netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co robić? Nie dam rady już...

326 odpowiedzi57 840 wyświetleńzałożony przez kasia101978, 24.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Nie dam rady już...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 327 ]

196

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Dlatego konsekwencją jest wstanie wiele zyskać.
To że raz nie przyjdzie nie znaczy, że nie przyjdzie kolejny raz. A ma prawo widzieć się z dziećmi,  bo to są i Jego
dzieci. Umówić się konkretnie co do dni odwiedzin i nie zmieniać harmonogramu. Nie przyjdzie umówionego
dnia, za tydzień jest kolejny wyznaczony dzień do wizyt.

197

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Z nim rzeczywiście ciężko jest cokolwiek ustalić, zresztą ustalliśmy już to i owo że nie będzie wracać rano itd. Zobaczymy spotykamy się dzisiaj ok 20.30, bo zadzwonił ok 15 co robimy, że niby był z mamą po towar ( ona ma sklep) ...Dam znać po rozmowie

198

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

jeszcze boję się tego że teraz mam wszystko ustalone co powiem itd, kiedy się spotkamy boję się że będzie swoje próbował, aby dać mu szanse, że rozwalam rodzinę itd

199

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Wydaje mi się, patrząc z mojej perspektywy, że ustalenie dni, w których będzie spędzał czas z dziećmi jet dobre i innego wyjścia teraz nie widzę. Da to Ci też możliwość pewnych obserwacji, bo jeżeli nie będzie się widywał z nimi w ustalonym czasie, to sory, ale nic z niego już nie będzie.

200

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

dokładnie o to mi chodzi że musi być odpowiedzialny, zdażałao się nie raz że miał przyjechac np. w czwartek zawieść mała do szkoły na 8 a o 7.45 go nie było po czym zawiozłam ja , dzwoniąc pytam co się stało...zapomniałem

201

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

no to masakra jakaś, bo każdy ma coś za kołnierzem, ale dzieci zawsze w kryzysie są najważniejsze. Kurcze, ja nie potrafię sobie wyobrazić, że mam ustalone spotkanie z synem i nie idę na nie, bo mam "ważniejsze" sprawy.

202

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No właśnie o to mi chodzi, ze dla niego liczy się przede wszystkim on sam. Tak to niestety wygląda. Ustalać cos z taka osoba, która ustalenia ma gdzieś, bo może mieć akurat inne sprawy, z gory skazane jest na porażkę. I nie chodzi mi o to, ze on ma nie widywać dzieci. Kasia nie może pozwalać na to, żeby on wpadał do dzieci wtedy kiedy ma ochotę. Może to mu pomoże cos zrozumiec i dzięki temu cos wreszcie będzie można ustalic.

203

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasia
każdy psycholog Ci powie, że to TY masz dbać o bezpieczeństwo psychiczne dzieci jeśli druga strona jest niesłowna. Ustalasz z nim plan, nie stosuje się wtedy może je zobaczyć następnym razem, a  TY robisz sobie stosowną notatkę ewentualnie dla sądu później.

A wiesz jaka jest między innymi cecha osoby współuzależnionej, że czuje się winna zaistaniałej sytuacji, że ma poczucie winy, a Tobie nietrudno to wmówić.

204

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak, wróciłam z naszej kolacji...na początku miło, trochę sztucznie, rozmowy o wakacjach, zdjęcia itd. Nawet przez moment padła propozycja abyśmy pojechali na noc do hotelu co mnie zaskoczyło..ale cóż, po pół godzinie mąż powiedział że widzi jeszcze szansę na wspólne zycie, że wie że robił źle , że zrozumiał itd, wtedy przeszłam do rzeczy że powinien znalezc mieszkanie, ustalić wekendy spotkań i dni z dziećmi, co go przeraziło, że nie zdawał sobie sprawy że ja jestem taka uparta dosłownie tak mówił, że nie wie dlaczego dzieci dla mnie nic nie znaczą , że on tęskni za nami, że może złożyć deklarację że nie będzie rano wracał i pijany, po czym dodał od razu że nie żeby nigdzie nie wychodził ale że nie będzię robił numerów, że rodzina dla niego najważniejsza, że dopiero teraz zobaczył co stracił. Niestety powiedziałam że już mam dosc ratowania i walki o nasz związek... że zamierzam złożyć papiery. Trochę mi szkoda tego wszystkiego, ale wiem że nie było by wpólnego życia, coś się wypaliło..on znów próbował że my, że dzieci, że dom...

205

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

czyli nic nie ustaliliście...

206

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Niby nic ale on już wie na 100 % że to koniec, bo przed wyjazdem prosił abym jeszcze przemyślała nasze bycie razem. Dziś mu powiedzialam że to koniec. Stokrotka mam do Ciebie jeszcze pytanie jak zrobiłaś ten plan wychowawczy, czy na piśmie co dokładnie w nim było, on nie chce sztywnych ustaleń, inaczej się chyba nie da.

207

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasia
da się zrobić coś na sztywno np. święta, ale w ciągu tygodnia może być ruchome. Napisz do mnie na priw to Ci wyślę.

208

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Niby nic ale on już wie na 100 % że to koniec, bo przed wyjazdem prosił abym jeszcze przemyślała nasze bycie razem. Dziś mu powiedzialam że to koniec.

to teraz bądź ... konsekwentna
i wystarczy
ustaw swoje myślenie - jestem sama podjęłam taka decyzję
dzieci wychowuję razem z ich ojcem, żyję bez niego ...

209

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Chciałabym tak móc, powiem wam że jeszcze że zastanawiam czy dobrze zrobiłam, ciagle bije się z myślami, jak mi wczoraj znów powiedział że dzieci itd, czy myslicie że dopiero facet zobaczył co stracił, czy po prostu grunt mu sie pali pod nogami? Dzisiaj rano rozmawiałam z koleżanka która zawsze była po mojej stronie, mówiła że może faktycznie zrozumiał, że się zmienił ..

210

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu, ile lat jesteś ze swoim mężem...
przecież to nie my forumowicze go znamy - tylko ty
to ty najlepiej potrafisz odpowiedzieć sobie na to pytanie

jeżeli będzie bolało życie - to nie nas, ani twoją koleżankę ... tylko Ciebie
rozumiesz

211

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

tak rozumiem, znam go i wiele z nim przeszłam, dlatego nie wierzę w jego przemiany, tylko on tłumaczy że musiałabym zobaczyć że sie zmienił jakby mieszkał z nami, ale jak wymazać z pamięci to co złe, zdradę, brak szacunku...

212

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Maż remontuje mieszkanie ( ponoć ) zoaczymy, na razie prosił o dwa tyg czasu na mieszkanie, jakoś wydaje mi  się że słabo walczył o nas właściwie tylko kilka rozmów i na tym koniec, czy tak po 17 latach walczy sie o małżeństwo?

213

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kaśka albo chcesz być z mężem albo nie. Jeżeli widzisz jakieś szanse to zapomnij o zdradach, złych przeżyciach a skup się na dobrych. Jeżeli jednak nie chcesz to rozwód i koniec.
Ja swojej napisałem ostatni raz, ma czas do 22:00 jutro, jeśli będzie cisza więc będzie zapadnie cisza na zawsze.

214

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasia
bo on Cię nie traktuje poważnie, tego co mówisz.  Robisz krok w przód i potem w tył,  nie jesteś niczego pewna,  i on to wie w końcu zna Cię najlepiej. To o co ma walczyć? ??

215

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak, zawsze tak było , jestem niezdecydowana, ciągle wahania nastoju, problemy z podjęciem prostych decyzji a co dopiero życiowych..

216

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasia
to musisz to przetrawić sama ze sobą, nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Ja myślę, że Tobie potrzebna jest porządna terapia.

217 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-08-29 16:23:23)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasiu, droga kasiu
albo inaczej ... kasiu do cholery obudź się śpiąca królewno, ukłuło cię to wrzeciono i jesteś jak chochoł w tańcu
i ciągle ... ale, ale ,nie wiem, nie wiem, i co , i jak...

dziewczyno - to twoje życie !
chcesz je zmarnować to marnuj, bo ja już nie wiem jak do ciebie dotrzeć

przytulam wink

218

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Inka pewnie masz rację, dzisiaj rozmawiałam z mama przez tel (pracuje za granicą i częsciej jej nie mam niż jest), raczej zawsze była za mna, nawet tacie mówiła ze powinnam go zostawiać itd. Dziś powiedziała mi że ja wszystko wyolbrzymiam, że on chce się zmienić, że rozmawia ze mną itd a ja jej mówię że każda rozmowea kończy się kłótnią, ja zaraz jestem mokra z nerwów itd, to ona że powinnam może jakies leki brać , to chyba nie o to chodzi..

219

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

no nie o to...

a jeśli on coś chce to niech robi jak chce , a Ty możesz robić tak jak Ty chcesz... Tylko jak chcesz Kasiu?

220

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Właśnie już się pogubiłam czego ja chcę, od kilku lat kiedy mieszkaliśmy w domu razem, po każdym jego powrocie, była kłótnia która doprowadzała do tego że mówiłam gdybym miała gdzie pójść to bym poszła itd potem zaczęłam szukać mieszkania do wynajęcia, mijały dni i mi przechodziło, teraz mam swoje mieszkanie, mieszkam sama i mam wyrzuty sumienia, że moze faktycznie odbieram dzieciom dom, rodzinę, czego ja chce ? Chciałabym być szczęsliwa i tyle

221

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Ty odbierasz czy on odbiera? Żyjesz właściwie czy to może on prowadzi "lepsze" życie?

A może dobrze żeby dzieci nauczyły się od męża, że życie nie jest takie prosta, że czasem to alkohol podejmuje decyzję za człowieka, że nic nie można z tym zrobić , że słabościom trzeba ulegać, podporządkować się, wypowiadać nic nieznaczące słowa, że to wszystko można wytłumaczyć sobie i innym.

Kasiu przecież nikt nie każe Ci odseparować siebie i dzieci od męża. Możesz przecież tylko ograniczyć Wasz kontakt z alkoholem.
Trzeźwy mąż może Was odwiedzać i rozpieszczać dowolnie i Wy możecie dawać mu radość. Niech on jednak pokaże, że potrafi rzucić butelkę dla Was a nie Wy wszystko dla niego...

222

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Właśnie pokazał, miał wczoraj malować mieszkanie, dzisiaj zadzwonił,że nie przyjedzie ale najpierw jakie mam plany jak zwykle, że wczoraj popił, masakra jakaś, ja mówię że fajne zmiany itd to on że przecież to już nie ma znaczenia...

223

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Właśnie pokazał, miał wczoraj malować mieszkanie, dzisiaj zadzwonił,że nie przyjedzie ale najpierw jakie mam plany jak zwykle, że wczoraj popił, masakra jakaś, ja mówię że fajne zmiany itd to on że przecież to już nie ma znaczenia...

On już zna Twoje zdanie, teraz czeka czy się wypełni.

224

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak zna, ale pewnie myśli że może jeszcze zmienię zdanie, tylko nawet gdyby chciał aby tak było to przecież tak się miał zmienić ...pamiętam rok temu dokładnie w rozpoczęcie roku też było wyjście na grzyby tylko wtedy wrócił o 6 rano i musiał na to patrzeć.

225

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Czesc, przeczytalam twoj watek (nie caly, ale czesc tak). Z tego co zrozumialam to twoj zwiazek rozpadl sie glownie przez nocne wyjscia meza, zakrapiane alkoholem. Czy twoj maz kiedykolwiek proponowal ci zebys np. wychodzila z nim? Dzieci do dziadkow np. raz w miesiacu i wy razem na impreze lub jakis wyjazd ? Napisalas, ze mlodo zaszlas w ciaze czy on tez byl mlody ? Byc moze on potrzebowal takich wyjsc, troche zabawy troche bodzcow, bo nie zdazyl sie wyszalec w mlodosci, kiedy dzieci byly malutkie? Moze te jego zachowanie, ze wychodzil klamiac cie, ze na chwile wynikaly z tego ze wiedzial, ze jesli powie ci ze chcialby zaszalec np na cala noc to i tak bys sie nie zgodzila ? A moze on tego potrzebowal, moze czul sie przytloczony tym, ze jego zycie to juz na zawsze ma byc tylko dom, zona i dzieci ? Czy on rzeczywiscie tak czesto pije? Jak ocenil psycholog czy ma on problem z alkoholem ? Moze on by chcial to naprawic ale nie wyobraza sobie takiego zycia bez tych bodzcow, bez zabawy i nie chce z tego rezygnowac ? Ja rozumiem, ze cie zdradzil i ze to na pewno bolalo i ze zaufanie w twoim przypadku jest mocno ograniczone. No, ale wybaczylas mu to i o ile sie nie powtorzylo to powinna byc sprawa zamknieta. Dlaczego dorosly facet nie moze sobie sam wyjsc na cala noc ? Nie ufasz mu ? Moglibyscie sie umowic np 1 weekend on ma dla siebie, niech sobie robi co chce, 2 weekend jest twoj, ty sobie wychodzisz z kolezankami, w koncu jestes mloda tez by ci to dobrze zrobilo smile Czy na impreze czy gdzie tylko bys miala ochote. 3 weekend spedzacie cala rodzinka a np w 4 wychodzicie razem a dzieci do dziadkow (oczywiscie jesli jest taka mozliwosc). Pewnie byloby to o wiele prostsze gdybym trafila na ten watek wczesniej, wtedy moglabys chociaz sprobowac gdybys oczywiscie miala taka ochote. A teraz ? Widze ze to wszystko juz jest u was mocno pogmatwane, ale ty sie dalej wachasz. Zastanow sie jeszcze raz czy to, ze maz by wychodzil nawet te 2 weekendy w miesiacu za twoim przyzwoleniem to byloby az takie straszne ? Facet moze poprostu sie dusil ? Moze cie kocha i dzieci, ale to nie jest sposob w jaki by chcial zyc ?! Tylko ciagle siedzenie w domu... Jezeli nie ma problemow z alkoholem, jezeli psycholog tego nie stwierdzil a dziecmi sie wczesniej dobrze zajmowal, ciebie nie zaniedbywal (oczywiscie nie liczac tych wyjsc nocnych) i ogolnie cala reszta byla w porzadku, to moze da sie to malzenstwo jeszcze uratowac ? Moze sprobuj wyjsc z nim na taka impreze zobaczysz jak to wyglada pobawisz sie sprobowac zawsze warto. Jezeli nie ma innej kobiety, nie bije, nie awanturuje sie a alkohol pije raz na tydzien czy 2 to moze sprobuj! Moze jednak w tym przypadku lepszy bylby kompromis a nie usilne stwianie wlasnych warunkow ? Sluchaj pisze tak poniewaz ja mojego faceta bez problemu puszczam na calonocne imprezy (jak ma zdradzic to zrobi to nawet w drodze do smietnika jak bedzie chcial), ja tez sama wychodze, mieszkamy razem. Fakt nie mamy dzieci moze pozniej to inaczej wyglada. Moze nie mam racji, moze powinnas go rzucic w cholere, ale ja bym na twoim miejscu chociaz sprobowala, bo malzenstwo to przeciez nie jest blaha sprawa a czasami rozwiazanie problemu moze lezec zupelnie gdzie indziej niz nam sie wydaje... Moze gdyby mogl wychodzic to by nie robil takich numerow, ze pisze ze bedzie a go nie ma. A skoro i tak bedzie awantura to juz mu wszystko moze byc jedno czy go nie bedzie jedna czy 2 noce...

226

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kulka czy ty rzeczywiście czytałaś posty w Kasi wątku
czy tylko tak pitolisz sobie trzy po trzy...

227

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kulka22 napisał/a:

Czesc, przeczytalam twoj watek (nie caly, ale czesc tak). Z tego co zrozumialam to twoj zwiazek rozpadl sie glownie przez nocne wyjscia meza, zakrapiane alkoholem. Czy twoj maz kiedykolwiek proponowal ci zebys np. wychodzila z nim? Dzieci do dziadkow np. raz w miesiacu i wy razem na impreze lub jakis wyjazd ? Napisalas, ze mlodo zaszlas w ciaze czy on tez byl mlody ? Byc moze on potrzebowal takich wyjsc, troche zabawy troche bodzcow, bo nie zdazyl sie wyszalec w mlodosci, kiedy dzieci byly malutkie? Moze te jego zachowanie, ze wychodzil klamiac cie, ze na chwile wynikaly z tego ze wiedzial, ze jesli powie ci ze chcialby zaszalec np na cala noc to i tak bys sie nie zgodzila ? A moze on tego potrzebowal, moze czul sie przytloczony tym, ze jego zycie to juz na zawsze ma byc tylko dom, zona i dzieci ? Czy on rzeczywiscie tak czesto pije? Jak ocenil psycholog czy ma on problem z alkoholem ? Moze on by chcial to naprawic ale nie wyobraza sobie takiego zycia bez tych bodzcow, bez zabawy i nie chce z tego rezygnowac ? Ja rozumiem, ze cie zdradzil i ze to na pewno bolalo i ze zaufanie w twoim przypadku jest mocno ograniczone. No, ale wybaczylas mu to i o ile sie nie powtorzylo to powinna byc sprawa zamknieta. Dlaczego dorosly facet nie moze sobie sam wyjsc na cala noc ? Nie ufasz mu ? Moglibyscie sie umowic np 1 weekend on ma dla siebie, niech sobie robi co chce, 2 weekend jest twoj, ty sobie wychodzisz z kolezankami, w koncu jestes mloda tez by ci to dobrze zrobilo smile Czy na impreze czy gdzie tylko bys miala ochote. 3 weekend spedzacie cala rodzinka a np w 4 wychodzicie razem a dzieci do dziadkow (oczywiscie jesli jest taka mozliwosc). Pewnie byloby to o wiele prostsze gdybym trafila na ten watek wczesniej, wtedy moglabys chociaz sprobowac gdybys oczywiscie miala taka ochote. A teraz ? Widze ze to wszystko juz jest u was mocno pogmatwane, ale ty sie dalej wachasz. Zastanow sie jeszcze raz czy to, ze maz by wychodzil nawet te 2 weekendy w miesiacu za twoim przyzwoleniem to byloby az takie straszne ? Facet moze poprostu sie dusil ? Moze cie kocha i dzieci, ale to nie jest sposob w jaki by chcial zyc ?! Tylko ciagle siedzenie w domu... Jezeli nie ma problemow z alkoholem, jezeli psycholog tego nie stwierdzil a dziecmi sie wczesniej dobrze zajmowal, ciebie nie zaniedbywal (oczywiscie nie liczac tych wyjsc nocnych) i ogolnie cala reszta byla w porzadku, to moze da sie to malzenstwo jeszcze uratowac ? Moze sprobuj wyjsc z nim na taka impreze zobaczysz jak to wyglada pobawisz sie sprobowac zawsze warto. Jezeli nie ma innej kobiety, nie bije, nie awanturuje sie a alkohol pije raz na tydzien czy 2 to moze sprobuj! Moze jednak w tym przypadku lepszy bylby kompromis a nie usilne stwianie wlasnych warunkow ? Sluchaj pisze tak poniewaz ja mojego faceta bez problemu puszczam na calonocne imprezy (jak ma zdradzic to zrobi to nawet w drodze do smietnika jak bedzie chcial), ja tez sama wychodze, mieszkamy razem. Fakt nie mamy dzieci moze pozniej to inaczej wyglada. Moze nie mam racji, moze powinnas go rzucic w cholere, ale ja bym na twoim miejscu chociaz sprobowala, bo malzenstwo to przeciez nie jest blaha sprawa a czasami rozwiazanie problemu moze lezec zupelnie gdzie indziej niz nam sie wydaje... Moze gdyby mogl wychodzic to by nie robil takich numerow, ze pisze ze bedzie a go nie ma. A skoro i tak bedzie awantura to juz mu wszystko moze byc jedno czy go nie bedzie jedna czy 2 noce...

Wiesz jako sobie nie wyobrażam takiego układu, on dwie soboty ja dwie itd , jaki przykład będą miały dzieci, model rodziny itd. Zresztą nie widzę siebie wracającej o 6 rano. Kiedy próbowałam chodzić z meżem często upijał sie i albo wracałam sama od znajomych , a jak razem to on upity.. po jakimś czasie przestałam chodzić i tyle, pozwalałam i dobrocią i złością nic nie działało , obiecywał, że wróci i tak nie wracał, nie macie dzieci to jest protsze on idzie w jedną strone Ty w druga, gdy są dzieci małe, chore, praca rano wstajesz , w nocy , męża nie ma Ty karmisz piersią na przykąłd kilka razy w nocy wstajesz dziecko ma kolki, płacze a maż uradowany wraca pijany o 4 rano...nie dosć że nie śpisz w tą noc to w dzień też nie ma kto Ci pomóc...dzieci rosną, przedszkole, szkola, Ty praca ,a życie mężą dalej sie nie zmienia..ile można

228

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

ile można?

wachlarz możliwości jest szeroki, wystarczy pójść na terapię grupową ...

229

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Renesans, terapia dla kogo? Mąz nie widzi problemu, ja rozwaliłam rodzinę i tyle, wszystko jest na moje życzenie...

230 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-09-03 10:59:37)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasia, powiedzialam ci juz wczesniej ze alkoholizm jest choroba postepujaca. Chyba nie chcesz za pare lat zbierac z ulicy swojego meza, ktory byl tak pijany ze usnal gdzies na lawce a przy okazji pod siebie narobil. Jezeli nie chce sie leczyc to jego problem. Jestes wspoluzalezniona od alkoholika i do cholery zrob cos w koncu z tym zanim calkiem zniszczysz sobie zycie. Siedzisz na forum i jeczysz jedno i to samo i nie robisz nic zeby sobie pomoc. Obudz sie w koncu, on sie nie zmieni. Idz na terapie dla rodzin alkoholikow, pogadasz sobie z innymi ludzmi ktorzy maja podobny problem to ci sie oczy otworza.

231

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Renesans, terapia dla kogo? Mąz nie widzi problemu, ja rozwaliłam rodzinę i tyle, wszystko jest na moje życzenie...

a ty Kasiu jak uważasz - mąż ma rację...
bo najważniejsze jest to, co ty uważasz, jak uważasz, co decydujesz i co robisz - rozumiesz

jeżeli mąż nie chce skorzystać z terapii to nic na to się nie poradzi
pomoc specjalisty ma sens tylko wtedy, kiedy pacjent współpracuje i chce tej pomocy

ale ty sama możesz korzystać z terapii, bo ona tobie jest ... potrzebna

232

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak wiem o tym że potrzebuję może terpaii ..po prostu napisałam tu bo chciałam aby ktos ocenił moją sytuację ewentualnie doradził, bo jak widzicie od czasu kiedy tu jestem mam mętlik w głowie, któy pojawił się dużo wcześniej niż tu napisałam...

233

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu ja obserwuje twoj watek od miesiecy. Musisz ruszyc do przodu, z profesjonalnym wsparciem bedzie ci latwiej.

234

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kattyen napisał/a:

Kasiu ja obserwuje twoj watek od miesiecy. Musisz ruszyc do przodu, z profesjonalnym wsparciem bedzie ci latwiej.

Pewnie masz rację, może pozbędę sie tych wyrzutów sumienia, nie śpie w nocy, ciągle się zadręczam, myślę. Dzisiaj mąż zadzwonił że kończy remont, że nie chce sie kłócić że już podjęłam taka decyzję i on to szanuje. Na koniec dodał że nadal nie rozumie dlaczego tak postąpiłam, że może poznałam kogoś, że on się zmienił i swoje jak zawsze.

235

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Dzisiaj mąż oddał klucze i zabrał resztę rzeczy, kurcze dziwnie sie czuję...

236

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu i dobrze sie stalo. Zamknij ten rozdzial, przynajmniej w twojej glowie. Pomysl sobie juz nigdy wiecej klamstw, czekania na pijaka i ponizania sie. Dalas sobie szanse na wyzdrowienie i lepsze zycie. Rozumiem, ze dziwnie sie czujesz ale dasz rade, tak jak wiekszosc z nas. Zalatw sobie terapie to ci pomoze, najlepiej terapie behawioralna z terapeuta od uzaleznien.

237

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Muszę dać radę, dziś przeczytałam swój wątęk od początku, trochę mi to pomaga.

238

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasia, przeczytaj moje dwa pierwsze ???? Jak ja dalam rade to Ty dasz rade na bank! Jestem sama ponad pol roku i czuje sie swietnie sama ze soba i przyznam sie szczerze, ze nie spieszy mi sie do zwiazkow z facetami. W zasadzie przestali mnie oni obchodzic. Wiem, ze to chwilowe ale osobiscie nigdy tak dobrze sie nie czulam. Zrozumialam, ze mozna zyc w pojedynke i ze wcale nie jest tam zle. Dochodze do wniosku, ze w zyciu nsjwazniejsza jest przyjazn, to ja trzeba pielegnowac a milosc pojawi sie sama, kiedy bedzie nam to pisane. Trzeba tylko pamietac zeby miec otwarte oczy i nie dac desperacji dojsc do glosu, tzn nie brac sie za byle kogo ????

239

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Twoje czytałam wszystkie, dużo przeszłaś.

240

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu, odpocznij od tych natrętnych myśli, od dręczących Cię wyrzutów i wtedy podejmij decyzję ostateczną, teraz możesz sobie tylko zrobić wakacje w czasie których pochodzisz na terapię czy poznasz nowych ludzi.
Nie myśl o sobie źle, przestań odbierać sobie prawa do własnych przyjemności, bezpieczeństwa, stabilizacji , pewności. To potrzebne jest Twoim dzieciom a może i mężowi.
Pokaż mu siłę woli, że kiedy się chce to i góry można przenieść. Wyznacz mu granice ale sobie także. Nie pozwól sobie zabierać grunt spod nóg.

241

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
renesans napisał/a:

ile można?

wachlarz możliwości jest szeroki, wystarczy pójść na terapię grupową ...

Nie , sprawa jest prosta idź za głosem sumienia.

242

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Widzisz z tym sumieniem jest tak że zawsze patrzyłam co z dziećmi, aby miały wszystko, utrzymywałam model idealnej rodziny, obiad, praca, dom wysprzątany, przyjęcia, wyjazdy. Kiedy tak naprawdę nie byłam szczęsliwa z m, teraz jestem sama oczywiście mam poczucie winy że może coś zrobiłam nie tak że wyszło, że rzeczywiście mam dzieci które nie mają pełnej rodziny.

243

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasia, dzieci nie mialy idealnej rodziny,maja nieodpowiedzialnego ojca, ktory jest alkoholikiem. Dzieci nie sa ani slepe ani glupie, na pewno widzialy co sie dzieje. Tobie moglo sie wydawac, ze zyja w nieswiadomosci. Dzieci ucza sie zycia od wlasnych rodzicow. Oby twoje nie powtorzyly schematu z domu.

244

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witajcie, wczoraj po raz pierwszy byłam w mieszkaniu męża ( przytulnie, czysto ), powiem że dziwna sytacja, poczułam sie jak obca osoba dla niego. Mam dylemat czy dawać małą tam w  tygodniu na noc, ponieważ w środy maż by ja zawoził do szkoły, bo jade wcześniej, czy dawać tylko co drugi wekend? Dzisiaj rozmawiałam z mamą i ona twierdzi że on to wykorzysta przeciwko mnie że zajmuje sie dziećmi że dzieci u niego śpią, że się opiekuje itd? Mi się wydaje to normalne i nie chce mu tego ograniczać.Jak uważacie

245

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witaj. Ja bym mu dziecka nie zostawila na noc, twoja mama ma racje. Chyba ze po rozwodzie sad przyzna mu opieke nad dzieckiem przez np kilka dni w miesiacu. Poza tym on moze zaczac nastawiac dzieci przeciwko tobie.

246

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No właśnie sama nie wiem co zrobić ma takie samo prawo w sumie do spotkań jak ja, tym bardziej ża młoda chce

247

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Rob jak uwazasz ja bym sie nie zgodzila. Twoj ex to niezly manipulator.

248

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

No właśnie sama nie wiem co zrobić ma takie samo prawo w sumie do spotkań jak ja, tym bardziej ża młoda chce

Kasia nie znam zachowań Twego męża i poziomu odpowiedzialności jednak tak jak piszesz prawo ma takie same, mała chce mieć ojca i jeśli tata chce i jak piszesz nienagannie sie o to stara ja bym spróbowała. Oczywiście ręka na pulsie być musi.
Mogłabyś to skonsultować z jakimś terapeutą i przy okazji może skłonić męża do leczenia?
Z córką też poważnie porozmawiać nie nastawiać przeciw tacie ale opowiedzieć o chorobie alkoholowej jaka jest złudna i niebezpieczna.
I że jeżeli tata ulegnie tej chorobie będziesz musiała ją chronić i ona sama będzie musiała.I że to nie ma nic wspólnego z miłością do niej tylko jest słabością taty.

Kasiu może on podejmie próbę trzeźwego życia dla dziecka? Może sam przeżywa swoją pijącą matkę?
Czy to manipulacja z jego strony? Być może dlatego ręka na pulsie być musi ale i konsekwencja - odrobina alkoholu i zabierasz mała do domu i ograniczasz wizyty.

249

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak myślę, chociaż w sobotę przyjechał po córki to ewidentnie był wczorajszy, znam go ponad 17 lat, to powiedział że wymyslam, ale w tygodniu normalnie było ok. Ogólnie mówił że upił się w ciągu tego jak jesteśmy osobno chyba 3 lub 4 razy , czy to znaczy że kłamie czy jak był ze mną po prostu musiał pic co tydzień ?

250

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kaaaasia smile No prosilabym Cie smile Alkoholik zawsze zwali na kogos odpowiedzialnosc za swoje picie smile Kobieto nie analizuj tego co on opowiada, idz do przodu a to co on chrzani puszczaj mimo uszu. Brakuje ci jeszcze dystansu, zbyt gleboko w tym wszystkim siedzisz ale pewnego dnia wszystko pouklada sie w jedna calosc i zobaczysz te wszystkie nedzne manipulacje. Uodpornisz sie i zaufaj mi jak bedziesz sluchac tych jego bzdetow bedziesz tylko usmiechac sie pod nosem.

251

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Nie powinien się upić ani razu, ani popijać,

Ważne żeby nie kłamał ani Ciebie ani siebie samego.
Idź na terapię dużo Ci tam powiedzą na temat picia i uzależnienia. Na Twoj temat wiele się dowiesz sama od siebie potem.

252

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kattyen napisał/a:

Kaaaasia smile No prosilabym Cie smile Alkoholik zawsze zwali na kogos odpowiedzialnosc za swoje picie smile Kobieto nie analizuj tego co on opowiada, idz do przodu a to co on chrzani puszczaj mimo uszu. Brakuje ci jeszcze dystansu, zbyt gleboko w tym wszystkim siedzisz ale pewnego dnia wszystko pouklada sie w jedna calosc i zobaczysz te wszystkie nedzne manipulacje. Uodpornisz sie i zaufaj mi jak bedziesz sluchac tych jego bzdetow bedziesz tylko usmiechac sie pod nosem.

Pewnie tak, na razie jest to trudne, sa momenty że czasem wierze z efaktycznie 4 razy sie upił, to chyba raz na półtora miesiąca..ale wiem że to kłamstwo, nawet powiedziałam cos takiego że jeszcze pół roku i wcale nie będzie pił, może ja tak na niego działałam ;-)

253

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu jego picie powinno cie interesowac tylko w sytuacjach kiedy sa u niego wasze dzieci. Reszta to juz nie twoja bajka, jestes bardzo wspoluzalezniona, nie bierz na klate rzeczy, ktore sa nie twoimi problemami. Slonce ty masz juz problem-jego z glowy i to, co on zrobi to jego sprawa. Powiem ci szczerze, ze manipulacje mojego exa wyplynely w mojej swiadomosci po jakis dwoch miesiacach kompletnego braku kontaktu z nim. Musisz nabrac dystansu, najpierw od niego a potem w swojej glowie.

254

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasia ty bredzisz - no wybacz ale inaczej tego nie nazwę
upił się TYLKO ...
czy ty widzisz twoje błędne postrzeganie rzeczywistości wynikające z lat życia z człowiekiem pijącym - uzależnionym
jako osoba współuzależniona nie dostrzegasz nawet tego
idź dziewczyno na terapię - zmień siebie, bo bez tego nie zmienisz swojego życia a przede wszystkim nie ocalisz SWOICH DZIECI

255

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witam, chcę złożyć papiery nie wiem czy od razu rozwód czy separacja? Troche mnie to przeraża.

256

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Witam, chcę złożyć papiery nie wiem czy od razu rozwód czy separacja? Troche mnie to przeraża.

Nikt Ci na to nie odpowie Kasiu. Sama podejmij decyzję.
Dlaczego dziś napisałaś tak krótko i stanowczo że chcesz złożyć papiery czy coś się stało co przechyliło szalę Twych wątpliwości?

Rozumiem to przerażenie. Strach przed zmianą, a wszystko może się jeszcze wydarzyć trzeba się tylko odważyć zrobić pierwszy krok.
I nic na siłę.

Jak sobie radzisz przez ostatnie dni nie odzywałaś się na forum? czytałaś i myślałaś? A może real odciągnął Cię od wirtualnych historii?

257

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu co cię przeraża?
podjęcie decyzji czy to, że tę decyzję podjęłaś
czy separacja czy rozwód to rozstanie
czy podjęłaś decyzję o rozstaniu z mężem i prawnym jej usankcjonowaniem ...

258

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Wg mnie separacja to otwarta furtka, rozwod to zamkniecie drzwi i pojscie do przodu.

259

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Fajnie że jesteście... nie pisałam ponieważ mam urwanie głowy w pracy, pracuję w szkole i początek roku zawsze jest ciężki. Radzę sobie jakoś ale najgorsze że nie możemy się dogadać w sprawie młodszej córki tzn mąż chce ja zabierać na noc w tygodniu w dzień który ona ma na poźniejszą godzine a ja na 8, gdzie tłumaczę że w tygodniu dziecko powinno spać w swoim łóżku, bo są lekcje itd. Nigdy nie broniłam mu kontaktu z córkami, wręcz przeciwnie ale powiedział mi ostatnio że on się źle czuje w tym mieszkaniu i nie będzie tu przebywał. Stanęło na tym że  nie zabrał małej tylko przyjechał rano. Już był niezadowolony,twierdził że mu bronię dziecka zabrać,że to jest parodia itd. Ja tak nie uważam. W kwestii dogadania jest coraz gorzej, nie potrafimy ustalić najprostszej sprawy, słyszę ciągle że wszystko mam na własne życzenie, że dzieciom rozwaliłam dom. Wiem że bywa na imprezach, tu i tam a przecież mu tak zależy i się zmienił, jak zapytałam to usłyszałam że nie będzie siedział w czterech ścianach sam. Przecież jak był ze mną to też nie siedział.Boję się rozprawy, pytań i jego odpowiedzi co do decyzji nie chcę być z nim.

260

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Nie boj sie, badz odwazna smile Swiat nalezy do odwaznych, przestam juz byc taka mala zastraszona myszka badz kobieta, ktora potrafi podjac dojrzala decyzje. To on sie powinien bac i najlepiej by bylo gdyby sad wyznaczyl jego wizyty z dziecmi, wtedy jak podskoczy to mu od razu powiesz gdzie jest jego miejsce. Mogl sie zachowywac jak facet a nie jak gnojek to by do takiej sytuacji nie doszlo. Przestan mu chodzic na reke i wchodzic do tylka, ty masz dzieci, prace i dom na glowie.... ale co najwazniejsze pozbylas sie juz wrzoda na tylku wink

Posty [ 196 do 260 z 327 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Nie dam rady już...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026