i nie bedzie. To bylo 3 tygodnie temu, nie potrafilam sie pogodzic dlaczego mamy sie rozstac, popelnil bledy ale wierzylam ze wszystko da sie naprawic, skoro nie jest tak ze chce byc z nia.

No ale on byl bardzo spokojny i tylko powtarzal ze cokolwiek nie powiem, on swojej decyzji juz nie zmieni. Wrocilam do brata. Swiat po raz kolejny rozpadl sie na kawalki, jeszcze sie ludzilam, chyba ciagle sie ludze, ale wiem ze musze teraz myslec o sobie. ze to moj najwazniejszy obowiazek, zeby dbac o swoje zdrowie ! Nie spie, nie jem. Bylam u psychologa, w srode 17tego kwietnia wrocilam do naszego mieszkania, bo psycholog uswiadomil mi ze jesli mimo wszystko czuje sie tam dobrze i bezpiecznie to mam do tego prawo i ze mam tez prawo zeby nie podejmowac decyzji co dalej z mieszkaniem, formalnosciami od razu, czego chce moj maz.

Tak tez zrobilam, wrocilam i powiedzialm mu ze potrzebuje czasu zeby zastanowic sie co bedzie dla mnie dobre w kwestiach mieszkania i wszelakich formalnosciach. On powiedzial ze to szanuje i rozumie, ze chce sie rozstac w zgodzie itd. Ale jest przy tym absolutnie pewny swojej decyzji i zachowuje sie tak jakby to byla najlepsza decyzja w jego zyciu, to ze wreszcie sie rozstalismy. Jestesmy wiec pod 1 dachem, jestesmy dla siebie mili, nawet pojawil sie wczoraj usmiech. Jeszcze wczoraj zylam nadzieja, ze moze jak tak troche czasu minie, to moze on zmieni zdanie, myslalam bo ciagle wierzylam ze chociaz teraz jest juz ze mna szczery - ze nei chce byc ze mna, ale z nia to i tak zakonczyl. Tak mowi tez wszystkim dookola -swoim rodzicom, znajomym, ze z nia to byl tylko epizod. I ze mnie szanuje. Ale niestety. Nawet wczoraj kontaktowal sie z nia kilkakrotnie. Caly dzien spedzil poza domem, nei pytam o nic, przeciez nie jestesmy razem, ale znow czuje sie tak oszukana. To nie chodzi o to czy mielibysmy byc jeszcze razem czy nie, tylko o to, ze on dalej klamie. Nie potrafi sie przyznac przede mna, soba, rodzicami, ze on wciaz z nia jest/romansuje, nie wiem co kontkreteni robi, w kazdym razie tego nie zakonczyl.

Nie wiem czy ktokolwiek przeczyta tak dlugiego posta, prosze poradzcie, wesprzyjcie jak sie z tym pogodzic, jak nie nienawidziec go za to? Ja mu chyba juz nawt wybaczylam to ze mnie zdradzil, bo wierzylam ze zaluje i nawet jesli nie bedziemy razem/ nie jestesmy juz w zasadzie, no to szanowalam go nadal jako czlowieka. No a okazuje sie ze on nadal klamie.


a tutaj troche swiezszych informacji...:
za mna weekend. wczoraj mialam jakis ciezki dzien. Bylam w kosciele i malo brakowalo a bym nie wytrzymala, lzy w oczach i myslalam ze nie dam rady i bede musiala wyjsc. Ksiadz mowil o milosci, ze w pewnej ksiazce o ludziach umierajacych, cierpiacych na nieuleczalne choroby, opisane bylo ze dla wszystkich tych ludzi, poza zdrowiem (ktorego jakby i tak juz nie mieli) najwazniejsze bylo to kogo w zyciu kochali, czy sami byli kochani i co laczylo ich z drugim czlowiekiem. Bylo to dosc dolujace, bo ja sie z tym wsystkim zgadzam i tak wlasnie jest - milosc do Boga i drugiego czlowieka jest sensem zycia, ale moj maz tego nie rozumie.

Bylo mi wczoraj bardzo zle, widzielismy sie troche w weekend, ale nic sie nie zmienia, jedyne rozmowy dotycza zalatwiania formalnosci zwiazanych z naszym rozstaniem.

Wczoraj jednak jak wrocil do domu, zapytalam go gdzie byl. Czego przez ostatnie 3 tygodnie ani ja ani on nie robilismy. Wiedzialam ze skonczyl prace 3 godziny wczesniej. Zdziwiony moim pytaniem odpowiedzial, ze w pracy. A na moje kolejne pytanie: ' a po pracy/? odpowiedzial ze nie musi sie tlumaczyc, ze ma swoje zajecia bo nie ma ochoty przebywac w domu, a ze ja przeciez i tak wiem swoje i wiem najlepiej co on robi. Mial tutaj na mysli to ze ja i tak wiem swoje ze spotyka sie z nia, a wcale tak nie jest, ale ze nie zamierza juz tego tlumaczyc. Generalnie zdenerwowal sie od razu, powiedzial zebym dala mu spokuj i zapytal a ty gdzie bylas w nocy. Na co odpowiedzialam mu ze u brata. WOW! jednak zauwaza jeszcze moja nieobecnosc.

Powiedzialam mu spokojnie ze nie musi byc niemily i jeszcze potem przeszlam do takiej normalnej rozmowy pytajac go czy naprawde nie interesuje go tak ogolnie co u mnie itd. No to powiedzial ze przeciez sie nie widzimy w ogole, po czym zapytal 'co u ciebie, jak w pracy? Odpowiedzialam mu spokojnie, potem zapytal co u mojej mamy, taty itd. Powiedzialam jeszcze ze wydaje mi sie ze mam malo powietrza w oponie. Wzial wiec kluczyki i poszedl sprawdzic, po czym dopompowal mi tego powietrza. Czyli ma jednak jeszcze jakies ludzkie odruchy, albo ja je wczoraj w nim jakos wzbudzilam, rozmawiajac z nim normalnie ogolnie o tym co tam itd.

Dzwonilam tez wczoraj do jego mamy po raz 1 od 3 tyogdni odkad sie rozstalismy. Ciesze sie, bo po raz kolejny utwierdzilam ja w przekonaniu jaka kobieta jestem, jak na to wszystko patrze i ze mimo wszystko nie zycze mu zle... Ona tez to strasznie przezywa, nie rozumie jego decyzji, ale tez nie moze nic zrobic. Utwierdzilam ja tez w tym, ze on nie odzywa sie do nich zbyt czesto, no bo dalej klamie i nie zerwal kontaktu z tamta, jak im i wszystkim powiedzial. Powiedzialam ze jestem tego pewna i zeby po prostu wiedziala jak jest naprawde.

A tak poza tym, no to nic sie nie zmienia, on jest teraz pewny swojej decyzji i jedynie Bog, czas i on sam moga sprawic, ze moze kiedys zacznie sie zastanawiac po co to wszystko.... moze jak juz zacznie szukac pokoju lub mieszkania, jak zacznie ponosic fiziczne konsekwencje swoich dezycji. Wiem ze jemu bedzie ciezko wyprowadzic sie z naszego mieszkania, zarowno pod wzgledem fizycznym i emocjonalnym. Bo tez bardzo je lubi, tez bylo spelnieniem jego marzen i wlozyl w nie duzo swojej pracy i energii. No ale tak przeciez zdecydowal tak ? JA poki co nie moge zyc zadna nadzieja ze cos sie zmieni jesli o nas chodzi, zyje tylko nadzieja ze jakos mi sie wszystko pouklada i ze odnajde po prostu jakas radosc zycia, dla samej siebie, niezwiazana z nim....

Hej:)

przykro slyszec ze cos takiego cie spotkalo...widzisz ja tez mieszkam za granica I tez sie rozstalam z moim jakies 3 tyg temu. Ja po prostu spakowalam rzeczy, oddalam je do przechowalni I wyjechalam bo juz nie moglam zniesc mojego eks, na sam koniec jesczcze sobie perfum kupil I wygladalo na to ze sie 'nastawia na podryw', ale nie o tym mialam pisac. moim zdaniem, jezeli on cie zdradza to zdradzac bedzie a zaufania prawdopodobnie nigdy nie odbudujesz bo sie nie da, poczytaj moj watek jak masz czas/ ochote- gwarantuje ci ze poczujesz sie lepiej big_smile Na Twoim miejscu bym sie wyprowadzila ASAP bo jak sama wiesz doluje cie ta sytuacja, pozew o rozwod I baj- ja chyba bym tak zrobila- mloda jestes, jeszcze kogos znajdziesz. A co do kosciola- ja tez niby jestem wierzaca ale bym nie zapomniala zdrady lub jakby mnie uderzyl- podejrzewam ze wiekszosc ksiezy by sobie na takie traktowanie nie pozwolilo. A gdzie chodzisz do psychologa jak moge spytac- przez GP? Ja chodzilam do Relate http://www.relate.org.uk/home/index.html - z mojim eks jak wolal sie masturbowac zamiast ze mna sex uprawiac I jak sie dowiedzialam ze  kolege zaprosil do burdelu na kawalerski ( wstyd sie przyznac!) no I co po terapii jak za kilka miesiecy bylo to samo...Wykonczysz sie zyjac z nim pod jednym dachem, ja bym zrobila podzial majatku I tyle. Masz prace, wyksztalcenie, jestes jeszcze mloda. Trzymaj sie!!!!

664

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

little miss sunshine - odnioslas sie do 1 postu, z kwietnia i niestety Twoja odpowiedz nie jest zbyt adekwatna do obecnej sytuacji.

Jestem lekko rozwalona. Robie dzisiaj grilla dla znajomych, zaraz beda. Ale ON tez byl dzisiaj. Tak jak myslalam przyjechal dzisiaj. trzeslam sie jak galareta rozumiecie, mam dosc samej siebie. Az mi powieki sie trzesly. On probowal byc normalny i mily, ale ja nie potrafilam byc dla niego mila i normalna. Widzial ze cos jest nie tak. heh cos jest nei tak.... dobre ....

pytal: 'wszystko ok? bo jakos dziwnie wygladasz' - na co ja chamskie ' dobrze ze ty dobrze wygladasz'. i taka byla moja gadka z nim. pytal sie 'czemu nie odpisujesz na smsa' na co ja znowu: 'dobrze ze ty odpisujesz'. I tyle. Rozwalil mnie. Wywalil 70% swoich ciuchow na smietnik przed domem. fakt, ze duzo zn ich jest na niego za duza teraz, no ale przegiecie po prostu.... ma przyjechac ostatni raz w przyszlym tyg po ostatnie rzeczy, bo dzisiaj 'nie mial jak zabrac' i podpisac umowe ze reszte pieniedzy dostanie do konca roku ode mnie.

nie wiem dlaczego tak dzisiaj zareagowalam na niego. nie potrafilam byc normalna, bo to wszystko normalne nie jest. ale w nim ZERO emocji, zero po prostu. Jeszcze jak upomnialam sie ze zabral kilka moich plyt, to powiedzial ze nie byly moje i 'malo ci kurwa?' wskazujac na mieszkanie calosciowo. To go boli. TYLKO to. mieszkanie i jego zawartosc. Ze niby wieksozsc mi zostawil. Kuzwa! tak, to fakt, poszedl w przyslowiowych skarpetkach, mimo ze sie odgrazal i tak dalej, ale zabral moze z 20% wszystkiego co mielismy. Ale co mi po tym!!!! Wolalabym nie czuc tego bolu w sercu sad( On jest z nia na 100000000% i to jest 1 powod dla ktorego ani przez chwile nie mial watpliwosci i jest taki pewien swego. Boze jakie to banalne ale prawdziwe i bolesne.

665

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Mężczyźni myślą  inaczej i widzą inaczej.(Pyta się czy wszystko w porządku...?) On załatwia swoje konkretne sprawy, a że zachowywałaś się normalnie co do niego to on nie wie co Ty czujesz. I też niestety go to nie interesuje. Brutalne , ale prawdziwe i baardzo typowe w tej sytuacji. Jedyna pociecha to to że ktoś go tak samo potraktuje to może nabierze trochę empatii. Na razie jest drań  i tyle. Utnij z nim kontakt, odetnij  się mentalnie na ile możesz. Musisz też znaleźć sposób,by z czasem pozbyć się tych wszystkich stłumionych emocji, które trochę się w Tobie nagromadziły, przez spokojne i "normalne " podejście do tej sytuacji bo potem one właśnie wychodzą ...

666

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

u mnie marnie. tak jak pisalam w innym watku - zmarla wczoraj moja babcia, a ja nie moge pojecha na pogrzeb. Moj jm wysilil sie i napisal smsa jak po poinformowalam o smierci babci: 'przykro mi, trzymaj sie'. Nawet nie zadzwonil. Zdarzylo sie juz chyba wszystko, o czym moglam myslec, ludzic sie, ze gdyby sie wydarzylo to on by sie jakos inaczej zachowal. Nie chodzi o nasze bycie / niebycie razem, ale ogolnie, o jakas troske o mnie, zainteresowanie.

Teraz wlasnie ta smierc babci - i nawet to nie zburzylo w nim tych uczuc, tej sciany ktora wybudowal. Zeby normalnie zadzwonic, zapytac, porozmwiac. Ale to dobrze... juz wiem ze naprawde nic sie nie zmieni, ze on jest juz kims innym, moze zawsze byl.

A ja przechodze kolejne 'COS' w zyciu juz bez niego. Tym razem smierc bliskiej osoby. Wiec jak juz sie okaze ze naprawde wszystko moge zniesc bez niego, bez jego pomocy, wsparcia, a do tego z tym bolem ktory czuje przez niego, no to dochodzi sie do wniosku, ze kiedys musi byc tylko lepiiej. Ze juz naprawde go nie potrzebuje, oczywiscie ze czlowiek by po prostu CHCIAL zeby bylo inaczej, zeby on byl. Ale ze moje 'chcenie' nie ma tutaj nic do rzeczy to naprawde musze sie skupic na tym, ze tak ogolnie to naprawde moge sobie radzic bez niego....

667

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam przyjmij moje wyrazy współczucia.

668

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ok, wrzucam to i u siebie, poniewaz czuje ze potrzebuje jakis opinii z boku, racjonalnych....

bo czuje ze zaczyna mi leko sadzic mowiac kolokwialnie smile

Dzien doberek. pisze bo....   dzieje sie ze mna cos dziwnego.... Od dajmy na to wczorajszego wieczoru nie pomyslalam o jm ani razu.... Pierwsza mysla po przebudzeniu nie bylo TO - to ze mnie porzucil, zdradzil i ze jestem teraz sama. Nie bylo to bo.... bo pierwsza mysla bylo: ' czy on spac nie moze' (moj nowy lokator, ktorego uslyszalam w kuchni o 6 rano.) Wczoraj przyniosl wino i zaproponowal - wiec sie napilismy, pogadalismy i poszlismy spac. Dzis on ma 1 raz wolne odkad sie wprowadzil, wiec po jakiego grzyba wstaje o 6 ? wczoraj pytal o ktorej ja wstaje - no to mowie ze o 6:20. Ok. Wstalam, wykapalam sie, wchodze do kuchni a tam.... czeka na mnie kawa. no zesz!!  nie, nie, spokojnie. sama czuje sie dziwnie po prostu z ta mysla, ze nie mysle nagle o jm, ze smieje sie sama do siebie pod nosem, ze czekam na popoludnie, ze COS MNIE CIESZY!! ze milo mi ze ktos do cholery jest dla mnie mily czy zrobi cos dla mnie - np kawe z rana!! Obcy facet. Nawiasem mowiac jest kucharzem. Wczoraj jak rozmawialismy no to wyszlo gdzies po drodze ze ostatnio to malo co jadalam....Bo sie pyta ' co najczesciej jesz/gotujesz'? Na co ja mowie mu ze wiesz ostatnio to heh...   Dzis rano tez spytal: 'nie jesz sniadania?' ( chlopie zebys ty wiedzialam co ja jadlam (a raczej nie jadlam) przez ostatni czas to bys zwatpil) no ale znow milo ze zapytal. W kazdym razie jak zakumal wczoraj ze ostatnio malo co jadalam no to mowi - 'ok, jutro bedzie obiad, lubisz rybe?' 

No i teraz tak: tak, wiem, wiem - mam nie wchodzic z jednego w drugie. Wiem i to jest ostatnia rzecz jakiej bym chciala. Nie jest w ogole w moim typie, jest specyficzny. ALE cos tam w sobie ma i mam wrazenie ze od poczatku, od 1 razu kiedy przyszedl ogladac pokoj cos tam miedzy nami sie wytworzylo, tak zwana jakiegos rodzaju dziwna chemia. On tez po przejsciach, moja sytuacje zna. I teraz sama nie wiem co robic. Obiecalam sobie, przysieglam wrecz, ze nawet jak z kims juz bede to nie zamierzam sie angazowac. Nie wiem ile czasu musialoby uplynac, nie wiem? -  rok bycia z kims gdzie ktos by sie bardzo staral, zebym mogla sie w cokolwiek zaangazowac. A poza tym, tak jak mowie ? poki co nawet nie mysle o byciu teraz z kimkolwiek, z nim tez nie. Tylko czuje, to sie czuje jednak ze cos bedzie sie dzialo. Bo generalnie nie chce z nikim BYC ale milo by bylo jednak kogos 'miec' ze tak powiem, mam nadzieje ze rozumiecie o co mi chodzi. I wiecie co ? Chodzi o to ze ja mu te sygnaly jakies chyba wysylam tez, tak? I poki co na jego synglay odpowiadam. ?chcesz wina?? ? chetnie. Zrobi dzisiaj obiad ? zjem go  pisze cos tam do mnie ?milego dnia? no to mu odpisze. No I teraz poradzcie cos. Z 1 strony chcialabym po prostu pierwszy raz w zyciu isc na zywiol- w sensie niech sie dzieje co sie chce. Zobaczymy co bedzie ? skoro dobrze sie bawie, dobrze sie czuje w jego towarzystwie, wywoluje na mojej twarzy usmiech to chyba dobrze tak? Ale z 2 strony po tym wszystkim zlym co sie przeszlo to normalnie az jakies wyrzuty sumienia jakbym miala ze ja np sie nagle usmiecham, ze dzisiaj nie celebrowalam mojej ?zaoloby? po malzenstwie.  Ze moze pol roku odkad jm powiedzial ze mnie nie kocha i nic nie czuje to za malo?

Bede z wami szczera. To jest po prostu takie ludzkie ? od kwietnia nie jestem z jm. W tym czasie nie wydarzyl osie mieszy name NIC, poza rodzielnoscia majatkowa, jego wyprowadzka, moja rozpacza, tym ze przyprwoadzil do anszego mieszkania te?? kochanice, powiedzial ze mnie nie szanuje I wiele innych ?milych? akcepntow. Wczesniej, jak ejszcze bylismy razem, ostatnie miesiace tez byly masakra, zero uczucia do mnie, zetro troski, bliskosci. NIC. Ja tak po ludzku tego po prostu zaczynam juz bardzo potrzebowac?.. Boze tego ze ktos zrobi dla mnie kawe albo obiad??? To sie nagle takie wow teraz wydaje, az serce sciska. Ze ktos pyta po raz ktorys jak tam w pracy. Potrzebuje rowniez zeby ktos mnie przytulil?? Boze I chodzi o to, ze nie wiem czy tak jak mowie, isc z pradem, jesli cos takiego sie wydarzy z moim nowym lokatorem, czy znow, jak przez cale zycie myslec juz teraz rozsadnie, kierowac sie rozumem I do niczego w ogole dalej nie dopuszczac, bo ?to nie ma przyszlosci?.

tylko do cholerci, po 1 to ja nie wiem czy ma to przyszlosc czy nie ma, a po 2gie, nawet jesli nie ma, przeciez tak jak mowie ja teraz nie szukam 2go meza, nie chce tworzyc zwiazku mega stalego, ale czy to oznacza ze mam byc calkiem sama? Co myslicie? ile czasu po rozstaniu to odpowiedni czas zeby sprobpowac lub zabawic sie ale zeby nie bylo to klinowaniem? zeby nie by oze na sile szukam?? Pytam bo ja zawsze tak wlasnie myslalam ? no jesli sie z kims juz spotykalam, czy zaczynalo mnie cos laczyc, to traktowalam to mega serio ? no w kategoriach bycia razem. A gdyby tak troche poflirtowac? JEstem w koncu doroslym czlowiekiem, on rowniez, bede z nim szczera oczywiscie jesli faktycznie to bedzie sie jakos posuwac do przodu, ze ja ? no wlasnie ze ja co?? ehhh ale mam jazde zw glowie :DDD ale wszystko , naprawde WSZYSTKO jest lepsze I bardziej warte myslenia I czasu I niz myslenie o moim jm!!!
Jestem jak widzicie podekscytowana hehehe

669

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kurcze kiedyśbylam!
Normalnie wyczekiwałam takiego posta big_smile
Cieszę się, ponieważ jesteś na bardzo dobrej drodze... Tylko nie rozumiem, po co tak nad wszystkim myślisz, zastanawiasz się?

Może zrob to co serducho Ci podpowiada? smile
DOŚĆ już myslenia o osobie, która nie zasłużyła na Ciebie!! Baw się- a co ma być z tej znajomości to i tak będzie!

Hurrrra, duzy krok do przodu i sympatyczny Pan na Twojej drodze! SUPER!

670

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no mysle bo taki czlowiek wlasnie glupi jest!!! ze nadal na papierze mam meza - to raz. a dwa, ze wlasnie zawsze taka bylam - jak juz cos z kims to potem mialam chlopaka przez 7 lata, a potem znalazlam meza, czyli kolejne 6. i tyle z moich zwiazkow. nie jestem po prostu przyzywyczajona, do nie wiem, od tak spotykania sie z kims, flirtowania, takiego bycia nie bycia wiec jakby jak cos sie zaczyna dziac to jakby odruchowo zaczynam o tym myslec tak, a nie inaczej, n oael teraz tego juz nie chce. bo chce pokorzytsac i sie pobawic, ale nie chce traktowac tego zbyt serio. moje serducho tutaj nie ma poki co zbyt wiele do gadania, po prostu sam fakt ze nie mysle o jm, ze sie usmiecham, daje mi pozytywna energie...

671

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam

wiesz co? aż Ci normalnie zazdroszczę tego big_smile tzn, nie zazdroszczę, ale cholernie cieszę się z tego, że spotkało Cię to znowu... to wspaniałe uczucie poznania kogoś nowego- świetnie. smile
Wspaniałe uczucie móc isć na randkę- czy cokolwiek innego smile  Super, korzystaj z życia- nikt nie mówi Ci, że musisz od razu wziąć ślub, po prostu ciesz się big_smile

I aż mi się serce raduje czytając Twoją wiadomość, że żyjesz, że żyjesz z uśmiechem na twarzy smile

Normalnie Cię ściskam smile :*

672

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

(...) A poza tym, tak jak mowie ? poki co nawet nie mysle o byciu teraz z kimkolwiek, z nim tez nie. Tylko czuje, to sie czuje jednak ze cos bedzie sie dzialo. Bo generalnie nie chce z nikim BYC ale milo by bylo jednak kogos 'miec' ze tak powiem, mam nadzieje ze rozumiecie o co mi chodzi. I wiecie co ? Chodzi o to ze ja mu te sygnaly jakies chyba wysylam tez, tak? I poki co na jego synglay odpowiadam. ?chcesz wina?? ? chetnie. Zrobi dzisiaj obiad ? zjem go  pisze cos tam do mnie ?milego dnia? no to mu odpisze. No I teraz poradzcie cos. Z 1 strony chcialabym po prostu pierwszy raz w zyciu isc na zywiol- w sensie niech sie dzieje co sie chce. Zobaczymy co bedzie ? skoro dobrze sie bawie, dobrze sie czuje w jego towarzystwie, wywoluje na mojej twarzy usmiech to chyba dobrze tak? Ale z 2 strony po tym wszystkim zlym co sie przeszlo to normalnie az jakies wyrzuty sumienia jakbym miala ze ja np sie nagle usmiecham, ze dzisiaj nie celebrowalam mojej ?zaoloby? po malzenstwie.  Ze moze pol roku odkad jm powiedzial ze mnie nie kocha i nic nie czuje to za malo?

Bede z wami szczera. To jest po prostu takie ludzkie ? od kwietnia nie jestem z jm. W tym czasie nie wydarzyl osie mieszy name NIC, poza rodzielnoscia majatkowa, jego wyprowadzka, moja rozpacza, tym ze przyprwoadzil do anszego mieszkania te?? kochanice, powiedzial ze mnie nie szanuje I wiele innych ?milych? akcepntow. Wczesniej, jak ejszcze bylismy razem, ostatnie miesiace tez byly masakra, zero uczucia do mnie, zetro troski, bliskosci. NIC. Ja tak po ludzku tego po prostu zaczynam juz bardzo potrzebowac?.. Boze tego ze ktos zrobi dla mnie kawe albo obiad??? To sie nagle takie wow teraz wydaje, az serce sciska. Ze ktos pyta po raz ktorys jak tam w pracy. Potrzebuje rowniez zeby ktos mnie przytulil?? Boze I chodzi o to, ze nie wiem czy tak jak mowie, isc z pradem, jesli cos takiego sie wydarzy z moim nowym lokatorem, czy znow, jak przez cale zycie myslec juz teraz rozsadnie, kierowac sie rozumem I do niczego w ogole dalej nie dopuszczac, bo ?to nie ma przyszlosci?.

tylko do cholerci, po 1 to ja nie wiem czy ma to przyszlosc czy nie ma, a po 2gie, nawet jesli nie ma, przeciez tak jak mowie ja teraz nie szukam 2go meza, nie chce tworzyc zwiazku mega stalego, ale czy to oznacza ze mam byc calkiem sama? Co myslicie? ile czasu po rozstaniu to odpowiedni czas zeby sprobpowac lub zabawic sie ale zeby nie bylo to klinowaniem? zeby nie by oze na sile szukam?? Pytam bo ja zawsze tak wlasnie myslalam ? no jesli sie z kims juz spotykalam, czy zaczynalo mnie cos laczyc, to traktowalam to mega serio ? no w kategoriach bycia razem. A gdyby tak troche poflirtowac? JEstem w koncu doroslym czlowiekiem, on rowniez, bede z nim szczera oczywiscie jesli faktycznie to bedzie sie jakos posuwac do przodu, ze ja ? no wlasnie ze ja co?? ehhh ale mam jazde zw glowie :DDD ale wszystko , naprawde WSZYSTKO jest lepsze I bardziej warte myslenia I czasu I niz myslenie o moim jm!!!
Jestem jak widzicie podekscytowana hehehe

Kiedysbylam...nareszcie jest jakaś radość w Twoim głosie tzn. poście.
Nawet się roześmiałam big_smile, bo pomyślałam, że ? zachowujecie się jak ?stare dobre małżeństwo?, a przecież ten lokator mieszka u Ciebie zaledwie kilka, czy kilkanaście dni.

Powiedziałabym, że Twoje modlitwy zostały wysłuchane.
Z jednej strony to dobrze, bo szybciej wrócisz do równowagi psychicznej ? dla Ciebie teraz, jego zachowanie to takie antydotum, po tym co przeszłaś.

Tylko, co mnie niepokoi, to to, że znowu u Ciebie wszystko dzieje się w takim zawrotnym tempie.
Jeszcze dobrze nie złapałaś oddechu po ?młodym, dobrym małżeństwie...?, które w try miga Ci się rozsypało, a już u progu Twojego domu zjawia się facet, wywołujący u Ciebie baaardzo pozytywne emocje, bo zaczynasz się uśmiechać i nie tylko...

Tworzysz już przyszłościowe wizje, wybiegasz w swoich myślach daleko do przodu...
A zastanawiam się, co wiesz o swoim lokatorze.
Z pewnością zdajesz sobie z tego sprawę, że teraz to Ty jesteś dobra partia.
Masz piękne mieszkanie, umeblowane, pracujesz ? jesteś kobietą niezależną finansowo.
Poza tym, młodą i atrakcyjną.

Jesteś tak spragniona dobrego słowa, uśmiechu mężczyzny, życzliwego gestu, takiej ludzkiej normalnej, bezinteresownej troskliwości, że łykasz to wszystko jednym tchem.
Zauważ, że takie same były Twoje reakcje, gdy jm odezwał się do Ciebie, zrobił Ci kawę, coś tam było o lustereczku. A Ty zaraz dopisywałaś temu duże znaczenie.

Nie irytuj się, że tak ostudzam Twój zapał. Wszak przekonałaś się, jak takie gesty nic nie muszą znaczyć, poza kulturalnym zachowaniem.
Dlatego proszę, podchodź teraz do zachowań lokatora bez takiej wielkiej euforii.
Spokojnie...przed Tobą wizja 'nowego życia', za Tobą niech pozostaną te wszystkie udręki, których zaznałaś.
Będzie dobrze, bo inaczej być nie może. smile

673

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedyśbyłam - uważaj byś sama siebie nie skrzywdziła. Moim zdaniem powinnaś podchodzić z dystansem.

674

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

namiastka szczęścia nie jest szczęściem,
poza tym, kiedy jesteśmy złaknieni ciepła, miłości łatwo ulegamy iluzjom.

675

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

A ja jestem w szoku ze przyjelas pod dach obcego faceta
ktorego w ogole nie znasz !
No nie wiem czy podziwiac za odwage, czy sie za glowe lapac...

Zas co do Twoich rozterek emocjonalnych kiedysbylam,
przypomnij sobie nasza krotka wymiane mysli kiedy przezywalas "przymus" bycia samej do konca swych dni... smile
Pamietasz jeszcze ?
Bardzo szybko sie to wszystko u Ciebie zmienia...

676

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

einegute - takie sa realia zycia w londynie. wszyscy mieszkaja z kims obcym, tzn to jest normalne - ludzie daja ogloszenia o wynajecie i kogos znajduja. ja nie mialam OCHOTY sobie znalezc faceta lokatora. Ja mam kredyt do placenia ktorego sama nie zaplace wiec potrzebowalam lokatora. nie pisalam w ogloszeniu ze ma byc pan. byly i panie ogladac i on. On sie jako 1 zdecydowal - mi od poczatku wydawal sie 'normalny'. Zmienilam sie. Zycie mnie zmienilo. Kiedys bym sie bala, bo facet, ale nie mialam wyboru. i tak i tak musialam wziasc obca osobe. Ze dziewczyna to byloby bezpieczniej? Tez moglaby mnie okrasc lub sprowadzic jakis niebepiecznych kolegow.

Na tyle ile moglam sie zabezpieczylam. Zamontowalm zamek w sypialni - na noc, wiec spie spokojnie.

Co o ni m wiem? Nie znam go.
Wiem ze jest rozwodnikeim ? 3 lata temu, ma syna z ktorym nie ma od roku kontaktu po ilus latach walki, byla zona swierdzila ze nie bedzie dziecku mieszac w glowie, ma nowego faceta I 2 dziecko. PRzepisal na syna dom w polsce I poki co pogodzil sie z sytuacja. Mama mu zmarla w wieku 12 lat, ojca nigdy nie bylo, wiec trafil do ciotki na kolejne 6 lat swojego zycia. Potem mlodo sie ozenil, byl z zona prawie 10 lat,  tez zostal zdradzony ale twierdzi ze wina zawsze lezy po srodku.

677

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witaj Kiedysbyłam

Czytam wszystkie twoje posty od samego początku jakiś czas temu nawet napisałam do Ciebie .
Bardzo się cieszę że powoli wychodzisz na prostą , że psychicznie czujesz się lepiej niż 3.4 miesiące temu .Wiem że przedtobą jeszcze rozwód ale jesteś teraz już o niebo silniejsza i to jest najważniejsze .A jeśli chodzi o znajomość z twoim lokatorem to myśle żebyś nie zadręczała się "myśleniem co będzie dalej " Podejdz do tego na luzie nie zastanawiając się co będzie ( oczywiście w granicach rozsądku ) Ja jak poznałam mojego M podeszłam do tej znajomości zupełnie na luzie .Poznaliśmy się przez internet fajnie się pisało to postanowiłam się z nim umówić.To miało być tylko jedno koleżeńskie spotkanie , nie wiem czemu myślałam że mu się nie spodobam bo jesteśmy troszkę z innej bajki ...i wiesz co się okazało spędziliśmy razem parę godzin , potem następnego dnia znowu i znowu .Od nie był jeszcze wyleczony do końca po poprzedniej dziewczynie dlatego nie robiłam sobie nadziei na nic.Po prostu były wakacje ja byłam na urlopie i miło spędzało mi się czas .Finał był taki że po 3 miesiącach zamieszkaliśmy razem a niedawno minęło 3 lata .Życie piszę nam takie scenariusze że nigdy nie wiadomo co przyniesie nowy dzień .Może ten nowy lokator zostanie kiedyś twoim mężem ))))a może wyprowadzi się za miesiąc tego nie wiesz dlatego ciesz się tym co teraz jest a nie tym co będzie dalej .....

678

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam, ok. realia sa jakie sa
ja nie o zyciu ekonomicznym tutaj pisalam wink
To sa Twoje wybory

Zwrocilam jedynie uwage na Twoja niestabilnosc
Oczywiscie masz do niej prawo po tym co przeszlas w ostatnim czasie
ale uwazaj zeby ktos tego nie wykorzystal
Po tym jak latwo popadasz z jednej skrajnosci w druga widac jak bardzo jestes zagubiona
Tylko tyle kiedysbylam
Ja Ci zle nie zycze, wrecz przeciwnie
dlatego pisze

679

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dziekuje za wszystkie rady, biore je pod uwage, zawsze mysle o tym co inni mowia. Ale wiecie - przychodzi jakis punkt zwrotny chyba zawsze prawda? Tak, psychicznie ciagle mnie to bolalo i boli co do mojego jm, dlugo cieprialam, duzo tutaj pisalam. Ale z 2 strony , jak teraz zaczyna sie bardziej realnie patrzec no to co to znaczy szybko? prawie pol roku temu sie rozstalismy, odkad nie wydarzylo sie miedzy nami NIC dobrego, nic, poza wszystkim co proawadzilo do trwalego rozpadu malzenstwa - rozdzielnosc, wyporwadzka itd. Pol roku. nie chodzilam na randki, do klubow, nei szukalam. i nadal nei chce. i czemu piszesz w skrajnosci w skrajnosc? kiedys chyba trzeba zaczac z tego wychodzic? moze u mnie wlasnie to ten moment, ze ZACZYNAM z tego naprawde wychodzic?  Przeciez nie pisze ani ze jestem 'wyleczona' bo na pewno nie jestem i tak sie nie czuje. Zreszta - wydaje mi sie ze wlasnie ja przechodzilam te wszystkei etapy stopniowo, powoli szlo do przodu. Bylo coraz lepiej ogolnie, zanim anwet pojawil sie lokator. Co masz na mysli? pytam bo naprawde chce wiedziec. Ile czasu powinno uplynac waszym zdaniem? sama nie czuje sie gotowa, wciaz czuje sie troche jakbym 'zdradzala', robila cos zlego? i zamierzam mu to powiedziec przy najblizszej okazji. a z 2 strony dobrze sie z nim czuje i jest naprawde milo. co z tym zrobic?

680

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam..., to że lokatorem jest facet, nie wywołuje u mnie żadnych animozji.
Bo tak jak piszesz, mogłabyś trafić na kobietę, z którą miałabyś problemy.
Lokator to lokator, obojętnie jakiej płci.

Mnie tylko bulwersuje, że ten człowiek narzuca Ci swój sposób bycia i Waszych wzajemnych relacji.
Szybko się zadomowił i przejął inicjatywę co do zachowań, którą raczej Ty powinnaś sterować, jako gospodyni domu.
Zdobywa Twoje zaufanie szybkimi krokami, a Ty jesteś cała heppi.

Rozumiem wspólne wypicie kawy, ale on wstał wcześniej rano, żeby TOBIE ją zrobić. Rozumiem, że prowadzenie rozmów, gdy jesteście w domu jest nieuniknione i tego wymaga grzeczność, ale wysyłanie smsów 'miłego dnia', to wykracza moim zdaniem poza ramy grzecznościowe lokatora.

To już jest adorowanie.

Zrobi Ci obiad, to w rewanżu Ty kolejny...i obcowanie się zacieśnia.
Tym bardziej, że wyczuwasz, iż między Wami 'coś' się dzieje, zatem te jego gesty nie można przyjąć, że dotyczą koleżeństwa.
Lokator jest po rozwodzie, żona go zdradziła, ale tyle wiesz o nim, co sam Ci powiedział.

Nie sprawdza się jako ojciec, skoro od roku nie widział się z synem, bo: "była zona stwierdziła, że nie będzie dziecku mieszać w głowie, ma nowego faceta I 2 dziecko". Zaiste, ważny powód i nie do obalenia. Ironia.

Od początku śledzę Twój wątek i się w nim wypowiadam, wiesz zatem, że moje uwagi i odniesienia płyną z czystej życzliwości w stosunku do Ciebie.
Zatem, daj sobie na wstrzymanie i rozsądnie podchodź do tej znajomości.
To Ty jesteś GOSPODYNIĄ domu i w końcu wykaż się w tej roli, bo jak dotąd, to dajesz sobą sterować ( przykład: kochanka 'rządzi' się w Twojej kuchni).

681

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

No widzisz, piszesz ze czujesz jakbys zdradzala
tu masz odpowiedz ile czasu
tyle az przestaniesz tak czuc
a moze i jeszcze wiecej
moze tyle ile go potrzeba abys nauczyla sie odrozniac to co napisal Ci Drzazga

pol roku to tyle co nic kiedysbylam

682

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Zyworodka - dziekuje za opinie. Nie bronie go absolutnie bo mozesz miec we wszystkim racje co piszesz. Ale mozesz jej tez nie miec. Nam latwo przychodzi ocenianie innych. Moze faktycznie jest slabym ojcem, a moze walczyl latami, nie wiemy ile zdrowia i sily wlozyl w to, zeby miec kontakt z sysnem.  oczywiscie ze wiem tyle co mi powie - tak to chyba na poczatku juz jest. Dlatego dziele przez 4.

Co do 'zadomowienia sie u mnie, to wlasnie przyznalam sie od razu piszac tu, ze ja dalam mu do tego jakby prawo, odbieralam i odsylalam jego sygnaly. Zrobil mi rano kawe, po tym, jak wieczor wczesniej spedzilismy 5-6godzin na rozmowie. Jak powiedzialam mu ze jak czegos bedzie potrzebowal to zeby korzystal, jak sama weszlam w nim poniekad w taki uklad. W uklad na pewno jakiejs wiekszej symaptii niz tylko bycie lokatorem .Pisze do mnie smsa - gdybym po raz 1 nie odpisala, nie napisal by pewnie wiecej. 1 dnia np jak zrobil pranie - nie uzyl niczego mojego bez pytania, porozwieszal rzeczy bez suszarki. w ogole ma wiekszosc swoich rzeczy i np gotujac ten obiad uzywa swoich rzeczy. Pytal 3 raz ywczesniej czy mam ochote zjesc obiad, nei zaprzeczylam.

Tak samo - rozmowy ktore prowadzimy - 6 godzin w niedziele, wczoraj spedzilismy caly wieczor razem - odkad wrocilam z pracy ok 18 do 1-2 w nocy, oczywiscie ze to wykraca poza normalne lokatorstwo - no ale wlasnie OBYDWOJE wykazalismy checi ku temu. ze jedno z nas np nie poszlo po prostu do siebie do pokoju. Tylko generalnie jak jestesmy w domu oboje to zazwyczaj w czesci 'wspolnej'. N oa dlaczego to robie, zrobilam? Nie wiem? A dlaczego nie? pisalam o tym, ze kurcze po ludzku, po 5-6 miesiacach takiej samotnosci czlowiek potrzebuje czegos, kogos.... cos tam mieszy nami od pcozatk usie wytworzylo no i dlatego pzowolilam sobie na to. Ale wnioskuje po opiniach z boku ze chyba jendak robie cos nie tak i ze to nie powinno tak wyglaadc i ze pewnie dran kolejny... no byc moze....

683

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedyśbyłam - ja myśle, że to co się dzieje ma swoje plusy - zapominasz o bólu, cierpieniu, zaczynasz inaczej patrzeć wprzód. A to uważam, że akurat bardzo dobrze, bo ileż można żyć przeszłością. Ale i ma swoje minusy - emocjonalnie możesz się zaangażować, po miesiącach samotności i na to trzeba uważać. Mieć po prostu dysntans, by samej siebie nie skrzywdzić, bo to bardzo łatwo zrobić.

Jeżeli chodzi o gościnę nowego lokatora, pewnie zachowałabym się bardzo podobnie do Ciebie. Nie lubię sztuczności dlatego bym powiedziała żeby zachowywał się jak we własnym domu - taka moja natura smile

684

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dziewczyno,przestań pisać takie głupoty , że jeszcze jest za wcześnie , że nie powinno to tak wyglądać itp.....A jak powinno to niby wyglądac czy jest jakiś schemat którego należy się trzymać .Oczywiście że nie powinnaś wierzyć we wszystko to co ci mówi ten facet ale do djabła ty nie oddajesz mu nerki tylko miło spędzasz z nim czas .Ty nie rozstałaś się z mężem wczoraj tylko parę miesięcy temu , jeśli pojawił się ktoś z kim fajnie ci się rozmawia , ktoś kto wysle ci sms miłego dnia to nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma .To takie moje zdanie na ten temat )))

685

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
AniaK77 napisał/a:

Dziewczyno,przestań pisać takie głupoty , że jeszcze jest za wcześnie , że nie powinno to tak wyglądać itp.....A jak powinno to niby wyglądac czy jest jakiś schemat którego należy się trzymać .Oczywiście że nie powinnaś wierzyć we wszystko to co ci mówi ten facet ale do djabła ty nie oddajesz mu nerki tylko miło spędzasz z nim czas .Ty nie rozstałaś się z mężem wczoraj tylko parę miesięcy temu , jeśli pojawił się ktoś z kim fajnie ci się rozmawia , ktoś kto wysle ci sms miłego dnia to nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma .To takie moje zdanie na ten temat )))

Aniu lepiej tego ująć nie mogłaś smile

686

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ile ludzi tyle opini.... tak czy inaczej musze z nim dzisiaj pogadac bo troche to dla mnie za szybko idzie- z jeg ostrony. Wiec obojetnie jakie za ty mstoja intencje - czy prawdziwe jakies i pozytywne czy chce sie tylko ze mna przespac - to tak czy inaczej powiem mu dzisiaj jak do tego wszystkiego pdochodze i ze nie jestem gotowa na zadne zwiazki ani nic zwiazkopodobne. Mozemy spedzac razem czas, jesli bedzie chcial nadal, bo dobrze mi sie z nim rozmawia i przebywa i tyle na ta chwile. Wiec jesl iczegos oczekuje (czegokolwiek) no to chce zeby wiedzial w tej chwili zeby przestal sie tak 'starac'. heh, n obo dzisiaj znowu obaid. bo on mial wolne wczoraj i dzisiaj no i fakt jest faktem ze widzial ze przez tydz mieszkajac ze mna, ze w zasadzie nic w domu nie zjadlam. co prawda to prawda. dlatego zaczal o tym niedzeniu moim gadac. a ze do tego kucharz no to juz w ogole wczuty jest w temat.....

687 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-09-10 21:27:17)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedyśbyłam- uważaj byś nie wyszła na idotkę, bo Jego zachowanie może być jedynie życzliwością, a można dorabiać sobie różne ideologie ( u kobiet wyobraźnia działa ze zdwojoną siłą) smile. Ja bym nie rozmawiała, a dystans trzymała ot co smile

688

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

smallangel - wiem o czym mowisz, ale tutaj nie wydaje mi sie. Niewazne, dzis zjedlismy ten obiad, potem kazde sobie posiedzialo osobno, teraz ogladamy jakis film. Znow pogadalismy, pokazaywal zdjecia syna. ja powiedzialam tak ogolnei i wyraznie ze wciaz jeststem jeszcze w glebokiej duupie za przeproszeniem, jeszcze troche prxzede mna i zwiazkow nie szukam poki co.

689

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam, ja też jestem w podobnej sytuacji. Mąż zdradził, papiery złożone, terminu rozprawy jeszcze nie ma. I też zastanawiałam się ile mam czekać na rozpoczęcie nowego związku, kiedy będę gotowa??

Myślę, że na poważny związek to za wcześnie ale jeśli ma się kogoś z kim można miło spędzić czas to czemu nie? Ważne, żeby wyjaśnić sobie czego od siebie wzajemnie oczekujemy. Czy to są zwykłe wspólne seanse filmowe czy też może jedna ze stron oczekuje czegoś więcej? Nawet jeśli dojdzie do zbliżenia, to kurcze nie oszukujmy się, ale kobiety też mają swoje potrzeby......Jeśli dobrze bawicie się w swoim towarzystwie to nie ma co się zamykać samemu w czterech ścianach smile

690

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kama - no wiec wlasnie. tylko co rozumiemy przez to ze zalezy kto czego oczekuje? Czyli ze co? Zakladajac ze mowie wprost ze nie chce sie wiazac, ale dajmy na to odpowidam nadal na jego sygnaly i do czegos dochodzi to to bedzie w porzadku? nie wiem wlasnie jak na to patrzec. No bo dla mnie to tak troche dziwnie - jak moglabym z kims miec cos fizycznie zakladajac ze nie chce sie z ni mwiazac ? wiem, ze dorosli ludzie tak maja smile ale ja zawsze jak juz cos fizycznie to dlatego  bo mi zalezalo an danej osobie jakos bardziej. No ale z 3 wlasnie strony smile no to tak jak piszesz - kazdy ma jakies swoje potrzeby, potrzebe przede wszystkim jakiejs bliskosci z 2 czlowikiem, nei wiem ,zwyklego chocby przytulenia. Ehhh sama nie wiem jak to ugryzc. Mysle o tym, mysle, bo tak czysto fizycznie to wlasnie problem w tym, ze to nei on czegos chce, ale ja sama o tym mysle smile) wiecie ze mam ochote nieraz sie do niego przytulic? ale przeciez to chore jest jakies smile

691

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Powiem tak: dla mnie nie do pomyślenia jest seks na pierwszej randce a tym bardziej spotkania tylko dla seksu. Jednak poznałam kogoś z kim znalazłam wspólny język, mamy podobne zainteresowania i tak jakoś po kilkunastu spotkaniach (m.in. było też wspólne oglądanie filmów) doszło do seksu. Na początku dziwnie się z tym czułam, ale tak jak pisałam, kobiety też mają swoje potrzeby.

Nie wiem co będzie z tej znajomości. Zdaję sobie sprawę, że chyba może za wcześnie aby wpaść po uszy w coś poważnego. Nie mieliśmy też rozmowy typu: czy chcesz być ze mną, jakie mamy szanse itp. Teraz po prostu spotykamy się co jakiś czas, rozmawiamy itp i tak jest ok....przynajmniej na chwilę obecną. Chociaż coraz bardziej kręci mnie aby spytać jak on to widzi. Bo spotykać się tak w nieskończoność nie wchodzi w grę.

692

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kama - rozumiem Twoj punkt widzenia. No wlasnie, tez teoretycznie nie widze w tym nic zlego - no ze jestes z kims, spotykasz sie, wiaze cie z nim DUZO wiecej niz seks, no ale jednak nie angazujesz sie, nie obiecujesz nic, nie planujesz przyszlosci. Z tym ze nie wiem czy ja potrafie tak mimo wszystko, a dwa ze obu osobom musi taki 'zwiazek' odpowiadac.

693

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Kama - rozumiem Twoj punkt widzenia. No wlasnie, tez teoretycznie nie widze w tym nic zlego - no ze jestes z kims, spotykasz sie, wiaze cie z nim DUZO wiecej niz seks, no ale jednak nie angazujesz sie, nie obiecujesz nic, nie planujesz przyszlosci. Z tym ze nie wiem czy ja potrafie tak mimo wszystko, a dwa ze obu osobom musi taki 'zwiazek' odpowiadac.

Ja na pewno nie będę ciągnęła tego w nieskończoność. Nie umiem spotykać się nie wiedząc czy coś z tego wyniknie czy też nie, więc przy najbliższej okazji czeka nas ta rozmowa. Nie umiem się nie angażować....

694

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Cieszę się Kiedyśbyłam, że u Ciebie jest lepiej, powiedziałbym dużo lepiej.
Gdzieś tu na forum przeczytałem o pojęciu "friend with benefits".
Czemu więc mielibyście sobie tego odmówić? Zakładając oczywiście, że każda ze stron zdrowo podejdzie do tematu.
Bądź ostrożna, ale nie za wiele. Sytuacja jest zedydowanie bardziej na + niżeli na -.
Pozdrawiam smile

695

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
krych23 napisał/a:

Gdzieś tu na forum przeczytałem o pojęciu "friend with benefits".
Czemu więc mielibyście sobie tego odmówić? Zakładając oczywiście, że każda ze stron zdrowo podejdzie do tematu.
Bądź ostrożna, ale nie za wiele. Sytuacja jest zedydowanie bardziej na + niżeli na -.
Pozdrawiam smile

Był nawet taki film, zaczęło się od spędzania razem czasu bez zobowiązań a zakończyło miłością smile

696

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Krych - no jest lepiej, jest smile

Wczoraj sie przytulilismy...... masakra tzn chodzi o to ze bynajmniej to nie on jest natretny tylko sama tego chcialam. Juz mu powiedzialam wprost, ze ja nie jestem stabilna emocjonalnie w tej chwili i jeszcze wyleczona, wiec nie chcialabym zeby potem byl kwas, zeby byl rozczarowany lub cokolwiek innego. Ze ja nie nadaje sie w tej chwili do jakiejs normalnej, nowej relacji.Twierdzi ze to rozumie. Wciaz spedzamy te popoludnia razem, duzo gadamy. Tylko ze nie wiem co dalej. Bo sama w jakis sposob chce czegos.... chce sie do niego znow przytulic, ale nie wiem co bede czula za tydzien, miesiac i co wtedy? Ale.... nie martwie sie na zapas. Ja bylam szczera od poczatku. Nie chce odbierac sobie czegos najabrdziej pozytywnego co mnie spotkalo przez ostatni rok, tylko dlatego no bo nie jestem pewna co bedzie dalej....

ale bylo milo..... to jest straszne jak bardzo czlowiek potrzebuje drugiej osoby.... tak po prostu zeby sie przytulic, nie wiem w pewnym momencie to normalnie tak sie w niego wtulilam.... i co mnie cieszy.... oddychalam spokojnie, nie myslalam o jm, nie bolalo mnie to, ze go nie ma, ze to nie on. Tylko ze czuje sie jakbym robila cos zlego, w koncu nadal jestesmy malzenstwem na papierze....

697

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam, tu nie chodzi nawet o to co bedziesz czula za miesiac, ani o to ze bylas uczciwa na samym poczatku.
Powiem brutalnie i dobitnie, nawet jezeli mam sie mylic:
to jest dla Ciebie OBCY czlowiek, z ulicy.
Co Ty o nim wiesz ???
O jego intencjach wzgledem Ciebie ??
Mozesz mu ufac nawet jako znajomemu ?? bo znasz go ??

On za to wie duzo o Tobie.
Bo wystarczajaca wiedza dla osob nieuczciwych jest to ze jestes na dzis slaba kobieta,
ktora pragnie bliskosci i z ktora mozna zrobic wszystko dajac jej jedynie namiastke zwyklych ludzikch nic nie kosztujacych odruchow.
Wiec :
jestes slaba na dzis
samotna
naiwna bo zagubiona
mloda
pewnie atrakcyjna
i... bogata ( masz chate w Londynie on nie ma )

Sorry ale tylko Cie przytulac !

698

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Einegute - dziekuje za Twoja opinie ale w tym miejscu sie z nia nie zgodze.

co ja o nim wiem?? no juz Ci pisalam ostatnio. kazdego dnia coraz wiecej. Rozmawiamy ok 6 godzin dziennie, n oto chyba sie duzo o nim dowiaduje tak? Czy mam zalozyc ze wszystko co mi o sobie powiedzial to klamstwo albo jakas manipulacja?

No to do cholery jak mam kogos w ogole poznac? Skoro mam kogos poznac, bo wsrod znajomych nie ma nikogo kto kiedys moglby byc potencjalnie kandydatem na partnera, to przeciez w kazdym 1 przypadku, na pcozatku bedzie to calkime obcy czlowiek?? Ludzie sie gdzies, jakos poznaja tak? Chyba jeszcze gorzej jak jest to na dyskotece, w klubie i wiele, wiele ludzi konczy 1 noc w lozku z kims innym.

W innych przypadkach, ludzie poznaja sie na dyskotece, potem umawiaja na 1,2, nei wiem 4 randki na kawe (spedzaja nie wiem godzine, 2 na tej randdce, jada do domu) a na 5 randce tez ida do lozka. No przeciez jakos to sie dzieje prawda?

A ja - no do lozka narazie sie nie wybieram z nim - to raz, a porownujac do tego co napisalam wyzej, to spedzialam znim naprawde sporo czasu juz i wiem o nim sporo. Tak - nie wiem czy to prawda, ale wiem sporo. Nie mam natomiast powodow do tego zeby twierdzic ze to nieprawda, poza takim, ze nie mozna nikomu ufac, co jest dosc przykre.

Einegute - chodzi mi o to ze generlanie - byc sama ,siedziec w domu - zle. Poznac kogos? no to jak? napisz mi jak Twoim zdaniem powinno wygladac rozsadne poznanie kogos??? kiedy powinnam uznac, ze moge sie do faceta przytulic??

Do cholery, jestesmy doroslymi ludzmi, zaloze sie ze dla wiekszosc spoleczenstwa to nasze wczorajsze przytulenie i potrzymanie sie za raczke to przeciez dziecinada jakas. a Ty piszesz jakbym juz z nim do tego lozka conjamniej poszla.

Na dzis - tak - jestem
-mloda
- dosc atrakcyjna
nie jestem bogata


Nie jestem natomiast naiwna, gdybym byla juz dawno bylabym zakochana w skowronkach ze mi sie tak isuper facet trafil, a ja od 1 dnia jestem ostrozna, MYSLE przede wszystkim, pytam ludzi  o zdanie, przewiduje co sie wydarzy lub ze cos moze byc inaczej niz mi sie wydaje. to nie jest naiwnosc moim zdaniem i wlasnie jakas rozwaga.

i nie jestem slaba. bylam duzo bardziej. funkcjonuje i radze sobie bardzo dobrze uwazam. a to ze kurde potrzebuje troche ciepla czy uwagi  i bynajmniej nie szukalam jej na sile tylko zaczelam korzystac jak sie natrafila to Twoi mzdaniem slabosc?

Ok, rozumiem, ze tak to postrzegasz, aczkolwiek generalnie sie z tym nei zgadzam.

699

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dodam jeszcze - ze juz bardziej rozumiem strach ze z nim wogole zamieszkalam - bo tak obcy facet, ale o tym pisalam juz wczesniej - zycie mnie zmusilo, potraktowalam to jak lokator to lokator, zamontowalam zamek i sprobowalam.

Ale to co piszesz - ze krytykujesz ze sie przytlulismy po wlasicwie tygodniu znajomosci, ale to takiej ze przegadalismy codziennnie od 6-8 godzin, takiej znajomosci ze nie widze go na randce wypicowanego przez 2 godziny a potem nie wiem co robi, jak zyje, tylko widze go gotujacego, myjacego naczynia, sciagajacego swoje pranie, rozmawiajacego przez telefon z jakimis znajomymi - no wybacz ale uwazam ze to dosc dobra droga zeby kogos dobrze poznac. No tak ,chyba ze przez 24h na dobe cos udaje. No moze tak byc... moze.

I tak samo w 2 strone - on widzi mnie tez - w normlanym srodowisku, siedze sobie, gadam z nim, maluje sobie paznokcie, zadzwonie do kolezanki, robie to, co zwykle.

Mysle ze o ile bylo to dosc ryzykowne, moze niebezpieczne - ze w ogole sie zdecydowalam na to zeby wynajal ten pokoj, to generalnie jest to akurat dosc dobra droga zeby kogos poznac. Widzisz jego rzeczy, ciuchy, garnki, wszystko. Wszystko zego nie widzi sie zwykle przez nie wiem czasem i kilka miesiecy jak sie kogos poznaje nowego w powiedzmy 'normalnych' okolicznosciach, gdzie sie chodzi na randki. A w koncu tez kiedys sie do tej osoby idzie do domu tak? I tez jest to calkiem obca osoba, ktora widzielismy kilka razy.

zreszta, niewazne. Nie wiem, wszystko sie okaze. Ale uwazam ze dobrze ze sie usmiecham i ze nie mysle o jm. To nie jest tak ze na sile czegos szukam, ze nie jestem gotowa na NIC. ze na sile chce sie do kogos przytulic a chce mi sie plakac bo mysle i tesknie o jm. NIE. mialam ochote przytulic sie dofaceta ktorego neidawno poznalam. kropka.

700

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

hej kiedysbyłam,widzę duże zmiany i to pozytywne no i super.Jeżeli to przytulanie daje ci przyjemność i zapomnienie o przeszłości to czemu nie ,należy ci się odrobina przyjemności.Fakt ,faktem że krótko się znacie ale ja twierdze że jesteś rozsądną dziewczyną i nie dasz sobie zrobić już krzywdy.Powodzenia,

701

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedyśbylam- i jak się czułaś przytulając się do niego? przyjemnie prawda? smile Bądź ostrożna, ale rób to co chcesz smile

fajnie się czyta jak samopoczucie masz fajne smile

702 Ostatnio edytowany przez kama13 (2013-09-12 15:41:44)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
eine_gute_ehefrau napisał/a:

to jest dla Ciebie OBCY czlowiek, z ulicy.
Co Ty o nim wiesz ???
O jego intencjach wzgledem Ciebie ??
Mozesz mu ufac nawet jako znajomemu ?? bo znasz go ??

kiedysbylam widziała go wiele razy w codziennych czynnościach. Codziennie poznaje go lepiej. Dlaczego zakładać od razu, że chłopak nie mówi prawdy i oszukuje. Każdego trzeba poznać i nie można od razu zakładać, że chce dla nas źle, chce nas wykorzystać itp.

Na początku każdy jest obcy.....

703

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no wlasnie na poczatku kazdy jest obcy, nawet jako znajomy,

a ja nie zamierzam z nim sypiac, ani wychodzic za maz, nie daje mu swojego numeru konta, ani adresu rodziny.

po prostu rozmawiamy, o sobie ale tez na inne tematy, czasem nie rozmawiamy w ogole tylko kazde sobie cos robi.

niewazne. nie ma o czym mowic. wszystko czas pokaze. sama nie wiem jak to ugryzc, a tymbardziej Wy, jako forumowicze ktorzy tylko czytacie to co pisze.

704

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam.. witam smile

Jak mijają kolejne dni? Jak samopoczucie?

705

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ona - witaj smile

kolejne dni? Szybko i bez myslenia o jm. Chociaz wciaz to wszystko boli. Ze tak sie podzialo, ze teraz jakbysmy sie nie znali, jakby nas po prostu nigdy nie bylo. On sobie, ja sobie. Zero kontaktu w sumie, mimo ze mamy przed soba jeszcze jakies formalnosci. Strasznie dziwne to wszystko.

A tak poza tym, to w porzadku, lokator wczuwa sie i dba o mnie... nadal wstaje robic kawe nawet w dni wolne, dzisiaj znow gotuje obiad, potem bedziemy piec sernik - chce sie nauczyc. Jest milo, dobrze mi zrobilo jego towarzystwo, naprawde. Ale jestem bardzo sceptyczna, w sensei w swoich wlasnych odczuciach. Korzystam z sytuacji, ciesze sie nia, coraz mnie sie boje... ale nie mysle przeciez w kategoriach stalego zwiazku, niech sobie jest poki co jak jest... smile

706

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

nic tylko czekać aż się eks pojawi...

(wcale Ci tego nie życzę, żebyś przypadkiem dylematów nie miała)

707

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

moj przyszly byly maz sie na pewno nie pojawi. O to martwic sie nie musze, naprawde.

Dzisiaj 1 raz od roku zjadlam sniadanie przed wyjsciem do pracy. Oczywiscie wspollokator mi je zrobil. Kanapki, kawa i sernik ktory wczoraj upieklismy. SZOK. sama jestem w szoku jak wielka roznice mi to zrobilo.... w sensie mojemu orgnizmowi. Naprawde poczulam roznice, wiecej energii, jakos tak fajnie. No ale przeciez do tej pory nie zaslugiwalam na to zeby sobie kuzwa glupie sniadanie samej zrobic tylko na glodnego do pracy....

duzo, duzo jest takich spraw ktore teraz czlowiek sobie uswiadamia...

708

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witajcie?.

Przez to co teraz dzieje sie miedzy mna a wspollokatorem, doszlam do pewnych wewnetrznych wnioskow jesli chodzi o mnie I jm. Tak, nas juz nie ma oficjalnie od kwietnia, a tak naprawde od zeszlego listopada jak tak teraz na to patrze. Wiec nie MA NAS juz. Ale DLA MNIE, osobiscie nie ma nas od teraz?. Od ostatnich dni. Teraz, wreszcie to ja sama, przez to co dzieje sie miedzy mna a kims nowym, poczulam cos takiego, takie odciecie, taka ?kropke nad I? ? ze nas juz nie ma I nigdy nie bedzie. Najpierw troche dziwnie sie z tym czulam, tak jakby jakies wyrzuty troche, ze tak, no to teraz jestem taka sama jak on, jestesmy kwita, cos w tym stylu. Ale nie. Nie jestem taka jak on?. Ja nie zdradzalam I nie oszukiwalam. Ja walczylam jak tylko moglam. Teraz, decydujac sie na pewne sytuacje, JA SAMA skreslilam mnie I jm. Nie ma nas juz. I dobrze mi z tym uczuciem. Tzn nie ze super ze tak sie stalo, bo nigdy tego nie chcialam, tego rozstania, ale skoro jest jak jest, to dobrze ze I ja jakos to wewnetrznie zakonczylam?. To chyba jakis kolejny etap.

Dzis ? email z jm dotyczacy formalnosci ,ma byc w sobote podpisac ze mna umowe. On mi pisze jakby nigdy nic, ze ma duzo pracy I nie wie gdzie ma rece wlozyc najpierw ale postara sie to zalatwic do soboty, ale jak mam plany to mozemy to przelozyc. Heh, na co ja mu pisze: ?pracuj, to bedziesz bogaty, ale pewne sprawy wypadaloby juz pozamykac. Pasuje mi ok 16?.

Pisze do tego czlowieka I juz nic nie czuje?. Ani milosci, ani tesknoty, ani gniewu?. Szok?.. NIC, nie wiem kim on jest, nie znam go. I chyba juz nie chce znac?.

709

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

No cóż, pozostaje chyba pogratulować i życzyć szczęścia na nowej drodze życia, którą właśnie wydeptujesz.
I nie mam na myśli współlokatora, tylko uwolnienie od szczyla ;-)

Pisz tu nadal co jakiś czas, żeby dodać otuchy innym, bo pokazujesz, że to nie koniec świata, a wręcz początek czegoś lepszego :-)

710

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Hej!

A widzisz... Bo zawsze po burzy wychodzi słońce smile   Pamiętasz jak jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedziałaś jak będziesz żyła bez jm? a teraz? Teraz to pozostaje tylko wspomnieniem smile Ciesz się z zachodzących zmian smile a z współlokatorem to się polubiliście, prawda? smile

711

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Wierny tomasz - nie wiem czy jest czego gratulowac. Dla mnie, to wciaz swego rodzaju porazka, cos co w zyciu nie wyszlo. No ale ponoc tak jest, tak? Ze czasem cos niestety nie wychodzi. Jedni nie koncza studiow, bo nie uda sie, inni sa skloceni z rodzina bo cos, inni nie moga znalezc pracy, albo ich zwolnia No a innym nie udaje sie w malzenstwie I sie rozwodza? no niestety mi tu akurat nie wyszlo.

Nie bede tutaj sciemniac, ze to, ze pojawil sie ktos na horyzoncie jest bez znaczenia. Nie. To naprawde dobra droga do tego, zeby szybciej zapomniec, odciac sie. Piszac szybciej nie mam na mysli tego, ze zaraz po rozstaniu powinnismy kogos szukac, zeby szybciej zapomniec. Absolutnie. Ja bylam w ?zalobie? 6 miesiecy, glebokiej zalobie. Nadal w niej jestem, po stracie marzen, planow, wiary we wszystko prawie?. Swoje odczekalam, i chodzi mi o to, ze w takiej sytuacji, to ze ktos nowy sie pojawia, naprawde ten process jednak przyspiesza, tzn sprawia, ze nastepuje to jakies odciecie emocjonalne, przynajmniej u mnie tak sie zdarzylo .

Ale sama tez ciezko pracowalam od kwietnia, najpierw zeby przezyc, potem zeby nie tracic az tak bardzo czasu, a potem zeby zaczac sie z czegokolwiek cieszyc. I to mi sie udalo, zanim pojawil sie wspollokator. A teraz? TEraz nie mysle, nie planuje. Bedzie co ma byc. Jedyne co jest dla mnie istotne w ogole, to fakt, ze dobrze sie z nim czuje. Po prostu. Zen a tak wczesnym etapie znajomosci, niczego nie udaje, bo mi nie zalezalo w zaden sposob na nim I chyba dlatego. Nie przejmowalam sie co o mnie pomysli widzac mnie w dosc prywatnych sytuacjach jakie sa jak sie z kims mieszka. Moja maszynka do golenia lezy na wierzchu jak I wiele innych ?prywatnych? rzeczy.

Ona ? tak, polubilismy sie, nie bede ukrywac ze nie ? Jest cos bardzo pozytywnego w tym wszystkim, w nowej energii w mieszkaniu. Obcy facet, w mojej kuchni, wracam do domu I naczynia ze zmywarki wyciagniete, szklanke mi zmyje, stoi I prasuje sobie. Jakas taka swoboda I prawdziwosc od niego bije. Ale ja poki co nie chce sie ?wczuwac?. I on wie o tym. Ale nie bronie sie tez jakos zbytnio heh. Zycie. Zycie mi pokaze?.

712

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

nie wiem czy jest czego gratulowac. Dla mnie, to wciaz swego rodzaju porazka, cos co w zyciu nie wyszlo. No ale ponoc tak jest, tak? Ze czasem cos niestety nie wychodzi. Jedni nie koncza studiow, bo nie uda sie, inni sa skloceni z rodzina bo cos, inni nie moga znalezc pracy, albo ich zwolnia No a innym nie udaje sie w malzenstwie I sie rozwodza? no niestety mi tu akurat nie wyszlo.

Spójrz na to od dobrej strony, nie jako na stratę i porażkę, ale zwycięstwo, bo pozbyłaś się z pokładu elementu, który był fatalny, który by zniszczył życie Twoje i dzieci za np. 5-10 lat. I te biedne dzieci byłyby dziećmi z rozbitej rodziny, z całym balastem fatalnych doświadczeń, obserwacji, odczuć, często rzutujących na całe ich dorosłe życie. Uchroniłaś je od tego, teraz zbudujesz zdrowy związek, którego owoce będą mieć szczęśliwą mamę i tatę, normalny dom, kochającą się rodzinę.
A tamto zło potraktuj jak poligon, naukę jazdy, próbę generalną, która ujawniła braki i słabe strony, dzięki czemu premiera będzie udana :-)

Czy taka perspektywa nie jest zdrowsza i lepsza? :-)

713

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wierny_tomasz

no tak, to faktycznie brzmi lepiej, takie spojrzenie na sprawe. Ale ja nie uwazalam i chyba nigdy do konca nie stwierdze ze dobrze ze tak sie stalo, bo uwazam ze nie musialo sie tak stac i ze bylo to po prostu ywnikiem totalnej jego nieodpowiedzialnosci. No tak, jedyne co dobrze ze skoro byl niedopowiedzialny to moze lepiej naprawde ze teraz, poki nie bylo jeszcze dzieci, to owszem.

no nic, kolejne dni mijaja, jutro bede sie z nim widziec podpisywac umowe i to bedzie 1 raz kiedy bedzie w mieszkaniu i na pewno zauwazy ze mieszka ze mna facet. Geenralnie wisi mi to co pomysli, skomentowac pewnie nie skomentuje. Nie ineresuje mnie to juz naprawde. Bedzie chwile przed impreza - jutro moj brat robi urodziny - niespodzianke u mnie dla swojej dziewczyny, wiec jak on przyjedzie to bedzie wszystko przygotowane, imprezka gotowa wiec tez sie ciesze....

714

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Bedzie chwile przed impreza - jutro moj brat robi urodziny - niespodzianke u mnie dla swojej dziewczyny, wiec jak on przyjedzie to bedzie wszystko przygotowane, imprezka gotowa wiec tez sie ciesze....

Tak sobie pomyślałem, że jak to dobrze rozegrasz to możesz mu trochę gula rozhuśtać :-)
Przede wszystkim jak przyjdzie nie bądź smutasem ze świeczkami w oczach, nie patrz mu w ogóle w oczy, bo będzie chciał Cię wybadać wzrokiem, traktuj go jak listonosza, to go zaboli. I bądź uśmiechnięta, energiczna, żwawa, pełna życia. W czasie podpisywania rzuć mimochodem coś w stylu: "Dobra, szybko, bo nie mam czasu, zaraz balety zaczynamy", to go na pewno nie ubawi, a Ty poczujesz choć odrobinkę satysfakcji smile

I trzymaj się!

715

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wierny_tomasz - nie no ze swieczkami w oczach to on mnie juz dobrych kilka miesiecy nie widzial, a widywalismy sie wiele razy juz po rozstaniu. Nigdy nie bylam jakas smutna czy cos. Ale nie bede tez przesadzac w 2 stone... on zobaczy.... on zobaczy meskie rzeczy w lazience, on zobaczy gore jedzenia przygotowanego, innego niz zwykle robilismy.... on zobaczy mnie - wyszykowana na impreze....

nie ma tu co mowic. milczenie jest zlotem....

Posty [ 651 do 715 z 941 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026