Być kochanką... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 150 ]

Temat: Być kochanką...

Witam, od roku jestem kochanką- typowo on ma byłą żone i dziecko z nią, a od 3 lat jest z kolejną kobietą z którą mają córeczkę.
Sam został zdradzony i upokorzony przez byłą żonę, z kolejną kobietą podobno mu się nie układa- zimna chłodna księgowa która nie daję mu ciepła ale jest dobrą matka.
I tu pytanie do was kochanki- co wam mówią "mężowie" "mężczyzni" "narzeczeni" w związkach szukając u was zaspokojenia ich potrzeb- których podobno nie zaspokajaja ich obecne kobiety?
Dlaczego zdradzają??

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Być kochanką...

Nie jestem kochanka, ale przypuszczam, ze facet, któremu zależy na seksie z kobieta, jest w stanie powiedzieć jej wszystko, co ona chce usłyszeć.

Zdradzają z rożnych powodów, ale bardzo rzadko dlatego, ze im się w związkach nie układa...
Pragną odmiany, innego otoczenia, innej kobiety, być może są znudzeni... Nie wiem, najlepszej odpowiedzi by Ci udzielił zdradzający facet.

Jeden taki raz mi powiedział, ze po prostu lubi seks, a zona już mu się znudziła.

3 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-24 21:05:47)

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Sam został zdradzony i upokorzony przez byłą żonę, z kolejną kobietą podobno mu się nie układa- zimna chłodna księgowa która nie daję mu ciepła ale jest dobrą matka.

Jakby Ci powiedział na wstępie, że w związku jest mu dobrze, ale w ramach odskoczni chce sobie podupczyć na boku (bez zobowiązań), tobyś w to nie weszła, lub weszła ale niechętnie. Więc musi Ci jakiś kit wcisnąć, żebyś mogła ew. wyrzuty sumienia w sobie zagłuszyć i mogła sądzić, że z Tobą będzie inaczej (więc siłą rzeczy będziesz się starać na maksa a on przy minimalnym wysiłku otrzyma maksimum wrażeń)...

Po co pytasz forumowiczów, poczytaj sobie to forum, tych historii jest tutaj multum i scenariusz jest w 95% ten sam, i każda uważa, że ratuje faceta przed złą, zimną, nierozumiejącą, chciwą itp. żoną/partnerką, która trzyma go przy sobie jak psa przykutego łańcuchem do budy, która złośliwie nie daje mu rozwodu (jakby sam nie mógł wystąpić) i z którą on oczywiście NIE SYPIA (tylko żyje jak z siostrą, ponieważ pożądanie od dawna wygasło) smile smile

"Dlaczego zdradzają??"
Na Twoim miejscu zadałabym sama sobie inne pytanie, a mianowicie: dlaczego siedzę w związku z takim facetem i dlaczego on tkwi w takim związku ze swoją kobietą...

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA
Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Witam, od roku jestem kochanką- typowo on ma byłą żone i dziecko z nią, a od 3 lat jest z kolejną kobietą z którą mają córeczkę.
Sam został zdradzony i upokorzony przez byłą żonę, z kolejną kobietą podobno mu się nie układa- zimna chłodna księgowa która nie daję mu ciepła ale jest dobrą matka.
I tu pytanie do was kochanki- co wam mówią "mężowie" "mężczyzni" "narzeczeni" w związkach szukając u was zaspokojenia ich potrzeb- których podobno nie zaspokajaja ich obecne kobiety?
Dlaczego zdradzają??

Kolejna.. jakiś wysyp przed wiosną ?

A czym żyją kochanki ? Nadzieją ? są tak beznadziejne że u wolnego szans nie mają ? Są tak mało ambitne że bycie drugą im wystarcza ? Nie boisz się chorób wenerycznych ?

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

5

Odp: Być kochanką...
batszeba napisał/a:

(...) każda uważa, że ratuje faceta przed złą, zimną, nierozumiejącą, chciwą itp. żoną/partnerką, która trzyma go przy sobie jak psa przykutego łańcuchem do budy, która złośliwie nie daje mu rozwodu (jakby sam nie mógł wystąpić) i z którą on oczywiście NIE SYPIA (tylko żyje jak z siostrą, ponieważ pożądanie od dawna wygasło) smile smile

Dodałbym jeszcze, że zazwyczaj ta niedobra żona w młodości chwyciła go "na ciąże", a on odpowiedzialny i rycerski dla dobra dziecka się z nią ożenił.
Ewentualnie dziecko już podrosło i on chce się z tą złą żoną, już za chwileczkę, już za momencik, rozwieść. Albo już złożył pozew rozwodowy, ale te
sądy są tak w Polsce opieszałe, że nie ma jeszcze terminu pierwszej rozprawy wink Tak można pociągnąć na luzie pięć-osiem miesięcy...

6

Odp: Być kochanką...

Próbowałam pytać zdradzającego faceta ale oni nigdy nie są szczerzy- zawsze ta sama śpiewka- bo ona jest taka siaka i owaka.
A nie zostawi jej- bo dzieci, bo otoczenie, bo finanse. Czytałam forum ale tam nie znalazłam odpowiedzi na swoje pytanie.
Wszędzie naiwne i zranione kochanki myślące , że zostaną kolejną księżniczką swojego rycerza.
JA naiwna nie jestem zresztą sama z nim rozmawiam na ten temat i wiem , ze on rodziny nie zostawi a nasza relacja umrze śmiercia naturalną bo każdy ma swoję życie.
Zastanawiam się dlaczego zdradzają? Gdzie jest problem, jak się zachowują w domu, jak to ukrywają i jakie są ich kobiety, na pewno nie szukają wrażeń bez powodu.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

7

Odp: Być kochanką...

Nie rozumiem tutaj tej nagonki, piętnowania. Nie można prowadzić tutaj rozmowy bez obrzucania się błotem??
Drogi Danielu- nie nie boję się chorób wenerycznych- jak seks to z głową.
I nie wysyp przed wiosną- kochanek jest na pęczki Twoi koledzy je maja, Twoje koleżanki również.
Tylko większość się z tym kryje. Bo przecież nie wypada się przyznać, ze w związku naszym jest coś nie tak.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

8

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Zastanawiam się dlaczego zdradzają? Gdzie jest problem, jak się zachowują w domu, jak to ukrywają i jakie są ich kobiety, na pewno nie szukają wrażeń bez powodu.

Problemem jest raczej to, po cholerę Ty wpychasz się między wódkę a zakąskę i dajesz (dawałaś) nabierać się na głodne kawałki.

" na pewno nie szukają wrażeń bez powodu" aaaaa jak ten powód znajdziesz, to się lepiej poczujesz? Dowartościujesz się???  Umniejszy to Twoją winę???

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

9

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Nie rozumiem tutaj tej nagonki, piętnowania. Nie można prowadzić tutaj rozmowy bez obrzucania się błotem??
Drogi Danielu- nie nie boję się chorób wenerycznych- jak seks to z głową.
I nie wysyp przed wiosną- kochanek jest na pęczki Twoi koledzy je maja, Twoje koleżanki również.
Tylko większość się z tym kryje. Bo przecież nie wypada się przyznać, ze w związku naszym jest coś nie tak.

Czy mogłabyś łaskawie wskazać, w którym z postów zostałaś napiętnowana lub obrzucona błotem?

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

10

Odp: Być kochanką...

Czyżbyś była zdradzaną żoną, że z taką nienawiścią reagujesz??
Dyskutować tu się chyba powinno, czy forum pomyliłam??
pytanie było zresztą do kochanek- a skoro nią nie jesteś to po co zabierasz głos??
Ja się nie czuję winna i nie chcę tu swojej winy umniejszać. Bo w naszym trójkącie są winne 3 osoby. Nie tylko ja.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

11

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

pytanie było zresztą do kochanek- a skoro nią nie jesteś to po co zabierasz głos??
Ja się nie czuję winna i nie chcę tu swojej winy umniejszać. Bo w naszym trójkącie są winne 3 osoby. Nie tylko ja.

Kazdy może zabrać głos, to forum publiczne.

Winne sa 2 osoby. Zona nie jest winna temu, ze mąż ja zdradza. Nikt i niczym nie zasługuje na zdradę, nigdy.

12 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-24 21:31:55)

Odp: Być kochanką...

"Czyżbyś była zdradzaną żoną, że z taką nienawiścią reagujesz??"

Z nienawiścią? WTF? Wyluzuj dziewczyno. I muszę Cię rozczarować, zdrada małżeńska (na razie ) mnie ominęła, Aczkolwiek nigdy nie wiemy, co nam pisane.

"Pytanie było zresztą do kochanek- a skoro nią nie jesteś to po co zabierasz głos??"
Po pierwsze jest to forum dla wszystkich, więc każdy może zabierać głos. Po drugie, zabieram go, ponieważ razi mnie moralność Kalego, którą reprezentują osoby Twojego pokroju. Po trzecie zaś, klejenie się żonatych panów jest dość powszechne, co nie oznacza, że kleją się wszyscy, oraz że każda się na to klejenie łapie i kochanką zostaje. Ale mechanizm jest w 95 % ten sam. Podobnie jak argumenty, zwłaszcza te o oziębłych, nierozumiejących partnerkach.

" Bo w naszym trójkącie są winne 3 osoby. Nie tylko ja." Zapomniałam, zimna księgowa wrobiła go w dziecko, do tego odmawia mu seksu i ciągnie od niego kasę. I DLATEGO ON MA ROMANS Z TOBĄ OD ROKU I NIE MOŻE JEJ RZUCIĆ...

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

13 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-24 21:35:38)

Odp: Być kochanką...
Cynicznahipo napisał/a:

Winne sa 2 osoby. Zona nie jest winna temu, ze mąż ja zdradza. Nikt i niczym nie zasługuje na zdradę, nigdy.

Jeśli w małżeństwie/związku jest rzeczywiście tak źle, to żona/partnerka zasługuje przynajmniej na uczciwe postawienie sprawy - jest mi źle i odchodzę. Zdrada (w obydwie strony) to wsadzenie noża w plecy osobie, która ma do nas zaufanie, przy czym nożem tym jest kochanek/kochanka.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

14

Odp: Być kochanką...

Ależ oczywiście biedna żona, paskudni mężowie i kochanki-dziw...
cóż za schematyczne myślenie
Ja chciałam spojrzeć na ten problem z każdej strony, z perspektywy męża, żony i kochanki.
Przełamać schemat bądź go potwierdzić.
Niekiedy nawet nie zdajemy sobie sprawy , że problem siedzi głębiej niż widać- i zona wcale nie jest biedna, mąż paskudny a kochanka nie jest dziw..
Temat burzliwy i głęboki jak ocean.
Batszeba- ciesz się, póki możesz statystyki są zatrważające a romanse skrzętnie ukrywane.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

15 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-02-24 21:39:23)

Odp: Być kochanką...
batszeba napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Winne sa 2 osoby. Zona nie jest winna temu, ze mąż ja zdradza. Nikt i niczym nie zasługuje na zdradę, nigdy.

Jeśli w małżeństwie/związku jest rzeczywiście tak źle, to żona/partnerka zasługuje przynajmniej na uczciwe postawienie sprawy - jest mi źle i odchodzę. Zdrada (w obydwie strony) to wsadzenie noża w plecy osobie, która ma do nas zaufanie, przy czym nożem tym jest kochanek/kochanka.

Oczywiście, rozpadowi małżeństwa winne są obie strony, natomiast zdradzie już tylko strona zdradzajaca - nie można nikogo zmusić do zdrady.

Pisząc "dwie osoby winne", miałam na myśli męża i kochankę.

16

Odp: Być kochanką...

I tu się akurat zgodzę- dlaczego ukrywają- nie boją się zdradzać, ale powiedzenie prawdy i wyłożenia kawy na ławe boli ich jak najgorsze tortury. Ja jestem za prawdą i albo uświadomieniem sobię , ze jest coś źle i chcemy to razem naprawić albo sie rozchodzimy.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

17

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Ależ oczywiście biedna żona, paskudni mężowie i kochanki-dziw...
cóż za schematyczne myślenie
Ja chciałam spojrzeć na ten problem z każdej strony, z perspektywy męża, żony i kochanki.
Przełamać schemat bądź go potwierdzić.
Niekiedy nawet nie zdajemy sobie sprawy , że problem siedzi głębiej niż widać- i zona wcale nie jest biedna, mąż paskudny a kochanka nie jest dziw..
Temat burzliwy i głęboki jak ocean.
Batszeba- ciesz się, póki możesz statystyki są zatrważające a romanse skrzętnie ukrywane.

Zabawne, ale to Ty sama używasz określenia dziwka, nikt inny...  Zastanawia mnie jedno: czego Ty od nas na forum chcesz? Mamy Ci napisać, że z pewnością nieudane pożycie w związku popycha faceta do zdrady a z kochanki czyni dobrą Samarytankę? Jak facetowi żona nie pasuje, a kochanka jest rzeczywiście "prawdziwą miłością" to odchodzi, bez zasłaniania się dziećmi, kredytami, pieniędzmi, rodzicami i teściami. Tylko dlaczego tak rzadko się dzieje? Ano może dlatego, że te żony wcale nie są takimi potworami, jak się je kreuje...

"Batszeba- ciesz się, póki możesz statystyki są zatrważające a romanse skrzętnie ukrywane." Naucz się czytać ze zrozumieniem, napisałam, że nikt nie wie co mu pisane. Także i Ty smile

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

18

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Ależ oczywiście biedna żona, paskudni mężowie i kochanki-dziw...
cóż za schematyczne myślenie
Ja chciałam spojrzeć na ten problem z każdej strony, z perspektywy męża, żony i kochanki.
Przełamać schemat bądź go potwierdzić.
Niekiedy nawet nie zdajemy sobie sprawy , że problem siedzi głębiej niż widać- i zona wcale nie jest biedna, mąż paskudny a kochanka nie jest dziw..
Temat burzliwy i głęboki jak ocean.
Batszeba- ciesz się, póki możesz statystyki są zatrważające a romanse skrzętnie ukrywane.

Kochanie, 60 procent zdradzanych kobiet nie zdaje sobie z tego sprawy.
Co więcej, 45 procent z tych 60 powyżej, nawet nie zdaje sobie sprawy, ze coś złego dzieje się w ich związkach.

Jak w takim razie chcesz je obwinić niewiernością mężów?

Jak wspomniałam, w małżeństwie winę za rozpad związku ponoszą obie strony. Natomiast do zdrady nie można nikogo zmusić, bo to wolny wybór każdego człowieka - winę wiec ponosi zawsze zdradzający.

19

Odp: Być kochanką...

Dyskusja z Tobą nie prowadzi do niczego. Żadnych wniosków.
Ja oczekiwałam analizy, spojrzenia trzeźwym okiem na romanse , które są naokoło nas i nie tylko mężczyźni zdradzają.
Podejrzewam, że gdybym nie napisala ,że sama sama zostałam kochanką, rozmowa wyglądałaby całkiem inaczej.
Zastanów się.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

20

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Dyskusja z Tobą nie prowadzi do niczego. Żadnych wniosków.
Ja oczekiwałam analizy, spojrzenia trzeźwym okiem na romanse , które są naokoło nas i nie tylko mężczyźni zdradzają.
Podejrzewam, że gdybym nie napisala ,że sama sama zostałam kochanką, rozmowa wyglądałaby całkiem inaczej.
Zastanów się.

Ja?

21

Odp: Być kochanką...

Winę ponosi zdradzający- fakt.
Ja bym najpierw ratowała związek i jeżeli nic z tego by nie wyszło odeszła.
Dlatego zastanawia mnie dlaczego zwykle jest inaczej.
Brakuje nam odwagi??

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

22

Odp: Być kochanką...

Nie ty. Pani powyżej

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

23

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Winę ponosi zdradzający- fakt.
Ja bym najpierw ratowała związek i jeżeli nic z tego by nie wyszło odeszła.
Dlatego zastanawia mnie dlaczego zwykle jest inaczej.
Brakuje nam odwagi??

Teoretycznie związek można ratować wtedy, kiedy obie strony wiedza, ze coś jest nie tak.
I obie strony muszą tego chcieć.

Myślę, ze to nie kwestia odwagi, tylko wygodnictwa.

24

Odp: Być kochanką...
Cynicznahipo napisał/a:

Jak wspomniałam, w małżeństwie winę za rozpad związku ponoszą obie strony. Natomiast do zdrady nie można nikogo zmusić, bo to wolny wybór każdego człowieka - winę wiec ponosi zawsze zdradzający.

Nie można wrzucać wszystkich do jednego wora i zakładać,że za każdym razem jest tak samo...mężuś który się znudził żoną i poszedł na bok żeby pobzykać.

Znam przypadek gdzie zona traktowała swojego męża jak bankomat, zero uczuć, zainteresowania nim i jego sprawami, czekała tylko na kasę, a jak nie było tyle ile chciała to była awantura i wyzwiska. Oczywiście nie twierdzę,że to go usprawiedliwia ale facet poznał kogoś i się zakochał. Zwyczajnie potrzebował uczucia i dostał je od kogoś innego.

Nie zawsze jest tak,że wina leży po stronie zdradzającego. Czasami żony same się o tę zdradę proszą, a gdy się okazuje że mąż poszedł na lewiznę to lament i rwanie włosów z głowy. Czasami trzeba winy szukać u siebie.

"Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie is­tnieje żaden powód do miłości."

25

Odp: Być kochanką...

I tu się pojawia pytanie, dlaczego kobiety nie zauważaja, że coś jest nie tak.
Nie próbują rozmawiać, naprawiać. Nawet jak widzą, to nic z tym nie robią i czekają.
Dla faceta związek kochanką też nie jest prosty-więc nie sądze zeby to były zwykłe pobudki seksualne.
To tak jakby chcieć ukryć aligatora pod łóżkiem.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

26

Odp: Być kochanką...
Pumelka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Jak wspomniałam, w małżeństwie winę za rozpad związku ponoszą obie strony. Natomiast do zdrady nie można nikogo zmusić, bo to wolny wybór każdego człowieka - winę wiec ponosi zawsze zdradzający.

Nie można wrzucać wszystkich do jednego wora i zakładać,że za każdym razem jest tak samo...mężuś który się znudził żoną i poszedł na bok żeby pobzykać.

Znam przypadek gdzie zona traktowała swojego męża jak bankomat, zero uczuć, zainteresowania nim i jego sprawami, czekała tylko na kasę, a jak nie było tyle ile chciała to była awantura i wyzwiska. Oczywiście nie twierdzę,że to go usprawiedliwia ale facet poznał kogoś i się zakochał. Zwyczajnie potrzebował uczucia i dostał je od kogoś innego.

Nie zawsze jest tak,że wina leży po stronie zdradzającego. Czasami żony same się o tę zdradę proszą, a gdy się okazuje że mąż poszedł na lewiznę to lament i rwanie włosów z głowy. Czasami trzeba winy szukać u siebie.

Zgadzam , się - czasami żony same nie zdają sobie sprawy , że maja obok siebie człowieka a nie automat do robienia pieniędzy-
cieszą się ustabilizowanym życiem nie dając nic w zamian - choćby zwykłego powiedzenia- dziękuję, że jesteś.
Namiętność i miłość znika- kobiety przestają się starać. Związek trzeba podgrzewać bo inczej sie sypie- i mamy romanse i mężów szukających ciepła i bliskości gdzie indziej.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

27

Odp: Być kochanką...
Pumelka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Jak wspomniałam, w małżeństwie winę za rozpad związku ponoszą obie strony. Natomiast do zdrady nie można nikogo zmusić, bo to wolny wybór każdego człowieka - winę wiec ponosi zawsze zdradzający.

Znam przypadek gdzie zona traktowała swojego męża jak bankomat, zero uczuć, zainteresowania nim i jego sprawami, czekała tylko na kasę, a jak nie było tyle ile chciała to była awantura i wyzwiska. Oczywiście nie twierdzę,że to go usprawiedliwia ale facet poznał kogoś i się zakochał. Zwyczajnie potrzebował uczucia i dostał je od kogoś innego.

W takim przypadku winien był najpierw się rozstać z zona, skoro się zakochał. Wtedy nie byłoby zdrady.
Mógł się rozwieźć. Wolał zdradzić - jego wybór, jego wina.

Oczywiście, ze bywają wstrętne kobiety-zony, ich istnienia nie neguje. Ale one mogą pchnąć mężczyznę nie do zdrady, a do zakończenia związku. Zdrada, powtarzam - jest jasno dokonanym wyborem osoby zdradzającej.

28

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

I tu się pojawia pytanie, dlaczego kobiety nie zauważaja, że coś jest nie tak.
Nie próbują rozmawiać, naprawiać.

Nie wiem. Moze dlatego, ze czuja obrzydzenie do zdradzającego męża...?
A często nie widza, co się dzieje, bo praca, dzieci... problemy życia codziennego.

Sa takie, co nie chcą tego widzieć. Ale mysle, ze to bardzo mały procent.

Co Ty byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, ze mąż Cie zdradza? Próbowałabyś cokolwiek naprawiać? Czy byś od niego odeszła?

Ciężko teoretyzować, dopóki się nie jest w danej sytuacji...
Ja mogę powiedzieć, ze ze swojej strony dużo rozmawiam z mężem, interesuje mnie jego zdanie, jego myśli.
Nie osaczam go i pozwalam na zachowanie odrobiny prywatności. On w stosunku do mnie stosuje te same metody.

Jednak nie jestem w stanie zabronić mu niczego - jeśli zechce mnie zdradzić, to tak naprawdę nie będę miała na jego decyzje wpływu.
Kiedyś, na początku naszej znajomości powiedziałam mu, ze jeśli kiedyś kogoś pozna, to wolałabym o tym wiedzieć.
Dla mnie bycie zdradzona byłoby niesłychanym upokorzeniem.

29

Odp: Być kochanką...

Odeszłabym.
Zdrada jest dla mnie końcem miłości w związku.
I dlatego dziwi mnie tkwienie w kilkuletnich trójkątach często nawet wtedy kiedy każda ze stron zdaje sobie z tego sprawę.

-Tęsknisz??
-Tylko wtedy gdy oddycham.

30 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-24 22:53:35)

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Podejrzewam, że gdybym nie napisala ,że sama sama zostałam kochanką, rozmowa wyglądałaby całkiem inaczej.
Zastanów się.

Napisałabym Ci dokładnie to samo.

A teraz, skoro rozmowa ze mną taka miałka i oderwana od rzeczywistości, przypadek z życia wzięty.
Pani z mojego bliskiego otoczenia zdradziła na 3 miesiące po ślubie, na kochanka wybrała sobie (dosłownie) pierwszego lepszego chętnego. Romans skrzętnie ukrywała, dostawała histerii na myśl o wyjściu sprawy na światło dzienne. Na kilka dni po skonsumowaniu znajomości z kochankiem widziałam ją, jak z mężem za rączkę szła do kościoła święcić jajka smile. Dodam, że sama siebie uważa za osobę na poziomie, dojrzałą i samoświadomą, do tego z zawodu zajmuje się terapią osób zagubionych w życiu. Dlaczego to zrobiła? Cytuję: "bo ja to bym teraz sobie poimprezowała i facetów nowych poznawała" oraz "adrenalinki mi się chce". Kochankowi powiedziała, że małżeństwo jest pomyłką, mąż jej nie rozumie i jest nudny, pozew o rozwód został złożony w sądzie a z mężem nie sypia. Dodam, że jednocześnie z wspomnianym mężem brała kredyt na kolejne mieszkanie, chadzała na spotkania rodzinne itd. Gdy kochanek się dość mocno zadurzył i zaczął przebąkiwać o wspólnym mieszkaniu (skoro się rozwodzi z mężem) natychmiast zwinęła skrzydła i romans ucięła. Sytuacja materialna dobra, praca w wymarzonym zawodzie wyuczonym, mieszkanie w fajnym miejscu, studia podyplomowe, żadnych dzieci/teściowych/chorób itp. na karku.

Czym to się różni od pana, którego małżeństwo jest pomyłką, żona go nie rozumie i jest nudna, pozew o rozwód w sądzie a z żoną nie sypia? Niczym. Przecież jakby była taka nieszczęśliwa, toby się rozeszła, sprawę ułatwiał brak dzieci. A może ten nudny mąż potwór wcale takim potworem nie był, tylko się zwyczajnie opatrzył?
A może ci zdradzający mężowie sami nie są idealni i dobrze wiedzą, że trudno będzie znaleźć osobę, która z nimi na co dzień wytrzyma?

Gdzieś tam wcześniej zaczęłaś się skarżyć na stereotypową reakcję na Twój przypadek. Tylko że od samego początku to Twoja historia i Twoje reakcje są do bólu stereotypowe, począwszy od historii niezrozumianego faceta związanego z zimną wstrętną babą po rzucanie się na każdą uwagę, stawiającą Ciebie w złym świetle i oklepany argument "wszyscy troje w tym układzie jesteśmy winni". Chyba 9)% postów kochanek tak tutaj wygląda.

Widziały gały co brały - związałaś się z takim a nie innym facetem, finał był do przewidzenia (chociaż kto wie, może jeszcze stwierdzi że jednak Ty go uszczęśliwisz - tylko pamiętaj, że wtedy znajdziesz się po drugiej stronie barykady i być może kolejna gołębica usłyszy o zimnej black_coco, która go nie rozumie i nie kocha), choćbyś analizowała 1000 przypadków tchórz i kłamca i tak pozostanie tchórzem i kłamcą, nic i nikt tego nie zmieni. Jak dla mnie EOT - może ktoś inny Ci posłodzi i napisze, że zdrada to jednak fajna rzecz, bo przecież wszyscy zdradzają a jeśli nie teraz, to i tak zdradzą..

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

31

Odp: Być kochanką...

a odpowiedz na pytanie czemu jesteś kochanką ? Czemu nie jesteś w normalnym związku z kochającym mężczyzną dla którego jesteś jedyną ?
Skoro jego żona jest taka zła a mimo to Ty jesteś tylko drugą..

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

32

Odp: Być kochanką...

Dlaczego kobiety są kochankami?
W czym tkwi problem znalezienia normalnego wolnego faceta smile

33

Odp: Być kochanką...
Sasinka1990j napisał/a:

Dlaczego kobiety są kochankami?
W czym tkwi problem znalezienia normalnego wolnego faceta smile

W niskim poczuciu własnej wartości. Tak niskim, że żadna z nich nie jest w stanie dopuścić do siebie myśli o nobilitacji - byciu "tą pierwszą".

34

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Ależ oczywiście biedna żona, paskudni mężowie i kochanki-dziw...
cóż za schematyczne myślenie
Ja chciałam spojrzeć na ten problem z każdej strony, z perspektywy męża, żony i kochanki.
Przełamać schemat bądź go potwierdzić.
Niekiedy nawet nie zdajemy sobie sprawy , że problem siedzi głębiej niż widać- i zona wcale nie jest biedna, mąż paskudny a kochanka nie jest dziw..
Temat burzliwy i głęboki jak ocean.
Batszeba- ciesz się, póki możesz statystyki są zatrważające a romanse skrzętnie ukrywane.

To spójrz na problem z perspektywy zdradzanej żony.
może ci się rozjaśni ta perspektywa, w której siedzisz.

35

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Zastanawiam się dlaczego zdradzają? Gdzie jest problem, jak się zachowują w domu, jak to ukrywają i jakie są ich kobiety, na pewno nie szukają wrażeń bez powodu.

w domy zachowują się normalnie
ukrywają zawsze tam, gdzie mają ufne i kochające partnerki, dla których poniżej ich godności byłoby sprawdzac im telefony czy maile
ich kobiety to często mądre, zadbane, ciepłe kobiety, które potrafią o nich dbać
szukają wrażeń bez powodu
najczęsciej po proostu szukają wrażeń

nie ma w tym głebszej filozofii..

oczywiście, jakieś 5% żyje w nieszczęsliwych związkach i oni rozstają się z żonami i wiążą z kochankami i zaczynają od nowa...

twój już raz tak zrobił przecież, a teraz nie zrobi, bo juz wie, że zawsze jest w końcu tak samo i wrażeń brakuje na boku

reszta się po proostu bawi, adrenalinka, wrażenia, "tajemnica" mniam mniam

nie chcą wiele od życia i biorą to, co najłatwiejsze


brakuje cełow wiesz.. wyznwań, rozwoju..
a tak? chociaż można młodsza podiupczyć i poczuć się maczo...


ty się zastanawiasz nad FILOZOFIĄ ZDRADY
zastanawiasz się, czy są jakies sygnały, albo cechy związku, żeby mogło w nim dojśc do zdrady..
no cóż.. nie ma

z moim meżem zawsze byliśmy takim związkiem stawianym za wzór, rozumiejącyjm się w pól słowa, wymieniającym porozumiewawcze spojrzenia...

nasi znajomi zawsze  smiali się, że między nami aż iskrzy... że to aż nieprzyzwoicie, żeby tyle lat po slubie być w takich relacjach

mój mąż zdradził mnie z koleżanką z pracy. na wyjeżdzie podsumowującym rok pracy działu.. jedna w miarę ładna w grupie, trzech facetów flirtowało, mój musiał pokazac, że jak zawsze jest najlepszy.... w konsekwencji dzieweczka przyszła do pokoju... co za okazja.. brać;) nie wybierać, co nie;)

wiesz co?
kiedy się dowiedziałąm, powiedział mi, że był przekonany, że to nas nie DOTKNIE, że to nas nie dotyczy
nigdy jej nic nie obiecywał, nigdy jej nie powiedział słowa o mnie, nigdy nie rozmawiał z nią o uczuciach. nie snuł planów, nic do niej nie czuł


rozumiesz?
mojemu mezowi wydawało się, że jak nie będzie trzymał się stereotypu: "zona mnie nie rozumie, wcale ze sobą nie śpią".. to to NIE BĘDZIE ZDRADA WOBEC MNIE..


to będzie dla niego i dla mnie.. jak wyjście na basen.. klub fitnes..

rozumiesz?

nie szukaj filozofii w zdradzie
i przyczyn, dla których ty, mądra kobieta zgadzasz się na bycie tą trzecią..

wiesz czego do dzisiaj życzę kochance mojego męża??
kiedyś zyczyłam jej, żeby kochała jak ja i przezyła taki ból jak ja,,,
a potem zmądrzałam - teraz życzę jej, żeby zawsze była tą trzecią, której facet na końcu mówi - pomyliłem się, kocham żonę, to był błąd.. byłaś moją pomyłką, byłaś moją porażką, byłaś moim błędem

tego jej życze z całego serca

owszem, jestem złą na kochanki, wylewam pomyje - nie w kontekście mojego męża, bo jego obwiniam o zdradę...

ale wiesz co mnie bolało? że moje dobre zdanie o mądrych kobietach, którym warto ufać, które rozumieją inne kobiety, które odczuwają empatię.. legło w gruzach...
bo się okazało, że mają w dupie wszystko i wszystkich.. za paprochy uwagi i kłamstwa wkłądane im do głow... i nie tylko...

i nagle okazało się, że nie tylko straciłam ukochanego, zaufanego przyjaciela, z którym spędziłam dwadzieścia lat mojgo zycia i marzyłam o kolejnych dwudziestu..
ale okazało się, że ciesze się, że nie wychowuję córki,.. bo jakby pogubiła się jak sucz mojego męża.. która była na zawołanie.. licząc .. licząc na co??
tego nie rozumiem

może ty odpowiesz mi na pytanie:
JAKA JEST FILOZOFIA KOCHANEK?
co nimi kieruje i co sprawia, że jakakolwiek kobieta zadowala się związkiem z facetem, który potem wyciąga klucz, otwiera drzwi i m ówi - dzień dobry kochanie, tęskniłem! cieszę się, ze jestem już w domu...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

36

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

I nie wysyp przed wiosną- kochanek jest na pęczki Twoi koledzy je maja, Twoje koleżanki również.
Tylko większość się z tym kryje.

To skąd wiesz, że mają skoro się kryją?
W taki sposób można pomówić niewinnego człowieka. Na pewno ma kochanke/kochanka, tylko się z tym kryje.



black_coco napisał/a:

statystyki są zatrważające a romanse skrzętnie ukrywane.

A skąd te statystyki, skoro romanse są tak skrzętnie ukrywane?



black_coco napisał/a:

Odeszłabym.
Zdrada jest dla mnie końcem miłości w związku.

Tak jest. Na pstryknięcie odkochałabyś się, spakowała swoje manatki i czym prędzej pobiegła pod most.


black_coco napisał/a:

I dlatego dziwi mnie tkwienie w kilkuletnich trójkątach często nawet wtedy kiedy każda ze stron zdaje sobie z tego sprawę.

Jak może zdawać sobie sprawę, skoro romans jest skrzętnie ukrywany?
Czy według ciebie wszystkie żony po kolei maja się pakować i wyprowadzać z własnych domów, bo istnieje podejrzenie, że ich mężowie mogą mieć romanse?


black_coco napisał/a:

Zastanawiam się dlaczego zdradzają? Gdzie jest problem, jak się zachowują w domu, jak to ukrywają i jakie są ich kobiety, na pewno nie szukają wrażeń bez powodu.

Nie wiadomo dlaczego i czy w ogóle zdradzają, skoro to ukrywają. Problemów brak, w domu zachowują się normalnie, przecież romans jest skrzętnie ukrywany a ich kobiety - żony są piękne, seksowne, kochane przez nich i noszone na rękach.

37

Odp: Być kochanką...

Black Coco,

nie chcialabys byc zdradzana???Ale przeciez jestes zdradzana!! Z jego legalna partnerka.
Odeszlabys? To dlaczego nie odchodzisz  - przeciez JESTES zdradzana.. No chyba, ze on to ten jedyny, ktory NAPRAWDE nie spi z zona.
Troche mnie dziwi jednostronnosc twojego ogladu!

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

38

Odp: Być kochanką...

Cytuje slowa mojego JM - Bo chacialem jeszcze troche pozyc i troche wolnosci. No i jeszcze, zebym sie nie martwila - bo to jest nie na powaznie i bez przyszlosci wiazacej.
Ot chlopina chcial sie poczuc kawalerem.
Jak dostal "szlaban" , zaczely sie kwiki i prosby, zebym nie podejmowala zadnych radykalnych krokow.

Zorientowalam sie od razu - rozkojarzenie, tajne telefony, dbalosc o przyodziewek i sylwetke.

W tym wypadku zdrada nastapila z GLUPOTY I EGOIZMU.
Nie bylam "barchanowa zona", z ktora nie ma o czym gadac..... i wstyd sie pokazac.

Rezultat na dzis - on na aucie (lekko przygarbiony, juz nie tak radosny), co z kochanka nie wiem i wiedziec nie chce.

Nie mam zamiaru robic zadnych analiz czemu tak sie stalo - czas na analizy byl PRZED, a nie PO.

39

Odp: Być kochanką...

Klekajcie narody.. bedzie filozofia do zdrady. czekam.

Nie ma dwóch takich samych historii......

40

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Dyskusja z Tobą nie prowadzi do niczego. Żadnych wniosków.
Ja oczekiwałam analizy, spojrzenia trzeźwym okiem na romanse , które są naokoło nas i nie tylko mężczyźni zdradzają.
Podejrzewam, że gdybym nie napisala ,że sama sama zostałam kochanką, rozmowa wyglądałaby całkiem inaczej.
Zastanów się.

Dokładnie tak. Rozmowa wyglądałaby normalnie, a tak to cały jad, wszystkie żale i tłumione emocje wyrzucają z siebie i akurat na Ciebie - jako przedstawicielkę złych, bezdusznych bezwzględnych kochanek - wylewają.

No bo wiesz jak to jest - my kochanki na siłę ciągniemy tych biednych, bezwolnych, świętych mężów, którzy nie wiedzą co czynią. Gdyby nie my, to nadal byliby święci, a związek ze świętą żoną by kwitł.

Śmiało można pokusić się nawet o stwierdzenie, że w takim trójkącie nie 3 osoby są  winne, nie 2 - a tylko jedna - kochanka oczywiście. Żony tknąć nie wolno- bo jej świętość jest niezaprzeczalna, a mężuś? - no cóż - Złe go opętało i tyle.

Być może większość takich wątków kończy się jednoznacznie, ale nigdy nie można wszystkich wrzucać do 1 worka !!! Nie można patrzeć tak jednotorowo !!! o to mi tylko chodzi.

I NIKT NIE JEST "ŚWIĘTY" I BEZ WINY W TAKIM UKŁADZIE !!!!

41

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:
black_coco napisał/a:

Dyskusja z Tobą nie prowadzi do niczego. Żadnych wniosków.
Ja oczekiwałam analizy, spojrzenia trzeźwym okiem na romanse , które są naokoło nas i nie tylko mężczyźni zdradzają.
Podejrzewam, że gdybym nie napisala ,że sama sama zostałam kochanką, rozmowa wyglądałaby całkiem inaczej.
Zastanów się.

Dokładnie tak. Rozmowa wyglądałaby normalnie, a tak to cały jad, wszystkie żale i tłumione emocje wyrzucają z siebie i akurat na Ciebie - jako przedstawicielkę złych, bezdusznych bezwzględnych kochanek - wylewają.

No bo wiesz jak to jest - my kochanki na siłę ciągniemy tych biednych, bezwolnych, świętych mężów, którzy nie wiedzą co czynią. Gdyby nie my, to nadal byliby święci, a związek ze świętą żoną by kwitł.

Śmiało można pokusić się nawet o stwierdzenie, że w takim trójkącie nie 3 osoby są  winne, nie 2 - a tylko jedna - kochanka oczywiście. Żony tknąć nie wolno- bo jej świętość jest niezaprzeczalna, a mężuś? - no cóż - Złe go opętało i tyle.

Być może większość takich wątków kończy się jednoznacznie, ale nigdy nie można wszystkich wrzucać do 1 worka !!! Nie można patrzeć tak jednotorowo !!! o to mi tylko chodzi.

I NIKT NIE JEST "ŚWIĘTY" I BEZ WINY W TAKIM UKŁADZIE !!!!

Wiemy, wiemy, vide: "JA mam pewność na 99,9% - taką swoją wewnętrzną, że z nią nie sypia." Powodzenia smile

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

42

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:

I NIKT NIE JEST "ŚWIĘTY" I BEZ WINY W TAKIM UKŁADZIE !!!!

Takie twierdzenia biorą się z wyrzutów sumienia i chęci wybielenia się przed samą sobą. Zło, które wyrządzasz innym tak bardzo cię boli, że usiłujesz trochę tego zła przenieść na niewinne osoby.

43

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:
black_coco napisał/a:

Dyskusja z Tobą nie prowadzi do niczego. Żadnych wniosków.
Ja oczekiwałam analizy, spojrzenia trzeźwym okiem na romanse , które są naokoło nas i nie tylko mężczyźni zdradzają.
Podejrzewam, że gdybym nie napisala ,że sama sama zostałam kochanką, rozmowa wyglądałaby całkiem inaczej.
Zastanów się.

Dokładnie tak. Rozmowa wyglądałaby normalnie, a tak to cały jad, wszystkie żale i tłumione emocje wyrzucają z siebie i akurat na Ciebie - jako przedstawicielkę złych, bezdusznych bezwzględnych kochanek - wylewają.

No bo wiesz jak to jest - my kochanki na siłę ciągniemy tych biednych, bezwolnych, świętych mężów, którzy nie wiedzą co czynią. Gdyby nie my, to nadal byliby święci, a związek ze świętą żoną by kwitł.

Śmiało można pokusić się nawet o stwierdzenie, że w takim trójkącie nie 3 osoby są  winne, nie 2 - a tylko jedna - kochanka oczywiście. Żony tknąć nie wolno- bo jej świętość jest niezaprzeczalna, a mężuś? - no cóż - Złe go opętało i tyle.

Być może większość takich wątków kończy się jednoznacznie, ale nigdy nie można wszystkich wrzucać do 1 worka !!! Nie można patrzeć tak jednotorowo !!! o to mi tylko chodzi.

I NIKT NIE JEST "ŚWIĘTY" I BEZ WINY W TAKIM UKŁADZIE !!!!

Podobnie by wygladala rozmowa np o kradziezach.
Gdyby ktos zaczal ja slowami "jestem zlodziejka" - wiadomo, ze mialaby inny wydzwiek.
Gdyby zas byly rozpatrywane ogolne aspekty  zjawiska kradziezy  -.tez inne.
I czego tu sie dziwowac.

Tak szczegolnie jest winna ta nieszczesna zona, rodzaca dzieci,wychowujaca je, obslugujaca dom.
Najlepiej jaby robila pranie w kabaretkach, dziecie karmila w peniuarkach, a bigos w gorseciku  i szpuilkach- coby samczyk caly bozy dzien oko cieszyl.
Owszem zony zdradzone sie wsciekaja, ale badz uprzejma zauwazyc jak wsciekaja sie kochanki.
Jest tylko jedna roznica - wy podpieracie to lzawym, pseudoromantycznym zaprawionym erzatzem milosci sosem.

44

Odp: Być kochanką...

Przepraszam, "wszyscy sa winni"? Ja tu widze tylko dwie winne osoby: meza, ktory zamiast rozwiazywac klopoty z zona, leci szukac pary majtek oraz przymilnego ucha, i  kobiete o niskim poczuciu wartosci/ problemami z bliskoscia/ egoistyczna, ktora woli sie oszukiwac, zadowalac namiastka, bo taka przerazona, ze sama bedzie. Szczerze, wspolczuje obojgu, ale sa dorosli, decyzje sami podjeli.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

45

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:

No bo wiesz jak to jest - my kochanki na siłę ciągniemy tych biednych, bezwolnych, świętych mężów, którzy nie wiedzą co czynią. Gdyby nie my, to nadal byliby święci, a związek ze świętą żoną by kwitł.

Śmiało można pokusić się nawet o stwierdzenie, że w takim trójkącie nie 3 osoby są  winne, nie 2 - a tylko jedna - kochanka oczywiście.

Wystarczy poczytać to co opisałaś w temacie "najsmutniejszy związek z żonatym facetem".
Kto ugania się za cudzym mężem?
Kto siłą podtrzymuje wygasły romans w pracy?
Kto pierwszy nawiązuje ponowny kontakt z facetem, który nie chce, nie odzywa się tygodniami i unika ciebie?
I wszystko dlatego, że zakochałaś się w żonatym koledze z pracy, który powiedział ci, że żona z nim nie śpi, bo go nie kocha. big_smile

1983 napisał/a:

Żony tknąć nie wolno- bo jej świętość jest niezaprzeczalna

A co chcesz od nieświadomej żony, która nic nie wie o skrzętnie ukrywanym romansie męża?

46

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:
black_coco napisał/a:

Dyskusja z Tobą nie prowadzi do niczego. Żadnych wniosków.
Ja oczekiwałam analizy, spojrzenia trzeźwym okiem na romanse , które są naokoło nas i nie tylko mężczyźni zdradzają.
Podejrzewam, że gdybym nie napisala ,że sama sama zostałam kochanką, rozmowa wyglądałaby całkiem inaczej.
Zastanów się.

Dokładnie tak. Rozmowa wyglądałaby normalnie, a tak to cały jad, wszystkie żale i tłumione emocje wyrzucają z siebie i akurat na Ciebie - jako przedstawicielkę złych, bezdusznych bezwzględnych kochanek - wylewają.

No bo wiesz jak to jest - my kochanki na siłę ciągniemy tych biednych, bezwolnych, świętych mężów, którzy nie wiedzą co czynią. Gdyby nie my, to nadal byliby święci, a związek ze świętą żoną by kwitł.

Śmiało można pokusić się nawet o stwierdzenie, że w takim trójkącie nie 3 osoby są  winne, nie 2 - a tylko jedna - kochanka oczywiście. Żony tknąć nie wolno- bo jej świętość jest niezaprzeczalna, a mężuś? - no cóż - Złe go opętało i tyle.

Być może większość takich wątków kończy się jednoznacznie, ale nigdy nie można wszystkich wrzucać do 1 worka !!! Nie można patrzeć tak jednotorowo !!! o to mi tylko chodzi.

I NIKT NIE JEST "ŚWIĘTY" I BEZ WINY W TAKIM UKŁADZIE !!!!

ojeju jeju... jak jestem na tym forum od około dóch lat nie kojarze wniosków tego typu,że WY kochanki na siłę ciagniecie bezwolnych facetów.. ale baaaaardzo często wlasnie ten argument pada.. jakby na obrone Was ...
*****No bo wiesz jak to jest - my kochanki na siłę ciągniemy tych biednych, bezwolnych, świętych mężów, którzy nie wiedzą co czynią. Gdyby nie my, to nadal byliby święci, a związek ze świętą żoną by kwitł. *****
Wcale nie.. mysle, że zonaty facet jest bardziej świadomy co robi niż WY KOCHANKI przypuszczacie.. i nie umiejszajcie swoich zasług w ten sposob.. byle barana nie jest chyba do łózka ciężko zaciągnąć.. prawda?

jesli wypowiada sie kochanka to sprawa analizwoana jest od jej strony, jak pisze zonaty zdradzający ( lub mężątka) to akurat jego/ jej sytuacja jest na tapecie. I tyle..

Nie ma dwóch takich samych historii......

47

Odp: Być kochanką...
Emilia napisał/a:
1983 napisał/a:

I NIKT NIE JEST "ŚWIĘTY" I BEZ WINY W TAKIM UKŁADZIE !!!!

Takie twierdzenia biorą się z wyrzutów sumienia i chęci wybielenia się przed samą sobą. Zło, które wyrządzasz innym tak bardzo cię boli, że usiłujesz trochę tego zła przenieść na niewinne osoby.

Hehe, bzdura !!! Akurat nie wybielam się przed sobą, ani tym bardziej przed Wami czy innymi, bo nikt o tym nie wie smile

Wyrzutów sumienia też nie mam - jak przystało na złą kochankę. Święty mężuś może je mieć, ale nie ja !!! (hehe tylko nie przesadźcie z wylewaną teraz żółcią - bo się jeszcze nią udławicie wink)


xDeylax napisał/a:

Wystarczy poczytać to co opisałaś w temacie "najsmutniejszy związek z żonatym facetem".
Kto ugania się za cudzym mężem?
Kto siłą podtrzymuje wygasły romans w pracy?
Kto pierwszy nawiązuje ponowny kontakt z facetem, który nie chce, nie odzywa się tygodniami i unika ciebie?
I wszystko dlatego, że zakochałaś się w żonatym koledze z pracy, który powiedział ci, że żona z nim nie śpi, bo go nie kocha. big_smile

Hmmm, czytasz bez zrozumienia ....
TO on ugania się za mną...
Ja na siłę nic nie robię, to on za mną lata i dzwoni i nie chce tego urwać
Ja pierwsza nie dzwonię do niego ani się nie narzucam, jedynie ulegam temu co on wyprawia, ale to z miłości - wiem, że tego to już nie jesteście w stanie zrozumieć.
I wyyobraź sobie, że  jestem w tych 5% szczęśliwych i naprawdę on z nią nie śpi - jakkolwiek śmiesznie by to wygladało i brzmiało. Każda historia jest innai nie życzę sobie wrzucać mnie do jednego wora z innymi !!!

48

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:

I wyyobraź sobie, że  jestem w tych 5% szczęśliwych i naprawdę on z nią nie śpi - jakkolwiek śmiesznie by to wygladało i brzmiało.

A skąd wiesz? Od jego żony?????

49

Odp: Być kochanką...

Odmawiam nie wrzucania ciebie w worek. Mój worek moja sprawa.
Zolcia cie obrzucac nie będę bo nie widzę powodu. AtakujesZ bo sie bronisz. Tłumaczysz sie ze jestes inna.
Ważne żebyś ty to wiedziała. Aż tak bardo boli cie ze jestes kochanka Zonatego faceta?
Po prostu przyjmij to do wiadomości. Zaakceptuj. Przecież taka jest prawda. Zgadza sie?
Akceptacja to podstawa.
Niezależnie np. Jakie sobie teoryjki do tego ułoże. Jak będę sie sama tłumaczyć i interpretować fakty to prawda jest ze jestem zdradzona Zona.
Tak po prostu jest.
A ty jestes kochanka. Tak po prostu jest.
Nieważne jakie latki nam wrednym oblewajacym zolcia kobietom wystawisz.
Tak jak ja mam prawo do swoich worków. Tak i ty masz prawo złe sie czuc ze statutem kochanki.
Bo chociaż należysz do tych 5%. To przecież nie mozesz sobie karteczkI przyczepić. Tak jestem kochanka ale inna niż wszystkie.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

50

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:

Hmmm, czytasz bez zrozumienia ....
TO on ugania się za mną...
Ja na siłę nic nie robię, to on za mną lata i dzwoni i nie chce tego urwać
Ja pierwsza nie dzwonię do niego ani się nie narzucam, jedynie ulegam temu co on wyprawia, ale to z miłości - wiem, że tego to już nie jesteście w stanie zrozumieć.
I wyyobraź sobie, że  jestem w tych 5% szczęśliwych i naprawdę on z nią nie śpi - jakkolwiek śmiesznie by to wygladało i brzmiało. Każda historia jest innai nie życzę sobie wrzucać mnie do jednego wora z innymi !!!

Hahahahaha z miłości big_smile big_smile big_smile rozbawiłaś  mnie naprawdę smile każda zakłada że jest w tych 5 % smile Ty też zakładasz ale nie jesteś pewnie i z chęcią Cię wrzucam do jednego worka big_smile I delektuję się tym jak się wpieniasz i bronisz swojego romansu.

A tak naprawdę jesteś tą DRUGĄ , jesteś zastępczynią , zapchaj dziurą , dostajesz ochłapy i resztki smile jesteś za słaba żeby być tą najważniejszą dla kogoś , nie potrafisz być, jesteś kimś gorszym z założenia. I wiemy jak to się skończy smile Nie będziesz z tym gościem jeżeli jest normalny bo nigdy nie chce być z kims kto ma tak niewiele wartości w sobie jak Ty smile Jeżeli z Tobą będzie to jest ofermą , wartym Twojej osoby smile Prawdziwy mężczyzna nie zwraca uwagi na takie "kobiety" jak Ty. Dla mężczyzn jesteś nikim smile

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

51

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:
xDeylax napisał/a:

Wystarczy poczytać to co opisałaś w temacie "najsmutniejszy związek z żonatym facetem".
Kto ugania się za cudzym mężem?
Kto siłą podtrzymuje wygasły romans w pracy?
Kto pierwszy nawiązuje ponowny kontakt z facetem, który nie chce, nie odzywa się tygodniami i unika ciebie?
I wszystko dlatego, że zakochałaś się w żonatym koledze z pracy, który powiedział ci, że żona z nim nie śpi, bo go nie kocha. big_smile

Hmmm, czytasz bez zrozumienia ....
TO on ugania się za mną...
Ja na siłę nic nie robię, to on za mną lata i dzwoni i nie chce tego urwać

Nie odzywając się miesiącami i unikając ciebie jak ognia?

1983 napisał/a:

Połączyły nas dłuuugie rozmowy o wszystkim i na każdy temat. Nie mogłam uwierzyć i nie chciałam przyjąć do wiadomości, że on już ich nie potrzebuje.

Nigdy go nie zawiodłam, zawsze byłam z nim i przy nim. On zawsze powtarzał, że wie o tym i widzi jak bardzo go kocham i że nie chce mnie ranić. Wiedziałam, że cały czas kocha ją. Ale wypierałam to z mojej głowy, bo ból był nie do zniesienia.

Ostatni raz był u mnie miesiąc temu i patrząc mi w oczy zapewniał, że zrobi wszystko, zebym uwierzyła, że mu na mnie zależy i że nie chce mnie stracić.

Wyszedł i nie odezwał się ani słowem, nie napisał, nie zadzwonił. Widujemy się w pracy, on mnie unika, choć musimy współpracować, nie podejmuje tematu o nas.

A ja po prostu umieram z bólu, dlatego, że tak bardzo się na nim zawiodłam jako na człowieku, przyjacielu. Mam żal nie o to, że mnie nie kocha, nie o to, że mnie zostawił, tylko o to w jaki sposób to zrobił.

52 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-02-25 14:03:12)

Odp: Być kochanką...

1983, zaluje Ciebie bardzo. Jestes w sposob widoczny zraniona kobieta, i w tym zranieniu nie za bardzo zrownowazona. Miotasz sie na prawo i lewo by udowodnic nam, ze "masz inaczej", "to milosc", "on bez Ciebie zyc nie moze" itd, w sumie tylko potwierdzajac, ze inaczej nie jest, ze czujesz sie wykorzystywana, ale wolisz sama sie oklamywac, bo prawda za bardzo boli.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

53

Odp: Być kochanką...

Wiecie co ? Macie racje !!! Wrzucajcie tą historię do jakiego worka tylko chcecie !!! Mnie to i tak nie rusza!!! smile Wręcz bawi mnie i upajam sie tym jak się chyba boicie nas - kochanek smile? Sami nie wiecie już co robić więc atakujecie obelgami?  I nie wiecie jakich argumentów użyc- żeby tylko nas obrazić.HEHEHE

Kwestionujecie wszystko - uczucie, zagubienie, również niedowartościowanie - poprostu najłątwiej obrazić i tyle - ehhh smile żałosny jest poziom tej rozmowy i tego forum. Niestety sad

Ja kogoś z Was atakuję ? przecież to Wy w każdym poście wylewacie wiadro pomyj na mnie czy inne "Kochanki" - to nie jest atak tak?

Co do osoby Poprostu Daniel - mozesz obrażać - żal mi Cię i Twojego braku kultury i współczuję każdej, która na Ciebie trafi. Tyle.

A co do reszty - macie swoje zdanie - macie do niego prawo - ja też mam prawo myśleć to co myślę, czuć to co czuję niezależnie od wszystkiego ii od Waszego zdania. Wy macie prawo się z tym nie zgadzać, ale uważam, ze człowiek na poziomie wyraża swoje zdanie również na odpowiednim poziomie.

Uważam, ze nie po to tu jesteśmy, żeby sie nawzajem obrażać.

Tak jak już kiedyś pisałam. Każdy z nas jest tylko człowiekiem, ma prawo do tego żeby błądzić, żeby kochać tych których ne powinien i popełniać błędy. Samo życie wyda wyrok, nie Wy, nie to forum, które staje się sądem.

54

Odp: Być kochanką...
Poprostu Daniel napisał/a:
1983 napisał/a:

Hmmm, czytasz bez zrozumienia ....
TO on ugania się za mną...
Ja na siłę nic nie robię, to on za mną lata i dzwoni i nie chce tego urwać
Ja pierwsza nie dzwonię do niego ani się nie narzucam, jedynie ulegam temu co on wyprawia, ale to z miłości - wiem, że tego to już nie jesteście w stanie zrozumieć.
I wyyobraź sobie, że jestem w tych 5% szczęśliwych i naprawdę on z nią nie śpi - jakkolwiek śmiesznie by to wygladało i brzmiało. Każda historia jest innai nie życzę sobie wrzucać mnie do jednego wora z innymi !!!

A swistak siedzi i zawija - uchachany od ucha do ucha - sreberka z zielona "wkladka"

Hahahahaha z miłości big_smile big_smile big_smile rozbawiłaś  mnie naprawdę smile każda zakłada że jest w tych 5 % smile Ty też zakładasz ale nie jesteś pewnie i z chęcią Cię wrzucam do jednego worka big_smile I delektuję się tym jak się wpieniasz i bronisz swojego romansu.

A tak naprawdę jesteś tą DRUGĄ , jesteś zastępczynią , zapchaj dziurą , dostajesz ochłapy i resztki smile jesteś za słaba żeby być tą najważniejszą dla kogoś , nie potrafisz być, jesteś kimś gorszym z założenia. I wiemy jak to się skończy smile Nie będziesz z tym gościem jeżeli jest normalny bo nigdy nie chce być z kims kto ma tak niewiele wartości w sobie jak Ty smile Jeżeli z Tobą będzie to jest ofermą , wartym Twojej osoby smile Prawdziwy mężczyzna nie zwraca uwagi na takie "kobiety" jak Ty. Dla mężczyzn jesteś nikim smile

AMEN
Jak to ktos tu na forum bardzo trafnie i cennie takowa osobistosc podsumowal zaprojektowana by cieszyc.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

55 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-02-25 14:14:11)

Odp: Być kochanką...

1983 - napisalas, ze jestes pewna jego niesypiania  z zona na 99,9%. A czemu nie na 100%, dlaczego ten jeden promil nieufnosci?

Moja droga pewnosc to mozna miec tylko w dwoch przypadkach - jak twierdza Amerykanie- podatki i smierc, cala reszta podlega dyskusji.....

Posty [ 1 do 55 z 150 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018