Wiesz Brzydula jaki jest Twój największy problem - chcesz być PERFEKCJONISTKĄ, perfekcyjną w każdym szczególe.U niskiej osoby nogi są proporcjonalne do wzrostu.Nie trzeba ich chować.Ja mam grube i też zasłaniam.
Podobne tematy
C'omon, odniosę się do Twojej wypowiedzi. Nie interesuje mnie Freud. Ja twierdzę, że to Ty masz kompleksy. Próbujesz się dowartościować moim kosztem, w sposób dość prymitywny.
Jestem pewny siebie, szczęśliwy, śmiały. Ale przecież cokolwiek napiszę, Ty będziesz wiedzieć lepiej. Przeanalizuj sobie moje posty. Powtórzę po raz kolejny - byłem przekonany, że temat zostanie sprowadzony do rozmów nad moją osobą. Więc specjalnie parokrotnie zaznaczałem pewne fakty - by tego uniknąć. Bo to dla mnie zbędne. Nie znasz mnie, człowieku.
Nie obruszaj się tak, to są właśnie wady i zalety forum, że różnych ludzi tu spotkasz a każdy gada co mu ślina na jezyk przynosi.
Wiem, wiem, ale też nie widzę powodu by to tak zostawiać. Mnie bardziej bawią niż obruszają te ich wypowiedzi.
Tak czy inaczej jak na razie i tak jestem zadowolony z tego co widzę - i głosy na "nie" i na "tak" zostały fajnie przedstawione. Wyniki mnie nie zaskakują, jak na razie potwierdziłem kilka swoich teorii, głównie odnośnie tego, co nimi kieruje ![]()
Wiesz Brzydula jaki jest Twój największy problem - chcesz być PERFEKCJONISTKĄ, perfekcyjną w każdym szczególe.
To podobno typowe dla niesmiałych.
U niskiej osoby nogi są proporcjonalne do wzrostu.Nie trzeba ich chować.Ja mam grube i też zasłaniam.
Jak nie trzeba chowac to dlaczego sama zasłaniasz?
Niepotrzebnie dodałam też.Bo są grube
Nie czytałam wszystkich odpowiedzi i odpowiem na pytanie główne.
Jestem wyższa o 10cm od mojego partnera i nie powiem, ze na początku nie czułam się dziwnie.
Tyle tylko, że jest tak genialnym czlowiekiem, ze w życiu nie zamieniłabym go na dwumetrowca i cieszę się, że jednak stereotypy nie przyćmiły mi rozumu.
Kiedyś byłam przeczulona na punkcie wzrostu, aż w końcu zmądrzałam i doszłam do wniosku, że to moje życie i nie mam ochoty
"prowadzać" się z np. z jegomościem równym mojemu wzrostowi, tylko po to aby ludzie mieli ładne widoki.
Niepotrzebnie dodałam też.Bo są grube
No przy 160 to trzeba mieć praktycznie anoreksję żeby nogi nie wydawały się grube.
Torch, a jaka jest właściwie definicja dziewczyny 'z górnej półki'?
74 2013-02-25 09:55:18 Ostatnio edytowany przez lebronjames (2013-02-25 10:05:50)
ja mam bez butow jakies 202 -203 cm (mowie bez butow bo niekotre buty ktore nosze maaja z 2 cm podeszwe;p) Nie wiem czemu ale nie podobaja mi sie wysokie kobiety,wielu moich wysokich kolegow mowi na takie klacze. Glupio sie czuje gdy ja wielki 2 metrowy dobrze zbudowany od silowni mam przed soba kobiete prawie rowna sobie. Chodzi o to ze gdy stoja kolo takiej wysokiej od 175 cm w gore i jest w szpilkach to czuje jakby ona tez miala 2 metry. Takie dziwne uczucie ze jestes tak wysoki a laska ma wzrok na wysokosci dolnej czesci twojej twarzy,bardzo mi to przeszkadza. Mam jedna bardzo ladna kolezanke ktora ma 180cm ladna zgrabna sczupla a jak wejdzie do mojego calkiem duzego auta na fotel pasazera to nogi jej wystaja z zza szyby haha wtedy wydaje sie ze jest taka WIELKA ;D Nie wiem co to za glupie przekonanie o tych cyckach ze niskie maja za duze ?? hehe mezczyzni KOCHAJA piersi i to duze, zapewniam was a juz na pewno Ci wysocy ktorzy maja duze dlonie i musza piers w tej dloni poczuc. Wysokie kobiety to w wiekszosci deski, moge na palcach jednej reki policzyc wysokie z biustem od najmniejszego rozmiaru C w gore. Widac ze dziwi was ze WYSOCY faceci maja niskie kobiety otoz powodem jest w duzej mierze ze niska kobiete przewazznie jest za co zlapac i mimo ze jest nizsza to czuc ze jest KOBIETA a nie dziewczynka. Wyzsze kobiety maja bledne przekonanie , mysla ze maja szybka przemiane materi przez co ciezko im przytyc i mysla ze sa seksi. Facet natomiast gdy jest wysoki i chudy to od razu wysmiewany przez te wyoskie ze taki patyczak....ale same nie zauwazaja ze wygladaja tak samo. Ja musialem wlozyc mnostwo pracy zeby sie rozbudowac i niewygadlacjak ten patyczak i do dzis musze uwazac co jem i nie orbic dluzszych przerw w silowni bo latwo jest wrocic spowortem do tego stanu patyczaka. Kobiety wysokie i szczuple mysla ze maja dlugie nogi to moga wszystko a jak facet nie ma fajnej klaty to go dyskfalifiikuja same nie posiadajac NIC pod stanikiem. Jeszcze jeden bardzo wazny aspekt dlaczego wysocy faceci wybieraja duzo nizsze kobiety. odpowiedz brzmi POTOMSTWO. ja osobiscie bedac z kobieta od 175 cm w gore balbym sie gdyby urodzila mi sie corka. Mialiaby pewnie ze 185 -190 cm i na starcie nieszczesliwe zycie. Chlopak to co innego jednak pewnie tez by wyrosl ponad 210 a to juz nie jest fajne.
Na koniec dodam tylko ze jak czlowiek sie naprawde zakocha to wszytkie mankamenty fizyczne ktore posiada partnerka odbiegajacE od jego osobistego idealu schodza na dalszy plan a to co kiedys uwazal za wade staje sie tak naprawde zaleta i wtedy jest to prawdziwa MIŁOŚĆ
Nie czytałam wszystkich odpowiedzi i odpowiem na pytanie główne.
Jestem wyższa o 10cm od mojego partnera i nie powiem, ze na początku nie czułam się dziwnie.
Tyle tylko, że jest tak genialnym czlowiekiem, ze w życiu nie zamieniłabym go na dwumetrowca i cieszę się, że jednak stereotypy nie przyćmiły mi rozumu.
Kiedyś byłam przeczulona na punkcie wzrostu, aż w końcu zmądrzałam i doszłam do wniosku, że to moje życie i nie mam ochoty
"prowadzać" się z np. z jegomościem równym mojemu wzrostowi, tylko po to aby ludzie mieli ładne widoki.
No i bravo, tak powinno być, wyglad się zmienia (co prawda wzrost nie, chociaż z wiekiem człek sie pono kurczy) liczy się człowiek, anie pudełko ![]()
76 2013-02-25 13:20:20 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-02-25 13:41:43)
Post bez związku z tematem wątku, prowokujący do off topu/ Mod. Vinnga
Brzydullo, kolezanko kochana, co Ty za wierutne bzdury pleciesz? Jestem 2 cm od Ciebie nizsza, a jakos nigdy problemow w relacjach damsko- meskich nie mialam. Nie wydawalo mi sie, ze jak paru z moich bylych mialo prawie dwa metry, ze jakos dziwacznie zesmy wygladali (no, im zreszta tez chyba nie
). Jestem mala, i co z tego? Nikt jakos nie traktuje mnie jak dziecko, albo okaleczona karlice, bo sama o sobie tak nie mysle. A kilogramy? Waze jakies 57 i jakos na beczke nie wygladam.
Ty masz powazny problem dziewczyno z kompleksem wzrostu. Wlasciwie to mysle, ze nawet jakbys wysoka byla to bys sobie jakis inny mankament wymyslila, wiec powinnam powiedziec: masz problem z postrzeganiem samej siebie w racjonalny sposob.
Wzrost dla kobiet to odwieczny problem. Albo jest za mała , albo za wysoka - ciągle coś. ![]()
Brzydullo nie rozumiem , dlaczego tak uważasz , że niska kobieta musi mieć anoreksję by wyglądać szczupło? Znam dużo takich kobiet i powiem Ci , że sa bardzo atrakcyjne , choć nie cierpią na żadne zaburzenia odżywiania. Więc nie ma to nic wspólnego.
Każdy mężczyzna woli inny typ kobiet - jedni niskie , drudzy wysokie a inni nie patrzą na to
.
79 2013-02-25 21:40:16 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-02-25 21:55:24)
Koliber jak mam się czuć bezpieczna jak nad kimś góruje jak ubiorę buty na wyższym obcasie.Zresztą któremu mężczyznie ambicja pozwoli by mieć kobietę wyższą od siebie?
ale pisałaś że nie chciałabyś mieć mezczyzny swojego wzrostu, zrozumiałabym gdyby faktycznie miał sięgac ci pod pache, mi niscy ode mne o dwie głowy tez sie nie podobają,a przy moim wzroście to już w ogóle musieliby być karłami(haha)...eee tam ambicja od razu, to torch musi być mało ambitny skoro lubi wysokie...
A czy nie uważacie, że wzrost czy waga to nie do końca taka wiodąca cecha aktrakcyjności? Przecież wygląd zalezy od wielu bardziej subtelnych cech: włosów, żebów, proporcji ciała, karnacji, cery, rysów trwarzy. Chyba dopiero suma tych cech świadczy o urodzie osoby bądź jej braku.
Zgadzam się, chociaż czasami jedna cecha negatywna np.tusza może dużo ująć całkiem ładnej kobiecie
Brzydullo, kolezanko kochana, co Ty za wierutne bzdury pleciesz? Jestem 2 cm od Ciebie nizsza, a jakos nigdy problemow w relacjach damsko- meskich nie mialam. Nie wydawalo mi sie, ze jak paru z moich bylych mialo prawie dwa metry, ze jakos dziwacznie zesmy wygladali (no, im zreszta tez chyba nie
). Jestem mala, i co z tego? Nikt jakos nie traktuje mnie jak dziecko, albo okaleczona karlice, bo sama o sobie tak nie mysle. A kilogramy? Waze jakies 57 i jakos na beczke nie wygladam.
Ty masz powazny problem dziewczyno z kompleksem wzrostu. Wlasciwie to mysle, ze nawet jakbys wysoka byla to bys sobie jakis inny mankament wymyslila, wiec powinnam powiedziec: masz problem z postrzeganiem samej siebie w racjonalny sposob.
No z tym dzieckiem to fakt; teraz już nie, ale jak zamieszkałam sama na 6 roku studiów (miałam 24 czy 25 lat)to mnie ciągle pytali czy jest ktoś dorosły w domu...
Jesli chodzi o wagę,to może mam taką budowę,nawet jak ważyłam 44 kg to uda miałam grubaśne, wydaje mi się że jakby były jakieś 10 cm dłuższe to lepiej by się łuszcz rozłozył skoro już nie mogę się go pozbyć.
A z tym powodzeniem kontrargumentuję Asterkę która twierdzi że calineczki i wszelkiej maści kruche kobietki mają powodzenie zagwarantowane.
Wysoka dziewczyna bedzie ładnie wyglądać nawet w dżinsach i koszulce,maluch już nie za bardzo bo maluch z reguły ma króciótkie nózki.
to zależy czy ma niski czy wysoki stan, ja mam niski i to dodatkowo mi odejmuje cm, a miałam taka kierowniczkę mojego wzrostu a miała długie nogi i się zdziwiłam jak mi powiedziała ze jest mojego wzrostu bo wizualnie wyglądała na wyższą
82 2013-02-25 22:09:05 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-02-25 22:11:33)
Asterka10 napisał/a:Niepotrzebnie dodałam też.Bo są grube
No przy 160 to trzeba mieć praktycznie anoreksję żeby nogi nie wydawały się grube.
Torch, a jaka jest właściwie definicja dziewczyny 'z górnej półki'?
No bez przesady. Jest wiele dziewczyn, które przy tym wzroście wcale się nie głodzą, wyglądają normalnie. Wszystko zależy też od budowy ciała. Mnie praktycznie wszystko idzie w brzuch, ale to też idzie zatuszować ![]()
Co do pytania o dorosłych w domu, wprawdzie nie mam 24-25 lat, ale 21 i pół, ciągle pytają mnie o dowód, wiem, że to jeszcze nic strasznego, ale dużo dziewczyn w moim wieku bardziej wygląda na swój wiek, nawet jak nie mają makijażu (rzadko się maluję). Ludzie wręcz dają mi 15 lat. To nie tylko kwestia wzrostu, bo wzrostu dziecka nie mam ![]()
83 2013-02-25 22:16:47 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-25 22:23:13)
Co do pytania o dorosłych w domu, wprawdzie nie mam 24-25 lat, ale 21 i pół, ciągle pytają mnie o dowód, wiem, że to jeszcze nic strasznego, ale dużo dziewczyn w moim wieku bardziej wygląda na swój wiek, nawet jak nie mają makijażu (rzadko się maluję). Ludzie wręcz dają mi 15 lat. To nie tylko kwestia wzrostu, bo wzrostu dziecka nie mam
Moją koleżankę, trochę niższą ode mnie ostatnio też zapytali o dowód, a kupowała alkohol na swoje 38 urodziny!
I nie mówię że coś strasznego, nawet mnie towtedy smieszyło.
Ale skoro mówimy o powodzeniu u facetów, to skoro w wieku 24-25 (zwykle optymalny na znalezienie partnera) wygladałam na <18 to mogłam liczyć na powodzeniu co najwyżej u licealistów. Tak kontrargumentując ponownie Asterkę.
No przeciez to bzdury! Ja mam 35 rokow i tez czasem mnie o dowod tozsamosci pytaja, ale to fajne, bo przeciez kazda kobieta chce mlodo wygladac ![]()
A co do proporcji, to kazdy inaczej wyglada. Ja mam perfekcyjnie szczuple nogi, ale okragly brzuszuek (nawet jak wazylam 45kg)- po prostu nauczylam sie to lubic. To moj brzuszek.
Brzydulla, dziury w calym szukasz. Ty nie masz problemu z wygladem, ale z percepcja swojej osoby, co juz jak mantre powtarzam od kilku miesiecy.
Sorry Brzydula, zupełnie, ale to zuełnie nie wiesz co się podoba facetom.Albo co się nie podoba raczej.Nie podobają się wielkie, potężne baby o wyglądzie przykurzonej księgowej, co to wyglądają na dekadę starsze niż są.Mężczyźni uwielbiają smukłe, eteryczne , kobiety o dziewczęcych buziach i figurach.Im bardziej smarkato wyglądają tym lepiej.Wzięcie ma młody wygląd, szczuła figura i nie specjalnie wysoki wzrost.
Specjalnie zapytałam moje koleżanki 150 czy im kiedykolwiek w relacjach męsko damskich i ogólnie życiu przeszkadzał niski wzrost.Wszystkie trzy stwierdziły , że NIGDY.Może w życiu codziennym, gdy miały po coś sięgnąć.
Jedna rzeczytała to co piszesz i stwierdziła - Boże jak można się tak śmiertelnie serio traktować.Siebie i swoje niedociągnięcia.
Brzydulla, oprócz tego tematu czytam w miarę na bieżąco Waszą kafejkę i nadziwić się nie mogę nad Twoim ubolewaniem na temat wzrostu. Z tego co wyczytałam wnioskuję, że jesteśmy podobnej postury - 160 cm i poniżej 50 kg. I ja te "parametry" uważam za swój atut. Do głowy by mi nie przyszło, że taki wzrost może być dla kogoś wadą.
To, że większość ludzi jest wyższa ode mnie w żaden sposób mi nie przeszkadza. Co więcej, przyzwyczaiłam się do tego, że zazwyczaj muszę zadzierać głowę rozmawiając z kimś i strasznie dziwnie się czuję czuję kiedy to ja patrzę na dorosłą osobę z góry.
Na powodzenie też nie narzekam.
A mój mąż ma ponad 180 cm.
Jedyny minus takiego wzrostu, to prawie zawsze za długie spodnie w sklepach.
Sorry Brzydula, zupełnie, ale to zuełnie nie wiesz co się podoba facetom.Albo co się nie podoba raczej.Nie podobają się wielkie, potężne baby o wyglądzie przykurzonej księgowej, co to wyglądają na dekadę starsze niż są.Mężczyźni uwielbiają smukłe, eteryczne , kobiety o dziewczęcych buziach i figurach.Im bardziej smarkato wyglądają tym lepiej.Wzięcie ma młody wygląd, szczuła figura i nie specjalnie wysoki wzrost.
Specjalnie zapytałam moje koleżanki 150 czy im kiedykolwiek w relacjach męsko damskich i ogólnie życiu przeszkadzał niski wzrost.Wszystkie trzy stwierdziły , że NIGDY.Może w życiu codziennym, gdy miały po coś sięgnąć.
Jedna rzeczytała to co piszesz i stwierdziła - Boże jak można się tak śmiertelnie serio traktować.Siebie i swoje niedociągnięcia.
Asterka,szczupły wygląd oczywiście, nie myl dwóch odrębnych pojęć. Ale nawet parę dodatkowych kilogramów wygląda lepiej na wysokiej niż na maluchu; maluch zarz wygląda jak kuleczka.
Nie specjalnie wysoki wzrost to pewnie 165-175 a nie zaraz kurdupelek.
No mi zawsze niski wzrost przeszkadzał, i tak samo koleżance która jest jeszcze niższa ode mnie. Co w tym fajnego że sięgasz komuś do pachy? Jedyna sytuacja kiedy ewentualnie nie przeszkadza to w samolocie - jak długo lecisz to można się jakoś zwinąć na fotelu.
Co więcej, przyzwyczaiłam się do tego, że zazwyczaj muszę zadzierać głowę rozmawiając z kimś i strasznie dziwnie się czuję czuję kiedy to ja patrzę na dorosłą osobę z góry.
No ciekawe kiedy na dorosłą osobę patrzysz z góry. Chyba jak siedzi, i to na w miarę niskim krześle.
Jedyny minus takiego wzrostu, to prawie zawsze za długie spodnie w sklepach.
A możesz wymienić jakieś plusy?
Bo ja znam inne minusy:
Dobrze się wygląda praktycznie wyłacznie w spodniach.
Płaskie buty (uwielbiam) to oficjalnego stroju praktycznie odpadają.
Masz oczy na wysokości pachy innych - bardzo niewygodnie się rozmawia w takie konfiguracji.
A możesz wymienić jakieś plusy?
- fajnie wygląda się w szpilkach, koturnach i innych obcasach,
- w adidasach ma się fajny, sportowy wygląd
- często ma się małe stopy (mnie akurat ten plus ominął)
- można sobie swobodnie zmieniać role (od słabej, delikatnej kobiety po silną osobowość w niewielkim ciele)
- jeśli ma się szczupłą sylwetką to wygląda się filigranowo (wrażenie praktycznie nie do osiągnięcia powyżej 170cm)
- łatwo nawiązać kontakt z nieznajomymi, wystarczy udać, że nie można czegoś dosięgnąć
- generalnie można zaobserwować wielką chęć pomagania w społeczeństwie i pozytywniej patrzeć na ludzi
- łatwiej się chodzi po jaskiniach
- wzrost bardzo przydatny w podróży, nie ma problemu z umiejscowieniem nóg, można spać na siedzeniu w autokarze
- mniej krępujące siedzenie z innymi podróżnymi "face to face", bo nie zaczepia się kolanami o ich kolana
- często jest się bardziej zwinnym od wyższych osób
- potrzeba mniej balsamu, żeby wysmarować się od stóp do głów
- łatwiej się schować, kiedy nie chce się być dostrzeżonym
- w kinie nikt człowieka nie przepycha i nie zmusza do wstawania kiedy spóźniony lezie na swoje miejsce
Toż to można wymieniać w nieskończoność...
89 2013-02-26 10:03:13 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-02-26 10:47:27)
Asterka,szczupły wygląd oczywiście, nie myl dwóch odrębnych pojęć. Ale nawet parę dodatkowych kilogramów wygląda lepiej na wysokiej niż na maluchu; maluch zarz wygląda jak kuleczka.
Nie specjalnie wysoki wzrost to pewnie 165-175 a nie zaraz kurdupelek.
No mi zawsze niski wzrost przeszkadzał, i tak samo koleżance która jest jeszcze niższa ode mnie. Co w tym fajnego że sięgasz komuś do pachy? Jedyna sytuacja kiedy ewentualnie nie przeszkadza to w samolocie - jak długo lecisz to można się jakoś zwinąć na fotelu.A możesz wymienić jakieś plusy?
Bo ja znam inne minusy:
Dobrze się wygląda praktycznie wyłacznie w spodniach.
Płaskie buty (uwielbiam) to oficjalnego stroju praktycznie odpadają.
Masz oczy na wysokości pachy innych - bardzo niewygodnie się rozmawia w takie konfiguracji.
Czy Ty siebie sluchasz? Nie wiem, jestes w posiadaniu chyba jakiegos fetyszu na punkcie wzrostu... Na serio, WIEKSZOSC ludzi ma to naprawde gdzies czy jestes 1.60m czy 1.75m. To samo, w sumie do Asterki, tylko w druga strone. Staracie sie znalezc u siebie fizyczne mankamenty by nimi usprawiedliwiac niepowodzenia zyciowe, kiedy dla kazdego przecietnie inteligentnego misia, problem jest tylko i wylacznie w Waszym nastawieniu do siebie, w Waszej filozofii zyciowej.
A możesz wymienić jakieś plusy?
-można wskoczyc koledze na barana
-można wejśc w każdą dziurę
-można czuc się bezpiecznie pod pachą u faceta
A tak w ogóle to przecież małe jest piękne ![]()
91 2013-02-26 11:24:42 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-02-26 14:42:07)
Nie specjalnie wysoki wzrost 175?Chyba żartujesz, toz faceci z naszego pokolenia tyle czasem nie mają.
Brzydula kurdupel to facet ponizej 165.Kobieta może miec nawet 140.Kobieta nie musi być wysoka, do niczego nie jest jej to potrzebne.Tak jak powiedziała moja kumpela (urocza filigranowa blondynka 150) Ty strasznie siebie powaznie traktujesz.Te Twoje dążenie do perfekcjonizmu zabija cała radośc życia, pozytywne widzenie siebie.
Piszą osoby, które tak jak Ty mają 160 i nie widzą w tym problemu.Ja tam widzę masę plusów -
-mniejsza ilośc materiału jesli się coś szyje
-noszenie na rękach
-komfort podrózy samochodem
-zdrowszy kręgosłup i mocniejsze kosci
-mniejsze ilosci jedzenia
-mozliwośc wyciagnięcia się w wannie i na kazdym tapczanie
Adlernewman - Brzydula wynajduje czasem problemy tam gdzie ich nie ma.Czy ja strasznie jojczę, że mam kilogramów za dużo, czy wzrostu (o niższym piszę by uświadomic Brzyduli , że to nie mankament, ale wielokrotnie zaleta).Jojczę, ze nie mam tali, nogi mam za grube, rysy twarzy nie takie?Jojczę bo sie nie podobam facetom całościowo jako kobieta.I kiedyś moje nastawienie do tego, czy moja osobowość ZADNEGO wpływu na to nie miało.Trudno winic osobowośc, jak cię nikt do tańca nie prosi, ani nie zagada do ciebie.Bo cie kompletnie nie zna, a jedyne na jakiej podstawie cię ocenia to wygląd.Ani ponura, ani rozgrymaszona, ani niekontaktowa nie byłam i nie jestem.
Po prostu obok były zawsze bardziej atrakcyjne ode mnie kobiety i dziewczyny i to je proszono do tańca czy konwersacji.Jeśli sie do faceta nie odezwałam to mogłabym cała wiecznośc czekać, ze podejdzie i cos do mnie powie.
-można czuc się bezpiecznie pod pachą u faceta
pod pachą to śmierdzi(haha)...coście się tak uparły na to bezpieczeństwo
-można wskoczyc koledze na barana
No chyba sobie żartujesz. 40 letnie baby nie wskakują kolegom na barana. A nawet jesli kiedyś przy piwie dla żartów, to myślę że mozna się bez tego 'przywileju' bez żalu obejść.
-można wejśc w każdą dziurę
Pewnie się zdziwisz ale pod stołem też już się nie bawią.
-można czuc się bezpiecznie pod pachą u faceta
Nie bardzo rozumiem logikę rozumowania. To przecież zależy od gabarytów faceta. Jak masz napakowanego bysia 180 +to będziesz się czula przy nim bezpiecznie czy masz 155 czy 175 cm. A jak masz kurdupelka 168 cm to nawet jak masz sama 150 cm to bezpieczeństwo przy nim żadne. Bo jak taki z karkiem w dresie was zaczepi to ten Twój 168 będzie mógł podskoczyć jak mrówka do słonia.
A tak w ogóle to przecież małe jest piękne
A gdzie tak jest napisane? Jeszcze nigdy nie widziałam uczestniczki konkursu piękności 160.
mniejsza ilośc materiału jesli się coś szyje
Teraz w większości kupuje się w sieciówkach. A nawet jak ktoś gustuje wyłacznie w markach typu Chanel to uwaga uwaga cena nie zależy od rozmiaru.
noszenie na rękach
Ty już nie lepiej nie ogladaj Harlequinów, one są całkiem oderwane od realności. Znam kilka par całkiem dobrze i żadnego noszenia na rekach nie widziałam, poza może przenoszeniem przez próg po slubie. I po co to w ogóle?
komfort podrózy samochodem
Fiatem126 jeździsz? Teraz produkują całkiem duże mode,w dodatku siedzenia mozna odsunąć. Ja mam problem z prowadzeniem bo muszę niemal siedzieć na kierownicy żeby do sięgnąć pedałów i głowę mam nisko więc maski z przodu nie widzę.
zdrowszy kręgosłup i mocniejsze kosci
To nie zalezy od wzrostu tylko odwagi, podaży wapnia sprawności fizycznej i skłonności dziedzicznej.
mniejsze ilosci jedzenia
Zapotrzebowanie kaloryczne jest takie samo, teoretycznie. Nigdzie niema napisane że każdy cm wymaga 100 kcal dziennie więcej. Zależy tylko od wieku, trybu zycia i ew. ciązy. Przy czym, jak już wspomniałam wcześniej na wysokiej nadmierna podaż rozkłada się lepiej niż na maluchu.
mozliwośc wyciagnięcia się w wannie i na kazdym tapczanie
No to to raczej dotyczy osób powyżej 180 cm, o ile chodzi o normalne wanny i tapczany. Ja mam i jedno i drugie tak małe że sama mieszczę się wyłacznie na siedząco. Kupujesz sobie sprzęty dostosowane do siebie i się wyciągasz. A w gościach od czasu do czasu się przemęczysz, nie musisz wszędzie się zaraz wyciągać.
fajnie wygląda się w szpilkach, koturnach i innych obcasach
Wysoka też wygląda fajnie na obcasach, no chyba że ma powyżej 180. Lepiej niż niska. Widziałaś kiedyś pokaz mody albo konkurs piekności? nawet w strojach kapielowych wciskają je w szpilki. Poza tym na obcasach ciężko jest się poruszać, sama się męczę bo muszę raz w tygodniu 3 km na pociąg gnać, strasznie wkurzające jest robić tona obcasach.
w adidasach ma się fajny, sportowy wygląd
A wysoka nie? Duzo lepiej, o ile jest szczupła. Dżinsy, t-shirt,trampki albo sandały. Ja mam w takim stroju bardzo krótkie nóżki i wyglądam może i sportowo, ale na pewno nie fajnie ani seksownie.
często ma się małe stopy (mnie akurat ten plus ominął)
A dlaczego to plus? Jak stopy są dopasowane do wzrostu to jest OK. A jak masz za małe to musisz kupować sobie obuwie w dziale dziecięcym.
jeśli ma się szczupłą sylwetką to wygląda się filigranowo (wrażenie praktycznie nie do osiągnięcia powyżej 170cm)
A CO ZA PLUS Z WYGLĄDANIA FILIGRANOWO?
łatwo nawiązać kontakt z nieznajomymi, wystarczy udać, że nie można czegoś dosięgnąć
No łatwość nawiązywania kontaktów od wzrostu nie zalezy. Mi np coś podadzą, ja powiem 'dziękuję', oni 'proszę bardzo' i sobie odchodzą.
generalnie można zaobserwować wielką chęć pomagania w społeczeństwie i pozytywniej patrzeć na ludzi
Niby w jaki sposób? Nigdy nie zauwazyłam chęci pomocy a często taszczyłam np 30 kilogramową walizkę po schodach.
łatwiej się chodzi po jaskiniach
Co większość z nas na co dzień robi.
wzrost bardzo przydatny w podróży, nie ma problemu z umiejscowieniem nóg, można spać na siedzeniu w autokarze
I w samolocie. No z tym jednym się akurat zgodzę. Tylko podróżuję relatywnie mało żeby mi to zrekompensowało pozostałe niedogodności.
często jest się bardziej zwinnym od wyższych osób
To zalezy od wysportowania i sylwetki a nie wzrostu.
potrzeba mniej balsamu, żeby wysmarować się od stóp do głów
To bardziej zależy od powierzchni ciała. Liczę to w pracy na co dzień i ta bardziej zmienia się z przyrostem wagi niż wzrostu.
Np osoba 160 cm i 60 kg ma powierzchnię 1,63 m2,a 170 cm i 60 ma 1,68 m2 czyli 5 cm2 róznicy. Ale np osoba 170 cm i 50kg ma powierzchnię 1,54 m2.
łatwiej się schować, kiedy nie chce się być dostrzeżonym
Ale to nam chodzi żeby NIE być dostrzezonym?
Boja mam już tego dość,nikt mnie nie dostrzega no chyba że się o mnie potknie...
w kinie nikt człowieka nie przepycha i nie zmusza do wstawania kiedy spóźniony lezie na swoje miejsce
Straszny problem.
Toż to można wymieniać w nieskończoność...
No a jamogę kontrargumanetować wnieskończonośc...
A tak na zakończenia, ile było wybranych miss (świata,kraju, czegokolwiek) 160 lub poniżej? Albo chociaż kandydatek?
94 2013-02-26 20:07:08 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-02-26 20:08:36)
Jezuuuu, ja ponoć jestem malkontentką.Ale to nie prawda!!!!!
Brzydula czy Ciebie coś w życiu cieszy?Coś sprawia przyjemność?Czego nie potrafisz widzieć jasnych stron pewnych rzeczy , tylko wady, mankamenty , niedostatki.
Samochodem jeżdzę jako pasażer, a z tyłu w żadnym samochodzie nie mam co zrobić z nogami.Chyba, że w vanie.Na duży samochód mnie zwyczajnie nie stać i musiałabym się tłuc czymś małym i dla mnie niewygodnym.Tak samo z dużą wanną - mam mieszkanie w bloku a nie rezdencję , gdzie mieści się standandardowa, zdecydowanie za krótka - bo nogi choć grube mam bardzo długie.Z łóżkami też różnie bywa.
Jeśli chcesz być porównywana z miss, wybacz deresję będziesz miałą cały czas głęboką jak rów mariański.
Nie każda osoba niska jest filigranowa... Tak jak nie każda wysoka jest mastodontem. Jest jeszcze kwestia ile waży...przy danym wzroscie.
Asterka Ty tak samo narzekasz na swoje 170 jak ja na 160,więc przyganiał kocioł garnkowi.
Mam znajomych 176 i 185 cm i nie mają problemu z samochodem.
O miss wspomniałam dlatego że z jakiegoś dziwnego powodu ogólne standardy urody jakoś wykluczają te przeurocze Twoim zdaniem kobieciątka. Możesz mi wytłumaczyć dlaczego?
97 2013-02-26 20:23:03 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-02-26 20:33:22)
Brzydulla, dzis cos czytalam, co mi Twoje posty przypomnialo wypisz wymaluj... Byla to ksiazka o Vivienne Loomis "Zycie i smierc nastolatki", gdzie wlasnie pamietniki tej 14- nastoletniej dziewczyny byly cytowane. Pomijajac depresyjny character tego tomu, rzuca sie w oczu niedojrzalosc takiego jeczenia. Kobieto, Ty masz 39 lat!
Krytycyzm nie koniecznie musi oznaczać niedojrzałość.
Wszystko jest kwestią zdrowej psychiki. Wygląd ma naprawdę drugorzędne znaczenie.
Krytycyzm nie koniecznie musi oznaczać niedojrzałość.
Ale krytycyzm doslownie wszystkiego w sobie jest dowodem jakiegos zahamowanego rozwoju psychologicznego. Przynajmniej wg Junga.
brzydulla napisał/a:Krytycyzm nie koniecznie musi oznaczać niedojrzałość.
Ale krytycyzm doslownie wszystkiego w sobie jest dowodem jakiegos zahamowanego rozwoju psychologicznego. Przynajmniej wg Junga.
Nie krytykuję swojego krytycyzmu.
Nic nie poradzę że wszystko inne mam wybrakowane. I nie lubię tego bo utrudnia mi normalne funkcjonowanie. Przezyłabym z połowę z tych mankamentów,ale nieśmiałość, nieumiejętność nawiązywania kontaktów, nieumiejętnośc przetwarzania wiedzy teoretycznej w praktyczną, nieumiejętnośc wypowiadania się, brak urody i niski wzrost dyskwalifikują mnie z większości aspektów normalnego zycia.
Odsylam jeszcze raz do Junga.
Odsylam jeszcze raz do Junga.
a dlaczego zakładasz że jung ma 100% racji? nawet mnie nie widział, nie rozmawiał, nie zna mojego zycia, nie wie co zrobiłam a czego nie. coś tam napisał na długo zanim się urodziłam i mam go uznawać za autorytet od swoich problemów?
denerwuje mnie takie ocenianie wszystkich jednych miarą i psychologiczne korygowanie do ogólnie przyjętej definicji normalności.mogę podać kilka przykładów osób z mojej przeszłości które bardzo pozytywnie siebie oceniały i były/są z tym bardzo szczęsliwe, więc psychologia by ich triumfalnie oceniła jako dojrzałych, no tylko że obiektywnie dostawali negatywne komentarze od otoczenia.. tylko jak na 'dojrzałe' osoby przystało się tym po prostu nie przejmowali
I moim zdaniem postepowały słusznie. Bo najgorsze jest przejmowanie się tym co ludzie powiedzą. To taka troche dulszczyna. A co nas to obchodzi, niech mnie mają za durnia i dziwaka, a najważniejsze jest, żeby mi było ze soba dobeze.
Zrobił się off top ale nie mogę się powstrzymać: nie, nie jest najważniejsze żeby tobie było ze sobą dobrze i nalezy się nie przejmować opinią otoczenia. jesli opinia otoczenia twierdzi że jesteś np marnym lekarzem to stajesz się zagrożeniem dla innych nie przyjmując tego do wiadomości.
Miss to nie tak.Czasem ludzie są bardziej obiektywni niz my sami.Powiem na własnym przykładzie - nie mam większych zastrzeżeń do własnego wyglądu i mogłabym się uważać za atrakcyjną.Mężczyźni tak nie myślą i to ich sposób widzenia mojej osoby jest prawdziwy.
Miss to nie tak.Czasem ludzie są bardziej obiektywni niz my sami.Powiem na własnym przykładzie - nie mam większych zastrzeżeń do własnego wyglądu i mogłabym się uważać za atrakcyjną.Mężczyźni tak nie myślą i to ich sposób widzenia mojej osoby jest prawdziwy.
No ale co z tego, że tak Cię widzą? Tak widzieli kobiety, widzą i widzieć będą do końca świata. I nic na to sie nie poradzi, ubolewając nad tym i rozkminiając to, tylko powodujemy u nas złe samopoczucie, reszta świata ma to w tyle. Wolę, żeby tak mnie postrzegali mężczyźni w cywilizowanej Europie, gdzie jestem w stanie jako kobieta żyć w pojedynkę, niż być zwierzęciem pociągowym i reprodukcyjnym w krajach islamskich, azjatyckich czy afrykaskich, gdzie kobieta nie ma możliwości bytowania bez opiekuna (choć jest cennym ziwrzem, wartym np 100 krów). Też nie chcę off topu ale nie mogłam sie powstryzmać ![]()
Merredithhh napisał/a:Co więcej, przyzwyczaiłam się do tego, że zazwyczaj muszę zadzierać głowę rozmawiając z kimś i strasznie dziwnie się czuję czuję kiedy to ja patrzę na dorosłą osobę z góry.
No ciekawe kiedy na dorosłą osobę patrzysz z góry. Chyba jak siedzi, i to na w miarę niskim krześle.
Merredithhh napisał/a:Jedyny minus takiego wzrostu, to prawie zawsze za długie spodnie w sklepach.
A możesz wymienić jakieś plusy?
Bo ja znam inne minusy:
Dobrze się wygląda praktycznie wyłacznie w spodniach.
Płaskie buty (uwielbiam) to oficjalnego stroju praktycznie odpadają.
Masz oczy na wysokości pachy innych - bardzo niewygodnie się rozmawia w takie konfiguracji.
Być może nie uwierzysz, ale zdarza mi się spotykać dorosłe osoby niższe ode mnie.
Tylko spodnie? Dziewczyno, jak tylko pogoda pozwala, to ja chodzę w sukienkach. Krótkich. I wyglądam w nich tysiąc razy lepiej, niż w jakichkolwiek spodniach. I do tych sukienek noszę często płaskie buty. Duużo częściej, niż wysokie, bo wszędzie latam na piechotę. I to, że wyglądam dobrze potwierdza nie tylko moje subiektywne spojrzenie w lustro, czy subiektywne zachwyty kochającego mnie męża, ale też zupełnie obiektywne spojrzenia na ulicy i komplementy od obcych ludzi.
A noszenie na rękach to nie jest wymysł pisarzy romansideł. Mój mąż podnosi mnie jedną ręką - to jest kolejny plus takiego wzrostu.
Tylko spodnie? Dziewczyno, jak tylko pogoda pozwala, to ja chodzę w sukienkach. Krótkich. I wyglądam w nich tysiąc razy lepiej, niż w jakichkolwiek spodniach. I do tych sukienek noszę często płaskie buty. Duużo częściej, niż wysokie, bo wszędzie latam na piechotę. I to, że wyglądam dobrze potwierdza nie tylko moje subiektywne spojrzenie w lustro, czy subiektywne zachwyty kochającego mnie męża, ale też zupełnie obiektywne spojrzenia na ulicy i komplementy od obcych ludzi.
A noszenie na rękach to nie jest wymysł pisarzy romansideł. Mój mąż podnosi mnie jedną ręką - to jest kolejny plus takiego wzrostu.
No ja w krótkich sukienkach dobrze nie wyglądam z uwagi na moje krótkie pulchne nózki.
Dlaczego to że mąż podnosi Cię jedną ręką to jest plus?
i tu wita was krasnoludek: 1,61 cm....ha.ha. Ile bym dala miec 1,75 cm!!!!! Kurcze, to super byc wysoka a tym barzdiej, ze podobaja mi sie faceci od 1,80 cm a jeszcze barzdiej okolo 1,90 cm.
Niec tu nie wskuram...tylko buciki na wysokich obcasach troche pomagaja...ale takie niewygodne...bububu
111 2013-02-27 10:21:33 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-02-27 10:46:19)
Merredithhh napisał/a:Tylko spodnie? Dziewczyno, jak tylko pogoda pozwala, to ja chodzę w sukienkach. Krótkich. I wyglądam w nich tysiąc razy lepiej, niż w jakichkolwiek spodniach. I do tych sukienek noszę często płaskie buty. Duużo częściej, niż wysokie, bo wszędzie latam na piechotę. I to, że wyglądam dobrze potwierdza nie tylko moje subiektywne spojrzenie w lustro, czy subiektywne zachwyty kochającego mnie męża, ale też zupełnie obiektywne spojrzenia na ulicy i komplementy od obcych ludzi.
A noszenie na rękach to nie jest wymysł pisarzy romansideł. Mój mąż podnosi mnie jedną ręką - to jest kolejny plus takiego wzrostu.
No ja w krótkich sukienkach dobrze nie wyglądam z uwagi na moje krótkie pulchne nózki.
Dlaczego to że mąż podnosi Cię jedną ręką to jest plus?
Przylanczam sie do Meredithhh! Ja mialam nawet taki okres czasu, ze ludzie mysleli, ze pary dzinsow nie posiadam. Obecny partner prawie ze stolka spadl jak mnie w spodniach zobaczyl, bo zawsze ubieralam sie w sukienki, spodniczki. Przesadzasz Brzydulla- wzrost ma sie nijak do noszenia kobiecych ubran. To samo z butami. Latam w baletkach cale dni, bo wygodnie i jakos glupio nie wygladam. Baardzo rzadko nosze wysokie obcasy. Sa bolesne, maja idiotyczne platformy, nigdy bym w nich nie mogla pobiec jak jestem spozniona.
A z noszeniam na rekach, och bywalo, bywalo
, nawet 200 metrow do klubu...
Nie wiem kto Ci wmowil, ze bycie niewysoka to jakas tragedia. Mam kolezanke, ktora serio wiecej niz 1.50 nie ma, a chlopakow zawsze na peczki. Ja bym raczej wrocila do tego co napisalam wczesniej. Wzrost nie jest problemem per se, jest problemem, poniewaz robisz z niego problem. Jakbys byla wyzsza, to bys sie czego innego uczepila, bo taka jest Twoja psychologia. Nie znosisz siebie, czujesz sie oceniana na kazdym kroku, masz nierealistyczne standarty (perfekcjonizm),i jedyne Twoje wytlumaczenie to "gdybym byla wysoka/ ladna/ bardziej utalentowana...itd, to moje zycie byloby lepsze". Nie, i jeszcze raz nie. Twoje zycie sie tylko wtedy polepszy jezeli przestaniesz sama siebie nadkrytycznie oceniac. No, ale do tego potrzeba terapii (niekoniecznie Jungowskiej), w ktora Ty nie wierzysz.
I mówią:"wysoka jak brzoza,a głupia jak ...koza".
Brzydullo, jest to plus przy wszelkich wygłupach i zabawach, również erotycznych. Poza tym zwyczajnie lubię być noszona na rękach.
Zaraz napiszesz, że można bez tego żyć. Owszem, można, tak jak i bez miliona innych rzeczy. Ale moim zdaniem szczęśliwe życie składa się z drobnych przyjemności każdego dnia.
Adlernewman, ja w spodniach chodzę tylko w zimie (ewentualnie w chłodniejsze wiosenne/jesienne dni), bo nie znoszę rajstop.
114 2013-02-27 15:43:55 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-02-27 15:44:37)
Brzydullo, jest to plus przy wszelkich wygłupach i zabawach, również erotycznych. Poza tym zwyczajnie lubię być noszona na rękach.
Zaraz napiszesz, że można bez tego żyć. Owszem, można, tak jak i bez miliona innych rzeczy. Ale moim zdaniem szczęśliwe życie składa się z drobnych przyjemności każdego dnia.Adlernewman, ja w spodniach chodzę tylko w zimie (ewentualnie w chłodniejsze wiosenne/jesienne dni), bo nie znoszę rajstop.
W sumie tez
Latem za goraco, a przez wiosne i lato mozna z golymi nogami fikac (przynajmniej w Anglii). Mnie tam rajstopy tak nie przeszkadzaja, ale wole wygladac kobieco, ladnie, niz byc wepchana w pare dzinsow. No chyba, ze w domu siedze nad jakims artykulem; wtedy leginsy i wielki sweter kuzyna (zwinelam mu kiedys, bo byl taki fajowo puchaty).
Co do noszenia na rekach, oj mialam chlopaka co jednym ramieniem umial mnie smigac
Moj kochany teraz moze nie za bardzo jednorecznie (coz, nie te mlode lata, dobijajac piedziesiatki) ale z radoscia nosi obiema, kiedy tylko moze!
Absolutnie kocham byc niska ![]()
A ja kocham mój duży brzuszek ![]()
A ja kocham mój duży brzuszek
Erm, oszczedz sobie sarkazmu... Wiem, ze tu duzo kobiet, ktore sie nie akceptuja ze wzgl na wzrost/ tusze/ wlosy/ cokolwiek ktos se jeszcze moze wymyslic, ale chyba lepiej polubic niz ziac do siebie nienawiscia?
Merredithhh napisał/a:Brzydullo, jest to plus przy wszelkich wygłupach i zabawach, również erotycznych. Poza tym zwyczajnie lubię być noszona na rękach.
Zaraz napiszesz, że można bez tego żyć. Owszem, można, tak jak i bez miliona innych rzeczy. Ale moim zdaniem szczęśliwe życie składa się z drobnych przyjemności każdego dnia.Adlernewman, ja w spodniach chodzę tylko w zimie (ewentualnie w chłodniejsze wiosenne/jesienne dni), bo nie znoszę rajstop.
W sumie tez
Latem za goraco, a przez wiosne i lato mozna z golymi nogami fikac (przynajmniej w Anglii). Mnie tam rajstopy tak nie przeszkadzaja, ale wole wygladac kobieco, ladnie, niz byc wepchana w pare dzinsow. No chyba, ze w domu siedze nad jakims artykulem; wtedy leginsy i wielki sweter kuzyna (zwinelam mu kiedys, bo byl taki fajowo puchaty).
Co do noszenia na rekach, oj mialam chlopaka co jednym ramieniem umial mnie smigac
Moj kochany teraz moze nie za bardzo jednorecznie (coz, nie te mlode lata, dobijajac piedziesiatki) ale z radoscia nosi obiema, kiedy tylko moze!
Absolutnie kocham byc niska
Ja właśnie uwielbiam chodzić z gołymi nogami, w rajstopach, czy nawet pończochach to już nie to samo. A w rajstopach najbardziej przeszkadza mi wysoki stan i takie "ciągnięcie się" miedzy nogami.
W zimie najczęściej noszę ocieplane leginsy.
Ale w domu to już gołe nogi, bez względu na porę roku. Albo tylko koszulka + majtki, albo jakaś tunika, czy sukienka. Jak mi zimno, to włażę pod koc, ale spodni w domu nie założę. Chyba, że mamy gości, otwieram drzwi listonoszowi itp., to wtedy tak ![]()
Również kocham być niska i kocham sukienki. I jedno z drugim się absolutnie nie wyklucza.
jak tak czytam, to myślę że ci wysocy to muszą mieć przechlapane życie skoro wszystkie plusy zagarniają ci niscy
również kocham swój biust....to znaczy jego brak
a ja po domu chodze bez niczego, tylko w szpilkach i ponczochach...
Ja w sumie sobie tak tu polecam jak dobrze byc niska, ale szczerze mowiac, gdybym miala 1.85m tez bym sie lubila. Umialabym znalezc plusy bycia smukla i wysoka. Tu naprawde nie o wzrost chodzi. Chodzi o czucie sie dobrze we wlasym ciele, niewazne czy niskie/ wysokie/ grube/ chude/jakiekolwiek ![]()
a ja bym chciała miec 175 cm i 5 milimetrów, ni mniej ni wiecej, wtedy byłabym naprawde zadowolona...
a ja po domu chodze bez niczego, tylko w szpilkach i ponczochach...
mi by tak zimno było...
no ja też uważam że jakbym miała biust po pas to tez bym się kochała
missnowegojorku napisał/a:a ja po domu chodze bez niczego, tylko w szpilkach i ponczochach...
mi by tak zimno było...
no ja też uważam że jakbym miała biust po pas to tez bym się kochała
ja tam gorąca laska jestem, mi nigdy nie bywa zimno....
No tak, najlepiej ironizować, wykpić.
Bo to takie dziwne i nienormalne, że można być zadowolonym ze swojego życia, wzrostu, wyglądu. I lubić siebie.
Najlepiej narzekać i licytować się kto ma gorzej.
Jeśli to do mnie , to wielki bład, ja uwielbiam siebie, podejrzewam nawet pewna formę narcyzmu....
Czy 160 cm to tak mało? Hm, ja mam 170 cm i w liceum byłam wśród 2-3 najwyższych w klasie dziewczyn. Więc przypuszczam, że reszta w tych granicach miała i jest to raczej wzrost przeciętny dla kobiety.
Mój chłopak ma z 3 cm mniej ode mnie
On akurat był wśród tych najniższych w klasie ;D
Wzrost nie jest problemem per se, jest problemem, poniewaz robisz z niego problem. Jakbys byla wyzsza, to bys sie czego innego uczepila, bo taka jest Twoja psychologia. Nie znosisz siebie, czujesz sie oceniana na kazdym kroku, masz nierealistyczne standarty (perfekcjonizm),i jedyne Twoje wytlumaczenie to "gdybym byla wysoka/ ladna/ bardziej utalentowana...itd, to moje zycie byloby lepsze". Nie, i jeszcze raz nie. Twoje zycie sie tylko wtedy polepszy jezeli przestaniesz sama siebie nadkrytycznie oceniac. No, ale do tego potrzeba terapii (niekoniecznie Jungowskiej), w ktora Ty nie wierzysz.
Bardzo się zgadzam
Wzrost ma niby dawać przewagę psychologiczną, ale - meh. To na takiej samej zasadzie facet nieśmiały i niepewny siebie pakujący na siłowni, żeby się go bali. (W tym miejscu polecam film "Dennis'' na youtube
) Miałam koleżankę 150cm i może rzeczywiście trochę dziwnie się rozmawiało z bliska (tak mocno patrząc w dół), ale niczego jej to nie odbierało; była pewna siebie, otwarta i bardzo lubiana. Nawet bym nie pomyslała, że mogłaby mieć na tym punkie kompleks, szczerze mówiąc.
127 2013-02-27 17:12:14 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-02-27 17:15:36)
No tak, najlepiej ironizować, wykpić.
Bo to takie dziwne i nienormalne, że można być zadowolonym ze swojego życia, wzrostu, wyglądu. I lubić siebie.
Najlepiej narzekać i licytować się kto ma gorzej.
Mechanizm obronny. Smutne, ale tak jest. Wejdz sobie na temat "Jestem brzydka", to zrozumiesz. Ja tam siedze trzy miechy chyba i zadnej forumowiczki typu Miss nie przekonalam (milionem argumentow), ze problem nie tkwi w ich wzroscie, facetach, rzekomym braku urody, a niestety tylko w nich samych.
Jesteśmy jednym wielkim, chodzącym problemem niczym wrzód....na....
Merredithhh napisał/a:No tak, najlepiej ironizować, wykpić.
Bo to takie dziwne i nienormalne, że można być zadowolonym ze swojego życia, wzrostu, wyglądu. I lubić siebie.
Najlepiej narzekać i licytować się kto ma gorzej.Mechanizm obronny. Smutne, ale tak jest. Wejdz sobie na temat "Jestem brzydka", to zrozumiesz. Ja tam siedze trzy miechy chyba i zadnej forumowiczki typu Miss nie przekonalam (milionem argumentow), ze problem nie tkwi w ich wzroscie, facetach, rzekomym braku urody, a niestety tylko w nich samych.
Ja ten temat czytam na bieżąco, pisałam już. Właśnie dlatego, że zobaczyłam w kolejnym wątku to samo, co tam jest wałkowane przez 60 stron, to już nie wytrzymałam.
Jeśli to do mnie , to wielki bład, ja uwielbiam siebie, podejrzewam nawet pewna formę narcyzmu....
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&sqi=2&ved=0CDkQtwIwAg&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DXQ4TUg1Zors&ei=jyUuUd7lHcKEhQfQhICoBA&usg=AFQjCNH-63OvSz_L_Zx20H8-YQSlzMdjKw&bvm=bv.42965579,d.d2k