netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

445 odpowiedzi42 716 wyświetleńzałożony przez annika80, 17.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 446 z 446 ]

391

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
gonia-73 napisał/a:

Widzisz Aurora...ja na przykład nie mam żalu do matki, ona próbowała stworzyc mi normalny dom, dbała o mnie, zapewniła wykształcenie, nauczyła mnie kochac i sznowac mojego ojca bez względu na to co robił...5 lat temu moja mama zmarła i pozostał mi ojciec, który mimo tego jaki był pomógł mi przejśc przez jej śmierc...powiem nawet tak gdyby nie mój mąż, ojciec i dopiero co urodzona w tym okresie córeczka nie wiem jakbym przez to przeszła tym bardziej że przez całą sytuację byłam z nią cholernie zżyta...do ojca nie mam żalu ponieważ pomaga mi do tej pory...zmienił się i jest mi bardzo pomocny do chwili obecnej...
Wydaje mi się że włąśnie moja mama nauczyła mnie szacunku do ludzi bez względu na to co zrobili...wiem że każdy może się zmienic ważne jest to żeby to umiec...
Masz rację w tym co napisałaś...my kochamy swoich mężów bezgranicznie i chcemy żeby byli prawdziwymi mężami i ojcami...chcemy ich takimi jakimi byli kiedyś...o to właśnie walczymy...tak jak mówiłam wcześniej...ja swoją walkę zaczęłąm wygrywa i mam nadzieję że wygram ją do końca...jeżeli nie to... cóż pozew już raz złożyłam

A Twój tata kiedy przestał pić? Chodził na jakąś terapię czy powiedział sobie "stop"?

392 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-10-10 12:29:07)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Mój tata dwa razy był zaszyty...nie chodzi na rzadną terapię...po prostu stwierdził że nie będzie pił i tego się trzyma...pracuje, jest zawodowym kierowcą, jeździ samochodami ciężarowymi

a prakytycznie przestał pic kiedy moja mam zachorowała na nowotwór piersi...po dwóch latach leczenia umarła w wieku 49 lat

393

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
gonia-73 napisał/a:

Mój tata dwa razy był zaszyty...nie chodzi na rzadną terapię...po prostu stwierdził że nie będzie pił i tego się trzyma...pracuje, jest zawodowym kierowcą, jeździ samochodami ciężarowymi

a prakytycznie przestał pic kiedy moja mam zachorowała na nowotwór piersi...po dwóch latach leczenia umarła w wieku 49 lat

To bardzo przykre.Ale może właśnie to uratowało Twojego tatę.Może właśnie taki sens miała ta śmierć.

394

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Przykre Aurora ale chyba prawdziwe...może tak musiało byc...

395

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Ja na terapii DDA byłam raz, więcej nie poszłam, stwierdziłam że to jeszcze nie mój czas i zamiast mi to pomagać to bardziej mnie pogrąża i uświadamia w całym byciu DDA. Nie mogę narzekać na brak miłości w mojej rodzinie, u mnie zawsze mówiło się ,,kocham cie" bez oporów i wiem że tak samo tata jak i mama mnie kochali. Mój ojciec doskonale zdawał sobie sprawę że jest chory ale nie mógł z tą chorobą wygrać, nie starczyłu mu ani siły ani odwagi by wziąć się w garść. W niedziele byłam na cmentarzu, minęły 2 lata od jego śmierci i pomyślałam sobie jedna-,,przynajmniej teraz wiem gdie jesteś, czy żyjesz i nie martwię się że wrócisz pijany do domu".
Śni mi się czasami taki uśmiechnięty, trzeźwy i po prostu jest, nawet się nie odzywa w tych snach ale po prostu jest, w życiu nigdy go nie było jak był potrzebny, zawsze był w swoim ,,innym" świecie i to co do niego mówiliśmy nie docierało do niego, tak jakby do niego pewne rzeczy nie chciały dojść.
Gonia-73 myślę że w pewnym sensie powinnaś podziękować tacie za to że jednak się ocknął i teraz po śmierci mamy Cię wspiera, myślę że każdy popełnia błędy, a Bóg nie na daremne kazał wybaczać.
Annika walcz puki masz siły, może kiedyś przestaniesz, gdy stwierdzisz że twój własny spokój i dzieci jest cenniejszy niż nawet najdroższa i największa willa świata. Nie poddawaj się.

396 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-10-11 22:22:18)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

właśnie Szerek...jak umarła moja mama pomyślałam sobie że będzie jeszcze gorzej...moja córeczka miała niecały tydzień a ja...bałam się pogrzebu...bałam się że mój ojciec zrobi jakiś cyrk...że będzie płakał, będzie pijany, że narobi krótko mówiąc obciachu...ale stało się inaczej...tata był trzeźwy...stał po mojej jednej stronie a po drugiej stał mój mąż...wspierali mnie dzielnie...dzięki nim nie płakałam tak mocno.

dlatego wiem że warto wierzyc w to że ludzie potrafią się zmienic i zrozumiec to co źle zrobili...nawet że nastąpi to później za kilka lub kilaknaście lat.

397

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

mnie teraz nawet trochę śmieszy jak widzę ,że mój ojciec próbuje ze mną rozmawiać. Nie wie jak ma zacząć ale próbuje, ostatnio spytał się czy mam papierosa i jakoś tak zacżeliśmy gadać. ale jest to krępujące widzę i dla mnie i dla niego. Ale doceniam oczywiście doceniam.

398

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Jestem zdania, że ludziom powinno się wybaczać z tego względu, że sami nimi jesteśmi i kiedyś możemy też kogoś skrzywdzić nawet nieumyślnie. To co dajemy innym wraca do nas, czasami nawet z podwójną siłą.

399

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Szerek ,w pewnym sensie masz rację , za jeden dobry uczynek dostaje dwa złe!

400

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Annika, zawsze będzesz tą oskrarzana stroną, niestety. Przecież on nie obwini siebie. Spróbuj znaleść w sobie tyle sił, żeby się na stałe wynieść do rodziców i go zostawić. Jeśli się zmieni, zawsze możesz wrócić. Jeśli nie będzie chciał się zmienić, naprawdę chcesz ryzykować,że któregoś dnia coś stanie się Tobie i dzieciom?

401

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
Roxana napisał/a:

Szerek ,w pewnym sensie masz rację , za jeden dobry uczynek dostaje dwa złe!

Do niektórych spraw potrzeba dużo cierliwości, wiem nie zawsze można ją znaleść w takich przypadkach, gdy brakuje nam już sił...
Ale myślę że wcześniej czy później będzie się to opłacać.

Anniko a co u twoich rodziców, długo nic o nich nie pisałaś, czy już odremontowali dom po powodzi?
I w ogóle co mówi twoja mama na to wszystko?
Na razie słyszę tylko wpływ teściów i szwagrów, a co z Twoją rodziną przeciesz również mają coś do powiedzenia...

402

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Szerek dawno Cię tu nie było... falnie Cię ,,widzieć'' smile
Trudno mi to ogarnąc i poskładac tak , by wyrazić wszystko co czuję i mysle...
W moim małżeństwie jest coraz lepiej... chodzi mi o relacje między mna a moim mężem kiedy jest trzeźwy... gotuje ze mną obiad, często w ciągu dnia pijemy RAZEM herbatę, spędzamy czas ze soba i dziećmi, potrafi posprzatać mieszkanie(wczoram mnie tym zaskoczł),ścieli łóżko za soba i robi pranie...wszytskiech tych rzeczy nie robł NIGDY WCZESNIEJ... oczywiście za każde taki dobre uczynki go chwale jak małe dziecko, więc powtarzają sie one kiedy nie pije... to sprawdzony sposób na egzekwowanie takiego zachowania...
jednak prawda jest ,że przychodzi taki dziń, że nie może zapanowac nadgłodem alkoholowym, wtedy pije przez kilka dni wieczorami... ostatnie ciągi jego picia to spokojne położenie sie do łóżka bez awantur i krzyku... ja wtedy kłade się salonie by sie wyspać i nie prowokować... a potrafie to zrobić jak jestm zła kiedy on chrapie...
jego to dołuje, że ja z nim nie chce spać, wiem o tym i to skraca jego ciiągi picia z 10-14 dni do 4-5 (sa to wieczory, bo tak żeby pił od rana do wieczora to juz długo nie było)... jestem spokojna, opanowana... na drugi dzien nie odzywam sie do niego i on wie dlaczego...

wiele z Was pomysli o czym ja pisze , to śa jakieś brednie...
wydaje mi sie, że zaczynam wygrywać ten maraton,( bo samą siebie wygrałam w momencie kiedy zaczęłam chodzic na terapię)...
moje zachowanie i obojetnośc wobec jego picia sprawiły,że i on sie zmienił bardzo , bardzo dużo ,co nie oznacza ,że skończył z piciem... tego nie wiem ...

wydaje mi sie, że teraz nie jest najlepszy moment żebym odeszła, kiedy zaczyna byc inaczej... kiedy on stara sie byc inny ... a alkohol jest bardzo podstępny i mąz juz nie umie zapanować nad nim... udaje mu sie na 10 dni(bo takie teraz ma przerwy w piciu) ale jednak przychodzi dzień, że ucieka by napic sie gdziekolwiek....
nie chce go teraz zostawiać, w momencie gdzie juz cos więcej moge zdziałać zwłaszcza, że mi na nim JESZCZE zależy... Piszę ,,jeszcze'' bo wiem ,że uczucia moga sie skończyć i czas jaki przeznaczyłam na to wszystko... poprostu jeszcze mam na to siłę, na to by walczyć...

a moi rodzice teraz robią centralne, brat spodziewa sie dziecka i siostra rónież... więc przybędzie do naszej rodziny dwóch małych szkrabów... na razie mieszkają wszyscy razem i najmłodsza siostra...
moja rodzina nie wtrąca sie do mojego małżeństwa... rozmawiam z nimi o wszystkim, wiedza o wszystkim, współczuję mi ale decyzję pozostawiaja dla mnie...mówią że zawsze mopge wrócic do domu, do końca swojego życia mam prawao wrócić do domu, do męża nic nie mówią, jedynie ze mną rozmawiaja na ten temat no i z moja tesciową... ale nie oskarżają nikogo za to wszystko...
jedynie do czego mnie namawiaja to żebym poszła do pacy... wtedy będzie dla mnie lepiej, będe niezależna... mimo,że nie pracowałam jeszcze(bo nie musialam) zaczynam iśc w tym kierunku... wiem że oni będa mnie wspierac we wszystkim...

403

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Mam mieszane uczucia, nie wiem jaką drogę wybrałabym dla siebie i dzieci, pewnie przez to że miałam ten problem w domu, zostawiłabym męża.
Ale cieszę się czytając Twoje posty, nawet jak piszesz że pije. Czytając Ciebie pokładam jakąś nadzieję- nie wiem na co - chyba na to że można w życiu wygrać. Podziwiam Cię za wytrwałość i za siłę którą masz w sobie. Życzę Ci z całego serca powodzenia i mam nadzieję, że za jakiś czas napiszesz że nie pije dłużej bądź nawet zgłosił się na terapię! Wierzę w Ciebie i Twojego męża smile

404

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko cały czas jestem z wami i regularnie czytam wszystkie posty. Tyle dobrego w tym złym że się zmienił kiedy nie pije, może jeszcze zrozumie, może jak dziewczynki dorosną na tyle żeby powiedzieć mu ,,coś" prosto w twarz to się otrząśnie, nic nie boli tak jak krytyka własnych dzieci, mój ojciec poszedł na leczenie zamknięte z mojego powodu- zrobił to dla mnie- a to też źle bo powinien był to zrobić dla siebie.
Zawsze jakoś jest i nie ma sytuacji bez wyjścia, czasem lepsze, czasem gorsze ale zawsze jakieś jest.
No i gratuluje że zostaniesz ,,podwójną" ciocią:):)
Trzymaj się ciepło, będe zaglądać:)

405

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Dzieki dziewczyny... to budujące co [iszecie.. dodajecie mi sił by trwac przy swoim...

406

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

W niedziele ok. 22.00 pod moja nieobecność i dzieci w naszym domu, mój mąż wyrzucił wszystkie moje rzeczy z szaf przez okno... był  bardzo pijany...i poinformował mnie o tym telefonicznie...
nie mogłam wrócić ponieważ samochód mi sie zepsół, wiec przenocowałam u rodziców...wczesniej mu o ty napisałam...
gdy wczoraj wróciłam, szafy faktycznie były puste... za oknem też ich nie było...
teściowa je pozbierała... jego nie było...
nie mogłam w to uwierzyc... poukładalm je na swoim miejscu...
gdy wrócił powiedział żebym je wzięła z korytarza i się wyprowadziła...oznajmiłam mu, że moje rzeczy, są w moje szafie, a jak chce to niech sam sie spakuje i wyprowadzi...
zaczęłam się smiać jak głupia z tego.. ale raczej wczesniej do smiechu mi nie było... ale w twarz mu się zaczęłam smiać... był wściekły... pytał i z czego sie smiejesz??  powiedziałam ,że nie jestem zdziwiona tym co zrobił, że wcale mnie to nie rozłościło... zrobiłeś z siebie idiote i tyle... teraz to ty będziesz się wstydził wyjśc na wieś nie ja...
on nie odzywał się nic... zgłupiał, że taka była moja reakcja, bynajmniej ja to tak odebrałam..

Byłam zła na to, a przede wszystkim na to, że to ,,znów moja wina'' bo nie wróciłam do domu...  ja jednak nie dałam sobie tego wmówić... to nie był powód by to zrobić...
Dobrze ,że ani ja ani moje dzieci tego nie widziały...

a on... nie mógł sobie znależć miejsca do wieczora... przez 8 godz. chodził w tam i spowrotem... raz na górę za chwile na dół i tak bez przerwy... nic już nie mówł...

a dzisiaj ... siedział jak zbity pies... nic nie mówił... ja wymieniłam wszystkie rzeczy tóre zniszczył po pijanemu... on milczał,,,
wymiotuje od jakiegos czasu... i wygląda jak ,,wieszak'' - ja tego nie widzę ale mówią ,że tak własnie wygląda...

w tym tygodniu -tak mysle- wzystko się okaże... wraca jego ojciec i brat... to będzie decyzja byc albo nie być...

407

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Wiesz co Anniko nie wiem co Ci napisać, nie spodziewałabym się że posunie się do czegoś takiego:/
Mówisz że źle wygląda..hmmm... długo to wszystko raczej nie potrwa.

,,w tym tygodniu -tak mysle- wzystko się okaże... wraca jego ojciec i brat... to będzie decyzja byc albo nie być...,,

A co do tego ma jego ojciec i brat?? bo nie zbyt to rozumiem??
Trzymaj się ciepło i pisz:)

408

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko pisz co u Ciebie.Mam nadzieję,że nie stało się nic złego bo milczysz.

409

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Annika zaczynam się martwić:( Dałabyś jakiś ślad życia przynajmniej:(

410

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
szerek napisał/a:

Annika zaczynam się martwić:( Dałabyś jakiś ślad życia przynajmniej:(

annika pisz.....

411

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko - jestem pełna podziwu dla Twojej walki!!!! Szok!!!

Już to pisałam ale powtórzę :    Szczęśliwy jest  dom bez alkoholu!!!

Walcz - tylko tak naprawdę nie wiem w którą stronę.!!!!!

Trzymam kciuki za Twoją wytrwałość!!!

412

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Jeszcze jedno mój EKS pił tak samo,czyli miał przerwy,na trzeżwo był Ok!
Zresztą robi tak nadal ale to nie mój problem od 16 lat! Tacy ludzie nie przestają pić,no chyba że przestraszą się o swoje życie (choroba).
Obyś wygrała tą walkę,życzę Ci z całego serca,bo jesteś młodziutka!!

Ja byłam z nim tak długo,bo bałam się podjąć decyzję,cały czas się łudziłam że przestanie pić!!!Też byłam wiecznie zastraszana np.chciał mnie nauczyć fruwać z 10 piętra ,ja wtenczas nie pracowałam bo a on miał super prosperującą firme .On sam rozwiązał ta sytuacje - banalnie znalazł inną .......są do dzisiaj ze sobą,oboje warci siebie......
Ona jest moim wrogiem,bo odebrała mi i dzieciom - dobrobyt,po prostu kasę!!
Ale jest też przyjaciółką - bo dzięki niej odzyskałam łatwo wolność od niego!! I to bardziej cenię!!

413

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Tak!  Annika się nie odzywa!!!!    Minęły ponad 3 tygodnie od ostatniego posta!!
Coś musiało się stać??? - nie uważacie Kobietki???/

Może tylko rozwalił jej komputer????/Mam taką nadzieje!!!

414

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Miejmy nadzieję, że nie stało się nic strasznego, że wszystko jest w porządku, chociaż to milczenie troszkę człowieka dobija...

Bądźmy dobrej myśli

415

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Jeśli żyje to się  kiedyś odezwie, może rozwalił może dowiedział się o forum. Cholera go wie:/

416

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

JESTEM!!!!!!!!!!!!!!! Przepraszam Was,że mnie tyle nie było... powód, problem z internetem i kompem... nawet nie miałam gdzie i jak do Was pare słow napisać....myslałam o Was bardzo często...
U mnie ok. jak na calą te sprawe patrząć... po ostatnim incydencie z moimi rzeczami mąż spasował z piciem... nie pił 4 tyg---sukces... ale miał wpadkę kilkudniową... nie był nachlany jak kiedyś tylko był na rauszu... ale czepiał sie wielu spraw... a ja nie byłam zaskoczona ... przeczekałam i jest dalej ok...

Z perspektywy czasu widze jak sie bardzo zmienił i ja tez... moja zmiana wpłyneła na niego - kiedy nie pije.... nawet jak o robi to nieawanturuje sie jak wczesniej... jest raczej spokojny...

A ja dalej chodze na terapie indywidualną raz w tygodniu... ALE do tego od trzech tygodni chodze na grupe... jest super... wiele kobiet z podobnym problemem jak mój, lecz inaczej napisanem scenariuszem zycia...
Kazda z nas przechodzi podobne sytuacje i każda przezywa inne...
To wspaniałe kobiety...
A co do forum... mąż nie wie o nim... i tak jak podaczyli to wszystko to zaglądał kilka razy dziennie czy nie siedze na kompie i ,,z kimś'' nie pisze... moje wrażenie było takie że mnie kontroluje...
jest zazdrossny... lepiej żeby o tym nie wiedział.. myśle ,że małą tajemnice moge mieć przed nim wink

Powiem Wam, że świeci dla mnie słońce od kilku tygodni-mimo jego wpadki... owszem mam czasem złe dni... ale czy szczęsliwi ludzie ich nie maja???
i pewnie nie raz siąde i napsiocze na niego....

pozdrawiam Was wszystkie i ściskam każdą z osobna... będe zaglądać tu do was, może nie tak często, bo wieczory i wolne chwile spędzam z mężem, ale będe wam pisać co i jak u mnie....
buziaki

417

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Annika-80!!! Cieszę się,że znowu jesteś i piszesz!!!!
Dobrze, że to był tylko problem z komputerem!!!!
Trzymam kciuki za Ciebie i męża! Oby tak dalej!   ASIA

418

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko zajrzałam i oczom nie wierzę jak się zmieniłaś też trzymam kciuki za Ciebie .Ale niestety tak to jest z alkoholem cierpliwość i opanowanie  to podstawa sukcesu w tym przypadku .U mnie tez wszystko w porządku.

Bardzo mało jest takich kobiet wytrwałych i trzymających Byka za rogi.

Zobaczysz ze podziękuje Ci kiedyś za to ze nie zmarnował sobie życia i to dzięki Tobie .
---------------------------
Trzymam kciuki Tamara

419

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Dobrze zarobiłaś dzwonić na policje. Teraz po tym całym zdarzeniu z nim porozmawiaj ale tylko z nim a nie jego rodzicami. I moim zdaniem powinnaś go namówić na terapie . I głowa do góry .

420

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anninko, bardzo się cieszę że się odezwałaś i że tak sprawy się u Ciebie mają.
Szczerze mówiąc troszkę zaczęłam się o Ciebie martwić.
Z tego co czytam sprawy naprawdę nieźle się układają i mam nadzieję, że już teraz będzie co raz lepiej.
Trzymaj się smile

421

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Jeee!!! W  końcu, nawet się mój narzeczony zaczął o Ciebie martwić, pytał się co ja tak ciągle na to forum wchodzę i sprawdzam:P:P
Cieszę się że wszystko w porządku i jakoś się uklada.
A jeśli chodzi o szczęście- to pamiętaj- szczęście jest tylko stanem chwilowym, gdyby trwało cały czas nie zauważailbyśmy go:):)
Odezwij się czasem napisz co tam u Ciebie i w ogóle:D
Trzymaj się cieplutko.

422

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witajnie kochaniutkie....

szerek napisał/a:

A jeśli chodzi o szczęście- to pamiętaj- szczęście jest tylko stanem chwilowym, gdyby trwało cały czas nie zauważailbyśmy go:):) .

Szerek fajnie to napisałaś... i od razu połączyłam to ze sobą...
Mąż znów ma wpadkę... Pije od 5 dni, ale wieczorkiem i ani razu nie schlał sie jak świnia.... wczesniej to same wiecie jak było...
ale przedwczoraj wybuchł jak wulkan.... krzyczał, czepiał sie wydatków... w sumie to tylko tego... a no i oczywiście mojej figury... ale olałam to..... oczywiście tez mu troszeczke pojechalam... ale wiem ,że nie moge mu pokazać ,że coś mnie dołuje, bo on sie potem tego czepia-jak wypije oczywiście....
ale wczoraj wieczorkiem już robił podchody... ja jednak nie mam ochoty na takie zabawy... nie chcialam z nim spac , więc jest urażony... nie wiem czy ci tacy faceci myslą, że pogłaszcza poplecach i żona już wraca do łóżęczka... myslę ,że musi sie postarac bardziej i bardziej i bardziej... a jemu tylko jedno w głowie...
wiecie czuje sie dobrze, jestem naładowana pozytywna energią...
oczywiście ten jego stan wpadki był poprzedzony dniem milczenia.... przewidziałam juz że będzie więc mnie znów nie zaskoczył... jedynie wkurzył mnie tym dniem wczesniejszym...że milczał, unikał, olewał-to mnie wkurza...---chcesz sie nachlać-chlej ale zachowuj sie jak cywilizowany człowiek... udaaj że sie zdarzyło-bo sie zdarzyło...
ach można by poemat pisać...
Juz 7 miesięcy chodze na terapię  i wiem duzo no i ucze sie dalej...

Tak jak napisałs Szerek szczęście nie może trwac cały czas, a jak juz jest to je dostrzegam i chwytam bardzo mocno... wykożystuje PRAWIE każda taką chwilę....
buziaki...

423

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Annika! Zdrowych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.
             Dużo prezentów pod choinką i spełnienia marzeń big_smile
             Żeby Nowy Rok przyniósł nowe nadzieje i zmiany na lepsze.
             Życzy Ci Ola- Szerek

424

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

dziekuje za zyczenia... Tobie i Wam wszystkim moje kochane życze , by nadchodzący rok był lepszy niz ten obecny... by Wasze marzenia spełniły się,nie jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki, ale dzięki temu co dajecie z siebie, bo przeciez nikt nie powiedział, że zycie jest łatwe i proste ...
a wróżki i ich różdżki sa tylko w bajkach... a życie to nie bajka to prawdziwa historia: moja , Twoja, wasza...
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

U mnie nie jest najgorzej ... mój mąż popija , ale nie jak kiedyś... ja jestem spokojniejsza. duzo spokojniejsza... trzymam się swoich postanowień, choć czasem puszczaja mi nerwy... nie boje sie powiedzieć nie i robie rzeczy na które nie mam ochoty... nawet jak poniesie to za soba jakies przykre skutki, a są nimi wyjscie z domu mężą lub piwko.. ale to mnie juz nie przeraża... lubie w całym swoim życiu odpocząć od przytulania od krzyku... juz potrafie cieszyc sie z małych rzeczy a nie przejmować wielkimi sprawami... nie warto... dzieci i ja jestesmy tu najważniejsze...
maja już swój pokój, swoje nowe łóżeczka, ładny dywanik i kolorowe ściany... z tego ciesze się najbardziej...

a jeżeli ktos pomysli i ,,po co to wszystko robiła on i tak pije''... powiem tak ... tę wigilie pierwszy raz w naszym wspólnym zyciu robilismy razem... ja kleiłam pierogi aon je ugotował.. ja obieralam warzywa na sałatke - on je pokroił... przygotował sos grzybowy i pilnował kapusty z grzybkami... sam stwierdził, że nigdy tego nie robił...
ja widze duzo zmian w nim a przede wszystkim w sobie... i to chyba jest natwazniejsze...

Trzymajcie sie cieplutko... i dozobaczenia w przyszłym roku...

Annika

425

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

dobrze zrobilas badz konsekwentna moj ex maz kiedy pierwszy raz mnie uderzyl to tak mnie przepraszal ze razem z nim plakalam powtorka byla ze zlamal mi nos i posadzil pupe na rozbita butelke dla takich nie ma litosci poprawa do nastepnego razu , zycze szczescia

426

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

jestem... po dłuższej nieobecności... ale jestem...
u mnie do przodu.... nie ma rewelacji, mąz pije nadal... ja konsekwentnie , kiedy wypije chociaz piwo idę spac do drugiego pokoju...
obecnie próbuje mnie przekonac i zastraszać że weźmie rozwód, że mnie wyrzuci z domu-mówi to wtedy jak pije ciągiem a ja znim nie spię... chwyta sie wszelkich mozliwych sposobów, żebym była taka jak przed rokiem... czyli dawała kiedy tylko miał na to ochotę(pijany czy trzeźwy) bo to jest jego najbardziej czuly punkt... żebym pierwsza podchodziła i prosiła o chwilę uczucia... jednak ja nie mam na to najmniejszej ochoty... robie to co jest dla mnie potrzebne ... i nie robię juz nic wbrew sobie..
dalej chodze na terapię indywidualna i grupową co tydzień... to daje mi siłę by trwac przy swoim... uczę sie wielu zachoań i mechanizmów ,które pomagają mi w życiu...
jak jest ok, kiedy mąz nie pije, potrafie już wyciągna informacje które pomagaja mi potem działać...
wczoraj zapytałam jego - czy lepiej jest coś wskórać'' dobrocia czy szantażem... dla mnie jest to doś ważna informacja.... ja uważam że lepiej dobrocią z odrobiną szantażu... tak uważam- ale raczej impulsywnie go szantazuję-bezwiednie...
on jednak odpowiedział mi ,że szantażem... to jest ważna informacja choć myląca dla mnie... poniewaz szantaże w danej chwili nie robia na nim wrażenia, jednak kiedy każde z nas ochłonie on mówi co go przerażało .... a ja wykorzystuje to przy ,,następnym razie''...
nawet stwierdził ,że musi chyba cos z tym zrobić(zresztą juz nie pierwszy raz) ale nie pójdzie tam gdzie ja... wolał by do innego miasta...  nie nalegam... to musi byc jego decyzja...
on widzi że ja sie bardzo zmieniła i napewno jest mu z tym źle... za każdym razem nie udaje sie mu mnie przekabacic na swoje... więc ,,coś trzeba z tym robic... bo jemu juz zaczyna przeszkadzać chyba nie moje zachowanie ale jego samego... bo często zostaje sam ze soba, nie umie sobie z tym poradzić, jest samotny i nikt go w tym nie wspiera... chyba jest mu ciężko-ale na własne życzenie...
ale zmienił się bardzo kiedy nie pije... pomaga mi... spedzamy czas ze sobą... rozmawiamy....a jeszcze pól rku temu w domu był tylko dościem...
dziewczyny choć czasemsobie popłacze i puszczeją mi nerwy to jednak ciesze sie ,że miałam siłę by jakos to przejśc... i wiem, przyjdzie dzień że będę całkiem zdrowa na umysle wink wink wink wink wink wink

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa najwazniejsze jest to, że podjęłam decyzje ,że ide na studia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
bardzo sie boję, ale idę.... powiedzialam juz mężowi, nie jest zadowolony ale widzi, że nie ustapię... a boje sie tego ,że będzie mi w trakcie robił jakies szopki... było by mi łatwiej gdyby mnie w tym wspierał... choć mysle ,że pojedzie ze mna złozyc papiery...

aaaaaaaaaaaaaaaa jeszcze jedno... od poniedziałku ide na półroczny staż, jako pomoc nauczyciele przedszkola , to wiąze sie z moimi przyszłymi studiami ...
Marzy mi sie pedagogika przedszkolna z wczesnoszkolną...

427

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

brawo kochana brawo!!!! jak czytam Twoje posty az mi sie ciepło w serduszku robi ze Jadnak może byc lepiej ze jednak sie da... gratuluje Ci odwagi i wytrwałości:* bądź silna i nie ugięta w postanowieniach:*wszystkiego co najlepsze

428

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

anniko80 napisz co u Ciebie....koniecznie....

429

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Zrobiłam Pani bardzo dobrze ...:)Bardzo podziwiam panią za to smile
Wiem co to znaczy ,wiem jak to jest mieć ojca alkoholika ,wiem co czują pani dzieci ..wiem że boi się pani ..
Moja mama,moje rodzeństwo i ja  byliśmy bici przez 11 lat przez mojego tatę .Dopiero po 11 lata awantur ,bicia ,picia , ciągłego uciekanie z domu bojąc się o swoje życie ,przekleństw,strachu ,chowanie się po kątach  odeszliśmy od taty... Bałam się kolejnych dni tego ,że w końcu zrobi coś mi ,mamie ,mojemu rodzeństwu ...że zabiorą nas do domu dziecka ,że już nie zobaczę mamy ..;(
Wiele razy trafialiśmy do szpitala bo byliśmy tak bardzo pobici ..Mój ojciec bił nas wszystkim co miał pod ręką ,ostrymi narzędziami itp bez żadnych skrupułów .Choć inni widzieli jak nas katuje to nikt nie reagował dosłownie nikt  sad
Nie chcę Pani straszyć ,ale alkohol niszczy wszystko sad

"Dlatego jeśli chce Pani ochronić dzieci i siebie samą przed taką sytuacją jaką była u mnie 9 lat temu to  powinna Pani nabrać odwagi i odejść"!!!!!Bo w tym wszystkim najważniejsze są dzieci -niech pani to zapamięta bo one są: małe,bezbronne, najbardziej przeżywają całą tą sytuację  i nie rozumieją nic a nic ,kochają swojego ojca ,ale jednocześnie boją się go ....!!!

Wiem ,że nie jest to proste że jest cholernie trudne bo to jest pani mąż ,ojciec pani dzieci, lecz alkohol to coś co zabija człowiek w środku ,sprawi że nic inne nie jest już ważne,nawet dzieci ,żona ,dom, rodzina nic a nic ...-to jest przykre sad
Jeśli kocha Pani męża i nie chce go pani zostawić to niech Pani próbuje mu pomóc walczy z tą chorobą ,choć wiem że taką osobę jest trudno przekonać  by podjęła leczenie ...
Takie jest moja opinia ,a co z tym Pani zrobi to już wyłącznie od pani zależy :)Ja wieżę w panią i trzymam kciuki bardzo mocno by się wszystko ułożyło ;)Pozdrawiam ciepło;)

430

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

witam....JEstem zdziwiona ,że jeszcze ktoś przeczytał mojego posta , którego pisałam baaaaaaaaaaaaaaaaardzo dawno. Na samym początku serdecznie pozdrawiam wszystkie forumowiczki - bliskie mojemu sercu i nowe dziewczyny, które NA PEWNO znajdą tu wsparcie.

Co u mnie... hmmmm... Jestem juz po pierwszym roku studiów pedagogicznych. Pracuję w przedszkolu. Zajęłam się sobą...  CO to znaczy??????? Otóż jak pisałam moje życie kręciło sie wokół pijącego męża.
Walczyłam z wiatrakami... Przeszłam przez roczną terapię dla kobiet współuzależnionych. Między czasie wylądowałam na dziennym oddziale psychiatrycznym z powodu silnych ataków lęku i zaczynającą sie depresją. Jeżdziłam tam przez 3 miesiące. Dzięki temu, że miałam do czynienia z osobami cierpiącymi na te chorobę, szybko podjęte kroki dały dobry i szybki efekt terapeutyczny. Lecz laki biorę juz ponad rok czasu (na podwyższenie nastroju. Co nie znaczy że zawsze nastrój mi dopisuje.

Obecnie mój stan zdrowia znów cosik się załamuje-choć walczę z tym. Awracaja lęki. MOże spowodowane jest to tym że , mąż nie pił jakis czas ok 3 m-cy, ale znów ma parcir na alkohol. I czasem wypije,po czym wymiotuje przez całą noc. I juz te obawy o spokój - życie bez picia powraca. Do tego on wystąpił o rozwód. Roześmiałąm sie mu w twarz, ale też mysle to jest powodem mojego złego samopoczucia. Boje sie że będę musiała stąd odejść, nieprzez rozwód, ale że psychicznie nie wytrzymam z tymi ludźmi pod jednym dachem. Mam mieszne uczucia, nie chcę rozwodu - szczerze ze względu na mieszkanie, a z drugiej strony mysle że to dobrze4 że to on złożył pozew-chcąc mnie przestraszyć, i pokazać, że on może- bo ja m=nie miałam odwagi. Teraz czekam na papiery z sądu, kuratora. Trochę mnie nosi z tego powodu, ale staram się mysleć o czymś innym.

Ważne jest tez to ,że mam dwie wspaniałe przyjaciółki, Każda jest inna, ale każda jest tą moją przyjaciółką.Wcześniej - przez lata byłam tylko ja i moje 2 dziewczynki. Teraz jest nas całe stadko czarownic wink

Byc może pewne fakty powtózyłam , jak we wcześniejszych postach, ale nie czytałam tych swoich, wolałam skupić sie by odpisać Wam choć parę słów co u mnie.

431

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika80- alkoholicy mają tak zwane nawroty.Mogą nie pić miesiąc,trzy lata,dziesięć - a potem jak grom z jasnego nieba - zapijają.I wszystko od początku. Teraz trzeba sobie zadać pytanie - na ile jestem silna aby to wytrzymać?Bo to nie jest życie to jest wegetacja!

432

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj...
Wiesz strzeliłaś w dziesiątkę. Mnie do głowy by to słowo nie przyszło. WEGETACJA , dokładnie tak. Wegetuje jak roslinka.
I wegetowałam tak przez te wszystkie lata i chyba juz nie chcę... NIe CHYBA!!!       JA NIE CHCE JUŻ WEGETOWAĆ, JUŻ NIE!!!

433

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Ja też nie chcę ...Mój syn powiedział że go zabije (swojego ojca a mojego męża).
Boże,jak mogłam do tego dopuścić.

434

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

nie możesz się obwiniać,,, sama tkwisz w toksycznym związku i nie widzisz już pewnych rzeczy.... są one DLA CIEBIE tak normalne że nie dostrzegasz w ty, czegoś nienormalnego... jednak dzieci widzą to całkiem inaczej... porozmawiaj z synem... spokojnie usiądźcie i podejmijcie jakieś decyzje wspólnie... byc może on ma ci wiele do powiedzenia... mnie moje dzieci tez otworzyły oczy, mówiąc proste zdania...."nie kłóćcie się, ciiiiiiiiiicho, zatykając uszy albo odciągając mnie od niego" dzisiaj juz widzę że nie zastanawiałam sie nad tym co robię....
Dzięki temu i terapii oczywiście inaczej funkcjonuję... ale popełniam też błędy...
pozdrawiam
annika

435

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Możesz i musisz się obwiniać. W obronie twojego męża staję rzecz jasna. Wiesz dla czego? Pewnie wiesz tylko jakoś nie możesz tego przyjąć do wiadomości widzę. Na swoją rodzinę się nie nasyła policji bo to najgorsze k**estwo jakie może być.

436

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
eryk napisał/a:

Na swoją rodzinę się nie nasyła policji bo to najgorsze k**estwo jakie może być.

może nie uogólniaj, proszę. moja sąsiadka musiała wzywać policję, bo mąż (chciałabym inaczej go opisać, bo z definicji mąż to ktoś inny)
tak ją bił, ze ona chodzi z zdeformowaną twarzą do dziś, a dzieci boją się głupiego papierosa. wybacz, kobieta nie zawsze się sama obroni.

437

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

eryk - mąż który stosuje przemoc w domu jest przestępcą  i jak najbardziej należy wzywać policję.Nie warto tak naprawdę dyskutować z tabą ma ten temat.

annika - miałam podobne odczucia ale tym nie warto się przejmować.Dziś wiem że dobrze zrobiłam.Mało tego po kolejnej awanturze policja złożyła wniosek do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich mężowi.My matki mamy obowiązek robić wszystko aby chronić nasze dzieci.Dziś jestem umówiona z prawnikiem.Mąż jest agresywny w stosunku do syna...jest coraz gorzej.

438

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Powiem Ci coś od strony dziecka,które w dzieciństwie doświadczyło takiego ojca alkoholika, bardzo często wracal do domu pijany,ja jako najmłodsza córka byłam przez niego podobno najbardziej kochana,bo bardzo podobna do niego i ładna, byl zwyczaj ze jak wracal z pracy to ja lecialam dac buziaka na powitanie,jak widzialam ze jest juz po kilku glebszych to nie chcialam i sie wsciekal. musze powiedziec ze jestem wdzieczna mojej mamie ze tak walczyla o nas,spokoj i w miare normalne dziecinstwo,bardzo czesto byla u nas policja,czesto tez musielismy w pizamach leciec do sasiadow w nocy zeby u nich spokojnie poczekac az przyjada i go zabiora,chodzilam z mama do pracy bo nie mogla mnie samej zostawic w domu bo moze tata wroci pijany,a starsze rodzenstwo juz gdzies wychodzilo z kolegami,byly momenty ze bardzo sie balam,nie moglam nawet sliny przelknac bo mialam scisniete gardlo,kilka razy chciałam mu powiedziec ze skoro mowi ze nas kocha to zeby przestal pic,ale nie potrafilam,widzialam jak szarpal mame,moje dziecinstwo to zwykle siedzenie u jakiejs cioci albo kolezanki mamy jak musiala isc do pracy,na komuni mojego brata byl pijany i w tym stanie widnieje na zdjeciach,moja mama byla dzielna,chodzila po jakis sądach,robila rozdzielnosc majatkowa,leczenie zamkniete ale to nic nie dawalo,cala rodzina od strony taty byla zla na mame,ze to pewnie przez nia pije,tyle ze oni mieszkaja daleko i nie wiedzieli co sie tu dzieje.jak mialam 9 lat bylo juz lato i wakacje,pewnej soboty tata byl juz pijany i nawpychal jakis zapalek do dziurki od klucza i zamknal od zewnatrz tak ze nie moglismy wyjsc,siedzac i czekajac az wroci i otworzy zadzwonil sasiad z wiadomoscia ze niedaleko naszego bloku tata mial zawal serca i trzeba isc zidentyfikowac cialo,wtedy mama zrzucila klucz przez okno i on nam od zewnatrz otworzyl drzwi.tata mial 40 lat ,ja tylko 9 a pamietam to wszystko,na pogrzebie najglosniej plakalam,a przez kolejne kilka lat jak tylko babcia mnie widziala to plakala bo tak jej syna przypominalam,a w dniu jego smierci rano myslalam ze jakby to bylo gdyby go juz nie bylo,ze mielibysmy spokoj.

teraz wiem,ze moja mama bardzo sie starala,dobrze ze walczyla,bo ja bym chyba teraz nie umiala zyc normalnie,tylko ją podziwiam ze miala tye sily by sie przeciwstawic a nie patrzec biernie na to wszystko,do tej pory sobie dobrze radzi,pracuje cale dnie zebysmy na wszystko mieli,a ja nawet nie potrafie sie odwdzieczyc.

Tak więc walcz,rob to dla dzieci i dla siebie,bo od ich dziecinstwa zalezy cale zycie dorosle,bedzie trudno ale nie mozesz pozwolic by cale wasze zycie zostalo zniszczone przez to ze on jest uzalezniony.powiem Ci że on musi upasc na samo dno,a nie ze ma uprane,ugotowane bo on tego nie doceni tylko zawsze cos bedzie mu nie pasowac.moj tata byl na dnie,nie mial co jesc,gotowal sobie bigos i jadl kilka dni,chodzil w brudnych ciuchach bo moja mama powiedziala ze nie bedzie mu uslugiwac,sprzedal nawet slubne obraczki zeby miec na wódke, cala ta sytuacja rzutuje na moje terazniejsze zycie,mam deficyt ojcowskiej milosci i nie potrafie sie zblizyc do zadnego chlopaka,jestem nieufna i czuje ze jestem w jakiejs paranoi,nie umiem zaufac zadnemu i wszedzie wyszukuje podstepu i zlych zamiarow.

Życzę Ci duzo siły i walcz!

439

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witam, teraz jestem dorosły, ale mój ojciec jest pijakiem. Pamiętam swoje dzieciństwo, ojca pamiętam więcej pijanego niż trzeźwego. Kiedy był pijany bił mnie, matkę i siostrę. Za siostrę zazwyczaj się wstawiałem i dostawałem 2 razy żeby ją oszczędzić. Nie raz byłem duszony, tak że przez kilka dni miałem ślady duszenia na szyi. Wiele razy rozmawiałem z matką, aby odejść od niego, albo zadzwonić na policję. Chciałem żeby w końcu zdechł, otwarcie mówiłem to matce. Mam żal do matki, że nigdy się z nim nie rozstała i nie zadzwoniła po pomoc. Teraz jako dorosły facet patrze na swoją siostrę która ma nerwice i musi przyjmować leki. Dla wszystkich kobiet, które mają mężów pijaków- zostawcie go, będzie lepiej dla was i dzieci. Wasze dzieci o tym może głośno nie mówią, ale wolą aby ojciec pijak umarł.

440

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj annika80,
Przeczytalam od poczatku Twoj watek i nasunely mi sie na mysl dwie rzeczy.
Po pierwsze minely dwa lata od wydarzen zwiazanych z policja , Twoja terapia , zaklad psychiatryczny,depresja.
Pisalas , ze terapia Ci pomaga , ale z tego , co czytam to Ty chyba nadal jestes z mezem?obawiasz sie rozwodu, bo bedziesz musiala sie wyprowadzic stamtad,czyli widze jednak niewiele sie zmienilo?
Nadal pije ,zapewne sie awanturuje , a Ty nadal z nim jestes? jesli nie-oswiec mnie.
I druga sprawa, jesli cos pominelam to sorry , ale czytalam te Twoje posty i wszedzie w wiekszosci piszesz o sobie, a przeciez masz dzieci.
Bo Ty go kochasz , to nie chcesz odejsc , a pomyslalas na jaki los skazujesz dzieci?wiesz, ze w doroslym zyciu moga miec problemy ze soba? z poczuciem wlasnej wartosci , z doborem odpowiedniego partnera? zwlaszcza , ze masz corke.
Myslisz , ze to sie na nich nie odbije? Dlaczego chcesz skazac ich na takie zycie?tylko dlatego, ze Tobie wydaje sie , ze go kochasz? nie rozumiem tego i chyba nie zrozumiem.
Jesli odeszlas od niego , to sorry ,moze ja to zle zrozumialam?mam nadzieje , ze tak.

441

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Annika, myślałam o Tobie ostatnio, bo minęły dokładnie dwa lata jak tu zajrzałam, napisałam swoje żale i ..zostałam na dłużej.
Chora miłość, Kobieta kochająca za bardzo, współuzależnienie- inaczej tego się nazwać nie da. Jeśli ktoś tego nie przeszedł to nie zrozumie, to jest strach, niemoc odejścia bo zawsze znajdzie się jakieś ale.
Wiem, powinnam napisać, że jak najszybciej powinnaś od niego uciec= bo takie jest najlepsze rozwiązanie tej sytuacji.
Z drugiej strony rozumiem.

Obiecuję sobie, że jak kiedyś zostanę kimś i będzie mnie stać- może w końcu wygram w totka:P
Zajmę się pomocą takim kobietą jak my.
Ale nie chodzi tu o terapie, chodzi o wyjazd w siną dal i odseparowanie się do końca życia.
Przeżyłaś z nim tyle lat, tyle energii i trudu w to włożyłąś- tyle siły. Zamiast swoją siłę spożytkować na poradzenie sobie samej, usamodzielninie się- potrafisz, na pewno. Ja w to wierzę.

442

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko...pierwszym watkiem, jaki przeczytałam na tym forum, był Twój...
Potem nie było Cię bardzo długo - miałam nadzieję, że powodem jest poprawa sytuacji...
Niestety, pogorszyło się...
Wpadłaś na całego - chyba przestałaś się bronić...Szkoda, Anniko...

443

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
eryk napisał/a:

Na swoją rodzinę się nie nasyła policji bo to najgorsze k**estwo jakie może być.

Co za brednie opowiadasz???
Najgorszym k...jest dręczenie swojej kobiety, zezwierzęcenie pod wpływem alkoholu, ...
Wzywa sie policję i robi porządek z takim palantem,dla którego większą wartość posiada wóda niż rodzina.

444 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-07-16 18:19:15)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Eryku albo jesteś bardzo młody albo naiwny .
Z pijakiem nie da się żyć normalnie czasami jedynym rozsądnym wyjściem jest poproszenie kogoś z zewnątrz w tym wypadku policji i nie działasz na szkodę tego człowieka tylko uzmysławiasz sobie nagle że człowiek którego kochasz zaczyna zagrażać nie tylko sobie pijąc ale swoim najbliższym.

To pierwszy krok do ratowania a nie karania tego człowieka.
Pomyśl o tym w tej kategorii ,to nie pijak wstydzi się że pije ale jego najbliżsi .

445

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

big_smile Witajcie. Jeju zbierałam się jak .... <nie wiem co> by t wejśc i napisac choć parę słów... Co u mnie... Otóż od czerwca toczy sie postepowanie rozwodowe. Pierwsza sprawe mam za sobą, odbyła sie we wrześniu.  On nie stawił się na nią. Sędzina zawiesiła sprawę na 3 miesiące z tego własnie powodu. Końcem grudnia złozyłąm pismo o wznowienie postępowania rozwodowego i za dwa tygodnie jest kolejna sprawa. Ohhh ciągnie się to i ciągnie. Nie chce rozwodu za porozumieniem stron. więc batalia przede mną. Ale przechodze to spokojnie. Dostaje alimenty na dzieci. Od sierpnia nie rozmawiam z mężem. Ba ,,, to on sie nie odzywa, Unosi się dumą. Od tamtej tez pory nie mieszkamy z sobą. Najpierw on wyprowadził się na górę do rodziców. Jednak słowa, komentarze pod moim adresem oraz manipulowanie dziećmi spowodowały, że wynajęłam mieszkanie i od grudnia mieszkamy we trzy w innej miejscowości.

To nie była łatwa decyzja.. Przeciez trwało to lata. Jednak się stało. Miała na tyle odwagi by to zrobić. Jednak jest w tym zasługa kogoś z zewnątrz. Kogoś kto JEST...Rodzina , przyjaciele, znajomi, dzieci-nie dały tyle ile ten jeden człowiek...

Dzisiaj pracuję, uśmiecham się, dzieci przeniosłam do innej szkoły. Nie jest łatwo. Zycie wystawia mnie w jednym czasie na głęboka wodę. Dostaję od życia kłody pod nogi, ale nie powalaja mnie na ziemię, tylko mobilizuja do działania.

Dzieci tęsknia za ojcem. Chcą być z nim. Częśto słysze że ja jestem ta zła. a tata tym kochanym., ale wiem, że to na moich barkach spoczywa ich wychowanie <zakazy,nakazy,obowiązki> tata im nic nie każe robić a ja .... niestety musze nauczyć ich ważnych rzeczy.

Jestem szcześliwa.... Choc czasem nie czuje się najlepiej... jestem szcześliwa bo kocham i jestem kochana... To pomaga  mi najbardziej...

annika

Posty [ 391 do 446 z 446 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026