netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 254 wyświetleniazałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 216 217 218 219 220 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 106 do 14 170 z 14 840 ]

14 106

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

bipo, ściskam smile
Anyone else? Wszyscy poszli na fejsbuka? smile Ja się nie zdecydowałam jednak. I zostałam tu. Jestem tu codziennie. I oglądam sobie te takie krzaczki z westernów, co to turlają się niesione wiatrem przez opustoszałe miasteczka wink

14 107

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wczesna witaj.

Tez tam siedzę ale zagladam tu czasami. Szkoda by było żeby forum zaczęło "umierać" przez to ze istnieje fejs.
Ostatnio mam zagwostkę która trochę trawi mnie od środka. G ma urodziny w niedzielę i to że życzę jej wszystkiego najgorszego pominę, nie zastanawiam się też nad tym czy jej składać życzenia bo wiem że nie warto się spalać. Ale wyraźnie widzę w sobie i walczę z tym że mam ochotę pobyć wobec niej złośliwy. Nie powinienem, może, ale to tak silne uczucie że nie wiem czy mi się uda powstrzymać.
Nie potrafię ogarnąć że miłość malutkiej do rodziców będzie rozdarte jak szmata na dwoje ludzi, porównania które z rodziców jest lepsze-gorsze wydają mi się być rzeczą która w jej życiu na pewno nastąpi. I kolejne pytanie-kto będzie tym lepszym rodzicem. Mówię Ci miliony tego typu pytań dziś rodzi się we mnie. Użyłaś świetnego porównania z tymi krzaczkami na prerii, najfajniejsze jest to że one tak żyją i mają się najwyraźniej świetnie, ja dziś mam dość swoich myśli i nie potrafię się im przeciwstawić.

całuję

14 108

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

bipo,

ja napisałabym na Twoim miejscu zwykłego sms. Bez wylewności, proste życzenia, ale też bez wylewania żalu. Ja zrobiłam tak na urodziny byłego i do dziś czuję się z tym dobrze, pamiętałam, byłam fair, nie zrobiłam głupoty, nie wdałam się w bezsensowną dyskusję, nie zraniłam nikogo. Polecam, dla samego siebie załatw to w ten sposób. Trzeba robić tak, żeby dobrze się potem czuć samemu ze sobą.

14 109

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wczesna

No to mamy "po urodzinach". Nie złożyłem jej życzeń wcale, czuję się z tym bardzo dobrze. Malutkiej tylko przypomniałem że mama ma dziś urodziny i powinna jej złożyć życzenia bo tak powinno być, ona musi wiedzieć kiedy rodzice obchodzą urodziny. Ja tak postąpiłem nie wiem jak we wrześniu postąpi G. Zaobaczymy. Porwałem małą na cały dzień, było zoo lody, było super.
A jutro kolejny dzien. Jak to mówię "folia-parówka-folia-parówka-folia-parówka..."

Pozdrawiam ślicznie.

14 110

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To może ja napiszę, co u mnie... Może ktoś coś doradzi...

Dzisiaj mam straszny kryzys. Mija pięć miesięcy od rozstania. Jeszcze nigdy zbieranie się po rozstaniu nie zajęło mi tyle czasu. Nie mam kontaktu, ale to niczego nie zmienia, nie zmienia faktu, że nie mogę dojść do siebie. Nie żyję, tylko wegetuję. Istnieję, bo muszę. Kilka nędznych prób zawarcia nowych znajomości zakończyło się fiaskiem. Próbuję czasem nowych aktywności, nowych form spędzania czasu, ale jedno wspomnienie, jeden "flashback" potrafi mnie załatwić na długie dni. Nad ranem budzę się ze strachem. Nie mam już pomysłu, co dalej...

14 111

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mój problem polega na tym że 3 tyg temu moja kobieta spakowała moje rzeczy i wywiozła do mojej matki i powiedziała że to już koniec. A powodem tego było moje pijaństwo po pracy po nocnej zmianie z okazji urodzin kolegi, oznajmiłem o tym moja ukochana ale że wypije tylko kilka kieliszków i wracam do domu, prawda była taka że wypiłem dosyć sporo, dzwoniłem po nią żeby po mnie przyjechała, po przyjeżdzie koledzy nie chcieli mnie puścić więc oznajmiłem że zostaje z kolegami, była bardzo zła i krzyknęła że jak wybieram kolegów to z nami koniec. po powrocie do mieszkania( ona je wynajmowała, ale razem płaciliśmy) zastałem zamknięte drzwi więc próbowałem się dostać gdyż zabrała mi klucze do mieszkanie, swoje karty z bankomatu i inne rzeczy,nie chciała mnie puścic i zadzwoniła po policje, zabrali mnie na tzw dołek, rano wróciłem do matki gdzie przed klatka spotkałem Gosię z Darią(młodsza jej córka,niemam z nia dzieci,ona ma dwie córki 4 i 12 lat) była zła i płakała mówiąc zebym jej zostawił w spokoju. Po kilku dniach sprowadziłem się do brata gdyż ma wolną kawalerke. Kilka rzeczy zostało jeszcze u niej( tv,pralka itp.)  zostawiłem jej też na razie auto, chciała mi to wszystko oddać ale nakłoniłem ja żeby się wstrzymała jeszcze ,że te rzeczy nie są mi na razie potrzebna bo wszystko mam. Podjąłem terapię dla alkoholików o której Ona wie ,dałem nawet nr do terapeuty.Nasz związek trwał 10 miesięcy, było ok ,dzieci bardzo mnie polubiły zwłaszcza młodsza Daria,chciałem być dla nich jak ojciec,kupowałem prezenty jeździliśmy na wycieczki na basen itp., chciałem spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Z Gosia układało się różnie kilka razy się namnie zawiodła jak to powiedziała ostatnio,ale nigdy jej nie zdradziłem nie wyzwałem itp. w łóżku było ok. ,bardzo Ją Kocham tak jak dziewczynki,niewiem co mam robić. Od tamtego czasu widziałem dziewczynki dwa razy, z Gosia 3, w sobote nawet odebrała mnie z pracy autem, ale stanowczo mówi że niechce na razie żadnego związku,zawiodła się na mnie,woli być sama. Czasem jak dzwonie to jest miła rozmowa czasem jest wkurzona jak napisze sms-a z pytaniem o spacer wspólny albo kilka miłych słów typu że mi zależy że dalej je kocham itp. Dzień przed rozstaniem zapłaciłem rachunki za mieszkanie i prawie całe pieniądze dałem jej, dwa dni po rozstaniu dałem jeszcze pare groszy i bony żywnościowe na 300zł,bo wiem że ma ciężko. dwa dni temu zaproponowała że jak dostanie alimenty to da mi 150zł , bo wie ze niemam na życie, co niestety jest prawdą, jak zachować się w tej sytuacji?  Mówie jej często lub piszę ,że zachowałem się jak świnia,że bardzo żałuje ,że zależy mi,że zrobie wszystko żebyśmy byli znowu razem, ale Gosia mówi że chce być teraz sama,że mi już nie ufa, że się zawiodła, ja jej że się zmienie ,ze się lecze ona że mam się zajać sobą teraz i nie zawracać jej głowy. Mieszkanie jest wynajmowane i wynajmujący dowiedział się o całej akcji dlatego stanowczo mnie nie chce widzieć w tym mieszkaniu,Gosia się boi że zostanie wylana,dlatego mniemam tam wstępu. Acha jeszcze jedno,zmienia zdania co chwile, raz że się zgadza na widywanie raz w tyg raz że nie chce mnie widzieć wcale, nie wiem już co myśleć i co robić? Mówi że uczucia do mnie wygasły, że to ja to spowodowałem zawodząc ja kilka razy. Wszystkim znajomym powiedziała ze się rozstała. Mówi że teraz będzie żyła sama bo ma dla kogo żyć ma dwie córy i nie potrzebuje faceta. Na walentynki dałem jej kwiaty bomboniere i maskotke. Co robić pomocy!!!

14 112

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witaj Lucky75

O ile to, że uczestniczysz w terapii jest prawdą radzę z całego serca skupić się dobrze na tym właśnie aspekcie. Bo bez względu na to jak potoczą się Twoje relacje z partnerką Ty powinieneś być trzeźwy (niestety ale walczysz o swoje życie chłopie). Zobaczysz jak się zmienia Twoje zachowanie, myślę że też w stosunku do niej i dzieciaków. Powinna docenić.
Trzymam kciuki za Twoje trzeźwe każde 24 godziny.

14 113

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna - kochana, jestes jedna z tych osob z 'mojego czasu' bym powiedziala. U mnie jest juz 10 miesiecy od rozstania a tez i to mysle o tym wszystkim, rozmawiam wciaz na 'ten' temat. Owszem, duzo, duzo mniej, nie ma w ogole porownania, czuje sie duzo, duzo lepiej, ale tez nieraz jakis jeden przeblysk, jedna nieodpowiednia mysl i tez rozwala czlowieka. Tez nie pogodzilam sie z tym jeszcze w pelni. Wciaz proces trwa, proces godzenia sie, pelnej akceptacji tego co sie stalo, tego jak jest, bez zadnych 'ale'.

Dlatego mysle ze to nic dziwnego, ze u Ciebie, po 5 miesiacach wciaz jeszcze nie jest 'super'. Naprawde, nie ma co sie denerwowac, zaakcpetuj to, ze tak jeszcze bedzie. Musimy zaakacpetowac chyba wlasnie, ze te gady rozwalily badz co badz nam zycia i proces odnowy niestety ale trwa i trwac jeszcze bedzie. Ze to nie jest tak 'chop siup' i juz pozbieramy sie bo nie sa warci. Nie sa warci, ale akcpetacja faktu, ze odbudowa swojego zycia potrwa (niestety) jest chyba kluczowa. Ja, mimo ze obecnie mozna powiedziec ze wchodze w zwiazek z kims i daje mi to naprawde duzo radosci, to po prostu wciaz nie jestem jeszcze w pelni wyelczona. Wiele razy zadawalam sobie pytanie czy w takim razie powinna mzaczynac cokolwiek z kims nowym w ogole? Na ta chwile mysle ze juz tak. Nie jest perfekt, jesli chodzi o emocje do jm, ale siedzenie samej w domu po roku od rozstania i rozmyslanie i 'czekanie' az juz bedzie 'super' najlepszym pomyslem na pewno nie jest. Teraz spedzam milo czas, czuje ze zyje, probuje budowac cos z kims, kto wie o mojej sytuacji i nie musze niczego ukrywac.

Wieanna, trzymam kciuki mocno za Ciebei

14 114

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna, no cóż, potrwa jeszcze, widzisz mi zaraz stuknie rok, za parę dni... i jeszcze nie jest różowo, fakt że on w tym nie pomagał, żeby szybciej wyzdrowieć, no ale cóż... Ściskam Cię mocno, kup sobie jakieś ziółka na uspokojenie, i ja tam jestem fanką antydepresantów żeby postawić się na nogi chociaż przez kilka mieisęcy, póki nie minie najcięższy czas.. No ale wiele osób stąd odradza, więc nie wiem, jak tam wolisz. Pisz tu, jak chcesz napisz do mnie na priv, powyciągamy się za uszy do góry smile

14 115

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ludzie są okrutni.
Ja, zdradzony kilka razy. Przyznała się i prosi o wybaczenie..
Rozstanie natychmiast.
Nie wiem co dalej??(dziecko) Każdego dnia człowiek myśli, łza się kręci..
W chwilę można zrujnować innym życie.
Wiem, że nigdy nikomu tego nie zrobiłbym, gdyż jak się kocha to się odbywa okrutną "podróż"(jak ktoś to pięknie ujął).
Ciągle, każdego dnia.. Pół życia (kilkanaście lat)poszło "w piach".
Piszę bo ciekawi mnie też jedno. W zasadzie wasza opinia..
Kobieta- która zdradza to musi być związana emocjonalnie z K. wg mnie. Co nią kieruje? Musi liczyć się przecież z konsekwencjami.. Nie pojmuję tego.
Mężczyzna- znam wielu, którzy seks i kobietę traktują w "sam raz na raz". Szukają innych wrażeń itp. Do żon wracają jak gdyby nigdy nic.. Szok.
Jaką macie opinię??
Kobieta szanująca się, rodzinę, jakiekolwiek wartości "nie rozkłada nóg" ot tak przecież..
Sorry za dosadność

14 116

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mój przykład. Kobiety też zdradzają. Bywają okrutne.
Zdrada w związku jest dla mnie nie do przyjęcia. Bo jak tu mówić o uczciwości, lojalności, miłości, zaufaniu..
Nie do wybaczenia, jak dla mnie..
Bo jak do takiej osoby póżniej się przytulić, spojrzeć jej w oczy?? Heh. To mi, chyba bardziej wstyd aniżeli jej. Na drugie mam rogacz:) przecież. Nikomu o tym nie powiedziałem. Znam takich co wybaczyli, co ciekawe..
Ja jednak mam charakter (jakiś), ugruntowane wartości.. I tyle..
Ciężko jest teraz rozpocząć coś nowego.. Bo i też nie jest łatwo znalżć odpowiednią osobę..
Zdrady widzę są coraz częstsze- ogólnie ujmując. I u kobiet. Nigdy jednak przez myśl mi nie przeszło, że mnie to spotka..
Pozdrawiam

14 117

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To jest mit że zawsze u kobiet zdrada ma emocjonalny charakter znam wiele dziewczyn dla których jest to po prostu przygoda dodatkowa dawka adrenaliny.

14 118

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej,
jestem i ja...
Pierwszy post na forum, chyba się kochamy, ale za dużo kłotni... Jestem DDA wg lekarza, co niby rzutuje na związki, ale zobaczymy (zaczęłam terapię).
Tak samo jak koleżanka wyżej rano budzę się ze strachem - panika, kołatanie serca, ścisk w żołądku, choć wieczorem nie mogę spać, dlatego używac "uspiaczy" czyli ... piwa ;P
Najgorsze jest stracić przyjaciela i to uczucie bezsilności kiedy chcesz, a nie możesz i ta niewiara, że "ta osoba" już nie chce, choć ledwie kilka dni temu (miesiąc już, a ja dalej w rozsypce;/) byliśmy najbliższymi osobami w życiu. Czuję się jakbym nie miała po co wstawać, dla samej siebie mi się nie chce, choć zawsze robiłam dla siebie to teraz nawet zakupy sprawiają mi ból, bo myślę czy spodobałabym mu się w tym.

Pozdrawiam!:)

14 119

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej , z tej strony Adam z podlaskiego. Porzucony przez dziewczyne z Borderline miesiąc temu....

14 120

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie wiem jak zacząć, więc może tak. Mąż mnie zostawił po 18 latach małżeństwa. Z jednej  strony ulga-już nie muszę się martwić ,czy jak wrócę z pracy będzie trzeźwy, czy pijany. Czy tym razem będzie spał spokojnie, czy wrzeszczał i robił awantury. Z drugiej strony - straszny żal, że zmarnował swoje życie, moje i naszych dzieci, bo wszyscy wyjdziemy z tego jacyś pokrzywieni. Żal, że nie chciał o nas walczyć , że zdradzał.... Teraz udaje ,że nie istniejemy. A przecież nie zawsze tak było. Kiedyś potrafiliśmy być szczęśliwi, a potem przestało mu zależeć. Walczyłam, ale to była walka z wiatrakami. Boli jak cholera.

14 121

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie martw się Andzia!czas leczy rany,myśl pozytywnie,nie był Ciebie wart!Myśl o spokoju jaki dasz dzieciom,ale też i o sobie! Odpocznij trochę-ze 2 lata-a potem rozejrzyj za kims wartościowym,ale lepiej z polecenia znajomych bo możesz naciąć się na matrymonialnych oszustów! Tego kwiatu na pół światu! Ja też 10 lat temu przeżyłam koszmarny rozwód z męzem babiarzem i pijakiem,a teraz jestem od 3 lat znów mężatką po 5 latach chodzenia,czsami bardzo szczęśliwą a czasami nie,ale takie jest życie nie ma ideałów! Na pewno życie uśmiechnie się do Ciebie,tylko nie dołuj się ,nie zwalaj winy na siebie i żyj pogodnie dniem dzisiejszym,odpocznij a potem rusz na poszukiwanie szczęścia we dwoje,bo jak dzieci odejdą samotnośc też boli!Trzymaj sie cieplutko_Ewita

14 122

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiem, że nie ja pierwsza i nie ostatnia, że czas leczy rany..., ale to wszystko marna pociecha. Wstaję rano i wydaje mi się , że już jest lepiej, już potrafię nie płakać, a potem przychodzi noc
i znowu nie mogę spać. Z czego opłacić rachunki? Moja najniższa krajowa to ani żyć, ani umrzeć. Szlag mnie trafia , że on sobie poszedł i nawet nie zadzwoni do dzieci, nie spyta co u nich słychać, czy mają co jeść. Dobry ojciec, no nie?! Nigdy już nie zaufam żadnemu mężczyźnie i nigdy już nie pozwolę się skrzywdzić !! Ja, w przeciwieństwie do niego zawsze dotrzymuję słowa!!

14 123

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam czy ktoś zna e-mail lub nr tel do nick mayk 222,bardzo pilna sprawa,był na tym forum ponad ok rok czasu w 2012/13

14 124

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moim zdaniem i po czasie od rozstania czyli po pół roku , uważam,że czas nie leczy ran tylko pozwala nam spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.
Na początku jest ciężko tak patrzeć ale to przychodzi z czasem.
Na początku myślimy  : dlaczego tak się stało ? dlaczego nie byłyśmy warte żeby o nas zawalczyć? dlaczego wybrali kochanki? i co z nami było nie tak.
A później sie okazuje, że widocznie tak się musiało stać ,żebyśmy zajęły się w końcu sobą,że to nie my jesteśmy nic nie warte tylko oni mają nie równo pod sufitem zostawiając nas dla innej wcale nie lepszej często gorszej. Wybierają kochanki bo im się wydaje,że życie będzie lepsze a wcale tak nie jest.


Tak i na początku nie do pomyślenia jest,że możemy dać radę bez tej drugiej osoby ale dajemy radę jeśli tylko zaczniemy iść do przodu, przestaniemy sie oglądać za siebie . To ciężkie ale do zrobienia.

I to przerażające uczucie,że tracimy najlepszego przyjaciela na świecie do czasu aż się nie okaże ,że wokół nas są też inni ludzie, często przez nas zapomniani, porzucenie przez zaślepienie miłością do człowieka który "wybrał" sobie inną. I pojawią się nowi ludzie ,którzy podadzą rękę i będą umieli wysłuchać. I okaże się,że ten człowiek już nie jest tak strasznie ważny w naszym życiu,że nie mamy z tym swoim "najlepszym " przyjacielem o czym rozmawiać.


Ja sama do końca nie jestem przekonana czy za chwilę nie zatęsknię ale wiem jedno poranne kołatanie serca i bezsenność w końcu przechodzą ,że trzeba ryczeć ile wlezie,żeby oczyścić organizm i jak pomaga mówienie i pisanie o tym to to robić.
Na pewno znajdzie się ktoś kto wysłucha.

14 125

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Skarbonka - bardzo madrze i pieknie napisane!

Wszystkie te etapy trzeba jednak przejsc, przerobic, jednym schodzi dluzej, innym krocej, ale nie da sie inaczej.

Dokladnie tak jak piszesz - nagle okazuje sie ze same damy rade, czesto nawet i lepiej funkcjonujemy niz bedac w mazlenstwie/ zwiazku.

Nagle okazuje sie ze nie ma  najlepszego przyjaciela, ale dokladnie tak jak piszesz - okazuje sie ze sa wokol inni ludzie, rownie przyjazni, a moze nawet warci wiecej... Zaczynamy spedzac czas z innymi ludzmi, poznajemy nowych ludzi. Oczywiscie nie wszyscy okazuja sie tymi osobami ktore chcielibysmy poznac, nie od razu zawiazuja sie przyjaznie czy nowe zwiazki. Ale to sie dzieje. I bardzo dobrze.

A co mnie najbardziej 'uderzylo' w Twoim poscie - to to kolatanie serca, przerazajace mysli i bezsennosc ..... tak, i one w koncu przechodza. I dla mnie osobiscie to najwazniejsze, bo lzej sie oddycha. U mnie, po 11 miesiacach pomimo ze mysle jeszcze prawie codziennie gdzies tam z tylu glowy o moim jm, to pierwsza mysla po przebudzeniu jest juz ktos inny i moje nowe zycie, ktore kazdego dnia buduje.

14 126

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Część Kobietki smile fajnie zobaczyć Was po dłuższym niewidzeniu na forum.Kiedysbyłam myślałam o Tobie kochana ostatnio smile jak sobie radzisz i czy u ciebie ok.Ale jak widzę wszystko ok.U mnie 7 miesięcy i jeszcze nadal mam doły.Miesiąc temu zerwałam kontakt całkowicie blokując go gdzie się dało.Więc tak naprawdę dopiero teraz zaczynam zdrowieć.Mogę tylko poradzić tym z Was które dopiero są świeżo po rozstaniu : nie popełniajcie moich błędów i nie dajcie wciągnąć się w rozmowy i próby tłumaczenia z ich strony.Zero kontaktu.Boli strasznie na początku ale potem szybciej zdajesz sobie sprawę z tego że bez niego tez sobie radzisz.Wiem że o wiele trudniej jest wtedy kiedy ma się dzieci.Wtedy ten kontakt musi być niestety,mimo że nawet minimalny.Ja mam to szczęście że nie mieliśmy dzieci i ślubu.Nic już z tym panem mnie nie łączy.A ofiarowana mi przez niego przyjazń jest dla mnie śmieszna.Skoro ''jestem mu obojętna i nic do mnie nie czuje''(te słowa dalej siedzą mi w głowie) to po co chce kontaktu ze mną?Ale nie jest już dla mnie ważne co on chce teraz to ja i moje potrzeby są najważniejsze.A on dla mnie jest ostatnią osoba na rolę mojego kolegi nie wspomnę już o przyjacielu.I jeszcze jedno.Uwierzcie mi że istnieje coś takiego jak sprawiedliwość.Mój ex nie wygląda na szczęśliwego(niestety miałam to przyjemność zobaczyć go niedawno w kinie)wychudzony i taki smutny,obcy,dziwny.Trudno mi to nazwać.Nowy związek nie jest taki fajny jak myślał że będzie.Ale to jego życie,chciał zmian ale nie uwzględnił mojej osoby w swoim nowym życiu.Wybrał życie beze mnie.
Pocieszę Was wink że ja też nadal miewam doły i poczucie pustki i tęsknoty za nim.Wiem że łatwiej by mi było gdybym kogoś poznała.Ale wiem że to jeszcze nie mój czas.Nie chce nikogo skrzywdzić,potraktować kogoś jak wyjście awaryjne.Co mam być to będzie.A teraz to chyba czas tylko dla mnie.czas na nowe przyjaznie,zrozumienie samej siebie i swoich potrzeb.Ten czas z nim to nie był czas stracony jak myślałam wcześniej.Dzięki tym 5 latach z nim ja już wiem czego oczekuje od partnera i na co zwracać uwagę już na samym początku znajomości.Może przez to co mnie spotkało miałam stać się bardziej twarda,mniej naiwna?może uświadomić mi że moje szczęście nie zależy  od drugiej osoby ale tylko ode mnie samej?Ściskam Was mocno smile

14 127 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2014-03-07 12:37:33)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja niestety jeszcze jestem "związana" ze swoim byłym pewną obietnicą z jego strony i niestety ale muszę poczekać aż dotrzyma słowa.
Ale już się nie mogę doczekać kiedy całkiem zniknie z mojego życia.

No teraz to mam zupełnie na odwrót we wrześniu nie do pomyślenia dla mnie było,że jego nie będzie ,że jak ja dam radę i te wszystkie wątpliwości

A teraz nie do pomyślenia dla mnie jest,że on może wrócić.
Że ja przez 14 lat żyłam z egoistą, który nadal uważa się za Pana i Władcę .

Ktoś ,gdzieś napisał ,że pójdziemy do przodu jak włączy nam się myślenie.
I to prawda jak już przestaniemy myśleć w kółko o jednym to nasze życie wraca do normy.

Ale początki pamiętam.
Brak koncentracji na czymkolwiek ,brak chęci do życia i niestety nie docierało do mnie co ludzie mówią i piszą. Ja dalej swoje,że kocham,że żyć nie umiem, jaka ja biedna i nieszczęśliwa jestem a to było tylko uzależnienie od drugiej osoby.
Ja przeszłam wszystko : upokorzyłam się, błagałam,płakałam a jemu coraz bardziej dupa w piórka obrastała.
Oczywiście kiedyś tak o nim nie myślałam,złego słowa o nim nie powiedziałam do samego końca dopóki nie włączyło mi się myślenie.

Nie warto , na prawdę nie warto bo on jak już podjął decyzję to nic by jej nie zmieniło. Sam ,bezczelnie mi powiedział ,że życie
to nie jest bajka. A ja chciałam tylko żeby wybrał mnie .

Ale widocznie tak musiało być musiało minąć trochę czasu,żeby spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.

Dodam jeszcze,że byłam "porzucana" w przeciągu pół roku trzy razy.

14 128

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witaj Paprotko smile)

U mnie wszystko dobrze, powolutku do przodu. Mozna powiedziec ze jestem w zwiazku z kims smile Pisze ze mozna powiedziec bo sama wiem ze chyba obawiam sie tego slowa jak ognia. Jestem zadowolona bardzo, nie powiem ze zakochana bez pojecia bo nawet bym tego nie chciala - stracic rozum smile Ale jest mi bardzo dobrze, nie wiem co z tego bedzie, ale ciesze sie ze on wie o mojej sytuacji, w pelni ja akceptuje, niczego nie ukrywam. Trwa to teraz 3 miesiac wiec wszystko czas pokaze. Ale na pewno jest latwiej jak juz sie kogos pozna, w kwestii ze te mysli zaczynaja krazyc wokol 'nowych' rzeczy i spraw a nie tych starych.

7 miesiecy to jeszcze nie tak wiele, wiec nic sie nie martw.

Poza tym tak jak piszesz - dopiero niedawno odcielas sie totalnie. Ja tez teraz mam najdluzszy okres niewidzenia sie - bo 3 miesiace. Wczesniej srednio raz na miesiac, poltorej po cos tam sie jeszcze widywalismy - w sprawach formalnych.

Jedyne co mnie drazni to fakt, ze do tej pory on nie poruszyl tematu rozwodu. A ja, mimo wszystko tez tego robic nie chce, bo t oprzeciez nie tak wszystko bylo... zebym to ja teraz skladala pozew o rozwod.... nie wiem, zobaczymy.

W kazdym razie trzymam mocno kciuki za Ciebie i cala reszte smile

14 129

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chyba dobrze, że tu trafiłam.Czytam to co piszecie i widzę,że to co przeżywam nie jest niczym nadzwyczajnym, choć pewnie dla każdej z nas to osobisty koniec świata.  To bardzo trudne nauczyć się nie myśleć o nim " mój mąż", ale w końcu jakoś się przyzwyczaję. Jeszcze nie wiem, czy jestem bardziej na niego wściekła, czy bardziej jest mi żal. Nie wiem,czy to ten świat tak zwariował? Czy to zdradzanie , odchodzenie i rozwodzenie się tak spowszedniało większości, że zrobiło się prawie normalnością?! Nikt już nie próbuje niczego naprawiać, tylko od razu wyrzuca do kosza i kupuje nowe. I nie ważne,czy to skarpety, czy stara żona.

14 130

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wróciło.

Wrócił żal za to,że nie powiedział prawdy,że tak po prostu spakował swoje rzeczy i sobie poszedł i za to że tak szybko w jego życiu moje miejsce zajęła tamta.

No taki,żal który zjada od środka.

To nie tęsknota za nim ale nie zrozumienie tego,że po tylu latach zdradził, okłamał i w dodatku sobie poszedł,że przestałam być najważniejsza.

14 131

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To mój pierwszy post więc najpierw chciałam się przywitać:)

Na założenie własnego wątku przyjdzie czas, na razie czuję taki żal i ból, że nie umiałabym chyba obiektywnie opisać tej sytuacji.

Jestem w centralnej Polski, 31 lat i kilka dni temu cały mój świat roztrzaskał się na maleńkie kawałki, z których nawet nie ma czego zbierać:(
Zostałam zdradzona fizycznie i emocjonalnie, mój 'ukochany, jedyny i wymarzony', z którym byłam od ponad 7 lat w związku zadurzył się w innej. Dostał drugą szansę, której niestety nie wykorzystał, więc tydzień temu kazałam się spakować i nigdy więcej nie kontaktować. Do dziś jakoś trwam, chce mi się wyć i gryźć ściany bo w jednej chwili wszystko straciło sens. Podczytuję Wasze wątki, jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej życiowej mądrości, cieszy mnie, że po zdradzie jeszcze, kiedyś jest jakieś życie...

Wszystkim zdradzonym i cierpiącym chciałabym życzyć słońca i siły smile

14 132 Ostatnio edytowany przez Wafelek (2014-03-09 12:38:08)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mnie coprawda nie zdradził chłopak, ale jakiś czas temu rozstaliśmy się, bardziej z mojej inicjatywy co już poruszałam tutaj na forum (przede wszystkim różnica charakterów, brak wspólnych celów, zainteresowań). Kontakt mieliśmy i on chciał wrócić do siebie i w sumie zaczęliśmy się spotykać znowu po czym w międzyczasie pokłóciliśmy się raz to powiedział, że wiem jaki jest adres i mam po swoje rzeczy sobie sama przyjechać... ale to załagodziłam. Ostatnio miała miejsce sytuacja gdzie wyszło nieporozumienie (trochę z mojej winy) i się wściekł, zaczął przeklinać wyszedł i odjechał z piskiem opon po czym otrzymałam smsa, że następnym razem ma mnie w dupie i jednego z członków mojej rodziny z wykrzyknikami.... wczoraj nawet życzeń mi nie złożył z okazji święta, nie odezwał się w ogóle, dzisiaj tak samo cisza. Ja się czuję poniżona bo po co ma się odzywać do kogoś kto ma mnie w dupie. Napisałam jedynie, że chcę po swoje rzeczy podjechać do jego pracy ale nadal chyba jest obrażony.

Dlaczego ludzie są tacy wredni? Czy urażona męska duma musi objawiać się takim chamstwem i brakiem szacunku? Czy w takich sytuacjach wychodzi charakter człowieka, w sytuacjach podbramkowych, stresowych?
Nie wiem co mam zrobić ale czy ma sens dzwonić do niego czy zasłonić to kurtyną milczenia i odebrać swoje rzeczy bez zbędnych wyjaśnień?

14 133

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja 3 lata od porzucenia ciągle cierpię, on ma dziecko - szybko od rozstania ze mną.
Pół roku temu zadzwonił i mówił ze tęskni i myśli, ale ona ma rodzinę ( dziecko i partnerkę chyba), a ja ciągle w nim bez wzajemności zakochana.
Straszne - nie widzę sensu życia.

14 134

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie wiem jak się uporać z samotnością... dzisiaj przyjechał oddał rzeczy i jeszcze powiedział, że żałuje, że gorzej mnie nie wyzwał... że zasłużyłam na to. Że mam go przeprosić, ale on mnie nie będzie bo te wyzwiska mi się należały... i ma w dupie moją rodzinę bo spotyka się ze mną a nie z nimi... byłam w szoku. Jak można tak traktować człowieka i czerpać z tego siłę, że się kogoś obraża...

14 135

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Do Lucky 75
  "ale stanowczo mówi że niechce na razie żadnego związku,zawiodła się na mnie,woli być sama".

Jeśli twierdzisz, że ją kochasz to uszanuj jej decyzję i daj jej spokój, pozwól jej żyć bez siebie.

14 136

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Pozytyw 8 napisał/a:

Do Lucky 75
  "ale stanowczo mówi że niechce na razie żadnego związku,zawiodła się na mnie,woli być sama".

Jeśli twierdzisz, że ją kochasz to uszanuj jej decyzję i daj jej spokój, pozwól jej żyć bez siebie.

Ja bym do końca nie wierzył w takie deklaracje z jej strony. Oczywiście każda kobieta jest inna, ale... W moim przypadku dwukrotnie po rozstaniu takie coś już słyszałem i dwukrotnie próbowała się zaraz później związać z dwoma innymi gościami....

14 137

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dobrze rozumiem Skarbonko o czym mówisz, bo przechodzę dokładnie to samo. Nie mogę zrozumieć, że tak łatwo mu przyszło pójść z domu nie oglądając się na dzieci, na mnie i na nic, co mnie wydaje się ważne. Że tak łatwo było mu pójść do łóżka z inną babą, że potem wracał do domu i kładł się obok mnie. Jak dotarło do mnie, że kochał się ze mną, kiedy wracał od niej to tak się szorowałam,że mało nie zdarłam z siebie całej skóry. Wyparzyłam sztućce i kubki, spaliłam jego poduszkę , wyrzuciłam kołdrę. Najchętniej od razu wywaliłabym też łóżko, ale nie mam na nowe.To jest obrzydliwe. Czuję ból ,żal, wściekłość, niesmak i sama nie wiem co jeszcze. Nie rozumiem i chyba nie zrozumiem tego co zrobił do końca życia.

14 138

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć dobrze że takie fora są, bo są tu ludzie którzy rozumią,  czują podobnie. Jakiś czas temu myślałam że rozwód rozpad małżeństwa to są sprawy które mnie nie dotyczą, ja mam prawie 13 letni staz małżeństwa wspaniałe dziecko. Niestety los jest przewrotny. od 1 lutego jestem sama z dzieckiem. W grudniu pierwszy raz usłyszałam nie kocham cię myśląłm że mój mąż żartuje ostatnio były kryzysy nie chciał romawiać brał zmiany popołudniowe żeby go nie było w domu ale przecież kryzys to tylko kryzys to cos z czego się wychodzi no niestety pomyliłam się. Odzszedł nie odzywa się gdy próbowałam rozmawiać stwierdził że mam zrozumieć iz to koniec on nic nie czuje do mnie nie będzie walczył nie będzie próbował bo niechce jak tak można mieliśmy wszystko pracę pieniadze nie duże nie małe szczęśliwe dziecko, a on to wszystko przekreslił. Zadzroszczę tym którzy piszą że mąż zdradał odszedł do innej to jest namacalne a ja zostałam z słowami nie kocham tak jaby nie jesteś nic warta nie ma nikogo lepszego innego ale chce byc sam przecież to zabija. A najgorsza jest ta nadzieja że zrozumie wróci spróbuje że spojrzy w przeszłośc że będzie to coś dla niego znaczyć. A tu kazdy wieczór telefon milczy i ta pustka puste szafy po nim płyty na pólkach zdjecie na scianie, i syn pisz wymaluj tata i jego słowa jego pytania. Ja nie wiem jak wy sobie z tym radzicie. Mi wydawało się że oje małżeństwo jest ok takie zwykłe normalne z kłótniami smiechem godzeniem a tu nagle okazuje się że mój mąż był taki pokrzywdzony w nim że musiał remontowac robić że go ograniczałam bo szłam z dzieckiem do domu gdy on do nocy imprezował że nie chciałam wychodzić bo nie było gdzie dziecka zostawić że było za mało sexu( o czym mi mówił do tego się przyznaję) same złe rzeczy że moi rodzice którzy mieszkają obok się wtrącali ( tak wtrącali- tylko do czasu mu to odpowiadało bo jak chcieliśmy jechac do sklepu kina a mały niechciał to oni z nim byli, że go prowadzili do szkoły przedszkola gdy zmiany nie te). Najgorsze że on niechce zauwazyć nic dobrego co nas łączyło. Jego rodzice go proszą lametują ( mieszkał tam po wyprowadzce) więc z tamtad tez uciekł wynajął coś nie wiem gdzie bo powiedział że to nie moja sprawa. To że jego mama się żle czuje to niby przezmnie bo jej powiedziałam że odchodzi wszystko jest moją winą. Tylko że ja poczuwam się do kryzysu i odpowiadam za niego ale nie za porzucenie skreślenie, bo mi się niechce bo chce być sam bo mam dość. Gdzie odpowiedzialnośc za rodzinę przecież mężem i żoną jest się do końca, a najlepsze jest to że on nie zdaje sobie sprawy jak nas rani dziecko zroumie ( 9lat) bo mu powiedział że tata go kocha ale nie może być z mamą, idiota to dziecko jest skrzywdzone a on myśli że jest ok. I tak ide spać i myślę może jutro się to skończy wstaje i znów to samo. Jak można tak przekreslić szczęście nie walcząc gdzie ostatnia szansa próba ratowania, czumu mam sobie ułożyć niwe zycie szukac kogoś jak on jest dlamnie wszystkim jak go kocham z wadami zaletami tak po ludzku poprostu rodzina to całe moje zycie i co teraz

14 139

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I jeszcze ta wieczna nadzieja która nie umiera, ale jakie sa jej podstawy tylko miłośc jednostronna nieodwzajemniona czy to nie za mało, czy on zrozumie opadna mu klapki, czy będzie chciał walczyć tyle pytań i brak odpowiedzi

14 140 Ostatnio edytowany przez kasiakalita27 (2014-03-10 12:52:15)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Prosze piszcie , ja tak bardzo potrzebuję rozmowy wyrzucenia tego z siebie

14 141 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2014-03-10 15:02:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

KASIU !


"Zadzroszczę tym którzy piszą że mąż zdradał odszedł do innej to jest namacalne a ja zostałam z słowami nie kocham tak jaby nie jesteś nic warta nie ma nikogo lepszego innego ale chce byc sam przecież to zabija"

Oj, nie masz czego zazdrościć, przynajmniej nie czujesz się oszukana i prawdopodobnie nigdy nie byłaś, powinnaś się z tego cieszyć dla mnie nie było nic gorszego niż kłamstwa ,które później wyszły na jaw.

A jak sobie z tym radzimy?

Ja sobie radziłam w ten sposób,że bardzo dużo o tym mówiłam, czytałam , mało pisałam ale ciągle mówiłam. Wróciłam do znajomych ,których zostawiłam dla niego bo miałam klapki na oczach i tylko on się liczył a jak przyszło co do czego to się okazało,że jakaś tam inna jest fajniejsza bo, i to był powód, daje mu święty spokój. On niczego więcej nie chciała tylko świętego spokoju.
Na początku ja mu go oczywiście nie dałam, upodliłam się jeszcze bardziej błagając o to,żeby mnie znowu zauważył ale to na nic tylko samopoczucie gorsze.
Jest z tamtą dalej nie rozumie,że zrobił mi krzywdę swoimi kłamstwami.
I w końcu ma ten Swój święty spokój.
Ale też jest źle ja nie piszę albo się nie odzywam.
Nie trafisz za nimi.

"A najgorsza jest ta nadzieja że zrozumie wróci spróbuje że spojrzy w przeszłośc że będzie to coś dla niego znaczyć"

Jedno mówią,że nadzeja matką głupich inni ,że umiera ostatnia.
Ale życie z nadzieją,że on do Ciebie wróci to nie jest życie.
Trzeba się z tym pogodzić,że on odszedł. Powoli po swojemu ale czas zacząć się z tym godzić.

Jeżeli chce Ci się płakać to płacz, trzeba wyrzucić z siebie wszystkie emocje.


"Tylko że ja poczuwam się do kryzysu i odpowiadam za niego"
Was było dwoje w tym małżeństwie nie powinnaś całej winy brać na siebie.

Mi też się wydawało,że moje małżeństwo jest takie normalne,w życiu bym się po tym człowieku nie spodziewała,że mnie oszuka i długo do mnie to nie docierało to było wprost nie możliwe. Mój ukochany, jednyny,przyjaciel,koło zamachowe itp okazał się kłamcą i mu się znudziło życie ze mną.

Na moje oko to Ty jeszcze jesteś w fazie wyparcia tego co się stało czyli nadal na samym początku drogi. Ale lepiej dla Ciebie będzie jak zaczniesz się z tą myślą oswajać bo jeśli on nie widzi sensu bycia z Tobą na siłę NIC nie zrobisz.
I nie myśl o sobie ,że to tylko Ty jesteś winna , wina leży po obu stronach.
Ja wiem co źle zrobiłam
Ale też wiem ile dobrego zrobiłam i wiem,że życie bez niego jest możliwe.
Początki są ciężkie i do tej pory mam jakieś nawroty żalu, złości i to poczucie niesprawiedliwości.
Ale już nie chcę jego powrotu bo wiem,że już nigdy nie będzie tak samo.
Teraz to może być już tylko lepiej.

14 142

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja też dołącze do tej grupy,To mój drugi dzień "po" i moje zmagania opisuję w innym wątku.

14 143

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tylko ile trzeba wycierpieć by te lepiej przyszło. Masz rację  to tak strasznie boli bo to była najbliższa osoba ta która była gdy było żle dobrze ta dla której się poświęcałaś a tu nagle takie coś. Wiem trzeba się zacząć oswajać tylko że ja tego nie dopuszczam do siebie myslę że to tylko zły sen a jutro stanie w drzwiach powie przepraszam i będzie ok. Nikt z mojego otoczenia i starszego i młodszego w to nie wierzy więc jak ja mam uwierzyć. Jego rodzice moja rodzina znajomi wszyscy mówią że może mu przejdzie tylko ile takie może może trwać. Przecież to zabija jak zawieszenie w próżni, łatwiej był by się pogodzić tylko ja chyba jeszcze tego niechcę nie jestem gotowa na to. Wszyscy mówią jaka to świnia co zrobił a ja myślę nie mój Sebastian on niemógł by tego zrobić, przeciez to nie może być tak.

14 144 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2014-03-10 15:36:38)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak ale czy na prawdę wyobrażasz sobie dalsze życie a takim zawieszeniu?

Jeszcze pewnie tak, jeszcze pewnie nie dociera co sie do Ciebie mówi i pisze.

I wszyscy dookoła zdziwieni  jak takie zgodne małżeństwo mogło się rozpaść. Niestety ale to wszystko w normie.

Ja tutaj na forum poznałam kobietę z którą obie przechodzimy to samo. I obie ryczałyśmy sobie w słuchawkę.
Nie mogłyśmy pojąć jak to się mogło stać. Ale ruszyłyśmy do przodu , ciężko było BARDZO ciężko ale w końcu przychodzi ten moment,że ruszasz z miejsca.

Ja wiem,że do Ciebie nie dociera to,że jego już nie ma
Ale stało się.

Przyjdzie taki moment,że przestaniesz wstawać z tą samą myślą i tym samym pytaniem i przyjdzie taki moment,że przestaniesz czekać.

A czy on się kontaktuje w jakiś sposób z dzieckiem?
Czy tez nie odczuwa takiej potrzeby?

I czy Ty przypadkiem nie poświęciłaś się dla niego za bardzo?
Pisałaś o tym,że on imprezował a ty siedziałaś w domu.
Myslisz,że to było sprawiedliwe.

Tak trzeba zacząć myśleć i trzeba mysleć o tym jak to na prawdę było bo za chwilę się okaże,że on miał wszystko a ty wszystko co miałaś poświęciłaś dla niego.
Łącznie ze swoimi znajomymi i samą sobą.

14 145

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Z dzieckiem tak niby mówi mu ze go kocha ale bierze tylko wtedy gdy mu jest wygodnie, jak mały jest chory trzeba na dodatkowe lekcje zawieść to jestem ja, ostatnio go widział w środę w czwartek i piątek  napisał mu po 2 smsy w sobotę 3 a w niedzielę już 2 i były 4 połączenia tylko że jak to mój mały stwierdził on nie ma teraz czasu potem do tay zadzwoni, potem napisze a wczoraj stwierdzał ze w tym tygodniu dopiero w sobote chce się z nim widzieć. Na początku się bałam bo u mnie jest życie codzienne, nauka obowiązki a u niego zakupy i przyjemności ale widze że mój mały jest mądry i prezenty nie przesłaniają mu świata. Pozatym mały mimo iz mówi że wybaczył tatowi i nie jest zły to wiem że cierpi i czuje złość zastepuje tate dziadkiem wujkiem. Kiedyś ich kontakt był super potem gdy mężowi już się nic nie chiało to wstawał tylko by zaprowadzić małego do szkoły( przedtem mały jak wstał to siedział i grał prze 3,4 godziny rano na komputerze bo miał na popołudniu a tat obok w pokoju spał) i ten kontakt się urywał. Jasne mały bardzo kocha tatę bo to mówi tylko że ja coś czuję że on mu juz nie jest potrzebny mały zapełnił sobie miejsce po nim bardzo szybko. A co do poświęceń jasne w ostatnim okresie to tylko ja się poświęcałam ale na początku było inaczej byliśmy do wszystkiego razem i to nam wystarczało obydwoje starciliśmy przez to znajomych, przyjaciół została mała garstka.

14 146

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No to jakiś kontakt utrzymuje, nie jest tak źle , są przypadki,że ojciec najchętniej wcale by się nie kontaktował.

Na początku zawsze jest wszystko świetnie i te motyle i człowiek zapomina o całym świecie liczy sie tylko ta jedna osoba.

I to jest błąd. Bo może gdyby każda z nas zachowała swoją indywidualność a nie zaślepiona leciała jak ćma do światła to może byłoby inaczej.

Może czas najwyższy odnowić stare znajomości. Tak wiem, nie chce Ci się i najchętniej to byś wcale nie przyznawała się do tego,że on Cie zostawił. Jak mógł. I po co każdemu mówić skoro on za chwilę zapuka do Twoich drzwi i będzie znowu tak samo.

Nie będzie. Ja wiem to drastyczne ale do mnie też nie docierało, tez się łudziłam ale to pogrąża jeszcze bardziej. I u mnie też byli i są do tej pory ludzie,którzy uważają,że on zechce wrócić ,że mu się odwidzi.

Nie zechce i mu się nie odwidzi.

I na szczęście byli też tacy ludzie ,którzy właśnie w ten sposób do mnie mówili. Drastycznie, bolało, nie chciałam słuchać,nie docierało. Ja dalej swoje, nie ważne co zrobił, nie ważne,że świnia ale ja uparcie swoje ,że kocham i czekam jak ta pokutnica.

Pomyśl o sobie to też trudne bo wydaje się ,że bez tamtej osoby to my nic nie znaczymy jak dwie połówki jabłka pasujemy idealnie. Wcale nie. Jakby połówce pasowało to by został ale nie został. I już nie jest Twoją drugą połówką.

14 147

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie chcę już mieć nadziei. Gdyby można było wytrzepać serce z miłości, jak dywan z kurzu. Nie , ja nie chcę , żeby wrócił, choć co noc mi się śni, że są święta i on dzwoni do drzwi. A potem się budzę i do rana przewracam z boku na bok, myśląc , co mogłam zrobić nie tak. Nigdy mi nie powiedział- "Słuchaj , nie rób tak , bo to mi się nie podoba", więc nawet nie wiem DLACZEGO?!  Czy to ,że ja mam 40 lat , a jego nowa kobieta ma 24 to wystarczający powód,żeby przekreślić małżeństwo z 19-letnim stażem? Czy dlatego udaje,że nie widzi na ulicy swoich synów? Czy to jest wystarczający powód, żeby zapomnieć ,że istniejemy? Jeśli tak, to jak z tym żyć?!

14 148

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Widzisz ty nie dostałas tych odpowiedzi ja ich tez nie dostałam bo mój mysli że jak powie nie kocham , nie bede próbował była mi żle to jest to wystarczające tylko jak proszę by wskazał kiedy było zle to nie umie, kiedy się starał to nie umie, starałam się przeprowadzić z nim conajmniej 3 rozmowy na ten temat i za kazdym razem uderzało mnie to że dla niego oprócz tego nie kocham powidy były zmyslone co akurat wczesniej usłyszał to powtarzał( że musiał sprzatać- sory ja tez chodze do poracy a męskie prace tez wykonywałam jak nie było wyjścia, że nie umie ze mną rozmawiać - bi niechciał wolał znjdywac sobie koleżanki do wirtualnych rozmów itd) Dlaej nie rozumię mojego rozstania bo ja go nie rozumię - dlaczego. Najgorsze jest to ze on nie widzi że krzywdzi dziecko nie dociera do niego że nas zostawił cały czas powtarza że to nasza wina - nie jego bo ja chciałam walczyć próbowac a on uciekł. Bierze syna fajnie nowe mieszkanie nowe zabawki i powrót do mamy która wymaga, zmusza do nauki. Ale dla niego to jest ok. Jak dzwoni(wczoraj to zrobił bo nie umiał zrozumiec że syn niechce się z nim widzieć i jest skrzywdzony - mu się wydaje że jest ok) to ta niechęc wrogośc w głosie chodż i tak mimo tego co zrobił wszystko mu ułatwiasz może dziecko brać gdy one chce(oczywiście tylko wtedy jak mu pasuje i  nie możesz nawet jego nowego adresu znac bo co cię to obchodzi), po rzeczy mógł przyjechac jak mnie nie było, klucza nie musiał oddać a on tak nienawidzi. Czy kiedyś usiądzie i pomyśli i wtedy powie sibie że to nie jest takie normalne jak mu się wydaje i że skrzywdził mnie i dziecko nie my tylko ON?

14 149

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja jestem tydzień po zerwaniu. Moja historie opisałam w innym wątku. Tez usłyszałam ze nie kocha i juz niechce ze mną byc. A nic tego nie zapowiadało.

14 150

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A jednak były jakieś inne wirtualne kobiety

14 151 Ostatnio edytowany przez kasiakalita27 (2014-03-11 09:11:59)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

on to nazywał koleżanki( i były to koleżanki a raczej jedna w ostatnim czasie mężatka z dwójką dzieci  nasza wspólne, pisał od sierpnia do listopada i jestem po rozmowie z nią w tym ich pisaniu zapewniał jak nas kocha ze nigdy by nie odszedł) z którymi pisał o życiu codziennym.I mimo tych swoich zapewnień miesiąc pózniej mówi że nie kocha. Najlepsze jest to ze oni tak łatwo umią miłośc w niecheć i nienawiść zamienić gdyby osoba opuszczona i zraniona też tak umiała było by łatwiej

14 152 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2014-03-11 09:24:47)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mi to się śmiać chce z tych ich koleżanek. Kłamcy.

Nie wierzę w to,że to tylko koleżanki. Ale to jest tylko moje zdanie.
Mi to wygląda tak. Pisał, pisał i sobie wypisał jakąś kurewnę. I do tego jeszcze nie możesz wiedzieć gdzie on mieszka a niby czemu nie jeśli nie ma nic do ukrycia.
Powinnaś wiedzieć dokąd zabiera Wasze dziecko.
Co to ma być? Ukrywa się przed Tobą bo się boi,że będziesz wystawać pod jego oknem i ryczeć po nocach,żeby do Ciebie wrócił?
Masz pracę to się na niej skup i skup się na dziecku. Tak, wiem ciężko jest dupę ruszyć .

Ta niechęć do Ciebie skądś się wzięła i nie winię tutaj Ciebie ale potencjalną kurewnę. Tak to przeważnie bywa jak sie poznaje kogoś ,ewentualnie jak się odgrzewa stare znajomości z koleżankami ze szkoły ,tak jak było w moim przypadku, to ta stara żona robi sie taka stara i trzeba ją odepchnąć od siebie .

14 153

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tu się z tobą zgadzam (tylko u niego było to naprawdę tylko pisanie bo dzieli ich za dużo Holandia i Polska) natomiast wskiekła jestem o to ze nie wiem gdzie dziecko zabiera nikt nie wie swoim rodzicom tez tylko miasto gdzie mieszka powiedział.Wiem że musze poukładac swoje zycie przynajmniej prawnie bo słowa niczego wam nie zabraknie nic nie znacza gdy nie wiesz ile czego masz. Tylko gdy to zrobie to te rozstanie stanie się takie "namacalne" tego się boję. A wkurza mnie to że nie rozumie co nam zrobił ze dla niego to jest normalne i takie ok.

14 154

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak wkurza Cię to i pewnie przez jakiś czas będzie wkurzało.
Każdy przechodzi rozstania inaczej.
Im jest łatwiej bo to oni dokonali wyboru i według nich jest to świetny wybór.
Nam jest trudniej bo zostałyśmy postawione w sytuacji w jakiej nie chciałyśmy być .
Dla nas życie było proste i nagle bum , zmieniło się.
Trzeba je przewartościować , ciągła analiza wszystkiego co się stało i dlaczego tak się stało.
I ten natłok myśli. Ale trzeba przez to przejść i w końcu dojdziesz do wniosku,że czas na rozwód.

Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz na pogodzenie się z tym ale przestań na niego czekać i zajmij się sobą - każdy Ci to powie.

14 155 Ostatnio edytowany przez smutna_andzia (2014-03-11 17:06:45)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mnie nawet nie powiedział "nie kocham". Nie miał na tyle odwagi. Dostałam od niego sms: ciebie już nie kocham , bo kocham inną! Nie mogę sobie tego poukładać w głowie. Nie ma go od dwóch miesięcy. Dopiero teraz wychodzi powoli na jaw, że to wszystko trwa już od dłuższego czasu. Codziennie wyciągam ze skrzynki na listy wezwania do zapłaty na jego nazwisko, z różnych banków, jakieś pisma od komorników.Kiedy to wszystko się stało? Przecież on nigdy nie miał na nic pieniędzy. Zawsze żyliśmy bardzo skromnie. Chyba zwariuję od tego wszystkiego. Nie wiem co mam zrobić. Nie mam z nim przecież żadnego kontaktu, ale ciągle jest tu ze mną zameldowany. Już nie mam siły. Boję się ,że w końcu ktoś przyjdzie do mojego mieszkania i stanie się coś złego.

14 156

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mnie powiedział ie patrząc na mnie tylko na kabaret w telewizji nawet nie spojrzał mówiąc mi to poprostu mnie poinformował
tak jak o zwykłej codziennej czynności

14 157

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

WIECIE CO MOGĘ WSZYSTKO PRAWIE W GŁOWIE SOBIE POUKŁADAĆ SPRÓBOWAĆ ZROZUMIEĆ ALE NIE TO  że dorosły człowiek nie umie sobie uzmysłowić ze krzywdzi takim zachowanie bliskie osoby, że mysli że jak powie dziecku pare słów ale tata cię kocha to te dziecko nie cierpi tylko przejdzie do tego do porządku dziennego i może jeszcze będzie się cieszyć, nie będzie pytać mówić jak można nie zdawać sobie sprawy jaką krzywdę się wyrządza jak można nie próbować walczyć, poddać się bo tak wygodnie, nie próbować ratować mając wszystko przekreślić to, zerwac kontakt z dnia na dzień z kims z kim się było prawie 13 lat, wyrzucić z umysłu, przecież tak chyba tylko potwór by umiał. Tego nie jestem w stanie zrozumieć - czemu sam przed soba nie umie się przyznac co zrobił i na co nas skazał.

14 158

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie wiem, nie można tego zrozumieć, więc nawet nie próbuję. Jeśli jest na tym świecie jakaś sprawiedliwość to każdy taki bydlak, nieważne kobieta, czy mężczyzna, powinien cierpieć tak samo, jak nasze dzieciaki i my. Życzę mu tylko tyle , żeby ta jego małolata za rok, czy dwa potraktowała go tak, jak on nas. Żeby poczuł, jak to jest jak ktoś ci wyrywa serce z piersi. Żeby życie zdeptało go tak , jak on zdeptał naszą rodzinę. Życzę mu tylko tyle,na ile sobie zasłużył.

14 159

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Masz rację tylko widzisz ja narazie nawet po tym co robił nie umie tej nienawisci z siebie wykrzesać a wiem że było by mi wtedy łatwiej. Chciałabym umieć go zbluzgać nawymyslać znienawidzić ale narazie tylko cierpię i kocham. I zyję z dnia na dzień może za tydzień dwa a może miesiąc bedzie lepiej, może gdy znajdę zdjecie już nie będe wyć, może nie będe myśleć co bysmy mogli razem zrobić gdzie jechać kiedyś to musi minąc, i wtedy juz nie bede musiała udawać że jest ok tylko wtedy będzie ok a on będzie tylko wspomnieniem minionych lat

14 160

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wstałam rano i już wiedziałam, że znowu będzie ciężki dzień, ale nie może być inaczej, przecież prawie w ogóle nie spałam. Ciągle kołaczą mi w głowie różne myśli. Czy mogłam zrobić coś inaczej, czy, gdyby, a może. I wiem,że te pytania nigdy nie znajda odpowiedzi. A to,że chciałabym, żeby tez spróbował jak to jest być zdradzonym i sponiewieranym, nie znaczy ,
że go nie kocham. Gdyby tak było, byłoby dużo łatwiej, ale kiedyś napisałam, że moje  serce to nie dywan i nie da się go wytrzepać z miłości. Tym bardziej ,że byliśmy ze sobą dłużej niż jego kochanka żyje na świecie, mamy dwóch świetnych synów i nie zawsze było tak strasznie do dupy. Ale dałam sobie słowo ,że kiedyś oduczę się go kochać i  przestanę o nim myśleć mój mąż. Jeszcze nie wiem jak mam to zrobić, ale ja zawsze dotrzymuję słowa,więc muszę dać radę!!

14 161

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

27 lat związku, b. udanego 3dzieci, mąż na wyjezdnym (Niemcy- dorobić do budżetu), wraca z kilkoma nr tel dla mnie nie znanych, nie wiem o tym oczywiście, jedzie na narty i przychodzi na służbowy telefon, który musiał zostawic w domu... sms," nie mogłam odebrac bylam na nocce...godz ems 1,45,
po nicce do kłębka...jakaś tam dziwuszka,  znajoma z pola truskawkowego (niemcy) ( odpowiedz męża)..
i mowi mi..znasz mnie tyle lat, nie wiesz z kim żyjesz? jego argumenty, znam, ale  nie rozumiem tego..
upodliłam sie ostatecznie, sprawdziłam jego bilingi, dzwonił naście razy do niej od powrotu, sierpien 2013 ,ale też dzwonił do wielu innych z pola truskawkowego... w sms nazywa go Pan...
jestem po prostu wykończona...

14 162

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja tez sobie obiecałam że się podniosę dam radę choćby dla dziecka ale idzie mi kiepsko a raczej wcale nie idzie? Ale przecież, więc chyba każdy z tego wychodzi jakoś to musi być jak czytałam od poczatku wypowiedzi niektórych to im też było ciężko a teraz już jest znośnie. Przeciez wspomnienia bledną a ból musi kiedyś minąć. Muszę tylko pozbyć się nadziei wtedy bede mogła walczyć z innymi rzeczami krok po kroku.

14 163

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja z samego stresu schudłam w 2 tyg 8 kg, ten okropny okres u mnie trwał od momentu kiedy odkryłam jego romans do dnia rozwodu, czyli dokładnie 6 mies.,
ale kiedy wyszłam z sądu, chciało mi się śmiać po prostu....poczułam się wolna, poczułam, ze teraz zacznę nowe życie,
ze będzie przede wszystkim spokojniej.. i radośniej..i nie myliłam się...
z perspektywy czasu zrobiła sobie bilans naszego wspólnego 17 letniego życia małżeńskiego i wyszło mi tylko, że dobrze się stało jak się stało i to spowodowało, że dobrze, że jednak sobie poszedł.....mimo ze zostawił troje małych dzieci...
teraz czuje do niego tylko wstręt i nienawiść i nie mam go ochoty ani widzieć ani słyszeć..
mam fajnego przyjaciela z którym spędzamy wspólnie weekendy z naszymi dziećmi i to daje nam radość obojgu...

nie warto płakać nad rozlanym mlekiem..
to co się wypaliło nie warto wzniecać, a posprzątać popiół i rozpalić na nowo ognisko....
nie zbuduje się wieży na zniszczonych fundamentach, trzeba je postawić nowe...
i nie ma tego złego co by na dobre wyszło, u mnie to się potwierdziło... i życzę ci elaksiegowa18@wp.pl, kasiakalita27 przede wszystkim siły i wiary, w siebie...

14 164

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie warto płakać nad rozlanym mlekiem..
to co się wypaliło nie warto wzniecać, a posprzątać popiół i rozpalić na nowo ognisko....
nie zbuduje się wieży na zniszczonych fundamentach, trzeba je postawić nowe...
i nie ma tego złego co by na dobre wyszło, u mnie to się potwierdziło... i życzę ci elaksiegowa18@wp.pl, kasiakalita27 przede wszystkim siły i wiary, w siebie..

Dzięki tej siły wiary i przekonania narazie mi brak ale z biegiem czasu musi być lepiej, muszę znaleźć siłę do walki o siebie i swoje dziecko. Nie mogę być tylko ciągle czekającą porzuconą żoną - nie mogę bo to mnie zabija.

14 165

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Maciej86 napisał/a:
Pozytyw 8 napisał/a:

Do Lucky 75
  "ale stanowczo mówi że niechce na razie żadnego związku,zawiodła się na mnie,woli być sama".

Jeśli twierdzisz, że ją kochasz to uszanuj jej decyzję i daj jej spokój, pozwól jej żyć bez siebie.

Ja bym do końca nie wierzył w takie deklaracje z jej strony. Oczywiście każda kobieta jest inna, ale... W moim przypadku dwukrotnie po rozstaniu takie coś już słyszałem i dwukrotnie próbowała się zaraz później związać z dwoma innymi gościami....

Ok. Ale dlaczego mi wydzwania jak potrzebuje pomocy, czy przy aucie czy finansowo czy się poradzić , do tego jak byliśmy na zakupach razem to wybierała mi buty i kurtkę bo mi pasuje itp. Dostaje ode mnie pomoc finansową dalej bo zależy mi na Niej dalej i dzieciach. Kupiłem jej nawet buty i inne drobizagi, niewiem czy jestem teraz tylko sponsorem czy może próbuje sprawdzić mnie i ma nadzieje na dalsze kroki z mojej strony.Prosiłem o wybaczenie i powiedziała że niewie??? i co dalej począć. pomocy!

14 166

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czy to normalne,że nie mogę patrzeć na siebie w lustrze? Jestem jakaś szara, stara i nijaka. Czuję się nic nie warta, jakbym się  zużyła i była nie do naprawienia, coś jak wypalona żarówka. Mam wrażenie, że jestem zupełnie przeźroczysta i gdyby nie moi chłopcy pewnie całkiem bym zniknęła.

14 167

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Romantyczko" Ty byłaś pewna, ja nie, Ty nie miałaś wątpliwości ja mam--- 27 lat , to On mnie celebrował, nadskakiwał,"pył spod nóg wymiatał",
oboje ciężko pracujemy by podołać trudom życia codziennego, przez całe 27 lat, ale jakiegoś tam razu, powiedział, że nie mamy już o czym z sobą rozmawiać, to czas jego intensywnych rozmów....nie wiem tak do końca z kim.
Nigdy nie miałam podejrzeń,wątpliwości co do jego uczuć, ale stał się nerwowy, niepewnie zaprzecza....jest chyba trochę wystraszony....całe życie był o mnie zazdrosny, ja nie mam znajomych, przyjaciółek, stąd moje "zawitanie" tutaj..
To mój pierwszy facet, nie mam żadnych doświadczeń, nie wiem kiedy kto kłamie, nie wiem jak się kłamie...
jak ciężko jest  o takich sprawach mówić, tak osobistych, myślałam że jest "zbudowana" z granitu, a jednak chyba się myliłam

14 168 Ostatnio edytowany przez kasiakalita27 (2014-03-14 09:03:51)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

smutna_andzia Czy to normalne,że nie mogę patrzeć na siebie w lustrze? Jestem jakaś szara, stara i nijaka. Czuję się nic nie warta, jakbym się  zużyła i była nie do naprawienia, coś jak wypalona żarówka. Mam wrażenie, że jestem zupełnie przeźroczysta i gdyby nie moi chłopcy pewnie całkiem bym zniknęła
.

Ja od 1.02.2014 się nie pomalowałam, nie staje przed lustrem jasne rano przy myciu zębów przelotnie zerkam czy nadaje się do wyjścia czy mi włosy za bardzo nie stoją, nienawidzę swojego odbicia, raz tylko próbowałam się zmusić do patrzenia na siebie ale czułam poprostu wstręt i niechęć więc już nie próbuję. Zamiast znienawidzić jego znienawidziłam siebie, a moje poczucie wartości samoocena chodź i tak zawsze małe teraz znikły całkowicie

14 169

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dagmara z Pomorza, 39, zdradzona po 15 latach małżeństwa ( tą wiedzę mam od tygodnia )

na razie w zawieszeniu, szoku, bólu i ogromnym smutku

witam wszystkich

14 170

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć wszystkim.

Czy jest tu może ktoś z ekipy z czasu, kiedy i ja byłam tu bardzo często?
Potrzebuję pilnej pomocy, a długo by tłumaczyć od nowa...

Pozdrawiam i ściskam wszystkich obecnych.

Posty [ 14 106 do 14 170 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 216 217 218 219 220 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026