A kto miałby się z Ciebie śmiać????Ogarnij się. Nie pierwszy i nie ostatni byłeś ślepo zakochany,takie rzeczy się zdarzają.
Podobne tematy
A kto miałby się z Ciebie śmiać????Ogarnij się. Nie pierwszy i nie ostatni byłeś ślepo zakochany,takie rzeczy się zdarzają.
teraz mi coraz lepiej
Cześć Arku!
Trochę po Tobie wczoraj pojechaliśmy ale to tylko dla Twojego dobra, żeby Ci oczy otworzyc na niektóre sprawy.
Przemyśl to wszystko.
A tak ogólnie jak się trzymasz?Pozdrawiam
cześć a coraz lepiej mam pozytywne myśli
A widzisz to co wczoraj wydawało się ciemną przepaścią odeszło na dalszy plan. Tylko pozytywne myślenie da Ci ukojenie.
Dziś sobota idź się zabaw i rozładuj emocje ![]()
A widzisz to co wczoraj wydawało się ciemną przepaścią odeszło na dalszy plan. Tylko pozytywne myślenie da Ci ukojenie.
Dziś sobota idź się zabaw i rozładuj emocje
wczoraj rozładowałem emocje ,musiałem wyjść z domu a teraz strasznie chce mi się pić wodę
karma wraca:)
więc pozytywne myśli powrócą:) marzenia się spełnią...trzeba tylko te czarne chmury odgonić:))
Arku.Alkochol jest najgorszym wyborem,zakujesz sie,na pare godzin zapomnisz,ockniesz sie,dobijesz klinem,niczego to nie zmienisz,pogarszasz jedynie Swoja sytuacje psychiczna,tracisz wiele w otoczeniu najblizszych,tracisz kase i zdrowie,wciagniesz sie,stracisz prace,przyjaciol,obudzisz sie z reka w nocniku-w czarnej dupie.Bez sensu akt rozpaczy kompletnie nie leczacy rozgoryczenia,poglebiajacy go, na fali nadchodza mysli nawet o samobojstwie-kretynskie.Ogarnij sie.Nie odpisuj latwo powiedziec,nie mnie,zostalem porzucony jak smiec po 6 latach zwiazku bo wydrenowalem konto zycia z wieloma zerami dla kobiety.Kupilem 2 skrzynki Finlandi,zaszylem w domu,nic to nie zmienilo poza tym ze nie pamietam kilkunastu dni zycia.Trzym sie jak przystalo na faceta z jajami.
Arku.Alkochol jest najgorszym wyborem,zakujesz sie,na pare godzin zapomnisz,ockniesz sie,dobijesz klinem,niczego to nie zmienisz,pogarszasz jedynie Swoja sytuacje psychiczna,tracisz wiele w otoczeniu najblizszych,tracisz kase i zdrowie,wciagniesz sie,stracisz prace,przyjaciol,obudzisz sie z reka w nocniku-w czarnej dupie.Bez sensu akt rozpaczy kompletnie nie leczacy rozgoryczenia,poglebiajacy go, na fali nadchodza mysli nawet o samobojstwie-kretynskie.Ogarnij sie.Nie odpisuj latwo powiedziec,nie mnie,zostalem porzucony jak smiec po 6 latach zwiazku bo wydrenowalem konto zycia z wieloma zerami dla kobiety.Kupilem 2 skrzynki Finlandi,zaszylem w domu,nic to nie zmienilo poza tym ze nie pamietam kilkunastu dni zycia.Trzym sie jak przystalo na faceta z jajami.
wczoraj jakoś tak wyszło za zwyczaj nie pije ,
Arek, od czasu do czasu każdy może się napić. Jednak pamiętaj, że alkohol tak samo pomaga w rozwiązywaniu problemów, jak i mleko
Z tym, że uzależnienie się od mleka jest o wiele zdrowsze ![]()
Najlepsze co teraz możesz zrobić, to odnowić znajomości, ewentualnie zawiązać nowe ![]()
Nie ma co siedzieć i rozmyślać, trzeba wziąć sie w garść i zacząć wszystko od nowa.
Wstydzić się nie ma czego, bo taką historie jak Ty niejeden przeżył, i nie jeden jeszcze przeżyje.
Plusem całej sytuacji jest to, że teraz po tym doświadczeniu będziesz wiedział jakich błędów nie popełnić w przyszłości.
też zostałam sama, też kompletnie nie radzę sobie z tym a trwa to już prawie rok i wcale lepiej nie jest, sama z dwójką dzieci, córka już śpi w pokoju obok, synek ogląda bajkę a ja sama siedzę i pije likier do lustra chyba! wiem że to złe i nic nie da wiem ale co z tego jak samotność i to wszystko zabija każdego dnia niby jestem a mnie nie ma
Arek, od czasu do czasu każdy może się napić. Jednak pamiętaj, że alkohol tak samo pomaga w rozwiązywaniu problemów, jak i mleko
Z tym, że uzależnienie się od mleka jest o wiele zdrowsze
Najlepsze co teraz możesz zrobić, to odnowić znajomości, ewentualnie zawiązać nowe
Nie ma co siedzieć i rozmyślać, trzeba wziąć sie w garść i zacząć wszystko od nowa.
Wstydzić się nie ma czego, bo taką historie jak Ty niejeden przeżył, i nie jeden jeszcze przeżyje.
Plusem całej sytuacji jest to, że teraz po tym doświadczeniu będziesz wiedział jakich błędów nie popełnić w przyszłości.
już zacząłem porządki w swoim życiu ,i wiem już że nie jest łatwo
Arku, może jest w Tobie mechanizm uzależnienia się emocjonalnego od Twojej kobiety? Miałem ten sam problem, ale dopiero teraz go zauważam i zaczynam nad nim pracować. Wybacz to brutalne stwierdzenie, ale sam przyznałeś, że poza obiadami nie miałeś z jej strony wiele, a gdy pojawiały się problemy, to musiałeś radzić sobie sam. Tak być nie powinno w przypadku głębokiej relacji między dwojgiem partnerów. Przez to uzależnienie się od niej, od jej wrażliwości, od poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego, jakie mogła Ci dawać, możesz negować swoje szczęście w przyszłości. Twój kolejny związek na pewno będzie inny, ale czy to oznacza, że nie zaznasz w nim takich samych chwil jak w poprzednim? Nie powiedziałbym. Jeśli poświęcisz trochę czasu na refleksję, przeanalizowanie swoich mechanizmów, mechanizmów swojej byłej partnerki, to zapewniam Cię, że w kolejny układ wejdziesz dojrzalszy emocjonalnie i sam nauczysz się unikać kobiet dla Ciebie niewłaściwych.
Pozdrawiam serdecznie
też zostałam sama, też kompletnie nie radzę sobie z tym a trwa to już prawie rok i wcale lepiej nie jest, sama z dwójką dzieci, córka już śpi w pokoju obok, synek ogląda bajkę a ja sama siedzę i pije likier do lustra chyba! wiem że to złe i nic nie da wiem ale co z tego jak samotność i to wszystko zabija każdego dnia niby jestem a mnie nie ma
wiem dobrze o czym mówisz i wiem jak się czujesz ,samotność to straszna rzecz ale być z kimś na siłę czy warto
Arek, na siłę nie da się z kimś być, zwłaszcza z kimś kto tego nie chce.
Samotność nie jest zła, jeśli pozwala nam na poukładanie swojego życia na nowo.
To znak że ją kochasz a ona ciebie - też (tak czuję)...może powalcz o tę miłość. Nie ma nic bardziej urzekającego niż "starający sie facet".
To znak że ją kochasz a ona ciebie - też (tak czuję)...może powalcz o tę miłość. Nie ma nic bardziej urzekającego niż "starający sie facet".
nabijasz się ze mnie ?
i znów dzwoni co mam zrobić
83 2013-03-09 21:07:55 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-09 21:08:58)
Arek, dobrze wiesz co masz zrobić.
Albo utniesz w końcu tą beznadziejną znajomość, albo dalej będziesz jej "podnóżkiem".
Więc albo odrzucaj połączenia, i w końcu się uwolnij od niej, albo odbieraj i dalej pozwalaj sobą pomiatać.
Wybór tego jak będzie wyglądało Twoje życie, nalezy do Ciebie.
i znów dzwoni co mam zrobić
NIE ODBIERAC !!! OLEJ JĄ ..NIECH DZWONI .BĄDŻ W KOŃCU FACETEM Z JAJAMI.. czy do Ciebie trzeba przemawiać dużymi literami ?????????????????????????
arkadiusz3103 napisał/a:i znów dzwoni co mam zrobić
NIE ODBIERAC !!! OLEJ JĄ ..NIECH DZWONI .BĄDŻ W KOŃCU FACETEM Z JAJAMI.. czy do Ciebie trzeba przemawiać dużymi literami ?????????????????????????
nie nie trzeba nie odbieram i nie mogę wyłączyć telefonu bo mam dyżur pod telefonem taka praca
hera.1 napisał/a:arkadiusz3103 napisał/a:i znów dzwoni co mam zrobić
NIE ODBIERAC !!! OLEJ JĄ ..NIECH DZWONI .BĄDŻ W KOŃCU FACETEM Z JAJAMI.. czy do Ciebie trzeba przemawiać dużymi literami ?????????????????????????
nie nie trzeba nie odbieram i nie mogę wyłączyć telefonu bo mam dyżur pod telefonem taka praca
Nie musisz wyłączać , ale nie odbierać to różnica.. Trzymaj się, dasz radę....
Arek, dobrze wiesz co masz zrobić.
Albo utniesz w końcu tą beznadziejną znajomość, albo dalej będziesz jej "podnóżkiem".
Więc albo odrzucaj połączenia, i w końcu się uwolnij od niej, albo odbieraj i dalej pozwalaj sobą pomiatać.
Wybór tego jak będzie wyglądało Twoje życie, nalezy do Ciebie.
nie odbieram choć ciekawe co chce
Ja na Twoim miejscu, nie byłabym ciekawa.
To co ona chce, na pewno nie będzie dla Ciebie niczym dobrym.
Margolinka napisał/a:Arek, dobrze wiesz co masz zrobić.
Albo utniesz w końcu tą beznadziejną znajomość, albo dalej będziesz jej "podnóżkiem".
Więc albo odrzucaj połączenia, i w końcu się uwolnij od niej, albo odbieraj i dalej pozwalaj sobą pomiatać.
Wybór tego jak będzie wyglądało Twoje życie, nalezy do Ciebie.nie odbieram choć ciekawe co chce
Znowu Cie wykorzystać ..nawet jakby UfO wylądowało i potrzebowała pomocy niech zadzwoni na 997
Znowu Cie wykorzystać ..nawet jakby UfO wylądowało i potrzebowała pomocy niech zadzwoni na 997
Albo do swojego obecnego faceta.
To on jest po to aby jej teraz usługiwać.
Nie Ty.
hera.1 napisał/a:Znowu Cie wykorzystać ..nawet jakby UfO wylądowało i potrzebowała pomocy niech zadzwoni na 997
Albo do swojego obecnego faceta.
To on jest po to aby jej teraz usługiwać.
Nie Ty.
morze już nie dał rady spełniać zachcianek i uciekł
Margolinka napisał/a:hera.1 napisał/a:Znowu Cie wykorzystać ..nawet jakby UfO wylądowało i potrzebowała pomocy niech zadzwoni na 997
Albo do swojego obecnego faceta.
To on jest po to aby jej teraz usługiwać.
Nie Ty.morze już nie dał rady spełniać zachcianek i uciekł
To niech szuka kolejnego.
Bo mam nadzieję, że Ty nie jesteś chętny na "powrót do służby"...
arkadiusz3103 napisał/a:Margolinka napisał/a:Albo do swojego obecnego faceta.
To on jest po to aby jej teraz usługiwać.
Nie Ty.morze już nie dał rady spełniać zachcianek i uciekł
To niech szuka kolejnego.
Bo mam nadzieję, że Ty nie jesteś chętny na "powrót do służby"...
mam nadzieje że dam rade
Arek, ale jak możesz nie dać rady, nie dawać z siebie robić niewolnika?
Przecież to łatwy wybór... "pogonić dziewuchę na bambus"
Innej dobrej opcji nie ma. ![]()
Arek, ale jak możesz nie dać rady, nie dawać z siebie robić niewolnika?
Przecież to łatwy wybór... "pogonić dziewuchę na bambus"![]()
Innej dobrej opcji nie ma.
mam nadzieje
Arek, "mam nadzieje" to zła odpowiedz.
Dobra byłaby "WIEM" ![]()
wiesz teraz do mnie dociera że byłem w toksycznym związku i że byłem lokajem i teraz wiem że dam rade żeby jej odmawiać
wiesz teraz do mnie dociera że byłem w toksycznym związku i że byłem lokajem i teraz wiem że dam rade żeby jej odmawiać
Nooooo...nareszcie Arku ![]()
Tak trzymać! ![]()
Każdy z nas ma prawo do szczęścia, a przede wszystkim do szacunku.
Jeśli między dwojgiem ludzi nie ma szacunku, zrozumienia, oparcia i zaufania, to nie ma mowy tu o związku i miłości.
arkadiusz3103 napisał/a:wiesz teraz do mnie dociera że byłem w toksycznym związku i że byłem lokajem i teraz wiem że dam rade żeby jej odmawiać
Nooooo...nareszcie Arku
Tak trzymać!
Każdy z nas ma prawo do szczęścia, a przede wszystkim do szacunku.
Jeśli między dwojgiem ludzi nie ma szacunku, zrozumienia, oparcia i zaufania, to nie ma mowy tu o związku i miłości.
dam rade
ale ona jest uparta postanowiła mnie nawiedzić ,napisała tak w esmesie,na szczęście nie zna mojego nowego adresu
Witam kochana Ekipo!
Miłej niedzieli Wam życzę! U mnie pochmurno ale w miare ciepło-9 stopni w plusie.
Ja dzisiaj miałam ciężką nockę, nie mogłam spać- wczoraj moj M powiedział mi, ze chce wrócic do pracy, co prawda w innym mieście- 15 km od niej, ale ten strach i lęk mnie powala, tym bardziej, że ona cały czas mu nie daje spokoju, wydzwania i sms-uje. Wyryczałam dzisiaj chyba z cztery wiadra. Ale nic muszę się ogarnąć i okiełznać ten lęk. On juz nigdy nie zobaczy jak płaczę- z jego powodu oczywiście.
Aruś!
ale ona jest uparta postanowiła mnie nawiedzić ,napisała tak w esmesie,na szczęście nie zna mojego nowego adresu
No uparta to ona jest. Ale nie daj się, nie dobieraj telefonów, ignoruj a przede wszystkim nie okazuj zadnych emocji- wiem łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale na własnym przykładzie wiem, że to wykonalne i skutkuje.
A tak poza tym co u Was słychać?
Co będziecie porabiać?
Pozdrawiam
Witam kochana Ekipo!
Miłej niedzieli Wam życzę! U mnie pochmurno ale w miare ciepło-9 stopni w plusie.
Ja dzisiaj miałam ciężką nockę, nie mogłam spać- wczoraj moj M powiedział mi, ze chce wrócic do pracy, co prawda w innym mieście- 15 km od niej, ale ten strach i lęk mnie powala, tym bardziej, że ona cały czas mu nie daje spokoju, wydzwania i sms-uje. Wyryczałam dzisiaj chyba z cztery wiadra. Ale nic muszę się ogarnąć i okiełznać ten lęk. On juz nigdy nie zobaczy jak płaczę- z jego powodu oczywiście.
Aruś!
arkadiusz3103 napisał/a:ale ona jest uparta postanowiła mnie nawiedzić ,napisała tak w esmesie,na szczęście nie zna mojego nowego adresu
No uparta to ona jest. Ale nie daj się, nie dobieraj telefonów, ignoruj a przede wszystkim nie okazuj zadnych emocji- wiem łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale na własnym przykładzie wiem, że to wykonalne i skutkuje.
A tak poza tym co u Was słychać?
Co będziecie porabiać?Pozdrawiam
ja muszę odkopać samochód ,bo u mnie cały czas pada śnieg, potem jakieś zakupy i będę cały dzień leniuchował pierwszy raz od miesiąca
ale ona jest uparta postanowiła mnie nawiedzić ,napisała tak w esmesie,na szczęście nie zna mojego nowego adresu
Uparta jest, bo jej ulubiona zabawka się wymyka. Ignoruj ją. Do mnie moja ex też przychodziła po rozstaniu
pod dom, bo pełniłem podobną rolę w związku co Ty. Strasznie się łamałem, ale zawsze była ta świadomość,
że ona tu przyjdzie do mnie na chwilę, a potem wróci do gościa z którym mnie zdradziła..
Arku zastanawiam się czy gdyby nie motywacja Margolinki wczoraj to czy nie odebrałbyś tego tel od byłej bo np Twoja ciekawość przewyższyłaby to postanowienie ignorancji jej.
Ona chyba łatwo nie odpuści ale nie daj się zwieźć choćby nie wiadomo co mówiła i pisała...bo tylko jesteś do czegoś tam potrzebny i znów Cię kantem puści. Chyba masz już świadomość tego co?
A dzisiaj jak będziesz leniuchował to tam za bardzo nie zadręczaj się myślami o niej,bo wiem jak to jest gdy nie ma się zajęcia. Różne rzeczy do głowy przychodzą.
pewnie bym odebrał ,ale odkąd znalazłem to forum jest inaczej olewam ją i robi mi to satysfakcje . Nie mogę pojąć że na początku naszego związku było super, a po pół roku mieszkania razem ,wszystko się zmieniło,tylko raz miałem kłopoty finasowe.powiedziała w tedy że jak ma się do rzucić do czynszu to się wyprowadza . a jak wychodziła gdzieś sama ,ja zapytałem gdzie idzie ,to zrobiła mi awanturę że ją kątroluje ,a ja za to musiałem tłumaczyć się z każdej minuty gdzie jestem i tak dalej po jakimś czasie założyła blokadę na telefon zeby tylko nie przczytać jakiegoś jej esemesa ,ja jak dostawałem esemesa to musiała przeczytać bo inaczej foch
Arek, jesteś chłopaku na dobrej drodze, drodze do normalnego i szczęśliwego życia ![]()
Pamiętaj, jak dziewczyna Ciebie nie szanuje, a sama szacunku wymaga...to nie jest warta Twojego zaangażowania.
Wzajemny szacunek i szczerość, to podstawa każdego związku...nawet przyjaźni.
staram się ,mam nadzieje że w końcu poznam kogoś normalnego ,tylko czy będę umiał komuś za ufać
staram się ,mam nadzieje że w końcu poznam kogoś normalnego ,tylko czy będę umiał komuś za ufać
Będziesz potrafił. Jak spotkasz tą właściwą osobę, to ona będzie potrafiła wzbudzić Twoje zaufanie swoim zachowaniem wobec Ciebie.
arkadiusz3103 napisał/a:staram się ,mam nadzieje że w końcu poznam kogoś normalnego ,tylko czy będę umiał komuś za ufać
Będziesz potrafił. Jak spotkasz tą właściwą osobę, to ona będzie potrafiła wzbudzić Twoje zaufanie swoim zachowaniem wobec Ciebie.
moja ex też potrafiła wzbudzić zaufanie a potem było piekło
110 2013-03-10 19:20:16 Ostatnio edytowany przez arkadiusz3103 (2013-03-10 19:41:35)
i znów mam gonitwę myśli,co by było gdyby...........kiedy ta udręka mi przejdzie kiedy zacznę żyć normalnie najgorsze są wieczory ale jest też sukces nie odbieram telefonów
i znów mam gonitwę myśli,co by było gdyby...........kiedy ta udręka mi przejdzie
"Trochę" się jeszcze pomęczysz. U mnie niedługo pół roku minie od rozstania i raz na jakiś czas taka gonitwa
myśli się zaczyna. Może Ty akurat należysz do tych szczęśliwców, którym szybciej takie rzeczy z głowy
i przede wszystkim z serca wychodzą...
arkadiusz3103 napisał/a:i znów mam gonitwę myśli,co by było gdyby...........kiedy ta udręka mi przejdzie
"Trochę" się jeszcze pomęczysz. U mnie niedługo pół roku minie od rozstania i raz na jakiś czas taka gonitwa
myśli się zaczyna. Może Ty akurat należysz do tych szczęśliwców, którym szybciej takie rzeczy z głowy
i przede wszystkim z serca wychodzą...
ja się meczę ponad pół roku
ja się meczę ponad pół roku
Najważniejsza to konsekwencja - to że nie odbierasz telefonów od niej to taki mały krok, aby "zgasić" wspomnienia...
arkadiusz3103 napisał/a:ja się meczę ponad pół roku
Najważniejsza to konsekwencja - to że nie odbierasz telefonów od niej to taki mały krok, aby "zgasić" wspomnienia...
mam nadzieje
cześć wszystkim ,jest dziś piękny dzień idę dziś do pracy, będę miał się czymś zająć,będę pracował do 22godz,nie będę MIAŁ GŁUPICH MYŚLI
widzę że nikt niema czasu żeby pogadać
widzę że nikt niema czasu żeby pogadać
Cześć! Pewnie pogoda wszystkich uśpiła ![]()
arkadiusz3103 napisał/a:widzę że nikt niema czasu żeby pogadać
Cześć! Pewnie pogoda wszystkich uśpiła
pogoda rzeczywiście jest nie ciekawa, ale da się przeżyć ,u mnie pod warszawą pochmurno i 0 stopni
mam pytanie co to jest rozstanie 34 krokach albo coś w tym rodzaju
Zastosuj się do tego - metoda 34 kroków przeznaczona dla małżeństw/ par w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niego czy też o Nim. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.
Pozwoliłam sobie wkleić z innego wątku.Często Bags ją przytacza, sama sądzę, że metody godne zastosowania w pewnych sytuacjach.
Miłego dnia życzę
Witam Arkadiusz 3103, bardzo mądre i dobre rady tutaj dostajesz i tego się trzymaj, nie rozważaj przypadkiem opcji powrotu, podejrzewam, że gdyby teraz przyszła płacząca, błagająca do Ciebie, by przeprosiła, powiedziała, że się zmieni, to byś się zastanowił, a nawet bardzo zastanowił i raczej byłbyś na tak( może się mylę)...
...widzisz, ja byłam, a raczej jeszcze jestem w odwrotnej sytuacji, mąż potrafi tylko brać, zero odpowiedzialności, szacunku, zaufania, pomocy, poczucia bezpieczeństwa, jemu się wszystko należy, pieniędzy daje na dodatek ile chce, które czasem nie pokrywają nawet 1/3 rachunków- a gdzie reszta( kredyty bez mojej zgody), gdy się upomnę, to się obraża, nie odzywa, wyprowadza do drugiego pokoju albo wyprowadza...
...Ty masz łatwiej, ja jestem prawie 13 lat poślubie, dziecko z problemami wychowawczymi, nie ce się uczyć, stało się kopią ojca, naśladuje go praktycznie w każdej sytuacji, nie wiem, jak mam z tego wybrnąc teraz, pierwszy raz w życiu nie wiem co mam dalej robić, co zrobię będzie źle, psycholodzy, pedagodzy, psychiatra...
...tylko u mnie to juz trwa za długo, sama się zapętliłam dawaniem kolejnej szansy, pierwszy raz chciałam to skończyć ponad cztery lata temu i to był właściwy moment, kolejny dwa lata temu, taka osoba wie na co może sobie pozwolić i to bezwzględnie wykorzystuje...Bez względu co taka osoba zrobi nie ma wyrzutów sumienia, nie myśli co Ty czujesz w takiej sytuacji, nie ma wstydu...
Wiem, że to boli, uwież mi, że wiem, ale to co zrobisz dalej zależy tylko od Ciebie, chcesz być jeszcze szczęśliwy czy rozpamiętywać to g...o? Ja trzymam kciuk za Twoją drogę do przodu, zbliża się wiosna, lato, dobra pora, aby zacząć pozytywnie myśleć...
Zastosuj się do tego - metoda 34 kroków przeznaczona dla małżeństw/ par w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niego czy też o Nim. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.
Pozwoliłam sobie wkleić z innego wątku.Często Bags ją przytacza, sama sądzę, że metody godne zastosowania w pewnych sytuacjach.
Miłego dnia życzę
dzięki
Witam Arkadiusz 3103, bardzo mądre i dobre rady tutaj dostajesz i tego się trzymaj, nie rozważaj przypadkiem opcji powrotu, podejrzewam, że gdyby teraz przyszła płacząca, błagająca do Ciebie, by przeprosiła, powiedziała, że się zmieni, to byś się zastanowił, a nawet bardzo zastanowił i raczej byłbyś na tak( może się mylę)...
...widzisz, ja byłam, a raczej jeszcze jestem w odwrotnej sytuacji, mąż potrafi tylko brać, zero odpowiedzialności, szacunku, zaufania, pomocy, poczucia bezpieczeństwa, jemu się wszystko należy, pieniędzy daje na dodatek ile chce, które czasem nie pokrywają nawet 1/3 rachunków- a gdzie reszta( kredyty bez mojej zgody), gdy się upomnę, to się obraża, nie odzywa, wyprowadza do drugiego pokoju albo wyprowadza...
...Ty masz łatwiej, ja jestem prawie 13 lat poślubie, dziecko z problemami wychowawczymi, nie ce się uczyć, stało się kopią ojca, naśladuje go praktycznie w każdej sytuacji, nie wiem, jak mam z tego wybrnąc teraz, pierwszy raz w życiu nie wiem co mam dalej robić, co zrobię będzie źle, psycholodzy, pedagodzy, psychiatra...
...tylko u mnie to juz trwa za długo, sama się zapętliłam dawaniem kolejnej szansy, pierwszy raz chciałam to skończyć ponad cztery lata temu i to był właściwy moment, kolejny dwa lata temu, taka osoba wie na co może sobie pozwolić i to bezwzględnie wykorzystuje...Bez względu co taka osoba zrobi nie ma wyrzutów sumienia, nie myśli co Ty czujesz w takiej sytuacji, nie ma wstydu...
Wiem, że to boli, uwież mi, że wiem, ale to co zrobisz dalej zależy tylko od Ciebie, chcesz być jeszcze szczęśliwy czy rozpamiętywać to g...o? Ja trzymam kciuk za Twoją drogę do przodu, zbliża się wiosna, lato, dobra pora, aby zacząć pozytywnie myśleć...
pewnie jak by stanęła i poprosiła o wybaczenie teraz bym to olał ,a pół roku temu na pewno nie
124 2013-03-11 12:14:40 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-03-11 12:15:33)
To teraz krok po kroku i do przodu ![]()
A dziwisz się Arku że po wspólnym zamieszkaniu posypało się? Bo ja nie. To standardowy scenariusz,wtedy każdy pokazuje swoją prawdziwą twarz,jaki jest na co dzień,jak można na tej osobie polegać. Twoja była dała plamę na całej linii...
Ja przekonałam się że np.muszę sobie sama kran naprawić,biegać do sąsiada gdy łazienkę zalewa,załatwiać wszystkie sprawy związane z mieszkaniem,myć samochód,nie dzwonić gdy nie wracał na noc...itp itd
Czasami związek potrafi zmęczyć Ciebie też na pewno wypompował psychicznie a może i finansowo i to co było piękne i zapowiadało się świetlaną przyszłością odeszło w niepamięć. Ale masz święty spokój od fochów
I poznasz kogoś i zaufasz bo trafisz na osobę która będzie tego godna. Dajesz dużo z siebie i kiedyś to powróci do Ciebie ![]()
To teraz krok po kroku i do przodu
A dziwisz się Arku że po wspólnym zamieszkaniu posypało się? Bo ja nie. To standardowy scenariusz,wtedy każdy pokazuje swoją prawdziwą twarz,jaki jest na co dzień,jak można na tej osobie polegać. Twoja była dała plamę na całej linii...
Ja przekonałam się że np.muszę sobie sama kran naprawić,biegać do sąsiada gdy łazienkę zalewa,załatwiać wszystkie sprawy związane z mieszkaniem,myć samochód,nie dzwonić gdy nie wracał na noc...itp itdCzasami związek potrafi zmęczyć Ciebie też na pewno wypompował psychicznie a może i finansowo i to co było piękne i zapowiadało się świetlaną przyszłością odeszło w niepamięć. Ale masz święty spokój od fochów
![]()
I poznasz kogoś i zaufasz bo trafisz na osobę która będzie tego godna. Dajesz dużo z siebie i kiedyś to powróci do Ciebie
uwielbiam takie słowa otuchy ,czuje się coraz lepiej psychicznie dobrze że znalazłem te forum
to dobrze i tego się trzymaj, ja dałam kolejną szansę, gdy mąż prawie 1,5 roku nie mieszkał z nami i nie mogę sobie tego wybaczyć, jaka byłam głupia i naiwna...
Bo słowa dodają skrzydeł i motywują do działania ![]()
Czasami podnoszą poczucie wartości czego w takich chwilach często gęsto potrzebujemy.
A ma takie pytanie co zrobiłbyś gdybyś np spotkał ją teraz na ulicy? Chyba byś się nie dał jej prośbom i pustym obietnicom co?
Kameleon a dlaczego go nie wykopiesz??? Nigdy nie jest za późno na zmianę życia na lepsze.
Bo słowa dodają skrzydeł i motywują do działania
Czasami podnoszą poczucie wartości czego w takich chwilach często gęsto potrzebujemy.
A ma takie pytanie co zrobiłbyś gdybyś np spotkał ją teraz na ulicy? Chyba byś się nie dał jej prośbom i pustym obietnicom co?Kameleon a dlaczego go nie wykopiesz??? Nigdy nie jest za późno na zmianę życia na lepsze.
pewnie bym pogadał z nią , tylko już z doświadczenia wiem że się jej nie wieży ,nie raz mnie okłamała ,teraz wszystko wychodzi ,kłamstwo ma krótkie nogi
Bo słowa dodają skrzydeł i motywują do działania
Czasami podnoszą poczucie wartości czego w takich chwilach często gęsto potrzebujemy.
A ma takie pytanie co zrobiłbyś gdybyś np spotkał ją teraz na ulicy? Chyba byś się nie dał jej prośbom i pustym obietnicom co?Kameleon a dlaczego go nie wykopiesz??? Nigdy nie jest za późno na zmianę życia na lepsze.
Widzisz Kwiatuszek ja już raz go wykopałam( wtedy szło to łatwo, miałam siły na wszystko), chociaż patrząc na obecną chwilę wtedy sytuacja była jeszcze w miarę ok, przyjęłam go do domu dwa lata temu, wycofałam pozew rozwodowy...ja wiem, że to koniec, ale nie potrafię ruszyć,wiem, że muszę, codziennie sobie mówię, że pójdę coś załatwić, ale teraz juz nie umiem, korzystam z pomocy psychologa, zapisałam się do psychiatry, najgorsze, że wszyscy są przeciwko mnie albo tak to odbieram, ja już nie widzę nic pozytywnego( mama mnie krytykuje za zachowanie, bo ja już jestem kłębkiem nerwów, z teściami zerwałam kontakt, ponieważ są tacy, jak mąż ), żeby chociaż żył mój ojciec, od koleżanek ciągle słyszę, że przesadzam albo, że miałam to dawno zakończyć, teraz mam tylko jedno marzenie, aby było dobrze z synem, tylko co ja mogę sama, staram się, jak mogę a i tak jestem zła...
Wiem o czym piszesz...przerabiałam to. Tyle że ja miałam wsparcie w rodzinie,choć od mojej matki też słyszałam że sama sobie takiego wybrałam. Ale miałam to gdzieś,nie ja pierwsza i ostatnia...
Potrzebujesz jakiegoś mocnego impulsu aby zacząć działać. Może to być właśnie Twój syn. Może zachowuje się właśnie tak bo w jakiś swój sposób przeżywa tę sytuację w waszym domu a w tym wieku dzieciaki nie okazują uczuć tylko wyrażają je buntem. Pomyśl gdyby Twój jeszcze obecny mąż nie mieszkał z wami to syn nie miałby tak samo w nim wzorca do naśladowania,bo i taka możliwość może być. Gdybyś Ty go nie oglądała szybciej doszłabyś do siebie...
Jeśli będziesz tkwić w tej sytuacji to jedynie zatracisz się w sobie. Ty wiesz co jest dla Ciebie dobre więc weź się do roboty i nie użalaj nad sobą bo problem sam się nie rozwiąże. Jesteś w stanie to zrobić,w takich chwilach człowiek nawet nie jest świadomy swojej siły i tego ile jest w stanie wytrzymać.
A koleżanki jak to koleżanki...wszystkie mądre tylko ciekawie czy takie cwane byłyby gdyby same znalazły się w takiej sytuacji.