Witajcie. Czytam Was codziennie już od jakiegoś czasu. W końcu stwierdziłam, że się do Was przyłączę. Swoją historię już opisałam kiedyś na forum. W skrócie: półtora miesiąca temu, po roku bycia razem, mój partner zupełnie nieoczekiwanie mnie zostawił, twierdząc, że nie wie, czy chce stałego związku.
Z tego co czytam, wiele z Was jest po wieloletnich związkach, małżeństwach, czasem z dziećmi? Oszukiwane, zdradzone? Przy Was mój problem może się wydawać niczym. Ale moje odczucia są czasem tak podobne do Waszych?
Też nie jestem już nastolatką, skończyłam 30-tkę. Ale był to właściwie mój pierwszy poważny związek i mimo, że trwał zaledwie rok, strasznie to przeżywam. Zwłaszcza, że wydawało się być między nami dobrze, a rozstanie spadło na mnie jak grom z jasnego nieba.
Próbuję żyć dalej ? zaczęłam terapię u psychologa, staram się od czasu do czasu wyjść gdzieś ze znajomymi (chociaż czasem wolałabym zostać w łóżku i płakać), wróciłam do nauki języków, zapisałam się na fitness (choć nigdy wcześniej nie uprawiałam żadnych sportów).
Ale ciężko jest baaaaardzo. Dół dopada mnie praktycznie każdego dnia. Nie potrafię przestać wspominać i tęsknić za tym co było. Boję się, że nie będę już w stanie być szczęśliwa, ani sama ? bo nieustannie będę odczuwać Jego brak, ani z kimś ? bo wydaje mi się, że do nikogo już nie poczuję tego, co czułam do Niego?
Każdego dnia zaglądam tu i widzę w waszych wypowiedziach swoje własne odczucia ? smutek, zwątpienie, tęsknotę, żal, rozczarowanie? - i wtedy czuję że nie jestem sama. Ale też widzę wypowiedzi tchnące nadzieją, optymizmem, wiarą w lepszą przyszłość ? i wtedy we mnie też pojawia się poczucie, że skoro Wy dajecie radę, to ja też muszę. Fajnie że tu jesteście 