netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co robić? Nie dam rady już...

326 odpowiedzi57 837 wyświetleńzałożony przez kasia101978, 24.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Nie dam rady już...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 327 ]

66

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak jest, wczoraj się grzecznie zapytał czy może przyjedzie wieczorem na kolacje , winko itd.Kiedy się nie zgodziłam znów powiedział że potraktowałam go jak dziada , nie ma gdzie mieszkać. Bo teraz w porównaniu z tym co robił to nie było najgorzej , ale właśnie wystarczyło to że znów przyszedł rano i wszystko pękło co nawarstwiało się przez lata.Chyba przestałam go kochać, dziwnie na mnie działa jego obecność.Jestem nerwowa, zaraz się unoszę nie umiem z nim rozmawiać już. Powiedział wczoraj ze przeze mnie dom rozbity, dzieci, wszystko, mieliśmy się budować itd on zrozumiał a ja nie chce juz...dlaczego ?

67 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-18 16:13:26)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Pewnie dlatego, że sie zmienił (zmienia sie) dla Ciebie i dlatego straciłaś do niego pociąg ;p

68

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tylko wydaje mi się że ludzie w tym wieku nie są w stanie się zmienić, może na chwile wyhamuje z zachowaniem, ale za miesiąc dwa będzie to samo, i znów powie nie wiem jak to się stało...Nie chcę juz tego przeżywać ponownie.On nie może zrozumieć że coś sie wypaliło..

69 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-18 16:25:15)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Jak sie coś "wypala" to mało która kobieta wierzy w zmiany i nie jest to związane z wiekiem, a emocją. Jest to typowy schemat "wyparowania" uczuc. Teraz moglby byc i najlepszym człowiekiem na swiecie, a i tak nie bedziesz go chciała.

70

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No właśnie, dokładnie tak jest... wiem ze gdyby wrócił to było by wszystko udawane, czy warto tak żyć?

71

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Niekoniecznie byłoby to udawane (pewnosci nie mozna miec nigdy), ale na ten moment tłumaczysz sobie to w taki sposob, ktory odpycha.

72

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasia znalazłaś w sobie siłę, o której kobiety porzucone, zdradzone, oszukane marzą latami i jej nie znajdują.
Czytam słowa kobiety, która powoli widzi światełko w tunelu, bo przestała się czołgać i patrzeć na wszystko przez pryzmat faceta.
Musisz wzmacniać siebie, by być silna dla siebie. I niezależnie czy będziesz z mężem czy nie ta siła pozwoli ci iść dalej.
Nie zaprzepaszczaj tego, nie teraz gdy zaszłaś już tak daleko. Być może to ty dorosłaś, a on pozostał ciągle dzieckiem.
Dobrze zrobiłaś, że nie pozwoliłaś wrócić mężowi, czy na chwilę czy na zawsze to czas pokaże. Zobacz jak to jest być panią samej siebie. Ma być dobrze tobie, a nie jemu. I nie daj sobie wmówić, że wina leży po twojej stronie, bo to zwykły szantaż emocjonalny.

73

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Pięknie to napisałaś, czasem myślę że więcej pomocy uzyska się od ludzi których się nie zna.Ciągle jestem wewnętrznie rozdarta, ale jego czyny wskazują mi właściwą drogę. Zupełnie go nie rozumiem, miał w poniedziałek przyjezdzać po dziecko zawozić do szkoły i odbierać.W niedzielę powiedział że nie da rady rano ale że przyjedzie ok 15, niestety zadzwonił ze nie da rady.. praca.Jego zachowania nie pokazują ze mu zależy, wręcz przeciwnie, utwierdza mnie w przekonaniu że dobrze robię.Czas pokaże, on nie bardzo wierzy że to się dzieje naprawdę, bo zawsze było tylko straszenie itd..

74

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witaj Kasiu, to swietnie, ze wybralas siebie. Po co tkwic w czyms takim i jak dlugo mozna dawac nabierac sie na takie nedzne mamienie. Nie masz juz sily patrzec sie na gada, bo masz juz dosyc zobacz jak on cie traktowal? Przeciez to jest gowniarz, do piaskownicy z takim kolesiem a nie do malzenstwa. Sama po sobie wiem, ze jest ciezko ale tylko na poczatku bo za duzo rozkminiasz ale to przechodzi. Czlowiek w koncu budzi sie do zycia bo psychofag juz nie ssie z niego energii zyciowych. Ten gosc to nedzna podroba faceta, wykorzystal twoje czyste intencje, twoja milosc a teraz zachowuje sie jak szczeniak. Zaslugujesz na prawdziwego faceta a nie na takie cos. Trzymaj sie dzielnie i wiedz jedno, ze jestes niesamowicie silna osoba. Podjecie takiej decyzji i trwanie w niej to nielada wyzwanie, wygrana jest swiety spokoj i otwarta droga do prawdziwego szczescia.Nie daj soba manipulowac bo pamietaj, ze raz wrocisz i zrobi z toba co bedzie chcial-zawsze tak jest! Pozbadz sie tego psychofaga raz na zawsze.Pozdrawiam!

75

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak myślę , że jakbym wrócił to już by było ciężko..Poza tym czy warto żyć w związku dla kasy, zabezpieczenia i dzieci? Co z uczuciami, emocjami, szczęściem.Boję się że zostanę sama.. to mnie przeraża

76

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Ja tez sie balam a teraz powiem szczerze jak sobie przypomne ten caly syf to sie ciesze, ze jestem sama. Wiem, ze kiedy ma sie dzieci i wydatki jest ciezej ale nic nie zastapi Ci spokoju, wtedy mozna myslec i zastanwaic sie co zrobic ze swoim zyciem. Jak wydobrzejesz i wyciagniesz wnioski to nie jeden facet sie jeszcze znajdzie, tylko odrob lekce bo wpadniesz w ta sama pulapke.

77

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Właśnie, wydaje mi się że nic już przede mną, dwoje dzieci, córka prawie dorosła, druga 8 lat. Niby mam mieszkanie , dom, pracę stałą, ale czuję pustkę.Może za bardzo się nakręcam ta całą sytuacją, po każdym smsie od męża nie wiem co mam robić, on pisze że jesteśmy najważniejsze, że przemyślał itd.Z drugiej strony przypomina mi się jak mnie zostawiał w chwilach kiedy go potrzebowałam , małe dziecko, jedno czy drugie, wracanie nad ranem.. to wiem że nie chce z nim być..już tyle razy chciała odejść, ale zawsze brakowało tej odwagi, teraz sytuacja z tym mieszkaniem które kupiliśmy na czas budowy nowego domu, rozwiązała mój problem, poczułam się stabinie, może dlatego wszystko było kwestią czasu, żeby to runęło..

78

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak bo lepiej jest byc z byle Kim,byle nie byc sama. Wroc do niego. Zycze powodzenie ???? albo popracuj nad soba swoim poczuciem wartosci. Pozdrawiam

79

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu poczytaj forum, ile jest tutaj kobiet,które czują to, co ty...
każda z nas boi się pustki, samotności...nie ty jedna
to jest strach - strach przed nieznanym

moje przyjaciółki, które to przeszły są najlepszym dowodem na to, co jest potem... a jest życie, lepsze życie

czas w którym dokonuje się zmiana jest ciężki, bardzo ciężki ale należy dać sobie szansę, nie poddawaj się ...
mężowi pali się grunt pod nogami, będzie walczył swoimi sposobami, bo przecież miał wygodnie twoim kosztem, zmień swoje życie na takie jak potrzebujesz

80

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

A co o tym wszystkim mówi twoja rodzina, znajomi ? wspierają Cię ?
trzymaj się i bądź twarda.

81

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Rodzina wspiera, ale raczej starają sie nie wtrącać, bo nie chcą niczego dordzać. Mam dwie bliskie przyjaciółki , któa sa ze mną zawsze wiedzą cos się dzieje w moim małżeństwie, i starają się wspierać że dobrze zrobiałam , obym tylko wytrwała w tej decyzji...

82

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witam, dalej trwam w swoim postanowieniu, mąż cały czas czas pisze ze sie zmienił, że zrozumiał, ze ja chce rodzinię rozwalić, czuje że to moja wina, znów mam zachwiania co robić...

83

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witaj. To nie Ty rozwalasz rodzine, to on sukcesywnie doprowadzal do jej rozpadu a Ty chcialas temu zapobiec kosztem dzieci i swojego zdrowia. Pozdrawiam

84

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witam po krótkiej nieobecności. Moja sytuacja nadal jest bez zmian (tzn mieszkam sama). Tydzień temu wróciłam znad morza, gdzie pojechałam sama z córkami. Mąż przed moim wyjazdem długo mnie prosił, znów manipulował, obiecywał poprawę i zmiany.Chciał jechać z nami, nie zgodziłam się.Wczasy były super.Po powrocie mieliśmy rozmowę, w której znów chcial szansy, aby do mnie mógł wrócić, znów to samo że teraz zrozumiał, co stracił, że dostał porządnego "kopniaka" i nauczkę, że może mi obiecać że nie będzie rannych powrotów itd, że mamy dzieci, dlaczego ja przekreślam nasz związek i rozwalam rodzinę. Wzbudza we mnie poczucie winy, mówi że dla dzieci powinniśmy być razem, że zbudować nowy dom..Znów zaczynam się łamąć, czy możliwe jest aby facet się zmienił, czy dałoby sie teraz normalnie żyć.Poza tym przez okres tych kilku miesięcy poznałam nowych ludzi, widzę że mozna żyć inaczej, że są facecie którym by na mnie zależało gdybym chciała...znów ta bezradnosć mnie dopada..

85

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

witaj,
bezradność jest niebezpieczna...
ale ty nie jesteś - bezradna
świetnie sobie radzisz wink i trzymaj tak dalej

86

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak może radzę, finansowo, psychicznie może też nie jest najgorzej.Tylko boję że się może nie zrobiłam wszystkiego by ratować ten związek, tylko dlaczego mąż mając tyle szans dopiero teraz niby przejrzał na oczy, bo ciągle tylko straszyłam itd teraz kazałam mu odejsc i pewnie on sie boi...ja boję si etego że nawet gdybym do niego wróciła to nie będę umiała z nim żyć.

87

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

to nie wracaj...
żyj tak jak teraz, nie przyspieszaj nic na siłę

88

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Ostatnio maż powiedział że ma jakieś mieszkanie które kolega miał puste i moze tam mieszkać ale po wyremontowaniu. Pytał mnie czy ma remontować czy moze wrócić do nas, czy ja nie widzę juz żadnej szansy na to żebyśmy byli razem itd powiedziałam że nie, to on że się zmienił , ze nigdzie teraz nie chodzi że mozę mi zadeklarować itd. Czy faktycznie moze być ..?czy to tylko jego gierka

89

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Chyba znów sie zaczynam łamać, on pisze smsy, ja odpisuje, smsy typu "czy Ty już wszystko przekreśliłaś", nas, naszą rodzinę, dzieci... i wraca znów to poczucie winy, za to że nie chce być znowu z nim, czekać do rana, czuję zę sobie wmawiam ze może nie chodził tak często, że w sumie sie starał, wyremontował to mieszkanie w którym ja zostałam a mieliśmy się budować miało on być przejściowe... nie wiem trochę sie pogubiłam, nie chce być z nim , ale przerasta mnie poczucie winy ze może nie wszystko zrobiłam żeby ratować naszą rodzine....

90

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

witaj kasiu, dlaczego masz takie poczucie winy ze ty zostawiasz męża, wmawiasz sobie ze ,,może nie tak często chodził,, , ale to on was zawsze zostawiał, on niszczył to małżeństwo,
cokolwiek nie zrobisz to zawalcz o siebie, bo cale zycie tylko CZEKASZ na niego i raczej się nie doczekasz nigdy, to taka głupia nadzieja,
dzieci masz duże, dobra prace, korzystaj z zycia, masz dom, pieniądze,
a masz spokój? nie masz bo ciagle twój maż imprezuje, pije, przecież tak się nie da zyc,
sama ze wszystkim jesteś od zawsze, wiec po co jeszcze masz dalej niańczyć męża, nie masz dość?

91

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Właśnie tak jest , tylko w grudniu już niby obiecał ze bedzie ok, kupiliśmy mieszkanie dom wynajety na czas budowy nowego , wszystko układało się fajnie.Remont mieszkanie przeprowadzka, i na tym mieszkaniu znów trzy razy wrócił pijany, więć powiedziałam żeby się wyprowadził, tak zrobił.Potem nerwy, szybki podział majątku i tak zostało.Teraz mąż ma pretensje ze remontował mieszkanie a ja mu kazałam sie wyprowadzic i teraz dom wynjety, on nie ma gdzie mieszkać itd. Ze pewnie od dawna chciałam to zrobić tzn odejsc od niego a teraz po prostu nadarzyła się okazja i to zrobiłam. Myślę czy nie głupio wyszło , ale kiedy mieszkaliśmy w naszym domu kilka razy ja szukałam mieszkanie do wynajęcia, ale potem nerwy mijały i pomyślałam dlaczego ja z dziecmi mam isc na wynajęte a on w domu.

92 Ostatnio edytowany przez a0000 (2014-07-31 10:45:45)

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

hej. Nie wiem na jakim etapie alkoholizmu jest twój mąż, ale ważne jest, abyś uświadomiła sobie że on się nie zmieni. Może na chwilę, na rok czy dwa miesiące. A potem będziesz miała na zmianę wzloty i upadki do końca życia, zero bezpieczeństwa.
Zmiana jest możliwa, ale szczerze mówiąc jest nikła, bo do tego trzeba pracy , chęci , wytrwałości. A z chęcią i z uświadomieniem sobie problemu przez pijącego jest najgorzej, oni najczęściej nie widzą albo udają że nie widzą problemu i nie chcą się leczyć. Oczywiście to moje zdanie.
Ku przestrodze przytoczę historię z mojej bliskiej rodziny. Mąż mojej ciotki jest alkoholikiem. Już przed ślubem miał problem z alkoholem, ale moja ciotka nie widziała świata poza nim. Aby udowodnić jej i innym, że się zmieni (już wtedy powinna zaświecić się jej ogromna czerwona ostrzegawcza LAMPA!) podpisał roczną krucjatę..
Ciotka i wujek mają dwie córki , dziś już prawie dorosłe. Gdy dziewczyny dorastały, ciotka przychodziła do mojej mamy( a swojej rodzonej siostry) z płaczem, że chce rozwodu, bo okazało się, że jej mąż ciągle ma ten sam problem. Jedna z córek mojej ciotki w wieku 15 lat(!) wyprowadziła się z domu do swojego chłopaka, gdzie mieszka do dziś. Ciotka płakała, że dziecko się od niej oddaliło i razem zastanawialiśmy się, co ta młoda taka niepokorna. A potem problem zaczął wychodzić poza ich dom. Zaczął się dramat - wujek upijał się do nieprzytomności, ciotka zbierała go sinego leżącego spod sklepu. Potem jakby nigdy udawali, że się nie stało, JUŻ MU PRZESZŁO, TO BYŁA CHWILOWA SŁABOŚĆ. Potem kolejna akcja - ludzie ze wsi w karetkę, bo myśleli, że zapił się na śmierć, a ciotka biegała, płakała i jeździła z nim po szpitalach. Kilka dni później trzeźwiał, oblewał się perfumami, zakładał najlepszą koszulę i przyjeżdżali z ciotką w gości, znowu śmiejąc się, że to nic takiego. Kilka miesięcy trzeźwości, znowu to samo - on dostaje przymusowe zwolnienie za przychodzenie po pijanemu do pracy, a całą kasę, którą dostał na do widzenia, chowa w woreczkach w ziemi w doniczkach po kwiatach, żeby mieć na wódkę... Zamyka się w domu, pije całymi dniami, wyzywa i znieważa wszystkich. A potem na jakiś okreś znowu jest "dobrze". Wuj zadłużył się , bo miał masę wizji interesów, których nigdy nie zrealizował. Miał iść na leczenie, nie poszedł. Po co ? JAKI PROBLEM? on nie ma problemu. 
Moja matka widząc nieszczęście i co najgorsze zmianę swojej siostry z radosnej w cyniczną kobietę, próbowała jej pomóc, rozmawiać, tłumaczyć, namawiała ją do rozwodu, że po co jej taki chłop co nie dba i ma w nosie rodzinę? Nic nie skutkowało. Rozmowy z jej mężem, też nic. Skończyło się na tym, że ciotka nie odzywa się od ok. roku do mojej matki.

93

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

napisałam to, aby otworzyły ci się oczy. Brak bezpieczeństwa i huśtawka emocjonalna są twoim celem ? Chyba nie.

94

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak huśtawka emocjonalna była raz nie odzywałam się przez kilka dni, tydzień , potem sielanka i  tak wkółko.Tylko mój mąż nie doprowadzał się aż do takiego stanu, pił np na imprezie lub jak wychodził, i na drugie dzień było ok. Dbał o rodzinę podróżowaliśmy itd mieliśmy pieniądze ale chyba po drodze coś sie wypaliło ... i ta jego niesłownosć.Teraz od marca mieszkam sama, jest w miarę ok, są  momenty zwątpienia itd, ale on teraz niby nigdzie nie chodzi itd powiedział ze nie musi pić , chodzić bo go to nie interesuje że rodzina jest najważniejsza skoda że nie dla mnie tak powiedział....

95

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

tak, ale widzisz, w powyższym przykładzie też były obietnice i starania,ale z czasem jeszcze gorsza codzienność. Chodziło mi o zobrazowanie ci narastającego problemu alkoholizmu.

96

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu, jego słowa o tym, że to Ty chcesz rozwalić rodzinę świadczą dobitnie o tym, że NIC nie zrozumiał i W OGÓLE się nie zmienił.
Dopóki będzie tak mówił, dopóki nie dostrzeże że żeby coś odbudować, to trzeba mieć na czym - nie miej wątpliwości, że jeśli dasz mu wrócić to za dwa miesiące będzie powtórka z rozrywki.
Gdyby sam z własnej woli poszedł na terapię, przestał pić, nauczył się odmawiać kolegom, a jego słowo byłoby coś warte (nie że "nie dam rady" co drugi raz) i wytrwał w tym z rok, to MOŻE można byłoby zacząć myśleć.
Tymczasem on żyje ciągle w tej swojej iluzji, w której może i coś drobnego przeskrobał, ale karę, która go za to spotyka uważa za znacznie za dużą. W związku z tym uważa, że to jemu dzieje się krzywda. Jemu, nie Tobie, nie dzieciom. Nie widzi wpływu, jaki to, co robi ma na innych. Częścią iluzji jest to, że on wierzy że będzie umiał sobie sam poradzić ze swoim problemem. Ale nie poradzi sobie, nie bez terapii, nie bez radykalnej zmiany podejścia, a tej nie widać. Czy powiedział Tobie i  starszej córce że rozumie że Was skrzywdził? Czy powiedział że rozumie dlaczego nie masz do niego zaufania i że na ten brak zaufania sam sobie solidnie zasłużył?
Pomyśl ile razy obiecywał poprawę. Wracał nad ranem obiecując poprawę raz na ile, miesiąc dwa tygodnie, tydzień? Uśrednij z grubsza.
Gdyby to było raz na miesiąc, to np. przez 8 lat dostał około 100 szans. Przez cały okres Waszego związku pewnie  dużo więcej. ŻADNEJ nie wykorzystał. Kiedy będzie następnym razem mówił o szansie, rzuć mu tą liczbą w twarz (albo w ucho jak telefonicznie smile) i zapytaj dlaczego masz uważać że tym razem będzie inaczej.

97

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Wszystko się zgadza, ja może byłam za słaba żeby wcześniej odejsć, nie miałam też gdzie. Mąż dostawał rzeczywiście bardzo dużo szans, ale po tygodniu czy dwóch wszystko wracało do normy, zadzwonił kolega, czy wracając już do domu spotkał kogoś z kim posiedział do 5 rano.Zyłam jego życiem, planowałam pod niego, on może teraz widzi problem ale dlaczego wciąż pisze że ja wszystko rozwaliłam, że nie rozumie dlaczego nie chcę mu dać szansy. Bo przecież teraz nic takiego nie zrobił w porównaniu z tym co robił wcześniej, nie wrócił o 6 tylko o 4 ;-), poza tym on się stara, zarabia, chciał budować nowy dom, abym miała wszystko...

98

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

zastanawiam się na ile masz świadomość, że teraz walczysz o swoje życie ... i tak łatwo możesz je ... przegrać, dzieli cię tylko jeden krok - jeden krok ... naiwności

99

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

No właśnie boję że znów uwierzę w jego zagrywki i dam szansę... ale potem już będę za słaba na rozstanie...

100

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

musisz być konsekwentna i trzymać się tego. życie potrafi weryfikować. to co wyrabia twój mąż to czysta manipulacja. bądź stanowcza w tym co robisz.

101

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Staram się myślę że mi się to uda, zabrał na ostatni weekend dzieci do znajomych nad jezioro i tam się upił ..więc nic chyba się nie zmieniło. Jego myślenie że wszyscy tak robią, bo jest weekend, koledzy ale  przecież dzieci na weekend zabrał, to znów źle ale upił sie dopiero wieczorem...przecież raz w tygodniu się upić wg niego to nic takiego nikomu nie robi...

102

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu wszystko to przeżywałam będąc z nim, jednak nie będąc też o nim myślę.
Szkoda mi tego uczucia, tych nadziei i lat trudno to zostawić za sobą, tym bardziej że są dzieci.Trudno mi przejść z miłości do nienawiści, obojętności, przecież to mój wybranek i ojciec moich dzieci, a jednak nie mogę już obok iść , brak mi sił a on nie trzyma mnie za rękę, dawno zostawił mnie samą sobie.

103

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Renesans... pięknie to napisałaś, jak sobie poradzić z tym?

104

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Staram się myślę że mi się to uda, zabrał na ostatni weekend dzieci do znajomych nad jezioro i tam się upił ..więc nic chyba się nie zmieniło. Jego myślenie że wszyscy tak robią, bo jest weekend, koledzy ale  przecież dzieci na weekend zabrał, to znów źle ale upił sie dopiero wieczorem...przecież raz w tygodniu się upić wg niego to nic takiego nikomu nie robi...

to już jest uzależnienie które prowadzi do alkoholizmu. wiem coś o tym bo sama mieszkałam ponad 20 lat z takim osobnikiem. Stacza­my się na dno, wszys­tko się w nas zmienia.
A to, że stoimy w cieniu uzależnienia
zaz­wyczaj za późno do nas dociera... Naj­gor­sze uza­leżnienie to ta­kie, które­go nie widać.
każdy kto pije to nie widzi problemu. zawsze znajdzie jakieś wytłumaczenie a przecież tak nie jest. to jest jak narkotyk który coraz bardziej pociąga na dno. co do dzieci to było bardzo nieodpowiedzialnie z jego strony. czy te piwko aż tak bardzo było mu potrzebne? chyba w takim wypadku powinny być dzieci.

105

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu tak daleko zaszłaś nie zawracaj z tej drogi. Nie odwracaj sie za siebie kochana.
Myślę że jestes fajną kobietką i wiem na pewno że super dajesz dajesz sobie radę.
Po co Ci ten facet znowu? teraz masz te wolność o ktora walczylas i nie pozwol sobie na ból znowu. powiedz mu jasno NIE i żyjcie w zgodzie jeśli się uda.
alkoholicy sie nie zmieniają nigdy. moj tata dawal szanse mamie 100 razy. w koncu sie rozwiedli. mama dalej pije. nie slucha nikogo, żadne prośby nie pomagają. chociaz tyle razy obiecywala poprawę.

masz córki i żyj z nimi, dbaj o nie, wspieraj je i na tym sie skup. i to nie Ty niszczysz rodzinę tylko on zniszczyl ja juz dawno. dbaj o sibie i jeszcze raz powiem Nie wracaj smile idz przed siebie a nie odrwcaj sie za sibie  smile

106

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Renesans... pięknie to napisałaś, jak sobie poradzić z tym?

Nie mam recepty, sama jestem na początku tej drogi. Choćbym miała przepis znała przyszłość to byłaby moja historia nie Twoja więc i sposób mógłby być trefny.
W innym wątku czytam jak "urodzić się" ponownie jak zostawić przeszłość i zacząć żyć teraźniejszością.
Chciałabym przeskoczyć do przyszłości bo pewnie boję się dzisiejszych wyborów, bo pewnie jedną nogą jeszcze jestem tam w rodzinie, pamiętam te dobre chwile a te przykre chciałabym żeby odeszły, zostały....
Jednak czas dokonać wyboru, albo znów biorę wszystko co było (dobre i złe) i nie kieruję swoim życiem. albo swoje życie biore w swoje ręce i tym razem ja prowadzę a inni mogą się dosiadać lub nie jeśli im nie po drodze.

Wysiadłam z rozpędzonego pociągu i nic dziwnego że jestem obolała. Żal mi inwestycji w miejscówkę bo nie dojechałam do celu jednak podróż była bardzo wyczerpująca.Po drodze raz, dwa może trzy przystanki. Mogłam wysiąść samopoczucie moje już było nieciekawe. Miałam plasterki, bandaże przylepiałam na rany i jechałam dalej ale to nie był już ten pociąg do szczęścia w który wsiadałam na początku małżeństwa. Wszystko zostało za nami... On się po to nie cofnie, nie schyli nie zrobi nic. Ja też nie chcę już biec za tym pociągiem. On nie wysiadł za mną. Jedzie dalej sam a może już z inną?

Wyskoczyłam i rozglądam się gdzie jestem i co mam. A mam siebie.

107

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak to wszystko jest prawda, jest ciężko ale wiele razy były te rany i skaleczenia.Myślę że wytrwam w swoim postanowieniu, tym bardziej że patrząc na mojego męża kiedy sie widzimy wiem że nie chcę do niego wracam, ale są momenty wieczorem że myśle co robi , czy jest sam...itd to chyba normalne. Nie wiem co dalej czy składać papiery o rozwód czy separacje jak to się dalej potoczy, bo przecież nie mogę żyć jako mężatka bez męża...

108

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

czytam swoje posty i odpowiedzi od początki mojej obecności tutaj, dobrze że jesteście.Dziękuje

109

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

czytam swoje posty i odpowiedzi od początki mojej obecności tutaj, dobrze że jesteście.Dziękuje

110

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Tak to wszystko jest prawda, jest ciężko ale wiele razy były te rany i skaleczenia.Myślę że wytrwam w swoim postanowieniu, tym bardziej że patrząc na mojego męża kiedy sie widzimy wiem że nie chcę do niego wracam, ale są momenty wieczorem że myśle co robi , czy jest sam...itd to chyba normalne. Nie wiem co dalej czy składać papiery o rozwód czy separacje jak to się dalej potoczy, bo przecież nie mogę żyć jako mężatka bez męża...

A dlaczego nie możesz? A gdyby wyjechał np za granicę? Albo był na wojnie?

Ja mogłam, chciałam zobaczyć to, czego z bliska zobaczyć nie sposób, perspektywa czasu, odległości pozwala otworzyć szerzej oczy i bez nacisków, dokonywać wyborów.

111

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Powiedz jak sobie z tym poradziłas?

112

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Powiedz jak sobie z tym poradziłas?

Nie poradziłam, przyjęłam do wiadomości stan faktyczny, każdy dzień przynosi nowe fakty.
Najpierw byłam głupia, a że nie chciałam zmądrzeć to nie było warto się do mnie odzywać, no to poszłam bo nie było z kim i o czym gadać, jak poszłam a woli do zgody nie ma no to następuje trwały rozpad małżeństwa co staje się powodem rozwodu.
Łatwo , szybko i przyjemnie smile

A tak poważnie to lepiej być głupią żoną, czy głupią byłą żoną?

113

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Wczoraj miałam znów rozmowę z mężem i usłyszałam że dla niego liczy się tylko rodzina, że naprawdę zrozumiał co jest dla niego ważne, żebym dała ostatnią szansę itd, znów mi zrobił mętlik w głowie, wpędził w poczucie winy.Jak myślicie czy ludzie się zmieniają, czy jest możliwe że przez 17 lat śrdenio raz w tygodniu się upijał lub pił a teraz co by mógłby żyć bez tego... Powiedział że moglibyśmy wyjeżdzać na weekendy , a jak zapytałam gdzie był jak dzieci były małe we wszystkie soboty, że koledzy i pasje jego się liczyły, on teraz chce to zmienić ale chyba jest za późno, sama nie wiem, nie wierzę mu..

114

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

ludzie się zmieniają ...
ale sami  tego chcą i nad tym, bardzo mocno pracują
twój mąż raczej nie zmieni się jeżeli chodzi o picie ... on je tylko od czasu do czasu ... ogranicza, a to stanowczo zbyt mało, żebyś miała szansę na - normalną rodzinę

115

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Tak dokładnie jest, zawsze po jego wyskoku było przepraszanie, co on narobił itd, że głupi po co poszedł, po co siedział, już chciał wychodzić i tak ciągle, potem na jakiś czas był spokój, ale wszystko jak bumerang wracało...

116

Odp: Co robić? Nie dam rady już...
kasia101978 napisał/a:

Wczoraj miałam znów rozmowę z mężem i usłyszałam że dla niego liczy się tylko rodzina, że naprawdę zrozumiał co jest dla niego ważne, żebym dała ostatnią szansę itd, znów mi zrobił mętlik w głowie, wpędził w poczucie winy.Jak myślicie czy ludzie się zmieniają, czy jest możliwe że przez 17 lat śrdenio raz w tygodniu się upijał lub pił a teraz co by mógłby żyć bez tego... Powiedział że moglibyśmy wyjeżdzać na weekendy , a jak zapytałam gdzie był jak dzieci były małe we wszystkie soboty, że koledzy i pasje jego się liczyły, on teraz chce to zmienić ale chyba jest za późno, sama nie wiem, nie wierzę mu..

Nie napiszę co myślę bo moje myśli to myśli kobiety która wierzyła w iluzje 20 lat. Czy się zmieniło, zmieniało się i owszem jednak problem pozostał ten sam.

To czego się dowiedziałam o problemie alkoholowym to niestety inna wersja, brak pewności i ciężka praca nade wszystko osoby uzależnionej. Osoby te raczej same nie potrafią sobie poradzić z problemem , a osoby współuzależnione bardziej pomagają pić niż przestać pić...
Co do Twojego M. to czy on uważa że ma problem z alkoholem? czy Ty tak uważasz? czy jest to zdiagnozowane jakoś? Czy M. jest w stanie przyznać się do tego że to nie Ty przesadzasz tylko on?

Chcesz dać szansę, skieruj męża na terapię a sama udaj się na swoją, wiele Ci wyjaśni na temat mechanizmów alkoholowych.

117

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Mąż kilka razy przytakiwał że może faktycznie ma problem, w tamtym roku poszliśmy do terapeuty , który mu powiedział po rozmowie że ma problem z alkoholem, poszedł drugi raz ale potem stwierdził że "nikt nie będzie z niego wariata robić" dosłownie i na tym się skończyło, ja chodziłam do pani terapeutki wiem że jestem osobą współuzależnioną. Nic to nie dało. Wszystko po czasie wróciło do normy , bo koledzy, stres w pracy, wyjazd na ryby, grzyby, delegacja , wszedzie trzeba się napić.Wkońcu się rozstaliśmy...

118

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu czyli odpowiedź znasz... nikt za Ciebie decyzji nie podejmie.
Nikt nie zmusi Twojego M, żeby uwierzył Tobie czy psychoterapeucie, jeśli wybiera kochankę w butelce to nie zadowoli Ciebie chyba że i Ty pokochasz ten napój:P

119

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Właśnie, on się nie zmieni, wczoraj powiedziałam mu że nie widze zeby on się starał, że wiem że nadal wychodzi, tym bardziej ze w tej chwili nie mam żadnej kontroli nad nim. Powiedział że nie ma jak udowodnić mi że się zmienił bo musiałby mieszkać nadal z nami. Nie wyobrażam się tego, nie mamy o czym rozmawiać już, czuję blokadę przed nim, zachowuję sie sztucznie...

120

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

wczoraj spotkałam się z moją przyjaciółką, żyła 20 lat z mężem nadużywającym alkohol ... on zawsze twierdził, że ma picie pod kontrolą
8 lat temu wyszła z domu z walizką i synem 17 letnim
zostawiła wszystko - zaczęła na nowo i dzisiaj jest szczęśliwym człowiekiem, a przeszła ... piekło
ponieważ nie zostało rozliczone mieszkanie (rozwód 6 lat temu z jego winy), spotkała się z nim, bo przestał już opłacać czynsz grozi mu eksmisja, więc chce zamienić na mniejsze a ona ma się odpisać ...
pół dnia dochodziła po spotkaniu z byłym mężem do siebie - wrak człowieka został z niego, no dno
jedyne czego ona żałuje, że nie odeszła wcześniej, nie ratowała siebie i dzieci wcześniej ( jest jeszcze starsza córka, która była zagranicą, kiedy moja przyjaciółka wyprowadziła się z domu)
ale miała tak jak ty wątpliwości, on ją zwodził, obiecywał poprawę...

Kasiu to jest twoje życie i będą twoje decyzje ale pomyśl o tym jak wygląda życie z pijakami, alkoholikami
masz możliwości,poradzisz sobie sama, masz dzieci ...

gdzie widzisz siebie za ... 20 lat

przytulam

121

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Ile podobnych historii, a wydawało się, że jestem ta jedyna ta pierwsza zaślepiona i ogłuszona smile

122

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witajcie, wczoraj mąż był u nas (ostatnio pojawia się bardzo często), we wtorek wyjeżdża z dziećmi na wakacje. Namawia mnie abym pojechała z nimi, odmówiłam. Wczoraj był ze mną na spacerze, rozmawialiśmy chyba godzinę, znów prosił abym sobie wszystko przemyślała jak go nie będzie, że on myśli że warto sobie dać szansę, ze względu na rodzinę i dzieci.Kiedy powiedziałam jak to ma się do tamtych czasów kiedy mógł spędzać czas z nami to powiedział że jak się będziemy cofać i wypominać to nie dojdziemy do niczego. On chce do mnie wrócić, mówił że chyba nie był taki najgorszy, że nie zawsze wracał pijany itd. Znów mam ten cholerny mętlik w głowie, że może dla dobra dzieci powinnam go przyjąć? Powiedział że możemy podjąć terapie małżeńską itd, ale z drugiej strony kiedy zapytałam go gdzie moje lata i uczucia w tym wszystkim? Czy można tak o wszystkim zapomnieć i wrócić do normalności kiedy nigdy się jej nie miało? Mój związek był bardzo niestabilny, ja rozchwiana emocjonalnie, jak to pokleić, powiedziałam mu że tamten model rodziny mu nie odpowiadał, bo ciągle znikał z domu,więc ma wolność ale teraz on chcę wrócić...mi jest dobrze teraz samej jakoś sobie nie wyobrażam już bycia "razem". Kiedy wczoraj powiedziałam i zapytałam czy wyobraża sobie że nigdy już nie wróciłby pijany do domu i nie upiłby się, nie bardzo umiał odpowiedzieć, mówił "ja nie mówię żebym się upijał " albo że całkiem bym nie wypił ale bym już nie robił numerów, wiem że źle robiłem itd.Czy to znów jego manipulacja ?

123

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Witam, dziś mąż wyjechał z córkami na wczasy, pustka... boję się samotności

124

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

spoko, wszyscy boimy się samotności ... to jest wpisane w nasze życie

spróbuj skoncentrować się na sobie, rób to na co nie miałaś czasu, wyjdź do ludzi, zrób coś ... szalonego wink

125

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Co u Ciebie Kasiu?

126

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

dzisiaj bardzo cięzko, od rana mam doła, właściwie płacze ...Mąż pojechał, zabrał dzieci, dzisiaj pisał smsa żebym przjechała pociągiem, tylko po co miałabym tam jechać. Dzisiaj nie wiem co robić nadal , krzywdził mnie przez 17 lat, prowadził życie kawalerskie u boku żony, nie mam z nim już tematów, mam rozwalone życie, nie wiem co robić, powiedział że powinnam przyjechać dzieci by się ucieszyły, wiem że jakbym pojechałą wrócilibyśmy razem, a nie wiem czy do końca tego chcę. Znów zaczyna się ten chory mętlik w mojej głowie...

127

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu nie jesteś sama pamiętaj smile

Bez względu jaką decyzję podejmiesz powinna ona być Twoja, tak abyś nie musiała walczyć ze samą sobą.

"Powinna, walka" to słowa nie dla nas. Jednak tak trudno nam czasem myśleć zdrowo-rozsątkowo, kiedy do głosu dochodzą emocje.
Kiedy na przemian jest to nadzieja i beznadzieja już kompletnie nie potrafimy się w tym odnaleźć. Jak w labiryncie, każda ścieżka to ślepa uliczka, nie widać światełka w tunelu. Bo przy takim układzie może ono gdzieś jest, tylko my omijamy, nie zauważamy tych znaków które mogą nas wyprowadzić na prostą drogę.

Tęsknisz za dziećmi czujesz się samotna bo pewnie nic oprócz tych dzieci nie jest pewne w Twym życiu? Czy jest tak, że czujesz że to nie od Ciebie zależy Twoje życie? Czy to nie On ciągle wodzi Cię za nos...a może będzie dobrze? A te gwarancje przecież już wygasły, przepadły, zalane alkoholem. Naprawy pogwarancyjne dużo kosztują i kto za nie zapłaci? Ty wiesz czy to się jeszcze może opłacać... Nie chcę Twojego M. przyrównywać do bezdusznej maszyny, jednak co znaczy dobra reklama bez pokrycia to już wiesz.
Jak nie dać się zranić, jak współpracować, współistnieć żeby nie naruszać swego terytorium?
Pojechać... przecież możesz tyle, że na własnych warunkach. Po co w domu płakać pewnie faktycznie dzieci się ucieszą...
Dla M. postaw słupki graniczne heheh

128

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Jeszcze sie zastanawiam nad tą ostatnia szansą, może nie zrobiłam wszystkiego żeby uratować nasz związek, może ustalić z nim zasady że jak kiedykolwiek wróci pijany do domu to już będzie definitywny koniec, czy to masz sens?

129

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Kasiu alkoholizm to choroba, on wróci pijany to nie magiczna rożdżka sad

Zasady tylko takie jakim jest w stanie sprostać, inaczej albo Ty albo On ich nie zastosuje.

Terapia, długa i żmudna praca i to wzajemna. Czy pomoże? Wszystko zależy od tego jak bardzo będziecie chcieć...

Czy on by tego chciał dla siebie? Czy on wie, że ma problem?

130

Odp: Co robić? Nie dam rady już...

Podjęłam decyzję - nie jadę. Co do problemu z alkoholem..pewnie wie ale nie dopuszcza tej myśli do siebie, w tamtym roku byliśmy u terapeuty, który powiedział mu że ma problem , on umówił sie drugi raz już sam beze mnie,i na tym sie skończyło, miał jakieś kartki miał zapisywać co pił i w jakiej ilości i jak często. Po tygodniu chyba powiedział że nikt z niego alkoholika nie będzie robił, i powrót z rozryki. Tak naprawy pogwarancyjne dużo kosztują, on manipuluje mną , a ja jestem uległa, nie umiem powiedzieć nie, wiem o tym, niezdecydowana, to mnie przerasta, poza tym zdradził kiedyś.. to wszytko się ciągnie, okłamywał

Posty [ 66 do 130 z 327 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Nie dam rady już...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026