netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

940 odpowiedzi170 306 wyświetleńzałożony przez kiedysbylam, 01.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 941 ]

586

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

poza tym zniknela jego obraczka, ktora lezala razem z moja przez te 3 miesiace w takiej jakby szkatulce duzej z bizuteria. Nie 'wyprowadzil' sie jeszcze ze szkatulki, bo sa jego spinki do koszul, zegarek, wiec dlaczego zabral te obraczke? Az sie boje myslec ze moglby ja sprzedac? Ale nic innego senswonego nie przychodzi mi do glowy, po co by ja -  i tylko ja stamtad zabieral....

opowiem pewną historię o obrączkach (niestety historia jest moja). W ogromnych emocjach jakieś 2 lata temu, po wykryciu zdrady, wyrzuciłam obydwie obrączki i pierścionek zaręczynowy do śmieci, na oczach jeszcze mężą. W tym dniu się wyprowadzał. Po jego wyjściu i opadnięciu emocji, stwierdziłam, ze je  stamtąd wyciągnę. Ku mojemu zdziwieniu ich tam nie było, wyjął. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że były dla niego ważne, ze chiał je mieć, nie chciał zeby poszły na śmietnik. Po jakims czasie, jak jeszczemąż robił podchody, zeby wrócic do domu, powiedział mi o tym, ze je wyjął. Myślałam nadal tak samo, jak wprowadził się ponownie do domu, znowu była moja nadzieją, ze przy pierwszej okazji, wyjmie je włozy mi ponownie na palec. Ależ jak głupie było moje myslenie, nigdy więcej ich nie ujrzałam, zapytałam tylko raz gdzie są, nie otrzymałam odpowiedzi. Też przypuszczam, ze sprzedał (bo wtedy kasa była mu potrzebna) i aż mnie wzdyga na samą myśl.

587

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

rozczarowana - wiem, ze tak wlasnie moze byc. z tym ze kase to on ma i to niemalo. a w mieszkaniu jest ogolnie mnostwo rzeczy ktore moglby zabrac, bo liczac po polowie, to ma do nich prawo i moglby je sprzedac, a generalnie wiekosc 'kasy' tutaj zostaje w mieszkaniu, wiec nie wiem. Ale pewnie tego i tak juz sie nie dowiem, co z nia zrobil i w sumie przy tym wszystkim i nawet ta obraczka na mnie juz wielkiego wrazenia nie robi.....

588

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

A mój poszedł po 13 latach, wtedy kiedy go najbardziej potrzebowałam. Zmarł młodo mój brat, mama wylądowała na oddziale leczenia depresji a do tego kryzys spowodował zlikwidowanie mojego etatu i po 8 latach znalazłam się bez pracy wszystko się waliło w przeciągu kilku miesięcy. A on co - on chce żyć, bawić się a tu co, tyle na niego spadło, biedactwo no nikt by tego nie udźwignął ...... więc czmych na portale randkowe i codzienne inna randka, panienka za panienką - tak nadrabiał zaległości.

Na początku też było okropnie to przetrwać, ale może dobrze że teraz kiedy nie było dzieci, po może jakby się pojawiły to też by uciekł bo za dużo problemów.

589

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam z tego co piszesz to tak jak wcześniej już pisałam po zachowaniu  twojego męża wnioskuje że jednak żałuje,no ale cóż co się stało to się nieodstanie.A czy ten narzeczony tej szmaty to wie o tym co ona wyprawia czy jeszcze nikt go nie poinformował?Pozdrawiam

590 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-01 11:13:06)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Syska - nie, on nie zaluje, to jest moja NADINTERPRETACJA i dobrze sobie z tego zdaje sprawe... ja po prostu ciagle wierze ze ciagle moglobysie cos jeszcze zmienic w te jkwesti, zeby cos go tknelo w ten glaz co ma tam teraz, raczej niz zeby wielce nagle chcial wracac.

jej narzeczony raczej nic nie wie bo na facebooku dalej ma zdjecie profilowe z nia jak sie tula.... mnie nie udalo sie z nim skontaktowac i juz sobie to odpuscilam. nie mam jak. a zreszta... niech moj jm ma 'kobiete' ktora ma tego narzeczonego, a co mi tam. jak mu tak pasuje....

odpisalam mu teraz, ot tak po 2 godzinkach: 'dzieki za pamiec. i za pralke - dzis kolejne pranie i woda odwirowana. juz mialam po 'fachowca' dzwonic co by mnie 150 funtow za djecie klapki skasowal: ' . na co on teraz:' no mam nadzieje ze pralka bedzie ok. zamiast prania powinnas swietowac dzisiaj!'

no zesz......... tak, swietowac....... bede!! sama ze soba smile)) no ale ten ostatni tekst to juz naprawde najmilszy tekst jego do mnie od 4 miesiecy i nie zwiazany z formalnosciami smile Boze ale ja jestem glupia.... az mi samej siebie szkoda.... ide zaraz do prawnika w ogole dowieziec sie wszystkiego o rozwod w anglii.... zeby wiedziec na czym stoje w ogole.

odpisze mu zaraz jeszcze cos 'neutralnego i smiesznego', ale zakoncze ze mileg odnia czy cos takiego, zeby nie bylo ze teraz chce z nim 'smsowac'.....

591 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-01 12:01:52)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam - czytałam Twojego wcześniejszego posta. Uśmiechnęłam się, bo wiem, że to wszystko działa i sama masz tego już świadomość smile. Tak należy postępować, tylko trzeba umieć to robić naturalnie a nie podejżliwie. Naturalność - dostrzegł i oto właśnie chodzi - to wcale nie tak dużo prawda? smile Pewnie da Mu to do myślenia. Gdyby było tego więcej, częściej ... byłoby bardzo dobrze.

Wszystkiego najlepszego z okazji imieni.

592

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Syska - nie, on nie zaluje, to jest moja NADINTERPRETACJA i dobrze sobie z tego zdaje sprawe... ja po prostu ciagle wierze ze ciagle moglobysie cos jeszcze zmienic w te jkwesti, zeby cos go tknelo w ten glaz co ma tam teraz, raczej niz zeby wielce nagle chcial wracac.

jej narzeczony raczej nic nie wie bo na facebooku dalej ma zdjecie profilowe z nia jak sie tula.... mnie nie udalo sie z nim skontaktowac i juz sobie to odpuscilam. nie mam jak. a zreszta... niech moj jm ma 'kobiete' ktora ma tego narzeczonego, a co mi tam. jak mu tak pasuje....

odpisalam mu teraz, ot tak po 2 godzinkach: 'dzieki za pamiec. i za pralke - dzis kolejne pranie i woda odwirowana. juz mialam po 'fachowca' dzwonic co by mnie 150 funtow za djecie klapki skasowal: ' . na co on teraz:' no mam nadzieje ze pralka bedzie ok. zamiast prania powinnas swietowac dzisiaj!'

no zesz......... tak, swietowac....... bede!! sama ze soba smile)) no ale ten ostatni tekst to juz naprawde najmilszy tekst jego do mnie od 4 miesiecy i nie zwiazany z formalnosciami smile Boze ale ja jestem glupia.... az mi samej siebie szkoda.... ide zaraz do prawnika w ogole dowieziec sie wszystkiego o rozwod w anglii.... zeby wiedziec na czym stoje w ogole.

odpisze mu zaraz jeszcze cos 'neutralnego i smiesznego', ale zakoncze ze mileg odnia czy cos takiego, zeby nie bylo ze teraz chce z nim 'smsowac'.....

swiętuj, nawet sama smile wszystkiego najlepszego z okazji imienin, abyś w końcu była szczęśliwa

593

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ja rowniez zycze ci aby cie jeszcze szczescie odnalazlo
buziol imieninowy smile

594

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dzieki dziewczyny, wlasnie zaraz kuzynka do mnie przyjezdza. jakos to wszystko trzeba przetrwac.... w koncu to sie skonczy....

u prawnika bylam - tutaj sie rozwodzi sluchajcie tak, ze nawet nie trzeba generalnie isc do sadu.... heh wiedzialam ze bedzie latwiej niz w polsce, ale nie sadzilam ze az tak. Z tym co mam, bez problemu powinnam sie rozwiesc, ze bedzie napisane dlaczego - z powodu zdray do ktorej sam sie przyznal. Moze sie odwolywac, ale prawnik powiedzial ze przez 20 lat swojego doswiadczenia mial moze 3-4 sprawy gdzie ludzie sie dochodzili. Tutaj z tego ze wina bedzie jakby jego nie wynikaja zadne inne konsewkencje dla niego (o co mi i tak nie chodzilo) wiec powiedzial ze kazdy prawnik powie mu zeby sie po prostu godzil na ten rozwod i koniec, a koszty sa horendalne gdyby chcial niby czegos tam dowodzic, a z jakiegos powodu i tak bedzie rozwod musial byc. tu nie jest tak jasno na wine podzielone, ze czyja, tylko wlasnie jaki jest powod rozpadu.

Czyli - moglabym go meeeeega zaskoczyc - o tego to sie nie spodziewa  - otrzymac pozew pierwszy ode mnie i to tuaj on mojego angielskiego prawnika... i rozwiesc sie. Tylko ze ja nie chce sie rozwodzic...... a jesli juz to wlasnie z orzeknieciem o jego winie. a z kolei czekac? jak on zlozy pierwszy w polsce we wrzesniu (bo jednak sie okaze ku mojej nadziei, ze zlozyl tak jak mowi) no to tutaj juz nic nie zrobie i bede latac sobie do polski i orzekac o winie chyba wtedy nie bede bo nie mam raczej zadnych szans na udowodnienie zdrady a co dopiero na orzekniecie o jego winie....nie wiem, musze to wszystko przemyslec.

595

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam - mam nadzieję, że wszystko Ci się ułoży i z całego serca Ci tego życzę - dzisiaj - w dniu Twojego święta, jak i przez resztę roku/lat...

mi się wydaje że A. ma wyrzuty i dlatego Ci pomaga... dlatego jest miły... dzięki temu w swojej głowie szuka usprawiedliwienia....
gdy R. mnie zostawił też był miły... życzył wszystkiego dobrego, na urodziny zadzwonił... ech sad

596 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-08-01 23:29:00)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam, cieszę się, że zdążyłam z życzeniami...zdrówka...zdrówka...i jeszcze raz pieniędzy. big_smile
Tego, przede wszystkim potrzeba Ci, na nowej drodze życia!

Uśmiałam się serdecznie z Twoich 'knowań'. Masz poczucie humoru.
Ale...była już kiedyś mowa o rozwodzie...z orzekaniem o jego winie.
Zatem, nie dziwi mnie zachowanie tjm, takie 'rozjemcze'.
A nuż 'rybka chwyci haczyk'?

Nie dawaj się zwieść jego podchodom...miej zawsze na uwadze, że ten człowiek robi wszystko w określonym celu.
To sprytny, zimny, bezkompromisowy drań.
Teraz, już zawsze miej to na uwadze.

Pozdrawiam Cię serdecznie. smile

597

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,spóżnione ale serdeczne życzenia i buziaki......co do tego rozwodu to ja myślę że jednak powinnaś załatwić to w anglii bo faktycznie jeśli założy sprawę w polsce to będzie to dla ciebie o wiele trudniejsze pod względem emocjonalnym i formalnym.Kurde naprawdę jestem pod wrażeniem że jesteś tak wyrozumiała super babka.....jasne wiem że targają tobą różne uczucia,ale powinien ci podziękować,że jesteś okey.Miłego dnia,no i weekendu.U nas ma być upał w końcu może uda się poleniuchować na słoneczku ach uwielbiam taką pogodę,bo raczej żaden wypad się nie szykuje mój nie pił parę dni to pewnie w weekend będzie szalał,Pozdrawiam wszystkie netbabki.

598 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-02 19:48:15)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Porazka jakas. Caly dzien dol, wyciagneli mnie na piwo, w miejsce gdzie on pracuje, ale jest tam tysiace barow i chyba z 100tys ludzi pracuje jakby tym miejscu gdzie pojechalismy. No ale co. Stoimy w kolejce po jedzenie i kto idzie? On i ona. Ida, wracaja 'skas' do restauracji w ktorej oboje pracuja. On je loda, lize go zamyslony,jakis zły, niewsruszony, ona obok, znudzeni, nie rozmawiaja. Patrza gdzies na boki. Wjezdzaja schodami na gorem jjakby byli że soba lata swietlne. Oboje ubrani w ciuchybz pracy więc pewnie byli na rozmowie 'sluzbowej'. On jest menadzerem i zabiera tam raz na tydz na rozmowy takie swoich pracownikow kazdego z osobna. A ja stoje sobie, slysze zza mgly 'no chodz zesz' mojego brata. No i co się dziwie? Przeciez pracuja że soba, widza się kazdego dnia, wiem że dla niej mnie rzucil, no to co się dziwie że ich tam spotkalam? Czemu znowu boli? Czemu taki pech, że bylam tam kilka minut, tysiace ludzi a musialam ich spotkac. Nie widzieli nas. Mój brat mowi że wwidzisz Bog ci pokazuje na kazdym kroku jaki to dupek i zebys wreszcie o nim zapomniala.... Jakie to jest wszystko chore ;(

599 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-08-02 20:23:10)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Porazka jakas. Caly dzien dol, wyciagneli mnie na piwo, w miejsce gdzie on pracuje, ale jest tam tysiace barow i chyba z 100tys ludzi pracuje jakby tym miejscu gdzie pojechalismy. No ale co. Stoimy w kolejce po jedzenie i kto idzie? On i ona. Ida, wracaja 'skas' do restauracji w ktorej oboje pracuja. On je loda, lize go zamyslony,jakis zły, niewsruszony, ona obok, znudzeni, nie rozmawiaja. Patrza gdzies na boki. Wjezdzaja schodami na gorem jjakby byli że soba lata swietlne. Oboje ubrani w ciuchybz pracy więc pewnie byli na rozmowie 'sluzbowej'. On jest menadzerem i zabiera tam raz na tydz na rozmowy takie swoich pracownikow kazdego z osobna. A ja stoje sobie, slysze zza mgly 'no chodz zesz' mojego brata. No i co się dziwie? Przeciez pracuja że soba, widza się kazdego dnia, wiem że dla niej mnie rzucil, no to co się dziwie że ich tam spotkalam? Czemu znowu boli? Czemu taki pech, że bylam tam kilka minut, tysiace ludzi a musialam ich spotkac. Nie widzieli nas. Mój brat mowi że wwidzisz Bog ci pokazuje na kazdym kroku jaki to dupek i zebys wreszcie o nim zapomniala.... Jakie to jest wszystko chore ;(

Taka jest prawda!
Zawierzałaś się Bogu...więc wskazuje Ci dowody, że tych dwoje cały czas są ze sobą.
Dlatego Wasze drogi się krzyżują...

Pozdrawiam i przytulam*

600

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ja nie wiem, czemu Wy macie takie sceptyczne nastawienie...
kiedysbylam...  Pamiętaj.. ważne, żeby zostawić po sobie dobre wrażenie. To Ty się masz dobrze czuć ze sobą, to Ty powinnaś myśleć przede wszystkim o sobie, ale... wiedz, że pozytywne myślenie potrafi zdziałać cuda:)

Co Ci w tym momencie Bóg daje za znak? Twój mąż jest znudzony nową zdobyczą. Jest jej niechętny. Interesuje się Twoim lusterkiem... Nie robił tego, prawda?

Nie mówię, żebyś budowała w sobie nadzieję. Nie o to chodzi. Żyj dla siebie, nie - dla męża. Ale nie zamykaj się na niego.
Żyj sobie, ale sprawy pozostaw własnemu biegowi. Wiem, o czym mówię:)

p.s. Jestem już dostępna:)

601

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bella - dobrze że jestes już wink ja wlasniewracam znpiwa z kolezanka - transportowalam się gdzie indziej... Tak dobrze było widziec ich totalnie jakis znudzonych bez wyrazu... Ale niewazne,ja musze się odciac , nie ma go już, jutro pod moja nieobecnosczabierze wszystko co jego z naszego mieszkania, zastane je oproznione z jego rzeczy jak wroce... Jakoś to bedzie... Bedzie dobrze...

602

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:
Bellatrix napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

(...)On i ona. Ida, wracaja 'skas' do restauracji w ktorej oboje pracuja. On je loda, lize go zamyslony,jakis zły, niewsruszony, ona obok, znudzeni, nie rozmawiaja. Patrza gdzies na boki. Wjezdzaja schodami na gorem jjakby byli że soba lata swietlne. Oboje ubrani w ciuchybz pracy więc pewnie byli na rozmowie 'sluzbowej'. On jest menadzerem i zabiera tam raz na tydz na rozmowy takie swoich pracownikow kazdego z osobna.(...)(

(...) Twój mąż jest znudzony nową zdobyczą. Jest jej niechętny. Interesuje się Twoim lusterkiem... Nie robił tego, prawda?

(...)Tak dobrze było widziec ich totalnie jakis znudzonych bez wyrazu...

Ooooo żesz, naiwność ludzka nie ma granic!!!

Jest upał, oboje wracają do swojej pracy z zebrania służbowego, cotygodniowego, rutynowego...nagadali się dość z pracownikami. No, to jak mają się zachowywać, bo wg mnie całkiem normalne jest ich zachowanie, adekwatne do sytuacji, którą opisałaś.

Kiedysbylam, doprawdy przestań stwarzać jakąś swoją 'ideologię zdarzeń/widzeń' dla swoich potrzeb.
Oni są cały czas ze sobą, i to jest istotne, a nie wyraz ich twarzy w tłumie.

Bellatrix nie podpuszczaj jej, nie graj jej skrzypcami, niech ona w końcu przyjmie do wiadomości fakty/pogodzi się ostatecznie z nimi. Nie świeć jej 'lustereczkiem' w oczy, tak jak to robi jej jm.

Pisałam już, zbliża się termin wniesienia przez niego pozwu (przynajmniej tak zapowiedział), więc chce 'coś' jeszcze ugrać  dla siebie. Co? ono myślę, że rozwód bez orzekania o winie.
I to miej kiedysbylam na uwadze!!!

603

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Żyworódko, gdyby przyjąć Twój tok myślenia, to w zasadzie dawanie szansy mężom - zdradzaczom też nie ma sensu, bo pewnie robią to po to, żeby uniknąć rozwodu z orzeczeniem ich winy.

Nie napisałam nigdzie, żeby kiedysbylam hodowała w sobie złudną nadzieję. To, o czym pisałam, jest bardziej złożone, a ja nie mam ochoty na wykładanie treści swoich przemyśleń, zna je kiedysbylam i to mi wystarczy.

604

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a ja kiedysbyłam w myślach targam te babe za kudły ot tak dla ciebie....pozdrawiam

605

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Zyworodka - tak, masz racje ze potrafie w sobie glupia nadzieje pielegnowac, to sie zgadza. Ale nie wiem czy ktos to zauwaza czy nie, ale ja zawsze, nawet jak pisze tutaj cos ze znowu jakby 'mam nadzieje' bo opisuje co sie nowego 'wydarzylo' to jestem jednoczenie sama bardzo krytyczna wobec siebie i swojego myslenia i moja logiczna strona zawsze wie, ze niepotrzebnie sie z tym czy z tym ludze.

Ale tak jak pisalam juz kiedys chyba - wiedziec - to jedno, a wprowadzic w zycie to drugie. ja kazdego dnia probuje stawiac czola rzeczywistoscie - bez niego, codziennie robie miliony malych i wiekszych rzeczy ktore sa walka, ktore maja na celu pogodzenie sie w 100% z tym ze nie jestesmy razem. A to ze o nim w ciaz duuuzo mysle, wciaz tutaj pisze... no tak. u mnie to jest proces. nie potrafie, nawet jeszcze teraz, po 4 miesiacach powiedziec ze go skreslilam tak na 100% juz, ze go nie nawidze, ze nie chce go znac. bo tak nie czuje.... jeszcze nie.

Ja rozumiem o co chodzi Bellatrix, mysle podobnie, ale wiem ze bardzo malo osob tak naprawde potrafi ten puntk widzenia zrozumiec, odbiera go od razu jako zycie czekaniem, albo zyciem zludna nadzieja. a jest cos jeszcze posrodku. z

606

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbyłam - myślę, że "najlepszym" widokiem dla Niego jest Twój uśmiech smile. Wiem, że czasami cieżko, ale już widze, że jest dużo lepiej niż było. Zaczynasz oddychać, bez Niego smile.

607

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Zyworodka - tak, masz racje ze potrafie w sobie glupia nadzieje pielegnowac, to sie zgadza. Ale nie wiem czy ktos to zauwaza czy nie, ale ja zawsze, nawet jak pisze tutaj cos ze znowu jakby 'mam nadzieje' bo opisuje co sie nowego 'wydarzylo' to jestem jednoczenie sama bardzo krytyczna wobec siebie i swojego myslenia i moja logiczna strona zawsze wie, ze niepotrzebnie sie z tym czy z tym ludze.

Ale tak jak pisalam juz kiedys chyba - wiedziec - to jedno, a wprowadzic w zycie to drugie. ja kazdego dnia probuje stawiac czola rzeczywistoscie - bez niego, codziennie robie miliony malych i wiekszych rzeczy ktore sa walka, ktore maja na celu pogodzenie sie w 100% z tym ze nie jestesmy razem. A to ze o nim w ciaz duuuzo mysle, wciaz tutaj pisze... no tak. u mnie to jest proces. nie potrafie, nawet jeszcze teraz, po 4 miesiacach powiedziec ze go skreslilam tak na 100% juz, ze go nie nawidze, ze nie chce go znac. bo tak nie czuje.... jeszcze nie.

Ja rozumiem o co chodzi Bellatrix, mysle podobnie, ale wiem ze bardzo malo osob tak naprawde potrafi ten puntk widzenia zrozumiec, odbiera go od razu jako zycie czekaniem, albo zyciem zludna nadzieja. a jest cos jeszcze posrodku. z

Kiedysbylam, Bellatrix,

Doskonale Was rozumiem. Też jestem oskarżana o pielęgnowanie nadziei i życie złudzeniami. Ale to nie są nadzieje na piękny, romantyczny i bajkowy powrót a bardziej na...refleksję z ich strony? Na to, żeby któregoś dnia zorientowali się co zrobili i jak zrobili. Jak potraktowali osoby, które ich kochały. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem na takim etapie, że na pewno bym wróciła (nie czekała z otwartymi ramionami, ale w razie chęci byłabym gotowa na powrót) - może i to kiedyś minie.

Wiesz kiedysbylam, jesteśmy w takim stanie, że nasza psychika wręcz domaga się jakiejkolwiek ulgi, więc uważam, że jeśli ta myśl - że on nie jest tak bardzo szczęśliwy i może dociera do niego powoli to co zrobił - pomaga Ci - to to rób!Nie czekaj na jego powrót, żyj tak jakby miało go już nigdy nie być, ale rób wszystko co przynosi Ci ulgę!

608

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
niewiem1104 napisał/a:

.....
Doskonale Was rozumiem. Też jestem oskarżana o pielęgnowanie nadziei i życie złudzeniami. Ale to nie są nadzieje na piękny, romantyczny i bajkowy powrót a bardziej na...refleksję z ich strony? Na to, żeby któregoś dnia zorientowali się co zrobili i jak zrobili. Jak potraktowali osoby, które ich kochały. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem na takim etapie, że na pewno bym wróciła (nie czekała z otwartymi ramionami, ale w razie chęci byłabym gotowa na powrót) - może i to kiedyś minie....

Można wyłącznie przyjąć do wiadomości (czyli zdać sobie sprawę jak jest). Zapieranie sie i walka nie mają większego sensu. Wszystkie musicie zbudować nowy własny świat, z którego nie będziecie już chciały się wycofać. Wówczas gotowość powrotu minie.

609 Ostatnio edytowany przez niewiem1104 (2013-08-04 18:18:58)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
N4VV napisał/a:

. Wszystkie musicie zbudować nowy własny świat, z którego nie będziecie już chciały się wycofać. Wówczas gotowość powrotu minie.

N4VV,

Nie wiem, czy się nie mylę, ale chyba kolejne Twoje zdanie wydrukowane zawiśnie na lodówce smile


kiedysbylam, jak u Ciebie?

Nie wiem czy mam dzisiaj lepszy dzień (aż mi to nie pasuje smile) ale staram się wszystko poukładać w głowie. Zastanawiam się czy ta moja tęsknota nie dotyczy tylko JEGO - konkretnego człowieka ale też życia jakie miałam. Lubiłam je. Wszystko było na swoim miejscu, czułam, że coś w tym życiu mam, coś osiągnęłam. Teraz się cofnęłam, muszę budować wszystko od nowa. I to mnie najbardziej przeraża. Każdy dzień staje się niewiadomą, nie ma tego poczucia bezpieczeństwa. Boję się nowego związku, ten pierwszy miał być tym ostatnim. Nie wiem jak to jest być z kimś innym, czy można być z kimś innym?Czy mówiąc kolejnej osobie "kocham Cię" jednocześnie wcześniejsze "kocham" staje się  kłamstwem? czy można kochać kolejny raz, czy to nie jest oszukiwaniem siebie?Nikt mi nie pasuje do obrazka przyszłości, który miałam i pielęgnowałam w głowie przez kilka lat...po prostu taki unikatowy puzel.

No i dzisiaj pierwszy raz płakałam. Chyba w końcu pękłam, pierwszy raz od ponad miesiąca dopuściłam do siebie tę myśl "koniec na zawsze" a nie 'nie ma go teraz". Na chwilę, bo na chwilę, ale płakałam.

610

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a ja taki wierszyk znalazłam

"trzymamy się kurczowo
wierząc,
że jest sensem naszego życia
relacja,
osoba,
coś, co rani
i brutalnie rozmienia na drobne
nasze szanse na szczęście
siedzi w każdym milimetrze ciała,
przysłania widok
na normalność,
a my - mimo to -
nie pozwalamy się oderwać,
przyssani
toksyczną pępowiną emocji
staczamy codzienną walkę
irracjonalnych uzasadnień i nadziei,
zachłannie zlizując krople
gestów i wspomnień,
oszukując się,
że inaczej nie potrafimy
zamiast zwyczajnie
odciąć i uwolnić
siebie od siebie"

611

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
niewiem1104 napisał/a:
N4VV napisał/a:

. Wszystkie musicie zbudować nowy własny świat, z którego nie będziecie już chciały się wycofać. Wówczas gotowość powrotu minie.

N4VV,

Nie wiem, czy się nie mylę, ale chyba kolejne Twoje zdanie wydrukowane zawiśnie na lodówce smile...

Pal sześć lodówke. smile
Próbujcie powolutku obracać się tyłkiem do przeszłości.
Patrzcie do przodu.

->

Czemu dni wesołe nie są,
czemu z oka płynie łza?
Cierpliwości, baronesso,
jeszcze miesiąc, jeszcze dwa,

a powrócą nasze święta
jak najprędzej pragnąłbym,
szał zmysłowy się rozpęta,
huknie harfa: rym cym cym,

<-

Nie ma innej opcji. smile

612

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Niewiem - wlasnie tak jak piszesz, czuje bardzo podobnie.

Po pierwsze to nawet nie sa nadzieje ze bajkowy powrot na kolanach, ale na jakas refleksje, nawet gdybysmy nigdy nie byc razem, mysle ze byloby mi latwiej wiedzac ze on tez jakos cierpi przez to co powyrabial i ze tak schrzanil wszystko ze sie juz nie da. A nie ze porzuca, no owszem, przyznaje ze byl to dobry czas, ale nie czuje juz nic i po prostu zaczyna zyc jakby nigdy nic....

Po drugie - ja tez nie tesknie bezposrednio za nim nawet, ale za zyciem jakie mialam. Spokojne, poukladane, bezpieczne. Teraz wiem, ze ostatni czas to juz takie nie bylo, ze bylo to moje zludenie, moja niewiedza - no bo jak moglam byc bezpieczna, kiedy on mnie tak oklamywal i krzywdzil... wiec zylam w nieswiadomosci przez ostatnie pol roku malzenstwa.

N4VV - tak, zgadza sie, trzeba budowac swoj nowy swiat i wydaje mi sie ze choc codziennie sie mecze, wydaje mi sie ze nic sie nie zmienia, ale wierze ze to idzie, idzie jakos do przodu, przez to wszystko co robie....ze probuje, ze nie zamknelam sie w domu... ze ten swiat sie powoli bardzo ale buduje, ten swiat bez niego. No takie pierdoly - jak patrze nawet na szafe swoja, ciuchy - ile to juz ciuchow kupilam np 'po nas', jak sie rozstalismy i on tych ciuchow nigdy nie widzial juz np.... Albo inne rzeczy do mieszkania, to jest przeciez moj nowy swiat.... ile osob poznalam przez te 4 miesiace - nie mowie ze to sa jakies mega wazne osoby dla mnie, w moim zyciu, ale sam fakt, ze on nie ma pojecia o ich istnieniu, w ilu miejscach bylam,... i to samo w druga strone - u niego dzieje sie pewnie podobnie, a ja nic nie wiem. i to jest wlasnie takie przerazajace.... Ale wierze ze jak ten swiat juz naprawde jakos powstanie, na solidnych fundamentach owianych moja walka, potem i lzami, to ze bedzie solidny i tak jak piszesz - wtedy - co by sie nie dzialo, nie bede chciala sie cofac nigdzie, rezeygnowac ze swojeg oswiata.... tylko kiedy to bedzie??

u mnie srednio. czuje jakies otepienie, zrezygnowanie, brak wiekszych emocji... rozpieprzyl mi psychike konkretnie.... nie sypiam dobrze ostatnio. w sobote mial byc po reszte rzecz (czyli w zasadzie wiekszosc rzeczy, bo do tej pory to tylko troche zabral). Nie bylo go. Ani w sobote, ani w niedziele. JA bylam od czwartku poza domem. W piatek bylam na piwie w kolezanka - fajnie. w  sobote bylam w klubie z kolezanka - poznalam i bawilam sie bardzo dobrze ze jakims tam..... no i co z tego? fajnie bylo, fakt, ale to nie zmienia tego jak czuje sie dzisiaj. Wczoraj grill u znajomych.... wiec tak, probuje, robie duzo... no ale dzisiaj zanowu wszyscy w pracy a ja siedze i drazni mnie wszystko. Kupilam sobie czajnik i ekspres do kawy - bo mial to zabierac w sobote.... wystawilam juz swoj nowy ekspres, czajnika jeszcze nie. Ale nie bylo go w weekend i dziwie sie troche. no bo mial t ozabierac. nie pisze do niego, nie dzwonie oczywiscie, on tez od moich imienin cisza, o mame tez juz narazie nie pyta. i wkurza mnie to wszystko! bo od 4 miesiecy nie jestesmy razem, zyje sama, ae z 2 strony w 'jego' pokoju wciaz leza jego spodnie i bluza ktore walnal tam ze 2 tyg temu i moja psychika widzac takei zwyczajne jego rzeczy, ktore wciaz tu sa, wariuje chyba. jakies rozdwojenie jazni dostaje. a  z 2 strony przeraza mnie to jak juz pozabiera WSZYSTKO swoje stad. nie wiem kiedy przyjedzie po te rzeczy, moze dzisiaj, moze jutro ,a moze w sobote.... no nic, ponarzekalam troche znowu....

613

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

wiesz ja myślę, że my obie dalej jesteśmy na tym pierwszym etapie - szoku i zaprzeczenia. Moja psycholog powiedziała, że u każdego trwa to inaczej - od kilku godzin do kilku miesięcy. Chyba jesteśmy w tej drugiej grupie. Jestem świadoma tego co się dzieje, ale nie umiem... zaakceptować?Wiesz to jeszcze jest takie nierealne, absurdalne i nierzeczywiste. Jakby wcale mi się nie działo, odczuwam odrealnienie. Ale to nie jest tak, jak większość zakłada robieniem sobie nadziei. Po prostu ja chyba potrzebuję oswajać się, przyzwyczajać a nie zderzać. Wystarczy, że w tym samym czasie przeżyłam śmierć bliskiej osoby. Dla mnie to za dużo.

I wiesz u mnie jest jedna myśl, którą muszę odganiać - ta myśl NIGDY: nigdy go nie zobaczę, nie porozmawiam z nim, nie przytulę itd. NIC NIGDY w przyszłości. Dlatego myślę o tym co dzieje się teraz w tej chwili, co właśnie teraz czuję, nie myślę o tym "nigdy" - ale jednocześnie jestem tego świadoma. Tylko tę myśl muszę odganiać, bo ona mnie wykańcza, myślę o tym, że teraz go nie ma. Wiem, że to może zabrzmieć jakbym robiła sobie nadzieję, ale to naprawdę nie o to chodzi. Staram się po prostu siebie nie dołować. Unikać tych aż tak złych myśli.

Jednocześnie nie wiem, czy to już nie jest patologicznym przeżywaniem tej żałoby. I kiedy będę wiedziała, że coś poszło nie tak?

kiedysbylam,

racjonalnie myśląc wiem, że ten ból musi kiedyś minąć. Przecież za 10-15 lat nie będziemy ich wspominać, bo nie będziemy już pamietać - wspomnienia i wszystko inne się rozmyje. Ale wiesz to nie daje mi gwarancji, że ułożę sobie życie. Będę mogła go już nie wspominać, nie tęsknić, ale czy to musi oznaczać, że jeszcze pokocham?Nikt nie może mi dać takiej gwarancji. Ja sama nie mogę jej sobie dać.

Wiem jedno, że nie będę się z tego śmiać jak mówią wszyscy. Nie będę się śmiać z cierpienia, które przeżyłam, nawet jeśli już go nie będzie.

614

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Niewiem - nie, ja nie jestem na etapie szoku i zaprzeczenia - to na pewno nie. Swoje juz naprawde przeszlam. Co widac na forum, ile ja tutaj sie napisalam, w kwietniu, maju, cale dnie myslalam o tym... nie wierzylam. z szoku juz wyszlam. dzieje sie, takie zycie. nadal ciezko uwierzyc, ze moglo sie to tak skonczyc, ale to juz nie jest szok. ja juz mam racjonalne myslenie. i nawet coraz czescie mysle wlasnie ze juz nigdy. no bo nigdy..... na dzien dzisiejszy przeciez nadzei zadnej nie ma. za chwile rozwod. Jeszcze tu sa jego rzeczy, jeszcze kilka razy go zobacze, zamienie slowo i to wszystko. Ale juz nigdy nie przytuli mnie jak maz zone. coraz bardziej to do mnie dociera. juz nigdy nie uslysze nic cieplego od niego, no bo nie kocha przeciez. A Ty piszesz ze musisz te mysl odganiac. musisz, nie musisz, mysle ze narazie tak Ci jest latwiej i w pelni to rozumiem. Mi powoli dociera to do swiadomosci. kazdy troche inaczej to wszystko przezywa.

Mnie jest samej siebie zal ze doszlo do tego, ze az tak to wszystko przezylam, ze az tak go kochalam, to mnie szokuje na dzien dzisiejszy. Ze az tak mogl mnie ktos skrzywdzic, nawet moj wlasny maz. rozwalilo mi to psychike, naprawde. czuje ze ja juz powoli go nie chce naprawde, ze to wszystko az z przyzwyczajenia o niego walcze, o nim mysle, bo robilam to przez ostatnie miesiace zycia z ogromnym zaangazowaniem i energia. Tylko czuje te wlasnie konsekwencje, ogrom zniszczen jakie uczynil we mnie, zarowno fizycznie jak i psychicznie. U Ciebie jest 1 miesiac - wyobraz sobie ze u mnie trwa to np 4 razy dluzej niz u Ciebie, M. nasza z forum meczy sie juz chyba 9 miesiac. ja nie chce. nie chce juz az tak sie meczyc. jak reka odjal nie minie, ale musi byc choc troche lepiej wkrotce bo czuje ze nie dam rady dluzej.

615

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kazda z nas, ktora zostala zdradzona - wie o tym nie od dzis. milion razy mowilam o tym komus np - ze zdradzil, wiec przeciez wiem o tym od 4 miesiecy!!! Ale jakos w tej chwili - nie wiem, chore to jest - wyobrazilam sobie, zoobrazowalam dokladnie jak uprawia z nia seks - teraz - bo na pewno tak jest, ale rowniez w lutym, do czego sie przeciez przyznal w kwietniu jak postawilam go przed faktem dokonanym. Zobrazowalam  to sobie teraz w glowie - jak to robi z nia, jak na nia patrzy, jak ja dotyka, co mowi ( a ja???!!!!) a potem ja kwraca do domu i kuuuurrw... wiecznie niezadowolony a ja na rzeasch moglam stawac zeby dowiedziec sie co jest ze mna nietak.

NIENAWIDZE GO PO PROSTU!!!!!!!

616

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

doskonale Cię rozumiem. Wiemy co powinnaś zrobić - nie myśleć o tym, nie wyobrażać sobie, ale wiem też, że tak się nie da. To straszne, ale te myśli same wpadają i się zagnieżdżają...Może z czasem będziemy potrafiły je zwalczać?Sama nie wiem co robić, może właśnie powinno się wypłakać jakiś weekend, przeżyć wszystko co złe, wręcz zakatować się tymi wszystkimi złymi myślami, może to oczyści?

Tak bardzo mi Cię szkoda. Nie umiem zrozumieć  dlaczego Ci się to wydarzyło....

Nie chcę nawet wiedzieć, jak na ten cały stres zareagowało moje ciało, jakie to są spustoszenia. A psychika?Już jej nie mam, nie mam żadnych mechanizmów obronnych, żadnych. Wszystko mnie przerasta, każdy mały problem. Nie panuję nad swoimi emocjami. Drażni mnie to co mówią inni, Ci szczęśliwi. Chciałabym przespać wszystko, cały ten ból.

Zdrada powinna otworzyć oczy, ale czy to faktycznie tak jest, czy to nie boli jeszcze bardziej?


Wiesz ja też swojego nienawidzę, ale nienawidzę go dlatego, że go kocham.

Ja z kolei teraz mam takie uczucie...absurdu. Jakby cały nasz związek wcale nie istaniał, jakby go nie było. Tak trudno mi aż teraz uwierzyć, że byliśmy tacy dla siebie bliscy, był dla mnie najbliższą osobą. Jeden dzień i po wszystkim.

617

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a mnie z kolei malo co juz przeraza. problemy ludzi wydaja mi sie smieszne. bo w pracy szef troche byl niemily i jedna przezywa. bo kolezanka druga zdenerwowala. bo chlopak wrocil godzine pzoniej do domu bo byl na piwie. problemy moich kolezanek mnie smiesza. moje wlasne tez. w sensie nie przejmuje sie juz tak jak kiedys. rozpada mi sie malzenstwo, koniec, to jest problem - dla mnie. To, ze nie wiem jak bedzie w pracy u mnie - martwie sie troche, ale nie tak jak kiedys, jedynie zdrowei mamy jeszcze mnie intresuje i martwi.

Reszta - jestem duuuuuzo silniejsza niz kiedys. zobojetniala troche. nie boje sie, nie przejmuje tym czy tamtym... Ty tez tak bedziesz pewnie miala po kilku miesiacach. Ja musialam tyle rzeczy sama zrobic, ktorych normalnie balam sie sama robic, woalalam zeby on robil itd a teraz nie ma.... nie masz wyjscia i robisz to czy tamto - SAMA.

618

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

a mnie z kolei malo co juz przeraza. problemy ludzi wydaja mi sie smieszne. bo w pracy szef troche byl niemily i jedna przezywa. bo kolezanka druga zdenerwowala. bo chlopak wrocil godzine pzoniej do domu bo byl na piwie. problemy moich kolezanek mnie smiesza. moje wlasne tez. w sensie nie przejmuje sie juz tak jak kiedys. rozpada mi sie malzenstwo, koniec, to jest problem - dla mnie. To, ze nie wiem jak bedzie w pracy u mnie - martwie sie troche, ale nie tak jak kiedys, jedynie zdrowei mamy jeszcze mnie intresuje i martwi.

Reszta - jestem duuuuuzo silniejsza niz kiedys. zobojetniala troche. nie boje sie, nie przejmuje tym czy tamtym... Ty tez tak bedziesz pewnie miala po kilku miesiacach. Ja musialam tyle rzeczy sama zrobic, ktorych normalnie balam sie sama robic, woalalam zeby on robil itd a teraz nie ma.... nie masz wyjscia i robisz to czy tamto - SAMA.

no właśnie... strasznie dziwne uczucie... rzeczy kiedyś tak istotne teraz wydają się pierdołą... coś co było dla nas ważne, co nas denerwowało, drażniło lub o co miałyśmy pretensje wydają się takie błahe...

ech...

Kiedysbylam, jak mama? ma już pełne badania, wiadomo coś więcej?

619

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

jutro zaczynaja sie jej badania tak naprawde - jutro przeswietlenie jamy brzusznej, sroda piersi i tarczycy, w piatek do ginekologa itd. zobaczymy, boje sie oczywiscie bardzo.....

dzisiaj byla u onkologa, no nic konkretnego - wezel jeden ma powiekszony jakos, ale to tak ma juz od roku mniewiecej, pobrac z niego sie nic nie udalo, jest ruchomy wiec niby ztluszczaly wiec niby nie grozny... oddech tez ma nadal ciezki wiec pluca trzeba kontrolowac, no  i tak naprawde wszedzie cos, ale wszedzie niby nic takiego i tak tylk oodsylaja ze trzeba kontrolowac i tyle...

a Ty jak sie czujesz?

620

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

a mnie z kolei malo co juz przeraza. problemy ludzi wydaja mi sie smieszne. bo w pracy szef troche byl niemily i jedna przezywa. bo kolezanka druga zdenerwowala. bo chlopak wrocil godzine pzoniej do domu bo byl na piwie. problemy moich kolezanek mnie smiesza. moje wlasne tez. w sensie nie przejmuje sie juz tak jak kiedys. rozpada mi sie malzenstwo, koniec, to jest problem - dla mnie. To, ze nie wiem jak bedzie w pracy u mnie - martwie sie troche, ale nie tak jak kiedys, jedynie zdrowei mamy jeszcze mnie intresuje i martwi.

Reszta - jestem duuuuuzo silniejsza niz kiedys. zobojetniala troche. nie boje sie, nie przejmuje tym czy tamtym... Ty tez tak bedziesz pewnie miala po kilku miesiacach. Ja musialam tyle rzeczy sama zrobic, ktorych normalnie balam sie sama robic, woalalam zeby on robil itd a teraz nie ma.... nie masz wyjscia i robisz to czy tamto - SAMA.

mam podobnie, nie martwię się głupotami. Chociaż pewnie dla kogoś kto ma większe problemy rozwód może okazać się głupotą. Nam też niby łatwiej bo nie mamy dzieci....ale i tak jest cholernie ciężko.

I tak jak piszesz zostaje ten cholerny żal, że coś co miało być szczęściem nie wyszło. I szkoda wszystkiego: domu, miłości, dwojga ludzi, tego do czego doszli razem, rodzin, znajomych.....

621

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no ja tez dzisiaj zjazd totalny, wszystkie emocje mozliwe mam - nienawisc, zlosc, zal, bol i wszystko wymieszane jeszcze z ta chora nadzieja ze ktos go odhipnotyzuje i zacznie myslec i byc tym kim byl przez 5 lat w stosunku do mnie jako chlopak, narzeczony i maz.

zreszta, widzicie on potworem nie jest (ha ha ha ) dopiero co dzisiaj pisalam ze cisza ogolenie ostatnio, po ten dobytek tez nie przyjechal w weekend, a teraz sms, znow pyta o mame, o badania, wyniki..... nie wiem, mam jakies wrazenie ze pyta ciagle zeby miec pewnosc ze z mama jest ok, ze tam wyniki dobrze powychodza i ze wtedy jeszcze z czyms mi dowali, ze jeszcze cos gorszeg omi zrobi, o czyms powie, ale czy on moglby mnie jeszcze bardziej skrzywdzic? chyba nie.... o rozwodzie i tak juz raz mowil, w ciazy jego 'przyjaciolka' raczej nie jest, tzn jeszcze miesiac temu nie byla, bo pila alkohol jak ich dorwalam u siebie w mieszkaniu. nie wiem, o rozowd bez orzekania o winie mu chodzi, ze ta mama sie tak intresuje, szukam juz jakis hakow na niego, kierujac sie tym, ze kiedys - no taki wlasnie byl, ale teraz przeciez juz nie jest.... wiec pewnie to jakas manipulacja... my w ogole jestesmy dla siebie bardzo mili przez ostatnie 2 miesiace (ha ha ha) Boze jak to brzmi, ale taka prawda.szkoda tylko ze mnie nie kocha i chce sie rozwiesc.

odpisze mu pewnie za jakies 2 godzinki ze z mama tak i tak i tyle. jak zwykle. nie szukam kontaktu, nie szukam pretekstow, nie wykorzystuje jego smsow do niczego innego. dlatego pewnie i pisze regularnie pytajac o mame.

622

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam,

jest potworem...inaczej - stał się potworem. Wiem, że tego nie można pojąć, bo przecież jeszcze tak niedawno był kochającym mężem, tą bliską osobą.

Jakie to jest straszne, że nie wiemy czego się spodziewać i spodziewamy się najgorszego po osobach, przy których przez tyle lat zasypiałyśmy spokojne i szczęśliwe, które znały nasze tajemnice i problemy. Które przy nas były i nas wspierały. Nie wiem czemu, ale teraz żałuję tej bliskości, która stworzyłam, tego miejsca w moim świcie które mu zrobiłam. Czuję się taka obdarta ze wszystkiego co najcenniejsze. Bo on tak naprawdę wiedział o mnie wszystko.

Kim my dla nich tak naprawdę jesteśmy?Zdeptali tę intymność i bliskość jakby były niczym.

kiedysbylam, pozwól sobie na wszystkie emocje - masz do nich prawo. na smsy odpisuj oschle i krótko, właśnie po kilku godzinach. nie musisz mu udowadniać, że masz klasę bo już to pokazałaś. Ale właśnie dalej tak rób.

623

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

pisal po 15 jakos, teraz mu wlasnie odpisalam. krotko i na temat, to wszystko. odpisal teraz od razu: 'dzieki za informacje, bedzie dobrze'.

no i taaaaaak....... normalnie napisalabym teraz jeszcze ze sie martwie o nia bardzo, ze nie wiem wlasnie czy bedzie dobrze bo ostatnio ciagle cos u niej z tym zdrowiem itd. ale nie odpisze mu juz nic. po co? nie ma sensu pokazywac mu ze tak mi go brakuje... on o tym wszystkim wiedzial. odpisuje mu normalnie, wie ze nie jest kolorowo, ale przeciez nie pyta o mnie, jak ja sie czuje czy jak sobie radze, wiec o sobie pisac nie bede. a kazdy kontakt z nim, kazdy jego sms do mnie, nawet jakby mi jeszcze odpisal to robie sobie niepotrzebne nadzieje. Gdyby mialo sie cokolwiek zmienic, to chyba lepiej ze jestem na dystans. nie pokazuje mu ze go nienawidze, zreszta pomimo ze czesto tak czuje, to tak naprawde przeciez chyba nie jest, widzi ze moze napisac i nawiazac kontakt wiec gdyby chcial cos to by cos zrobil. Ale on niestety nie ma watpliwosci. moglam zapytac go przy okazji teraz kiedy przyjedzie po te rzeczy, nie wiem dlaczego nie chce tego robic.

Kim my dla nich teraz jestesmy? nikim. przeszloscia, czyms, kims kto byl. to wszystko. kims kogo juz w ich zyciu nie ma, tak zdecydowali, tak konsekwentnie on postepuje i tak wlasnie jest. jestem kims kto byl kiedys wazny, kto byl jego zona. tyle. a w chwili obecnej ktos inny jest jego terazniejszoscia, jego zyciem.

624

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedyśbyłam, jest taki film francuski "Kochałem ją", może obejrzyj?... Poza tym chyba powinnaś iść do psychologa, by skrócić i przejść mniej boleśnie przez ten ciężki dla Ciebie czas.

625

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

od 4 miesiecy chodze do psychologa....

626

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam co u ciebie słychać jak się dzisiaj czujesz....Nie umiem zrozumieć postępowania tego faceta który ciebie zostawił..Życzę miłego dnia i uśmiechu na twarzy wink

627

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

rudy - dzieki, dzisiaj jako tako. Szalu nie ma, ale jakos leci. przynajmniej pospalam prawie do 9 co jest ogromnym sukcesem...

dalam ogloszenia dzisiaj na wynajecie pokoju - wiec kolejny krok... tylko teraz zeby odzew byl jakis i zebym wynajela za tyle ile bym potrzebowala, zobaczymy.

W banku z kredytem tez jakos, powoli ale chyba wszystko idzie do przodu. Mama ma dzsiaj usg jamy brzusznej, jutro piersi i tarczycy, wiec mama nadzieje ze wszystko dobrze bedzie....

a moj jeszcze maz, wczoraj pytal jak sie czuje mama, poza tym nic nowego, cisza. byl ostatnio w mieszkaniu w zeszla srode, wiec statystycznie mniemam ze jakos niedlugo sie zjawi. nie wiem jednak kiedy bedzie zabieral ten swoj dobytek.

ciezko jest, jakby nie patrzec, ciagle ta cholerna chec no zeby on chcial. nie wiem po co, bo i tak sama nie widze juz jak moglabym z nim byc tak naprawde, ale ciezko sie wyzbyc tego uczucia, pragnienia, ze dlaczego musialo to wszystko sie wydarzyc, ze dlaczego nie mogloby byc jak dawniej, albo po prostu inaczej, ale ze razem....

duzo sily wam wszystkim zycze...

628

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Trzymam kciuki za ciebie i twoją mamę żebyście wyszły na prostą....Jak chcesz pogadać to jestem wieczorem na gg 1503805...

629

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ja juz sie niczym nie przejmuje, naprawde. niczym poza wlasnie mama. i akurat tu, w tej jednej kwestii jest po prostu ciagle cos.

nie moze wyjsc ze ma usg i wszystko w porzadku. w woreczku ma 'jakis osad' - no to cos tam jej przepisali na to. w nerce jest 'jakis zlog' no i niewiadomo co sie z tym robi. jak nie dokucza tak bardzo to w sumie nic sie nie robi. a mamie 'tylko troche dokucza' jak to ona mowi i ze na takie rzeczy sie nie umiera. Do tego z tymi plucami to nci do konca nie wiadomo, musi je dokladnie przebadac, bo ta odma moze sie odnawiac, oddech ma nadal taki ciezki. No niby nic strasznego, ale generalnei wszedzie cos jest!!! ona to oczywiscie wszystko bagatelizuje, nie chce zebym ja sie martwila, ale czuje po prostu ze brakuje mi sil. Jedyne, na czym mi zalezy w zyciu teraz to ona i jej zdrowie i nie moze byc chwili spokoju. Nie wiem czy to przez to chemie tak jej sie wszystko posypalo, wczesniej, przed rakiem nic generalnie jej nei dolegalo. I znow czuje taka zlosc na niego!!! Mial tu byc, tak? na dobre i na zle, mial mnie wspierac. powinien byc obok i przytulic, wesprzec, a czuje sie taka sama sad( do dupyyyyyyy

630

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ja bym ciebie przytuli i powiedział coś miłego na podniesienie nastroju....Zawsze możesz napisać do mnie i wygadać się..... Całuję i przytulam smile

631

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Co słychać u ciebie jak samopoczucie i jak ci mija czwartek...

632

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam czekam i czekam na nowe wiadomości co u Ciebie a Ty zamilkłaś?
Jak się masz? smile

633

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a mam sie dobrze (kazda godzina pozytywna sie liczy)!!! dziekuje !

piosenka ktora wlasnie pieknie mnie nastroila, posluchajcie i poczytajcie tekst - bardzo prosty ale piekny i adekwatny do nas wszystkich...

kazdy prosze w tej chwili posluchac, to rozkaz smile

http://www.youtube.com/watch?v=avYxiIRG4xQ

You know the bed feels warmer
Sleeping here alone
You know I dream in colour
And do the things I want

You think you got the best of me
Think you've had the last laugh
Bet you think that everything good is gone
Think you left me broken down
Think that I'd come running back
Baby you don't know me, cause you're dead wrong

What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
What doesn't kill you makes a fighter
Footsteps even lighter
Doesn't mean I'm over cause you're gone

What doesn't kill you makes you stronger, stronger
Just me, myself and I
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone

You heard that I was starting over with someone new
They told you I was moving on over you

You didn't think that I'd come back
I'd come back swinging
You try to break me, but you see

What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
What doesn't kill you makes a fighter
Footsteps even lighter
Doesn't mean I'm over cause you're gone

What doesn't kill you makes you stronger, stronger
Just me, myself and I
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone

Thanks to you I got a new thing started
Thanks to you I'm not the broken-hearted
Thanks to you I'm finally thinking about me
You know in the end the day you left was just my beginning
In the end...


Wiesz, łóżko wydaje się być cieplejsze
Gdy śpię w nim sama
Wiesz, mam kolorowe sny
I robię to, co chcę

Myślisz, że dostałeś wszystko to, co we mnie najlepsze
Myślisz, że to Ty ostatni się śmiałeś
Założę się, że myślisz, że wszystko co dobre odeszło
Myślisz, że zostawiłeś mnie załamaną
Myśląc, że przybiegnę z powrotem
Kochanie nie znasz mnie, bo jesteś śmiertelną pomyłką

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni
Uwierz w siebie
To nie znaczy, że jestem samotna, kiedy jestem sama
Co Cię nie zabije, zrobi wojownika
Ślady jeszcze lżejsze
To nie znaczy, że jestem skończona, bo odszedłeś

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, wzmocni
Tylko ja, ja i ja
Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni
Uwierz w siebie
To nie znaczy, że jestem samotna, kiedy jestem sama

Słyszałeś, że zaczynałam z kimś od nowa
Ale mówiłam Ci, że pójdę do przodu

Chyba nie myślałeś, że wrócę
Że wrócę z powrotem
Tylko spróbuj mnie złamać

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni
Uwierz w siebie
To nie znaczy, że jestem samotna, kiedy jestem sama
Co Cię nie zabije, zrobi wojownika
Ślady jeszcze lżejsze
To nie znaczy, że jestem skończona, bo odszedłeś

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, wzmocni
Tylko ja, ja i ja
Co Cię nie zabije to Cię wzmocni
Uwierz w siebie
To nie znaczy, że jestem samotna, kiedy jestem sama

Dzięki Tobie rozpoczęłam coś nowego
Dzięki Tobie nie mam złamanego serca
Dzięki Tobie wreszcie myślę o sobie
Wiesz, w końcu dzień w którym odszedłeś stał się moim początkiem
W końcu...

634

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bardzo fajna piosenka i życzę ci udanego dnia....

635

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Melduję że chętnie po raz kolejny wysłuchałam tej piosenki.Pozdrawiam.

636

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Syska - to bardzo dobrze. mnie naprawde dobrze motywuje i nastraja. a do tego bardzo duzo w niej prawdy i pozytywnej energii.

637

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
rudy19800510 napisał/a:

Trzymam kciuki za ciebie i twoją mamę żebyście wyszły na prostą....Jak chcesz pogadać to jestem wieczorem na gg 1503805...

Jaki szybki Bill.

rudy19800510 napisał/a:

Co słychać u ciebie jak samopoczucie i jak ci mija czwartek...

I jaki operatywny.

rudy19800510 napisał/a:

Bardzo fajna piosenka i życzę ci udanego dnia....

Taka sobie, ale wazelina jest.:)

Jak dla mnie bardziej pasuje -> http://www.youtube.com/watch?v=p9Fyib7NZ8w

638

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Mialam naprawde fajny dzien, pod wzgledem samopoczucia. Wiczorem sms od jm - znowu - jak mamy usg powychodzily i czy jakies postepy z mieszkaniem. odpisalam wiec - jak zwykle. no to dzwoni??? no i o mamie najpierw, potem o mieszkaniu.... albo moze zabrac wszystkie rzeczy do konca sierpnia, ja moglabym teraz jechac do polski, a nawet jak sie nie wyrobimy z formalnosciami w banku do konca sierpnia, no to wtedy on i tak rzeczy zabierze ze bede mogla niby komus wynajac od wrzesnia, ale wtedy od nie placi juz ale chce miec klucze wciaz, dopoki nie zniknie z hipoteki. No albo, jesli ja tak nie chce, no to bedzie tak jak sie najpierw umawialismy i bedzie oficjalnie mieszkal, az nie zniknie z hipoteki, bedzie i placic ale wtedy no ja nikomu nie wynajme dopoki w banku sie nie rozwiaze. W sumie i tak i tak dobrze dla mnie, sama nie wiem co mam robic.

Ale mnie podkurw..... na koniec bo pyta sie czy wiem gdzie jest jego paszport. mowie grzecznie ze nie wiem - bo nie wiem !! a on no ze zawsze byl tam i tam i go nie ma a on dokumentow i kluczy nie gubi (ha no dobre, to moze to ten 1 raz!! ) i zebym go lepiej odlozyla na miejsce, no zesz! ale on widzicie mowi powaznie, on naprawde tak mysli, no ze ja moglam mu ten paszport gdzies zwinac. no naprawde dziwne, bo teraz nawet patrzylam i nie widze go, wiec faktycznie dziwna sytuacja ale co mnie to obchodzi!!! powiedzialam mu zeby sobie przyjechal i porzadnie poszukal bo ja nie zamierzam szukac jego paszportu a nie wiem gdzie jest. na co on twardo, bedac przekonanym ze ja go gdzies zabralam, zebym odlozyla go tak, zeby go znalalz. co za kretyn.....

i ja mowie mu, ze w ogole to umawialismy sie od poczatku ze mieszka tutaj ,zapieral sie ze bedzie mieszkal dopoki nie zniknie z hipotek ia mowie ze 3 tyg temu sie wyprowadzil i nawet nie raczyl powiedziec. na co on znowu greka zgrywa ze przeciez on tu mieszka. a ja mowie, tak to gdzie obecnie przebywasz, na co on ze spi w restauracji  u siebie. ha, a to dobre, powiedzialm mu od razu: 'dobra, jak mamy gadac niepowaznie to nie ma ta rozmowa sensu jak tak sie z toba rozmawia'. no niewazne. musze pomyslec co z tym cholernym mieszkaniem zrobic bo chodzi  oto ze jestem tu uziemiona a wakacje leca...

639

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

(...) co za kretyn..... (...)

A nie mówiłam...tzn. pisałam!!!

Szkoda, że mu nie podsunęłaś myśli, żeby tego paszportu szukał u kochanki.
Przecież bywała i inni w Waszym domu podczas Twojej nieobecności.
Z tego co opisałaś, to czuła się jak u siebie w domu, więc zaglądała we wszystkie kąty.
Może chce mieć pewność, że nie wyfrunie...bez jej wiedzy.

Pozdrawiam i przytulam*

P.s.
Ale masz już wzięcie...panowie w konkury uderzają. big_smile

640

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Hej,faktycznie jakaś dziwna sprawa z tym paszportem.Dlaczego od razu twoja wina,ku..a te chłopy.....może sam gdzieś posiał a teraz się czepia,chyba to nie jakaś prowokacja?To co podsuwa Zyworódka też ma sens.Pozdrawiam

641

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

on byl chyba wciety jak wtedy do mnie dzwonil i byl opryskliwy. dzisiaj byl w domu. Przyjechal pogadac o papierach do banku itd. Pogadalismy chyba z godzine. Spokojnie, milo. Paszport jest tam gdzie go pierdyknal, znalazlam go ale oczywiscie mu go nie dalam tylko go tam zostawilam. Dzisiaj jednak juz zapytal calkiem normalnie czy nie wiem naprawde gdzie on jest - mowie mu ze nie wiem, zeby poszukal a na pewno gdzies jest.
Wypilsismy kawe, popatrzal na te papiery a potem pytal o moja mame, babcie, brata, prace, a o jego prace tez zapytalam. Taki 'biedny' zmeczony i niewyspany i zapuszczony ze glowa boli. No w pracy duzo pracy i wymyslaja i go denerwuje, heh, ale ma swoja przyjaciolke w pracy to na pewno sie wspieraja.
W kazdym razie ja widze, ze on po prostu do mnie nie czuje juz nic. NIC. Ani zlosci, zazdrosci, ani tymbardziej czekogolwiek pozytywnego. Jestem mu po prostu totalnie obojetna. Wygladalam baaaardzo dobrze, no ale widac ze na nim nie robi to po prostu zadnego wrazenia jak ja wygladam. Nie ma miedzy nami ZADNEJ interakcji takiej, wiecie, patrzymy na siebie jak rozmawialismy, ale zero jakiegos takiego kontaktu wzrokowego, zatrzymania wzroku, no nic. To sie po prostu czuje. No kilka razy docial mi tam, bo mowie zeby pozamykal okna jak bedzie wychodzil (bo ja wychodzilam) no to mowi: "a co, nie wracasz na noc?' - a ja mowie, nie wiem smile ale trzeba o bezpieczenstwo dbac smile no to glupie usmiechy. Ale potem, jak wychodzilam, no to on w telefon cos tam patrzy, mowie ZERO kontaktu wzrokowego, zeby na mnie spojrzal czy cos. no niewa\zne, jest ok.

642

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

trzymaj się dziewczyno. pokwitniemy na tym forum, aż wszystko się na nowo ułoży smile

643

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witam wszystkich nie wiem od czego zacząć . Chyba od początku. Jesteśmy małżeństwem od 15 lat mamy dwoje dzieci w wieku 14 i 9 lat. Mąż zdradziła mnie 5 lat temu od tego czasu nie potrafię mu zaufać tym bardziej że ciągle piszę jakieś sms z kobietami a jak ja mu wygarnę to twierdzi że się zabiję i zostawi mnie z długami bo mamy kredyty itd. Ja już tak nie mogę czuję że jestem w pułapce i nie mogę się z niej wydostać . Gdzie mogę szukać pomocy on mną tak manipuluje wiem o tym a z drugiej strony nie mam siły już walczyć . Chcę mieć tylko trochę spokoju. Pomóżcie bo wiem że dzieci cierpią bo widzą nasze kłótnie.

644

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

honza najlepiej będzie jak założysz swój własny wątek,chyba że kiedyśbyłam pozwoli ci tu zostać,

645

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witajcie. Jade dzisiaj do polski. Autokarem.bpo raz 1 od 6 lat.dzisiaj urodziny szwagram 6 lat temu na jego urodzinach zaczela się nasza znajomosc. Potem narseczenstwo i malzenstwo. Dziś,n6 lat pozniej nie ma już nic. Nie rozpaczam już. Ale wciaz nie ma we mnie zrozumienia dlaczego to wszystko tak musialo się stac. Dlaczego tak radykalna droge wybral. Zakochal się w niej? To chyba jedyne racjonalne wytlumaczenie tego wszystkiego. Wciaz we mnie brak akceptacji i pogodzenia się z tym że naas już nie ma. Wciaz jest we mnie jakis bunt i nie wiem jak dlugo tak bedzie...

646

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Miłego pobytu w Polsce,długo cię nie było,mam nadzieje że rozerwiesz się trochę,pozdrawiam.

647

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Witajcie. Jade dzisiaj do polski. Autokarem.bpo raz 1 od 6 lat.dzisiaj urodziny szwagram 6 lat temu na jego urodzinach zaczela się nasza znajomosc. Potem narseczenstwo i malzenstwo. Dziś,n6 lat pozniej nie ma już nic. Nie rozpaczam już. Ale wciaz nie ma we mnie zrozumienia dlaczego to wszystko tak musialo się stac. Dlaczego tak radykalna droge wybral. Zakochal się w niej? To chyba jedyne racjonalne wytlumaczenie tego wszystkiego. Wciaz we mnie brak akceptacji i pogodzenia się z tym że naas już nie ma. Wciaz jest we mnie jakis bunt i nie wiem jak dlugo tak bedzie...

Może się zakochał, może to  tylko chwilowe zauroczenie... Osobiście obstawiam wersję numer dwa ale to w sumie bez znaczenia... Żeby otrzymać racjonalną odpowiedź na Twoje  pytania, potrzeba czasu. Uwierz mi... kiedyś wszystko zrozumiesz...  smile  Przykre doświadczenia są często początkiem pozytywnych zmian w naszym życiu. Mam szczerą nadzieję, że tak też będzie w Twoim przypadku. Jesteś mądrą dziewczyną i myślę, że będziesz umiała wyciągnąć z tego życiowego testu odpowiednie wnioski. Trzymam za Ciebie kciuki... smile

648

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam,

Daj proszę znać jak u Ciebie. Jak Twoja Mama, jak Ty się czujesz, jak sobie radzisz. To może głupie bo Cię nie znam ale bardzo dużo o Tobie myślę i trzymam kciuki aby w końcu wszystko się ułożyło.

Pozdrawiam ciepło!

649 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-24 16:48:35)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Niewiem - u mnie bylo (jest?) chyba troche lepiej.... ale powoli, powoli to wszystko strasznie idzie.....

spedzilam teraz bardzo mile 3 dni na wyjezdzie w polsce - krakow-zakopane, w meskim gronie (brat i kolega gej) co bylo dla mnie naprawde dobra terapia. kupa smiechu, minimum myslenia o nim.

Ale dzisiaj wlasnie znowu jestem jakas niedorobiona, no bo juz na dzis planow brak, mimo ze w polsce to jakos znowu bardziej kluje.... wlasnie sasiadka zadzwonila ze on jest w tej chwili w naszym mieszkaniu - no i co? pewnie czeka na jakiegos vana i zabeira reszte rzeczy. Dlaczego ludze sie ze moze jednak ich dzisiaj nie wezmie? Dlaczego? Po co? Nie widzielismy sie teraz 2 tyg, od kiedy byl w mieszkaniu po 1 ture rzeczy.

Dlaczego bym wciaz tego chciala? zeby tych rzeczy jednak moze nie zabral dzisiaj? chcialabym z nim byc? czego ja w ogole chce? dlaczego chcialabym zeby byl nieszczesliwy. Dlaczego ciesze sie na wiadomosc od tesciowej do mojej mamy w romowie, ze zadnej radosci od niego nei slychac, ze cisza w sluchawce. Dlaczego mnie to cieszy i dlaczego mnie to jeszcze interesuje? a z 2 sstrony wiem, ze to tylko interpertacja tesciowej - jako matki - no jej samej jest przykro i sie o niego martwi no i ze radosci nie slyszy. Ale ja dowiaduje sie, ze kilka dni temu widziano go jak sie normalnie wital - przytulal z kochanka po wejsciu do pracy. Czyli nadal ze soba sa przeciez. Nic sie nie zmienilo ani nigdy nie bylo prawda ze nic ich nie laczy. Po co jeszcze o tym mysle? jak zrobic zeby nie myslec? Bo najgorsze jest chyba jak sie ma swiadomsoc, ze to co sie robi jest totalnie bez sensu, do niczego nie prowadzi, a mimo to traci sie na to czas....

dopoki wierzylam w niego jako czlowieka, ludzilam sie, no to tracilam godziny switlne myslac o tym wszystkim, no ale myslalam ze moze jeszcze cos wymysle, ze cos sie zmieni.

na dzien dzisiejszy wiem, ze tylko jakis cud moglby zmienic jego myslenie, zdalam sobie sprawe z 'malosci' swoich mozliwosci, z tego ze ja akurat tutaj w stanie zrobic nic juz nie jestem i od kwietnia nie bylam. Wiec wiem ze bez sesnu, no i tak naprawde nie analizuje juz praktycznie niczego, nie rozdrapuje przeszlosci. Z tym, ze ta terazniejszosc..... ze jeszcze jest jakas namiastka nadziei, ze mysle o nim w tym momencie, to co sie dzieje teraz - sprawy z mieszkaniem, no to ze ma zabrac te rzeczy, to ze dziwnym trafem od poltora tygodnia nie napisal nic - gdzie wczesniej regularnie co kilka dni natarczywie pisal i pytal o formalnosci - no czy juz te papiery przyszly, czy juz odeslalam, jak daleko sprawa stoi.... a teraz gdzie juz finisz i faktycznie ostateczne papiery przyszly, ja je podpisalam, odeslalam - koniec, oficjalnie zaraz nie bedzie mial praw do mieszkania, to on o tym defakto nie wiem bo wlasnie nie pisal i nei pytal od poltora tyg. moze dzis, po tym jak zabeirze te rzeczy, mnie nie spotka w mieszkaniu to moze zapyta. Ale tym razem nie chce mu nawet odpisywac, juz dosc wszystkiego. niech zniknie. nie - to nie. Boli, pewnie, ale nie zamierzam juz byc AZ tak normalna w kontaktach z nim, ze jestem mila i kulturalna i usmiechnieta. Odezwe sie do niego, odpisze, tylko jak naprawde bede musiala czy jak bedzie mowa o rozwodzie juz. Teraz - mamy wszystko w sumie ustalone.

ehh i znowu sie beznadziejnie rozpisalam. Ogolnie jest lepiej - usmiechalam sie ostatnie 3 dni duuuuuuzo, to najlepsze 3 dni od chyba 7-8 miesiecy. Daja nadzieje... na lepsze jutro. Ale czas - tylko czas chyba tutaj ma uzdrawiajaca moc.

no co za beznadziejny dzien dzisiaj mam. od 9 rano nie zrobilam kompletnie nic. snuje sie z kata w kat, jestem w polsce, jest mama z ciocia, cos tam robia, a mnie tak wszystko denerwuje ze obled. zamiast z nimi troche czasu spedzic, to uciekam przed komputer, mam takie nerwy ze szkoda gadac. pewnie tez dlatego ze czekam jak sasiadka napisze za niedlugo - 'tak widzialam jak zabral vanem reszte rzeczy'. Poki co siedzi u nas w mieszkaniu juz ze 3 godziny i narazie vana nie ma zadnego, ale pewnie sie pakuje, co innego moglby tak dlugo robic....  niech to wszystko .....!!!!

650 Ostatnio edytowany przez niewiem1104 (2013-08-24 18:22:55)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Kiedysbylam,

Bardzo mi przykro. Wiesz to jest straszne co się dzieje z nami. Ja takiego bólu nigdy nie czułam, takiego rozrywającego od środka, gdzie boli każda minuta i marzysz tylko o tym, żeby przestało. Dlatego właśnie u mnie pojawiają się te głupie myśli, te głupie nadzieje, że może kiedyś, nie teraz ale kiedyś. Jestem w stanie czekać, naprawdę jestem w stanie, bo ja nie chcę nikogo innego, chcę jego, mogę czekać....może kiedyś zrozumie, zatęskni, zacznie mnie mu brakować?

Pomimo dwóch miesięcy dalej zaprzeczam, dochodzi to do mnie, dociera na chwilę, ale później jest takie "nie, to nie prawda, to nie może być prawda, to się zaraz skończy!" Przecież to był mój człowiek, moja osoba, było tak dobrze, to się nie może skończyć tak po prostu. Nie może!Pojawia mi się jakieś wspomnienie i nie potrafię uwierzyć, że to już jest koniec i się nigdy nie powtórzy. Po prostu nie umiem uwierzyć, ciągle czuję, że jeszcze coś nas razem czeka. Nie wierzę, że przeżyję wszystko bez niego. Cokolwiek, zmianę pracy, jakieś wizyty u lekarza, cokolwiek i wszystko.

Boli mnie to, że dzieje się coś w moim życiu i nie mogę mu o tym opowiedzieć, od pierdół typu jak zobaczę coś ciekawego w tramwaju, do tego, że miałam zły dzień w pracy. Dlatego nie umiem wychodzić ze znajomymi, przeżywać czegoś, bo boli to, że nie umiem mu o tym opowiedzieć

Nie wierzę, że jego już nigdy nie będzie. Nie umiem iść na przód. Bo po co bez niego?Przecież to całe życie bez niego.

Nie wiem kiedysbylam, czy też tak masz, ale ja mam takie momenty, kiedy nasz związek wydaje mi się tak abstrakcyjny...tęsknie niemożliwie, ale wydaje mi się że tego wcale nie było, czy my naprawdę kiedyś byliśmy tak bliscy a teraz jest kimś obcym. Nie wiem co u niego w życiu. Nie dowiem się czy coś mu się stało, czy zmienił pracę, jak studia, czy w domu wszystko dobrze. Zniknął. Nie umiem się z tym pogodzić. Oprócz mężczyzny straciłam przyjaciela, najbliższą osobę...

kiedysbylam, już nie rozdrapujesz przeszłości, nie analizujesz, ja jestem w przeszłości cała zatopiona, nie ma minuty, żebym o tym nie myślała. Kiedysbylam, mam nadzieję, że tak się u Ciebie tak nie będzie, ale może jak on już naprawdę zniknie i będziesz wiedziała, że już nigdy go nie zobaczysz, bo się całkowicie wyprowadzi to będzie moment, w którym będzie bolało jeszcze bardziej...

Bo prawda jest taka, że ja nie chcę zapomnieć, ja chcę, żeby on był!

Marzę o jednym, zasypiam z tą myślą, że kiedyś też będę miała możliwość mu to powiedzieć. Spotkam go, poryczę się i powiem mu, że nienawidzę go, nienawidzę bo kocham...:

http://www.youtube.com/watch?v=HXp37_0YHZs


i jeszcze to:

http://www.youtube.com/watch?v=TbQ58v8XxRk


marzę, żeby coś takiego powiedzieć!

Posty [ 586 do 650 z 941 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026