netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co robić? Nie dam rady już...

326 odpowiedzi57 838 wyświetleńzałożony przez kasia101978, 24.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Nie dam rady już...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 327 ]

131 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-08-15 17:26:34)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No i dobrze, nie pojedziesz też gicio,a łzy oczyszczają.

Też kilka łez uroniłam, ale nie płaczę już nad Nim, nad moją niemocą, opłakuję ten czas miniony, to co nigdy już nie powróci, swą naiwność i tchórzostwo, lata które mogły wyglądać inaczej.

Tak to prawda, że to ja jestem odpowiedzialna za swoje nieszczęście, mój M. śmiał się, że robię z siebie męczennicę, zawsze miał z czego się pośmiać i zawsze to było mało. Tylko ja nie umiałam powiedzieć dość!

Nie jestem w takiej sytuacji, jak Ty bardzo się bałam co będzie jeśli On powie spróbujmy, daj spokój. Nie powiedział i pewnie chwała mu za to. W końcu pomógł mi podjąć decyzję, szkoda, że dopiero teraz a nie kilka lat wstecz...
Nie mniej to trudne jak nie wiem co. Po 20 latach bycia mężatką przestać nią być...

Wolna 40-stolatka jaka jest? Gdzie jest jej miejsce? Wszystko to ogromne równanie z wieloma niewiadomymi a umysł już nie taki jak dawniej sad

132

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No właśnie, pomógł Ci a mój nie pomaga wręcz utrudnia, miał szans juz chyba 1000 i każdą zmarnował, pytam dlaczego miałoby byc teraz inaczej, mówi że zrozumiał błędy, że robił numery itd, chce wrócić a pytam co ze mną, gdzie moje uczucia, pisze smsa z wczasów "przykre że Cie nie ma z nami" , nie odpowiadam, bo co napisze że przykro mi było gdy wekedny się spełniał imprezując z kolegami, też to było przykre, mam 36 lat ,  17 lat małżeństwa dwie córki i co dalej robić...

133

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

trzeba zamknąć ten etap w swoim życiu. są tacy co z tego nałogu wychodzą gdy się dowiadują że przez to mogą stracić bardzo wiele czyli swoją rodzinę ale są i tacy co dalej w to brną. mojej koleżanki mąż wrócił do świata życia w trzeźwości zaś moje życie z  mężem alkoholikiem zakończyło się 5 lat temu po 20 latach małżeństwa. z każdego nałogu można wyjść ale najpierw trzeba tego chcieć. Jeśli pijak rzeczywiście chce się napić, to nie ma sposobu, by mu w tym przeszkodzić. Pijane dni zawsze mają swe jutra.Gdy wydarzy się coś złego, pije, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pije, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pije po to, żeby coś się działo.

134

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Zamknąć etap...tylko jak.On mną manipuluje, że chce dobra rodziny, budować nowy dom, moglibyśmy wyjeżdżać na wekendy, więcej ze sobą rozmawiać (jak więcej skoro nigdy nie rozmawialiśmy nawet nie umieliśmy), wszystko sobie mówić, ja już mu nie ufam, nie wiem czy kiedykolwiek bym zaufała, to jest bardzo trudne. We mnie jest z jednej strony jakaś nadzieja że może faktycznie facet się zmienił, że zrozumiał, ale z drugiej strony wiem że to na chwilę, że byłoby może dobrze w sensie że by nie wracał nad ranem, jakiś czas może kilka miesięcy, a potem znów by wszystko wróciło do normy, bo jak zapytałam go ostatnio czy nigdy już nie wróci pijany do domu , to zaczął się miotać i mówi że nie mówi że całkiem się nie napije, ale już nie będzie w takim stanie wracać, wiec chce sobie zostawiać otwartą furtkę,są dni kiedy wiem żwe nie chcę z nim być, a są takie że myśle że źle robię, dlaczego nie mogę się na nic zdecydować?

135

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kaśka krok w przód a nie myślisz ,czy on się zmieni. Stawiasz twarde warunki, albo je spełnia albo koniec. Jak mu zależy, to będzie je musiał spełnić albo koniec. Ja tak postawiłem mojej kobiecie. Spełni je to jest szansa na ratowanie związku, który zakończy sie ślubem. Albo wont z mojego życia.

136

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Właśnie, tylko tych szans miał już multum i żadnej nie wykorzystał, bo ja tylko gadałam, straszyłam itd. Teraz kiedy nie mieszkamy razem to niby zrozumiał...ale ja boję się znów mu zaufać, bo jakoś sobie nie wyobrażam abym mój mąż - dusza towarzystwa, imprezowy, nie lubiący siedzieć w domu nagle to polubił, o czym wtedy rozmawiać? Jak życ..

137

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Właśnie, tylko tych szans miał już multum i żadnej nie wykorzystał, bo ja tylko gadałam, straszyłam itd. Teraz kiedy nie mieszkamy razem to niby zrozumiał...ale ja boję się znów mu zaufać, bo jakoś sobie nie wyobrażam abym mój mąż - dusza towarzystwa, imprezowy, nie lubiący siedzieć w domu nagle to polubił, o czym wtedy rozmawiać? Jak życ..

Jeśli już mieszkasz sama, jego nie ma , a on niby zrozumiał. Acha, on lubi imprezować, tzn. że daj sobie z nim spokój. Faktycznie takie osoby się nie zmieniają, mogą na chwilę usiąść na dupie, ale do czasu. Powinnaś poznać nowego faceta takiego jakiego oczekujesz, jakiego sobie wymarzysz. Zpewnością on się pojawi w twoim życiu. Zadbaj o siebie, ciesz się każdym dniem. Myśl o sobie, wyobraź sobie jaka jesteś szczęśliwa, napisz na kartce jak wygląda twoje życie w przyszłości pisząc to jakby się to już dokonało.
A jego zostaw, niech żyje swoim własnym szczęściem i życz mu wszystkiego dobrego na jego ścieżce życia.

138

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Paulo, dziękuje za Twoje słowa.. ten pomysł z tą kartką bardzo mi się podoba. Jesteś wielki

139

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Paulo, dziękuje za Twoje słowa.. ten pomysł z tą kartką bardzo mi się podoba. Jesteś wielki

Dziękuję, Dziękuję .

140

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasiu poradzisz sobie - poradzisz ...
nie warto marnować życia z człowiekiem uzależnionym, który nie chce sam zawalczyć o siebie,
ty zawalcz o siebie i o dzieci
piszesz, że tobą manipuluje a ja myślę, że masz problem z ... współuzależnieniem, pomyśl o pomocy specjalisty
bo to jest bardzo trudne - poradzić sobie samej a jesteś moim zdaniem w miejscu zwrotnym swojego życia

141

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Inka, byłam w tamtym roku u terapeutki kilka razy, która stwierdziła że jestem współuzależniona, zaproponowała terapię grupową, ale oczywiście nie skorzystałam, bo przez tydzień czy dwa mój mąż był "grzeczny", to oczywiście odpuściłam, jak wiele innych rzeczy.Teraz patrzę na to inaczej że mogłam wcześniej reagować, oczywiście nie chciałam awantur bo dzieci itd, zawsze był ostatni raz...Myślę że sama teraz sobie dam radę...oby

142

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasiu super, że wierzysz - dam sobie radę
ale właśnie dlatego wesprzyj się terapią, tobie ona jest bardzo potrzebna ... i będzie
skorzystaj z tej możliwości to ważne

143

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Pomyślę nad tym ,ale jak zacznie się rok szkolny to wpadam w wir obowiązków, najgorsze jest to że jak męża nie ma to wiem że nie chce z nim być, że zrobił mi wiele złego,było też dobrze, ale nie umiem mu jakby powiedzieć wprost że to koniec, wczoraj dzwonił i pytał czy myślałam o jego powrocie, powiedziałam że nie, ale gdzieś ostatnio wyczytałam że osoby współuzależnione mają często problemy podjęciem jakiejkolwiek decyzji...

144

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu wierz mi ta terapia Ci się przyda, nawet jeśli nie rozejdziesz się z mężem. I nie przerywaj, najwyżej zmień grupę. Zrób to dla siebie, jedną jedyną rzecz.

145

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

ja byłam tylko ze trzy razy i to rok temu...indywidualnie

146

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu to wracaj na terapie, myslalam ze juz jestes na prostej drodze, bo troche mnie tu nie bylo. sluchaj kobieto jestem pol roku sama, ty nie bedziesz sama bo masz dzieci i powiem ci tylko jedno- decyzja ktora podjelam dala mi szanse na normalne, szczesliwe zycie. Poznalam mnostwo wspanialych ludzi, nawiazalam dwie przyjaznie, w tym jedna z facetem. Wszystko sie zmienilo. Ty sie nie boisz samotnosci- bo samotnosc jest stanem spokoju i rownowagi, ty sie boisz osamotnienia i spojrzenia wglab siebie- w czarna dziure!  Facet alkoholik nie rozwiaze za ciebie twoich problemow, popracuj nad soba z terapeuta dla siebie. Bycie samej nie jest wyrokiem, wyrokiem jest zwiazek z alkoholikiem- pamietaj o tym. Pozdrawiam.

147

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Teraz za parę dni mąż wraca z dziećmi, przed wyjazdem prosił jeszcze raz abym się zastanowiła nad daniem mu szansy...nie chcę .Boję się że nie będę umiała mu powiedzieć wprost..Nie wiem czy lepsza separacja czy od razu rozwód?

148

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasia101978 - skocz sobie do sklepu i kup sierpniowy nr "Sensu". Tam jest artykuł o tym, że czasami nie wiemy co zrobić i to jest dobry stan. Nie musisz podejmować teraz decyzji, możesz pobyć w tym stanie i popytać się siebie co dokładnie lubisz i jak. I tak potrwaj sobie w tym stanie. Za jakiś czas będziesz wiedziała. Trzymaj się.

149

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Oj to lece... zaraz kupię.Może tak decyzja sama przyjdzie.Najgorsze że mąż mnie naciska że chce wrócić...

150

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

To niech naciska. Ty nic nie musisz. Ty masz się czuć dobrze. Leć smile.

151

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu nie boj sie, badz silna przeciez juz sobie radzisz bez niego. Tu trzeba dzialac, poza tym jestes wspoluzalezniona od alkoholika moim zdaniem powinnas zglosic sie o wsparcie do jakiejs grupy bo sama zwariujesz. Na swiecie sa miliony kobiet, ktore kopnely w zad takich pseudofacetow. Zawsze ale to zawsze powinnas stawiac na pierwszym miejscu siebie i swoje dobro, w tym momencie pomoc i odizolowanie sie od toksycznego faceta, chociazby nawet dla dobra wlasnych dzieci ktore wyrosna na DDA. Twoim zadaniem jest pokazanie im, ze trzeba w zyciu sie szanowac i umiec podejmowac powazne decyzje. On bedzie trul ci doopsko bo on potrzebuje kogos na kim bedzie mogl rozwijac swoje pasozytniczne i toksyczne zachowania. Otworz szerzej oczy bo widze ze brakuje ci jednak dystansu. Tacy faceci sa slabi, pija i niszcza ludzi wokolo bo nie radza sobie sami ze soba. Nie badz ofiara psychofaga. Boisz sie byc singielka z dziecmi? Ja znam wiele kobiet, ktore ulozyly sobie zycie od nowa, znam kilka ktore tak oberwaly od zycia tak ze wola byc same. Dziewczyno pozbadz sie pasozyta zanim zmarnujesz sobie zycie do konca. Dwa blogi na ktore powinnas zajrzec to moje dwie glowy i uciekamy do przodu. Poczytaj o kobietach, ktore daly rade, czerp z nich sile i madrosc. Nie ogladaj sie za siebie tylko idz do przodu.

152

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Dziękuje naprawdę jesteś cudowna.Wiem że można zwariować miotam się z myślami, ciągle zmieniam zdanie, że może jestem za ostra w stosunku do niego, bo przecież nie był zły, były też dobre chwile. Mieszkaliśmy w domu w sumie nowym 8 lat, i wtedy kilkakrotnie chciałam odejsć od niego ale nie miałąm gdzie pozostawało tylko wynajecie mieszkania, były momenty że siadałam do komputera i szukanie...ogladanie itd, mijał dzień, dwa i mówię a to był pewnie ostatni raz...dzieci na wynajm? Z 200 metrowego domu a Pan będzie imprezował o nie...Następnie w grudnie podjęliśmy decyzje o budowie nowego domu, kupno mieszkania, szybki remont, wynajm swojego domu,i w lutym wyprowadzka do 60 metrowego mieszkania, i poszło w ciągu 3 tygodni mieszkania tam razem przelało się trzy razy wrócił pijany, myślał że będzie jak tam, ale tu chyba ta mała przestrzeń popchnęła mnie do tego kroku. Kazałałam się wyprowadzić, wycofałam z kredytu...wiesz co mi powiedział że zrobiłam to z premedytacją, to co od dawna chciałąm zrobić,jak mam się z tym czuć, po prostu tak wyszło, to mieszkanie i te trzy razy były już chyba kropką na I...On teraz mówi że ja to zaplanowałam, że poczułam się pewnie bo mam mieszkaniem, pewnie z tą pewnością coś jest..i zaczynam myśleć czy może faktycznie on ma rację...

153

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

I bardzo dobrze ze tak mysli co cie to obchodzi. Niech sie uzala nad soba, mnie moj ex powiedzial ze pije przeze mnie i podnosi na mnie reke bo sama sie o to prosze. Badz twarda ratuj siebie i nie sluchaj co ten skonczony debil mowi. Gdyby mu zalezalo juz by byl na AA i na terapii malzenskiej. Ta parodia faceta nie zasluguje zeby byc z kobieta. Nie sluchaj co on do ciebie mowi, w ogole olej to co on mowi bo on wymysla jakies beznadziejne argumenty zeby wpedzic cie w poczucie winy. Gosc jest nedzny do bolu a Ty chyba nie chcesz byc z kims takim. Wiem ze jest ciezko odejsc, zamknac ten rozdzial ale wiesz o tym ze alkoholicy to mistrzowie manipulacji i nie daj sie. Pamietaj badz uwazna i swoje wiedz. Badz tak wytrwala w swoim postanowieniu jak on w swoim chlaniu. Badz jak mistrzyni aikido odbijaj sile przeciwnika przeciwko niemu ???? Stawaj codziennie przed lustrem powiedz sobie ze sie kochasz i ze chcesz byc szczesliwa, ze dasz rade. Ja tak robilam, kiedy musialam przemieszkac dwa tygodnie z psycho i mialam watpliwosci. Siedzial obok mnie, zgrywal najlepszego faceta, chcial mi pokazac co trace. Nie stracilam nic a zyskalam swiety spokoj i przyjaciol.

154

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Wiem że jest mistrzem manipulacji, dzisiaj bart mi powiedział że nie raz go widywał na dyskotekach itd ale nie chciał sie wtrącać w moje małżeństwo, to chyba były jego delegacje..Maż mi pisze smsy typu cyt.: szkoda że rozwaliłaś naszą rodzinę, że nie chcesz dać nam szansy, moglibyśmy isc na terpaię małżeńską, są dzieci itd..czy po tylu latach spedzonych razem nie możemy usiasć, porozmawiać i sie dogadać, spróbować ratować nasze małżeństwo.Widzę że Ty sobie chyba już całkiem odpuściłaś...Przecież ludzie sie zmieniają tylko trzeba im pomóc ja chcę sie zmienić itd...dość mam tego już co on piszę.Rózne inne rzeczy, że ludzie nie z takich rzeczy wychodzą i żyja dalej i na koniec że to ja zdecydowałam o rozpadzie naszej rodziny! Tak sobie myslę że może zdecydowałam przez niego przecież, przez jego zachowanie.

155

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Droga Kasiu prosze Cie nie bierz na powaznie tych jego smsow emejli i innych bzdetow. Wiesz doskonale co sie stalo i dlaczego sie stalo i kiedys musialas powiedziec basta! Najlepszy mail jaki dostalam pare tygodni po rozstaniu z exem brzmial '' przez to, ze sie nie odzywasz do mnie czuje sie winny i takie tam''' Nawet nie odpisalam, tak mnie juz to z grubsza walilo. Nie boj sie konfrontacji z nim i badz twarda jak skala, nieugieta jak stal nierdzewna! Walczysz o siebie i swoje szczescie. Kazdy ma prawo byc szczesliwy, taki facet to pijawka wysysa z ciebie krew a ty powoli zapdasz sie w sobie i jeszcze nie mozesz sie od niego odczepic. Prosze cie nie wierz w takie bzdety, ze powinnas pomoc mu sie zmienic, dac mu szanse- to zalosne, przykre i tylko zle o nim swiadczy. W tym momencie nic nie jestes mu winna, zmarnowal ci kawal czasu i gdybys z nim zostala zmarnowal by ci cale zycie. Widze ze chyba jestesmy w tym samym wieku i wiesz co wydaje mi sie ze to najlepszy czas zeby zaczynac zycie od nowa smile Trzymam za ciebie kciuki!

156

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witajcie, wczoraj ok 24 wróciły moje córki z wakacji, m je przywióźł, wszedł, położył rzeczy i powiedział na razie i wyszedł. Zachował się jak obcy człowiek, napisałam mu smsa że mógł chociaż powiedzieć cokolwiek...w odpowiedzi którą dostałam napisane było...nie moge patrzeć jak zostawiam swoje dzieci, serce mi pęka, nie będę siedział ze łzami w oczach,po czym odp.że nie będę tego komentować, bo jak wychodził a dzieci były malutkie do 6 rano albo i dłużej to mu  serce nie pękało...co to znów znaczy, czy chce we mnie wzbudzić litość na dzieci...już sama nie wiem, mi też jest cieżko, w tych momentach, ale cóż ..

157

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Bidulek, szkoda ze wczesniej sie nie zastanawial co robi.Niepotrzebnie do niego napisalas, rozstajecie sie i nie powinnas bawic sie w sentymenty. Co chcialas uslyszec, ze cie kocha, ze przepasza i ze sie zmieni. Kobieto badz twarda smile On tylko czeka az zmiekniesz, pamietaj ze on nad toba litosci nie mial. Pozdrawiam.

158

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Właśnie, potem żałowałam, teraz dzwonil, że mu łzy poleciałay w windzie..itd, że myślał że sobie przemysle jak go nie będzie, że dam mu szanse ale widzi że ja totalnie go znienawidziłam, że co on był taki zły, że wszystko miałam, że szkoda rodziny, że przecież możemy ustalić i się dogadać jak żyć...znów mi zrobił mętlik..

159

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu ja wiem, ze w to wszystko wmieszane sa na prawde ciezkie emocje ale musisz nauczyc sie chronic sama siebie wlasnie przed takim niepotrzebnym rozkrecaniem spirali emocji. Zanim napiszesz do niego, zadzwonisz daj sobie czas i zastanow sie czy na pewno chcesz to zrobic. W tej sytuacji nie mozesz kierowac sie emocjami, tylko zdrowym rozsadkiem i umiec przewidywac konsekwencje swoich czynow.

160

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

czy oprócz żalu do niego , pamiętasz jakieś dobre cechy jego, za co go kochałaś?
Jak się zmienił naprawdę? Czym ryzykujesz. Zawsze możesz zawsze odejść, jeden jego wyskok

161

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No właśnie on tak mówi, że raz pójdzie i już będę wiedziała, tylko że po drodze coś sie wypaliło, chyba zresztą nie było nigdy dobrze, kilka razy miałąm sygnały zdrady, a 3 lata po ślubie miał romans do którego nigdy się nie przyznał, żal....pewnie że mam że zawsze wybaczałam, myślałam że będzie lepiej, teraz jak ktoś mnie zapyta co do niego czuje powiem nie wiem , bo naprawde nie wiem..czy się zmienił tego nie wiem, bo nie widze, raczej przez ten okres kiedy jestem sama, kilka razy przyjechal tzw .wczorajszy, bo kolega miał urodziny to był na meczu itd.On twierdzi że nie może mi pokazać że się zmienił bo nie mieszka z nami i tak w kółko.

162

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

On twierdzi że nie może mi pokazać że się zmienił bo nie mieszka z nami i tak w kółko.

Nie wypowiadam się, żeby go bronić, czy poradzić Tobie, bo mam identyczną sytuację. Ale ja to samo mówiłem jakiś czas temu żonie, jak można pokazać swoje niektóre zmiany, będąc daleko od siebie?

163

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

SM78 mój mąż przez 17 obiecywał poprawę, wyprowadzałam sie kilka razy i za każdym razem to samo...nie liczę na to że będzie lepiej ,na jakiś czas może, ale ja po prostu chyba przestałam go kochać, za dużo się wydarzyło złego...

164

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
beata_1980 napisał/a:

Kasia, glowa do gory... Polecam Ci skontaktowac sie z wrozka, a najlepsza wrozka, jaka znam, przyjmuje na wizyty w centrum Sosnowca. Na poczatku bylam sceptycznie nastawiona. Nie wierzylam, ze cokolwiek z tego, co mowila, sprawdzi sie. Ale sprawdzilo sie wszystko. Bylam w totalnym szoku. Po ciezkim rozwodzie i z dwojka malych dzieci jestem znowu szczesliwie zakochana. Wrozka mi to przepowiedziala i tak tez sie stalo. smile)) To jest nr do wrozki: 501 525 191

Beata jak wróżka?/? O czym Ty mówisz, ja chyba nie wierze w takie rzeczy..za daleko mam

165

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

SM78 mój mąż przez 17 obiecywał poprawę, wyprowadzałam sie kilka razy i za każdym razem to samo...nie liczę na to że będzie lepiej ,na jakiś czas może, ale ja po prostu chyba przestałam go kochać, za dużo się wydarzyło złego...

No to trochę zmienia postać rzeczy. Moja żona wyprowadziła się przez te 13 lat tylko raz i to na 2 dni. Więcej takich akcji nie było u nas. Z drugiej strony, też z 2 razy obiecywałem zmianę, ona też i po jakimś dłuższym czasie znowu wracała rutyna itd. Ja wiem, że teraz, jak dostanę szansę, to już jej nie spierniczę, bo teraz dopiero przejrzałem na oczy i wiem, co, jak powinno być (dzięki forum dużo się dowiedziałem). Potrzebowałem takiego kopa, jakiego dostałem. Ale ja to jestem ja. I niestety słowa, że przestałaś go chyba kochać, też takie usłyszałem od żony i to boli najbardziej, i to będzie najtrudniej odbudować.

166

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

a ja do tej pory nie mogę uwierzyć, że się kochało i nagle się przestało i mam pretensje do mojej b.żony ze nie daje nam szans bo ona już nie kocha. Jak nie chcesz walczyć to to nie ma sensu, To tak jak pisał thepass choćby nie wiem jaką zmianę wam zademonstrowali i tak jest po, bo już nie kochacie. Ja nie prosiłem swojej oto żeby pokochała, tylko żeby dała mi szanse na to by ją rozkochać. O jedną próbę, tak wiele na 12 lat z trójką dzieci. Współczuje ci życia z alko, moja b.zona jest z takiej rodziny i czasem myślę, że to z stąd jej zachowania, a teraz leczy się mną. Ja jestem za szansą, ale to twoje życie i 17 lat, ty wiesz co powinnaś zrobić.

167

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Mozna sie odkochac, czasami ludzie sa ze soba latami i po latach wspolnej rutyny, robienia sobie swinstw dochodza do wniosku, ze juz nie chca byc z dana osoba. Kazdy ma prawo do szczescia. Niedojrzali partnerzy sa jak dzieci, beda testowac duga osobe, sprawdzac jak daleko moga sie posunac cos w stylu malego chlopca czy dziewczynki, ktorzy chowaja sie mamie i robia jej psoty a w momencie kiedy mama znika z pola widzenia biegna za nia i chwytaja sie jej spodnicy. Dojrzaly czlowiek wie co to empatia i jezeli raz zranil, wiecej tego nie zrobi, co do meza Kasi to jest to taki maly chlopczyk, ktory niestety bedzie musial dorosnac.

168

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Zranił wiele razy, przez 17 lat żył w małżeństwie prowadząc kawalerskie życie, miał milion szans..teraz kiedy mieszka sam...zrozumiał, dostał kopa itd tak mówi i ja mam w to uwierzyć na jakiej podstawie, tyle razy zranił, zawiódł zaufanie, jestem na razie sama ,jest mi dobrze, jemu tak oczywiście źle bo przecież stracił stabilizację, w moim małżeństwie czułam się jak w układzie matka - syn..

169

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasia
jesteśmy w podobnej sytuacji, tylko po innych stronach. Chociaż ja nie robiłem takich numerów, jak Twój mąż, miałem inne wady, to moja żona mówi to samo co Ty. Kurcze, wy kobiety chyba macie to coś w sobie, wszystkie jak jedna.

170

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu 17 lat! Powinnas dostac zloty medal.

171

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No chyba tak, rzeczywiście myślę że on chce mnie wpędzić w poczucie winy, nie wiem może najlepiej byłoby złożenie papierów, o separacje bądz rozwód ...Już sama sie pogubiłam w tym wszystkim, z jednej strony myslę że może się zmieni, ale za chwilę wiem ile razy to mówił, wieczne telefony że wróci za chwile, godzinę, dwie i robiło się rano...

172

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Przepraszam, ze tak dopytam czytalam ze bylas modelka. Mozesz powiedziec cos wiecej, interesuje mnie ta tematyka. Moze sama nawet bym chciala sprobowac

173 Ostatnio edytowany przez phaya79 (2014-08-22 19:40:57)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
mika2106 napisał/a:

Przepraszam, ze tak dopytam czytalam ze bylas modelka. Mozesz powiedziec cos wiecej, interesuje mnie ta tematyka. Moze sama nawet bym chciala sprobowac

W pierwszej chwili pomyślałem ło matko wtf. Ale za chwilę te całe napięcie związane z tym wątkiem i rozkminianie czy gdzieś ja nie miałem tych cech męża Kasi, i czytam to i wszystko uleciało -txs big_smile

Katarzyno jesteś pewna, ale nie do końca- separacja. Ja zrobiłem błąd składając pozew o rozwód.

174

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kattyen napisał/a:

Mozna sie odkochac, czasami ludzie sa ze soba latami i po latach wspolnej rutyny, robienia sobie swinstw dochodza do wniosku, ze juz nie chca byc z dana osoba. Kazdy ma prawo do szczescia. Niedojrzali partnerzy sa jak dzieci, beda testowac duga osobe, sprawdzac jak daleko moga sie posunac cos w stylu malego chlopca czy dziewczynki, ktorzy chowaja sie mamie i robia jej psoty a w momencie kiedy mama znika z pola widzenia biegna za nia i chwytaja sie jej spodnicy. Dojrzaly czlowiek wie co to empatia i jezeli raz zranil, wiecej tego nie zrobi, co do meza Kasi to jest to taki maly chlopczyk, ktory niestety bedzie musial dorosnac.

Katyynen jak to świetnie ujełaś ,jestem pod wrażeniem smile (zgadzam się z każdym słowem)

175

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

No chyba tak, rzeczywiście myślę że on chce mnie wpędzić w poczucie winy, nie wiem może najlepiej byłoby złożenie papierów, o separacje bądz rozwód ...Już sama sie pogubiłam w tym wszystkim, z jednej strony myslę że może się zmieni, ale za chwilę wiem ile razy to mówił, wieczne telefony że wróci za chwile, godzinę, dwie i robiło się rano...

Kasiu ja swoje papiery złozyłam dwa dni temu ,dobrze wiem o czym mówisz mi mój m cały czas mózg pierze raz prosi raz straszy ,grozi ale ja pre do przodu nie poddaje się, życie mamy jedno, powodzenia

176

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Wlasnie to pranie mozgu jest najgorsze, ludzie uzaleznieni, niedojrzali sa mistrzami manipulowania w tym wpedzania w poczucie winy. Mama mnie okrzyczala to ja jej na zlosc rozbije sobie kolano zeby czula sie winna. Po pol roku od kopniecia w zad psychofaga i kontynuacji dwuletniej terapii widze jaka bylam slepa i zmanipulowana, jak pozwalalam soba pomiatac i na jakie rzeczy godzilam sie. Nigdy wiecej, powiem szczerze wole byc sama bo jest mi bardzo dobrze samej niz byc z kims kto uwlacza mojej godnosci, manipuluje mna i zle traktuje.Przyznaje sie szczerze, ze tkwilam w tym bagnie bo moje poczucie wartosci zostalo zdeptane do tego stopnia, ze wmowilam sobie ze nie dam rady, ze nikt mnie nie bedzie chcial, ze jestem stara, ze w tym wieku trzeba byc z kims, ze juz powinnam miec dzieci, rodzine itd. Moj ex podczas klotni by tak pewny siebie, ze mowil mi ze brakuje mi jaj zeby z nim zerwac. Dzieki antydepresantom, terapii wychodowalam sobie pare. Pol roku wczesniej bylam sama jak palec za granica, bez przyjaciol bo wszystkich stracilam, jedyna rzecza ktora mialam byla praca i terapia. Pol roku pozniej tu gdzie stoje teraz mam mnostwo nowych przyjaciol, wygralam z depresja, jestem szczesliwa,fotografuje,maluje, chodze do pubow, do kina na wystawy ze znajomymi, poznaje nowych facetow. Nie warto marnowac sobie zycia z pychofagiem, ktoremu zalezy tylko i wylacznie na wlasnym tylku. Zycie podobno ma sie tylko jedno i kazdy z nas ma prawo byc szczesliwym. Nie ma sensu ogladac sie za siebie, wyluskiwac dobre momenty i rozczulac sie na lzami jakiegos gnojka, ktory zmarnowal nam kawal zycia! I kiedy widze tutaj na tym forum jak wiele mlodych dziewczyn, kobiet poddaje sie praniu mozgu rece mi opadaja. Psychofag, ktos niedojrzaly czy socjopata zawsze znajduje sobie dobra, uczynna, mila dziewczyne bo wie, ze bedzie mogl po niej jezdzic jak po lysej klaczy, robic z nia co chce. Na poczatku bombarduje swoja miloscia, jest facetem idealnym po to tylko zeby ofiara sie w nim zakochala, zeby w swoim oddaniu, slepej milosci tanczyla jak jej zagra.To samo robia z facetami kobiety- to jest schemat, predator szuka swojej ofiary. Widze tu tylu swietnych facetow, dobrych, uczynnych, kochajacych, ktorzy sa gnojeni i niszczeni przez wredne zolzy, kobiety ktore doslownie uwlaszczaja slowu''kobieta''. Tu nie ma rozroznienia na facet - kobieta, to wszedzie dziala tak samo. Przez trzy lata moj ex psychofag wmawial mi, ze jestem psychiczna, ze wszystko jest moja wina, ze POWINNAM SIE ZMIENIC. Koniec z tym do cholery, kobiety jezeli facet traktuje was jak smiecia, poniza was wezcie sie w garsc i odejdzcie, jezeli was zdradza, klamie w zywe oczy nie badzce z kims takim. Przeciez to takie proste. Koniec z tym pasozytowaniem na dobroci i milosci. Jak mozna byc z kims kto swiadomie zadaje nam bol i jeszcze go kochac i plakac za nim. Taki czlowiek to emocjonalny sadysta. Dosyc tego masochizmu.

177

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
madziulek napisał/a:
kasia101978 napisał/a:

No chyba tak, rzeczywiście myślę że on chce mnie wpędzić w poczucie winy, nie wiem może najlepiej byłoby złożenie papierów, o separacje bądz rozwód ...Już sama sie pogubiłam w tym wszystkim, z jednej strony myslę że może się zmieni, ale za chwilę wiem ile razy to mówił, wieczne telefony że wróci za chwile, godzinę, dwie i robiło się rano...

Kasiu ja swoje papiery złozyłam dwa dni temu ,dobrze wiem o czym mówisz mi mój m cały czas mózg pierze raz prosi raz straszy ,grozi ale ja pre do przodu nie poddaje się, życie mamy jedno, powodzenia

Złożyłaś o rozwód?

178

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Chyba muszę przyjąc że podjęłam decyzję o rozstaniu i tego sie trzymać, ale po każdym jego gadaniu typu że rozwaliłam rodzine, że on kocha, że sznasa itd, znów zaczynam sie zastanawiać, ile w tym będę trwać nie wiem.

179

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Najtrudniej Kasiu poradzić sobie z poczuciem winy.
Ilekroć wracam do naszego wspólnego życia zadaję sobie pytanie czy zrobiłam wszystko, czy mogłam więcej, czego nie potrafię nie umiem nie rozumiem... do niczego mnie to nie prowadzi, tyle lat, nadziei, prób i ciągle nie to. Możemy zmieniać swoje postępowanie i liczyć, że będzie to miało wpływ... Możemy i tu się nasza rola kończy, bo nie możemy oczekiwać, rościć sobie praw do tego co ma chcieć nasz partner, co dla niego dobre.
Do tego dochodzi odpowiedzialność za dzieci, za ich ukształtowanie, przekazanie i pokazanie tego co właściwe i jak ocenić i jak wybrać co lepsze?
Wiem, że nie mam monopolu na dobro, mam tylko jego wyobrażenie, poczucie, jakiś system wartości ukształtowany też przez własne doświadczenia. I tu zonk. Brak komunikacji, porozumienia, widzenia tego samego w podobny sposób. I kto ma teraz rozstrzygnąć co dobre i złe?
Dlaczego m. zamiast przekonać mnie do swoich racji narzuca własne, dlaczego nie czyni nawet prób wyjaśnienia gdzie i dlaczego się mylę. 
Dlaczego lekceważy, odwraca się, kwituje uśmiechem i ocenia głupia jesteś...nieprzystosowana , niezorganizowana, może niemoralna, niepraktyczna. Ile ja mam tego "NIE"?
Zdecydowałam się na poszukiwania TAK, ale bez tego żyjącego obok NIE. Jestem zmęczona zaprzeczaniu, odgruzowywaniem, wstawaniem po upadku.

Jak bardzo można uwierzyć drugiemu człowiekowi, jak bardzo można ufać, że pragnie dla nas jak najlepiej, I skąd wiedzieć że jego najlepiej to to samo.
Nie rozumiem intencji mojego M., a może właśnie je zrozumiałam...

Pogodzić się teraz se stanem rzeczy, nie winić i nie karać za marzenia. Ufać, że idę w stronę Światła.

180

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Najtrudniej Kasiu poradzić sobie z poczuciem winy.
Ilekroć wracam do naszego wspólnego życia zadaję sobie pytanie czy zrobiłam wszystko, czy mogłam więcej, czego nie potrafię nie umiem nie rozumiem... do niczego mnie to nie prowadzi, tyle lat, nadziei, prób i ciągle nie to. Możemy zmieniać swoje postępowanie i liczyć, że będzie to miało wpływ... Możemy i tu się nasza rola kończy, bo nie możemy oczekiwać, rościć sobie praw do tego co ma chcieć nasz partner, co dla niego dobre.
Do tego dochodzi odpowiedzialność za dzieci, za ich ukształtowanie, przekazanie i pokazanie tego co właściwe i jak ocenić i jak wybrać co lepsze?
Wiem, że nie mam monopolu na dobro, mam tylko jego wyobrażenie, poczucie, jakiś system wartości ukształtowany też przez własne doświadczenia. I tu zonk. Brak komunikacji, porozumienia, widzenia tego samego w podobny sposób. I kto ma teraz rozstrzygnąć co dobre i złe?
Dlaczego m. zamiast przekonać mnie do swoich racji narzuca własne, dlaczego nie czyni nawet prób wyjaśnienia gdzie i dlaczego się mylę. 
Dlaczego lekceważy, odwraca się, kwituje uśmiechem i ocenia głupia jesteś...nieprzystosowana , niezorganizowana, może niemoralna, niepraktyczna. Ile ja mam tego "NIE"?
Zdecydowałam się na poszukiwania TAK, ale bez tego żyjącego obok NIE. Jestem zmęczona zaprzeczaniu, odgruzowywaniem, wstawaniem po upadku.

Jak bardzo można uwierzyć drugiemu człowiekowi, jak bardzo można ufać, że pragnie dla nas jak najlepiej, I skąd wiedzieć że jego najlepiej to to samo.
Nie rozumiem intencji mojego M., a może właśnie je zrozumiałam...

Pogodzić się teraz se stanem rzeczy, nie winić i nie karać za marzenia. Ufać, że idę w stronę Światła.

181

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

renesans , zawsze tak pieknie piszesz... dziękuje

182

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Wczoraj do południa maż zadzwonił jakie mam plany itd, dodam że nie mamy ustalone kiedy on bierze dzieci, chce to z nim ustalic, kiedy mu to powiedziałam mówi że bez sesnu jakieś sztywne dni, on niby chce jak najczęściej przyjeżdzać i zabierać, tylko wygladało to przez ten ostatni czas tak: mąż np  dzwoni w tgodniu co robimy że może przyjezdzie i zabierze dzieci (basen,rower itd), a wekend też nie wiadomo na ile zabierze, zabierał np w piątek dwie godz, sobota cały dzień wieczorem odwozi..itd.Mieszka on u mamy na razie jego mama jest alkoholiczką jak nie pije to jest ok, ale teraz często wpada w swoje ciągi po 3- 4 tyg więc tam z dziećmi nie pojedzie spać. Kilka razy wyjechał na wekend do hotelu ale ile tak można. Teraz przyjdzie rok szkolny i mówie że ustalimy on jeden wekend ja drugi od piątku do niedzieli, a ja nie mogę nic zaplanować czy w stosunku do niego z dziećmi czy do siebie, bo nie wiem kiedy on przyjedzie, mam wrażenie że przyjeżdza wtedy kiedy mu pasuje. Jak to widzicie? Wracając do wczorajszego telefonu, pytał czy pójdę z nim wieczorem na kolację ja mówię zę nie mam z kim małej zostawić bo starsza córka u koleżanki, to on aha to może w niedzieli usiedlibyśmy i porozmawiali ( ciekawe o czym), ja mówię że zobaczymy, a on ż emoże wieczorem z winkiem przyjedzie czyli wczoraj, tel był ok 11 rano, od tej pory ani winka ani jego ani tel. Starsza córka mówiła że dzwonił do niej ok 17 że jest z kolegami na kładach...

183

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Ja mysle, ze sam fakt iz odpowiedzialas mu, zapytana czy chcesz isc z nim na kolacje za nie masz z kim zostawic dziecka zamiast powiedziec mu NIE. Powoduje, ze wlasnie opadly mi rece. Powodzeniu Kasiu, najwyrazniej 17 zmarnowanych lat to za malo zeby wyrosla ci para jaj. Baw sie dalej w kotka i myszke, pozwalaj mu sie dalej tak traktowac. Milej niedzieli.

184

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Ja zwróciłam uwagę na to: "od tej pory ani winka ani jego ani tel.


Chciałabyś z nim winko pić?
Zgadzasz się żeby on się napił , czy Ty chciałabyś się napić? ( niczego nie sugeruję kasiu, to tylko zapaliła mi się lampka)

185

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Nie o to chodzi żeby się z nim wina napić, tylko pokazuje co robi, do czego dąży. Tak czy inaczej czeka mnie rozmowa z nim na neutrlanym gruncie, bo w domu dzieci itd, chcę się z nim spotkać i ustalić jak dalej to wszystko poukładać, bo chyba nie mozę mieszkać u mamy któa pije bo nie ma gdzie zabrać dzieci, i to jego dzwonienie kiedy chce i kiedy się wyśpi..dzisiaj jeszcze nie wstał chyba

186 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-08-24 11:43:21)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu, a ja u Was widzę ogromny problem z komunikacją. Jeżeli tak było całe życie ( a pewnie było) to wcale się nie dziwie, że Wasze drogi co chwile się rozchodziły.

Komunikacja to podstawa dobrego związku.

187

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu czy nie rozmawiałaś już wiele razy?  Co innego robić a co innego mówić.

To on powinien zadbać o to co będzie i jak będzie robił po rozstaniu. Chcesz załatwiać jego sprawy? Opiekować się? Matka źle się nim zajmuje? A co z Tobą?

188

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasia
jesteś od niego strasznie uzależniona a może współuzależniona...wiesz o tym prawda? Przecież plan wychowawczy można ustalić emailem, wysłać mu propozycję, co więcej chcesz ustalać? Jeśli ma dzieci nie barć do matki bo uważasz, ze tam nie powinny być to niech wynajmie mieszkanie. Ty po prostu chcesz się z nim spotkać, słuchać, ze się zmieni (oczywiście się nie zmieni na dłuższą metę bo przecież nie chce) ale Ty się chcesz karmić tymi resztkami nadziei.

189

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Chodzi o dzieci, najgorsze jest to że on dzwoni kiedy mu pasuje, wczoraj cały dzień się nie odzywał, bo koledzy pewnie dzisiaj do tej pory cisza, dzieci muszą mieć jasno określone dni kiedy będą spędzać z ojcem i miejsce do tego. Komunikacja zerowa.

190

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

kasia
to przygotuj plan wychowawczy, można email-em. Ustalasz widzenia z ojcem, nie musza być sztywne ale mogą. Można? I tak w rozmowie do niczego nie dojdziecie.

191

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

a Ty jak widzę jesteś w dalszym ciągu uzależniona od jego nastrojów, telefonu, zadzwoni nie zadzwoni. Lubisz tak żyć?

192

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

właśnie wczoraj tak pomyślałam, przygotuje taki plan, pewnie ciężko będzie się dogadać, nie wiem co on sobie myśli, jest niedziela po 14 nadal cisza, i co mam dzieciom powiedzieć muszę sama im czas zaplanować. Właśnie tego chcę uniknąć aby dokładnie było ustalone że w ten wekedn on ma dzieci itd..ja w drugi

193 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2014-08-24 14:37:46)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasku, musisz sobie uświadomić, dla siebie i dzieci, ze z nim niczego nie ustalisz. Nawet jak on się zadeklaruje, to i tak w umówionym dniu cos mu wypadnie.

Sama jestem samotna mama od niedawna. Mój były partner nie opuścił ani jednego dnia, w którym przypada jego opieka nad córka. Nawet w te dni wychodzi wczesniej z pracy, by spędzić z dzieckiem więcej czasu.

194

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Dlaczego uważacie,  że z Nim nic nie ustali?
Jest to możliwe,  wystarczy spotkać się,  porozmawiać na spokojnie i ustalić wszystko kompromisowo,  bez rozkazu, nakazu. Potem konsekwentnie trzymać się planu.

195

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Nie ustali, bo on nie dotrzymuje terminów. On pewnie się zgodzi na jakaś formę kontaktów, ale będzie to wyglądało tak, ze ona czeka z dziećmi, a on się nie pojawia, bo wypadła mu impreza. A innego dnia akurat nie będzie miał innych planów, to spontanicznie będzie chciał wpaść.

Posty [ 131 do 195 z 327 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Nie dam rady już...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026