zostawiła mnie kobieta po 4 latach z czego 2 lata mieszkaliśmy razem mija 1 rok a boli tak samo
Podobne tematy
zostawiła mnie kobieta po 4 latach z czego 2 lata mieszkaliśmy razem mija 1 rok a boli tak samo
HEY witaj zapraszamy do wątku,, zdradzeni porzuceni "dasz rade glowa do gory dawaj do nas
zostawiła mnie kobieta po 4 latach z czego 2 lata mieszkaliśmy razem mija 1 rok a boli tak samo
hej Arek trzymaj się , poczytaj sobie tutaj posty i rady mądrych doswiadczonych ludzi i będzie Ci lżej..pozdrawiamy Cie ..fajnie ,że Nas znalazłeś..
nie za bardzo umiem się tu poruszać jestem nowy
nie za bardzo umiem się tu poruszać jestem nowy
po prostu poczytaj posty i co ludzie pisza..zobaczysz jaki tu ogrom zranienia , odrzucenia, zdrady ,,ale i pomocy , słów otuchy .. nie jestes SAM !!
http://www.netkobiety.pl/t50534.html ![]()
łatwo powiedzieć
na bezludnej wyspie mieszkasz, czy innej Saharze???, a może zrób remanent i sam siebie zapytaj - co zrobiłem, aby ten stan rzeczy zmienić???
Arku, czasami lepiej się rozstać, niż tkwić w toksycznym związku raniąc się wzajemnie.
Szczęścia nie da się osiągnąć na siłę. Albo ono jest w związku, albo go nie ma.
Czas leczy rany, to stara prawda... wydaje się być oklepana, ale się sprawdza.
Każdy związek jest inny, jak i każdy człowiek jest inny... dlatego ciężko powiedzieć ile czasu zajmie "uleczenie" duszy i serca po nieudanym związku. Jednak nie jest to niemożliwe... musisz żyć teraz dla siebie samego... zając się czymś aby zając myśli. Na pewno masz coś co sprawia, bądź kiedyś sprawiało Ci przyjemność. Jakieś zainteresowania, pasje... To na prawdę pomaga stanąć na nogi i zobaczyć sens w dalszym życiu.
teraz wiem że miłość to syf i ból
Nie każda. Miłość z nieodpowiednią osobą, to ból. Z odpowiednią to szczęście.
Tylko w tym cały szkopuł, aby w odpowiednim czasie, spotkać odpowiednią osobę.
tak tylko jak spotkać tą osobę ,ona miała być tą jedyną ,
Ona wcale nie musiała być tą jedyną.
Tak też się okazało i lepiej że teraz niż po ślubie... uwierz mi...
Jak to mówią "nic nie dzieje się bez przyczyny".
Widocznie wcale nie mieliście być razem, a Twoje JEDYNA wciąż na Ciebie czeka.
Nikt nie powie Ci, gdzie ani kiedy ja spotkasz.
To stanie się w odpowiednim czasie, wtedy gdy będziesz na to gotowy.
A kiedy będziesz gotowy... to już zależy tylko od Ciebie...
czasami do mnie dzwoni ,tylko nie wiem po co ,żeby rozdrapać rany
To utnij te telefony. Nie odbieraj albo zmień numer. usuń ja z wszelkich komunikatorów i portali społecznościowych.
Tak będzie łatwiej i szybciej zapomnieć.
"Przyjaźń" między dwojgiem eks, gdzie rozstanie nie było jednomyślną decyzją... nie jest możliwa.
a morze chce wrócić ?fakt jest jeszcze taki że , jak dzwoni to zazwyczaj coś chce a to umyj samochód a to coś załatw,zawsze spełniam prożby ,ja jak za dzwonie do niej ,to od razu ma pretensje po co dzwonie. nie wiem co mam o tym myśleć.do tego wynajmowałem mieszkanie ,sam za nie płaciłem ,sprzątałem i tp.ona nie robiła nic .a morze ze mną coś jest nie tak
Chwila, chwila... "umyj samochód"? To Wy rozstaliście się, a Ty myjesz jej samochód? Załatwiasz sprawy? Dlaczego? Skoro ona nie jest już z Tobą...
właśnie nie wiem nie potrfie jej odmówić wiem to chore
Witam Cię Arku!
Ja tu czegoś nie rozumiem. Ona Cię zostawiła, nie piszesz dlaczego ale to nie ważne. Ja widzę jedno- Ty chyba cały czas jeszcze ja kochasz- wiem to nie tak łatwo odkochać się w kimś na zawołanie, ale ona to wykorzystuje. Co to jest - umyj mi samochód?
Najlepiej dla Ciebie byłoby gdybys Ty całkowicie się od niej odciął. Nie odbieraj od niej telefonów, nie usługuj jej.
Zwróć sie do Bagsia o metodę 34- kroków i trzymaj się tego chłopie jak 10 Przykazań, bo inaczej ona Cię wykończy.
Napisz Arku- oczywiście jeśli chcesz- coś więcej o sobie i o Twoim związku z nią, wtedy bedziemy mogli Tobie lepiej pomoc.
Pozdrawiam
Tak Arku, to chore.
Ona nigdy nie zacznie Cię inaczej traktować, skoro Ty sam pozwalasz na poniżanie Ciebie.
Ona w ten sposób pokazuje jak mało dla niej znaczysz, a Ty się na to zgadzasz.
Nie mów więc, że to miłość jest "syfem i bólem", bo dobrze wiesz że to z jej strony żadna miłość, a Ty sam się na to godzisz.
Postaw się.
Powiedz KONIEC! Skoro nie jesteśmy razem, skoro nie potrzebujesz moich uczuć, to musisz radzić sobie beze mnie, bo tak dalej być nie może.
Miej szacunek sam do siebie.
Inaczej nigdy nie będziesz miał szacunku od innych, będą traktować Ciebie, tak jak sam to ze sobą robisz.
dobra od początku poznałem ją w pracy .na początku było super, po roku zmjeszkaliśmy razem też było super ,po pewnym czasie ,miałem kłopoty finasowe poprosiłem ją aby się dołożyła do czynszu i się zaczęły się kłótnie oczywiście nie dała kasy ja jakoś radziłem sobie sam z finasami ,a czy ją jeszcze kocham ,pół roku temu odpowiedział bym że tak a teraz nie wiem ,co czuje do niej a co do roztania to ona podjeła tą decyzje ,powód za mało zarabiam
Arek, Twoja eks, to najlepszy przykład dziewczyny, która szuka wygodnego życia. Gdy Ty się starasz i załatwiasz wszystko w kwestiach finansowych, to jest ok. Jeśli ona musi się postarać, to już nie jest ok. Co Ty miałeś z tego związku, co takiego ona Tobie dawała, w jakich momentach czułeś że Cię kocha? Okazywała to? Pomagała? Wspierała? Okazywała zrozumienie? Odpowiedz sobie na te pytania, a będziesz wiedział czy warto walczyć o taką osobę, co więcej...czy warto w ogóle utrzymywać z nią jakiekolwiek kontakty.
co ja miałem z tego związku morze obiady nie potrafie odpowiedzieć na te pytania .wiem że jak miałem problemy to radziłem sobie sam
Arku, więc to tyle co nic. Masz w związku z tym odpowiedz... NIE, to nie była prawdziwa miłość, możliwe że przyzwyczajenie, ale nie miłość.
Koniecznie odetnij się od kontaktów z nią.
Nie dość, że nic dobrego z nich dla Ciebie nie wynika, jedynie ona ma korzyści z Ciebie, z których bezczelnie wciąż korzysta, to na dodatek wydłużasz sobie z własnej woli czas bycia nieszczęśliwym.
Zakończ to i zacznij żyć... swoim życiem...
morze i tak ale nie potrafię i tu jest problem mój problem a do tego domyślam się ze kogoś ma , a ze mnie ciągnie wieczne prożby
Arku, więc świadomie zgadzasz się być dla niej służącym i "podnóżkiem", myć jej samochód, gdy ona ze swoim facetem będzie się dobrze bawiła spacerując po mieście? Zapomnieć o szacunku do siebie i dawać sobą pomiatać? Takie masz plany na dalsze swoje życie? Ile zamierzasz czekać, aż ona wyjdzie za mąż i się ustatkuje?
to bolało ale racja jest też druga strona medalu morze spełnia aspiracje swojej matki ,matka twierdzi że idealny facet to bogaty najlepiej profesor z jedną stopom nad grobem i bogaty ze słórzbą po prostu bogaty a jeszcze jedno ja też z nią byłem zarenczony ale jak były rozmowy o dacie ślubu , to tylko słyszałem a co to zmieni że bedziemy mieli ślub
Arku, wszystko co o niej piszesz, tylko źle o niej świadczy. Świadczy o tym jak ona traktowała Ciebie i co jest dla niej ważne w "związku" a właściwie w "układzie". Związkiem bowiem można nazwać coś co łączy dwoje ludzi i zbudowane jest na uczuciach, zrozumieniu i wzajemnej akceptacji. Ona potrzebuje po prostu...brzydko mówiąc "bankomatu".
Nie możesz pozwalać na takie traktowanie siebie. Przeczytaj jeszcze raz mój poprzedni post...
bobrze jak za pomnieć o niej ?i zacząć żyć a przedewszystkim poznać kogoś normalnego bo chce kochać i być kochanym
a jeszcze nie jesteś pierwszą osobą która mówi że moja była tylko dla kasy ale ja nie mam kasy tylko radze sobie jakoś
Arku, nie pisz post pod postem, używaj opcji "edytuj"... to taka drobna uwaga.
To że nie masz zbyt wiele pieniędzy, to jej nie przeszkadzało, dopóki nie musiała się dołożyć do czynszu. Zawsze sobie radziłeś sam i nie "zawracałeś jej głowy problemami", było jej wygodnie. Gdy zaczęły się problemy co zrobiła? Odeszła.
Aby o niej zapomnieć i dać sobie szansę na szczęście i normalne życie, musisz odciąć się od niej.
Zmień nr telefony, nie odbieraj maili, wykasuj jej kontakt (lub zablokuj) na wszystkich komunikatorach i portalach (jeśli posiadasz konta). To na dobry początek.
Potem wyjdź do ludzi, idź gdzieś ze znajomymi, nie siedź sam w domu.
Odśwież swoje pasje i zainteresowania, zajmij się czymś aby zająć sobie wolny czas i robić coś dla samego siebie.
tylko że straciłem wszystkich znajomych przez związek i nie mam ochoty nikomu tłumaczyć co się stało z moją ex że mieli racje
tylko że straciłem wszystkich znajomych przez związek i nie mam ochoty nikomu tłumaczyć co się stało z moją ex że mieli racje
ja też cierpię po rozstaniu, jak jestem ze znajomymi ciężko mi jest, wyrzuty sumienia nie wiem...dziwne uczucie....ale trzeba zwalczać tą blokadę, jak pytają uciąć odpowiedzią krótko, ale trzeba żyć...
34 2013-03-08 20:52:19 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-08 20:53:00)
Arek, więc nie tłumacz. Odśwież kontakty z najbliższymi znajomymi, a na pytanie odpowiedz jedynie "byłam głupi i tyle, sorry, ale mam nadzieję że odbudujemy naszą znajomość i będzie jak dawniej".
Napisz najpierw smsa do jakiegoś kolegi, tego z którym najdłużej miałeś kontakt.
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Ja myślę, że znajomi zrozumieją, a Ty powrócisz do życia.
ale mnie od razu nerwy bjorą , a jak ktoś jeszcze pyta
Arek, więc nie tłumacz. Odśwież kontakty z najbliższymi znajomymi, a na pytanie odpowiedz jedynie "byłam głupi i tyle, sorry, ale mam nadzieję że odbudujemy naszą znajomość i będzie jak dawniej".
Napisz najpierw smsa do jakiegoś kolegi, tego z którym najdłużej miałeś kontakt.
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Ja myślę, że znajomi zrozumieją, a Ty powrócisz do życia.
dokładnie, u mnie się okazało że mam tylu znajomych że głowa mała..wystarczyło zrobić krok..
ale ja się od razu denerwuje jak ktoś pyta
ale mnie od razu nerwy bjorą , a jak ktoś jeszcze pyta
Ale dlaczego masz się denerwować? Przecież mi już przyznałeś rację. Dlaczego im nie możesz?
To tylko i wyłącznie dla Twojego dobra.
A na pytania możesz odpowiadać krótko... "może kiedyś o tym pogadamy, teraz chce zapomnieć", "pogadajmy o czymś przyjemniejszym".
Jeśli to będą prawdziwi dobrzy znajomi, to nie będą drążyć.
ale ja się od razu denerwuje jak ktoś pyta
bo jeszcze tego w sobie nie przełamałeś, ale jak raz odpowiesz drugi, to przestaną pytać...
bo mi wstyd i że ja się rozczrowałem
bo mi wstyd i że ja się rozczrowałem
rozumiem Cie, też mi było wstyd i miałam wrażenie że każdy gada i się śmieje - zostawił ją....
ale wiesz co, dałam sobie spokój....z nimi i z nim....
myślałam że rodzina jakoś tego nie przyjmie, kuzynostwo - bo go uwielbiali - sama się nastawiałam anty do wszytskich
ale uwierz nie ma czego się wstydzić....
pomyśl ile teraz tracisz...
nie jest łatwo ale warto stoczyć walkę z samym sobą by odbudować swoją wiarę w siebie
morze muszę przestać kogoś szukać ,morze muszę być sam
morze muszę przestać kogoś szukać ,morze muszę być sam
nie szukaj kogoś na siłę, co nie oznacza że masz być sam....
masz zacząć żyć swoim życiem, szukać czegoś co zawsze chciałeś robić, jakąś pasje, hobby..
druga połówka sama się znajdzie w odpowiednim czasie...
W tej chwili na pewno powinieneś sobie odpuścić szukanie. Sam być nie musisz, gdy przyjdzie odpowiednia pora, ten ktoś stanie na Twojej drodze i będziesz od razu wiedział, że to ona. Póki co, przełam wstyd, bo na prawdę nie ma czego się wstydzić. Nie Ty pierwszy i nie ostatnio rozczarowałeś się. Zresztą to nie Ty masz się czego wstydzić, a ona... Ty niczego złego nie zrobiłeś.
a ja zawsze bede ja bronił czemu
46 2013-03-08 21:30:38 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-08 21:33:04)
Nie mam pojęcia czemu, bo to bez sensu. Ona nie zasługuje na to aby ją bronić. Nie musisz na nią mówić niczego złego, ale bronić jej nie powinieneś. Po prostu urywaj temat i tyle. Z czasem spojrzysz na to bardziej trzeźwym okiem, wtedy i rozmawiać na ten temat będziesz potrafił spokojniej i bez zbędnych emocji.
a ja zawsze bede ja bronił czemu
bo jesteś od niej uzależniony....
a ja chcę Cie poznać margolinko kim jesteś
Kim jestem? Nikim szczególnym
Żoną z siedmioletnim stażem ![]()
Wstydzisz się że ona Cię zostawiła? No proszę Cię...wstyd to miałbyś zagwarantowany gdybyś tkwił w tym związku i był pośmiewiskiem dla wszystkich bo coś mi się wydaje że na myciu samochodu to by się nie skończyło. Dziękuj Najwyższemu ze ona pokazała w porę swoją twarz!
Skoro tak byłeś oddany kobiecie która nawet nie potrafiła Cię uszanować to znaczy że z Tobą jest ok tylko z nią coś nie teges... I znajdziesz w swoim czasie osobę która nie będzie Cię traktować wyłącznie jak krowę dojną
dzieki kfiatuszek
Wiesz ja też jestem świeżo po rozstaniu też po 4 latach,też mieszkaliśmy razem.
Tyle że ja cieszę się z tego obrotu spraw i że w porę się opamiętałam,bo za kilka lat to byłby dopiero płacz i lament.
Pomyśl że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ![]()
margolinka jesteś kimś z Tobą morzna konie kraść
Dzięki Arku
Ty też jesteś fajnym facetem z pewnością, jedynie źle ulokowałeś swe uczucia.
Uwierz w to, że może być jeszcze dobrze i zrób coś dla siebie.
Wyjdź, do ludzi.
Zobaczysz, że nie będzie to takie trudne, jak teraz się wydaje ![]()
wiem moja ex właśnie dzwoni a ja nie odbieram
56 2013-03-08 22:03:23 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-08 22:04:19)
Arek, i tak trzymać! ![]()
Pamiętaj...na zainteresowanie i pomoc trzeba sobie zasłużyć tym samym.
Będzie dobrze, tylko bądź stanowczy i konsekwentnie trzymaj się planu rozpoczęcia nowego życia.
Trzymam kciuki.
p.s.
To będzie dobra lekcja i dla niej, może coś zrozumie i będzie w końcu inaczej traktować ludzi.
a jak se nie poradzi i ,bo wyznaje zasade że pewna cześć ciała się nie zużywa mie,,,,,, noga,,,,,,,,
a jak se nie poradzi i ,bo wyznaje zasade że pewna cześć ciała się nie zużywa mie,,,,,, noga,,,,,,,,
Jest dorosła ?? Jak tak przemądrzała to sobie poradzi , a jak część ciała pomiedzy nogami się nie zuzywa to może zawze jej użyć..co za kobieta ?? wez zapomnij o niej i dziękuj losowi ,że tak sie stało..nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło..a Ty wez sie w garść i przestan byc lokajem ...
59 2013-03-08 22:37:21 Ostatnio edytowany przez arkadiusz3103 (2013-03-08 22:39:39)
nie jestem lokajem chyba a morze powiedziałem za dużo o niej
Arku!
Ty to po kolanach powinieneś iść do Częstochowy, że masz to szczęście, że już nie jesteś z tą kobietą. Powiedz mi co to za związek, że ona niczym się nie interesowała, na nic sie nie dokładała. Tak w ogóle to ona Cię kochała? Bo trudno po tym wszystkim co napisałes w to uwierzyć. Kochałeś to Ty ją a ona to wykorzystywała.
Co do powtórnego zaangażowania to nie szukaj na siłę, myslę, że przede wszystkim powinienes zająć się teraz sobą , swoimi potrzebami.
Nawiąż ponownie kontakty tak jak podpowiadają dziewczyny. I nie odbieraj od niej telefonów to podstawa!
61 2013-03-08 22:59:15 Ostatnio edytowany przez bags (2013-03-08 23:01:03)
Witaj...
Zaczne od tego, ze bez wzgledu na to, czy w Twoim zwiazku istnieje cos takiego jak wzajemna milosc i szacunek, to z cala stanowczoscia stwierdzam ,ze obu tych okreslen nie ma! Strata czasu by bylo szukanie ich nawet pod mikroskopem.
Tkwisz w czyms co sie nazywa toksycznym zwiazkiem, Ty jestes jego ofiara a Twoj partner bezdusznym i bezwzglednym szantazysta emocjonalnym i manipulantem do kwadratu. Mimo tego ze uwazasz siebie za winnego rozpadu zwiazku.
Wiesz dlaczego tak jest? Dlaczego sie uwazasz za winnego?
Bo zerwanie uwazasz jak odstawienie narkotyku. Zrobiles niby blad, bo zerwales z "nalogiem" - psycholog o takim odczuciu mowi tak:
Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie - jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo...
Zlota zasada prawidlowej relacji w zwiazku brzmi tak:
Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.
Widzisz na tej podstawie gdzies partnerski uklad w Waszym zwiazku???
Jesli tak to jestes na prawde bardzo naiwny... nie majac zielonego pojecia o toksycznych osobowosciach i ich wlasciwosciach wplywu na zwiazek.
Otworz oczy kolego i ogarnij sie zanim z milosci do niej zycie sobie odbierzesz, bedac tak zaslepiony tym jej wyimaginowanym uczuciem...
Ten Wasz zwiazek to fikcja, farsa do kwadratu a Ty masz ja za bozka na piedestale. Masakra!!!
Zanim zaczniesz analizowac swoj zwiazek i partnera, to musisz wziac pod uwage poza toksykiem jeszcze jedno, ze ona stosuje wobec ciebie przemoc psychiczna - szantaz mocjonalny i manipulacje.
Jesli chcesz sie jakos z tego zwiazku uwolnic, to musisz nauczyc sie stawiac granice, mowic zdecydowanie i stanowczo NIE i nie wdawac sie w dyskusje - nawet poprzez sms - odpowiadajac zdawkowo. Stosowac technike ignorancji.
Bezsilnosc, idealizacja, poczucie odrzucenia, przyjmowanie na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" smile pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym. Byc moze - swiadomie lub tez nie w takich relacjach byliscie.
Tego na pierwszy rzut oka nie idzie wyczuc jak i sam partner nie ma tej pelnej swiadomosci, ze jest toksykiem lub ma takowe zapedy. To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Nie jestesmy jedynymi - bo tez to przerabialem, ktorzy to przechodza i tak sie czuja czy tez to odczuwaja.
Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci. Jak to mi ktos tu kiedys powiedzial "wyjdziesz z tego z twarza ale skopanym tylkiem", booooooo
Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.
Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.
Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.
Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.
Slowem zakonczenia...
Koncz Wasc ta farse z ta kobieta niewarta Twojego zachodu, wstydu oszczedz... przede wszystkim sobie.
A i tak poza tematem - bez urazy.
popracuj nad pisownia.
dobra od początku poznałem ją w pracy .na początku było super, po roku zmjeszkaliśmy razem też było super ,po pewnym czasie ,miałem kłopoty finasowe poprosiłem ją aby się dołożyła do czynszu i się zaczęły się kłótnie oczywiście nie dała kasy ja jakoś radziłem sobie sam z finasami
Jak ja to dobrze znam
jeszcze mi powiedz, że za paliwo do jej samochodu musiałeś płacić...
A "teściowe" rożne rzeczy swoim córką potrafią do głowy nakłaść. Najlepiej, żeby przyszły
zięć był Rockefellerem albo Gudzowatym.. Tylko, że taki dziany gość by na tego typu laskę
nawet nie spojrzał ![]()
Arku
Przede wszystkim to musisz podnieść swoje poczucie wartości bo byłeś całkowicie zdominowany przez tę kobietę. Nie mam na myśli tego abyś od razu popadał w narcyzm
ale popracować nad sobą nie zaszkodzi.
Związek polega na życiu ze sobą a nie dla siebie,aby sobie usługiwać. Skoro wytrzymałeś tyle z tą osobą,byłeś lojalny wobec niej choć ona takie rzeczy z Tobą robiła to znaczy że z Tobą jest wszystko w porządku. Masz coś do zaoferowania ze swojej strony innej kobiecie. A że ona tego nie potrafiła docenić to cóż...ma pecha.
I tak jak radzi Margolinka wyjdź do ludzi! Zaczniesz dostrzegać inne kobiety i daję Ci gwarancję że nie jedna z nich będzie godna uwagi o wiele bardziej niż Twoja eks...
Cześć Arku!
Trochę po Tobie wczoraj pojechaliśmy ale to tylko dla Twojego dobra, żeby Ci oczy otworzyc na niektóre sprawy.
Przemyśl to wszystko.
A tak ogólnie jak się trzymasz?
Pozdrawiam
65 2013-03-09 10:27:22 Ostatnio edytowany przez arkadiusz3103 (2013-03-09 10:43:25)
trochę głupio mi i wstyd ,potężny kubeł zimnej wody ale morze to i dobrze i odnoszę wrażenie że wszyscy się ze mnie śmieją. ale przemyślałem sobie i jakoś mi lepiej