cześć wszystkim jak tam pierwszy dzień w pracy po świętach ,ja już ma to za sobą he he
Podobne tematy
912 2013-04-02 16:03:25 Ostatnio edytowany przez arkadiusz3103 (2013-04-02 19:20:26)
dostałem esemesa od mojej ex ,ale nie typu że ma problem albo coś chce ,tylko że zrozumiała że była zaborcza że zrozumiała jak mnie traktowała ze rozstanie to jej wina że się zmieni i ze by spróbować jeszcze raz i żebym to przemyślał ,mam pytanie czy kobieta morze sie zmienić swój charakter czy to tylko akt desperacji i mydlenie oczu , jeszcze jakieś pól roku temu to od razu bym do niej poleciał a teraz jej nie ufam nie wiem co do niej czuje , a z resztą to ja już nie ufam nikomu , ten esemes od niej mnie przybił
i dwa razy do tej samej rzeki sie nie w chodzi i nie bawem dostane od niej wiadomość ze bym coś jej załatwił
widać wszyscy dochodzą do siebie po świętach
Witam wszystkich
Dzisiejsza noc była ciężlka
Co chwilę się budziłem, csły czas mi się śniła ale damy rady ![]()
Co u Was słychać?
Scooby idź się upij dobrze Ci to zrobi ![]()
Hahahah zabawne
już o tym nie myślę, wczoraj spaliłem nasze zdjęcia i wystawiłem naszyjnik na aukcji który jej kiedyś kupiłem. Dzisiaj wyrzucę jeszcze koszulkę którą mi kupiła.
Miałeś o niej nie pisać,nie myśleć...a robisz to CAŁY CZAS.
Pewnie wolałbyś być teraz na miejscu Arka gdzie jego cudowna była chce wrócić ale przepytaj go później to od razu Ci puści wiązankę że takie dręczenie aby wrócił wcale nie należy do przyjemnych...popatrz na to z drugiej strony.
ja bym chciała, żeby mój były zrozumiał swój błąd i wrócił, a nie nie odzywał się i udawał, że nie istnieję......... zyczenia wyslal, nie wysilil sie, typowe zyczenia.
ja bym chciala dostac takiego smsa, ale wiem, ze nie dostane....
Nie bałabyś się wchodzić w tę samą relację ponownie?
Kiedyś dziadek powiedział coś takiego:
Miłość oznacza dawanie szans, gdy te się już wyczerpały.
Nie bałabyś się wchodzić w tę samą relację ponownie?
to nie byłaby już ta sama relacja. musiałabym zobaczyć, że to on chce walczyć i że mu zależy. to ja zawsze walczyłam i to mi bardziej zależało, więc po zdradzie nie miałam wyjścia i musiałam odejść, nie mogłam inaczej postąpić. wiem, że się mówi, że ludzie się nie zmieniają... ale bez tej nadziei nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac........ jesc, spac, wychodzic, pracowac... taka nadzieja trzyma mnie przy zyciu tak naprawde....
Podziwiam że masz jeszcze chęci do tego związku. Ja bym nie potrafiła wybaczyć zdrady choćby się słaniał i płaszczył przede mną obdzierając błagalnie ze skóry...
Żyć ze świadomością że robił z kimś to czy tamto...nie nie dałabym rady.
Podziwiam że masz jeszcze chęci do tego związku. Ja bym nie potrafiła wybaczyć zdrady choćby się słaniał i płaszczył przede mną obdzierając błagalnie ze skóry...
Żyć ze świadomością że robił z kimś to czy tamto...nie nie dałabym rady.
ja też nie dałam rady i odeszłam. gdyby mu zależalo, nigdy by tego nie zrobił. więc nie dziwię się, że teraz nie walczy o nas. a myślicie, że jest coś takiego, jak przeznaczenie?
Zależy w jakim sensie... Czy to jedna strona uważa że jest to przeznaczenie czy ni stąd ni zowąd spada na oboje uczucie które trudno wytłumaczyć.
Chyba wszystko zależy od sytuacji w jakiej to przeznaczenia miałoby mieć miejsce. Może jest to tylko taki szczęśliwy stan ducha w którym tłumaczymy sobie to co nas spotkało...nie wiem no bredzę ![]()
Zależy w jakim sensie... Czy to jedna strona uważa że jest to przeznaczenie czy ni stąd ni zowąd spada na oboje uczucie które trudno wytłumaczyć.
Chyba wszystko zależy od sytuacji w jakiej to przeznaczenia miałoby mieć miejsce. Może jest to tylko taki szczęśliwy stan ducha w którym tłumaczymy sobie to co nas spotkało...nie wiem no bredzę
tyle nam się razem przydarzyło, tyle kłopotów, problemów a mimo to byliśmy razem, bo tak mocno chcieliśmy... przez ostatnie miesiace spotykaliśmy się tylko w weekendy bo pracowałam w warszawie... wiem, ze nic go nie usprawiedliwia, ale to koszmar zaprzepascic wszystko co sie budowalo, tak nie powinno byc, ale nie pozostaje nic innego, tylko to zaakceptowac...
Budując to wszystko jesteśmy jak murarz. Bloczek po bloczku murujemy to wszystko. Jest to bardzo trudne, wiele sił i potu na to tracimy. A przychodzi dzień kiedy to wszystko się burzy, samo z siebie i nic nie jesteśmy w stane zrobić. Za dużo bałaganu jest po tym wszystkim i potrzeba czasu żeby to wszystko uporządkować i ewentualnue zacząć budować na nowo, co bie jest takie łatwe.
Może jestem aż za bardzo uczuciowym facetem ale myślę, że czasami warto jest naprawiać. Tak jak kiedyś usłyszałem to mądre zdanie "Miłość polega na dawaniu szans wtedy kiedy wyczerpał się ich limit".
Może jestem aż za bardzo uczuciowym facetem ale myślę, że czasami warto jest naprawiać. Tak jak kiedyś usłyszałem to mądre zdanie "Miłość polega na dawaniu szans wtedy kiedy wyczerpał się ich limit".
Bardzo pięknie powiedziane, scooby, za to ja przeczytałem kiedyś, że nie da się jechać na rowerze pedałując jedną nogą.
Związek to 2 osoby. Zadaj sobie pytanie: co ona robi, żeby zasłużyć sobie na osobę, którą jesteś?
Szanuj się. Mówisz o dawaniu szans, ale póki co, to ona żadnych szans od Ciebie nie chce.
Kobieta nie szanuje faceta, który poświęcił dla niej wszystko. Przeczytaj to kilka razy i zastanów się.
scooby napisał/a:Może jestem aż za bardzo uczuciowym facetem ale myślę, że czasami warto jest naprawiać. Tak jak kiedyś usłyszałem to mądre zdanie "Miłość polega na dawaniu szans wtedy kiedy wyczerpał się ich limit".
Bardzo pięknie powiedziane, scooby, za to ja przeczytałem kiedyś, że nie da się jechać na rowerze pedałując jedną nogą.
Związek to 2 osoby. Zadaj sobie pytanie: co ona robi, żeby zasłużyć sobie na osobę, którą jesteś?
Szanuj się. Mówisz o dawaniu szans, ale póki co, to ona żadnych szans od Ciebie nie chce.
Kobieta nie szanuje faceta, który poświęcił dla niej wszystko. Przeczytaj to kilka razy i zastanów się.
ja sie nie uwazam za wyjatkowa osobe, jestem po prostu szczera i chcialam byc z nim i sprawiac mu radosc z kazdego dnia. nikt nie byl wazniejszy.
mysle, ze tez problem tkwi w tym, ze oni nie chca szans. wygodnie im bez nas. nie zalezy im na nas. a my utwierdzeni w swojej niewyjatkowosci nadal chcemy im udowodnic ze zaslugujemy na ich uczucie.
ja sie nie boje samotnosci, nie boje sie budowac tego mojego nowego swiata. boje sie, ze juz nigdy go nie bede mogla kochac...
raptorrr napisał/a:scooby napisał/a:Może jestem aż za bardzo uczuciowym facetem ale myślę, że czasami warto jest naprawiać. Tak jak kiedyś usłyszałem to mądre zdanie "Miłość polega na dawaniu szans wtedy kiedy wyczerpał się ich limit".
Bardzo pięknie powiedziane, scooby, za to ja przeczytałem kiedyś, że nie da się jechać na rowerze pedałując jedną nogą.
Związek to 2 osoby. Zadaj sobie pytanie: co ona robi, żeby zasłużyć sobie na osobę, którą jesteś?
Szanuj się. Mówisz o dawaniu szans, ale póki co, to ona żadnych szans od Ciebie nie chce.
Kobieta nie szanuje faceta, który poświęcił dla niej wszystko. Przeczytaj to kilka razy i zastanów się.
ja sie nie uwazam za wyjatkowa osobe, jestem po prostu szczera i chcialam byc z nim i sprawiac mu radosc z kazdego dnia. nikt nie byl wazniejszy.
mysle, ze tez problem tkwi w tym, ze oni nie chca szans. wygodnie im bez nas. nie zalezy im na nas. a my utwierdzeni w swojej niewyjatkowosci nadal chcemy im udowodnic ze zaslugujemy na ich uczucie.
ja sie nie boje samotnosci, nie boje sie budowac tego mojego nowego swiata. boje sie, ze juz nigdy go nie bede mogla kochac...
Nie zrozum źle - w tym "zasłużeniu na osobę, którą jesteś" nie chodzi o jakąś megalomanię na swój temat. Chodzi tylko o to, żeby znać swoją wartość, jeżeli chcesz obdarzyć kogoś miłością, to jest to piękne - ale jeśli ta druga osoba tego nie chce, to należy zachować godność i się nie narzucać. Związek to wspólne staranie się o siebie, a nie zatracanie siebie samego dla drugiej osoby.
ładnie tak po za moimi plecami dyskutować wyczuwam spisek ha ha ha ha ha
Hahahah zabawne
już o tym nie myślę, wczoraj spaliłem nasze zdjęcia i wystawiłem naszyjnik na aukcji który jej kiedyś kupiłem. Dzisiaj wyrzucę jeszcze koszulkę którą mi kupiła.
cześć a TY znowu swoje na pewno o niej myślisz bo piszesz o niej
arkadiusz3103 - napisałeś, że mija rok od rozstania. Powiedz mi co robiłeś przez ten rok, aby móc o niej zapomnieć ? Rok to moim zdaniem dużo czasu, aby się "wyleczyć". Sama byłam w 4 letnim związku i po roku było okej.
933 2013-04-03 16:22:54 Ostatnio edytowany przez arkadiusz3103 (2013-04-03 18:02:03)
Miałeś o niej nie pisać,nie myśleć...a robisz to CAŁY CZAS.
Pewnie wolałbyś być teraz na miejscu Arka gdzie jego cudowna była chce wrócić ale przepytaj go później to od razu Ci puści wiązankę że takie dręczenie aby wrócił wcale nie należy do przyjemnych...popatrz na to z drugiej strony.
zacznę od początku dostałem esemesa i odpisałem że przemyśle i odezwe się jutro czyli dziś.ale już po kilku godzinach zaczeła naciskać czy przemyślałem,sugerując oczywiście odp. i już wiem ze się nie zmieniła .ktoś Mądry mnie się za pytał czy ja ją jeszcze kocham i czy bym zaryzykował jeszcze raz związek z nią , jeśli bym za ryzykował to tylko z spowodu lęku przed samotnością i żył bym bez szacunku do samego siebie ,ja dziś dostaje od niej esemesy niezbyt przyjemne i to jest już dręczenie .teraz wiem ze czuł bym się obco jeszcze raz w tym samym związku ,przez chwile była myśl a morze jednak spróbować jeszcze raz ale już mi przeszło wole samotność niż nie szczęśliwą miłość .więc znów jestem wolny kobiety ha ha ha ha
nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki a zwłaszcza do rzeki w której można było się utopić
arkadiusz3103 - napisałeś, że mija rok od rozstania. Powiedz mi co robiłeś przez ten rok, aby móc o niej zapomnieć ? Rok to moim zdaniem dużo czasu, aby się "wyleczyć". Sama byłam w 4 letnim związku i po roku było okej.
tak tylko że przez 7 miesięcy od rozstania pracowaliśmy w jednej firmie ja prace zmieniłem 4miesiące temu
tak tylko że przez 7 miesięcy od rozstania pracowaliśmy w jednej firmie ja prace zmieniłem 4miesiące temu
aaaa wspólna praca... to jednak zmienia postać rzeczy... ale chyba sobie jakoś radzisz i to nawet dobrze, skoro zauważyłeś, że "wchodząc" jeszcze raz w to wszystko nie ma sensu. była zaborcza? rozstanie było przez kogo ?
936 2013-04-03 18:51:40 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-03 18:54:17)
Arek
Myślałeś o zmianie numeru tel lub zablokowaniu Jej w Twoim jeśli np.masz smartfona?.Są apki które blokują wszystkie niechciane numery.Tworzysz tzw.czarną listę i po sprawie.
Blokada obejmuje połączenia a także smsy,mmsy.
arkadiusz3103 napisał/a:tak tylko że przez 7 miesięcy od rozstania pracowaliśmy w jednej firmie ja prace zmieniłem 4miesiące temu
aaaa wspólna praca... to jednak zmienia postać rzeczy... ale chyba sobie jakoś radzisz i to nawet dobrze, skoro zauważyłeś, że "wchodząc" jeszcze raz w to wszystko nie ma sensu. była zaborcza? rozstanie było przez kogo ?
tak była zaborcza rozstanie ona mnie zostawiła jak miałem problemy finansowe i jak za czołem jej odmawiać i usługiwać , a wynajmowałem mieszkanie i sam za nie płaciłem jeden raz poprosiłem o pomoc
Arek
Myślałeś o zmianie numeru tel lub zablokowaniu Jej w Twoim jeśli np.masz smartfona?.Są apki które blokują wszystkie niechciane numery.Tworzysz tzw.czarną listę i po sprawie.
Blokada obejmuje połączenia a także smsy,mmsy.
zmiana numeru nie wchodzi w grę a blokowanie numeru też nie bo wtedy bedzie mnie nękać swoją osobom ja ją znam lepiej niech se pisze ja już tego i tak nie czytam a jak zablokuje nr to po rodzinie bedzie dzwonić
Skoro tak uważasz
Ale wiesz.Z czasem to staje się męczące.
Skoro tak uważasz
Ale wiesz.Z czasem to staje się męczące.
ja już się z tego śmieje a dzień bez esemesa od niej dniem sdraconym ha ha
Może jestem aż za bardzo uczuciowym facetem ale myślę, że czasami warto jest naprawiać.
Wiesz co scooby powiem Ci tak jakby mi się zepsuła rzecz którą baaaaardzo lubię to spróbowałabym ją naprawić,ale jesli wiem że z niej już nic nie będzie ,nie nadaje się,nie będę jej już mogła uzywać jak dotychczas to pierdyknę na śmietnik i kupię nową. Tyle.
scooby napisał/a:Może jestem aż za bardzo uczuciowym facetem ale myślę, że czasami warto jest naprawiać.
Wiesz co scooby powiem Ci tak jakby mi się zepsuła rzecz którą baaaaardzo lubię to spróbowałabym ją naprawić,ale jesli wiem że z niej już nic nie będzie ,nie nadaje się,nie będę jej już mogła uzywać jak dotychczas to pierdyknę na śmietnik i kupię nową. Tyle.
co już se wszyscy poszli
Kwiatuszek100 napisał/a:scooby napisał/a:Może jestem aż za bardzo uczuciowym facetem ale myślę, że czasami warto jest naprawiać.
Wiesz co scooby powiem Ci tak jakby mi się zepsuła rzecz którą baaaaardzo lubię to spróbowałabym ją naprawić,ale jesli wiem że z niej już nic nie będzie ,nie nadaje się,nie będę jej już mogła uzywać jak dotychczas to pierdyknę na śmietnik i kupię nową. Tyle.
co już se wszyscy poszli
i kto mówi o uczciwości ha ha
Przeczytałam cały ten wątek i....muszę przyznać, że uzależniłam się. To forum otworzyło mi oczy - przede wszystkim godność !!!!! Podziwiam was za siły. Ja dopiero trzy dni nie odzywam się do kogoś kto mnie zniszczył. A zamierzam oderwać się od niego na wieki
Przeczytałam cały ten wątek i....muszę przyznać, że uzależniłam się. To forum otworzyło mi oczy - przede wszystkim godność !!!!! Podziwiam was za siły. Ja dopiero trzy dni nie odzywam się do kogoś kto mnie zniszczył. A zamierzam oderwać się od niego na wieki
i jak Ci to idzie
jokafokaoka napisał/a:Przeczytałam cały ten wątek i....muszę przyznać, że uzależniłam się. To forum otworzyło mi oczy - przede wszystkim godność !!!!! Podziwiam was za siły. Ja dopiero trzy dni nie odzywam się do kogoś kto mnie zniszczył. A zamierzam oderwać się od niego na wieki
i jak Ci to idzie
Z jednej strony kłótnia w te święta uświadomiła mi jak ten człowiek mnie niszczył - wyśmiewał, olewał, zostawiał, wykorzystywał i... strasznie mi wstyd tego, że przez trzy lata prosiłam, żeby wracał, błagałam, przepraszałam za coś czego nie zrobiłam, czekałam, dawałam z siebie za dużo. I czuję... dziwną euforię z tego powodu, że nie odpisałam mu na wiadomość i ucięłam to. Niestety po trzech latach męczarni stało się coś złego - przestałam mieć siłę, żeby wychodzić z domu.
Z drugiej strony mam lekkiego wieczornego doła, jestem zmęczona tym dniem i w zasadzie zastanawiam się czemu jeszcze się nie odezwał. Jednak jestem w 100% pewna, że to koniec. Wiem, że to jedyny sposób, żeby odzyskać swoją godność, zacząć wychodzić z domu. A czytanie waszych rozmów, porad mnie niesamowicie wzmacnia.
jokafokaoka niezły nick ![]()
A co do wątku to zawsze lepiej się robi na sercu i duszy jak się zda sprawę z tego że nie jest sie jedyną/jedynym wykorzystaną/ym na tym świecie.
I ciezs się ze w ogóle oczy Ci się otworzyły,młoda jesteś i możesz mieć jeszcze nie jednego faceta wszystko przed Tobą. Na jednym świat się nie kończy. Tylko nie daj sobą więcej pomiatać bo najważniejsze to zachować honor,szacunek do siebie i wyjść z tego z podniesioną głową.
i kto mówi o uczciwości ha ha
Arek czy coś mnie ominęło??? ![]()
jokafokaoka niezły nick
A co do wątku to zawsze lepiej się robi na sercu i duszy jak się zda sprawę z tego że nie jest sie jedyną/jedynym wykorzystaną/ym na tym świecie.
I ciezs się ze w ogóle oczy Ci się otworzyły,młoda jesteś i możesz mieć jeszcze nie jednego faceta wszystko przed Tobą. Na jednym świat się nie kończy. Tylko nie daj sobą więcej pomiatać bo najważniejsze to zachować honor,szacunek do siebie i wyjść z tego z podniesioną głową.arkadiusz3103 napisał/a:i kto mówi o uczciwości ha ha
Arek czy coś mnie ominęło???
Tak! Właśnie to jest niesamowite dowiedziałam się, że honor, szacunek do siebie i podniesiona głowa są bardzo ważne. A gdy to tracimy - NI JESTEŚMY JUŻ ATRAKCYJNI DLA NIKOGO!
Jednak mój były bardzo obniżył moją samoocenę. W wyniku tych przeżyć boję się wychodzić z domu, dla mnie jest to za duży wysiłek, boję się ludzi, a najbardziej, że go spotkam.
Jakaś rada?
jokafokaoka niezły nick
A co do wątku to zawsze lepiej się robi na sercu i duszy jak się zda sprawę z tego że nie jest sie jedyną/jedynym wykorzystaną/ym na tym świecie.
I ciezs się ze w ogóle oczy Ci się otworzyły,młoda jesteś i możesz mieć jeszcze nie jednego faceta wszystko przed Tobą. Na jednym świat się nie kończy. Tylko nie daj sobą więcej pomiatać bo najważniejsze to zachować honor,szacunek do siebie i wyjść z tego z podniesioną głową.arkadiusz3103 napisał/a:i kto mówi o uczciwości ha ha
Arek czy coś mnie ominęło???
tak scobi mówi mi że za bardzo jestem uczciwy to co kobiety trzeba zdradzać
Kwiatuszek100 napisał/a:jokafokaoka niezły nick
A co do wątku to zawsze lepiej się robi na sercu i duszy jak się zda sprawę z tego że nie jest sie jedyną/jedynym wykorzystaną/ym na tym świecie.
I ciezs się ze w ogóle oczy Ci się otworzyły,młoda jesteś i możesz mieć jeszcze nie jednego faceta wszystko przed Tobą. Na jednym świat się nie kończy. Tylko nie daj sobą więcej pomiatać bo najważniejsze to zachować honor,szacunek do siebie i wyjść z tego z podniesioną głową.arkadiusz3103 napisał/a:i kto mówi o uczciwości ha ha
Arek czy coś mnie ominęło???
Tak! Właśnie to jest niesamowite dowiedziałam się, że honor, szacunek do siebie i podniesiona głowa są bardzo ważne. A gdy to tracimy - NI JESTEŚMY JUŻ ATRAKCYJNI DLA NIKOGO!
Jednak mój były bardzo obniżył moją samoocenę. W wyniku tych przeżyć boję się wychodzić z domu, dla mnie jest to za duży wysiłek, boję się ludzi, a najbardziej, że go spotkam.
Jakaś rada?
ile Ty masz lat żeby się bać , jak go spotkasz bądz obojetna
ja za uczciwy wobec kobiet ale dał do pieca ,bo co trzeba zdradzać oszukiwać a wy kobiety bedziecie wtedy nas szanować
Boję się, bo a) jest bardzo wredny, a ja jeszcze nie byłabym na tyle silna, żeby mu coś odpowiedzieć b) będzie mi ciężej - gdy się uśmiechnie, gdy przejdzie obojętnie czy gdy przeprowadzimy jakąś rozmowę i tak będzie ciężej.
Boję się, bo a) jest bardzo wredny, a ja jeszcze nie byłabym na tyle silna, żeby mu coś odpowiedzieć b) będzie mi ciężej - gdy się uśmiechnie, gdy przejdzie obojętnie czy gdy przeprowadzimy jakąś rozmowę i tak będzie ciężej.
wiem że to nie jest łatwe ale nie zamykaj się w czterech ścianach ja miałem gorzej ja co dzienie widziałem się ze swoją ex w pracy po roztaniu i cały czs coś odemnie chciała
Wow, podziwiam Twoją siłę, ja bym pewnie nie poszła do pracy, wylaliby mnie. Nie korci Cie, żeby do niej napisać lub się tak tylko umówić na rozmowę czy na kawę?
A w jakim celu Ty masz z nim rozmawiać???
Bo mi wydaje się to zbędne. Nie znam szczegółów ale piszesz że jest wredny i nieziemsko dał Ci popalić. Ząb za ząb i wcale nie mam tu na myśli jakiegoś odgrywania się ale nie danie mu chorej satysfakcji że zagrał na Twoich uczuciach.
Dla mnie jego zachowanie byłoby motywacją do tego aby wyjść z domu i szeroko uśmiechnąć się do niego gdybym spotkała go na ulicy.
Ale miałby ból do głowy...a ja miałabym ubaw ![]()
Takie tylko troszkę bezczelne. Ale uwierz trochę dostałam od facetów po doooopie i wiem że to pomaga uporać się z takimi beznadziejnymi sytuacjami. Ważne aby nie śmiał Ci się w twarz że to on jest "górą" i Ty cierpisz,bo los jest przewrotny.
A co do Twojego poczucia wartości...nie sugeruj się tym jakie odczucia on wzbudził w Tobie,sama wiesz najlepiej ile jesteś warta i powtarzaj sobie to każdego dnia że ktoś taki byle kto jak on nie zniszczy tak silnej osobowości jak Ty!
Wow, podziwiam Twoją siłę, ja bym pewnie nie poszła do pracy, wylaliby mnie. Nie korci Cie, żeby do niej napisać lub się tak tylko umówić na rozmowę czy na kawę?
jak bym skoczył z pałcu kultury i przeżył to tak ,a takie spotkanie zskończyło by się jakąś prożbom z jej strony typu umyj mi samochód
Kwiatuszek100 napisał/a:jokafokaoka niezły nick
A co do wątku to zawsze lepiej się robi na sercu i duszy jak się zda sprawę z tego że nie jest sie jedyną/jedynym wykorzystaną/ym na tym świecie.
I ciezs się ze w ogóle oczy Ci się otworzyły,młoda jesteś i możesz mieć jeszcze nie jednego faceta wszystko przed Tobą. Na jednym świat się nie kończy. Tylko nie daj sobą więcej pomiatać bo najważniejsze to zachować honor,szacunek do siebie i wyjść z tego z podniesioną głową.arkadiusz3103 napisał/a:i kto mówi o uczciwości ha ha
Arek czy coś mnie ominęło???
Tak! Właśnie to jest niesamowite dowiedziałam się, że honor, szacunek do siebie i podniesiona głowa są bardzo ważne. A gdy to tracimy - NI JESTEŚMY JUŻ ATRAKCYJNI DLA NIKOGO!
Jednak mój były bardzo obniżył moją samoocenę. W wyniku tych przeżyć boję się wychodzić z domu, dla mnie jest to za duży wysiłek, boję się ludzi, a najbardziej, że go spotkam.
Jakaś rada?
ja sie nie odzywam ponad 2 tyg
chce odzyskac radosc zycia, ale mam problem taki jak ty. boje sie wychodzic z domu. praktycznie od 2 tyg nie wychodze, pracuje z domu. boje sie, ze go spotkam. z nia. nie jestem na to gotowa, a on jest taki obojetny...
arkadiuszu widzę że jesteś tu na forum obecny a ja bardzo w tej chwili potrzebuje kolegi czy zechcesz mi poświęcić trochę czasu?wiesz bo czytałeś moj post rozstałam się z mężem tydzień temu.i zaczynają się jazdy z jego strony jutro pewnie przyjedzie i skończy się jak zwykle awanturą.proszę powiedz jak to widzisz. On przez całe wspólne 8 letnie życie nie interesował się rachunkami od tego byłam ja mam dzieci z poprzedniego małżeństwa których on nie cierpi twierdzi że ożenił się ze mną a nie z moimi dziećmi.moje dzieci mnie lekceważą wiele razy, słabo się uczą 3 gimnazjum,sam miałeś 16 lat jak to nastolatki komputer i leżenie do góry kołami przed tv-ulubione zajęcia, gonię do nauki i obowiązków domowych jak tylko mogę.Mąż twierdzi że skoro dzieci mają mnie czasem w nosie to on pomagał mi nie będzie.Jest uzależniony od kompa i oglądania gorących lasek ma na facebuku czy nk po100 a kolekcja porno to już tragedia nawet policja zrobiła mu zdjęcie na jakiś zakazanych stronach które w nocy oglądał.ja czasem jak już nie mogłam wytrzymać sięgałam po wino i kończyło się awanturą że jestem alkochliczką...a nie jestem.nie mogę na niego liczyć w niczym a jutro zrobi mi awanturę że to on jest pokszywdzony boję się jutra często mi groził że narobi mi brudu w pracy...i t p jak się zachować żeby nie wybuchła awantura napisz coś
napisał mi -jestem tak chory i mam nadzieję nie długo już będę męczył ludzi swoją osobą ,ma grypę czy to próba grania na litość czy inna błazenada
Przeczytałam cały ten wątek i....muszę przyznać, że uzależniłam się. To forum otworzyło mi oczy - przede wszystkim godność !!!!! Podziwiam was za siły. Ja dopiero trzy dni nie odzywam się do kogoś kto mnie zniszczył. A zamierzam oderwać się od niego na wieki
Jezu mam tak samo. Uzależniłam się od tego forum. A najlepsze jest to, że co czytam wątek to dochodzi nowych stron i nie jestem jeszcze na bieżąco.
Też miałam problemy ze swoim związkiem. Możesz wejść na mój nick i poczytać mój temat:)
tak była zaborcza rozstanie ona mnie zostawiła jak miałem problemy finansowe i jak za czołem jej odmawiać i usługiwać , a wynajmowałem mieszkanie i sam za nie płaciłem jeden raz poprosiłem o pomoc
No to coś mamy wspólnego. Mnie rzucił jak byłam za granicą u ojca, żeby zaopiekować się nim po operacji. Rzucił mnie przy ojcu w drugim pokoju ![]()
Przykre, jeśli masz kogoś kto nie może Ci pomóc, a wszystko jest na Twojej głowie. Wtedy "ta" osoba nie jest tą pierwszą do której byś zadzwonił.
A przez ten rok nie miałeś nikogo ? nie spotykałeś się?
Czarodziejko czemu Ty jesteś z nim???
Bo dla mnie oczywiste byłoby kopnąć tego pajaca aż by na księżyc poleciał...
Nie macie wspólnych dzieci więc uważam że nie ze względu na nie. Więc co ? Jesteś zależna finansowo od niego?
I te laski...matko pierwszy by z domu wyfrunął a za nim ten komputer...
nie umiem odpowiedzieć kwiatuszku .Ta miłość jest jak nałóg jak ,,miłość,,narkomana do prochów.Nic mi nie daje ,same kłótnie,najczęściej o dzieci czuje się za niego odpowiedzialna.jest chory na epilepsje.I chyba nawet nie wiem jak wygląda normalne życie z normalnym człowiekiem.Może przywykłam że wciąż się kimś zajmuje ,troje dzieci wychowałam sama .Wyprowadził się do matki i teraz mi pisze że jest chory tak że nie może wstać z łóżka,Znów wychodzę na potwora...a ja przez ten tydzień to k...a tańczyłam po dyskotekach...napal w piecu zajmij się chorym synem ugotuj narąb drzewa...e t c mną się nikt nie przejmuje
Wzbudza w Tobie poczucie winy.
Wyprowadził się do mamusi a Tobie się żali że taki chory strasznie,nie no proszę Cię gra na Twoich emocjach,bierze Cię na litość. Nie wiem może mama go tak nauczyła że skakała wokół niego...
I piszesz że Twoje dzieci Cię nie słuchają i nie szanują. A powiedz jak mają Cię szanować jak mąż Cię nie szanuje. Patrzą na to i tak samo się zachowują. Wiec dopóki on nie zmieni swojego stosunku do Ciebie to nigdy nie będzie dobrze.
Współczuję Ci szczerze bo jesteś faktycznie uzależniona od niego,troszczysz się sama o wszystko a i tak on tego nie docenia. Nie byłoby Ci lepiej samej?
ano sama jestem i nie jest żle ruszam z otworzeniem zakładu fryzjerskiego jestem tym podekscytowana mam nadzieję że utrzymam z zakładu dom i dzieci i w końcu o siebie zadbam.tylko teraz tak mi ciężko na sercu wiem że to musi potrwać najgorszy jest żal i te głupie nadzieje na to jak mogłoby być....gówno prawda nie mogłoby być ale człowiek jest durny sam się wykańcza takim myśleniem.każda piosenka jest o nim ...łzy tuż tuż, żeby były tabletki na bycie suką to bym wzieła kilka
ano sama jestem i nie jest żle ruszam z otworzeniem zakładu fryzjerskiego jestem tym podekscytowana mam nadzieję że utrzymam z zakładu dom i dzieci i w końcu o siebie zadbam.tylko teraz tak mi ciężko na sercu wiem że to musi potrwać najgorszy jest żal i te głupie nadzieje na to jak mogłoby być....gówno prawda nie mogłoby być ale człowiek jest durny sam się wykańcza takim myśleniem.każda piosenka jest o nim ...łzy tuż tuż, żeby były tabletki na bycie suką to bym wzieła kilka
w czoraj już mnie nie było jak napisałaś ,ale mogę Ci powiedzieć jak się czujesz ,jak miś wychowany w niewoli w cyrku ,który odzyskał wolność i nie ma już tresera ,nie wie co ma ze sobą zrobić bo nikt mu nie dyktuje co ma robić, tak jest z Tobą odzyskałaś wolność i nie masz komu usługiwać ,byłaś niewolnicą a teraz Panią ,żleci z Tym ,ja na początku miałem tak samo wyrzuty sumienia bo kto jej samochud umyje a kto jej posprząta itp,teraz już wiem że to nie była miłość .otwurz zakład bądz panią a nie niewolnicą a co do dzieci nie widziały gały co brały jak Cię poznał jak ja nie nawidze takich facetów
dziękuje że jesteś .esencja prawdy .W sobotę podpisuje umowę najmu.
jokafokaoka napisał/a:Przeczytałam cały ten wątek i....muszę przyznać, że uzależniłam się. To forum otworzyło mi oczy - przede wszystkim godność !!!!! Podziwiam was za siły. Ja dopiero trzy dni nie odzywam się do kogoś kto mnie zniszczył. A zamierzam oderwać się od niego na wieki
Jezu mam tak samo. Uzależniłam się od tego forum. A najlepsze jest to, że co czytam wątek to dochodzi nowych stron i nie jestem jeszcze na bieżąco.
Też miałam problemy ze swoim związkiem. Możesz wejść na mój nick i poczytać mój temat:)arkadiusz3103 napisał/a:tak była zaborcza rozstanie ona mnie zostawiła jak miałem problemy finansowe i jak za czołem jej odmawiać i usługiwać , a wynajmowałem mieszkanie i sam za nie płaciłem jeden raz poprosiłem o pomoc
No to coś mamy wspólnego. Mnie rzucił jak byłam za granicą u ojca, żeby zaopiekować się nim po operacji. Rzucił mnie przy ojcu w drugim pokoju
Przykre, jeśli masz kogoś kto nie może Ci pomóc, a wszystko jest na Twojej głowie. Wtedy "ta" osoba nie jest tą pierwszą do której byś zadzwonił.
A przez ten rok nie miałeś nikogo ? nie spotykałeś się?
nie nie miałem ,spotkałem się z jedną która mi uświadomiła ze facet powinien kupywać ciuchy generalnie sponsorować bo ja wyglodam ja bankomat i portale randkowe i tam też poraszka
dziękuje że jesteś .esencja prawdy .W sobotę podpisuje umowę najmu.
dzieci już są samodzielne zacznij żyć trochę dla Siebie a taki mąż to zbędny bagaż ,i nie chodzi o to że jest chory ,tylko dzieciny a po co kolejne dziecko ,przecież nie jest Twoje a gdzie ten salon ,mam nadzieje na zniżkę
jak tam humory dzisiaj
puławy woj lubelskie a co zniszka dla forumowiczów 100procent plus kawa i ciasteczka
puławy woj lubelskie a co zniszka dla forumowiczów 100procent plus kawa i ciasteczka
dobra jadę
cześć wszystkim już weekend ,morze z kimś dziś mi uda się pogadać do póżnego wieczora
nikogo niema imprezują farciarze ha ha ha
naprawdę nikogo niema
ja niby jestem ale nie wiem czy żyje ogarnę się i przyjdę tu za chwilę też w nadziei że ktoś będzie.pozdrawiam cię