Powiem Ci coś od strony dziecka,które w dzieciństwie doświadczyło takiego ojca alkoholika, bardzo często wracal do domu pijany,ja jako najmłodsza córka byłam przez niego podobno najbardziej kochana,bo bardzo podobna do niego i ładna, byl zwyczaj ze jak wracal z pracy to ja lecialam dac buziaka na powitanie,jak widzialam ze jest juz po kilku glebszych to nie chcialam i sie wsciekal. musze powiedziec ze jestem wdzieczna mojej mamie ze tak walczyla o nas,spokoj i w miare normalne dziecinstwo,bardzo czesto byla u nas policja,czesto tez musielismy w pizamach leciec do sasiadow w nocy zeby u nich spokojnie poczekac az przyjada i go zabiora,chodzilam z mama do pracy bo nie mogla mnie samej zostawic w domu bo moze tata wroci pijany,a starsze rodzenstwo juz gdzies wychodzilo z kolegami,byly momenty ze bardzo sie balam,nie moglam nawet sliny przelknac bo mialam scisniete gardlo,kilka razy chciałam mu powiedziec ze skoro mowi ze nas kocha to zeby przestal pic,ale nie potrafilam,widzialam jak szarpal mame,moje dziecinstwo to zwykle siedzenie u jakiejs cioci albo kolezanki mamy jak musiala isc do pracy,na komuni mojego brata byl pijany i w tym stanie widnieje na zdjeciach,moja mama byla dzielna,chodzila po jakis sądach,robila rozdzielnosc majatkowa,leczenie zamkniete ale to nic nie dawalo,cala rodzina od strony taty byla zla na mame,ze to pewnie przez nia pije,tyle ze oni mieszkaja daleko i nie wiedzieli co sie tu dzieje.jak mialam 9 lat bylo juz lato i wakacje,pewnej soboty tata byl juz pijany i nawpychal jakis zapalek do dziurki od klucza i zamknal od zewnatrz tak ze nie moglismy wyjsc,siedzac i czekajac az wroci i otworzy zadzwonil sasiad z wiadomoscia ze niedaleko naszego bloku tata mial zawal serca i trzeba isc zidentyfikowac cialo,wtedy mama zrzucila klucz przez okno i on nam od zewnatrz otworzyl drzwi.tata mial 40 lat ,ja tylko 9 a pamietam to wszystko,na pogrzebie najglosniej plakalam,a przez kolejne kilka lat jak tylko babcia mnie widziala to plakala bo tak jej syna przypominalam,a w dniu jego smierci rano myslalam ze jakby to bylo gdyby go juz nie bylo,ze mielibysmy spokoj.
teraz wiem,ze moja mama bardzo sie starala,dobrze ze walczyla,bo ja bym chyba teraz nie umiala zyc normalnie,tylko ją podziwiam ze miala tye sily by sie przeciwstawic a nie patrzec biernie na to wszystko,do tej pory sobie dobrze radzi,pracuje cale dnie zebysmy na wszystko mieli,a ja nawet nie potrafie sie odwdzieczyc.
Tak więc walcz,rob to dla dzieci i dla siebie,bo od ich dziecinstwa zalezy cale zycie dorosle,bedzie trudno ale nie mozesz pozwolic by cale wasze zycie zostalo zniszczone przez to ze on jest uzalezniony.powiem Ci że on musi upasc na samo dno,a nie ze ma uprane,ugotowane bo on tego nie doceni tylko zawsze cos bedzie mu nie pasowac.moj tata byl na dnie,nie mial co jesc,gotowal sobie bigos i jadl kilka dni,chodzil w brudnych ciuchach bo moja mama powiedziala ze nie bedzie mu uslugiwac,sprzedal nawet slubne obraczki zeby miec na wódke, cala ta sytuacja rzutuje na moje terazniejsze zycie,mam deficyt ojcowskiej milosci i nie potrafie sie zblizyc do zadnego chlopaka,jestem nieufna i czuje ze jestem w jakiejs paranoi,nie umiem zaufac zadnemu i wszedzie wyszukuje podstepu i zlych zamiarow.
Życzę Ci duzo siły i walcz!